Cyfroteka.pl

klikaj i czytaj online

Cyfro
Czytomierz
00222 006001 14079376 na godz. na dobę w sumie
M-A-S - ebook/pdf
M-A-S - ebook/pdf
Autor: Liczba stron: 184
Wydawca: Self Publishing Język publikacji: polski
ISBN: 978-83-936801-3-9 Data wydania:
Lektor:
Kategoria: ebooki >> kryminał, sensacja, thriller >> kryminał
Porównaj ceny (książka, ebook (-8%), audiobook).

Micah Foster miał wszystko.

Świetną pracę, piękną kobietę u boku i milion dolarów na koncie a to wszystko zdobył z dziecinną łatwością.

Sarah Andrews o wszystko musiała walczyć sama.

Bez rodziny, wyrozumiałego mężczyzny u boku.

Pewnego dnia ich drogi się przecięły...

Wyjdziemy stąd razem, nie próbuj uciekać ani wzywać pomocy, gdyż wtedy będę zmuszony cię zastrzelić. Pamiętaj, że jestem przestępcą i nie mam nic do stracenie, zrozumiałaś...?

Jakie wydarzenia zmusiły błyskotliwego prokuratora do wkroczenia na ścieżkę bezprawia? I jak w tej sytuacji zachowa się Sara?

Zapraszam do przeczytania mojego najnowszego thrillera politycznego, w której intryga przekracza progi Białego Domu...

Znajdź podobne książki Ostatnio czytane w tej kategorii

Darmowy fragment publikacji:

M-A-S M-A-S IZABELA MROZIŃSKA BYDGOSZCZ 2014 © Copyright by Izabela Mrozińska Projekt okładki: Izabela Mrozińska ISBN 978-83-936801-3-9 Wszelkie prawa zastrzeżone. Rozpowszechnianie i kopiowanie całości lub części publikacji zabronione bez pisemnej zgody autora. 4 M-A-S Rozdział I Darvill Center Nazywam się Micah Foster mam 32 lata niespełna miesiąc temu byłem zdolnym prokuratorem mającym ogromne szanse na to, aby zmienić swoje życie. Miałem dziewczynę, piękne mieszkanie, luksusowe auto, wydawało mi się, że jestem bogiem. Teraz nie mam już nic, widzę tylko kraty przed moimi oczami. Zostałem oskarżony o zbrodnię, której nie popełniłem i doprawdy nie wiem jak to się stało. Nie wiem skąd moje odciski palców na narzędziu zbrodni i świadek, który zeznał, że widział jak pchnąłem nożem Martina Kawaskiego. Nie przejąłem się aktem oskarżenia, bo przecież miałem alibi. W noc, gdy Kawaski wydał ostatnie tchnienie siedziałem w mieszkaniu z moją dziewczyną, tak zeznałem w sądzie. Nie dopuszczałem myśli, że wyląduję tam, gdzie obecnie jestem. Pogrążyła mnie Maggie, która zeznała, że tamtej nocy wyszedłem na godzinę do sklepu. Dowody i świadkowie byli przeciwko mnie. Rozpętała się medialna burza. Oto świetny prokurator złamał prawo, zabił niewinnego człowieka, dostałem 25 lat. Byłem załamany, miałem przed sobą całe życie a jego ogromną większość miałem spędzić tu, w Darvill Center. Kiedy sędzia wydawał wyrok spojrzałem na moich rodziców, nie odwróciłem wzroku, bo nie miałem się czego wstydzić. Gdy mnie wyprowadzali minąłem ich bez słowa z głową uniesioną do góry. Kątem oka dostrzegłem spojrzenie matki, ufne i wierzące w moją niewinność mimo wszystko, bo przecież była moją matką i wiedziała w jaki sposób mnie wychowała. Mogli mnie skazać za zbrodnię, której nie popełniłem, ale nie mogli mi zabrać godności. Musiałem coś zrobić, aby oczyścić swoje imię. Było to trudne, siedziałem przecież za kratami i nie mogłem prowadzić własnego śledztwa. Skontaktowałem się z adwokatem. Podczas rozmowy zorientowałem 5 M-A-S się, że postawił na mnie krzyżyk. Dowody były niezbite a świadkowie wiarygodni. Powiedział, że sędzia na pewno nie zgodzi się na apelację a ja mam się porządnie zachowywać. Spytałem co mi to da? Odparł, może wyjdziesz po 18 latach za dobre sprawowanie. Zaśmiałem się mu w twarz, nie było to rozwiązanie, które mnie zadowalało, więc podziękowałem mu za współ- pracę. Wtedy podjąłem decyzję, jedynym wyjściem jest ucieczka. Musiałem ułożyć w głowie plan i musiałem mieć swoich ludzi na zewnątrz. Nie wiedziałem komu mogę zaufać i dlaczego mnie wrobiono w to morderstwo? Zacząłem układać w głowie myśli. We więzieniu masz na to mnóstwo czasu. Musiałem coś wymyślić inaczej nie miałem szans na przetrwanie. Nie pozwolą mi na to, prokurator zawsze ma wrogów. A w Darvill Center siedziało paru oprychów, których tam posłałem. Ktoś najwyraźniej starał się mnie uśmiercić licząc, że nie przetrwam tu 25 lat, ba że nie przetrwam tu nawet 1 roku. - Otworzyć celę nr 21- powiedział klawisz. Stałem jak sparaliżowany, nie wiedząc kto będzie moim współlokatorem. - Brodas masz nowego towarzysza! - Już nie mogłem się doczekać- odrzekł. - Miłej odsiadki Foster- zaśmiał się cynicznie strażnik. - Młokos, górna prycza jest moja. - Jasne szefie, co tylko powiesz. - Myślę, że się dogadamy. - Ja też. - Pozwoliłem ci się odezwać Świeżak? Micah usiadł na łóżku, wziął do ręki notes i zaczął pisać. Musiał się skupić i pozwolić odnaleźć w głowie wszystkie szczegóły tamtejszej nocy. 6 M-A-S - Przyszedłem z pracy kwadrans po 19.00. Maggie była już w domu. Zjedliśmy wspólnie kolację a potem poszliśmy do łóżka. Zachciało jej się lodów, więc wysłała mnie do sklepu na drugi koniec miasta. Nie chciałem jechać, ale z kobietami w ciąży się nie dyskutuje, więc zmieniłem zdanie. Wróciłem po jakiejś godzinie, dziewczyna była inna, nie pozwoliła mi się dotknąć. Zrzuciłem to na karb zmienności nastrojów. Teraz jednak nie był tego taki pewien. W godzinę później obudził mnie straszny hałas. Zerwałem się nieprzytomny z łóżka, przed drzwiami ujrzałem zamaskowanych ludzi z bronią w ręku. Powalili mnie na podłogę, skuli kajdankami i przeczytali prawa. Byłem oszołomiony, próbowałem im coś wytłumaczyć, ale bez skutku. Micah zaznaczył w notesie imię narzeczonej. Intuicja podpowiadała mu, że jest ważnym ogniwem w tej sprawie. Musiał się z nią znowu spotkać. W końcu spodziewała się jego dziecka. Położył się spać, ale trudno mu było zmrużyć oko. Tym bardziej, że musiał być czujny. Nie wiedział, czy współlokator nie zechce go przechrzcić. Na szczęście noc udało mu się spędzić spokojnie. Gdy po śniadaniu wyszli na dziedziniec sprawy przybrały już nieco inny obrót. Spacerował pogrążony we własnych myślach, gdy trzech osiłków złapało go i dowlekło do kanciapy. Od razu poznał szefa ekipy. - Patterson, czego chcesz gnido? - Grzeczniej Foster, inaczej od razu cię wypatroszę. - Ani myślę- odrzekł i od razu na jego szczęce i brzuchu wylądowała seria ciosów. Micah zdołał się uwolnić. W końcu nie był ułomkiem a do tego tre- nował sztuki walki. Pierwszego posłał na ścianę, drugiemu uszkodził przyro- dzenie. Pattersona powalił na ziemię i uciekł, po drodze wpadł prosto na Brodasa. 7 - Brawo Świeżak widzę, że nie dałeś się tej padlinie. Micah nie zdążył nic powiedzieć, gdyż dopadł go strażnik i zaprowadził do Izby Chorych. M-A-S - Co ci się stało?- spytał lekarz. - Przewróciłem się- odparł. - Oczywiście, upadłeś w taki sposób, że poobijałeś żebra, rozciąłeś wargę i łuk brwiowy. Czy wiesz o tym, że mam obowiązek zgłaszać do naczelnika wszelkie przejawy agresji wśród więźniów? - Ależ pani doktor chyba nie pierwszy raz widzi pani pacjenta w takim stanie? - Koniecznie chcesz dać się zabić? - Dziękuję za opatrzenie- odparł i wyszedł. Wrócił z powrotem do celi i ponownie zajął się pisaniem. - Ej Świeżak czym podpadłeś „Rzeźnikowi”? - Jak go ochrzciłeś? - „Rzeźnik” tak go tu nazywamy. - To ja go wsadziłem za kratki więc teraz zrobi wszystko, aby mnie dopaść- powiedział i uśmiechnął się szeroko. - Nie tracisz zimnej krwi, co? - A co mi innego pozostało? - Podobasz mi się Świeżak. - Tylko bez takich- odparł ostro Micah. - Wyluzuj Świeżak, za co garujesz? - Zabójstwo bezdomnego. - Jak go załatwiłeś? - Pchnięcie nożem. - Dlaczego to zrobiłeś? - Wkurzył mnie! A ty co zmajstrowałeś? - Napad z bronią w ręku. 8 - Ile dostałeś lat? - 5, co robiłeś przed odsiadką? - Byłem prokuratorem, wsadzałem takich parszywych drani jak Patterson. M-A-S - To Omega z ciebie? - Nie rozumiem? - U nas znaczy to tyle, co wykształcony więzień. Jakim cudem Świeżak trafiłeś do Darvill? - Jak ci powiem to i tak mi nie uwierzysz, więc darujmy sobie te pytania. - Jak chcesz, na moje to szybko odkorkujesz. Micah nie odpowiedział tylko intensywnie zaczął myśleć o ucieczce. Wrócił do momentu aresztowania. Gdy spotkał się ze swoim nowym adwokatem ten od razu uprzedził go, że walczą tylko o złagodzenie kary. O uniewinnieniu nie było bowiem mowy. Na jego korzyść przemawiało to, że do chwili morderstwa cieszył się nieskazitelną opinią. Ten fakt jednak nie wystarczył sądowi i dostał wysoki wyrok. Postanowił skontaktować się z Maggie, w końcu chciał wiedzieć jak się czuje matka jego przyszłego dziecka. Rano poszedł zadzwonić, dziewczyna nie chciała przyjeżdżać, ale na szczęście zdołał ją przekonać. Usiadł przy stoliku i czekał. - Witaj Micah. - Maggie. Przyjrzał jej się uważnie, była blada i miała podkrążone oczy, jakby tygodniami nie spała. - Co ci jest?- spytał. - Wybacz mi Micah- wybuchnęła płaczem. - Strasznie cię przepraszam- dodała roztrzęsiona. - Nie rozumiem, uspokój się i zacznij od początku- powiedział. 9 - Tydzień przed twoim aresztowaniem zadzwonił do mnie pewien mężczyzna i zaproponował układ. Miałam cię przekonać, że jestem w ciąży i spowodować, M-A-S abyś zniknął na godzinę. - Ale kiedy? - W dniu morderstwa tego bezdobnego. Zagroził, że jeśli tego nie zrobię to mnie zabije. Przepraszam cię, ale nie miałam wyjścia, strasznie się bałam i nie wiedziałam co mam zrobić. - Mogłaś mi powiedzieć, wspólnie coś byśmy wymyślili. - Przewidział i to, ten facet powiedział, że jeśli wspomnę komukolwiek o naszej rozmowie a szczególnie tobie to już on się nim odpowiednio zajmie. - Czy spotkałaś się kiedyś z tym szantażystą? - Nie, nasze kontakty ograniczały się jedynie do telefonów. - Maggie musisz mnie z tego wyciągnąć. Umów się na spotkanie z Larrym, pamiętasz go? To mój kolega z prokuratury. Powiedz mu, aby spisał twoje zeznania i złożył apelację w sądzie. Mam tutaj wielu wrogów, którzy tylko czekają na to, aby mnie dopaść. Myślałem, że to któryś z nich mnie w to wszystko wrobił. Teraz jednak nie jestem tego taki pewien a to, że znalazłem się w jednym miejscu z paroma, których sam tu skierowałem budzi we mnie coraz większy niepokój. - Nie wiem Micah, boję się. - Rozumiem, ale chyba nie chcesz mieć mojej śmierci na sumieniu? - A jeśli mnie dopadną? - Larry się tobą zaopiekuje i obejmie programem ochrony świadków. Zmienisz nazwisko, wyjedziesz z miasta, zaufaj mi, będzie dobrze. Maggie wahała się przez chwilę. W końcu podjęła decyzję. - Zgadzam się Micah, jutro pojadę do prokuratury i złożę zeznania. - Dziękuję ci- odparł. 10 M-A-S - Chociaż w taki sposób mogę naprawić swoje błędy. Wybacz mi Micah - powiedziała i opuściła więzienie. Foster przetarł dłonią czoło, wciągnął powietrze. Sprawa najwyraźniej śmier- działa. Maggie była śmiertelnie przerażona. Chyba zadarł z grubymi rybami, tylko z kim? Nie potrafił sobie przypomnieć żadnej sprawy. Chociaż.... ostatnia była bardzo śliska. Co prawda nie udało mu się nikomu postawić konkretnych zarzutów, ale zamierzał dalej ją badać. Larry nakłonił go do zmiany stanowiska. Początkowo się zgodził, ale szybko zmienił zdanie. Skąd oni wiedzieli, że nie zrezygnował? A może zagrali zachowawczo i nie chcieli ryzykować? Zasnął, jutro będzie jego szczęśliwy dzień. - Wstawaj Foster, naczelnik chce cię widzieć. - Nie mówił dlaczego? - A czy ja wyglądam na wróżkę?- powiedział klawisz. - Ruszaj się!- odparł i zaprowadził Micaha do gabinetu. - Mam dla ciebie smutną wiadomość. - Co się stało? - Twoja dziewczyna Margaret Wilson zginęła dziś rano w wypadku samocho- dowym. - To niemożliwe!- wykrzyknął. - Bardzo mi przykro- odparł Pronsky i kazał zaprowadzić załamanego Micaha do celi. Foster nie mógł opanować uczucia, że to on był odpowiedzialny za jej śmierć. Nie był taki naiwny aby sądzić, że to był wypadek. Zginęła akurat tego dnia, gdy miała złożyć zeznania. Miał jej krew na swoich rękach. To przez niego ją zabili! Tylko skąd wiedzieli, że zamierza ich obciążyć? Musieli ją śledzić. Postanowił nikomu nie ufać, nie miał innego wyjścia jak być teraz bardzo ostrożnym. Za wszelką cenę musiał opracować plan ucieczki. Teraz nie chodziło już tylko o jego życie. Chciał pomścić śmierć Maggie. W głowie miał tylko jedną 11 M-A-S myśl ucieczka. Musiał znaleźć sposób, aby opuścić mury Darvill Center. Wiedział, że plan musi być skonstruowany genialnie. Nie było szansy, aby przedostać się na wolność od bramy głównej. Wykopanie tunelu zajęłoby miesiące, poza tym musiałby wtajemniczyć współlokatora i niewiadomo czy „przyjaciele” nie zatroszczyliby się o niego zanim dotarłby na powierzchnię. - Brodas znasz sposób, aby się stąd wyklepać1? - Świeżak gdybym wiedział, to dawno by mnie tu nie było. - Nie chodzi mi o ucieczkę. Pytam o to, czy można legalnie opuścić więzienie. - Jest parę sposobów, ale najlepszym to trafić do szpitala. - A co mi to daje? Izba Chorych jest dobrze strzeżona. - Wyciągasz pochopne wnioski Świeżak. Nie mówię o Izbie Chorych, lecz o szpitalu. Można doprowadzić się do takiego stanu, żeby trzeba frajera przetransportować gdzie indziej. - Ktoś to kiedyś robił? - Niejeden raz, jednak zawsze z tym samym skutkiem. Wracali, nikomu nie udało się uciec a jeśli nawet, to łapano ich rogu następnej ulicy. - Czyli gra jest niewarta świeczki. - Dokładnie, lepiej się przygotuj do tego, że spędzisz w tym miejscu bardzo dużo czasu. - Masz rację, to szalony i nierealny plan. Micahowi jednak zaświtała w głowie myśl, że oto znalazł sposób na wydostanie się z tego parszywego miejsca. Nie miał wyjścia, musiał poszukać zaufanej osoby, która by mu pomogła, gdy już uda mu się dotrzeć do szpitala. A nadawała się do tego tylko jedna: David Hill. Tylko jak się z nim skonta- ktować? Minęło przecież tyle lat… 12
Pobierz darmowy fragment (pdf)

Gdzie kupić całą publikację:

M-A-S
Autor:

Opinie na temat publikacji:


Inne popularne pozycje z tej kategorii:


Czytaj również:


Prowadzisz stronę lub blog? Wstaw link do fragmentu tej książki i współpracuj z Cyfroteką: