Cyfroteka.pl

klikaj i czytaj online

Cyfro
Czytomierz
00125 004822 14643088 na godz. na dobę w sumie
Kwiaty na bagnach - ebook/pdf
Kwiaty na bagnach - ebook/pdf
Autor: Liczba stron: 127
Wydawca: Projekt Wydawniczy Miska Ryżu Język publikacji: polski
ISBN: 978-83-64213-43-4 Data wydania:
Lektor:
Kategoria: ebooki >> religia i rozwój duchowy >> religia
Porównaj ceny (książka, ebook (-8%), audiobook).

Książka przedstawia tłumaczenia listów i wykładów na temat zen wielkiego nauczyciela Dahui Zonggao (1089-1163). Jego spostrzeżenia zebrane w tym tomie kierowane są głównie do osób stanu świeckiego, stąd nacisk położony jest na sposoby, w jakie ludzie pogrążeni w sprawach tego świata mogą uczyć się zen i osiągnąć wyzwolenie obiecywane przez Buddę. Chociaż od czasów Dahui minęło już ponad osiemset lat, istota jego przekazu nie jest przypisana żadnym szczególnym czasom, miejscom czy też środkom wyrazu. Dahui urodził się w 1088 r. w Xuanzheng, na południe od rzeki Jangcy w prowincji Anhui, w rodzinie Xi. W szkole szybko okazało się, iż zdecydowanie bardziej woli studia nad buddyzmem niż przedmiotami świeckimi. W swojej okolicy uznawany był za absolutnie wyjątkowe dziecko. W wieku lat 16 opuścił dom, aby rok później „zrzucić włosy”, goląc głowę jako mnich. W wieku 19 lat Dahui rozpoczął swe wędrówki, podążając za tradycyjną praktyką zen odwiedzania różnych wspólnot i pobierania wskazówek od rezydujących tam nauczycieli. Nawet w tak młodym wieku był on uznawany za wcielenie jednego z dawnych mistrzów. Jego wiersze komentują sto znanych publicznych przypadków (koanów) zen, które później stały się sednem Zapisków błękitnej skały nauczyciela Dahui, Yuanwu. Nauczyciel ów nie zaproponował mu choćby słowa wyjaśnienia, lecz jedynie sprawiał, że Dahui wyrażał swe własne rozumienie, przenikając subtelne znaczenie każdego z przypadków. Stary mistrz wykrzyknął: „Ty musisz być kimś, kto przybywa tu ponownie!”…

Znajdź podobne książki Ostatnio czytane w tej kategorii

Darmowy fragment publikacji:

Czy chcesz poznać korzeń choroby? To nic innego niż lgnięcie do trudności i łatwości, arbitralnie stwarzając chwytanie i odrzucanie. Je śli ten korzeń choroby nie zostanie całkowicie wypleniony, będziesz dalej pływał i tonął w morzu narodzin i śmierci, nigdy nie wydostając się na brzeg. Gdy tylko źródło choroby zostało mu wytknięte przez jednego ze starszych uczniów, Changcho, w dawnych czasach słynny uczony, zro- zumiał tyle, aby powiedzieć: 39 Próbując pozbyć się namiętności, wzmacnia się tylko cho robę; Pęd ku prawdziwej takości równieŜ jest błędem. Nie istnieją Ŝadne przeszkody wśród ziemskich oko- liczności, jakie zgotował ci los: „Nirwana” oraz „narodziny i śmierć” w jednakowym stopniu są złudzeniem. Jeśli chcesz bezpośrednio przeniknąć na drugą stronę, nie żyw wątpli- wości na temat buddów i dawnych mistrzów, ani wątpliwości na temat narodzin i śmierci – po prostu nieustannie puszczaj to wszyst- ko, czyniąc swe serce pustym i otwartym. Kiedy sytuacje pojawiają się przed tobą, zajmuj się nimi zgodnie z okolicznościami. Masz przypo- minać bezruch wody, jasność lustra, [tak że gdy] pojawi się dobre czy złe, pięk ne czy brzydkie, nie uczynisz najmniejszego kroku, aby ich uniknąć. [Wtedy] prawdziwie doświadczysz faktu, iż wolny od umysłu świat spontanicz ności jest niepojęty. 10 Wykład na prośbę Wei Ch’ianga Czy chcecie wiedzieć, czym jest prawda? Jest ona prawdziwą takością, naturą buddy, oświeceniem, nirwaną. Czy chcecie wiedzieć, czym jest choroba? Jest ona arbitralnymi pojęciami, wypaczonymi myślami i po - strzeżeniami, chciwością, nienawiścią i błędnymi poglądami. Mimo to, taka-jak-to natura buddy nie istnieje poza wypaczeniami arbitralnych 40 pojęć; poza chciwością, gniewem i błędnymi poglądami nie istnieje ża d ne oświecenie ani nirwana. Powiedzcie więc, czy należy je oddzielać od siebie, czy też nie? Je śli je oddzielacie, zatrzymujecie jedno, a pozbywacie się drugiego, wte dy stan choroby tylko się pogarsza. Jeśli nie oddzielacie ich od siebie, jest to naprawdę aroganckie podejście do natury buddy i takości. Os - tatecznie w jaki więc sposób można wyłożyć zasadę, dzięki której cho- roba zostanie usunięta, lecz prawda nie? Niektórzy słyszą tego rodzaju mowę i natychmiast mówią: „Prawda sama w sobie jest chorobą – choroba sama w sobie jest prawdą – są to tylko słowne sformułowania, nieposiadające żadnego prawdziwego zna czenia. Podążajcie za prawdziwą takością, a wtedy wypaczone arbi- tralne pojęcia, chciwość, gniew i błędne poglądy, wszystkie staną się prawdą. Jeśli zaś podążać będziecie za błędami, wtedy prawdziwa takość, natura buddy, oświecenie i nirwana, wszystkie staną się choro- bą”. Posiadając tego rodzaju rozumienie, nie mówcie, że nosicie szaty z łat (jesteście mnichami) – nie moglibyście być nawet pomocnikami wykładowcy. Dlaczego? Powinniście wiedzieć, że na poziomie gruntu liczba nieboszczyków jest nieskończona: oczywiście ci, którzy potrafią przedrzeć się przez las cierni, są prawdziwymi uczniami. Czyżbyście nie czytali powiedzeń dawnego mistrza? „Nawet jeśli istnieje coś przewyższającego nirwanę, powiedziałbym, że to również jest jak sen, jak ułuda.” Jeśli w trakcie przypominającej sen ułudy bę - dziecie w stanie doświadczyć jej taką, jaka ona naprawdę jest, zrozu- mieć ją jako coś, czym naprawdę jest, pracować nad nią taką, jaka ona naprawdę jest, działać pod wpływem tego, czym ona naprawdę jest, wtedy będziecie mogli używać metody osiągania zgody z rzeczywisto- ścią, aby ujarzmić samego siebie i wzbudzać [w sobie podejście pełne] wielkiego współczucia, stwarzać wszelkiego rodzaju zręczne środki, dzięki którym będziecie mogli również ujarzmiać wszystkie czujące istoty; a mimo to nie będziecie stwarzać żadnego pojęcia ujarzmiania ani nieujarzmiania względem czujących istot; nie będziecie stwarzali żadnego pojęcia wypaczonej wyobraźni ani chciwości, gniewu czy błędnych poglądów; nie będziecie stwarzali żadnego pojęcia prawdzi- wej takości, natury buddy, oświecenia ani nirwany; nie będziecie stwarzali żadnego pojęcia usuwania choroby, nie usuwając prawdy, ani zatrzymywania jednego, a pozbywania się drugiego, ani oddziela- nia czy też nieoddzielania ich. Kiedy staniecie się już wolni od tego ro dzaju pojęć, wtedy Jedna Droga będzie jasna. 11 Ułuda 41 do Tseng T’ien-yu Mówiąc o „pustej ułudzie”, istnieje ułuda stwarzana, jak również ułu- da doświadczana; ułuda, kiedy jesteś świadomy i wiesz, jak również ułuda, kiedy jesteś pogrążony w ułudzie. Przeszłość, teraźniejszość i przy szłość – wszystkie są ułudą. Dzisiaj, gdy zdajemy sobie sprawę z naszych błędów, przyjmujemy iluzoryczne lekarstwo na naszą rów- nie iluzoryczną chorobę. Kiedy choroba zostaje wyleczona, lekarstwo idzie w odstawkę, a my jesteśmy tacy sami jak poprzednio. Jeśli [my - ślisz, że] istnieje ktoś inny albo jakaś szczególna doktryna, przedsta- wiasz wtedy poglądy wprowadzającego w błąd laika. W chwili pstryknięcia palcami Majtrei Sudhana był w stanie zapo- mnieć nawet stany medytacyjne wszczepione mu przez wszystkich jego nauczycieli, nie mówiąc o najdawniejszych nawykach pustej fał- szywości i złych czynach! Jeśli uważasz popełnione przez siebie w przes złości błędy za rzeczywiste, wtedy świat tuż przed twoimi oczy - ma też cały jest rzeczywisty, i nawet oficjalne stanowisko, bogactwa i status, wdzięczność i miłość, są rzeczywiste. 12 Zajmowanie się sytuacjami do Sekretarza Lou Od chwili naszego rozstania nie wiem, czy udaje ci się unikać porywa nia przez zewnętrzne zjawiska w twym codziennym życiu; czy możesz cza- sami odłożyć na bok stosy oficjalnych dokumentów, którymi się zaj - mujesz; czy potrafisz zachowywać się swobodnie, spotykając się z ludź- mi; czy pochłania cię bezużyteczne myślenie, gdy znajdujesz się w miej- 42 scu cichym i spokojnym; czy dogłębnie i wolny od rozpraszających myśli studiujesz Tę Kwestię. Tak oto rzecze Stara Żółta Twarz (Budda): „Kiedy umysł nie chwy- ta się nadaremnie rzeczy minionych, nie tęskni za rzeczami przyszły- mi i nie zatrzymuje się pośród rzeczy teraźniejszych, wtedy w pełni uświadamiasz sobie, że trzy czasy są całkowicie puste i nieporuszone”. Nie powinieneś roztrząsać minionych zdarzeń, dobrych czy złych; jeśli o nich myślisz, staje się to przeszkodą na Drodze. Nie powinieneś zastanawiać się nad przyszłymi zdarzeniami; rozmyślanie nad nimi to szaleństwo chaosu. Obecne zdarzenia dzieją się tuż przed twoimi oczyma: niezależnie od tego, czy są przyjemne, czy nieprzyjemne, nie skupiaj nadmiernie na nich swego umysłu. Jeśli będziesz nadmiernie skupiał na nich swój umysł, będzie to niepokoić twe serce. Po prostu zajmuj się wszystkim w swoim czasie, reagując odpowiednio na oko- liczności, a w naturalny sposób osiągniesz zgodę z tą zasadą. Z nieprzyjemnymi sytuacjami łatwo sobie poradzić; sytuacje przy- jemne są dużo trudniejsze, ponieważ to, co dzieje się wbrew naszej woli, można podsumować jednym słowem: cierpliwość. Uspokój się i pomedytuj przez chwilę, a po chwili tego już nie ma. To przyjemne sytuacje nie dają ci żadnej drogi ucieczki: niczym magnes i żelazo, nieświadomie to i tamto spotykają się w jednym miejscu. Dzieje się tak nawet z przedmiotami nieożywionymi; o ile bardziej dotyczy to tych działających w niewiedzy, których całe istnienie w niej się zawie- ra! Na tym świecie, jeśli nie posiadasz mądrości, zastaniesz przez swą niewiedzę w nieświadomości zaciągnięty w sieć, a kiedy już się w niej znajdziesz, nie jest chyba łatwo z niej się uwolnić, prawda? Dlatego właśnie dawny mędrzec powiedział: „Wkroczywszy w świat, całkowi- cie ten świat opuść” – to jest ta sama zasada. Wśród ostatnich pokoleń pojawił się pewien rodzaj mistrzów, którzy w swojej praktyce zagubi- li znajomość zręcznych środków. Ciągle uważają oni działanie w nie- wiedzy za „wkraczanie w świat”, dlatego więc myślą o sile odpychają- cej jako o działaniu „całkowitego opuszczania tego świata”. Czyż nie powinno się im współczuć? Jedynymi wyjątkami są ci, którzy ślubo- wali swe oddanie, którzy natychmiast potrafią przeniknąć naturę sy - tu acji i działać jak jej pan, nie podążając ślepo za innymi. Dlatego Wimalakirti powiedział: „Tym zarozumiałym z poczuciem wyższości, którzy fałszywie twierdzą, że coś osiągnęli, Budda mówi jedynie, że brak przywiązania do pożądania, gniewu i niewiedzy jest wyzwoleniem. Tym skromnym bez poczucia wyższości Budda mówi, że wrodzona natura pożądania, gniewu i niewiedzy jest identyczna z wyzwoleniem”. Jeśli potrafisz uniknąć tego błędu, tak aby pośrodku sytuacji korzystnych lub niekorzystnych nie stwarzać żadnego aspektu po w stawania ani upadku, dopiero wtedy będziesz mógł uwolnić się od etykiety „zarozumialca z poczuciem wyższości” (w odniesieniu do tych, co myślą, że coś osiągnęli, a tak naprawdę im się to nie udało). Do piero dzięki temu będzie można uważać, że wkroczyłeś w świat i możesz być na zywany człowiekiem mocy. Wszystko to, o czym pisałem do tej pory, jest moim własnym życio- wym doświadczeniem: nawet teraz praktykuję w ten sposób. Mam na dzieję, że dobrze wykorzystasz swą fizyczną siłę i zdrowie, i rów- nież osiągniesz tę stabilną równowagę. 43 13 Bezruch i zamieszanie do Tseng T’ien-yu Uważnie przeczytawszy twój list, dowiedziałem się, że jesteś niestru- dzony w swoich wysiłkach, że nie dajesz się ponieść napięciu związa- nemu ze służbowymi obowiązkami, że pośrodku wartkiego nurtu zda rzeń starannie badasz swe wnętrze. Daleki od pobłażania sobie sprawiasz, że twa aspiracja ku wkroczeniu na Drogę wraz z upływem czasu wciąż rośnie. Wypełniasz w sposób solidny i głęboki me skrom- ne życzenia. Tym niemniej ziemskie namiętności są niczym szalejący ogień: czy kiedykolwiek nastąpi ich kres? Pośrodku całego tego zgiełku nie wolno ci zapomnieć o sprawie bambusowego krzesła i trzcinowej poduszki (medytacji). Zwykle [w czasie medytacji] nakierowujesz swój umysł na nieruchomy przedmiot skupienia, jednak musisz potrafić używać go również pośrodku zgiełku świata. Jeśli nie będziesz miał sił pośrod- 44 ku zamieszania, ostatecznie oznaczać to będzie, że pozostając w bez- ruchu nie wykonałeś żad nej wła ściwej pracy. Słyszałem, że przeszedłeś przez jakąś trudną sytuację w przeszło- ści, a teraz doświadczasz smutku jej konsekwencji; w samotności nie masz śmiałości wysłuchiwać swego losu. Jeśli powstanie u ciebie ta myśl, wtedy będzie ona przeszkodą na Drodze. Dawny mistrz powie- dział: „Jeśli potrafisz rozpoznać wrodzoną naturę, podczas gdy podą- żasz z nurtem zdarzeń, nie istnieje ani radość, ani smutek”. Wimalakirti powiedział: „To jest tak: na wysokim płaskowyżu nie rosną kwiaty lotosu; one wyłaniają się z błota niskich bagien”. Stary Barbarzyńca (Budda) powiedział: „Prawdziwa takość nie trzyma się jedynie swej własnej natury, lecz zgodnie z okolicznościami powoduje wszystkie zjawiska”. Powiedział również: „Zmierzając ku skutkowi, zgodnie z okolicznościami rozciąga się ona wszędzie, jednocześnie zawsze będąc tu, w Miejscu Oświecenia”. Czy myślisz, iż oni oszuki- waliby innych? Jeśli uważasz, że spokój jest właściwy, a zamieszanie niewłaś ciwe, wtedy jest to poszukiwaniem prawdziwego aspektu [zja- wisk] poprzez unicestwienie aspektu ziemskiego, poszukiwaniem nir- wany i spokoju wygaśnięcia poza narodzinami i śmiercią. Jeśli lubisz spokój i nienawidzisz zgiełku, oto właśnie nadszedł czas, aby dokładać wszelkich starań. Nagle, znajdując się pośrodku zgiełku [tego świata], zniszcz oazę spokoju – ta moc przekroczy miejsce i poduszkę [do me - dytacji] milion miliardów razy. 14 Nie przywiązuj się do bezruchu do K’ung Hui Kiedy osiągniesz już spokojny bezruch ciała i umysłu, musisz kontynu- ować szczery wysiłek. Nie zadowalaj się od razu spokojnym bezruchem – w naukach nazywa się to „głęboką otchłanią wyzwolenia”, któ rej na - leży się bardzo strzec. Musisz móc swobodnie poruszać się we wszyst- kich kierunkach, niczym tykwa unosząca się na wodzie, być nie zależ- nym i wol nym, niepodlegającym ograniczeniom, wkraczającym bez przeszkód ani zatapiania się w czystość i nieczystość. Dopiero wtedy poznasz do pewnego stopnia szkołę mnichów w szatach z łat. Jeśli uda- je ci się jedynie niańczyć w ramionach dziecko, które wcale nie pła cze, to jaki jest z tego pożytek? 15 Nie módl się o ulgę 45 do Yen Tzu-ch’inga Linji powiedział: „Jeśli potrafisz uspokoić umysł, który nieustannie z chwi li na chwilę czegoś poszukuje, nie będziesz się w niczym różnił od starego Siakjamuniego”. Ten dawny mistrz nie nabierał swoich ucz- niów. Nawet bodhisattwowie na siódmym stadium poszukują nauk bud dy z niezaspokojonymi umysłami: dlatego nazywa się to „skala- niem”. Naprawdę nie ma na to sposobu: nie można zastosować abso- lutnie żadnego zewnętrznego środka. Kilka lat temu mieliśmy tu pewnego człowieka świeckiego Hsu, któremu udało się osiągnąć otwarcie [umysłu]; następnie przysłał mi on list wyrażający jego zrozumienie: „Będąc pustym i otwartym w mych codziennych zajęciach, nie istnieje nic, co by się mi sprzeciwiało; w końcu zrozumiałem, że wszystkie rzeczy w trzech światach pierwot- nie nie istnieją. To jest prawdziwy spokój i szczęście, radosne ożywie- nie po porzuceniu tego wszystkiego za sobą”. W odpowiedzi udzieliłem mu wskazówek w formie wiersza: Nie przywiązuj się do czystości: Czystość sprawia, Ŝe ludzie stają się znuŜeni. Nie przywiązuj się do radosnego oŜywienia: Radosne oŜywienie sprawia, Ŝe ludzie wariują. [Bądź] niczym przyjmująca kształt naczynia woda, Która staje się kwadratowa lub okrągła, krótka lub długa. Co zaś tyczy się porzucania lub nie-porzucania, Proszę przemyśl to dokładniej. Trzy światy i miriady rzeczy Nie są Ŝadnym schronieniem – czy jest tu jakiś dom? Jeśli jesteś tylko taki, Jest w tym wielka sprzeczność. Chciałbym niniejszym poinformować człowieka świe- c kiego Hsu, śe to jego własni krewni powodują katastrofę – Otwórz szeroko Oko tysiąca mędrców I nie módl się juŜ więcej o ulgę. 46 16 Opróżniając umysł i zjawiska do Hung Po-ch’eng W czasie codziennych zajęć ucznia Drogi opróżnianie zjawisk jest łat- we, jednak opróżnianie umysłu – trudne. Jeśli zjawiska są puste, lecz umysł nie, umysł zostanie przez zjawiska zwyciężony. Po prostu op - róż nij umysł, a zjawiska opróżnią się same. Jeśli umysł został już opróżniony, jednak ty wzbudzasz jeszcze myśl o opróżnieniu jego zja- wisk, oznacza to, że ten umysł nie jest jeszcze opróżniony i ponownie został przez zjawiska poruszony. Jeśli nie pozbędziesz się tej choroby, nie ma sposobu, abyś uwolnił się od narodzin i śmierci. Czyżbyś nie czytał wiersza, który człowiek świecki Pang przedstawił Mazu? W dziesięciu kierunkach, to samo zgromadzenie: KaŜdy jeden studiuje nie-czynienie. Oto miejsce, w którym wybiera się buddów: Umysły opróŜnione, powracają z tarczą. Kiedy ten umysł jest opróżniony, cóż wtedy pozostaje na zewnątrz umysłu, który został opróżniony? Przemyśl to sobie. 47 17 Niedualność do Chen-ju Jeśli twój umysł nie gubi się w poszukiwaniach, nie poddaje fałszy- wym myślom ani nie przywiązuje się do przedmiotów, wtedy ten sam pło nący dom namiętności staje się miejscem ucieczki z trzech świa- tów. Czyż Budda nie powiedział: „Nie polegając ani nie tkwiąc w żad- nej sytuacji, nie stwarzając żadnych rozróżnień, jasno postrzegamy roz ległe pole Rzeczywistości i zdajemy sobie sprawę, że wszystkie światy i wszystkie zjawiska są równe i niedualne”. W taki oto sposób bodhisattwa „dalekosiężnego” stadium przekracza całe Dwa Wozy dzięki cnocie mocy wiedzy i mądrości, którą praktykuje; chociaż osią- gnął on skarbiec krainy buddy, to jednak aby nauczać, pojawia się w krainach ułudy; chociaż przekroczył ścieżki ułudy, jednak wydaje się działać według ułudy; chociaż wydaje się, iż zachowuje się w taki sam sposób jak pozostali, nie porzuca on buddyjskich nauk; chociaż wyda- je się, że postępuje według tego wszystkiego, co świeckie, nieustannie praktykuje wszystkie przekraczające świat metody. Oto prawdziwe zręczne środki wewnątrz płonącego domu namiętności. Jeśli ludzie, którzy studiują transcendentną mądrość (pradŜnię), porzucają te środki i podążają za namiętnościami, z całą pewnością znajdą się pod kontrolą demonów ułudy. Ulegając przedmiotom zmy- słów, głosząc teorie mówiące, że skalanie jest w rzeczy samej oświece- niem, a niewiedza – wielką mądrością, działając na każdym kroku na warunkach istnienia, podczas gdy z każdym oddechem mówią o pust- ce, nie strofując się za to, że jest się targanym przez moc nawykowego działania, nauczając innych, aby negowali przyczynę i skutek – tak oto złośliwa trucizna błędnej ułudy przenika wnętrzności ludzi, którzy się w ten sposób zachowują. Chcą oni uciec od namiętności, jednak przy- pomina to próbę ugaszenia ognia poprzez zalanie go olejem. Czyż nie na leżałoby im współczuć? Dopiero przeniknąwszy na wylot możesz stwierdzić, że skalanie jest w rzeczy samej oświeceniem, a niewiedza nie różni się od wielkiej mądrości. Wewnątrz cudownego umysłu pierwotnej rozległej spokoj- ności – czystej, jasnej, doskonałej iluminacji – nie istnieje absolutnie żadna rzecz, która mogłaby stać się przeszkodą. Przypomina to pustkę przestrzeni: nawet słowo „budda” jest tam czymś obcym, nie wspomi- nając nawet o tym, że miałyby istnieć tam jakieś namiętności czy ska- la nia jako przeciwieństwa. 48 18 Wielka Kwestia do Hsu Tun-chi Ta kwestia jest niczym jasne słońce na błękitnym niebie, mocno świe- cące, niezmienne i nieruchome, ani umniejszające się, ani zwiększają- ce. Świeci ona nieustannie we wszystkich codziennych czynnościach każ dego z nas, przejawiając się we wszystkim. Chociaż próbujesz ją uch wycić, nie udaje ci się jej złapać; próbujesz ją porzucić, zawsze po - zostaje w pobliżu. Jest rozległa i wolna od przeszkód, całkowicie pu sta. [Jest] niczym tykwa pływająca na wodzie, nie można jej poskromić ani dosiąść. Od najdawniejszych czasów, kiedy dobrzy ludzie Drogi ją osią- gali, pojawiali się i znikali w morzu narodzin i śmierci, potrafiąc w peł ni jej użyć. Nie istnieje tu żaden brak ani nadmiar: podobnie jak tnąc drzewo sandałowe, każdy jego kawałek to ma. Skąd pochodzą namiętności narodzin i śmierci? Gdzie można umiej scowić przyczyny, które się zbierają, aby stworzyć skutek? Skoro nie można tego nigdzie umiejscowić, Budda jest ułudą i Dharma jest ułudą; trzy światy, dwadzieścia pięć stanów istnienia, organy zmy- słów, przedmioty zmysłów i świadomości są całkowicie puste. Kiedy dotrzesz do tej krainy, nie ma tam żadnego miejsca na słowo „budda”; jeśli nawet słowo „budda” nic tam nie znaczy, co dopiero z prawdziwą takością, naturą buddy, oświeceniem czy nirwaną? Tak oto wielki Fu powiedział: „Z obawy, że ludzie będą stwarzać poglądy unicestwienia, tym czasowo ustanawiamy puste nazwy”. Uczniowie Drogi, którzy nie rozumieją tej zasady, nieustannie po - wracają do historii o dawnych mistrzach wkraczających na Drogę, poszukując tajemnicy, subtelnych znaczeń i innych cudów, jak również interpretacji i rozumienia. Nie potrafią oni postrzec księżyca i za pom- nieć o wskazującym na niego palcu, nie będąc w stanie przeniknąć bezpośrednio na wylot jednym rzutem. To jest właśnie to, co Yongjia 49 nazywał rozumieniem pustej pięści tak, jakby coś w niej było, fałszy- wie wymyślając cuda wewnątrz pól zmysłów i ich przedmiotów. Tacy ludzie nadaremnie pogrążają się w namiętnościach pięciu skupisk, organów zmysłów, ich przedmiotów oraz świadomości, dwudziestu pięciu stanów istnienia – Tathagata powiedział, że należy im tylko współczuć. Czyżbyś nie słyszał Yantou mówiącego: „Po prostu nie miej żadnych pragnień i nie polegaj na niczym; dopiero wtedy będziesz w stanie czynić dobro”. Przez cały ten czas istniał tylko kawałek ciała zrodzony z twoich rodziców. Jeśli nie przejawisz odrobiny energii, podlega on kontroli innych ludzi. Cóż jeszcze istnieje poza tym kawałkiem ciała? Co utrzy- mujesz, że jest wspaniałe, tajemnicze czy cudowne? Co bierzesz za oświecenie czy nirwanę? Co bierzesz za prawdziwą takość czy też natu- rę buddy? Chciałeś zbadać tę kwestię do końca, jednak już na początku nie udało ci się dotrzeć do korzenia jej rzeczywistości – chciałeś jedynie poszukiwać wiedzy i rozumienia w publicznych przypadkach dawnych mistrzów. Nawet jeśli posiadłbyś pełną wiedzę i ro zumienie całego bud- dyjskiego kanonu, to w ostatnim dniu życia, kiedy narodziny i śmierć przyjdą do ciebie, w ogóle nie będziesz potrafił ich użyć. Istnieje również inny typ: jak tylko słyszą mędrca, który mówi o tej kwestii, wprawiają w ruch swe pojęciowe umysły, aby to zrozu- mieć i mówią: „Jeśli tak jest, czy to znaczy, że popadnę w pustkę?”. Dziesięciu na dziesięciu ludzi świeckich utrzymuje tego rodzaju pog- ląd. Nie mam wyboru i muszę im wtedy powiedzieć: „Nawet nie osiąg- nąłeś pustki, czego się więc boisz? To tak, jakbyś próbował wydostać się z wody, zanim łódź się wywróciła”. Kiedy widzę, że oni nie rozu- mieją, nie szczędzę słów, jednak próbuję jeszcze raz pokazać im winną latorośl, [mówiąc]: „Ten, który obawia się popadnięcia w pustkę – czy został opróżniony, czy też nie? Jeśli wasze oczy nie są opróżnione, w jaki sposób możecie postrzegać formy? Jeśli wasze uszy nie są op - różnione, w jaki sposób możecie słyszeć dźwięki? Jeśli wasze nosy nie są opróżnione, w jaki sposób możecie wyczuwać zapachy? Jeśli wasze języki nie są opróżnione, w jaki sposób możecie smakować smaki? Jeśli wasze ciała nie są opróżnione, w jaki sposób możecie odczuwać kontakt? Jeśli wasz intelekt nie jest opróżniony, w jaki sposób możecie rozróżniać miriady zjawisk?”.
Pobierz darmowy fragment (pdf)

Gdzie kupić całą publikację:

Kwiaty na bagnach
Autor:

Opinie na temat publikacji:


Inne popularne pozycje z tej kategorii:


Czytaj również:


Prowadzisz stronę lub blog? Wstaw link do fragmentu tej książki i współpracuj z Cyfroteką: