Cyfroteka.pl

klikaj i czytaj online

Cyfro
Czytomierz
00163 005920 13604070 na godz. na dobę w sumie
Listy Kasjela - ebook/pdf
Listy Kasjela - ebook/pdf
Autor: Liczba stron: 178
Wydawca: W drodze Język publikacji: polski
ISBN: 978-83-7033-919-7 Data wydania:
Lektor:
Kategoria: ebooki >> religia i rozwój duchowy >> duchowość
Porównaj ceny (książka, ebook (-8%), audiobook).

'Książeczka, którą oddaję w ręce Czytelników jest kontynuacją 'Listów starego anioła do młodego'. Młody anioł - Kasjel - zdążył już wydorośleć i tym razem sam udziela porad młodszemu od siebie aniołowi stróżowi. Zmienił się zatem zarówno adresat, jak i nadawca anielskiej korespondencji. Zmienił się również podopieczny, o którego obaj się troskają. Przez te kilka lat, które upłynęły od publikacji pierwszego tomu anielskich listów, nie uległa jednak znaczącej zmianie ludzka natura. A to w istocie o niej, nie zaś o naturze aniołów, traktuje niniejsza książeczka'. / Janusz Pyda OP/

Znajdź podobne książki Ostatnio czytane w tej kategorii

Darmowy fragment publikacji:

Copyright © by Janusz Pyda OP 2014 Copyright © for this edition by Wydawnictwo W drodze 2014 Redaktor Lidia Kozłowska Redaktor techniczny Justyna Nowaczyk Projekt okładki i stron tytułowych Joanna Piesiak ISBN 978-83-7033-913-5 Wydawnictwo Polskiej Prowincji Dominikanów ul. Kościuszki 99, 60-920 Poznań W drodze tel. 61 850 47 52, 61 852 39 62, faks 61 850 17 82 e-mail: sprzedaz@wdrodze.pl www.wdrodze.pl Stefanowi Małkowskiemu – „Dziadkowi” Przedmowa Wpadła kiedyś w(cid:4)moje ręce korespondencja pomię- dzy pewnym starym, doświadczonym aniołem o(cid:4)imie- niu Zeruel i(cid:4) młodym adeptem sztuki stróżowania – Kasjelem. W(cid:4) 2009 roku opublikowałem ich listy, bo uznałem, że mogą się komuś przydać. Nie wiem, czy tak się stało, ale sądząc po licznych i(cid:4)w ogromnej więk- szości przyjaznych reakcjach Czytelników – raczej nie przyniosły szkody. Nie wyjaśniłem wówczas, w(cid:4) jaki sposób i(cid:4)w jakich okolicznościach to właśnie do mnie trafi ł ten niezwykły zbiór. Dziś również nie zamierzam tłumaczyć, jak wsze- dłem w(cid:4)posiadanie tych dodatkowych jedenastu listów anielskich, które Czytelnik może odnaleźć w(cid:4) niniej- szej książeczce. Tak czy inaczej – dobrze się stało. C.S. Lewis wydał kiedyś drukiem korespondencję dia- belską, na którą złożyło się trzydzieści jeden tekstów. Opublikowana przeze mnie korespondencja pomiędzy Zeruelem a(cid:4)Kasjelem liczyła ich tylko dwadzieścia. Na 7 taką dysproporcję nie można było pozwolić z(cid:4)przyczyn honorowych. Należało koniecznie znaleźć jedenaście brakujących listów anielskich, aby zrównoważyć epi- stolografi ę diabelską. W(cid:4)końcu się to udało, ale Czy- telnikowi nowej anielskiej serii epistolarnej należą się pewne wyjaśnienia. Tym razem to już nie Zeruel jako doświadczo- ny anioł pisze do Kasjela – adepta Oddziałów Bożej Opatrzności Indywidualnej. Kasjel zdążył dorosnąć i(cid:4) sam stał się nauczycielem. Tym razem to on pisze listy do młodszego od siebie i(cid:4)początkującego anioła – Asjela. Zmienił się nadawca korespondencji, zmie- nił się również styl listów, zmieniła się ich długość. To wszystko w(cid:4)istocie nie ma znaczenia. Liczy się wyłącz- nie treść i(cid:4)jej użyteczność dla Czytelnika. Niniejszym obiecuję, że nie ujawnię już nigdy żad- nej korespondencji anielskiej czy diabelskiej – nawet gdyby takowa wpadła w(cid:4) moje ręce. Czytelnik może czuć się bezpieczny – nie zaatakuję go trzecim tomem listów z(cid:4)nieba. Pozwolę sobie podziękować kilku osobom, dzięki którym sprawy anielskiej korespondencji potoczyły się tak, jak się potoczyły. Przede wszystkim, chcę ogromnie podziękować pani Patrycji Domaradzkiej. Dzięki jej w(cid:4)pełni bezin- teresownej pracy i(cid:4)opiece wydawniczej pierwszy tom Listów... mógł zostać udostępniony czytelnikowi hisz- pańskojęzycznemu. Było to przedsięwzięcie tak trud- ne i(cid:4)niezwykłe, że nie wierzyłem w(cid:4)jego powodzenie, 8 aż do czasu, gdy Listy starego anioła do młodego w(cid:4)języku hiszpańskim, opublikowane przez madryckie wydaw- nictwo Edibesa, znalazły się na moim biurku. W(cid:4)świe- cie Internetu i(cid:4) telefonów komórkowych nigdy nie miałem możliwości spotkać pani Patrycji osobiście. Pozwala mi to przypuszczać, że nie jest człowiekiem, lecz aniołem, który skutecznie skrywa się za swoimi dobrymi czynami. Dziękuję również pani Karolinie Lisek i(cid:4) Wojcie- chowi Prusowi OP z(cid:4)Wydawnictwa W(cid:4)drodze za aniel- ską do mnie cierpliwość. Pani Joannie Piesiak dziękuję za taką pracę nad projektem grafi cznym, która istotnie wpłynęła na treść książki. Krzysztofowi Popławskiemu OP, którego kadencja na urzędzie prowincjała polskich dominikanów właś- nie dobiegła końca, dziękuję za to, że póki tę funkcję sprawował, z(cid:4)uporem godnym lepszej sprawy naciskał mnie, aby książka, którą dziś oddaję do rąk Czytelni- ków, rzeczywiście do nich trafi ła. Janusz Pyda OP w Krakowie, 29 stycznia 2014 roku 9 10 list i (cid:3)(cid:3)(cid:3)(cid:50)(cid:3)(cid:68)(cid:287)(cid:85)(cid:80)(cid:68)(cid:70)(cid:77)(cid:76) (cid:76)(cid:3)(cid:311)(cid:70)(cid:75)(cid:68)(cid:85)(cid:92)(cid:93)(cid:80)(cid:68)(cid:87)(cid:92)(cid:70)(cid:93)(cid:81)(cid:92)(cid:80) (cid:90)(cid:76)(cid:72)(cid:79)(cid:69)(cid:76)(cid:72)(cid:81)(cid:76)(cid:88)(cid:309)(cid:3) List I O afi rmacji i(cid:4)„charyzmatycznym wielbieniu” 11 12 Mój drogi Asjelu, ostatni list od Ciebie przeczytałem z(cid:4) niemałym zdziwieniem. Chwalisz się tym, co powinno budzić Twój niepokój, a(cid:4)przynajmniej czujność. Mam nadzie- ję, że w(cid:4)czasie krótkiej bądź co bądź pracy wśród na- szych ziemskich podopiecznych nie zdążyłeś jeszcze nasiąknąć tą bzdurną ideologią, która nakazuje tak zwane „pozytywne nastawienie” i(cid:4)obliguje do dostrze- gania dobrych stron w(cid:4)najgorszym nawet złu. Dzięki tej z(cid:4)pozoru niewinnie i(cid:4)atrakcyjnie brzmiącej ideolo- gii udało się Wydziałowi Indoktrynacji i(cid:4) Propagandy Ministerstwa Kuszenia wsączyć w(cid:4) Boży świat więcej zła, niż byłoby to możliwe, gdyby nasi upadli bracia wywołali kolejną wojnę. Tak, Asjelu, właśnie tak. Ha- sła i(cid:4)zasady z(cid:4)pozoru wyglądające na niewinne i(cid:4)nie- omal natchnione sprawdza się nie po emocjonalnej reakcji na ich brzmienie, ale obserwując skutki ich konsekwentnego stosowania. Drzewo poznaje się po 13 owocach. Zasada, aby we wszystkim dostrzegać do- bre strony, jest wyjątkowo przewrotna. Co ciekawe, nasi ludzcy podopieczni niewątpliwie odrzuciliby ją w(cid:4)tak zwanym zwykłym życiu, w(cid:4)którym wciąż jeszcze coś dla nich znaczy zdroworozsądkowy bilans zysków i(cid:4)strat. Czy myślisz na przykład, że Twój podopieczny zgodziłby się na stwierdzenie: „Cóż, choroba nowo- tworowa nie jest niczym dobrym, ale rzućmy okiem na jej pozytywne strony – można znacznie schudnąć”? Nie sądzę, aby ktokolwiek zaakceptował taki sposób myślenia i(cid:4)do tego postępował zgodnie z(cid:4)nim w(cid:4)prak- tycznym działaniu. Czy wyobrażasz sobie człowieka, który nie podejmuje terapii, bo dzięki chorobie może schudnąć? Niestety, w(cid:4) życiu duchowym nasi ludzcy podopieczni nie wykazują równie wielkiego przywią- zania do zdrowego rozsądku, jak w(cid:4)życiu codziennym. Bez problemu są w(cid:4) stanie stwierdzić: „Co prawda wspólnota, do której należę, nie do końca podporząd- kowuje się zwyczajom, Tradycji i(cid:4)nauczaniu Kościoła, ale nie da się zaprzeczyć, że dobrze nam się razem modli”, albo: „Cóż, być może współczesna moda na cudowności w(cid:4)wierze oraz dostrzeganie diaboliczności wszędzie, gdzie się tylko da, nie jest czymś do końca normalnym, ale niewątpliwie uwrażliwia świat na wy- miar nadprzyrodzony”. Dlaczego Ci o(cid:4)tym wszystkim piszę? Główne powo- dy są dwa. Gdy byłem początkującym aniołem stró- żem, od wielu błędów w(cid:4)prowadzeniu ludzi uchroniła mnie korespondencja z(cid:4)Zeruelem. Znasz go chyba. Od 14 kiedy został szefem sekcji szkolenia Oddziałów Bożej Opatrzności Indywidualnej, nie ma już czasu na pro- wadzenie pojedynczych adeptów sztuki stróżowania. Ale kiedyś było inaczej. Zarzucał mnie listami, w(cid:4)któ- rych krytykował, doradzał, wyśmiewał i(cid:4)pomagał. By- wało nawet – wstyd się przyznać – że złościłem się za to jego, jak wówczas myślałem, wymądrzanie. Teraz widzę, jak dużo mi pomógł swoimi radami. Pisząc do Ciebie, spłacam dług jemu. A(cid:4)poza tym, dzwonił do mnie wczoraj i(cid:4)stwierdził, że zaczynasz go denerwować swoim niedouczeniem. Zagroził, że jeśli się za Ciebie nie wezmę i(cid:4)nie nauczę przynajmniej podstawowych reguł opieki nad ludźmi, wyśle Cię do pilnowania gi- nących gatunków ważek na Rodos. Na Twoim miejscu wziąłbym tę groźbę poważnie. Od kiedy św. Franci- szek i(cid:4)Doktor Serafi cki zasiadają w(cid:4)radzie taktycznej Oddziałów Bożej Opatrzności Indywidualnej, zakres naszych zadań znacznie się poszerzył. Poza ważkami na Rodos możesz mieć ewentualnie do wyboru rozto- czenie opieki nad wymierającym gatunkiem czosnku kulistego na Lubelszczyźnie. Sam widzisz, że sytuacja jest poważna. Drugim powodem, który skłonił mnie do przyjrzenia się Twojej pracy, jest zasada kuszenia stosowana przez naszych upadłych braci, którą sam przenikliwie odkryłem, a(cid:4)która weszła do użycia cał- kiem niedawno i(cid:4)dlatego nie została jeszcze w(cid:4)pełni rozpoznana przez nasz Wywiad. Zeruel uczył mnie kiedyś, że podstawową metodą kuszenia praktykowa- nego przez naszych upadłych braci jest przedstawia- 15 nie dobra jako zła i(cid:4)zła jako dobra. Niewątpliwie jest to reguła należąca do klasyki diabelskiego uwodzenia. Niemniej jednak sam odkryłem, że diabelski Wydział Propagandy i(cid:4)Indoktrynacji wprowadził ostatnio nową procedurę kuszenia – tę właśnie, o(cid:4)której napisałem Ci powyżej. Jeśli nie da się w(cid:4)pełni i(cid:4)wszystkim prze- konująco przedstawić zła jako dobra, należy „przypró- szyć” je drobinami realnego dobra, a(cid:4)później wmawiać ludziom, że aby nie naruszyć dobra, nie wolno zwracać uwagi na zło, które się za nim kryje. Zło, mój drogi Asjelu, działa często jak terrorysta, który bierze za- kładnika i(cid:4)robi z niego żywą tarczę. W(cid:4)ten sam sposób nasi upadli bracia posługują się dobrem. Co szczegól- nie nikczemne, maskują tę swoją technikę kuszenia, powołując się na słowa naszego Pana i(cid:4)wykorzystując mizerne umiejętności naszych podopiecznych w(cid:4)rozu- mieniu Pisma Świętego. Mam tu rzecz jasna na my- śli przypowieść o(cid:4)chwaście, który nieprzyjaciel zasiał wśród pszenicy. Pamiętasz, Asjelu, słowa Pana: „Po- zwólcie obojgu rosnąć aż do żniwa”? Otóż, przywołu- jąc w(cid:4)myślach (a raczej skojarzeniach) naszych pod- opiecznych te właśnie słowa, kusiciele przekonują ich, że nie należy w(cid:4)żadnym razie przeciwstawiać się złu, bo zawsze może to grozić uszkodzeniem dobra. W(cid:4)ten właśnie sposób sprawiają, iż otumanieni duchowością afi rmacji chrześcijanie nie są w(cid:4)stanie przeciwdziałać zanieczyszczaniu piekielnymi ściekami najczystszych źródeł wiary i(cid:4)życia Bożego. Udają, że w(cid:4)najgorszym nawet brudzie starają się dostrzec czystość Bożego 16 dobra i(cid:4)na niej właśnie się skupić. Oczywiście, masz rację, jeśli myślisz, że pod podszewką przyjęcia owej pokrętnej duchowości afi rmacji kryje się również zwy- kła, ludzka tchórzliwość i(cid:4)lenistwo. Wszystkie sposo- by kuszenia, które stosują nasi upadli bracia, zawsze odwołują się do starych, pierwotnych skłonności pozo- stałych w(cid:4)duszach ludzkich po grzechu Adama i(cid:4)Ewy. Niewątpliwie zaś należą do nich duchowe lenistwo, chęć bycia oszukiwanym i(cid:4) nieprawdopodobna wręcz zdolność usprawiedliwiania samych siebie. Wróćmy jednak do słów naszego Pana. Rzeczywiście, przykazał On, aby pozwolić wzrastać chwastowi razem z(cid:4)pszeni- cą, ale przypominam Ci, Asjelu, w(cid:4)jaki sposób rozpo- czął przypowieść, w(cid:4)której padły te słowa: „Królestwo niebieskie podobne jest do człowieka, który posiał do- bre nasienie na swej roli. Lecz gdy ludzie spali, przyszedł jego nieprzyjaciel, nasiał chwastu pomiędzy pszenicę i(cid:4)odszedł”. Właśnie to mam na myśli. Nie namawiam Cię, abyś prowadził swojego podopiecznego w(cid:4)stronę karczowania chwastu spośród pszenicy. Namawiam Cię, abyś nie dał mu zasnąć i(cid:4)uparcie go budził, kie- dy tylko zbliży się nieprzyjaciel, chcąc zasiać chwast. To są dwie różne sprawy. Nie wolno ryzykować znisz- czenia dobra, aby zniszczyć zło. Ale nie wolno jednak również zasnąć i(cid:4)pozwolić, aby pośród dobra ktoś za- siał zło. Gdy terrorysta pochwycił już zakładnika, nie należy ryzykować życia nieszczęśliwego człowieka, aby pojmać przestępcę. Nie znaczy to jednak, że można spokojnie pozwalać, aby terroryści brali zakładników. 17 Wiem, że przestajesz już rozumieć moje metafory. Nie jest to moją winą, ale raczej wątpliwą zasługą Twojego mizernego wykształcenia literackiego. Tak czy inaczej nie namawiam Cię, abyś skłonił na przykład swojego podopiecznego do zaprzestania modlitwy, bo w(cid:4)czasie jej trwania doświadcza licznych rozproszeń. To właś- nie byłoby karczowaniem chwastu kosztem pszenicy. Namawiam Cię natomiast, abyś nauczył go sztuki skupienia w(cid:4)całym jego życiu i(cid:4)w ten sposób zapobiegł niszczeniu modlitwy przez rozproszenia – czyli sianiu chwastu pomiędzy pszenicę. Nie namawiam Cię rów- nież, abyś przekonywał go do zaprzestania wszelkich aktów miłości bliźniego, bo po grzechu pierworod- nym nigdy jego intencje nie mogą być do końca czy- ste i(cid:4)bezinteresowne. Na tym poziomie chwast został już dawno temu zasiany. Nie można niszczyć pszeni- cy dobrych uczynków tylko dlatego, że poprzetykana jest chwastem mniej czy bardziej egoistycznych in- tencji ludzkiego serca. Niemniej jednak namawiam Cię, abyś w(cid:4) odniesieniu do każdego poszczególne- go czynu starał się chronić Twojego podopiecznego przed sytuacją, gdy do pszenicy wysiłku podjętego w(cid:4)celu realizacji dobra ktoś dosieje chwast pożądania w(cid:4) zamian nagrody, pochwały czy jakiejkolwiek for- my ziemskiego uznania i(cid:4) gratyfi kacji. Na tym bo- wiem poziomie, a(cid:4)zatem na poziomie poszczególnych czynów, chwast nie został jeszcze zasiany i(cid:4) tylko od tego, czy pozwolisz Twojemu podopiecznemu zasnąć, czy też nie, zależy, czy kiedykolwiek do tego dojdzie. 18 Budź go zatem, Asjelu, budź go bezwzględnie, choćby miał być tym bardzo zmęczony i(cid:4) bardzo zły na Cie- bie czy na tych ludzi, dzięki którym nie pozwolisz mu zasnąć. Skoro już jesteśmy przy Twoim podopiecznym, to przyznam Ci szczerze, że zupełnie nie rozumiem tej Twojej beztroskiej radości i(cid:4) naiwnego tryumfalizmu w(cid:4)związku z(cid:4)faktem, że zaczął on regularnie uczęsz- czać na spotkania modlitewne tak zwanej grupy charyzmatycznej. Nie zrozum mnie źle, Asjelu. Nie mówię, że spotkania tej grupy są złe czy szczegól- nie niebezpieczne same w(cid:4) sobie. Mam tylko poważ- ne wątpliwości, czy służą Twojemu podopiecznemu, a(cid:4) w zasadzie jestem głęboko przekonany, że mu nie służą. Czy Ty kiedykolwiek wybrałeś się z(cid:4)nim na taką modlitwę wielbienia? Czy choć raz pojawiłeś się tam osobiście, czy też doprowadzałeś go jedynie do drzwi kościoła i(cid:4)w błogim przekonaniu, że od tego momentu zajmie się nim anioł miejsca, sam robiłeś sobie wolne, udając się dla własnej przyjemności na obchód galerii malarstwa, które tak Cię fascynuje? Najpierw obo- wiązek, Asjelu, potem przyjemność. Jeszcze kilka ta- kich wpadek i(cid:4)będę Ci wysyłał katalogi wystawowe na Spitsbergen, gdzie zajmiesz się pilnowaniem wielory- bów. Wróćmy jednak do tematu. Charyzmatyczne mo- dlitwy wielbienia, na które chodzi Twój podopieczny, są bardzo cenne i(cid:4)dobre dla wszystkich, którzy znaj- dują się na początku drogi duchowej. Emocjonalna i(cid:4)głośna muzyka, spontanicznie wypowiadane teksty, 19 przygaszone światło w(cid:4)kościele i(cid:4)do tego tłum ludzi – to wszystko są środki, dzięki którym można zachęcić do szczerej modlitwy każdego, kto dopiero wchodzi do przedsionka życia duchowego. Na początkowym eta- pie życia wiarą takie zgromadzenia i(cid:4)taka forma mo- dlitwy są niezwykle skutecznym sposobem otwierania serc naszych podopiecznych. Przypominam Ci jednak, Asjelu, że Twój podopieczny nie jest na początkowym etapie życia duchowego. To zaś, co dobre na początek, nie musi sprawdzać się na dalszych etapach rozwoju duchowego. Czy nie zmartwiłoby Cię, mój drogi, gdy- by Twój podopieczny zrezygnował nagle z(cid:4)jedzenia jak dorosły człowiek i(cid:4)wrócił do diety opartej na bobofru- tach i(cid:4)przepysznej kaszce o(cid:4)smaku bananowym, którą pamięta z(cid:4) dzieciństwa? Te rarytasy nie są złe same w(cid:4) sobie. Wręcz przeciwnie. Niemniej jednak dobrze jest je jeść na początkowym etapie życia. Później trze- ba przerzucić się na chleb – podobno najlepiej ciemny i(cid:4)pełnoziarnisty. Tego nie wiem, ale domyślam się, że jest on bardziej wymagający w(cid:4)smaku niż kaszka czy nawet pszenne bułeczki. Otóż Twój podopieczny jest na tym etapie życia duchowego, że powinien zacząć jeść chleb ciemny pełnoziarnisty, a(cid:4)jego wciąż ciągnie do bobofrutów. Gdybyś nie rozumiał mojej metafory – chleb ciemny pełnoziarnisty to Eucharystia, naj- lepiej z(cid:4) ograniczoną oprawą muzyczno-liturgiczną, a(cid:4)bobofruty to w(cid:4)mojej metaforze te wszystkie emo- cje i(cid:4)wrażenia, które budzi tak zwane charyzmatycz- ne wielbienie. Gdybyś pilnował go również podczas 20 tych spotkań, zauważyłbyś, że na Mszę poprzedzającą modlitwę wielbienia przychodzi nieomal jak na wstęp i(cid:4) przygrywkę do tych – jego zdaniem – niezwykłych przeżyć duchowych, które mają mieć miejsce po jej zakończeniu, gdy animatorzy włączą gitary, synteza- tory, wzmacniacze i(cid:4)z całej tej fabryki kiczu popłynie muzyka bardziej odwołująca się do pierwotnych ata- wizmów ich zwierzęcej natury, niż do rozumnego du- cha, w(cid:4)którego zostali zaopatrzeni w(cid:4)dniu stworzenia. Czy nigdy nie uderzyła Cię zatrważająca estetyczna sprzeczność, jaka istnieje pomiędzy tą nieszczęsną muzyką a(cid:4)choćby chorałem gregoriańskim, który jest prawdziwą ekspresją ducha zaprzyjaźnionego z(cid:4) ro- zumem? Przyznam, że z(cid:4) tego jednego powodu rozu- miem, dlaczego zostawiałeś go samego na wielbieniu, a(cid:4)sam zwiewałeś, by delektować się prawdziwą sztuką. To Cię jednak, Asjelu, nie usprawiedliwia, a(cid:4)jedynie tłumaczy. W(cid:4) każdym razie nie miałbym nic przeciw temu, gdyby Twój podopieczny od czasu do czasu się- gał po tego typu bobofruta, żywiąc się normalnie i(cid:4)na co dzień prawdziwym chlebem. Problem w(cid:4)tym, że on uznał to za swoje główne i(cid:4) prawdziwie duchowe po- żywienie. Czy podsunąłeś mu choć raz tę ratunkowo niepokojącą myśl, co by było, gdyby na modlitwie wiel- bienia zabrakło prądu i(cid:4)wzmacniacz przestał działać? Czy równie łatwo byłoby wówczas wywołać tę atmos- ferę zaangażowanej modlitwy? (Słowa „atmosfera” czy „klimat” są tu bardzo znaczące). A(cid:4)jeśli nie, to czy przypadkiem nie myli on działania Bożego Ducha ze 21 zwykłym podnieceniem? Mój drogi Asjelu, przez całe wieki prowadziliśmy naszych podopiecznych po dro- gach modlitwy w(cid:4) zgodzie z(cid:4) zasadą, iż ograniczenie bodźców naturalnych i(cid:4) emocjonalnych w(cid:4) modlitwie jest konieczną metodą służącą jej rozwojowi. Nasi najbardziej zaawansowani modlitewnie podopiecz- ni, którzy spisali swoje doświadczenia w(cid:4)dziennikach duchowej podróży, nazywali to nocą czynną zmysłów. Również w(cid:4) modlitwie trzeba bowiem zgodzić się na post i(cid:4) ascezę zmysłów, aby zakosztować prawdziwie duchowych przysmaków. Tymczasem owa charyzma- tyczna niby-modlitwa wielbienia wiedzie Twojego podopiecznego w(cid:4)dokładnie przeciwną stronę – budzi zmysły i(cid:4)uczucia, symulując w(cid:4)ten sposób doznania du- chowe. Nie jest to jednak jedyny problem związany ze wspólnotami, które same określają się mianem chary- zmatycznych. Pamiętaj, że nie tylko na płaszczyźnie modlitwy, ale we wszelkich innych obszarach życia naszych podopiecznych obowiązuje zasada Wcielenia. Tak, Asjelu, właśnie tak. Od kiedy nasz i(cid:4)ich Pan stał się człowiekiem, jest to zasada, wedle której weryfi - kowana musi być wszelka możliwa religijność naszych podopiecznych. Co to oznacza w(cid:4)tym przypadku? Otóż udzielenie charyzmatu naśladuje Wcielenie. Tak jak Duch Święty sprawił, że w(cid:4) łonie Najświętszej Maryi Panny dokonało się wcielenie Słowa, tak samo każdy charyzmat wymaga wcielenia i(cid:4) materializacji. Praw- dziwymi charyzmatykami byli św. Franciszek i(cid:4)św. Do- minik. Ich charyzmat utrwalił się i(cid:4)widoczny jest po 22 dziś dzień w(cid:4) ich zakonnych rodzinach. Charyzmaty- kami byli św. Jan od Krzyża i(cid:4)św. Teresa Wielka. Ich charyzmaty utrwaliły się w(cid:4)efektach ich wysiłku refor- matorskiego oraz w(cid:4)ich dziełach, będących przewod- nikami dusz wielu naszych podopiecznych. Wszystkie te charyzmaty przeszły próbę Wcielenia. A(cid:4) grupa, w(cid:4) której działa Twój podopieczny? Czy poza wspól- nym spędzaniem czasu z(cid:4)ich „charyzmatyczności” coś konkretnego wynika? Czy zajmują się biednymi? Czy podejmują konkretne i(cid:4)wymierne – tak jak konkret- ne i namacalne było Ciało Pana – dzieła? Czy dzięki ich charyzmatowi rodzi się i(cid:4)przychodzi na świat coś, czego można dotknąć? Przyjrzyj się temu uważnie. Ja takich rzeczy nie widzę. Nie są w(cid:4)stanie wydawać nawet gazetki parafi alnej. W(cid:4)ogóle nie myślą o(cid:4)tym, że powinni coś zrobić dla własnych parafi i. To ma być charyzmat? Te niekończące się rekolekcje i(cid:4)wzniosła gadanina mają być owocami przypominającymi Wcie- lenie Boga? Przypominam Ci również, że charyzmat służy zawsze komuś innemu niż temu, kto nim posłu- guje. Zadaj, proszę, swojemu podopiecznemu stanow- cze pytanie, kto niby korzysta z(cid:4) jego modlitewnych uniesień? Komu one prawdziwie służą? Jeszcze na ko- niec jedna sprawa. Nasz i(cid:4)ich Pan jest Słowem-Logo- sem. Jego Objawienie dostosowane jest do ludzkiego rozumu i(cid:4)również przezeń powinno być przyjmowane. Kiedy ostatnio Twój podopieczny zainteresował się teologią? Jakoś nie zauważyłem, aby umysłem równie mocno jak emocjami starał się dostać do domu Pana. 23 Mój drogi Asjelu, nie zrozum mnie źle. Znam wielu, którzy sięgając od czasu do czasu po pociechę wspól- nej modlitwy wspieranej ludzkimi środkami, żyją siłą czerpaną z(cid:4)prawdziwego Chleba. W(cid:4)zamknięciu wła- snej izdebki prawdziwie wielbią Pana niezależnie od tego, że otacza ich samotność i(cid:4)cisza, a(cid:4)nie dźwięk gi- tar i(cid:4)keyboardów. Łaska otrzymana od Ducha Bożego znajduje w(cid:4) ich życiu gościnne łono, w(cid:4) którym może przybrać prawdziwe ciało uczynków i(cid:4)dzieł o(cid:4)wielkiej, trwałej wartości. Ich umysł zajęty jest konsekwentnie i(cid:4)ze świętym uporem rozważaniem Bożych tajemnic. Heroicznie i(cid:4)wbrew wszystkiemu troszczą się o(cid:4)to, aby dar rozumu nie został w(cid:4)ich życiu duchowym niewy- korzystany. Ale Twój podopieczny do nich nie należy i(cid:4)właśnie dlatego napisałem Ci o(cid:4)tym wszystkim. Weź się wreszcie do roboty. Spotkaj się koniecznie z(cid:4)aniołem stróżem odpowie- dzialnym za duszpasterza, który prowadzi te modlitwy wielbienia. Wiesz, co on ostatnio wygadywał? „Wiem, że modli się z(cid:4)nami ktoś, kto cierpi na ból głowy. Pan chce go uzdrowić. W(cid:4) Jego ranach jest nasze ulecze- nie”. Nie ironizuję, Asjelu. Gdybym miał uszy, mógł- bym powiedzieć, że na własne uszy to słyszałem. To ma być rozeznawanie? W(cid:4)czasie wieczornej modlitwy, w(cid:4)środku tygodnia pracy, w(cid:4)kościele napełnionym ludź- mi, w(cid:4)zadymionym mieście i(cid:4)do tego jesienią niewątp- liwie znalazło się sporo osób, które bolała głowa. Bez wątpienia zostały przekonane, że doświadczyły chary- zmatu rozeznawania. W(cid:4)istocie zaś doświadczyły pró- 24 by zwykłej manipulacji. Czy aby na pewno w(cid:4)tym celu warto przywoływać rany naszego i(cid:4)ich Pana? Skontak- tuj się, proszę, z(cid:4)aniołem stróżem tego duszpasterza, bo po śliskiej drodze ciągnie swoje owce. Nasz Pan jest miłosierny i(cid:4)cierpliwy, ale nie pozwala z(cid:4)siebie drwić. Należy uważać, aby wśród modlitewnej pszenicy na- szych ziemskich braci nieprzyjaciel nie zasiał kąkolu manipulacji i(cid:4)duchowego efekciarstwa. Jeśli będziesz miał dalsze wątpliwości odnośnie do tego tematu, zgłoś się, proszę, do Pawła z(cid:4)Tarsu. Jest już w(cid:4) domu naszego Pana. Zmagał się swego czasu z(cid:4)tym samym problemem wśród chrześcijan w(cid:4)Koryn- cie. Swoją drogą, mógłbyś też uważnie przestudiować jego pisma. Do spotkania solidnie się przygotuj, bo to wielki święty, ale człowiek gorączka. Ja jadę na waka- cje. Odezwę się po powrocie. Twój kochający brat Kasjel 25 Spis treści Przedmowa . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 7 O afi rmacji i(cid:8)„charyzmatycznym wielbieniu” . . . . . . . . . . 11 List I List II O czytaniu Pisma Świętego . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 27 List III O singlach . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 41 List IV O rozproszeniach w(cid:8)życiu i(cid:8)na modlitwie. . . . . . . . . . . . . 55 List V O pielgrzymowaniu . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 69 List VI O pokorze . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 83 List VII O modzie na egzorcyzmy . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 97 List VIII O spowiedzi i(cid:8)pokucie . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 113 List IX O czystości . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 127 List X O grzechach języka . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 143 List XI O miłości i(cid:8)zakochaniu . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 157 171 Wydawnictwo W drodze poleca: Zamówienia: Wydawnictwo Polskiej Prowincji Dominikanów W drodze ul. Kościuszki 99, 60-920 Poznań tel. 61 850 47 52, 852 39 62, faks 61 850 17 82 e-mail: sprzedaz@wdrodze.pl www.wdrodze.pl 176
Pobierz darmowy fragment (pdf)

Gdzie kupić całą publikację:

Listy Kasjela
Autor:

Opinie na temat publikacji:


Inne popularne pozycje z tej kategorii:


Czytaj również:


Prowadzisz stronę lub blog? Wstaw link do fragmentu tej książki i współpracuj z Cyfroteką: