Cyfroteka.pl

klikaj i czytaj online

Cyfro
Czytomierz
00355 007487 11260038 na godz. na dobę w sumie
Kryzys i socjologia - ebook/pdf
Kryzys i socjologia - ebook/pdf
Autor: Liczba stron:
Wydawca: Wydawnictwa Uniwersytetu Warszawskiego Język publikacji: polski
ISBN: 978-83-235-1014-7 Data wydania:
Lektor:
Kategoria: ebooki >> naukowe i akademickie >> socjologia
Porównaj ceny (książka, ebook, audiobook).

Analiza historyczno-socjologiczna prowadząca do rekonstrukcji ostatnich trzech stuleci pozwalająca wyodrębnić z ciągów wydarzeń i procesów te, które świadczyłyby o występowaniu (lub nie) kryzysu czy też kryzysów. Uzupełniona o próbę syntezy socjologicznej przemian cywilizacyjnych ostatnich czterdziestu lat. Autor prezentuje też modernistyczne i antymodernistyczne teorie socjologiczne, które odnosiły się do kryzysu cywilizacyjnego, społeczeństwa lub kultury. Wyodrębnia paradygmaty: obiektywistyczny, subiektywistyczny i 'wielkiej dialektycznej syntezy'. W ramach tego ostatniego szerzej omawia głównie teorie J. Habermasa, A. Giddensa, A. Touraine'a, M. Castellsa, P. Bourdieu. Na zakończenie przedstawia syntezę współczesnego kryzysu postindustrialnego rozumianego jako kryzys cywilizacji, społeczeństwa (w tym gospodarki) i socjologii.

Krzysztof Wielecki jest profesorem Uniwersytetu Warszawskiego. Zajmuje się socjologią cywilizacji, makrosocjologią, współczesnymi teoriami społecznymi, socjologią gospodarki, psychologią społeczną i antropologią filozoficzną, rozwija teorię podmiotowości oraz kultury masowej. Wcześniej prowadził badania związane z pedagogiką, psychologią, socjologią wychowania i młodzieży. Kierował programami badawczymi, w tym empirycznymi (m.in. Europejska myśl społeczna, Kryzys cywilizacyjny - perspektywa europejska, Młoda inteligencja polska).

Znajdź podobne książki Ostatnio czytane w tej kategorii

Darmowy fragment publikacji:

Słowo „kryzys” jest intrygujące i niepokojące, ma w sobie jakąś tajemnicę. Jego odczucie towarzyszyło socjologii od samych jej początków. Czy to jakaś maniera albo zły na- wyk? Jeśli jest czymś stałym, jego diagnoza jest „rewelacją” zupełnie banalną i trywialną. Jeśli zaś prawdą jest, że może on zagrozić cywilizacji, o ile nie ludzkości w ogóle, nie powinniśmy zbyt łatwo się uspokajać. Żyjemy dzisiaj w bardzo poważnym kryzysie cywilizacyjnym i społecznym. Kryzys gospodarczy jest tylko jednym z jego przejawów. Jest to także kryzys intelektualny. Socjologia, jak i inne nauki, w szczególności społeczne, przeżywa zatem podwójną trudność, która przejawia się głównie jako kryzys paradyg- matyczny. Analiza historyczno-socjologiczna prowadzi do rekonstruk- cji ostatnich trzech stuleci i pozwala wyodrębnić z ciągów wydarzeń i procesów te, które świadczyłyby o występowaniu (lub nie) kryzysu czy też kryzysów. Uzupełnia ją próba syntezy socjologicznej przemian cywilizacyjnych ostatnich czterdziestu lat. Prezentuję też modernistyczne i antymoder- nistyczne teorie socjologiczne, które odnosiły się do kryzysu cywilizacyjnego, społeczeństwa lub kultury. Wyodrębniam paradygmaty: obiektywistyczny, subiektywistyczny i „wiel- kiej dialektycznej syntezy”. W ramach tego ostatniego sze- rzej omawiam głównie teorie J. Habermasa, A. Giddensa, A. Touraine’a, M. Castellsa, P. Bourdieu. Kończę syntezą współczesnego kryzysu postindustrialnego rozumianego jako kryzys cywilizacji, społeczeństwa (w tym gospodarki) i socjologii. Krzysztof Wielecki Cena 29,00 zł www.wuw.pl K R Z Y S Z T O F W I E L E C K I K R Y Z Y S I S O C J O L O G I A K R Z Y S Z T O F W I E L E C K I K R Y Z Y S I S O C J O L O G I A Krzysztof Wielecki jest profesorem Uniwersytetu Warszaw- skiego. Zajmuje się socjologią cywilizacji, makrosocjologią, współczesnymi teoriami społecznymi, socjologią gospodarki, psychologią społeczną i antropologią fi lozofi czną, rozwija teorię podmiotowości oraz kultury masowej. Wcześniej prowadził badania związane z pedagogiką, psychologią, socjologią wy- chowania i młodzieży. Kierował programami badawczymi, w tym empirycznymi (m.in. Europejska myśl społeczna, Kryzys cywilizacyjny – perspektywa europejska, Młoda inteligencja polska). Od 1992 r. związany jest z Centrum Europejskim Uniwersytetu Warszawskiego, współpracował też z Instytutem Filozofi i i So- cjologii APS oraz Instytutami Politologii i Socjologii UKSW, a także politologią na Bobolanum. Pracował także w Instytucie Filozofi i i Socjologii PAN i w Uniwersytecie Jagiellońskim. Jest autorem książek: Wprowadzenie do problemów integracji europejskiej, Podmiotowość w dobie kryzysu postindustrializmu, Między indywidualizmem a kolektywizmem. Krzysztof Wielecki zajmuje się także publicystyką i komen- tarzem społecznym oraz politycznym w radiu i telewizji. Dziś najczęściej możemy oglądać go w TVN 24 i Polsacie oraz słuchać w pierwszym i drugim programie Polskiego Radia. Współpracował też z tygodnikiem „Polityka”, Radiem Wolna Europa i BBC, a także z pierwszym i drugim programem TVP. Od 1993 r. związany jest ze Stowarzyszeniem Kultury i Edukacji, gdzie realizuje autorskie programy pedagogiczne i kulturalne. Wcześniej był doradcą i konsultantem m.in. Prezy- denta RP, Rzecznika Praw Obywatelskich, Ministra Edukacji Narodowej, komisji sejmowych. Z upodobaniem żegluje, słucha muzyki poważnej, chodzi po górach i czyta książki, zwłaszcza fi lozofi czne i psychologiczne. KRYZYS I SOCJOLOGIA cala ok.indd 1 ##7#52#aSUZPUk1BVC1WaXJ0dWFsbw== 8.12.2011 15:28:14 KRYZYS I SOCJOLOGIA ##7#52#aSUZPUk1BVC1WaXJ0dWFsbw== ##7#52#aSUZPUk1BVC1WaXJ0dWFsbw== K R Z Y S Z T O F W I E L E C K I K R Y Z Y S I S O C J O L O G I A ##7#52#aSUZPUk1BVC1WaXJ0dWFsbw== Recenzenci Zbigniew Bokszański Władysław Markiewicz Projekt okładki i stron tytułowych Jakub Rakusa-Suszczewski Redaktor prowadzący Katarzyna Sobolewska Redaktor Aldona Mikusińska Indeks osób Bartłomiej Błesznowski Redakcja techniczna Zofia Kosińska Korekta Elwira Wyszyńska Skład i łamanie Krzysztof Biesaga Publikacja dofinansowana ze środków Programu Wydawniczego Centrum Europejskiego Uniwersytetu Warszawskiego © Copyright by Wydawnictwa Uniwersytetu Warszawskiego, Warszawa 2012 ISBN 978-83-235-0984-4 Wydawnictwa Uniwersytetu Warszawskiego 00-497 Warszawa, ul. Nowy Świat 4 http://www.wuw.pl; e-mail: wuw@uw.edu.pl Dział Handlowy: tel. (0 48 22) 5531-33 e-mail: dz.handlowy@uw.edu.pl Księgarnia internetowa: http://www.wuw.pl/ksiegarnia Wydanie I ##7#52#aSUZPUk1BVC1WaXJ0dWFsbw== Spis treści Wstęp . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 9 ROZDZIAŁ I. Historyczny kontekst powstania i rozwoju socjologii 23 1. Industrialna zmiana ładu społecznego . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 2 3 2. Industrializm XIX i połowy XX wieku (do 1945 roku) – ewolucja kryzysu 3 4 3. Ostatnia faza industrializmu: spełniony kapitalizm . . . . . . . . . . . . . . . . 6 0 ROZDZIAŁ II. Kryzys, modernistyczne i antymodernistyczne teorie socjologiczne . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 70 1. Kryzys i teorie socjologiczne – do II wojny światowej . . . . . . . . . . . . . . 7 0 2. Teorie socjologiczne spełnionego kapitalizmu . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 8 6 ROZDZIAŁ III. Teorie socjologiczne kryzysu postindustrialnego . . . . 130 1. Paradygmat obiektywistyczny . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 130 2. Paradygmat subiektywistyczny . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 142 3. Pułapka postmodernizmu . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 147 ROZDZIAŁ IV. Poza postindustrialny kryzys socjologii – teorie wielkiej dialektycznej syntezy . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 153 1 . Jürgen Habermas – proceduralna teoria porozumienia . . . . . . . . . . . . . 153 2. Anthony Giddens – strukturalizacja i polityka życia . . . . . . . . . . . . . . . . 172 3. Randall Collins – interakcja, konflikt i kryzys . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 205 4. Herbert I. Schiller – mass media, państwo i kryzys demokracji . . . . . . . . 207 5. Alain Touraine – demokracja, ruchy społeczne i historia . . . . . . . . . . . . 209 6. Manuel Castells – sieć i kryzys społeczny . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 222 7. Pierre Bourdieu – habitus, produkcja i reprodukcja społeczna . . . . . . . . 240 ROZDZIAŁ V. „Mapowanie” przestrzeni dyskursu: drugie przybliżenie problemu . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 262 ROZDZIAŁ VI. Kryzys społeczny, kryzys socjologii . . . . . . . . . . . . . . . . 309 1. Społeczeństwo i procesy „długiego trwania” a socjologia . . . . . . . . . . . 309 2. Społeczeństwo i kryzys społeczny . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 319 3. Postindustrialny kryzys cywilizacyjny i społeczny . . . . . . . . . . . . . . . . . . 329 4. Kryzys socjologii . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 359 Podsumowanie . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 384 Summary . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 415 Bibliografia . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 448 Indeks osób . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 461 5 ##7#52#aSUZPUk1BVC1WaXJ0dWFsbw== ##7#52#aSUZPUk1BVC1WaXJ0dWFsbw== Książkę dedykuję pamięci mojej mamy – Ewy Wieleckiej ##7#52#aSUZPUk1BVC1WaXJ0dWFsbw== Fundamentalnym zagadnieniem nie jest przejąć władzę, lecz odtwo- rzyć społeczeństwo, wynaleźć politykę na nowo, uniknąć ślepego kon- fliktu pomiędzy otwartymi rynkami a zamkniętymi kulturami, prze- zwyciężyć rozpad społeczeństw tam, gdzie zwiększa się dystans między włączonymi w społeczeństwo a wykluczonymi z niego, tymi w kręgu i tymi poza nim. Alain Touraine, Lettre a Lionel 1 Dzieje naszej Rewolucji powinny niewątpliwie stanowić najlepszą lekcję skromności dla filozofów i dla mężów stanu; nigdy bowiem nie było wydarzeń donioślejszych, szykujących się dłużej, lepiej przygoto- wanych – i mniej przewidzianych. Alexis de Tocqueville, Dawny ustrój i rewolucja 2 2 A. de Tocqueville, Dawny ustrój i rewolucja, przeł. H. Szumańska-Grossowa, Kraków 1994, 1 A. Touraine, Lettre à Lionel, Michel, Jacques, Martine, Bernard, Dominique – et vous (Reliure inconnue), Paris 1995, s. 36. s. 31. ##7#52#aSUZPUk1BVC1WaXJ0dWFsbw== Wstęp Pojęcie kryzysu jest aż nazbyt często używane w dzisiejszej socjologii. Niestety autorzy rzadko wyjaśniają, co mają na myśli, a różnorodność sensów, jaką można odnaleźć w lekturach, okazuje się tak wielka, że zachodzi podejrzenie, iż znowu w humanistyce mamy pojęcie z gumy, oznaczające wszystko i nic. Niewątp liwie słowo „kryzys” jest intrygujące i niepokojące, ma w sobie jakąś tajemnicę, nie- jednego zaś tak nastraszy, że „znieczulony” lękiem przyjmie wszystko, co autor zechce mu zaofiarować, czasem nazbyt hojnie. Można oczywiście unikać tak wątpliwych terminów, ciekawe jednak, jakimi wtedy byśmy się posługiwali, skoro niewiele z tych stosowanych w naukach spo- łecznych daje się jakkolwiek ściśle określić. Ponadto nie można wykluczyć, iż za tą niejasną zasłoną słów kryje się istotna rzeczywistość, z którą – z punktu widzenia naukowca – warto się zmierzyć. „Gumowy” język nie jest dobrym sposobem na przyzwoitą naukę, ale pruderia językowa, której nie interesuje świat i życie, lecz tylko poprawność i precyzja wewnątrz języka – też nie. Być może istnieje jakiś ważny powód, dla którego ten tak nadużywany społecznie termin przedostał się do socjologii i robi w niej prawdziwą karierę. Wydawało mi się, że rzeczywiście intuicja dotycząca kryzysu jest trafna, może nawet bardziej dramatycznie niż byśmy pragnęli. Zadanie zmierzenia się z nią uznałem za ważne. Nie było moim zamiarem zbudowanie teorii kryzysu ani w szerokim, ani w wąskim sensie. Zresztą, co do możliwości budowania dzisiaj teorii w ścisłym tego słowa znaczeniu, zachowuję łagodny sceptycyzm. Jednak zebranie i w miarę usystematyzowane uporządkowanie dostępnego w literaturze materiału na ten temat, czyli przygotowanie przyczółka pod taką teorię, to ambi- cja, która mną tu kierowała. Rozliczne analizy literatury, danych statystycznych, badań socjologicznych najróżniejszego rodzaju, konfrontowanie ich z danymi hi- storycznymi – wszystko to doprowadziło do wstępnej hipotezy, która następnie była przedmiotem pracy naukowej. Książka ta zdaje sprawę z jej wyników. 9 ##7#52#aSUZPUk1BVC1WaXJ0dWFsbw== Najpierw zatem odróżniłem pojęcie kryzysu tego, co socjologia bada, czyli ogólnie rzecz ujmując: społeczeństwa, od kryzysu samej socjologii, który wprost lub pośrednio przebija z kart wielu dzieł tej nauki. Następnie zauważyłem, iż odczucie kryzysu społecznego towarzyszyło socjologii od samych jej początków aż do dzisiaj. Warto było zadać sobie pytanie, czy to jakaś maniera albo zły na- wyk, czy też istotnie kryzys jest tak nieodłącznym elementem naszego życia, że nieustannie musi być obecny w myśli o nim? Jeśli stanowi on nieodłączną cechę społecznego bytowania ludzi, to jego diagnoza jest „rewelacją” zupełnie banalną i trywialną; studia historyczno-socjologiczne nasunęły jednak przypuszczenie, iż w istocie w życiu społecznym występowało wiele rozmaitych kryzysów, znacznie różniących się przyczynami, mechanizmami i skutkami. Zrozumienie kryzysu sprzed np. dwustu lat nie musi więc bezpośrednio tłumaczyć współczesnego kry- zysu. Śledząc zatem rozwój socjologii i odnajdując w kolejnych teoriach spostrze- żenia dotyczące kryzysu, zapewne spotykamy się z rozmaitą materią procesów i uwarunkowań, która wymaga przeto subtelniejszego różnicowania, rozumienia, tworzenia typologii oraz periodyzacji itp. zabiegów. Jeśli zaś czytamy i słyszymy współcześnie o kryzysie tak dramatycznym, że może on zagrozić trwaniu cywi- lizacji, o ile nie ludzkości w ogóle, nie powinniśmy bez sprawdzenia udzielać uspokajającej odpowiedzi, iż był on zawsze, a przecież jakoś istniejemy (może tylko niektórzy dzisiaj mają słabsze nerwy). Nie powinniśmy, gdyż – po pierwsze – trzeba by mieć pewność, że ciągle trwa ten sam, tak samo niegroźny kryzys, i jest niemożliwe, aby obecnie był on inny, tym razem rzeczywiście poważny. Po drugie zaś, nawet jeśli możemy dziś powiedzieć, że „nic nowego pod słońcem”, to łatwo zauważyć, iż w przeszłości historia niekiedy bywała łaskawa i łagodna, ale kiedy indziej nie szczędziła traumatycznie dotkliwych doświadczeń. Niektó- re z nich jeszcze dziś chyba dobrze pamiętamy. Ponadto nawet powierzchowna znajomość historii wystarcza, by zauważyć, że zdarzały się czasem upadki społe- czeństw, cywilizacji i kultur. Nie jest zaś chyba bez znaczenia, czy obecnie żyjemy na tak trudnym i niebezpiecznym zakręcie dziejów, czy też po prostu słabo zno- simy naturalne w życiu społeczeństw kłopoty i konflikty. Być może mamy dzisiaj znacznie większą skłonność do histerii niż nasi poprzednicy. Ale dlaczego? Czy już sama ta obserwacja nie jest istotnym powodem do refleksji o kryzysie? Interesujące wydaje się także to, czy wszystkie kryzysy mają taką samą naturę i można przeto pokusić się o jedną uniwersalną teorię kryzysu, czy też są one zda- rzeniami niepowtarzalnymi i różniącymi się od siebie, wymagającymi za każdym razem innego wyjaśnienia i, co nie bez znaczenia, innych prognoz. Podstawowa teza tej książki to przekonanie, że żyjemy dzisiaj w bardzo po- ważnym kryzysie cywilizacyjnym i społecznym. Jednym z jego wymiarów jest 10 ##7#52#aSUZPUk1BVC1WaXJ0dWFsbw== kryzys intelektualny. Socjologia, jak i inne nauki, w szczególności społeczne, prze- żywa zatem kryzys podwójnie; przejawia się on głównie jako kryzys paradygma- tyczny. W tak trudnych czasach jest też może jedną z najpotrzebniejszych nauk, żeby nie powiedzieć, iż jest dramatycznie konieczna. Okazuje się też jednak tak bardzo pogrążona we własnych kłopotach i zaangażowana w swoje wewnętrzne dyskursy, że słabo nadąża za – i bez tego trudną do pojęcia – rzeczywistością spo- łeczną. Budzi to społeczne zniechęcenie i rozczarowanie socjologią, co nierzadko staje się udziałem samych socjologów. Najbardziej jednak interesowała mnie kwestia, czy istotnie, jak to się często pisze i powiada, żyjemy obecnie w czasach jakiegoś szczególnego kryzysu socjolo- gii i społeczeństwa, a jeśli tak, to na czym miałby on polegać, jakie miałby przy- czyny i przebieg oraz jak można by w jego przypadku rokować. Wydaje się, iż ze względu na swoisty charakter tej książki trzeba od razu wyjaśnić kilka podstawowych dla niej kwestii, które pomogą, być może, uniknąć nieporozumień. Przede wszystkim nie jest ona prezentacją gotowej, zwartej, pew- nej teorii kryzysu, zwłaszcza sformułowanej w jakimś tradycyjnym stylu. Stanowi raczej świadectwo poszukiwania pewnej drogi do takiej teorii. Niekiedy udaje się dojść do jakiejś tezy czy spostrzeżenia, które mogłoby być jej budulcem, kie- dy indziej próby wydają się chybione. Książka ta dokumentuje raczej pewnego rodzaju pracę badawczą, w której autor kierował się kilkoma założeniami meto- dologicznymi, a także pragnieniem, by ominąć większość meandrów i raf meto- dy tradycyjnej, jakiej nie da się już dzisiaj, jak sądzę, akceptować bezkrytycznie. Z drugiej strony, chodziło o to, by nie popadać w aporie, niemożności i „samo- bójcze” skłonności wielu metod najnowszych, zwłaszcza postmodernistycznych. Wypróbuję wartość tych założeń poprzez ich zastosowanie do rozumienia kryzysu cywilizacyjnego i społecznego. Niniejsza publikacja relacjonuje pewien etap pracy naukowej, która może kiedyś doprowadzić do skonstruowania teorii, o ile jej pojęcie będziemy rozumieli mniej ortodoksyjnie, bardziej nowocześnie niż to się w tradycyjnej czy antytra- dycyjnej socjologii praktykuje. Jest to jak gdyby relacja z mozolnego i nieregu- larnego wchodzenia po schodach, a nie z widoku, jaki rozciąga się z ostatnie- go piętra. Równocześnie kierujemy się tu nadzieją, że taka metoda daje efekty bardziej autentyczne, że sama wystawia się na krytykę, pozwala czytelnikowi nie tylko poznawać wnioski autora, lecz także śledzić, jak autor ów do nich dochodzi, a także samemu angażować się w myślenie, w ten otwarty i jawny dla czytającego proces badawczy. Założenia metodologiczne i teoretyczne, jakie zostały tu przyjęte, zostaną bardziej szczegółowo wyjaśnione w dalszej części Wstępu, tam, gdzie wprowadzam do poszczególnych rozdziałów. Kolejne założenia i wnioski poznać będzie można 11 ##7#52#aSUZPUk1BVC1WaXJ0dWFsbw== w trakcie lektury tychże rozdziałów. Często zresztą założenia i tezy są wynikiem rozważań i badań przeprowadzonych w poprzednich częściach. Tutaj uprzedzamy tylko czytelnika, że jeśli wolałby po prostu poznać efekt pracy badawczej, a nie interesują go „szwy” roboty naukowej i nie ma ochoty towarzyszyć autorowi na jego stromych nieraz i krętych ścieżkach, powinien raczej od razu przejść do Pod- sumowania. Z przyjętych założeń metodologicznych wynika też fakt, który może budzić szczególne wątpliwości, a mianowicie liczne powtórzenia. Zwłaszcza rozdział pt. „Mapowanie” przestrzeni dyskursu: drugie przybliżenie problemu może sprawiać wrażenie zbędności, jako że znowu wracamy tam do kwestii wcześniej już po- dejmowanych. A przecież raz jeszcze, co najmniej, trzeba będzie do nich wrócić. W dalszej części Wstępu oraz w odpowiednich fragmentach kolejnych rozdziałów będę to wyjaśniać. Nie jest to wynik przeoczenia czy niedostatku pracy redakcyj- nej, lecz konieczność wynikająca z przyjętych założeń, które autor także poddaje pod krytykę czytelnika. Wstępnie i skrótowo wyjaśnię tylko, że za każdym razem te same treści powracają na kartach tej książki w innej formie i w inny sposób. Za każdym razem poddawane są innym operacjom, które mają odmienne cele, aby na koniec, w rozdziale szóstym pt. Kryzys społeczny, kryzys socjologii, a zwłaszcza w Podsumowaniu, stało się jasne, do czego te operacje miały prowadzić i jaki dały efekt. Poszczególne teorie, przywoływane w tej pracy, występują w rozmaitych ro- lach. Po pierwsze, przedstawiam tu te fragmenty koncepcji wybitnych socjolo- gów, które odnoszą się bezpośrednio do zjawiska kryzysu. Chodzi o to, by czytel- nik mógł tutaj znaleźć przegląd najważniejszych poglądów. Są one podstawowym budulcem niniejszej książki. Później niektóre z tych teorii powracają jako wytwór swego czasu – wytwór, który jakoś o nim świadczy, wskazuje np. na pewnego rodzaju kryzys intelektualny, światopoglądowy, paradygmatyczny, który jest jed- nym z przejawów bardziej podstawowego kryzysu, np. cywilizacyjnego. Kiedy indziej pewne tezy są włączane w dyskurs z innymi, co pozwala np. ustalić sferę zgody i jej braku w sprawach, jakimi się tu zajmuję, granice przestrzeni owego dyskursu, główne jego tropy itd. Na koniec, gdy wprowadzam pewne tezy do swej koncepcji, albo właśnie buduję ją w opozycji do takiej tezy, pojawić się ona może raz jeszcze, ale już w określonym kontekście historycznym i intelektualnym, po dyskusji z innymi stanowiskami i krytycznej interpretacji odautorskiej. Spotkamy tu też teorie, które – jak np. te autorstwa Pierre’a Bourdieu – bez- pośrednio nie odnoszą się do kryzysu, ale nie można bez nich scharakteryzować epoki, ważnej orientacji intelektualnej, czyli kontekstu analizowanego kryzysu. Jeśli chodzi o koncepcje Bourdieu, trzeba zauważyć, że zwłaszcza jego prace doty- czące mechanizmów reprodukcji społecznej dają istotny asumpt do zastanowienia 12 ##7#52#aSUZPUk1BVC1WaXJ0dWFsbw== się, czym jest kryzys, lub też na czym polega jego brak, oraz jakie mechanizmy sprawiają, iż społeczności nie zawsze muszą być w stanie kryzysu. Jest to jednak także ważny przyczynek do refleksji odwrotnej, czyli o mechanizmach prowadzą- cych do niego. Pojawiają się też w tym tekście teorie czy poglądy, które są dobit- nym przykładem świadczącym o kryzysie samej socjologii. Rozdział pierwszy pt. Historyczny kontekst powstania i rozwoju socjologii stano- wi szczególnego rodzaju analizę historyczno-socjologiczną ostatnich trzech stuleci, której zadaniem jest taka rekonstrukcja tego okresu, aby można było ewentualnie wyodrębnić z ciągów wydarzeń i procesów te, które świadczyłyby o występowaniu lub niewystępowaniu kryzysu czy też kryzysów. Ostatecznie przyjąłem, że intere- sować mnie będą takie kategorie, jak kryzys cywilizacyjny i kryzys społeczny poj- mowany jako zachodzący na poziomie ładu społecznego. Wymagało to zebrania i zaprezentowania materiału historycznego tak, aby taka analiza była możliwa. Zastosowałem tu metodę, którą nazwałem „metodą rozumienia socjologicznego historii”, tj. próbowałem odtworzyć ówczesną perspektywę cywilizacyjną, stan społeczeństwa, klimat i warunki kulturowe, w miarę możności spojrzeć na nie z właściwej ich czasom perspektywy, ukazać ważne wydarzenia społeczne na tle faktów pozornie ulotnych, imponderabiliów przejawiających się w stylu życia, ro- dzaju wyobrażeń społecznych, typie wrażliwości, mentalności itp. czynnikach hi- storii. Metoda rozumienia socjologicznego historii oznacza tu zatem także wgląd w odległe czasy, ich świat społeczny, myśli i gusta aktorów zbiorowości. Punktem kluczowym takiej analizy stała się kategoria ładu społecznego z jego wymiarami kultury, struktury społecznej, ładu instytucjonalnego, porządku gospodarczego i demograficznego. Jednakże nie prowadziłem badań o charakterze historycznym. Na tych stro- nach odwoływać się będę do podstawowych dzieł i autorytetów w dziedzinie hi- storii, traktując ich ustalenia jako wypowiedzi sędziów kompetentnych, a także jako materię badawczą, analizowaną z perspektywy socjologii wiedzy. Powołam się na twórców uznanych środowiskowo za autorytety. Przeszłość, jej fakty i wy- darzenia są dla mnie kontekstem interpretacyjnym, a nie zasadniczym przed- miotem badania. Tym ostatnim jest, jak wyjaśniałem, kryzys cywilizacyjny i spo- łeczny. Stąd nie zachodziła potrzeba wnikliwych studiów źródłowych z dziedziny historii. Przeciwnie, będę się starał korzystać z gotowych i uznanych opracowań, które budzą możliwie najmniej wątpliwości. Wątek historyczny z założenia ma charakter podręcznikowego szkicu. Nie siliłem się także na własne interpretacje historyczne, nikt poza samym środowiskiem historyków zajmujących się danym okresem nie potrafi bardziej prawdziwie osądzić, kto najtrafniej i najwierniej rozumie przeszłość. Oczywiście, to całkowite zaufanie do opinii środowiskowych, potwierdzanych nazwiskami 13 ##7#52#aSUZPUk1BVC1WaXJ0dWFsbw== autorów uznanych podręczników i książek, można uznać za grubo przesadne – ale jest ono nieuniknione. Gdzie było to możliwe, sięgałem uzupełniająco do prac socjologów, np. Alexisa de Tocqueville’a (o którego zresztą historycy mogliby się słusznie upomnieć). Wstępne studia tego typu pozwoliły wyodrębnić w miarę niepodważalną periodyzację, w obrębie której można rozumieć poszczególne wydarzenia i całe ich procesy, a także analizować ich społeczne i kulturowe reperkusje. Wyróżni- łem w ten sposób wiek XVIII, choć niekiedy trzeba było sięgnąć głębiej w prze- szłość, aby zrozumieć długie i złożone procesy prowadzące do szczególnego splo- tu okoliczności, jakie zachodziły w wieku XIX. Mam tu na myśli nałożenie się długiego procesu narastania tendencji sekularyzacyjnych, ewolucji zapoczątko- wanego w drugiej połowie XVIII stulecia prądu intelektualnego i artystycznego oświecenia, industrializmu poprzedzonego rewolucją naukowo-techniczną oraz ewoluującego od XIV wieku kapitalizmu. Wydarzenia polityczne, które były, w jakiejś mierze, efektem tego splotu okoliczności i ich reperkusji społecznych, cywilizacyjnych i kulturowych, symbolizowane przez Wielką Rewolucję Francu- ską, otworzyły drogę do epoki datowanej przeze mnie na XIX i XX wiek (do- kładniej chodzi o granicę połowy lat 70. XX wieku), epoki nazywanej tu krótko industrializmem. W obrębie tej epoki, za historykami, wyróżniłem fazę wczesnego, dość bru- talnego i gwałtownie przeobrażającego świat industrializmu, sięgającą lat 50. XIX wieku. Mówiłem tu o rosnących na tym tle napięciach społecznych i politycz- nych. Norman Davies określa ten okres jako „stadium reakcji”. Później na krótko sytuacja się ustabilizowała. Według wspomnianego autora okres ten przypadał na lata 1848–1871; Davies nazywa go „stadium reformy”. Potem nastąpiło „stadium rywalizacji”, które skończyło się I wojną światową. Pisałem więc także i o tym okresie, określając go mianem „kapitalizmu monopolistycznego”, który wytwa- rzał sobie właściwe konflikty i w ten sposób doprowadził zarówno do tej, jak i do II wojny światowej. Pierwsza z nich bowiem nie rozwiązała żadnego z proble- mów, jakie ją spowodowały, przeciwnie – bardzo je nasiliła, co doprowadziło, po dwudziestoletnim okresie międzywojennego chaosu, do II wojny. Po 1945 roku w Europie Zachodniej i w innych państwach demokratycznych nastąpiła ostatnia faza industrializmu, nazwana tu przeze mnie „spełnionym” lub „dojrzałym kapi- talizmem”. Sprawozdanie z tej części badań zawiera rozdział pierwszy, którego począt- kowy podrozdział relacjonuje wydarzenia wieku XVIII, drugi zaś obejmuje okres od XIX wieku do II wojny światowej włącznie. Trzeci natomiast, w którym re- zygnuję już z narracji historycznej, gdyż opisuje on czas nie tak odległy, tj. owe- go „spełnionego kapitalizmu”, jest już wyłącznie analizą socjologiczną. Studia te 14 ##7#52#aSUZPUk1BVC1WaXJ0dWFsbw== pozwoliły wyodrębnić epokę industrialną i dwa zasadnicze kryzysy cywilizacyjne i społeczne: industrialny i postindustrialny. W drugim rozdziale pt. Kryzys, modernistyczne i antymodernistyczne teorie so- cjologiczne dokonałem przeglądu najważniejszych teorii socjologicznych XIX i XX wieku. Wyodrębniłem wśród nich dwa – wspomniane w tytule – paradygmaty, a także zgodnie z periodyzacją historyczną interesującego nas okresu omówiłem osobno te, które powstały w czasach sprzed II wojny światowej czy też odnosiły się do nich, oraz późniejsze, tj. powstające mniej więcej do połowy lat 70. XX wieku. Przegląd ten nie może być rozumiany jako rodzaj historii socjologii. Poszczególne koncepcje interesowały mnie jedynie pod pewnymi, związanymi z przedmiotem badań, względami i przedstawiałem je tutaj tylko w tym kontekście. Wyodręb- niałem zatem te wątki, które wprost odnosiły się do kryzysu cywilizacji, społe- czeństwa lub samej socjologii, pozwalały lepiej zrozumieć poszczególne okresy historii, były jakoś szczególnie znaczące dla swoich czasów albo o tych czasach bardzo wyraziście świadczyły. Niekiedy prezentowałem takie fragmenty koncepcji socjologicznych, które uznałem za osobliwy przejaw kryzysu. W późniejszych bo- wiem rozdziałach teorie posłużyły mi z jednej strony jako narzędzia interpretacji i rozumienia rozmaitych problemów, z drugiej zaś – jako „materiał badawczy”, analizowany z punktu widzenia socjologii wiedzy. Próbowałem się zastanowić, dlaczego pewne idee, ale także metody badawcze pojawiają się w określonym cza- sie, a nie kiedy indziej, oraz o czym może świadczyć i ku czemu prowadzić ich następstwo. Rozdział trzeci pt. Teorie socjologiczne kryzysu postindustrialnego przedstawia te dokonania socjologów, które powstały niewiele wcześniej niż w latach 70. XX wieku, a zatem w czasie, który w ramach mojej periodyzacji określiłem jako kry- zys postindustrialny. Zgodnie z przyjętą przeze mnie typologią Burrella i Mor- gana wyodrębniłem dwa zasadnicze paradygmaty tego czasu: obiektywistyczny i subiektywistyczny. Ponieważ koncepcje zaliczane tu do subiektywistycznych raczej nie aspiro- wały do analizy wielkich kryzysów, a czasem świadomie i radykalnie się od tego odcinały, nie poświęciłem im tu wiele miejsca. Mają one tutaj znaczenie jedynie jako przejawy bardziej zasadniczych procesów w socjologii, które moim zdaniem są odbiciem szerszych zjawisk kryzysowych, i właśnie w tym charakterze, jako przedmiot analizy z perspektywy socjologii socjologii (powtórzenie nie jest tu po- myłką) wystąpiły one w tej publikacji. Nie przedstawiam tu przeglądu historycz- nych teorii socjologicznych, nie próbowałem więc zachowywać równowagi mię- dzy różnymi orientacjami socjologicznymi. Niektóre zatem omawiane są szeroko, a inne – bardzo skrótowo, tak jak w przypadku tych należących do paradygmatu subiektywistycznego. 15 ##7#52#aSUZPUk1BVC1WaXJ0dWFsbw== Osobno wyróżniłem teorie nurtu postmodernistycznego, który traktuję jako zradykalizowaną wersję postawy subiektywistycznej, szczególnie wyraziście ob- razującą zależności kryzysu cywilizacyjnego i nauk społecznych oraz powikłania wewnątrz intelektualnego dyskursu nauki przełomu XX i XXI wieku. W rozdziale czwartym zająłem się teoriami, które – moim zdaniem – wy- chodzą poza niemożność i skrupuły socjologii kryzysu postindustrialnego, okreś- lonymi tu jako „teorie wielkiej dialektycznej syntezy”. Czy rzeczywiście trafnie dobrałem koncepcje, to inna sprawa. Być może ktoś został pominięty, a ktoś za- kwalifikowany zbyt pochopnie. Wybór miał niewątpliwie charakter subiektywny. Długo rozważałem, czy nie powinno się tutaj wymienić np. Zygmunta Baumana, a niekoniecznie omawiać Collinsa i Schillera. Ostatecznie trzeba było się na coś zdecydować, a czytelnik będzie mógł ocenić, czy była to decyzja trafna. Omówi- łem zatem teorie Jürgena Habermasa, Anthony’ego Giddensa, Randalla Collinsa, Herberta I. Schillera, Alaina Touraine’a, Manuela Castellsa, Pierre’a Bourdieu. Oczywiście, prezentacji wybranych opracowań nie można rozumieć jako mono- grafii twórczości tych autorów. Analizowałem tylko te ich wątki, które wiążą się z badaną przeze mnie problematyką lub jakoś naświetlają jej kontekst, świadczą o czymś ważnym z punktu widzenia tej publikacji. Szczególny charakter ma rozdział piąty pt. „Mapowanie” przestrzeni dyskur- su: drugie przybliżenie problemu. Termin „mapowanie” wzięty jest od Giddensa3 i oznacza tu swoisty rodzaj porządkowania teoretycznego, wyłaniania pewnych wątków, odkrywania ich kontekstów itp. Zabieg „mapowania”, tak jak go tu ro- zumiem, polega też na określaniu zakresu problemu, wyborze pojęć kluczowych i wyznaczeniu ich granic znaczeniowych. We wcześniejszych rozdziałach omawia- ne teorie były oczywiście jakoś opracowywane, dokonywałem skrótów, wyborów pewnych tez, nie uwzględniałem innych, decydowałem się na określone sposoby ich wyrażania. Przedstawiałem poglądy autorów tak, jakby były jednolitymi, nie- zmiennymi w czasie, ostatecznymi wersjami. Pomijałem to, że często w różnych dziełach, w rozmaitych fazach swej twórczości, ten sam socjolog pisał zupełnie lub częściowo co innego. Były to, profilowane ze względu na tematykę pracy, syntezy. Zabieg „mapowania” polega też na określeniu najistotniejszych punktów wspólnych i różnic w omawianych wcześniej teoriach, redukcji tego, co w wyni- ku konfrontacji poszczególnych koncepcji ze sobą, a także po krytycznej analizie każdej z osobna, wydaje się zbędne. Tak przygotowane teorie włączone zostały na- stępnie do swoistego dyskursu. Osobliwość nie polega tu tylko na tym, iż ludzie, którzy być może nigdy się nie widzieli, a często też nie czytali, przemawiają we 3 Zob. A. Manterys, Wstęp do wydania polskiego, w: A. Giddens, Nowe zasady metody socjolo- gicznej. Pozytywna krytyka socjologii interpretatywnych, przeł. G. Woroniecka, Kraków 2001, s. II. 16 ##7#52#aSUZPUk1BVC1WaXJ0dWFsbw== wspólnej sprawie z jednego miejsca i w jednym czasie, lecz chodzi również o to, że odpowiadają oni na pytania i problemy postawione przez autora, w związku z jego zainteresowaniami, poprzez teksty, które były napisane zupełnie kiedy in- dziej i najczęściej w wyniku stawiania sobie innych pytań. W ten sposób powstaje szczególna synteza, jak gdyby materiał czy też przestrzeń dyskursu, zakreślane jest pole teoretyczne. Dodajmy, iż metoda „mapowania” musi uwzględniać także za- biegi translacyjne. Nie można bowiem, bez niebezpieczeństwa eklektyzmu, pro- wadzić owego dyskursu, zakreślać jego granic i osi bez wypowiedzenia tych róż- nych narracji we względnie ujednoliconym czy też „zuniwersalizowanym” języku, który by godził ich różnorodność, tworząc mosty pojęciowe. Dopiero w rozdziale szóstym pt. Kryzys społeczny, kryzys socjologii, w wyni- ku zabiegów, których rezultaty zostały zaprezentowane w poprzednim rozdziale, mogłem dokonać próby przedstawienia pozytywnych rezultatów całości pracy naukowej. Jest to już niejako trzecie podejście do tematu – tym razem jednak na innym merytorycznie poziomie. Gdy do roztworu soli wrzuci się nitkę, po jakimś czasie osiądą na niej kryształki, powstaną inne struktury materii, nie płyn, lecz kryształ właśnie. Podobnie tutaj, po wszystkich zabiegach naukowych coś się wykrystalizowało. Oczywiście nie bez katalitycznego wpływu własnych poglądów autora, które odegrały w sensie krytycznym istotną rolę w rozdziale piątym, a teraz nie tylko posłużyły procesowi krystalizacji, lecz także włączone zostały, w mniej- szym lub większym stopniu, w ostateczną strukturę. Nie sądzę, by to wystarczyło do stwierdzenia, że udało się dojść do wykrystalizowania się socjologicznej teorii kryzysu, ale – jak to już powiedziałem – powstał dla niej pierwszy przyczółek. Rozdział szósty poświęcony jest także próbie syntezy współczesnego kryzysu postindustrialnego, rozumianego jako kryzys cywilizacji, społeczeństwa (pięciu wymiarów ładu społecznego) i socjologii. Trzeba powiedzieć, iż zawęziłem analizy do świata Zachodu, a jeśli pisałem o globalizacji, to także jednak z tej perspekty- wy. Nie sądzę bynajmniej, aby reszta świata była mniej ważna, może jest nawet przeciwnie, ale przekraczało nie tylko ambicje, lecz także możliwości autora dzie- ło bardziej ambitne. Usiłowania postawienia diagnozy współczesności w całym splątaniu problemów ekonomicznych, kulturowych, społecznych, psychologicz- nych, także, być może, są dowodem niewczesnych ambicji autora. Ale to ocenią czytelnicy. Winny jestem czytelnikom jeszcze kilka wstępnych wyjaśnień. Najpierw bę- dzie to usprawiedliwienie z powodu rozmiarów książki, niewątpliwych dłużyzn i licznych powtórzeń. Jest po temu kilka powodów. Scharakteryzowana powyżej metoda przybliżeń sprawia, iż nie można takich powtórek uniknąć. Ma ona jed- nak, ufam, swoje pożyteczne strony. Sądzę, iż, za każdym razem, gdy mowa jest o tym samym, to jednak inaczej, na innym poziomie. Jest to także sposób umożli- 17 ##7#52#aSUZPUk1BVC1WaXJ0dWFsbw== wiający czytelnikowi pozostawanie w ciągłym dyskursie z książką i przytaczanymi w niej teoriami, postępowanie z nią, towarzyszenie procesowi intelektualnemu, który za nią stoi. Taka metoda narracji zaprasza do samodzielnego myślenia, a za- razem otwiera się na krytykę. Gdy nie jest się ciekawym szwów roboty naukowej autora i nie ma się ochoty krytycznie kontrolować jej postępów, nie chce się znać uzasadnień, i tego jak one narastały, wystarczy przeczytać Podsumowanie i, ewentualnie, jakieś wybrane frag- menty książki. Zachęcam jednak do lektury całości. Trzeba też wyjaśnić pewną istotną lukę w tej pracy. Wspominam w niej mianowicie o znaczeniu i względnej autonomiczności dyskursu intelektualnego. Niezwykle ważną rolę odgrywa w nim filozofia, a jej związki z socjologią są silne, liczne i często pogmatwane. Tymczasem prawie w ogóle nie poświęcam tej kwestii uwagi, podobnie jak wielu – czasem bardzo ciekawym i wartościowym – teoriom z zakresu filozofii społecznej, niekiedy wprost odnoszącym się do kryzysu cywi- lizacyjnego, społecznego lub nauki. Na przykład zaledwie wspominam o komu- nitarianizmie, a o współczesnych koncepcjach konserwatywnych lub liberalnych w ogóle nie ma mowy. Wymagałoby to jednak osobnej, i to obszernej książki, którą istotnie planuję, aby postąpić z filozofią podobnie jak to uczyniłem z socjo- logią, a potem badać wpływy filozofii na socjologię i, czasem, przeciwnie. To jest jeszcze do zrobienia. Winny jestem jeszcze jedno wyjaśnienie. Wbrew poglądom o niekumulatyw- ności współczesnej narracji naukowej próbuję tu udowadniać coś przeciwnego. Książka ta jest pewnym etapem pracy badawczej, który obficie czerpie z tekstów autora opublikowanych wcześniej w wielu miejscach4. Jest też przyczynkiem do publikacji, które powstaną później. Muszę zatem prosić o wyrozumiałość czytel- nika, który zna te wcześniejsze prace i dostrzeże liczne przypomnienia. Zalesie, wrzesień 2007 4 Przede wszystkim w K. Wielecki, Podmiotowość w dobie kryzysu postindustrializmu. Między indywidualizmem a kolektywizmem, Warszawa 2003, a także w tegoż, Community, the Crisis of Post- industrialism and Perspectives for European Integration, w: On the Road to the European Union Appli- cant Countries’ Perspective, red. D. Milczarek, A.Z. Nowak, Warszawa 2003; K. Wielecki, Globalisa- tion and Free Market, „Yearbook of Polish European Studies Warsaw University Centre for Europe” 2004, t. 8, s. 165–187; tegoż, Poland and the European Union. Sociological Problems, „Yearbook of Polish European Studies Warsaw University Center for Europe” 2000, t. 4, s. 125–140. 18 ##7#52#aSUZPUk1BVC1WaXJ0dWFsbw== Apendyks do Wstępu W książce tej zamierzałem m.in. wypracować propozycję rozumienia kryzysu cywilizacyjnego, jaki można było zaobserwować od ok. połowy lat 70. XX wieku. Uważałem z jednej strony, że socjologia mogłaby dostarczyć cennej perspektywy, a z drugiej, że nauka ta ma jednak kłopoty, które utrudniają jej spełnienie takiej roli. Zadanie wydawało mi się pilne, gdyż kryzys, moim zdaniem, narastał, doty- kając zwłaszcza psychiki człowieka, kultury, wartości i wizji sensu ludzkiego życia oraz… gospodarki. Książkę tę złożyłem w październiku 2007 roku w jednym z dużych wydaw- nictw naukowych. Po kilku miesiącach otrzymałem odpowiedź, iż mimo bardzo dobrych recenzji dwóch wybitnych socjologów, z porady menedżerów wydaw- nictwa nie podejmie się ono druku, ponieważ traktuje ona o czymś zupełnie oderwanym od rzeczywistości. W sierpniu 2008 roku było jasne, że świat musi zmierzyć się z wielkim kryzysem ekonomicznym – największym od lat 20. ubieg- łego stulecia. Na pociechę menedżerom, którzy – okazuje się – decydują w tym wydaw- nictwie o tym, jaka jest rzeczywistość, powiem, że gdy byłem pod koniec lipca 2008 roku w Nowym Jorku i Waszyngtonie i pytałem tamtejszych politologów, socjologów i ekonomistów o nadchodzący kryzys, byli bardzo zdziwieni. Pytali mnie, czy może w Polsce jest coś nie tak? 31 lipca wystartowałem do Polski. Rano, 1 sierpnia, wylądowałem na lotnisku Charlesa de Gaulle’a w Paryżu i kupiłem kilka gazet, żeby skrócić czas oczekiwania na lot do Warszawy. We wszystkich na pierwszych stronach pisano o wielkim kryzysie ekonomicznym. Przyszedł ze Stanów Zjednoczonych, w których jeszcze wieczorem uczeni nic o nim nie wie- dzieli. Jeden z polskich ekonomistów i prominentnych działaczy finansowych na pytanie zadane przez dziennikarkę w październiku 2008 roku, czy kryzys potrwa długo, odrzekł, że raczej krótko, gdyż ma on wrażenie, iż „rynki zmęczyły się już kryzysem i zechcą się teraz podnieść”. Inny „analityk rynków”, ekonomista i waż- na postać w krajowym systemie finansowym, stwierdził również w październiku, zatem nieco ponad dwa miesiące od rzekomego rozpoczęcia się kryzysu, że do tej pory „uważaliśmy, że mamy robić wszystko, co nam powiedzą rynki, ale teraz przekonaliśmy się, iż również my powinniśmy zacząć mówić do rynków”. Jak widać nie tylko socjologia ma kłopoty z rozumieniem współczesności. Co ciekawe, istnieje ogromna i ważna literatura zapowiadająca kryzys na róż- ne sposoby. Kiedyś ktoś mnie spytał, skąd wiedziałem, że nadejdzie. Odpowiedź jest mało romantyczna – z lektury naukowych książek ostatniego ćwierćwiecza. 19 ##7#52#aSUZPUk1BVC1WaXJ0dWFsbw== W 2008 roku złożyłem tę książkę w innym, tym razem mniejszym wydaw- nictwie, gdzie przez dwa lata czekała na druk. Pod koniec 2010 roku zapropono- wałem jej wydanie Wydawnictwom Uniwersytetu Warszawskiego, co zakończyło jej zabawny żywot. A rozpoczęło, mam nadzieję, normalne życie naukowe. Kilkuletnia epopeja mego manuskryptu jest też chyba jakimś przyczynkiem, czy też ilustracją niniejszej książki. Właśnie dlatego postanowiłem, za życzliwą zgodą Dyrekcji Wydawnictw, drukować ją w tej formie, w jakiej powstała w 2007 roku, a zabawne perypetie opowiedzieć w tym apendyksie. Zalesie, czerwiec 2011 ##7#52#aSUZPUk1BVC1WaXJ0dWFsbw== Podziękowania Zwykle gdy autor przedstawia efekt swej kilkuletniej pracy, ma wiele długów wdzięczności i powodów do przeprosin i podziękowań. Warto przeciwstawić się przekonaniu, iż wdzięczność jest najbardziej deficytowym dobrem w relacjach między ludźmi. Dlatego proszę pozwolić na spłacenie kilku miłych długów, jakie zaciągnąłem w związku z tą książką. Najpierw pragnę podziękować serdecznie Osobom, które zapoznały się z książką jeszcze przed jej publikacją. I miały, na tyle, na ile autor umiał wy- korzystać otrzymane sugestie i rady, wpływ na jej treść. W szczególności wiele zawdzięczam Panu Profesorowi Zbigniewowi Bokszańskiemu, którego życzliwe i wnikliwe uwagi pozwoliły mi trochę lepiej zrozumieć, co właściwie napisałem, i spojrzeć z nieco większym dystansem na swoją pracę. Dziękuję też za – coraz rzadszą w krytyce naukowej – postawę miłosierdzia dla niewprawnego autora oraz krytycyzm, który mobilizuje do rozwoju. Jestem także wdzięczny za wiele uży- tecznych rad, sprawiających, że autor uczy się rozumieć przedmiot swych badań, ale też siebie samego: własne ograniczenia i predyspozycje. Niezwykle cenne były też dla mnie opinie Pana Profesora Władysława Mar- kiewicza, którego osąd pozwolił mi przede wszystkim pojąć, czego nie jestem już w stanie poprawić w tej książce, ale też w ogromnej mierze pomogły coś jednak ulepszyć. Pan Profesor jest jednym z ostatnich Mistrzów, od których można bar- dzo wiele się nauczyć, a jednocześnie nie doznać uszczerbku miłości własnej. Winien jestem także wyrazy serdecznej podzięki Panu Profesorowi Dariu- szowi Milczarkowi, dyrektorowi Centrum Europejskiego Uniwersytetu Warszaw- skiego, który nie pierwszy raz pomógł mi w opublikowaniu książki. Jako szef mojego podstawowego miejsca pracy dał mi tyle swobody i wsparcia, iż napisanie jej stało się możliwe. Nie ma słów, które wystarczyłyby do wyrażenia wdzięczności Pani Dyrek- tor Wydawnictwa APS i Redaktor zarazem, Monice Bielskiej-Łach, za jej troskę, 21 ##7#52#aSUZPUk1BVC1WaXJ0dWFsbw== życzliwość i profesjonalizm. Muszę zadowolić się tutaj słowem: dziękuję. Osob- ne podziękowania kieruję do Pani Redaktor Weroniki Kosteckiej, która pierwsza uporała się z długim i wymagającym poważnego szlifu tekstem. Prawdziwą wdzięczność pragnę wyrazić Panu Ryszardowi Burkowi, Dyrek- torowi Wydawnictw Uniwersytetu Warszawskiego, za piękne, życzliwe i kompe- tentne zaopiekowanie się książką, a także za miłe, długie i ważne rozmowy. Nie można też przecenić wkładu w ostateczną wersję książki Pani Katarzyny Sobo- lewskiej, Redaktor Działu Nauk Społecznych Wydawnictw, oraz Pani Redaktor Aldony Mikusińskiej, która zrobiła wszystko, aby tekst był czytelny, a autor nie skompromitowal się nadmiernie. Jestem też dłużnikiem mojej rodziny, wielu przyjaciół i znajomych, którzy wspierali mnie w bolesnym procesie „zrzucania skóry”, byli dla mnie wyrozumiali i przetrwali ten trudny okres. Osobne słowa życzliwości pragnę skierować do studentów. Wiele idei i po- mysłów, jakie tu przedstawiam, „wychodziłem” i wypróbowywałem pod tablicą sal wykładowych, które wszak nie były wówczas puste. Reakcje moich słuchaczy, wiele ważnych dyskusji, jak i przytomna obecność, były dla mnie bardzo ważne. Chcę też podziękować tym wszystkim, którzy niechcący lub z premedyta- cją przeczytają tę książkę. Myślę o nich z wdzięcznością i współczuciem. Nadają mianowicie nowe znaczenie słowu „martyrologia”. Słusznie mogą występować do odnośnych urzędów o uprawnienia kombatanckie. Zalesie, czerwiec 2011 ##7#52#aSUZPUk1BVC1WaXJ0dWFsbw== ROZDZIAŁ I Historyczny kontekst powstania i rozwoju socjologii 1. Industrialna zmiana ładu społecznego Aby zrozumieć fenomen dynamicznej industrialnej zmiany cywilizacyjnej i społecznej XIX wieku, trzeba sięgnąć wstecz, do wydarzeń wcześniejszych. Nie- kiedy wyjaśnień owego przełomu szuka się aż w XIV i XV wieku, jak czyni to np. Immanuel Wallerstein1. Zapewne wielkie odkrycia geograficzne i związany z tym rozwój międzyna- rodowej wymiany handlowej pociągnęły za sobą rozkwit rozmaitych form obrotu towarowego i finansowego. Już na początku XIV wieku istniało stałe połączenie handlowe Morza Śródziemnego z Morzem Północnym. Transport statkami był najtańszy i najbezpieczniejszy. Sprawiło to, że miasta portowe rozkwitały i stawały się centrami handlowymi. Kupcy tworzyli związki, których celem była dbałość o większe korzyści i bezpieczeństwo wspólnych interesów. Powstawały kompanie handlowe posiadające filie w wielu miastach Europy, łącząc je w jedną wspólnotę gospodarczą. Największy związek miast, niemiecka Hanza, skupiał sześćdziesiąt aglomeracji. Rozkwit handlu skutkował rozwojem banków. Chodziło nie tylko o wymianę pieniędzy, co było konieczne, gdy kupcy prowadzili interesy z wieloma krajami. Dla bezpieczeństwa deponowano gotówkę w bankach, otrzymując w zamian po- kwitowanie. Bardzo usprawniło handel wprowadzenie listów kredytowych, czyli weksli, jako środka regulowania należności. Pieniądze mogły być przelewane na konta kupców bez konieczności nieustannych peregrynacji po należności. Za czas, w którym pieniądze pozostawały w gestii kantorów lub banków, należały się od- setki. Można też było handlować samymi listami kredytowymi, co przypominało 1 Zob. I. Wallerstein, Koniec świata jaki znamy, przeł. M. Bilewicz, A.W. Jelonek, K. Tyszka, Warszawa 2004. 23 ##7#52#aSUZPUk1BVC1WaXJ0dWFsbw== nieco dzisiejsze giełdy. Rody wielkich bankierów stawały się bardzo potężne, bo- gate i możne, uzyskiwały też coraz większy wpływ na władców i polityków2. Wielka koniunktura gospodarcza XVI wieku skończyła się sto lat później. Najlepiej przetrwały kraje, które czas prosperity wykorzystały do budowy pod- staw gospodarczych, zwłaszcza rzemiosła i manufaktur. Wiek XVII to czas two- rzenia się nowych potęg ekonomicznych, opartych na tzw. handlu trójkątnym. Afryka dostarczała głównie surowców i niewolników, których transportowano do Ameryki, aby pracowali na tamtejszych plantacjach i w kopalniach. Z Ameryki przywożono do Europy (poza tradycyjnymi towarami) cukier, tytoń, kakao i ba- wełnę. Ze Starego Kontynentu eksportowano zaś produkty manufaktur. Wiek XVIII utrwalił dominację ekonomiczną tych państw, które przodowały we wspo- mnianej wymianie. Obroty handlowe Anglii i Francji wzrosły w tym czasie trzy- krotnie. Równolegle z tymi wydarzeniami gospodarczymi rozgrywały się procesy o charakterze społecznym i politycznym. Warto przypomnieć wielkie kłopoty w gospodarce, jakie Anglia przeżywała w XVII wieku za sprawą Elżbiety I. Sytu- acja tego państwa nie poprawiła się też za panowania Jakuba I (1603–1625). Jego syn, Karol I, próbował rozwiązać problem za pomocą podatków. Konflikt, jaki pojawił się na tym tle jeszcze między jego ojcem a parlamentem, Karol I chciał za- żegnać poprzez zignorowanie parlamentu. Obróciło się to przeciwko niemu, gdy w 1639 roku katolicka Szkocja zbuntowała się przeciw narzucającej jej anglika- nizm Anglii. W ten sposób król uwikłał się w wojnę domową, którą w 1649 roku wygrał dysponujący nowocześniejszą armią parlament. Anglia stała się republiką, a na jej czele stanął Oliver Cromwell. Co prawda po jego śmierci przywrócono monarchię, a na tronie w 1660 roku zasiadł Karol II Stuart, ale w Anglii zaszły już bardzo poważne zmiany, które utrwaliły pewne liberalne i demokratyczne ten- dencje w tym kraju. Pisał o tym Alexis de Tocqueville w swym wielkim dziele3. Za panowania tego monarchy, w 1679 roku, przyjęto Habeas Corpus Act, pra- wo gwarantujące wszystkim obywatelom nietykalność osobistą4. Kiedy zaś w wy- niku tzw. sławetnej rewolucji na tronie brytyjskim zasiadł Wilhelm III Orań- ski, przyjął on Deklarację Praw (Bill of Rights – 1689). Stwierdzono tam prymat prawa nad władzą monarchy, złagodzono drastyczne kary, dopuszczono prawo 2 Zob. R. Cameron, Historia gospodarcza świata. Od paleolitu do czasów najnowszych, przeł. H. Lisicka-Michalska, M. Kluźniak, Warszawa 1997; N. Davies, Europa. Rozprawa historyka z hi- storią, przeł. E. Tabakowska, Kraków 1998; Historia Europy, red. F. Delouche, przeł. E. Jamrozik et al., Warszawa 1995; K. Wielecki, Wprowadzenie do problematyki integracji europejskiej, Warszawa 1998. 3 Zob. A. de Tocqueville, Dawny ustrój i rewolucja, przeł. H. Szumańska-Grossowa, Kraków 1994, s. 9 i dalsze. 4 Zob. Historia Europy, red. F. Delouche, dz. cyt., s. 247. 24 ##7#52#aSUZPUk1BVC1WaXJ0dWFsbw== wnoszenia petycji, wprowadzanie podatków zostało zaś uzależnione od dyskusji parlamentarnej5. Generalnie jednak, wiek XVIII to czas tworzenia wielkich monarchii absolu- tyzmu oświeconego. Znaczenia nabierała teza, iż monarcha jest najwyższym sługą państwa, które reprezentuje dobro wszystkich obywateli. W istocie to także czas, w którym losy świata wyznaczane były przez interesy i konflikty wielkich dynastii. Tym wytłumaczyć można liczne wojny, jakie wstrząsały Europą przez całe osiem- naste stulecie. W tle tych wojen, jak i w ogóle niejednej drapieżnej rywalizacji dynastycznej, rozgrywała się rywalizacja o kolonie i korzyści płynące z handlu międzynarodowego. Splatały się one także z konfliktami na tle religijnym. Można zatem wyodrębnić trzy wątki dynamizujące historię w wieku XVIII, które ostatecznie doprowadziły do wielkiego przełomu pod koniec tego i na po- czątku następnego – XIX – stulecia. Pierwszy to sekularyzacja, rozwój myśli, prą- dów umysłowych, oświaty, szerzej pojętej kultury. Drugi to zmiany o charakterze gospodarczym, zachodzące w sposobach wytwarzania, w dziedzinach, w których koncentrowały się tzw. czynniki produkcji, dotyczące organizacji procesów zarzą- dzania. Trzeci wątek to przemiany ustrojowe powiązane ze zmianami w zakresie struktury społecznej i ładu instytucjonalnego. W tle tego rodzaju wydarzeń trzeba także dostrzegać znaczenie procesów demograficznych. W rzeczywistości wszystkie te czynniki są ze sobą zawsze ściśle powiązane. Jednak nie bez przyczyny w literaturze mowa jest o dwóch wielkich rewolucjach XVIII stulecia: naukowo-technicznej i następującej po niej rewolucji przemysło- wej oraz Wielkiej Rewolucji Francuskiej. Wiele tu uproszczeń i niedokładności. Można zapytać, czy rzeczywiście nazywanie rewolucjami procesów zachodzących dziesiątkami lat jest uzasadnione, albo zauważyć, iż nie dostrzega się znaczenia powstania Stanów Zjednoczonych Ameryki Północnej, co było przecież nie tyl- ko faktem politycznym, lecz także wielkim wydarzeniem ustrojowym, do jakiego doszło pod ogromnym wpływem tego, co działo się w Europie i co na losy Eu- ropy oddziałało zwrotnie z ogromną siłą. Pominę te i wiele innych historycznych wątków, aby nie wikłać się nadmiernie w materię historyczną; pozostanę w niej w tym tylko stopniu, w jakim jest to zupełnie niezbędne, by móc zastosować z powodzeniem metodę rozumienia socjologicznego6 do wyjaśnienia początków i dalszych losów socjologii. Wiek XVIII to czas wielkiego ożywienia umysłowego. Druga jego połowa zostanie nazwana oświeceniem. Rozum człowieka, wydaje się wówczas, nie ma ograniczeń i świat, który jest w zasadzie poznawalny, prędzej czy później, jeśli zawierzymy rozumowi, przestanie być tajemnicą. Cechę charakterystyczną dla 5 Zob. tamże. 6 Będę jeszcze pisać o tej metodzie. 25 ##7#52#aSUZPUk1BVC1WaXJ0dWFsbw== myśli tego okresu stanowi krytycyzm. Za Immanuelem Kantem, a wcześniej jesz- cze Kartezjuszem, wątpienie, sceptycyzm i krytycyzm właśnie, stają się dominu- jącą postawą intelektualną, która jednak ma służyć ziszczeniu się optymistycznej perspektywy. Od Kanta epoka ta czerpie odwagę samodzielnego myślenia i wiarę w zbio- rową mądrość. Od niezwykle popularnego wówczas, choć zmarłego na samym początku wieku Johna Locke’a, pochodził zapewne impuls myśli demokratycznej i republikańskiej, przeświadczenie, że Hobbesowska umowa społeczna ma być nie tyle kiełznaniem przez mocarnego monarchę zbrodniczych instynktów ludzi, nieróżniących się wiele od dzikich wilków, ile raczej dyskursem, jak byśmy to dziś pewnie powiedzieli, mądrych obywateli, którzy w stanie społecznym osiągają po- ziom mądrości niedostępny jednostkom, nawet gdy są one monarchami. Odkrycie siły własnego rozumu oszałamia ludzi oświecenia. Nie potrzebują już Boga i tradycji, ufają sobie i postępowi, który jest nieunikniony – wierzą – w każdej dziedzinie, jeśli tylko nie gasić światła umysłu. To bardzo ważny impuls sekularyzacji. Fundament tego rodzaju sposobu myślenia umacnia David Hume, dając początek potężnej orientacji intelektualnej XIX już raczej stulecia – pozyty- wizmowi. Na tej podstawie budują francuscy encyklopedyści. Ufni w zdolności rozumu, nieskrępowani przez Boga i Kościół, konstruują wizję idealnego ustroju społecznego, dobrego społeczeństwa i zasady sprawiedliwych rządów. Do tego grona należą Denis Diderot, Jean le Rond d’Alembert, Wolter czy Charles-Louis de Secondat baron de Montesquieu. Do wybitnych filozofów i pisarzy tego wieku zaliczyć też musimy Jeana-Jacques’a Rousseau, choć tyleż przyczynił się on do rozwoju myśli oświecenia, co i do jej podważenia. Jednak gdy chodzi o republi- kańskie skłonności, z pewnością do wcześniej wspomnianego grona trzeba go włączyć. To czas obfitujący w rozmaite encyklopedie, leksykony i słowniki. W ostat- nich latach XVII wieku w Rotterdamie ukazuje się Dictionnaire historique et cri- tique Pierre’a Bayle’a, w Anglii w 1704 roku – Lexicon Technicum Johna Harrisa, w Niemczech w 1721 roku – Allgemeines Lexicon Johanna Theodora Jablonskiego i wiele innych. W wieku XVIII rozkwitają także inne nauki. Wtedy to tworzy genialny fizyk Isaac Newton, którego opublikowane jeszcze u schyłku XVII wieku Principia da- wały wykład z teorii dynamiki i prawa ciążenia, a także rachunku różniczkowego. To o nim Alexander Pope napisał: Naturę i jej prawa ciemność spowijała; Bóg rzekł: „Niech będzie Newton!” I światłość się stała 7. 7 Cyt. za: N. Davies, Europa, dz. cyt., s. 642. 26 ##7#52#aSUZPUk1BVC1WaXJ0dWFsbw== U progu XVIII wieku i w jego trakcie tworzyli tak wybitni uczeni, jak Gott- fried Leibniz, Carl von Linné, Joseph Priestley, Henry Cavendish, Antoine Lau- rent de Lavoisier, Carl Friedrich Gauss, Leonhard Euler i wielu innych. Był to także czas nowych idei ekonomicznych. Przygotowywały one grunt pod późniejszy liberalizm. Richard Cantillon był przekonany, iż polityczne i ustrojowe blokady wyznaczają granice rozwoju gospodarczego, niedające się przekroczyć bez zniesienia tego typu restrykcji. Idea ta przyjęła się wśród tzw. fizjokratów, do których zaliczymy François Quesnaya, Vincenta de Gournaya, Pierre’a Samuela Dupont de Nemours’a czy Jacques’a Turgota. Głosili oni pogląd, iż „dobrobyt narodu można zapewnić jedynie zapewniając dobrobyt jednostce i wolność wszystkim obywatelom”8. Pod wpływem tych idei pozostawał najsławniejszy spośród osiemnastowiecz- nych myślicieli zajmujących się gospodarką – Adam Smith, autor Teorii uczuć mo- ralnych i Badań nad naturą i przyczynami bogactwa narodów 9. Chociaż po stokroć teorie Smitha są tego warte, nie będę im tutaj poświęcać osobnego miejsca, wszak praca ta ma własny przedmiot i zakres. Będzie o nich zresztą jeszcze mowa w tej książce. Wspomnę jednak, iż dzieła tego uczonego wywarły ogromny wpływ na socjologię, ekonomię i filozofię społeczną wieków późniejszych, i są – jak się wy- daje – bardzo wczesną reakcją na procesy gospodarcze i polityczne, jakie za czasów Smitha występują jeszcze dość szczątkowo, a rozwiną się znacznie w XIX wieku. Był to także czas wielkiego ożywienia artystycznego. W malarstwie rozkwita angielska szkoła portretu psychologicznego, której wybitnymi przedstawicielami był Joshua Reynolds i Thomas Gainsborough, mistrzostwo w dziedzinie panoram miejskich osiągnęli Canalettowie. Wspaniały rozwój przeżywa zdobnictwo arty- styczne. Wykwintne i piękne przedmioty, zwłaszcza meble, tworzą tacy mistrzo- wie, jak André Charles Boulle, Grinling Gibbons, Thomas Chippendale. W dzie- dzinie literatury rozkwita talent Moliera, Richarda Brinsley’a Sheridana, Pierre’a Augustina Beaumarchais’go, Alexandra Pope’a, Roberta Burnsa, Jonathana Swi- fta, Henry’ego Fieldinga, a także Woltera i Rousseau. W wieku XVIII błyszczały utwory prawdziwych geniuszy kompozycji: Jana Sebastiana Bacha, Wolfganga Amadeusza Mozarta, Georga Philippa Telemanna, Georga Friedricha Haendla, Josepha Haydna, Tommasa Albinoniego, Alessandra Scarlattiego i wielu innych. Gdy wyjść poza tzw. kulturę artystyczną, wydaje się, iż w interesującym nas czasie zmienia się zasadniczo obyczajowość, system wartości i wzorców kultu- rowych, norm moralnych, zasadniczych typów racjonalizacji społecznej, tj. spo- sobów, w jakie ludzie rozumieją i tłumaczą świat, społeczeństwo i siebie w tym 8 Tamże, s. 646. 9 Zob. A. Smith, Badania nad naturą i przyczynami bogactwa narodów, przeł. G. Wolff et al., Warszawa 1954; tegoż, Teoria uczuć moralnych, przeł. D. Petsch, Warszawa 1989. 27 ##7#52#aSUZPUk1BVC1WaXJ0dWFsbw== społeczeństwie. Zwłaszcza państwo, władza, relacje między rozmaitymi klasami społecznymi, ale też sens i przeznaczenie życia człowieka, wszystko to zaczyna w XVIII wieku być pojmowane na nowo, bez obciążenia ideą Boga i tradycją. Była już mowa o optymizmie co do własnych możliwości intelektualnych, zaufaniu do swoich zdolności dowolnego konstruowania lepszego, bardziej oświeconego świa- ta, bez konieczności oglądania się na religię i Kościół. Wówczas też rozwija się znacznie zamiłowanie do piękna i porządku. Rozwija się także roszczenie pretensji do wolności, zarówno w sferze politycznej, gospodarczej, jak i obyczajowej. Norman Davies pisze: „Nadchodząca epoka przynosiła ze sobą wzrost wraż- liwości artystycznej oraz gwałtowne rozluźnienie ograniczeń moralnych. »Epoka elegancji« postępowała ramię w ramię z epoką braku wyrzutów sumienia”10. Nie- wątpliwie orientacji tej towarzyszy osłabienie religijności, tendencja do sekulary- zacji życia publicznego i prywatnego, rozpowszechnianie się postawy agnostycy- zmu i ateizmu. W pewnym związku z tymi zjawiskami pozostaje zmiana sposobu pojmowania szczęścia. W Historii Europy czytamy, iż „epokę tę charakteryzuje pęd poznawczy (...) ku nowości, a przede wszystkim ku szczęściu. To ostatnie pojęcie traci wówczas wszelki sens metafizyczny (...). Szczęście występuje jako naturalne dążenie jednostki, nadrzędny cel jej życia”11. Sposób pojmowania szczęścia związany jest ściśle z ogólnym tembrem owej epoki. Dla wielu oznacza ono „zrywanie barier krępujących człowieka, zwłaszcza jeśli nie znajdują uzasadnienia w ludzkim rozumie. W wyborze między upodo- baniem osobistym a konwenansem społecznym ten ostatni przegrywa... Jest to prąd antyideowy i mieszczański. Nowej klasie daje siłę psychiczną, konieczną, aby wiązać cele społeczne z upodobaniami indywidualnymi jej członków, daje jej także sprzymierzeńców wśród arystokratów i duchownych, znudzonych kon- wenansami i akceptującymi wyzwolenie osobiste nawet za cenę utraty prestiżu społecznego”12. O stylu życia i rodzaju wartości, jakie wydawały się pociągające ówczesnym, pisze Davies: „Klasy wyższe i ich naśladowcy z nieznanym przedtem zapałem od- dały się sztuce życia pełnego wdzięku i gracji; luksus i wyrafinowanie widać było na każdym kroku – w ubiorach, w pałacach, w meblach, w muzyce, w zbiorach dzieł sztuki... Dla tych, którym pozwalały na to kiesa i zdrowie, przesada w ubiorze, hulankach, jedzeniu i romansach stała się codzienną rutyną. Ludzie popisywali się pudrowanymi perukami i pękatymi spódnicami, precyzyjnie przystrzyżonymi 10 N. Davies, Europa, dz. cyt., s. 639. 11 Historia Europy, red. A. Mączak, Wrocław–Warszawa–Kraków 1997, s. 445. 12 Tamże. 28 ##7#52#aSUZPUk1BVC1WaXJ0dWFsbw== szpalerami drzew w parkach, pozłacaną porcelaną i pikanterią przylepianych na twarzach pieprzyków”13. Pojmowaniu fenomenu powstania socjologii służy – jak sądzę – poznanie nie tylko faktów, lecz także atmosfery, tego, co niegdyś określało się w socjologii jako imponderabilia, a dziś cz
Pobierz darmowy fragment (pdf)

Gdzie kupić całą publikację:

Kryzys i socjologia
Autor:

Opinie na temat publikacji:


Inne popularne pozycje z tej kategorii:


Czytaj również:


Prowadzisz stronę lub blog? Wstaw link do fragmentu tej książki i współpracuj z Cyfroteką: