Cyfroteka.pl

klikaj i czytaj online

Cyfro
Czytomierz
00381 006305 14082158 na godz. na dobę w sumie
Kresy Wojna  i  Ja - ebook/pdf
Kresy Wojna i Ja - ebook/pdf
Autor: Liczba stron: 68
Wydawca: Self Publishing Język publikacji: polski
ISBN: 978-83-938147-8-7 Data wydania:
Lektor:
Kategoria: ebooki >> dokument, literatura faktu, reportaże >> literatura faktu
Porównaj ceny (książka, ebook (-8%), audiobook).

Książka powstała na podstawie notatek Paraskiewji Andrus z okresu II wojny światowej. Przelewała na papier swoje przemyślenia, niepokoje. W ten sposób odreagowywała to co ją spotykało. W połowie Ukrainka w połowie Polka, żona polskiego oficera. Wiecznie między młotem a kowadłem. Nauczyło to ją zręcznie manewrować między Polakami i Ukraińcami. Niestety miała dość wrażliwą naturę i każde nieprzyjemne zdarzenie zostawiało jakiś ślad. Dlatego aby nie zdziczeć (jak często mawiała) po nocach pisała to co ją spotykało w dzień. Pozwalało jej to  funkcjonować normalnie.

Znajdź podobne książki Ostatnio czytane w tej kategorii

Darmowy fragment publikacji:

- 1 - Elżbieta Strylczuk- Kłucińska Wojna Kresy i Ja Projekt okładki : Roman Kłuciński - 2 - Elżbieta Strylczuk- Kłucińska ISBN 978-83-938147-8-7 Wszelkie prawa zastrzeżone . Rozpowszechnianie całości lub fragmentu w jakiejkolwiek postaci jest zabronione. Fotografowanie, kopiowanie, kserowanie, nagrywanie , powielanie , wypożyczanie w jakiejkolwiek formie spowoduje naruszenie praw autorskich . Wszystkie znaki występujące w publikacji są zastrzeżonymi znakami firmowymi bądź towarowymi ich właścicieli. Autorka dołożyła wszelkich starań by informacje zawarte w tej publikacji były kompletne , prawdziwe i rzetelne. Autorka nie ponosi żadnej odpowiedzialności za szkody wynikające z wykorzystania informacji zawartych w publikacji lub jej użytkowania. - 3 - Wstęp Książka powstała na podstawie wspomnień mamy. Dzieciństwo i młodość spędziła w Stanisławowie . Mieście wielokulturowym i wielonarodowościowym . Tu przenikały się wpływy polskie – żydowskie – węgierskie - ukraińskie i niemieckie. Jednym słowem „ tygiel różności „ Wybrałam wspomnienia w których widać jak ludność na kresach zachodnich żyła w trudnych czasach II wojny światowej . Jak próbowali przetrwać podczas trzech a właściwie czterech okupantów . Jak wiecie kresy były okupowane od 1939 przez Sowietów , od 1941 Niemców ponownie 1943 wkroczyli Sowieci. Tym czwartym okupantem lub raczej totalnym wrogiem byli Banderowcy , którzy nie jednokrotnie znali swoje ofiary od dziecka. - 4 - Spis treści - 19 września 1939 ….............................................................................................................6 - 29 wrzesień 1939 ….............................................................................................................8 - 15 listopad 1939 …............................................................................................................10 - 30 lipiec 1940 …........................................................................................................... 11 - 18 listopad 1940 …........................................................................................................... 13 - 15 luty 1941 …............................................................................................................ 14 - 20 czerwiec 1941 …............................................................................................................ 16 - 29 sierpień 1941 …............................................................................................................17 - 12 czerwiec 1942................................................................................................................ 18 - 15 lipiec 1942 …...............................................................................................................22 - 20 lipiec 1942 ….......................................................................................................... …..24 - 8 sierpień 1942 …............................................................................................................ 24 - 14 październik 1942 ….................................................................................................... .26 - 3 lipiec 1943 …............................................................................................................... .29 - 30 wrzesień 1943 ….......................................................................................................... 32 - 15 październik 1943 …...................................................................................................... 34 - 23listopad 1943 …..........................................................................................................36 - 2 styczeń 1944 …..........................................................................................................39. - 4 marzec 1944 …...........................................................................................................41 - 25 marzec1944 …..........................................................................................................43 - 2 kwiecień 1944 …..........................................................................................................47 - 6 lipiec 1944 …....................................................................................................................50 - 2 listopad 1944.....................................................................................................................52 - 5 - - 18 maj 1945 …....................................................................................................................54 - 24 czerwiec 1945.................................................................................................................59 - 30 wrzesień 1945.................................................................................................................61 - 3 styczeń 1946 …............................................................................................................. .63 - 26 styczeń 1946...................................................................................................................65 - 3 kwiecień 1946.......................................................................................................... ........66 - 6 - 19 września 1939 Kilka dni temu nasze kochane polskie wojsko zarekwirowało mi samochody. Wytłumaczyli to w dość głupkowaty sposób – na potrzeby wojska – . Jakie potrzeby ? Co mnie obchodzą potrzeby wojska . Jak potrzebują, to niech sobie kupią . A nie tak przyjść do ludzi i zabrać czyjąś własność. Owszem , dali mi jakiś papierek . Ale co mi po nim . Głodnych gąb nim nie na karmię . Wściekłam się okropnie . Pierwsza myśl, to zastrzelić buca. Wystarczyło pójść do pokoju , naładować broń I zastrzelić , po prostu zastrzelić. Chyba zauważyli że szlag mnie trafił , bo zaczął coś bąkać , że po zakończeniu działań wojennych będę mogła odebrać swoje mienie. No , proszę !– ciekawe czy po tych działaniach wojennych moje mienie będzie nadawało się do czegokolwiek. A ten papier będzie nadawał się do podtarcia.......sam wiesz czego . Nie omieszkałam powiedzieć to Od razu pożałowałam. Powinnam była trzymać język za zębami . A tak byłam zmuszona wysłuchać wykładu pana Porucznika o patriotyzmie. Dowiedziałam się , że to jest dokument a nie papier. Że moje słowa ubliżają Wojsku polskiemu, a jako żona oficera powinnam wiedzieć że dla nich Honor , Bóg i Ojczyzna są najważniejsze . Takimi bzdurami mydli mi oczy . Ja swoje wiem . Z bidnej pensyjki oficerskiej , rodziny nie wykarmię. No cóż ; poczułam się trochę nieswojo . Pomyślałam , że chyba jestem dużą egoistka broniąc tego Mienia. Chciałam się choć trochę zrehabilitować i powiedziałam że dam im jeszcze konia . Dla ułanów się przyda w ramach tych - potrzeb wojennych- . Tu same siwki , nie nadają się , są widoczne . Wiesz co zobaczyłam ? Ze stajni wyszło jeszcze dwóch. Cała chęć rehabilitacji minęła mi bezpowrotnie. Zawsze , ale to zawsze , dostaje białej gorączki jak mi ktoś po kontach myszkuje. Wszystko jestem w stanie zrozumieć te potrzeby wojenne, naszego wojska również. Ale łażenie i zaglądanie po cudzym majątku , to przekracza moje wyobrażenie . Jak o się ma do tego - 7 - Honoru, którym kuli mnie cały czas w oczy. Nawet jakieś działania wojenne nie upoważniają do takiego zachowania . Wykrzyczałam to . Kazałam Im się wynosić bo psami poszczuje.. Poszli – jak zmyci. Zabrali Sztutenbakiera to potrafię zrozumieć , ale do czego na wojnie przyda się osobówka ? Tego nie rozumiem. No cóż jakoś to będę musiała przeżyć . Mam nadzieję że wojna skończy się prędko i wszystko wróci do normy. Tak myślałam w dniu tego wydarzenia czyli czwartego września . Dzisiaj się wszystko zmieniło . Raczej nie dzisiaj , tylko 17-go gdy Sowieci wkroczyli do nas i bez pardonu swoje rządy założyli Zrozumiałam że moje samochody już 1-go nie należały do mnie. Cieszę się że to Naszym będą służyć a nie Sowietom Jeszcze raz okazało się – że nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło-. - 8 - 29 wrzesień 1939 Dzisiaj straszna rzecz się stała . Wywieźli wszystkich pracowników magistratu. Z rodzinami. Sowieci otoczyli budynek rano zaraz po rozpoczęciu pracy. I równocześnie samochody podjechały po rodziny wojewody i jego zastępców. Gdy dobiegłam na Sapieżyńską do Ani z tą wiadomością, to Oni już tam byli . Patrzyłam jak wyprowadzają Ją. Trzymała mocno za rękę Marysię , która trochę opierała się. Sowiet szedł za nią i popychał kolbą, powtarzał – kułacze nasienie , kułacze nasienie - Samochód był wysoki i Marysia nie mogła wejść , Ania chciała Ją podnieść niestety nie zdążyła . Podbiegł żołnierz , złapał Marysie i wrzucił do samochodu . ak, tak ; wrzucił!. Tam już była rodzina Wojewody i ktoś złapał biedne dziecko. Natomiast Anią , dwóch mężczyzn wciągnęło na pakę . Kto to był , nie mogę powiedzieć ponieważ nie poznałam twarzy . Z odrętwienia wyrwało mnie mocne szarpnięcie . To Pan Jan , stróż w kamienicy . Ciągnął mnie na drugą stronę ulicy i szeptał abym już poszła. Bo lada moment i mnie wciągną do samochodu , ponieważ od jakiegoś czasu jeden z Sowietów przypatrywał mi się . Nie zauważyłam tego. Prowadził mnie pod rękę i opowiadał jak przyjechali rano . Wszystkich spędzili do salonu i kazali ręce wyciągnąć . Podobno Ania wskazała służbę , ale oni swoje , dalej dokładnie oglądali dłonie. Doszliśmy do rogatki. Tu już nas nie widzieli . Pan Jan puścił moją rękę i przeprosił . Usłyszałam ciche – niech Pani już idzie , tu się już nic nie da zrobić. Jak to nic nie da się zrobić ? To że ich przekwaterują do jakiegoś małego mieszkania to jeszcze nic takiego. Minie wojna wrócą na swoje i już. Zamiast do domu pobiegłam do Antoszka z prośbą aby dowiedział się gdzie Ich przewożą . Oczekiwałam że powie coś - 9 - w rodzaju : zaraz pójdę lub dowiem się albo już idę. A On jak się na mnie wydarł – z choinki się zerwałaś , co ty nie wiesz co robią Sowieci ? Na jakim świecie żyjesz ? Jak są zabrani to tak jak kamień w wodę . Przepadli ! Mogą być w transporcie na Sybir lub w dole w Czarnym Lesie . W najlepszym przypadku wywieźli Ich do Trembowli . Zresztą: z tam tond i tak skończą na białych niedźwiedziach. Gdzie kol wiek są to i tak już po nich. Im prędzej to zrozumiesz tym lepiej dla nas wszystkich . Lepiej patrz abyś nie podzieliła Ich losu. Dziecko masz. W pierwszej chwili chciałam po kłócić się , ale dotarły do mnie ostatnie słowa . Jaki ze mnie kułak, dlaczego mieliby mnie wywieść . Te parę hektarów na Lipowej i jedna służąca . Co to za majątek ? . Ale mój brat : oczywiście nie mógłby żyć gdyby mnie nie pognębił . Dlatego usłyszałam To wystarczy i jeszcze jedno , zapomniałaś że masz męża oficera ? Odkręcił się i wyszedł. No cały Antoszko , zostawi niedomówienia i pójdzie. Pogubiłam się trochę , od wkroczenia Sowietów do miasta minęło dwa tygodnie . Podobno przez ten czas były aresztowania . A mi to umknęło . Co się ze mną dzieje . Dopiero teraz gdy to piszę , doszło do mnie że pan Jan uratował mi życie . Co by było gdyby zabrali mnie również tam z ulicy? No co z tym naszym wojskiem ? Wojna miała trwać tylko kilka dni . I co ? Z jednej strony Niemcy z drugiej Sowieci . Dlaczego do tej pory o tym nie pomyślałam ? Oj! Coś czarno to wszystko widzę. - 10 - 15 listopad 1939 Ale się dzisiaj uśmiałam. Byłam w mieście i myślałam że pęknę ze śmiechu. Wiesz co zobaczyłam? Ruską w koszuli . Ale nie takiej zwykłej koszuli tylko - nocnej . Wiem jak to brzmi ,ale to prawda. Na rynku przed sklepem widziałam ruską w koszuli nocnej i peniuarze. Musiałam mieć głupią minę ,bo Mikulina traciła mnie i powiedziała szeptem ze ruskie tak chodzą. Pozajmowali mieszkania po Polakach wywiezionych na sybir . Wszystko pozostawało. Ciemnota sowiecka myślała że to sukienki . Wyobraź sobie jak to wyglądało: walonki, peniuar i kufajka. Że im nikt do tej pory nie powiedział że to koszule nocne. A aa – dobrze im tak. Nikt tu ich tu nie zapraszał . Przyleźli , uczciwych ludzi wywożą . Jednym słowem panoszą się i tyle. Czego się można spodziewać po narodzie który koszuli nocnej od sukienki odróżnić nie umie. - 11 - 30 lipiec 1940 W poniedziałek o mały włos nie wylądowałam na białych niedźwiedziach . Zacznę jednak od początku. Myślałam, myślałam – i nic. Nad czym myślałam? nad obiadem kochanieńki. Chciałam trochę urozmaicić nasz jadłospis , bo od czasu wkroczenia Sowietów nasze obiady są bardzo skromne , oby nie powiedzieć głodowe. Ale co możesz wymyślić jak masz do dyspozycji dwa składniki. Kasze i wodę. Niedawno mówiłam o tym do Kaniukowej, Ona na to że powinnam się cieszyć bo są tacy co z tych składników mają tylko ten drugi. Wracając do rzeczy. Patrzyłam na tą kaszę . Aż tu nagle , łomot do drzwi i od razu do kuchni wpadło dwóch Sowietów. Machali mi przed nosem karabinami i coś wrzeszczeli. Struchlałam …przyszli po mnie . Chcą mnie wywieźć. Myśli kołatały mi po głowie. Nie mogłam zrozumieć co krzyczą . Minęła dobra chwila gdy do mnie doszło że wzięli mnie za służącą. No tak , stoję w fartuchu z garem pełnym kaszy. Gdyby były inne czasy to na sto procent wściekła bym się. A teraz dziękuje Bogu za to. Żeby nie wnikali, to powiedziałam że gospodyni poszła do miasta . A że powiedziałam po ukraińsku to ich upewniło w tym przekonaniu Jak to przysłowie mówi “ trzeba kuć żelazo póki gorące “ dlatego kazałam Im wyjść i czekać na podwórku . Pokazałam gar - muszę obiad ugotować- W duszy modliłam się aby wyszli , przy nich nie wydostałabym się z domu. Ledwo zamknęli drzwi, z pokoju wyjrzała Krysia i kiwa do mnie. W padłam za nią a Ona już na oknie siedziała . dzieciak ma głowę na karku , w mamusie poszła . Nasz ogród graniczy z podwórzem Kaniuków . To jedyna droga wydostania się z domu. Przy płocie czekała Halina z drabiną . Raz, dwa byłyśmy u niej. Jedną część ucieczki mam za sobą . Ale co dalej? -dobre pytanie. Pomyślałam o Antoszku . On chyba zna - 12 - kogoś z tych wyższych stopniem . Szukał im wody czy coś w tym rodzaju. Nie byłam pewna czy tak jest . Spróbować jednak musiałam. Pognałam co tchu na Spokojną . Opaczność chyba czuwała na de mną był w domu i znał kogoś. Mało chlubne znajomości ale przydatne. Wrócił po godzinie z wiadomością że łapówę chcą . I tak pozbyłam się: pierścionka z brylancikiem , który od babci dostałam , kolczyków z rubinami, pocieszam się że jeden był uszkodzony i bransoletki, nie lubiłam jej była od Olka - a w sumie jesteśmy po rozwodzie to nie ma czego żałować. Aaa! zapomniałabym o 10 - litrowej bańce kukurydzianki. WYSTARCZYŁO!!! Najbardziej byli zadowoleni z wódki . Tym to sposobem skreślili mnie z listy kułaków przeznaczonych na sybir, na razie. Niestety; nie wszystko poszło dobrze. Mianowicie musimy wyprowadzić się . Podobno cała Zosina Wola będzie odkułaczana Z tą wiadomością pognałam z powrotem do Kaniuków .Na szczęście uwierzyli. A my? cóż przenieśliśmy się na Lipową – do naszego małego gospodarstwa Mieliśmy dwa dni na zabranie rzeczy. Dobre i tyle . Wzięliśmy co nie zbędne , czyli trochę ubrań pościel, psa i konie , oczywiście bryczkę też. Jestem przygnębiona i zła. No cóż? Przydała się ta kucza. Tak nazywał Lipową Mietek i chciał żebym sprzedała to gospodarstwo. Ciekawe? Dokąd teraz poszlibyśmy. No właśnie Mietek. Co się z Nim dzieje? Czy żyje ? Nie mam, żadnej wiadomości. - 13 - 18 listopad 1940 Ledwo zagospodarowaliśmy się na Lipowej a dokwaterowali nam Żenie. porucznika sowieckiego. Trudno powiedzieć - porucznik - bo to raczej poruczniczek. Młodzik nieopierzony . Zarost ,dwa włoski na krzyż . Nie mam pojęcia jak taki młokos ma posłuch u żołnierzy. Ale nie o tym chciałam powiedzieć. Tacy z reguły są najgorsi. . Dzisiaj wybierałam się do miasta . Pantofle założyłam , płaszcz również. Problem się pojawił gdy miałam założyć kapelusz . Przymierzyłam czarny toczek . Nie pasował, potem spróbowałam głęboki bordo , też mi się nie spodobał . Wzięłam się za ten ciemnogranatowy , gdy usłyszałam , chadziajka ciesz się nimi, bo jak my się tu zadomowimy to w chustce będziesz chodzić. Myślałam ze mnie szlag trafi . W chustce to ja nigdy nie chodziłam i nie będę chodzić. Wyobrażasz sobie ? Czy wyobrażasz sobie mnie w chustce ? Bo ja NIE! . - 14 - 15 luty 1941 Zima . Jest coraz gorzej . Chleb do sklepów przywożą raz dziennie: ale kiedy ?.. to już nikt nie wie. Ludzie w kolejkach stoją praktycznie cały dzień. Jeśli myślisz że dostaną chleba tyle ile chcą to jesteś w dużym błędzie. Dostaną jeden bochenek – to wszystko . Co to jest 1 bochenek dla nas ? Jest nas 6 osób i dwa konie Do puki było ziarno to i my pożywiliśmy się . A tera co ? Koniom ziarno zjedliśmy to musimy się z nimi chlebem podzielić. Moja Krysia okazała się najlepszym zaopatrzeniowcem Zawinięta w chustę że jej tylko nos widać, staje do kolejki. Ludzie litują się nad dzieckiem i ją przepuszczają. Ona odniesie chleb i ponownie wraca do kolejki. Zdarza się ze sowiet pilnujący porządku , wpuści ją poza kolejnością . Tak biega od sklepu do sklepu. Jak by nie patrzeć kilka bochenków dziennie załatwi. Niestety dzisiaj mieliśmy pecha. Na Sapieżyńskiej rozpoznał ją ktoś jak stawała trzeci raz. Baba zaczęła wrzeszczeć , że ją pamięta , że powinno się ją zastrzelić, że to kradzież . Jedni krzyczeli razem z tym babsztylem , drudzy bronili Krystyny. Zrobiło się ogromne zamieszanie . Zaczęłam biec w kierunku sklepu , usłyszałam strzały. Zdębiałam ! Zastrzelili – jak nic zastrzelili ;.... Słyszałam – tylko szurgot walonków . Tłum błyskawicznie ustawił się w kolejkę. A ja zobaczyłam moje dziecko; żywe ! Co się stało ? To proste . W czasie zamieszania żołnierz Krystynę zasłonił, ponieważ baby jazgotały dalej , wystrzelił w górę . Wtedy ucichło . Równie dobrze mógł wycelować w każdego i nic by za to nie miał. Wiesz co On zrobił ? Kazał sklepowej przynieść bochenek , włożył Krystynie do torby i odesłał do domu. Szczęście że tylko tak się skończyło . Długo do tego sklepu nie będzie mogła
Pobierz darmowy fragment (pdf)

Gdzie kupić całą publikację:

Kresy Wojna i Ja
Autor:

Opinie na temat publikacji:


Inne popularne pozycje z tej kategorii:


Czytaj również:


Prowadzisz stronę lub blog? Wstaw link do fragmentu tej książki i współpracuj z Cyfroteką: