Cyfroteka.pl

klikaj i czytaj online

Cyfro
Czytomierz
00328 010850 16900871 na godz. na dobę w sumie
Klinika akademickiej pedagogiki - ebook/pdf
Klinika akademickiej pedagogiki - ebook/pdf
Autor: Liczba stron: 255
Wydawca: Impuls Język publikacji: polski
ISBN: 978-83-7587-670-3 Data wydania:
Lektor:
Kategoria: ebooki >> naukowe i akademickie >> pedagogika
Porównaj ceny (książka, ebook, audiobook).

 

„Dla cnoty nie ma żadnego większego teatru nad sumienie” – mówił Marcus Tullius Cicero (106–43 p.n.e.), filozof oraz polityk rzymski. I miał rację. Niniejsza publikacja powstała na podstawie mojego blogu, w którym duża część wpisów dotyczyła akademickiej pedagogiki, humanizmu, ciekawych debat naukowych oraz patologii w szkolnictwie wyższym. Poza analizą bieżącej polityki oświatowej i szkolnictwa wyższego podejmuję tam problemy związane z szeroko pojmowaną pedagogiką. To rozprawa o trudnej sztuce czytania ze zrozumieniem i o nożycach, które się odzywają, kiedy uderza się w stół. Blog, podobnie jak każda książka, ma swoją historię. Różne są powody rejestrowania wpisów oraz moderowania komentarzy. Tych tutaj nie zamieszczam, gdyż zainteresowani mogą zajrzeć na stronę internetową i się z nimi zapoznać (www.sliwerski-pedagog.blogspot.com). To, że niektórzy, najczęściej anonimowi czytelnicy blogu przedstawiane treści odniosą do swej własnej sytuacji czy środowiska zawodowego lub społecznego, nie ma związku z moimi wpisami. Wszelkie podobieństwo do zdarzeń, osób i faktów – poza osobami pełniącymi funkcje publiczne i wymienianymi tu z imienia i nazwiska – jest przypadkowe, bo nie o nie tu chodzi, tylko o problemy, z jakimi spotykamy się w różnym czasie, w różnych miejscach i z udziałem różnych osób. Nie interesowało mnie ani ingerowanie, ani tym bardziej rozwiązywanie czyichś problemów za pomocą tego medium…[…]

 

Zapraszam zatem do lektury i do dyskusji na temat pedagogiki akademickiej.

Bogusław Śliwerski

Znajdź podobne książki Ostatnio czytane w tej kategorii

Darmowy fragment publikacji:

B. (cid:285)liwerski, Klinika akademickiej pedagogiki, Kraków 2011 ISBN: 978-83-7587-670-3, © by Oficyna Wydawnicza „Impuls” 2011 © Copyright by Ofi cyna Wydawnicza „Impuls”, Kraków 2011 dr hab. Andrzej Ćwikliński, prof. UAM w Poznaniu Recencent: Redakcja wydawnicza: Joanna Kosturek Rysunki: Piotr Olszówka Opracowanie typografi czne: Anna Bugaj-Janczarska Projekt okładki: Piotr Olszówka ISBN 978-83-7587-670-3 Ofi cyna Wydawnicza „Impuls” 30-619 Kraków, ul. Turniejowa 59/5 tel. (12) 422-41-80, fax (12) 422-59-47 www.impulsofi cyna.com.pl, e-mail: impuls@impulsofi cyna.com.pl Wydanie I, Kraków 2011 B. (cid:285)liwerski, Klinika akademickiej pedagogiki, Kraków 2011 ISBN: 978-83-7587-670-3, © by Oficyna Wydawnicza „Impuls” 2011 Spis tre(cid:292)ci Wstęp .......................................................................................................... 9 Fałsz w promocji, czyli gdzie się „leczyć” ..................................................... 19 Niebezpieczne gry społeczne ....................................................................... 22 Kodeks etyczny prowadzenia badań pedagogicznych .................................. 25 Lojalność w horyzoncie wartości ................................................................ 28 Kto jest winny temu, że minister likwiduje kierunek studiów? ................... 31 Cooltury akademickiego kłamstwa .............................................................. 32 Na ostatni moment ...................................................................................... 34 Refl eksyjnie na nowy rok akademicki 2009/2010 ........................................ 35 Stanowisko Komitetu Słowianoznawstwa PAN .......................................... 40 Test wiarygodności władzy .......................................................................... 44 Pedagogiczne pasożyty ................................................................................ 46 Raport o wpływie Księżyca na ciążę mszyc .................................................. 48 Koncert jesienny na dwa rzędy .................................................................... 51 Czy wolno krytykować kształcenie na kierunku pedagogika? ...................... 52 Edukacyjne gry w prowokacje ...................................................................... 54 Naukowe GPS-y ......................................................................................... 56 Magister Urquel .......................................................................................... 57 Pedagogika pamięci w przeddzień Święta Zmarłych ................................... 60 Kto nokautuje Polskie Towarzystwo Pedagogiczne? ................................... 61 Oddział Łódzki PolskiegoTowarzystwa Pedagogicznego – reaktywacja II ......................................................................................... 62 Troglodyta hipokryta? ................................................................................. 64 Wyzwania autorytetu .................................................................................. 65 Rozmowy o tym, co z nami, i o tym, co przed nami .................................... 68 Jak ustrzec się akademickiej prowincji ......................................................... 69 Uczyć się warto ............................................................................................ 71 Jak postępować z wrogami? ......................................................................... 73 Osoba znacząca jako wytrych ...................................................................... 74 B. (cid:285)liwerski, Klinika akademickiej pedagogiki, Kraków 2011 ISBN: 978-83-7587-670-3, © by Oficyna Wydawnicza „Impuls” 2011 O permanentnym samokształceniu doktorów pedagogiki ........................... 75 Ofi ary akademickich nieprawidłowości ....................................................... 78 Liberałowie o szkolnictwie wyższym ........................................................... 80 Akademicka przestrzeń pełna luksusu na własność, czyli wartość dodana w niepublicznych szkołach wyższych .................... 84 Życie naukowca w kontekstach ................................................................... 86 Potoczne mądrości w naukowej interpretacji ............................................... 89 Nieutrudzanie móżdżku .............................................................................. 90 O współczesnej myśli pedagogicznej ........................................................... 92 Raport nie tylko o akademickiej „cyrkulacji mózgów” ................................. 97 Gospodarka kapitałem ludzkim ................................................................... 99 Czy pedagogika jest rzeczywiście nauką gorszą? ......................................... 100 O bezprawnym podwyższaniu sobie statusu naukowego przez niektórych naukowców .................................................................. 102 Akademicki savoir-vivre .............................................................................. 104 Studenckie typy i typki ................................................................................ 106 Jedna z możliwych typologii ....................................................................... 107 Studenckie bratanie się z Leopoldem Ritterem von Sacher-Masochem... ... 108 Sesja plagiatowa ........................................................................................... 111 On Bullshit ................................................................................................... 114 Nauka przeciwko fałszerstwom ................................................................... 115 O cenzorach i nowym „drugim obiegu” prawd pedagogicznych .................. 116 Etyczne aspekty władzy ............................................................................... 121 Praca bez pracy ............................................................................................ 122 Wychowanie sumienia ................................................................................. 123 Top absolwenci w szkołach z uczniami wymagającymi wsparcia ................. 126 Pełnia Berta Hellingera ............................................................................... 127 Wychowawczy autyzm ................................................................................ 127 Chińczycy potęgą naukową ......................................................................... 129 Świat zanikającej aksjoczułości .................................................................... 131 Wywiad typu „post”... .................................................................................. 133 Podyplomowe kuszenie ............................................................................... 135 O pracach naukowo-badawczych dotyczących III RP ................................. 136 Wybory członków korespondentów PAN ................................................... 137 Pierwsza po siedemdziesięciu latach Pedagogiczna encyklopedia w Czechach ............................................................................................ 139 Seksualizacja „akademickości” ..................................................................... 140 Edukacja uniwersytecka i kreowanie elit społecznych ................................. 143 6 B. (cid:285)liwerski, Klinika akademickiej pedagogiki, Kraków 2011 ISBN: 978-83-7587-670-3, © by Oficyna Wydawnicza „Impuls” 2011 O pedagogice i edukacji nie tylko w Czechach ............................................ 146 Nagroda czeka na pedagogów społecznych ................................................. 147 Przedmagisterska „tfurczość”, czyli co student miał na myśli ...................... 148 Budzenie świadomości krytycznej ................................................................ 150 Nie chcemy seryjnej produkcji magistrów! .................................................. 152 Akademickiego bełkociku ciąg dalszy .......................................................... 154 Dydaktyka między przeszłością a przyszłością ............................................. 155 Habilitacje jednak zostaną... ....................................................................... 157 Transdyscyplinarne aspekty inkluzyjnej pedagogiki ..................................... 159 Pogrążeni w żałobie ..................................................................................... 160 Jubileusz Profesor Olgi Czerniawskiej ......................................................... 162 Wstręt ......................................................................................................... 167 Edukacja wobec wyzwań i zadań współczesności ........................................ 167 Równość w różnorodności ........................................................................... 173 Eduniespodzianka ....................................................................................... 174 Ksobnie interesowna hipokryzja .................................................................. 176 Inkontrologia pedagogiczna, czyli o wartości spotkania .............................. 176 Pedagogika bez kolejnego członka korespondenta PAN ............................. 178 Ornitopedagodzy ......................................................................................... 178 Kurza twarz ................................................................................................. 179 Naukawa półtusza ........................................................................................ 180 Le roi est mort, vive le roi! ............................................................................. 181 Odpowiedź studentom Wyższej Szkoły Pedagogicznej w Łodzi ................. 182 O co w tym życiu chodzi? ............................................................................ 185 Na ostatnią chwilę ....................................................................................... 186 Ignorancja jest otwarciem puszki Pandory ................................................... 187 Akademiccy wyłudzacze .............................................................................. 188 O edukacji dorosłych ................................................................................... 190 Niepedagogiczne przygotowywanie kadr kierowniczych do zarządzania oświatą ........................................................................... 192 Zdezintegrowana edukacja wczesnoszkolna ................................................ 194 „Obróbka skrawania” polskiej pedagogiki .................................................... 195 O studenckiej (nie)przyzwoitości ................................................................. 200 Akademicki mobbing .................................................................................. 202 Pedagogika (dla) półgłówków ..................................................................... 204 Pedagogika mamonistyczna ......................................................................... 205 Encyklopedia pedagogiczna XXI wieku na fi niszu .......................................... 207 Prawda czasu, prawda ekranu ..................................................................... 208 7 B. (cid:285)liwerski, Klinika akademickiej pedagogiki, Kraków 2011 ISBN: 978-83-7587-670-3, © by Oficyna Wydawnicza „Impuls” 2011 Kto jest dla kogo? ........................................................................................ 209 Socjologiczna ściema ................................................................................... 210 Akademicki nikt i ktoś ................................................................................ 211 Doktoranci w trosce o edukację ................................................................... 212 Klinika wyższej edukacji .............................................................................. 214 Praca magisterska nie jest taka ważna .......................................................... 215 Co różni szkoły wyższe? .............................................................................. 216 Studencki indeks odchodzi do lamusa! ........................................................ 219 Akademickie szczyty .................................................................................... 220 Egzaminy magisterskie ................................................................................ 221 Pedagog jako sprawca lub ofi ara zła ............................................................ 223 Pedagogika wyższego wyboru ...................................................................... 225 Niepełnosprawni i akademickie hieny ......................................................... 228 Pedagogika jako plac zabaw irracjonalizmów i złudnych nadziei? ............... 230 Wstydliwa afi liacja twórczości naukowej ..................................................... 233 Kuriozalna dyskwalifi kacja studiów podyplomowych z „zarządzania oświatą”? ......................................................................... 234 Akademickie i publiczne systemy wczesnego ostrzegania o (byle)jakości kształcenia wyższego ....................................................... 236 Moda na psychologię ................................................................................... 239 Walka z wiatrakami ..................................................................................... 240 Frontem do studiujących klientów .............................................................. 241 O akademickich oszustwach na Słowacji ..................................................... 243 Pedagogika – akademicką przechowalnią? .................................................. 244 Biznesowy kurs zarządzania uczelnią prywatną ........................................... 246 Bibliografi a .................................................................................................. 255 B. (cid:285)liwerski, Klinika akademickiej pedagogiki, Kraków 2011 ISBN: 978-83-7587-670-3, © by Oficyna Wydawnicza „Impuls” 2011 Wst(cid:269)p „Dla cnoty nie ma żadnego większego teatru nad sumienie”1 – mówił Marcus Tullius Cicero (106–43 p.n.e.), fi lozof oraz polityk rzymski. I miał rację. Niniejsza publikacja powstała na podstawie mojego blogu, w którym duża część wpisów dotyczyła akademickiej pedagogiki, humanizmu, ciekawych debat na- ukowych oraz patologii w szkolnictwie wyższym. Poza analizą bieżącej polityki oświatowej i szkolnictwa wyższego podejmuję tam problemy związane z szeroko pojmowaną pedagogiką. To rozprawa o trudnej sztuce czytania ze zrozumieniem i o nożycach, które się odzywają, kiedy uderza się w stół. Blog, podobnie jak każda książka, ma swoją historię. Różne są powody rejestrowania wpisów oraz moderowania komentarzy. Tych tutaj nie zamieszczam, gdyż zainteresowani mogą zajrzeć na stronę internetową i się z nimi zapoznać (www.sliwerski-pe- dagog.blogspot.com). To, że niektórzy, najczęściej anonimowi czytelnicy blogu przedstawiane treści odniosą do swej własnej sytuacji czy środowiska zawodowe- go lub społecznego, nie ma związku z moimi wpisami. Wszelkie podobieństwo do zdarzeń, osób i faktów – poza osobami pełniącymi funkcje publiczne i wy- mienianymi tu z imienia i nazwiska – jest przypadkowe, bo nie o nie tu chodzi, tylko o problemy, z jakimi spotykamy się w różnym czasie, w różnych miejscach i z udziałem różnych osób. Nie interesowało mnie ani ingerowanie, ani tym bar- dziej rozwiązywanie czyichś problemów za pomocą tego medium. Tak jak nie ma obowiązku czytania, tak i nie ma obowiązku zamieszczania wśród komentarzy prowokacji, zaczepek, różnych form agresji i chamstwa czy arogancji, którym upust chcieliby dać, publicznie podszyci tchórzem, anoni- mowi „odbiorcy” blogu. Niektórym zresztą jest zupełnie obojętne, co napiszę, byleby tylko mogli skorzystać z okazji do zaatakowania. Mam nadzieję, że już się rozczarowali, a jeśli jeszcze nie, to niech raczej pomyślą o sobie i zatroszczą się o własne zdrowie psychiczne. Niech nie liczą na to, że będą tu zamiesz- czane treści, które pozwolą skrycie obrażać kogoś czy deprecjonować jego do- robek. Niech lepiej zaaplikują sobie witaminy, pomodlą się czy pomedytują, albo skorzystają z instytucji diagnostyczno-terapeutycznych, w których znaj- dą fachową pomoc. Warto sięgnąć po pomoc specjalistów. Niektórzy nawet 1 http://www.sentencje-lacinskie.w.interia.pl/cnota.html [data dostępu: 20.04.2011]. 9 B. (cid:285)liwerski, Klinika akademickiej pedagogiki, Kraków 2011 ISBN: 978-83-7587-670-3, © by Oficyna Wydawnicza „Impuls” 2011 sami ich kształcą, ale nie korzystają z ich usług. Brak zaufania do rezultatów własnej pracy? Na blogu znajdują się wpisy pozostające bez echa, lecz również takie, któ- re miały kilku zarejestrowanych czytelników. Bywają jednak co jakiś czas tematy wywołujące ożywioną reakcję, wyrażaną wielością komentarzy i ocen. I tu można powiedzieć, że blog jest lepszy niż książka czy artykuł, gdyż reakcji zwrotnej można się spodziewać niemal po kilku minutach od dokonanego wpisu. Dziękuję czytelnikom mojego blogu za zainteresowanie podejmowanymi przeze mnie problemami. Być może są one w jakimś stopniu okazją do konfron- tacji tego, co osobiste, znane i akceptowane, z tym, co obce, nieznane czy od- rzucane. Być może wszystko współtworzy naszą tożsamość, która nie jest czymś stałym, lecz otwartym projektem naszego życia i społecznego rozwoju. W pono- woczesnym świecie niemal wszystko jest pedagogiką. Być może pewne zdarze- nia, w których uczestniczymy na co dzień, zyskają w tej wymianie myśli, odczuć i poglądów nowy impet oraz wiarygodność, czy zmienią lub utrwalą jakieś kon- wencje. Nie mnie o tym wyrokować. Moi współpracownicy, dr Jacek Pyżalski i dr Piotr Plichta, zorganizowali w ramach VI Międzynarodowej Konferencji „Edukacja alternatywna” bardzo interesującą sesję pt. „Cyfrowość to alternatywa?”. Jedna z jej części odbyła się z udziałem oświatowych blogerów. Już w zaproszeniu na to spotkanie napisali: Prowadzenie internetowych pami(cid:269)tników blogów – jest bardzo roz- powszechnione w(cid:292)ród internautów. Podejmuj(cid:264) si(cid:269) tak(cid:304)e tego nauczy- ciele. Do udziału w sesji zaprosili(cid:292)my znanych blogerów-pedagogów (a mo(cid:304)e pedagogów-blogerów?): Bogusława (cid:291)liwerskiego – profesora, rektora Wy(cid:304)szej Szkoły Pedagogicznej w Łodzi; Dariusza Ch(cid:269)tkowskiego – polonist(cid:269) XI LO w Łodzi, autora ksi(cid:264)(cid:304)ek i komentatora; Marcina Małego – nauczyciela w Zespole Szkół Ponadgimnazjalnych w P. oraz lektora j(cid:269)- zyka angielskiego na Wydziale Mechanicznym Politechniki Krakowskiej i praktyka e-learningu. B(cid:269)dziemy prowadzić z ich udziałem dyskusj(cid:269) panelow(cid:264) dotycz(cid:264)c(cid:264) do(cid:292)wiadcze(cid:281) w prowadzeniu blogu, znaczenia tego rodzaju działa(cid:281) oraz tego, jak obecno(cid:292)ć w cyberprzestrzeni prze- kłada si(cid:269) na ich prac(cid:269) pedagogiczn(cid:264). Poruszymy tak(cid:304)e problem tego, jak nauczyciel-bloger spostrzegany jest przez ró(cid:304)ne grupy odbiorców. Tak też się stało. W sesji uczestniczyło kilkadziesiąt osób, w tym także ucznio- wie jednej z warszawskich szkół podstawowych, którzy wydają własną gazetę w Internecie. Prowadzący zadawali różne pytania, na które – jak się okazało – wcale nie było jednakowych odpowiedzi. Już pierwsza kwestia dotycząca powo- dów uruchomienia przez każdego z nas blogu ujawniła różnice. Marcin Mały zaczął pisać swój blog jako pierwszy z naszej trójki, bo już w 2005 roku, i to głównie dlatego, że denerwowała go wyrażana powszechnie, także w mediach, negatywna opinia o polskiej młodzieży i szkole. Jego pierwszy wpis – Przewarto- ściowania, czyli Hitchcock 42 lata później z dnia 20.10.2005 roku był następujący: 10 B. (cid:285)liwerski, Klinika akademickiej pedagogiki, Kraków 2011 ISBN: 978-83-7587-670-3, © by Oficyna Wydawnicza „Impuls” 2011 Nauczyciel wiele si(cid:269) mo(cid:304)e nauczyć od młodzie(cid:304)y i czasem wiedza, któr(cid:264) od uczniów pozyskuje, zaskakuje go nad wyraz i odkrywa przed nim warto(cid:292)ci, o których nie miał poj(cid:269)cia, a istniej(cid:264)ce hierarchie burzy i miesza. Nie miałem poj(cid:269)cia, (cid:304)e gdy na kółku fi lmowym obejrzymy Ptaki Hitchcocka, b(cid:269)dzie to taka sensacja. A tym bardziej nie mogłem przy- puszczać, (cid:304)e moi uczniowie tak si(cid:269) na seansie ubawi(cid:264). Ka(cid:304)demu z mo- jego pokolenia Ptaki kojarz(cid:264) si(cid:269) jako fi lm wprawdzie stary (miał 9 lat, gdy si(cid:269) urodziłem), pełen prymitywnych na dzisiejsze czasy efektów specjal- nych, ale to jednak horror. Ten fi lm jednak trzymał nas w napi(cid:269)ciu, jed- nak czuło si(cid:269) niepokój, patrz(cid:264)c na kolejne ptasie ataki w Bodega Bay. Tymczasem dla moich uczniów fi lm był (cid:292)mieszny. Chwilami tarzali si(cid:269) po podłodze ze (cid:292)miechu, jakby zupełnie nie czuli hitchcockowskiego su- spensu ani nie pami(cid:269)tali o ptasiej grypie, która w ostatnich dniach dotar- ła ju(cid:304) do Europy. Moje nie(cid:292)miałe podejrzenia dotycz(cid:264)ce alkoholu b(cid:264)d(cid:302) (cid:292)rodków odurzaj(cid:264)cych, które zaburzyły ich percepcj(cid:269) i rozumowanie, rozwiały si(cid:269) jednak stosunkowo szybko, gdy zrozumiałem, słuchaj(cid:264)c ich komentarzy, (cid:304)e przecie(cid:304) oni maj(cid:264) racj(cid:269). Po co facet, który wła(cid:292)nie zabił dechami z zewn(cid:264)trz wszystkie okna, szczelnie zasuwa zasłony? Albo jaki sens ma przybijanie gwo(cid:302)dziami lustra do drzwi, które wedle wszelkiej lo- giki i konsekwencji s(cid:264) podziurawione jak sito i wła(cid:292)ciwie ju(cid:304) nie s(cid:264) w sta- nie utrzymać gwo(cid:302)dzia? Albo po co kobieta, która zagl(cid:264)da do pokoju pełnego ptaków, wchodzi do(cid:281) i zamyka za sob(cid:264) drzwi, zamiast pozo- stać na zewn(cid:264)trz? Albo od kiedy to zakrwawionego, pokaleczonego człowieka wyciera si(cid:269) z krwi i nie ma on ju(cid:304) (cid:304)adnych widocznych ran? Słuchaj(cid:264)c tych komentarzy i widz(cid:264)c reakcje moich uczniów, zrozumia- łem po raz kolejny, (cid:304)e co by nie mówić, przychodz(cid:264)ce pokolenia nie s(cid:264) wcale głupsze. Narzekamy na nich codziennie, (cid:304)e nie potrafi (cid:264) tego czy owego, (cid:304)e maj(cid:264) trudno(cid:292)ci z tak(cid:264) czy inn(cid:264) umiej(cid:269)tno(cid:292)ci(cid:264), albo – gorzej – zapami(cid:269)taniem encyklopedycznej wiedzy z takiej czy innej dziedziny. Ale potem siadamy z nimi w na wpół ciemnej sali przed wielkim kino- wym hitem sprzed pi(cid:269)ćdziesi(cid:269)ciu lat i dociera do nas, (cid:304)e jeste(cid:292)my głup- kami, którym nigdy nie przyszło do głowy to, na co oni w mgnieniu oka zwracaj(cid:264) uwag(cid:269) i z czego si(cid:269) (cid:292)miej(cid:264)2. Dariusz Chętkowski był w tej podsesji drugim co do stażu blogerem, swój blog uruchomił bowiem pod koniec sierpnia 2006 roku. Jego pierwszy wpis zaty- tułowany Kto załatwi moją sprawę? był następujący: Jednej wa(cid:304)nej sprawy nie załatwiłem w poprzednim roku. Wiado- mo, nie chciało mi si(cid:269). Ka(cid:304)dy w czerwcu marzył, aby tylko doci(cid:264)gn(cid:264)ć do wakacji. Po co zaczynać spraw(cid:269), której nie zd(cid:264)(cid:304)y si(cid:269) doko(cid:281)czyć przed ostatnim dzwonkiem. Poza tym stara nauczycielska zasada 2 M. Mały, Przewartościowania, czyli Hitchcock 42 lata później, http://anglista.blogspot.com/se- arch?updated-min=2005-01-01T00 3A00 3A00 2B01 3A00 updated-max=2006-01- 01T00 3A00 3A00 2B01 3A00 max-results=13 [data dostępu: 20.10.2005]. 11 B. (cid:285)liwerski, Klinika akademickiej pedagogiki, Kraków 2011 ISBN: 978-83-7587-670-3, © by Oficyna Wydawnicza „Impuls” 2011 mówi, (cid:304)e najlepszym rozwi(cid:264)zaniem ka(cid:304)dego problemu jest doci(cid:264)gn(cid:264)ć problem do jakiego(cid:292) (cid:292)wi(cid:269)ta, to si(cid:269) sam rozwi(cid:264)(cid:304)e. M(cid:264)dre, prawda? Ideałem za(cid:292) jest doczekać do wakacji. Wyjd(cid:264) dzieciaki ze szkoły, to i wszystkie problemy znikn(cid:264) razem z nimi. Kieruj(cid:264)c si(cid:269) t(cid:264) m(cid:264)dro(cid:292)ci(cid:264), pa- trzyłem przez palce miesi(cid:264)c czy dwa, jak wi(cid:269)ksi dokuczaj(cid:264) mniejszemu. Troch(cid:269) mu podokuczali, ale – pocieszałem w my(cid:292)lach jego i siebie – „co si(cid:269) martwisz, niedługo wakacje”. Wakacje przyszły i problem si(cid:269) sko(cid:281)- czył. Moje, jak zwykle, było na wierzchu. Wczoraj wpadłem do szkoły, (cid:304)eby si(cid:269) rozejrzeć. Mało nogi nie zła- małem, bo wsz(cid:269)dzie totalny bałagan. Wszystko postawione do góry nogami, a schody to ju(cid:304) prawie rozebrane do samej ziemi. Jakie(cid:292) korniki je gryz(cid:264) czy co? Robactwo grasuj(cid:264)ce w szkole ostatnio tak si(cid:269) zmuto- wało, (cid:304)e ju(cid:304) nie (cid:304)re drewna, tylko z upodobaniem wcina beton. Schody wzi(cid:269)ło na pierwszy z(cid:264)b, potem pewnie przyjdzie pora na (cid:292)ciany. Na ra- zie jednak budynek stoi (nawet pomalowany). Widz(cid:264)c, (cid:304)e w pracy po staremu, a nawet jeszcze gorzej, bo w lipcu i sierpniu robaki te(cid:304) je(cid:292)ć mu- sz(cid:264), przypomniała mi si(cid:269) moja niezałatwiona sprawa. Niedługo wróc(cid:264) dzieciaki, a z nimi problemy. Ciekawe, co b(cid:269)dzie z chłopakiem, z któ- rego koledzy lubili mocniej po(cid:304)artować? Mo(cid:304)e ju(cid:304) im przeszło? (cid:303)e te(cid:304) musiał mi si(cid:269) ten maluch przypomnieć w samej ko(cid:281)cówce wakacji! A miałem z kumplem wyskoczyć jeszcze na piwo. Taki mały, a tyle z nim problemów. No, zepsuł mi si(cid:269) humor całkowicie. Sam jestem du(cid:304)y facet. Wiadomo, (cid:304)e z małym wzrostem to mógł- bym mieć problemy w szkole. Wi(cid:269)kszo(cid:292)ć uczniów jest słusznego wzro- stu, wi(cid:269)c nauczyciel te(cid:304) powinien być du(cid:304)y. Jak to wygl(cid:264)da, gdy si(cid:269) mały nauczyciel pl(cid:264)cze mi(cid:269)dzy nogami wyrostków. Tak mi przyszło teraz do głowy, (cid:304)e ten ucze(cid:281) te(cid:304) mógłby przez wakacje troch(cid:269) podrosn(cid:264)ć. W dwa miesi(cid:264)ce nastolatek podobno mo(cid:304)e zyskać nawet 10 centyme- trów wzrostu. Gdyby on przyszedł teraz we wrze(cid:292)niu wy(cid:304)szy o tych kilka centymetrów (Bo(cid:304)e, daj mu kilkana(cid:292)cie!), to ja nie musiałbym mu w ogó- le pomagać. Natura by załatwiła wszystko za mnie. To tylko marzenia, a one nauczycielom zwykle si(cid:269) nie spełniaj(cid:264). Innym ludziom jako(cid:292) tak, ale nauczycielom nie. Dał nam Pan Bóg dwa miesi(cid:264)ce wakacji i widocz- nie uznał, (cid:304)e nic wi(cid:269)cej ju(cid:304) nam si(cid:269) od niego nie nale(cid:304)y. Czyli natura mi nie pomo(cid:304)e. Chłopak wróci do szkoły ani o milimetr wi(cid:269)kszy, za to jego prze(cid:292)ladowcy wystrzel(cid:264) w niebo o ćwierć metra. Na pewno tak b(cid:269)dzie. Ostatnio widziałem reklam(cid:269) samochodu: „Mały, a taki wielki”. I to mnie natchn(cid:269)ło. Co z tego, (cid:304)e mój ucze(cid:281) jest mały, jak mo(cid:304)e być rów- nocze(cid:292)nie wielki. Małego-wielkiego nikt nie ruszy. Tylko jak tu dzieciaka powi(cid:269)kszyć, (cid:304)eby dorównał tym naprawd(cid:269) wielkim. W takiej fi rmie sa- mochodowej to pracuje cały sztab ludzi w dziale marketingu nad pro- blemem, jak z małego zrobić wielkiego. Ale ja musz(cid:269) to wykombinować zupełnie sam, i to szybko, bo na nikogo nie mog(cid:269) liczyć. Ani na Matk(cid:269) Natur(cid:269), ani na... przepraszam, nie b(cid:269)d(cid:269) narzekać – to moja obietnica na nowy rok szkolny. Sam wymy(cid:292)l(cid:269), jak z małego zrobić wielkiego, bo inaczej to mi tego dzieciaka zatłuk(cid:264). Zaczyna si(cid:269) takie dr(cid:269)czenie nie- 12 B. (cid:285)liwerski, Klinika akademickiej pedagogiki, Kraków 2011 ISBN: 978-83-7587-670-3, © by Oficyna Wydawnicza „Impuls” 2011 winnie, potem prze(cid:292)ladowca ro(cid:292)nie, ro(cid:292)nie i ro(cid:292)nie, ofi ara za(cid:292) w ogóle, nic a nic, i w ko(cid:281)cu taki dryblas ma ochot(cid:269) rozdeptać malucha, z pozo- ru tylko swego rówie(cid:292)nika. Musz(cid:269) wi(cid:269)c jako(cid:292) chłopaczkowi pomóc, bo do kolejnych wakacji problemu nie da si(cid:269) przeci(cid:264)gn(cid:264)ć. Chocia(cid:304)... czas szybko leci... Niedługo kolejne wakacje3. Jest różnica? Jak zdradził w czasie tej sesji Dariusz Chętkowski, jego blog powstał na za- mówienie redakcji tygodnika „Polityka”. Stał się zatem swego rodzaju interneto- wym stałym felietonem redakcji, przez nią promowanym i fi nansowanym. Re- dakcja zadbała o to, by przybliżyć czytelnikom biogram autora, dlatego napisano: Dariusz Ch(cid:269)tkowski – ur. w 1970 r. w Sławnie. Absolwent polonistyki i fi lozofi i Uniwersytetu Łódzkiego. Studiował te(cid:304) histori(cid:269) sztuki. Nauczyciel, pisarz i publicysta. Znany z niekonwencjonalnych sposobów nauczania, obecnie ł(cid:264)czy tradycj(cid:269) z nowatorstwem. Publikował m.in. w „Gaze- cie Wyborczej”, „Polonistyce”, „Ergo”, „Zeszytach Szkolnych”. Wyst(cid:269)- pował w wielu programach telewizyjnych (np. „Kawa czy herbata”, „Pytanie na (cid:292)niadanie”, „Rower Bła(cid:304)eja”), brał udział w projekcie tygo- dnika „Polityka” – Lekcje z „Polityk(cid:264)”, był recenzentem Czytelni „Polity- ki”. Za ksi(cid:264)(cid:304)k(cid:269) „Z budy. Czy spu(cid:292)cić ucznia z ła(cid:281)cucha?” (Kraków 2003) otrzymał nagrod(cid:269) Ksi(cid:264)(cid:304)ka Lata (Pozna(cid:281) 2003) oraz Nagrod(cid:269) Edukacja XXI (Warszawa 2004). Jest tak(cid:304)e autorem ksi(cid:264)(cid:304)ek: „L.d.d.w. Osierocona generacja” (Kraków 2004, wyró(cid:304)niona rok pó(cid:302)niej Nagrod(cid:264) Edukacja XXI) oraz „Ostatni weekend” (Łód(cid:302) 2007, napisana wspólnie z ucznia- mi). Felietonista „Głosu Nauczycielskiego” i recenzent miesi(cid:269)cznika „Nowe Ksi(cid:264)(cid:304)ki”, współpracuje z „Perspektywami”. W XXI LO, od 1995, uczy j(cid:269)zyka polskiego, etyki i prowadzi koło fi lozofi czne. Jest wykładow- c(cid:264) Wy(cid:304)szej Szkoły Pedagogicznej w Łodzi. (cid:303)onaty i szcz(cid:269)(cid:292)liwy w mał(cid:304)e(cid:281)- stwie, (cid:304)ona Barbara, córka Wiktoria Milada4. Tak samo sformatowano na stronie internetowej redakcji „Polityki” blo- gi: Adama Szostkiewicza, Justyny Sobolewskiej, Joanny Wojdas i Jasia Kapeli, Krzysztofa Burnetki, Edwina Bendyka, Doroty Szwarcman, Marka Penszko, blog szalonych naukowców (Jacka Kubiaka, Grzegorza Pacewicza, Macieja Kownackiego, Michała Parzuchowskiego i Jerzego Kowalskiego-Glikmana). Są one stałą rubryką w internetowym wydaniu tygodnika „Polityka”, którego re- dakcja zatroszczyła się o to, by najważniejsze sfery życia społeczno-kulturalne- go i gospodarczego reprezentowali specjaliści najlepiej komunikujący się z czy- telnikami. Nic dziwnego, że nie ma takich postów, które nie byłyby opatrzone chociażby jednym komentarzem. Inaczej jest z blogami niekomercyjnymi. 3 D. Chętkowski, Kto załatwi moją sprawę, http://chetkowski.blog.polityka.pl/?p=1#comments [data dostępu: 29.08.2006]. 4 O autorze, http://chetkowski.blog.polityka.pl/?page_id=7 [data dostępu: 9.03.2011]. 13 B. (cid:285)liwerski, Klinika akademickiej pedagogiki, Kraków 2011 ISBN: 978-83-7587-670-3, © by Oficyna Wydawnicza „Impuls” 2011 Mój blog powstał w okresie wakacyjnym w 2007 roku. Nie miałem ani zamia- ru, ani nawet specjalnej ochoty, by go prowadzić. Dyrekcja renomowanego Wy- dawnictwa GWP zapytała mnie, czy nie poprowadziłbym blogu na ich stronie. Odpowiedziałem, że chętnie, ale określiłem warunki techniczne, jakie musiałyby być spełnione, żebym mógł ten projekt wcielić w życie. Blog miał być dwugłosem naukowca i praktyka o szeroko rozumianej edukacji, w kształcie otwartej księ- gi, gdzie na jednej stronie o tym samym problemie wychowawczym czy dydak- tycznym miałem pisać ja, na drugiej zaś stronie mój przyjaciel – doświadczony nauczyciel i wychowawca wielu pokoleń młodzieży szkół ponadgimnazjalnych. W tym właśnie widziałem sens, by także od strony naukowej komentować i wy- jaśniać to, co się dzieje na scenie polskiej oświaty i nauk pedagogicznych. Niestety, projekt nie doszedł do skutku – jedynie z powodów technicznych. A ja nigdy wcześniej nie interesowałem się czyimiś blogami tak, by celowo wybie- rać któryś z nich i systematycznie go czytać, gdyż z racji własnej pracy naukowo- -badawczej bardziej interesowały mnie różne teksty zamieszczane w Internecie, także na blogach. Tym bardziej nie miałem czasu na pisanie własnego blogu. W oczekiwaniu na rozwiązanie problemów technicznych we wspomnianej ofi cy- nie postanowiłem go jednak uruchomić, by sprawdzić, czy ma to jakikolwiek sens. Tym samym, w odróżnieniu od moich poprzedników, wprost zapowiedziałem w swoim pierwszym poście: wtorek, 10 lipiec 2007, pocz(cid:264)tek: Uruchamiam blog. Mo(cid:304)e b(cid:269)dzie okazja do wymiany my(cid:292)li, do zapo- cz(cid:264)tkowania dyskusji na temat współczesnej pedagogiki i jej zaprze- czenia, jakim jest anty- i postpedagogika. Skoro na wychowaniu i edu- kacji znaj(cid:264) si(cid:269) wszyscy, to mo(cid:304)e nie b(cid:269)dzie problemu z komentarzami do stanu wiedzy o nauce i jej praktycznych aplikacjach? Skoro premier Jarosław Kaczy(cid:281)ski podzielił pedagogik(cid:269) na t(cid:269) wła(cid:292)ciw(cid:264), słuszn(cid:264), która jest reprezentowana przez przedstawicieli jego rz(cid:264)du, i t(cid:269) niewła(cid:292)ciw(cid:264), nowoczesn(cid:264), liberaln(cid:264) i lewicow(cid:264), która jest pozostało(cid:292)ci(cid:264) po III RP, wy- tworem nieczystych sił, ofert(cid:264) jedynie „wychowania bezstresowego” tych, którzy nie chc(cid:264) dobrze dla kraju i jego obywateli, w tym szcze- gólnie dla młodych pokole(cid:281), tylko prowadz(cid:264) do destrukcji i anarchii, to mo(cid:304)e warto zapytać, jaka jest współczesna pedagogika? Jaka peda- gogika jest wła(cid:292)ciwa? Czy mo(cid:304)na stanowić o tej jednej i jedynie słusz- nej, jedynie wła(cid:292)ciwej pedagogice? Co powinno być jej (cid:302)ródłem, na- tchnieniem, misj(cid:264)? Jaka powinna być współczesna pedagogika? Co powinno j(cid:264) wyró(cid:304)niać od innych nauk i praktyk społecznych?5 Powody uruchomienia blogu były zatem bliższe motywacji Marcina Małego, gdyż mój internetowy dziennik wyrósł z jednej strony ze sprzeciwu wobec coraz 5 http://sliwerski-pedagog.blogspot.com [data dostępu: 10.07.2007]. 14 B. (cid:285)liwerski, Klinika akademickiej pedagogiki, Kraków 2011 ISBN: 978-83-7587-670-3, © by Oficyna Wydawnicza „Impuls” 2011 silniej formułowanej przez ówczesne władze polityczne niezgody na pedagogikę humanistyczną, na tendencje do zawłaszczania przez nie różnych sfer polskiej edukacji – publicznej i niepublicznej, by poddać je monistycznej ideologizacji, z drugiej miał być próbą włączenia jego czytelników w rozmowę o współcze- snej pedagogice, zarówno tej teoretycznej, jak i praktycznej. Po dziś dzień mój blog, podobnie jak Marcina Małego, nie zawiera – mimo wielu składanych mi propozycji – żadnej reklamy, by nie był postrzegany jako forma komercyjnego komunikowania się ze społeczeństwem. Jak pisze w swoim blogu Dariusz Chętkowski: Jestem stałym czytelnikiem blogu Bogusława (cid:291)liwerskiego, a ten znika. Profesor umieszcza bardzo interesuj(cid:264)ce wpisy (zob. blog), cz(cid:269)- sto perełki, ale gdy uzbiera si(cid:269) z nich materiał na ksi(cid:264)(cid:304)k(cid:269), drukuje go, a internetow(cid:264) wersj(cid:269) likwiduje. I to mi si(cid:269) nie podoba. Dawniej na blo- gu Pedagoga były wpisy z kilku lat, a teraz s(cid:264) tylko z dwóch ostatnich miesi(cid:269)cy. A pewnie i one niedługo zostan(cid:264) usuni(cid:269)te i wprowadzone do druku. Profesor ju(cid:304) wydrukował dwa tomy swoich wpisów i raczej na tym nie poprzestanie. Kto daje i odbiera, ten si(cid:269) w piekle poniewiera. Jak si(cid:269) opublikowało co(cid:292) w internecie, to niech ju(cid:304) tu zostanie. Blog to nie jest pole ćwicze(cid:281) do napisania ksi(cid:264)(cid:304)ki. A je(cid:292)li nawet komu(cid:292) zale(cid:304)y na wersji drukowanej, to nie kosztem likwidacji materiału w sieci. Dlatego prosz(cid:269), niech wpisy wróc(cid:264) na swoje miejsce. Prawdopodobnie profesor podpo- rz(cid:264)dkował si(cid:269) woli wydawnictwa, a ono obawia si(cid:269), (cid:304)e ksi(cid:264)(cid:304)ka nie sprze- da si(cid:269), gdy wpisy b(cid:269)d(cid:264) dost(cid:269)pne w internecie. To bł(cid:269)dne my(cid:292)lenie6. Nie zgadzam się z postawioną przez Dariusza Chętkowskiego diagnozą tej sytuacji i z jej oceną. Nie wiedziałem zresztą, że autor BelferBloga dysponuje kry- terium poprawnego myślenia w kwestii, która akurat rządzi się zupełnie subiek- tywnymi racjami (i oby tak pozostało do końca świata albo o jeszcze jeden dzień dłużej). Istotnie, po rocznej edycji zdjąłem zawartość blogu z Internetu i opub- likowałem w książce. Od tej pory czynię tak z kolejną jego edycją, by nie two- rzyć w wirtualnym świecie informacyjnego szumu. W moim przekonaniu istotą blogu jest komentowanie bieżących wydarzeń, sytuacji, osobistych doświadczeń, a nie tworzenie wirtualnej autobiografi i. Jeśli zamieszczam w nim posty, to wy- łącznie po to, by reakcje czytelników pozwalały mi na komunikowanie się z nimi w sprawach, które są ważne tu i teraz, a nie kiedyś i gdzieś. Blog nie jest książką naukową ani wprawką do jej napisania, choć częściowo – w moim przypadku – zawiera fragmenty prac naukowo-badawczych, recenzji, relacji z konferencji naukowych itp., bo jest to blog bardziej przedmiotowo- -podmiotowy niż autobiografi czny. Jeśli rekonstruuję w nim pewne zagadnie- nia pedagogiczne, wybrane problemy oświatowe, prawne czy autoedukacyjne, to 6 D. Chętkowski, Śliwerski znika, http://chetkowski.blog.polityka.pl/?p=852 [data dostępu: 28.10.2009]. 15 B. (cid:285)liwerski, Klinika akademickiej pedagogiki, Kraków 2011 ISBN: 978-83-7587-670-3, © by Oficyna Wydawnicza „Impuls” 2011 staram się, by miały one swoje odniesienie także do współczesnej wiedzy z nauk o wychowaniu czy szerzej rozumianych nauk humanistycznych. Nie widzę zatem powodu, by nie dysponować zawartością własnych tekstów, wpisów, w sposób, który uznaję za słuszny. Jeśli wydaję kolejne roczniki moich internetowych wpisów, to wbrew pozorom (choć w komentarzach internautów to działanie jawi się jako obniżające wartość blogu) nie czynię tego „dla kasy”, gdyż kasa z tego jest żadna, lecz wydaję go dla tych, którzy nie czytają, nie chcą lub nie mogą czytać blogu w Internecie, i to z bardzo różnych powodów. Mam na to wiele dowodów w postaci osobistej ko- respondencji, jaką kierują do mnie czytelnicy moich książek, a nie komentarzy do blogowych postów. O ile zatem tygodnik „Polityka” dysponuje prawami autorskimi do blogu D. Chętkowskiego, o tyle treści mojego blogu, podobnie jak Marcina Małego, pozostają wyłącznie w naszej dyspozycji. Dostęp do treści moich internetowych wpisów zwiększa się dzięki wydaniu książkowemu, obejmując osoby, które ina- czej nigdy by się z nimi nie zapoznały. Mam również cichą nadzieję, że wyda- nie książkowe zainteresuje innych pedagogiką, zachęci do refl eksyjnej, krytycznej analizy prawa oświatowego czy prawa o szkolnictwie wyższym, zainspiruje do badań naukowych czy diagnoz w ramach prac dyplomowych. Uprzedzenie przy tej okazji innych osób przed różnymi toksynami lub patologicznymi postawami, jakie zdarzają się w oświacie czy środowisku naukowym, przynosi dodatkową sa- tysfakcję, że blog może pełnić również funkcję interwencyjną lub profi laktyczną. Jeśli zatem – zdaniem Dariusza Chętkowskiego – zabierając (odległe już w cza- sie) treści z sieci, będę się w piekle poniewierał, to trudno. Zawsze pozostaje mi jeszcze jakaś nadzieja na akt łaski... w niebie. Czytelnicy mogą stanąć przed dylematem, o kim lub o czym konkretnie tu piszę? Są takie osoby, które nie rozpoczną dnia, jeśli nie przeczytają najnowszego wpisu na czyimś blogu. Wcale nie sugeruję przez to, że jest to lub musi być ko- niecznie mój blog. Broń Panie Boże. W istocie, może to dotyczyć każdego teks- tu. Tych czytelników interesuje bowiem nie to, o czym się pisze, lecz to, dlaczego o czymś się pisze, a jeśli już się pisze, to dlaczego o nich. Wprawdzie nie piszę o nich, o nim, o niej, o tych i o tamtych, ale właśnie o czymś, co ma związek z pedagogiką codzienności (teoretyczną i/lub praktyczną, oświatową i/lub aka- demicką, prywatną i/lub publiczną, krajową i/lub zagraniczną itd.). Jeśli jednak ktoś tak bardzo chce, by było w moim poście o nim, to niech spróbuje się w nim odnaleźć, dzisiaj bowiem będzie o hermeneutyce pedagogicznej czy, jak kto woli, pedagogice hermeneutycznej. Zadanie brzmi: śledzimy uważnie poniższy „tekst” (między wierszami, bo jeśli coś jest o kimś, to nie wprost) i zastanawiamy się, co z tego, co jest pomiędzy (inter...), dotyczy właśnie nas osobiście? Następnie za- kreślamy to i biegniemy do zaufanej osoby (może być naszym zwierzchnikiem, partnerem czy wrogiem), by nam to potwierdziła, bo przecież prawda jest w nas. A zatem, do biegu..., gotowi..., start! Czytamy: 16 B. (cid:285)liwerski, Klinika akademickiej pedagogiki, Kraków 2011 ISBN: 978-83-7587-670-3, © by Oficyna Wydawnicza „Impuls” 2011 ....................................................................................................................... ....................................................................................................................... Łatwe? Banalnie. Od razu było wiadomo, że to było o nas! Ale..., czy pisał o nas dobrze, czy źle? Zapytajmy innych. Oni to wiedzą lepiej od nas. Prawda jest w nich. To w końcu czyja jest prawda? Ks. prof. Józef Tischner powiedziałby nam to wprost, ale nie powie. Trzeba to samemu odnaleźć i przeczytać. A zatem, do biegu..., gotowi..., start! Zapraszam zatem do lektury i do dyskusji na temat pedagogiki akademickiej. B. (cid:285)liwerski, Klinika akademickiej pedagogiki, Kraków 2011 ISBN: 978-83-7587-670-3, © by Oficyna Wydawnicza „Impuls” 2011 Fałsz w promocji, czyli gdzie si(cid:269) „leczyć” Zastanawiam się nad tym, czym kie- rują się osoby odpowiedzialne za wi- zerunek własnej uczelni czy kierunku studiów, kiedy publicznie, bo na stro- nach internetowych swoich instytucji, zamieszczają fałszywe informacje. Za- pewne chęcią nieokiełznanego etycz- nie zysku i – jak to się zdarza w kampaniach wyborczych polityków – obiecy- wania czegoś, czego spełnić nie będą w stanie, i o tym doskonale wiedzą. Nie to jednak jest istotne, by w rynkowej konkurencji o klienta mówić prawdę, tylko by być skutecznym, by jak najmniejszym kosztem mieć jak największy zysk. Już się boję na myśl o zbliżającym się kolejnym roku akademickim, bo z każdym dniem prasa zasypuje nas artykułami o – nielicznych wprawdzie, ale jednak – szkołach wyższych, których właściciele wykorzystują luki w polskim prawie, niewiedzę młodzieży i dezorientację rodziców, by złapać na lep fałszywych ofert jak naj- więcej klientów. Trzeba obiecać coś, na czym im najbardziej zależy. Przykłady przedstawiam poniżej. Jedni piszą na stronie internetowej swojej uczelni, że prowadzony przez nich kierunek studiów uzyskał najwyższą, bo bardzo dobrą ocenę Państwowej Komisji Akredytacyjnej, licząc zapewne na nieświadomość społeczną (i słusznie), bo kto sprawdzi, że najlepszą oceną jest „wyróżniająca”, ale tej nie otrzymał żaden z uni- wersytetów publicznych ani też żadna z akademii czy szkół wyższych. Inni piszą, że zajęcia prowadzą u nich profesorowie, ale już nikt nie sprawdzi tego, że w naszym kraju obowiązuje trudna do rozróżnienia klasyfi kacja profe- sorów (nadzwyczajni, zwyczajni, tytularni), i uwierzy w to zapewnienie bez wni- kania w kryjącą się za tym różnicę poziomów, statusów i jakości. Niektórzy na- wet dodają sobie przed nazwiskiem tytuł, którego nie mają, ale kto to sprawdzi, czy prof. dr hab. dotyczy tytularnego profesora, a więc mianowanego przez Prezydenta RP, czy może doktora habilitowanego na uczelnianym stanowisku profesorskim. Zdarza się, że niektórzy właściciele szkół mający stopień doktora 19 B. (cid:285)liwerski, Klinika akademickiej pedagogiki, Kraków 2011 ISBN: 978-83-7587-670-3, © by Oficyna Wydawnicza „Impuls” 2011 mianują się profesorami na mocy posłusznego im, bo zatrudnionego przez nich, senatu. Jako osoba kontrolująca uczelnie wyższe rozpoznaję fi gurujące w planach studiów nazwiska osób, którym dopisano stopień naukowy doktora, mimo że go de facto nie mają. Najczęściej wyjaśnia się to błędem literowym lub pomyłką se- kretarki przepisującej wykaz pracowników. Można wreszcie uruchamiać tzw. punkty konsultacyjne (dysponując nawet ekspertyzami własnych prawników), rzekomo w celu informowania przyszłych studentów o jakości kształcenia w danej uczelni, a w istocie po to, by nie mu- sieli przyjeżdżać do odległej od ich miejsca zamieszkania siedziby uczelni i brać udziału w zajęciach dydaktycznych. Zdarza się, niestety, że niektórzy pracow- nicy naukowi, zatrudnieni na uczelni będącej ich drugim miejscem pracy, po- zorują swój wysiłek, nie wymagając od siebie ani od studentów i lekceważąc swoje obowiązki, bo z góry przyjmują założenie, że przecież wtórność musi mieć swój dosłowny wyraz. Zdarza się, że zachęcają ich do tego władze w pierwszym miejscu zatrudnienia, mówiąc, że w innych uczelniach mają tylko udawać swoją pracę, bo jest to tylko miejsce ich dodatkowego zarobkowania, a nie realizowa- nia misji akademickiej itd., itd. Są też tacy naukowcy, którzy podpisują oświadczenie o zatrudnieniu się w da- nej uczelni jako swoim podstawowym miejscu pracy tylko po to, by jej właści- ciel mógł uzyskać uprawnienia do prowadzenia kierunku kształcenia, a kiedy przychodzi chwila prawdy i podjęcia pracy, wycofują się z danej obietnicy (co w niektórych szkołach wyższych jest elementem kontraktu). Uczelnia zdoby- wa uprawnienia, ale nie ma stosownej kadry. Jeśli kandydaci na studia chcą gry pozorów, udawania, że będą studiować, a de facto otrzymują dyplom w wyniku zapisania się na studia i systematycznego dokonywania za nie opłat (bo jest to jedyny wymóg i ciężar obowiązków) – a być może nawet uzyskania z tego tytułu jeszcze jakichś gratyfi kacji (np. możliwości uzyskania odpisu od podatku) – to mamy do czynienia z ofertą oszustów kierowaną do specyfi cznej grupy łasych na wszelkie ulgi młodych ludzi, dla których czynienie czegoś takiego pod szyldem zatwierdzonej przez ministerstwo uczelni wydaje się usprawiedliwione i zwalnia ich z wszelkich wyrzutów sumienia. To czysty kontrakt cwaniaka z cwaniakiem, nawet jeśli nadaje mu się miano innowacyjnego. Często dzwonią do mnie zdez- orientowani rynkową sytuacją rodzice i pytają, jak rozpoznać, co jest prawdą, a co lepem skrywającym fałsz? Niektórzy zapis na studia w szkole wyższej traktują jak rejestrację w przy- chodni zdrowia. W czymś niedomagam, więc idę do publicznej lub niepublicz- nej placówki służby zdrowia i rejestruję się na wizytę u lekarza. On przecież nie może niczego ode mnie oczekiwać, poza wniesieniem opłaty za tę wizytę (wnosimy ją przecież także, gdy jest to przychodnia publiczna, jako podatnicy), zwierzeniem się ze swoich problemów i gotowością do poddania się diagnozie. Może nam być nawet obojętne, kto nas będzie badał, w jakim miejscu i jakimi instrumentami, byleby tylko jego diagnoza i zaproponowana terapia okazały się 20 B. (cid:285)liwerski, Klinika akademickiej pedagogiki, Kraków 2011 ISBN: 978-83-7587-670-3, © by Oficyna Wydawnicza „Impuls” 2011 skuteczne. Jeśli tak się nie stanie, to poszukujemy innego lekarza. Z edukacją w szkole wyższej może być podobnie. Niektórzy wmawiają kandydatom na studia, że wystarczy się na nie zapisać, wnieść opłatę, a reszta już będzie bezbolesna. Właściwie to już nawet niewie- le trzeba zrobić. Na jednym z forów internetowych „Gazety Wyborczej” przeczy- tałem pytanie osoby posługującej się identyfi katorem „an52”: Konkretnie chodzi mi o studia magisterskie uzupełniaj(cid:264)ce na Pe- dagogice. Czy mo(cid:304)ecie podpowiedzieć jak jest na uczelni, jakie s(cid:264) opłaty, czy egzaminy trudne, czy egzaminatorzy wymagaj(cid:264)cy, jaka atmosfera7. Gdybym chciał studiować pedagogikę na studiach I lub II stopnia, licencjac- kich lub magisterskich, to wolałbym najpierw zapytać samego siebie, czego tak naprawdę oczekuję od siebie, a nie tylko od uczelni? Jeśli bowiem spodziewam się przyjęcia w miłym, czystym, przyjaznym gabinecie i wystawienia recepty na uzyskanie pełni zdrowia, to rzeczywiście wyboru można dokonać, kierując się jedynie tymi zewnętrznymi kryteriami, a więc byleby było tanio, blisko, bez- boleśnie, by nie trzeba było zażywać gorzkich pigułek, poddawać się bolesnym zabiegom czy konieczności przestrzegania jakichś ograniczeń we własnym try- bie codziennego życia. Jeżeli jednak chciałbym się naprawdę „wyleczyć”, a więc uzyskać pożądany stan własnej kondycji, to po pierwsze sprawdziłbym, co to jest za przychodnia, kto w niej leczy, jakie sukcesy mają jej lekarze i pacjenci oraz co muszę sam uczynić, by wspomóc ten proces dla własnego dobra. Mój profesor opowiadał mi przed laty, jak to w jednej z chińskich prowincji można było rozpoznać, który lekarz jest najlepszy. W oknie każdego z nich zapalane były świeczki w licz- bie odpowiadającej zgonom ich pacjentów. Do którego z nich udalibyście się po poradę? Czy do tego, u którego tych świeczek jest więcej czy mniej? 7 http://forum.gazeta.pl/forum/w,63,98928300,98928300,Prosba_do_uczeszczajacych_do_ WSHE_i_WSP.html. 21 B. (cid:285)liwerski, Klinika akademickiej pedagogiki, Kraków 2011 ISBN: 978-83-7587-670-3, © by Oficyna Wydawnicza „Impuls” 2011 Niebezpieczne gry społeczne Coraz częściej pojawiają się rozprawy poświęcone specyfi ce zachowań ludzi w instytucjach i organizacjach, które po- legają na prowadzeniu wielu różnorod- nych gier społecznych. Biorą w nich udział zarówno jednostki, jak i tworzą- ce się w strukturach grupy osób, przy czym im bardziej nakręcana jest wśród właścicieli fi rm obsesyjna postawa po- większania zysków, tym częściej ich pracownicy stają się ofi arami wielu mani- pulacji. Można mówić o niebezpiecznych, bo także wysoce nieetycznych grach społecznych, które prowadzą różne strony posługujące się plotkami, kłamstwem, ingracjacją (czyli taktykami podlizywania się szefowi) i manipulacją. Dość łatwo jest przenieść wyniki tych analiz na oświatę czy szkolnictwo wyż- sze, żeby dostrzec, jak oszukujący uczniów/studentów nauczyciel (akademic- ki), który pozoruje swoją pracę, nie przygotowuje się do zajęć, nie uczestniczy w badaniach, nie publikuje, spóźnia się na zajęcia lub odwołuje je w ostatniej chwili itp., oszukuje zarazem swoją własną organizację i samego siebie. Działając na szkodę klientów, wpływa na zły wizerunek instytucji i wystawia sobie fatal- ne świadectwo. Niektórym się wydaje, że to nic takiego, gdyż nieetyczne zacho- wanie zdarzyło im się tylko raz czy dwa. Nie analizują jednak tego pod kątem strat etycznych, które są niewymierne i długotrwałe, bo przenoszone z jednej osoby, która ich doświadczyła, na innych ludzi. Jak wykazuje w swojej najnowszej pracy Gry i zachowania nieetyczne w orga- nizacji Marek Bugdol8, niesprawiedliwość w miejscu pracy jest często źródłem sabotażu, osoby mające poczucie niedowartościowania swojej pracy i osiągnięć poszukują bowiem sposobów odreagowania na kimś lub na czymś, a nawet pro- wadzą swoistą walkę. Sprawujący władzę nie dostrzegają, że składnikiem kapitału nie jest tylko materia trwała, ale przede wszystkim klimat wzajemnego zaufania oraz zaangażowanie pracowników, którzy – jeśli są doceniani – wykonują swo- je obowiązki z większym zapałem, lepiej wykorzystują swoją wiedzę i kontakty społeczne do pomnażania wspólnego dobra, w tym także własnego dorobku. To jest sieć naczyń połączonych. Wystarczy, że jedna ze stron – przełożony – lub druga – pracownicy – odstąpi od społecznego kontraktu na rzecz troski w pierwszej kolejności o własne zyski, 8 M. Bugdol, Gry i zachowania nieetyczne w organizacji, Difi n, Warszawa 2007. 22 B. (cid:285)liwerski, Klinika akademickiej pedagogiki, Kraków 2011 ISBN: 978-83-7587-670-3, © by Oficyna Wydawnicza „Impuls” 2011 często jeszcze kosztem innych, a uruchomi się ciąg nieetycznych zachowań. Jak stwierdza Marek Bugdol, po stronie zwierzchnika są to: niewolnicza praca, znę- canie się nad pracownikami, molestowanie, mobbing, okradanie pracowników, niesprawiedliwe traktowanie i celowe zaniżanie jakości stosunków międzyludz- kich. Po stronie pracowników pojawiają się zaś wspomniane już zachowania: kradzież, sabotaż, wywoływanie konfl iktów, oszukiwanie czy okłamywanie. I zaczynają się gry. Przykładowo Marek Bugdol opisuje grę „dłużnik”, która polega na tym, że zwierzchnik załatwia coś swoim pracownikom (ofi arom jego dalszych manipulacji), by w późniejszym okresie skrupulatnie ich wykorzystywać. Podporządkowuje ich sobie, budując zarazem własne, wiernopoddańcze struk- tury. Pracownicy stają się zabawkami w rękach osoby bawiącej się nimi, gdyż zwierzchnik może „[...] do woli przekładać »zabawki«, prowadzić z nimi wojnę, zawierać przymierza chwilowe i strategiczne”9. Inna gra to „atak personalny”, który następuje najczęściej wówczas, gdy w instytucji pojawia się nowy pracownik. Kiedy wchodzi do danego zespołu, może stanowić dla zastanego układu pewne zagrożenie. Grupa mo(cid:304)e s(cid:264)dzić, (cid:304)e osoba nowo przyj(cid:269)ta oka(cid:304)e si(cid:269) lepsza – wy- dajniejsza i poprzez ten fakt wpłynie na proces zwolnie(cid:281). Taka osoba staje si(cid:269) ofi ar(cid:264) – jest atakowana przez jednego wybranego pracownika lub przez kilku pracowników (współdziałaj(cid:264)cych ze sob(cid:264) lub graj(cid:264)cych oddzielnie). Przedmiotem ataku s(cid:264) kompetencje, ubiór, zachowanie, obyczaje, pochodzenie społeczne10. Kolejną grą, najczęściej kierowaną przez szefów fi rm, jest gra „twarzą w ka- łużę”, która polega na przemyślanym działaniu uzależniającym pracowników od siebie. „Gra polega na przemiennym stosowaniu silnych kar i dużych nagród, na poniżaniu i chwaleniu”11. Wokół zwierzchnika kręcą się też tacy, którzy prowa- dzą grę „pasażer na gapę”. Chodzi im przede wszystkim o to, by korzystać z jego kapitału, samemu nie ponosząc żadnych kosztów. Takie osoby wykazują się naj- mniejszym zaangażowaniem, unikają szczególnego wysiłku w pracy, nie zamie- rzają poświęcać więcej czasu, niż wynika to z ich obowiązków, ale jeśli tylko jest okazja, to wzmacniają fałszywymi komplementami zwierzchnika, by odwrócić jego uwagę od swoich nieetycznych postaw i zaskarbić sobie jego przychylność („dzień bez wazeliny jest dniem straconym”). Wreszcie autor tej książki wspomina o grze „w kotka i myszkę”, która pole- ga na tym, że pracownicy, kiedy tylko nie ma szefa, obniżają swoją wydajność, poświęcają czas na wszystko, tylko nie na realizację swoich obowiązków. Wiado- mo, kota nie ma w pracy, to myszy harcują. 9 Tamże, s. 36. 10 Tamże, s. 36–37. 11 Tamże, s. 40. 23 B. (cid:285)liwerski, Klinika akademickiej pedagogiki, Kraków 2011 ISBN: 978-83-7587-670-3, © by Oficyna Wydawnicza „Impuls” 2011 Co prowadzi do zachowań nieetycznych w organizacji? Zdaniem badaczy tego zjawiska są to: brak kultury zaufania w instytucji; brak poszanowania dla istniejących wartości i celów działalności (brak ich akceptacji); autorytarne, biu- rokratyczne zarządzanie zasobami ludzkimi; zły, bo oparty na manipulacji sys- tem komunikacji i zły system motywowania pracowników do zaangażowania oraz uwarunkowania emocjonalne wzajemnych relacji. Szczególnie niekorzyst- nie wpływają na te procesy nieetyczne sposoby komunikacji. Charles Redding wymienia następujące typy komunikatów: a) przymusowe („je(cid:304)eli si(cid:269) ze mn(cid:264) nie prze(cid:292)pisz, to ci(cid:269) zwolni(cid:269)”), b) destruktywne (agresywne i obel(cid:304)ywe ataki na pracownika), c) oszukuj(cid:264)ce (podawanie informacji nieprawdziwej, omijanie niektó- rych wiadomo(cid:292)ci itp.), d) natr(cid:269)tne i niepo(cid:304)(cid:264)dane (zwi(cid:264)zane z pogwałceniem prywatno(cid:292)ci), e) tajemnicze, skryte (ukrywanie wa(cid:304)nych informacji, ograniczanie do- st(cid:269)pu), f) manipulacyjne, wykorzystuj(cid:264)ce12. Autor przywołanej tu książki stawia zatem tezę, że wiek XXI staje się stule- ciem nowego typu niewolnictwa, gdzie praca niewolnicza powoduje pełne uza- leżnienie ekonomiczne, a później psychiczne pracownika od pracodawcy. Jak na tego typu teorie i analizy zareaguje pedagogika pracy? Czy nie powinniśmy w toku kształcenia uczulać naszych uczniów/studentów również na takie zagro- żenia w miejscu pracy? Jak sobie radzą z takimi grami nauczyciele, uwikłani prze- cież w szereg gier i intryg w pokoju nauczycielskim? Co czynią z takimi grami zatrudnieni w szkolnictwie publicznym czy niepublicznym nauczyciele akade- miccy, o których niedawno pisał na moim blogu prof. Lech Witkowski? Komentarze Anonimowy pisze... Jedn(cid:264) z „gier”, która wyst(cid:269)puje w (cid:292)rodowisku akademickim, jest mobbing. Pozornie tylko jej skutki maj(cid:264) charakter jednostkowy, co wy- ra(cid:304)a si(cid:269) przede wszystkim w cierpieniu ofi ary. Aktywn(cid:264) stron(cid:264) mobbingu jest mobber, który stosuj(cid:264)c mobbing, „wci(cid:264)ga” w gr(cid:269) przede wszystkim swych popleczników. Ci(cid:264)g wydarze(cid:281) obserwuj(cid:264) te(cid:304) inni, np. bezpo(cid:292)red- nio niezaanga(cid:304)owani nauczyciele akademiccy, studenci, administra- cja. Skutki maj(cid:264) zatem te(cid:304) charakter społeczny i instytucjonalny. Mobbing (wg Leymanna) oznacza: wrog(cid:264) i nieetyczn(cid:264) komunika- Mobbing cj(cid:269) pomi(cid:269)dzy jednym pracownikiem, lub grup(cid:264) pracowników, a innym pracownikiem, który został zepchni(cid:269)ty do pozycji obronnej i pozbawio- ny pomocy. Kim jest mobber? Mobberami staj(cid:264) si(cid:269) ludzie o osobowo- (cid:292)ci psychopatycznej (dyssocjalnej – wg ICD-10) i posiadaj(cid:264)ce władz(cid:269). 12 M. Bugdol, Gry i zachowania nieetyczne..., dz. cyt., s. 63. 24 B. (cid:285)liwerski, Klinika akademickiej pedagogiki, Kraków 2011 ISBN: 978-83-7587-670-3, © by Oficyna Wydawnicza „Impuls” 2011 Warto wspomnieć, (cid:304)e cechy osobowo(cid:292)ci dyssocjalnej F60.2 (za ICD-10, 1997) to: niski stopie(cid:281) internalizacji norm społeczno-kulturowych i ich instrumentalne traktowanie, niestosowanie norm w relacjach z pod- władnymi – mobbingowanymi, nieliczenie si(cid:269) z uczuciami innych osób – wskutek zaburzonej inteligencji emocjonalnej, niska tolerancja frustracji i obni(cid:304)ony próg wyzwalania agresji, niezdolno(cid:292)ć prze(cid:304)ywania poczucia winy, silna potrzeba manipulowania innymi lud(cid:302)mi. W literaturze nauko- wej osobowo(cid:292)ć mobbera została opisana jako: nadmiernie kontrolu- j(cid:264)ca, neurotyczna, tchórzliwa oraz głodna władzy. Wiele zachowa(cid:281) mobbera mo(cid:304)e wynikać z zazdro(cid:292)ci i zawi(cid:292)ci, które najcz(cid:269)(cid:292)ciej spowo- dowane s(cid:264) permanentnym poczuciem braku bezpiecze(cid:281)stwa i l(cid:269)ku. Mobber, prowadz(cid:264)c gr(cid:269), przede wszystkim manipuluje tre(cid:292)ci(cid:264) i spo- sobem przekazywania informacji. Stosuj(cid:264)c manipulacje mobber wma- wia grupie, (cid:304)e jego „ofi ara” ponosi win(cid:269) za nieszcz(cid:269)(cid:292)cie lub zagro(cid:304)enie, które doprowadziło, lub mo(cid:304)e doprowadzić, do kryzysu, do dezinte- gracji grupy. Na ogół ofi arami mobbera s(cid:264) osoby charakteryzuj(cid:264)ce si(cid:269) samodzielno(cid:292)ci(cid:264) i niezale(cid:304)no(cid:292)ci(cid:264) w my(cid:292)leniu i post(cid:269)powaniu w pracy, osi(cid:264)gni(cid:269)ciami zawodowymi przewy(cid:304)szaj(cid:264)cymi osi(cid:264)gni(cid:269)cia mobbera. (cid:291)rodowisko akademickie, wbrew pozorom, bardzo sprzyja stosowa- niu mobbingu przez osoby posiadaj(cid:264)ce władz(cid:269), a charakteryzuj(cid:264)ce si(cid:269) ww. cechami. Za fasad(cid:264) deklarowanych warto(cid:292)ci uniwersytetu dziać mo(cid:304)e si(cid:269) co(cid:292), co fi lozofom si(cid:269) nie (cid:292)niło. Badania ujawniaj(cid:264), (cid:304)e im wi(cid:269)cej pozornej uprzejmo(cid:292)ci w grupie, tym wi(cid:269)ksze niebezpiecze(cid:281)stwo, (cid:304)e niezale(cid:304)ne my(cid:292)lenie b(cid:269)dzie wy- pierane przez my(cid:292)lenie grupowe, prowadz(cid:264)c do zdehumanizowania i irracjonalnych działa(cid:281) skierowanych przeciwko grupie przeciwników. Tego rodzaju uprzejmo(cid:292)ć jest cz(cid:269)sto niczym innym jak rodzajem skutecz- nego nacisku na jednostki, które musz(cid:264) uczestniczyć w tym „spektaklu wzajemnej adoracji”, aby nie zostać, wraz ze swoimi „kontrowersyjny- mi” pogl(cid:264)dami, odrzucone przez grup(cid:269). Wydaje si(cid:269), (cid:304)e pora wł(cid:264)czyć zagadnienia zwi(cid:264)zane z „niebezpiecznymi grami społecznymi” do pro- gramów kształcenia studentów, przede wszystkim po to, by u(cid:292)wiada- miać ludziom, (cid:304)e instrumentalne traktowanie człowieka (pracownika) nikomu nie przynosi korzy(cid:292)ci. Mo(cid:304)e poza mobberem?13 Kodeks etyczny prowadzenia bada(cid:281) pedagogicznych Wróciłem z XVII Konferencji Czeskiego Towarzystwa Badań Peda- gogicznych (ČAPV), która odbyła się w dniach 9–11 września 2009 roku na 13 B. Śliwerski, Niebezpieczne gry, http://sliwerski-pedagog.blogspot.com/2009/09/niebezpiecz- ne-gry-spoeczne.html [data dostępu: 12.09.2009]. 25 B. (cid:285)liwerski, Klinika akademick
Pobierz darmowy fragment (pdf)

Gdzie kupić całą publikację:

Klinika akademickiej pedagogiki
Autor:

Opinie na temat publikacji:


Inne popularne pozycje z tej kategorii:


Czytaj również:


Prowadzisz stronę lub blog? Wstaw link do fragmentu tej książki i współpracuj z Cyfroteką: