Cyfroteka.pl

klikaj i czytaj online

Cyfro
Czytomierz
00613 009813 10450041 na godz. na dobę w sumie
Literatura, której nie ma. Szkice o polskiej literaturze homoseksualnej - ebook/pdf
Literatura, której nie ma. Szkice o polskiej literaturze homoseksualnej - ebook/pdf
Autor: Liczba stron: 273
Wydawca: UNIVERSITAS Język publikacji: polski
ISBN: 97883-242-1426-6 Rok wydania:
Lektor:
Kategoria: ebooki >> obyczajowe
Porównaj ceny (książka, ebook, audiobook).

Książka stanowi zbiór szkiców poświęconych reprezentacji (męskiego) homoseksualizmu w literaturze polskiej. Ramy chronologiczne pracy obejmują cały niemal XX wiek. Podobnie szeroko nakreślone są granice genologiczne - autora interesuje proza, liryka, ale także zagadnienie recepcji twórczości literackiej eksponującej tematykę homoseksualną.

Znajdź podobne książki Ostatnio czytane w tej kategorii

Darmowy fragment publikacji:

ISBN 97883-242-1426-6 Wstęp Literatura jako dziedzina sztuki od swego zarania stara się nadawać artystyczny kształt światowi ludzkich przeżyć; stara się tworzyć for- my wyrażające bogactwo naszych doświadczeń, przemyśleń, uczuć, naszego bycia w świecie. Dzięki literaturom minionych epok albo odrębnych kręgów kulturowych możemy je, epoki i kultury, sobie przybliżyć, potrafimy je zrozumieć. Podobnie nasza literatura stano- wi dla innych źródło poznania i zrozumienia polskiej historii, kul- tury i charakteru. Literatura jest też źródłem indywidualnego i zbio- rowego samopoznania, wglądu. W rozumieniu Sienkiewicza była rodzajem autoterapii narodowej, Żeromski poprzez jej medium kształtował moralną wrażliwość swojego pokolenia. Literatura jest przedmiotem nauczanym w szkole podstawowej, gimnazjum i liceum. Choć jej znaczenie w świecie multimediów i kul- tury masowej maleje, wciąż pozostaje ważnym elementem kulturo- wego wyposażenia człowieka. Dla wielu ludzi pytanie o seksualność literatury wydawać się może obrazoburcze. Niemniej jednak tematyka miłości, pożądania i seksualności jest wszechobecna: począwszy od Pieśni nad pieśniami i Iliady, poprzez lirykę miłosną trubadurów i Ulissesa Jamesa Joyce’a, aż po twórczość Michela Houellebecqa czy Elfriede Jelinek. Na dobrą więc sprawę mamy prawo, a właściwie obowiązek, pytać o to, jak, w jakich ideologicznych ramach, w jakich społecznych warunkach ten temat się pojawia. Możemy również pytać o to, jak dominujące w danej epoce czy kulturze wyobrażenia na temat natury miłości, 6 Wstęp pożądania, seksualności wpływały na formę ich komunikowania w literaturze, a także, jak literackie przedstawienia zmieniały rze- czywistość społeczną, bo i tak bywało. Nasza seksualność jest uwarunkowana biologicznie, społecznie i kul- turowo – nie ma jednej „prawidłowej” formy. Możemy mówić tylko o dominującym w danej populacji, na danym terenie czy w danej epoce sposobie jej przeżywania, a XX wiek w jej dziejach to stulecie burzliwe: otwierają je „narodziny homoseksualisty”, który za sprawą skandali obyczajowych Wilde’a, Kruppa czy Eulenburga znalazł się na ustach wszystkich, okres międzywojnia to mocowanie się między tendencją gwałtownej liberalizacji norm seksualnych a próbami ich rygorystycznego podporządkowania dominującym ideologiom, po II wojnie światowej kraje Zachodu przeżywają „lato miłości” 1968 roku, Wschód (w tym Polska) tylko szczątkowo uczestniczy w tym zjawisku. Koniec stulecia przebiega w cieniu AIDS, ale to zarazem okres poszerzania zakresu swobód mniejszości seksualnych i nieby- wałej skomercjalizowanej „seksualizacji” kultury popularnej. W Polsce historia seksualności krzyżuje się z polityką: cezura roku 1989, któ- ry wyznacza początek demokratyzacji politycznej, dla norm seksu- alnych oznacza pod pewnymi względami wzrost rygoryzmu i domi- nację etyki katolickiej wpływającej na państwową legislację, edukację, służbę zdrowia. Tej tendencji towarzyszy z drugiej strony zmasowa- na inwazja seksualności utowarowionej, skomercjalizowanej. Ofiarami tej sprzeczności są ludzie młodzi: z jednej strony atakują ich wyob- raźnię obrazy hedonistycznej seksualności, z drugiej edukatorzy „umywają ręce” (brak właściwie w polskiej szkole edukacji seksualnej) lub w anachroniczny sposób przekazują równie anachroniczną i nie- funkcjonalną wiedzę lub zgoła „pseudowiedzę” na temat ludzkiej seksualności. Polska XX-wieczna literatura nie jest zawieszona w próżni – te- matyka seksualności, miłości i pożądania jest w niej naturalnie obec- na. Obecne jest też, specyficzne z punktu widzenia większości spo- łeczeństwa, doświadczenie pożądania jednopłciowego. Czy warto się nim zainteresować? Intuicyjna odpowiedź brzmi: warto, szczególnie że niewielu badaczy literatury, historyków czy krytyków się nad nim pochylało. W związku z tym literaturoznaw- Wstęp 7 ca, który takim wycinkiem pola literackości się zainteresował, może cieszyć się z możliwości, które ono mu daje: jest w tym trochę po- czucia odkrywcy albo poszukiwacza złota, który znajduje nowy teren i może dość swobodnie określać jego granice. I, podobnie jak ten odkrywca czy poszukiwacz, musi liczyć się z tym, że inni też – na własną rękę lub jego śladem – ruszyli w drogę i wkrótce trzeba będzie zmierzyć się z konkurencją. Satysfakcja odkrywcy musi jednak przełożyć się na wartość bez- względną: lądy, które odkrywa i opisuje, muszą też zainteresować innych: kolonizatorów, naukowców, przedsiębiorców, wojskowych itd. Literaturoznawca w swoich dociekaniach winien dążyć do „obiek- tywizacji” wartości wyników swoich badań, zainteresowania nimi nie tylko swoich kolegów po fachu, ale także socjologów, historyków, antropologów, filozofów, psychologów. Pisząc książkę, którą Czytelnik ma w ręku, chciałem dokonać autorskiego opisu pewnego kulturowego, a więc interesującego nie tylko badacza form literackiej ekspresji, fenomenu: nadawania arty- stycznej formy pożądaniu, które przez stulecia było kulturowo nieme („miłość, która nie śmie powiedzieć swego imienia”) i wszelkie pró- by jego wypowiedzenia w istniejącym systemie znaczeń stwarzały mówiącemu, szczególnie na początku, olbrzymi problem. Męski ho- moseksualizm, bo takim szczególnie się interesuję, stanowi dla pi- sarza problem natury moralnej, artystycznej i, często, osobistej. Najlepiej widać to u Iwaszkiewicza, dla którego wyrażenie doświad- czenia homoerotycznego pożądania jest niezwykle trudne, niejed- nokrotnie z niego rezygnuje (Przyjaciele, Zmowa mężczyzn), a gdy już do niego dochodzi, odbiorca musi przedzierać się przez szyfr mitów, skojarzeń muzycznych, filozoficznych tradycji, narracyjnych uskoków i nieciągłości. Wrażliwość odbiorców literatury to oddziel- ne zagadnienie, z którym próbowałem się zmierzyć, wychodząc z za- łożenia, że bez opisu recepcji „literatury homoseksualnej” nie da się stworzyć aspirującego do pełni jej obrazu. Moja praca nie jest ani monografią, ani katalogiem motywów – w swej istocie bowiem stanowi zbiór artykułów, z których większość była już publikowana w naukowych periodykach („Teksty Drugie”, „Pamiętnik Literacki”, „UNIgender”). Niemniej jednak artykuły te układają się w pewien porządek, narzucają pewną strukturę, jednym 8 Wstęp słowem tworzą w intencji piszącego te słowa ramę opisu doświad- czenia homoerotycznego w polskiej kulturze literackiej XX wieku. Książka powstała na bazie obronionej w 2006 r. na Uniwersytecie Śląskim rozprawy doktorskiej pod tytułem „Polska literatura homo- seksualna po 1980 roku” napisanej pod kierunkiem profesora dra habilitowanego Krzysztofa Kłosińskiego. W tym miejscu pragnę serdecznie Panu Profesorowi podzięko- wać za poświęcony mi czas, za (nad)ludzką cierpliwość i – przede wszystkim – za niewyczerpane pokłady inspiracji i wiary – tej ostat- niej często mi brakowało. Dziękuję również Pani Profesor Indze Iwasiów i Panu Profesorowi Marianowi Kisielowi za krytyczną i inspirującą lekturę rozprawy. Uwagi recenzentów pozwoliły mi nadać pracy ostateczny kształt, wyjaśnić miejsca niejasne, unikać intelektualnych płycizn. Wszelkie defekty tej ostatecznej wersji, którą macie Państwo przed sobą, są wyłącznie moją winą. Wiele inspiracji i pomysłów, które w tej pracy wykorzystałem, zawdzięczam zajęciom ze student(k)ami na Gender Studies przy ISNS UW, toteż pragnę im tu serdecznie za te zajęcia podziękować. Podziękowania należą się również Pani Profesor Bożenie Chołuj i Pani Profesor Małgorzacie Fuszarze, dzięki którym miałem okazję te zajęcia prowadzić. Dziękuję również Panu Profesorowi Germanowi Ritzowi, który przyjął mnie w 2002 r. w swojej pięknej zuryskiej willi przy Hauser Strasse 19 i bezinteresownie poświęcił sporo czasu i cierpliwości na rozmowę z nieznanym sobie i bardzo „nieopierzonym” absolwentem śląskiej polonistyki. Dziękuję również najbliższym, mamie i żonie – bez ich wspar- cia i cierpliwości nie byłbym w stanie tej książki napisać. Podziękowania winien jeszcze jestem Wydziałowi Kultury Śląskiego Urzędu Marszałkowskiego. Stypendium w dziedzinie kul- tury, którego byłem w 2009 r. beneficjentem, dało mi możliwość skupienia się na pisaniu i pracy redakcyjnej nad książką. Rozdział 1 Kanon i kanony, czyli jak rozumieć pojęcie „literatura homoseksualna”? German Ritz na zadane przez siebie pytanie: „Czy istnieje polska literatura homoseksualna?”1, formułuje twierdzącą odpowiedź, pre- cyzując przy okazji jej wyróżniki i sytuując ją w porządku historycz- noliterackim – okazuje się, że literatura tego typu istnieje, „jakkolwiek zawoalowuje swą obecność w takim stopniu, w jakim nie czyni tego bodaj żadna inna literatura homoseksualna Europy i Ameryki”. Dzięki temu jednak literatura tego typu może wejść do kanonu i „jest częścią ukształtowanej przez polską literaturę samowiedzy”. Wartością tak rozumianej literatury jest, twierdzi Ritz, zagrożona w polskich realiach wierność pięknosłowiu i obecność tego, co prywatne. Symbolem pierwszej wartości jest niewątpliwie twórczość Iwaszkiewicza, drugą zaś najlepiej uosabia poezja Białoszewskiego. Trzecią, ambiwalentną, wartością (ta teza jest chyba nadto pojemna) jest zdolność tej literatury do „podkopywania dyskursu władzy” lub, przeciwnie, „nadto gorliwego potwierdzania go” (to według Ritza casus Andrzejewskiego i Iwaszkiewicza).2 Tezy szwajcarskiego polonisty zachowują wagę przede wszystkim w odniesieniu do literatury o charakterze sublimacyjnym, pseudo- 1 G. Ritz, Literatura w labiryncie pożądania. Homoseksualność a literatura polska, przeł. A. Kopacki, „Pogranicza” 1998, nr 1, s. 98. 2 Tamże, s. 98. Zob. ciekawe w tym kontekście rozważania Antoniny Kłoskowskiej poświęcone m.in. Janowi Lechoniowi i Witoldowi Gombrowiczowi w artykule Negacja polskości i obsesja polskości, w: taż, Kultury narodowe u korzeni, Warszawa 2005, s. 394–401. 10 Kanon i kanony, czyli jak rozumieć pojęcie „literatura homoseksualna”? nimującej homoseksualność, artystowskiej. Warto przy tym jednak powrócić do wyjściowego pytania: „Czy istnieje polska literatura homoseksualna?”, a nawet uszczegółowić je, pytając o to, czy istnie- je taka literatura w obrębie tzw. kanonu. Proponuję pozostać przy proponowanym przez szwajcarskiego badacza zestawie nazwisk: Jarosława Iwaszkiewicza, Witolda Gombrowicza, Jerzego Andrzejewskiego, Wilhelma Macha, Mirona Białoszewskiego – utwory wszystkich wymienionych niewątpliwie należą do kanonu polskiej literatury, odnajdujemy w nich, mniej lub bardziej jawną (na ogół jednak bardzo zawoalowaną, w przypadku Białoszewskiego niemal nieczytelną) obecność „tajnych znaków” dys- kursu homoseksualności. Czy to jednak znaczy, że n a l e ż ą c a d o k a n o n u l i t e r a t u r a h o m o s e k s u a l n a, o której pisze szwajcar- ski polonista, rzeczywiście i s t n i e j e,3 a jeśli odpowiedź będzie twier- dząca, należy postawić kolejne pytanie: w j a k i s p o s ó b istnieje?4 Warto zastanowić się nad sposobem jej istnienia, gdyż rzut oka na kanony innych literatur wystarcza, by przekonać się, że linia roz- wojowa polskiej „literatury homoseksualnej” przebiegała nieco inaczej, według jej własnej – „dyskretnej” – trajektorii. Oto bowiem, przy wszystkich teoretycznych zastrzeżeniach i wszystkich możliwych definicjach tego, czym jest kanon, mniej lub bardziej ewidentnie homoseksualne5 teksty stanowią sporą część ka- nonu literatury angielskiej wieku XVI i XVII (Marlowe i Szekspir), 3 Pierwszą próbą powołania go do życia była antologia W. Jöhlinga pt. Dyskretne namiętności. Antologia polskiej prozy homoerotycznej (Poznań 1992). Na książkę skła- da się szereg bardzo różnorodnych fragmentów pochodzących zarówno z dzieł autorów kanonicznych (Witkiewicz, Iwaszkiewicz, Andrzejewski), znanych ( Jerzy Waldorff, Marek Nowakowski), jak i mniej uznanych, takich jak Tadeusz Henczel czy Witold Jabłoński. 4 Dalszy ciąg moich rozważań nie jest niczym innym, jak odniesieniem się do słynnego zdania z „Aksjomatu 6” Eve Kosofsky-Sedgwick: „Relacje studiów gejow- skich do debat nad kanonem są i najlepiej, by były zawiłe i kręte”: E.K. Sedgwick, Epistemology of the Closet, Los Angeles 1990, s. 48. Zob. także B. Warkocki, Homoniewiadomo. Polska proza wobec odmienności, Warszawa 2007, s. 189. 5 Mam oczywiście świadomość, że użycie przymiotnika „homoseksualne” jest w tym przypadku anachronizmem. Dzieje tej kategorii pojęciowej nie sięgają głębiej niż do połowy XIX stulecia. Nie ulega jednak wątpliwości, że homoseksualny eros w XVI-wiecznej humanistycznej Europie był zjawiskiem stosunkowo powszechnym, a jego obecność pozostawiła ślady w tekstach literackich. Kanon i kanony, czyli jak rozumieć pojęcie „literatura homoseksualna”? 11 wieku XIX (ze sztandarową postacią Oscara Wilde’a). Ich homosek- sualność/homotekstualność została precyzyjnie steoretyzowana i jest wpisywana w porządek odczytań kanonicznych.6 Refleksja, teoretycz- na i historycznoliteracka, jest naprawdę imponująca, wystarczy przy- toczyć tytuły kilku najważniejszych pozycji dotyczących omawianego okresu i omawianej literatury; pozycji, dodajmy, o charakterze prze- krojowym, analizujących nie pojedyncze dzieła, ale całe przebiegi ho- moseksualnych wątków.7 Analogicznie rzecz wygląda w przypadku literatury amerykańskiej, gdzie tematyka homoseksualna (mniej lub bardziej ściśle wiążąc się z uwarunkowaniami biograficznymi) na do- bre pojawia się w pierwszej połowie XIX w. w twórczości transcen- dentalistów (uwznioślenie męskiej przyjaźni kosztem heteroseksualnej miłości w pisarstwie Ralpha W. Emersona, H.D. $oreau), kulmina- cję swą osiąga w twórczości Walta Whitmana w połowie stulecia, a na- stępnie przejawia się bardzo wyraźnie u Henry’ego Jamesa. Nie trze- ba dodawać, że sygnalizowane zjawiska, wpisane w literacki kanon literatury angielskiej i amerykańskiej, są teoretyzowane, przetwarzane i przyswajane przez instytucje generujące kanon i kanoniczne sposo- by czytania. Rzut oka na XIX-wieczny kanon literatury francuskiej utwierdza nas w przekonaniu, że wątki homoerotyczne, przeplatając 6 Sedgwick polemizuje z Allanem Bloomem, który w Umyśle zamkniętym bro- ni pojęcia uniwersalnego „kanonu mistrzowskiego” z jego granicznymi punktami: platońskim Fajdrosem i Śmiercią w Wenecji Tomasza Manna – dziełami, które repre- zentują „wewnętrznie sprzeczną tradycję pobudzania i uświetniania (glamorization) męsko-męskiego pożądania w koegzystencji z zaprzeczaniem, powstrzymywaniem lub wyciszaniem jego zaspokojenia”. W swojej polemice przypomina fakt, że być może największą zasługą feministycznego literaturoznawstwa było nazwanie tego mistrzowskiego kanonu (t h e master canon) jakimś, pewnym kanonem (a particular canon). Innymi słowy, feminizm nadkruszył kanon rozumiany zarówno jako zamknię- ty zbiór dzieł, jak i kanoniczność pojmowaną jako procedura dyscyplinowania lek- tury. Por. E.K. Sedgwick, dz. cyt., s. 50. 7 Warto wymienić kilka tytułów prac tego typu: R. Dellamora, Masculine Desire: e Sexual Politics of Victorian Aestheticism,Chapel Hill, University of North Carolina Press, 1990; B. Reade (ed.), Sexual Heretics: Male Homosexuality in English Literature from 1850 to 1900, New York 1971; E.K. Sedgwick, Between Men: English Literature and Male Homosocial Desire, New York, Columbia University Press, 1985. Dodajmy do tej listy jeszcze ważną książkę poświęconą tematyce lesbijskiej: L. Faderman, Surpassing the Love of Men: Romantic Friendship and Love between Women from the Renaissance to the Present, New York 1981. 12 Kanon i kanony, czyli jak rozumieć pojęcie „literatura homoseksualna”? się nieustannie między biografią a tekstem literackim, wyznaczają sporą jego część: pojawiają się bardzo wyraźnie u Balzaka, stygmaty- zują biografie Verlaine’a i Rimbauda, a później także objawiają się w twórczości niekwestionowanych klasyków pierwszej połowy XX wieku: André Gide’a, Marcela Prousta, Jeana Cocteau. Mniej więcej w połowie XX wieku we wszystkich tych literatu- rach dochodzi do ciekawego zjawiska: „kanon homoseksualny” zo- staje oddzielony od kanonu ogólnego.8 W praktyce oznacza to, że pojawiają się literackie nisze (literatura gejowska), w których formu- ją się, niezależnie od hierarchii kanonu ogólnego i bieżącego „lite- rackiego mainstreamu”, kanony partykularne i partykularne obiegi literackie. Choć proces ten zaczyna się wcześniej (lata 30.), to na jego znaczące przyśpieszenie wpływ mają w głównej mierze zjawiska o charakterze zewnątrzliterackim: przemiany społeczne9 i sprzęg- nięta z nimi specyfikacja kanałów dystrybucji. Po 1969 roku – stwierdza jeden z najważniejszych gejowskich pisarzy amerykańskich, Edmund White w rozmowie z A. Taborską – wydawcy uznali, że powinny istnieć gejowskie komiksy, kryminały, przewodniki gejowskie, gejowskie książki dla dzieci i młodzieży, i tak dalej. Dziś ich wizja niemal się sprawdziła.10 Taka organizacja rynku literackiego bezpośrednio wpływa na hierarchizacje literackich porządków. White raz jeszcze: Moja książka z 1985 r., Caracole, w której w ogóle nie występują homoseksualiści, zirytowała większość gejowskich czytelników. W Ameryce systemy reklamy i sprzedaży są tak zorganizowane, że dystrybutorzy nie wiedzieli, co począć z heteroseksualną książką ho- 8 Przeciwko temu, można wnioskować, buntuje się Bloom, który w bardzo „hydrauliczny” sposób odczytuje Freuda: oto rewolucja seksualna lat 60. roztrwoni- ła energię kateksji, która, dotychczas wypierana, pozostawała w stanie gotowości, a jej nadmiar obsadzany był w działania twórcze. „Ryczący za drzwiami lew” okazał się „małym udomowionym kotkiem”. Por. E.K. Sedgwick, dz. cyt., s. 56. 9 Ich symbolicznym momentem jest w Ameryce Stonewall Rebellion, we Francji twórczość Jeana Geneta i jej recepcja w najbardziej wówczas opiniotwórczym środowisku skupionym wokół J.P. Sartre’a. 10 Cóż z tego, że robi się to teraz… z Edmundem White’em rozmawia Agnieszka Taborska, „Literatura na Świecie” 1997, nr 3, s. 151. Kanon i kanony, czyli jak rozumieć pojęcie „literatura homoseksualna”? 13 moseksualnego pisarza. Caracole bardzo źle się sprzedawała, mimo że zdaniem krytyków to jedna z moich najlepszych książek (...) Więcej jest czytelników gotowych kupować literaturę homoseksualną niż he- teroseksualną. Nowa gejowska powieść sprzedaje się w około pięciu tysiącach egzemplarzy, powieść napisana przez autora heteroseksual- nego – jedynie w trzech tysiącach.11 Powstający w tych warunkach partykularny kanon z łatwością inkorporuje wybrane elementy bogatej w zapisy homoseksualnego doświadczenia tradycji ogólnej, umieszczając je we własnym aksjo- logicznym i estetycznym kontekście. Uwaga Ritza, że polska litera- tura zawoalowuje obecność wątków homoerotycznych, sprawia wra- żenie eufemizmu. Na próżno szukalibyśmy analogii klasycznych XIX-wiecznych utworów homoseksualnych literatury angielskiej, amerykańskiej czy francuskiej w twórczości polskich klasyków. Sytuacja wygląda podobnie, gdy pod lupę bierzemy literaturę epok wcześniejszych.12 Męski homoseksualizm stanowi absolutne tabu – kontrowersyjne i dotyczące przede wszystkim biografii tezy stawia wobec Słowackiego Jan Zieliński.13 Szczątkową obecność homosek- sualizmu kobiecego w tekstach odkrywają badaczki literatury kobie- cej (m.in. S. Walczewska) w twórczości Narcyzy Żmichowskiej. Archeologiczne odczytanie twórczości tej pisarki jest z pewnością istotne i uzupełnia nasz obraz epoki, ale na jego tle jeszcze bardziej uwidacznia się brak homotekstualności14 w kluczowym dla tworze- 11 Tamże, s. 151–152. 12 Choć w perspektywie studia nad kulturową pozycją homoseksualizmu wyda- ją się ciekawe. Przypomnieć wypada, że np. Stanisław Herakliusz Lubomirski pisał o sobie: Jam wszeteczeństwa każdego świadomy/i obywatel bezbożnej Sodomy!, por. Poeci polskiego baroku, oprac. J. Sokołowska, K. Żukowska, Warszawa 1965, t. II, s. 230. O rozwinięcie tego nurtu badań apeluje (przypominając przy okazji arcyciekawą leksykę staropolską związaną z polem semantycznym homoseksualności) P. Oczko w artykuje „Dlaczego nie chcę pisać o staropolskich samcołożnikach? Przyczynek do ‘archeologii’ gay studies w Polsce”, „Teksty Drugie” 2008, nr 5, s. 32–50. 13 J. Zieliński, SzatAnioł. Powikłane życie Juliusza Słowackiego, Warszawa 2000. 14 Pojęciem „homotekstualność” posługuję się za Pawłem Leszkowiczem i Tomaszem Kitlińskim, którzy – w ślad za Julią Kristevą – w książce Miłość i de- mokracja. Rozważania o kwestii homoseksualnej w Polsce piszą: „Do rozważań nad studiami dotyczącymi orientacji seksualnej w historii, społeczeństwie i kulturze spekulatywnie wybraliśmy pojęcie homotekstualności. Pomiędzy homoseksualnością 14 Kanon i kanony, czyli jak rozumieć pojęcie „literatura homoseksualna”? nia się każdego kanonu narodowego wieku XIX, czego skutkiem może być znacznie dalej idąca niż w przypadku omawianych wyżej literatur alienacja postulowanego polskiego „kanonu homoseksual- nego”. Mówiąc prościej: ze względu na brak odpowiednich tekstów część wspólna obu kanonów, ogólnego i „homoseksualnego”, umniej- szona jest w polskich warunkach o istotny, jeśli nie kluczowy, element tradycji XIX-wiecznej. Dzięki pionierskim pracom Ritza dość dobrze został opisany status „literatury homoseksualnej” w dwudziestoleciu międzywojen- nym. Obecność wątków homoseksualnych stwierdza on w twórczo- ści Jarosława Iwaszkiewicza z lat trzydziestych, w pisarstwie Gombrowicza i w Adamie Grywałdzie Tadeusza Brezy. Do tych na- zwisk i tytułów dodać można jeszcze, pozostającego wówczas w rę- kopisie, Efebosa Karola Szymanowskiego, lirykę Józefa Czechowicza czy Stefana Napierskiego. W istocie jednak doświadczenie homo- seksualne osią tekstu pozostaje tylko w części utworów niektórych spośród wymienionych autorów (np. we wczesnej prozie Iwaszkiewicza wątki homoseksualne podlegają daleko idącej sublimacji), najwyraź- niej ma szansę ulec tematyzacji w prozie psychologicznej, a więc w opowiadaniach Iwaszkiewicza z lat trzydziestych (Przyjaciele, Zygfryd, Nauczyciel) czy w Adamie Grywałdzie Brezy. Niestety, tra- dycja prozy psychologicznej zostaje zerwana wraz z wybuchem II wojny światowej, po której nie odradza się (nie może się odrodzić) w kształcie, który pozwalałby na wykrystalizowanie się „literatury homoseksualnej” w postaci nurtu analogicznego do takich nurtów w obrębie powojennej literatury jak „powieść chłopska” czy nurt „małego realizmu”.15 Ta niemożność w przypadku twórczości Iwaszkiewicza oznacza np. „nową sublimację i estetyzację”, a więc powrót do modernistycznego kodowania „zakazanych” treści.16 Procesy i tekstualnością istnieje osobliwe połączenie, które to pojęcie obejmuje”. P. Leszkowicz, T. Kitliński, Miłość i demokracja. Rozważania o kwestii homoseksualnej w Polsce, Kraków 2005, s. 144. 15 Opatrzona znakiem „innego pożądania” twórczość autorek i autorów brytyj- skich, amerykańskich, francuskich wyewoluowała w istotnej mierze z tradycji prozy psychologicznej. O zerwanej tradycji prozy polskiej zob. I. Iwasiów, Gender dla śred- nio zaawansowanych, Warszawa 2004, s. 55. 16 Por. G. Ritz, Jarosław Iwaszkiewicz. Pogranicza nowoczesności, przeł. A. Ko- packi, Kraków 1999, s. 99. Kanon i kanony, czyli jak rozumieć pojęcie „literatura homoseksualna”? 15 te, sublimacja i estetyzacja, nie ograniczają się jedynie do pisarstwa Iwaszkiewicza i bez obawy można przyjąć, iż wystąpiły także w twór- czości innych pisarzy (w tym także Wilhelma Macha), którzy, obar- czeni społecznymi, politycznymi i etycznymi zadaniami, jakie przed nimi stawiano (względnie: jakie przed sobą stawiali), wyrzekali się homoseksualnej tematyki jako znaczeniowej osi tekstu. Tę „homosek- sualną panikę” polskich pisarzy (skontrastowaną z postawą ich za- chodnioeuropejskich kolegów) najtrafniej, choć chyba nie do końca świadomie, ujął Gombrowicz we fragmencie Dziennika III: Genet! Genet! Wyobraźcie sobie co za wstyd, przyplątał się do mnie ten pederasta, ciągle za mną chodził, ja idę ze znajomymi, a tu on na rogu, gdzieś, pod latarnią, i jakby kiwał... daje mi znaki! Zupełnie jakbyśmy byli z tej samej branży! Kompromitacja! A także – możliwość szantażu! (...) Wydawało mi się, że to ja wywołałem Geneta, ja go sobie wymyśliłem, jak wymyśliłem sceny z moich książek... A jeśli przewyższał mnie, to jako twór własnej mojej wyobraźni. Ale poczułem się niewyraźnie... ta bratnia dusza była, hm, kompromitująca...17 Powojenna „literatura homoseksualna” znajduje się, z jednej stro- ny, w centrum kanonu (w przeciwieństwie do „literatury kobiecej” sytuowanej zawsze na jego peryferiach), z drugiej jednak strony występujące w niej wątki homoseksualne poddane są tak daleko idącej sublimacji, utajeniu, marginalizacji, że stawia to pod znakiem zapytania zastosowanie klasyfikującego przymiotnika „homoseksu- alna” do jej opisu nie tylko przy mierzeniu jej wzorcowymi miarami stosowanymi wobec literatur zachodnioeuropejskich i amerykańskiej, ale nawet przy ograniczeniu się do deskrypcji jej wewnętrznej dy- namiki, która zakłada dominację tematów „wysokich”, etycznych, czego skutkiem z kolei jest dewaloryzacja twórczości psychologicz- nej, społeczno-obyczajowej itp., a więc takiej, w obrębie której w in- nych warunkach społeczno-kulturowych rodził się nurt homosek- sualny/gejowski. Jak obrazowo ujmuje to I. Iwasiów: „kanon przykrawano nam, jakbyśmy wszyscy byli zapatrzonymi we wznio- słość platońskiej uczty mężczyznami”18. 17 W. Gombrowicz, Dziennik III, 1961–1966, Kraków 1989, s. 133–134. 18 I. Iwasiów, Gender…, dz. cyt., s. 54. 16 Kanon i kanony, czyli jak rozumieć pojęcie „literatura homoseksualna”? Trudności w opisie „literatury homoseksualnej” w obrębie kano- nu dostarcza zatem sama literatura: wątki się rwą, motywy najczęś- ciej pozostają ukryte, obowiązuje zasada dyskrecji i „tajnych znaków” innego pożądania. Trudność nie oznacza oczywiście nieobecności: w bezdyskusyjnym korpusie kanonu literatury dwudziestolecia, a jesz- cze silniej literatury powojennej w kraju i na emigracji, teksty ho- moseksualne lub posiadające wyraźną homoseksualną komponentę są obecne. Nie należy jednak zapominać, że pojęcie kanonu impli- kuje istnienie nie tylko zestawu utworów, ale także (a może przede wszystkim) aksjologicznej siatki, którą się nań nakłada; siatki po- zwalającej porządkować sensy, ustalać hierarchie, odczytywać zna- czenia, utwierdzać oficjalne interpretacje. Na tym poziomie obecność literatury homoseksualnej w kanonie napotyka kolejną trudność. W proponowanej przez literackich prawodawców siatce aksjologicz- nej nie pojawiły się kategorie interpretacji i wartościowania tekstu/ motywu homoseksualnego. Mówiąc obrazowo: wątek homoseksual- ny niczym mała rybka przepływa przez oczka sieci i pogrąża się w mętnej wodzie plotek, anegdot, wspomnień, historyjek, okołoli- terackich błahostek i niepoważnych dykteryjek. Nie istnieje jako problem interpretacji czy teorii tekstu. Rzuciwszy okiem na „materię” kanonu, przejdźmy do jego „for- my”, a więc konstrukcji sieci aksjologicznej, która wyznacza prag- matyczny aspekt jego istnienia: Jeśli przyjrzymy się dyskusjom wokół kanonu – twierdzi Inga Iwasiów – nasilającym się w Polsce po roku 1989, przekonamy się o jednym: nie mieliśmy (w tych dyskusjach) do czynienia z żadnym poluzowaniem, raczej z podmienieniem pozycji z jednej listy przez pozycje z listy drugiej, zawsze przytwierdzonej do nadrzędnego zbio- ru „wartości”.19 Jak zatem rozumieć istnienie „literatury homoseksualnej” w ra- mach kanonu? Ritz swojej opinii nie precyzuje: teksty autorów, o któ- rych mówi, są – według niego – zarazem „homoseksualne” i „kano- niczne”. Zdaje się nie zauważać, że te jakości nie występują 19 I. Iwasiów, Wokół pojęć kanon, homoerotyzm, historia literatury, „Katedra” 2001, nr 1, s. 101. Kanon i kanony, czyli jak rozumieć pojęcie „literatura homoseksualna”? 17 równocześnie, a można nawet zaryzykować tezę, iż się wzajemnie wykluczają, gdyż teksty należące do kanonu są w kanoniczny sposób odczytywane (wszak wejście utworu do kanonu owocuje petryfikacją jego sensów), a w tradycyjnym rozumieniu kanon: winien umacniać horyzontalnie spoistość narodowej wspólnoty, wyzna- czać (...) obszar zadomowienia, ale będzie też utrwalał ciągłość, zaspo- kajał naturalną potrzebę rodowodu, potrzebę posiadania historii, a więc ustanawiał dzięki pamięci zbiorowej więź w czasie niejako wertykalną, przymierze między dawnymi i nowymi laty, przymierze międzypoko- leniowe...20 W świetle powyższych słów staje się zrozumiałe, że „partyku- larne” odczytanie homoseksualnych sensów będzie aktywnością „nie- kanoniczną” bądź, w najlepszym przypadku, podkopującą ściśle związaną z określonym kręgiem wartości „kanoniczność”.21 Iwasiów na przykładzie literatury łagrowej pokazuje, w jaki spo- sób działa selektywny mechanizm włączania w obręb kanonu. Oto jak pod pozorem zmienności utrzymane zostaje status quo: Ruch zmian w kanonie kamufluje jego faktyczną nieprzepuszczalność na treści grożące inwersją. Przykładem spektakularnym jest kariera lite- ratury łagrowej, która stała się nową, martyrologiczną świętością, nie- możliwe jest więc dostrzeżenie w jej znakach, metaforach, tematach stref zakazanych, obszarów milczenia i wykluczeń. Historia sowieckiego to- talitaryzmu ma swoje obszary nieciągłości, widoczne, gdy stracimy z oczu jej rzekomą uniwersalność, podkreślaną przez autorów nowego kanonu. Nie ma w niej mowy o losie „innych” – gejów i lesbijek. Nawet szacunek dla ofiar ma swój kanon, swoje granice. Prześladowania za odchylenie od heteropatriarchalnego wzorca należą do sfery niewyrażalnego, chociaż 20 J. Prokop, Kanon literacki i pamięć zbiorowa. Referat wygłoszony na Zjeździe Polonistów „Wiedza o literaturze i edukacja”, w: Wiedza o literaturze i edukacja. Księga referatów Zjazdu Polonistów, red. T. Michałowska, Z. Goliński, Z. Jarosiński, Warszawa 1996, s. 23–24. 21 W tym miejscu warto postawić pytanie o stosunek teorii queer do istnienia kanonu w ogóle. Queer w koncepcji np. Jacka Kochanowskiego to Władza/Opór, która, jak rozumiem, odrzuca możliwość konstruowania jakichkolwiek kanonów, które ex definitione są tworami Władzy/Wiedzy. Por. J. Kochanowski, Spektakl i wła- dza. Perspektywa społecznej teorii queer, Łódź 2009. 18 Kanon i kanony, czyli jak rozumieć pojęcie „literatura homoseksualna”? wydaje się, że właśnie doświadczenie totalitaryzmu uchyla wszelkie tabu, pozwala mówić rzeczy, jakie nigdy wcześniej nie miały reprezentacji w sztuce ani w innych formach społecznego dyskursu.22 Przykładem na „nieprzepuszczalność” kanonu wobec pewnych, „inwersyjnych” treści mogą być efekty ankiet i dyskusji z pierwszej połowy lat 90., kiedy temat zmian kanonu i w kanonie był zagadnie- niem palącym. Ankiety bądź dyskusje prowadzono wówczas na łamach czasopism („Kultura”, „Polityka”, „Znak”) i podczas sesji naukowych (zorganizowana przez IBL i redakcję czasopisma „Res Publica Nowa” sesja „Literatura i demokracja” – listopad 1993). Pierwszą z tych dys- kusji, na łamach „Kultury”, zainicjował Jerzy Giedroyc, a przeprowa- dził Włodzimierz Bolecki w 1992 roku.23 Uznani badacze i wpływo- wi krytycy wypowiadali się na temat pisarzy przecenianych i niedocenianych. Ogólna konkluzja wynikająca z ankiety była taka, że są/byli hołubieni autorzy zaangażowani politycznie i moralnie, natomiast defaworyzowano twórców, dla których naczelną rolę od- grywało nowatorstwo artystyczne i formalne. Wyrażone przez respon- dentów opinie, można stwierdzić po latach, w minimalnym stopniu – jeśli w ogóle – wpłynęły na kształt kanonu, który nie uległ w swym zasadniczym kształcie właściwie znaczącym zmianom. Oprócz tego, raczej oczywistego, wniosku uwagę warto jednak zwrócić na rysującą się w ankiecie opozycję: ideologiczne – artystyczne. W intencji więk- szości respondentów w kanonie miała dokonać się ideologiczna de- kompresja, zelżenie rygorów etycznych na rzecz bardziej swoistych, literackich kryteriów wartościowania (czyżby wspominanego przez Ritza jako wyróżnik tekstu homoseksualnego „pięknosłowia”?). Pominięto więc w dużej mierze kryterium treściowe: postulowanego przez większość respondentów ruchu zmian w kanonie nie miało inicjować przewartościowanie tematyki, lecz przesunięcie ciężaru ocen z kryteriów treściowych na formalne. Łączy się ono oczywiście z ze- lżeniem etycznych rygorów pozwalających włączyć dany utwór do kanonu, ale nie oznacza radykalnego przewartościowania, które mo- głoby otworzyć perspektywy dla alternatywnych sposobów czytania 22 I. Iwasiów, Wokół pojęć..., dz. cyt., s. 102. 23 Por. Pisarze niedocenieni – pisarze przecenieni. Ankieta „Kultury”, „Kultura” 1992, nr 7/583–8/584, s. 153–185. Kanon i kanony, czyli jak rozumieć pojęcie „literatura homoseksualna”? 19 i hierarchizowania kanonu. Radykalne postulaty, jak na przykład wy- rażony przez Janusza Maciejewskiego podczas obrad plenarnych Zjazdu Polonistów w 1995 r. postulat włączenia „powstających na obszarze kultury polskiej dzieł pisanych w innych językach” (litewskim, białoruskim, ukraińskim) w obręb syntez dziejów literatury, pozosta- ją wciąż w sferze życzeniowej.24 W świetle powyższych wątpliwości coraz wyraźniej rysuje się teza, iż polska literatura homoseksualna w rozumieniu „obiektyw- nym”, historycznoliterackim – inaczej niż takie nurty w literaturach zachodnioeuropejskich – jako część kanonu nie istnieje, bo, po pro- stu, istnieć nie może. Polska literatura homoseksualna jako część kanonu to contradictio in adiecto. W jaki zatem sposób traktować tę literaturę, która istnieje; lite- raturę, w której wątki, motywy, obrazy, bohaterowie mają charakter mniej lub bardziej jawnie homoseksualny, jaki jest status wątków ho- moseksualnych w kanonicznych utworach Andrzejewskiego, Iwaszkiewicza czy Gombrowicza? Proponuję rzecz rozpatrzyć na przy- kładzie konkretnego tekstu. Kanonicznego i „homoseksualnego”. Dzieje recepcji Panien z Wilka obfitują w szereg interpretacji, o których możemy powiedzieć, że kreują ich kanoniczność (o Pannach piszą m.in.: K. Wyka, W. Kubacki, R. Przybylski, H. Zaworska).25 W nich i w innych pojawiają się – jako konteksty interpretacyjne – wielkie nazwiska z dziejów literatury i filozofii: Henri Bergson, Georg Simmel, Marcel Proust, Balzak, Iwan Turgieniew, Eliza Orzeszkowa. Tekst Panien... często traktowany jako „samotne arcy- dzieło”, przebywające w jakimś literackim empireum, zdaje się nie wynikać bezpośrednio z wcześniejszej twórczości pisarza. Przybylski, apologetycznie nastawiony, o całym wcześniejszym dorobku 24 J. Maciejewski, Powojenna synteza dziejów literatury polskiej, w: Wiedza o li- teraturze i edukacja, dz. cyt., s. 102. 25 K. Wyka, Oblicza świata, w: tenże, Szkice literackie i artystyczne, Kraków 1956, t. II, s. 123–151; W. Kubacki, Proza Iwaszkiewicza, w: tenże, Krytyk i twórca, Łódź 1948, s. 273–309; R. Przybylski, Eros i Tanatos. Proza Jarosława Iwaszkiewicza 1916–1938, Warszawa 1970; H. Zaworska, „Opowiadania” Jarosława Iwaszkiewicza, Warszawa 1985. Warto wymienić także 7 analiz badaczy młodszego pokolenia, które w świetle nowoczesnych metodologii wiele dopowiadają do nieco spetryfiko- wanego „klasycznymi” analizami odbioru noweli. Por. „Panny z Wilka” Jarosława Iwaszkiewicza, red. J. Madejski, I. Iwasiów, Szczecin 1996. 20 Kanon i kanony, czyli jak rozumieć pojęcie „literatura homoseksualna”? Skamandryty powie, że jest on „jakimś niezmiernie ważnym wstępem do zasadniczej pracy twórczej, którą rozpoczęły Panny z Wilka ”.26 Tom opowiadań Jarosława Iwaszkiewicza zawierający dwa jego, być może największe, arcydzieła: Panny z Wilka i Brzezinę ukazuje się w 1933 roku. Ówczesna krytyka, a później historia literatury przyjęły dwuczęściowy zbiór jako skończoną (w znaczeniu artyzmu, jak i formy) całość. W 1971 roku okazało się, że istnieje trzeci ele- ment zbioru – opowiadanie Przyjaciele.27 Opowiadanie Przyjaciele – pisze we wstępie do niego autor – na- pisałem w roku 1929, to znaczy już po zaczęciu, a przed skończeniem Brzeziny. Zostało zapowiedziane w wydawnictwie razem z Brzeziną. Potem opowiadanie to zostało przeze mnie wycofane, a na jego miej- sce przyszły Panny z Wilka.28 Wycofane opowiadanie nie maskuje – w przeciwieństwie do robiących to (przynajmniej częściowo) Panien z Wilka29 – swej ho- moseksualnej treści.30 Wiele wskazuje na to, że treści zawarte w nie- obyczajnym i zapomnianym przez historię literatury opowiadaniu31 26 R. Przybylski, Eros i Tanatos, dz. cyt., s. 8. Ciągłość dostrzega G. Ritz, twier- dząc, iż Panny z Wilka zamykają okres utworów poświęconych artyście: G. Ritz, Jarosław Iwaszkiewicz. Pogranicza nowoczesności, przeł. A. Kopacki, Kraków 1999, s. 165. Ritz sądzi, że kolejność utworów w wydaniu z 1933 r. jest nieprzypadkowa i że Panny (pierwsze) zamykają okres wcześniejszy, a Brzezina (druga) otwiera okres, w którym tematem wiodącym – wedle formuły Przybylskiego – będzie związek Erosa i Tanatosa. G. Ritz, Jarosław Iwaszkiewicz…, dz. cyt., s. 164–168. 27 Jego pełny i niezmieniony tekst ukazał się po raz pierwszy w zbiorze Opowiadań muzycznych (Warszawa 1971). 28 J. Iwaszkiewicz, Przyjaciele, w: tenże, Opowiadania muzyczne, Warszawa 1971, s. 7. 29 Por. G. Ritz, Jarosław Iwaszkiewicz..., dz. cyt., s. 176–185; B. Zielińska, Mroczne ścieżki pożądania. Interpretacja psychoanalityczna, w: „Panny z Wilka” Jarosława Iwaszkiewicza, dz. cyt., s. 55–68. 30 „Otrzymujemy coś w rodzaju homoseksualnych Liaisons dangereuses, które jed- nak w rezultacie protokolarnego obiektywizowania uczuć ciążą niekiedy zanadto ku powieści społecznej i tracą swą artystowską kunsztowność.” G. Ritz, Jarosław Iwaszkiewicz..., dz. cyt., s. 114. 31 Wspomniał je ostatnio Grzegorz Piotrowski w swoim szkicu: Podwójny świat. Uwagi o narracji i tożsamości w tekstach homoseksualnych Jarosława Iwaszkiewicza, „Teksty Drugie” 2007, nr 6, s. 207–218. Kanon i kanony, czyli jak rozumieć pojęcie „literatura homoseksualna”? 21 zostały przeformułowane w tekście Panien rozsadzanym od wewnątrz przez znaki represjonowanej homoseksualności.32 Przypatrzmy się kilku z nich. Wiktor Ruben, jak pamiętamy, w młodości spędził noc z Julią. Jaka jest jej płeć? Tajemniczy Carpentarius, ponoć przyjaciel Iwaszkiewicza, gdy zapytał go w 1945 roku o Józia Świerczyńskego, taką uzyskał odpowiedź: „Ach Józio, to przecież jeden ze ślicznych braci Świerczyńskich, z sąsiedztwa – »panien z Wilka«. Julcia to Józio, z którym b e z s ł o w a [podkreśl. W.Ś.] przeżyłem najpiękniejszą przygodę miłosną mojego życia. Scena w łóżku śpiącej Julci to zalążek całego opowiadania. Boże, ten Józio, cóż to był za piękny chłopak!”33 Za męskością Julci przemawia fakt noszenia przez nią i późniejszej kradzieży przez Rubena czer- wonego krawata, symbolu jawnie męskiego, niemal fallicznego. A jednak zredukowanie Julci i innych wilkowskich panien do zamaskowanych chłopców, jak wymagałaby tego, można sądzić, lek- tura homoseksualna, wydaje się niemożliwe bądź, łagodniej mówiąc, interpretacyjnie jałowe: Interpretacja wilkowskich panien jako masek młodych mężczyzn, mimo możliwych do skonstruowania ekwiwalencji – zwraca uwagę Ritz – rozmija się z opowiadaniem, ponieważ sublimacja nie stanowi głów- nej i konstytutywnej dla sposobu narracji formy – przynajmniej nie w tej łatwej do rozszyfrowania postaci: jako zastąpienie rzeczonych mężczyzn przez panny z Wilka (...) Z całą pewnością można w Pannach z Wilka dostrzec ślady sublimacji. Nie są one jednak elementem opisu czy narracji, lecz formą przeżywania postaci, w szczególności Wiktora34. 32 Ambiwalentny stosunek łączący Panny z Przyjaciółmi ma być może podob- ny charakter jak stosunek łączący pierwotną (zamierzaną) i finalną (zrealizowaną) wersję Zmowy mężczyzn, powieści, do opisu której nie zawahałem się użyć przy- miotnika: „kastracyjna” (patrz: następny rozdział).Wycofanie Przyjaciół ze zbioru wynikało także z nadmiernej łatwości odczytania przez współczesnych klucza oso- bowego – za postaciami Achillesa Koreckiego i Wiesława Wolffa, głównych prota- gonistów historii, kryją się Achilles Breza i, najprawdopodobniej, Antoni Sobański. 33 Carpenterius [pseud.], Panna z Wilka, „Magazyn Kochających Inaczej” 1992, nr 22. 34 G. Ritz, Jarosław Iwaszkiewicz..., dz. cyt., s. 178–179. 22 Kanon i kanony, czyli jak rozumieć pojęcie „literatura homoseksualna”? Sąd Ritza, jakkolwiek generalnie słuszny, wydaje się jednak zbyt mocny. Tekst Panien może być interpretowany jako tekst t a k ż e, równocz eśnie, równolegle homoseksualny. Rządzi nim bowiem zasada „podwójnego widzenia”: to, co wynika z biegu nieopatrzonej znakami gender historii, staje się także uzasadnione w palimpsestowym dyskursie homoseksualności, którego ścisłe oddzielenie od biegu nar- racji – jak zobaczymy – nie wydaje się możliwe. Mówiąc jeszcze ina- czej, odczytywanie opowiadania w sankcjonowany tradycją sposób „kanoniczny”, represjonujący, ewentualnie ignorujący jego homosek- sualny subtekst, nie jest odczytaniem redukcjonistycznym. Odkrycie homoseksualnych elementów tekstu poszerza naszą wiedzę o nim samym, ale nie wzbogaca jego treściowej, filozoficznej zawartości, o której dzięki kanonicznym odczytaniom wiemy, iż dotyczy przede wszystkim problematyki przemijania, natury pamięci, czasu. Zatrzymajmy się przy tym ostatnim pojęciu, aby zobaczyć, jak w praktyce działa sformułowana wyżej zasada „podwójnego widze- nia”. Zamknięciu przestrzeni odpowiada w opowiadaniu otwarcie jego perspektywy czasowej. Homoseksualne odczytanie nie zamyka się na fakt fundamentalnej dla treści Panien dyskusji z proustowsko- -bergsonowską koncepcją czasu i pamięci, przeciwnie, doskonale w spetryfikowany w interpretacyjnej tradycji model odbioru tekstu się wpisuje. Ruben trafia do Wilka, by „odnaleźć czas”, staje naprzeciwko ruben(s)owskich kobiet, pogrążonych w teraźniejszości, bierności, konsumpcji, a każda z nich wywołuje określony kompleks wspomnień, odsyłając do pełnej erotyzmu atmosfery lata roku 1914. Erotyzm tamtego lata był, dodajmy, nacechowany homoseksualnością. Słusznie zauważa Barbara Zielińska, że przecież: każda kobieta, która wzbudza choć przez chwilę jakieś emocje Wiktora, ma w sobie coś z chłopca, jest wiotka i zawsze w wieku, kiedy dziewczy- ny najbardziej przypominają chłopców, nieśmiała, trochę niezgrabna, o za długich nogach, wąska w biodrach. W opisie nagiej Feli Wiktor nie wspo- mina kobiecych atrybutów jej ciała: pośladków czy piersi – wspomina jej szerokie białe plecy. A jak wygląda pacholęcy flirt z Jolą: »dokuczali sobie, dawali klapsy, walczyli czasami ze sobą«. Tak baraszkują chłopcy.35 35 B. Zielińska, dz. cyt., s. 58. Kanon i kanony, czyli jak rozumieć pojęcie „literatura homoseksualna”? 23 W przestrzeni czasu-wspomnienia, która konstytuuje opowiada- nie, dorosłe kobiety odsyłają do samych siebie sprzed okresu, w którym istotnie stały się kobietami; do momentu, gdy homoseksualne libido Wiktora mogło te obiekty obsadzić. Dorosłe kobiety to obiekty za- stępcze, ku którym skierowane libido skazane jest na niezaspokojenie, tak samo jak poszukiwany czas na nieodzyskanie...36 Kobietom przypada rola mediów, co jest przeniesieniem w układ diachroniczny synchronicznych układów ról, z jakimi spotykamy się we wcześniejszych i późnych homoseksualnych opowiadaniach Iwaszkiewicza: w sublimacyjnych historiach związków homoseksualnych u Iwaszkiewicza nigdy właściwie nie mamy do czynienia ze zwykłą grą ról – ze związkiem dwóch mężczyzn. Podstawową figurą jest historia trójkąta, w sposób klasyczny przeprowadzona w opowiadaniach Wieczór u Abdona czy Czwarta symfonia. Kobieta między dwoma mężczyznami staje się medium ich erotycznego zbliżenia (...) W opowiadaniu Zenobia Palmura moment pośredniości jeszcze się potęguje, ponieważ nieodzowną parę mężczyzn (...) uzupełnia trzeci aktant męski – postać o cechach autobiograficznych, poeta Jarosław Iwaszkiewicz. Takie rozszerzenie konstelacji figur jest umotywowane różnorako, i zarazem ambiwalentnie. Jest znakiem dy- stansu i uwikłania, czyli – znakiem sublimacji. Trzecia figura jest aktan- tem i zwierciadłem, w którym przeglądają się inni.37 Niemożność odnalezienia czasu utraconego równa się niemoż- ności powrotu do pierwotnego doświadczenia o charakterze ho- moseksualnym. Pośrednictwo dorosłych kobiet odsyłających do samych siebie sprzed lat (kiedy to opatrzone były w imaginacji bohatera wieloma męskimi cechami) okazuje się zawodne, choć Wiktor, zamknąwszy za sobą przeszłość wyzwolony z niej, może wreszcie otworzyć się na swą przyszłość, która daje nowe homo- 36 Charakterystyczne, że ta z panien, która ma pełnić rolę „magdalenki” – uosa- biająca swą młodością przeszłość Tunia – jest dwukrotnie, poprzez swój chód, jak i dłu- gość nóg, porównana do archanioła z obrazu Giorgiona. J. Iwaszkiewicz, Panny z Wilka, w: tenże, Opowiadania zebrane, t. 1, Warszawa 1969, s. 55 i 76. Gdy przypomnimy sobie treść opowiadania Zygfryd i zachwyty Iwaszkiewicza nad włoskimi freskami z Książki o Sycylii, jawnie homoseksualna konotacja stanie się dla nas jasna. 37 G. Ritz, Jarosław Iwaszkiewicz..., dz. cyt., s. 100–101. 24 Kanon i kanony, czyli jak rozumieć pojęcie „literatura homoseksualna”? seksualne, wyzwolone z wilkowskich fantazmatów pożądanie, uoso- bione w postaci komplementującego piękne oczy Wiktora Janka, o którym Ruben w ostatnim zdaniu opowiadania rozmyśla: „co tam Janek w Stokroci przez te trzy tygodnie robił”.38 Odczytywanie opowiadania jako tekstu jedynie homoseksualnego, polegające na odkrywaniu kolejnych ekwiwalencji, substytucji, niedo- mówień i znaków, będzie miało charakter redukcjonistyczny, jedno- stronny, partykularny, by nie rzec: nadmiernie zideologizowany. Okaże się ślepe na intencjonalnie podstawowe znaczenia utworu. Jest oczy- wiście możliwe, ale traktowany wówczas instrumentalnie utwór może być użyteczny (a i to w ograniczony sposób) albo dla quasi-politycz- nego procesu „odzyskiwania historii”, albo dla naiwnego czytelnika o ograniczonych kompetencjach.39 Założony redukcjonizm takiego odczytania uzasadniony może być tylko wówczas, gdy opowiadanie czytane jest z aksjologicznej i estetycznej perspektywy implikowanego „kanonu homoseksualnego”, „czynienia wielkiej literatury wielką dla seksualnych mniejszości”, co jest działaniem określanym mianem „czy- tania na wskroś orientacji” (reading across orientations).40 Jeśli nasza lektura ma aktualizować wszystkie jego sensy, może- my opowiadanie czytać co najwyżej w sposób „podwójny”, tzn. jako opowiadanie t a k ż e, r ó w n o c z e ś n i e, r ó w n o l e g l e homoseksu- alne (przykładem takiej lektury jest powyższa próba interpretacji cza- sowej struktury opowiadania). Wówczas, mutatis mutandis, płeć Julci (i pozostałych, opatrzonych seksualną sygnaturą panien) będzie „po- dwójna” lub też będzie w ruchu między płcią, ku jakiej zdaje się przy- chylać narracja (żeńską), a płcią, jaką sugeruje sposób przeżywania Wiktora (męskość).41 Patrząc na to z jeszcze innej płaszczyzny: płeć panien będzie w ruchu w zależności od lekturowej optyki czytelnika. 38 J. Iwaszkiewicz, Panny z Wilka, dz. cyt., s. 100. 39 Trudno sobie zresztą takiego czytelnika wyobrazić: musiałby on posiadać – pa- radoksalnie – bardzo dużą kompetencję lekturową i znajomość kontekstu powstania utworu. 40 J. Stockinger, Reading across orientations, w: e Gay and Lesbian Heritage. A Read- er’s Companion to the Writers and eir Work from Antiquity to the Present, red. Claude D. Summers, London–New York 2002, s. 543–546. Do tego pojęcia będę jeszcze wracał w dalszej części książki, dalej też znajdzie Czytelnik jego bliższe określenie. 41 Dawniejsi interpretatorzy nie wykraczali – według J. Domagalskiego – poza „pewne” granice na skutek „interpretacyjnych zahamowań (zrozumiałych niekiedy Kanon i kanony, czyli jak rozumieć pojęcie „literatura homoseksualna”? 25 Podwójność odczytania możliwa jest, według J. Domagalskiego, dzięki Proustowskiemu charakterowi transpozycji postaci, usankcjo- nowanemu dodatkowo kompromisem z horyzontem czytelniczych oczekiwań: Narracja w trzeciej osobie narzuca oczywistość przedstawionego świata, a sam narrator, mocą swego autorytetu, zakreśla granice prawdzi- wości opowiadanych przez siebie wydarzeń. Scedowanie demiurgicznej wszechwiedzy narratora na Wiktora Rubena – z jego bowiem pozycji przekazywana nam jest informacja o Wilkowskim świecie – uwyraźnia autorski dystans wobec tego świata, pozbawiając go autobiograficznych odniesień. Z drugiej zaś strony stosowanie w narracji mowy pozornie zależnej o charakterze personalnym pozwala Iwaszkiewiczowi na swo- bodne utożsamianie się z głównym bohaterem i wyposażenie go w te cechy życiorysu, które po odrzuceniu kłopotliwych dekoracji nadadzą jego prywatności charakter doświadczeń uniwersalnych.42 Owa niewykluczająca podwójność jest możliwa, dopowiada Ritz, dzięki stałej obecności narratora „neutralnego, choć zbliżonego do świata wewnętrznych przeżyć bohaterów; narratora, który opowiada o pracy wspomnieniowej Wiktora, jak o psychologicznym problemie mężczyzny przeżywającego życiowy kryzys”.43 Komunikowanie pożądania homoseksualnego umożliwia mo- bilna, obiektywna, lecz otwarta na wszelką subiektywność, realistycz- na, lecz symbolizująca, opowiedziana w czasie przeszłym, lecz przyj- mująca „zaprzeszłość”,44 pożądająca i neutralna narracja. Znaczonemu, które ujawnia się w toku narracji Panien, przypi- suje ona (jako narracja i jako forma przeżywania, jeśli trzymać się rozróżnienia dokonanego przez Ritza) nie tylko neutralne, ale rów- metodologicznie i moralnie)”. J. Domagalski, Proust w literaturze polskiej do 1945 roku, Warszawa 1995, s. 119. Kładąca najsilniejszy nacisk na homoseksualność in- terpretacja Zielińskiej, choć unika prymitywnego biografizmu, dowodzi, wbrew sobie, że jednostronna interpretacja tekstu jako tekstu homoseksualnego redukuje go nadmiernie. Jej wartość polega na wskazaniu i przekonującym opisaniu dotych- czas słabo rozpoznanego, obrosłego biograficznymi legendami wątku. 42 J. Domagalski, dz. cyt., s. 123. 43 G. Ritz, Jarosław Iwaszkiewicz..., dz. cyt., s.180. 44 Por. M. Kowalski, W poszukiwaniu straconej młodości. „Panny z Wilka” Jarosława Iwaszkiewicza w przekładzie Paula Cazina, „Pamiętnik Literacki” 2000, nr 1, s. 161–179. 26 Kanon i kanony, czyli jak rozumieć pojęcie „literatura homoseksualna”? nocześnie także naznaczone pożądaniem signifiants. Powtórzmy jeszcze raz: p o d w ó j n o ś ć j e s t k a t e g o r i ą k o n s t y t u u j ą c ą l e k t u r ę Pa n i e n. Podwójne odczytanie jest tylko zwieńczeniem, dopełnieniem tekstowych podwójności: podwójnego czytania zna- ków; par, w jakie układają się panny, opozycyjności świata męskiego i kobiecego, podwójności narracji oscylującej między obiektywnością i subiektywnością, podwójnego celu wyjazdu Rubena (Rożki, Wilko), istnienia w czasie i poza nim, podwójności wreszcie czasów: czasu przeżywanego i czasu wspomnienia, związanej z nią podwójności portretów kobiet, obecnych i przeszłych. Przypadek Panien z Wilka może, przy pewnych modyfikacjach i po uwzględnieniu nielicznych wyjątków, zostać uogólniony: po- dobne mechanizmy odnajdujemy w innych utworach autora Sławy i chwały, u Jerzego Andrzejewskiego czy Mirona Białoszewskiego, także, przynajmniej do pewnego stopnia, w twórczości Witolda Gombrowicza. Należy zatem zwrócić uwagę, że twórczość wymie- nionych autorów nie funkcjonowała ani też nie funkcjonuje w ob- rębie kanonu jako twórczość homoseksualna. Lektura nakierowana na odczytywanie znaków homoseksualności jest kwestią dopiero ostatnich lat, ma charakter procedury komplementarnej i nie dopro- wadziła do żadnych przewartościowań w obrębie kanonu. Na razie przebiega niejako na uboczu, można zaryzykować nawet sąd, iż „lek- tura homoseksualna” wyłącza je poza granice kanonu. Takie wyłą- czenie jednak, o czym warto pamiętać, w dużej mierze wynika z me- chanizmów wpisanych w teksty, ale przede wszystkim z wciąż istniejącego i określającego kanon rygoryzmu aksjologicznego. Mimo to we współczesnym literaturoznawstwie perspektywy takiej „niekanonicznej” lektury są obiecujące: obserwuje się tenden- cję do odchodzenia od ujęć całościowych, normatywnych, scalających, nie szuka się generalizacji. Jak pisze współczesna badaczka: „per- spektywa feministyczna obaliła mit naturalizujący heteropatriarchat, a co za tym idzie i oficjalny kanon, który okazuje się efektem kul- turowej i dyskursywnej przemocy”45. Pole literatury zostało rozpar- celowane, a pojęcie kanonu „od-naturalizowane” (o czym obszernie pisze wspominana już E.K. Sedgwick): 45 Por. I. Iwasiów, Wokół pojęć…, dz. cyt., s. 105.
Pobierz darmowy fragment (pdf)

Gdzie kupić całą publikację:

Literatura, której nie ma. Szkice o polskiej literaturze homoseksualnej
Autor:

Opinie na temat publikacji:


Inne popularne pozycje z tej kategorii:


Czytaj również:


Prowadzisz stronę lub blog? Wstaw link do fragmentu tej książki i współpracuj z Cyfroteką: