Cyfroteka.pl

klikaj i czytaj online

Cyfro
Czytomierz
00273 005881 14494459 na godz. na dobę w sumie
Kobieta z płonącym nosem. O złości kobiety biblijnie i terapeutycznie - ebook/epub
Kobieta z płonącym nosem. O złości kobiety biblijnie i terapeutycznie - ebook/epub
Autor: Liczba stron: 161
Wydawca: Paganini Język publikacji: polski
ISBN: 978-83-89049-91-9 Data wydania:
Lektor:
Kategoria: ebooki >> religia i rozwój duchowy
Porównaj ceny (książka, ebook, audiobook).

Agnieszka Hudaszek: To książka o kobiecie, o człowieku. Dla kobiet i dla mężczyzn. Autorka rozpakowuje temat złości, rozczarowania, gniewu, smutku z perspektywy kobiety. Są to emocje, uczucia, postawy, stany, przeżycia znane wszystkim.

Traktujemy je często jak niechcianych krewnych: wiadomo, że są, ale wstyd się do nich przyznać, a co dopiero je zaprosić i przedstawić znajomym, na których opinii nam zależy, bo jeszcze zburzą misternie malowany obraz nas samych. Ale krewni, chcesz czy nie chcesz, i tak wpadną z wizytą, krótszą lub dłuższą…

Szymon Rduch, psychiatra: TYLKO BÓG jest źródłem życia – tego stanu, w którym wszystko ma sens i jest dobre – nawet jeśli trudne – to już nie budzi tego rozrywającego lęku, że wszystko straciłam i moja egzystencja nie ma już sensu, że moje życie jest zmarnowane.  On posyła ANIOŁA który głosi DOBRĄ NOWINĘ. Co uczynisz?

Czy pokażesz temu posłańcowi swoją złość, rozpacz i frustrację – jak jakiś przeklęty środek antykoncepcyjny, i przeprosisz, że nie teraz…?  Czy będziesz GOTOWA, jak Maryja, żeby Jezus począł się w TOBIE i przyniósł przez ciebie pokój światu… i Tobie też.

Znajdź podobne książki Ostatnio czytane w tej kategorii

Darmowy fragment publikacji:



Czytaj dalej...
Czytaj dalej...
Czytaj dalej...
Czytaj dalej...
Czytaj dalej...
Czytaj dalej...
Czytaj dalej...
Czytaj dalej... Debora Sianożęcka Kobieta z płonącym nosem O złości kobiety biblijnie i terapeutycznie Rysunek na okładce: o. Augustyn Pelanowski Skład i łamanie, projekt okładki: Anna Smak-Drewniak Korekta: Barbara Gąsiorowska-Panek © paganini 2019 © Debora Sianożęcka 2019 ISBN 978-83-89049-88-9 druk ISBN 978-83-89049-89-6 pdf ISBN 978-83-89049-90-2 epub ISBN 978-83-89049-91-9 mobi paganini Wydawnictwo paganini ul. Bosaków 11, 31-476 Kraków www.wydawnictwopaganini.pl wydawnictwo@paganini.com.pl Księgarnia internetowa www.paganini.com.pl sklep@paganini.com.pl Dział handlowy dystrybucja@paganini.com.pl 12 423 42 77 577 134 277 Prolog Trudno napisać „zgrabny i wyważony” wstęp do książki, która traktuje o życiu – o wyborze między śmiercią a ŻYCIEM. Co sprawia, że życie jest aż ŻYCIEM? Albo tylko prowadzi do śmierci? Debora oficjalnie adresuje swoją książkę do kobiet. Ale Kościół to wspólnota. Jest owa wspól- nota jak Maryja, która w miejscu nędznym, ubo- gim, zimnym rodzi Jezusa Chrystusa. W Jej życiu pojawia się Ten, Kto jest Życiem i wypełnia sobą to nienasycenie, oczekiwanie, które jest i w każdym z nas i które nas niszczy, przyprawia o wszelkie postacie nerwicy, a także o każdy gatunek pro- blemów w relacjach ze światem, jakie potrafimy sobie „zorganizować”. O czym jest ta książka? O tym, że mamy czasy, w których oduczono nas odpowiedzialności za własne życie. Wmówiono nam, że dyktator mody wie, jak się należy ubrać, ce- lebryta wie, jak zdobyć uwagę innych, a ksiądz, mę- drzec czy jakiś lider posiadł wiedzę, jak się modlić, 6 i że wszystko jest zautomatyzowane i działające jak aplikacja. Dajcie mi aplikację, a ja już w nią kliknę – i się zrobi… Tym, co przebija z tekstu Debory, jest potrzą- sanie nami, żeby wybudzić nas z letargu, abyśmy stawali się podobieństwem BOGA – z Jego naturą zdolną do szalonej miłości – bez lęku o stratę. SŁUCHAJ więc tej książki jak budzika, który ma cię obudzić – zachęcić do tego, by wstać i odrzu- cić płaszcz złości, jaką próbujesz się ogrzać, odizo- lować, ubezpłodnić, zabezpieczyć, obronić. Zachęcić do tego, by ruszyć w drogę za SŁOWEM, za Jezu- sem, bo w nim masz zawarte te wszystkie tęsknoty, które uczyniłaś swoim celem, a które wysypują się z zaciskanej garstki twojego życia i gubisz je. Ta książka to taki budzik, ale i poradnik – prze- wodnik po pułapkach, w sumie prymitywnych, które demon zastawia na nas, jak myśliwy wnyki na zwie- rzynę, i czeka, aż wpadniemy w nie i wykrwawimy się z nadziei, i w tym oszukaniu pomrzemy bez światła, oskarżając męża, partnera, szefa, dziecko, przyjaciółkę, rodzica, siebie i samego Boga. Tak więc jest to lektura do medytacji nad różnymi „miejscami” mojego życia, które należą do Boga, a zostały zajęte przez złość i demona kłamstwa. 7 Poszukaj w sobie tego posłuszeństwa – rozumia- nego jako aktywna uważność na słuchanie i przyję- cie Słowa – jak cennego gościa, bo JEGO SŁOWO to słowo życia, także tego wiecznego, które już teraz się dzieje. ONO dzieje się dziś i teraz – Bóg nie jest Bogiem martwym, ale żywym. Kocha CIĘ i ma dla ciebie owo życie, którym sam jest. ON wie, że w JEGO życiu znajdziesz nasyce- nie swojego życia – TYLKO BÓG jest źródłem życia – tego stanu, w którym wszystko ma sens i jest dobre, nawet jeśli trudne, to już nie budzi rozrywającego lęku, że wszystko straciłam i moja egzystencja nie ma już sensu, że moje życie jest zmarnowane. On posyła ANIOŁA, który głosi DOBRĄ NOWINĘ, że w tobie, jak w Maryi, chce się począć JEZUS. Co uczynisz? Czy pokażesz temu posłańcowi swoją złość, rozpacz i frustrację – jak jakiś przeklęty środek an- tykoncepcyjny, i przeprosisz, że nie teraz…? Czy będziesz GOTOWA, jak Maryja, żeby Jezus począł się w TOBIE i przyniósł przez ciebie pokój światu… i Tobie też:) Odwagi. Szymon Rduch psychiatra Intro Gdy zaczęłam pisać to rozważanie, było mi dość trudno, a nawet miałam do Boga pretensje o to, że nie chce mi pomóc, bo choć wiedziałam, o czym i jak chcę napisać, to jednocześnie czułam, że pisa- nie idzie mi niesamowicie opornie – tak jakby się trzeba było przedzierać przez ciasną bramę albo przez dziurkę od klucza do wnętrza spiżarni. Sytua- cja przypominała tę, w której jesteś głodna, wiesz, co byś zjadła, wiesz, że to wszystko jest w spiżarni, bo widzisz to przez dziurkę od klucza, ale… nie mo- żesz wejść do środka! Stoisz przed drzwiami, walisz w nie pięściami, złościsz się, że nie możesz wejść… a drzwi są otwarte! No więc wchodzisz i już wiesz, że wcale tak naprawdę nie chciałaś tam wejść. Ach, ta cieka- wość Pandory, ta kobieca potrzeba dowiedzenia się wszystkiego choćby za cenę utraty pamięci. Ileż razy chcemy czegoś, a gdy to osiągamy, okazuje się, że wcale nie jesteśmy szczęśliwsze, lecz jeszcze bardziej poważnie zbite z tropu, a nawet rozczarowane. Chciałam zajrzeć do archiwum swej złości, po- znać ją, rozbroić nazwaniem po imieniu, odkryć 9 warstwa po warstwie genealogie jej pochodzenia, zdemaskować i aresztować w zakazach, jednak oka- zuje się, że nie można jej się całkowicie pozbyć. Złość nie do końca jest zła – jako uczucie może być nawet twórcza, może mobilizować, może współ- pracować ze wstydem albo z obroną swych granic czy nawet wspierać miłość. Istnieje jednak jej wielki obszar, który rodzi się z pychy, z idealnych wyobrażeń, z zabiegów niere- alnego upiększenia życia doprowadzających do roz- czarowań, frustracji, zazdrości, niezgody na siebie, samoodrzucenia, wściekłości, destrukcji i autode- strukcji. Im bardziej absolutne są wymagania co do siebie samej, im bardziej nierealne marzenia, tym fatalniej znosi się rzeczywistość i trudniej pogodzić się z tym, jakie naprawdę jest życie. Im wyższe i nieludzkie stawiasz sobie cele, tym tragiczniejszy może być upadek. Chiński perfor- mer Wu Yonging dokonywał akrobacji na dachach wieżowców i dzięki temu zdobył światową sławę, aż pewnego dnia spadł z 62. piętra wieżowca. Nie miał szans na przeżycie. Miał 26 lat. Na szczęście zderzenie z prawdą o własnej zło- ści nie grozi zsunięciem się z krawędzi wieżowca, ale uświadamia, że wcale nie jest łatwo wiedzieć o sobie więcej, co nie znaczy, że w ogóle utrudnia to życie. 10 Ileż sprzecznych uczuć jest w człowieku – tro- chę więcej w kobiecie niż w mężczyźnie. To dlatego kobiety częściej mówią: „Nikt mnie nie rozumie”, nie wyłączając z tej liczby nierozumiejących nawet siebie. Mój tata śmiał się ze mnie, że piszę do kobiet, więc przeżywam wszystko to, co i one przeżywają, jak kobieta, a ja, płacząc i złoszcząc się jednocześ- nie, tupiąc nogą i udając, że chcę rzucić laptopem, powiedziałam: „Nawet nie wiesz, jak trudno jest być kobietą!”. Tak, trudno jest być kobietą, bo wszystko bardzo się przeżywa, a jeśli nie chce się przeżywać i wszyst- kiemu się zaprzecza, to… pojawiają się choroby. A najpoważniejsze choroby ciała, psychiki i duszy pojawiają się wtedy, kiedy człowiek jest zawiedziony, że jego życie nie wygląda tak, jak sobie wymarzył i zaplanował. Ellen Barkin zagrała kiedyś rolę w filmie pod tytułem Trudno być kobietą. Barkin, ogłoszona w latach dziewięćdziesiątych najseksowniejszą ko- bietą Hollywood, nie chciała za nic stracić tej pozycji, więc poddawała się licznym zabiegom upiększa- jącym, na wskutek czego stała się niepodobna do samej siebie. Dziś lęka się fotografów bardziej niż własnego cienia, choć kiedyś fotografowie lękali 11 się, że nie zdążą jej zrobić zdjęcia! Przez jakiś czas wydawało się jej, że marzenia się ziściły. Dziś jest chyba przekonana, iż marzenia stały się jej koszma- rem, ale czym będą jeszcze dla niej w przyszłości? Niektórzy umierają z ulgą, bo mają nadzieję stracić z oczu lustra. Inni są przerażeni, że „po drugiej stro- nie” będą musieli całą wieczność cierpieć obecność marzeń, które nigdy się nie spełniły. Jako kobiety dużo planujemy, marzymy – dla- czego? Choćby dlatego, że mamy bujną wyobraźnię, rozmyślamy, przeżywamy i szukamy „dziesiątego dna” tam, gdzie go nie ma, tropiąc podteksty, aluzje, dygresje i domysły. Być może Ewa w gan eden1, po tym jak zbliżyła się do drzewa i sięgnęła po owoc, przed którym ją Bóg przestrzegał – zarówno ją samą, jak i Adama – również zaczęła marzyć. Ale nawet najpiękniejsze marzenia stają się koszmarem, jeśli nie są zgodne z wolą Bożą i jeśli w nich drugi człowiek albo ten, kto poddaje się marzeniom, staje się jedynym punktem odniesienia i sensem życia. Gdy miałam zająć się pisaniem rekolekcji, z których narodziła się ta książka, wyjechałam z Kra- kowa i pacjenci zostali wcześniej przeze mnie po- informowani o mojej nieobecności mającej trwać tylko przez tydzień. Przyjęli tę wiadomość, ale jeden 1 Gan eden – „ogród rozkoszy”, czyli raj. 12 z nich zupełnie o tym zapomniał, a nawet nie odczy- tał przypominającego o tym SMS-a. Przyszedł do gabinetu, a mnie tam nie było. Napisał mi później, iż przejął się tak bardzo, że aż dzwonił po szpita- lach, lękając się, czy może się w którymś z nich nie znalazłam. Dlaczego o tym wspominam? Dlatego że chciałabym mieć gorliwość i trwać w nieustannym czuwaniu nad tym, by Boga nie za- gubić, nie minąć się z Jego Obecnością i wciąż pytać o to, czy moje życie jest wypełnianiem woli Bożej. Bardzo chcę prosić Jezusa poprzez wstawien- nictwo Maryi, aby On czuwał i oczyszczał wszelkie moje i twoje pomysły, plany, nadzieje i oczekiwania tak, by nie pozostało w nas nic, co nie byłoby zgodne z Jego wolą i pragnieniem! Nie chcę, by spełniły się moje wyrastające z egocentryzmu plany. Pragnę, by spełniała się wola Boga co do mojej osoby! 13 Część pierwsza Wiedza, której nie chce się poznać, czyli najtrudniejsze emocje i myśli Ja taka nie jestem Pewna młoda kobieta odczuwała bardzo silną presję, by wszystko w jej życiu – a dokładnie: cała ona – było idealne. Chciała być „estetycznie zro- biona” („dobrana garderoba”, „zadbana twarz”), a każde jej działanie miało przebiegać wedle okre- ślonego wcześniej planu, który starannie zapisywała w kalendarzu. Jak nietrudno się domyślić, funkcjo- nowanie w taki sposób jest dla człowieka – zarówno dla mężczyzny, jak i dla kobiety – bardzo obciąża- jące, dlatego i ona doznawała porażek. Co takiego się działo? Otóż gdy czegoś, co wcześniej sobie założyła, nie wypełniła, wtedy twierdziła, że już na niczym jej nie zależy, bo jeśli coś na początku tygodnia nie udało się, to znaczyło tylko jedno – mianowicie że cały tydzień będzie zły. Bywały dni, kiedy nie kończyła rozpoczętych prac, nie przygotowywała się do zajęć, długo zalegała w łóżku, objadała się w McDonaldzie, paliła w du- żych ilościach papierosy, ale też popadała w mastur- bację. Takie dni przeżywała jak największą życiową porażkę przede wszystkim dlatego, że nie wpisywały się one w to, co sobie sztywno zaplanowała, i bardzo kłóciło się z tym, jaka chciała być. 17 Gdy opisywała takie swoje dni, mówiła: „Ale ja taka nie jestem”. Największym szokiem było dla niej to, gdy w trakcie terapii usłyszała: „Jesteś również taka”. Są dni, kiedy w swoim poczuciu funkcjonu- jesz dobrze, kiedy jesteś z siebie zadowolona, bo realizujesz jakiś swój plan. Ale zdarzają ci się też takie dni, a nawet tygodnie, kiedy palisz w wielkich ilościach papierosy, odżywiasz się niezdrowo i nic ci się nie chce. Taka też jesteś. Ciekawe było, że takie „niechciane” przez nią zachowania wracały do niej dopóty, dopóki uczciwie i szczerze nie przyjęła, że nigdy nie uda się jej być idealną. To, co jest przez nas usilnie wypierane, nie- chciane, wraca, chociaż chcielibyśmy o tym zapo- mnieć, i niejednokrotnie przypomina, że jest coś, czemu trzeba by się przyjrzeć. Podobnie jest w życiu duchowym – jakaś trudność może do nas powracać jak bumerang, aż w końcu uznamy, że nie jesteśmy tacy idealni, jakby- śmy sobie tego życzyli, a przede wszystkim, że nikt z nas nie jest sobie w stanie sam ze sobą poradzić, bo potrzebujemy Boga! Odwagi wymaga powiedzenie: „Ja jestem rów- nież taka”… 18 Może jesteś superpilną studentką, wzorową szefową w korpoświecie, dobrą żoną i matką, która troszczy się o dom, pewną siebie dziewczyną swo- jego chłopaka, ale… gdy nikt nie widzi, wpadasz w grzech, którego się wstydzisz. Może na zewnątrz wszystkim pomagasz i jesteś bardzo życzliwa, ale tak naprawdę, gdzieś w głębi swojego serca, masz dość tej pomocy i denerwujesz się, gdy kolejny raz słyszysz od kogoś „pomóż”, bo sama bardzo byś chciała, aby ktoś wreszcie tobie pomógł! Wariantów jest wiele. Dlatego aby się nie za- męczyć sobą samą i aby móc żyć bez zadręczania się tym, jaka nie jesteś, trzeba najpierw nazwać przede wszystkim to, jaka jesteś… jaka jesteś jako człowiek, jako kobieta… Jaka? Jeśli jeszcze nie wiesz, to za- pytaj o to teraz, w tym czasie, który daje ci Jezus. Nikt z nas nie lubi odkrywać tego, co trudne, ale… to, co jest najtrudniejszą wiedzą o sobie, jest częścią prawdy o konkretnym człowieku, jest prawdą o mnie i o tobie. I co ważne – prawda nie jest straszna, bo prawda o sobie odkrywana razem z Jezusem, w Jego słowie, nigdy cię nie oskarża, lecz zawsze daje światło na twoje życie, na przemianę tego życia. Ale żeby coś zmienić, żeby zacząć żyć inaczej, inaczej myśleć, czuć i przeżywać siebie samą i ludzi 19 dookoła, trzeba zacząć od poznania siebie i tego, co w tobie samej najtrudniejsze. Rozczarowanie Rozczarowanie niespełnionymi marzeniami albo niezrealizowanymi planami nie zawsze jest przez człowieka uświadomione. Bywa ukrywane jak coś lub ktoś, z kim nie chce się już mieć żad- nego kontaktu. To poczucie frustracji i zawiedzenia sobą i światem przeżywali choćby prorocy. Ważne, żeby nie pozostać na poziomie tego rozczarowania, lecz iść dalej. Rozczarowany był Jonasz, który też miał swój plan – swoją wizję tego, co miało się stać z Niniwą, którą jako prorok wzywał, z polecenia Boga, do nawrócenia. Jonasz myślał, że miasto zo- stanie zniszczone, ale Bóg się ulitował. W Biblii Pierwszego Kościoła możemy przeczytać ciekawy dialog między Bogiem a Jonaszem: „Jonasz wyszedł z miasta i zatrzymał się nie- opodal niego. Zrobił sobie szałas i siedział pod nim w cieniu, czekając na to, co się stanie z miastem. Pan rozkazał pędowi dyni wczołgać się nad głowę Jonasza, aby jego głowa była w cieniu i by cieniem złagodziła mu udrękę. I rzeczywiście Jonasz bar- dzo się ucieszył z powodu tej dyni. Jednak przed 20 brzaskiem następnego dnia Pan rozkazał robakowi uszkodzić tę dynię, aby uschła. Kiedy słońce wzeszło, Bóg rozkazał wiatrowi, aby przyniósł żar i spiekotę. Słońce piekło Jonasza w głowę, tak że aż osłabł i dość miał życia. Powiedział wtedy: «Wolałbym umrzeć, niż żyć». Wtedy Bóg zapytał Jonasza: «Czy bardzo jest ci przykro z powodu tej dyni?». Od- powiedział: «Przykro jest mi tak bardzo, że myślę o śmierci». A Pan rzekł: «Tobie szkoda dyni, pod którą tobie jednemu było dobrze. I nie ty ją pielę- gnowałeś. Wyrosła jednej nocy, innej nocy zmar- niała. A ja nie miałbym oszczędzić Niniwy, tego ogromnego miasta, w którym mieszka więcej niż sto dwadzieścia tysięcy takich ludzi, którzy nawet nie potrafią odróżnić swej prawej ręki od lewej, a nadto mnóstwo zwierząt?»” (Jon 4, 5–11 BPK2). Ktoś z nas mógłby zapytać: co ten Bóg robi?! Najpierw pozwala prorokowi doznać ulgi w koją- cym cieniu, a potem zabiera mu ten cień i niszczy roślinę. Czy to jest dobre?! Bardzo dobre! Dlaczego? Dlatego że w spiekocie i upale doświadczeń życio- wych, w skwarze różnych wydarzeń mogą wyjść na jaw, wypłynąć na zewnątrz wszystkie twoje 2 Biblia Pierwszego Kościoła, Vocatio Oficyna Wydawnicza, Prymasowska Seria Biblijna. Cytaty pochodzące z tego wydania Biblii zostały w dalszej części tekstu oznaczone symbolem BPK. 21 i rozczarowania, i frustracje, i oczekiwania. Wcale nie jest łatwo mieć świadomość powołania do pro- roctwa, być charyzmatykiem, przyjacielem Boga, kimś wyjątkowym w Jego oczach i tak się skompro- mitować żałosną złośliwością wobec jakichś Nini- witów. Jeszcze bardziej kompromitująca była złość z powodu uschnięcia rośliny i oskarżanie o to Boga. Jak się czuł Jonasz podczas procesji główną aleją Niniwy zaraz po wyjściu z gardła wieloryba? Sądzę, że było to trudne: być wielkim prorokiem i iść jak ostatni lump lub klaun przez miasto z meduzą na środku głowy i jeszcze robić piorunujące wrażenie na mieszkańcach, wzywając ich, by się nawrócili, bo w przeciwnym razie Pan zburzy Niniwę. A Pan nie zburzył Niniwy. Kompromitacja i rozczarowanie. To ostatnie słowo sugeruje, że ktoś bardzo chciał zrobić wrażenie, by się dowartościować, i niestety – stało się coś odwrotnego. Trudno się nie zezłościć na Boga. Zapewne nie tak też wymarzył sobie misję rekolekcyjną Jonasz. A potem ten epizod z wielką dynią, która pojawiła się i uschła, i to wszystko przez jednego małego robaka! I jeszcze to upalne słońce. Cała powaga prestiżu prorockiego może się rozsypać w jedną chwilę. Taki „życiowy upał” oczyszcza twoje serce, dla- tego za wszystko, co się wydarza, błogosław Boga, bo przecież tak naprawdę zależysz tylko od Niego! 22 Im więcej powagi człowiek sobie przypisuje, tym bardziej lęka się kompromitacji i oczywiście wydarza się to… czego najbardziej się lęka. Księga Jonasza jest przecież jakby niedokończona, bo w pewnym momencie ostatni – zaledwie czwarty – jej rozdział niespodziewanie się urywa. Można by dostrzec w tym symboliczne zobrazowanie życia samego Jo- nasza, ale i… każdego z nas – jakby ukrywającą się podpowiedź, że jeśli kierujesz się wyłącznie swoim własnym, wymarzonym planem na twoje życie i pomijasz to, czego chce Bóg, czeka cię wyłącznie rozczarowanie i poczucie niedokończonego życia, a więc życia niespełnionego. Wśród tych, którzy doznali rozczarowania, a których imiona zapisane są w Biblii, znajduje się i słynny Eliasz. „Pokonał” proroków Baala, myśląc zapewne, że teraz będzie już tylko dobrze. Ale póź- niej doświadczył depresji i „wypalenia” i… jak mówi Biblia: „sam odszedł w głąb pustyni na dzień drogi. Zatrzymał się i usiadł pod jakimś krzewem i za- czął prosić, by już mógł zakończyć życie. Mówił: «Wystarczy. Zabierz mi moje tchnienie, o Panie, bo przecież nie jestem lepszy od moich przodków»” (1 Krl 19, 4). Podobne doświadczenia stały się udzia- łem proroka Jeremiasza, który był rozczarowany sobą, ludźmi, tym wszystkim, czego doświadczał, a nawet tym, w jaki sposób działa Bóg. 23 Jeremiasz mówił: „Jakżem nieszczęśliwy, matko! Po co mnie takim urodziłaś? Mężem potępianym i wzgardzonym przez cały kraj? Nikomu nie jestem potrzebny i od nikogo nie doznaję wsparcia. Jestem całkiem bez sił wśród pomstujących na mnie. Dla- czego moi dręczyciele mają przewagę nade mną? Moja rana głęboka, skąd wezmę lekarstwo? Stała się dla mnie szkodliwa jak woda, niebudząca zaufania” (Jr 15, 10. 18). Trzeba mieć odwagę, by przyznać się przed Bo- giem, ale i przed sobą samym, do tego, że już nie chce się żyć tak bardzo, iż nawet dzień narodzin traktowany jest jako zapowiedź pasma nieustannych niepowodzeń, z których nie można się uwolnić. Jeśli rozczarowanie prowadzi do bezradności, to można stwierdzić, że to idealna sytuacja, w której czło- wiek dopiero dopuszcza do głosu Boga. Nikt, kto w swoim przekonaniu jest bardzo zaradny, czyli ma- jący wrażenie radzenia sobie z życiem, nie potrze- buje tak naprawdę pomocy, czyli zbawienia od Boga. Czy w ogóle istnieją tacy ludzie? Nie! Nie ist- nieją. Krzyż Chrystusa, czyli demonstracja kon- dycji człowieka dokonana przez Syna Bożego, jest prawdą o wszystkich ludziach. Ale szatan – wróg prawdy i zbawienia – daje wielu ludziom pozorną ulgę w iluzji, wymarzone samookłamywanie się, i zwleka aż do ostatniej chwili z odsłonięciem 24 prawdy o konieczności szukania pomocy w Bogu. Szczęśliwi ci, którzy szybko przekonali się, że ich własne życie krzyżuje im marzenia i przygważdża ich do losu, z dnia na dzień unieruchamiając. Niezgoda W tej trudnej wiedzy o sobie ukrywa się bardzo często niezgoda na to, jaka jestem i jakie jest oto- czenie wokół mnie, a więc i drugi człowiek, cała ży- ciowa przestrzeń, w której żyję, moja historia, relacje od małżeńskich po rodzicielskie, także te we wspól- nocie czy w pracy. Ta trudna wiedza związana jest choćby z tym, za kogo samą siebie uważasz i za kogo uważają cię inni ludzie, jakie masz wykształcenie, co potrafisz, co zrobiłaś, a czego nie zrealizowałaś, jaki jest człowiek, z którym związałaś swoje życie, jaką rodzinę z nim zbudowałaś i jakie są twoje dzieci; to wiedza o tym, jaka jest twoja rodzina pochodzenia, czy czujesz się bardzo kochana, mniej lub wcale, czy masz nałogi, czy żyjesz, prowadząc modny „zdrowy styl życia”, i w końcu… czy jest tak, jak tego kiedyś chciałaś i jakbyś chciała tego teraz! Bardzo często odpowiedzi na takie i podobne pytania sugerują jed- noznacznie, że jest inaczej i że ty wcale nie chcesz tak żyć i nie chcesz taka być! To trudne pytania i może trudne będą na nie odpowiedzi, ale zapytaj 25 swoje serce, teraz przed Bogiem, czy twoje życie ci się podoba i czy ty sama się sobie podobasz. Czy masz zgodę na to, że jest tak, jak jest? Niezgoda na swoje życie i na siebie samą wyraża się przede wszystkim poprzez złość, a ta ma swoje różne oblicza, jak: złośliwość, zazdrość, naśladow- nictwo, kontrola, nadtroskliwość, obsesyjna miłość, depresja, autoagresja. Trzeba pamiętać – co powinno nam dodać od- wagi! – że całe Pismo od Starego po Nowy Testa- ment wyraźnie pokazuje, że człowiek, który chciał pójść za Bogiem, musiał być przed Nim całkowicie przejrzysty i choć na początku może się bał tej przej- rzystości, to w konsekwencji czyniła go ona bardziej prawdziwym, odważnym… bo jak zachowują się wobec siebie przyjaciele? Są przejrzyści dla siebie nawzajem. Proś więc Boga, aby dał ci odwagę nie tylko na odkrycie, ale i na wypowiedzenie oraz uzna- nie odpowiedzi, gdy usłyszysz w sobie takie pytania: „Czy słusznie jesteś oburzona?” (Jon 4, 4). „Gdzie jesteś?” – teraz w tym miejscu i na tym etapie swojego życia (Rdz 3, 9). „Czemu głośno wołasz do Mnie?” (Wj 14, 15). „Czemu nurtują te myśli w waszych sercach?” (Mk 2, 8; por. Łk 5, 22; Mt 9, 4). 26
Pobierz darmowy fragment (pdf)

Gdzie kupić całą publikację:

Kobieta z płonącym nosem. O złości kobiety biblijnie i terapeutycznie
Autor:

Opinie na temat publikacji:


Inne popularne pozycje z tej kategorii:


Czytaj również:


Prowadzisz stronę lub blog? Wstaw link do fragmentu tej książki i współpracuj z Cyfroteką: