Cyfroteka.pl

klikaj i czytaj online

Cyfro
Czytomierz
00578 010359 11031885 na godz. na dobę w sumie
Książka o fotografowaniu. Wydanie III rozszerzone - książka
Książka o fotografowaniu. Wydanie III rozszerzone - książka
Autor: Liczba stron: 272
Wydawca: Helion Język publikacji: polski
ISBN: 83-246-1794-9 Data wydania:
Lektor:
Kategoria: ebooki >> komputery i informatyka >> fotografia cyfrowa >> techniki fotografowania
Porównaj ceny (książka, ebook, audiobook).

Przeczytaj recenzję Pana Leszka J. Pękalskiego - artysty fotografika, członka ZPAFu na temat 'Książki o fotografowaniu'.

Książka, ta powstała z myślą o wszystkich tych, których fascynuje możliwość utrwalania ulotnej rzeczywistości za pomocą aparatu fotograficznego. Nie jest to jednak suchy podręcznik, naszpikowany fachowymi terminami i skupiający się wyłącznie na technicznych aspektach robienia zdjęć. To pasjonujący, a zarazem rzeczowy wywód dotyczący sztuki fotografowania, a więc nadawania sensu powstającym obrazom, komponowania ich tak, by niosły ze sobą jakieś przesłanie, wywoływały emocje. Takie spojrzenie na istotę działań artysty-fotografika oraz fotoamatora szczególnie cenne staje się dziś, w dobie powszechnej dostępności aparatów cyfrowych i zalewającej nas powodzi nijakich zdjęć.




Blog o fotografowaniu Andrzeja A. Mroczka - poznaj sekrety Mistrza »



Wśród licznych amatorów fotografii nazwisko autora 'Książki o fotografowaniu' jest obietnicą najlepszej literatury fachowej. Kolejne, trzecie wydanie tej pozycji to nie lada gratka dla wszystkich tych, którzy dostrzegają różnicę pomiędzy zwykłym 'trzaskaniem fotek', a prawdziwą sztuką fotografowania. Bez względu na poziom Twojego zaawansowania znajdziesz tu porady dotyczące wszystkich kluczowych aspektów powstawania obrazu -- od wyboru odpowiedniego aparatu po zasady kompozycji, fotografii krajobrazów, ludzi , architektury i wnętrz. Książka ta będzie dla Ciebie przede wszystkim źródłem twórczej inspiracji oraz idei, które stoją za każdym doskonale wykonanym zdjęciem!


Patroni medialni:


Ściągnij erratę do książki w postaci plików pdf2.

Znajdź podobne książki Ostatnio czytane w tej kategorii

Darmowy fragment publikacji:

Ksi„¿ka o fotografowaniu. Wydanie III rozszerzone Autor: Andrzej A. Mroczek ISBN: 83-246-1794-9 Format: A4, stron: 270 Ksi„¿ka, ta powsta‡a z my(cid:156)l„ o wszystkich tych, kt(cid:243)rych fascynuje mo¿liwo(cid:156)(cid:230) utrwalania ulotnej rzeczywisto(cid:156)ci za pomoc„ aparatu fotograficznego. Nie jest to jednak suchy podrŒcznik, naszpikowany fachowymi terminami i skupiaj„cy siŒ wy‡„cznie na technicznych aspektach robienia zdjŒ(cid:230). To pasjonuj„cy, a zarazem rzeczowy wyw(cid:243)d dotycz„cy sztuki fotografowania, a wiŒc nadawania sensu powstaj„cym obrazom, komponowania ich tak, by nios‡y ze sob„ jakie(cid:156) przes‡anie, wywo‡ywa‡y emocje. Takie spojrzenie na istotŒ dzia‡aæ artysty-fotografika oraz fotoamatora szczeg(cid:243)lnie cenne staje siŒ dzi(cid:156), w dobie powszechnej dostŒpno(cid:156)ci aparat(cid:243)w cyfrowych i zalewaj„cej nas powodzi nijakich zdjŒ(cid:230). W(cid:156)r(cid:243)d licznych amator(cid:243)w fotografii nazwisko autora (cid:132)Ksi„¿ki o fotografowaniu(cid:148) jest obietnic„ najlepszej literatury fachowej. Kolejne, trzecie wydanie tej pozycji to nie lada gratka dla wszystkich tych, kt(cid:243)rzy dostrzegaj„ r(cid:243)¿nicŒ pomiŒdzy zwyk‡ym (cid:132)trzaskaniem fotek(cid:148), a prawdziw„ sztuk„ fotografowania. Bez wzglŒdu na poziom Twojego zaawansowania znajdziesz tu porady dotycz„ce wszystkich kluczowych aspekt(cid:243)w powstawania obrazu (cid:151) od wyboru odpowiedniego aparatu po zasady kompozycji, fotografii krajobraz(cid:243)w, ludzi, architektury i wnŒtrz. Ksi„¿ka ta bŒdzie dla Ciebie przede wszystkim (cid:159)r(cid:243)d‡em tw(cid:243)rczej inspiracji oraz idei, kt(cid:243)re stoj„ za ka¿dym doskonale wykonanym zdjŒciem! Wydawnictwo Helion ul. Ko(cid:156)ciuszki 1c 44-100 Gliwice tel. 032 230 98 63 e-mail: helion@helion.pl O FOTOGRAFOWANIU KRAJOBRAZÓW r ozdział 8 KSIĄŻKA O FOTOGRAFOWANIU Jeżeli spojrzeć na krajobraz w sposób po- zbawiony emocji lub sentymentu po to, aby zobaczyć jego rzeczywiste cechy ‚zyczne, to widzimy jakieś ukształtowanie terenu po- krytego rozmaitą roślinnością, jakieś obszary napełnione wodą lub przez które woda przepływa, zobaczymy też obiekty w stanie rzeczywiście natural- nym oraz miejsca, które uznajemy tylko za naturalne i inne, przekształcone działalnością człowieka. A tego wszystkiego, co widzimy, więcej już nigdy nie zoba- czymy, ponieważ w wyniku wzajemnego uzależniania i oddziaływania następują zmiany wyglądu obiektów, najszybciej zmieniają się chmury, a przez to cały czas zmienia się wygląd krajobrazu. Wśród wszystkich dziedzin fotogra$i artystycznej, a jest ich przecież wiele, tylko jedna: fotogra$a kra- jobrazów, zależy tak ściśle od pogody, że daje ona lub zabiera szanse na wykonanie interesujących zdjęć. W najbardziej nawet zurbanizowanym, uprzemysło- wionym i zdegradowanym krajobrazie, z ziemią uka- mienowaną betonowymi domami, poszatkowaną asfaltem, oplecioną kablami przewodów energetycz- nych, w odpowiednią pogodę wiosną czy latem, około godziny dziewiątej lub dziesiątej, pojawi się na niebie biała, delikatna mgiełka. Niedługo potem przemie- ni się w mały obłoczek i oczy uważnego obserwatora zobaczą cud narodzin chmury, obiektu naturalnego, na którego powstanie, formę i zachowanie człowiek nie ma żadnego wpływu. Potem powstaną kolejne chmury i krajobraz zmie- ni się, niektóre części krajobrazu będą teraz oświetlone słońcem, inne pokryte cieniem, co także nie jest stałe, bo plamy światła i cieni zmieniają kształty i proporcje, przesuwają się po terenie, ciągle kształtując jego oblicze. Artysta, który chciał pokazać z większej perspektywy, na czar- no-białej fotogra‚i ten nieludzki krajobraz, z czarnym, zabitym czerwonym ‚ltrem nie- bem, stracił na to szanse, bo nie wstał dosta- tecznie wcześnie rano, gdy nie było jeszcze chmur na niebie. Słońce miało czas nagrzać ziemię, wzbudziło termikę i teraz już hasają po nim białe cumulusy. Jeżeli fotograf nie zre- zygnuje, musi przyjść wcześniej następnego 154 dnia, a gdy pogoda się zmieni z dnia na dzień, będzie musiał odczekać, aż nastanie kolejny wyż i znów zawie- je czystym powietrzem, co nastąpi może za miesiąc, albo za pół roku lub dopiero w następnym. Ktoś inny, w innej części świata, może stać na podeście, w miejscu zaznaczonym w reklamowym folderze, przed nim tablica: Stąd zrobisz najpiękniejsze zdjęcie w swoim życiu, i porównywać to, co widzi na foto- gra‚i w folderze, z tym, co ma przed oczami. Wszystko jest na swoim miejscu. Jest jezioro, na jeziorze wysep- ka, na wysepce kościółek, jezioro otaczają góry, góry są porośnięte lasem, za górami szczyty skalne sięgające samego nieba. Wszystko, co ów ktoś widzi na zdjęciu, widzi także przed sobą, ale nic z niczym się nie zgadza, bo choć wszystko jest tym samym, wygląda zupełnie inaczej, zupełniej zwyczajnie, a na fotogra‚i wygląda bajecznie, wręcz fantastycznie. Gdybyś, zawiedziony wczasowiczu przyjechał w to miejsce trzy lata wcześniej i dzień w dzień, jeszcze przed świtem, przychodził na ten specjalnie dla cie- bie przygotowany punkt widokowy, mógłbyś zaprzy- jaźnić się z fotografem, który także przychodził z apa- ratem, ze statywem. Za którymś razem, dziesiątym, dwunastym, mógłbyś podziwiać baśniowy cud przed- świtu, coś nieporównywalnie wspanialszego niż barwy fotogra‚i, które cię uwiodły. Ale nie byłeś tego dnia przed świtem w tym miejscu, więc tego krajobrazu, jaki wtedy pogoda wyczarowała, nie zobaczyłeś i ni- gdy nie zobaczysz. Masz zdjęcie — ciesz się. Napisałem wcześniej, że fotografowanie krajobrazów podobne jest do zbierania grzybów, i nie wycofuję się z tego porównania. Mamy doświadczenie grzybiarzy, wiemy, o jakiej porze i gdzie szukać naszych grzybów, ale tylko od czasu do czasu mamy szczęście i tra‚amy we właściwe miejsce, w odpowiednią pogodę i porę, aby zrobić naprawdę dobrą fotogra‚ę krajobrazu. W tej dziedzinie fotogra‚i, jaką jest pejzaż, pogoda odgrywa naprawdę pierwszorzędną rolę. Bez wilgoci w powietrzu i mrozu nie powstanie szadź i nie zrobimy fotogra‚i krajobrazu w zachwycających bielach; bez gę- stej mgły o świcie nie sfotografujemy drzewa, za którym Wymarzona pogoda Czyste błękitne niebo, drzewa w białej szadzi, lekki mróz — wymar- zona pogoda na wałęsanie się po polach i zagajnikach, aby pofolgować sobie i fotografować do upojenia. Można fotografować z daleka, można z bliska, przyroda demonstruje swoje piękno. Nawet porzucone puszki po piwie i butelki po wódce schowały się pod śniegiem, aby nie psuć piękna i radosnego nastroju. Aparat Canon PowerShot G2. Obiektyw Canon Power Zoom 7 ~ 21 mm f/2,0 ~ 2,5. ISO 50. Przysłona obiektywu f/8. Do ustawienia balansu bieli skierowałem aparat na oświetloną słońcem powierzchnię śniegu. ROZDZIAŁ 8. O FOTOGRAFOWANIU KRAJOBRAZÓW Zdjęcie we mgle? Tym razem to nie mgła, lecz przelewająca się przez grzbiet górski chmura dała dobrą okazję do wykonania fotogra‚i z sylwetką kościoła w tle. Światło było białe, o barwie światła dziennego, tyle tylko, że oświetlenie słabsze. Jedyne, o co należało zadbać, to to, aby zdjęcia nie prześwietlić, aby zachować delikatną szarość tła. Aparat Pentax 67. Obiektyw SMC Makro-Takumar 6 ~ 7 135 mm f/4,0. schowane słońce maluje promieniste cienie rozchodzą- ce się we wszystkich kierunkach; bez autentycznej bu- rzy nie pokażemy na fotogra‚i grozy nawałnicy, potęż- nych topoli uginających się pod naporem wiatru. Piszę o tym, aby przekonać, że warto interesować się nie tylko sprzętem fotogra‚cznym i sposobami jego wykorzystania, ale także pogodą, bo piszę dla fotogra- fów, którzy na krajobraz powinni patrzeć na swój włas- ny sposób. Dla większości ludzi w krajobrazie nie ma żadnych zmian, póki nie wyrżną lasu, nie zbudują au- tostrady albo nie postawią nowego supermarketu. Lu- dzie patrząc na krajobraz, nie widzą słupów, drutów, stacji przekaźnikowych stojących jedna obok drugiej i innych śmieci, które degradują najpiękniejsze frag- menty ojczystego krajobrazu — dla fotografa, który musi patrzeć obrazami, sama zmiana kierunku pada- nia światła czy jego barwy już jest zmianą krajobra- zu, a to, co dzieje się ponad horyzontem, co zajmuje często trzecią część powierzchni obrazu, zmienia obraz krajobrazu w sposób ciągły i radykalny. Widzieć 155 KSIĄŻKA O FOTOGRAFOWANIU to musiał każdy pejzażysta, ale był tylko jeden, Tadeusz Sumiński, który w tym, co dzieje się ciągle nad zie- mią, co dzieje się nad naszymi głowami, na niebie, dostrzegł osobny, różny od wszystkich innych, fascy- nujący temat i przedstawił go w dużej wystawie foto- gra‚i artystycznych poświęconej chmurom. Wiosną, a także latem, gdy po dniach słotnych i sza- rych nadchodzi wyż, gdy ciśnienie wybija się wyso- ko ponad tysiąc hektopaskali, a niebo, oczyszczone nie tylko z chmur, ale i z pyłów, staje się cudownie niebieskie, wszyscy odczuwają przypływ energii po- budzającej do działania, fotografowie także. Takich dni w Polsce jest jednak tylko kilka, najwyżej kilkanaście Jesienią po deszczu Przysłonę obiektywu nastawiłem tak, aby głębią ostrości objąć jedynie gałęzie z czerwonymi liśćmi, z kroplami wody, a drzewa na drugim planie, całą dolinę i las z oparami w oddali zostawić w takiej nieostrości, aby dało się rozróżniać szczegóły, jednak żeby nie tworzyły konkurencji z obiektami pierwszego planu. Zbliżenia są często bardziej interesujące niż rozległe plany. Aparat Canon EOS 30D. Obiektyw EF 24 ~ 105 mm f/4L IS USM. Tryb nastawiania ekspozycji: preselekcja przysłony Av. Czułość aparatu: ISO 400. Migawka: 1/20 s. Aktywna stabilizacja obrazu. Przysłona obiektywu: f/8,0. Pomiar ekspozycji: wielosegmentowy. Ekwiwalent ogniskowej obiektywu: 104 mm. Tryb zapisu obrazu: RAW. Styl obrazu: Standard. Ustawienia własne: kontrast: – 1, ostrość: 5, nasycenie barw: 1. Przestrzeń kolorów: AdobeRGB. w ciągu roku. Ale gdyby można było ustalić procen- tową liczbę zdjęć z niebem niebieskim, fotogra‚i wy- konanych w taką właśnie pogodę, ich przewaga była- by taka sama, jak przewaga zdjęć małych, 10×15 cm, nad fotogra‚ami dużych rozmiarów, czyli absolutna. Bywa, że fotograf musi czekać na taką właśnie po- godę, na przykład wtedy, gdy trzeba sfotografować jakiś obiekt z większej odległości i użyć do zdjęcia te- leobiektywu o małym kącie obrazu. Można to zrobić dobrze tylko pierwszego dnia po nastaniu wyżu z czy- stym powietrzem arktycznym. Wtedy niebo nad ho- ryzontem, a tylko ta część nieba wystąpi na fotogra‚i, będzie niebieskie. Już następnego dnia ma barwę bar- dziej wyblakłą, bo powietrze zostanie nasycone parą wodną, a w kolejnych dniach, choć nad głową cieszyć będzie jeszcze piękny błękit, to nad horyzontem kolor nieba zmętnieje od pary wodnej i zbrunatnieje od py- łów przemysłowych, w rezultacie obiekt fotografowa- ny będzie miał brzydkie tło. Proszę zwrócić uwagę na fotogra‚ę kościoła w Gliczaro- wie Górnym zamieszczoną w rozdziale trzecim o ‚ltrach fotogra‚cznych. Jest posadowiony na wąskim, ale wyso- kim grzbiecie góry równoległej do doliny Porońca. Przy dobrej pogodzie widok rozciąga się tam z jednej strony na Tatry i Zakopane, z drugiej na Gorce. Ale co to zna- czy, dla fotografa, dobra pogoda? Jeśli traktuje się koś- ciół jak obiekt architektoniczny, warto pokazać go na tle otoczenia i w tym przypadku dobrą jest pogoda z naj- lepszą widzialnością, z najbardziej czystym powietrzem. Przy innym zamiarze fotografa dobra pogoda może być taka, gdy chmura przepływa przez grzbiet góry, coś 156 jest na pierwszym planie, coś na drugim przykrywa gę- sta mgła i widać tylko sylwetę obiektu. Jeśli na miejscu fotografowania trzeba być koniecznie w pogodę odpowiednią do tematu fotogra‚i, pomoc- ne są komunikaty meteorologiczne. Prognozy pogody podawane w telewizji są jednak dla fotografów-pejzaży- stów mało przydatne, ponieważ gdy prezenterka mówi o dobrej pogodzie, mówi o pogodzie dobrej do opalania, do plażowania, a jedyne wiarygodne informacje to nazwa ‚rmy, która prezenterkę odziała, i drugiej, jeszcze ważniej- szej, która prognozę pogody raczyła sponsorować. Zwiastuny zmiany pogody Najbardziej użyteczne, bo wiarygodne, w takim oczy- wiście zakresie, w jakim prognozy pogody mogą być wiarygodne, są 48-godzinne prognozy nume- ryczne Interdyscyplinarnego Centrum Modelowania Matematycznego i Komputerowego Uniwersyte- tu Warszawskiego ICM UW, dostępne w Internecie: http://prognoza.icm.edu.pl, oraz prognozy pogody dla gmin pod adresem: http://meteowap.icm.edu.pl. Obejmują najważniejsze czynniki kształtujące pogo- dę: temperaturę, wilgotność, opady deszczu czy śnie- gu, ciśnienie powietrza, prędkość i kierunek wiatru, zachmurzenie w podziale na wysokie, średnie i niskie, mgły, widzialność — warto także przeczytać codzien- ny komentarz synoptyka. Z prognoz 24-godzinnych, z dynamicznym obrazem satelitarnym chmur nad całą Europą: www.sat24.com, można zorientować się w sytuacji nad kontynentem i przewidzieć zmianę pogody w Polsce za niedługi czas, a klikając nazwę naszego państwa, można uzy- skać na ekranie komputera dynamiczny obraz doko- nujących się zmian pogody na obszarze Polski. Fotograf-pejzażysta jest silnie uzależniony od pogo- dy nie tylko dlatego, że pogoda kształtuje krajobraz, ale także z tego, naprawdę ważnego powodu, że prze- bywając najczęściej samotnie na odludziu, sam sobie musi zapewnić bezpieczeństwo, a także ochronić cenny ROZDZIAŁ 8. O FOTOGRAFOWANIU KRAJOBRAZÓW sprzęt fotogra‚czny przed możliwością zniszczenia. Pod- czas gwałtownej ulewy, wyładowań atmosferycznych i silnego spadku temperatury lepiej nie dać się zasko- czyć na otwartej przestrzeni, a tym bardziej w górach. Ponieważ dostęp do Internetu nie wszędzie jest możli- wy, warto mieć choćby elementarną umiejętność prze- widywania pogody na podstawie obserwacji zjawisk atmosferycznych, a nie tylko bólu w kościach. Każde dziecko na wsi, idąc rano do szkoły, może przewidzieć, jaka będzie w tym dniu pogoda, wystarczy, że spoj- rzy na buty: zawilgocone rosą, znaczy, że będzie po- goda piękna; natomiast obuwie suche, choć masze- rowało żwawo przez trawę, przepowiada, że może w ciągu dnia padać. Mieszkaniec Warszawy, spogląda- jąc na buty w drodze do pracy, może stwierdzić tylko jedno: miał szczęście, że nie wdepnął w psią kupę. Mieszkańcy miast mają bardzo ograniczone pole ob- serwacji zjawisk atmosferycznych. Czasem przez całe Chmury maszerują gęsiego I zapowiadają piękną, słoneczną pogodę przez cały dzień. Fotografować w taką pogodę łatwo, ale w plenerze, gdy trzeba na zdjęciu ująć jakiś sztafaż roślinny z bliska, trzeba wykazać się cierpliwością. To pogoda wi- etrzna, na wysokości kilkuset metrów wiatr jest spory, widać to na zdjęciu, bo ledwie się chmura zbudowała, już została odsunięta przez wiatr i pow- staje kolejna. Przy ziemi wietrzyk może być mały, ale przesuwające się chmury pobudzają powietrze, zakręcają nim, a wtedy trzeba poczekać, aż wir odejdzie i powietrze się uspokoi. W pogodę wietrzną nie wystarczy dobrać czas otwarcia migawki do ogniskowej obiektywu, gdy fotogra- fowany obiekt jest blisko aparatu, trzeba uwzględnić także tę odległość, a przy zdjęciach makro skutecznie osłonić fotografowany obiekt. Aparat Canon EOS 30D. Obiektyw EF 24 ~ 105 mm f/4L IS USM. Tryb nastawiania ekspozycji: preselekcja przysłony Av. Czułość aparatu: ISO 100. Migawka: 1/125 s. Przysłona obiektywu: f/13. Pomiar ekspozycji: wielosegmen- towy. Ekwiwalent ogniskowej obiektywu: 38,4 mm. Tryb zapisu obrazu: RAW. Balans bieli: Daylight. Styl obrazu: Standard. Ustawienia własne: kontrast 0, ostrość 3, nasycenie barw 0. Przestrzeń kolorów: sRGB. 157 KSIĄŻKA O FOTOGRAFOWANIU Jaskółki na lotnisku Te piękne szybowce to wyczynowe Jaskółki, dawniej sławne, bo na nich polscy piloci zdobywali mistrzostwa świata i poprawiali światowe rekordy, ale nie o szybowce na tym zdjęciu chodzi, a o chmurę nad nimi, pięknie wypiętrzoną, sięgającą szczytem kilku tysięcy metrów. Niejedna Jaskółka wychodziła z takiej chmury nie górą, a dołem, z połamanymi skrzydłami. Bo to bardzo groźna chmura, nagromadziła gigantyczną energię, nie tr- zeba wielu godzin, a zacznie się przemieniać w chmurę burzową, potem hałasować grzmotami, biczować ziemię gradem, strzelać piorunami. Z oddali wygląda jednak wspaniale. Aparat Start B. Obiektyw Euktar 75 mm f/4. Film Fotopan F. Filtr pomarańczowy. tygodnie nie mają okazji, aby zobaczyć horyzont, a niebo widzą tylko nad głową, w ramach ustalonych na wiele lat przez wysokie budynki. Ale i na takim ma- łym obszarze nieba zawsze coś widać poza gawronami i jeżykami, śmigającymi wysoko po niebie. Widać na przykład cienkie warstwy jasnych, prawie przezroczystych chmur, przez które prześwieca słoń- ce, chmur przesuwających się leniwie lub szybko, a zawsze bardzo wysoko ponad innymi chmurami, albo po bezchmurnym niebie. Mają rozmaite formy: są jak jasne pasemka ciągnące się od horyzontu; albo wyglądają jak piórka lub jak małe kłębuszki delikatnej włóczki — jakby nie czarowały swoimi kształtami, wró- żą zmianę pogody na kiepską. Jeśli sięgają już od ho- ryzontu po przeciwległy horyzont, to znaczy, że zaczę- ły napływać poprzedniego dnia i następnego pojawią się chmury niższe, szare, a potem jeszcze niżej płynące i najpierw zacznie kropić, potem padać i z przerwami deszcz będzie siąpił i padał przez następnych parę dni. Taką pogodę awiatorzy określają jako nielotną, nawet wróble wolą chodzić wtedy piechotą, niż latać. A jaka jest dla fotografów-pejzażystów? To zależy, gdzie się znajdują i co chcą fotografować. Na nizinie spra- wa marna, chyba że jest w pobliżu dobry las, nie taki jak na Mazowszu, ale na przykład jak w Wielkopol- 158 sce, czy w Małopolsce, na Podkarpaciu. W lesie, zaraz po deszczu, w czasie mżawki, można wykonać inte- resujące fotogra‚e, trzeba tylko zabezpieczyć aparat i obiektyw przed zamoczeniem. W górach jest z jednej strony lepiej, z drugiej gorzej. Lepiej, bo po niezbyt os- tro widocznych zboczach snują się leniwie ładne pas- ma białych obłoków — zapowiadających dalsze opady deszczu — ale gdy weźmie się coś na pierwszy plan, wtedy może powstać interesująca fotogra‚a. Gorzej jest wtedy, gdy ciężkie i grube chmury deszczowe do- płyną do gór, stają wtedy przed wysoką zaporą i muszą zrzucić z siebie sporo wody, zanim uda się im przepły- nąć na drugą stronę — czekając na poprawę pogody, można stracić cierpliwość. Gdy jednolicie ciemnoszara powłoka chmury zaczy- na się rozrywać, a nad nią, na błękicie nieba widać nadal wysokie pierzaste chmury, radość na poprawę pogo- dy jest jeszcze przedwczesna, ale powstają możliwości Chmury bez potencji Zdjęcie tych chmur wykonałem w bardzo ciepły, wiosenny dzień, przed godziną piętnastą. O tej porze chmury kłębiaste piętrzą się już wyso- ko, przechodząc potem w chmury burzowe, a te na zdjęciu, płaskie, kłapciate, bez nagromadzonej energii, będą się snuły w tej formie aż do popołudnia, potem zaczną się rozpływać i zanikać. Z tych chmur nie będzie ani burzy, ani deszczu, co najwyżej rzucą cień, przeszkadzając fotografom. Do dekoracji nieba kiepsko się nadają. Zdjęcie wykonane zostało aparatem cyfrowym jako monochromatyczne, z ustawieniem ‚ltra czerwonego na maksimum — niewiele to dało w porównaniu ze skutecznością działania takiego ‚ltra przy fotografowaniu na ‚lmie czarno-białym. Przyciemniłem niebo na komputerze. Aparat Canon EOS 30D. Obiektyw EF 24 ~ 105 mm f/4L IS USM. Czułość aparatu: ISO 200. Migawka: 1/250 s. Przysłona obiektywu: f/16. Ekwiwalent ognis- kowej obiektywu: 88 mm. Tryb zapisu obrazu: RAW. Przestrzeń kolorów: sRGB. interesującego fotografowania, tyle że krótkotrwałe, bo jeszcze będzie padał deszcz, choć z przerwami. Najwyżej przemieszczające się chmury: pierzaste, wstążkowe, kłębuszkowe, pędzone wiatrem na wy- sokości siedmiu czy ośmiu tysięcy metrów, to chmu- ry nie z pary wodnej, ale z kryształków lodu i takie zawsze zapowiadają zmianę pogody. Okres zmiany pogody daje jednak znacznie większe szanse na wy- konanie interesujących fotografii pejzaży niż stabil- na, ładna, słoneczna pogoda, która daje niewiele różniących się obrazów tego, co dzieje się na niebie: chmurki, chmurki, byle jakie, płaskie jak naleśniki, wszystkie prawie takie same. W dobrą dla fotografów, także słoneczną i ciepłą po- godę około godziny 10 niektóre obszary są już tak silnie nagrzane przez słońce, że powodują powsta- nie termiki, czyli ruchu ciepłego powietrza w górę. Na wysokości około 800 metrów, czasem trochę wyżej, w oziębionym o osiem lub dziewięć stopni Celsjusza powietrzu następuje przekształcenie wilgoci w parę wodną i rodzi się biała chmurka, która przemiesz- cza się, popychana lekkim wiatrem. Na uwolnionym przez nią miejscu powstanie nowa chmurka i w nie- długim czasie fotograf ma przed oczami szereg wypię- trzonych chmur, podążających jedna za drugą. Daw- niej można było zobaczyć krążące pod nimi szybowce, nowe konstrukcje mają teraz tak dużą doskonałość, że szybownicy, pędząc przed siebie, tylko zwalniają pod kolejnymi chmurami i trudno ich spostrzec. Jedne chmury odpływają z wiatrem, inne wiatr nanosi i warto, fotografując, kontrolować sytuację. Jeżeli przy- pływają chmury kłębiaste, ale niezbyt wysokie, jak- by oklapnięte, to taka pogoda powinna utrzymać się do popołudnia, aż chmury będą zanikać i rozpłyną się w powietrzu całkowicie. Nie jest to najbardziej atrakcyj- na z możliwych dekoracja krajobrazu, ale za to cały dzień ROZDZIAŁ 8. O FOTOGRAFOWANIU KRAJOBRAZÓW będzie słoneczny, z przerwami na ochłodęw cieniu ko- lejnych chmur, będzie ogólnie przyjemnie i bez deszczu. Można fotografować, można się też opalać, iść na lody. Jeżeli jednak chmury kłębiaste nabierają charakteru, pęczniejąc, wystrzeliwują w górę wysokimi wieżyca- mi, to fotografując, można zastanawiać się, ile też taka wielka chmura może ważyć, ale lepiej zwracać uwagę, w którą stronę ten potwór zmierza. Najlepiej, kiedy prze- chodzi bokiem, po stronie nasłonecznionej, mamy wte- dy szanse bezkarnie obserwować cały groźny spektakl i robić zdjęcia pejzażu ze wspaniałymi chmurami burzo- wymi, z chmurami na tle innych chmur, sama radość. jednak czę- Początek burzy termicznej następuje sto nieoczekiwanie i zaskakuje, a powinniśmy umieć początek burzy przewidzieć. Początek zazwyczaj jest taki, że najwyżej wypiętrzona wieża chmury za- czyna jakby dymić i wiatr znosi na bok coś na kształt welonu, składającego się jednak nie z pary wodnej, a z lodu lub śniegu. Widok może być też inny, jeszcze bardziej dla fotografującego atrakcyjny: szczyt chmu- ry rozpłaszcza się w kształt gigantycznego kowadła, a pod jej ciemną podstawą pojawiają się ciemniejsze Pęka lodowa czapa Nie zdążyłem sfotografować tej chmury w sytuacji, w której szczyt wyso- ko wypiętrzonego cumulusa owinięty był od góry lodowym, wirującym welonem, a poszczególne wieżyce, widoczne wewnątrz lodowej czapy, usiłowały go przebić. Musiałem pobiec do domu po aparat, a gdy już zacząłem fotografować, sytuacja była taka, jak na zdjęciach: lodowy welon został przebity i chmura wchodziła w fazę burzową. W kilkanaście minut później rozpoczęła się gwałtowna ulewa z piorunami. Aparat Praktica LLC. Obiektyw 50 mm f/1,8. Filtr czerwony. Film Fotopan F. 159 Doświadczenie innych poucza, aby podczas burzy nie stać, ani nie chodzić w terenie otwartym, nie nosić sta- tywu i nie prowokować uderzenia piorunem, nie cho- wać się też pod drzewem. Burze lokalne, termiczne, występujące od czerwca do sierpnia, powstają zawsze w godzinach popołudniowych, bo chmura potrzebu- je sporo czasu, aby zgromadzić tyle energii, ile trzeba, aby potem szaleć. Można zatem chmurę burzową za- uważyć na tyle wcześnie, aby, jeżeli nie przechodzi bo- kiem, znaleźć dobre miejsce do bezpiecznego ukrycia się, choćby w szopie, pod jakąś wiatą albo u kogokolwiek w wiejskim domu. Gorsza sprawa z burzami frontowymi. Front burzowy nie przejdzie bokiem, bo rozciąga się na przestrzeni kilkuset, a nawet tysiąca kilometrów, a co gorsza, ma charakter bardzo dynamiczny, jak się go dostrzeże, to niedługo potem jest już w pobliżu. Ale można też się ustrzec skutków, jeżeli zapał do ro- bienia fotogra‚i nie weźmie góry nad zdrowym roz- sądkiem, o co dość trudno, bo obraz, którym front bu- rzowy dopełnia krajobraz, bywa fascynujący. Wszystko zaczyna się w miarę dobrze. W miarę, bo choć powietrze jest przejrzyste, co zachęca do fotografowa- nia, to jest też bardzo gorąco i nieprzyjemnie, bo par- no, koszula się lepi od potu. Wysoko, na czystym jesz- Chmury frontu burzowego Zwiastunem nadchodzącej zmiany pogody są pierzaste i „barankowe” chmury lodowe nadciągające najczęściej z zachodu, na dużych wysokościach, ośmiu do dziesięciu tysięcy metrów nad ziemią. Za nimi podąża taki walec chmur, jaki widać na zdjęciu, rozciągający się czasem od horyzontu po horyzont. Warto wtedy zacząć fotografować, bo to, co dzieje się potem na niebie, tworzy doskonałe tło do fotogra‚i pejzaży. A potem można odpoczywać przez kilka dni, bo pogoda staje się marna, deszczowa, ponura. Aparat Pentax 6×7. Obiektyw SMC Pentax 6×7 45 mm f/4,0. Pomiar światła punktowy metodą IRE najjaśniejszego miejsca na chmurach nad lasem. Filtr czerwony Cokin 002P. KSIĄŻKA O FOTOGRAFOWANIU jeszcze smugi, to ulewny deszcz albo grad spadający na ziemię — rozpoczyna się, widowiskowe z odda- li, ale nieprzyjemne na miejscu, „oberwanie” chmury. Widać błyskawice, po sekundach słychać gromy, bu- rza rozpętuje się w najlepsze, na nasze szczęście nie nad naszymi głowami i aparatem. Jeżeli nie mamy takiego szczęścia i chmura burzowa idzie w naszym kierunku, to trzeba pilnie poszukać miejsca, w którym można burzę przeczekać. Żartów z burzami nie ma, z piorunami tym bardziej, a znajdu- jąc się pod chmurą burzową, nie widzimy, co dzieje się na jej szczytach, i nie możemy niczego przewidzieć. Lepiej zawczasu znaleźć sobie miejsce przed ulewą i wyładowaniami atmosferycznymi. Pioruny fascynują, pioruny zabijają Pioruny fascynują wielu fotografów i wielu je fotografu- je. Jeżeli fotografują z okna mieszkania, są wtedy bez- pieczni, choć fotogra‚e wykonane w nocy, w mieście, najczęściej nie dają powodów do szczerych zachwytów. Bardzo proszę nie traktować tego, co można tu prze- czytać, jako zachętę do naśladowania, ale widziałem fotogra‚e burz z piorunami fascynujące. Przedstawia- ły krajobrazy pod wieczór, już o zmroku, ale jeszcze nie w ciemności, z wielkimi chmurami burzowymi, w których były błyskawice, oświetlające te chmury od środka. Nie wiem, jak te zdjęcia zostały zrobione, ale na fotogra‚i widać było wnętrze chmur, a nie tylko jednolite jasne zygzaki wyładowania pioruna. Coś po- dobnego widziałem kiedyś w Świętej Lipce, gdy przez ciemnoszary ‚ltr patrzyłem na młodego cumulusa, przez którego przeświecało słońce — widać było wnę- trze chmury, ale to nie to samo. Gdy zbliża się burza, rozsądek musi wziąć górę nad za- palczywością artysty. Musi! W USA, gdzie cyklony, tornada i burze termiczne wyrządzają poważne szkody, badania nad wyłado- waniami atmosferycznymi prowadzi wiele ośrodków naukowych, także NASA. Amerykanie, których stacje meteorologiczne notują każdego roku wiele milio- nów wyładowań elektrycznych w atmosferze, poda- ją, że większość z nich to wyładowania w chmurach lub między chmurami, błyskawice. Stwierdzili jednak także, że pioruny w większości przypadków uderzają w ziemię nie w jednym, a w dwóch lub nawet więcej miejscach jednocześnie, odległych od siebie o kilka- dziesiąt nawet metrów, a co ważniejsze, skorygowali odległość bezpieczeństwa od burzy. Dawniej sądzo- no, że wynosi ona kilka kilometrów, teraz podnie- siono ją do kilkunastu kilometrów, ponieważ notuje się porażenia piorunami od burz odległych nawet o 15 kilometrów. Żadna fotogra‚a nie jest warta osobistego kontaktu z piorunem. 160 cze niebie, przemieszczają się smugi, welony, pierza chmur lodowych, a co charakterystyczne: przemiesz- czają się bardzo szybko, ich ruch widoczny jest go- łym okiem, a na całej szerokości horyzontu pojawia się wielki walec chmur kłębiastych. Są jeszcze daleko, więc wyglądają interesująco, tym bardziej, że mają ciemną podstawę podkreślającą ich urodę — nic tylko fotografować. Niedługo potem pojawiają się jednak także ciemne niskie chmury, rozróżniane już na tle tego gigantycz- nego wału chmur wysokich, kłębiastych, sceneria fan- tastyczna, ale lepiej robić ostatnie zdjęcie i zwiewać w bezpieczne miejsce, bo po niedługiej ciszy, bez ja- kiegokolwiek wiatru, zrywa się gwałtowna burza, wi- chura łamie słabsze drzewa, w lesie wyrywa je razem z korzeniami, walą pioruny, ogłuszają grzmoty, rozpo- czyna się ulewa z wydajnością 20 albo 30 litrów wody na metr kwadratowy; potem zwodniczy okres spokoju i od nowa, i znów to samo, aż przez dziury w chmu- rach nie widać już lodowych chmur na niebie. Front burzowy odchodzi, niebo jest czyste, powietrze rześ- kie, chłodne. Rano, po nocy bezchmurnej, będzie rosa i piękna pogoda cały dzień. Warto patrzeć prosto w górę na obecność i zachowanie chmur lodowych, warto też patrzeć na zachody słońca. Gdy niebo bezchmurne, czerwony zachód słońca zapo- wiada dobrą pogodę następnego dnia. Gdy zachodzą- cemu słońcu towarzyszą niskie, czerwono zabarwione chmury, nocą może spaść deszcz. Jeśli słońce podczas zachodu świeci jaskrawo, to szykuje się zmiana pogody. W nocy, gdy Księżyc w pełni, także można zaobserwo- wać zmianę pogody. Księżyc w aureoli, albo otoczony białym, rozświetlonym kręgiem, ujawnia pojawienie się wysokich chmur lodowych, których kryształki roz- praszają światło, więc skoro nie było ich widać w dzień, to znaczy, że nocą zaczęły dopiero napływać i za dwa, najdalej trzy dni, będzie padał deszcz. Nie czekając na zmianę pogody, można zrobić teleobiektywem zdjęcia Księżyca do przyszłych fotomontaży. Mgły bywają bardzo różne. Jedne dają się znakomicie wykorzystać, inne nie tak łatwo, bo ta sama mgła z jed- nej strony może przeszkadzać fotografowi, a z drugiej swojej strony tworzyć wspaniałe efekty plastyczne. We wrześniu, w październiku, zaczynają się snuć wie- czorem nad polami cienkie warstwy mgieł, czasem metr nad ziemią, czasem nieco więcej, i tak mogą przetrwać do świtu, dając szanse na ciekawe fotogra- ‚e. Ale w nocy takie mgły potra‚ą rozrosnąć się, osiąg- nąć grubość stu, a nawet dwustu metrów i prawie cał- kowicie lub zupełnie zasłonić słońce — czasem takie zamglenie trwa nawet wiele dni. Pod taką mgłą fotograf-pejzażysta nie ma wiele do ro- boty, może fotografować jakieś zbliżenia, kwiatki, rabat- ki, ale gdy jest akurat w górach, powinien zmobilizować ROZDZIAŁ 8. O FOTOGRAFOWANIU KRAJOBRAZÓW wszystkie siły i wyjść ponad warstwę mgły, czasem, jak na Orawie, wystarczy wejść na pobliską grapę, aby znaleźć się w słońcu, pod błękitnym, czystym nie- bem, z widokiem na wystające z grubej warstwy mgły niskie pagórki i Babią Górę wystającą nad horyzontem w oddali. Wiele wspaniałych fotogra‚i, wykonanych w złotych promieniach wschodzącego słońca, powsta- ło z sumy wiedzy i determinacji: fotograf spakował niezbędny sprzęt późnym popołudniem, poszedł spać razem z kurami, wstał zaś w nocy, zjadł szybko przed- świtek i ruszył szlakiem w góry, przez zniechęcającą go, oblepiającą ze wszystkich stron, gęstą mgłę. Gdy w koń- cu wyszedł ponad warstwę mgły, miał przed oczami krajobraz, o którym każdy leniwy może tylko pomarzyć. Co roku, jesienią, nie tylko w Polsce, gwałtownie rośnie aktywność fotografów, bo niezależnie od umiejętności i aspiracji fotografowanie pejzaży to także spora przyjemność, a większość z nas, kiedy tylko pomyśli o jesieni, gotowych jest użyć dwóch określeń: złota pol- ska jesień oraz babie lato. Oba zdominowały nie tylko nasze wyobrażenie o tej porze roku, ale wywołują także oczekiwanie na coś, co nas jeszcze w przyrodzie zach- wyci przed nadejściem dni słotnych, szarych, zimnych. Złota polska jesień, z jej kilkudniowymi okresami wy- żowej pogody, z czystym niebem o barwach kon- trastujących wspaniale z brzozami złocącymi obrze- ża ciemnych, sosnowych lasów, z bukami barwiącymi stoki gór, wywołuje powszechną ochotę zapamiętania tych widoków na zawsze przez zakonserwowanie ich na fotogra‚ach. Babie lato, z wyraźnie innymi, pastelowymi barwami nie- ba, pól, drzew i zarośli, daje raczej sentymentalne wspo- mnienia i powinno zostać przedstawione w bardziej deli- katnych, akwarelowych nawet barwach. Tymczasem sto- sowane technologie prowadzą do ujednolicania tego, co powinno być różnicowane. O ‚lmach już wspomniałem, innym skutecznym sposobem upodobniania do siebie fotogra‚cznych obrazów są ‚ltry polaryzacyjne. To bardzo użyteczne ‚ltry, jednak pod warunkiem, że używane są z niezbędnym umiarem. Niestety, pola- ryzator bardzo często ustawiany jest tak, aby dał maksy- malny efekt, co daje wzmocnienie nasycenia barw, które zaczynają upodabniać się do barw tworzyw sztucznych, a przyciemnione zbyt silnie niebo staje się nienaturalnie ciemne. Przy okazji likwiduje się perspektywę powietrz- ną, wynalazek samego Leonarda da Vinci, z której mala- rze pejzażyści są dumni, a fotogra‚a krajobrazu, pozba- wiona niebieskawej mgiełki na dalekich planach, staje się płaska, pozbawiona sugestii przestrzeni. Jesienne mgły tworzą nowe, ciekawe sceny w kra- jobrazie i zachęcają do fotografowania. Fotografu- jąc pejzaż z mgłami na ‚lmie do przeźroczy, trzeba precyzyjnie ustalić ekspozycję, aby mgły nie prze- świetlić, bo przy lekkim nawet prześwietleniu stać 161 KSIĄŻKA O FOTOGRAFOWANIU Ziemia rodzi kamienie To nie żart, są takie nieszczęsne pola, na których każdej wiosny wycis- kane są z ziemi przez lód nowe kamienie. Trzeba je zbierać, układać na brzegach pól, w Irlandii powstały w ciągu stuleci długie mury kami- enne oddzielające poszczególne pola uprawne. W Polsce tak źle nie jest, ale ziemi kamienistej jest także wcale niemało. To nie znaczy, że na każdej są tak okazałe głazy jak te na zdjęciu wykonanym na Suwalszczyźnie, gdzie na jednym z pól jest takich okazów chyba kilkadziesiąt. Aparat Pentax 67II z pryzmatem E-TTL. Obiektyw SMC Pentax 6×7 45 mm f/4. Filtr 81A i neutralnie szary połówkowy Sinar NDG 6. Film Fujichrome Provia 100F. się może jednolicie białą plamą. Mgła, która tworzy tło dla obiektów na bliższych planach, dla drzew czy zwierząt, nie może być zbyt jasna, musi mieć de- likatną, odpowiednią dla sugestywnego przedsta- wienia, szarość, a jeśli fotografujemy pejzaż we mgle z przebijającymi ją promieniami słonecznymi, wtedy mgła musi być ciemniejsza, ponieważ inaczej nie zo- staną wyeksponowane smugi światła. Kiedy używa się ‚lmu negatywowego, trzeba postępować odwrotnie: naświetlić sporo mocniej, bo fotografując we mgle, narażamy się często na duże niedoświetlenie, co po- tem uniemożliwia uzyskanie dobrego powiększenia. Nie można pominąć sprawy koloru: mgła musi mieć barwę neutralną, szarą, chyba że jest przeświet- lona przez widoczne na fotogra‚i poranne słońce albo jest fotografowana w górach z góry i oświet- lona z jednej strony przez słońce, a z drugiej zabar- wiona na niebiesko od nieba, w cieniach. Łatwo ustalić odpowiedni balans bieli, fotografując apara- tem cyfrowym w zapisie JPEG — należy skierować Droga z wierzbami Tą fotogra‚ą chcę przekonać niedowiarków, że nie ma „potem” — albo się coś sfotografuje, gdy jest interesujące, albo nie będzie więcej okazji. Koło tej drogi, obsadzonej rzędami wierzb, przejeżdżałem kilkakrotnie w ciągu wiosny i lata, za każdym razem, gdy ją widziałem, chciałem ją sfotografować — ale nie teraz, tylko potem, droga nie zając, nie ucieknie. Wierzby także nie, wierzby są zawsze. Gdy zimą zobaczyłem ją tak zasypaną śniegiem, że z trudem mógłby przejechać po niej tylko ciężki traktor, zatrzymałem się wreszcie i wykonałem kilka fotogra‚i. Miałem fotogra‚e zimowe i żal do siebie, że nie wykonałem poprzednio tych, które zamierzałem — mógłbym przecież zestawić zdjęcia i dopiero byłoby ciekawie. Byłoby, trudno, nie ma, ale przecież jeszcze nic straco- nego, najbliższej wiosny zrobię taką fotogra‚ę. Aparat Pentax 67. Obiektyw SMC Pentax 6×7 45 mm f/4. Bez ‚ltru korekcyjnego. Statyw. Film Kodak Ektachrome 100. Przysłona obiektywu f/22. 162 ROZDZIAŁ 8. O FOTOGRAFOWANIU KRAJOBRAZÓW Zdjęcie w świetle księżyca Połowa lutego, noc bezchmurna, Księżyc w pełni, ziemia pokryta śniegiem, na niebie skrzyło się trochę gwiazd, w sumie przepiękna zi- mowa noc, taka, jakiej ja, mieszczuch, nie widuję w mieście. Było „jasno jak w dzień”, ale żaden światłomierz ani drgnął. Potrzebny byłby Pentax LX, którego światłomierz reaguje nawet przy — 6,5 EV. Ale od czego jest niezawodna automatyka… Ustawiłem aparat na statywie, otworzyłem całkowicie przysłonę obiektywu i na odchylonym monitorze aparatu zobaczyłem miniaturowy obraz pięknego krajobrazu, jasnego w świetle księżyca. Nacisnąłem spust migawki, aparat odmierzył czas i zrobił zdjęcie. Gdybym sprawdził jego histogram, zobaczyłbym, że aparat skan- dalicznie niedoświetlił, i mógłbym zrobić kolejne, ustawić korektę ekspo- zycji na dwukrotnie, a potem czterokrotnie mocniejsze naświetlenie i uzyskać lepszy obraz. Zadowoliłem się, naiwny, tym, że wykonane zdjęcie, wyświetlane na monitorze, było jasne, takie, jakie chciałem. Za- mieszczona fotogra‚a została solidnie poprawiona w Photoshopie, obraz został „za uszy” wyciągnięty z czerni. Wniosek? Nie wystarczy sprawdzić obraz zdjęcia na monitorze, trzeba koniecznie zobaczyć jego histogram. Aparat Canon PowerShot G2. Obiektyw Canon Power Zoom 7 ~ 21 mm f/2,0 ~ 2,5. Czułość ISO 400. Przysłona obiektywu f/2,2. Czas otwarcia migaw- ki: 4 s. Statyw. Balans bieli: Auto. sto mgła nie powoduje żadnej zmiany kolorów, co jest sprzeczne z rozmaitymi tabelami, ale ja na to nic nie poradzę, mam kolorymetr… obiektyw na mgłę i z niej pobrać balans bieli. Gdy aparat zapisuje zdjęcia surowe w RAW, ustawianiem balansu bieli nie trzeba się przejmować, wszystko, jak w fotogra‚i na ‚lmach negatywowych, można zrobić później. Trudniej, gdy fotografuje się na ‚l- mach do kolorowych przeźroczy, ‚ltrami trzeba do- prowadzić do tego, aby mgła, gdy ma być szara, nie była zafarbowana ani na różowo, ani na niebie- sko. Bez pomocy kolorymetru jest to trudne. Oko nie wychwyci różnic między barwą mgły a szaroś- cią, bo nie ma punktu odniesienia. W takiej sytua- cji najlepiej nie używać żadnych ‚ltrów korekcyj- nych i zdać się na los szczęścia, ponieważ dość czę- 163 KSIĄŻKA O FOTOGRAFOWANIU Droga z wierzbami — latem Czas minął szybko. Wierzby ogolono w zimie na łyso, a w lecie wyglądały już tak. Nie ma „potem”! Potem jest inaczej. Nie pamiętam, aby potem było lepiej. Albo skoszą zboże, albo wyrosną krzaki i zasłonią, albo jeszcze coś innego się stanie i będzie zupełnie inaczej, niż było. W fotogra‚i jest zawsze „teraz”. Podoba ci się coś, nie odkładaj na potem, fotografuj! I jeszcze jedna, bardzo ważna uwaga: choćby się to w ja- kiejś sytuacji wydawało się nieodzowne, nie należy uży- wać światła błyskowego ani światła latarki do oświet- lania w kierunku od aparatu. Światło esza czy latarki odbije się od milionów mikrokropelek wody i nałoży na obraz jasną plamę, niszcząc go całkowicie. Latarką elektryczną, także błyskami esza, można natomiast oświetlać coś od tyłu, w kierunku aparatu, tak aby wo- kół sylwetki stworzyć jasną, białą lub barwną aureolę, na przykład wokół kapliczki stojącej przy polnej drodze. Aparat, a szczególnie obiektyw, trzeba chronić nie tyl- ko przed zamoczeniem, ale i przed drobinami mgły, która osiada na przedniej soczewce lub na powierzch- ni ‚ltra i zmiękcza niepotrzebnie obraz. W takich sytu- acjach trzymam aparat na statywie przykryty workiem z cieniutkiej folii, takim, w jakim pralnie chemiczne zwracają uprane ubrania. Wszystkie nastawienia apa- ratu i kadrowanie wykonuję pod folią, a odsłaniam obiektyw tylko do pomiaru światła i na moment foto- grafowania. W czasie deszczu sprawa jest trudniejsza, bo wiatr może zacinać kroplami na boki, ale i w takiej sytuacji można fotografować. Gdy silnie pada deszcz, dobrze jest wybrać takie miejsce, aby tło na fotogra‚i było koniecznie ciemne, bo tylko wtedy strugi deszczu będą dobrze widocz- ne. Migawka otwarta przez około 1/60 sekundy daje ślady spadających kropel w postaci dość długich kre- sek. Dłuższy czas naświetlania zmieni krople w smu- gi przekreślające prawie całą fotogra‚ę. Ponieważ trudno przewidzieć, co uzyskamy na zdjęciu, lepiej zrobić parę zdjęć z różniącymi się czasami otwar- cia migawki. Jeżeli na pierwszym planie tworzą się na ziemi rozległe kałuże, warto zwrócić uwagę na to, 164 jak zmieniają swój wygląd w czasie deszczu. Często powstają duże bąble i zwykła kałuża może stać się interesującym elementem dopełniającym pejzaż. Na- świetlanie musi być jednak wtedy krótkie, żeby bąb- le i bańki na kałuży były ostre, albo wyraźnie dłuższe, wtedy nad kałużami unosić się będzie jakby mgła spowodowana rozbryzgami tysięcy kropel uderzają- cych energicznie w wodę. A po deszczu… Krople na gałązkach, zwisające z kolo- rowych liści, krople ustawione szeregiem na drutach kolczastych, na siatkach ogrodzeń… Ilość interesują- cych tematów zależy w głównej mierze od spostrze- gawczości fotografa, a kompaktowy aparat cyfrowy jest w takiej sytuacji niezastąpiony, bo pozwala łatwiej zarejestrować większość zachwytów niż najlepszy na- wet aparat małoobrazkowy. Sezon na meteoryty Jest jeszcze i noc, czas nocnych marków. W sierpniu, a także we wrześniu noce w Polsce bywają wyjątkowo gwieździste i można uzyskać interesujące fotogra‚e. Fotografowanie krajobrazu z gwiazdami na niebie i w ich świetle nie należy wcale do przedsięwzięć beznadziej- nych ani bezsensownych. Z technicznego punktu widze- nia nie jest to zadanie trudne, można nawet zaryzykować stwierdzenie, że łatwiejsze od wykonania wielu innych fo- togra‚i w pełnym świetle słońca. Oświetlenie słoneczne, w swej istocie punktowe, daje, gdy brak chmur, tak wiel- kie kontrasty, że często nie można sobie z nimi zupełnie poradzić — przy fotografowaniu nocą w świetle gwiazd kontrasty będą także wielkie, ale nikt nie będzie oczeki- wał, że fotografujący zabierze się do ich likwidacji. Noc w fotogra‚i, choć może być tematem fascynują- cym, ciągle jest niedostatecznie eksploatowana. Noc nadal czeka na fotografów — odkrywców. Co praw- da fotografowie z dalekich stron zachwycają noc- nymi pejzażami, fotogra‚ami zórz polarnych, zatok z kołyszącymi się jachtami czy kamienistych mor- skich brzegów, jednak jakoś nie widać, aby w ich śla- dy ruszyli podekscytowani naśladowcy. A przecież można fotografować nocne mgły nad łąkami, szczyty skał w nocy z kolorowymi łukami zakreślonymi przez tory gwiazd i przez proste ślady spadających meteo- rytów, na które polować warto w ostatnie dni lipca. Kto raz próbował, będzie miał ochotę na kolejne zdjęcia, jest to jednak fotografowanie nie tyle trud- ne, co kłopotliwe, a powody są oczywiste: aby na fo- togra‚i uchwycić ruch ziemi w stosunku do gwiazd, tą gwiezdną karuzelę, trzeba naświetlać ‚lm kilka godzin; w tym czasie pogoda nie może się zmienić; żad1ne inne światła nie mogą zakłócić naświetlania; okolica musi być odludna, a więc takie zdjęcia można robić tylko daleko od miejsca zamieszkania, od dróg, po których jeżdżą samochody. Gdy nie ma osób ciekawskich, jest bezpieczniej, ale nudno, więc lepiej fotografować w dobrym to- warzystwie — gdzie jednak szukać takich, którzy są gotowi poświęcić naszym fanaberiom nie tylko całą noc, ale i czas na dojazd, na powrót. Jest tak- że pytanie z kategorii pytań zasadniczych: Jechać na skraj Polski po jedno zdjęcie? No, po dwa, z dwóch aparatów? Czy nie lepiej próbować zrobić taką foto- gra‚ę przy jakiejś okazji? Pytanie kolejne: Kiedy taka okazja może się nadarzyć? Kilkugodzinny czas ekspozycji to tylko część zaga- dnienia, trzeba także dobrać właściwą przysłonę obiektywu. Nie musimy martwić się o obiekty, które chcemy zarejestrować w postaci cieni na tle nieba: ruiny zamku, kapliczkę czy samotny krzyż, lecz o na- turalną jasność nieba, która da tło do kreślenia łu- ków przez gwiazdy. Najlepiej fotografować na nisko- czułym filmie do kolorowych przeźroczy: 50 ISO, nie więcej niż 100 ISO i obiektywem ustawionym na liczbę 8, a przy czulszym filmie na liczbę 11. Śla- dy od gwiazd będą liczne, cienkie i kolorowe, a jed- nocześnie światło nocnego nieba nie rozjaśni foto- grafii nadmiernie. Zimą po zachodzie Słońce schowało się za horyzontem i pomiędzy ciemnymi chmurami niebo rozgorzało czerwieniami, kusząc do fotografowania. Zatrzymałem się przy drzewie rosnącym na poboczu drogi, aby jego sylwetka, a także szpaler drzew na dalekim planie, stworzyły wrażenie przestrzenności. Aby zapobiec zbyt silnemu naświetleniu najjaśniejszych miejsc, co spowodowałoby zmniejszenie nasycenia barw, skorygowałem ekspozycję na niedoświetlenie o 2/3 EV. Aparat Canon PowerShot Pro 1. Obiektyw 7,2 ~ 50,8 mm f/2,4÷3,5 ~ 8. Tryb nastawiania ekspozycji: Auto. Migawka: 1/80 s. Przysłona obiektywu: f/5,0. Ekwiwalent ogniskowej 31,5 mm. Pomiar ekspozycji: wieloseg- mentowy. Jakość obrazu: SuperFine. Balans bieli automatyczny. Typ za- pisu: JPEG. Przestrzeń koloru: sRGB. ROZDZIAŁ 8. O FOTOGRAFOWANIU KRAJOBRAZÓW Kilkugodzinny czas otwarcia migawki może jednak po- wodować komplikacje. Najlepszy do takiego fotogra- fowania jest aparat wielkoformatowy z obiektywem z migawką centralną — nie trzeba nawet wężyka, czas naświetlania można ustalić najprostszym sposobem: z obiektywu o otwartej migawce zdjąć pokrywkę, a po zakończeniu fotografowania założyć ją z powro- tem na obiektyw. W aparatach „na elektrykę” należy wyłączyć zasilanie, w przeciwnym razie akumulator zostanie rozładowany i aparat odmówi posłuszeń- stwa. No, z wyjątkiem aparatu Hasselblad H2, którego migawka może być otwarta w granicach od 1/800 s do 18 godzin (słownie: osiemnaście godzin). Do czego tak długi czas może być potrzebny? Do fotografowania w czasie nocy polarnej? Fotografując cokolwiek na tle rozgwieżdżonego nie- ba, można użyć światła ręcznej latarki do oświetlenia obiektu, jeśli nie są to ruiny dużego zamku, bo to by- łoby raczej trudne do wykonania. Nowoczesne latarki świecą jasno i pozwalają na regulację szerokości stru- mienia światła, można nimi oświetlić sporej wielkości obiekt, a żółtopomarańczowa barwa światła sztucz- nego z ciemnym, granatowym niebem i wielokoloro- wymi śladami gwiazd może dać interesujące kolory fotogra‚i. Oprócz latarki i zapasowych baterii dobrze mieć latarkę czołową, oświetlającą miejsce, na które patrzymy, bez angażowania ręki — wydatek nie jest duży. lekką Jak sfotografować Księżyc? Jakiego użyć ‚lmu? O jakiej czułości? Jak ustawić przysłonę obiektywu i jaki wy- brać czas otwarcia migawki, aby Księżyc na fotogra‚i był dobrze naświetlony? Takie pytanie zadawało wielu fotoamatorów, ale już zadawać nie muszą, Księżyc mogą fotografować bez kłopotów cyfrowymi aparatami kompaktowymi z ośmio-, dziesięcio-, dwunasto- czy osiemnastokrot- nym zoomem, nastawionymi dodatkowo na funkcję zooma cyfrowego. Przy takich możliwościach mogą wybierać dowolne fragmenty Księżyca do sfotogra- fowania, a nie zadowalać się koniecznie całym jego obliczem. Kto nie ma cyfrowego kompaktu, który pozwala sprawdzić histogram naświetlenia, ma jednak kło- pot nadal, a przyczyna jest jedna: nie ma możliwości wykonania dokładnych pomiarów jasności Księży- ca powszechnie dostępnymi przyrządami. Pomiar punktowy przez obiektyw aparatu małoobrazkowe- go jest nieprzydatny, bo obejmuje zbyt dużą prze- strzeń. Pomiar punktowy światłomierzem ręcznym także nie daje wiarygodnych wyników, bo można nim mierzyć światło odbite od powierzchni miesz- czących się w polu pomiarowym wyznaczonym przez stożek o kącie 1°, a Księżyc w pełni widzimy 165 KSIĄŻKA O FOTOGRAFOWANIU Zima jak z bajki Fotogra‚ę wykonałem pod koniec pięknego, słonecznego, ale bardzo mroźnego dnia. Słońce oświetlało wszystko pięknym, złotoróżowym światłem, a miejsca ocienione miały delikatny niebieski kolor od nieba powleczonego cienką warstewką wysokich, lodowych chmur. Gdy w taki mroźny dzień wychodzi się w plener na parę godzin, trzeba być odpowied- nio ubranym — to oczywiste. Trzeba zadbać także, aby aparat nie został przechłodzony. Instrukcje aparatów fotogra‚cznych podają, w jakich temperaturach można jeszcze wykonywać zdjęcia, i warto zauważyć, że dopuszczane przez producentów temperatury ujemne nie są tak ni- skie, jak bywają u nas w zimie, szczególnie gdy pogoda jest bezchmurna. Przechłodzone baterie stają się bezużyteczne. Do starego Pentaxa 67 miałem zasobnik na baterie, który w czasie fotografowania trzymałem w cieple pod kurtką. Zasilał aparat energią przez dość długi przewód. Aparat Pentax 67. Obiektyw SMC Pentax Shift 6×7 75 mm f/4,5. Bez ‚ltrów. Statyw. Film Fujichrome Provia 100. Pomiar światłomierzem Pentax Digital Spotmeter metodą IRE: punktowy, światła odbitego od substytutu białej strony Szarej Karty Kodaka. pod kątem 0,5°. Pomocna w takiej sytuacji może być tabelka naświetleń dla czułości filmu ISO 100 i przy- słony o liczbie 8: Fazy Księżyca Wschód Pierwsza kwadra Druga kwadra Pełnia Migawka 1/30 s 1/60 s 1/125 s 1/250 s Przy takim ustawieniu, gdy przejrzystość powietrza jest dobra, zdjęcie Księżyca także powinno być dobre. Dobre? To znaczy jakie? Dobre znaczy, niestety, że będzie przedstawiało dokład- nie to samo, co uzyskało wcześniej 1 268 375 182 fotoa- matorów (jeżeli się pomyliłem, proszę mnie poprawić), i jakie zrobić może sobie każdy, kto ma aparat fotogra- ‚czny, teleobiektyw i statyw. Aby Księżyc sfotografować ciekawiej, niż zrobili to inni, należałoby fotografować 166 go z innej strony. Dawniej można byłoby zorganizować księżycowy plener z imć panem Twardowskim, dziś nie ma już ludzi z taką fantazją ani kogutów pod siodło — zostały nam tylko brojlery, tylko brojlery. Jeśli szkoda fatygi na fotografowanie samego Księ- życa wyłącznie po to, aby wkleić zdjęcie do albumu, to wcale nie szkoda trudu, gdy Księżyc będzie potrzeb- ny do fotomontażu. Fotomontaż nie został jeszcze wyklęty przez fundamentalistów stojących na straży czystości techniki i można tworzyć obrazy zmontowa- ne z dwóch lub nawet kilku zdjęć — byle dobre, byle z sensem. Najpierw jednak o tym, co łatwiejsze. Krajobrazy z Księżycem można fotografować w biały dzień. Są przecież takie dni, kiedy Księżyc widać, a je- śli niebo jest akurat zbyt blade, można ‚ltrem pola- ryzacyjnym zwiększyć nasycenie błękitu, aby powięk- szyć kontrast między nim a jasną tarczą Księżyca. ROZDZIAŁ 8. O FOTOGRAFOWANIU KRAJOBRAZÓW Fotografowałem kiedyś cmentarz na Salwatorze w Kra- kowie, w Zaduszki, rozświetlony mnogością płomyków na grobach. Było już późno, ludzi niewielu, a zza drzew, Chochoł na chwastowisku Strachy na wróble i na inne żarłoczne ptactwo stawiano w ogrodach i ogródkach, tam gdzie coś trzeba było chronić. Ten chochoł stoi dzielnie w chwastach, ale to chochoł skansenowy, więc broni perzu przerastającego len. Widoki, które dawniej były powszechne, można teraz zobaczyć już tylko w skansenach. To już nie sceny z życia wsi, ale sceny teatralne — czy warto je fotografować? Teatr też przemija, a tego chochoła także już nie ma. Stał przez rok. Gdy pytałem, dlaczego już nie stoi, usłyszałem, że w skansenie mają więcej do roboty niż stawianie strachów na wróble. Pewnie muszą wypełniać jakieś sprawozdania. No to miałem szczęście, sfotografowałem chochoła, gdy jeszcze mieli na chochoła czas i ochotę. Aparat Niejednokrotnie potrzeba więcej czasu i sporo cierp- liwości, aby wykonać fotogra‚ę z Księżycem na niebie. Pentax. Obiektyw SMC Pentax Shift 6×7 75 mm f/4,5. Film Fujichrome Provia 100F. 167 KSIĄŻKA O FOTOGRAFOWANIU nad cmentarną kaplicą, świecił Księżyc. Miałem dwa aparaty, Pentaxa ME Super i starą, ale jeszcze na cho- dzie, składaną kamerę podróżną na płyty szklane o roz- miarach 9×12 cm, z białym obiektywem Xenar, oczywi- ście z migawką centralną. Miałem do niej kasetę na ‚lm zwojowy, wykonaną z cienkiej blachy przez zdolnego rzemieślnika z Bydgoszczy, w niej ‚lm odwracalny Agfa- chrome 50S o czułości 50 ISO i tym aparatem postano- wiłem zrobić zdjęcie z Księżycem nad kaplicą cmentarza na Salwatorze w Krakowie. Aparat ustawiłem na staty- wie, a fotografowanie odbywało się na raty. Najpierw, po dość długim i nudnym odczekaniu na najlepsze, ze względu na kompozycję, położe- nie Księżyca względem dachu i sygnaturki kapli- cy, został naświetlony sam Księżyc. Przy przysłonie f/16 naświetlałem około 1/5 sekundy, czego nie pa- miętam, ale wiem, bo opisałem już to raz w książce „O fotografowaniu”. Po kilkunastu minutach, gdy Księżyc schował się za dachem i malował refleksy na jego krawędziach oraz prześwietlał okna cmentarnej kaplicy, otwo- rzyłem znowu obiektyw i rozpocząłem pierwszy etap długotrwałego naświetlania. Odbywał się tak- że z przerwami, ponieważ przy pobliskich grobach zaczęli się krzątać ludzie i musiałem kilkakrotnie przerwać naświetlanie. Potem była długa przerwa na to, aby Księżyc przesunął się ponad upatrzoną gałąź, co by oznaczało, że już nie znajdzie się w ka- drze. Koniec końców dla uzyskania łącznego czasu naświetlania 40 minut, bo taki czas sobie wykombi- nowałem, stałem przy statywie z aparatem prawie Suwalskie pagórki i barwy Kilka lat temu postanowiliśmy z żoną pojechać na Suwalszczyznę, na ten polski „biegun zimna”, zażyć trochę chłodu, nim nadejdzie globalne ocieplenie i tylko w lodówce będzie chłodno. Pojechaliśmy w odpowiednią porę, w środku lutego, i już na drugi dzień rano, po nocnych mgłach, zobaczyliśmy na własne oczy cud natury, wszystko w bieli, dosłownie, krzaki i drzewa w szadzi, śnieg czyściuteńki, a niebo zasnute białą mgłą. Tak było przez parę dni, a potem zmiana dekoracji, niebo niebieskie od horyzontu po horyzont, słońce ani przez chwilę niezasłonięte najmniejszą chmurką, a pod zachód, gdy zmieniało barwę w złotoczerwoną, cały kra- jobraz mienił się barwami niebieskimi i różowymi. W którą stronę nie popatrzeć — pięknie. Aparat Canon PowerShot G2. Obiektyw Canon Power Zoom 7 ~ 21 mm f/2,0 ~ 2,5. 168 2 godziny. Ale było warto. Przeźrocze prezentowało się dobrze: drzewa i kaplica oświetlone były z jed- nej strony pomarańczowo-żółtym światłem od zni- czy, od tyłu zaś krawędzie rozświetlone światłem Księżyca. Do druku oddawało się w tamtych latach przeźrocze, skaner nie został jeszcze wynaleziony, efekt był taki, że jedne wracały do autora, inne za- trzymywał wydawca, bo przecież za zdjęcie zapłacił — to do mnie nie wróciło. Pejzaż z Księżycem fotografowany na raty Krajobraz z Księżycem można sfotografować w dwóch taktach: raz sam Księżyc, raz pejzaż. Wszystko jedno, czy najpierw sfotografujemy Księżyc, czy wpierw kra- jobraz, ważne jest to, że fotografując w ten sposób, można Księżyc powiększyć. Przy fotografowaniu obiek- tywem standardowym, a przy szerokokątnym jeszcze bardziej, otrzymuje się na ‚lmie Księżyc tak maleńki, że nawet przy dużym powiększeniu nie zwraca na siebie dostatecznej uwagi. Żeby na fotogra‚i mieć Księżyc większych rozmiarów, trzeba do jego fotografowania użyć obiektywu o dłuższej ogniskowej niż do fotografo- wania pejzażu jako takiego. Wiąże się z tym oczywiście pytanie, jak bardzo powiększyć Księżyc. Odpowiedź jest chyba taka, że po powiększeniu Księżyc powinien wyglądać naturalnie, a nie dziwacznie. Jeżeli Księżyc sfotografuje się obiektywem o ogniskowej dwa, a na- wet trzy razy większej niż użyty do sfotografowania pej- zażu, to nadwymiarowość Księżyca nie będzie drażnić, ale większego powiększenia już bym nie doradzał. Warto jednak zwrócić uwagę na to, że wielkość Księ- życa zależy od jego położenia i, na przykład kiedy wstaje i toczy się leniwie znad horyzontu, to jest parę razy większy niż potem. Gdy jest wyżej nad horyzon- tem, dość szybko maleje, a jego wielkość stabilizuje się, gdy wyjdzie ponad opary i pyły. Nad horyzontem ma też inną barwę, niż gdy „świeci” z góry, bo odbi- ja wtedy światło Słońca bez większego ‚ltrowania przez atmosferę Ziemi. Naświetlić dwa razy tę samą klatkę ‚lmu i to w taki sposób, aby precyzyjnie ulokować Księżyc i nie nało- żyć na niego później żadnego elementu krajobrazu, nie jest tak łatwo. Na dodatek trzeba trzymać aparat z naświetloną już klatką i nie można nim fotografo- wać, póki się nie naświetli krajobrazu. Był kiedyś taki aparat pozwalający fotografować na całej długości ‚lmu i powrócić do klatki, którą ktoś chciał naświetlić ponownie. Aparat nazywał się Pentax LX, a jego win- der pracował w dwie strony, co pozwalało nie tylko na zwinięcie całego ‚lmu do kasety, ale na wycofanie go do potrzebnej klatki i pozycjonowanie jej z dokład- nością do 0,2 mm. Minęło ponad ćwierć wieku, można kupić prawie każdy aparat z tamtych lat, ale Pentax LX nie pojawia się na wtórnym rynku. ROZDZIAŁ 8. O FOTOGRAFOWANIU KRAJOBRAZÓW Najwygodniej montować Księżyc z krajobrazem apa- ratem wielkoformatowym. Można sfotografować in- teresujące wieczorne krajobrazy i na kasecie zapisać współrzędne miejsca, w które powinien zostać potem wświetlony obraz Księżyca. Zdjęcia pejzaży mogą być z Tatr, z Bieszczad, znad jakiegoś jeziora, kase- ty ze zdjęciami można szczelnie zapakować i włożyć do zamrażarki, a w noc pełni lub innej interesującej fazy Księżyca kasety z niewywołanymi ‚lmami moż- na rozmrozić i dokończyć dzieła. Matówki aparatów wielkoformatowych są kratkowane, sondą pomiaro- wą można precyzyjnie ustalić czas naświetlania tarczy Księżyca niezależnie od tego, czy powietrze jest czy- ste, czy wysoko są chmury lodowe, które pochłaniają nieco światło odbite od Księżyca, ale za to otaczają go barwną aureolą. Zima jest porą wygodną dla śpiochów. Słońce wscho- dzi o cywilizowanej porze i nie trzeba się zrywać o czwartej rano, ani nawet za trzecim pianiem ko- guta, jednak przed świtem, jeśli noc była bezchmur- na, warto warować w wybranym wcześniej miejscu, bo barwy nieba na horyzoncie mogą być przepięk- ne. Gdy zaś na zimowisku, w góralskim domu, wstaje się, gdy słońce świeci już w okno, warto sprawdzić, czy nie ma na szybach fantazyjnych wzorów od mro- zu — to także dobry temat do fotografowania, a cy- frowym aparatem kompaktowym można nawet ująć w głębi ostrości nie tylko sam obraz na szybie, ale i czytelne zarysy pejzażu za oknem. Zbliżenia i detale w zimie to cała grupa mało eksplo- atowanyc
Pobierz darmowy fragment (pdf)

Gdzie kupić całą publikację:

Książka o fotografowaniu. Wydanie III rozszerzone
Autor:

Opinie na temat publikacji:


Inne popularne pozycje z tej kategorii:


Czytaj również:


Prowadzisz stronę lub blog? Wstaw link do fragmentu tej książki i współpracuj z Cyfroteką: