Cyfroteka.pl

klikaj i czytaj online

Cyfro
Czytomierz
00423 007249 15925300 na godz. na dobę w sumie
Marta - ebook/pdf
Marta - ebook/pdf
Autor: Liczba stron: 21
Wydawca: Self Publishing Język publikacji: polski
ISBN: 978-83-272-3330-1 Data wydania:
Lektor:
Kategoria: ebooki >> obyczajowe >> opowiadania
Porównaj ceny (książka, ebook, audiobook).

Marta, tytułowa bohatera to całkiem normalna studentka Politechniki. Rafał to także normalny student, może trochę bardziej nieśmiały, niż pozostali. Splot przypadków sprawia, że poznają się bliżej, tylko czy na pewno wyjdzie z tego coś poważnego.

Opowiadanie 'Marta' napisałam w 2010 roku na konkurs 'Zakochany Wrocław'. Nie wygrałam, ale teraz Wy macie szansę zapoznać się z moim tekstem. W tej historii dowiecie się, że czasem jeden prosty krok może wiele zmienić w życiu samotnej, jak i nieśmiałej osoby.

Wydanie II, poprawione.

Antonina Kostrzewa, urodzona 25. marca 1973. Blogerka, publicystka, autorka opowiadań. Mieszka we Wrocławiu z mamą i córką - Julią. Nie lubi mówić o sobie, ani pokazywać się publicznie, więc wciąż ukrywa swoją prawdziwą twarz.
Nazywa siebie: 'Początkującą pisarką', chociaż z pisaniem związana jest od lat młodości.
Zadebiutowałą w kwietniu 2010 roku książką: Zawstydzeni, czyli skazani na.. samotność.
Pod koniec 2011 roku jej opowiadania znalazły się w zbiorach opowiadań 31.10, czyli Halloween po polsku oraz O, Choinka!

Znajdź podobne książki Ostatnio czytane w tej kategorii

Darmowy fragment publikacji:

Antonina Kostrzewa „Marta” Marta Text copyright © by Antonina Kostrzewa www.antoninakostrzewa.blogspot.com antonina.kostrzewa@gmail.com Opowiadanie przygotowane do konkursu „Zakochany Wrocław” Redakcja i korekta: Antonina Kostrzewa Zdjęcie na okładce: Umesh Behari Mathur (Creative Commons) Projekt okładki: Antonina Kostrzewa ISBN: 978-83-272-3431-5 Wydanie II, poprawione Wrocław, 2010 2 Antonina Kostrzewa „Marta” Rozpoczął się kolejny nudny wykład na politechnice. Rafał, jak zwykle praktycznie przysypiał zajęty swoimi myślami. Był już gdzieś daleko stąd, kiedy dziwny dźwięk wyrwał go z krainy jego marzeń. Rozglądnął się wokół siebie szukając źródła odgłosu. Znów znajdował się na sali, co niezbyt mu się spodobało. Po chwili usłyszał jeszcze raz ten sam dźwięk. Tuż przed nim kichnęła Marta - jedna z niewielu dziewczyn na jego kierunku, a nawet i na wydziale. Rzadko z nią rozmawiał, podobnie, jak i z innymi, chociaż na trzecim roku studiów wypadałoby mieć jakiś znajomych. Nie myśląc o tym powiedział po prostu: - Na zdrowie - prawie tak cicho, że ledwie sam siebie słyszał. Jednak jego słowa doskonale usłyszała Marta. Odwróciła powoli głowę i ze szczerym uśmiechem odparła: - Dziękuję i zabrała się za dalsze rysowanie bazgrołów na kartce. Rafał nic więcej nie powiedział, tylko wrócił do swojego świata wyobraźni obserwując niebo za oknem. W tej chwili nic więcej go nie obchodziło, a na pewno nie zajęcia. Zresztą same studia nie były zbytnio jego powołaniem, ale to tak naprawdę jedyny sposób, by rodzice nadal go utrzymywali. Po raz kolejny kichnięcie Marty wyrwało go z rozmyślań. Już nic nie powiedział, tylko podał jej chusteczki stukając ją przy tym w ramię. Ona także nic nie odpowiedziała tylko delikatnie pokiwała twierdząco głową i wzięła od niego ten mały prezent. Przez resztę wykładu atmosfera zgęstniała i nie działo się kompletnie nic. Tylko profesor zapisywał kolejną tablicę nowymi całkami, a ciężko byłoby znaleźć na sali studenta, który by jeszcze za nim nadążał. Rafał natomiast uświadomił sobie, że przez ostatnie lata chyba nigdy nie rozmawiał z tą dziewczyną, chociaż dobrze pamiętał, że kilka razy był z nią w grupie na laborkach. Nawet zdarzyło się, że pisali razem egzamin poprawkowy. To było dawno temu i do tego na pierwszym roku. Jakoś nie interesował się nią za bardzo, a w ogóle to nie interesował się za bardzo żadnymi dziewczynami. Nie 3 Antonina Kostrzewa „Marta” były mu one potrzebne, a może po prostu nauczył się żyć doskonale w swojej samotności. Nie był już, co prawda prawiczkiem, lecz jakąkolwiek znajomość z kobietami musiałby zaczynać praktycznie od zera. Nie miał żadnych kandydatek, a z innymi nic mu nie wychodziło. Zaczynając od pierwszej rozmowy, a na rozpinaniu stanika kończąc. Dlatego wybrał życie singla ograniczając znajomych do wąskiego kręgu kolegów. Zresztą, kto ma teraz czas na związki, kiedy większość wolnego czasu zabiera komputer, telewizja, internet, a weekendy to kolejne imprezy. Pod tym względem potrafił zrozumieć inne młode osoby, które żyły w ten sposób. On jednak przestał już wychodzić na imprezy woląc swoje cztery ściany. Wykład dobiegł końca, co od razu poprawiło humor słuchaczy. Powróciły chęci do dalszego funkcjonowania, a zwłaszcza chęci do jedzenia. Mogła to ułatwić prawie godzinna przerwa. W Campusie było wiele barów z jedzeniem, jak i uczelniana stołówka. Wszędzie oczywiście był wielki ścisk i kolejki, ale to kwestia przyzwyczajenia. Ważne byleby było tanio i w miarę dobre lub, jak to mówią: „zjadliwe”. Rafał wyszedł z sali za tłumem innych osób. Nim dotarł do schodów usłyszał czyjś głos za sobą. Do tego kobiecy. - Rafał, Rafał, poczekaj! Odwrócił się i zobaczył za sobą Martę. - Czemu masz taką zdziwioną minę? Zapomniałam ci oddać chusteczki - dodała podając mu opakowanie. - Ach, o to chodzi - zająkał się starając się wycofać z niezręcznej sytuacji. - Możesz je zatrzymać, to nic takiego. - Wiesz, tobie też się przydadzą. - No dobrze - odpowiedział bez przekonania chowając je do kieszeni i ruszył przed siebie, a ona obok niego. Po chwili szli razem po schodach. - Tak właściwie to nigdy nawet nie rozmawialiśmy - przerwała milczenie. 4 Antonina Kostrzewa „Marta” - W sumie racja. Rafał - dodał po chwili wyciągając do niej rękę. - Marta - odparła podając mu swoją dłoń. Uśmiechnęli się do siebie i poszli dalej, by nie zatrzymywać ruchu. - Masz teraz jakieś plany? Może poszlibyśmy coś razem zjeść? - Zaproponowała bez zbędnych „ale”. - Tak razem? - Spytał zaskoczony wybałuszając przy tym oczy z niedowierzania. - No tak po prostu. Chyba, że wolisz jeść w samotności. Jak zawsze - powiedziała, jakby chciała go „ukąsić”. - Skąd wiesz, że jem w samotności. - To widać. Nawet, jak nie siedzisz sam przy stoliku. Zresztą dobrze wiesz, że widzę cię nie od dzisiaj. Uśmiechnął się tylko. - Masz jakiś pomysł, gdzie możemy pójść? - Kontynuowała, gdy wyszli z budynku. - Będziesz miała ochotę na pizzę? - Jeśli jest dobra, to czemu nie. Skoro tam chodzisz, to tak pewnie jest. Przytaknął tylko głową i ruszyli w stronę „Manhattanu”. Tego słynnego wrocławskiego Manhattanu, czyli dla większości osób po prostu kilku brzydkich, wysokich bloków kiepsko pasujących do otaczających ich kamienic wraz z deptakiem nad parkingiem. Wiele osób zauważy tam tylko szary beton, lecz są i tacy, którzy w tych mydelniczkowych oknach dostrzegą odrobinę piękna. Do nich należał właśnie Rafał, który mimo że był studentem chemii, interesował się architekturą. Ruszyli bulwarem nad Odrą w stronę mostu Grunwaldzkiego. Rafał wiedział, że idąc takim tempem na pewno się spóźnią na następne zajęcia. Szybko ustalił z Martą, na jaką pizzę miałaby ochotę i zadzwonił do pizzerii, by już zaczęli przygotowywać jedzenie. Po drodze nadal ze sobą rozmawiali i udało im się dojść do wniosku, że poza kilkoma razami na ćwiczeniach… 5
Pobierz darmowy fragment (pdf)

Gdzie kupić całą publikację:

Marta
Autor:

Opinie na temat publikacji:


Inne popularne pozycje z tej kategorii:


Czytaj również:


Prowadzisz stronę lub blog? Wstaw link do fragmentu tej książki i współpracuj z Cyfroteką: