Cyfroteka.pl

klikaj i czytaj online

Cyfro
Czytomierz
00129 011015 7496263 na godz. na dobę w sumie
Krystyna córka Lavransa. Część I - ebook/pdf
Krystyna córka Lavransa. Część I - ebook/pdf
Autor: Liczba stron: 572
Wydawca: Akcent Język publikacji: polski
ISBN: 978-83-7802-080-6 Data wydania:
Lektor:
Kategoria: ebooki >> literatura piękna
Porównaj ceny (książka, ebook, audiobook).

W 1306 roku, w targanej konfliktami wewnętrznymi Norwegii, Lavrans z żoną Ragnfridą i córeczką Krystyną osiedlają się na gruncie Jørund w pięknej górskiej dolinie w Gudbrandsdalen. Od tej chwili śledzimy ich historię toczącą się w epoce rozgrywek politycznych, walki o władzę oraz dominującej roli Kościoła. Opowieść jest tak plastyczna, że razem z jej bohaterką przenosimy się w ten nieistniejący już świat, w którym liczyły się prawda, honor, męstwo i głęboka, szczera religijność. Z kart powieści przenika szmer strumieni, stukot kopyt, zapach morza i ciepło promieni słońca zachodzącego nad norweskimi fiordami. Poznajemy realia trudnego codziennego życia na ziemskim dworze i obyczaje tamtych czasów.

Krystyna córka Lavransa to historia miłości, w której szczęście – choć osiągalne – bywa niezmiernie krótkotrwałe. To przede wszystkim historia kobiety, która wbrew tradycji epoki, nakazującej córce bez cienia sprzeciwu poddawać się woli ojca w kwestii małżeństwa, odważnie walczy o własne wybory i samodzielne kształtowanie życia. Krystyna zmienia się, dojrzewa, poddaje się namiętnościom, grzeszy i upada, ale chwilę później podnosi się i znów stawia czoła losowi – z pokorą i determinacją wypływającą z mocno ugruntowanej wiary i wrażliwego sumienia.

Znajdź podobne książki

Darmowy fragment publikacji:

si(cid:428) z czeladzi(cid:420). Matka moja zwykle mówiła, (cid:455)e kto bawi si(cid:428) z dzie(cid:421)mi słu(cid:455)by, tego w ko(cid:437)cu obła(cid:455)(cid:420) wszy – i troch(cid:428) prawdy jest w tych słowach. Lavrans i ragnfrida zamilkli. Krystyna odwróciła si(cid:428), a ch(cid:428)(cid:421) u(cid:445)ciskania Szymona Darre, jak(cid:420) czuła przed chwil(cid:420), odeszła j(cid:420) zupełnie. W południe Lavrans i Szymon wzi(cid:428)li narty i wyszli, by obej- ǰ rze(cid:421) ustawione w lesie pa(cid:445)ci. Pogoda była teraz pi(cid:428)kna, nie- mro(cid:454)na i sło(cid:437)ce (cid:445)wieciło. Obaj m(cid:428)(cid:455)czy(cid:454)ni czuli si(cid:428) dobrze z dala od smutku i płaczu w domu i szli coraz wy(cid:455)ej a(cid:455) poza górn(cid:420) granic(cid:428) drzew. Odpocz(cid:428)li w sło(cid:437)cu pod skał(cid:420), jedli i pili, potem Lavrans opowiadał troch(cid:428) o Arnem – obiecywał sobie wiele po tym chłopcu. Szymon wtórował mu, chwalił zmarłego i powiedział, (cid:455)e nie wydaje mu si(cid:428) bynajmniej dziwne, (cid:455)e Krystyna smuci si(cid:428) po towarzyszu młodo(cid:445)ci. Wtedy Lavrans rzekł, (cid:455)e nie po- winno si(cid:428) nalega(cid:421) na ni(cid:420), tylko da(cid:421) jej nieco czasu, by wróciła do spokoju, zanim odprawi(cid:420) zr(cid:428)kowiny. Wspomniał o tym, (cid:455)e ch(cid:428)tnie poszłaby na jaki(cid:445) czas do klasztoru. Szymon podniósł si(cid:428) i gwizdn(cid:420)ł przez z(cid:428)by. – Nie wydaje ci si(cid:428) to słuszne? – zapytał Lavrans. – Owszem, owszem – rzekł tamten pr(cid:428)dko. – To w istocie najlepsza rada, drogi te(cid:445)ciu. Oddaj j(cid:420) na rok do sióstr w Oslo, niech(cid:455)e pozna, jak ludzie w (cid:445)wiecie mówi(cid:420) o sobie nawzajem. Znam ja par(cid:428) dziewic, które tam s(cid:420) – rzekł ze (cid:445)miechem. – Te na pewno nie umierałyby z rozpaczy o to, (cid:455)e dwóch szale(cid:437)ców na (cid:445)mier(cid:421) si(cid:428) przez nie pobiło. Nie (cid:455)yczyłbym sobie takiej wła- (cid:445)nie za (cid:455)on(cid:428), ale nie s(cid:420)dz(cid:428), (cid:455)eby było ze szkod(cid:420) dla Krystyny, gdy pozna nowych ludzi. Lavrans spakował reszt(cid:428) (cid:455)ywno(cid:445)ci i rzekł nie podnosz(cid:420)c oczu: – Kochasz Krystyn(cid:428), zdaje mi si(cid:428). Szymon roze(cid:445)miał si(cid:428) i nie patrz(cid:420)c na Lavransa rzekł: – Mo(cid:455)esz wierzy(cid:421), (cid:455)e jest mi droga… i ty tak(cid:455)e – dodał szybko i krótko. Wstał i wzi(cid:420)ł narty. – Nie spotkałem (cid:455)adnej, któr(cid:420) bym ch(cid:428)tniej poj(cid:420)ł za (cid:455)on(cid:428). 93 Niedługo przed Wielkanoc(cid:420), kiedy trzymała si(cid:428) jeszcze ǰ sanna w dolinie i na jeziorze Mjøs, udała si(cid:428) Krystyna po raz wtóry na południe. Szymon przybył na Jørund, by odprowa- dzi(cid:421) j(cid:420) do klasztoru, wybrała si(cid:428) wi(cid:428)c w podró(cid:455) z ojcem i na- rzeczonym; jechała w saniach, otulona w futra, a za nimi jechali pachołkowie i sanie wioz(cid:420)ce skrzynie z jej odzie(cid:455)(cid:420) i darami, z (cid:455)ywno(cid:445)ci(cid:420) i futrami dla ksieni i sióstr. 94 W iANeK ɶ  Pewnej niedzieli rankiem, gdzie(cid:445) w ko(cid:437)cu kwietnia łód(cid:454) Aas- munda syna Bjørgulfa okr(cid:420)(cid:455)ała cypel Hovedø; dzwoniły dzwo- ny w ko(cid:445)ciele klasztornym i odpowiadał im przez zatok(cid:428) d(cid:454)wi(cid:428)k dzwonów z miasta to słabiej, to znowu mocniej, zale(cid:455)nie od siły wiatru. Wysoko rozpinało si(cid:428) bł(cid:428)kitnobiałe niebo z jasnymi, po- strz(cid:428)pionymi chmurkami, p(cid:428)dzonymi wiatrem, a blask sło(cid:437)ca dr(cid:455)ał niespokojnie na pomarszczonej wodzie. Wzdłu(cid:455) wyb- rze(cid:455)y wszystko było wio(cid:445)niane, pola niemal wolne od (cid:445)niegu, na krzewach le(cid:455)ały niebieskie cienie i (cid:455)ółtawy połysk. Lecz wy(cid:455)ej, w jodłowym lesie, okalaj(cid:420)cym niby rama dwory na Aker, wida(cid:421) jeszcze było (cid:445)nieg, a na dalekich górach na zachodzie z drugiej strony iordu połyskiwało du(cid:455)o białych plam. Krystyna stała na dziobie łodzi z ojcem i Gyrid(cid:420), (cid:455)on(cid:420) Aas- munda. Zapatrzyła si(cid:428) na miasto, gdzie jasne ko(cid:445)cioły i ka- mienne domy wznosiły si(cid:428) wysoko ponad stłoczonymi szaro- brunatnymi sadami i gołymi koronami drzew. Wiatr igrał w po- łach jej płaszcza i wyszarpywał włosy spod czepka. Na Skog wypuszczono poprzedniego dnia bydło na pastwi- ska, i znowu poczuła Krystyna wielk(cid:420) t(cid:428)sknot(cid:428) za Jørund. Jesz- cze wiele wody upłynie, nim tam w górach b(cid:428)d(cid:420) mogli wypu(cid:445)ci(cid:421) bydło – tkliwie i współczuj(cid:420)co t(cid:428)skniła za wychudłymi zim(cid:420) krowami w ciemnych oborach; jeszcze długo b(cid:428)d(cid:420) musiały cze- ka(cid:421) i mie(cid:421) cierpliwo(cid:445)(cid:421). Matka, ulvhilda, która przez te wszyst- kie lata co noc spała w jej ramionach, mała ramborga – tak bar- dzo t(cid:428)skniła za nimi; t(cid:428)skniła za wszystkimi lud(cid:454)mi w domu, za ko(cid:437)mi, psami, za Kortelinem, który podczas jej nieobecno(cid:445)ci miał nale(cid:455)e(cid:421) do ulvhildy, za sokołami ojca, które z zakaptu- rzonymi głowami siedziały na (cid:455)erdkach; pomy(cid:445)lała te(cid:455) o r(cid:428)ka- wicach z ko(cid:437)skiej skóry, które wkładano bior(cid:420)c sokoły na r(cid:428)k(cid:428), i o laseczkach z ko(cid:445)ci słoniowej, którymi je drapano. Zdawało jej si(cid:428), jakoby całe zło tej zimy odsun(cid:428)ło si(cid:428) w dal, i wspominała swoje rodzinne strony tylko takimi, jakimi były 95 przedtem. Powiedziano jej zreszt(cid:420), (cid:455)e nikt we wsi nie my(cid:445)lał tak (cid:454)le o niej. równie(cid:455) sira eirik nie wierzył w to; był gniewny i stroskany tym, co zrobił Bentein. Ten za(cid:445) zdołał uciec z Ha- maru; mówiono, (cid:455)e zbiegł do Szwecji. Nic wi(cid:428)c tak okropnego, o co si(cid:428) najbardziej bała, nie le(cid:455)ało mi(cid:428)dzy nimi a s(cid:420)siedzkim dworem. Podczas podró(cid:455)y bawili w go(cid:445)cinie w domu Szymona; po- znała jego matk(cid:428) i rodze(cid:437)stwo; rycerz Andrzej bawił jeszcze w Szwecji. Nie podobało jej si(cid:428) tam, a niech(cid:428)(cid:421) do ludzi z Dy- frina była tym silniejsza, im bardziej Krystyna zdawała sobie spraw(cid:428), (cid:455)e nie ma ku niej (cid:455)adnej uzasadnionej przyczyny. Przez cał(cid:420) drog(cid:428) w tamt(cid:420) stron(cid:428) mówiła sobie, (cid:455)e rodzina Szymona naprawd(cid:428) nie ma powodu pyszni(cid:421) si(cid:428) i uwa(cid:455)a(cid:421) za lepsz(cid:420) od rodu Lavransa; nikt nie słyszał nigdy o Birkebeinie reidarze Darre, zanim król Sverre nie dał mu za (cid:455)on(cid:428) wdowy po wa- salu na Dyfrinie. Ale te(cid:455) bynajmniej nie zadzierali nosa i sam Szymon pewnego wieczora opowiadał o tym swoim przodku: – Tyle tylko mogłem si(cid:428) wywiedzie(cid:421) o nim, (cid:455)e wyrabiał grzebie- nie, wejdziesz wi(cid:428)c w królewski ród *, Krystyno – powiedział. – Strze(cid:455) swego j(cid:428)zyka, synu – rzekła matka, ale wszyscy si(cid:428) ro- ze(cid:445)mieli. Tak straszliwie smutno jej było, gdy my(cid:445)lała o ojcu. (cid:406)miał si(cid:428) gło(cid:445)no, ilekro(cid:421) Szymon dał ku temu najmniejszy po- wód, i przeczucie jej mówiło, (cid:455)e ojciec ch(cid:428)tnie mo(cid:455)e (cid:445)miałby si(cid:428) wi(cid:428)cej w swym (cid:455)yciu. Nie mogła jednak znie(cid:445)(cid:421) tego, (cid:455)e ojciec tak bardzo lubi Szymona. Przez Wielkanoc wszyscy bawili na Skog. Zauwa(cid:455)yła, (cid:455)e jej stryj był surowym gospodarzem dla chłopców i czeladzi; ten i ów pytał o jej matk(cid:428) i mówił ze wzruszeniem o Lavransie – lepiej im si(cid:428) wiodło, kiedy on tutaj mieszkał. Matka Aasmunda, macocha Lavransa, miała na dworze osobny dom dla siebie; nie była jeszcze zbyt stara, ale chorowita i słaba. Lavrans rzadko tylko mówił w domu o niej. raz, kiedy go zapytała, czy miał zł(cid:420) macoch(cid:428), ojciec odrzekł: „Niewiele ona dla mnie zrobiła dobrego czy złego”. * Aluzja do niskiego pochodzenia Sverrego, którego potomek, Haakon V, panował podówczas w Norwegii. 96 Krystyna chwyciła r(cid:428)k(cid:428) ojca, on za(cid:445) u(cid:445)cisn(cid:420)ł jej dło(cid:437). – Ju(cid:455) ty si(cid:428) rozweselisz, moja córko, u czcigodnych sióstr. Co(cid:445) innego b(cid:428)dziesz tam miała do roboty jak t(cid:428)skni(cid:421) za domem. Płyn(cid:428)li tak blisko miasta, (cid:455)e wo(cid:437) dziegciu i solonych ryb ǰ niosła si(cid:428) od przystani a(cid:455) do nich. Gyrida wymieniała ko(cid:445)cioły, dwory i place poło(cid:455)one nad wod(cid:420). Krystyna nie poznawała ni- czego od ostatniego swego pobytu prócz ci(cid:428)(cid:455)kich wie(cid:455) ko(cid:445)cioła (cid:445)w. Halvarda. Objechali cał(cid:420) zachodni(cid:420) cz(cid:428)(cid:445)(cid:421) miasta i przybili do przystani obok klasztoru. Krystyna szła mi(cid:428)dzy ojcem i stryjem obok nadbrze(cid:455)nych szop, a(cid:455) weszli na drog(cid:428) mi(cid:428)dzy polami. Za nimi szła Gyrida, któr(cid:420) Szymon prowadził pod r(cid:428)k(cid:428). Słu(cid:455)ba została z tyłu, by z pomoc(cid:420) paru ludzi z klasztoru załadowa(cid:421) toboły podró(cid:455)ne na wózek. Klasztor benedyktynek i cały Leiran le(cid:455)ały w obr(cid:428)bie miasta, ale przy drodze tylko tu i ówdzie stały domy. Ponad głowami id(cid:420)cych skowronki wywodziły w bł(cid:428)kicie swe trele, na płowych, gliniastych zboczach (cid:455)ółciło si(cid:428) kwiecie, a wzdłu(cid:455) płotów zie- leniło si(cid:428) wszystko a(cid:455) po korzonki traw. Gdy przekroczyli bram(cid:428) i weszli w kru(cid:455)ganek, z ko(cid:445)cioła wychodziły wła(cid:445)nie w ich stron(cid:428) zakonnice, a (cid:445)piew i muzyka płyn(cid:428)ły z otwartych wrót. Ze (cid:445)ci(cid:445)ni(cid:428)tym sercem patrzyła Krystyna na owe w czer(cid:437) ubrane kobiety z białymi welonami wokół twarzy. Skłoniła si(cid:428) gł(cid:428)boko, m(cid:428)(cid:455)czy(cid:454)ni za(cid:445) pochylili si(cid:428) przyciskaj(cid:420)c kapelusze do piersi. Za zakonnicami szła gromada młodych dziewcz(cid:420)t – nie- które z nich były jeszcze dzie(cid:421)mi – w sukniach z nie barwionej surowej wełny, przepasanych czarno-białymi sznurkowymi ple- cionkami, włosy miały takimi samymi sznurkami mocno (cid:445)ci(cid:420)- gni(cid:428)te w warkocze. Krystyna mimo woli spojrzała na dziew- cz(cid:428)ta z dumn(cid:420) min(cid:420), gdy(cid:455) w onie(cid:445)mieleniu l(cid:428)kała si(cid:428), by nie przypuszczały, (cid:455)e wygl(cid:420)da głupio i z chłopska. Klasztor przytłaczał j(cid:420) niemal sw(cid:420) wspaniało(cid:445)ci(cid:420). Wszyst- kie budynki dokoła wewn(cid:428)trznego dziedzi(cid:437)ca były z szarego kamienia. Po stronie północnej podłu(cid:455)na (cid:445)ciana ko(cid:445)cioła prze- wy(cid:455)szała znacznie reszt(cid:428) domów; dach wznosił si(cid:428) w dwóch 97 poziomach, a po stronie zachodniej była wie(cid:455)a. Dziedziniec wyło(cid:455)ony był kamieniami, naokoło biegł sklepiony kru(cid:455)ganek, którego dach podpierały pi(cid:428)kne kolumny. W (cid:445)rodku stał ka- mienny pos(cid:420)g, wyobra(cid:455)aj(cid:420)cy Mater Misericordiae, jak rozpo- (cid:445)ciera płaszcz nad kilku kl(cid:428)cz(cid:420)cymi lud(cid:454)mi. Nadeszła siostra (cid:445)wiecka i poprosiła, by si(cid:428) udali za ni(cid:420) do rozmównicy ksieni. Pani Groa córka Guttorma, kobieta w po- deszłych latach i okazała, byłaby ładna, gdyby nie szpecił jej za- rost koło ust. Głos miała gł(cid:428)boki jak m(cid:428)(cid:455)czyzna, zachowanie ujmuj(cid:420)ce; rozmawiała z Lavransem o jego rodzicach, których znała, wypytywała go o (cid:455)on(cid:428) i reszt(cid:428) dzieci. W ko(cid:437)cu zwróciła si(cid:428) uprzejmie do Krystyny: – Słyszałam o tobie wiele dobrego i wygl(cid:420)dasz na m(cid:420)dr(cid:420) i dobrze wychowan(cid:420) dziewczyn(cid:428), z pewno(cid:445)ci(cid:420) nie dasz nam powodu do niezadowolenia. Dowiaduj(cid:428) si(cid:428), (cid:455)e(cid:445) przyrzeczona za (cid:455)on(cid:428) temu oto szlachetnemu i zacnemu m(cid:428)(cid:455)owi, Szymo- nowi synowi Andrzeja, i wydaje mi si(cid:428) roztropnym zamysłem twego ojca i przyszłego mał(cid:455)onka, (cid:455)e pozwolili ci zamieszka(cid:421) czas pewien w domu Maryi, by(cid:445) si(cid:428) nauczyła słucha(cid:421) i słu(cid:455)y(cid:421), zanim si(cid:428) znajdziesz na miejscu, z którego b(cid:428)dziesz rozkazywa(cid:421) i kierowa(cid:421). Chc(cid:428) przede wszystkim, aby(cid:445) poj(cid:428)ła, (cid:455)e rado(cid:445)ci szu- ka(cid:421) nale(cid:455)y w modlitwie i słu(cid:455)bie Bo(cid:455)ej, by ci si(cid:428) stało przyzwy- czajeniem we wszystkich czynach i pracach pami(cid:428)ta(cid:421) o twoim Stwórcy, miłosiernej Matce Bo(cid:455)ej i wszystkich (cid:445)wi(cid:428)tych; oni to bowiem s(cid:420) dla nas najlepszym wzorem siły, prawo(cid:445)ci, wierno(cid:445)ci i tych wszystkich cnót, które musisz okaza(cid:421), je(cid:445)li masz rz(cid:420)dzi(cid:421) domem i czeladzi(cid:420), i wychowywa(cid:421) dzieci. Poza tym nauczysz si(cid:428) te(cid:455) w tym domu, (cid:455)e człowiek musi dawa(cid:421) baczenie na czas, tu bowiem ka(cid:455)da godzina ma swoje przeznaczenie i nale(cid:455)n(cid:420) jej prac(cid:428). Wiele dziewcz(cid:420)t i kobiet zbyt lubi wylegiwa(cid:421) si(cid:428) do pó(cid:454)nego rana w ło(cid:455)u, a wieczorami przesiadywa(cid:421) długo przy stole i zabawia(cid:421) si(cid:428) niepotrzebn(cid:420) gadanin(cid:420). Wprawdzie ty nie wygl(cid:420)dasz na tak(cid:420), w ka(cid:455)dym jednak razie mo(cid:455)esz si(cid:428) w ci(cid:420)gu tego roku nauczy(cid:421) wielu rzeczy, które ci zarówno tutaj, jak i na tamtym (cid:445)wiecie przysporz(cid:420) powodzenia. Krystyna pokłoniła si(cid:428) i ucałowała jej r(cid:428)k(cid:428). Po czym pani Groa poleciła dziewczynie uda(cid:421) si(cid:428) z niezmiernie otył(cid:420) star(cid:420) za- 98 konnic(cid:420), któr(cid:420) zwała siostr(cid:420) Potencj(cid:420), do refektarza. M(cid:428)(cid:455)czyzn i pani(cid:420) Gyrid(cid:428) zaprosiła na posiłek do drugiej izby. refektarz był pi(cid:428)kn(cid:420) sal(cid:420), miał wyło(cid:455)on(cid:420) płytami podłog(cid:428) i ostrołukowe okna ze szklanymi szybami. Drzwi prowadziły do drugiej izby i Krystyna zobaczyła, (cid:455)e i tam s(cid:420) okna, gdy(cid:455) wn(cid:428)trze ja(cid:445)niało sło(cid:437)cem. Siostry siedziały ju(cid:455) przy stole i czekały na posiłek – star- sze zakonnice na wyło(cid:455)onej poduszkami kamiennej ławie pod (cid:445)cian(cid:420) z oknami, młodsze siostry i dziewcz(cid:428)ta z odkrytymi gło- wami siedziały w swych jasnych sukniach na drewnianej ła- wie po zewn(cid:428)trznej stronie stołu. Tak(cid:455)e w s(cid:420)siednim pokoju nakryty był stół, przeznaczony dla powa(cid:455)niejszych jałmu(cid:455)ni- ków * i sług (cid:445)wieckich. W(cid:445)ród nich znajdowało si(cid:428) kilku starych m(cid:428)(cid:455)czyzn; ci nie nosili klasztornych szat, byli jednak odziani ciemno i godnie. Siostra Potencja wskazała Krystynie miejsce po zewn(cid:428)trz- nej stronie, po czym sama stan(cid:428)ła za stołem obok poczesnego miejsca ksieni; miejsce to dzi(cid:445) było puste. Wszyscy powstali zarówno w tej izbie, jak i w s(cid:420)siedniej, gdy siostry odmawiały modlitw(cid:428) przed jedzeniem; po czym wyst(cid:420)- piła młoda, pi(cid:428)kna zakonnica i weszła na mał(cid:420) kazalnic(cid:428) usta- wion(cid:420) w przej(cid:445)ciu mi(cid:428)dzy salami. i podczas gdy dwie siostry (cid:445)wieckie w refektarzu, a dwie młodziutkie zakonnice w dru- giej izbie wnosiły jadło i napoje, czytała gło(cid:445)no i d(cid:454)wi(cid:428)cznie, bez zatrzymywania si(cid:428) i j(cid:420)kania, histori(cid:428) o (cid:445)wi(cid:428)tej Teodorze i (cid:445)wi(cid:428)tym Dydymie. Zrazu my(cid:445)lała Krystyna jedynie o tym, by okaza(cid:421) przy stole dobre obyczaje, widziała bowiem, (cid:455)e wszystkie siostry i dziew- cz(cid:428)ta zachowywały si(cid:428) z godno(cid:445)ci(cid:420) i jadły tak wytwornie, jak gdyby były na najwspanialszej uczcie. Było pod dostatkiem naj- lepszych potraw i napojów, ale wszystkie brały umiarkowanie i tylko koniuszkami palców si(cid:428)gały do mis; nikt nie wylewał sosu na obrus ani na ubranie, mi(cid:428)so za(cid:445) krajały w tak drobne kawałki, (cid:455)e nie walały ust, a jadły tak ostro(cid:455)nie, (cid:455)e nic nie było słycha(cid:421). * Osoby pozostaj(cid:420)ce pod opiek(cid:420) klasztoru, który na ich utrzymanie czerpie z dochodów, jakie przynosz(cid:420) nale(cid:455)(cid:420)ce do niego prebendy. 99 Krystyna pociła si(cid:428) z trwogi, (cid:455)e nie potrai zachowa(cid:421) si(cid:428) układnie jak inne, czuła si(cid:428) te(cid:455) nieswojo w swej barwnej odzie(cid:455)y mi(cid:428)dzy tymi wszystkimi czarno i biało ubranymi kobietami; zdawało jej si(cid:428), (cid:455)e wszyscy na ni(cid:420) patrz(cid:420). Wła(cid:445)nie gdy chciała zabra(cid:421) si(cid:428) do jedzenia tłustego mostku baraniego i przytrzy- mywała dwoma palcami ko(cid:445)(cid:421), a praw(cid:420) r(cid:428)k(cid:420) odrzynała kawałki mi(cid:428)sa bacz(cid:420)c, by trzyma(cid:421) nó(cid:455) lekko i zgrabnie, wszystko razem wy(cid:445)lizn(cid:428)ło si(cid:428) jej z r(cid:420)k; chleb i mi(cid:428)so potoczyły si(cid:428) na stół, nó(cid:455) za(cid:445) z brz(cid:428)kiem upadł na kamienne płyty. Niezwykle gło(cid:445)no zabrzmiało to w cichej sali. Krystyna sp(cid:420)- sowiała, chciała si(cid:428) schyli(cid:421) i podnie(cid:445)(cid:421) nó(cid:455), ale ju(cid:455) przybiegła bezszelestnie w sandałach jedna z (cid:445)wieckich sióstr i pozbierała wszystko. Krystyna jednak nie mogła ju(cid:455) nic wi(cid:428)cej je(cid:445)(cid:421). Czuła, (cid:455)e zaci(cid:428)ła si(cid:428) w palec, i obawiała si(cid:428), (cid:455)e krwi(cid:420) zawala obrus. Sie- działa wi(cid:428)c owin(cid:420)wszy r(cid:428)k(cid:428) w kraj szaty i martwiła si(cid:428), (cid:455)e po- plami pi(cid:428)kn(cid:420) niebiesk(cid:420) sukni(cid:428), któr(cid:420) dostała, gdy jechała do Oslo; nie (cid:445)miała podnie(cid:445)(cid:421) oczu. Powoli jednak zacz(cid:428)ła przysłuchiwa(cid:421) si(cid:428) temu, co czytała zakonnica: „Gdy ksi(cid:428)ciu nie udało si(cid:428) ugi(cid:420)(cid:421) niezłomnej dzie- wicy Teodory – nie chciała ani bogom zło(cid:455)y(cid:421) oiary, ani da(cid:421) si(cid:428) po(cid:445)lubi(cid:421) – rozkazał, aby j(cid:420) zaprowadzono do domu nie- rz(cid:420)du. Jeszcze po drodze przypomniał jej o jej wolnym po- chodzeniu i szlachetnych rodzicach, którzy wydani b(cid:428)d(cid:420) teraz na łup wieczystej ha(cid:437)by, i przyrzekł, (cid:455)e b(cid:428)dzie (cid:455)yła w pokoju i pozostanie dziewic(cid:420), o ile wst(cid:420)pi w słu(cid:455)b(cid:428) poga(cid:437)skiej bogini zwanej Dian(cid:420). Teodora odparła bez l(cid:428)ku: – Czysto(cid:445)(cid:421) jest niby lampa, ale miło(cid:445)(cid:421) Boga jest płomieniem; gdybym poszła w słu(cid:455)b(cid:428) diablicy, któr(cid:420) zowiecie Dian(cid:420), czysto(cid:445)(cid:421) moja nie wi(cid:428)cej byłaby warta ni(cid:455) zardzewiała lampa bez płomienia ni oliwy. Nazywasz mnie wolno urodzon(cid:420), a przecie(cid:455) wszyscy jeste(cid:445)my niewolnikami, odk(cid:420)d nasi prarodzice zaprzedali si(cid:428) diabłu. Chrystus odku- pił mnie i winna jestem Mu słu(cid:455)y(cid:421), nie mog(cid:428) przeto wi(cid:420)za(cid:421) si(cid:428) z jego wrogami. Obroni On swoj(cid:420) goł(cid:428)bic(cid:428), ale gdyby nawet dopu(cid:445)cił, (cid:455)e złamiecie moje ciało, które jest (cid:445)wi(cid:420)tyni(cid:420) Jego Bo- skiego ducha, nie b(cid:428)dzie mi to policzone za ha(cid:437)b(cid:428), dopóki nie zezwol(cid:428), by jego własno(cid:445)(cid:421) przeszła w r(cid:428)ce wrogów”. 100 Krystynie serce biło mocno, w pewien bowiem sposób przy- pominało jej to spotkanie z Benteinem, i uderzyła j(cid:420) my(cid:445)l, (cid:455)e mo(cid:455)e to było grzechem z jej strony: ani przez chwil(cid:428) nie pomy- (cid:445)lała wtedy o Bogu, ani Go nie prosiła o pomoc. Teraz siostra Cecylia czytała o (cid:445)wi(cid:428)tym Dydymie. Był chrze(cid:445)cija(cid:437)skim ryce- rzem, dotychczas jednak nikt krom kilku przyjaciół o tym nie wiedział, gdy(cid:455) zachowywał tajemnic(cid:428) co do swej wiary. Otó(cid:455) poszedł on do domu, gdzie zamkni(cid:428)to dziewic(cid:428), przekupił ko- biet(cid:428), do której ów dom nale(cid:455)ał, i pierwszy wszedł do Teodory. uciekła w k(cid:420)t jak przestraszony zaj(cid:420)c, lecz Dydym pozdrowił j(cid:420) jako swoj(cid:420) siostr(cid:428) i oblubienic(cid:428) Pana i o(cid:445)wiadczył, (cid:455)e przybył, aby j(cid:420) uwolni(cid:421). Potem rozmawiał z ni(cid:420) przez czas pewien i rzekł: „Czy(cid:455) brat nie powinien odda(cid:421) (cid:455)ycia za cze(cid:445)(cid:421) swojej siostry?”. W ko(cid:437)cu uczyniła, jak polecił, zamieniła z nim szaty i wło(cid:455)yła na siebie zbroj(cid:428) Dydyma; on za(cid:445) naci(cid:420)gn(cid:420)ł jej kaptur na oczy, zapi(cid:420)ł wysoko płaszcz i prosił, by wyszła z zasłoni(cid:428)tym obliczem jak młodzieniec, który si(cid:428) wstydzi, (cid:455)e był w takim miejscu. Krystyna my(cid:445)lała o Arnem i z najwi(cid:428)kszym tylko trudem powstrzymywała łzy. Załzawionymi oczyma wpatrzyła si(cid:428) przed siebie, podczas gdy zakonnica czytała koniec historii: jak Dydym został zaprowadzony przed s(cid:420)d i jak Teodora zbie- gła z gór, rzuciła si(cid:428) do nóg s(cid:428)dziego i błagała, aby j(cid:420) stracił za- miast niego. Dwoje pobo(cid:455)nych sprzeczało si(cid:428), które z nich ma pierwsze otrzyma(cid:421) koron(cid:428) m(cid:428)cze(cid:437)sk(cid:420); zostali straceni jednego dnia. Działo si(cid:428) to 28 kwietnia roku 304 po narodzeniu Chry- stusa, w Antiochii, jak to spisał (cid:445)wi(cid:428)ty Ambro(cid:455)y. Gdy podnie(cid:445)li si(cid:428) od stołu, siostra Potencja zbli(cid:455)yła si(cid:428) do Krystyny i poklepała j(cid:420) przyja(cid:454)nie po policzku. – Pewno t(cid:428)- skno ci za matk(cid:420), dziecko. – Z oczu Krystyny potoczyły si(cid:428) łzy. Zakonnica udała jednak, (cid:455)e tego nie dostrzegła, i zaprowadziła Krystyn(cid:428) do komnaty, w której miała zamieszka(cid:421). Była to ładna izba ze szklanymi szybami i z wielkim komi- nem w (cid:445)cianie poprzecznej, le(cid:455)(cid:420)ca w jednym z kamiennych do- mostw koło kru(cid:455)ganku. Pod (cid:445)cian(cid:420) podłu(cid:455)n(cid:420) stało sze(cid:445)(cid:421) łó(cid:455)ek, po przeciwnej stronie skrzynie dziewcz(cid:420)t. Krystyna bardzo pragn(cid:428)ła spa(cid:421) z któr(cid:420)(cid:445) z małych dziewczy- nek, lecz siostra Potencja zawołała grub(cid:420), jasn(cid:420), dorosł(cid:420) dziew- 101 czyn(cid:428): – Oto ingebjørga córka Filippusa, z ni(cid:420) b(cid:428)dziesz dzieli(cid:421) ło(cid:455)e, zapoznajcie si(cid:428) wi(cid:428)c. – Po czym odeszła. ingebjørga wzi(cid:428)ła Krystyn(cid:428) za r(cid:428)k(cid:428) i zacz(cid:428)ła gada(cid:421). Była nie- wysoka, t(cid:428)ga, o pucołowatej twarzy, oczy jej wydawały si(cid:428) cał- kiem male(cid:437)kie, gdy(cid:455) miała nazbyt grube policzki. Płe(cid:421) jednak miała delikatn(cid:420), biał(cid:420) i ró(cid:455)ow(cid:420), a włosy (cid:455)ółte jak złoto i tak k(cid:428)- dzierzawe, (cid:455)e grube warkocze skr(cid:428)cały si(cid:428) jak liny, spod przepa- ski na czole za(cid:445) wymykały si(cid:428) ustawicznie małe k(cid:428)dziorki. Zaraz zacz(cid:428)ła wypytywa(cid:421) Krystyn(cid:428) o najrozmaitsze rzeczy, nie czekała jednak nigdy odpowiedzi, tylko opowiadała o sobie i wyliczała wszystkie gał(cid:428)zie swego rodu: byli to sami dzielni i bardzo mo(cid:455)ni ludzie. Ona za(cid:445) była zmówiona z bogatym i za- cnym człowiekiem, einarem synem einara na Aganaes, był on jednak za stary i ju(cid:455) dwa razy owdowiał. Twierdziła, (cid:455)e to jest jej najwi(cid:428)ksze zmartwienie, Krystyna jednak bynajmniej nie zauwa(cid:455)yła, by si(cid:428) tym zbytnio przejmowała. Potem gadały tro- ch(cid:428) o Szymonie Darre – zdumiewaj(cid:420)ce było, jak ingebjørga do- kładnie mu si(cid:428) przyjrzała przez t(cid:428) krótk(cid:420) chwil(cid:428), gdy si(cid:428) mijali w kru(cid:455)ganku. Potem znowu chciała obejrze(cid:421) skrzyni(cid:428) Krystyny; najpierw jednak otwarła własn(cid:420) i pokazała wszystkie swoje suk- nie. Podczas gdy grzebały w skrzyniach, nadeszła siostra Poten- cja i złajała je, nie było to bowiem stosowne zaj(cid:428)cie przy niedzieli. Z tego powodu poczuła si(cid:428) Krystyna znowu nieszcz(cid:428)(cid:445)liwa; ni- gdy jeszcze nie była napominana przez kogokolwiek prócz wła- snej matki, czym innym za(cid:445) było karcenie przez obcych. ingebjørga nic sobie z tego jednak nie robiła. Kiedy wieczo- rem poło(cid:455)yły si(cid:428) razem do łó(cid:455)ka, gadała dopóty, dopóki Kry- styna nie zasn(cid:428)ła. Dwie starsze siostry (cid:445)wieckie spały w k(cid:420)- cie izby; miały one uwa(cid:455)a(cid:421), aby dziewczyny nie zdejmowały w nocy koszul, reguła bowiem zabraniała spania nago, i miały dba(cid:421) o to, by wstawały na jutrzni(cid:428). Poza tym jednak nie trosz- czyły si(cid:428) zgoła o porz(cid:420)dek w sypialnej komnacie i udawały, (cid:455)e nie widz(cid:420), gdy dziewcz(cid:428)ta nie spały, tylko szeptały mi(cid:428)dzy sob(cid:420) lub spo(cid:455)ywały smakołyki ukryte w skrzyniach. Gdy nazajutrz rano obudzono Krystyn(cid:428), ingebjørga była ju(cid:455) w (cid:445)rodku jakiego(cid:445) opowiadania, tak i(cid:455) Krystyna była nie- mal pewna, (cid:455)e tamta przegadała cał(cid:420) noc. 102 ɶ  Obcy kupcy, którzy przez lato zatrzymywali si(cid:428) i handlowali w Oslo, przybyli do miasta na wiosn(cid:428) około (cid:445)wi(cid:428)tego Krzy(cid:455)a, to jest na dziesi(cid:428)(cid:421) dni przed uroczysto(cid:445)ci(cid:420) (cid:445)w. Halvarda. W tym czasie napływały do miasta tłumy ludzi z wszystkich miejsco- wo(cid:445)ci poło(cid:455)onych mi(cid:428)dzy jeziorem Mjøs a granic(cid:420) kraju, tak (cid:455)e w pierwszych tygodniach maja miasto roiło si(cid:428) od przybyszów. Najkorzystniej te(cid:455) było kupowa(cid:421) u obcych, zanim wyprzedali wi(cid:428)ksz(cid:420) cz(cid:428)(cid:445)(cid:421) towarów. Siostra Potencja załatwiała zakupy dla klasztoru i w przed- dzie(cid:437) (cid:445)wi(cid:428)tego Halvarda przyrzekła Krystynie i ingebjørdze, (cid:455)e je zabierze do miasta. Koło południa jednak przybyło do klasz- toru kilku jej krewnych w odwiedziny, nie mogła wi(cid:428)c tego dnia wyj(cid:445)(cid:421). ingebjørga uprosiła j(cid:420) tedy, by mogły i(cid:445)(cid:421) same, chocia(cid:455) sprzeciwiało si(cid:428) to regułom. Dodano im do towarzystwa sta- rego chłopa, jałmu(cid:455)nika klasztoru; zwał si(cid:428) on Haakon. Krystyna przebywała tu ju(cid:455) trzy tygodnie i przez cały czas noga jej nie przest(cid:420)piła dziedzi(cid:437)ców i ogrodów klasztornych. Była zdumiona, jak wiosennie zrobiło si(cid:428) na dworze. Małe gaiki stały bladozielone w otwartej przestrzeni, sasanki krzewiły si(cid:428) g(cid:428)sto niby dywan mi(cid:428)dzy jasnymi pniami; o(cid:445)lepiaj(cid:420)ce chmury – zwiastuny pogody – (cid:455)eglowały nad wysepkami iordu, a po- wierzchnia wody le(cid:455)ała (cid:445)wie(cid:455)a, niebieska i pomarszczona od lekkich wiosennych podmuchów. ingebjørga podskakiwała, zrywała zielone p(cid:428)dy drzew, w(cid:420)- chała je i ogl(cid:420)dała si(cid:428) za lud(cid:454)mi, których spotykali. Haakon zburczał j(cid:420): czy(cid:455) to wypada, aby dziewica ze szlachetnego rodu, jeszcze do tego w klasztornej szacie, tak si(cid:428) zachowy- wała? Dziewcz(cid:428)ta musiały wzi(cid:420)(cid:421) si(cid:428) pod r(cid:428)k(cid:428) i i(cid:445)(cid:421) tu(cid:455) za nim cicho i skromnie, ale oczy i usta ingebjørgi latały dalej – Haa- kon był nieco głuchawy. Krystyna tak(cid:455)e była ju(cid:455) w odzieniu młodych sióstr; miała na sobie jasnoszar(cid:420) sukni(cid:428) i pas z nie farbowanej wełny, a na sukni proste granatowe okrycie z ka- puz(cid:420), któr(cid:420) zarzuciła na głow(cid:428) tak, (cid:455)e zupełnie nie wida(cid:421) było splecionych ta(cid:445)m(cid:420) warkoczy. Haakon szedł przed nimi z wielk(cid:420) lask(cid:420) zako(cid:437)czon(cid:420) mosi(cid:428)(cid:455)n(cid:420) gałk(cid:420). Był w lu(cid:454)nej czarnej szacie, 103 na piersi miał Agnus Dei z blachy, na kapeluszu za(cid:445) wizerunek (cid:445)wi(cid:428)tego Krzysztofa, siwe włosy i broda były tak starannie wy- szczotkowane, (cid:455)e l(cid:445)niły w sło(cid:437)cu jak srebro. Górna cz(cid:428)(cid:445)(cid:421) miasta, od potoku płyn(cid:420)cego pod klasztorem a(cid:455) do biskupiego dworu, była zazwyczaj cich(cid:420) dzielnic(cid:420), nie stały tu ani budy, ani gospody, dwory nale(cid:455)ały przewa(cid:455)nie do mo(cid:455)nych okolicznych rodów, a domy zwracały ku ulicy ciemne, pozbawione okien belkowania. W ten jednak dzie(cid:437) tak(cid:455)e tu w górze płyn(cid:428)ły przez ulice gromady ludzi, a słu(cid:455)ba domowa stała bezczynnie, oparta o płoty, i gaw(cid:428)dziła z przechodniami. Kiedy podeszli do biskupiego dworu, przed ko(cid:445)ciołem (cid:445)w. Halvarda i klasztorem (cid:445)w. Olafa był ju(cid:455) ogromny tłok. Na po- ro(cid:445)ni(cid:428)tym traw(cid:420) zboczu rozbito stragany i kuglarze popisy- wali si(cid:428) wyuczonymi psami, ka(cid:455)(cid:420)c im skaka(cid:421) przez obr(cid:428)cze. Haakon nie pozwolił dziewcz(cid:428)tom stawa(cid:421) i przygl(cid:420)da(cid:421) si(cid:428) ani wej(cid:445)(cid:421) do (cid:445)wi(cid:420)tyni; mówił, (cid:455)e lepiej obejrze(cid:421) j(cid:420) w jakie(cid:445) inne wielkie (cid:445)wi(cid:428)to. Na otwartym placu przed ko(cid:445)ciołem (cid:445)w. Klemensa Haakon uj(cid:420)ł obie dziewczyny pod r(cid:428)ce, gdy(cid:455) tutaj ci(cid:455)ba była najwi(cid:428)k- sza. Ludzie nadchodzili z przystani albo od strony ulic le(cid:455)(cid:420)- cych mi(cid:428)dzy dworami kupców. Dziewcz(cid:428)ta chciały si(cid:428) dosta(cid:421) na dwór Mykle, gdzie siedzieli szewcy. ingebjørga uznała bo- wiem, (cid:455)e suknie Krystyny s(cid:420) dobre i ładne, ale obuwie jej było nie do u(cid:455)ycia na wypadek, gdyby zechciała si(cid:428) wystroi(cid:421). Gdy za(cid:445) Krystyna ujrzała zagraniczne trzewiki, których ingebjørga miała kilka par, zdawało si(cid:428) jej, (cid:455)e nie zazna spokoju, nim sobie nie kupi takich samych. Dwór Mykle był jednym z najwi(cid:428)kszych dworów w Oslo, si(cid:428)gał od przystani a(cid:455) do ulicy Szewskiej i obejmował prócz czterdziestu domów dwa wielkie dziedzi(cid:437)ce. Teraz pousta- wiano tam wsz(cid:428)dzie kramy z płóciennymi dachami; nad nimi wznosiła si(cid:428) kolumna (cid:445)wi(cid:428)tego Kryspina. Panował tu o(cid:455)ywiony ruch, kobiety z garnkami i miskami biegały od jednej kuchni do drugiej, dzieci pl(cid:420)tały si(cid:428) pod nogami starszych, to wypro- wadzano ze stajni konie, to wprowadzano je do niej, przy stra- ganach pachołcy wnosili i wynosili ci(cid:428)(cid:455)ary. Na gankach, ci(cid:420)- gn(cid:420)cych si(cid:428) wzdłu(cid:455) wy(cid:455)szych pi(cid:428)ter, gdzie odbywała si(cid:428) sprze- 104 da(cid:455) najlepszych towarów, szewcy i ich czeladnicy wykrzykiwali w stron(cid:428) stoj(cid:420)cych na dole dziewcz(cid:420)t, wymachuj(cid:420)c pstrymi, zło- tem haftowanymi trzewikami. ingebjørga zmierzała do domu, w którym mieszkał Dydrek sutare; był on Niemcem, (cid:455)on(cid:428) miał jednak z Norwegii i posiadał domostwo we dworze Mykle. Stary targował si(cid:428) wła(cid:445)nie z jakim(cid:445) panem w podró(cid:455)nym stroju, z mieczem przypasanym do boku; ingebjørga wyst(cid:420)piła (cid:445)miało naprzód, skłoniła si(cid:428) i rzekła: – Zacny panie, pozwólcie, (cid:455)e pierwsze pomówimy z Dydre- kiem, musimy bowiem jeszcze przed nieszporami zd(cid:420)(cid:455)y(cid:421) do naszego klasztoru. Wam mo(cid:455)e nie tak pilno? Pan ukłonił si(cid:428) i odst(cid:420)pił na bok. Dydrek szturchn(cid:420)ł in- gebjørg(cid:428) łokciem pytaj(cid:420)c ze (cid:445)miechem, czy tyle ta(cid:437)cz(cid:420) w klasz- torze, (cid:455)e wydeptała ju(cid:455) wszystkie trzewiki, kupione w zeszłym roku. ingebjørga oddała szturcha(cid:437)ca i rzekła, (cid:455)e jej trzewiki s(cid:420), niestety, jeszcze całe, oby to Bóg odmienił, ale ta oto dzie- wica… i poci(cid:420)gn(cid:428)ła Krystyn(cid:428). Dydrek i jego pomocnik wy- nie(cid:445)li skrzyni(cid:428) na ganek i zacz(cid:428)li wykłada(cid:421) przed nimi trze- wiki, jedne pi(cid:428)kniejsze od drugich. Krystyna musiała usi(cid:420)(cid:445)(cid:421) na skrzyni, a Dydrek przymierzał jej na prób(cid:428) przeró(cid:455)ne trze- wiki: białe, br(cid:420)zowe, czerwone, zielone, niebieskie, z drewnia- nymi malowanymi obcasami i bez obcasów, z klamrami albo jedwabistymi wst(cid:428)gami, z dwu- lub trójbarwnej skóry. Krysty- nie zdawało si(cid:428), (cid:455)e na wszystkie prawie ma ochot(cid:428), lecz posły- szawszy cen(cid:428), przeraziła si(cid:428) wprost: (cid:455)adna para nie kosztowała mniej ni(cid:455) krowa u nich w domu. Ojciec dał jej na odjezdnym sakiewk(cid:428) z pół funtem srebra w monecie – miało to by(cid:421) wrze- cionowe i Krystynie wydawało si(cid:428) wielkim maj(cid:420)tkiem. Zauwa- (cid:455)yła jednak, (cid:455)e ingebjørga s(cid:420)dzi, i(cid:455) nic nadzwyczajnego nie b(cid:428)- dzie mogła za to kupi(cid:421). ingebjørga musiała równie(cid:455) dla (cid:455)artu przymierza(cid:421) trzewiki. – To przecie(cid:455) nic nie kosztuje – mówił Dydrek ze (cid:445)miechem. Kupiła sobie par(cid:428) zielonych jak trawa, z czerwonymi obcasami; kupiła je na kredyt, ale Dydrek znał przecie(cid:455) dobrze i j(cid:420), i jej rodzin(cid:428). Krystyna domy(cid:445)liła si(cid:428) jednak, (cid:455)e Dydrek czyni to niech(cid:428)t- nie, a poza tym jest zły, bo ów mo(cid:455)ny pan w podró(cid:455)nym stroju 105 odszedł tymczasem – zbyt długo zabawiły przy mierzeniu. Wybrała wi(cid:428)c par(cid:428) trzewików bez obcasów, z cienkiej, błysz- cz(cid:420)cej, niebieskiej skóry, wybijanych srebrem i ró(cid:455)owymi ka- mieniami. Nie podobały jej si(cid:428) tylko zielone obszywki na nich. Wówczas Dydrek o(cid:445)wiadczył, (cid:455)e mo(cid:455)e je zmieni(cid:421), i poci(cid:420)gn(cid:420)ł j(cid:420) do k(cid:420)ta w tyle spichrza. Stała tam szafka z jedwabnymi wst(cid:428)- gami i srebrnymi klamrami – tych towarów nie wolno było wła(cid:445)ciwie szewcom sprzedawa(cid:421) – wst(cid:420)(cid:455)ki te(cid:455) były za szerokie, a klamry, przynajmniej wiele z nich, zbyt ci(cid:428)(cid:455)kie do obuwia. Musiały kupi(cid:421) to i owo z drobiazgów, a gdy jeszcze wypiły z Dydrekiem troch(cid:428) słodkiego wina i opakował wreszcie ich rzeczy w kawałek fryzy, zrobiło si(cid:428) do(cid:445)(cid:421) pó(cid:454)no. Sakiewka Kry- styny była teraz o wiele l(cid:455)ejsza. Kiedy wyszły znowu na miasto, sło(cid:437)ce (cid:445)wieciło złotawo, a ponad zapełniaj(cid:420)c(cid:420) ulice ci(cid:455)b(cid:420) ludzk(cid:420) wirował pył niby ja- sny dym. Było ciepło i pi(cid:428)knie; ludzie wracali z eikebergu z p(cid:428)- kami młodych gał(cid:428)zi, aby ozdobi(cid:421) swe izby na (cid:445)wi(cid:428)to. Wtedy to strzeliła ingebjørdze do głowy my(cid:445)l, (cid:455)eby i(cid:445)(cid:421) jeszcze do Gjei- tabru; tam na błoniach, po drugiej stronie rzeki, bawiono si(cid:428) zazwyczaj wesoło podczas jarmarków, bywali tam kuglarze i rybałci. ingebjørga słyszała nawet, (cid:455)e przyjechał cały statek z zamorskimi zwierz(cid:428)tami, które pokazywano w budach na wybrze(cid:455)u. Haakon wypił na dworze Mykle sporo niemieckiego piwa, był zatem potulny i w dobrym humorze; gdy wi(cid:428)c dziewcz(cid:428)ta wzi(cid:428)ły go pod r(cid:428)ce i pi(cid:428)knie prosiły, zgodził si(cid:428) w ko(cid:437)cu i wszy- scy troje poszli w kierunku eikebergu. Na przeciwległym brzegu znajdowało si(cid:428) tylko kilka nie- wielkich dworów, rozsypanych na zielonych wzgórzach mi(cid:428)- dzy rzek(cid:420) a stromym zboczem góry. Przeszli obok klasztoru franciszkanów i serce Krystyny (cid:445)cisn(cid:428)ło si(cid:428) ze wstydu, gdy(cid:455) przypomniała sobie, (cid:455)e miała wi(cid:428)ksz(cid:420) cz(cid:428)(cid:445)(cid:421) srebra oiarowa(cid:421) za spokój duszy Arnego. Ksi(cid:428)dzu w klasztorze nie powiedziała o tym, obawiała si(cid:428), (cid:455)e j(cid:420) b(cid:428)d(cid:420) wypytywa(cid:421), my(cid:445)lała, (cid:455)e raczej uda si(cid:428) do braci bosych, o ile brat edwin ju(cid:455) powrócił, tak ch(cid:428)tnie ujrzałaby go znowu. Nie wiedziała jednak, w jaki sposób naj- stosowniej b(cid:428)dzie przedstawi(cid:421) zakonnikowi podczas rozmowy 106 swój zamiar. Teraz nie miała ju(cid:455) tyle pieni(cid:428)dzy i nie wiedziała, czy uda si(cid:428) jej zakupi(cid:421) msz(cid:428); mo(cid:455)e b(cid:428)dzie musiała zadowoli(cid:421) si(cid:428) ufundowaniem grubej woskowej (cid:445)wiecy. Nagle usłyszeli ryk przera(cid:455)enia z niezliczonych gardzieli od strony ł(cid:420)ki nadbrze(cid:455)nej. Jak gdyby burza wstrz(cid:420)sn(cid:428)ła skł(cid:428)- biona ludzk(cid:420) gromad(cid:420) – cały tłum run(cid:420)ł w popłochu w ich stron(cid:428) z wołaniem i krzykiem. Wszystkich ogarn(cid:428)ła dzika groza, a niektórzy z uciekaj(cid:420)cych wrzeszczeli, (cid:455)e pantery wy- łamały si(cid:428) z klatki. (cid:406)piesznie pobiegli z powrotem do mostu i usłyszeli wołanie ludzi, (cid:455)e zawaliła si(cid:428) jedna z bud i dwie pantery uciekły; niektó- rzy mówili te(cid:455) o w(cid:428)(cid:455)u. im bli(cid:455)ej mostu, tym wi(cid:428)kszy był tłok. Jaka(cid:445) kobieta tu(cid:455) przed nimi wypu(cid:445)ciła dziecko z r(cid:420)k. Haakon stan(cid:420)ł przed male(cid:437)stwem chc(cid:420)c je osłoni(cid:421) – i wkrótce ujrzały go daleko od siebie nios(cid:420)cego dziecko na r(cid:428)kach; rychło znik- n(cid:420)ł im zupełnie z oczu. Na w(cid:420)skim mo(cid:445)cie ludzie cisn(cid:428)li si(cid:428) tak gwałtownie, (cid:455)e dziewcz(cid:428)ta zostały wypchni(cid:428)te na ł(cid:420)k(cid:428). Widziały, jak ludzie biegn(cid:420) na brzeg rzeki; młodzi chłopcy rzucali si(cid:428) w wod(cid:428) i pły- n(cid:428)li, starsi wskakiwali do łodzi; które zapełniały si(cid:428) w mgnie- niu oka. Krystyna usiłowała woła(cid:421) na ingebjørg(cid:428). Krzykn(cid:428)ła, by bie- gły do klasztoru franciszkanów, z którego ju(cid:455) (cid:445)pieszyli szarzy bracia, uspokajaj(cid:420)c i skupiaj(cid:420)c wokół siebie tłum. Krystyna nie bała si(cid:428) tak jak jej towarzyszka – nie było przecie(cid:455) (cid:445)ladu dzikich zwierz(cid:420)t, lecz ingebjørga zupełnie postradała zmysły. i gdy masa ludzka znów zakołysała si(cid:428) i została odepchni(cid:428)ta od mostu przez gromad(cid:428) m(cid:428)(cid:455)czyzn, którzy tymczasem uzbroili si(cid:428) w pobliskich dworach i teraz wypadli – cz(cid:428)(cid:445)(cid:421) pieszo, cz(cid:428)(cid:445)(cid:421) konno – ingebjørga omal nie dostała si(cid:428) pod kopyta koni. Wy- dała przera(cid:454)liwy krzyk i w ogromnych susach pobiegła w gór(cid:428) do lasu. Krystyna nie przypuszczała nigdy, (cid:455)e tamta potrai tak biec, mimo woli porównywała j(cid:420) w my(cid:445)li do (cid:445)ciganej (cid:445)wini; bie- gła jednak za ni(cid:420), aby przynajmniej one nie straciły si(cid:428) z oczu. Były ju(cid:455) gł(cid:428)boko w lesie, gdy wreszcie udało si(cid:428) Krysty- nie zatrzyma(cid:421) ingebjørg(cid:428). Znajdowały si(cid:428) na w(cid:420)skiej (cid:445)cie(cid:455)ce, prowadz(cid:420)cej prawdopodobnie do Traelaborgu. Przez chwil(cid:428) 107 stały, by zaczerpn(cid:420)(cid:421) tchu. ingebjørga łkaj(cid:420)c i zalewaj(cid:420)c si(cid:428) łzami o(cid:445)wiadczyła, (cid:455)e nie odwa(cid:455)y si(cid:428) za nic wraca(cid:421) sama do miasta i klasztoru. Krystynie równie(cid:455) nie wydawało si(cid:428) to bezpieczne wobec niepokoju na ulicach; radziła wi(cid:428)c, by starały si(cid:428) znale(cid:454)(cid:421) jaki(cid:445) dom, tam wynajm(cid:420) chłopca, który je odprowadzi do klasztoru. ingebjørga była pewna, (cid:455)e w dole nad brzegiem rzeki biegnie go(cid:445)ciniec do Traelaborgu, a przy nim musz(cid:420) znajdowa(cid:421) si(cid:428) domy. Szły wi(cid:428)c dalej (cid:445)cie(cid:455)k(cid:420). W podnieceniu, jakie je ogarn(cid:428)ło, zdawało si(cid:428) im, (cid:455)e ju(cid:455) uszły spory kawał, gdy wreszcie ujrzały jaki(cid:445) dwór stoj(cid:420)cy w szczerym polu. Na dziedzi(cid:437)cu, przy stole pod jesionami, siedziało kilku m(cid:428)(cid:455)czyzn, a jaka(cid:445) kobieta kr(cid:428)ciła si(cid:428) i wyno- siła im dzbany. Spode łba i ze zdziwieniem spojrzała na dwie dziewczyny w klasztornym stroju, a kiedy Krystyna przedło- (cid:455)yła sw(cid:420) pro(cid:445)b(cid:428), wydawało si(cid:428), (cid:455)e (cid:455)aden z m(cid:428)(cid:455)czyzn nie ma ochoty ich odprowadzi(cid:421). W ko(cid:437)cu wstali dwaj młodzi chło- pcy i o(cid:445)wiadczyli, (cid:455)e zaprowadz(cid:420) je do klasztoru, je(cid:445)li Krys- tyna da im ørtuga *. Po mowie poznała, (cid:455)e nie s(cid:420) Norwegami, wygl(cid:420)dali jed- nak zupełnie przyzwoicie. (cid:416)(cid:420)dana zapłata wydawała si(cid:428) jej bezwstydnie wygórowana, lecz ingebjørga była wystraszona, zreszt(cid:420) nie mogły tak pó(cid:454)no wraca(cid:421) same do klasztoru, zgo- dziła si(cid:428) przeto. Nie doszły do le(cid:445)nej (cid:445)cie(cid:455)ki, a ju(cid:455) młodzie(cid:437)cy zbli(cid:455)yli si(cid:428) i zacz(cid:428)li rozmow(cid:428). Krystynie nie podobało si(cid:428) to wcale, nie chciała jednak okaza(cid:421) trwogi, odpowiadała zatem spokojnie, mówiła o panterach i pytała chłopców, sk(cid:420)d pochodz(cid:420), rozgl(cid:420)- dała si(cid:428) i udawała, (cid:455)e ka(cid:455)dej chwili oczekuje ludzi, którzy im towarzyszyli, mówiła tak, jakby ich była cała gromada. Chłopcy z wolna zamilkli, zreszt(cid:420) mało co rozumiała z ich mowy. Po pewnym czasie zauwa(cid:455)yła, (cid:455)e nie id(cid:420) t(cid:420) drog(cid:420), któr(cid:420) przyszły, (cid:445)cie(cid:455)ka prowadziła w zupełnie innym kierunku, bar- * ørtug – 1/3 øre. 1 marka srebrna równała si(cid:428) 8 øre po 3 ørtugi, 1 ørtug rów- nał si(cid:428) 10 groszom. 108
Pobierz darmowy fragment (pdf)

Gdzie kupić całą publikację:

Krystyna córka Lavransa. Część I
Autor:

Opinie na temat publikacji:


Inne popularne pozycje z tej kategorii:


Czytaj również:


Prowadzisz stronę lub blog? Wstaw link do fragmentu tej książki i współpracuj z Cyfroteką: