Cyfroteka.pl

klikaj i czytaj online

Cyfro
Czytomierz
00352 005528 13606789 na godz. na dobę w sumie
Kemen - ebook/pdf
Kemen - ebook/pdf
Autor: Liczba stron:
Wydawca: E-bookowo Język publikacji: polski
ISBN: 978-8-3785-9341-6 Data wydania:
Lektor:
Kategoria: ebooki >> fantastyka >> science-fiction
Porównaj ceny (książka, ebook (-34%), audiobook).
Poznań 2013
Jonasz Berkowicz, poznański naukowiec poznaje za pośrednictwem swojego przyjaciela, amerykańską naukowiec Doris Oviedo z Florydy. Od jej tytułu doktorskiego bardziej interesuje go jej strona wizualna i perspektywa szybkiej randki. Wszystko toczy się tak jak sobie wymarzył, aż do poranka, kiedy co prawda rozpoczyna się od aromatu kawy, ale na tym kończy się rutynowa zwyczajność.

Toronto 1972
Molly i Robert Clark, oboje po wielu przejściach i rozczarowaniach, znaleźli wreszcie miłość i spokój ducha. Wtedy nadchodzi tajemniczy list z Poznania. Jego autor prosi, aby przybyli do miasta, bo chce im przekazać tajne materiały. Po krótkim wahaniu Molly i Robert wyruszają w podróż po bloku wschodnim. Poznają świat za żelazną kurtyną, w który kiedyś naiwnie wierzył ojciec Roberta. Przekonają się jednak, że nie jest to jedyna kurtyna łącząca dwa światy.

Twierdza 2013
Po kolejnym ataku na Twierdzę jej Opiekun zdaje sobie sprawę, że następne są kwestią czasu, a przewaga przeciwnika nie pozwala na skuteczną obronę. Dochodzi do wniosku, że jedynym wyjściem sytuacji jest użycie klucza po drugiej stronie drzwi. Tylko zareagują na to jego zwierzchnicy – członkowie Zgromadzenia.


Co łączy te trzy sytuacje i ich uczestników?
Bardzo wiele.
Przede wszystkim Przesmyk.
Łączy i dzieli.

Najważniejsze postacie występujące w powieści

 

Kemeni

Fea Feltharis – agentka specjalna izolacjonistów, występująca także jako Doris Oviedo

Isil Eltharion – Opiekun Twierdzy, izolacjonista

Emma Zerga – agentka ekspansjonistów, przyjaciółka Fei

Gonor Hatros – izolacjonista, naczelnik obszaru militarnego i członek Zgromadzenia Przedstawicieli Enklaw

Xevona Sorcha – izolacjonistka, przewodnicząca Zgromadzenia Przedstawicieli Enklaw

Goon Sivritt – izolacjonista, informator Zergi, kochanek Hatrosa

Lomee – agent ekspansjonistów, występujący w Drugim Świecie pod nazwiskiem Lars Berger

Riiva – strażniczka w Twierdzy, zaufana oficerka Elthariona

 

Drudzy

Jonasz Berkowicz – poznański naukowiec współpracujący z CERN, odkrywca lemniskat, prowadzący projekt „Shamrock”

Romuald Korzeniowski – stary przyjaciel Jonasza

Sean Corcoran – szef europejskiego wywiadu, koordynujący projekt „Shamrock”

Julie Debreu, Paul Bachmann, Saburo Adachi, Laura Rossi – naukowcy z CERN współpracujący z Berkowiczem przy projekcie „Shamrock”

Robert Walasek – wyznaczony przez Corcoran agent nadzorujący bezpośrednio Berkowicza

Dwaj policjanci (starszy i młodszy) – prowadzący śledztwo w sprawie napadu na Berkowicza

 

Cząstki

Lemniskata – cząstka pędząca z nieskończoną prędkością, odkryta przez Berkowicza w Drugim Świecie (czyli na Ziemi)

Olos-meldo – ta sama cząstka nazywana w ten sposób w Kemen

 

 
Na okładce zdjęcie autorstwa Daniela Chorupa www.danielchorup.com

Olaf Tumski mieszka sobie w Poznaniu. Czym się zajmuje? Czyta i pisze oraz pisze i czyta (w wolnych chwilach biega). O czym pisze? O rzeczach niezwyczajnych w pozornie zwyczajnym świecie. W jego książkach zjawiska tajemnicze i mistyczne kryją się w przyziemnej, szarej rzeczywistości oraz w pozornie banalnych przedmiotach. Wystarczy je tylko zauważyć, ale jedynie nieliczni posiadają takie zdolności.

W książce 'Wymyślony' główni bohaterowie odkrywają zaskakujące możliwości swoich umysłów, a wszystko w scenerii patologicznie skomercjalizowanego państwa. W 'Dwunastej warstwie' stare fotografie wykraczają daleko po za swoje tradycyjne znaczenie. Nawet w zbiorze opowiadań dla dzieci - 'Tomkowe historie' - pięcioletni chłopiec spostrzega, że może nawiązywać kontakt z niecodziennymi zjawiskami i obiektami. Nie inaczej jest w powieści 'U Źródła', gdzie wspomnienia są czymś więcej niż możemy sobie wyobrazić, a książki nie służą tylko do czytania. W najnowszym e-booku „KEMEN” poznański naukowiec odkrywa Drugi Świat oraz pewną kobietę, a właściwie to ona odkrywa jego. Zresztą sami przeczytajcie.
Znajdź podobne książki Ostatnio czytane w tej kategorii

Darmowy fragment publikacji:

OLAF TUMSKI KEMEN © Copyright by Olaf Tumski e-bookowo Zdjęcie na okładce: Daniel Chorup www.danielchorup.com Projekt okładki: Daniel Chorup e-bookowo Korekta: Patrycja Żurek ISBN 978-83-7859-341-6 Wydawca: Wydawnictwo internetowe e-bookowo www.e-bookowo.pl Kontakt: wydawnictwo@e-bookowo.pl Wszelkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie, rozpowszechnianie części lub całości bez zgody wydawcy zabronione Wydanie I 2014 ROZDZIAŁ 1 Marzec 2013 Posępny wzrok Opiekuna Twierdzy utkwił w trzech zwę- glonych bryłach o czarnej, chropowatej powierzchni. Sięgały mu do kolan i ziały martwotą. Taki widok nie był dla niego nowością, ale tym razem wszystko zdarzyło się tutaj. Na dzie- dzińcu między pierwszą a drugą kopułą. Ich głęboka czerń na jasnej powierzchni plastobetonu potęgowała odczucie nie- pokoju połączonego z przygnębieniem. To nie był klasyczny atak, żadna próba szturmu. Jeszcze nie. Wysłali wiadomość, ostrzeżenie, próbkę możliwości, sygnał, że przed niczym się nie cofną, aby osiągnąć cel. Zdobyć Twierdzę. Zadanie wydawało się niezwykle trud- ne, graniczące z niemożliwym. Każda kopuła miała własny, niepowtarzalny system obronny, więc przedarcie się przez jedną, nie oznaczało automatycznie otwartej drogi do pozo- stałych. Nad złamaniem dostępu do kolejnych kopuł trzeba było popracować, ale Opiekun zakładał, że sprawa nie jest zbyt odległa w czasie. Oni mieli swoją broń z pomocą, której 4 wydawnictwo e-bookowoOlaf Tumski KEMEN siali strach, panikę i śmierć. Przy kopułach uwijali się wartownicy sprawdzający za- bezpieczenia. Chcieli pokazać, że wszystko jest pod kontro- lą i panują nad obiektem. Opiekun wiedział, że tak nie jest. Rozmyślania przerwał zastępca, który przyszedł złożyć mel- dunek. Jeszcze tego tu brakowało, westchnął ciężko Opiekun, patrząc na łysiejącego osobnika z ptasim nosem i małymi, kaprawymi oczkami. Rumiana zazwyczaj twarz była teraz mocno blada. – Dostali się przez komunikatory – stwierdził fakt dobrze już wszystkim. – Zmieniliśmy częstotliwość – dodał, chociaż wiadomo było powszechnie, że po każdym ataku częstotli- wości przestrajały się automatycznie. – Rozszyfrowali poprzednią częstotliwość, rozszyfrują i tę, i następne – mruknął Opiekun. – Wrzucają na fale inteligent- ną broń, która całą robotę wykonuje za nich. Zawsze znajdzie drogę do celu. Trzeba przerwać komunikację między kopu- łami. – Ale w jaki sposób będziemy się wtedy porozumiewać? – Nie będziemy. Podzielimy się na zespoły. Każdy z nich dostanie do pilnowania przestrzeni międzykopułowej. Dwa razy dziennie, wyznaczeni ludzie z sąsiadujących kopuł, będą spotykać się w śluzach, zdawać meldunki i przekazywać je dalej. – Jak długo możemy się tak utrzymać? – dopytywał za- stępca. – Przestajemy panować nad sytuacją. Pozostaje mieć 5 wydawnictwo e-bookowoOlaf Tumski KEMEN nadzieję, że naukowcy szybko coś wymyślą. Słowa o „nie panowaniu nad sytuacją”, wypowiedziane w liczbie mnogiej, skierowane były w rzeczywistości pod adresem Opiekuna. Po latach nieudolnego poszukiwania haków i słabych stron, zastępca zwietrzył szansę. W obecnej sytuacji, nawet tak wybitny Opiekun wydawał się być bezrad- ny. Kryzys zdawał się być szansą dla zastępcy. Podczas kry- zysów i przesileń często następowała zmiana warty. Jednak tym razem prosty schemat mógł nie zadziałać. Nie mieli do czynienia z rutynowymi problemami. Zastępca napatrzył się na czarne bryły nie mniej niż Opiekun i pod maską opano- wania był bliski paniki. – Aby zapanować nad sytuacją nie możemy czekać na efekty naukowców – Opiekun zbyt dobrze znał podwładne- go, aby nie podejrzewać, co lęgnie się w jego głowie. Schylił się nad jedną z brył i dotknął dłonią powierzchni. Była wciąż ciepła. Zastępca zrobił się jeszcze bledszy. – Aby zapanować nad sytuacją – powtórzył, – musimy zdecydować się na wy- jątkowy krok. Dlatego przesłałem do Przedstawicieli wniosek o zwołanie Zgromadzenia. – Z jakiego powodu? – Zastępca zdał sobie sprawę, że zno- wu dowiaduje się o wszystkim ostatni. – Klucz pod drugiej stronie drzwi. Czas go użyć. Zastępca stał nieruchomo i milczał. Wyglądał jakby nie usłyszał przekazu i czekał na komunikat przełożonego. Ode- zwał się dopiero, kiedy Opiekun przeniósł na niego pytający 6 wydawnictwo e-bookowoOlaf Tumski KEMEN wzrok, wyrażający zdziwienie z powodu braku reakcji. – Zgromadzenie rozważało już takie rozwiązanie. Uzna- no, że to ekstremalnie ostateczny wariant – przypomniał za- stępca. – Rozejrzyj się – Opiekun uniósł na wysokość twarzy pa- lec wskazujący i zatoczył niewielkie kółko. – Jeśli to nie jest ekstremalna sytuacja, to co jeszcze musi się wydarzyć? Nie możemy dłużej czekać. Trzeba to wreszcie zakończyć. – Wariant zamknięcia od drugiej strony nie jest do końca przygotowany. – Wiemy, że można to zrobić. Drudzy nie nie zdają sobie sprawy z tego, co posiadają, ale my tak. – Nasi agenci nie mają dostępu do klucza. To może jesz- cze potrwać. Poza tym dla agenta oznacza to niebezpieczeń- stwo… – Wiem – Opiekun przymrużył oczy jeszcze bardziej po- głębiając okalające je zmarszczki. – Nie mam zamiaru zmu- szać do tego nikogo z agentów, chociaż mógłbym złożyć taki wniosek przed Zgromadzeniem. Zastanawiałem się nad tym i doszedłem do wniosku, że nie trzeba poświęcać agenta. Znajdźmy sprzymierzeńca po drugiej stronie. Zastępca znowu na moment zaniemówił. – Wśród Drugich? – Wydusił pytanie i uzyskał twierdzące kiwnięcie głowy szefa. – Drudzy mają klucz w zasięgu ręki, ale nie potrafią go dostrzec. 7 wydawnictwo e-bookowoOlaf Tumski KEMEN – Sądziłem, że o to właśnie chodzi. Obserwować, nie prze- szkadzać. Drudzy jeszcze długo nie będą w stanie odnaleźć i użyć klucza… – Obecna strategia właśnie coś takiego zakłada – przerwał znużony Opiekun, – co nie oznacza, że nie można jej zmie- nić. Złożyłem do Zgromadzenia oficjalny wniosek o pozwo- lenie na wytypowanie kandydata, któremu pokażemy, gdzie jest klucz i jak go użyć. Pod warunkiem, że da się namówić na współpracę. Ten wariant pojawił się podczas jednej z narad ze Zgro- madzeniem. W rankingu prawdopodobieństwa zastosowa- nia znalazł się na ostatnim miejscu. – Skutki mogą być przeciwne od zamierzonych – zastęp- ca wchodził w polemikę z Opiekunem, zdając sobie sprawę, że zaczyna go drażnić, ale ich relacje nigdy nie należały do pozytywnych. – Lepiej nie uświadamiać Drugich, że są w po- siadaniu klucza. Takie jest zdanie wielu członków Zgroma- dzenia – dodał, żeby nie wyglądało, że przedstawia jedynie własny punkt widzenia. – Znam te argumenty – Opiekun wzruszył ramionami. – Ich zwolennicy nie potrafią zaproponować w zamian żadnej skutecznej metody. Dalsze zwlekanie z decyzją będzie miało jeszcze gorsze skutki. – Nie jesteśmy w stu procentach przygotowani do takiej misji. – I nigdy nie będziemy. Takie decyzje podejmujesz, kiedy 8 wydawnictwo e-bookowoOlaf Tumski KEMEN dochodzisz do ściany i nie masz odwrotu. Właśnie to się sta- ło. Może z tą różnicą, że ściana doszła do nas. Zastępca wyprężył się i odszedł. Wartownicy zabrali bry- ły. Opiekun został sam na dziedzińcu, zastanawiając się, ile jeszcze razy przyjdzie mu oglądać tak widok i czy pewnego dnia... – Trzeba to wreszcie zakończyć – powtórzył do siebie. Rozwiązanie, które forsował, nie tylko miało wysoki sto- pień ryzyka i w razie niepowodzenia mogło jeszcze bardziej skomplikować sytuację. Oznaczało również, że będą zdani na tych, których życiem próbowali sterować. Historia to jednak mściwa istota. Lipiec 2012 Samochód zjechał z ulicy w osiedlowy parking. Kierow- ca zatrzymał się przy długim bloku z kilkoma wejściami do klatek i jedenastoma piętrami. Te budowle zawsze przytła- czały go monolitycznością. Z bliska i od środka były jeszcze bardziej paskudne. Nigdy nie potrafił zrozumieć, jak ludzie mogą w nich zamieszkiwać. Niestety, sam był skazany na takie miejsca. Na szczęście ostatnio miał okazję ulokować w budownictwie mniej dołującym, z nieco lepszą strukturą społeczną. Zdawał sobie sprawę, że ten stan nie musi trwać długo i nigdy nie wiadomo, kiedy przyjdzie powrócić do gor- szych warunków. Miał już tego serdecznie dosyć i marzył o powrocie do domu. 9 wydawnictwo e-bookowoOlaf Tumski KEMEN W lusterku wstecznym zauważył idącą szybkim krokiem kobietę w błękitnej tunice. Bez zastanowienia podeszła do samochodu, otworzyła drzwi i wsiadła do środka. Kierowca z powrotem wyjechał na drogę i ruszył przez miasto. Skryty- kowała go, zanim zdążył pierwszy coś powiedzieć. – Mógłbyś zmienić samochód. Te duńskie numery za bar- dzo rzucają się w oczy. – Nazywam się Lars Berger – powiedział w duńskim, po- pisując się precyzyjnie wyuczonym akcentem. – Zapomnia- łaś już? – Mieszkasz w Polsce… – Na kontrakcie, w mieszkaniu wynajętym przez firmę. – Załatw sobie firmowy samochód na poznańskich bla- chach – nie ustępowała. – Wtedy na takim osiedlu jak to, z którego odjechaliśmy, będziesz anonimowy. – W porządku, pomyślę o tym. Zmieniłem tożsamość, mogę zmienić i samochód – zacisnął mocniej ręce na kie- rownicy. – A ty jak się teraz nazywasz? – Nadal tak samo. – Nie było by dobrze, gdybyś także coś zmieniła – rzucił jej urażone spojrzenie. – Na razie nie mogę. – Dlaczego? – Zainteresował się. – Co takiego ważnego chciałeś powiedzieć, że musi- my spotykać się osobiście? – Przypomniała chłodno, że ma pierwszeństwo w zadawaniu pytań. 10 wydawnictwo e-bookowoOlaf Tumski KEMEN – Wiem, że nie darzysz mnie sympatią, ale… – Mów, o co chodzi! – poruszyła się tak gwałtownie, że aż napięła pas bezpieczeństwa, a on skulił się za kierownicą. – Nie pracujemy ze sobą z sympatii – dodała spokojniej. – W schowku jest telefon – wymamrotał, – a w nim zdję- cie. Otworzyła. Czarny mini smartfon spoczywał na mapie samochodowej, dwóch paczkach chusteczek higienicznych i przeciwsłonecznych okularach. Sięgnęła po niego i wyświe- tliła obraz. – Jesteś już kompletnym idiotą? – Warknęła. – Przecho- wujesz sobie ot, tak jej zdjęcie… – Chciałem, żebyś miała dowód – przerwał poirytowany. – Jak znam życie, nie uwierzyłabyś na słowo. Zaraz próbowa- łabyś wmówić, że coś mi się przewidziało, a tu proszę – na- brał pewności siebie i mocniej wdusił pedał gazu. Wykasowała zdjęcie, ignorując jego argumenty. – Właściwie, co to niby za sensacja, że ona tutaj jest? – nie powiedziała, że wie o jej pobycie. – Dawno nie zaglądała, a poza tym kursuje z pewną re- gularnością – oblizał wargi. – Przybywa, robi rozpoznanie i wraca, a potem znowu przybywa. I wiesz, co ją interesuje? Wiedziała, ale nie chciała, aby wiedział, że wie. Pozwoliła, żeby pochwalił się informacjami i miał satysfakcję oraz złu- dzenie, że jest krok przed nią. Wyraziła się z uznaniem o wy- nikach działalności operacyjnej i nakazała dalszą obserwację. 11 wydawnictwo e-bookowoOlaf Tumski KEMEN – Nie rozpoczynaj żadnych działań bez mojej wiedzy. Przekazuj regularne raporty i bez kontaktów osobistych. – Oni coś szykują – wiercił się za kierownicą. – Może po- winniśmy spróbować się przedrzeć? – Zwariowałeś! – Nie powiedziała tego zbyt głośno tylko, dlatego, żeby przypadkiem nie wykonał jakiegoś niekontro- lowanego manewru. – Chcesz pchać się w ich łapy. Dopóki nie dostaniemy wyraźnego sygnału, nigdzie się nie ruszamy. – Dobra, dobra – zatrzymał samochód na światłach. – Czekałem tak długo, mogę jeszcze trochę zaczekać. Czuję przez skórę, że jej nagła aktywność to szansa. – Pilnuj jej i siebie – odpięła pas i wysiadła z samochodu. Wskoczyła na chodnik i patrzyła, jak rusza spod świateł. Przedrzeć się? Gdyby wiedział, to co ona, już przebierałby nogami. Pierwsza połowa czerwca 2013 Dźwięk telefonu wyrwał go z popołudniowej drzemki. Wyświetlający się numer nic mu nie mówił. Jeśli to ktoś od nich – pomyślał, przepędzając resztki snu, – przypomnę deli- katnie, że mam jeszcze dwa dni zasłużonego urlopu. – Dzień dobry. Z tej strony doktor Doris Oviedo. Pracuję na Florida State University. Czy mam przyjemność z profe- sorem Jonaszem Berkowiczem? – Rzeczowy, kobiecy głos, witający po angielsku, z gatunku tych, które miał okazję sły- szeć na licznych międzynarodowych konferencjach, nie na- 12 wydawnictwo e-bookowoOlaf Tumski KEMEN leżał do nikogo z współpracowników. Trzeba przyznać, że z wielką starannością wypowiedziała imię i nazwisko, które może nie były jakość szczególnie trudne, ale od cudzoziem- ców wymagały mimo wszystko gimnastyki językowej. Wyro- bienie sobie poprawnej wymowy było dla Jonasza wyrazem szacunku ze strony obcokrajowców, którego niestety nie za- wsze doświadczał od rodaków. Pamiętał dobrze, jak podczas przerwy w jednej z konferencji naukowych, bezpośrednio po wystąpieniu, w kuluarach zebrała się grupka profesorów ze stowarzyszenia grupującego „prawdziwych patriotów” i rozpoczęła rozmowę na jego temat. Dysputa nie dotyczy- ła, o dziwo, zagadnień referatu, ale pochodzenia etnicznego prelegenta. Pewna pani profesor, nazywając go Berkowitzem chichotała, pytając kolegów czy to polskie nazwisko. Z kolei inny profesor, zastanawiał się, rechocząc, czy Berkowitz jest obrzezany. Bawili się tak świetnie, że nie zauważyli Jonasza stojącego dwa kroki za nimi. Dopiero, gdy podszedł, stanął twarzą w twarz i powiadomił, że właśnie udaje się do toale- ty i jeśli zechcą, mogą mogą mu towarzyszyć, aby podejrzeć szczegół anatomiczny, który tak ich frapuje, „patrioci” roze- szli się w popłochu. Jonasz wołał jeszcze, że propozycja była oczywiście skierowana wyłącznie do panów, którzy później mogą przekazać tę niezwykle istotną informację koleżance. Ze strony Amerykanki z Florydy, raczej nie należało ocze- kiwać tego rodzaju postawy. Czego w takim razie mógł się spodziewać? 13 wydawnictwo e-bookowoOlaf Tumski KEMEN Spis treści ROZDZIAŁ 1 ROZDZIAŁ 2 ROZDZIAŁ 3 ROZDZIAŁ 4 ROZDZIAŁ 5 ROZDZIAŁ 6 ROZDZIAŁ 7 ROZDZIAŁ 8 ROZDZIAŁ 9 ROZDZIAŁ 10 ROZDZIAŁ 11 4 39 81 136 168 202 230 278 308 336 371 418 wydawnictwo e-bookowoOlaf Tumski KEMEN
Pobierz darmowy fragment (pdf)

Gdzie kupić całą publikację:

Kemen
Autor:

Opinie na temat publikacji:


Inne popularne pozycje z tej kategorii:


Czytaj również:


Prowadzisz stronę lub blog? Wstaw link do fragmentu tej książki i współpracuj z Cyfroteką: