Cyfroteka.pl

klikaj i czytaj online

Cyfro
Czytomierz
00138 005550 13254584 na godz. na dobę w sumie
Made in Japan - książka
Made in Japan - książka
Autor: Liczba stron: 192
Wydawca: Bezdroża Język publikacji: polski
ISBN: 978-83-246-7924-9 Data wydania:
Lektor:
Kategoria: ebooki >> poradniki >> fotografia
Porównaj ceny (książka, ebook, audiobook).

Rafał Tomański darzy Japonię miłością. Swoje uczucie zbudował na fundamentach wiedzy, wytrwałym śledzeniu tamtejszych mediów i wnikliwej obserwacji codzienności. Pewnie dlatego jego kochanie, choć pełne troski, nie jest bezkrytyczne, bezwarunkowe. Podoba mi się to. Nie byliście w Japonii? Czytajcie! Byliście? Czytajcie tym bardziej!

Wojciech Tochman

Wydarzenia z 11 marca 2011 roku były ogromnym szokiem dla Japończyków. Tsunami i trzęsienie ziemi dokonały nie tylko spustoszenia dużej części kraju, ale wstrząsnęły również japońską duszą. Od tego czasu nic nie jest już takie samo. Japonia musi na nowo się określić, wyrwać z ekonomicznej stagnacji, otworzyć na cudzoziemców, zacząć serio uczyć się języka angielskiego, no i wreszcie... przyłożyć się do pracy! Bo od marca 2011 roku określenie „made in Japan” nie jest już jednoznacznie powodem do dumy. 

Naród, który zamiast „kocham” używa słowa „lubię”, a jeśli czegoś nie lubi, oznajmia to, tworząc z naszego punktu widzenia językowe potworki w rodzaju „to nie jest tak, że tego nie lubię, ale…”, tym razem powiedział wprost – wypadek w Fukushimie jest całkowicie made in Japan. Wynikł ze struktury japońskiego społeczeństwa, obnażył jego wady i powinien stać się lekcją na przyszłość. Takich stwierdzeń nikt się nie spodziewał. (fragment książki)

 


 

Rafał Tomański – dziennikarz, japonista, prowadził autorski „Progr@m” na temat nowych technologii w TVN CNBC. Jego pierwsza książka o Japonii Tatami kontra krzesła stała się bestsellerem.


Patroni medialni:

Znajdź podobne książki Ostatnio czytane w tej kategorii

Darmowy fragment publikacji:

Autor: Rafał Tomański Redaktor prowadzący: Paweł Sondej Redakcja: Iwona Baturo | baturo.pl Korekta: Barbara Faron Projekt grafi czny: Dawid Kwoka Projekt okładki: Jan Paluch Skład: Iwona Baturo | baturo.pl Wszelkie prawa zastrzeżone. Nieautoryzowane rozpowszechnianie całości lub fragmentu niniejszej publikacji w jakiejkolwiek postaci jest zabronione. Wykonywanie kopii metodą kserografi czną, fotografi czną, a także kopiowanie książki na nośniku fi lmowym, magnetycz- nym lub innym powoduje naruszenie praw autorskich niniejszej publikacji. Wszystkie znaki występujące w tekście są zastrzeżonymi znakami fi rmowymi bądź towaro- wymi ich właścicieli. Autor oraz wydawnictwo Helion dołożyli wszelkich starań, by zawarte w tej książce informa- cje były kompletne i rzetelne. Nie biorą jednak żadnej odpowiedzialności ani za ich wykorzy- stanie, ani za związane z tym ewentualne naruszenie praw patentowych lub autorskich. Autor oraz wydawnictwo Helion nie ponoszą również żadnej odpowiedzialności za ewentualne szkody wynikłe z wykorzystania informacji zawartych w książce. Wydawnictwo Helion ul. Kościuszki 1c, 44-100 Gliwice tel.: 32 2309863 e-mail: redakcja@bezdroza.pl, księgarnia internetowa: http://bezdroza.pl Drogi Czytelniku! Jeżeli chcesz ocenić tę książkę, zajrzyj pod adres: http://bezdroza.pl/user/opinie/?bemaja Możesz tam wpisać swoje uwagi, spostrzeżenia, recenzję. Wydanie I ISBN: 978-83-246-7924-9 Copyright © Rafał Tomański Copyright © Helion, 2013 • Kup książkę • Poleć książkę • Oceń książkę • Księgarnia internetowa • Lubię to! Nasza społeczność Wstęp Wydaje się, że 11 marca 2011 roku na zawsze zmienił bieg japońskiej historii. Potężne trzęsienie ziemi, piąte co do wielkości w historii sejsmologii korzystającej z bardziej czułych urządzeń, pochłonęło ogrom lądu i mnóstwo istnień ludzkich oraz przyczyniło się do uszkodzenia elektrowni atomowej w  Fukushimie. Gdyby nie to ostatnie, katastrofa, oprócz siły, nie różniłaby się od innych niszczycielskich zdarzeń wynikających z  położenia Japonii. Archipelag wysp leży na tak zwanym pacyfi cznym pierścieniu ognia, styku kilku płyt tektonicznych, które znajdują się w  ciągłym ruchu i  wywołują wstrząsy. Powierzchnia Japonii drży kilkaset razy dziennie, a co kilkanaście lat zdarzają się drgania, które niszczą jakieś miasto. Tak było w 1923 roku w  Tokio i  całym regionie Kantō – trzęsienie przyniosło prawie 143 tys. ofi ar, przesunęło też o  pół metra posąg Wielkiego Buddy w  Kamakurze. W 1995 roku, gdy wielkie wstrząsy przetoczyły się przez miasto Kobe, zgi- nęło blisko 6,5 tys. osób. Takich katastrof, mniej lub bardziej niszczycielskich, w japońskiej historii można znaleźć wiele, ale po każdej kraj był w stanie się dźwignąć – odbudowywano domy, przywracano miejsca pracy i wykonywano obowiązki z jeszcze większym zaangażowaniem. Żaden inny kraj na świecie nie doświadczył również podwójnej detonacji bomby atomowej. Nawet po takiej tragedii Japończycy zdołali się pozbierać. Potrafi li tak wyśrubować nowe standardy, że w  dużej mierze były one przez lata niedoścignionymi wzorami dla innych. Ten czas jednak minął. Szybka odbudowa zniszczeń była możliwa, bo Japończycy wierzyli w swą siłę jako narodu. Nie potrzebowali motywacji ani liderów, którzy mozolnie wkładaliby im do głowy konieczność niepoddawania Kup książkę Poleć książkę 6 MaMMMMMMMMMMMMMMMMMMMaMMaMMMMMMMaMaMaMaMaMaMaMaaMaMaMaMMMMMMMMMMMaMaMaMaMaMaaMaaMMMMMMMMMMMMMMMMaaMaMaMMaMMaMaMaMaMaMaMMMaMMaaaaaMMMMMMaaaaMMMMMMaaaaMMMMaMMaMMMaaaaaaaMMMMMMMaMMMaMaMaaMaMaaMMMMMMMaMMaaaaaMMMMMMMMMMaaaMaaaaaaMaMMMMMMaMMMMMaMMMaMMMaMMMMaaaaaaMaaaMaaMaMaMaMaMMaMaMaMaMaMaMaMMaMMaMaMaMaMaMMMMMaaaaaaMaMaMaMaMaMMMMMaMaMaMaMaMaMaMaMaMMMaMaaaaMaMaaaMMMMaMaMaMaMMaMaMMMMaaMaMaaMaMaMMMMMMMaMMMaMMaMMaaaMaMaMaMaaMMMMMaaMaMaMaMMaMaMMMaMaMMMMaaMMMMMaaMMMMMMaaMMMMMMMMMMaMaMaaMaMMMMMMMMMMMMMaaMMMMMaMMaMaaMMMMMMMMMMaMMMaaaaaaaMaMaMMMMMMMMMaMaMaMaaaaMMMMMMMMMaMaMaaaMMMMMMMMaM ddddededdddedededdedddeddededededeedddddeddddededededededdedddddededededdddddededddddedededdddddeddddddeddededdddeddededededededededdeddeddedededddddededededddededdddedeeeeddeeedeeedddeeeeeedeedededeeeeeeeeeeeeeddddededeeeeeeeeeedededddeddeeeeeeeeeeededdddddddddddddddeeedeeededdddddddddddddddeeedeeeedededdedddddddddeedededededeedededededdededededeeeeddddedededdedeededededdededededededddddeedddeedededeedddedeeeeeeddeeddeeeeedeeeeeddeeeedeeeeeedddeeeeeeeddeeeeeeee iiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiii iiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiii iii iiiiiinnnnnnnnnnnnnnnnnnnnnnnnnnnnnnnnnnnnnnnnnnnnnnnnnnnnnnnnnnnnnnnnnnnnnnnnnnnnnnnnnnnnnnnnnnnnnnnnnnnnnnnnnnnnnnnnnnnnnnnnnnnnnnnnnnnnnnnnnnnnnnnnnnnnnnnnnnnnnnnnnnnnn nnnnnn nnnnnnn n nnnnn nnnnnnnn JaJaJaJJaJaJaJaJaJJJaJJaJaJaJaaJaJaJaaJJaJJaJaJJaaaJaaaJJaaaaaJJJJaaaaJJJaaaaaaJaJJJaJJaJaaaaaaaJaJJJJJaaaaaJaJJJJaaaaaaJJaaaaaaJJaaaJJaaaJaaaaJJaaaJJJJJJJJJJaaaJaJaJJaJJaaaaaJJaJJJJaJaaaaJaJaJaJaJaJaJaJaJaJJaJaJaJaJaaaaaaaaaaaaaaJaJaJaJaaaJaaaaaaJJaJaJaJaaaaaJaJaJJaaaJaJaaJaaJaJJaJaJaaJaaaJaJaJaJJJJaJaaJaJaJaJJJaJaJJJaJaJJJaaJaJJJaaaaaaJaaaaaJJ papapapapapppppapaaaapaaaappppapaaaaapaaappapapaaapppppppaapaaappppappppapppapppppppppapapaaappppappppapapaaapapapappppaapppaaaaaaaapppaaaapaaaapppppppppaapaaaapppappapppappappppppaapappppapppappaaaaaapppapppapaaaaaaapapapapappapapapaaaapaapapapapapapppapapaapapappppappppppapapapapaaaaaaaappppppaapaaaaaaaappppppaaaaaaaaaappapppppppaaaaaaaaaaapppppppppppaaaaapppppppppppaaaaapaaapapaaaappppppppppppppppppppppppppppppppppppppppppppppppppppppppp nnnnnnnnnnnnnnnnnnnnnnnnnnnnnnnnnnnnnnnnnnnnnnnnnnnnnnnnnnnnnnnnnnnnnnnnnnnnn Made in Japan 666666666666666666666666666666666666666666666666666666666666666666666666666666666666666666666666666666666666666666666666666666666666666666666666 Wstęp 7 WWWsWWWWsWsWWsWsWWsWsWsWsWsWsWsWWsWsWsWsWWsWsWsWsWWWWWWsWsWsWWWsWsWsWsWsWWWsWsWWsWsWsWsWsWWWWsWsWssWWsWsWsWWsWsWsWsWsWsWsWWWsWWsWsWsWsWWsWsWWWsWWWWWsssWsWsWsWWsWWWWWWsWsWWWWWWWWssWWWWsWWsssWWsWWWsWWWsWsWWWsWsWsWWWWWssWsWsWsWsWWWsWWsssWssWWWsWssWssWWWWssWWWWWWWsWWWWWWWWWWWWWWWWWWWWWW tętętętętętętętętętętętętętętętętętętętętętętętętęttętętęęęętętętętętętęęęętętęętętętęętętęęętęęęęętętttętęęętęęętętętętętęętętętętęętęęttętętęęęęętęttętętęętętętętęęęęęęttętęęęęęęęętęętęętęttęęęttętęęęęęęętęttęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęppppppppppppppppppppppppppppppppppppppppppppppppppppppppppppppppppppppppppppppppppppppppppppppppppppppppppppppppppppppppppppppppppppppppppppp 777777777777777777777777777777777777777777777777777777777777777777777777777777777777777777777777777777777777777777777777777777777777777 się. Pracowali sami, wierząc, że robią dobrze, bo po swojemu. Wydarzenia z  11 marca 2011 roku zmieniły ten stan rzeczy. Trzęsienie ziemi wywołało tsunami, które uszkodziło elektrownię atomową, a  z  tym – jak się okazało – Japończycy nie potrafi li sobie poradzić. Nieudolne działania, paraliż decy- zyjny w komórkach odpowiedzialnych za szybkie reagowanie, niedostateczne informowanie mieszkańców stref zagrożonych promieniowaniem, chaotyczne ruchy, które czasami przypominały rozkazy dzieci bawiących się w piaskow- nicy – tak w skrócie wyglądała reakcja rządu na atomowe zagrożenie. Świat patrzył na to ze zdumieniem. Okazało się, że nowoczesna, skomputeryzowana i zrobotyzowana Japonia nie ma automatów, które byłyby w stanie posprzątać atomowe odpady za człowieka. Roboty te trzeba było sprowadzić z  Francji i Stanów Zjednoczonych. Skażone cezem ryby odkrywano tysiące kilometrów  Odprawa straży pożarnej © Rafał Tomański od japońskich wybrzeży, co mogło zagrozić popularności sushi na świecie. Swoisty znak czasów – sushi zawdzięczało swoją popularność w  Japonii wstrząsom z  1923 roku (podawany na zimno ryż z  rybą zastąpił wówczas dania na ciepło, niedostępne, gdy zniszczona stolica podnosiła się z gruzów), a  trzęsienie ziemi z  2011 roku mogło je wykreślić z  menu. Niezniszczalna Japonia okazywała się kolosem na glinianych nogach. Gdy przyszedł czas podsumowań, świat po raz drugi przecierał oczy ze zdumienia. Specjalna komisja utworzona do oceny wypadków w Fukushimie (Fukushima Nuclear Accident Independent Investigation Commission, dosłownie: Niezależna Komisja do Zbadania Nuklearnego Wypadku w  Fukushimie) po półrocznej pracy, przeprowadzeniu 900 godzin rozmów z tysiącem osób, stwierdziła, że katastrofa miała swoje źródło w… japońskiej Kup książkę Poleć książkę Kup książkę Poleć książkę 8 Made in Japan mentalności. Nazwano rzeczy ostro po imieniu, o wiele ostrzej niż można się było spodziewać po delikatnych z natury Japończykach. Naród, który zamiast „kocham” używa słowa „lubię”, a jeśli czegoś nie lubi, oznajmia to, tworząc z naszego punktu widzenia językowe potworki w rodzaju „to nie jest tak, że tego nie lubię, ale…”, tym razem powiedział wprost – wypadek w Fukushimie jest całkowicie made in Japan. Wynikł ze struktury japońskiego społeczeń- stwa, obnażył jego wady i  powinien stać się lekcją na przyszłość. Takich stwierdzeń nikt się nie spodziewał. Made in Japan przestaje więc być powodem do dumy. „Japoński” zaczyna oznaczać coś do zmiany, coś pogmatwanego, trudnego do zrozumienia, brze- miennego w  skutki. Dla osób, które miały do czynienia z  Japończykami, nie jest to jednak zaskoczeniem. O zmianie w mentalności obywateli Kraju Kwitnącej Wiśni nie mówiło się wprawdzie głośno i  otwarcie, ale widać ją było w codziennych kontaktach. Dla tych, którzy Japonię znają tylko z fi lmów Kurosawy, kojarząc ją przede wszystkim z  zawsze honorowym samurajem, zjawisko to może być jednak szokujące. Oto bowiem staje przed nimi kraj słaby, zagubiony w  meandrach własnej kultury. Parafrazując słynne zdanie z  fi lmu Poszukiwany, poszukiwana Stanisława Barei o  zawartości cukru w cukrze, można śmiało zapytać, ile z Japończyka jest dziś w mieszkańcach Kraju Kwitnącej Wiśni. Odpowiedź będzie pesymistyczna: Japonia traci swoją odmienność i coraz gorzej odnajduje się we współczesnym świecie. Zacznijmy jednak od początku. 11 marca 2011, godzina 14.46 czasu japońskiego (6.46 rano w Polsce). Niedaleko wschodniego wybrzeża wyspy Honshū na wysokości półwyspu Oshika w  rejonie Tōhoku zaczynają się wstrząsy. Ruszają transmisje telewizyjne, helikoptery na żywo przekazują widoki nadciągającej fali. W internetowym serwisie gazety „Puls Biznesu” na bieżąco komentuję wydarzenia. Kup książkę Poleć książkę Kup książkę Poleć książkę  Fala tsunami z 11 marca 2011 roku © Kyodo/Xinhua Press/Corbis KIKI = KIKAI, czyli co cię nie zabije, to cię wzmocni. Po japońsku Kiki to po japońsku „katastrofa”. Zapisuje się to słowo dwoma znakami oznaczającymi „niebezpieczeństwo” i  „maszynę”. Ponieważ język japoński jest pełen wieloznaczności, kilka kresek znaku poza „maszyną” oznacza też „moment”. W połączeniu ze słowem kai (zapisywanym znakiem „spotkanie”) kiki daje „szansę” – kikai. Sytuację po trzęsieniu ziemi opisuje się w Japonii wła- śnie tymi dwoma słowami: kiki powinna przerodzić się w kikai. Ze wszystkiego należy wyciągać wnioski, by nie popełnić tych samych błędów w przyszłości. A  jest co poprawiać. Tuż po katastrofi e pojawiły się głosy krytykujące działania rządu w  elektrowni w  Fukushimie. Dwa tygodnie po wstrząsach blisko 60 Japończyków krytykowało opieszałość Tokyo Electric Power Company (TEPCO), fi rmy zarządzającej elektrownią, i  chaos informacyjny. Informowano o poziomach radioaktywności przekraczających normy miliony razy, by wycofać się z tych informacji kilka godzin później. Sięgano po roz- maite wynalazki, które, gdyby nie powaga sytuacji, wyglądałyby komicznie. Polewano budynki reaktorów wodą z  helikopterów i  wozów strażackich, a  nawet zastanawiano się, czy nie przykryć elektrowni syntetyczną tkaniną mającą zatrzymać promieniowanie. Najważniejsze, że po kilku tygodniach paradowania w niebieskich kom- binezonach rodem z warsztatu samochodowego (sagyougi, dosłownie „odzież robocza” – według polityków ubranie, które pokazuje narodowi, że władza bardziej się stara), politycy włożyli wreszcie garnitury i  wrócili do swoich zwykłych ról. Był to znak, że sytuacja w Fukushimie zaczęła się normować. Za każdym razem, gdy trzęsie się mocniej, japońscy naukowcy przypomi- nają o elektrowni atomowej Hamaoka, uznawanej za najniebezpieczniejszą KIKI = KIKAI, czyli co cię nie zabije,to cię wzmocni. Po japońsku 11 w Japonii. Położony 200 kilometrów na zachód od Tokio zakład zbudowano w najmniej fortunnym miejscu, na styku dwóch dużych płyt tektonicznych. Został zaprojektowany tak, by wytrzymać trzęsienia ziemi dochodzące do 8,5 stopnia w dziewięciopunktowej skali Richtera, ale Katsuhiko Ishibashi, profesor z uniwersytetu w Kobe, apeluje o jak najszybsze jego zamknięcie.  Zniszczenia dotknęły wiele centrów przemysłu © Issei Kato/Pool/Corbis Uważa, że nawet znacznie mniejsze wstrząsy mogą spowodować kłopoty. Jako przykład sejsmolog podaje awarię Kashiwazaki-Kariwy, największej elek- trowni atomowej na świecie. Po trzęsieniu o sile zaledwie 6,6 stopni w skali Richtera, które nawiedziło okolice Niigaty w lipcu 2007 roku, trzeba było ją zamknąć na prawie dwa lata. Pomimo mniejszej siły wstrząsów, przyspie- szenie podłoża przekroczyło ponad dwukrotnie bezpieczny dla elektrowni Kup książkę Poleć książkę Kup książkę Poleć książkę 12 Made in Japan KIKI = KIKAI, czyli co cię nie zabije,to cię wzmocni. Po japońsku 13 Kierownictwo TEPCO podało się wtedy do dymisji, a  ponieważ nie dowierzano już żadnym dokumentom dostarczanym przez plączącą się w zeznaniach fi rmę, na przełomie lat 2002 i 2003 wyłączono wszystkie jej reaktory. Łącznie z Fukushimą. Co ciekawe, nie doszło wówczas do przerw w  dostawach energii. TEPCO stanęło na wysokości zadania, zamówiło dodatkowe dostawy gazu do elektrowni cieplnych i tak pokierowało przepu- stowością sieci elektrycznej, że mieszkańcy Japonii nie musieli się borykać z ograniczeniami. Pomogła też łagodniejsza niż zwykle zima. Problemy z zaopatrzeniem w energię, których doświadczało Tokio i jego okolica po trzęsieniu ziemi w 2011 roku, nie wynikały wyłącznie z unierucho- mienia Fukushimy. Sześć uszkodzonych reaktorów Daiichi (czyli elektrowni nr 1) dałoby się zastąpić przez siłownie zasilane węglem i  gazem, ale one także ucierpiały. Wiele wymagało gruntownej przebudowy. Po marcowym kataklizmie w Japonii pojawiły się głosy, że warto w ogóle zrezygnować z  energii atomowej. Argumentowano, że scenariusze pisane przez naturę zawsze okazywały się gorsze od naukowych symulacji, a w kraju trudno znaleźć miejsce wolne od trzęsień ziemi. Japonia nie może sobie jed- nak pozwolić na całkowite pozbycie się tego źródła energii. Pierwszy powód to bezpieczeństwo energetyczne – kraj doświadczył w swojej historii embarga na dostawy ropy i wie, że takiego paliwa może po prostu nagle zabraknąć. Tymczasem własnych zasobów węgla czy ropy Japonia nie ma. A gaz? Rząd, toczący z Chinami spór o złoża na Morzu Żółtym, może być spokojny o ten surowiec tylko w pobliżu Okinawy. Można jeszcze inwestować w  energię odnawialną i  budować zespoły wiatrowych turbin. Niestety, energia wiatrowa czy słoneczna nie gwarantuje stałego poziomu dostaw. Nie ma przecież pewności, że będzie mocno wiało w godzinach zwiększonego poboru mocy albo że baterie słoneczne naładują się dostatecznie, by zaspokoić potrzeby miast pełnych nowoczesnych tech- nologii. Brakuje zresztą miejsca na turbiny (kraj jest zbyt górzysty), zapewne pojawiłyby się też zarzuty o  psucie krajobrazu i  hałas. Ale czy nie można ulokować elektrowni wiatrowej w najmniej zaludnionych terenach, na pół- nocy wyspy Hokkaidō? Według wyliczeń, tamtejszy wiatr mógłby dostarczać jedną dziesiątą energii potrzebnej Japonii. Powstały na dalekiej północy prąd  Na tereny zagrożone promieniowaniem dowożono pracowników autokarami © David Guttenfelder/Pool/Corbis poziom. Profesor Ishibashi nazwał elektrownię Hamaoka „terrorystą-kami- kaze”, który może wywołać efekt nuklearnego domina. Mówił o scenariuszu jak z katastrofi cznego fi lmu: wstrząsy, przegrzanie elektrowni czy nawet rozsz- czelnienie reaktora, radioaktywne skażenie, ewakuacja milionów mieszkań- ców. Coś podobnego do Fukushimy, tyle że na większą skalę. Genpatsu shinsai, bo tak po japońsku nazywa się teoria profesora Ishibashiego (dosłownie „energia atomowa” i  „katastrofa trzęsienia ziemi”), powstała 14 lat temu. Przez ten czas naukowiec próbował zmienić standardy projektowania elektrowni atomowych i  oceny ryzyka. Bezskutecznie. Podał się do dymisji, gdy rządowa komisja odrzuciła jego sprawozdanie. Za win- nego nieprawidłowości w  Kashiwazaki profesor uznał TEPCO. Wcześniej, w 2002 roku, okazało się, że to samo TEPCO sfałszowało prawie wszystkie raporty o stanie bezpieczeństwa 17 elektrowni atomowych. Sprawa wyszła na jaw tylko dlatego, że nieprawidłowości zgłosił amerykański inżynier pracu- jący dla japońskiej spółki. Kup książkę Poleć książkę Kup książkę Poleć książkę 14 Made in Japan trzeba by jednak dostarczyć na południe, a linie energetyczne łączące wyspę Hokkaidō z Honshū nie byłyby w stanie temu podołać. Co gorsza, Japonia od półtora wieku nie ma jednolitej sieci energetycz- nej. Pół kraju bazuje na europejskiej częstotliwości prądu 50 Hz, a pół – na amerykańskiej, 60 Hz. Podział wynika z historycznych zaszłości. W drugiej połowie XIX wieku do Japonii sprowadzono amerykańskie generatory i usta- wiono w dwóch gospodarczych centrach kraju – Tokio i Osace. Gdy pierwszy się popsuł, zastąpiło go urządzenie z Niemiec. Do niedawna problem różnych częstotliwości prądu nie wydawał się ważny, obecnie jednak bariera dzieląca energetyczną mapę kraju mniej więcej na linii miast Shizuoka i Nagano, nie- zwykle utrudnia wewnętrzny przesył energii. W  2010 roku z  elektrowni atomowych pochodziło 33,6 zużywanej energii w Japonii, elektrownie cieplne wytwarzały 62 , wodne – 6,4 , a geo- termalne – 0,3 . Dla porównania we Francji blisko 80 zapotrzebowania zaspokajają reaktory jądrowe (a przecież Francuzi mają tylko o cztery reaktory więcej niż Japonia). Dlaczego w Kraju Kwitnącej Wiśni nie może być podob- nie? Oprócz względów bezpieczeństwa ważne jest to, że w wypadku atomówki nie można skorzystać z szybkiego wygaszenia reaktora. Stwarza to problem nadprodukcji. Japonia nie eksportuje prądu za granicę, Francja natomiast wysyła 15–17 wytwarzanej energii do sąsiednich krajów. Rząd w  Tokio musi sobie poradzić z  energią atomową i  zweryfi kować normy dotyczące bezpieczeństwa takich elektrowni. W  rejonie, który drga kilka razy dziennie, ostrożność jest sprawą najważniejszą. Tak by kiki mogła stać się kikai na bezpieczną przyszłość. Kup książkę Poleć książkę
Pobierz darmowy fragment (pdf)

Gdzie kupić całą publikację:

Made in Japan
Autor:

Opinie na temat publikacji:


Inne popularne pozycje z tej kategorii:


Czytaj również:


Prowadzisz stronę lub blog? Wstaw link do fragmentu tej książki i współpracuj z Cyfroteką: