Cyfroteka.pl

klikaj i czytaj online

Cyfro
Czytomierz
00152 007524 15948144 na godz. na dobę w sumie
Lapidaria myśli - ebook/pdf
Lapidaria myśli - ebook/pdf
Autor: Liczba stron: 226
Wydawca: My Book Język publikacji: polski
ISBN: 978-83-7564-156-1 Data wydania:
Lektor:
Kategoria: ebooki >> poezja
Porównaj ceny (książka, ebook, audiobook).

Maja Wójtowicz-Kaim, ur. 1978 r. w Oświęcimiu, mieszka w Krakowie.
Kokieteryjna życiem, liryką, wymownym imieniem treści.
Utwory zamieszczone w tym zbiorze są swoistym mixtum compositum poezji, melanżem tajemniczości i niepokoju.
Uczucie to towarzyszy czytelnikowi od początku, aż po swoistą głębię autobiograficznej tkliwości.

Znajdź podobne książki Ostatnio czytane w tej kategorii

Darmowy fragment publikacji:

Do ciebie poprzez zakamarki dnia, do ciebie przez okruchy nocy – tak blisko że trącam dzień obłokiem − 7 − Kiedyś – uczynił, że skrzydła jej wyrosły. . . Teraz – oczy zapłakane łzami takie smutne szare bez życia Usta wykrzywione z bólu – szminka rozmazana Palce poranione pasem krew zaschnięta lekko odbiła się na koszuli Dłonie roztrzęsione strachem dygoczą nie mogąc utrzymać szklanki Siedzi cicho schowana w kącie skulona – − 8 − kobieta bez płci z twarzą anioła – prezentuje samotność do wzięcia w pustce jej codzienności Nie szlocha Nie oddycha Nie istnieje Nadchodzi kat – mąż znowu zapomniała umyć kubka po herbacie. . . − 9 − Całe morze samotności i tylko anioł w nim jeden o oczach pięknych jak blask księżyca na rozgwieżdżonym niebie − 10 − Rozebrałam różę do naga z płatków odarłam słowa Drżały jej liście – nie płakała Eszeweria blada − 11 − Tylko ręce tyko sny tylko mowa i te dni Nie umiem nie wiem jak żyć − 12 − Szeptem ponieważ jestem jeszcze młoda, dla mnie je- steś ty. i dla mnie twój jasny uśmiech brzozy, krawat w te ładne groszki, misternie wykona- ne obłoki śnieżnych spojrzeń. to wszystko dla mnie dziś. ponieważ jesteś jeszcze młody, dla ciebie je- stem ja. i jedwab mojej sukni, wieczorem ci- chym jest. a potem wszystko to, co było między nami, co nam się zdawać tylko mogło, przepoczwarzyło się w nieboskłon przeźroczysty, oddechy czy- ste, płytkie, tak doskonałe. a potem wszystko to, co pozostałe, włożymy w pudełko kartonowe. na strychu schowane głęboko, poczeka na nowe dzieje. ponieważ jestem już wiekowa, nie dla mnie jesteś ty. i nie dla mnie wargi, co łagodnieją na jedną choć chwilę w półuśmiechu. subtel- nieją, wypełniają sobą przestrzeń. choć będę mogła zatańczyć, jestem tchórzem – wymknę się ręką na werandę. − 13 − Między narodzinami a śmiercią między bólem istnienia a bólem umierania – jest krzyk zwany życiem i krótkie obrazy istnienia przepływają przed oczami duszy mojej i proste słowa i czynności banalne i wschody słońc i zachody księżyców i radość i śmiech i smutek i łzy i wszystko to co konstatuje zniecierpliwienie i abominuje niechęć – uprzedmiotowienie ludzi manipulowanie ciałami wulgaryzowanie gestów ruchów mimiki − 14 − Ach, bogowie wspaniali! Czy wy to widzicie surogat polskości w zalążku kiełkuje za chwilę jedną przeciągnę granicę tego krzyku nieskończonością wyobraźni niedorzecznością sytuacji zwyczajnych tak A w oczach Waszych rozpromienionych i w twarzach rumieńcem oblanych naprzeciw obrazów tak krótkich tak zwyczajnych oddech spojrzenie gest – jest esencja treści sens trwania dobro i prawda zarazem a na końcu samym – samotność Pariasa − 15 − sól ziemi zrozpaczone ruchy stoi tak wąska sylwetka czarny kolor garnituru szare odcienie pomarszczonych szat wolno opływają zapachy bibliograficznych szczegółów które tak hojnie karmią znajome wnętrze codziennego gwaru ulic szumu kawiarni i klubów ciszy galerii spokoju świątyń Nadsłuchuję ciszy – spokojna jest chwytam łapczywie umykające dnie i chwile garściami pełnymi zagarniam – ból istnienia ból umierania rozproszony na liściu eskapizm biorę − 16 − Nie ma pewności niczego istnienie jest tylko egzystencją a bogiczność bogów – fantazmatem dzieciństwa Alegoria moralno-dydaktyczna coraz bardziej pulsuje jak ziemia − 17 − Za tysiącem twoich rzęs czas granic nie ma czoło marszczy dumnie kłos istnienia włosy wiatr rozwiewa suche usta bladych rąk nie szepczą nic – poszarpane lecą grochem łzy Za tysiącem twoich rzęs rdzawe liście spadają na mą dłoń Za oczami zaszłymi mgłą dywan uczuć ściele się rozkłada – pięknieje we mnie toń a dalej tam – wachlarz ogrodem odsłania nam swą woń kwiat ku twym oczom śmieje się − 18 − Za firaną twoich rzęs. . . twoich rąk. . . Pod wieczornym parasolem chmurnym czołem widnokręgu czerwone języki tańczyć skocznie chcą – nie mówią nic Za kaskadą wonnego bzu za girlandami słodkich malin w miękkości dłoni twych zatopić się chcę prócz szumiącego trzepotu rzęs – omamić cień Za kasztanem blasku źrenic niebo z widokiem na niebo kryje się A my – usiądziemy pod drzewem usiądziemy pod drzewem – znikną ciała dwa. . . − 19 − Żebraczka Siedząca na kościelnych schodach błagająca o jałmużnę Rumunka żebraczka tuli do brudnego łona niewinne śpiące dziecko − 20 −
Pobierz darmowy fragment (pdf)

Gdzie kupić całą publikację:

Lapidaria myśli
Autor:

Opinie na temat publikacji:


Inne popularne pozycje z tej kategorii:


Czytaj również:


Prowadzisz stronę lub blog? Wstaw link do fragmentu tej książki i współpracuj z Cyfroteką: