Cyfroteka.pl

klikaj i czytaj online

Cyfro
Czytomierz
00407 006924 19995983 na godz. na dobę w sumie
Krzyż się nie chwieje. Medytacje drogi krzyżowej - ebook/pdf
Krzyż się nie chwieje. Medytacje drogi krzyżowej - ebook/pdf
Autor: Liczba stron: 80
Wydawca: W drodze Język publikacji: polski
ISBN: 9788379060375 Data wydania:
Lektor:
Kategoria: ebooki >> religia i rozwój duchowy
Porównaj ceny (książka, ebook, audiobook).

Krzyż się nie chwieje to medytacje drogi krzyżowej autorstwa Macieja Zięby OP – dominikanina, filozofa i teologa, znawcy katolickiej nauki społecznej. Dotykają naszej codzienności, pokazując zarazem jej ponadczasowy wymiar. Inspirują, prowokują do autorefleksji.

Szczególną wartość, zarówno historyczną, jak i emocjonalną, mają dołączone na końcu krótkie rozważania drogi krzyżowej, napisane przez autora w 1982 roku na wieść o aresztowaniach przyjaciół z „Solidarności”. Sztuką jest w kilku słowach zawrzeć ogrom treści.

Oba teksty przeznaczone są zarówno do samodzielnego, jak i wspólnego rozważania.

„Potwornego zła nie czynią potworni ludzie. Zwykli ludzie je czynią. Wystarczy włączyć zagłuszanie głosu sumienia, wzmocnić mechanizmy samousprawiedliwień i cierpliwie poczekać”.

Znajdź podobne książki Ostatnio czytane w tej kategorii

Darmowy fragment publikacji:

OKL_Zieba_Krzyz sie nie chwieje.indd 1 OKL_Zieba_Krzyz sie nie chwieje.indd 1 22-01-2017 15:00:01 22-01-2017 15:00:01 I PAN JEZUS NA ŚMIERĆ SKAZANY Dość często spotykają nas w życiu niesprawied- liwe wyroki. Najczęściej nie są to sprawy zbyt poważne. Niesprawiedliwa ocena w indeksie, bru- talny osąd mojego zachowania przez znajomych, bezduszne potraktowanie przez miejską straż. Ale czasem taki całkowicie niesprawiedliwy wy- rok może nas bardzo poruszyć, na przykład gdy usłyszymy od lekarza: „wyniki badań wykazują, że jesteś poważnie chory”, albo: „ta kontuzja już na zawsze ograniczy twą sprawność”. Może to być również szef, który pewnego dnia oznajmi: „przy- kro mi, ale musimy cię zwolnić”. I natrętne pytanie: Dlaczego ja? Dlaczego mnie to spotkało? Niekiedy, przestraszeni, usłyszymy o wyda nym w pobliżu wyroku śmierci. Koleżanka, z którą wczo- raj rozmawiałem w nocy, zginęła w wypadku. Agre- sywny nowotwór zdiagnozowany u najbliższej mi 5 cioci, która od dzieciństwa była dla mnie niezawod- nym sojusznikiem i oparciem. To niesprawiedliwe! Dlaczego one? Dlaczego właśnie teraz? Tyle jeszcze dobrego mogły zrobić. A co powiedzieć o ofi arach przemocy? Tej po- pełnianej na całkiem bezbronnych najmłodszych dzieciach, o  przypadkowych ofiarach napaści i rozbojów, o ofi arach wojen toczonych na całym świecie, począwszy od naszej wschodniej granicy. O mordowanych co parę minut naszych braciach i siostrach w Chrystusie żyjących w Syrii i Korei, Iranie i Somalii, Arabii Saudyjskiej i Nigerii, Af- ganistanie, Ugandzie i wielu innych krajach świata. Jak wiele straszliwych krzywd całkowicie niewin- nych ludzi. Jak bardzo to niesprawiedliwe! Wstyd się przyznać, ale najbardziej porusza nas niesprawiedliwość dziejąca się wokół nas. To od- zywa się nasz egocentryzm. Wyobraźnia natych- miast podsuwa nam skojarzenia pełne skrytego lęku: mnie też mógł wylać zawzięty szef, to ja mog- łem siedzieć w  tym zmiażdżonym aucie, u  mnie też mogą wykryć raka. Ale porusza nas, oburza i budzi głęboki sprzeciw także niesprawiedliwość odległa w czasie i przestrzeni, dokonująca się na- wet gdzieś na krańcach ziemi lub w dalekiej prze- szłości. Jest to zjawisko i dziwne, i dobre. 6 Dziwne, bo przecież niesprawiedliwość i prze- moc, gwałt i cierpienie, choroba i śmierć istnieją od zarania czasów. Były i są obecne w całym świecie zwierzęcym, sięgają też prehistorycznych począt- ków człowieka. Ewolucja powinna zatem wbudo- wać w nas fatalizm, zaimpregnować na nieszczęś- cia, znieczulić na to, co niesprawiedliwe. Żyłoby się i prościej, i łatwiej. Zwierzęta nie oburzają się na niesprawiedliwość świata, w którym żyją. Zarazem jest to zjawisko dobre – bo jest symp- tomem głęboko w nas tkwiącego sprzeciwu wobec niesprawiedliwości. Nie umie się z  nią pogodzić ani nasz umysł, ani nasze serce. Czujemy, że nie- sprawiedliwość jest zanurzona w bezsensie, że rani naszą racjonalność i  nasze poczucie przyzwoi- tości. Świat nie powinien być tak urządzony. Ta głęboko w nas zapisana, zda się irracjonalna, nie- zgoda jest ważnym teologicznym sygnałem. Jest jak promieniowanie tła delikatnym śladem, że kiedyś było inaczej, że niesprawiedliwość nie jest wpisana w  najgłębszą warstwę rzeczywistości, że oryginalna struktura Wszechświata była inna – piękniejsza, sprawiedliwa i  dobra. Jest to jakby zapisana w  duchowym genotypie człowieka śla- dowa informacja, że – jak mówi Pismo – „śmierci Bóg nie uczynił i nie cieszy się ze zguby żyjących. Stworzył bowiem wszystko, aby było, i byty tego 7 świata niosą zdrowie: nie ma w nich śmiercionoś- nego jadu… Bo sprawiedliwość nie podlega śmier- ci” (Mdr 1,13–15)*. A jednak, patrząc z  naszej strony wieczności, widzimy, że byty tego świata niosą śmierć, że jest w nich śmiercionośny jad i sprawiedliwość podle- ga prawu śmierci. To empiryczna miara tego, jak głęboko świat został zdeformowany przez grzech, począwszy od protogrzechu, ojca wszelkiego grze- chu, prakatastrofy, matki wszystkich katastrof. Po grzechu pierworodnym wszystko jest już inaczej, nie tak jak miało być, nie tak jak było na począt- ku. Grzech jakby rozszczepił każdy atom, niespra- wiedliwość wkroczyła w głąb struktury zranione- go Wszechświata. I żeby można było zacząć reperować całą naszą rzeczywistość, po to by dokonało się odkupienie, Chrystus dobrowolnie przyjmuje na siebie naj- większą niesprawiedliwość w historii świata. Jezus na śmierć skazany – to największa niesprawied- liwość popełniona w  całych ludzkich dziejach. Albowiem tylko o  Nim w  historii Wszechświata można powiedzieć: „przeszedł On, czyniąc dobrze” (Dz 10,38). Czyniąc tylko dobrze, wyłącznie dobrze i w pełni dobrze. Działając zawsze sprawiedliwie. Zawsze i całkowicie – z miłością. * Cytaty biblijne według Biblii Tysiąclecia, Pallottinum, Poznań 2003. 8 Stojąc wobec tej tajemnicy, przywołujemy pa- mięć o  popełnionych przez nas, przeze mnie, niesprawiedliwościach, o  skrzywdzonych przez nas ludziach, także najbliższych, o moim – rozpy- chającym się kosztem bliźnich – egoizmie. Dlatego podczas tej pierwszej stacji prosimy Ciebie, Panie Jezu, odpuść nam uczynione przez nas krzywdy, naucz przyjmować bez agresji, bez załamywania się i  bez chęci odwetu popełnione wobec nas niesprawiedliwości. Spraw, Panie Jezu, aby tkwiące w  nas łaknie- nie i  pragnienie sprawiedliwości przemieniło się w  czyny. Byśmy zawsze pamiętali o  najsłabszych i  najbardziej bezbronnych, aby świat wokół nas stał się choć odrobinę bardziej sprawiedliwy, choć nieco lepszy. II PAN JEZUS BIERZE KRZYŻ NA RAMIONA To nie będzie zbyt daleka droga, choć dla pora- nionego biczami ciała każdy krok jest bolesnym wysiłkiem. Zaledwie pół kilometra. Ale jest to dro- ga wyłącznie w jedną stronę. Droga, z której już nie ma powrotu. Każdy jej metr przybliża moment umierania, każdy jej krok jest krokiem ku śmier- ci, oddech – oddechem ku śmierci. Wpisana jest w nią absolutna bezradność. Nic już nie można od- mienić. Nie będzie już znikąd pomocy. Za pięćset metrów czeka tylko jeszcze bardziej potworny ból, a za nim ogarniająca wszystko ciemność – spowi- jająca czas i przestrzeń wszechobecna czerń… W jakiejś mierze każdy naprawdę trudny mo- ment naszego życia – chwila, która nas dusi bez- duszną obojętnością świata wokół nas, kiedy czu- jemy się bezradni, porzuceni przez wszystkich, taka chwila jest pocałunkiem śmierci – nałożeniem 11 belki krzyża na nasze barki. Ciemność, która nas wtedy ogarnia, jest zadatkiem tej bezmiernej ciemności, tej wszechobecnej czerni. Takie chwile wstrząsają światem, w którym do- tąd żyliśmy, łamie się nasz codzienny sens, zani- kają stałe punkty odniesienia. W takich chwilach, pustych, bo wszystko traci swe znaczenie, wypeł- nionych jedynie bólem, nie jesteśmy w stanie wiele zdziałać. Próbujemy po prostu je przetrwać, trzy- mając się skrawków nadziei, że być może z upły- wem czasu coś się zmieni. Później, gdy już niebo się trochę przejaśni, nie odrzucajmy tych chwil, nie starajmy się ich wyma- zać z pamięci. Zauważmy, że ta pustka i zawarty w niej ból zarazem zadają nam podstawowe pyta- nie o to, co w życiu jest ważne, o to, co jest w nim najważniejsze. Takie chwile odsłaniają miarę tego, co robimy na co dzień. I dostrzegamy, jak wszyst- ko, co posiadamy, jest wiotkie, ulotne i kruche. Jak z tego, co uznawaliśmy za ważne, nieoczekiwanie ulatuje znaczenie. Przestaje nas obchodzić magi- sterium albo doktorat, nad którym trudziliśmy się całe lata, etat, o który walczymy, czy podwyżka, od której zależy nasze utrzymanie, nie obchodzi już ukochana piłka nożna, ani Facebook czy wakacyj- ne podróże. Dzięki takim chwilom dostrzegamy też bezmiar czasu nijakiego, czasu cieknącego nam przez palce, z  którego nic, dokładnie nic się nie 12 ostało. A jedyne, co wtedy pozostaje, to przygasłe, lecz wciąż się tlące iskierki więzi z  Bogiem oraz ludźmi, którzy mnie kochają i  których kocham: z mężem, żoną, chłopakiem, dziewczyną, rodzica- mi, dziećmi, przyjaciółmi. I dlatego te pełne mroku chwile są tak potrzeb- ne. Poprzez doświadczenie pustki i  absurdu po- magają odtworzyć strukturę świata. I doktorat ma w nim swój sens, i moja praca, i włóczęga kajakiem po jeziorze, ale spoglądamy na nie już z dystansu. Dostrzegamy bowiem z porażającą na chwilę jas- nością, że – wcześniej czy później – na spotkanie tej prawdziwej czerni niczego z tych dokonań czy też wspomnień nie zabierzemy ze sobą. Powraca praw- dziwa hierarchia rzeczy, przyprószona codzienny- mi planami, troskami i nadziejami, krzątaniną oraz zabieganiem. Empirycznie doświadczamy wtedy, że to, co przetrwa i jest niezniszczalne, to delikatne, najgłębsze więzi z Bogiem oraz najbliższymi ludź- mi. Tak, wtedy gdy już ta czerń czerni kiedyś nas pocznie otulać, zobaczymy, co się ostało z naszego życia, co okazało się niezniszczalne, co przetrwa próbę wieczności. „Pod wieczór – przypomina św. Jan od Krzyża – będą cię sądzić z miłości”*. * Święty Jan od Krzyża, Sentencje, nr 59, w: Dzieła, z hiszp. przeł. o. B. Smyrak OCD, wyd. 4 przejrzane i poprawione, Wyd. Karmeli- tów Bosych, Kraków 1986, s. 92. 13 W tej pełnej bezradności chwili, gdy ubiczo- wany Jezus brał krzyż na swoje ramiona, ból przenikał każdą komórkę poranionego ciała. Ten straszny moment objawiał jednak najgłębszy sens Jego życia wypełnionego przez współczucie, tro- skę o innych, ofi arowanie siebie za przyjaciół i za nieprzyjaciół. Owszem, był całkowicie bezradny, wydany na pastwę żołdaków. Jego droga wiodła jedynie ku czerni. Wedle ziemskich kryteriów nic nie osiągnął. Jego życie okazało się „zgorszeniem dla żydów, a  głupstwem dla pogan” (1 Kor 1,23). Całe jednak było wypełnione przez miłość i dobro. Delikatne, niewidzialne, zdałoby się wiotkie więzi miłości okazywały swoją moc w  obliczu śmierci. Panie Jezu, proszę, abym umiał wybierać w życiu to, co jest najważniejsze. Proszę Cię, bym uwie- rzył, że jestem wart miłości i  umiał przyjąć mi- łość – Twoją oraz tych, którzy mnie nią obdarzyli. A  także bym uwierzył, że umiem kochać. I  bym w chwili, gdy kiedyś przyjdzie do mnie czerń czer- ni, stanął przed Tobą, ściskając w  dłoniach parę okruszyn miłości.

Czytaj dalej...
Czytaj dalej...
Czytaj dalej...
Czytaj dalej...
Czytaj dalej...
Czytaj dalej...
Czytaj dalej...
Czytaj dalej...
Czytaj dalej...
Czytaj dalej...
Czytaj dalej...
Czytaj dalej...
Czytaj dalej...
Czytaj dalej...
Czytaj dalej...
Czytaj dalej...
Czytaj dalej...
Czytaj dalej...
Czytaj dalej...
Pobierz darmowy fragment (epub)

Gdzie kupić całą publikację:

Krzyż się nie chwieje. Medytacje drogi krzyżowej
Autor:

Opinie na temat publikacji:


Inne popularne pozycje z tej kategorii:


Czytaj również:


Prowadzisz stronę lub blog? Wstaw link do fragmentu tej książki i współpracuj z Cyfroteką: