Cyfroteka.pl

klikaj i czytaj online

Cyfro
Czytomierz
00321 007877 15715123 na godz. na dobę w sumie
Kod Władzy - ebook/pdf
Kod Władzy - ebook/pdf
Autor: Liczba stron: 358
Wydawca: Self Publishing Język publikacji: polski
ISBN: 978-83-272-3440-7 Data wydania:
Lektor:
Kategoria: ebooki >> dokument, literatura faktu, reportaże >> literatura faktu
Porównaj ceny (książka, ebook, audiobook).

To fascynującą powieść, w której miłość, sensacja i historia przeplatają się z teoriami spiskowymi, demaskując mechanizmy rządzące światem. Książka z pewnością podbije serca wielu osób, będąc niejako odwołaniem i kontynuacją tego, czym autor przyciągał przez kilka miesięcy tysiące czytelników dziennie. Powieść zbliżona jest swoim charakterem do Kodu Leonarda da Vinci. Pierwszy rozdział to śmierć kardynała na rękach papieża w Watykanie. Bohaterami książki jest dwoje dziennikarzy niemieckiego dziennika przyjeżdżających do Szyman a w konsekwencji do Starych Kiejkut, o których tyle ostatnio pisano. Akcja prowadzona jest m.in. w takich miejscach jak zamek Wewelsburg w Niemczech, zamek Czocha, siedziba kardynała w Krakowie, Berlinie, Waszyngtonie. Jednym z bohaterów jest młody ksiądz wysłany z misja ujawnienia politycznego spisku o zasięgu światowym, wysłany do polski przez osoby z otoczenia papieża. Autor z dociekliwością i pasją doszukując się prawd ukrytych w naszym świecie dochodzi do zaskakujących wniosków. Łączy wydarzenia historyczne z najnowszymi, sensacyjnymi faktami. Victor Orwellsky sprawia, że czytelnik nigdy nie wie czego może się spodziewać...

Znajdź podobne książki Ostatnio czytane w tej kategorii

Darmowy fragment publikacji:

Victor Orwellsky Spis treści Rozdział 1 – Watykan . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 7 Rozdział 2 – Stare Kiejkuty, Polska . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 16 Rozdział 3 – Szymany, Polska . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 27 Rozdział 4 – University College Hospital, Londyn, Anglia . . . . . 36 Rozdział 5 – University College Hospital, Londyn, Anglia . . . . . 38 Rozdział 6 – Brzeg morza, Anglia . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 43 Rozdział 7 – Stare Kiejkuty, Polska . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 50 Rozdział 8 – Szymany, Polska . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 59 Rozdział 9 – Watykan . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 67 Rozdział 10 – Schloss Bellevue, Berlin, Niemcy . . . . . . . . . . . . . . 73 Rozdział 11 – Watykan . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 76 Rozdział 12 – Stare Kiejkuty, Polska . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 78 Rozdział 13 – Szczytno, Polska . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 83 Rozdział 14 – Lotnisko Balice, Kraków, Polska . . . . . . . . . . . . . . . 86 Rozdział 15 – Pałac Arcybiskupów Krakowskich, Kraków, Polska . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 91 Rozdział 16 – Kraków, Polska . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 103 Rozdział 17 – Pałac Arcybiskupów Krakowskich, Kraków, Polska . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 107 Rozdział 18 – Schloss Bellevue, Berlin, Niemcy . . . . . . . . . . . . . 115 Rozdział 19 – Kraków, Polska . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 117 Rozdział 20 – Stare Kiejkuty, Polska . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 120 Rozdział 21 – Malbork, Polska . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 123 Rozdział 22 – Stare Kiejkuty, Polska . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 125 Rozdział 23 – Szczytno, Polska . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 129 Rozdział 24 – Stare Kiejkuty, Polska . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 131 Rozdział 25 – Schloss Bellevue, Berlin, Niemcy . . . . . . . . . . . . . 136 Rozdział 26 – Stare Kiejkuty, Polska . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 141 Rozdział 27 – Góry Kaukazu, Azja . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 151 Rozdział 28 – Stare Kiejkuty, Polska . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 156 Rozdział 29 – Stare Kiejkuty, Polska . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 166 Rozdział 30 – Wewelsburg, Niemcy . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 170 Rozdział 31 – Wewelsburg, Niemcy . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 178 Rozdział 32 – Wewelsburg, Niemcy . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 191 Rozdział 33 – Pałac Mierzęcin, Polska . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 201 Rozdział 34 – Pałac Mierzęcin, Polska . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 206 Rozdział 35 – Międzyzdroje, Polska . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 212 Rozdział 36 – Międzyzdroje, Polska . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 217 Rozdział 37 – Lotnisko Fiumicino, Rzym, Włochy . . . . . . . . . . . 228 Rozdział 38 – Międzyzdroje, Polska . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 231 Rozdział 39 – Zamek Czocha, Polska . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 238 Rozdział 40 – Zamek Czocha, Polska . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 244 Rozdział 41 – Bazylika św . Piotra, Watykan . . . . . . . . . . . . . . . . . 252 Rozdział 42 – Zamek Czocha, Polska . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 256 Rozdział 43 – Zamek Czocha, Polska . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 271 Rozdział 44 – Wałbrzych, Polska . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 278 Rozdział 45 – Zamek Książ, Polska . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 283 Rozdział 46 – Zamek Książ, Polska . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 287 Rozdział 47 – Watykan . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 294 Rozdział 48 – Książ, Polska . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 298 Rozdział 49 – Watykan . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 305 Rozdział 50 – Biały Dom, Waszyngton . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 310 Rozdział 51 – Watykan . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 312 Rozdział 52 – Gdzieś na Mazurach . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 314 Rozdział 53 – Mazury, Polska . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 319 Rozdział 54 – Mazury, Polska . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 324 Rozdział 55 – Mazury, Polska . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 334 Rozdział 56 – Stare Kiejkuty, Polska . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 339 Rozdział 57 – Stare Kiejkuty, Polska . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 342 Rozdział 58 – Stare Kiejkuty, Polska . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 351 Epilog – Stare Kiejkuty, Polska . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 358 Rozdział 1 Watykan W apartamentach papieża panowała niczym niezmącona ci- sza . Częściowo przysłonięte okna wpuszczały do pokojów ostatnie promienie znikającego słońca . Na stylowym biurku, tym samym, przy którym zwykle zasiadał papież, leżało kilka nadzwyczaj sta- rannie ułożonych książek i niedokończony list . Już pobieżny rzut oka na niego sprawiał, iż można było się domyślać, że autor, pi- sząc ostatnie zdanie, na moment zawahał się . Wyglądało na to, że to, co zamierzał przelać na papier, wymagało jeszcze przemyślenia lub większego doprecyzowania . Pod zwyczajowymi, grzecznościo- wymi zwrotami i nazwiskiem adresata widniała nazwa miasta, do którego miała dotrzeć korespondencja – Kraków . 7 Przy biurku ktoś siedział w wygodnym, ogromnym fotelu . Nie był to jednak papież . Od wejścia do apartamentu można było tylko zauważyć wspartą na oparciu fotela rękę . Ręka w purpurowym rękawie drgnęła na dźwięk otwieranych szeroko drzwi . Siedzący w fotelu kardynał podniósł się gwałtow- nie, odwracając się w kierunku wchodzących osób . Wyglądał na zasępionego i bardzo spiętego, a opalenizna wyraźnie dodawała mu lat . Na widok papieża w otoczeniu sióstr zakonnych uśmiechnął się i odetchnął z prawdziwą ulgą . Pierwsza myśl, jaka przyszła mu w tamtym momencie do głowy, sprawiła, że naprawdę się ucieszył . Nareszcie będzie mógł opowie- dzieć o tym, co dręczyło go od kilku miesięcy . Było to jak drzazga pod skórą, której nie mógł usunąć . W końcu powie zaufanej osobie o lawinie pozornie niepowiązanych ze sobą wydarzeń, która ma prowadzić do zburzenia istniejącego porządku . Od wielu dni zasta- nawiał się czy i jak można jeszcze temu jakoś zaradzić, zatrzymać ten proces . – Wasza świątobliwość, jakże się cieszę . Czekałem z niecierpli- wością na powrót waszej świątobliwości – przywitał ojca świętego . Wchodzący papież w odpowiedzi również się uśmiechnął, roz- kładając przyjaźnie ramiona . Podszedł do kardynała . – Miło cię widzieć . Myślałem, że spotkamy się dopiero jutro . Obaj mężczyźni uścisnęli się serdecznie . – Nie mogłem już dłużej czekać . Muszę waszej świątobliwości niezwłocznie zdać relację ze spraw, które budzą mój głęboki niepo- kój – kardynał ściszył głos, spoglądając w kierunku towarzyszących papieżowi zakonnic . Ten wyprostował się i spojrzał na kardynała z zaciekawieniem . 8 – Skoro zwracasz się z tym do mnie, wierzę, że sprawa jest na- prawdę poważna . Pozwól więc, że się odświeżę i zaraz porozmawia- my . Dzisiejsza podróż z Castel Gandolfo w tym upale była trochę męcząca . Usiądź i poczekaj na mnie – papież udał się do sąsiadują- cej z apartamentem łazienki . Kardynał Romanazzi podszedł do okna . Był jednym z najbliższych współpracowników poprzedniego papieża . Włochem, którego zaakceptował papież Polak . Był rów- nież osobą o ogromnym wpływie na politykę zagraniczną Stolicy Apostolskiej . W Watykanie od lat miał ugruntowaną, mocną pozy- cję . To właśnie jego opinie miały wpływ na działania podejmowa- ne przez głowę Kościoła . Jego rozsądek i intuicja niejednokrotnie pomagały w rozwiązywaniu najtrudniejszych międzynarodowych konfliktów . Był przy papieżu, gdy narodziła się Solidarność, gdy ru- nął mur berliński, był i wówczas, gdy Unia Europejska rozszerzyła się na wschód . Zajmując się sprawami ogromnej wagi, sam był człowiekiem niezwykle skromnym, unikającym kamer i fleszy fotoreporterów . Nigdy nie komentował wydarzeń, w które się angażował . Nie miał osobistych aspiracji, pomimo iż miejsce, które zajmował w kościel- nej hierarchii, wywoływało zazdrość u wielu prominentnych waty- kańskich urzędników . W życiu Stolicy Apostolskiej walka o zaszczyty i pozycje była równie silna jak gorliwe manifestowanie związków z Bogiem . W tej walce kardynał zajmował bardzo specyficzne miejsce . Wyznawał w życiu zasadę niemówienia o nikim źle i chyba właśnie to wynio- sło go na same szczyty władzy tego osobliwego, konserwatywnego państwa . 9 Stojący przy oknie kardynał zamyślił się . Wspominał poprzed- niego lokatora pokoju, w którym się znajdował . Setki godzin spędzonych wspólnie na politycznych rozważa- niach, których efekt zdumiewał cały świat . Upadały polityczne sy- stemy, przetaczały się bezkrwawe rewolucje . Nawet w najbliższym otoczeniu niewiele osób zdawało sobie sprawę z faktu, że Romanazzi należał do grona kilkudziesięciu osób zajmujących się konstruowaniem politycznych strategii . Ludzie ci, rozrzuceni po całym świecie, zawsze potrafili się odnaleźć, gdy tyl- ko wymagała tego sytuacja . Odszukać właściwy numer telefonu, zadzwonić w najbardziej odpowiednim momencie . Czasem kilku- minutowy telefoniczny kontakt potrafił zmienić bieg historii na róż- nych szerokościach geograficznych, przestawiając ją na inne tory . Romanazzi od lat perfekcyjnie wypełniał swoje zadania . To do niego odzywał się telefon, gdy wyczerpywały się pomysły na za- trzymanie pędzącej lawiny zdawałoby się nieuchronnych zdarzeń . Skrzypienie otwieranych drzwi przerwało rozmyślania kardyna- ła . W drzwiach pojawił się Papież . Wszedł wolnym krokiem wszedł do apartamentu . Obecne w pokoju zakonnice zaczęły rozkładać srebrną zastawę do kawy . Ojciec święty zaczekał, aż ciemny, aromatyczny napój wy- pełni secesyjne filiżanki . Zakonnice dyskretnie, niemal bezszelest- nie opuściły pokój . Mężczyźni usiedli naprzeciw siebie na wyściełanych atłasem, osiemnastowiecznych fotelach . W powietrzu unosiła się atmosfera oczekiwania . – Proszę, opowiadaj, jakie to sprawy aż tak cię poruszyły – po- prosił życzliwie papież . 10 – Muszę przekazać coś… – kardynał zawahał się . – Chciałem jesz- cze poczekać, ale dowiedziałem się, że w londyńskiej klinice umiera człowiek otruty przez agentów rosyjskiego wywiadu . Wprowadzono mu do organizmu pierwiastek radioaktywny . Jestem przekonany, że chciał ujawnić fakty, które mogą spowodować lawinę zdarzeń, nad którymi nikt nie zapanuje . Od lat objęte szczególną tajemnicą . – Czy chcesz mi powiedzieć coś, czego bym nie wiedział?! – zdumiał się papież . – Wyjaśnij to – zmarszczył brwi . Kardynał zmieszał się . Powoli podniósł do ust filiżankę z kawą, zastanawiając się, w jaki sposób, jednocześnie delikatny i niepozostawiający wątpliwości, może naświetlić papieżowi całą sprawę . – Problem w tym, że sprawa ta dotyczy przede wszystkim sto- sunków pomiędzy Niemcami i Polską . Ojczyznami poprzednie- go i obecnego zwierzchnika Kościoła . Nie chcieliśmy wywoływać niepotrzebnej paniki… Jednakże problem wciąż narasta . Konflikt może mocno skomplikować przyszłe losy Europy – kardynał starał się umiejętnie dobierać słowa . Doskonale zdawał sobie sprawę z tego, że w żadnym wypadku nie może pozwolić sobie na utratę zaufania papieża . Zwłaszcza te- raz, gdy przekonał się, że jego wcześniejsze podejrzenia zaczynały się sprawdzać i pomoc papieża będzie konieczna . W pokoju zapanowała pełna napięcia cisza . Wzrok siedzących naprzeciw siebie mężczyzn spotkał się . Kardynał czuł się wyjątkowo niekomfortowo, zaskoczył papieża . Zarzucał sobie, że tak ważnej sprawy nie przedstawiono ojcu świętemu, gdy obejmo- wał swoje stanowisko . W jego oczach dostrzegł niemy wyrzut . – Ile osób wiedziało o tym wcześniej? – zapytał papież . 11 – Trzy . Poprzedni papież, ja i kardynał, który został odesłany ostatnio do Polski – odparł . – Rozumiem – teraz papież przełknął łyk kawy . – Problem ten dotyczy także Rosji… – kontynuował ostrożnie kardynał . Wstrzymał na chwilę oddech, wyraźnie czekając na kolejne za- chęcające pytanie . – Mów, proszę – papież uśmiechnął się do swojego rozmówcy chcąc rozładować napiętą atmosferę . Kardynał zawahał się na moment . Poruszył się w fotelu, biorąc głębszy oddech . Czuł się winny, że nie poinformował papieża wcześniej . Miał nadzieję, że sprawy pój- dą w inną stronę . Teraz nie miał już żadnego wyboru . Robiło się coraz bardziej niebezpiecznie . Zaczęli ginąć ludzie . Otruto osobę, która mogła ujawnić ważne informacje . Ktoś za wszelką cenę chciał utrzymać wszystko w tajemnicy . Politycy zgrabnie tuszowali pomi- nięcie Polski w polityce energetycznej Europy . – Jak waszej eminencji wiadomo, negocjacje Unii Europejskiej z Rosją utknęły w martwym punkcie . I to właściwie za sprawą Pol- ski i wysuwanego przez nią żądania zniesienia embarga na eksport mięsa do tego kraju . Rozmawialiśmy już na ten temat . Problem w tym, że zaistniała sytuacja nie jest taka, jak przedstawiają ją po- litycy . To zafałszowany obraz . Z jednej i drugiej strony wschodniej granicy Unii narasta poważny konflikt, ale proszę mi wierzyć, że to tylko wierzchołek góry lodowej . Kardynał wstał z fotela i począł przechadzać się po pokoju . – Zacząłem szczegółowo studiować ten problem, odkrywając coraz więcej łączących się ze sobą elementów . Na tle zachodzących 12 wydarzeń przybierają wyraźny kształt misternie ułożonej intrygi, wpływającej na obecny układ polityczny naszego kontynentu . – Intrygi? – zapytał papież . – Nie bardzo cię rozumiem… Czy na poparcie tej tezy masz jakieś konkretne dowody? – Postaram się wyjaśnić – ożywił się kardynał . – Analizując sy- tuację podczas wspólnych dyskusji, zastanawialiśmy się, skąd bio- rą się aż tak złe stosunki kraju, z którego wywodził się poprzedni papież, z Rosją . Spektakularny, narastający kryzys . Wzajemna nie- chęć i agresja . Co najdziwniejsze, można by jeszcze zrozumieć tę sytuację w chwili, kiedy Polska rządzona była przez doświadczonych w ko- munizmie ludzi, zrozumieć ich zadawnioną niechęć do symboli poprzedniego systemu . Ale jak wytłumaczyć ostatnie dziesięć lat? Dziesięć lat prezydentury człowieka, który był przyjacielem Krem- la . Jak wytłumaczyć fakt, że właśnie podczas tej prezydentury re- lacje między obydwoma krajami z roku na rok stawały się coraz bardziej trudne i napięte? Kardynał zamilkł . W apartamencie panowała cisza przerywana jedynie głośnym oddechem papieża . – Wspomniałeś coś o roli mojej ojczyzny… – odezwał się pa- pież . – Tak, chciałbym w tym miejscu przypomnieć, że to właśnie przy jej udziale w Rosji powstała ostatnia koncepcja ominięcia Pol- ski w dostawach surowców energetycznych do Niemiec i innych krajów Europy Zachodniej . Poza tym, wasza świątobliwość, proszę się zastanowić: jak czę- sto zdarza się, by szef rządu jednego kraju został członkiem kie- 13 rownictwa ogromnego światowego koncernu w innym państwie? I to poprzedni szef rządu kraju tak odmiennego politycznie . Czy to normalna biznesowa procedura? – To rzeczywiście przypadek dosyć szczególny… Co dalej? – pa- pież wydawał się być coraz bardziej zaciekawiony . – Jestem przekonany, że kolejnym krokiem będzie ominięcie Polski w tranzycie kolejowym z Rosji do Niemiec za pośredni- ctwem morskich promów towarowych… Wobec tego nasuwa się pytanie, czy niechęć prezydentów obu sąsiadujących państw może mieć aż tak ogromne skutki ekonomiczne . Czy możemy mieć pewność, że przypadkowo wskazany analityk polityczny lub eko- nomiczny zechce zrozumieć, że miliardy euro zostają wydane, by opłacić ambicje prezydenta największego kraju świata? Co takie- go stało się przyczyną tej sytuacji? Komu i dlaczego naprawdę na tym zależało? Czyżby odżyły tradycje przedwojennych pomysłów na pakty w stylu Ribbentrop-Mołotow? Chęć osłabienia znaczenia kraju będącego jednym z fundamentów Kościoła w Europie? Jaką rolę w eskalowaniu tego konfliktu odegrały inne rządy – na przy- kład Stanów Zjednoczonych? Kardynał przechadzał się po pokoju . Jego podekscytowanie rosło . – Śledziłem tę sytuację coraz bardziej zaintrygowany… stara- łem się odpowiedzieć na nasuwające się pytania i wątpliwości… Doszedłem do zatrważających wniosków . Kardynał zatrzymał się na chwilę przy oknie . Zamilkł na mo- ment, starając się pozbierać myśli . Chciał jak najbardziej rzeczowo i wiarygodnie przekazać wynik swojej analizy . Odwrócił się do papieża . 14 – Czy ktoś jeszcze wie o wynikach twoich przemyśleń? – zapytał ojciec święty . – Tak, swoje wątpliwości konsultowałem z… – kardynał za- wahał się – z przyjacielem . Kiedy zaczęliśmy łączyć fakty, coraz dokładniej poznawać relacje pomiędzy poszczególnymi wydarze- niami i ludźmi, doszedłem do wniosku, że mamy do czynienia ze spiskiem na skalę światową . Również z udziałem osób, których na- zwiska nie schodzą z pierwszych stron gazet . Papież wstał ze swojego fotela i podszedł do kardynała . Złapał go oburącz za przedramiona . – Muszę poznać całą prawdę – zwrócił się gwałtownie do kar- dynała . – Ależ oczywiście – odparł podekscytowany kardynał . – Chcia- łem przeprosić, że zwlekałem, ale moje śledztwo doprowadziło mnie również do Watykanu – usprawiedliwiał się . – Wśród najbardziej zaufanych ludzi waszej eminencji jest osoba będąca uczestnikiem zaplanowanych wydarzeń, o których przyszedłem opowiedzieć . – Kogo masz na myśli? – przerwał zaintrygowany papież . Spoj- rzał w oczy rozmówcy . – To… W tym momencie słowa kardynała zagłuszył dźwięk rozbijanej szyby . Na białej sutannie pojawiła się krew . Kardynał przytrzymywany przez ojca świętego za ręce osunął się na kolana . Chwilę potem jego ciało upadło bezwładnie na podłogę . 15 Rozdział 2 Stare Kiejkuty, Polska Zbliżał się wieczór . W jednym z mazurskich jezior można było dostrzec pomarań- czowe odbicie promieni słonecznych . Sielski obrazek dopełniał sosnowy las kołyszący się delikatnie w rytm podmuchu popołu- dniowego wiatru . Do maleńkiej miejscowości o nazwie Stare Kiejkuty trudno było trafić przypadkowo . Ukryta na końcu świata wśród lasów i jezior oddalona była o wiele setek kilometrów od Warszawy . Jeszcze trudniejsze od znalezienia tej mazurskiej wioski było uzyskanie informacji, że to właśnie tutaj znajduje się tajemniczy ośrodek szkoleniowy polskiego wywiadu . Pilnie strzeżony, poło- 16 żony na uboczu, stał się miejscem częstych wizyt znakomicie wy- szkolonych agentów . Przyglądając się mapie trudno było dostrzec położone w pobliżu lotniska Szymany . Biegnącą wśród lasów wąską drogą jechało granatowe audi A6 na niemieckich numerach rejestracyjnych . Siedzący za kierowni- cą mężczyzna spokojnie prowadził samochód . Razem z towarzy- szącą mu kobietą mogli w tych stronach uchodzić za potomków zamieszkujących kiedyś te tereny Niemców . Mężczyzna miał oko- ło czterdziestki . Był wysokim, przystojnym blondynem o śniadej karnacji . Urodził się we Francji, ale od lat mieszkał w Niemczech . W zasadzie swoje francuskie korzenie rozpoznawał bardziej na rodzinnych fotografiach niż w narodowym samopoczuciu . Było w nim jednak mało niemieckiego ducha . Marc, tak na imię miał mężczyzna, był nonkonformistą . Nie poddawał się narzucanej za- wodowej dyscyplinie . Buntował przeciw utartym sposobom my- ślenia i wynikającego z tego postępowania . Szukał zawsze swojej prawdy . Fakt, że szybko się nudził, nie odrywał go od podejmowa- nych spraw, zwłaszcza wówczas, gdy te wciągały go swoją tajem- niczością . Towarzysząca mu kobieta była znacznie młodsza . Długie kru- czoczarne włosy harmonizowały z jasną cerą i zielonymi oczami . Smukłe nogi znakomicie współgrały z jej szczupłą sylwetką . Była bardzo ładną dziewczyną . Oceniając jej wiek, chyba tak można było o niej powiedzieć . Oboje byli dziennikarzami opiniotwórczego niemieckiego dziennika . Mieszkali i pracowali w Hamburgu . To tam była sie- dziba ich redakcji . Niedaleko portu . Kierowca samochodu był niezwykle zdolnym, odnoszący sukcesy na polu dziennikarstwa 17 śledczego człowiekiem . To on był korespondentem tragicznych zdarzeń w Nowym Jorku w 2001 roku . To za jego sprawą zde- maskowano siatkę europejskiej agendy Al-Kaidy, która doprowa- dziła do zamachów w Madrycie i Londynie . Był wszędzie tam, gdzie działy się ważne dla świata wydarzenia . Często ryzykował życiem realizując swoje materiały . Ryzykował, lecz gdy tylko na jego biurku dzwonił telefon, a temat okazywał się interesujący, pakował walizkę i znikał, pojawiając się w najodleglejszych zakąt- kach świata . Kobieta w zasadzie dopiero debiutowała w swoim zawodzie . Była początkująca dziennikarką, tyle tylko, że od pozostałych członków zespołu dziennikarskiego różnił ją jeden znamienny fakt . Była cór- ką właściciela wydawnictwa . Ta potencjalna nobilitacja na co dzień utrudniała jej życie . Ambitna, zdolna dziewczyna otoczona była znaczącymi uśmiechami kolegów po fachu i cieplarnianą atmo- sferą tworzoną przez funkcyjnych pracowników gazety . „W końcu córka szefa” – zakodowali sobie, kiedy dołączyła do zespołu . Ucie- szyła się, kiedy Marc zaproponował jej wspólną podróż . Wyjecha- li zostawiając krótką informację: „jedziemy realizować materiał, wracamy za kilka dni . Będziemy w kontakcie” . Dokąd pojechali, nie wiedział nawet jej ojciec . Kiedy wyjeżdżała, był w Chicago na kongresie . Usprawiedliwiła się nadzieją, że zdąży wrócić przed jego przyjazdem . Ojciec wprawdzie nie kontrolował jej oficjalnie, ale lu- bił wiedzieć, co się z nią dzieje . Mężczyzna, skupiony na jeździe milczał . Kobieta wyglądała na lekko zmęczoną . Przeciągnęła się na siedzeniu, które po wielu go- dzinach jazdy stawało się coraz mniej wygodne . – Jesteś pewien, że ta wyprawa ma sens? – zapytała . 18 – Wiesz, w naszym zawodzie czeka cię sporo takich doświad- czeń, kiedy długo nie będzie można powiedzieć, że to co robisz w danej chwili, ma sens . Chyba ma – uśmiechnął się . – No tak, mój ojciec, przestrzegał mnie przed tym zawodem . Wiesz, nie chciał, bym pracowała w rodzinnym interesie – poirytowała się . – Rodzinnym interesie? – mężczyzna roześmiał się . – Ładnie to nazwałaś . Ogromny światowy koncern, potentat prasowy . Szkoda, że nie jestem synem twojego ojca . Wiedziałbym, co z tym zrobić – zażartował . – Zawsze możesz zostać jego zięciem – zadrwiła . Mężczyzna zmieszał się . – To na szczęście tak prawdopodobne jak wygrana na loterii – odparł . Spojrzała na niego marszcząc brwi . – Nic się nie bój, już tata znajdzie dla mnie jakiegoś bankrutu- jącego księcia . Słabnący blask zachodzącego słońca przebijał się przez sosnowe igły . Widok za oknem zachęcał do zatrzymania samochodu, jednak nie to było zamiarem kierowcy . – Mam nadzieję, że dojedziemy przed zmrokiem – odezwał się . – Myślisz, że znajdziemy jakieś wygodne miejsce, gdzie mogli- byśmy się zatrzymać? – kobieta miała już wyraźnie dość podróży . – Sądząc po tym, co planujemy, raczej celę z niewygodnymi pryczami – mimo zmęczenia nie opuszczał go dobry nastrój – ale nie jestem pewien, czy nas do tego oryginalnego hotelu wpuszczą . Spojrzała na niego, wyraźnie się ożywiając . – Przeanalizujmy twoją rozmowę z informatorem raz jeszcze . Możesz ją powtórzyć? 19 Zamyślił się, starając przypomnieć sobie zdarzenie, o które go pytała . – Telefon do redakcji zadzwonił krótko przed północą . Byłem zaskoczony, bo na ogół o tej porze nikt już nie dzwoni… siedziałem nad artykułem o dostawach broni do Iraku… – Wspominałeś coś o tym – wtrąciła kobieta . – Udało ci się do- trzeć do pośrednika . – Właśnie… wówczas całkowicie mnie to pochłaniało . Jak mó- wiłem, zadzwonił telefon . Podniosłem słuchawkę . Po drugiej stro- nie odezwał się niski męski głos mówiący po niemiecku ze wschod- nim akcentem . – Myślisz, że to był Polak? – Nie wiem… tak trudno ich odróżnić od Rosjan . Odkręciła butelkę z coca-colą . – Ledwo żyję… Przepraszam . I co powiedział? – Zapytał o mnie . Doskonale wiedział z kim chce rozmawiać . Mam wrażenie, że chciał się upewnić, że ma do czynienia właśnie ze mną… To nie był przypadkowy telefon . Uniosła brwi ze zdziwieniem . – Dziwne . Skąd wiedział, że siedzisz w redakcji tak długo . Zresz- tą, to akurat nieważne . Co było dalej? – Stanowczo poprosił o dyskrecję . Przedstawił się jako pracow- nik lotniska w Szymanach . Nie wiedziałem, o jakich Szymanach mówi . Precyzyjnie określił lokalizację . Powiedział, że na tym nie- wielkim lotnisku lądują od pewnego czasu jakieś podejrzane sa- moloty . Poprawiła się na fotelu . – Samoloty? – powtórzyła . – Co miał na myśli ? 20 – Stwierdził, że samoloty odlatywały natychmiast po lądowaniu z pominięciem standardowych procedur . – Czy powiedział ci, dlaczego zadzwonił właśnie do ciebie? – Tak, powiedział , że zna moje publikacje . Wytłumaczył, że za- skoczył go fakt, iż pracownicy dostawali wtedy zaskakująco wyso- kie premie . Nocne lądowania bez zapowiedzenia, premie, wszystko to wydało mu się bardzo dziwne . – To logiczne, ale dlaczego nie zadzwonił do jakiejś polskiej ga- zety? Z pewnością też by się tym zainteresowali . – Mówił, że nie ufa polskiej prasie . Wiesz, powiedział mi coś jeszcze . Coś, co wydało mi się zupełnie nieprawdopodobne . – Co takiego? – zapytała . – Powiedział, że domyśla się, co dzieje się w tym ukrytym przed ludźmi miejscu, ale nie wyjawił co miał na myśli . W samochodzie zapanowało milczenie . Mężczyzna zmarszczył czoło, przypominając sobie tamtą roz- mowę . Kobieta zastanawiała się nad tym, co powiedział . Spojrzała przez okno samochodu . – Nigdy wcześniej o niczym takim nie słyszałam – powiedziała niepewnie . – Ja też… na drugi dzień sprawdziłem stronę internetową tego lotniska . I wiesz, co tam znalazłem? – Tak? – Informację, że działalność lotniska została zawieszona – po- wiedział . Samochód wtoczył się na kamienistą drogę . Mogło się wydawać, że koniec świata był już blisko . Kierowca starał się prowadzić go tak, by jak najmniej nim rzucało . 21 – Ach, te polskie drogi – pomyślał . Jazda we wskazane przez tajemniczego rozmówcę miejsce bu- dziła w nim mieszane uczucia . To, że na lotnisku lądują jakieś sa- moloty, nie jest jeszcze czymś nadzwyczajnym . Faktem jest, że byli niedaleko od miejsca, w którym kilkadziesiąt lat temu zbudowano tajną kwaterę Adolfa Hitlera . Wiedział, że to właśnie tutaj decydowały się losy wschodniej części Europy . Wi- dział, że to właśnie tutaj Hitler cudem uniknął śmierci . Możliwość odwiedzenia sąsiedniego kraju, w którym znajdowało się miejsce owiane tajemnicą, ucieszyła go . Polska pełna była śladów i blizn przeszłości . Tajemnicze zamki, podziemne korytarze, ukryte skar- by zostały wpisane w jej historię . – Chyba jesteśmy już na miejscu – odezwał się do swojej to- warzyszki . Możemy pojechać do Szczytna i tam poszukać miejsca do spania lub znaleźć coś tutaj, w jakiejś prywatnej kwaterze . Co robimy? – Jest mi wszystko jedno… Może rozejrzymy się po okolicy? Za chwilę będzie ciemno . Wiesz, a może pojedziemy do tego miejsca, które polecił mi kolega z redakcji? – Możemy, spróbuję je wobec tego znaleźć . Samochód toczył się spokojniej . – Czy ten człowiek kontaktował się jeszcze później z tobą? Czy zostawił ci jakieś namiary na siebie? – wróciła do poprzedniej roz- mowy . – Nie . Nie chciał . Podałem mu swój numer telefonu komórko- wego . Prosiłem, żeby zadzwonił, gdyby zdarzyło się coś ważnego . Na tym rozmowa się skończyła . – Kiedy to było? – zapytała . 22 Zastanawiał się przez chwilę . – Jakieś trzy tygodnie . Musiałem uporać się z bieżącymi tema- tami – chciałem tu przyjechać . Zadzwonił po dwóch tygodniach, poprosił o spotkanie . Na miejscu w Szymanach . Właściwie wezwał mnie na to spotkanie . Był tak zdecydowany, że nawet nie pomyśla- łem o odmowie . Zaskoczyło mnie tylko bardzo dokładne wyzna- czenie terminu – jutro o 6 rano… Postanowiłem spotkać się z tym człowiekiem . Pojechać do Polski . Cieszę się, że dałaś się namówić na wspólny wyjazd . – Ależ nie mogę odpuścić takich tematów . W końcu wszystko dopiero przede mną – zaśmiała się . – Zdecydowanie – potwierdził . Samochód zjechał z asfaltu w leśną drogę biegnącą wśród igla- stych drzew . Na jej końcu, jak się po chwili okazało, znajdowało się jezioro . Nad jego brzegiem stała stara chata, jak z realistycznego obrazu . Otoczona była pochylającym się płotem, a z taflą wody łączył ją niezbyt szeroki drewniany pomost prowadzący w głąb jeziora . Do niego przycumowana była mała łódka . Rozpościerająca się obok łąka porośnięta była ziołami i polnymi kwiatami . – Miejsce jak z bajki . To tutaj . Zaraz się przekonamy, czy twój kolega dobrze nam doradził – zapytał . – Boże, nie wiedziałam, że coś takiego istnieje! – zachwyciła się . – Nie powiedział mi, że jego znajomy mieszka w tak cudownej oko- licy . Powoli podjechali pod chatę, tak aby nikogo nie wystraszyć swo- im nagłym pojawieniem się . 23 Samochód zatrzymał się . Oboje podeszli do wejścia . – Halo! Czy jest tam ktoś? Dzień dobry! – zawołał po polsku . Miał niewątpliwy talent do języków . Z każdej części świata, w której bywał, przywoził sporo słów i zwrotów . Nawoływanie przyniosło spodziewany skutek . Z chaty wyszedł mężczyzna, około pięćdziesiątki . Przystojny, ze srebrzącymi się włosami . Swoim wyglądem nie przypominał sportowca . Nie wy- glądał na kogoś, kto przeżył tutaj całe życie . – Dobry wieczór . W czym mogę pomóc? – spojrzał na rejestra- cję samochodu i dalej odezwał się po niemiecku . – Nieczęsto zda- rza się, by ktoś tutaj zabłądził . Co państwa do mnie sprowadza? – O, jaka niespodzianka! – rzekł zaskoczony mężczyzna . – Taki przystojny gospodarz witający nas w naszym języku . Nazywam się Marc Perce, a to moja partnerka Monik . Jesteśmy dziennikarzami . Przyjechaliśmy, aby zrobić materiał o pięknych Mazurach . – Cel zacny, Mazury zawsze fascynowały swoim urokiem . Je- stem Kajetan . Mieszkam tutaj – spojrzał na nich . – Pozwolę sobie zgadnąć – szukacie miejsca, aby się zatrzymać? – Chyba jest pan jasnowidzem – zażartowała Monik . – Jestem gotowa oddać wszystko, aby choć na trochę tu zamieszkać . Mój znajomy mieszkał u pana kilka dni w zeszłym roku . – Na wszystko to chyba pani towarzysz by się nie zgodził – uśmiechnął się Kajetan . – Znajomy? Z Niemiec? Rzeczywiście, chyba zrobił mi reklamę . Skoro pani wyznanie było takie szczere, nie śmiałbym się przeciwstawić pani woli . Na jak długo zamierza- cie się tutaj zatrzymać? – Nie chcemy sprawiać panu kłopotu, najwyżej na dwie noce – Marc starał się usprawiedliwić nagłe najście . 24 – Nie przyjmuję na ogół gości, oczywiście mam na myśli tych, których nie zapraszam . Proszę, zabierzcie swoje bagaże i wejdźcie do środka . – Jesteśmy bardzo wdzięczni – podziękowała Monik . Podeszli do samochodu . Marc otworzył drzwi i wyjął telefon komórkowy . Spojrzał na wyświetlacz . Na skali zasięgu miał ledwie widoczną jedną kreskę . – Nie jest tak źle – ucieszył się . – Kto by pomyślał, że w takim miejscu będzie sygnał . Można zamówić pizzę – zażartował . – Nie sądziłam, że nasza wycieczka przekształci się w rajski urlop – odezwała się Monik, wyjmując swoje rzeczy z bagażnika . – Zabierzesz moją walizkę? – Oczywiście, zaraz do ciebie przyjdę . Mam nadzieję, że gospo- darz ma dla nas dwa osobne pokoje . – Nie przejmuj się, w najgorszym wypadku będziesz, jak w każ- dym przeciętnym filmie, spał na kanapie – Monik wydawała się bawić sytuacją . – Mam nadzieję, że nie chrapiesz? Marc zmieszał się . – Chyba wystarczy, że nie palę – odezwał się do siebie . Monik w doskonałym humorze poszła w kierunku chaty . Marc wyjmował ciężkie walizy . – Ciekawy jestem, kim jest nasz gospodarz – pomyślał . – Nie wygląda na mieszkańca Mazur . Mam nadzieję, że nie trafiliśmy na jakiegoś agenta . Upewnił się, że ukryty pod marynarką tkwi średniej wielkości rewolwer . Nie był zwolennikiem posiadania broni, ale życie zmu- siło go do poszukiwania sposobów dbania o własne bezpieczeń- stwo . 25
Pobierz darmowy fragment (pdf)

Gdzie kupić całą publikację:

Kod Władzy
Autor:

Opinie na temat publikacji:


Inne popularne pozycje z tej kategorii:


Czytaj również:


Prowadzisz stronę lub blog? Wstaw link do fragmentu tej książki i współpracuj z Cyfroteką: