Cyfroteka.pl

klikaj i czytaj online

Cyfro
Czytomierz
00174 006558 13236284 na godz. na dobę w sumie
Mały Rubi w tarapatach - ebook/pdf
Mały Rubi w tarapatach - ebook/pdf
Autor: Liczba stron: 123
Wydawca: Zielona Sowa Język publikacji: polski
ISBN: 978-83-265-0167-8 Data wydania:
Lektor:
Kategoria: ebooki >> dla dzieci i młodzieży
Porównaj ceny (książka, ebook, audiobook).

Kasia nie może uwierzyć, gdy rodzice zgadzają się, by miała szczeniaka. Na widok ślicznego szczeniaczka, jest pewna, że cała rodzina zakocha się w nim tak samo jak ona.

Ale jej siostra Jola martwi się, jak kotka Pchełka zareaguje na nowego lokatora. Kasia twierdzi, że zwierzaki do siebie przywykną, ale nie wszystko idzie zgodnie z planem. Za każdym razem, gdy Rubi próbuje bawić się z Pchełką, budzi w niej gniew i wpada w tarapaty. Pieska bardzo to smuci. Czy Pchełce i Rubiemu uda się zaprzyjaźnić?

Znajdź podobne książki Ostatnio czytane w tej kategorii

Darmowy fragment publikacji:

(cid:46)(cid:66)(cid:141)(cid:90)(cid:1)(cid:51)(cid:86)(cid:67)(cid:74)(cid:1) (cid:88)(cid:1)(cid:85)(cid:66)(cid:83)(cid:66)(cid:81)(cid:66)(cid:85)(cid:66)(cid:68)(cid:73) (cid:40)(cid:79)(cid:76)(cid:76)(cid:89)฀(cid:55)(cid:69)(cid:66)(cid:66) Czytaj inne książki Holly Webb: Zagubiona w śniegu W poszukiwaniu domu Wróć, Alfiku! Gdzie jest Rudek? Czaruś, mały uciekinier Kto pokocha Psotkę? Figa tęskni za domem Mgiełka, porzucona kotka Kora jest samotna Mały Rubi w tarapatach Ilustracje: Sophy Williams Przekład: Jacek Drewnowski ISBN: 978-83-265-0166-1 Dla Eddiego i Jamiego – piszcie dalej! Tytuł oryginału: Timmy In Trouble Przekład: Jacek Drewnowski Redaktor prowadząca: Sylwia Burdek Korekta: Małgorzata Biernacka Typografia: Stefan Łaskawiec Skład i łamanie: MEDIA SPEKTRUM Copyright © for the Polish edition by Wydawnictwo Zielona Sowa 2011 Wszystkie prawa zastrzeżone Text copyright © Holly Webb 2010 Illustrations copyright © Sophy Williams, 2010 ISBN 978-83-265-0138-8 Wydawnictwo Zielona Sowa Sp. z o.o. ul. Cegielniana 4A, 30-404 Kraków tel./fax 12-266-62-94, tel. 12-266-62-92 www.zielonasowa.pl wydawnictwo@zielonasowa.pl Rozdział pierwszy – Jak ci idzie, Kasiu? – spytał tata. – Na razie się zastanawiam... – Kasia bazgroliła na kartce listę wymarzonych prezentów gwiazdkowych. Narysowała małą psią mordkę z wielkimi, długimi uszami i okrągłymi, ciemnymi oczami. Uśmiechnęła się do siebie. Narysowany piesek był taki uroczy! – Do świąt zostały tylko cztery tygo- dnie – zauważył tata. – Dziadkowie też 5 chcą wiedzieć, co chciałabyś dostać pod choinkę. Skończy się na tym, że dosta- niesz skarpetki, jeśli nie podsuniesz im jakichś pomysłów. Lista nie była zbyt długa: kilka ksią - żek, nowe trampki i telefon komórko- wy. Wiedziała, że telefonu i tak nie do- stanie, bo zdaniem mamy była jeszcze za mała, żeby mieć telefon. – To wszystko? – spytał tata ze zdzi- wieniem, zajrzawszy jej przez ramię. Kasia popatrzyła na niego z namysłem. Czy to był właściwy moment, żeby spytać? Tata zerknął na listę Joli. Starsza siostra Kasi – Jola siedziała po drugiej stronie sto- łu i już napisała bardzo długą listę prezen- tów. Długą, a przy tym bardzo niechlujną. – Nie mogę nic z tego odczytać – poska- rżył się tato. – Musisz ją przepisać, Jolu. Jola opuściła spojrzenie na swoją kart- kę i uśmiechnęła się. 6 – To nie moja wina. Pchełka ciągle przychodzi i mi przeszkadza, wiesz, jaka ona jest! Kotka przestała myć łapki, gdy usłyszała swoje imię, po czym popatrzy- ła na nich wzrokiem niewiniątka. Zda- wała się mówić: „kto, ja?”. Uwielbiała papier i jeśli ktoś pisał albo czytał gaze- tę, nie była zadowolona, dopóki nie usiadła na środku strony. Jola oparła się o blat, by spojrzeć na listę siostry. – Nie dostaniesz telefonu – zauważy- ła. – Nawet mnie mama nie pozwala mieć komórki. Nie możesz chcieć tylko pary trampek. – Szykuje się miły świąteczny wypad na zakupy – powiedziała mama, która weszła do kuchni. Kasia uśmiechnęła się z nadzieją. Wpisała telefon na listę tylko po to, by rodzice się nie zgodzili, bo może potem będą bardziej skłonni dać jej to, na czym naprawdę jej zależało. – Czyli nie mogę mieć telefonu? – westchnęła. – Absolutnie nie! – odparła zdecydo- wanie mama. – Oj – jęknęła Kasia, wykreślając ten punkt z listy. Starała się mówić z za- wodem w głosie, ale nie brzmiało to zbyt przekonująco. – No ale jest coś jeszcze... 8 Tata skrzyżował ramiona, uśmiecha- jąc się do niej. – Wiedziałem, że musi być coś jesz- cze! Co to takiego, słoń? Kasia uśmiechnęła się w odpowiedzi. – Niezupełnie. Ale... też zwierzę – odetchnęła głęboko. – Bardzo, bardzo chcę mieć jakiegoś zwierzaka. Mama i tata wymienili pełne namysłu spojrzenia, a Jola przestała gryźć długo- pis i gwałtownie się wyprostowała. – Zwierzaka! Nie możemy mieć dru- giego kota, bo co wtedy z Pchełką?! By- łaby bardzo zła. Kasia pokręciła głową. – Wiem. Nie chcę kota. Chcę psa. Szczeniaka. To jest mój absolutnie wy- marzony prezent pod choinkę i o niczym innym nie marzę. Proszę? – dodała, uśmiechając się do ojca tak słodko, jak tylko umiała. Wiedziała, że kocha psy... 9 – Nie jestem pewna, czy to dobry po- mysł – powiedziała spokojnie mama. Popatrzyła na Pchełkę, która znowu za- jęła się toaletą. – Jolu, proszę, nie po- zwól Pchełce siedzieć na stole. Ma brudne łapki. – Niemożliwe, przecież ciągle je my- je! – zauważyła rezolutnie Jola. – Tak czy siak, wskoczy z powrotem, jak już nie będziesz patrzyła. Mama podniosła kotkę i pogłaskała ją pod brodą. – Nie na stół, Pchełko – powiedziała z naciskiem. Pchełka patrzyła na nią, czekając, aż się odwróci. Wtedy wskoczyła z powro- tem na blat. Kasia, tata i Jola zachicho- tali, a mama obejrzała się przez ramię i westchnęła. – Chyba będę po prostu udawać, że tego nie widziałam – mruknęła. 10 – Mamo, czemu to nie jest dobry po- mysł? – spytała Kasia z błaganiem w gło- sie. – Wspaniale byłoby mieć psa. Psy można szkolić – przekonywała. – Pies byłby na pewno grzeczniejszy od Pcheł - ki! Kotka zgromiła Kasię spojrzeniem, po czym zeskoczyła na kolana siostry. – Pchełka jest bardzo grzeczna – zapro- testowała Jola i delikatnie ją pogłaskała. – W każdym razie – ciągnęła Jola – nie sądzę, żeby Pchełka była zachwycona, gdybyśmy mieli psa. Nie cierpi psów. Pamiętacie, jak się zdenerwowała, kie- dy Mika od sąsiadów przeszła pod ogro- dzeniem? Godzinami siedziała na jab - łonce! Mama skinęła głową. – Wiem. Pchełka może być niezado- wolona. Musielibyśmy ją szczególnie rozpieszczać. A kto miałby się opieko- wać tym psem, kiedy wy będziecie w szkole? Pewnie ja! – mimo wszystko mama się uśmiechała. – No, gdybyśmy faktycznie mieli szczeniaka, musielibyśmy bardzo uwa- żać. Należałoby powoli przedstawiać go Pchełce, żeby zdążyli do siebie przy- wyknąć – tata uśmiechnął się z namy- 12
Pobierz darmowy fragment (pdf)

Gdzie kupić całą publikację:

Mały Rubi w tarapatach
Autor:

Opinie na temat publikacji:


Inne popularne pozycje z tej kategorii:


Czytaj również:


Prowadzisz stronę lub blog? Wstaw link do fragmentu tej książki i współpracuj z Cyfroteką: