Cyfroteka.pl

klikaj i czytaj online

Cyfro
Czytomierz
00151 007851 11008893 na godz. na dobę w sumie
Książeczka zdrowia copywritera - książka
Książeczka zdrowia copywritera - książka
Autor: Liczba stron: 120
Wydawca: Onepress Język publikacji: polski
ISBN: 83-246-0385-9 Data wydania:
Lektor:
Kategoria: ebooki >> poradniki >> marketing
Porównaj ceny (książka, ebook (-86%), audiobook).

Zdrowe podejście i świeże spojrzenie na pracę w polskiej reklamie

Do kogo adresowana jest ta książka?
Zarówno doświadczeni pracownicy agencji reklamowych, jak i nowicjusze znajdą w niej coś dla siebie. Jeśli pracujesz w branży, zapewne czytając tę książkę, z uśmiechem zapytasz: 'Skąd ja to znam?'. Natomiast jeśli dopiero zamierzasz rozpocząć pracę w reklamie, 'Książeczka zdrowia copywritera' przybliży Ci agencyjną rzeczywistość i dostarczy kilku wskazówek, które ułatwią pierwsze kroki w branży -- oraz pozwolą przetrwać.

Reklama od kulis.
Nie wystarczy mieć lekkie pióro i sypać pomysłami jak z rękawa. Entuzjazm i kreatywność to bardzo wiele, ale wciąż za mało. Pomysł musi pasować do założeń kampanii i wymagań klienta. Trzeba go przykroić do potrzeb, oczekiwań i finansowych możliwości zleceniodawcy. Spokojnie i bez emocji. Bo opanowanie to bardzo ważna cecha dobrego copywritera. Daje mu pewność, że może stworzyć skuteczną reklamę o dowolnej porze i nie popaść przy tym w zgubną rutynę.

'Książeczka zdrowia copywritera' przedstawia prawdziwe warunki pracy w polskiej reklamie. Autor opisuje proces rekrutacji, przybliża branżowy żargon i zdradza triki, dzięki którym życie w agencji staje się odrobinę łatwiejsze. Jeśli chcesz wiedzieć, ile wysiłku pochłania opracowanie sensownej koncepcji reklamy i jak naprawdę rodzą się 'nowe, wspaniałe kampanie', przeczytaj tę książkę.

Znajdź podobne książki Ostatnio czytane w tej kategorii

Darmowy fragment publikacji:

Ksi¹¿eczka zdrowia copywritera Autor: Adrian Tomaszewski ISBN: 83-246-0385-9 Format: 122×194, stron: 120 Zdrowe podejœcie i œwie¿e spojrzenie na pracê w polskiej reklamie (cid:129) Od kuchni: jak wygl¹da codzienna praca w agencji reklamowej (cid:129) Najpierw myœlenie, póŸniej wymyœlanie: jak powstaje reklama (cid:129) Nie taka reklama straszna: jak przetrwaæ w agencji reklamowej Do kogo adresowana jest ta ksi¹¿ka? Zarówno doœwiadczeni pracownicy agencji reklamowych, jak i nowicjusze znajd¹ w niej coœ dla siebie. Jeœli pracujesz w bran¿y, zapewne czytaj¹c tê ksi¹¿kê, z uœmiechem zapytasz: „Sk¹d ja to znam?”. Natomiast jeœli dopiero zamierzasz rozpocz¹æ pracê w reklamie, „Ksi¹¿eczka zdrowia copywritera” przybli¿y Ci agencyjn¹ rzeczywistoœæ i dostarczy kilku wskazówek, które u³atwi¹ pierwsze kroki w bran¿y — oraz pozwol¹ przetrwaæ. Reklama od kulis. Nie wystarczy mieæ lekkie pióro i sypaæ pomys³ami jak z rêkawa. Entuzjazm i kreatywnoœæ to bardzo wiele, ale wci¹¿ za ma³o. Pomys³ musi pasowaæ do za³o¿eñ kampanii i wymagañ klienta. Trzeba go przykroiæ do potrzeb, oczekiwañ i finansowych mo¿liwoœci zleceniodawcy. Spokojnie i bez emocji. Bo opanowanie to bardzo wa¿na cecha dobrego copywritera. Daje mu pewnoœæ, ¿e mo¿e stworzyæ skuteczn¹ reklamê o dowolnej porze i nie popaœæ przy tym w zgubn¹ rutynê. „Ksi¹¿eczka zdrowia copywritera” przedstawia prawdziwe warunki pracy w polskiej reklamie. Autor opisuje proces rekrutacji, przybli¿a bran¿owy ¿argon i zdradza triki, dziêki którym ¿ycie w agencji staje siê odrobinê ³atwiejsze. Jeœli chcesz wiedzieæ, ile wysi³ku poch³ania opracowanie sensownej koncepcji reklamy i jak naprawdê rodz¹ siê „nowe, wspania³e kampanie”, przeczytaj tê ksi¹¿kê. SPIS TREŚCI WSTĘP Część pierwsza: diagnoza POCZĄTKI WIEM, CO CHCĘ ROBIĆ KIERUNEK — REKLAMA! EMIGRACJA BAGNET NA BROŃ! …ZOSTAŁEM COPYWRITEREM! Część druga: układ wewnętrzny AGENCJA REKLAMOWA CZYM ZAJMUJE SIĘ COPYWRITER? TWORZENIE REKLAM MAM ŚWIETNY POMYSŁ… REKRUTACJE, ROZSTANIA I POWROTY UMOWA O DZIEŁO — NASZA SŁODKA TAJEMNICA – 5 – 11 13 14 16 18 20 21 23 25 27 30 33 36 38 39 SPIS TREŚCI PRACA DO ZWYCIĘSTWA PREZENTACJA NA PONIEDZIAŁEK PRZETARGI JĘZYK REKLAMY SKOKI W BOK NIE ZNASZ DNIA ANI GODZINY TAK TRZEBA! ALE ZA TO NIEDZIELA… GDY ŁĄCZĄ SIĘ DWIE AGENCJE… BO TO POLSKA WŁAŚNIE… W AFRYCE 22 ZALECENIA DLA SKUTECZNEGO (I ZDROWEGO) ACCOUNTA TE TYPY TAK MAJĄ Część trzecia: wykaz dolegliwości WIĘKSZE LOGO, PROSZĘ LOGO W .PPT CALL TO ACTION! WIEM LEPIEJ I TYLE SZKLANA GÓRA TROCHĘ INNY ŚWIAT BUJANIE SIĘ Z PARASOLEM ŻEBY BRZMIAŁO PODOBNIE DO… MA BYĆ I T…YLE! KOŃ BY SIĘ UŚMIAŁ – 6 – 40 42 43 44 46 48 51 51 52 53 54 57 63 65 66 68 70 72 73 76 78 79 80 SPIS TREŚCI NA ZDROWIE! ZABAWA NA CAŁEGO KONSUMENCIE, SZCZEROŚĆ NIE POPŁACA WŁAŚNIE STOIMY W KORKU ALE PRZECIEŻ KLIENT POWIEDZIAŁ… TEAM (NIE)DEDYKOWANY NA ZAKOŃCZENIE… WYZDROWIENIE DZIŚ… CO WARTO PRZECZYTAĆ? 81 82 83 85 86 87 88 91 92 Słowniczek podstawowych pojęć reklamowych 97 Skorowidz 113 – 7 – W TEJ CZĘŚCI… Diagnoza, czyli rozpoznanie. Zobacz, Czytelniku, jak rozpo- znałem u siebie „chorobę” na reklamę. Tak, zachorowałem. Ja po prostu bardzo chciałem tworzyć reklamy. Napraw- dę. I byłem tego całkowicie świadomy. Mało tego, miałem sprecyzowany cel — chciałem zostać copywriterem. Udało się, choć nie od razu. Ale po kolei… Poniżej krótkie streszczenia rozdziałów. „Początki”. A co pan wie o reklamie? „Wiem, co chcę robić”. Poznaję magiczne słowo „copyw- riter” i od tej chwili już nic nie będzie takie jak wcześniej. – 13 – KSIĄŻECZKA ZDROWIA COPYWRITERA „Kierunek — reklama!”. Wysyłam portfolio do najwięk- szych agencji. Z jakim skutkiem? Zobacz. „Emigracja”. Warszawa: świat wielkich agencji coraz bliżej. „Bagnet na broń!”. Moja pierwsza „sieciówka”. „…zostałem copywriterem!”. No i spełniło się. POCZĄTKI Już wiem. Chcę pracować w reklamie! Siadać wygodnie w miękkim fotelu, kłaść nogi na stole i wymyślać wielkie kampanie. Wspaniale! No dobrze, ale czy to jest realne? Czy mój własny, we- wnętrzny cenzor marzeń nie zdusi tego pomysłu? Mam 25 lat i żadnego doświadczenia. Może jednak warto spróbować. W poniedziałek kupię gazetę z ofertami pracy. *** Upał. Jadę na rozmowę kwalifikacyjną. Ciekawe, jak mnie przyjmą. O co będą pytać? Po drodze odwiedzam kościół. Może Bóg mi pomoże… Mała, lokalna agencja reklamowa. Wejście od podwórza. Hm… Do boju! „Dzień dobry, byłem umówiony. Chciałbym u państwa pracować”. Kilkoro młodych ludzi odrywa się od swoich zajęć i przygląda mi się z zaciekawieniem. Uśmiechają się jakoś dziwnie. Ktoś pyta: „No dobrze, a co pan wie o reklamie?”. – 14 – CZĘŚĆ PIERWSZA: DIAGNOZA Przyznam, że wtedy wiedziałem jeszcze niewiele. Robiąc za- tem dobrą minę do złej gry, zaczynam opowiadać. Patrzą na mnie, jak pobłażliwy tatuś na malca, który próbuje chodzić w zbyt dużych butach. „No, to niewiele pan wie” (chyba robię się czerwony). „Ale… (nadziejo wróć!) …możemy panu zaproponować sprze- daż ogłoszeń reklamowych”. Fakt, o reklamie wtedy wiedziałem jeszcze niewiele. Jed- nak, jeżeli mam kiedyś tworzyć wielkie kampanie, to przecież muszę jakoś zacząć, prawda? Wielu młodych ludzi rozpoczynających zawodowe życie zapewne zna to uczucie. Ogromny zapał i chęć robienia cze- goś ciekawego. Marzenie o pracy w zgranym zespole i o two- rzeniu rzeczy, z których można być zadowolonym, a nawet – 15 – KSIĄŻECZKA ZDROWIA COPYWRITERA dumnym. Entuzjazm, ale także wielkie obawy. Czy podołam? Inni przecież mogą, więc ja (chyba) też. Ogłoszeń w końcu nie sprzedawałem, ale postanowiłem wejść do Świata Reklamy innymi drzwiami… WIEM, CO CHCĘ ROBIĆ Skąd się to wzięło? Dlaczego akurat reklama? Już wcześniej czułem, że coś podobnego chciałbym robić w życiu. Ale uświa- domiłem to sobie dopiero wtedy, gdy usłyszałem pewne ta- jemnicze słowo… Cofnijmy się nieco w czasie. Dobrze pamiętam jedne z za- jęć na uczelni. Wykładowca — właściciel małej agencji re- klamowej; wtedy dla mnie guru — tego dnia opowiadał wła- śnie o agencjach. Siedziałem w ławce i spokojnie słuchałem. Do pewnego momentu… „Proszę państwa, kolejna sekcja w agencji to dział kreacji. Za teksty i scenariusze odpowiada copywriter…”. – 16 – CZĘŚĆ PIERWSZA: DIAGNOZA To słowo sprawiło, że serce zabiło mi szybciej. Copywriter… Co-py-wri-ter! Tak, przecież o tym cały czas myślałem. Wła- śnie ktoś uświadomił mi, dokąd zmierzam: copywriter. Już wiem, co chcę robić! Jakże wydawało mi się to nieosiągalne. Czy ja mógłbym być copywriterem? Gdzie znajdę jakiekolwiek informacje? Co taki copywriter robi? Jak pracuje? Jak wygląda? Tak za- częła rodzić się legenda — postać mitycznego Copywritera — bohatera moich marzeń o pracy z nogami na stole i o ro- bieniu naprawdę fajnych rzeczy. Od tej pory z pasją wy- myślałem hasła, scenariusze, krótkie formy. Wszędzie — przy jedzeniu, na spacerze, w wannie. Do szuflady… W końcu zaczynam rozglądać się za pracą. Po pewnym czasie rozpoczynam. Uwaga! W agencji reklamowej. Prawdziwej! Projektuję ulotki, foldery, tablice informacyjne i inne te- go typu elementy. Czy ktoś jeszcze pamięta program Corel- DRAW wersja 2.0? Na początku jestem zachwycony. Czuję się wyróżniony. Przecież pracuję w reklamie! Potem jest gorzej. Dochodzi do tego, że jadę do pracy i wysiadam przystanek wcześniej, żeby podczas spaceru od- reagować stres przed kolejnym dniem. Muszę jednak przy- znać, że pobyt tam dużo mnie nauczył. I wciąż szukam. Chcę robić coś innego. Coś… większego. Odchodzę. „Po drodze” przez kilka lat robię różne rzeczy, nieko- niecznie związane z reklamą. Pracuję w studiu graficznym. Później prowadzę autoryzowane kursy Microsoftu. Łącznie – 17 – KSIĄŻECZKA ZDROWIA COPYWRITERA trzy lata komputerowych eksperymentów i ślęczenia nad technicznymi skryptami. Ale było warto. To też ciekawy etap w moim marszu do reklamy. Poznaję systemy informatyczne od środka. Zdaję kolejne egzaminy, aby zdobyć certyfikat trenerski i szkolić innych informatyków. A propos „informatyków”. Tak naprawdę nie lubiłem, gdy ktoś tak o mnie mówił. Czasem czułem się jak szpieg w szta- bie wroga, niczym kapitan Kloss — całkowicie oddany sprawie, ale tylko na pozór. Dlaczego? Cóż, prowadzenie kursów na początku było przyjemnym zajęciem. Jednak im bardziej za- awansowane stawały się szkolenia, a tym samym im więcej miałem do czynienia z tzw. typowymi informatykami, tym bardziej było to… — że tak powiem — nużące. Muszę się przyznać, że miałem już dosyć „pasjonujących” rozmów podczas przerw na kursie: „A co pan sądzi o tej nowej opcji w systemie. Jak pan myśli, jaki to ma wpływ na replikację? A co z usłu- gami katalogowymi?”. Dosyć! Moich byłych kursantów pro- szę o wyrozumiałość. Powoli zacząłem sobie uświadamiać, że duże, sieciowe (już znałem to słowo) agencje reklamowe mieszczą się tylko w Warszawie. Teraz spójrzmy na sytuację: ja tu — agencje tam. I co teraz? Nie, nie chcę wyjeżdżać. Chociaż… może jednak? KIERUNEK — REKLAMA! Pojawia się szalona myśl. Dlaczego nie mógłbym spróbować? Muszę przygotować prezentację swojego twórczego dorobku. Aha, to się nazywa portfolio. – 18 – CZĘŚĆ PIERWSZA: DIAGNOZA Czytam wszystko, co dotyczy reklamy. Podłamuję się, gdy widzę w branżowym czasopiśmie „Media Polska” (dziś „Me- dia i Marketing Polska”) ogłoszenia dużych agencji poszu- kujących copywriterów (najczęściej z doświadczeniem, któ- rego oczywiście jeszcze nie miałem). W końcu decyduję się ogłosić światu swoją obecność. In- teresują mnie adresy największych agencji w kraju. Wysyłam płytę CD ze swoimi projektami. Pamiętam, jak na poczcie prosiłem panią, by nie uderzała mocno pieczątką w kopertę: „Niech pani tak mocno nie uderza. W środku jest moje portfolio na CD!”. Nie wiem, czy mnie zrozumiała, ale przy- najmniej kiwnęła głową i faktycznie — nie uderzyła zbyt mocno. Odzew? Jeden: „Bardzo dziękujemy za ciekawą prezenta- cję Pana osoby. Jednakże obecnie nie możemy…”. Chyba dam sobie spokój. Tylko się wygłupiłem z tymi moimi projektami. Zrobiłem z siebie… lepiej nie mówić. To chyba nie dla mnie. – 19 – KSIĄŻECZKA ZDROWIA COPYWRITERA Po jakimś czasie ponownie dochodzą do głosu marzenia. Wprawdzie pierwszy atak na świat wielkich agencji się nie powiódł, ale czy na pewno powinienem zrezygnować? Lepsi ode mnie upadali, a potem wychodzili na ludzi. Rzeczywi- ście, nie otrzymałem stosu propozycji, ale to jeszcze nie po- wód, żeby dać sobie spokój. Teraz jednak przyjmuję inną strategię. No dobrze, nie musi to być od razu agencja. Znajdę pracę w innej firmie. Będę mieszkać w Warszawie i tam poszukam pracy w wymarzonej reklamie. Będę bliżej linii frontu. Stamtąd widać lepiej i słychać więcej. EMIGRACJA Mieszkam w stolicy. Wynajmuję mieszkanie (te ceny!). Mam już pracę. Jestem specjalistą ds. promocji i reklamy w nie- zbyt dużej, lecz prężnej firmie. Każą mi codziennie przychodzić w krawacie. Pracuję tam, ale pewnego słonecznego, wcze- snojesiennego dnia zabieram mój wysłużony laptop, na któ- rym mam portfolio i wyruszam na łowy. Chodzę od agencji do agencji, od drzwi do drzwi i próbuję spotkać się z dyrek- torami działów kreacji. Odwiedzam największe firmy z tej branży. Bezskutecznie. Czuję się fatalnie. Podłamany (ale nie złamany) wracam wieczorem do „domu”. Gdy dziś przypomnę sobie ten dzień, po prostu nie wie- rzę, że się na to zdobyłem. Pamiętam, jak usiadłem w parku na ławce i zwątpiłem. Jednak już po kilku minutach zazna- czałem sobie na mapie miasta kolejne ulice, na które jeszcze muszę pójść. – 20 – CZĘŚĆ PIERWSZA: DIAGNOZA Nawiasem mówiąc… — zaraz, niech policzę… — dwa i pół roku później zacząłem pracę w jednej z sieciówek, które tego dnia odwiedziłem. I wchodziłem tam jako doświadczony co- pywriter. Wtedy była to już moja druga pierwszoligowa agencja reklamowa. Na szczęście nie pamiętali mnie tam. Rety, nawet do głowy by im nie przyszło, że ten wyrobiony koleś, który zasila ich szeregi, dawno temu przyszedł do nich jako… Ech, nieważne. :-) Ale nie uprzedzajmy wydarzeń. Wróćmy do tamtych pio- nierskich czasów. BAGNET NA BROŃ! Alarm! Wielka międzynarodowa agencja potrzebuje copyw- ritera! Trzeba spróbować. Czy ja sobie zdaję sprawę, na co się porywam? Umawiam się na spotkanie z dyrektorem działu kreacji. Co czuję? Stres… Późnym styczniowym popołudniem idę na rozmowę kwalifikacyjną. Serce podchodzi mi do gardła — czyż nie znacie tego uczucia? Ciekawe, jak mnie tam przyjmą, co po- wiedzą na moje portfolio. Czy moje projekty są dostatecznie dobre? Przecież większość z nich powstawała do szuflady. Co się stanie, jeśli mi „ukradną” pomysły? A może będą się śmiali, gdy już sobie pójdę? Najdelikatniej mówiąc, jestem pełen obaw. — Dzień dobry, byłem umówiony…. — Proszę chwileczkę poczekać — (tak, już wiem, co to znaczy oczekiwać na wyrok). – 21 – KSIĄŻECZKA ZDROWIA COPYWRITERA Nadchodzi egzekutor — dyrektor działu kreacji. A zatem czyń swoją powinność. — No to obejrzyjmy sobie portfolio…. To była bardzo ciekawa rozmowa kwalifikacyjna. Sie- dzieliśmy z dyrektorem kreatywnym po turecku na podłodze, bo sala konferencyjna była remontowana. No i obejrzeliśmy to moje portfolio. Nie wypadło źle. Obserwował, komentował, pytał. Ale chyba się podobało, bo umawiamy się na następne spotka- nie. Jedno mogę powiedzieć: podczas całego spotkania schu- dłem chyba dwa kilogramy — to pewne! Takie rozmowy to idealny sposób na zrzucenie wagi, ale nie polecam. To może się odbić na zdrowiu. Dostaję zadanie testowe. Za kilka dni mam dostarczyć gotowy projekt promocji sprzedaży ciasteczek znanej marki. „No wiesz: instrumenty, mechanizm, kanały komunikacji, nagrody”. O rany! Na studiach nie brzmiało to tak groźnie. Powiem więcej: studia a praktyka to dwa różne światy. Tu mała uwaga: powyższe stwierdzenie jest wyjątkowo praw- dziwe w reklamie. Akademicka teoria i prawdziwa praca to po prostu dwie zupełnie różne bajki. Do rzeczy. Tego się nie spodziewałem. Okazuje się, że co- pywriter to nie tylko… copywriter. Najpierw trzeba wszystko zaplanować, a dopiero PÓŹNIEJ wymyślić do tego hasła i teksty. Przez kilka następnych dni (i nocy) czytam wszystko, co uda mi się znaleźć o promocji sprzedaży. W końcu tworzę – 22 – CZĘŚĆ PIERWSZA: DIAGNOZA coś, co nawet całkiem, całkiem jest do przyjęcia (oczywiście po kilku poprawkach). Zaczyna się dla mnie czas próby. Przez następne dwa tygodnie jestem testowany. Pracuję właściwie na dwa etaty. Do siedemnastej w mojej dotychcza- sowej firmie (jako specjalista ds. promocji i reklamy), a po- tem w agencji (jako potencjalny copywriter, czasem do sa- mego rana). Było warto. Podczas ostatniej rozmowy (już z samym prezesem) słyszę, że… …ZOSTAŁEM COPYWRITEREM! Za kilka dni normalnie do pracy, na dziewiątą. Wracam do „domu” ze spotkania z Wielkim Prezesem. Warszawa, Plac Piłsudskiego w lutowym deszczu. Staję na środku i krzyczę: „Jjjeeest!”. Nikt się nie obejrzał. To dobrze, bo wzięliby mnie za wariata. Ale dziś jest mój dzień! Po pięciu latach ma- rzeń, zmagań i prób jestem w końcu zawodowym kopi- rajterem! – 23 –
Pobierz darmowy fragment (pdf)

Gdzie kupić całą publikację:

Książeczka zdrowia copywritera
Autor:

Opinie na temat publikacji:


Inne popularne pozycje z tej kategorii:


Czytaj również:


Prowadzisz stronę lub blog? Wstaw link do fragmentu tej książki i współpracuj z Cyfroteką: