Cyfroteka.pl

klikaj i czytaj online

Cyfro
Czytomierz
00188 005790 12774216 na godz. na dobę w sumie
Lipowanie - ebook/pdf
Lipowanie - ebook/pdf
Autor: Liczba stron: 393
Wydawca: Wydawnictwa Uniwersytetu Warszawskiego Język publikacji: polski
ISBN: 978-83-235-1837-2 Data wydania:
Lektor:
Kategoria: ebooki >> religia i rozwój duchowy
Porównaj ceny (książka, ebook, audiobook).

Książka dotyczy wspólnot Lipowan, rosyjskich staroobrzędowców, tworzących swoiste „wyspy średniowiecznego prawosławia” na terenie Budziaku - regionu południowo-zachodniej Ukrainy. Autorzy zawartych w zbiorze tekstów omawiają zachodzące wśród starowierców zmiany społeczno-religijne, pamięć czasów radzieckich, praktyki religijne, w tym kult ikon i obrzędy pogrzebowe, opisują podstawowe elementy staroobrzędowej kultury religijnej i zastanawiają się nad ich znaczeniem dla kształtowania lipowańskiej tożsamości. Odpowiadają na pytania: - Jak starowierskie wspólnoty funkcjonują na tym niezwykle zróżnicowanym etnicznie i religijnie terenie? - Jak radzą sobie w warunkach wiecznie niedokończonej transformacji postsocjalistycznego państwa? - Jakie zmiany zachodzą w ich życiu pod wpływem globalizacji na początku XXI stulecia?

Znajdź podobne książki Ostatnio czytane w tej kategorii

Darmowy fragment publikacji:

Lipowanie Kultura religijna i tożsamość naddunajskich staroobrzędowców Praca zbiorowa pod redakcją Wojciecha Lipińskiego Lipowanie ##7#52#aSUZPUk1BVC1WaXJ0dWFsbw== INSTYTUT ETNOLOGII I ANTROPOLOGII KULTUROWEJ UNIWERSYTETU WARSZAWSKIEGO Lipowanie Kultura religijna i tożsamość naddunajskich staroobrzędowców Praca zbiorowa pod redakcją Wojciecha Lipińskiego Warszawa 2015 ##7#52#aSUZPUk1BVC1WaXJ0dWFsbw== Recenzentka Magdalena Zowczak Redaktor prowadząca Kaja Kojder-Demska Redakcja Sylwia Breczko Korekta Elwira Wyszyńska Projekt okładki i stron tytułowych Elżbieta Chojna Fotografie archiwalne pochodzą ze zbiorów Aleksandra Prigarina Skład i łamanie Beata Stelęgowska ISBN 978-83-235-1837-2 (PDF) © Copyright by Wydawnictwa Uniwersytetu Warszawskiego, Warszawa 2015 Publikacja dofinansowana ze środków Instytutu Etnologii i Antropologii Kulturowej UW, przez Fundację Uniwersytetu Warszawskiego oraz z przychodów własnych UW Wydawnictwa Uniwersytetu Warszawskiego 00-497 Warszawa, ul. Nowy Świat 4 www.wuw.pl e-mail: wuw@uw.edu.pl Księgarnia internetowa: www.wuw.pl/ksiegarnia Wydanie 1 ##7#52#aSUZPUk1BVC1WaXJ0dWFsbw== Spis treści Wojciech Lipiński, Poza stereotyp. Badania wśród staroobrzędowców z ukraińskiego Budziaku . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . Aleksandr Anatoljewicz Prigarin, Lipowanie jako subetniczna grupa Rosjan-staroobrzędowców. Ewolucja wspólnoty etnokonfesyjnej i specyfika kultury (tłum. Wojciech Lipiński) . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . Monika Jankowska, Lipowańskie tradycje w pamięci okresu przedwo- jennego . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . Patryk Zakrzewski, „Nasz kołchoz był milionerem”. Pamięć czasów radzieckich w społeczności naddunajskich staroobrzędowców . . . . . Emilia Piechowska, Zmiany społeczno-religijne w społeczności staro- obrzędowców z Budziaku a granice wspólnoty . . . . . . . . . . . . . . . . . Julia Szawiel, „Lipowańskość” w  narracjach młodych mieszkańców wsi Murawliowka . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . Rafał Rukat, Parafia staroobrzędowa w Budziaku. Negocjowanie ele- mentów kultury religijnej . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . Anna Jurkiewicz, Ucieleśnienie w  praktykach religijnych naddunaj- skich staroobrzędowców . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . Agnieszka Zarzyńska, Narracje o  ikonach, ich kulcie oraz wartości u staroobrzędowców z ukraińskiego Budziaku . . . . . . . . . . . . . . . . . . Aleksandra Reczuch, Wokół śmierci i umierania. Obrzędy pogrzebowe staroobrzędowców z ukraińskiego Budziaku . . . . . . . . . . . . . . . . . . . Marta Rutkowska, Antroponimia staroobrzędowców budziackich a przemiany tożsamości grupy . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . Olga Rodak, Tworzenie i  przekraczanie granic międzygrupowych w Budziaku – przypadek staroobrzędowców i prawosławnych z miej- scowości Mirnoje . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . Rafał Kłeczek, Postrzeganie mniejszości wyznaniowych protestantów w wybranych wsiach staroobrzędowych ukraińskiego Budziaku . . . . 331 359 7 44 96 117 142 168 192 221 252 279 302 ##7#52#aSUZPUk1BVC1WaXJ0dWFsbw== ##7#52#aSUZPUk1BVC1WaXJ0dWFsbw== Wojciech Lipiński Poza stereotyp. Badania wśród staroobrzędowców z ukraińskiego Budziaku Południe Ukrainy, od wybrzeży Morza Azowskiego, poprzez Krym, aż po deltę Dunaju, to obszar pełen miejsc i regionów zaskakujących swoim wieloetnicznym charakterem. Obok dominujących tam Ukra- ińców i Rosjan oblicze tej części kraju kształtowały wpływy tatarskie, greckie, bułgarskie, by wymienić tylko najliczniejsze z  narodowości tworzących niezwykłą mozaikę kultur, języków i religii. Taki też cha- rakter ma Budziak (południowa Besarabia), region rozciągający się na południowy zachód od Odessy, od ujścia Dniestru po Dunaj. Staroobrzędowcy nad Dunajem Pograniczny dziś Budziak, wysunięty w stronę Dobrudży i Bałkanów, okolony granicami z Mołdawią i Rumunią, był i dawniej pograniczem. Zanim na początku XIX wieku wszedł wraz z całą Besarabią w skład Imperium Rosyjskiego, był odległym skrawkiem domeny Osmanów. Mieszkali tam Tatarzy z ordy budziackiej, a począwszy od drugiej po- łowy XVIII wieku coraz liczniej przybywali osadnicy z sąsiednich ziem rumuńskich, ukraińskich i odleglejszej nieco Bułgarii. Różnego auto- ramentu zbiegów i uciekinierów przyciągała też, sąsiadująca z Budzia- kiem od południa, delta Dunaju. Współczesny skład etniczny tej części Ukrainy jest efektem wszystkich tych wędrówek i migracji. Znajdziemy w dzisiejszym Budziaku takie miejsca, jak Bołgrad i okolice, gdzie więk- szość mieszkańców to potomkowie wychodźców z Bułgarii. Spotkamy całe wsie zamieszkane prawie wyłącznie przez Mołdawian. Wreszcie na południu regionu, w jego naddunajskiej części, zwanej czasem w ukra- ińskiej literaturze Podunawiem, natkniemy się na wspólnoty rosyjskich staroobrzędowców, którzy podobnie jak na sąsiednich obszarach Ru- munii i Mołdawii zwykli nazywać się Lipowanami1 . 1 Wieloetniczny i  wieloreligijny charakter Budziaku skłonił mnie do podjęcia badań etnograficznych w tym regionie. Zostały one zapoczątkowane w 2008 roku. ##7#52#aSUZPUk1BVC1WaXJ0dWFsbw== 8 Wojciech Lipiński Historia powstania starowierskich skupisk w  Besarabii, delcie Dunaju i Dobrudży odzwierciedla losy wielu grup staroobrzędowców, zmuszonych prześladowaniami do wędrówek poza granice carskich wpływów, wędrówek ponawianych za każdym razem, gdy zasięg owych wpływów poszerzał się wraz z rozrostem terytorialnym Impe- rium Rosyjskiego (Grek-Pabisowa 1999, s. 17). Gdy w drugiej połowie XVII wieku patriarcha Nikon wspierany przez cara Aleksego zaczął wprowadzać reformy cerkiewne, zmianom przeciwstawiły się liczne grupy wiernych (o reformie i rozłamie cerkiewnym zob. Iwaniec 1977, s. 22–34; Przybył 1996). Hierarchowie Cerkwi w zdecydowanej większo- ści poparli Nikona. Paweł Kołomieński, jedyny biskup, który na soborze 1654 roku odmówił złożenia podpisu pod dekretem zatwierdzającym wprowadzone zmiany, wkrótce został pozbawiony sakry i  osadzony w klasztorze (Iwaniec 1977, s. 26). Nikoniańskie reformy, poza nową, mającą nawiązywać do greckich pierwowzorów, redakcją ksiąg liturgicz- nych, dotyczyły bardzo ważnych symboli religijnych. Ograniczenie pokłonów ziemnych, inny kierunek procesji, a przede wszystkim wpro- wadzenie trójpalcowego sposobu żegnania się, godziły w podstawowe znaki identyfikacji religijnej rzesz wiernych. Dlatego – choć do legendy przeszli wysoko urodzeni zwolennicy starego obrzędu, jak choćby boja- rynia Morozowa, uwieczniona na obrazie Wasilija Surikowa – do reform nieufnie odnieśli się głównie zwyczajni wierni: chłopi, parafialne du- chowieństwo, kozacy z południowych rubieży ówczesnej Rosji. Mimo iż opór wobec zmian był znaczny, nic nie dały dysputy i polemiczne pisma protopopa Awwakuma i  innych uczonych zwolenników sta- rych porządków. Sobory z lat 1666–1667 potwierdziły dotychczasowe zmiany, a na ich przeciwników nałożyły anatemę. Wkrótce rozpoczęły się prześladowania, które nabrały masowego charakteru w  latach 80. XVII wieku (tamże, s.  31–33). By ich uniknąć, tysiące zwolenników starego obrzędu ratowały się ucieczką w trudno dostępne obszary kraju bądź poza granice rosyjskich włości (tamże, s. 33–34; Grek-Pabisowa 1999, s. 17–25). W latach 2009–2012 były realizowane w ramach grantu MNiSW nr N N109 313537 „Zróżnicowanie etniczne i wyznaniowe ukraińskiego Budziaku”. Pierwszy etap badań dotyczył bałkańskich mniejszości zamieszkujących Budziak, a  jego efekty zostały zaprezentowane w zbiorze Bałkany na Ukrainie. Bułgarzy, Gagauzi i Albańczycy z ukra- ińskiego Budziaku (Lipiński 2014). Drugi etap dotyczył właśnie Lipowan. Na obydwu etapach w badaniach uczestniczyli studenci Instytutu Etnologii i Antropologii Kul- turowej Uniwersytetu Warszawskiego. ##7#52#aSUZPUk1BVC1WaXJ0dWFsbw== Poza stereotyp. Badania wśród staroobrzędowców z ukraińskiego Budziaku 9 Fot. 1. Dwupalcowy znak krzyża (dwojepierstie) – symbol religijnej odrębności staroobrzę- dowców (Wojciech Lipiński) Starowiercy, którzy kilkadziesiąt lat później zaczęli zasiedlać deltę Dunaju i  przyległe obszary, docierali tam przede wszystkim dwoma szlakami. Jeden wiódł z położonego na wschodnich wybrzeżach Morza Azowskiego i Czarnego regionu, zwanego Kubaniem. Pod opieką tatar- skich chanów znalazły tam schronienie liczne grupy przybywających znad Donu starowierskich kozaków. Na początku XVIII wieku, ucieka- jąc z Rosji po stłumieniu powstania Kondrata Buławina w 1709 roku, dotarł tam wraz ze swoimi zwolennikami Ignat Niekrasow, od którego pochodzi nazwa tej grupy kozaków. Przez kilka dziesięcioleci Niekra- sowcy stanowili poważną siłę w wojenno-politycznych rozgrywkach na tatarsko-rosyjskim pograniczu, nie raz wypuszczając się u boku cha- nów na wyprawy w głąb swej dawnej ojczyzny (Prigarin 2010a, s. 59; o Niekrasowcach zob. Baczinskij 1971; Wołkowa, Zasiedatielewa 1986; Fienogien 2004; Sen’ 2005; Milczew 2005). Dosyć szybko zaczęli się też wypuszczać dalej na zachód, docierając wzdłuż czarnomorskiego wybrzeża aż do ujścia Dunaju. Po tym, jak w 1737 roku zmarł Ignat Niekrasow, a polityczna dominacja Rosji w regionie zaczęła zagrażać wolnym wspólnotom kozackim na Kubaniu, to właśnie delta Dunaju stała się kolejnym celem ich migracji. Część Niekrasowców osiadła ##7#52#aSUZPUk1BVC1WaXJ0dWFsbw== 10 Wojciech Lipiński tam prawdopodobnie już w latach 40., inni przybywali w ciągu kolej- nych dekad XVIII wieku, zasilając starowierskie osady w delcie bądź tworząc nowe, na przyległych obszarach Dobrudży, wśród zalesionych wzgórz prowincji Babadag. Niektórzy z  Niekrasowców osiedlali się też na lewym, besarabskim brzegu Dunaju, z czym wiążą się początki choćby takich, do dziś istniejących w ukraińskim Budziaku starowier- skich miejscowości, jak Wiłkowo czy Primorskoje. Część Niekrasow- ców z  delty Dunaju i  Dobrudży przeniosła się na besarabski brzeg na początku XIX wieku. W 1811 roku, gdy szala zwycięstwa w wojnie z Turcją przechylała się już na stronę Rosji, rząd carski wydał dekret, który Niekrasowcom, stojącym jak niegdyś na Kubaniu, tak i teraz nad Dunajem, po stronie Turcji, przyobiecywał „wybaczenie dawnych win wobec państwa i ojczyzny” (Prigarin 2010a, s. 110, tam też cały tekst dekretu). Mało tego, dekret zapewniał pomoc w osiedleniu się w Bes- arabii i  gwarantował swobodę religijną. Część starowierskich koza- ków odpowiedziała na wezwanie carskiego rządu. Niekrasowcy zasilili wspólnotę staroobrzędową w Izmaile i założyli do dziś istniejące wsie – Starą i Nową Niekrasowkę, oraz dołączyli do starowierskiego osadnic- twa w Murawliowce. Drugi szlak starowierskich migracji nad Dunaj wiódł z  Polesia, przez Podole i Besarabię. Już pod koniec XVII wieku na Polesiu powsta- ły silne ośrodki staroobrzędowców w Starodubiu i Wietce. Dla części przybywających tam poleskie centra okazywały się jedynie przystan- kiem na trasie dalszych migracji, wiodących w głąb ówczesnej Rzeczy- pospolitej, na Podole, bądź jeszcze dalej w stronę ziem rumuńskich. Dla niektórych ostatecznym celem wędrówki okazywała się południo- wa Besarabia, delta Dunaju i Dobrudża. Tej fali migracji naddunajscy starowiercy zawdzięczają swoją dzisiejszą nazwę. Termin Lipowanie na oznaczenie starowierców pojawił się w  rumuńskiej terminologii urzędowej w XVIII wieku, skąd prawdopodobnie przeniknął do samych starowierców i zaczął być przez nich uznawany za nazwę grupy (tamże, s. 380–385). Ludowe etymologie uparcie łączą jej pochodzenie z lipą, już to wskazując na fakt ukrywania się w lipowych lasach, już to akcen- tując znaczenie w religijności ikon, które wykonywane miały być na lipo- wych deskach. Istnieje też inna, chyba bardziej prawdopodobna wersja powstania nazwy, o tyle ciekawa, że doskonale odzwierciedla historię i  geografię wędrówek tej grupy staroobrzędowców. Poleskie ośrodki w  Wietce i  Starodubiu były położone na pogranicznych obszarach, gdzie ścierały się wpływy Moskwy i  Rzeczypospolitej. Na początku ##7#52#aSUZPUk1BVC1WaXJ0dWFsbw== Poza stereotyp. Badania wśród staroobrzędowców z ukraińskiego Budziaku 11 XVIII wieku uwagę starowierców zaczęło przyciągać inne, odleglej- sze pogranicze: Rzeczypospolitej, Imperium Osmańskiego i państwa Habsburgów. Do wędrówki w tym kierunku zachęcał między innymi starodubski diak Filip. Prawdopodobnie od jego imienia pochodzi etnonim, który wkrótce rozpowszechnił się na znacznych obszarach, od Polesia, przez Podole, aż po Besarabię. Jego pierwotna wersja Fili- poni pod wpływem języka ukraińskiego wkrótce uległa transformacji w  formę Piliponi. Termin ten był notowany na całym wymienionym obszarze, jednak najbardziej chyba upowszechnił się na Podolu, czego do dziś wyraźnym świadectwem są liczne toponimy. Z kolei pod wpły- wem języka rumuńskiego nastąpiła ostatnia transformacja etnonimu do współczesnej formy Lipowanie (na temat etnonimu Lipowanie zob. Prigarin 2010a, s. 377–385; Abakumowa-Zabunowa 2008, 2012). Napływ starowierców do Budziaku i delty Dunaju trwał przez całą pierwszą połowę XIX stulecia, choć mniej liczne przypadki zdarzały się także i później. Oprócz dwóch głównych potoków migracji: niekra- sowskiego i lipowańskiego, zwolennicy starego obrzędu docierali nad Dunaj przez Noworosję (Prigarin 2010a, s. 78–92). Wielości kierunków migracji odpowiadało wewnętrzne zróżnicowanie starowierskiej spo- łeczności – tworzyli ją ludzie o różnym statusie społecznym (kozacy, chłopi, mieszczanie) i różnych tradycjach gospodarczych (Niekrasowcy trudnili się głównie rybołówstwem, wśród Lipowan dominowały zajęcia rolnicze). Formowanie się odrębnej grupy naddunajskich staroobrzę- dowców trwało do połowy XIX wieku, czego odzwierciedleniem jest choćby stopniowe utrwalanie się wspólnej nazwy. Początkowo okreś- lenia Niekrasowcy i Lipowanie funkcjonowały w regionie równolegle. Dopiero z czasem, gdy kozacki status Niekrasowców zaczął tracić na znaczeniu, wszyscy staroobrzędowcy regionu przyjęli jedną nazwę – Lipowanie (Fienogien 2004). Historię lipowańskich wspólnot w południowej Besarabii od drugiej połowy XIX wieku znaczyły kolejne zmiany granic i przynależności po- litycznej. W 1856 roku Podunawie weszło w skład rumuńskich Księstw Dunajskich, podporządkowanych Imperium Osmańskiemu. W latach 1878–1918 ponownie stało się częścią Rosji. W okresie międzywojen- nym cały obszar osadnictwa lipowańskiego znalazł się w granicach Ru- munii. W 1944 roku Besarabia weszła w skład Związku Radzieckiego. Na większości jej obszaru utworzono Mołdawską Republikę Radziecką. Południowy fragment, większość historycznego Budziaku, przypadł ##7#52#aSUZPUk1BVC1WaXJ0dWFsbw== 12 Wojciech Lipiński Ukraińskiej Republice Radzieckiej, a w 1991 roku stał się częścią nie- podległej Ukrainy. Gdy w połowie XIX wieku dobiegał końca proces formowania się lipowańskiej społeczności nad Dunajem, na lewym brzegu istniało kilkanaście miejscowości staroobrzędowych bądź takich, w  których staroobrzędowcy stanowili odrębną grupę (Prigarin 2010a, s.  95). Ich liczebność w  regionie w  połowie wieku szacuje się na niespełna pięć i  pół tysiąca osób (tamże, s.  185). Niezależnie od wewnętrzne- go zróżnicowania, wynikającego ze złożonej historii migracji, tym, co łączyło zdecydowaną większość naddunajskich starowierców, było przywiązanie do popowskiego nurtu staroobrzędowstwa. Po reformach Nikona część zwolenników starych porządków uznała, że w  sytuacji sprzeniewierzenia się hierarchii kapłaństwo należy odrzucić. Powstały w ten sposób nurt bezpopowców podzielił się wkrótce na liczne odłamy (tołki, sogłasija), a jego przedstawiciele migrowali głównie na północne i  północno-zachodnie rubieże Rosji (Iwaniec 1977, s.  36–48; Grek- -Pabisowa 1999, s. 17–21). Inna część zwolenników starych zwyczajów uznawała konieczność zachowania kapłaństwa. Nad Dunaj przybywali przede wszystkim zwolennicy tego właśnie nurtu, zwani ogólnie po- powcami2. Po reformie popowcy nie mieli biskupów, którzy mogliby wyświęcać kolejnych kapłanów. Borykając się ciągle z ich niedoborem, staroobrzędowcy czynili starania o przywrócenie własnej, pełnej hierar- chii duchownej. Zostały one uwieńczone sukcesem w roku 1846, gdy powstała tak zwana hierarchia białokrynicka3. Dziesięć lat później, gdy Podunawie weszło w skład Księstw Dunajskich, utworzono izmailską eparchię4 staroobrzędową. 2 Na terenie ukraińskiego Budziaku mieszkają wyłącznie staroobrzędowcy-po- powcy. Nieliczni bezpopowcy osiedlali się na terenie dzisiejszej Rumunii. Więcej o  wewnętrznych zróżnicowaniach religijnych w  tekście Aleksandra Anatoljewicza Prigarina w tym tomie. 3 Mieli w tym udział i naddunajscy starowiercy. Staroobrzędowi posłańcy, którzy wyruszyli z Białej Krynicy do Konstantynopola w poszukiwaniu biskupa godnego ob- jęcia starowierskiej metropolii, najpierw udali się właśnie nad Dunaj, gdzie uzyskali pomoc w realizacji swych planów ze strony niekrasowskiego atamana Osipa Goncza- rowa (Subbotin 1874, s. 327–333; Prigarin 2010b). 4 Eparchia (od greckiego éparchos, „biskup”) to prowincja kościelna zarządzana przez biskupa (Smykowska 2008, s. 25). Zapis lub tłumaczenie terminów wywodzą- cych się z tradycji wschodniego chrześcijaństwa stosujemy według zasad przyjętych w opracowaniach słownikowych: Pokorzyna (2001); Smykowska (2008). ##7#52#aSUZPUk1BVC1WaXJ0dWFsbw== o g e i k s j i l i k   i o g e i k s l i a m z i w ó n o j e r e i n e r e t a n n a w o p i L z e z r p e n a k z s e i m a z i c ś o w o c s j e i m   i k a i z d u B i k s ń i a r k U . 1 a p a M o w o k ł i W a t l e D u j a n u D a i n u m u R a k w o s a r k e i N a r a t S ł i a m z I d a r g ł o B a s o K a k w o s a r k e i N a w o N g u p ł a J . z e J ł u g a K . z e J i n e R a s s e d O r t s e i n D n a m L i u r t s e i n D i k s w o r t s e i n D d o r o g o ł e i B a t a r a S y r a n u b r a t a T z y c r A j e b i l A . z e J e n r a z C e z r o M i n a g a z S . z e J k y s a S . z e J e j o n r i M e j o k s r o m i r P j a n u D a i l i K a k w e i l i s a W j a t i K . z e J a k w o i l w a r u M g u b a ł t a K . z e J e n i t u r a T a i w a d ł o M ##7#52#aSUZPUk1BVC1WaXJ0dWFsbw== 14 Wojciech Lipiński Przestała ona istnieć niespełna wiek później, gdy całość życia re- ligijnego starowierców została poddana represyjnej polityce ateistycz- nego reżimu. Czasy Związku Radzieckiego odcisnęły głębokie piętno na życiu starowierskich wspólnot. Dotknęły ich głód i  represje lat powojennych, a  wprowadzenie kołchozów zmieniło dotychczasowy system gospodarowania. Największe zmiany zaszły w życiu religijnym. Staroobrzędowcy zachowali co prawda swoje parafie, jednak polityka ateizacji sprawiła, że z takim trudem zachowane u początków władzy radzieckiej cerkwie, u jej schyłku świeciły często pustkami. Niezależnie od tych wszystkich przemian wspólnoty staroobrzędow- ców-Lipowan przetrwały od dziś. Na terenie ukraińskiego Budziaku, w jego naddunajskich rejonach, można wskazać dziesięć zamieszkanych przez nich miejscowości. Starowierska parafia istnieje w największym ośrodku miejskim regionu – Izmaile. Staroobrzędowcy nadal dominu- ją w podizmailskich wsiach: Starej i Nowej Niekrasowce, w oddalonej nieco dalej na północ w stronę Bołgradu małej wsi Kosa oraz w Muraw- liowce. Na terenie sąsiedniego rejonu kilijskiego Lipowanie od dawna żyją w wieloreligijnych i wieloetnicznych miejscowościach, sąsiadując głównie z  prawosławnymi Ukraińcami lub Rosjanami. Wspólnoty staroobrzędowe są tutaj w  samej Kili i  w sąsiedniej wsi Wasiliewka, w położonym w delcie Dunaju Wiłkowie i pobliskim Primorskoje oraz w Mirnoje. Liczebność staroobrzędowców ukraińskiego Budziaku sza- cuje się dziś na 25 tysięcy osób. Teren i przebieg badań Badania wśród naddunajskich staroobrzędowców były częścią szer- szego programu badawczego mającego na celu poznanie wyznaniowe- go i etnicznego zróżnicowania ukraińskiego Budziaku. Pod względem owych zróżnicowań jest to region niezwykły. Obok prawosławnych i staroobrzędowców spotkamy tu wielu przedstawicieli nowych ruchów protestanckich, oprócz Rosjan i Ukraińców mieszkańcami regionu są między innymi Mołdawianie, Bułgarzy, Gagauzi. Mimo tak licznych możliwości, decyzja o  rozpoczęciu badań właśnie wśród Lipowan nie była trudna. Pytanie o to, w jaki sposób starowierskie wspólnoty Budziaku, te „wyspy średniowiecznego prawosławia”, jak określił je znawca lipowańskiej historii i kultury Aleksandr Prigarin, funkcjonują w wieloetnicznym otoczeniu regionu, w warunkach wiecznie niedokoń- czonej transformacji postsocjalistycznego państwa i w zglobalizowanej ##7#52#aSUZPUk1BVC1WaXJ0dWFsbw== Poza stereotyp. Badania wśród staroobrzędowców z ukraińskiego Budziaku 15 rzeczywistości początku XXI stulecia, było zbyt frapujące, by pozosta- wić je bez choćby próby odpowiedzi. Podjęcie tego wyzwania oznaczało konieczność wyboru miejsca badań. Ostateczna decyzja nie była efektem wyłącznie rozważnych kalkulacji, lecz złożyło się na nią wiele dość przypadkowych okoliczno- ści. Mimo to wybór należy uznać za trafny – Murawliowka i Mirnoje okazały się miejscowościami pozwalającymi z pełną ostrością dostrzec zjawiska i procesy ważne dla zrozumienia fenomenu trwania lipowań- skiej odrębności na przekór wszystkim przemianom ostatniego wieku. Staroobrzędowe osadnictwo w obydwu wsiach datuje się na począ- tek XIX wieku. Jak wiele innych miejscowości w regionie, wsie tworzyły się na miejscu dawnych osad i zimowisk tatarskich. Prawdopodobnie pierwsze rodziny starowierskie osiadły w pobliżu tatarskiej osady Dire- kioj nad jeziorem Kitaj w pierwszych latach XIX wieku (Prigarin 2010a, s.  115). Liczniejsze osadnictwo na miejscu dzisiejszej Murawliowki pojawiło się już po włączeniu Besarabii do Rosji; byli to głównie prze- chodzący z prawego brzegu Dunaju Niekrasowcy5. W 1827 roku we wsi było już blisko pięćdziesiąt rodzin (Prigarin 2009, s. 47). Wiadomo też, że już wówczas istniała w Murawliowce kaplica. Gdy Podunawie weszło w  skład Księstw Dunajskich, na jej miejscu powstała cerkiew, której ołtarz poświęcono uroczyście w  1859 roku (tamże, s.  49). W  latach 1913–1925 wybudowano do dziś istniejący, murowany budynek nowej cerkwi pw. Opieki Najświętszej Bogurodzicy. Od początku XX wieku we wsi istniał też żeński klasztor. Po wejściu Besarabii w skład ZSRR został zamknięty, budynki klasztorne zburzono ostatecznie w pierw- szej połowie lat 50. XX wieku (tamże, s. 58). Przed podobnym losem społeczność uchroniła swoją cerkiew, która funkcjonowała nieprzerwa- nie przez cały okres radziecki. Murawliowka jest oddalona od centrum rejonowego w Izmaile o po- nad 40 kilometrów. Sąsiednie miejscowości, podobnie jak Murawliowka położone nad jeziorem Kitaj, to mołdawska Kamyszowka, ukraiński Czerwonyj Jar oraz leżąca na przeciwległym brzegu Wasiliewka, gdzie mieszkają Rosjanie – staroobrzędowcy i  prawosławni. Wieloetniczne i wieloreligijne otoczenie zaczęło w XX wieku coraz silniej oddziały- wać także na sytuację w  Murawliowce, dawniej zamieszkanej prawie 5 Za oficjalną datę powstania Murawliowki uznaje się rok 1813. Już po zakoń- czeniu naszych badań, w 2013 roku, uroczystym koncertem w miejscowym domu kultury uczczono dwusetlecie wsi. ##7#52#aSUZPUk1BVC1WaXJ0dWFsbw== 16 Wojciech Lipiński Fot. 2. Podłużne domy pośród ogrodów to typowy krajobraz budziackiej wsi. Widok na Murawliowkę i jezioro Kitaj z dzwonnicy tamtejszej cerkwi (Wojciech Lipiński) wyłącznie przez starowierców. Proces ten nasilił się szczególnie w cza- sach radzieckich. Zwiększyła się wtedy liczba mieszanych małżeństw, we wsi osiedlało się coraz więcej osób innych wiar i narodowości. Część prawosławnych, którzy zawierali małżeństwa ze starowierkami/staro- wiercami z Murawliowki, decydowała się na ślub cerkiewny. W takim przypadku musieli oni przejść obrzęd miropomazania (bierzmowania), włączający do staroobrzędowej społeczności. Rzadko kiedy wiązało się to z  jakimkolwiek dalszym zaangażowaniem religijnym, tym bar- dziej że nie sprzyjała temu ateistyczna polityka ówczesnego państwa. Wszystko to powodowało, że symboliczne granice dawnej lipowańskiej wspólnoty zaczęły podlegać daleko idącym przekształceniom. Dziś w Murawliowce nadal dominują rosyjscy staroobrzędowcy-Lipowanie, ale można też spotkać Mołdawian, Ukraińców czy Bułgarów. Dostarcza też Murawliowka bardziej egzotycznych przykładów. Gdy rozpoczyna- liśmy badania, mieszkańcy, opisując wielonarodowościowy charakter wsi, często przywoływali przykład mężczyzny pochodzącego z Sierra Leone. Nieżyjący już dziś, czarnoskóry mężczyzna przyjechał na studia do Związku Radzieckiego, gdzie ożenił się z pochodzącą z Murawliow- ki Lipowanką i osiadł na wsi. Dziś w Murawliowce mieszka też kilka ##7#52#aSUZPUk1BVC1WaXJ0dWFsbw== Poza stereotyp. Badania wśród staroobrzędowców z ukraińskiego Budziaku 17 rodzin Koreańczyków. Wywodzą się oni z licznej diaspory koreańskiej, która ucierpiała wskutek stalinowskich represji. W latach 30. ubiegłego wieku z rosyjskiego Dalekiego Wschodu przesiedlono ich do republik środkowoazjatyckich, skąd w następnych latach migrowali do innych regionów ZSRR, w  tym na południe Ukrainy. Dopełnieniem obrazu różnorodności charakteryzującej mieszkańców dzisiejszej Murawliow- ki jest obecność we wsi, nielicznych co prawda, baptystów. W centrum niespełna dwutysięcznej Murawliowki znajdują się bu- dynki ważnych dla życia wsi instytucji – cerkiew, szkoła, dom kultury i siedziba wiejskiej administracji, sklep z barem. O minionych czasach przypominają opustoszały budynek zarządu dawnego kołchozu i obo- wiązkowe pomniki Lenina oraz ofiar wojny. Wokół tej centralnej części wsi rozciąga się regularna kratownica ulic o  nazwach poświęconych radzieckim bohaterom. Oddzielone od drogi dość wysokimi płotami, ciągną się zabudowania wsi, szare, parterowe domy kryte eternitem, różne budynki gospodarskie oraz ogrody. Ci spośród mieszkańców wsi, którzy mają pracę, są zatrudnieni w lokalnych instytucjach (szko- ła, wiejska rada itp.) lub dojeżdżają do Izmaiłu. Wszyscy natomiast, zarówno zatrudnieni, jak i bezrobotni czy emeryci, uprawiają ogrody, które dostarczają całorocznego zapasu ziemniaków i  innych warzyw. W ciągu ostatnich kilku dekad wieś stopniowo się wyludnia, coraz wię- cej osób wyjeżdża w poszukiwaniu pracy do Odessy i innych ośrodków miejskich na Ukrainie i w Rosji, a wymownym świadectwem tego pro- cesu jest rzucająca się w oczy liczba opustoszałych domów. Wydaje się, że w mniejszym stopniu problem ten dotyka drugiej z  miejscowości objętej badaniami. Mirnoje, choć według oficjalnych danych liczy mniej mieszkańców (około 1500), w porównaniu z senną raczej Murawliowką sprawia wrażenie wsi większej i ruchliwszej. Dzieje się tak być może za sprawą położenia przy trasie biegnącej z oddalonej o około 30 kilometrów Kilii (centrum rejonu). Droga ta prowadzi do Odessy, ale też do lokalnych centrów turystycznych – szczycącego się nadmorską plażą Primorskoje oraz położonego w delcie Dunaju Wiłko- wa, cieszącego się sławą ukraińskiej Wenecji6 . Charakterystyczne dla Mirnoje są etniczne i  wyznaniowe podzia- ły w  obrębie społeczności wsi, sięgające jej początków. Podobnie jak w przypadku Murawliowki, Mirnoje powstało na miejscu dawnej osady 6 Stara część Wiłkowa, zamieszkana przez staroobrzędowców, jest położona nad spełniającymi funkcję ulic wąskimi kanałami – stąd porównania z Wenecją. ##7#52#aSUZPUk1BVC1WaXJ0dWFsbw== 18 Wojciech Lipiński Nogajców – Kara-szikir lub Kara-czikir. Prawdopodobnie niewłaściwie wymawiane tatarskie słowa dały początek pierwotnej nazwie wsi – Kariaczka. Miejscowość zaczęła się rozwijać na początku XIX wieku7 . Głównymi grupami ludności przybywającymi do Kariaczki byli pra- wosławni wychodźcy z  ziem ukraińskich i  rosyjscy staroobrzędowcy (Baczinskaja, Prigarin 2007, s. 4; Prigarin 2010a, s. 116). Początkowo większość stanowili Ukraińcy, jednak z czasem zaznaczyła się wyraźna dominacja staroobrzędowców. W  1910 roku we wsi było 178 rodzin starowierskich i 32 rodziny ukraińskie i mołdawskie (Baczinskaja, Pri- garin 2007, s. 19). W latach 70. XIX wieku, gdy Kariaczka, podobnie jak Murawliowka, znajdowała się w składzie Księstw Dunajskich, sta- rowierska społeczność wsi przystąpiła do budowy cerkwi (wcześniej istniała jedynie kaplica). Swój obecny kształt cerkiew uzyskała po przebudowie dokonanej na początku ubiegłego wieku. W tym czasie powstała też cerkiew prawosławna (tamże, s. 17, 20). Czasy radzieckie przetrwała jedynie świątynia staroobrzędowa pw. Wielkiej Męczennicy Paraskiewy. Nową prawosławną cerkiew pw. Michała Archanioła wybu- dowano w 1996 roku. Niedaleko od prawosławnej cerkwi kilka lat póź- niej powstał też dom modlitwy baptystów (Pawliszin, Prigarin 2007, s. 49–50). Starą nazwę Kariaczka zmieniono na Mirnoje w 1957 roku. Wyznaniowa niejednorodność miała dawniej wyraźne przełożenie na układ przestrzenny – prawosławni i  staroobrzędowcy zasiedlali oddzielne części wsi. Określano je lokalnymi nazwami wyznań, pra- wosławną część – Chachły, starowierską – Lipowanie. Ten podział do dziś jest widoczny w języku (chachłacka cerkiew, lipowański batiuszka, chachłacka wiara itp.). Przestrzenny podział wsi nie jest już ściśle prze- strzegany, ale wciąż dobrze widoczny, choćby za sprawą usytuowania poszczególnych cerkwi czy oddzielnych dla prawosławnych i  staro- obrzędowców cmentarzy. Badania rozpoczęliśmy wraz ze studentami Instytutu Etnolo- gii i  Antropologii Kulturowej Uniwersytetu Warszawskiego8 latem 7 Podobnie jak w przypadku Murawliowki, niełatwo jest określić dokładną datę powstania wsi. Znane są dane mówiące o tym, że już w 1818 roku w Kariaczce miesz- kało ponad 200 osób, w tym 125 Ukraińców, 86 Rosjan i  24 Mołdawian (Prigarin 2010a, s.  116). Jednak za oficjalną datę powstania wsi uznano rok 1821. Taka data widnieje na pomniku, jaki staraniem mieszkańców wsi powstał w  2011 roku, w 190 rocznicę założenia Mirnoje. 8 Byli to członkowie grupy laboratoryjnej „Staroobrzędowcy nad Dunajem”: Monika Jankowska, Anna Jurkiewicz, Rafał Kłeczek, Kaja Maćko-Gieszcz, Emilia ##7#52#aSUZPUk1BVC1WaXJ0dWFsbw== Poza stereotyp. Badania wśród staroobrzędowców z ukraińskiego Budziaku 19 Fot. 3. Główna ulica w Mirnoje. W tle staroobrzędowa cerkiew pw. Wielkiej Męczennicy Paraskiewy (Emilia Piechowska) 2010 roku od dwutygodniowego pobytu w Murawliowce. Jesienią tego samego roku w ciągu kilkunastu dni prowadziliśmy badania w Mirnoje. Wiosną i latem 2011 roku badania przybrały bardziej indywidualny cha- rakter – w zależności od ustalonych już tematów uczestnicy grupy pro- wadzili je w Murawliowce lub w Mirnoje. Oprócz tych dwóch głównych miejscowości niektórzy z uczestników grupy odwiedzali też inne sku- piska starowierskie w regionie – Starą i Nową Niekrasowkę, Kilię i Wił- kowo9. Równolegle z  badaniami terenowymi prowadziłem kwerendy Piechowska, Aleksandra Reczuch, Olga Rodak, Rafał Rukat, Marta Rutkowska, Julia Szawiel, Patryk Zakrzewski, Agnieszka Zarzyńska. 9 Stara Niekrasowka powstała w  1812 roku, wieś została założona przez Nie- krasowców, którzy rok wcześniej przenieśli się na besarabski brzeg Dunaju i począt- kowo zamieszkali w Izmaile (Prigarin 2010a, s. 114). Nowa Niekrasowka powstała w efekcie kolejnego przesiedlenia Niekrasowców z Dobrudży w latach 30. XIX wie- ku (tamże, s. 147). Obydwie wsie zachowały swój starowierski charakter, zarówno przez cały okres radziecki, jak i współcześnie działają w nich staroobrzędowe parafie. Historia położonej nad Dunajem Kilii sięga jeszcze czasów tureckich. Wspólnota sta- roobrzędowa powstała tam na początku XIX wieku (tamże, s. 110). Tak dawniej, jak i dziś starowiercy tworzą niewielką enklawę w wieloetnicznym miasteczku. Wiłkowo ##7#52#aSUZPUk1BVC1WaXJ0dWFsbw== 20 Wojciech Lipiński w bibliotekach Lwowa i Odessy, zapoznając się z bogatą literaturą ukra- ińskojęzyczną i rosyjskojęzyczną na temat Lipowan. Podstawową metodą pracy w  terenie było gromadzenie pogłębio- nych wywiadów etnograficznych, przeprowadzanych z  mieszkańca- mi objętych badaniami wsi. Kwestionariusze, najpierw wspólny dla wszystkich uczestników badań, a potem indywidualnie przygotowywa- ne pod kątem konkretnych tematów, wyznaczały jedynie ogólną ramę wywiadów, które staraliśmy się przemieniać raczej w swobodne rozmo- wy. Osiągnięcie takiego stopnia zażyłości z rozmówcami było możliwe dzięki wielokrotnym powrotom do tych samych miejscowości i  tych samych, znajomych już, osób. Większość rozmów została przeprowa- dzona z osobami w średnim i podeszłym wieku, choć nie stroniliśmy też od rozmów z młodzieżą. Zależało nam głównie na rozmowach z Li- powanami, jednak część wywiadów została przeprowadzona także z ich sąsiadami innych narodowości i wyznań. Wszystkie rozmowy odbywały się po rosyjsku, a następnie zostały opracowane i przetłumaczone na polski przez uczestników badań. Nieprzetłumaczone pozostały jedynie pojedyncze zwroty i słowa, niemające ścisłych odpowiedników w języ- ku polskim. Do ich zapisu zastosowano transkrypcję. W transkrypcji zapisywane są też ukraińskojęzyczne i rosyjskojęzyczne pozycje biblio- grafii. W opisie cytowanych w tekstach fragmentów rozmów stosujemy przyjęty w publikacjach etnologicznych system zapisu, w kwadratowym nawiasie podawane są kolejno informacje o płci (k lub m) i wieku, na- stępnie, jeśli rozmówcą nie był Lipowanin, o wyznaniu (prawosławne – praw., protestanckie – prot.) i/lub narodowości (Rosjanin – R., Ukra- iniec – U., Mołdawianin – M.) i miejscu przeprowadzenia wywiadu. W artykułach powstałych na bazie rozmów z mieszkańcami jednej miejscowości albo tylko jednego wyznania pomijano odpowiednie wpi- sy, by nie tworzyć zbędnych powtórzeń. Drugim źródłem materiałów i  doświadczeń terenowych było uczestniczenie w  życiu religijnym staroobrzędowców. Harmonogram prac grupy laboratoryjnej nie pozwalał co prawda na długotrwały, wie- lomiesięczny pobyt w terenie, który dałby możliwość obserwacji życia grupy, w tym życia religijnego, w ciągu całego cyklu rocznego. Jednak terminy naszych wyjazdów badawczych ustaliliśmy tak, by móc uczest- było jedną z pierwszych miejscowości ukraińskiego Budziaku zasiedloną przez sta- rowierców, którzy pojawili się tam jeszcze w XVIII wieku. Dziś w miasteczku oprócz staroobrzędowców mieszkają prawosławni Ukraińcy. ##7#52#aSUZPUk1BVC1WaXJ0dWFsbw== Poza stereotyp. Badania wśród staroobrzędowców z ukraińskiego Budziaku 21 niczyć w możliwie wielu ważnych wydarzeniach. W trakcie wszystkich wyjazdów staraliśmy się brać udział w sobotnich i niedzielnych nabo- żeństwach cerkiewnych. Dzięki uprzejmości kapłanów i wiernych było to możliwe zarówno w Murawliowce, jak i w Mirnoje. W czasie pierw- szych badań w Murawliowce mieliśmy okazję obserwować nabożeństwo zaduszne. Jesienią w Mirnoje byliśmy gośćmi chramu10 – uroczystości odpustowych w tamtejszej cerkwi, uczestniczyliśmy w nabożeństwach oraz uroczystych posiłkach dla parafian i gości święta. Wiosną 2011 ro- ku prowadziliśmy badania tuż po świętach wielkanocnych i mieliśmy okazję obserwować, obchodzone w tygodniu przewodnim, uroczystości poświęcone pamięci zmarłych. I w końcu podczas ostatniego, indywi- dualnego tym razem wyjazdu, miałem okazję brać udział w kolejnym chramie, tym razem w Starej Niekrasowce, oraz obserwowałem wizyta- cję parafii staroobrzędowej w Nowej Niekrasowce, jaką przeprowadził zwierzchnik Rosyjskiej Prawosławnej Cerkwi Staroobrzędowej, metro- polita Kornilij. Uczestniczenie w życiu religijnym było ogromnie ważną częścią na- szej pracy terenowej. Nie tylko pozwoliło na obserwowanie zachowań i praktyk, lecz także dało możliwość ich bezpośredniego doświadczenia, w  końcu zaś stwarzało nową płaszczyznę porozumienia z  członkami badanej społeczności. O istotnej roli naszego zaangażowania w życie religijne staroobrzędowców dla efektów badań świadczy wiele z  za- mieszczonych dalej tekstów, przede wszystkim Anny Jurkiewicz, ale też Rafała Rukata czy Emilii Piechowskiej. Innym wartym zaznaczenia aspektem naszych relacji w terenie były dobre kontakty z młodzieżą, przede wszystkim w Murawliowce. Pomijając wynikające z tego uciąż- liwości, kontakty te dawały doskonałą możliwość dopełnienia naszego obrazu badanej społeczności (zob. artykuł Julii Szawiel). Poza stereotyp Całokształt naszego etnograficznego doświadczenia badań wśród naddunajskich staroobrzędowców został określony w znacznym stopniu przez początkowe zderzenie naszych przedsądów i stereotypów z rze- czywistością lipowańskich wsi Budziaku. Rozziew między tym, co za- staliśmy na miejscu, a naszymi wyobrażeniami na temat starowierskich 10 Chram to starosłowiańskie określenie świątyni (Pokorzyna 2001, s. 91). Termi- nem tym określa się też powszechnie święto patrona konkretnej cerkwi. ##7#52#aSUZPUk1BVC1WaXJ0dWFsbw== 22 Wojciech Lipiński wspólnot wprowadził nas w niemałą konfuzję, ale jednocześnie zmusił do zastanowienia się nad procesami przemian kultury i  tożsamości Lipowan, wpływając na kierunek naszych zainteresowań, szczegółową problematykę badań i dobór tematów. Chociaż mieliśmy świadomość zmian wynikających z procesów mo- dernizacyjnych i będących efektem czasów radzieckich, spodziewaliśmy się jednak kontaktu ze społecznością, której sposób życia wciąż określa w znacznym stopniu religia, a surowe zasady staroobrzędowe nadal wy- znaczają rytm jej codziennego funkcjonowania. Dlatego przygotowania do pierwszego wyjazdu na badania polegały nie tylko na szlifowaniu rosyjskiego, lekturze tekstów dotyczących badań terenowych oraz kultury i historii starowierców, lecz także na ustaleniu pewnych zasad dotyczących stroju i zachowania. Jechaliśmy więc w teren z odpowied- nią i niezbędną, jak nam się wówczas wydawało, garderobą w plecakach (panie: chustki na głowę, bluzki z długim rękawem i długie spódnice, panowie: długie spodnie, koszule z długim rękawem, wszyscy: zakry- wające stopy obuwie) oraz mocno zakodowaną w głowach przestrogą, by nie afiszować się z paleniem papierosów i w ogóle zachowywać się i ubierać raczej skromnie. Pierwsze dni w Murawliowce wystarczająco wyraźnie pokazały, że przygotowując ten i tak niezbyt przecież rygorystyczny zestaw zasad, byliśmy nieco nadgorliwi. Rozmówczynie pytane o  to, jak dawniej ubierały się Lipowanki, po krótkiej próbie odpowiedzi machały ręką i  po prostu wskazywały na niecodzienną garderobę zadających pyta- nie studentek, mimo ponad trzydziestostopniowego upału odzianych w bluzki z długimi rękawami i sięgające ziemi spódnice. Młodzież na wieczornej dyskotece (notabene zorganizowanej w środę w czasie po- stu Piotrowego11), nieśmiała początkowo wobec studentek, postanowi- ła sprawę wyjaśnić w męskim gronie, zadając studentom pytanie, które przeszło do laboratoryjnej legendy: „Co jest nie tak z tymi waszymi dziewczynami, czy one się tak zawsze ubierają? No my to rozumiemy, 11 W tradycji staroobrzędowej, podobnie jak prawosławnej, wyróżnia się cztery okresy postów wielodniowych: Filipowy, trwający 40 dni przed Bożym Narodzeniem, czterdziestodniowy Wielki Post przed Wielkanocą, Piotrowy rozpoczynający się ty- dzień po święcie Zesłania Ducha Świętego i trwający do św. Piotra i Pawła, jego dłu- gość w zależności od daty Świąt Wielkanocnych wynosi od 8 dni do 6 tygodni, oraz Uspieński trwający dwa tygodnie przed sierpniowym świętem Zaśnięcia Najświętszej Bogurodzicy. Oprócz tego występują jeszcze pojedyncze daty postów, dniami post- nymi są też środy i piątki (Smykowska 2008, s. 69–70). ##7#52#aSUZPUk1BVC1WaXJ0dWFsbw== Poza stereotyp. Badania wśród staroobrzędowców z ukraińskiego Budziaku 23 że wy tam w Polsce jesteście katolikami, ale co, nie macie dżinsów, czy jak?”. Znamienne było też wydarzenie, jakie miało miejsce podczas jednej z rozmów, a które zrelacjonowała wszystkim jedna ze studen- tek w  czasie wieczornej dyskusji nad przebiegiem badań. Zapytany o starowierskie ikony rozmówca zaproponował, że może jedną pokazać. Po chwili faktycznie dzierżył w ręku ikonę, tyle tylko, że w tej samej dłoni trzymał zapalonego w  międzyczasie papierosa. Zapytany, czy można palić przy ikonie, stwierdził rezolutnie, że jeśli papierosy nie są kradzione, to w zasadzie nie ma problemu12 . Właściwie nie powinniśmy być zdziwieni. Można się wszak było spo- dziewać, że pół wieku oddziaływania radzieckiego reżimu, nie na żarty przecież zwalczającego wszelkie przejawy religii, odciśnie swoje piętno na lipowańskiej religijności. A jednak byliśmy zaskoczeni, a niektórzy ze studentów biorących udział w  badaniach, po pierwszym pobycie w terenie, byli wręcz rozczarowani. Myślę, że wynikało to z dość stereo- typowego obrazu starowierców, który ukształtował nasze oczekiwania. Zainteresowanie staroobrzędowcami w polskim środowisku naukowym jest związane głównie z obecnością skupisk starowierskich na terenie naszego kraju. Jak wiadomo, zamieszkujący północno-wschodnią Pol- skę starowiercy są bezpopowcami. Klasyczne opracowanie dotyczące ich historii i kultury to powstała w latach 70. ubiegłego wieku mono- grafia Eugeniusza Iwańca, siłą rzeczy nieuwzględniająca najnowszych przemian zachodzących w tej społeczności. O tym, jak silnie postrzega- nie staroobrzędowstwa jest u nas osadzone w tym polskim kontekście, może świadczyć z uporem powracające pytanie o molenny (świątynie staroobrzędowców-bezpopowców), niemające przecież żadnego odnie- sienia do sytuacji starowierców-popowców znad Dunaju, jakie zada- wano nam w czasie prezentacji wyników badań. Przygotowując się do wyjazdu w teren z grupą laboratoryjną, oczywiście wyszliśmy poza ten wąski kanon „etnologicznej wiedzy potocznej” na temat starowierców, sięgając między innymi po rosyjskojęzyczne opracowania dotyczące Li- powan. Jak jednak pokazują opisane doświadczenia pierwszego kontak- tu z lipowańską społecznością, silniej niż te lektury oddziaływał na nas początkowo stereotypowy wizerunek starowierców – prowincjonalnych, 12 Mniej zorientowanym w zasadach starowierskiej obyczajowości należy w tym miejscu wyjaśnić, że staroobrzędowcy bardzo negatywnie odnosili się do palenia tytoniu, a zupełnie nie do pomyślenia było palenie w tym samym pomieszczeniu, w którym znajdowały się ikony (zob. Iwaniec 1977, s. 176–177). ##7#52#aSUZPUk1BVC1WaXJ0dWFsbw== 24 Wojciech Lipiński wiejskich społeczności izolujących się na różne sposoby od świata ze- wnętrznego, gdzie wszyscy mężczyźni noszą brody, a skromnie ubrane kobiety okrywają głowy chustkami, brak zewnętrznych wobec lokalnej wspólnoty instytucji religijnych zmusza zaś do niezwykłej dbałości o przekaz wszelkich zasad religijnych i obrzędów, jednocześnie warun- kując nieufność wobec innowierców. Jeśli ta charakterystyka odzwierciedla realia życia staroobrzędowych wspólnot, to co najwyżej niektórych odłamów bezpopowców, a i to ra- czej w odniesieniu do pierwszej połowy ubiegłego wieku. Tymczasem świat staroprawosławia, zarówno dawniej, jak i współcześnie, zawiera w sobie wiele różnych sposobów na zachowanie „czystej”, nieskażonej nikoniańskimi reformami formy religii. Przekonanie o konieczności jej zachowania jest właśnie tym, co spaja cały ten świat, niezależnie od wewnętrznych sporów dotyczących konkretnych dróg realizacji tego zadania . Sytuacja pierwszych lat po reformie sprzyjała radykalnym posta- wom. Pozbawieni własnej hierarchii, z ubożejącym z każdym rokiem gronem wiernych starym zasadom kapłanów, prześladowani przez władzę i oficjalną Cerkiew, starowiercy wieszczyli rychły koniec świata, a w osobie inicjatora zmian patriarchy Nikona wielu widziało Antychry- sta (Mielnikow 2006, s.  123–125; Przybył 1999). Zewnętrzny świat postrzegano jako zagrożenie. Najbardziej radykalni uciekali przed nim w samospalenie, inni szukali odosobnienia w trudno dostępnych regionach, odrzuciwszy kapłaństwo, jedni rezygnowali z  większości sakramentów, a jeszcze inni, pokładając całą nadzieję wyłącznie w sa- mym Zbawicielu, nie uznawali świątyń i nabożeństw (Mielnikow 2006, s. 126–127). Historia staroobrzędowstwa dostarcza wielu przykładów tego rodzaju skrajnych postaw, które rzecz jasna wzbudzają największe zainteresowanie świata zewnętrznego. Uznanie konieczności zachowania instytucji kapłaństwa przez po- powców nie pozwalało im na izolowanie się od świata zewnętrznego w  takim stopniu, jak bezpopowcom. Gdy zabrakło duchownych wy- święconych przed reformą, musieli pozyskiwać nowych spośród kapła- nów prawosławnych. Co ważniejsze, już od początku XVIII wieku pró- bowali stworzyć własną hierarchię kapłańską, poszukując nieskażonych herezją nikoniańskiej reformy biskupów w różnych, czasem odległych zakątkach świata wschodniego chrześcijaństwa (Iwaniec 1977, s.  54; Mielnikow 2006, s.  161–166). Na ostatni, rozgrywający się półtora wieku później, rozdział tej historii złożyło się wiele organizacyjnych ##7#52#aSUZPUk1BVC1WaXJ0dWFsbw== Poza stereotyp. Badania wśród staroobrzędowców z ukraińskiego Budziaku 25 i dyplomatycznych zabiegów. Trzeba było nie tylko nakłonić bośniac- kiego metropolitę Ambrożego, by podjął się dzieła odtworzenia staro- obrzędowej hierarchii, lecz także przekonać habsburską administrację do wydania zgody na utworzenie w  jej granicach starowierskiej me- tropolii. Po tym, jak w 1846 roku Ambroży objął metropolitalny tron w Białej Krynicy na Bukowinie, struktury staroprawosławnej Cerkwi za- częły funkcjonować wśród rozproszonych wyznawców we Wschodniej Europie i w samej Rosji. Nie byłoby to możliwie, gdyby nie dobra sieć kontaktów i zorganizowanie starowierskich społeczności. Z przyczyn politycznych odtworzenie hierarchii było możliwe jedy- nie poza granicami Rosji, jednak miało ono ogromne znaczenie przede wszystkim dla starowierców mieszkających w granicach carskiego im- perium. Nie należy bowiem zapominać, że niezależnie od tego, iż mi- gracje były ważnym rysem historii staroprawosławia, to zdecydowana większość staroobrzędowców pozostawała w granicach Rosji. Wyznaw- cy starego obrzędu byli liczni nie tylko na północy kraju. Starowierskie społeczności istniały też choćby w basenie Wołgi (Kerżeniec, Irgiz), ale i w samej Moskwie, gdzie od końca XVIII wieku rozwijały się ważne ośrodki – popowców na Cmentarzu Rogożskim i bezpopowców-fiedo- siejewców na Cmentarzu Preobrażeńskim13 (Mielnikow 2006, s. 127, 131–138). Tak jak centra staroobrzędowe istniały w  samym sercu Rosji, tak również wyznawcy staroprawosławia zajmowali nieraz ważne miejsce w rosyjskim społeczeństwie. Znane są choćby sukcesy starowierskich kupców i  przedsiębiorców, którym sprzyjać miały specyficzne cechy kultury społecznej i duchowej staroobrzędowców (Pastuszewski 2012; Siedow 2007). Co więcej, niektórzy ze starowierskich przedsiębiorców byli prawdziwymi pionierami postępu, jak choćby rodzina Tryndinych, których firma zajmująca się wyrobem i sprzedażą urządzeń optycznych i mechanicznych była ceniona nie tylko w Rosji, lecz także na świecie (Tryndin 2007). Przytoczone przykłady zarysowują obraz dość odległy od stereo- typowej wizji konserwatywnej wspólnoty religijnej. W rzeczywistości granica między izolacją wobec świata zewnętrznego a uczestnictwem 13 Obydwa ośrodki powstały w podobnych okolicznościach. W czasie epidemii dżumy moskiewskie władze przeznaczyły dla staroobrzędowców miejsca na cmenta- rze. Zarówno moskiewscy popowcy, jak i bezpopowcy-fiedosiejewcy zaczęli je wkrótce wykorzystywać jako miejsca rozwoju ważnych instytucji religijnych – powstawały tam cerkwie i klasztory (Mielnikow 2006, s. 137). ##7#52#aSUZPUk1BVC1WaXJ0dWFsbw== 26 Wojciech Lipiński w  nim zawsze była dość niejednoznaczna. Powrócić w  tym miejscu możemy do naszych staroobrzędowców znad Dunaju. O  osiedleniu się Niekrasowców w delcie możemy myśleć jako o poszukiwaniu od- osobnionego miejsca, pozwalającego na kontynuację dawnego trybu życia i zachowanie zasad religijnych. Jednocześnie ci sami starowierscy Kozacy pozostawali przecież na służbie Osmanów, byli włączeni w społeczno-wojskowe struktury imperium, a wobec wielkich wydarzeń historii14 nie pozostawali bierni, ale podejmowali w ich obliczu strate- giczne decyzje, jak ta ich część, która odpowiedziała na carski dekret z 1811 roku i przeszła z Dobrudży do Besarabii. W największym stopniu na losy staroobrzędowstwa wpłynął wiek XX. Znamienne jest porównanie danych liczbowych: szacuje się, że na przełomie XIX i XX wieku na terenie ówczesnego Imperium Ro- syjskiego było od 10 do nawet 25 milionów starowierców, podczas gdy szacunki odnoszące się do współczesności mówią co najwyżej o 3 milionach na całym świecie (Grek-Pabisowa 1999, s. 17; Pastuszew- ski 2012). Dwudziestowieczna modernizacja miała oczywiście swój wpływ na drastyczny spadek wiernych staremu obrzędowi, ale z całą pewnością rolę kluczową odegrała w  tym procesie polityka ateizacji w Związku Radzieckim. Tylko niewielka część syberyjskich starowierców przed nową władzą po prostu uciekła, znajdując schronienie w Man- dżurii, skąd potem udali się do Ameryki (Pastuszewski 2010, s. 8). Były i przypadki unikania kontaktów ze światem zewnętrznym w granicach Rosji, jak choćby najbardziej chyba znany rodziny Łykowych, która przeżyła w izolacji cztery dekady w południowosyberyjskich Sajanach. Jednak zdecydowana większość rosyjskich staroobrzędowców na długie dziesięciolecia została poddana wpływom totalitarnego reżimu, a przy- toczone dane dobitnie świadczą o tym, jak tragiczne skutki przyniosło jego oddziaływanie. 14 W tym miejscu warto wspomnieć o polskim śladzie w historii naddunajskich starowierców. Jak wiadomo w XIX wieku polska emigracja polityczna starała się na różne sposoby oddziaływać na sytuację w kraju, między innymi poprzez działania zmierzające do osłabienia wpływów rosyjskich. Taką rolę w Turcji miał odgrywać agent Hotelu Lambert Michał Czajkowski. Od początku swego pobytu w Turcji Czajkowski nosił się z planami wykorzystania do swych celów kozaków z Dobrudży. W latach 50. XIX wieku stworzył kozackie wojsko osmańskie, które rekrutowało się między innymi z Niekrasowców. Miał też swój udział w odtworzeniu starowierskiej hierarchii białokrynickiej (Prigarin 2010a, s. 158–166). Relacje o dobrudzkich staroobrzędow- cach zawarł Czajkowski w swoim zbiorze Kozaczyzna w Turcyi, wydanym w Paryżu w 1857 roku. ##7#52#aSUZPUk1BVC1WaXJ0dWFsbw== Poza stereotyp. Badania wśród staroobrzędowców z ukraińskiego Budziaku 27 Dotyczyło to także Ukrainy. Według wyników rosyjskiego spisu powszechnego z  1897 roku w  ukraińskich guberniach było ponad 145 tysięcy staroobrzędowców. Późniejsze o  kilka lat dane cerkiewne mówią o 185 tysiącach. Jedne i drugie są według badaczy znacznie za- niżone (Taraniec 2007a, s. 45). Dziś w całej Ukrainie liczebność staro- obrzędowców ocenia się na ponad 50 tysięcy. Na ziemiach ukraińskich, które władze radzieckie objęły w  posiadanie tuż po wojnie domowej, w ciągu pierwszych dziesięcioleci praktycznie przestały funkcjonować instytucje życia religijnego – zlikwidowane zostały wszystkie starowier- skie monastery i większość parafii (na temat likwidacji jednego z naj- ważniejszych centrów monastycznych staroobrzędowców na Ukrainie, monasterów kureniewskich, zob. Taraniec 2007b; Pastuszewski 2011). Znamienny jest przykład miasta Czerkasy w centralnej Ukrainie. Przed rewolucją funkcjonowała tam jedna z większych wspólnot staroobrzędo- wych na Prawobrzeżu. Na przełomie lat 20. i 30. XX wieku dwa czerka- skie monastery i sześć cerkwi zostało zlikwidowanych. Parafie istniały jeszcze jakiś czas, a wierni spotykali się w domowych kaplicach, jednak dziesięciolecia prześladowań sprawiły, że u  progu obecnego stulecia czerkaska wspólnota praktycznie przestała istnieć (Taraniec 2007a, s. 46). Podobny los spotkał wiele innych społeczności starowierskich na Ukrainie i na innych terenach ZSRR (o przemianach religijności biało- ruskich starowierców zob. Grębecka 2001; Maksimowska 2009, 2010). Na tym tle sytuacja naddunajskich Lipowan w czasach radzieckich przedstawia się stosunkowo dobrze. W związku z tym, że Besarabia weszła na dobre w skład ZSRR dopiero po II wojnie światowej, tam- tejszych starowierców ominęły antyreligijne działania z  lat 20. i  30. Począwszy od końca lat 40. XX wieku władze przystąpiły do likwida- cji naddunajskich monasterów (istniały trzy: w  okolicach Wiłkowa, w Nowej Niekrasowce i Murawliowce), zamknięto też jedną z cerkwi w Izmaile (Fiedorowa 2007). Jednak pozostałe z istniejących dziś pa- rafii (w Izmaile, Kilii, Starej i Nowej Niekrasowce, Murawliowce, Mir- noje, Primorskoje i Wiłkowie) funkcjonowały przez cały okres radziecki i korzystały ze swoich cerkwi15. Jednocześnie naddunajscy staroobrzę- dowcy byli poddani wpływom ateistycznej polityki władz, podobnie jak 15 Lipowanie rzeczywiście zachowali swoje cerkwie w miejscach zwartego osad- nictwa. Władzom udało się natomiast zlikwidować staroobrzędowe parafie w tych miejscowościach Budziaku, gdzie Lipowanie tworzyli mniejsze grupy pośród lud- ności innego pochodzenia – w Rieni, Bołgradzie, Tatarbunarach (Fiedorowa 2007, s. 128). ##7#52#aSUZPUk1BVC1WaXJ0dWFsbw== 28 Wojciech Lipiński i szerszym przemianom modernizacyjnym oraz procesom związanym z globalizacją. Te ostatnie oznaczały wzrastający napór innowacji, wobec których staroobrzędowcy, szczególnie niektórych odłamów, byli raczej nieufni. Wiązało się to często z  nastrojami apokaliptycznymi: nowe potrawy i używki, zmiany stroju czy pewne zachowania były interpretowane jako oznaki zbliżającego się końca świata. Aleksandr Prigarin (2010c, s. 312) uznaje, że podobne przekonania nie są szczególnie rozpowszechnione wśród budziackich Lipowan, nie spotykaliśmy się też z nimi w trakcie naszych badań. Religijnie motywowany opór wobec innowacji charakte- ryzował jeszcze najstarsze pokolenie z czasów połowy ubiegłego wieku, kiedy pojawiły się zmiany wynikające choćby z elektryfikacji. Dla ludzi w  podeszłym wieku nowinki takie jak radio były wówczas trudne do zaakceptowania: „wyprowadzę się, jak mi diabła w domu zamontujesz” (tamże, s. 313). Jednocześnie bywały i takie sytuacje, kiedy te same religijne odniesienia legitymizowały wprowadzanie nowinek technicz- nych. Tak było w położonym w delcie Dunaju Wiłkowie, gdzie motory do łodzi przyjęły się bardzo szybko, uznano bowiem, że „źle kiedy dia- beł jeździ na tobie, ale jeśli to ty jeździsz na diable, to bardzo dobrze” (tamże, s. 314). Wkrótce zresztą podobne tłumaczenia przestały być potrzebne i nowości techniczne zostały w pełni zaakceptowane: w la- tach 70. XX wieku w Mirnoje na 682 gospodarstwa domowe przypadało 480 kuchenek gazowych, 550 telewizorów, 170 lodówek, 660 radiood- biorników, 22 samochody osobowe i około 100 motocykli (Baczinskaja, Prigarin 2007, s. 23). Modernizacyjne przemiany drugiej połowy ubiegłego wieku wiązały się nie tylko z nowościami technicznymi, lecz także ze wzrastającą mo- bilnością, zmianami struktury wykształcenia i zatrudnienia. Coraz wię- cej młodych ludzi kontynuowało kształcenie poza miejscem zamieszka- nia, a także podejmowało zajęcia pozarolnicze, znajdując zatrudnienie w pobliskich miastach (Izmaił, Kilia) albo w Odessie. W połączeniu z ateizacyjną polityką władz radzieckich stwarzało to grunt dla osłabie- nia znaczenia religii w życiu Lipowan. Jakkolwiek takie osłabienie, na- wet bardzo daleko idące, rzeczywiście nastąpiło, społeczność wypraco- wała strategie radzenia sobie z antyreligijną polityką. Pomimo nacisków ze strony takich instytucji jak szkoła, partia czy komsomoł, chrzczono dzieci i brano śluby w cerkwi. Te ostatnie co prawda stopniowo pustosza- ły, lecz nigdy zupełnie, co było związane między innymi z opisywanym przez badaczy mechanizmem cyklicznej zmienności zaangażowania ##7#52#aSUZPUk1BVC1WaXJ0dWFsbw== Poza stereotyp. Badania wśród staroobrzędowców z ukraińskiego Budziaku 29 religijnego w  zależności od wieku i  pełnionych funkcji społecznych (Anastasowa 1994, s. 203; Prigarin 2010c, s. 311). Dzięki temu, nieza- leżnie od zewnętrznych uwarunkowań, życie liturgiczne mogło trwać, opierając się na najmłodszym i  najstarszym pokoleniu Lipowan. Co ciekawe, podobny pokoleniowy podział – Anastasowa pisze o właściwej (dzieci i starcy) oraz marginalnej (dorośli) wspólnocie etnokonfesyjnej – funkcjonował na różnych poziomach także w innych społecznościach starowierskich. Eugeniusz Iwaniec wskazywał, że wśród polskich staro- wierców za osoby czyste duchowo uznawano przede wszystkim właśnie dzieci i starców (Iwaniec 1977, s. 247). Także i dziś, pomimo daleko idącego zeświecczenia, możemy obserwować mechanizmy pozwalające zachować religijny rdzeń lipowańskiej tożsamości – o czym będę pisał w dalszej części. Warto zatem na budziackich Lipowan spojrzeć zarówno z  szer- szej perspektywy doświadczeń staroobrzędowego świata w  ogóle, jak i uwzględniając ich etnokonfesyjną specyfikę. Zestawienie tych dwóch perspektyw pozwala lepiej zrozumieć aktualną sytuację naddunajskich staroobrzędowców. Gdy weźmie się pod uwagę okoliczności, na które starałem się tu zwrócić uwagę – wewnętrzne zróżnicowanie staroobrzę- dowego świata, jego historycznych losów oraz różne strategie i posta- wy wobec otoczenia – wówczas motywy regresu i  upadku, tak silnie oddziałujące na naszą wyobraźnię na początku badań, przestają domi- nować w obrazie stanu religijności lipowańskiej, ujawniając elementy ciągłości, oporu wobec zmian i trwania przy tradycji. Kultura religijna i tożsamość naddunajskich staroobrzędowców Procesy przemian ostatniego stulecia, coraz silniejsze wpływy świata zewnętrznego, postępująca modernizacja oraz napór administracyjny i ideologiczny ze strony radzieckiego reżimu wpłynęły na przemode- lowanie wielu aspektów życia lipowańskich społeczności w Budziaku. Towarzyszyła temu erozja dawnych granic etnicznych i stopniowe wy- twarzanie nowej sieci społecznych podziałów. Dawniej, choć z przed- stawicielami innych grup etnicznych łączyły Lipowan ścisłe związki gospodarcze, to jednocześnie zasady religijne ograniczały możliwości kontaktów na wielu innych płaszczyznach. Podtrzymywaniu spoisto- ści grupy sprzyjała terytorialna specyfika osadnictwa – Lipowanie za- mieszkiwali oddzielne wsie, a we wsiach dwuetnicznych i w miastach ##7#52#aSUZPUk1BVC1WaXJ0dWFsbw== 30 Wojciech Lipiński zasiedlali oddzielne części tych miejscowości. Znaczną rolę odgrywała też małżeńska endogamia, za jej sprawą lipowańskie wsie i dzielnice w miastach długo utrzymywały swój wyłącznie starowierski charakter. Wewnętrznej spójności lipowańskich wspólnot Budziaku odpowia- dało dość wyraźne zarysowanie ich granic, których fundament stano- wiły staroobrzędowe zasady religijne. Będąc strażnikami reguł i obrzę- dów staroprawosławia, Lipowanie z ostrożnością traktowali świat ze- wnętrzny, spaczony „nikoniańską herezją”. Dlatego nie do pomyślenia było dawniej, by staroobrzędowiec wchodził do prawosławnej cerkwi, a próby naruszenia przez młodych zasad endogamii nieodmiennie wy- woływały sprzeciw dorosłych. Te i  inne zasady zarysowujące granicę między starowierskimi wspólnotami a innowierczym otoczeniem ule- gały z czasem coraz dalej idącemu rozluźnieniu czy wręcz zapomnie- niu. Przykładem mogą być zasady dotyczące używania oddzielnych naczyń dla innowierców. Przekonanie starowierców o  „nieczystości” zewnętrznego świata przekł
Pobierz darmowy fragment (pdf)

Gdzie kupić całą publikację:

Lipowanie
Autor:

Opinie na temat publikacji:


Inne popularne pozycje z tej kategorii:


Czytaj również:


Prowadzisz stronę lub blog? Wstaw link do fragmentu tej książki i współpracuj z Cyfroteką: