Cyfroteka.pl

klikaj i czytaj online

Cyfro
Czytomierz
00270 010979 7496696 na godz. na dobę w sumie
Kłopot za kłopotem. Katolik w dryfującej Europie - ebook/pdf
Kłopot za kłopotem. Katolik w dryfującej Europie - ebook/pdf
Autor: Liczba stron: 222
Wydawca: W drodze Język publikacji: polski
ISBN: 978-8-3790-6034-4 Data wydania:
Lektor:
Kategoria: ebooki >> religia i rozwój duchowy >> religia
Porównaj ceny (książka, ebook (-18%), audiobook).
„Europę ukształtowało chrześcijaństwo, kto temu przeczy, zasługuje na pałę z historii”, ten cytat Autor zaczerpnął od prof. Krzysztofa Pomiana, którego trudno posądzać o krzewienie kościelnego imperializmu. Co może ono zaproponować współczesnej postmodernistycznej Europie? Czy Kościół jako wspólnota ponad polityczna powinien się wiązać z jakąkolwiek polityczną formacją? Jak rozwiązać rosnące jak grzyby po deszczu gospodarcze i polityczne kłopoty? Czy obecność religii na forum publicznym prowadzi do nietolerancji, dyskryminacji i przemocy? Jak poszukiwać porozumienia z ludźmi, którzy sytuują się na zewnątrz Kościoła i są otwarci na dialog? To tylko kilka z licznych pytań, na które próbuje odpowiedzieć Autor tej książki, znawca nauki społecznej i nauczania Jana Pawła II.
Znajdź podobne książki

Darmowy fragment publikacji:

klopot.pdf 1 2015-11-23 11:13:03 C M Y CM MY CY CMY K 2 | Kłopot za kłopotem 4 | Kłopot za kłopotem © Copyright by Maciej Zięba OP, 2015 © Copyright for this edition by Wydawnictwo W drodze, 2015 Redaktor Magdalena Ciszewska Redaktor techniczny Justyna Nowaczyk Projekt okładki i stron tytułowych Radosław Krawczyk Fotografi a autora Piotr Nowak ISBN 978-83-7906-034-4 Wydawnictwo Polskiej Prowincji Dominikanów W drodze sp. z o.o. Wydanie I, Poznań 2015 ul. Kościuszki 99 61-716 Poznań tel. 61 852 39 62, faks 61 850 17 82 Kłopoty ze wstępem... | 5 Kłopoty ze wstępem, czyli kilka uwag o Europie nazwanej bezpłodną babcią I O głębokim kryzysie kultury europejskiej pisano już w(cid:6)okresie romantyzmu, masowo dyskutowano o(cid:6)nim podczas dekadenckiego fi n de siècle’u, a(cid:6)potem podczas międzywojen- nego – naznaczonego katastrofi zmem – okresu, z(cid:6) jego hi- storiozofi ą zarysowaną w(cid:6)słynnej książce Oswalda Spenglera Der Untergang des Abendlandes (Zmierzch Zachodu). Jednakże dynamiczny rozwój gospodarczy w(cid:6) ostatnim dwustuleciu, niezwykły postęp techniczny i(cid:6)wielkie osiągnięcia medycyny sprawiły, że gdy tylko Europa wyszła z(cid:6)cienia potworności obu wojen światowych, powszechny optymizm i(cid:6)wiara w(cid:6)postęp ludzkości znowu odżyły, powracając do źródeł owego optymi- zmu i(cid:6)wiary, zaszczepionych w(cid:6)kulturze w(cid:6)okresie oświece- nia. Upadek, w(cid:6)1989 roku, żelaznej kurtyny dzielącej Europę, wzniesionej zaraz po II wojnie światowej przez imperium zła, sanował ten optymizm Zachodu, a(cid:6)jego intelektualnym wyra- zem była książka Francisa Fukuyamy End of History (Koniec historii) z(cid:6)jej tezą, iż bieg dziejów dowiódł, że nie istnieje al- ternatywa dla zachodniej liberalnej demokracji. Dwadzieścia lat wcześniej doszło jednak w(cid:6)całym zachod- nim świecie do wydarzeń, których znaczenie często dziś 6 | Kłopot za kłopotem bywa niedoceniane, sprowadzane do poziomu serii strajków i(cid:6)zbiorowych protestów na uniwersyteckich campusach. Była to jednak głęboka kulturalna rewolta, mająca na celu odrzu- cenie balastu przeszłości, zanegowanie i(cid:6) zredefi niowanie tradycyjnych instytucji społecznych. „Niemal zawsze ludzie żyli podporządkowani surowym zwyczajom religii, ideologii politycznej, teorii ekonomicznej – pisał w(cid:6) słynnym mani- feście pokolenia ’68 jeden z(cid:6)piewców rewolucji seksualnej, młody profesor Yale Charles Reich. – Nowa świadomość chce się uwolnić od tego wszystkiego”1. Nie miejsce tu, by anali- zować przyczyny owego złożonego fenomenu, który nie ogra- niczał się do studenckich wystąpień, ale włączał pod swoje sztandary również najważniejsze autorytety społeczne, rze- sze naukowców, prawie wszystkie media oraz znaczących po- lityków, twórców i(cid:6)działaczy związkowych, przede wszystkim we Francji, Stanach Zjednoczonych oraz Republice Federal- nej Niemiec, ale także w(cid:6)Wielkiej Brytanii, Kanadzie, Belgii, Holandii, Danii, Szwecji, Włoszech, Hiszpanii, sięgając aż do Australii, Japonii, Brazylii, Urugwaju czy Meksyku. Wystar- czy powiedzieć, że w(cid:6)znacznej mierze rewolucja ta zakończy- ła się sukcesem – głęboko przeorała świadomość świata za- chodniego, a(cid:6)przynajmniej bardzo szeroko pojętych jego elit. Jak słusznie zauważył Alain Besançon, jeden z(cid:6)niewielu in- telektualistów, którzy doceniali doniosłość tego, co się wów- czas wydarzyło: „Około 1968 roku przeszła rewolucja, która 1 Ch. Reich, „Refl ections the Greening America”, The New Yorker, 26 września 1970. Kłopoty ze wstępem... | 7 – jak sądzę – ma nie mniejsze znaczenie niż amerykańska czy francuska. Słowem, demokracja, która była zamknięta w(cid:6)po- rządku politycznym, wyszła ze swojej orbity. Rozpowszech- niła się nagle we wszystkich grupach społecznych i(cid:6)grozi, że je rozsadzi od środka … Często równość interpretowana jest jako brak dystynkcji. Ludzie są nie tylko równi, ale są tacy sami… Równocześnie autonomia określana jest jako prawo każdego do zdefi niowania swoich własnych norm”2. Każdy dla siebie jest źródłem swoich wartości. Wybitny francuski intelektualista ma rację. Tu leży istota problemu. Rewolucja ’68 pomogła w(cid:6)interpretowaniu całej ludzkiej rzeczywisto- ści jako epifenomenu polityki, głęboko zredefi niowała rolę jednostki w(cid:6)społeczeństwie, nadała nowe znaczenie takim słowom, jak „równość”, „wyzwolenie”, „seksualność” czy też „wolność”, a(cid:6)także – wyraźnie pejoratywne – takim słowom, jak „religia”, „rodzina” czy „ojczyzna”. „Maj 68 – opisywał uczestnik tamtych wydarzeń, a dziś jeden z(cid:6) ważniejszych we Francji fi lozofów Alain Finkielkraut – widział narodziny nowej oligarchii – tych, którzy istnieją tylko dla siebie, dla których ich własne życie staje się jedynym życiowym hory- zontem”3. Dla jasności raz jeszcze przypomnę, moim celem nie jest ocena, lecz syntetyczny opis, naszkicowanie sytuacji na Za- 2 A. Besançon, „Wolność”, referat wygłoszony na sesji zorganizowanej przez Rzecznika Praw Obywatelskich w(cid:6) Warszawie 15 maja 2008 roku, opublikowany 17 maja 2008 roku w(cid:6)Rzeczpospolitej. 3 Cyt. za J. Orzechowska, „Dzieci przejadły swoją rewolucję”, Polityka, 11 lutego 2012. 8 | Kłopot za kłopotem chodzie przed półwieczem. Choć bowiem bardzo krytycznie patrzę na ową rewoltę, to dostrzegam również jej pozytywne skutki. Demokratyzacja wielu struktur, szersza partycypacja rządzonych, podniesienie problemu nierówności społecz- nych i(cid:6)przełamywanie dyskryminujących całe grupy stereo- typów kulturowych, krytyka drobnomieszczańskiego małe- go realizmu – realia lat 60. ubiegłego wieku domagały się poważnych zmian. Owszem, rewolucja naruszyła i(cid:6) starała się odrzucić wiele instytucji, ale zarazem po prostu ukaza- ła, że sporo z(cid:6) nich zwyczajnie zmurszało z(cid:6) biegiem czasu. „Nie chcieliśmy już tego starego świata, tego starego kraju, tego starego człowieka – wspominał 30 lat później propa- gator »duchowego ateizmu« André Comte-Sponville. – De Gaulle, Francja, kapitalizm – to wszystko wydawało nam się pochodzić z(cid:6)innej epoki, było przestarzałe, martwe”4. Później, coraz silniej obecny w(cid:6)kulturze postmodernizm stał się wyrazem intelektualnego krzepnięcia spadkobier- ców tej rewolucji, a(cid:6)z czasem, dzięki ich długiemu marszowi przez instytucje (der lange Marsch(cid:2)durch die Institutionen – idea jednego z(cid:6) ważniejszych przywódców rewolty ’68 Rudie- go Dutschkego) światowej polityki, gospodarki i(cid:6) kultury, a(cid:6)szczególnie mediów, przybrał formę ideologii dominującej na przełomie tysiącleci w(cid:6)cywilizacji Zachodu. Była to rewolucja nowego typu, soft-rewolucja czy też – używając modnego ostatnio terminu – rewolucja hybrydo- wa. Cechowała ją zdecentralizowana sieć bardzo luźno ze 4 Tamże. Kłopoty ze wstępem... | 9 sobą powiązanych ośrodków kierujących i(cid:6)choć miała wspól- ne globalne hasła w(cid:6)rodzaju „zabrania się zabraniać”, to na poziomie lokalnym konkretyzowała je w(cid:6)odmienny sposób. Znakomicie też rozumiała fundamentalne znaczenie PR, tego, że – zwłaszcza w(cid:6)krajach demokratycznych – warun- kiem zwycięstwa jest zdobycie przychylności opinii publicz- nej. Dlatego odniosła spory sukces, choć w(cid:6)różnym stopniu, w(cid:6)różnych krajach. I(cid:6)– jak konkluduje Besançon – „nie wiemy, dokąd nas zaprowadzi ta druga rewolucja demokratyczna. To dopiero jej początek i(cid:6)nie widać jeszcze kresu”. Ma rację, ale też zarazem i(cid:6)nie ma racji francuski historyk oraz politolog. Ma ją, gdyż przyszłość jest otwarta, mechanizmy transfor- mujące kulturę Zachodu są nadal aktywne i(cid:6)nie wiemy, jak daleko się posuną w(cid:6)postmodernistycznej przebudowie spo- łeczeństwa w(cid:6)kierunku względności wszelkich kultur i(cid:6)war- tości. Zarazem jednak Besançon nie ma racji, bo – jak sądzę – optymizm Zachodu w(cid:6) ciągu paru lat, które upłynęły od napisania jego eseju o(cid:6)wolności, został poważnie ugodzony, a(cid:6)nawet jestem zdania, że ugodzony śmiertelnie. Postmoder- nizm z(cid:6)czasem tracił bowiem swą świeżość i(cid:6)kreatywność. Mógł dekonstruować i(cid:6)relatywizować rzeczywistość jedynie w(cid:6)środowisku, które miało jakieś absolutne punkty oparcia i(cid:6)niewzruszone instytucje. Teraz takich punktów i(cid:6)takich in- stytucji prawie już nie ma. Żyjemy w(cid:6)płynnej nowoczesności (liquid modernity – to określenie Zygmunta Baumana zrobiło światową karierę, cytował je nawet Benedykt XVI). Post- modernizm może więc teraz relatywizować głównie samego siebie, wpadając w(cid:6)pułapkę nihilizmu. I(cid:6)jest to proces nie- 10 | Kłopot za kłopotem uchronny. Jak poucza Paul Ricoeur: „Nie można przekroczyć przepaści pomiędzy podmiotem, który ustanawia sam siebie jako źródło wartości, a(cid:6)światem, który przedstawia się jako ca- łość zjawisk wyzbytych wartości ... Nihilizm jest historyczną weryfi kacją tej niemożności”5. Zarazem bardzo znacząco zmie- niła się sytuacja zewnętrzna Europy. Primo, globalny kryzys fi nansowy oraz kryzys w(cid:6)strefi e euro obnażyły – zahamowane jedynie objawowo i(cid:6) wciąż narastające – niebezpieczeństwa procesu systemowego i(cid:6)permanentnego zadłużania się państw oraz społeczeństw, a(cid:6)także pogłębiającej się fi nansjalizacji – „procesu, w(cid:6)którym sektor fi nansowy wdziera się do kolejnych obszarów rzeczywistości i(cid:6)– jak Midas w(cid:6)złoto – przekształca wszystko, czego się dotknie, w(cid:6)aktywa spekulacyjne”6. Nawet bez wybuchu nowej fali kryzysu – co jest założeniem bardzo optymistycznym – trzeba dostrzec, że jeżeli w(cid:6)2008 roku go- spodarka europejska wytwarzała 32 globalnego PKB, to po upływie zaledwie 7 lat jest to tylko 21 . Prawdziwa zapaść! Secundo, demokratyzująca się – jak naiwnie sądzono – Rosja w(cid:6)coraz groźniejszy sposób pokazuje swe dążenie do nawią- zania do imperialnych praktyk Związku Radzieckiego, a(cid:6)za- razem bardzo konsekwentnie i(cid:6) umiejętnie gra na rozbicie europejskiej jedności. Tertio, po początkowej euforii wywo- łanej „arabską wiosną” świat ugrzązł na Bliskim Wschodzie w(cid:6)okrutnym impasie, w(cid:6)którym problem militarnej formy is- lamu i(cid:6)– powiązany z(cid:6)nim – problem uchodźców oraz – mniej 5 P. Ricoeur, Egzystencja i(cid:2)hermeneutyka, Warszawa 1985, s. 53. 6 P.H. Dembinski, Kryzys ekonomiczny i(cid:2)kryzys wartości, Kraków 2015, s. 36. Kłopoty ze wstępem... | 11 z(cid:6)nim powiązany – problem migracji ekonomicznych są zale- dwie sygnałami kłopotów, które znacznie silniej objawią się w(cid:6)niedługiej przyszłości. Quarto, pomimo związku z(cid:6)Bliskim Wschodem, ten problem trzeba odróżnić, bo – co często się ignoruje – dotyczy on głównie drugiego lub trzeciego poko- lenia emigrantów – terroryzm. Z(cid:6) jednej strony, jest to re- alna wojna wypowiedziana zachodnim społecznościom, a(cid:6)ze strony drugiej, głównie nacechowany naiwnością słowotok w(cid:6) rodzaju Je suis Charlie oraz zafałszowana przez politycz- ną poprawność debata na temat przyczyn programowego mordowania niewinnych ludzi i(cid:6) chęci zniszczenia Zacho- du. Quinto, w(cid:6)oczach nabiera mocy – ignorowana w(cid:6)Europie – rywalizacja o(cid:6)bogactwa naturalne Arktyki, która jednak jest niczym wobec brutalnej rywalizacji już rozpoczętej w(cid:6)Afryce7. 7 Ponieważ ten ostatni problem jest w(cid:6)Polsce mało dostrzegany, przy- toczę fragment analizy Timothy’ego Snydera z(cid:6)książki pod znamiennym tytułem Czarna ziemia. Holocaust jako ostrzeżenie: „Słabe uregulowanie pra- wa własności, obecność skorumpowanych reżimów oraz fakt, że połowa leżących odłogiem gruntów ornych na świecie znajduje się w(cid:6) Afryce, stawiają ją w(cid:6)centrum zainteresowania, jeżeli chodzi o(cid:6)planowanie bez- pieczeństwa żywnościowego Azji. Zjednoczone Emiraty Arabskie i(cid:6)Korea Południowa starają się przejąć kontrolę nad ogromnymi połaciami Suda- nu. Japonia, Katar i(cid:6) Arabia Saudyjska nie ustają w(cid:6) wysiłkach, by nabyć lub wydzierżawić ziemię uprawną w(cid:6)Afryce. Południowokoreańska fi rma próbowała wydzierżawić połowę Madagaskaru ... Rząd chiński wskazał już Afrykę jako źródło niezbędnych zasobów, w(cid:6)tym także żywności. Podczas związanej z(cid:6)klimatem wojny domowej, która wybuchła w(cid:6)2003 roku w(cid:6)Su- danie (susza w(cid:6) Darfurze sprzyjała zaostrzeniu konfl iktu – przyp. MZ), władze Chin dowiodły, że są skłonne wspierać masowych morderców, gdy wydaje się to korzystne dla ich inwestycji” (T. Snyder, Czarna ziemia. Ho- locaust jako ostrzeżenie, Kraków 2015, s. 424–426). 12 | Kłopot za kłopotem Wobec tych wszystkich problemów Europa zdaje się coraz bardziej bezradna, bezsilna i(cid:6)bez koncepcji. Natomiast ego- izmy polityków (których głównie interesują najbliższe wy- bory) i(cid:6)coraz bardziej rozbieżne interesy narodowe (zapew- nienie własnemu krajowi bezpieczeństwa ekonomicznego i(cid:6)politycznego) dają wręcz stuprocentową gwarancję niesku- teczności wszelkich działań podejmowanych w(cid:6) wymiarze europejskim. Dlatego określenie Europy przez papieża Fran- ciszka mianem „bezpłodnej, nietętniącej już życiem babci” staje się coraz słuszniejsze. II Czarnowidztwo nie jest mym zamiarem, a(cid:6) snucie kata- strofi cznych scenariuszy tego, co czeka Europę, żadną miarą nie jest moim celem. Owszem, trudno być dziś optymistą, myśląc o(cid:6)europejskiej przyszłości, ale nas, chrześcijan, także w(cid:6)trudnych chwilach powinien cechować ów optimisme tragi- que, który Emmanuel Mounier zdefi niował jako postawę wy- kluczającą „zarówno posępny profetyzm, jak i(cid:6)dobry humor zakrystii”8. Zależy mi więc jedynie na tym, by – z(cid:6)punktu wi- dzenia historii idei – zarysować dzisiejszą kondycję Europy. Oto bowiem szeroko pojęte pokolenie ’68 schodzi obecnie ze sceny, przegrywa kolejne wybory, przekazuje uniwersyteckie katedry, przestaje być dyrektorami banków oraz koncernów, 8 E. Mounier, Chrześcijaństwo i(cid:2)pojęcie postępu, Warszawa 1968, s. 25. Kłopoty ze wstępem... | 13 naczelnymi redaktorami gazet, dyrektorami telewizji – od- chodzi na emeryturę, coraz częściej przekraczając też próg wieczności. Ale Europa, którą owo pokolenie pozostawia – pozornie zachowując ciągłość – jest radykalnie odmienio- na. Zamieszkują ją bowiem dwa kolejne pokolenia ukształto- wane w(cid:6)kulturze prawdziwie postchrześcijańskiej. Owszem, już od czasów francuskiego oświecenia główny nurt nowo- żytnej kultury Zachodu konstytuował się w(cid:6)walce z(cid:6)chrześci- jaństwem (a zwłaszcza z(cid:6)katolicyzmem), był jednak zarazem głęboko osadzony w(cid:6)kulturze tworzonej przez nie przez wie- le stuleci (stale mówię o(cid:6)historii idei, a(cid:6)nie o(cid:6)wierze w(cid:6)Jezusa Chrystusa). Kultura ta jednak konsekwentnie słabła, w(cid:6)ja- kiejś mierze z(cid:6)winy samych chrześcijan, więc nie oceniam teraz tego wielowątkowego procesu, a(cid:6)jedynie ukazuję jego logikę. Kulturowa rewolta ’68 dokończyła dzieła, zerwała cią- głość ze zwiotczałą już wtedy chrześcijańską kulturą, odmie- niła kod kulturowy. Minęło prawie pół wieku i(cid:6)okazuje się, że większość współczesnych studentów nie czytała żadnej z Ewangelii, pojęcia „grzechu”, „zbawienia”, „odkupienia”, a(cid:6)także – głębiej rozumianej – „wiary, nadziei i(cid:6)miłości”, są jej obce, nie rozumie też chrześcijańskiej symboliki i(cid:6)ikono- grafi i, a(cid:6)całą swą wiedzę o(cid:6)Kościele czerpie z(cid:6)gazet i(cid:6)portali internetowych. Ich babcie i(cid:6)dziadkowie, a(cid:6)także wcześniejsze generacje ich protoplastów albo wychowywały się w(cid:6)kulturze chrześci- jańskiej, albo też niechrześcijańskiej, lecz mającej – także przez negację – wyraźne odniesienia do chrześcijaństwa. W(cid:6)znakomitej książce Das Ende der Neuzeit (Koniec czasów 14 | Kłopot za kłopotem nowożytnych) pisze o(cid:6)tym Romano Guardini: „Od początku czasów nowożytnych zaczyna się rozwijać kultura niechrze- ścijańska. Przez długi czas odnosi się to tylko do treści Ob- jawienia, a(cid:6)nie dotyczy wartości etycznych, indywidualnych lub społecznych, które się rozwinęły pod jego wpływem. Przeciwnie, kultura nowożytna twierdzi, że jej podstawy opierają się na tych wartościach. Z(cid:6)punktu widzenia przyję- tego przez nauki historyczne, wartości takie, jak osobowość, wolność indywidualna, odpowiedzialność, wzajemne posza- nowanie i(cid:6) gotowość do wzajemnej pomocy są wrodzonymi możliwościami człowieka, które odkryły i(cid:6)rozwinęły czasy no- wożytne. Kultura pierwszych wieków chrześcijaństwa sprzyja- ła ich powstawaniu, a(cid:6)w średniowieczu rozwinęło je życie we- wnętrzne i(cid:6)uczynki miłosierdzia. Później jednak, jak mówią, pojawiła się świadomość osobistej autonomii człowieka i(cid:6)stała się zdobyczą naturalną, niezależną od chrześcijaństwa”9. Ta epoka jest jednak już za nami (Polska, stanowiąca 5 ludności Europy, jest mimo wszystko wyjątkiem). Nowa generacja, dobrze wykształcona, wrażliwa emocjonalnie, znająca świat, sama już sobie wybiera wartości, sama znosi wszelkie dystynkcje, o(cid:6)duchowości ma bardzo mgliste poję- cie, obawia się też wszelkich zorganizowanych form religii, zwłaszcza Kościoła, a(cid:6)pojęcie tabu jest jej z gruntu obce. Nie jest to ani krytyka, ani narzekanie, lecz zwykła dia- gnoza (gr. diagnosis oznacza rozpoznanie, umiejętność dys- 9 R. Guardini, Koniec czasów nowożytnych. Świat i(cid:2)osoba. Wolność, łaska, los, Kraków 1969, s. 77. Kłopoty ze wstępem... | 15 tyngowania). Istota problemu polega bowiem na tym – wciąż trzymając się poziomu historii idei – że Europę stworzyło chrześcijaństwo. Nie da się jej więc odciąć od własnych ko- rzeni, nie wywołując poważnych kulturowych, a(cid:6)więc także politycznych i(cid:6)ekonomicznych reperkusji. I(cid:6)nie jest to konfe- syjna wizja dziejów, próba użycia przemocy symbolicznej dla narzucenia własnej narracji ani też ideologiczny slogan łatwy do zakwestionowania przez dywagacje o(cid:6)wielokulturowości (poza poziomem truizmu, że każda kultura, w(cid:6)tym europej- ska, nosi ślady wpływu wielu innych). Teza o(cid:6) chrześcijań- skim źródle tożsamości europejskiej nie jest katolicko-chrze- ścijańską próbą historycznej rekonkwisty. To stwierdzenie stanu faktycznego. „Europę ukształtowało chrześcijaństwo – jasno stwierdza profesor Krzysztof Pomian, którego na- prawdę trudno posądzać o(cid:6)krzewienie kościelnego imperia- lizmu – kto temu przeczy, zasługuje na pałę z(cid:6)historii”10. Oznacza to, że nie tylko wspólna wiara, wspólny język, wspólna liturgia, wspólny system edukacji, te same style w(cid:6)literaturze, architekturze i(cid:6)muzyce tworzyły przez wieki wspólną europejską tożsamość. Znaczy to, że najważniejsze pojęcia i(cid:6)instytucje społeczne kształtowały się pod wpływem recepcji chrześcijańskiej Dobrej Nowiny. Dotyczy to wszyst- kich wymienionych wcześniej przez Guardiniego wartości, a(cid:6)także tak istotnych pojęć, jak „osoba”, „rodzina”, „bliźni”, „społeczeństwo obywatelskie”, „solidarność”, „dobro wspól- 10 „Europa to nadal szansa. Rozmowa z(cid:6)Krzysztofem Pomianem”, Tygod- nik Powszechny, 51/2011. 16 | Kłopot za kłopotem ne” czy „prawa człowieka”. I(cid:6)na naszych oczach dobiega te- raz końca okres, który Guardini nazwał moderne Unredlichkeit (nowożytna nierzetelność)11, a(cid:6) więc epoka, która z(cid:6) jednej strony odrzucała chrześcijańskie Objawienie i(cid:6)budowany na jego fundamentach porządek społeczny, a(cid:6) z drugiej strony przywłaszczała sobie osiągnięcia kultury chrześcijańskiej, uznając je za oczywiste i(cid:6) naturalne oraz uniwersalne osią- gnięcia kultury ogólnoludzkiej. Myślący przenikliwie i(cid:6) dalekowzrocznie Romano Guar- dini już w(cid:6) czasach, gdy dopiero przychodziła na świat ge- neracja, która później stworzy rewolucję ’68, postulował: „Niewierzący musi wyjść z(cid:6) mgły zeświecczenia. Musi się zrzec wykorzystywania Objawienia, któremu zaprzecza, i(cid:6)przywłaszczania sobie wartości i(cid:6)sił, jakie ono wypracowało. Niech żyje uczciwie bez Chrystusa i(cid:6)bez Boga, którego Chry- stus objawił, ale niech doświadczy, co to znaczy”12. Dziś, gdy w(cid:6)dorosłe życie wkraczają wnuki pokolenia ’68, ten postulat zostaje zrealizowany. Wkraczamy w(cid:6)świecie Zachodu w(cid:6)epo- kę postchrześcijańską. Nie sądzę, by oznaczało to dla Europy – choć przez ostat- nie trzysta lat myślała w(cid:6)ten sposób większość elit Zachodu – nastanie okresu nowej prosperity, rozkwitu politycznego i(cid:6)kulturowego, naukowego oraz duchowego. Wiele wskazuje, że będzie to raczej zapaść we wszystkich tych wymiarach, dołączając jeszcze klęskę demografi czną. Możliwe są rów- 11 Tamże, s.(cid:6)83; por. też s.(cid:6)78. 12 Tamże, s. 81. Kłopoty ze wstępem... | 17 nież jeszcze bardziej ponure scenariusze. Ale też należy pa- miętać, że kultura Zachodu wielokrotnie dawała dowód spo- rej zdolności do samokrytycznego myślenia, do wyciągania wniosków i(cid:6)nanoszenia korektur. Przyszłość jest więc nadal otwarta, a(cid:6)nam zawsze pozostaje optimisme tragique chrześci- jaństwa. III Tych parę historiozofi cznych uwag zapisanych powyżej nakreśla szersze tło, w(cid:6) które wpisane są teksty prezento- wane w(cid:6)tej książce. Stanowią one bowiem polemikę z(cid:6)ide- ologiczną wersją postmodernizmu, wciąż nabrzmiewającą w(cid:6) kulturze Zachodu, są też próbą poszukiwania dróg wyj- ścia w(cid:6)czasie, gdy wyczerpuje się pełen optymizmu oświe- ceniowy paradygmat (konstruowany w(cid:6)znacznej mierze jako antichristianitas – w(cid:6)opozycji do chrześcijaństwa) oraz próbą poszukiwania porozumienia z(cid:6)ludźmi, którzy sytuują się na zewnątrz Kościoła i(cid:6)są otwarci na dialog. Oni także miewa- ją swe kłopoty z(cid:6) Kościołem. Dzieje się tak choćby wtedy, gdy Kościół, mający poważny problem z(cid:6)umacnianą prawnie w(cid:6) Unii Europejskiej ideologią gender (genderyzmem), bo jest to również problem rodzin i(cid:6)społeczeństw, o(cid:6)czym mówi pierwszy tekst („Kościół między gender i(cid:6)genderyzmem”), walczy też niekiedy – zamiast docenić kwestię gender i(cid:6)szu- kać rozwiązań problemów – z(cid:6)tym realnym społecznym wy- zwaniem. Jeszcze gorzej, że co bardziej zapalczywi kościelni 18 | Kłopot za kłopotem zagończycy tropią kwestie gender bez dokonywania intelek- tualnych dystynkcji oraz merytorycznej analizy problemu i(cid:6) czynią to niekiedy metodami przypominającymi polowa- nie na czarownice. Mylą w(cid:6)ten sposób ideologiczne zacie- trzewienie z(cid:6)gorliwością ewangeliczną. I(cid:6)może to – niestety – odstręczać niekiedy od Kościoła. Kłopot z(cid:6)Kołakowskim (tekst drugi: „Dlaczego Kołakow- ski schował do szufl ady swój tekst o(cid:6) Jezusie?”) wykracza szeroko poza fascynujące zmagania fi lozofa z(cid:6) „problemem Chrystusa”. Kłopot ten jest bowiem dwojakiego rodzaju. Po pierwsze, po stronie zwolenników ideologiczno-prawi- cowej interpretacji chrześcijaństwa twórczość Kołakowskie- go burzy czarno-biały schemat, wedle którego „za wszelkie zło świata odpowiadają ateiści, którzy walczą z(cid:6)Kościołem”. Oni potrzebują agresywnych i(cid:6)nieuczciwych intelektualnie przeciwników, a(cid:6)nie odwagi i(cid:6)precyzji intelektualnej Leszka Kołakowskiego, przez całe swe życie z(cid:6)niezwykłą uczciwo- ścią drążącego problem chrześcijaństwa, Kościoła i(cid:6) Chry- stusa – o(cid:6)jego przyjaźni z(cid:6)Janem Pawłem II nie wspomina- jąc. Po drugie, po stronie ideologicznych, a(cid:6) nawet i(cid:6) mniej ideologicznych form lewicowości postawa Kołakowskiego jest jeszcze bardziej niewygodna. Skrajni doktrynerzy – sy- metrycznie do skrajnej prawicy – potrzebują ze strony ko- ścielnej przede wszystkim anatem, jednostronnej krytyki i(cid:6)agresywnych zachowań, które utwierdzą ich w(cid:6)zapiekłym antyklerykalizmie oraz wrogości wobec chrześcijaństwa. Ale dla całej lewicy, także tej mniej konfrontacyjnej i(cid:6)zapiekłej – z(cid:6)bardzo nielicznymi wyjątkami – twórczość autora Głównych Kłopoty ze wstępem... | 19 nurtów marksizmu bywa bardzo niewygodna. Podkreślanie przez profesora fundamentalnego znaczenia chrześcijaństwa dla naszej cywilizacji i(cid:6) chrześcijańskiej proweniencji wielu socjalistycznych wartości, a(cid:6)także jego polemika z(cid:6)lewicową fi lozofi ą political correctness i(cid:6)postmodernizmem sprawiają, że najwygodniejszą obecnie strategią jest zignorować jego po- stać, a(cid:6)jego twórczość po prostu przemilczeć. Z kolei kłopot z(cid:6)ekonomią, któremu poświęcam dwa na- stępne teksty, to fundamentalny, dotykający wszystkich pro- blem naszego czasu. Reakcją na zamknięcie w(cid:6) pierwszych wiekach chrześcijaństwa życia gospodarczego w(cid:6)ciasnym gor- secie moralistyki było bowiem stworzenie przed około trzy- stu laty amoralnego paradygmatu ekonomii, której problemy najlepiej rozwiązuje niewidzialna ręka rynku. Dzisiaj, w(cid:6)XXI wieku, ów paradygmat jest coraz bardziej anachroniczny, coraz bardziej nieskuteczny, a(cid:6)nawet staje się wręcz niebezpieczny, podtrzymując fałszywe przekonanie o(cid:6) swojej nieskończonej zdolności do samoregulacji. O(cid:6)tych właśnie kłopotach traktuje tekst „Od hipermoralnej gospodarki do ekonomicznego perpe- tuum mobile”. Czy jednak rozwiązaniem wielu gospodarczych i(cid:6) politycznych problemów byłaby jakaś forma „światowego rządu”? Na jakich zasadach skonstruować nowe fundamenty teorii i(cid:6)praktyki ekonomicznej? Czy odejście od kanonów dzi- siejszej ekonomii nie zakrawa na idealizm? Te pytania – jak sądzę – ściśle wiążą się z(cid:6)kolejnym pytaniem (i tytułem kolej- nego tekstu): „Czy możliwy jest cud antropologiczny?”. Idźmy dalej. Jeżeli, jak to starałem się zarysować na po- czątku, fundamentalne wyzwanie dla chrześcijan, a(cid:6) także 20 | Kłopot za kłopotem dla całej naszej cywilizacji, płynie dziś ze strony ideologicz- nej wersji postmodernizmu, którą w(cid:6) główny nurt kultury Zachodu wprowadzili sukcesorzy rewolucji ’68, to naturalną pokusą dla Kościoła – jak to bywało w(cid:6)obliczu ataków w(cid:6)XIX i(cid:6)XX stuleciu – jest zbliżenie się do prawicy i(cid:6)odpowiadanie polityczną reakcją na polityczne sposoby narzucania owej ideologii. Jest to kontrakcja i(cid:6)racjonalna, i(cid:6)sensowna, ale też poważny kłopot dla Kościoła, który jest wspólnotą innego rodzaju, bosko-ludzką, a(cid:6)więc ponadpolityczną, i(cid:6)nie powi- nien się wiązać z(cid:6)żadną polityczną formacją. O(cid:6)tym właśnie mówi następny rozdział: „Kościelne kłopoty z(cid:6)polityką oraz z(cid:6)prawicą”. Jednym z(cid:6) fundamentalnych „postępowych dogmatów”, od oświecenia po dzisiejsze ideologiczne formy postmoderni- zmu, jest przekonanie, że obecność religii na forum publicz- nym nieuchronnie prowadzi do narastania nietolerancji, dys- kryminacji oraz przemocy. Pogląd ten zrozumiały trzysta lat temu – pomnąc na okrutne i(cid:6)świeże jeszcze doświadczenia wojen religijnych oraz na zadowoloną z(cid:6)siebie płytkość my- śli liderów francuskiego oświecenia – dziś razi już swym in- telektualnym prostactwem, ale skutecznie eliminuje religię z(cid:6)publicznej europejskiej debaty i(cid:6)wspiera zbiorowe religijne resentymenty. Dlatego warto ten dogmat przeanalizować, zo- baczyć jego nieprzystawalność do wielowymiarowego i(cid:6)złożo- nego świata religii, co też staram się uczynić w(cid:6)tekście „Od pacyfi zmu do świętej wojny, czyli 10 tez o(cid:6)religii i(cid:6)przemocy”. W twórczy i(cid:6)aktywny okres wkracza dziś generacja „wnu- ków pokolenia ’68”. Są oni dobrze wykształceni i(cid:6)zamożni, Kłopoty ze wstępem... | 21 osiągają kolejne sukcesy, o(cid:6)religii mają pojęcie nader blade, a(cid:6)do Kościoła – w(cid:6)najlepszym przypadku – zachowują spo- ry dystans. Wzrastali w(cid:6)świetle optymistycznej wizji świata, którą później konfi rmowały ich indywidualne sukcesy. Dzi- siejsze kłopoty świata zachodniego są więc dla nich pewnym zaskoczeniem. Część z(cid:6) nich z(cid:6) wolna dostrzega, że sięgają one fundamentów demokratycznej polityki, wolnorynko- wej gospodarki i(cid:6)liberalnego społeczeństwa. Odziedziczony przez nich paradygmat nie wykształcił jednak narzędzi ana- litycznych do sprostania tego typu wyzwaniom, wręcz prze- ciwnie, nauczył ich ignorowania – przynajmniej w(cid:6)wymiarze społecznym – religijnego i(cid:6) etycznego wymiaru wszelkich problemów. A(cid:6)nawet jeszcze więcej, nauczył ich, że jest to rozwiązanie jedynie słuszne, racjonalne oraz etyczne! W ostatnim więc tekście „Najdziwniejsi ludzie świata – parę parapsychologicznych uwag o(cid:6) modernizacji Europy i Polski” staram się więc owej generacji uświadomić, że po pierwsze, stanowi niezwykle małą elitarną grupkę w(cid:6) skali świata, po drugie, że jej przekonanie, iż ma ona monopol na prawdę i(cid:6)może swoje poglądy narzucać innym ludziom, choć wciąż jest utwierdzane przez ich – malejące – wpływy poli- tyczne, ekonomiczne i(cid:6)medialne, to jest z(cid:6)gruntu niedemo- kratyczne oraz nietolerancyjne (sami w(cid:6)swym gronie ustalają normy, które potem uznają za uniwersalne). Po trzecie, owe poglądy są intelektualnie niespójne i(cid:6)w swych podstawach ukształtowane trzy wieki temu, grzeszą więc dziś anachro- nizmem i(cid:6)nie są w(cid:6)stanie stawić czoła narastającym wyzwa- niom. Warto więc, aby zamiast dyskwalifi kowania i(cid:6)elimino- 22 | Kłopot za kłopotem wania wszelkich innych poglądów poprzez etykietowanie ich jako „nietolerancyjne”, „nacjonalistyczne”, „irracjonalne” czy „wyznaniowe”, podjęli z(cid:6)nimi dyskusję. IV Sytuacja wygląda więc następująco. Dziejowy prąd ode- rwał ostatnimi czasy Europę od chrześcijańskiego konty- nentu i(cid:6) jak gigantyczna kra rozpoczęła ona dryfowanie po bezkresnym oceanie historii świata. Jeżeli nie uda się jej – a(cid:6)wygląda to dziś na bardzo wątpliwe – znowu połączyć ze stałym lądem, czeka ją wiele burzliwych wyzwań. Zwłaszcza że – zgadzam się tu z(cid:6)Maxem Schelerem, który przed ponad stu laty napisał w(cid:6)Ressentiment im Aufbau der Moralen – „jed- no jest niewątpliwe: etos chrześcijański jest nieodłączny od r e l i g i j n e g o(cid:6)(podkreślenie Schelera – przyp. MZ) poglądu chrześcijanina na świat i(cid:6)Boga. Bez nich nie ma on sensu, a(cid:6) podjęte w(cid:6) najlepszej intencji próby, by całości tej nadać również sens świecki, który dałby się oddzielić od sensu religijnego, i(cid:6)odnaleźć w(cid:6)niej fundamentalne reguły jakiejś powszechnej moralności ludzkiej lub jakiejś moralności »bez założeń« religijnych – takie próby są z(cid:6)gruntu błędne nie- zależnie od tego, czy podejmują je stronnicy, czy przeciw- nicy chrześcijaństwa”13. A(cid:6) etosu chrześcijańskiego już nie ma we współczesnej Europie. I(cid:6)nie wydaje mi się możliwe, 13 M. Scheler, Resentyment i(cid:2)moralność, Warszawa 1977, s. 119. Kłopoty ze wstępem... | 23 raczej jest po prostu niemożliwe, aby mógł powstać na Za- chodzie etos postchrześcijański. Postwartości, abstrakcyj- ne „wartości europejskie” są bowiem zawieszone w próżni. Z jednej strony, z resentymentem odcinają się od swego źró- dła, a ze strony drugiej, nie niosą ze sobą realnych – niekiedy trudnych – wymogów i konsekwencji, które realizacja auten- tycznych wartości zawsze stawia w życiu jednostek i społe- czeństw. Są więc fantasmagorią. I nie ma chyba lepszej ilu- stracji tej tezy niż komentarz słynnego twórcy francuskich komiksów Joanna Sfara, napisany w parę godzin po serii ter- rorystycznych ataków na Paryż, w których życie straciło sto kilkadziesiąt osób: „Przyjaciele z całego świata dziękujemy wam za akcję »Módl się za Paryż« (#prayforParis), ale nie potrzeba nam teraz więcej religii. Naszą wiarą jest muzyka! Pocałunki! Życie! Szampan i zabawa! W Paryżu chodzi o to, żeby żyć”. Czas nowożytnej nierzetelności się skończył. Kra, co prawda, jest nadal ogromna, nadal można ułożyć sobie na niej wygodne życie, ale ta kra nieuchronnie topnieje. I(cid:6)to nie jest dobra wiadomość dla Europy. To zwiastun narastających kłopotów. Dla nas, wyznawców Jezusa Chrystusa, w(cid:6)każdej jednak sytuacji pozostaje optimisme tragique – tragiczny opty- mizm chrześcijaństwa zawarty w(cid:6)Dobrej Nowinie. Najdziwniejsi ludzie świata... | 221 SPIS TREŚCI Kłopoty ze wstępem, czyli kilka uwag o(cid:6)Europie nazwanej bezpłodną babcią .................................... Kłopot I Kościół między gender i(cid:6)genderyzmem .................. Kłopot II Dlaczego Kołakowski schował do szufl ady swój tekst o(cid:6)Jezusie? ........................................................ Kłopot III Od hipermoralnej gospodarki do ekonomicznego perpetuum mobile ........................................................ Kłopot IV Czy możliwy jest cud antropologiczny? .................. Kłopot V Kościelne kłopoty z(cid:6)polityką oraz z(cid:6)prawicą ........... 5 25 45 69 105 129 222 | Kłopot VII Kłopot VI Od pacyfi zmu do świętej wojny, czyli 10 tez o(cid:6)religii i(cid:6)przemocy .................................................. 157 Kłopot VII Najdziwniejsi ludzie świata – parę parapsychologicznych uwag o(cid:6)modernizacji Europy i(cid:6)Polski ......................................................... 185 224 | Kłopot VII Druk i oprawa: Wydawnictwo Drukarnia UNI-DRUK, Luboń k. Poznania Druk na papierze Munken Print White 80, wol. 1,8
Pobierz darmowy fragment (pdf)

Gdzie kupić całą publikację:

Kłopot za kłopotem. Katolik w dryfującej Europie
Autor:

Opinie na temat publikacji:


Inne popularne pozycje z tej kategorii:


Czytaj również:


Prowadzisz stronę lub blog? Wstaw link do fragmentu tej książki i współpracuj z Cyfroteką: