Cyfroteka.pl

klikaj i czytaj online

Cyfro
Czytomierz
00058 009125 11213032 na godz. na dobę w sumie
Męska rzecz czyli cała prawda o penisie. - ebook/pdf
Męska rzecz czyli cała prawda o penisie. - ebook/pdf
Autor: Liczba stron: 259
Wydawca: Burda Książki Język publikacji: polski
ISBN: 978-83-7778-076-3 Data wydania:
Lektor:
Kategoria: ebooki >> poradniki >> zdrowie
Porównaj ceny (książka, ebook, audiobook).

Takiej książki nie było jeszcze na polskim rynku wydawniczym, nie mamy bowiem tradycji rzetelnego pisania o sprawach, które kojarzą nam się z seksem. Dostępne pozycje wydawnicze są zwykle koturnowe, ugrzecznione lub wesołkowate.

'Męska rzecz czyli cała prawda o penisie' to książka zupełnie inna. Autor zadał sobie trud zebrania najróżniejszych informacji z wielu dziedzin nauki i podał je Czytelnikowi w sposób przystępny, inteligentny i dowcipny – dzięki temu niniejsza publikacja należy do tej grupy pasjonujących książek, które zabiera się do łóżka i nie wypuszcza z rąk aż do przeczytania ostatniej strony.

Znaleźć w niej można informacje na temat funkcjonowania męskich genitaliów w tradycji, polityce, sztuce i obyczajowości, od czasów starożytnych aż po współczesność. Nie zabrakło też rozdziału o chorobach oraz antykoncepcji.

O polskich (i nie tylko polskich) penisach wypowiadają się także: rysownik i satyryk Henryk Sawka oraz autorytety z dziedziny seksuologii Profesor Zbigniew LewStarowicz i Profesor Zbigniew Izdebski. jest to książka o mężczyznach dla mężczyzn. Nie wątpimy jednak, że chętnie przeczytają ją również panie. W końcu one są genius loci świata i powodem, dla którego mężczyźni dumnie prężą swoje mięśnie – i nie tylko mięśnie...

Znajdź podobne książki Ostatnio czytane w tej kategorii

Darmowy fragment publikacji:

MEska rzEcz Adam Miller MEska rzEcz cała prawda o penisie Spis treści I Tajemnice ewolucji 7 V Wielcy ludzie i ich penisy 101 Kuba Rozpruwacz za lustrem Wspaniały pływak z wielkim penisem Samiec czy worek spermy? Zwierzęta-rekordziści Muzeum penisa II Męska fabryka zbrojeniowa 25 Pierwsze prącie Leonarda Czyściciel spermy Tajemnice napletka Paracelsusa recepta na dziecko O czym wiedzą krawcy męscy? III Mit rozmiaru 41 Legendy „wędkarskie” Homo sapiens i jego ogromny penis Rewelacje Kinseya Czarny czy biały? Zboczenia a wielkość członka Pompowanie, silikon, skalpel... IV Genitalna historia świata 65 Święty penis Grecja: małe jest piękne „Fascynujące!” Jak wyglądał członek diabła? Tajemnice głosu kastratów Obrączka króla Jana Freud boi się kastracji W służbie imperium Penis onieśmielony Król, który był kobietą Biust Napoleona Chopin i dziurka des-durka Banan Rasputina Wielcy dyktatorzy w zaciszu sypialni Malinowski deprawuje Witkacego Tajemnice Białego Domu „Odlewniczki” Rozmowy Szyca z penisem VI Penis w modzie 123 Pragacie Tykwa na penisie Sakiewka na cukierki Faceci jak indyki Kiedy za krótkie spodnie obcinano głowy? Tajemnice męskich śpiochów Clark Gable zabija podkoszulek Ofiary kalesonów Co Szkot nosi pod spódniczką? Majtki a sprawa polska VII Pan penis był chory... 145 Ch... złamany Kawalerskie choroby Gdy penis traci pion Stulejka Jak dbać o „jednookiego króla”, by służył długie lata Mężczyźni są bryłowaci 235 Rozmowa z Henrykiem Sawką, rysownikiem, satyrykiem Polak w tańcu godowym 239 Rozmowa z Profesorem Zbigniewem Lwem-Starowiczem, seksuologiem Penis po polsku 245 Rozmowa z dr. hab. Zbigniewem Izdebskim, seksuologiem, profesorem Uniwersytetu Zielonogórskiego Najważniejsze źródła 252 VIII Mit wzwodu. Afrodyzjaki 163 Potencja nie ma granic Kilka słów o popychaczach, rodzicielach pchnięć i wytrwałych kogutach Miecz Damoklesa Recepty na erekcję Niebieski przyjaciel każdego faceta IX Natchnienie artystów 185 Czy istnieje pornografia? Penis w literaturze: Boccaccio, Kochanowski, Fredro, Joyce, Kazan, King Penis w sztuce: starożytność, Dürer, Mantegna, Michał Anioł, Rubens, Boucher, Vatteau, Gericault, moderniści, Picasso, sztuka współczesna X Kilka słów o antykoncepcji 213 Skuteczne kichnięcie Kalendarzyk małżeński Kłopoty króla Minosa Kto wynalazł kondom? „Płaszcz angielskiej kawalerii” Blaski i cienie wazektomii Pigułka dla mężczyzn Tajemnice ewolucji 7 R o z d z i a ł i Tajemnice ewolucji Kuba Rozpruwacz za lustrem Wspaniały pływak z wielkim penisem Samiec czy worek spermy? zwierzęta-rekordziści Muzeum penisa 8 Zobaczyłem ją podczas wieczornego spaceru. Szła powoli, odwrócona do mnie tyłem. Chyba była młoda, miała szczupłe ciało okryte miękkim płaszczem. Podnie- cały mnie jej powolne ruchy – sprawiała wrażenie, jakby dopiero co wyszła z łóż- ka. Nie interesowała mnie jej twarz, to, kim jest, czułem tylko pierwotne, zwierzęce pożądanie. Podbiegłem do niej chyłkiem, po cichu. Nie chciałem, by spłoszyły ją moje kroki. Mimo moich nadzwyczajnych środków ostrożności przystanęła i za- częła nasłuchiwać. Byłem już tak blisko, że czułem woń jej podniecenia i strachu. Wydała z siebie głębokie westchnienie, jak przestraszone nocą dziecko. Podnieciło mnie to jeszcze bardziej. Machnąłem ręką na środki ostrożności i z dzikim rykiem rzuciłem się na nią. Wrzasnęła przeraźliwie. Zacząłem dźgać ją na oślep, powo- dując głębokie rany. Wyrywała się i piszczała jak mysz. I jeszcze raz, i jeszcze, i jeszcze... W plecy, w brzuch, i jeszcze raz w plecy... Aż do końca, do spełnienia – aaaach! Tak jak obficie broczyły jej rany, tak obfitą strugą wypływała ze mnie sperma. Nie mam pojęcia, ile trwało to uniesienie: minutę, dwie, wiem tylko, że nigdy z nikim nie przeżyłem takiej rozkoszy. Gdy ochłonąłem, spojrzałem jej w twarz. Zamarłem – to był facet!!! Uśmiechnął się do mnie i puścił oko: – Nie ma sprawy, stary – powiedział. Otrzepał płaszczyk z resztek spermy i schował się w szparze za lustrem. Cholera, znowu się pomyliłem – pomyślałem z niesmakiem. W zasadzie powi- nienem mu podziękować. Szkoda, że nie zdążyłem. 10 P luskwa domowa, przekleństwo podróżników i wyjeżdżających na dele- gacje, ma osobliwe zwyczaje płciowe. Samiec to istny Kuba Rozpruwacz – uzbrojony w długi, ostro zakończony penis, kłuje samicę, gdzie popad- nie i wstrzykuje do jej krwioobiegu spermę, która naczyniami krwionośnymi dociera do narządów płciowych. Tam czeka aż dojrzeją jaja, które ma zapłodnić. Biedaczysko, nie ma wyjścia: samice pluskiew nie posiadają naturalnych otworów płciowych, więc panowie pluskwy muszą sami zrobić sobie w jej odwłoku odpowied- nik pochwy. Panie pluskwy nie giną jednak podczas tak brutalnego aktu: natura wyposażyła je w specjalne mechanizmy gojące (tzw. narząd Ribagi na odwłoku). Samce niektórych odmian są tak niewybredne, że rzucają się na wszystkie osobniki, nie zważając na płeć. Jednak nic w przyrodzie nie ginie: gdy trafią na samca, ich sperma miesza się ze spermą ofiary i bierze udział w późniejszym zapłodnieniu. Wiele gatunków istot żywych rozmnaża się płciowo od niepamiętnych czasów. Na przykład glony, najprostsze rośliny samożywne, czynią to od prawie miliarda lat. Na wczesnych etapach ewolucji u organizmów wodnych osobniki męskie i żeńskie wydalały komórki płciowe wprost do wody, a czynności te były tak zsynchro- nizowane, że plemniki mogły spotkać się z odpowiednimi jajami. Dopiero gdy organizmy żywe wyszły na ląd, pojawiła się potrzeba bezpośredniego zespolenia osobników różnej płci. W przyrodzie narządy kopulacyjne wykazują olbrzymią różnorodność budowy i funkcjonowania. Wynika to stąd, że w toku ewolucji wyodrębniły się dwie płci i pojawił wymóg fizycznego zbliżenia partnerów tego samego gatunku, zgodnie z zasadą „jeden klucz pasuje do jednego zamka”. Najstarszy zachowany męski narząd rozrodczy odkopano w 2003 roku w Szkocji. Ma około 425 milionów lat, 1 milimetr długości i należy do pięciomilimetrowego, dawno wymarłego skorupiaka, nazwanego Colymbosathon ecplectios, co można przetłumaczyć jako „wspaniały pływak z wielkim penisem”. Nic dziwnego, prą- cie pływaka miało długość jednej piątej ciała jego właściciela. Takie dyspropor- cje w budowie wykazują również niektórzy współcześni przedstawiciele świata zwierząt. Muszle pewnych stworzeń morskich mierzą 3 cm, a ich penisy aż 5 cm. Tajemnice ewolucji 11 Absolutnym rekordzistą jest gatunek Ariolimax doli- chophallus, który przy długości ciała 15 cm może się pochwalić pięciokrotnie dłuższym prąciem! Zdaniem paleontologów, najstarsze penisy pojawiły się około 600–700 milionów lat temu. Miały budowę prymitywnych rurek. Natura jednak pracowała nad penisem przez setki milionów lat. Najwięcej zaska- kujących rozwiązań spotykamy wśród bezkręgowców. Samce niektórych owadów podczas kopulacji odłamują prącie i pozostawiają je w drogach rodnych samicy jako swoistą „zatyczkę” uniemożliwiającą zapłodnienie przez rywala. Penisy stawonogów to przekształcone odnóża o bardzo skomplikowanej budowie. W rankingu najbardziej wymyślnych penisów palmę pierwszeństwa dzierży pchła: jej narząd męski składa się z dwóch zbiorników w kształcie sprężyny od zegar- ka, która rozwija się wewnątrz samicy jak lasso. Poza tym wyposażony jest w przeróżne dźwignie, haczyki i ostrza. Wkłuwają się one w ciało samicy podczas ko- pulacji i gdyby wówczas siłą rozdzielić parę kochanków, penis samca uległby uszkodzeniu. Założę się, że żaden grafik komputerowy nie wymyśliłby do filmu science fiction równie osobliwego i przerażającego potwora. Penis samca owocanki południówki osiąga długość rów- ną czterdziestu procentom długości jego ciała i jest za- kończony rozwijającym się podczas kopulacji tworem. Przezorne skorki wyposażone są w dwa penisy, bar- dzo długie, cienkie i, co za tym idzie, łamliwe. Skorek ↑ Samiec pluskwy domowej ma ostro zakończony penis ↑ Penis pchły przypomina sprężynę od zegarka ↑ Skorek – dumny posiadacz dwóch penisów 12 ↑ Ślimaki są obojnakami jednak się tym nie przejmuje – posiada drugie, zapasowe prącie. Karaluchy dyspo- nują czymś w rodzaju szwajcarskiego scyzoryka z bogatym zestawem narzędzi. Penis samca jętki zakończony jest specjalną łyżeczką, którą czyści drogi rodne partnerki ze spermy konkurentów. Podobnie jest u ważek, z tym że zamiast łyżki posiada on coś w rodzaju wyciora. Krocionóg zaś, używając odnóży, potrafi usunąć obce plemniki nawet z głębi dróg rodnych samicy. Ślimaki lądowe i dżdżownice są obojnakami. Każdy osobnik produkuje zarówno plemniki, jak komórki jajowe, a zapłodnienie ma charakter krzyżowy: uczestnik aktu jednocześnie zapładnia i jest zapładniany. Niektóre gatunki ślimaków to istne pieszczochy: uwielbiają grę wstępną. Przed aktem kołyszą się do tyłu i do przodu i wymieniają „cmokające” pocałunki. „Burza obudziła dwa ślimaki i nastroiła we- soło i romantycznie – pisze zoolog Gerald Durrel w książce Moje ptaki, zwierzaki i krewni. – Przyglądałem się, jak sunęły ku sobie, aż zetknęły się czułkami. Potem przerwały i długo, z powagą patrzyły sobie w oczy. Jeden z nich zmienił pozycję, Tajemnice ewolucji 13 tak by móc się przysunąć do boku drugiego. Kiedy stanęły równolegle, nastąpiło coś, co kazało mi zwątpić w świadectwo swojego wzroku. Z boku jednego ślimaka – i jednocześnie z boku tego drugiego – wyskoczyło coś, co wyglądało jak malutka krucha biała strzała, każda na białym cienkim sznureczku. Strzałka jednego ślima- ka przeszyła bok drugiego ślimaka i znikła, podczas gdy strzałka ślimaka drugiego zrobiła to samo na ślimaku pierwszym. Stały tak bok w bok, połączone małymi białymi sznurkami, i trwały jak dwa cudaczne żaglowce zespolone linami. Było to bardzo dziwne, ale miały nastąpić rzeczy jeszcze dziwniejsze. Otóż, owe sznurki zaczęły się powoli skręcać i skracać, a tym samym przestrzeń między ślimakami zaczęła się coraz bardziej zmniejszać. Wpatrywałem się w nie z bliska, tak że nie- mal szturchałem je nosem, i doszedłem do niewiarygodnego wniosku, że każdy ze ślimaków za pomocą jakiegoś mechanizmu wchłania swój sznurek, przyciąga- jąc w ten sposób drugiego, aż ich ciała przywrą do siebie mocno. Wiedziałem, że muszą kopulować, ale nie mogłem dojrzeć samego mechanizmu tego aktu. Przez jakieś piętnaście minut trwały tak w uniesieniu, jeden obok drugiego, a potem, bez skinienia głową, bez choćby »dziękuję«, ruszyły w przeciwnych kierunkach, przy czym na ciele obydwu nie było najmniejszych śladów strzałek czy sznurków, nie okazywały też żadnego zadowolenia z tak udanego romansu”. Obserwując świat zwierząt, dostrzegamy, że samice zwykle są mniej okazałe i bardziej niepozorne od samców. Zdarzają się jednak wyjąt- ki. Samice owadów i pajęczaków są z reguły większe i groźniejsze od swoich partnerów. Żona czarnej wdowy zaraz po stosunku uśmierca małżonka i zjada go, zapewniając tym samym zapłodnionym jajom końską dawkę niezbędnego do rozwoju białka. Nie jest to odosob- niony przypadek, gdy samiec „traci głowę” podczas miłosnego aktu. Kopulacja modliszek poprzedzona jest długą grą wstępną. Nie ma to jednak nic wspólnego z miłością: samiec stara się zajść samicę od tyłu, by uniknąć morderczego chwytu jej przednich odnóży. Po akcie, w tracie którego zdarza się, że samica odgryza samcowi głowę lub miażdży odwłok, ten ucieka, ile sił w nogach, i ma dużo szczęścia, jeśli uda mu się ujść z życiem. ↑ Samiec „czarnej wdowy” traci głowę podczas stosunku 14 ↑ Samica wargacza zmienia płeć Skrajne feministki, ubolewające, że nie mogą siusiać na stojąco, na pewno ucieszy informacja, że samice konika morskiego posiadają penisy! Mają one kształt wydłu- żonych brodawek, za pomocą których samice wstrzykują ikrę do komór lęgowych, znajdujących się na brzuchu samca. Podczas dojrzewania zapłodnionych jaj brzuchy samców pęcznieją – aż do rozwiązania, gdy „urodzą” oni młode. W 2006 roku naukowcy dokonali zaskakującego odkrycia. Oto samica żyjącego u wybrzeży Filipin Photocorynus spiniceps z rodziny żabnicowatych wcale nie roz- mnaża się partenogenetycznie, jak uważano do tej pory – istnieje bowiem samiec. Jest maleńki i prawie niedostrzegalny, dorasta raptem do 6,2 mm. To seksualny pasożyt, który całe swoje życie spędza przyssany pyszczkiem do grzbietu kilka- set razy większej samicy – osiąga ona bowiem długość 1,2 m. Najpierw wgryza się silnie, a następnie wrasta w jej ciało. Coś jak pocałunek na całe życie. Z cza- sem ślepnie. Krwiobiegi zwierząt zrastają się. W zamian za stały dopływ poży- wienia samiec gwarantuje zapłodnienie. Pan Photocorynus spiniceps jest niemal Tajemnice ewolucji 15 ↑ Kogut czy kura? ↑ Samice konika morskiego posiadają penisy przezroczysty i składa się prawie wyłącznie z gigantycznych jąder. Natura zredu- kowała go do woreczka spermy. Zdarza się, że u brzucha samicy dynda dwóch lub więcej małżonków. Żadna jednak, najbardziej nawet zajadła feministka nie przebije samicy wargacza – morskiej ryby z rzędu okoniokształtnych, żyjącej w tropikach. Zdaniem zoologa R. Robertsona, autora książki Zmiana płci w morskiej toni, największą ambicją samicy wargacza jest... stać się samcem. Zwykle sprawa wygląda klasycznie: samiec prze- wodzi stadku samic. Jednak gdy umiera lub opuszcza stado, najsilniejsza samica w ciągu kilku godzin zmienia płeć! Podobne przypadki zaobserwować można u kur: ekssamica może przybrać upierzenie koguta i zapładniać inne kury. Co ciekawe, taki proces nie zachodzi w odwrotnym kierunku... Wynika to z faktu, że w począt- kowym okresie rozwoju żeński aparat rozrodczy ptaków ma dwa jajniki, z których tylko lewy osiąga dojrzałość, zaś prawy jest w stadium szczątkowym. W przypadku uszkodzenia lewego jajnika prawy może wyrwać się z uśpienia i stać jądrem. 16 Koguty są w mniejszości: nie wszyscy wiedzą, że samce dziewięćdziesięciu siedmiu procent gatunków ptaków w ogóle nie posiadają penisa. Niektórzy badacze wiążą ten fakt z ewolucyjnym przystosowaniem, w wyniku którego zanikały wszelkie narządy utrudniające wzbicie się w powietrze. Prącie zastępuje u nich tak zwana kloaka, spe- cjalny otwór, do którego uchodzą męskie narządy rozrodcze. Z kolei zgodnie z femi- nistyczną teorią, to samice ptaków odpowiedzialne są za zanik prącia – posiadając umiejętność zasysania spermy wprost z kloaki, preferowały partnerów z mikrosko- pijnymi przyrodzeniami. No i w ten prosty sposób załatwiły swoich facetów. Wielu czytelników na pewno mogłoby pozazdrościć gadom posiadania dwóch penisów. Jeden połączony jest z prawym, a drugi z lewym jądrem. Dzięki temu mogą kopulować na zmianę: raz „zużywają” plemniki prawego, innym zaś razem lewego jądra. W przerwach uzupełniany jest zapas plemników w nieużywanym jądrze. Dzięki temu samce zawsze dysponują świeżym „towarem” genetycznym i mogą zapładniać o wiele więcej samic niż ich bardziej ewolucyjnie rozwinięci krewni. Węże są rekordzistami w długości stosunku. Ich zespolenie trwa 1–12 godzin. Zaobserwowano pary grzechotników, których akt płciowy trwał blisko 23 godziny. Ale wystarcza to tylko na srebro: złoty medal w tej konkurencji przy- pada żółwiowi, który potrafi kochać się ze swą wybranką nawet dwa tygodnie. Całymi godzinami trwa również kopulacja u stekowców, które w budowie zachowa- ły pewne gadzie elementy. Samce stekowców posiadają narządy złożone z czterech „głowic”, którymi rozprowadzają nasienie po kloace samicy. Z kolei płazy imponują wielkością plemników: u beznogich płazów z rodziny ro- puszkowatych ich rozmiary sięgają 2 milimetrów, zaś ich wodni kuzyni Notonecta osiągają oszałamiającą długość 12 milimetrów. Nie jest to jednak przyrodniczy rekord: niewielkie wodne skorupiaki wytwarzają nasienie sześciokrotnie przekra- czające długość całego ich ciała! Dodajmy dla porównania, że wielkość ludzkiego plemnika to 50–60 µm. Konstrukcje penisów ssaków opierają się najczęściej na hydraulice: organ na- brzmiewa pod wpływem napływającej do niego krwi. Ich członki dostosowane Tajemnice ewolucji 17 ↑ Słoń i jego półtorametrowe prącie są do wielkości, potrzeb i masy ciała. I tak słonie afrykańskie posiadają gigan- tyczne, półtorametrowe prącia, zaś absolutnym rekordzistą jest wieloryb od- miany błękitnej, którego członek mierzy 3 metry. Zdobią go odpowiednie ją- dra: u płetwala błękitnego osiągają 75 cm długości, a waga każdego z nich czę- sto przekracza 45 kilogramów. Siłą rzeczy walenie wytwarzają największą ilość płynu nasiennego. Odpowiednio monstrualna jest łechtaczka jego partnerki: jej długość wynosi przeciętnie około ośmiu centymetrów, a trzon zakończony jest trójpłatową żołędzią. Oczywiście pani wieloryb dysponuje analogiczną po- chwą: jest olbrzymia, przepastna, ma od 180 do 240 cm długości i może się wy- dłużać w zależności od warunków fizycznych partnera. Niestety, bijąc rekordy → Muzeum Fallusa w islandzkim Husavik posiada 150 zakonserwowanych eksponatów 20 w dziedzinie wielkości narządów rodnych, wieloryby sromotnie przegrywają jeśli chodzi o czas trwania stosunku. Wynika to z ich ogromniej masy i nie- wygodnej pozycji podczas kopulacji. Według naocznych świadków wygląda to tak: zwierzęta nurkują, następnie płyną do siebie z wielką prędkością, po czym wyskakują pionowo nad powierzchnię i wtedy kopulują przez chwilę, przywie- rając do siebie brzuchami. Akt trwa jednak o parę sekund dłużej niż u muchó- wek (1–2 sekundy), co odbiera wielorybom palmę gorzkiego pierwszeństwa. W przypadku wielkich ssaków problem nie tkwi jednak w wielkości organu czy cza- sie zespolenia z partnerką, lecz w tym, by penis trafił do pochwy. Nosorożec nie wi- dzi swojego celu, dźgałby więc partnerkę w nieskończoność na oślep, gdyby natura nie wyposażyła go w bardzo długi, giętki członek zakończony kotwiczką w kształ- cie żonkila. Wyszukuje nią wejście do pochwy, po czym „zakotwicza” penis i spokojnie przystępuje do kopulacji. Samcom słoni, wyposażonym w dwu- dziestopięciokilowy narząd, który do- datkowo nabrzmiewa podczas stosunku, również pomogła ewolucja, umieszcza- jąc otwór płciowy samicy na brzuchu, w okolicach pępka. Penis słonia wspo- magany jest przez cały system mięśni, które umożliwiają mu manewrowanie potężnym organem. Monumentalne organy wielorybów wspomagane są przez specjalną kość. Takie kości występują również w prą- ciu większości zwierząt mięsożernych, owadożernych, nietoperzy i niektórych naczelnych. Służą do usztywnienia na- rządu podczas kopulacji. U humanoidów ↑ Penis kaszalota waży 70 kg (zbiory Muzeum Fallusa w Husavik) Tajemnice ewolucji 21 kość ta jest niewielka, szczątkowa – mierzy 10–20 mm. Zoolog Richard Dawkins w 2006 roku wysunął hipotezę, że utrata kości prącia u człowieka spowo- dowana była prawdopodobnie poszukiwaniem przez kobiety zdrowych partnerów. Zasada hydrauliki, na której opiera się działanie ludzkiego penisa, za- wodzi, gdy mężczyzna jest w podeszłym wieku lub cierpi na różne dolegliwości. A zatem odpowiedni materiał genetyczny przekazać może tylko zdrowy mężczyzna, którego członek staje na baczność. Jest też inna teoria na ten temat, sformułowana w 2001 roku i odwołująca się do Biblii: Pan Bóg stworzył Ewę z żebra Adama, a przecież kobiety i mężczyź- ni mają tę samą liczbę żeber. Odpowiedź na pyta- nie, z jakiej kości powstała Ewa, nasuwa się sama... Poza szerokim wyborem rozmiarów, w świecie zwie- rząt dostrzegamy wielką różnorodność kształtów i ubarwienia penisów. To cechy osobnicze, które czę- sto utrudniają lub uniemożliwiają odbycie stosunku między różnymi gatunkami. Niektóre penisy ssaków wyposażone są w wymyślne kolce czy haczyki. Nie wszyscy wiedzą, że takie haczykowate wyrostki posiada żo- łądź domowego kota, które podczas krycia drażnią ścianki pochwy, zadając kotce cierpienie. Stąd dzikie kocie wrzaski, zakłócające nam w marcu sen. Ma to swoje fizjologiczne uzasadnienie: u kotów występuje zjawisko zwane owulacją prowo- kowaną, uwalnianie komórek jajowych zachodzi pod wpływem zewnętrznego bodźca – w tym wypadku bólu. ↑ Barwne obszary genitalne pawiana Penis argentyńskiego kaczora przypomina korkociąg. Podobnie jest u byków. Czasem, tuż przed pokryciem krowy, jego penis przybiera kształt spirali, co unie- możliwia kopulację. Weterynarze nie potrafią wyjaśnić do końca tego zjawiska. Samce torbaczy posiadają rozwidlone prącie, samice zaś – analogicznie – dwie pochwy i dwie macice. 22 ↑ Sigurdur Hjartarson, właściciel Muzeum Fallusa, prezentuje wypchane prącie słonia „Badania niemieckie ujawniły, że pewne gatunki zaczęły uprawiać coś w rodzaju mi- mikry seksualnej – pisze Desmond Morris w książce Naga małpa. – Najciekawszymi przykładami są mandryl i pawian dżelada. Samiec mandryla ma jaskrawoczerwony członek i po obu jego stronach niebieskie plamy mosznowe. Ten zestaw kolorów powtarza się na pysku zwierzęcia; ma ono jaskrawoczerwony nos i nabrzmiałe, nagie intensywnie niebieskie policzki. Odnosi się wrażenie, że pysk zwierzęcia naśladuje rejon genitalny. (...) U samicy dżelady zachodzi podobne zjawisko”. Czytelnik, pragnący bliżej zgłębić temat różnorodności penisów, powinien odwie- dzić Islandię. Mieszkaniec tego kraju, Sigudur Hjartarson od 1974 ma wielką pa- sję – zbiera męskie organy reprodukcyjne. Jest założycielem i właścicielem Islandz- kiego Muzeum Fallusa. Hjartarsonowi brakuje w zbiorach ludzkiego eksponatu, ale nie martwi się, ponieważ czterech panów: Niemiec, Amerykanin, Islandczyk
Pobierz darmowy fragment (pdf)

Gdzie kupić całą publikację:

Męska rzecz czyli cała prawda o penisie.
Autor:

Opinie na temat publikacji:


Inne popularne pozycje z tej kategorii:


Czytaj również:


Prowadzisz stronę lub blog? Wstaw link do fragmentu tej książki i współpracuj z Cyfroteką: