Cyfroteka.pl

klikaj i czytaj online

Cyfro
Czytomierz
00239 006108 13651896 na godz. na dobę w sumie
Lektura do WC i nie tylko - ebook/pdf
Lektura do WC i nie tylko - ebook/pdf
Autor: Liczba stron: 112
Wydawca: Goneta Język publikacji: polski
ISBN: 978-83-63783-57-0 Data wydania:
Lektor:
Kategoria: ebooki >> obyczajowe >> nowele
Porównaj ceny (książka, ebook, audiobook).

Opowiadania dla dorosłych i świadomych swojego bytu, lokalnych patriotów, wracających na łono swojego ojczystego terenu. Autor jest pełen takiej świadomości. Jego przemyślenia zmuszają nas do postawienia sobie retorycznych pytań o istnienie, sens wszystkiego, co nas otacza, co robimy, dlaczego. Wskazuje, boleśnie wyolbrzymiając problemy społeczne, których udajemy, że nie widzimy: upadek moralności, niechęć do życia we własnym kraju, ignorowanie piękna naszej przyrody. I nie tylko obrazy za oknem pociągu czy samochodu są tu ważne. To my, ludzie, Polacy, z naszą historią, tą dalszą i bliższą, zwłaszcza tą bliższą, kształtującą pokolenie stracone(?). Może jednak nie jest jeszcze za późno. Dla tych, co walczyli w wojnie światowej i wojnie z komunizmem — świat jest za ciasny z ich ideałami, są wypaczeni swoimi ideami, zdarzeniami, które prowadzą ku ich własnej zagładzie. Ci, co przeżyli, stają się staruszkami, egzystują na obrzeżach społeczeństwa, które świadomie stara się ich już nie zauważać aż do ich śmierci. A przecież każdy z nas stanie się takim społecznym outsiderem, staruszkiem z wszelkimi z tego faktu wynikającymi konsekwencjami bólów, niemocy i, jak to autor z jednym z ostatnich opowiadań stwierdził, kiedy grawitacja jest jakby silniejsza niż dotychczas.

Czytając te historie, widzimy samych siebie, jakby autor stał obok i pilnie nas obserwował, wytykając nasze jakże olbrzymie słabości, o których nie chcemy pamiętać, zauważać, przyznawać się do nich. Jesteśmy tu tak ludzcy, jak sam człowiek sobie nie potrafi wyobrazić. Telewizja, moc skupiska ludzkiego z owczym pędem bez gustu i własnego zdania, goniącego za kimś kształtującym opinie i gusta… Sztuczność naszego obecnego życia, blichtr kolorowych ubrań, poświęcenie wszystkiego dla zdobycia pieniędzy, brak ideałów i idei, jak byśmy poruszali się w najbardziej realistycznym programie z serii „big brother”. Autor zaś przypomina nieruchomą postać pilnie nas obserwującą i bardzo dotkliwie puentującą to, co przestaje przypominać człowieczeństwo i samego człowieka.

Tytuł „Lektura do WC i nie tylko” jest przewrotny. Lektura bowiem nie jest łatwa i nie do zbagatelizowania, do odłożenia na stos już pozostawionych tam obok sedesu kolorowych pism. Dążąc jednak za myślą autora, można domniemywać, że większość z nas czyta tylko w WC, co powinno skłonić tę większość też do przemyśleń, zwłaszcza, gdy uwięzieni niezbędnym zajęciem, mamy czas dać upust fantazji i spuścić myśl na szerokie wody swojej wyobraźni. Oby wielu z nas jej nie zabrakło, a swoisty lokalny patriotyzm na chwilę chociaż powrócił, drążąc w głowie jakąś nieskończoną myśl nawet po opuszczeniu przybytku dumania.

 

Znajdź podobne książki Ostatnio czytane w tej kategorii

Darmowy fragment publikacji:

M Y Wierzyłem, że to dom Boga. Tak mówili rodzice, a dziecko wierzy rodzicom. W niedzielne przedpołudnie mijaliśmy różne domy ludzi, mniejsze i większe, a my, wystrojeni i uroczyści, wchodziliśmy do świątyni, by obcować z niewidzialnym Gospodarzem. Gotycki kościół przy małomiasteczkowym rynku, nic szczególnego, stara cegła, parę ostrych łuków, strzelista wieża, mur kamienny, barokowe ołtarze ze śmiesznymi, tłustymi aniołami. Pomoczywszy palce w święconej wodzie i przeżegnawszy się, siadaliśmy w trzeszczącej ławce, czekając na dzwoneczki rozpoczynające mszę, z twarzami na wschód, gdzie główny ołtarz i gdzie urodził się Ukrzyżowany. Inni też siedzieli lub stali w oczekiwaniu czegoś, co dobrze znali, a jednak w napięciu, bo każda niedziela jest szczególna, choć taka sama jak inne. chłodnej, Kapłan patrzył na tłum przenikliwie, jakby na każdego z osobna. Zdania i historie powtarzane od dwóch tysięcy lat, nawet dłużej. Zmieniały się pokolenia, państwa i ustroje, a ludzie wciąż przychodzili tu ze swoich domowych kręgów, by słuchać słów, które ponoć nie przeminą. Dorastając, często oddalaliśmy się od Boga. Rodzicielskie nakazy uwierały. Wymykaliśmy się na pachtę, graliśmy w dołek, a później papierosy, pornosy, piwo. Morały dorosłych irytowały tym bardziej, że oni też mieli sporo na sumieniu. Coraz dalej rozjeżdżaliśmy się po świecie, internaty i akademiki, stancje, koszary lub więzienie, następnie zaś praca, żona, dzieci, dorabianie się, kariera, z dala od transcendencji, bo komuniści nie zalecają, bo Kościół i księża postępują nie tak, jak powinni. W kościele więc bywało się rzadko, najczęściej przy okazji pogrzebów czy ślubów. Goniło się czas, który pędził coraz szybciej, mozolnie wznoszono swoje domostwa lub je rozwalano, także pomniki, doktryny, gusty i zapominało się o życiodajnych korzeniach, o prostych prawdach sprzed wieków. Ktoś zostawał wójtem bądź miał biznes w Niemczech, inny lądował w przytułku. Na starość (gdy grawitacja działa jakby mocniej) niektórzy wracają do starej Arki (jeśli jej jeszcze nie zamknęli, jak na przykład wiele szkół czy bibliotek), w której chcą odnaleźć to, o czym przez tyle lat nie pamiętali. Jak szarzejące cienie wracają do tych paradnych dzwonków i dzwonów, pienia organów, zapachu kadzidła, kolorowych świateł witraży, odwiecznych gestów. Już bez pokus i złudzeń odnośnie tego świata czekają cierpliwie, aż wkroczą w inny wymiar, aż przejdą przez ten gruby mur, gdzie usłyszą archanielskie trąby i ktoś czule złapie ich za rękę, i szczęśliwym świętem będzie każdy dzień, każdy dzień... (2013 r.)
Pobierz darmowy fragment (pdf)

Gdzie kupić całą publikację:

Lektura do WC i nie tylko
Autor:

Opinie na temat publikacji:


Inne popularne pozycje z tej kategorii:


Czytaj również:


Prowadzisz stronę lub blog? Wstaw link do fragmentu tej książki i współpracuj z Cyfroteką: