Cyfroteka.pl

klikaj i czytaj online

Cyfro
Czytomierz
00256 005607 13605644 na godz. na dobę w sumie
Mali tyrani. Kształtowanie dojrzałości psychicznej i emocjonalnej u dzieci i młodzieży - książka
Mali tyrani. Kształtowanie dojrzałości psychicznej i emocjonalnej u dzieci i młodzieży - książka
Autor: Liczba stron: 176
Wydawca: Sensus Język publikacji: polski
ISBN: 83-246-2106-7 Data wydania:
Lektor:
Kategoria: ebooki >> psychologia i filozofia >> rodzicielstwo i psychologia dziecka
Porównaj ceny (książka, ebook, audiobook).

Łatwiejsze wychowywanie trudnych dzieci

Dziecko jest pergaminem szczelnie zapisanym drobnymi hieroglifami, których część tylko zdołasz odczytać, a niektóre potrafisz wytrzeć lub tylko zakreślić i własną zapisać treścią...
Janusz Korczak

Rozwydrzony kilkulatek, dezorganizujący każde zajęcia. Dziesięcioletni mądrala, w którego słowniku na próżno szukać słów 'szacunek', 'posłuszeństwo', ' uprzejmość'. Siedemnastolatek, znikający w swoim pokoju na całe tygodnie. Wreszcie dwudziestoletni człowiek, niezdolny do podjęcia pracy -- oto nasze dzieci. Te, które ze zgrozą i przerażeniem oglądamy w 'Superniani'. Te, które później sięgają po narkotyki czy broń albo popełniają samobójstwa. Te, które dokonują w szkołach aktów przemocy lub odcinają się od wszystkich i wszystkiego. Myślisz, że to nie dotyczy Twojej pociechy? Matki i ojcowie tych małych tyranów też żyli w takim przeświadczeniu!

Ta książka to apel do świata dorosłych -- rodziców, dziadków, pedagogów, terapeutów, nauczycieli. Próba zwrócenia uwagi na problem braku dojrzałości psychicznej u dzieci i młodzieży. Problem, któremu winne jest niewłaściwe wychowanie, nieprawidłowości w procesach społecznych oraz prywatne problemy dorosłych. W swojej tyleż zaskakującej, co budzącej przerażenie analizie Michael Winterhoff szczegółowo opisuje sposoby emocjonalnego wykorzystywania naszych dzieci, ilustrując je licznymi przykładami, które pozwalają jeszcze lepiej zrozumieć mechanizmy tego zjawiska.

Pozwólmy dzieciom znów być dziećmi!

Znajdź podobne książki Ostatnio czytane w tej kategorii

Darmowy fragment publikacji:

Idź do Przykładowy rozdział Spis treści Katalog książek Nowości Bestesllery Zamów drukowany katalog Twój koszyk Dodaj do koszyka Cennik i informacje Zamów cennik Zamów informacje o nowościach Wydawnictwo Helion SA 44-100 Gliwice tel. 032 230 98 63 e-mail: sensus@sensus.pl Mali tyrani. Kształtowanie dojrzałoœci psychicznej i emocjonalnej u dzieci i młodzieży Autor: Michael Winterhoff Tłumaczenie: Monika Ćwiklińska ISBN: 978-83-246-2106-4 Tytuł oryginału: Warum unsere Kinder Tyrannen werden: Oder: Die Abschaffung der Kindheit Format: A5, stron: 176 Łatwiejsze wychowywanie trudnych dzieci • Emocjonalne wykorzystywanie dzieci • Rodzaje zaburzeń w relacji rodzic-dziecko: przymusowe partnerstwo, podporządkowanie rodzica, toksyczna symbioza • Regularny trening funkcji psychicznych • Prawidłowe postępowanie z dzieckiem i właœciwy rozwój emocjonalny Dziecko jest pergaminem szczelnie zapisanym drobnymi hieroglifami, których częœć tylko zdołasz odczytać, a niektóre potrafisz wytrzeć lub tylko zakreœlić i własną zapisać treœcią... Janusz Korczak Rozwydrzony kilkulatek, dezorganizujący każde zajęcia. Dziesięcioletni mądrala, w którego słowniku na próżno szukać słów „szacunek”, „posłuszeństwo”, „uprzejmoœć”. Siedemnastolatek, znikający w swoim pokoju na całe tygodnie. Wreszcie dwudziestoletni człowiek, niezdolny do podjęcia pracy — oto nasze dzieci. Te, które ze zgrozą i przerażeniem oglądamy w „Superniani”. Te, które później sięgają po narkotyki czy broń albo popełniają samobójstwa. Te, które dokonują w szkołach aktów przemocy lub odcinają się od wszystkich i wszystkiego. Myœlisz, że to nie dotyczy Twojej pociechy? Matki i ojcowie tych małych tyranów też żyli w takim przeœwiadczeniu! Ta książka to apel do œwiata dorosłych — rodziców, dziadków, pedagogów, terapeutów, nauczycieli. Próba zwrócenia uwagi na problem braku dojrzałoœci psychicznej u dzieci i młodzieży. Problem, któremu winne jest niewłaœciwe wychowanie, nieprawidłowoœci w procesach społecznych oraz prywatne problemy dorosłych. W swojej tyleż zaskakującej, co budzącej przerażenie analizie Michael Winterhoff szczegółowo opisuje sposoby emocjonalnego wykorzystywania naszych dzieci, ilustrując je licznymi przykładami, które pozwalają jeszcze lepiej zrozumieć mechanizmy tego zjawiska. Pozwólmy dzieciom znów być dziećmi! Spis treści Wstęp do polskiego wydania ................................................. 9 Rozdział 1. Pomiędzy „supernianią” a grożącą katastrofą wychowawczą — czyli kiedy dziecko staje się małym despotą .................... 11 Przypadek pierwszy: Niklas i całkiem zwyczajny dzień w szkole podstawowej ................ 18 Rozdział 2. Co się dzieje z naszymi dziećmi — czyli o muffinach i nieodrobionych lekcjach ................... 23 Władza w ręce dzieci! Władza w ręce dzieci? ......................................26 Sara .............................................................................................................28 O tym, jak prawidłowo postępować z dzieckiem i jak powinien przebiegać jego rozwój ..........................29 Obrazy świata, czyli świat oczami dziecka .......................................... 31 Klaudia ......................................................................................................37 To nie jest przypadek odosobniony ..................................................... 41 Imperium kontratakuje ..........................................................................45 Od zdrowia do patologii, czyli dlaczego prowadzone aktualnie debaty opierają się na fałszywych założeniach .....................................50 Wywiad z pedagogiem — czyli jak nauczyciele postrzegają dzisiejszą szkołę ....................... 53 Filip ............................................................................................................57 Kilka studiów przypadków z mojej praktyki lekarskiej ...................60 Rozdział 3. Dlaczego psychika ma tak duże znaczenie ........................... 63 Przykłady zdrowej psychiki ...................................................................67 Trening czyni mistrza — czyli dlaczego funkcje psychiczne można wykształcić jedynie poprzez regularne ćwiczenia ................69 Adrian — studium przypadku .............................................................72 Rozdział 4. Stopniowy upadek, czyli od wychowywania intuicyjnego do symbiozy ............. 75 Szkoły przejmują inicjatywę ..................................................................76 Co to oznacza dla obrazu rodzica ........................................................77 Tradycyjne wychowanie, czyli o znaczeniu ludzkiej intuicji ..........78 Scena z życia nauczycielki — studium przypadku ........................... 81 Rozdział 5. Pierwszy rodzaj zaburzeń relacji: partnerstwo, czyli przymusowe wyzwalanie dziecka ze stanu podporządkowania ................................................ 83 Oferta wychodzi naprzeciw potrzebom dziecka, czyli zasada partnerstwa w przedszkolach ..........................................86 Nie mają państwo czegoś łatwiejszego? Szkolne koncepcje relacji partnerskich ...............................................94 Nauczyciel szkoły podstawowej o Martinie, który nie chce usłyszeć — studium przypadku .................................99 Rozdział 6. Drugi rodzaj zaburzeń relacji: projekcja, czyli rodzice podporządkowani dziecku ............................ 101 Dziecko jako kryterium tego, czy jestem wystarczająco dobry .....104 Dziecko jest po to, abym czuł się kochany ....................................... 105 Niechże państwo ustąpią dziecku! Nacisk wywierany przez otoczenie pozarodzinne ........................................................................111 4 Dziadkowie są po to, by rozpieszczać — nacisk wywierany przez własną rodzinę .......................................114 Sven i zestaw małego chemika — studium przypadku ...................116 Rozdział 7. Trzeci rodzaj zaburzeń relacji: symbioza, czyli kiedy psychika rodzica i dziecka łączą się w jedną całość ................119 „Komórka człowieka” ...........................................................................121 Marcel ...................................................................................................... 123 Jak w procesie symbiozy dziecko staje się częścią dorosłego .........124 Przetwarzanie dziecięcych impulsów jako bodźców własnych ....126 Dziecko nie robi niczego specjalnie ...................................................128 Odruchowa reakcja dorosłego na dziecko — czyli jak symbioza może prowadzić do przemocy wobec dzieci ....................................129 Wpływ relacji symbiotycznej na rozwój psychiczny dziecka .........131 Na drodze do kraju, który nienawidzi własnych dzieci ................. 134 Nauczyciel pod wirtualnym pręgierzem — zjawisko cyberprzemocy ........................................................................................141 Dygresja: spojrzenie w przyszłość — przypadek japońskich hikikomori .............................................................................................. 143 Studia przypadków ................................................................................146 Rozdział 8. Chore społeczeństwo ......................................................... 149 Rozdział 9. Dokąd powinniśmy zmierzać, czyli: przywrócić zdolność tworzenia relacji — zobaczyć w dziecku na powrót dziecko ... 161 Przedszkole i szkoła podstawowa, czyli pilna potrzeba zmian .....164 Nowa rola dziadków .............................................................................167 Podstawowy warunek zmian: najpierw uświadomienie, potem próba rozwiązania problemu .................................................168 5 Rozdział 3. Dlaczego psychika ma tak duże znaczenie Psyche była piękną dziewczyną, która tak zawróciła w głowie synowi Afrodyty, Erosowi, że ten porzucił wszystko, aby tylko móc z nią być, mimo iż tym samym postąpił wbrew woli matki — ta mianowicie nakazała mu rozkochać dziewczynę w najbrzydszym z mężczyzn, aby w ten sposób pozbyć się groźnej konkurentki. Tak oto mity greckie opisują postać, od której imienia wywodzi się nazwa zjawiska będące- go współcześnie głównym przedmiotem badań psychologii i psy- chiatrii. Samo pojęcie psychiki do dziś otacza mgiełka tajemniczości. Termin ów definiuje się zasadniczo jako przeciwieństwo cielesności, chodzi tu więc o jak najbardziej dosłownie rozumianą różnicę po- między czymś uchwytnym (ciałem) a ulotnym (psychiką). Wywo- dzące się z greki słowo „psyche” oznacza tyle co „dusza”, „tchnienie” — później to pojęcie zyskało ogólniejszy wymiar i, ponieważ człowiek może żyć jedynie wtedy, gdy umożliwi mu się oddychanie, zostało utożsamione z elementarną zasadą egzystencji. Podstawowa zasada życia — a mimo to nieuchwytna. Na owej sprzeczności zasadza się nasza definicja psychiki. Czyli mówiąc prosto: psychiki nie można zobaczyć, dotknąć, rozłożyć na czynniki pierwsze na stole operacyjnym, pociąć na kawałki i zanalizować. Należy o tym pamiętać, gdy przyjmuje się psychikę za podłoże problemów, jakie mamy obecnie z dziećmi i młodzieżą, a które w wysokim stopniu negatywnie wpływają na rozwój całego społe- czeństwa. Zatem pierwszą przeszkodą, jaką napotykamy, jest niemożność ujrzenia psychiki w taki sposób, w jaki odbierane są przez nasze zmysły chociażby zewnętrzne obrażenia ciała. Te ostatnie można rozpoznać np. po krwawieniu czy też widocznych ranach, które jednoznacznie wskazują na zaburzenie wydolności ludzkiego orga- nizmu. Nieprawidłowości psychiczne są zaś nieuchwytne i w świecie, który wierzy jedynie w to, co można zobaczyć na własne oczy, nie są postrzegane jako „rany”. Do tego dochodzi jeszcze przekonanie, jakoby psychika rozwijała się samoczynnie i była dana każdemu człowiekowi, który niejako naturalnie dysponuje określonymi funkcjami psychicznymi, właści- wymi dla danego wieku. To nieprawda, albowiem pozytywne funkcje psychiczne, a o nie mi chodzi, kształtują się dopiero w okresie dzieciń- stwa. Rozwój ten nie przebiega w żadnym wypadku automatycznie i w izolacji od wpływów środowiska. Jest wręcz przeciwnie — na początek chociażby z tego względu, że psychika dziecka uczy się postrzegać osobę dorosłą jako ograniczenie własnej indywidualności. To bardzo ważne spostrzeżenie, które doprowadziło moje rozważania do idei tak zwanej „komórki człowieka”, opisanej bliżej w rozdziale dotyczącym trzeciego rodzaju zaburzeń relacji, czyli symbiozy. Z biegiem lat coraz bardziej istotna staje się konieczność zastą- pienia ograniczeń wzorami do naśladowania: dziecko obserwuje działanie funkcji psychicznych chociażby u rodziców, dzięki czemu jest następnie w stanie poprzez systematyczne ćwiczenia wykształcić podobne funkcje u siebie. Z neurologicznego punktu widzenia stopniowym dojrzewaniem wspomnianych funkcji psychicznych kierują komórki nerwowe, inicjujące wszystkie procesy zachodzące w ludzkim organizmie. Działają one według pewnego jasnego schematu: otóż komórka nerwowa wystawiona na działanie danego bodźca może podjąć tylko jedną z dwóch decyzji — „znam” lub „nie znam”, czyli jej reakcja opiera się na prostym dualizmie. Jeżeli neuron znajduje się w stanie „nie znam”, to można go aktywować za pomocą konkretnego impul- su, co sprawia, że od tego momentu będzie on odpowiedzialny za jedno ściśle określone zadanie. 64 Aby zilustrować przebieg tych procesów, posłużmy się przykładem ośrodka czytania zlokalizowanego w mózgu. Przydziela się tutaj losowo pojedynczym komórkom nerwowym odpowiedzialność za poszczególne litery. Uaktywniony w ten sposób neuron specjalizuje się w ciągu kolejnych lat w rozpoznawaniu „swojej” litery — zarówno w druku, jak i w piśmie odręcznym, w wyniku czego dorosły człowiek potrafi ją intuicyjnie rozpoznać i przeczytać. Decydujący wpływ na sprawne działanie neuronu ma częstotli- wość, z jaką trenowana jest dana umiejętność. Im więcej ćwiczeń, tym bardziej zautomatyzowane są czynności, za które odpowiada dana komórka. Zasadzie tej podlegają również wszystkie bez wyjątku neurony funkcjonujące w obszarze psychiki. Jedynie bowiem regularny trening i niezliczona ilość powtórzeń danej operacji umożliwiają wykształce- nie wszystkich właściwości psychicznych, które są osobie dorosłej niezbędne do harmonijnego współistnienia w społeczeństwie. Mówiąc o funkcjach psychicznych, mam na myśli zasadniczo tylko te, które mogą powstać dzięki kontaktom dorosłego z dzieckiem. Oprócz nich istnieje oczywiście szereg innych indywidualnych, wro- dzonych i dziedziczonych dyspozycji psychicznych, które jednakże pominiemy w naszych rozważaniach, albowiem są one niezmienne i z tego względu nie mają żadnego znaczenia dla zaburzeń, którymi się zajmuję zawodowo. Gwarantem prawidłowego rozwoju dziecka jest wytworzenie kontaktu emocjonalnego i tym samym głębokiej więzi z rodzicami. Dlatego też początkowo dzieci, które są zdolne do nawiązywania relacji, rozwijają się niejako „dla” swoich rodziców. Na przykład pięciolatek pomagający przy nakrywaniu stołu nie czyni tego ze względu na obiektywną przydatność tej czynności, czyli po to, aby stworzyć warunki do spożycia posiłku, lecz robi to wyłącznie dla najbliższych mu dorosłych. Podobnie w szkole maluch uczy się dla nauczyciela, a nie dla siebie (to ostatnie przychodzi dopiero w póź- niejszym okresie życia). 65 Istotne jest, aby odzwierciedlaniu zachowań dziecka towarzyszyły odpowiednie emocje rodziców. Odzwierciedlenie to ważna technika psychoanalityczna i polega na dyskusji nad zachowaniami jednego z rozmówców, przy czym druga osoba przyjmuje punkt widzenia swego partnera i przedstawia mu treści, które ten ostatni sam wnosi. W ten sposób człowiek, którego problem jest przedmiotem rozmowy, otrzymuje jakby zewnętrzny dostęp do samego siebie, a to pozwala mu dostrzec, jakie błędy popełnia. W naszym przypadku oznacza to ni mniej ni więcej, jak tylko wyraźnie pozytywną lub negatywną reakcję na postępowanie dziecka. Innymi słowy, wyrażamy widoczną radość, gdy maluch zachowa się dobrze, a naganne sprawowanie kwitujemy równie jawnie okazywanym niezadowoleniem, na przykład mówiąc innym niż zazwyczaj tonem głosu. Należy przy tym pamiętać, że nauka poprzez odzwierciedlenie będzie przebiegać tym szybciej, im bardziej spójne i jednoznaczne będą komunikaty wysyłane do dziecka. Pozytywnym skutkiem ubocznym podobnego postępowania jest poczucie bezpieczeństwa, jakie dają małemu człowiekowi zrozu- miałe dla niego zachowania dorosłych. Wysyłanie sprzecznych sygnałów może natomiast prowadzić do rosnącej irytacji dziecka, a w następstwie do niewłaściwej aktywizacji odpowiednich funkcji psychicznych. W pierwszych latach życia dziecka należy mu przede wszystkim pozwolić na obserwację i ocenianie uczuć innych osób, tak by mogło na tej podstawie dokonać kategoryzacji własnych emocji. Aby to się powiodło, dorosły powinien demonstrować swoje uczucia względem dziecka w sposób spontaniczny i adekwatny do sytuacji. Jeśli więc dochodzi do sytuacji konfliktowych, reakcja rodzica powinna być za każdym razem połączona z odpowiednią emocją. W przypadku małych dzieci owe uczucia muszą być obowiązkowo podparte do- datkowo komunikatem werbalnym — słowa rodzica powinny jasno informować, czy w danym momencie jest on zadowolony, czy też nie. Również dziecięce emocje należy w takich sytuacjach odpowiednio skomentować. 66 W tym miejscu pozwolę sobie na małą dygresję, która jest ko- nieczna do prawidłowego zrozumienia istoty interesującego nas zagadnienia. W świetle omawianych tutaj problemów warto bowiem wiedzieć, jak powinni zachowywać się młodzi dorośli posiadający prawidłową konstrukcję psychiczną. W tym celu przyjrzyjmy się wymyślonej na potrzeby niniejszej książki parze, nazwijmy ich Marco i Klaudia, wiodącej całkiem normalne życie gdzieś w Niemczech. Przykłady zdrowej psychiki Marco to dziewiętnastolatek, który przyucza się na mechanika sa- mochodowego w warsztacie samochodowym. Z Klaudią, swoją dziewczyną, spotyka się od dwóch lat — od niedawna para mieszka razem. Marco nie jest typem rannego ptaszka i, podobnie jak Klaudia, lubi w weekend porządnie się wyspać, a następnie długo celebrować śniadanie. Jednak w ciągu tygodnia chłopak zaczyna pracę o ósmej rano, dlatego musi wstać odpowiednio wcześniej, a także pamiętać, że — jeśli spędza wieczór, bawiąc się gdzieś w mieście — powinien wrócić do domu o rozsądnej porze, tak aby rano obudzić się wypo- czętym. Chłopak wprawdzie niezbyt lubi rozbrzmiewający wcześnie rano dzwonek budzika, mimo to jeszcze nigdy nie zdarzyło mu się spóźnić do warsztatu. Potrafi również zmusić się codziennie do zjedzenia śniadania w ilości wystarczającej na podołanie trudom ciężkiej, fizycznej pracy, którą wykonuje w warsztacie. Zarówno jego szef — właściciel firmy — jak również majster odpowiedzialny za przyuczenie chłopaka cenią go za niezawodność i podjęli już decyzję, że po zakończeniu praktyki zaproponują mu stałą pracę. Na ich postanowienie wpłynęła również pozytywna opinia nauczycieli ze szkoły zawodowej, którzy nie przypominają sobie, aby Marco kiedy- kolwiek miał jakieś nieusprawiedliwione nieobecności, a ponadto podkreślają jego pilność i chęć do nauki. 67 Marco często wraca do domu zmęczony; jego dziewczyna, która jest z zawodu pielęgniarką, także nie zawsze ma po pracy najlepszy nastrój. Ale jedną z wielu rzeczy, za jakie Marco szczególnie ceni Klaudię (a ona jego) jest to, że młoda kobieta interesuje się tym, jak przebiega dzień jej partnera, a także stara się zrozumieć jego potrzeby. Chłopak rewanżuje się tym samym i dzięki temu tydzień mija zazwy- czaj bez niepotrzebnych kłótni. Oboje angażują się w czasie wolnym od pracy w wiele dodatko- wych działań — Marco pomaga w swojej parafii, choćby przy orga- nizacji zajęć dodatkowych dla młodzieży, podczas gdy Klaudia udziela lekcji gry na gitarze. Oczywiście od czasu do czasu dochodzi między nimi do sprzeczki i zdarza się, że ktoś powie o jedno słowo za dużo. Każde z nich ma również swoje małe dziwactwa. Tak więc nasza para na pewno nie jest idealna i nie działa jak dobrze zaprogramowany automat. Ważne jednak, że oboje młodzi ludzie dysponują cechami psychicznymi umożliwiającymi im spro- stanie problemom dnia codziennego i dostosowanie się do wymagań społecznych. Kiedy Marco, który jest właściwie śpiochem, mimo wszystko wstaje wcześnie rano, aby zdążyć na czas do pracy, bezwiednie udowadnia swym zachowaniem działanie ważnych funkcji psychicz- nych. Chłopak dysponuje wysoką odpornością na frustrację, jest punktualny i ma świadomość odpowiedzialności, jaka ciąży na nim w warsztacie. Tłumi zatem pragnienie, aby odrobinę dłużej pospać i przytulić się jeszcze na chwilę do Klaudii — poczucie obowiązku jest silniejsze. Wydaje się to bardzo proste i takie też powinno być. A jednak w wypowiedziach wielu pracodawców skarżących się na zachowanie praktykantów i pracowników znajdziemy całkowicie odmienny obraz sytuacji. Właśnie w obszarze kształcenia zawodo- wego coraz większego znaczenia nabiera pytanie o zasadniczą zdolność przyszłych kadr do przyuczenia, a kwestie takie jak punk- tualność zaliczają się przy tym do najistotniejszych z dyskutowanych problemów. 68 Zachowanie Marco wskazuje na to, że oprócz dużej tolerancji na frustrację posiada jeszcze inną ważną, właściwą zdrowej psychice cechę, a mianowicie ma pewien określony obraz świata. Chłopak rozumie, że swoim postępowaniem wywołuje zawsze określone re- akcje innych członków społeczności. Nie oznacza to, że Marco nie postrzega się jako odrębnego bytu, jako jednostki, która dąży do zaspokojenia swoich potrzeb, a także do doznawania przyjemności. Granicą dla owych jednostkowych dążeń jest jednak świadomość faktu, że ludzkie współistnienie jest możliwe jedynie wtedy, gdy każdy człowiek postrzega drugiego jako konieczne ograniczenie wła- snej indywidualności. Trening czyni mistrza — czyli dlaczego funkcje psychiczne można wykształcić jedynie poprzez regularne ćwiczenia Być może uprawiasz jakąś dyscyplinę sportową i dążysz do osiągnię- cia w niej określonego wyniku. Co więc robisz, aby osiągnąć cel? Ćwiczysz — w miarę możliwości pod okiem doświadczonego trenera, uczącego Cię właściwej techniki i, jeśli zdecydujesz się brać udział w zawodach, pomagającego w ustaleniu taktyki, dzięki której będziesz mógł osiągnąć przewagę nad przeciwnikiem. Patrząc na wybitnych sportowców, skłaniamy się do kwitowania ich niewiarygodnych osiągnięć słowem „wielki talent”, które ma starczyć za wyjaśnienie owych sukcesów. Jednak czy Steffi Graf stała się zwyciężczynią turnieju wimbledoń- skiego dlatego, że przypadkowo miała wielki talent do gry w tenisa? Czy Jürgen Klinsmann zrobił międzynarodową karierę futbolową, ponieważ kopanie piłki wychodziło mu po prostu lepiej od wypie- ków w rodzinnej piekarni? W obu powyższych przypadkach talent bez wątpienia odegrał dużą rolę — ale czynnikiem, który ostatecznie zadecydował o takim a nie innym przebiegu sportowej kariery, był intensywny i metodyczny trening. 69 Wobec tego, jeśli zdecydujesz się pójść w ślady Steffi Graf, to będziesz wytrwale doskonalił serwis i pracował nad właściwą techniką trzymania rakiety, tak aby piłka leciała tam, dokąd chcesz. Przeko- nanie, że wystarczy po prostu wychodzić na kort, a zdolność do poko- nania dowolnego rywala przyjdzie po pewnym czasie sama, uznałbyś na pewno za niedorzeczne. Tak więc istotą treningu jest wielokrotne powtarzanie podsta- wowych ruchów. Nic innego nie dzieje się również wtedy, gdy rodzice wyznaczają dziecku granice i poprzez swoje powtarzalne, jedno- znaczne zachowania przekazują mu wzorce konieczne do wykształ- cenia określonych funkcji psychicznych. Rodzice, którzy bez przerwy dyskutują ze swoimi pociechami na „dorosłe” tematy i przyznają nawet zupełnie maleńkim dzieciom daleko idącą autonomię i nie- zależność, zachowują się jak trener tenisa, który zamiast dać najpierw swemu podopiecznemu do ręki rakietę i piłkę, od razu chce roztrząsać z nim niuanse taktyczne i strategię. Taki gracz będzie wprawdzie udawał, że wszystko rozumie, i nawet spróbuje realizować na korcie ustalone założenia, jednak nie odniesie sukcesu, gdyż brakuje mu podstawowych umiejętności technicznych. Wracając do sytuacji dzieci, prawdziwość powyższego stwierdze- nia można zademonstrować chociażby na przykładzie postawy wobec pracy: należy stale skłaniać dziecko do jej podejmowania, albowiem tylko wtedy ta właściwość utrwali się jako podstawowa funkcja psychiczna. Musi zatem być uformowana przez rodziców i nauczy- cieli, a sztuka ta się nie powiedzie, jeżeli, po pierwsze, pozostawimy dziecku decyzję, kiedy chciałoby wykonać dane zadanie, a po drugie, jeśli będziemy próbować omawiać z nim kwestie i tak już wystar- czająco skomplikowane od strony merytorycznej, chociaż dziecko ma jeszcze trudności z opanowaniem samego procesu uczenia się, czyli z przyswajaniem ogólnej wiedzy. Nauka uczenia się jest więc jednym z warunków, które należy koniecznie spełnić, żeby móc korzystać z nabytych wiadomości. Regularne ćwiczenia są zresztą niezbędne nie tylko w procesie formowania funkcji psychicznych; treningu wymaga również wyko- nywanie codziennych czynności, chociażby sprzątanie po śniadaniu 70 lub dbanie o higienę osobistą. I tak na przykład muszą minąć aż cztery lata, choć może się to wydawać z początku niewiarygodne, zanim dziecko będzie w stanie samodzielnie uprzątnąć talerze ze stołu, i to bez polecenia lub innych interwencji rodziców. Około piątego roku życia dziecko zaczyna rozwijać zdolność do wykonania tej czynności, ale dopiero dziewięciolatek nauczy się dzięki regular- nym treningom, że sprzątanie talerzy ma w domu pewien określony cel logistyczny i z tego względu jest rzeczą konieczną. Jeszcze dłużej trwa proces przyswajania codziennych rytuałów związanych z dba- niem o higienę ciała. Nie chciałbym zostać opacznie zrozumiany: dzieci są z natury spragnione wiedzy i lubią się uczyć, a nawet świetnie się przy tym bawią; chcą poszerzać swoje horyzonty i rozwijać się jak najszybciej. Mimo wszystko jednak potrzebują kogoś, kto pokieruje procesem uczenia się, a to ostatnie nierzadko oznacza regularne cykle powtó- rzeń. Powtarzanie zaś często jest nudne, a jeszcze częściej naprawdę wyczerpujące. Z tego względu dzieci podejmują ów wysiłek jedynie wtedy, gdy się tego od nich wymaga. Dobrym przykładem na to może być żmudne wkuwanie słówek na lekcjach języków obcych, co więk- szość z nas zapewne bardzo dobrze pamięta z czasów szkolnych. Bez regularnego powtarzania słownictwa nigdy nie uda się sztuka swo- bodnej konwersacji w obcej mowie. Jednak samo dziecko nie może jeszcze mieć doświadczenia ko- niecznego, aby dostrzec ową złożoną naturę procesów uczenia się. Oznacza to, że u dzieci, i to wszystkich, należy najpierw położyć psychiczne fundamenty dla skutecznego przyswajania wiedzy, czyli na przykład odpowiednią postawę poznawczą. Dziecko nie potrafi samo z siebie grzecznie słuchać, nie wstawać z miejsca, poczekać, zabierać głos tylko wtedy, gdy jest pytane. Tego wszystkiego musi się dopiero uczyć, trenować i wciąż od nowa powtarzać. Dlatego też w pierwszym roku nauki w szkole dziecko powinno odrabiać lekcje w towarzystwie osoby dorosłej, która troskliwie, lecz stanowczo i z wewnętrznym spokojem pokierowałaby pierwszakiem. Zresztą byłoby wskazane, aby przez cały okres szkoły podstawowej któryś z opiekunów był zawsze w pobliżu, gdy dziecko pracuje nad zada- 71 niami domowymi, w tym wieku ma ono bowiem osobowy stosunek do podejmowanych aktywności, czyli uczy się przede wszystkim dla innych: nie rozumie jeszcze sensu pięknej maksymy „Non scholae sed vitae discimus”1 i stara się osiągać dobre wyniki wyłącznie ze względu na rodziców, nauczycieli i innych ludzi odpowiedzialnych za jego edukację. Do dorosłych należy tutaj decydowanie o przebiegu i zawartości merytorycznej zajęć (i co za tym idzie, również o liczbie koniecznych powtórzeń materiału) oraz oczywiście ocena jakości procesów nauki i wyników. Za pomocą powyższych przykładów chciałem pokazać, jak absur- dalną rzeczą jest wychodzenie z założenia, że psychika kształtuje się samoczynnie i w którymś momencie dorosłości rozwija się do tego stopnia, iż człowiek sam dojrzewa do radzenia sobie z problemami, jakie niesie życie. Ponieważ jednak ani procesu dojrzewania psychiki, ani funkcji psychicznych nie można zobaczyć na własne oczy, więk- szość ludzi właśnie tak sądzi. Adrian — studium przypadku Niepokojące objawy w zachowaniu Adriana dostrzeżono na długo przed wejściem dziecka w wiek szkolny. Chłopiec często towarzy- szył mamie, gdy ta szła w południe odebrać ze szkoły jego starszego brata. Raz po raz dochodziło wtedy do głośnych sprzeczek Adriana z matką na parkingu lub szkolnym dziedzińcu. Gdy coś przebiegało nie po jego myśli, chłopiec krzyczał, tupał, płakał i zawodził wnie- bogłosy. Jak spostrzegłem, kobieta nigdy nie podjęła żadnej próby, aby ukrócić niestosowne i zawstydzające zachowanie syna. Na odbiegające od normy postępowanie Adriana zwrócono uwagę również podczas tak zwanej gry lekcyjnej przeprowadzanej przy zapisach do szkoły. Chłopiec nie reagował na otrzymywane polecenia i zajmował się czymś innym — mimo to, wskutek nacisku rodziców oraz dzięki opinii z przedszkola, został przyjęty do pierwszej klasy. 1 Uczymy się nie dla szkoły, ale dla życia — przyp. tłum. 72 Tam już od początku stało się jasne, że nie jest zdolny do działania w grupie: przeszkadzał innym, kładł się na stole i zaczepiał sąsiadów z ławki. Posadzono go więc osobno — jednak najlepszy efekt dało umożliwienie Adrianowi pracy na leżąco, na macie rozłożonej przed tablicą. Znamienne, jakie strategie postępowania stosował, gdy na- uczycielka czegoś od niego wymagała. Mianowicie najpierw puszczał słowa wychowawczyni mimo uszu, całkowicie ignorując komendy wydawane normalnym tonem. Reagował dopiero na bardzo ener- giczne, głośne i naglące upomnienia, po czym rozpoczynała się faza negocjacji i dyskutowania. Adrian uprzykrzał się, udawał małe dziecko, był denerwujący. Najwyraźniej nie poznał do tej pory kon- sekwentnego zachowania. W gruncie rzeczy chłopiec nie jest agre- sywny — raczej całkowicie niedopasowany, co stanowi przyczynę jego konfliktów z rówieśnikami. Szczególnie zasmucający jest fakt, że zachowanie Adriana uniemożliwia mu osiąganie wyników, do których predestynują go jego intelektualne możliwości. 73
Pobierz darmowy fragment (pdf)

Gdzie kupić całą publikację:

Mali tyrani. Kształtowanie dojrzałości psychicznej i emocjonalnej u dzieci i młodzieży
Autor:

Opinie na temat publikacji:


Inne popularne pozycje z tej kategorii:


Czytaj również:


Prowadzisz stronę lub blog? Wstaw link do fragmentu tej książki i współpracuj z Cyfroteką: