Cyfroteka.pl

klikaj i czytaj online

Cyfro
Czytomierz
00479 007989 13403204 na godz. na dobę w sumie
Kiedy twój rodzic staje się twoim dzieckiem - ebook/epub
Kiedy twój rodzic staje się twoim dzieckiem - ebook/epub
Autor: Liczba stron:
Wydawca: Św.Wojciech Język publikacji: polski
ISBN: 9788375167702 Data wydania:
Lektor:
Kategoria: ebooki >> poradniki
Porównaj ceny (książka, ebook (-25%), audiobook).

KEN ABRAHAM, pisarz, którego trzynaście książek znalazło się na prestiżowej liście bestsellerów „New York Timesa”, opowiada, jak towarzyszył swojej mamie w jej podróży przez demencję. Ken Abraham z początku postrzega zmiany w zachowaniu swojej mamy – utratę pamięci, spadek formy fizycznej, nietypowe reakcje – jako normalne dla osób w podeszłym wieku. Wkrótce jednak uświadamia sobie, że to demencja; i że nieodwracalnie zmieni ona życie jego mamy, a także życie całej rodziny.

Rejestrując pogarszający się systematycznie stan matki, Abraham podpowiada, w jaki sposób radzić sobie z chorobą i jej konsekwencjami w gronie rodzinnym. Z humorem, a zarazem przypominając, że Dekalog nakazuje nam czcić rodziców, dodaje czytelnikom odwagi w podejmowaniu obowiązków, częstokroć trudnych, proponuje wiele praktycznych rad, które rodziny mogą zastosować, aby uczynić to doświadczenie bezpieczniejszym, lepszym, znośniejszym dla osoby dotkniętej chorobą.

Nie pozwól się zaskoczyć – bądź poinformowany, zanim stawisz czoła wyzwaniom i trudnościom związanym z chorobą Alzheimera lub demencją u drogiej ci osoby. Ta książka może ci w tym pomóc.

Znajdź podobne książki Ostatnio czytane w tej kategorii

Darmowy fragment publikacji:



Czytaj dalej...
Czytaj dalej...
Czytaj dalej...
Czytaj dalej...Niezwykle poruszająca i zwycięska – Ken przedstawił nam inspirującą i pouczającą relację, z domieszką humoru i mą- drym przesłaniem o ludzkiej godności, wierze w Boga i miłoś- ci do ludzi, którzy tyle dla nas poświęcili. – Senator BoB Doyle Towarzyszyłem i doradzałem wielu rodzinom, które odbyły tę emocjonalną podróż. Każda z nich ma swoją historię do opowiedzenia, a Ken wyraził ich nadzieje i obawy. Uczci- wie i z odwagą relacjonuje zarówno początkowe wyparcie, jak i po akceptację. Ta książka na pewno będzie inspiracją, pomoże zmierzyć się z postępami tej choroby, okradającej ze wspomnień nie tylko tych, których dotknęła, ale i ich bliskich. – Dr n. meD. Stephen D’amico Subtelność i przejrzystość, z jakimi Ken podszedł do teko tak trudnego tematu, przyniosą wielu ludziom zrozumienie i nadzieję. – Dan miller, autor bestselleru „New York Timesa” 48 days to the Work You Love Abraham to świetny gawędziarz, dzięki niemu przypadki podróży jego rodziny ożywają, a książka świetnie się czy- ta... Abraham opowiada z zaangażowaniem, czytelnicy z ła- twością mogą odnieść się do tego, o czym pisze. Uczciwie pokazuje, jak pomocne w trudnych sytuacjach mogą być współczucie, solidarność i wiara. – „puBliSherS Weekly” Twoj_rodzic__III_wydruk__2014_05_20__DRUK__.indd 303 2014-05-20 10:44:23 Twoj_rodzic__III_wydruk__2014_05_20__DRUK__.indd 304 2014-05-20 10:44:23 Twoj_rodzic__III_wydruk__2014_05_20__DRUK__.indd 1 2014-05-20 10:44:24 Twoj_rodzic__III_wydruk__2014_05_20__DRUK__.indd 2 2014-05-20 10:44:24 Ken Abraham Kiedy twój RODZIC staje się twoim DZIECKIEM przełożyła Iwona Janiak Twoj_rodzic__III_wydruk__2014_05_20__DRUK__.indd 3 2014-05-20 10:44:24 Twoj_rodzic__III_wydruk__2014_05_20__DRUK__.indd 4 2014-05-20 10:44:24 Spis treści Jeden to najbardziej samotna liczba Przeprowadzka Paranoje i podejrzenia Tego nie mogła powiedzieć nasza babcia! Rozdział 1 Mężczyźni w białych garniturach Rozdział 2 Rozpoznanie wroga Rozdział 3 Mama, jaką znałem Rozdział 4 Rozdział 5 Rozdział 6 Rozdział 7 Rozdział 8 Wypadki się zdarzają Rozdział 9 Dziwna potrzeba kradzieży Rozdział 10 Kiedy nie można już mieszkać samemu Rozdział 11 Przeprowadzka Rozdział 12 Rozdział 13 Zaakceptować fakty i inne sygnały, które przegapiliśmy Sprawy duchowe 7 17 25 31 39 45 49 57 65 73 81 87 95 Twoj_rodzic__III_wydruk__2014_05_20__DRUK__.indd 5 2014-05-20 10:44:24 Jakie kłopoty z pamięcią? Staruszka wyprowadza staruszka Rozdział 14 Bezpodstawne oskarżenia i ciągłe telefony Rozdział 15 Kłopoty z pamięcią? Rozdział 16 Rozdział 17 Dobre i złe strony Rozdział 18 Punkt zwrotny Rozdział 19 Gorzka refleksja Rozdział 20 Rehabilitacja Rozdział 21 Oddział „pamięciowy” Rozdział 22 Decyzja o domu starców Rozdział 23 Kontrolowanie leków Rozdział 24 Graceland Rozdział 25 Poczucie przynależności Rozdział 26 „Prawda” relatywna Rozdział 27 Tak należy postąpić Rozdział 28 Wewnętrzne dziecko Rozdział 29 Krok w tył Rozdział 30 Powrót do Grace Rozdział 31 Gdzieś zginęły mi palce u nogi Rozdział 32 Dlaczego ona musi przez to przechodzić? Rozdział 33 Chcę do domu Rozdział 34 Czas się pożegnać Rozdział 35 Opieka hospicyjna Rozdział 36 U kresu podróży Rozdział 37 Jest beznadziejnie Rozdział 38 Ostatni telefon Rozdział 39 Natarczywe, niewypowiedziane pytania Przypisy 105 111 123 131 139 145 149 155 159 167 175 187 193 203 211 219 227 233 239 245 255 261 267 271 279 283 295 Twoj_rodzic__III_wydruk__2014_05_20__DRUK__.indd 6 2014-05-20 10:44:24 Mężczyźni w białych garniturach Rozdział 1 Jak to możliwe, utracić ukochaną osobę, kiedy ona jeszcze żyje? Osoba, którą znałeś i kochałeś, siedzi naprzeciwko ciebie, rozmawia z tobą, uśmiecha się – ale w jakiś sposób odeszła lata temu. Dostrzegasz subtelne dziwactwa i kapry- sy, które z czasem się nasilają, a mimo to jesteś nieświadom prawdy – że to nie upór i nieumyślne złośliwości starszej oso- by; że stoisz wobec wyniszczającej choroby, z którą musisz się zmierzyć, a do walki z nią masz niewiele narzędzi. — Inni dostrzegli zmiany u mamy wcześniej niż ja. Dave Saunders, przyjaciel, który chodzi do tego samego kościoła co nasza rodzina, przyglądał się mamie człapiącej przez dzie- dziniec w kierunku kościelnych drzwi. Mężczyźni w białych garniturach | 7 Twoj_rodzic__III_wydruk__2014_05_20__DRUK__.indd 7 2014-05-20 10:44:24 – Czy coś się stało twojej mamie? – Nie, dlaczego pytasz? – Wydaje mi się, że porusza się znacznie wolniej niż ostat- nio – zauważył Dave. – Tak, chyba rzeczywiście jej kroki są wolniejsze – przy- znałem. Tak naprawdę nie widziałem dużej różnicy, ponie- waż był to stopniowy proces. Jednak inni ludzie, którzy nie widywali mamy codziennie, twierdzili, że się zmieniła. To była pierwsza wskazówka, że coś jest nie tak. Powinienem zacząć coś podejrzewać, kiedy pewnego ran- ka mama zadzwoniła do mnie trzynaście razy, ale nadal nie zdawałem sobie sprawy z jej stanu. Nie chodziło o nic kon- kretnego. Chciała tylko powiedzieć nam „dzień dobry” – i zro- biła to, dzwoniąc raz, drugi i trzeci, przy czym nie pamiętała poprzednich połączeń. Następne telefony były mniej więcej takie same, wszystkie nagrane na mojej automatycznej sekre- tarce. – Ken, tu mama. Chciałam ci tylko powiedzieć, że zjadłam pyszne śniadanie. Jajka na bekonie, tosty i suszone śliwki. Mnóstwo suszonych śliwek. – Och, świetnie, mamo! Cieszę się, że tak dobrze się od- żywiasz. Drugi telefon był taki sam jak pierwszy, a jedenasty, dwu- nasty i trzynasty niewiele się różniły. Mój brat ostrzegał mnie, ale stanowczo odrzucałem tę myśl, że moja matka – a miała wówczas, w roku 2007, osiemdziesiąt pięć lat – nie jest już tak sprawna umysłowo jak dawniej. Ach, oczywiście, były pewne objawy, ale tłumaczyłem je sobie po prostu jako jej dziwaczny sposób bycia. Mieszkałem z dala od mamy od po- nad dwudziestu lat, więc kaprysy czy drobne złośliwości były dla mnie raczej zabawne niż irytujące. 8 | Kiedy twój rodzic staje się twoiM dziecKieM Twoj_rodzic__III_wydruk__2014_05_20__DRUK__.indd 8 2014-05-20 10:44:24 Zauważałem u niej pewnego rodzaju paranoje, kiedy przy- jeżdżała do nas z Orlando. Zawsze jednak lekceważyłem nie- co to jej podenerwowanie, brałem je za lęk, rzeczywisty lub wyimaginowany, starszej osoby, która znalazła się w obcym miejscu. Pewnej nocy, około dwunastej, zawołała mnie. – Ken, na podjeździe przed domem stoi jakiś człowiek. – Co…? – Byłem zaspany. – Nie, mamo, nikogo tam nie ma. Wracaj do łóżka. – Cały czas tam jest, Ken. Widzę go, wyraźnie jak w dzień. Wyszedłem z łóżka i podszedłem do okna, nie spodzie- wając się, że cokolwiek zobaczę, ale chciałem to po porostu sprawdzić. Wpatrywałem się przez okno w ciemność. Nic. – Nikogo tam nie ma, mamo. Idź spać. – Nie będę spać, kiedy ktoś stoi na dole i gapi się na twoje okna. – Mamo… Nie wiem, które z nas było bardziej zirytowane. Mama czy ja. Cały czas upierała się, że ktoś kręci się koło domu, przed podjazdem. – On tam jest – mówiła zdenerwowana. – Mamo, nikogo tam nie ma – odparłem głosem pełnym empatii, zakładając okulary, aby widzieć wyraźniej i po pro- stu się upewnić. – Patrz, jest tam – powiedziała mama ze strachem. – Rusza się. Teraz jest tam. Stoi po prawej stronie, przed domem! Przysunąłem twarz jeszcze bliżej okna i przetarłem oczy, wpatrując się znowu w ciemność. Niczego nie zobaczyłem, ale zauważyłem, że wiatr porusza nieco czubkami drzew, tworząc na ziemi przedziwne cienie. Mogłem zrobić tylko jedno. Odwróciłem się i chwyciłem mamę za rękę. Mężczyźni w białych garniturach | 9 Twoj_rodzic__III_wydruk__2014_05_20__DRUK__.indd 9 2014-05-20 10:44:24 – Chodź, mamo. Idziemy na dół. Tylko nie myślcie, proszę, że jestem typem Rambo, w każ- dej chwili gotowym skopać komuś tyłek. Nie, zwykle nie szu- kam kłopotów. Byłem spokojny. Wyraźnie widziałem z okna, że na podjeździe nie czekają mnie żadne kłopoty. Lampy uliczne znajdowały się w odległości zaledwie trzech metrów od naszego domu i oświetlały teren wystarczająco dobrze, abym mógł zobaczyć, że nikogo tam nie ma. Jednak mama nadal się upierała, że przy naszej skrzynce na listy stoi jakiś mężczyzna. Zamierzałem jej udowodnić, że ma zwidy. – No to chodź – powiedziałem. – Idziemy na dół. – Nie! – krzyknęła. – On może być niebezpieczny. Może mieć pistolet czy kij lub coś takiego. – Mamo, nikogo tam nie ma. I zamierzam ci to udowodnić. Zaufaj mi. Chodź ze mną. – Pociągnąłem ją w kierunku drzwi. Mama niechętnie podążyła za mną; wyszliśmy na ze- wnątrz, zeszliśmy schodami na ścieżkę prowadzącą na pod- jazd. Posuwała się wolno, dostosowując się do mojego tempa, niechętnie przemierzyła całą długość podjazdu, czyli jakieś cztery metry. Kiedy w końcu zatrzymaliśmy się, zwróceni twarzami w kierunku domu, objąłem mamę ramieniem i wy- ciągnąłem dłoń, wskazując w różnych kierunkach. – Mamo, widzisz tam coś? – Nic. – A tam? – Nie, tam nic nie ma. – A z tej strony? – Ken, wyraźnie widziałam. Na dole stał mężczyzna i pa- trzył na twój dom. Właśnie w tym momencie, wiatr zakołysał koronami drzew, których liście rzuciły dziwaczny cień na skraj podjaz- 10 | Kiedy twój rodzic staje się twoiM dziecKieM Twoj_rodzic__III_wydruk__2014_05_20__DRUK__.indd 10 2014-05-20 10:44:24 du. Chcąc ją uspokoić, a jednocześnie mając nadzieję, że uda mi się przegonić jej lęki, powiedziałem: – Mamo, może właśnie to widziałaś. Liście powiewające na wietrze. Widzisz, jaki cień rzuca drzewo przy skrzynce na listy? Rozumiem, że mogłaś pomyśleć, że kogoś widziałaś, ale chciałbym, abyś wiedziała, że nie ma się czego bać. Wpatrywała się w konary drzewa, a potem w podjazd wy- łożony cegłą. – Może rzeczywiście to widziałam – przyznała. – Tak. Na pewno tak było. Wracajmy do środka. Idziemy spać. – Byłem zadowolony. Przekonałem ją stanowczo, ale i delikatnie, że jej lęki były bezpodstawne. Jednak moja ra- dość trwała zaledwie kilka sekund. Idąc podjazdem, usłysza- łem, jak mruczy pod nosem: – Mógł się ukryć gdzieś w krzakach, a może uciekł do lasu. Nie było warto się o to kłócić. Był to pierwszy z wielu podobnych incydentów. Więk- szość z nich była nieszkodliwa: mama budziła się w środku nocy, zdenerwowana tym, że na podwórku przed domem stoją jacyś mężczyźni, ubrani na biało. Kiedyś tak bardzo wy- trąciło ją to z równowagi, że zaczęła płakać. – Nie kłamię, Ken. Tam są jacyś ludzie, przynajmniej sześ- ciu lub siedmiu, i mają białe uniformy. Widziałam ich! Ból, jaki dostrzegłem w jej oczach, ścisnął mi serce. – Wierzę ci, mamo – powiedziałem, obejmując ją ramieniem. – Wierzę, że coś widziałaś, ale popatrz, nikogo tam nie ma. Kilka dni później, kiedy pracowałem wieczorem w swoim biurze, usłyszałem jej krzyk dobiegający z pokoju gościnnego na górze. – Ken! Chodź szybko. Świecą światłami w moje okno. – Zerwałem się i pognałem schodami na piętro. Mama, ubrana Mężczyźni w białych garniturach | 11 Twoj_rodzic__III_wydruk__2014_05_20__DRUK__.indd 11 2014-05-20 10:44:24 w koszulę nocną, stała w ciemnościach zesztywniała ze stra- chu. – Tam – wskazała na okno. – Czy teraz mi uwierzysz? Tylko spójrz. Spojrzałem na opuszczone rolety weneckie, które zakry- wały okno. Z pewnością nie padało na nie żadne światło. – Mamo, nic nie widzę. – No tutaj! – krzyknęła cicho. – Nie widzisz tutaj światła? Przesuwa się w górę i w dół na rolecie. Znów spojrzałem. I nic. – Mamo, nic tu nie ma. Żadnego światła. Nic. – Ken, dobrze się przyjrzyj! – Była bardzo zdenerwowana. Podszedłem do rolet, podniosłem je, aby spojrzeć przez okno. Nic. – Mamo, nic tam nie ma. – Ale ja je widziałam! – Wierzę, że coś widziałaś, mamo. Może psuje ci się wzrok albo wracają problemy z kataraktą, które kiedyś miałaś. Ale nie ma tu żadnego światła i nikogo nie ma na podwórku. Widzę wszystko dokładnie, bo lampy oświetlają podwórko, i jeszcze raz powtarzam, nikogo tam nie ma. Mam wróciła do łóżka, a ja do pracy, napawając się swoim małym zwycięstwem – przekonałem mamę, że to, co widzia- ła, nie istnieje. Ale nie zdawałem sobie sprawy z jednego: przekonanie osoby z demencją, iż się myli, jest prawie nie- możliwe. Jedyny ratunek w takiej sytuacji to skierować roz- mowę na inny temat. Ale wtedy jeszcze nie wiedziałem, że mama ma demencję. Przekonaliśmy się dotkliwie na własnej skórze, że pozo- stawianie mamy samej nie jest już bezpieczne. Pewnego wie- czoru, kiedy u nas była, moja żona Lisa i ja mieliśmy pójść na ślub i zostać na uroczystej kolacji. Często zabieraliśmy 12 | Kiedy twój rodzic staje się twoiM dziecKieM Twoj_rodzic__III_wydruk__2014_05_20__DRUK__.indd 12 2014-05-20 10:44:24 mamę na różne wydarzenia kościelne, śluby, absolutoria, przyjęcia z okazji narodzin dziecka i inne uroczystości. Jed- nak tym razem mamy nie uwzględniono w zaproszeniu. Za- bieranie jej ze sobą wydawało nam się niewłaściwe. Rozwa- żaliśmy nawet i to, że nie pójdziemy na ślub, ponieważ nie chcieliśmy zostawiać jej samej. – Och, nic mi się nie stanie – zapewniała nas. – Nie boję się zostać na chwilę sama. Przecież na Florydzie też miesz- kam sama. Macie iść i dobrze się bawić. – No dobrze – odpowiedziałem, a oczyma wyobraźni wi- działem tańczących mężczyzn w białych garniturach. – Po- jedziemy na ślub, ale nie zostaniemy tam długo. Wrócimy około ósmej. Gdyby były jakieś problemy lub gdybyś czegoś potrzebowała, zadzwoń do mnie na komórkę. Ślub trwał nieco dłużej, niż przewidywano, i chociaż na kolacji zabawiliśmy dosłownie chwilę, wystarczyło, aby nasz dom zdążyli otoczyć mężczyźni w białych uniformach. Kilka minut po ósmej wyszliśmy z kolacji i pojechaliśmy do domu. Całą drogę rozmawialiśmy wesoło, dzieląc się wrażeniami z pięknego ślubu i przyjęcia, i w ogóle nie przyszło nam do głowy sprawdzić wiadomości w telefonie komórkowym. By- liśmy zaledwie piętnaście minut drogi od domu, więc nawet nie pomyślałem, by włączyć telefon. Do momentu, kiedy mu- siałem zwolnić na naszej ulicy. Wtedy zobaczyłem migające czerwone światła na dachu policyjnego samochodu, stojące- go przed naszym domem. Moje serce zamarło na chwilę. Zatrzymałem się tuż za wozem policyjnym i szybko wysko- czyłem z samochodu. Natychmiast przywitało mnie dwóch uzbrojonych policjantów. – Pan Abraham? – Tak, proszę pana. Mężczyźni w białych garniturach | 13 Twoj_rodzic__III_wydruk__2014_05_20__DRUK__.indd 13 2014-05-20 10:44:24 – Komisarz Thomas, a to jest komisarz Jones. Zadzwoniła do nas pana matka, zgłaszając, że wokół pana domu i w środ- ku znajdują się jacyś intruzi. Natychmiast zareagowaliśmy na to wezwanie i przeszukaliśmy wszystkie pokoje w pańskim domu. Nie ma żadnych intruzów. Wszystko wydaje się być w porządku. Z wyjątkiem mamy, pomyślałem. – Bardzo panom dziękuję. Jestem naprawdę wdzięczny za przybycie. Mam ostatnio stała się trochę nerwowa. – Jest pan pisarzem, prawda? – zapytał policjant Jones. – Tak, proszę pana. – Pana mama oprowadziła nas po pańskim gabinecie. Ma pan niezłą bibliotekę. A pana nazwisko znajduje się na wielu książkach. – E… tak. Mama lubi się tym chwalić. – Tak – kontynuował policjant Jones. – Pokazała nam wszy- stkie książki, które pan napisał. – Naprawdę? – Do tego czasu napisałem ich nieco ponad siedemdziesiąt. – Tak, każdą. – No cóż... Bardzo panom dziękuję. Przepraszam, że mama sprawiła panom taki kłopot. – Och, nic się nie stało, panie Abraham. Miło było pana poznać. – Policjanci pomachali na pożegnanie i uszyli w kie- runku swojego samochodu. – A, tak… Mi również miło było panów poznać. – Zmusi- łem się do uśmiechu, kiedy machałem policjantom na pożeg- nanie. Wsiadłem do samochodu i przestawiłem go, aby mogli odjechać. Będąc już w domu, postanowiłem skonfrontować się z mamą. 14 | Kiedy twój rodzic staje się twoiM dziecKieM Twoj_rodzic__III_wydruk__2014_05_20__DRUK__.indd 14 2014-05-20 10:44:25 – Mamo! Coś ty znowu wymyśliła! Dlaczego zadzwoniłaś na policję? Mam natychmiast zaczęła się bronić. – Nie zadzwoniłam na policję. Zadzwoniłam na 911. – Tutaj jest to numer policji. – Na dworze byli jacyś mężczyźni i po prostu się bałam. – Mamo! – A ci policjanci, jak już byli na werandzie i zobaczyli mnie w drzwiach, zapytali: „Proszę pani, czy bierze pani ja- kieś leki?”. Nie zapytali o te podejrzane typy. Nie zapytali, czy coś mi się stało. Pytali tylko, czy biorę leki. Co ich obchodzi, czy biorę jakieś leki, czy nie? To nie ich sprawa. – Może i nie, mamo – odparłem. – Ale to ich sprawa, kie- dy ludzie podnoszą fałszywy alarm, choć nie ma realnego zagrożenia. – Nie dzwoniłam na policję. Dzwoniłam na 911. – Zgadza się! I nie rób tego nigdy więcej, kiedy jesteś u nas, chyba że w domu wybuchnie pożar. Mama, obrażona, poszła spać i cała noc przebiegła spokoj- nie, bez najmniejszych zakłóceń z jej strony. Pomimo powtarzających się incydentów z mężczyznami w białych garniturach, czającymi się na naszym podwórku, halucynacje mamy traktowałem raczej jak rodzinny żart, dziwactwo, coś, z czego można się pośmiać przy obiedzie w Święto Dziękczynienia, kiedy opowiadamy sobie z moimi braćmi i ich rodzinami zabawne anegdoty. Wtedy nie wie- działem jeszcze o tym, o czym usłyszałem później: że były to pierwsze oznaki demencji. Twoj_rodzic__III_wydruk__2014_05_20__DRUK__.indd 15 2014-05-20 10:44:25 Twoj_rodzic__III_wydruk__2014_05_20__DRUK__.indd 16 2014-05-20 10:44:25 Rozdział 2 Rozpoznanie wroga – Demencja? Do licha, co to takiego? – zapytałem mojej żo- ny, Lisy, kiedy wróciła z mamą po pierwszej wizycie u lekarza w Tennessee. Nigdy się tym jakoś specjalnie nie interesowałem. Nawet teraz czuję się zawstydzony swoją ówczesną ignorancją. Muszę przyznać, że nie wiedziałem, czym jest demencja, i szczerze mówiąc, nie miałem ochoty się dowiadywać. Z jakichś powodów nawet sama nazwa mnie odpychała. Wszystkie te „nowoczesne” choroby wprawiały mnie w lek- ką konsternację. Alzheimer? Czy przypadkiem Ronald Re- agan nie cierpiał na to w ostatnich latach życia? Choroba Parkinsona? Billy Graham i Michael J. Fox na to chorują, prawda? A stwardnienie boczne – choroba Lou Gehriga? Jedyne, co na jej temat widziałem, to że prawdopodobnie pokonała Lou Gehriga. rozpoznanie wroga | 17 Twoj_rodzic__III_wydruk__2014_05_20__DRUK__.indd 17 2014-05-20 10:44:25 Być może byliście świadkami, jak terminu demencja uży- wano niemalże w uwłaczający czyjejś godności sposób, jak- by chodziło o osobę poniekąd dziwaczną, niebezpieczną lub zdemoralizowaną (to pewnie zakorzenione jest w czasach, kiedy demencja była kojarzona z ostatnim stadium syfilisu). Demencja jednak nie ma z tym wszystkim nic wspólnego. Nie jest również synonimem „obłąkania”. Termin demencja po- chodzi od dwóch łacińskich słów, znaczących „z dala, poza” i „umysł”. I to jest zapewne najprostsza definicja demencji – osoba, która zapadła na tę chorobę, cierpi z powodu utraty lub osłabienia swoich zdolności umysłowych. Jakaś część jej umysłu odchodzi i nigdy już nie wraca. Demencja może dopaść każdego – biednego i bogatego – bez względu na rasę, środowisko czy wykształcenie. Mogą na nią cierpieć jednostki błyskotliwe i niezbyt rozgarnięte, optymiści i żartownisie, osoby z „dobrych” rodzin i ze „złych” rodzin, ludzie każdej profesji. Nie ma powodu, aby czuć za- żenowanie, jeśli ta choroba dotknęła kogoś w twojej rodzinie. Demencja przybiera różne formy. Najbardziej znana to choroba Alzheimera, która jest nieodwracalna i na którą obecnie nie ma żadnego lekarstwa. Drugą, najczęściej opisy- waną formą tej choroby jest demencja naczyniowa – ta rów- nież jest nieodwracalna, ale nie postępuje tak gwałtownie i osobie chorej oraz jej rodzinie można do pewnego stop- nia pomóc w zmaganiach z nią. Chociaż efekt końcowy w obu przypadkach jest ten sam, rozwój choroby Alzheimera przypomina równię pochyłą, natomiast demencja naczynio- wa rozwija się skokowo. Stan zdrowia pacjenta często przez długi czas utrzymuje się na tym samym poziomie, po czym następuje gwałtowne pogorszenie. I zatrzymuje się na tym nowym poziomie, zanim coś znów nie wywoła znacznego 18 | Kiedy twój rodzic staje się twoiM dziecKieM Twoj_rodzic__III_wydruk__2014_05_20__DRUK__.indd 18 2014-05-20 10:44:25 pogorszenia stanu chorego. Czasami pacjent z demencją na- czyniową wydaje się nawet czynić pewne postępy, funkcjo- nować stosunkowo normalnie. Ale potem wydarza się coś – upadek, sprzeczka z kimś z rodziny albo jakiś incydent – i stan pacjenta z demencją naczyniową przeskakuje kilka po- ziomów w dół, dramatycznie się pogarsza. Przyczyny tych chorób były szeroko dyskutowane, ale środowisko medyczne nie wypracowało jednoznacznej opi- nii na ten temat. W przypadku mojej mamy lekarze byli przekonani, że seria przemijających ataków niedokrwienia, powszechnie zwanych miniudarami mózgu, spowodowa- ła utratę pamięci krótkotrwałej. Mimo że mama potrafiła odtworzyć szczegółowo wydarzenia, które miały miejsce kilkadziesiąt lat temu, miniudary zniszczyły pewien obszar tkanki mózgowej, powodując utratę pamięci krótkotrwałej i innych sprawności intelektualnych – na tyle dużą, że mama często nie pamiętała, co jadła na śniadanie. Z pewnością z wiekiem pamięć może się nieco pogorszyć, ale nie powin- no to przeszkadzać w codziennym życiu. Wielu starszych ludzi żyje aktywnie w wielu siedemdziesięciu, osiemdziesię- ciu, a nawet dziewięćdziesięciu lat. Billy Graham wygłaszał swoje płomienne kazania, będąc dobrze po osiemdziesiątce. Astronauta Buzz Aldrin brał udział w lotach w stanie nie- ważkości w wieku siedemdziesięciu kilku lat, a jako osiem- dziesięciolatek wystąpił w programie telewizyjnym Taniec z gwiazdami. Senator Bob Dole był ciężko ranny podczas II wojny światowej, a mimo to nieprzerwanie działał aktyw- nie na amerykańskiej scenie politycznej nawet jako osiem- dziesięciolatek. Moja mama jeszcze jako osiemdziesięciopa- rolatka prowadziła samochód, poruszała się nim po Orlando w dużym natężeniu ruchu drogowego. rozpoznanie wroga | 19 Twoj_rodzic__III_wydruk__2014_05_20__DRUK__.indd 19 2014-05-20 10:44:25 Ale potem niespodziewanie zaatakowała ją demencja. Po- nieważ osoba z łagodnymi objawami demencji zwykle jest w stanie wykonywać większość rzeczy, które robiła do tej pory, chorobę może być trudno rozpoznać od razu. Zachowa- nia takiej osoby często racjonalizujemy lub usprawiedliwiamy. „Mama zawsze była trochę dziwna”, stwierdzałem jak i inni członkowie rodziny. „No cóż, w końcu się starzeje”. Czasami przypisywaliśmy dziwne zachowania mamy jej samotności, zmęczeniu lub znudzeniu. Z początku były one dość frustru- jące dla rodziny, ponieważ próbowaliśmy przemówić jej do rozsądku. Następnie jej zachowanie zaczęło wprawiać nas w zakłopotanie, aż w końcu większość bliskich mamie osób po prostu nie chciała już tolerować jej nieuprzejmych komen- tarzy, kaprysów i absurdalnych występków. Z ich powodu – lub dlatego że nie zdawali sobie sprawy, z jaką potwornością mieli do czynienia – obrażali się, oddalali albo po prostu unikali mamy, bądź też ignorowali ją w miarę możliwości. Czasami zamiany spowodowane demencją są drastyczne i rzucają się w oczy. Osoba cierpiąca na tę chorobę doświad- cza wyjątkowych huśtawek nastroju i poziomu energii. Może stać się bierna, strachliwa, porywcza i nadzwyczaj wymagają- ca. Niektórzy ludzie z demencją lub chorobą Alzheimera do- świadczają halucynacji, często widzą, słyszą lub nawet czują rzeczy, których nie ma. Kiedy mama zaczęła widzieć w nocy mężczyzn w białych garniturach przed naszym domem, nie zdawałem sobie sprawy, że przemawiała przez nią choroba. Nie wiedziałem, że ma demencję. Wierzyłem, chociaż trudno mi to wyjaśnić, że jej halucynacje były dla niej prawdziwe. Ona naprawdę myślała, że widzi ludzi na naszym podwórku, i naprawdę była przerażona. W tamtym momencie nie było sensu spierać się o to, czy ktoś rzeczywiście wpatruje się 20 | Kiedy twój rodzic staje się twoiM dziecKieM Twoj_rodzic__III_wydruk__2014_05_20__DRUK__.indd 20 2014-05-20 10:44:25 w nasze okna. Najlepsze, co mogłem wówczas zrobić, to zgo- dzić się, że ich widzi, ale jednocześnie zapewnić ją, podając za argument moją prawdomówność, że nie grozi nam żadne niebezpieczeństwo. Niektóre osoby z demencją nabierają nawyku chowania rzeczy. Stają się podejrzliwe w stosunku do innych ludzi, czę- sto oskarżają ich o kradzież przedmiotów osobistych. Mama ciągle to robiła. Chowała torebkę lub prawo jazy. Potem nie mogła ich znaleźć i twierdziła, że ktoś ją okradł. Sądziliśmy, że zmienia jej się charakter lub że przeraża ją życie w poje- dynkę. Często odkładała swoje rzeczy w niewłaściwe miejsca lub nie pamiętała, że je posiada. Nawet nie będę próbował liczyć, ile razy zgubiła swój telefon komórkowy we własnym mieszkaniu. Zapewne znacznie bardziej przygnębiająca była niezdol- ność mamy do kontrolowania oddawania moczu lub wy- próżniania. Na początku sądziliśmy, że ma problemy z pę- cherzem, ale fizycznie wszystko było w porządku. Po prostu nie pamiętała, żeby pójść do łazienki w odpowiednim czasie i zapobiec „wypadkom”. U niektórych ofiar demencji te lub inne symptomy pojawia- ją się z dnia na dzień. U innych choroba atakuje ciało i umysł stopniowo, niepostrzeżenie. Jeśli będziesz świadom objawów choroby Alzheimera, rozpoznasz je i natychmiast zwrócisz się o pomoc. W innym razie prawdopodobnie wczesne oznaki choroby rozpoznasz dopiero po czasie. Być może, patrząc wstecz, przypomnisz sobie jakiś szczególny incydent i wtedy stwierdzisz: Po tamtym zdarzeniu mama nigdy już nie była taka sama. W przypadku mojej mamy takim istotnym zdarzeniem była seria miniudarów. Udar następuje w wyniku przerwania rozpoznanie wroga | 21 Twoj_rodzic__III_wydruk__2014_05_20__DRUK__.indd 21 2014-05-20 10:44:25 dopływu krwi i tlenu do mózgu. Jeśli szybko się tego nie naprawi, blokada dopływu krwi może doprowadzić do cał- kowitego zniszczenia mózgu. W przypadku udaru liczy się czas. Jeśli przerwę w dopływie krwi do mózgu spowodował zakrzep w naczyniu krwionośnym, można ten zakrzep roz- bić odpowiednim lekiem, pod warunkiem, że poda się go w przeciągu kilku godzin. Jeśli przerwa jest spowodowana zerwaniem naczynia krwionośnego, nastąpi krwotok we- wnątrz mózgu, co jest znacznie poważniejszą sprawą. Do naj- częstszych objawów udaru można zaliczyć drętwienie twarzy, ręki lub nogi – zwykle po jednej stronie ciała. Oznakami udaru mogą być również trudności z mówieniem i widze- niem, silne bóle głowy, płytki oddech, zawroty głowy, utrata przytomności. Udar mogą wywołać najróżniejsze czynniki – wysokie ciśnienie i wysoki poziom cholesterolu, a także nadwaga lub siedzący tryb życia i niewystarczająca ilości ćwiczeń fizycznych. W przypadku mojej mamy zaistniały wszystkie te czynniki – oraz jeszcze jeden, o którym nie mieliśmy poję- cia, dopóki nie trafiła do szpitala. Tam lekarze zdiagnozowali u niej migotanie przedsionków, zaburzenie rytmu, które wprawiało jej serce w lekkie kołatanie, utrudniając przepływ krwi wewnątrz organu i zwiększając możliwość powstania zatoru krwi płynącej z serca do mózgu. Mama mieszkała sama, więc kiedy nastąpił udar, nikt z naszej rodziny nie dowiedział się, iż wystąpiły u niej pew- ne charakterystyczne objawy – mimo że nalegaliśmy, by nas o wszystkim informowała. – Och, nie wiem – ignorowała pytania. – Trochę się źle czułam, więc poszłam tu obok do lekarza, a on wysłał mnie do szpitala. 22 | Kiedy twój rodzic staje się twoiM dziecKieM Twoj_rodzic__III_wydruk__2014_05_20__DRUK__.indd 22 2014-05-20 10:44:25
Pobierz darmowy fragment (pdf)

Gdzie kupić całą publikację:

Kiedy twój rodzic staje się twoim dzieckiem
Autor:

Opinie na temat publikacji:


Inne popularne pozycje z tej kategorii:


Czytaj również:


Prowadzisz stronę lub blog? Wstaw link do fragmentu tej książki i współpracuj z Cyfroteką: