Cyfroteka.pl

klikaj i czytaj online

Cyfro
Czytomierz
00338 019221 14455687 na godz. na dobę w sumie
Księga Wszechrzeczy - ebook/pdf
Księga Wszechrzeczy - ebook/pdf
Autor: Liczba stron:
Wydawca: E-bookowo Język publikacji: polski
ISBN: 9788363080341 Data wydania:
Lektor:
Kategoria: ebooki >> inne >> inne
Porównaj ceny (książka, ebook (-15%), audiobook).
Piętnaście lat temu Biały Książę rzucił, na Międzyziemie trzy wszechpotężne klątwy, by przechwycić Księgę Wszechrzeczy, zawładnąć trzema wymiarami i stać się półboską istotą . Od tej pory świat pogrążył się w mroku, a jego mieszkańcy, na mocy jednej z klątw stracili swe człowieczeństwo, przestali mówić, tworzyć i kochać. Ale nadszedł czas odkupienia, Księga Wszechrzeczy wyznaczyła wybrańcówCzy czwórka nastolatków zdoła spełnić żądania księgi? Czy podejmie walkę o ocalenie Międzyziemia? Dwie międzyziemskie wieże przeobraziły się w zgliszcza, zdewastowane czarnoksięską zagładą. Pozostała tylko jedna, wieża rodu Gasparow. Ale z czasem nadejdą dni, kiedy białomagiczne zaklęcie, zacznie słabnąć, a wieża będzie ulegać stopniowej degradacji. I jeśli klątwy Białego Księcia nie zostaną zdjęte, wieża przemieni się w proch, a Święte Drzewo na zawsze straci swą moc, po czym przepadnie wraz z całym Międzyziemiem. Zanurz się w magicznych wersetach Księgi Wszechrzeczy, odkryj nieznane dotąd przestworza międzyziemskiego świata i razem z bohaterami powieści zdejmij klątwy Białego Księcia! Odkryj świat, którego jeszcze nikt nie odkrył! Poznaj historię, o której jeszcze nikt nie słyszał! Przeczytaj księgę, jakiej jeszcze nie czytałeś! A gdy słowa wedrą się do twego umysłu klątwa ustąpiZło przegra walkę o twoją duszę V.G. Soque urodziła się w Międzyziemiu, w hrabstwie Ardenii, w mieście Navar. Gdy miała cztery lata wybuchła Wojna Teodozjuszy, która ogarnęła całą krainę. Tuż przed rzuceniem klątw przez Białego Księcia rodzice autorki, wraz z innymi czarodziejami wyemigrowali do krajów Europy Zachodniej i Środkowej. Obecnie V.G.Soque mieszka we Francji w okolicach Clermont-Ferrand. Jej pasją są podróże, także te po nieznanych wymiarach i nadrealnych rzeczywistościach. Uwielbia muzykę klasyczną, zwłaszcza utwory Fryderyka Chopina oraz dzieła operowe, baletowe i symfoniczne Piotra Czajkowskiego. W wolnym czasie najczęściej opisuje losy Międzyziemia, czyta książki i wędruje po górach. Monika Pitas Urodzona w pierwszym roku Wojny Teodozjuszy, podobnie jak autorka książki wyemigrowała wraz z rodzicami do niemagicznego wymiaru. Już jako dziecko uwielbiała malować międzyziemskie pejzaże, znając je zaledwie z opowieści rodziców. W niemagicznym świecie ukończyła plastyczne liceum, a obecnie studiuje grafikę na jednym z europejskich uniwersytetów. Jej pasją jest fotografowanie, szczególnie dzikiej przyrody, a także piesze wyprawy do lasu, w poszukiwaniu odgłosów natury i magicznych miejsc w zupełnie niemagicznym świecie.
Znajdź podobne książki Ostatnio czytane w tej kategorii

Darmowy fragment publikacji:

V.G. SOQUE KSIĘGA WSZECHRZECZY Tom I Międzyziemie © Copyright by V.G. Soque e-bookowo Projekt okładki: Monika Pitas ISBN 978-83-63080-34-1 Wydawca: Wydawnictwo internetowe e-bookowo www.e-bookowo.pl Kontakt: wydawnictwo@e-bookowo.pl Wszelkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie, rozpowszechnianie części lub całości bez zgody wydawcy zabronione Wydanie I 2011 V.G. Soque: Księga Wszechrzeczy | 4 Spis treści PROLOG...................................................................................... 5 ROZDZIAŁ 1 NIESPODZIEWANY WYJAZD .................................................. 17 ROZDZIAŁ 2 ŚLEPA ULICZKA ...................................................................... 33 ROZDZIAŁ 3 ZWARIOWANY DOM ................................................................ 41 ROZDZIAŁ 4 RÓD GASPAROWÓW ............................................................... 70 ROZDZIAŁ 5 KLĄTWY ................................................................................... 88 ROZDZIAŁ 6 KOMNATA DWÓCH MOCY .................................................... 111 ROZDZIAŁ 7 RÓŻDŻKARKA ......................................................................... 131 ROZDZIAŁ 8 EUNERB .................................................................................. 154 ROZDZIAŁ 9 FILIP I KLEOFAS .................................................................... 172 ROZDZIAŁ 10 WIGILIJNY WIECZÓR ............................................................ 187 ROZDZIAŁ 11 STARE MIASTO ...................................................................... 205 ROZDZIAŁ 12 KSIĘGA WSZECHRZECZY ..................................................... 224 ROZDZIAŁ 13 BRYLANTOWY SMOK ........................................................... 246 EPILOG ................................................................................... 267 www.e-bookowo.pl V.G. Soque: Księga Wszechrzeczy | 5 PROLOG – Aifanaë! Aifanaë! Aifanaë! Aifanaë! Pomóż mi! Przybądź! Aifanaë! Przyjdź! Przyjdź! Przyjdź! – w głowie pogrążonej w głębokim śnie półelfki pobrzmiewał tajemniczy, dziewczęcy głos. Głos jednocześnie znany i nieznany, jakby należał do kogoś zamkniętego w szklanym pomieszczeniu, tłumiącym i znie- kształcającym dźwięki. Kasztanowowłosa Aifanaë zbudziła świadomość, utrzymując ciało w specyficznym transie, który można było nazwać pół- snem. Bowiem jej ciało pogrążone było we śnie, umysł zaś pozo- stawał w głębokim skupieniu, odłączony od świata zewnętrzne- go i wszelkich jego bodźców. Świadomość pozostawała zbudzo- na, zdolna do swobodnego kierowania myślami i emocjami, zgodnie z wolą półelfki. Aifanaë tylko tak mogła porozumieć się z błagającą o pomoc istotą. Gdyż coś lub ktoś, nie pozwalał im na kontakt za pomocą międzywymiarowego kompasu, czy mię- dzyprzestrzennego zegarka. – Kim jesteś? – spytała półelfka, gdy w jej umyśle zalśniła szmaragdowozielona toń, pod którą ukrywała się lekko zamaza- na twarz dziewczyny o błękitnych oczach, złotych włosach i bla- dych jak płatki białych róż ustach. www.e-bookowo.pl V.G. Soque: Księga Wszechrzeczy | 6 – Znasz mnie doskonale… Jestem zaklęta w jeziorze… Przy- bądź nad Plitwickie Jeziora w Chorwacji… Przybądź szybko… To ważne… Muszę ci coś przekazać. – Tajemnicza postać mó- wiła coraz szybciej, oddalając się stopniowo, jakby jakaś siła cią- gnęła ją na dno jeziora. – Gdzie to jest? – W niemagicznym świecie… Utopce… Utopce… Utopce… – rozległo się echo, po czym istota zniknęła. Aifanaë obudziła się, siadając na łóżku. Wzięła do ręki mię- dzyprzestrzenny zegarek za pomocą, którego próbowała się skontaktować z istotą kilkadziesiąt minut przed zapadnięciem w półsen i zbudzeniem świadomości. Małe złote urządzenie wskazywało, że ktoś nieznany próbuje nawiązać z Aifanaë kon- takt, ale z jakiś niewiadomych powodów jest to niemożliwe. Gdy spróbowała użyć międzywymiarowego kompasu, ten zaskwier- czał straszliwie, stając się rozżarzony niczym rozpalone w ko- walskim piecu żelazo. Pozostało więc jedynie porozumieć się za pomocą półsnu. Aifanaë była zdenerwowana. Ktoś nieznajomy prosił ją o pomoc, każąc udać się do nieznanego jej bliżej, niemagicznego świata. Wcale nie miała ochoty wyświadczać przysługi niezna- jomej, ale miała dziwne wrażenie, że ta sprawa dotyczy jej ro- dziny. Zorientowawszy się, gdzie leżą w niemagicznym świecie Plitwickie Jeziora, postanowiła tuż przed świtem, wbrew sobie, wyruszyć na południowe krańce Europy. www.e-bookowo.pl V.G. Soque: Księga Wszechrzeczy | 7 Świt budził się powoli, spowity gęstą mgłą unoszącą się nad zgliszczami dawnych kamiennych mostów, łączących trzy wieże wielkich międzyziemskich rodów. Od kilku dni, każdy poranek był bezsłoneczny. Słońce nie wynurzało się już zza wschodnich pagórków, by zawisnąć na niebie i ozłocić swymi promieniami międzyziemski krajobraz. A błękitne niebo raz na zawsze musia- ło ustąpić miejsca gołębioszarym połaciom i granatowym ni- czym atrament chmurom. Potężne czarnoksięskie klątwy rzucone na Międzyziemie, podczas Wojny Teodozjuszy, unicestwiły nie tylko ludzkie dusze, ale także „Ducha Świata”. Odtąd każde zwierzę, każda roślina, każdy strzęp powietrza pozostawały zaklęte. Wszystko, co żywe, wszystko, co posiadało cząstkę „Ducha Świata” miało ulegać stopniowej degradacji, a z czasem całkowitemu unicestwieniu. To dlatego niebo przybrało szarogranatowy kolor, jakby nad Międzyziemiem zawisła ciemna, atłasowa kotara, odgradzając je od nadniebiańskiego boskiego świata, mieniącego się wszystki- mi kolorami tęczy. Ostatnia z trzech wież, wieża rodu Gasparow oparła się potę- dze czarnej magii, stając się enklawą na pograniczu dwóch świa- tów. Dzięki starożytnym białym zaklęciom, wieża Gasparowów stoi nienaruszona, podobnie jak Święte Drzewo, największy skarb mieszkańców Międzyziemia. Ale z czasem nadejdą dni, kiedy białomagiczne zaklęcie, zacznie słabnąć, a wieża będzie ulegać stopniowej degradacji. I jeśli klątwy Białego Księcia nie zostaną zdjęte, wieża przemieni się w proch, a Święte Drzewo www.e-bookowo.pl V.G. Soque: Księga Wszechrzeczy | 8 na zawsze straci swą moc, po czym przepadnie wraz z całym Międzyziemiem. Tak głosi jedna z eurystreuszowskich przepo- wiedni. Niewielkie drewniane drzwi kamiennej wieży, uchyliły się nieznacznie. Z osnutego ciemnością wnętrza, po cichutku wynu- rzyła się odziana w śliwkowofioletowy płaszcz kobieca postać. Jej długie, falowane, kasztanowe włosy rozwiewał poranny zefi- rek. Coś ciemnego i wielkiego zawisło na niebie, kładąc cień na pokrytą gruzem polanę, rozciągającą się przed wejściem do wie- ży. Kobieca postać dała sygnał wznosząc dłoń do góry. Wtedy to potężne biało– szare cielsko wylądowało z niemałym łoskotem tuż u jej stóp. Tumany kurzu wzniosły się w górę, kiedy potężne łapska uderzyły w pokryte tysiącem kamieni podłoże. – Mira, trochę ciszej! – rzekła półelfka, głaszcząc potwora po pysku. – Nie może nas nikt usłyszeć. Mira była samicą błoskolota, potwora przypominającego po- tężną jaszczurkę, poruszającą się na dwóch, potężnych łapach. Jej ciało dostosowywało się do koloru nieba, bądź koloru oto- czenia tak, by nikt nie mógł dostrzec gołym okiem uskrzydlone- go potwora. Błyskoloty służyły czarodziejom i czarownikom do podróży po niemagicznym świecie. Dzięki nim mogli swobodnie podróżować po Antymagii, zupełnie niezauważeni przez niema- gicznych ludzi. Każdy błyskolot miał trzy pary skrzydeł. Dwie pary służyły do latania, a jedna do osłaniania pasażerów. We- www.e-bookowo.pl V.G. Soque: Księga Wszechrzeczy | 9 wnętrzne skrzydła tworzyły coś w rodzaju namiotu, dzięki cze- mu osłaniały podróżnych przed wiatrem i kapryśną pogodą. Aifanaë dosiadła błyskolota, który położył łeb na jednym z głazów, tak by półelfka mogła swobodnie wspiąć się na jego grzbiet. Mira złożyła wewnętrzne skrzydła, osłaniając nimi ko- bietę. Bestia wzbiła się w przestworza, mknąc niczym strzała. Bły- skoloty były najszybszymi stworzeniami, gnając w przestrzeni niczym pocisk. Aifanaë i Mira minąwszy pogranicze dwóch światów, skierowały się w stronę Włoch, a następnie Adriatyku, by po kilku godzinach lotu podziwiać krajobraz chorwackich jezior. Plitwickie Jeziora urzekały pięknem. Zielona toń, z lotu ptaka przypominała wielkie kamienie, tworzące szmaragdowy wisior, porzucony pośród szarych skał. Mira obniżyła lot. Pozwalając Aifanaë zobaczyć jak maleńkie kolorowe punkciki, przechadzają się niczym mrówki pośród je- zior. – Teraz są tu turyści… Musimy poczekać aż nadejdzie noc – zadecydowała półelfka, kierując samicę błyskolota w stronę nie- wielkiego gaiku. Wśród śródziemnomorskich, bujnych zarośli Aifanaë i Mira odpoczęły po trudach kilkugodzinnej podróży. Półelfka z podziwem i tęsknotą wpatrywała się w błękitne niebo, roztaczające swe piękno aż po horyzont. Zaś Mira kosztowała po kolei każde drzewo, każdy krzew, każde źdźbło trawy, które znajdowało się w zasięgu jej wzroku. Jako roślinożerca zachwy- www.e-bookowo.pl V.G. Soque: Księga Wszechrzeczy | 10 cała się, bądź gardziła smakiem niemagicznych, chorwackich roślin. Zapadł zmierzch, po którym bezszelestnie nadeszła gwiaździ- sta noc. Ostatni turyści jeszcze przed zachodem słońca, zniknęli z wybrzeży Plitwickich Jezior. Mira wraz z Aifanaë wzbiły się na chwilę w górę, by zbliżyć się do kamienistego brzegu jednego z jezior. – To chyba tutaj! – wymamrotała Aifanaë ześlizgując się z grzbietu Miry. Kobieta rozejrzała się wokoło, próbując sobie jednocześnie przypomnieć, które z jezior widziała w wizji, prze- słanej przez tajemniczą istotę. Ale wszystko wskazywało na to, że jest we właściwym miejscu. Aifanaë zbliżyła się do brzegu, który smagała delikatnie, lekko falująca woda. – Ciekawe, jak ją teraz znajdę? Wynurzy się z wody? – rzuciła w stronę Miry Aifa- naë. Choć samica błyskolota nie była zdolna do posługiwania się ludzką mową, to doskonale znała język człowieka. Wzruszyła, więc łuskowatym ramieniem, dając znak, że nie wie, gdzie moż- na znaleźć tajemniczą istotę z wizji półelfki. – A co jeśli przyjechałyśmy tu na daremno? A może ona nie w ogóle nie istnieje? A może to jakaś pułapka? – zapytała po- nownie Aifanaë, walcząc z różnymi wątpliwościami, które szar- żowały w jej głowie, niczym nieproszona szarańcza wędrowna, żywiąca się dobrą myślą i nadzieją. Mira prychnęła, wskazując głową światło, migocące w głębi jeziora. www.e-bookowo.pl V.G. Soque: Księga Wszechrzeczy | 11 Aifanaë, by przyjrzeć się temu zjawisku, naciągnęła mocno szyję. Plama żółtozłotego światła stawała się coraz większa, co- raz szersza, zbliżając się jednocześnie do brzegu. Ale woda za- częła przeistaczać się w jakąś dziwną gęstą ciecz. Aż w końcu stała się twarda niczym szkło. Światło zatrzymało się na środku jeziora. Aifanaë, zbadała, czy tafla wody, przemieniona w jakąś twardą substancję, jest wystarczająco gruba i bezpieczna, by móc wyjść na środek szmaragdowego jeziora. Szkło okazało się być grube i solidne a do tego całkowicie przezroczyste i ciepłe. Wychodząc na środek jeziora Aifanaë zobaczyła, jak pod po- wierzchnią szklanej tafli, kryje się smutna, dziewczęca twarz. Znajoma twarz. Wcześniej oblicze dziewczyny było nieco zama- zane, niewyraźne. Nie wiedziała, kto tak naprawdę prosi ją o pomoc. Ale teraz już znała odpowiedź. To było straszne. – Witaj Aifanaë! – głos wodnej istoty jakby rozpogodził się. A każde wypowiedziane przez tajemniczą istotę słowo, roz- brzmiewało w umyśle Aifanaë. Szklany sufit, nie przepuszczał żadnych dźwięków. – Eugenis? – krzyknęła półelfka, aż pobliskie zarośla zaszele- ściły nerwowo, jakby im również udzieliło się zaskoczenie kasz- tanowowłosej kobiety. Półelfka nie mogła uwierzyć w to, co zo- baczyła. Złotowłosa dziewczyna, próbowała poruszyć szklany sufit, uderzając w niego dłońmi. Ale ten twardy, niczym tytan, pozo- stawał nienaruszony. W oczach istoty szkliły się łzy, które na- tychmiast po wypłynięciu z oka, łączyły się z lazurową wodą. www.e-bookowo.pl V.G. Soque: Księga Wszechrzeczy | 12 – Eugenis, kto ci to zrobił? – spytała półelfka, przykładając wewnętrzną stronę dłoni do szklanej tafli, zupełnie jakby chciała dotknąć twarzy Eugenis. W jej głowie rozległ się delikatny, dziewczęcy głos. – Zostałam zaklęta w tym jeziorze i już nigdy się z niego nie wydostanę. To moja kara – dodała ze smutkiem. Półelfka zaczęła walić pięścią w szklane, twarde tworzywo. – Nic nie zrobisz… Daj spokój! Mira zawyła błagalnie. Emocje, które targały sercem Aifanaë, odczuwała również samica błyskolota. Aifanaë dalej wściekle uderzała w szklaną pokrywę, pięścia- mi. Następnie wyciągnęła z pochwy ciężki, lecz krótki miecz, ciskając nim z całych sił w pokrywę. Jednak na dziwnej przezro- czystej strukturze nie powstała nawet jedna rysa. – Co to ma być! Kto ci to zrobił? – Aifanaë wybuchnęła pła- czem. Była bezsilna. Mira, stojąca na brzegu, rozpaczała razem z nią. Piękne szmaragdowe jezioro, kuszące w słońcu nieskazi- telnym lazurowym blaskiem, błyszczące niczym najcudniejszy klejnot, skrywało gorzką tajemnicę. Było więzieniem, płynną twierdzą, z której nie można było uciec. Zaklęcie kogoś w czym- kolwiek było jedną z największych zbrodni, jakiej mogli dopu- ścić się czarodzieje, czarnoksiężnicy, magowie i półboskie istoty z trzeciego wymiaru. – Aifanaë, Miro, szkoda waszych łez. Sprowadziłam was tu- taj abyście mi pomogły – rzekła spokojnie Eugenis, rozbrzmie- wając w głowie kobiety. www.e-bookowo.pl V.G. Soque: Księga Wszechrzeczy | 13 Półelfka i samica błyskolota uspokoiły się na chwilę. – Co mam zrobić Eugenis? – wymamrotała półelfka, ociera- jąc łzy i odgarniając włosy, które kleiły się jej to twarzy. Wtedy pobliskie zarośla zaszeleściły. Zza gęstej trawy wyłoni- ły się dwie olbrzymie bobrzyce, ciągnące sporej wielkości wikli- nowy kosz. W dodatku kosz sunął po wodzie, która była płynna, falująca, a jednocześnie dla stojącej na szklanej pokrywie Aifan- aë twarda, jak skała. Zaklęte jezioro było niesamowitym, niewy- tłumaczalnym nawet dla półelfów zjawiskiem. Aifanaë już miała nadzieję, że szklana pokrywa zniknie. Zu- pełnie nie zdawała sobie sprawy z konsekwencji, jakie miałoby to dla niej. Myślała tylko o uwolnieniu Eugenis. Jednak iskra nadziei, która przed chwilą zagościła w jej ser- cu, nie miała szans na ziszczenie się. Kosz, puszczony wcześniej przez bobrzyce, swobodnie dopłynął do kolan półelfki. A pokry- wa nie pękła, nie rozpłynęła się i nie zniknęła. Było to niesamo- wite zjawisko, świadczące o niezwykłej potędze tego, kto rzucił klątwę. Takiego zaklęcia mógł dokonać tylko doskonały czarno- księżnik bądź półboska albo półludzka istota. Czarodzieje i ma- gowie brzydzili się tak straszliwymi zaklęciami, które jakby za- trzymywały czas. Czyniły człowieka bądź jakąkolwiek inną istotę – nieśmiertelną, ale jakby zawieszoną pomiędzy światem ży- wych i umarłych – uwięzioną na wieki. W koszu na białej, atłasowej poduszce spały smacznie nie- mowlęta. www.e-bookowo.pl V.G. Soque: Księga Wszechrzeczy | 14 – Kto to jest? – spytała Aifanaë, wpatrując się w bobrzyce, wspinające się na szklaną pokrywę. – To dzieci Eugenis. – Chłopczyk i dziewczynka. Bliźnięta. Prawda, że słodkie? – rozmarzyła się jedna z bobrzyc, muskając łapką atłasową koł- derkę. Aifanaë była zszokowana. Nie wiedziała, co odpowiedzieć. – Jak to dzieci – wybąkała, zasłaniając dłonią usta z onie- mienia – Czy to dzieci… – urwała, spoglądając w potakującą twarz Eugenis. – To straszne! Niemożliwe! – nie mogła uwierzyć w to, co się wydarzyło…I w to co miało się wydarzyć – Co mam zrobić? – spytała spoglądając niepewnie na siedzące u jej boku bobrzyce. Eugenis odparła: – Zaopiekuj się nimi… Po prostu… Znajdź im dom. Albo stwórz im dom – odrzekła krótko zaklęta w jeziorze istota. Jedna z bobrzyc wskoczyła na kolana, siedzącej teraz na je- ziorze półelfce. – Eugenis dała im życie, chciała, aby poznały dzień i noc, słońce i księżyc, dobro i zło. Dała im ciało, tracąc je bezpowrot- nie. Eugenis jest teraz duchem, zjawą, w dodatku zaklętą w je- ziorze na zawsze. Dla niej nie ma już nadziei, ale dla dzieci owszem – rzekła jedna z bobrzyc, wpatrując się w zielone, prze- straszone oczy Aifanaë. Łagodny głos Eugenis zabrzmiał ponownie. www.e-bookowo.pl V.G. Soque: Księga Wszechrzeczy | 15 – Zostałam zaklęta wraz z materialnym ciałem, lecz chcąc dać życie, żyjącym we mnie istotom, musiałam zrzec się ciele- snej powłoki, oddając ją im podczas porodu. Będę w nich na zawsze. Są stworzone z mojego ciała i mojej krwi, lecz będą ludźmi tak jak ich ojciec. A jakie mają dusze tego nie wiem… I pewnie się nie dowiem – dodała ze smutkiem – Pragnę, by miały normalne, ludzkie i śmiertelne życie. Nieśmiertelność może być przekleństwem, niech nigdy do tego nie dążą, tak jak… – nagle w głowie Aifanaë, rozległ się krzyk Eugenis i jakieś groźne ujadanie, dochodzące z głębin jeziora. Po chwili matka bliźniaków zniknęła bezpowrotnie. – Jezioro zaraz stanie się płynne! Uciekajmy warknęły bo- brzyce, pchając kosz. Będąca w amoku Aifanaë, dopiero kilka sekund później za- częła ewakuować się ze środka jeziora. Szklana pokrywa stawała się coraz bardziej miękka. Stopy Aifanaë zaczęły się zatapiać w tej dziwnej substancji, przypominającej teraz rozciągliwą gu- mę. W pewnym momencie szklana pokrywa stała się cienką bło- ną, która nie zdołała utrzymać półelfki. Jej nogi wpadły do jezio- ra. Czuła, że ktoś trzyma ją za kostki i ciągnie na dno głębin. Mira widząc to rzuciła się jej na pomoc, w ostatniej chwili, łapiąc ją za szaty i wyławiając z wody. Zielonkawa, owrzodzona dłoń, puściła prawą stopę Aifanaë, gdy ta znalazła się metr nad poziomem wody. Mira opuściła delikatnie półelfkę na brzeg je- ziora, gdzie czekały już bobrzyce, czuwające przy niemowlętach www.e-bookowo.pl V.G. Soque: Księga Wszechrzeczy | 16 – Nic ci nie jest? – spytała jedna z bobrzyc, głaszcząc kobietę, po zroszonej wodą skroni. – Nie…Chyba nie… – wyszeptała, dopiero po chwili zdając sobie sprawę, że kostka szczypie ją niemiłosiernie, jakby ktoś oblał ją wrzątkiem. – Co jest? – rzekła sama do siebie, siadając na kamienistym brzegu i odsłaniając ukrytą pod szatą nogę. Okolice kostki były owrzodzone a powstałe bąble krwawiły i ropiały jednocześnie. – O kurcze! – zawyła jedna z bobrzyc. – To jad utopca. – Co? – Jad utopca! – powtórzyła samica bobra. – Tutejsze utopce mają skórę pokrytą jadem, dlatego ich dotyk kończy się popa- rzeniem i krwawiąco– ropiejącym owrzodzeniem. Nie martw się jesteś półelfką, więc śmierć przez zabicie utopcowym jadem, raczej ci nie grozi. Twoje ciało za kilka dni zwalczy truciznę. A do tego czasu niestety będziesz musiała trochę pocierpieć – ciągnęła bobrzyca. Aifanaë opadała z sił. Jad utopca, mimo niewielkiego owrzo- dzenia na kostce, rozprzestrzeniał się po całym ciele, powodując bóle głowy i mdłości, a także drętwienie kończyn. Półelfka ostat- kiem sił wdrapała się na grzbiet samicy błyskolota, umieszczając tam wcześniej kosz z śpiącymi spokojnie bliźniętami. Mira wraz z Aifanaë i nowonarodzonymi dziećmi, wzbiły się ku jaśniejącym gwiazdom, mknąc na spotkanie z przeznacze- niem. www.e-bookowo.pl V. G. Soque urodziła się w Międzyziemiu, w hrabstwie Ardenii, w mieście Navar. Gdy miała cztery lata wybuchła Wojna Teodozjuszy, która ogarnęła całą krainę. Tuż przed rzuceniem klątw przez Białego Księcia rodzice autorki, wraz z innymi czarodziejami wyemigrowali do krajów Europy Zachodniej i Środkowej. Obecnie V. G. Soque mieszka we Fran- cji w okolicach Clermont– Ferrand. Jej pasją są podróże, także te po nieznanych wymiarach i nadrealnych rzeczywistościach. Uwielbia muzykę klasyczną, zwłaszcza utwory Fryderyka Chopi- na oraz dzieła operowe, baletowe i symfoniczne Piotra Czajkow- skiego. W wolnym czasie najczęściej opisuje losy Międzyziemia, czyta książki i wędruje po górach.
Pobierz darmowy fragment (pdf)

Gdzie kupić całą publikację:

Księga Wszechrzeczy
Autor:

Opinie na temat publikacji:


Inne popularne pozycje z tej kategorii:


Czytaj również:


Prowadzisz stronę lub blog? Wstaw link do fragmentu tej książki i współpracuj z Cyfroteką: