Cyfroteka.pl

klikaj i czytaj online

Cyfro
Czytomierz
00204 007183 13461828 na godz. na dobę w sumie
Metafory konceptualne jako narzędzia rozumowania i poznania prawniczego - ebook/pdf
Metafory konceptualne jako narzędzia rozumowania i poznania prawniczego - ebook/pdf
Autor: , , Liczba stron: 512
Wydawca: Wolters Kluwer Język publikacji: polski
ISBN: 978-83-8107-462-9 Data wydania:
Lektor:
Kategoria: ebooki >> prawo i podatki
Porównaj ceny (książka, ebook, audiobook).
Książka jako pierwsza na naszym rynku wydawniczym prezentuje wyniki interdyscyplinarnych badań przeprowadzonych na polskim języku prawnym i prawniczym z użyciem metodologii kognitywnej teorii metafory konceptualnej. Wykazuje, że na każdym etapie dyskursu prawniczego jego uczestnicy używają w swoim profesjonalnym myśleniu, najczęściej nieświadomie, wielu powszechnych, ale także specyficznie prawnych metafor pojęciowych.
Dzięki licznym przykładom, pochodzącym z różnych obszarów prawa (aktów normatywnych, uzasadnień orzeczeń, piśmiennictwa z zakresu nauk prawnych), teoretyczne dotychczas twierdzenia znalazły swoje bardzo mocne potwierdzenie w praktyce. Dodatkową zaletą książki są rysunki obrazujące metafory, ułatwiające zrozumienie przedstawionych tez.
Monografia jest przeznaczona dla prawników praktyków, legislatorów, pracowników naukowych zajmujących się szeroko rozumianą humanistyką prawników, kognitywistów, lingwistów, filozofów, a także dla tłumaczy tekstów prawnych i prawniczych.
Znajdź podobne książki Ostatnio czytane w tej kategorii

Darmowy fragment publikacji:

metafory konceptualne jako narzędzia rozumowania i poznania prawniczego w świetle ich manifestacji/realizacji w polskim języku prawnym i prawniczym Sylwia Wojtczak, Iwona Witczak-Plisiecka Rafał Augustyn MONOGRAFIE WARSZAWA 2017 Publikacja sfinansowana ze środków Narodowego Centrum Nauki przyznanych na podstawie decyzji numer DEC-2013/09/B/HS5/02529 Recenzent Dr hab. Tatiana Chauvin Redaktor naukowy Sylwia Wojtczak Wydawca Monika Pawłowska Redaktor prowadzący Adam Choiński Opracowanie redakcyjne i łamanie JustLuk Grafi czne obrazowanie metafor Dariusz Romanowicz Ta książka jest wspólnym dziełem twórcy i wydawcy. Prosimy, byś przestrzegał przysługujących im praw. Książkę możesz udostępnić osobom bliskim lub osobiście znanym, ale nie publikuj jej w internecie. Jeśli cytujesz fragmenty, nie zmieniaj ich treści i koniecznie zaznacz, czyje to dzieło. A jeśli musisz skopiować część, rób to jedynie na użytek osobisty. SZANUJMY PRAWO I WŁASNOŚĆ Więcej na www.legalnakultura.pl POLSKA IZBA KSIĄŻKI © Copyright by Wolters Kluwer SA, 2017 ISBN 978-83-8107-191-8 ISSN 1897-4392 Dział Praw Autorskich 01-208 Warszawa, ul. Przyokopowa 33 tel. 22 535 82 19 e-mail: ksiazki@wolterskluwer.pl www.wolterskluwer.pl księgarnia internetowa www.profi nfo.pl Spis treści Spis treści Wykaz skrótów / 9 Wstęp / 11 Rozdział I Założenia, aparat pojęciowy i metodologia / 33 I.1. Założenia, aparat pojęciowy i metodologia badań z perspektywy lingwistycznej / 33 I.1.1. Teoria metafory w językoznawstwie współczesnym / 33 I.1.2. Metafora kognitywna – wprowadzenie / 34 I.1.3. Metafora – ogólna charakterystyka i rys historyczny / 37 I.1.4. Współczesna kognitywna teoria metafory pojęciowej / 42 I.1.5. Metafora i interdyscyplinarność badań nad językiem / 59 I.1.6. Podsumowanie konceptualne / 63 I.1.7. Zastosowana metoda / 64 I.2. Założenia, aparat pojęciowy i metodologia badań z perspektywy prawniczej / 70 Rozdział II Metafora realizowana w polskim języku prawnym / 98 II.1. Prawo materialne / 98 II.1.1. Obrazowanie metaforyczne w kodeksie cywilnym / 98 II.1.2. Obrazowanie metaforyczne w kodeksie karnym / 142 II.1.3. Obrazowanie metaforyczne w kodeksie spółek handlowych / 187 II.2. Prawo proceduralne / 208 II.2.1. Obrazowanie metaforyczne w kodeksie postępowania II.2.2. Obrazowanie metaforyczne w kodeksie postępowania cywilnego / 208 karnego / 234 5 Spis treści Rozdział III Metafora realizowana w polskim języku prawniczym – język orzecznictwa / 278 III.1. BIAŁE PLASTIKI – wyrok SA we Wrocławiu z dnia 11 lipca 2008 r., II AKa 143/08 / 280 III.2. PRZEBIJANIE ZASŁONY KORPORACYJNEJ, OBEJŚCIE PRAWA – wyrok SN z dnia 17 marca 2015 r., I PK 179/14 / 290 III.3. ODNOWIENIE, UGODA, PRZEDAWNIENIE – wyrok SA w Szczecinie z dnia 30 października 2014 r., I ACa 685/14 / 300 III.4. OŚMIORNICA – wyrok SA w Łodzi z dnia 30 grudnia 2014 r., I ACa 931/14 / 311 III.5. PRZESTĘPSTWO TO POJEMNIK – wyrok SA w Katowicach z dnia 15 stycznia 2009 r., II AKa 321/08 / 322 III.6. ROZKŁAD POŻYCIA – wyrok SN z dnia 13 maja 1998 r., III CKN 484/97 / 332 III.7. SPROWADZENIE NIEBEZPIECZEŃSTWA – wyrok SA w Katowicach z dnia 30 listopada 2005 r., II AKa 281/05 / 339 III.8. WDARCIE SIĘ – wyrok SA w Białymstoku z dnia 17 lipca 2014 r., III.9. HANDEL LUDŹMI – wyrok SA w Poznaniu z dnia 25 lutego II AKa 140/14 / 348 2014 r., II AKa 247/13 / 352 III.10. ZATARCIE SKAZANIA, ZBIEG PRZESTĘPSTW, KARA ŁĄCZNA – wyrok SN z dnia 29 sierpnia 2013 r., IV KK 168/13 / 362 III.11. PODŻEGANIE – wyrok SN z dnia 5 marca 2008 r., V KK 343/07 / 373 Rozdział IV Metafora realizowana w polskim języku prawniczym – język dogmatyk prawniczych, teorii i filozofii prawa / 380 IV.1. RACJONALNY PRAWODAWCA [P] TO RACJONALNY CZŁOWIEK / 380 IV.2. PRAWO [P] TO PRZESZKODA / 400 IV.3. PRAWO [P] TO BUDOWLA / 417 IV.4. CIĘŻAR DOWODU [P] TO CIĘŻAR FIZYCZNY / 441 6 Spis treści Rozdział V Wnioski / 469 V.1. Wnioski z perspektywy językoznawcy / 469 V.2. Wnioski z perspektywy tłumacza / 479 V.3. Wnioski z perspektywy prawnika / 488 Bibliografia / 499 Wykaz orzecznictwa / 509 7 Wykaz skrótów Wykaz skrótów k.c. k.k. Konstytucja RP k.p. k.p.c. k.p.k. k.r.o. k.s.h. 1. Akty prawne ustawa z dnia 23 kwietnia 1964 r. – Kodeks cywilny (tekst jedn.: Dz. U. z 2016 r. poz. 380 z późn. zm.) ustawa z dnia 6 czerwca 1997 r. – Kodeks karny (tekst jedn.: Dz. U. z 2016 r. poz. 1137 z późn. zm.) Konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej z dnia 2 kwiet‑ nia 1997 r. (Dz. U. Nr 78, poz. 483 z późn. zm.) ustawa z dnia 26 czerwca 1974 r. – Kodeks pracy (tekst jedn.: Dz. U. z 2016 r. poz. 1666 z późn. zm.) ustawa z dnia 17 listopada 1964 r. – Kodeks postępo‑ wania cywilnego (tekst jedn.: Dz. U. z 2016 r. poz. 1822 z późn. zm.) ustawa z dnia 6 czerwca 1997 r. – Kodeks postępowania karnego (tekst jedn.: Dz. U. z 2016 r. poz. 1749 z późn. zm.) ustawa z dnia 25 lutego 1964 r. – Kodeks rodzinny i opiekuńczy (tekst jedn.: Dz. U. z 2015 r. poz. 2082 z późn. zm.) ustawa z dnia 15 września 2000 r. – Kodeks spółek handlowych (tekst jedn.: Dz. U. z 2016 r. poz. 1578 z późn. zm.) 2. Czasopisma i oficjalne publikatory Dz. U. EPS KPP Dziennik Ustaw Europejski Przegląd Sądowy Kwartalnik Prawa Publicznego 9 Wykaz skrótów OSA Orzecznictwo Sądów Apelacyjnych OSNKW Orzecznictwo Sądu Najwyższego. Izba Karna i Woj‑ OSNP OTK-A PiP Prok. i Pr. RPEiS St. Pr.-Ek. skowa Orzecznictwo Sądu Najwyższego. Izba Pracy, Ubez‑ pieczeń Społecznych i Spraw Publicznych (od 2003) Orzecznictwo Trybunału Konstytucyjnego; zbiór urzędowy, Seria A Państwo i Prawo Prokuratura i Prawo Ruch Prawniczy, Ekonomiczny i Socjologiczny Studia Prawno ‑Ekonomiczne 3. Inne NSA SA SN SO TK Naczelny Sąd Administracyjny Sąd Apelacyjny Sąd Najwyższy Sąd Okręgowy Trybunał Konstytucyjny WSA Wojewódzki Sąd Administracyjny 10 Wstęp Wstęp Dla lingwistów pomysł, że metafory są wszechobecne w życiu każdego czło‑ wieka, najzwyklejszego nawet, a nie jedynie poety czy mówcy‑retora, nie jest niczym nowym co najmniej od czasów, kiedy G. Lakoff i M. Johnson opubliko‑ wali w 1980 r. książkę pod znamiennym tytułem Metaphors We Live By (w Pol‑ sce ukazała się ona w 1988 r. w znakomitym tłumaczeniu T. Krzeszowskiego i pod równie znaczącym tytułem Metafory w naszym życiu). Autorzy ci wyka‑ zywali – i przekonali do swej tezy wielu – że metafora nie jest tylko narzędziem retorycznym o charakterze czysto językowym, ale że w istocie stanowi uniwer‑ salny, powszechny i nieodrzucalny instrument ludzkiego myślenia, „przebija‑ jący się” na poziom interpersonalny w formie poszczególnych realizacji swego konkretnego użycia, a przede wszystkim w postaci nieskończenie wielu róż‑ norodnych wyrażeń językowych, a nawet samych form gramatycznych. Od tej pory, mimo wielu uwag krytycznych wobec teorii G. Lakoffa i M. Johnsona, a także mnóstwa koncepcji stanowiących co najmniej twórczą kontynuację ich idei, zaczęto zauważać, że nie tylko uprawianie szeroko rozumianej sztuki, ale i myślenie oraz język codziennego życia, a nawet myślenie i aparat poję‑ ciowy innych, bardziej „poważnych” i pozornie wyzutych z ozdobników czy emocji dziedzin, takich jak nauka i technika, wymagają przyswojenia sobie i nieustannego używania nieskończonej liczby metafor, a także wyrażeń ję‑ zykowych będących tych metafor artykulacją (o tej „metaforycznej rewolucji” będzie zresztą mowa szerzej w pierwszym rozdziale tej książki, wyjaśniającym założenia metodologiczne relacjonowanych w niej badań). Zadziwiające jest, że ta idea, nośna i łatwa do zaprezentowania na wielu przykładach wprost zaczerpniętych z aktualnej rzeczywistości kulturowej, w pewnych środowiskach pozostała niemal niezauważona. Niekiedy zaś od‑ nosi się wrażenie, że została celowo zignorowana, czy – używając określeń 11 Wstęp mocniejszych – wręcz zbojkotowana. Nawet bowiem jeżeli niektórzy przed‑ stawiciele takiego środowiska przyznawali istnienie tego aspektu ludzkiego poznania, to reszta, o ile na ten głos w ogóle reagowała, uznawała zjawisko metaforyczności myślenia i mówienia za marginalne, a wiedzę o nim za nieistotną, będącą niepotrzebną komplikacją rzeczy z natury prostych, czy wręcz po prostu szkodliwą. Jak się wydaje, grupą zawodową i środowiskiem intelektualnym, którego ten zarzut dotyczy, w szczególności są prawnicy, a zwłaszcza – co z punktu widzenia autorów tej książki i przedmiotu ich badań jest niezwykle istotne – prawnicy polscy. O prawdziwości tej suro‑ wej oceny świadczy nie tylko osobista obserwacja autorów niniejszej pracy, ale także analiza dostępnych publikacji na temat metafory i prawa, któ‑ rych autorami byliby przedstawiciele nauk prawnych. Jest ich naprawdę stosunkowo niewiele. Zwykle mają postać niedużych, przyczynkarskich niekiedy artykułów. Poważnych zaś monografii, posługujących się w jakimś zakresie kognitywną teorią metafory, czy szerzej lingwistyką kognityw‑ ną, jest dosłownie kilka i żadna ze znanych autorom nie dotyczy systemu prawa polskiego. Pośród tych, które są, na uwagę zasługują: A Clearing in the Forest. Law, Life and Mind autorstwa S.L. Wintera z 2001 r.1, Metaphor and Reason in Judicial Opinions autorstwa H. Bosmajiana z 1992 r.2 oraz S. Larssona Metaphors and Norms. Understanding copyright law in a digital society z 2011 r.3 Od razu należy tu jednak dokonać pewnego zastrzeżenia. Oskarżenie praw‑ ników, a zwłaszcza polskich prawników, o taki stosunek do zjawiska me‑ tafory i teorii metafory mogłoby niektórym wydawać się niesprawiedliwe i dziwne ze względu na głoszony w naukach prawnych od jakichś 40 lat „zwrot językowy”, wyznaczający jako swój punkt startowy tezy tzw. dru‑ giego Wittgensteina. Przestaniemy się dziwić, jeśli uświadomimy sobie, że teoria metafory konceptualnej zapoczątkowana przez G. Lakoffa i M. John‑ sona nie jest tak naprawdę „językowa”, ale „kognitywna”, a kognitywny zwrot w naukach prawnych jeszcze nie nastąpił, choć można zaobserwować pewne jego zwiastuny4. 1 S.L. Winter, A Clearing in the Forest. Law, Life and Mind, London 2001. 2 H. Bosmajian, Metaphor and Reason in Judicial Opinions, Carbondale–Edwardsville 1992. 3 S. Larsson, Metaphors and Norms. Understanding copyright law in a digital society, Lund 2011. 4 Za zwiastuny takie można uznać na pewno prace krakowskiego filozofa prawa B. Brożka. Powstają też doktoraty, organizowane są konferencje zorientowane prawnie i zarazem kognitywistycznie. 12 Wstęp Konserwatyzm i niechęć do nowinek nie jest niczym szczególnym w kon‑ tekście materii, którą się prawnicy zajmują. Wszak wartością immanentną dla prawa jest jego co najmniej względna stabilność. W ujęciu socjologicz‑ nym funkcję prawa stanowi przecież przede wszystkim stabilizacja ocze‑ kiwań co do zachowań. Jak pisze J. Habermas: Pozytywność prawa znaczy przecież, że wraz ze świadomie wyznaczonym ze‑ stawem norm powstaje jakiś fragment sztucznie wytworzonej rzeczywistości społecznej, która istnieje (…) do odwołania (…)5. W społeczeństwach zróżnicowanych funkcjonalnie prawo specjalizuje się w tym, by tak uzgadniająco generalizować oczekiwania w wymiarze czaso‑ wym, społecznym i rzeczowym, żeby w przygodnie występujących przypad‑ kach konfliktowych można było wiążąco rozstrzygać według binarnego kodu zgodności z prawem i niezgodności z prawem6. A skoro samo prawo ma być stabilne i dawać zero‑jedynkowe stałe rezultaty, stabilizujące oczekiwania co do zachowań, to uzasadniony jest pogląd, że metody służące jego urzeczywistnianiu w rzeczywistości społecznej, sto‑ sowane przez prawników w ramach danej kultury prawnej, również muszą być stabilne. Stąd m.in. tak silne obstawanie przez prawników przy czymś, co nazywają oni autonomią prawa, i stąd, mimo toczącej się od lat 60. XX w. w Polsce dyskusji w tej sprawie, ich ostrożne podejście do tzw. integracji zewnętrznej prawoznawstwa (w tym miejscu warto zauważyć, że polska dys‑ kusja na temat autonomii prawa i integracji zewnętrznej prawoznawstwa jest jakimś wariantem dyskusji na temat możliwości zajmowania zewnętrznego czy wewnętrznego punktu widzenia jako perspektywy w badaniu prawa oraz bardziej ogólnego problemu filozoficznego, jakim jest problem możli‑ wości lub niemożliwości „poznania znikąd”). Założenie autonomii prawa to – dokonując pewnego uproszczenia – po‑ gląd, że prawo jest jakimś niezależnym i odrębnym bytem, innym niż to co nieprawne lub pozaprawne. Przy czym autonomia prawa ma mieć wy‑ miar zarówno ontologiczny, jak i epistemologiczny, ale także funkcjonal‑ ny, aksjologiczny, a na płaszczyźnie praktycznej również metodologiczno‑ 5 J. Habermas, Faktyczność i obowiązywanie. Teoria dyskursu wobec zagadnień prawa i demo- kratycznego państwa prawnego, Warszawa 2005, s. 52. 6 J. Habermas, Faktyczność…, s. 63. 13 Wstęp ‑techniczny. Autonomia samego prawa przekłada się więc na autonomię metod prawniczych oraz autonomię nauk prawnych. W tym kontekście integracja zewnętrzna prawoznawstwa, rozumiana jako strategia włączająca do instrumentarium nauk prawnych tezy, założenia i metody właściwe dla innych nauk, może stanowić rzeczywiście dla tej autonomii swoiste zagro‑ żenie. Doskonałym przykładem takich realnych niebezpieczeństw może być „imperializm” nauk ekonomicznych, który zaowocował powstaniem ruchu Law Economics. W ramach tego ruchu powstało oczywiście wiele wartościowych koncepcji, ale też wiele idei będących z prawnego punktu widzenia całkowitym nieporozumieniem. Te obce prawu idee są bowiem urzeczywistnieniem założeń aksjologicznych sprzecznych z założeniami prawa jako takiego i promują realizowanie efektywności ekonomicznej kosztem fundamentalnych wartości i zasad prawnych np. sprawiedliwo‑ ści, słuszności, równości czy bezpieczeństwa prawnego. Tym motywowana jest również obawa, którą niektórzy wyrażają wobec kognitywnej teorii metafory. Obawa ta sprowadza się do twierdzenia, że uznanie wyników kognitywnej teorii metafory na gruncie prawa i nauk prawnych mogłoby zrujnować przyjętą w naszej kulturze prawnej i stosowaną od dziesiątków lat przez praktykę prawniczą koncepcję wykładni i rozumowań prawniczych, co w dalszej kolejności naraziłoby na szwank pewność prawa i sprawiedli‑ wość formalnie pojmowaną (a więc rozumianą jako podobne rozstrzyganie podobnych spraw). Obok funkcjonalnych przyczyn występujących po stronie samego prawa, a skutkujących konserwatyzmem prawników i ich „zaimpregnowaniem” na niektóre nieprawne koncepcje, m.in. na kognitywną teorię metafory, duże znaczenie mają tu także przyczyny natury społeczno‑historycznej. Po pierwsze, instytucja prawa jest wskutek długotrwałej i szczególnej tra‑ dycji silnie zreifikowana. Po drugie, wśród współczesnych prawników, zwłaszcza tych należących do kręgu kultury prawa stanowionego, a na pewno wśród prawników polskich, wiecznie żywy pozostaje paradygmat pozytywistyczny. Pierwsza przyczyna może być wyjaśniona za pomocą klasycznej już teorii z zakresu socjologii wiedzy autorstwa P.L. Bergera i T. Luckmanna. Teoria ta w stopniu wprost wyjątkowym pasuje do prawa i przedstawicieli sze‑ 14 Wstęp roko rozumianych zawodów prawniczych. Prawo jako takie jest bowiem instytucją w zakładanym przez nią rozumieniu, tj. stanowi wspólne sty‑ pizowanie działań, które przekształciły się w nawyk. Instytucja prawa jest zobiektywizowana i uobecniona „przez język prawny, kodeksy prawa, teorie prawa i w końcu przez ostateczne uprawomocnienia tej instytucji i jej norm w systemach myśli etycznej, religijnej czy mitologicznej”7. Przy czym na‑ leży podkreślić, że wszelkie instytucje, w tym instytucja prawa, podlegają wielopoziomowemu uprawomocnieniu (wielopoziomowość jest tu nieunik‑ niona, ponieważ ze względu na występujący w społeczeństwie podział pracy zasób wiedzy uporządkowany jest zgodnie z jej istotnością powszechną i istotnością dla określonych ról). Pierwszy poziom uprawomocnienia to nieodwołujące się do konkretnej wiedzy stwierdzenia, takie jak np. „taki jest porządek rzeczy”, dura lex sed lex. Drugi poziom uprawomocnienia zawiera zdania teoretyczne, pragmatyczne schematy wyjaśniające i odno‑ szące się do zbiorów obiektywnych znaczeń, przysłowia, maksymy moralne, aforyzmy oraz – co tak charakterystyczne dla prawa – łacińskie paremie, które, choć niejednokrotnie rodowód mają całkiem współczesny, poprzez skojarzenie z prawem rzymskim nabierają szczególnej czcigodności. Trze‑ ci poziom uprawomocnienia to wyraźnie specjalistyczne teorie, np. teorie naukowe. Czwarty poziom uprawomocnienia to uniwersa symboliczne, tj. takie kompleksy tradycji teoretycznych, które integrują różne obszary znaczenia i przedstawiają porządek instytucjonalny jako symboliczną ca‑ łość. W przypadku prawa za takie uniwersum można uznać szeroko rozu‑ miany pozytywizm prawniczy, o którym będzie tu jeszcze mowa odrębnie. Instytucja prawa ma więc charakter silnie historyczny (H.J. Berman upa‑ truje początków współczesnej zachodniej kultury prawnej w średniowie‑ czu8) i jest postrzegana jako zewnętrzny, narzucający się jednostce fakt. Również pewne szczegółowe elementy porządku prawnego, np. niektóre normy prawne, sposoby postępowania prawników, metody interpretacji, rozumowania prawnicze czy metody uprawiania nauk prawnych, moż‑ na uznać za samodzielne instytucje, podlegające tym samym prawidłom, to znaczy zobiektywizowane w jakimś systemie znaków i wciąż na nowo uprawomocniane. Dodatkową istotną okolicz nością jest fakt, że – zdaniem 7 P.L. Berger, T. Luckmann, Społeczne tworzenie rzeczywistości. Traktat z socjologii wiedzy, 8 H.J. Berman, Prawo i rewolucja. Kształtowanie się zachodniej tradycji prawnej, Warsza‑ Warszawa 1983, s. 126. wa 1995. 15 Wstęp P.L. Bergera i T. Luckmanna – w ustanowionym obiektywnym społecznym świecie bardzo często pojawia się zjawisko reifikacji. Reifikacji rozumianej jako postrzeganie wytworów ludzkich nie jako wyniku działalności czło‑ wieka, ale jako faktów w pewien sposób zewnętrznych, takich jak np. faktów przyrodniczych czy przejawów woli boskiej. Reifikacji dotykającej również instytucji i całego porządku instytucjonalnego. I tak prawo oraz instytucje związane z kolejnymi poziomami jego uprawomocnienia także ulegają reifi‑ kacji, co znajduje swoje bezpośrednie odzwierciedlenie w różnego rodzaju popularnych i wpływowych koncepcjach teoretyczno‑ i filozoficznopraw‑ nych, takich jak choćby pewne normatywne teorie stosowania prawa albo wykładni, czy nawet – w skrajnych przypadkach – doktryny prawnonatu‑ ralne, zarówno te o proweniencji religijnej, jak i świeckiej. Skoro więc i dla prawników, i dla szerokiej publiczności świat prawny jawi się jako odrębna, mająca swoje własne prawidła rzeczywistość9, to naturalną konsekwencją tego zjawiska jest niechęć do dokonywania fundamental‑ nych zmian w tej rzeczywistości, w pewien sposób wymuszonych przez dorobek nauk niebędących częścią uprawomocnienia tego świata, tj. nauk pozaprawnych. Kolejną przyczyną niezasymilowania kognitywnej teorii metafory przez polskie środowisko prawnicze jest niesłychanie mocne przywiązanie, zwłaszcza przedstawicieli dogmatyk prawniczych i prawników‑praktyków, do paradygmatu pozytywistycznego. Paradygmatu pozytywistycznego w jego aspekcie metodologicznym, a więc polegającego na: uznaniu syste‑ mowości prawa, umiłowaniu twardej analizy i logiki formalnej oraz za‑ przęganiu jej (udatnie lub nie) do rozwiązywania problemów prawnych, prymatu językowego rozumienia normy prawnej itd. Pozostałe bowiem elementy pozytywizmu prawniczego, takie jak teza o separacji czy teza społeczna – również z powodu doświadczeń historycznych z systemami totalitarnymi wytwarzających silną potrzebę „wentyli bezpieczeństwa” w postaci norm moralnych czy prawa naturalnego – nie wrosły tak silnie w polskie prawnicze dusze. Jakże aktualnie brzmi ubolewanie K. Opałka nad stanem nauk prawnych wyrażone w 1962 r.: 9 Wystarczy w tym miejscu uświadomić sobie kulturowe znaczenie i rozmiary przemysłu filmowego, produkującego seriale prawnicze i thrillery prawnicze, przybliżające „zwykłym ludziom” ten dziwny i niezrozumiały świat. 16 Wstęp Mimo to zdanie nauk prawnych na wyjałowienie, do czego prowadziły ten‑ dencje pozytywizmu prawniczego, było na dłuższą metę nie do pomyślenia. Krańcowo formalna i wyłącznie szczegółowa wiedza prawnicza (…) okazała się niewystarczająca. Komplikujące się życie w nowoczesnym państwie wy‑ magało objęcia regulacją prawną coraz to nowych stosunków; aby regulo‑ wać te stosunki społeczne, trzeba było je poznawać. Rozbudowane agendy państwowo‑prawne nie mogły obywać się bez teoretycznej ekspertyzy i diag‑ nozy. (…) Podjęto tedy nowe próby nawiązania kontaktów z filozofią i różnymi gałęziami nauk społecznych. Próby te są liczne (…) Bilans tych usiłowań nie jest jednak bynajmniej dodatni. (…) [T]radycje myślenia najczęściej formalno‑ ‑dogmatycznymi kategoriami w nauce prawa, spotęgowane niebywale przez pozytywizm prawniczy, a potem normatywizm kelsenowski, ograniczyły możliwości szerszego i głębszego spojrzenia – z pomocą wyników osiągnię‑ tych w tamtych dyscyplinach (…) Działo się to i dzieje (…) najczęściej w ten sposób, że wyniki te służą tylko za fasadę, że spadają do rzędu programowych ogólników, dość powierzchownie przyczepianych do „normalnej” egzegezy formalno‑dogmatycznej. Nie dostrzega się natomiast prawdziwej, dogłębnej asymilacji tych wyników w konkretnych badaniach nauki prawa10. Bez ryzyka niespójności uzupełnieniem obserwacji Opałka mogłaby być opinia M. Safjana z 2003 r.: Nie ukrywam, że z pewnym niepokojem spoglądam na tysiące młodych prawników zaludniających mniejsze lub większe kancelarie prawne, którzy „wepchnięci są w schemat”, wklepują na komputerze mniej lub bardziej bezmyślnie określone treści, są bardzo zajęci, tyle że nie bardzo rozumie‑ ją po co to wszystko robią (…). Prawnik, żeby dobrze i sensownie mógł dzisiaj wykonywać swój zawód, musi mieć przestrzeń intelektualną, być elastyczny i nieustannie otwarty na nowe zjawiska i idee. Kształcenie ustawiczne i adoptowalność do coraz silniej zmieniających się potrzeb i wymagań – jest niezbędnym składnikiem prawniczego życiorysu. Tyle tylko, że dzisiaj to kształcenie nie polega na zapisywaniu w pamięci cyta‑ tów z nowych dzienników ustaw, bo to już za nas na szczęście robią bazy danych i komputery11. 10 K. Opałek, Problemy metodologiczne nauki prawa, Warszawa 1962, s. 20–21. 11 M. Safjan, Rola prawnika we współczesnym świecie, Lublin 2003. 17 Wstęp Dlatego właśnie – chociaż wydawałoby się, że osiągnięcia lingwistyki kog‑ nitywnej, a w tym kognitywnej teorii metafory nie mogą zostać pominięte w żadnej aspirującej do minimalnej choćby adekwatności do rzeczywistości teorii interpretacji, teorii rozumowania czy teorii podejmowania decyzji, a więc m.in. w teoriach wykładni prawa, rozumowań prawniczych, stoso‑ wania prawa, polityki prawa itd. – w tych dziedzinach w polskiej literaturze prawniczej nie odnajdziemy niemal żadnych jej śladów. Nieobecność ta jest dość bulwersująca, zważywszy na dwie, wydawałoby się, oczywiste okolicz ności. Po pierwsze, z żadnego, nawet najbardziej wewnętrznego punktu widzenia (w tym przypadku prawniczego punktu widzenia), tezy fałszywe nie staną się prawdziwe. Z żadnego punktu widzenia nie będą prawdziwe zdania „Zie‑ mia jest płaska” czy „Słońce obraca się wokół Ziemi”. Jeśli więc współczesna nauka wykazuje, że człowiek nie może wyzbyć się metafor jako narzędzi swego myślenia, to czy nauki prawne albo prawnicy‑praktycy mogą w ra‑ mach swojej działalności zakładać i publicznie głosić, że prawo i prawnicy są od metafor wolni? Wydaje się, że nie (pomijam szczególne przypadki, kiedy celowo dokonuje się założeń kontrfaktycznych dla potrzeb np. eks‑ perymentów myślowych). Tymczasem podczas wykładów na wydziałach prawa i administracji często się słyszy: Język prawny nie jest językiem potocznym… Nie ma w nim słowotwórstwa, zdrobnień, skrótów myślowych, przenośni, onomatopei, metafor, zapożyczeń, synonimów itd.12 Po drugie, nie mamy jeszcze kompletnej wiedzy na temat interpretacji prawniczej i rozumowań prawniczych. Prawdopodobnie nigdy nie będzie‑ my jej mieć, ponieważ interpretacja prawa z istoty swojej jest działalnością niedającą się opisać w postaci konkluzywnych i niezmiennych reguł. Siłą rzeczy więc współczesna koncepcja wykładni i wnioskowań prawniczych 12 Cytat pochodzi ze studenckich notatek (P. Nowak, Techniki legislacji. Skrypt z wykładów w roku 2009) z wykładu prof. K. Płeszki (Katedra Teorii Prawa Uniwersytetu Jagiellońskie‑ go) z zakresu techniki prawodawczej zamieszczonych m.in. na stronie: www.plikownia. administracja.info/index2.php?option=com (dostęp: 28.03.2015 r.) oraz http://rutoslav.ugu. pl/techniki‑legislacji‑legislacja.php (dostęp: 30.12.2016 r.). 18 Wstęp nie jest doskonała i prędzej czy później będzie wymagała modyfikacji. Bę‑ dzie musiała uwzględnić to, co wynika z nowej wiedzy o ludzkim poznaniu i ludzkim języku. Niedoskonałość stosowanej przez prawników koncepcji wykładni i konieczność dalszej pracy nad nią zauważył już w 1959 r. jeden z najważniejszych dla teorii wykładni badacz – J. Wróblewski – w znamien‑ nych słowach: Dyrektywy interpretacyjne nie są sformułowane w ścisły sposób i trzeba duże‑ go doświadczenia, żeby się nimi we właściwy sposób posługiwać. Niezależnie od tego, czy się interpretację zalicza do sztuki, czy do nauki, dyrektywy inter‑ pretacyjne są traktowane jako narzędzia, którymi trzeba umieć władać. Stąd pewien stopień niepewności wyników procesu wykładni nawet wówczas, gdy znane są dyrektywy, którymi posługuje się interpretator. W poetyckim nieco porównaniu ustawodawcy do kompozytora a interpretatora do wykonawcy skomponowanego utworu tkwi właśnie moment niewymiernego wpływu oso‑ bowości interpretatora i tych rozmaitych czynników, które na nią i przez nią oddziałują. W rozważaniach nad dyrektywami wykładni momenty te muszą być pominięte, ale nie znaczy to, że nie mogą one wpływać na ostateczny wynik procesu wykładni. Jak dotąd żaden z kierunków teorii prawa nie potrafił zbadać tych czynników ani też wykryć w tym zakresie jakichś prawidłowości. Trafne jest sformułowa‑ nie F.S. Cohena: „(…) we are still in the stage of guesswork and accidentally collected information, when it comes to formulating the social forces which mould the course of judicial decision” (…) Analizę czynników wpływają‑ cych na decyzję sędziowską starali się dać A.W. Phelps (…) C.G. Haines (…) H.D. Lasswell podaje metodę „wolnego kojarzenia idei”. Metoda ta ma właśnie umożliwić badanie czynników, które, tkwiąc w podświadomości sędziego, mogą wywierać wpływ na jego decyzję (…) Trzeba jednak podkreślić, że roz‑ ważany w pracy wpływ rozmaitych kontekstów [językowego, systemowego i funkcjonalnego] na rozumienie normy prawnej, jest pierwszym przybliże‑ niem w badaniu interesujących nas zjawisk (…)13 Słowa J. Wróblewskiego mogą być z punktu widzenia niniejszej pracy nie‑ słychanie inspirujące nie tylko dlatego, że wskazują na niedoskonałość i nie‑ konkluzywność przyjętych metod wykładni oraz potrzebę dalszej pracy nad 13 J. Wróblewski, Zagadnienia teorii wykładni prawa ludowego, Warszawa 1959, s. 143–144. 19 Wstęp nimi. Pomijając wspaniałą, zapożyczoną od J. Franka14 złożoną metaforę USTAWODAWCA TO KOMPOZYTOR, a INTERPRETATOR TO WY‑ KONAWCA UTWORU, gdzie AKT NORMATYWNY TO UTWÓR MU‑ ZYCZNY, można w nich znaleźć wiele wątków potwierdzających słuszność proponowanego w tej pracy kierunku badań. Przede wszystkim istotne wydaje się zwrócenie przez J. Wróblewskiego uwagi na specyficzne czynniki decydujące o sposobie używania dyrektyw interpretacyjnych i o ostatecz‑ nym wyniku procesu wykładni, takie jak: doświadczenie interpretatora, osobowość interpretatora, czynniki wpływające na osobowość interpreta‑ tora i przez osobowość interpretatora, czy czynniki tkwiące w podświado‑ mości sędziego, a wywierające wpływ na jego decyzję. Najciekawsze w tym wyliczeniu jest to, że J. Wróblewski nie odwoływał się, poszukując źródła problemów z wykładnią, do kategorii zbiorowych, takich jak społeczność, kultura, czy kategorii indywidualnych, ale mających źródło w doświad‑ czeniu zbiorowym, takich jak kompetencja komunikacyjna, które w jego czasach były tak chętnie używane. Odwołał się do kategorii opisujących indywidualne wewnętrzne uposażenie człowieka jako podmiotu poznają‑ cego i rozumującego. Można byłoby tu wręcz przypisać J. Wróblewskiemu jakieś zdolności do przepowiadania przyszłości, z obecną dzisiaj wzrasta‑ jącą rolą nauk kognitywnych, gdyby nie jego naukowe zaplecze i doświad‑ czenie, a w nim silnie obecna myśl L. Petrażyckiego. Twórca oryginalnej psychologicznej teorii prawa, który w końcu XIX w. i w pierwszej połowie XX w. badał emocje prawne, zdaniem wielu wyprzedził swoje czasy, a jego koncepcję, jak pisze T. Pietrzykowski: (…) mimo fatalnego błędu jednopłaszczyznowości – uznać trzeba (…) za przejaw imponująco nowoczesnego paradygmatu ewolucjonistyczno‑psy‑ chologicznej charakterystyki genezy i funkcjonowania porządku prawnego15. Czynniki wymienione przez J. Wróblewskiego stanowią o tym, co wydaje się być decydujące dla rozwiązania największej zagadki dotyczącej zjawisk prawnych i działalności prawników. Zagadki polegającej, mówiąc obrazowo, 14 J. Frank, Words and Music. Some Remarks on Statutory Interpretation, Columbia Law Review 1947, nr 47; J. Frank, Courts on Trial. Myth and Reality in American Justice, Princeton–New Jersey 1973, s. 292–303. 15 T. Pietrzykowski, Intuicja prawnicza. W stronę zewnętrznej integracji teorii prawa, Warsza‑ wa 2012, s. 294. 20 Wstęp na tym, że prawo ma łączyć ogień z wodą (oraz że w statystycznie przewa‑ żającej większości przypadków to łączenie ognia z wodą się udaje). Wszak prawo ma być zarazem stabilne i elastyczne; stosowanie prawa ma być jed‑ nocześnie sprawiedliwe proceduralnie, jak i sprawiedliwe treściowo; spra‑ wiedliwe formalnie (ma podobne rozstrzygać podobnie), ale zarazem zindy‑ widualizowane; przewidywalne, ale uwzględniające szczególne okolicz ności konkretnych przypadków; wykładnia nie może być prawotwórcza, ale ma odtwarzać nie tylko literę, lecz także ducha prawa itd. To właśnie te pri- ma facie paradoksy, sprowadzające się w bardzo ogólnej perspektywie do skumulowania w prawie czynnika twórczego i odtwórczego, doprowadziły autorów prezentowanej pracy do sięgnięcia po kognitywną teorię metafory. Pomysł wykorzystania kognitywnej teorii metafory nie wziął się bowiem zni‑ kąd i jest kontynuacją zainteresowań jedynej prawniczki w zespole autorów. Sylwia Wojtczak badała uprzednio problem niewspółmierności wartości, zwłaszcza na gruncie stosowania prawa16. Tym, co stało się dla niej najważ‑ niejszym problemem badawczym, było (i w dalszym ciągu jest) pytanie: Jak to się dzieje, że mimo wszechobecnego szeroko rozumianego zjawiska niewspółmierności wartości ludzie (także prawnicy) są w stanie podejmo‑ wać decyzje dające się zakwalifikować jako racjonalne, a do tego będące przedmiotem względnej akceptacji ze strony innych ludzi (innych praw‑ ników)? Jedną z odpowiedzi na to pytanie może być – jak się zdaje – następująca teza: Jest to możliwe, ponieważ ludzie (także prawnicy), w szczególności jeśli należą do jednej kultury, używają jako narzędzi poznania świata (w tym świata prawnego) i rozumowania o tym świecie podobnych sposobów obra‑ zowania, w tym podobnych metafor. Metafor, które – choć nie są logicznie poprawnymi formułami i których metaforyczne implikacje nie pozwalają na budowanie konkluzywnych sposobów rozumowania, to – cechują się jednak dużym stopniem stabilności i systematyczności, co skutkuje znaczną intersubiektywnością rezultatów ich zastosowania. 16 S. Wojtczak, O niewspółmierności wartości i jej konsekwencjach dla stosowania prawa, Łódź 2010. 21 Wstęp Względna stabilność i systematyczność funkcjonujących w danej kulturze metafor jest z kolei pochodną względnej stabilności i systematyczności spo‑ sobu obrazowania, którym posługuje się indywidualny podmiot poznaw‑ czy. To zaś jest konsekwencją sposobu, w jaki działa ludzka wyobraźnia. Kognitywna teoria metafory konceptualnej kładzie bowiem nacisk na rolę wyobraźni w procesach umysłowych, zakładając, że wyobraźnia nie tylko jest narzędziem niezbędnym i przydatnym, ale także funkcjonującym we‑ dług pewnych możliwych do zbadania reguł. Tradycyjne sposoby wyjaś‑ niania procesów poznawczych, które są zresztą tak bliskie konwencjonalnie myślącym prawnikom, wyobraźnię traktowały dotąd lekceważąco, uznając ją za domenę szeroko rozumianej sztuki i artystów, a do tego za siłę nie‑ okiełznaną i niepoddającą się żadnym regułom. Zwłaszcza te tradycyjne koncepcje, które zakładają, że ludzkie zdolności poznawcze są na tle reszty świata przyrodniczego wyjątkowe, palmę pierwszeństwa w procesie pozna‑ nia świata i podejmowania decyzji oddają raczej racjonalności rozumianej jako chłodny, pozbawiony zaangażowania ogląd, kalkulacja i wyzbycie się emocji. Tymczasem metafory wydają się być lepszym i bliższym prawdy wyjaśnie‑ niem tej kwestii niż np. popularna w prawniczych kręgach teoria argumen‑ tacji (często zresztą przybierająca różnego rodzaju sformalizowane, logiczne lub quasi‑logiczne postacie). Kognitywna teoria metafory konceptualnej ma bowiem to, czego brakuje teorii argumentacji. Posiada mianowicie pewną naturalistyczną – bo biologiczną i neurobiologiczną – podbudowę wynika‑ jącą ze zjawiska ucieleśnienia (embodiment). Kwestia ta zostanie wyjaśniona szczegółowo w dalszej części pracy, ale już tu można nadmienić, że chodzi o to, iż ludzkie poznanie, rozumowanie i w ogóle myślenie są ściśle powią‑ zane z fizyczno‑motorycznymi właściwościami ludzkiego ciała oraz mecha‑ nizmami jego interakcji ze środowiskiem. Założenie ucieleśnienia (embodi- ment) pozwala wyjaśnić wiele ważnych dla prawa problemów. Na przykład wspomniane powyżej teorie argumentacji nie są w stanie wyjść poza kon‑ sensualne albo instytucjonalno‑historyczne (ewentualnie istotnościowo ‑ ‑fenomenologiczne) wyjaśnienie istnienia pewnego niewielkiego, ale faktycznie występującego, wspólnego minimum powszechnie ważnych ar‑ gumentów. Ten zaś rodzaj wyjaśnień nie dla wszystkich jest przekonujący, a niektórych (tych którzy nie wierzą bezkrytycznie we wszechmocny konsen‑ sus, w bezbłędnie działające prawidła rozwoju historyczno‑społecznego czy 22 Wstęp którym jako wyjaśnienie nie wystarczy oczywistość) wprost prowokuje do zajęcia pozycji relatywistycznej. Podejścia kognitywne, w tym kognitywna teoria metafory konceptualnej, zakładając ucieleśnienie (embodiment), od‑ piera relatywizm, ponieważ pozwala spójnie wyjaśnić ten fenomen w kate‑ goriach brute physical facts, tj. w kategoriach wspólnego wszystkim ludziom doświadczenia cielesno‑motorycznego. Tu zresztą autorom niniejszej pracy nieodmiennie nasuwa się na myśl Hartowska koncepcja minimum prawa natury w prawie pozytywnym, jedna z najsłynniejszych w zachodnim świe‑ cie koncepcji filozoficznoprawnych. Gdy H.L.A. Hart pisze, że: (…) właściwym celem ludzkiego działania jest przetrwanie, a to sprowadza się do kontyngentnego faktu, że większość ludzi najczęściej chce przedłużyć swoje istnienie. (…)17, to nie można uniknąć skojarzenia z zakładanym we współczesnych naukach kognitywnych zjawiskiem homeostazy18. A gdy H.L.A. Hart stwierdza, że: [j]est naprawdę tylko kontyngentnym faktem, że ludzie potrzebują żywności, ubrań, schronienia, a dobra te nie występują w nieograniczonej ilości (…) Już tylko te okolicz ności wymagają pojawienia się jakiejś minimalnej formy własności (…) i charakterystycznych reguł zapewniających jej poszanowanie. (…) Oczywiście sprawy mogłyby wyglądać inaczej. Organizmy ludzkie mo‑ głyby być skonstruowane jak rośliny, to jest zdolne do pobierania pożywienia z powietrza (…)19, to nie sposób nie pomyśleć o homeostazie socjokulturowej20. A kiedy H.L.A. Hart konstatuje, że: [l]udzie są zarówno skłonni do agresji, jak i zazwyczaj na nią narażeni. (…) kiedyś mogło być lub może będzie inaczej. Istnieją gatunki zwierząt o struk‑ turze fizycznej (np. zrogowacenia i pancerze) pozostawiającej je praktycznie niewrażliwymi na atak innych przedstawicieli ich gatunku (…)21, 17 H.L.A. Hart, Pojęcie prawa, Warszawa 1998, s. 258–259. 18 A. Damasio, Descartes’ Error. Emotion, Reason, and the Human Brain, New York 1994. 19 H.L.A. Hart, Pojęcie…, s. 265. 20 A. Damasio, Self Comes to Mind. Constructing the Conscious Brain, New York 2010. 21 H.L.A. Hart, Pojęcie…, s. 263. 23 Wstęp to nie pozostaje nic innego, jak przypomnieć sobie, jak bardzo nasze po‑ strzeganie i organizowanie sobie obrazu świata zależy od tego, jak wyglądają nasze ciała, i że nigdy nie będziemy wiedzieć, jak to jest być nietoperzem22. Dla lingwistów natomiast, mimo pewnego znudzenia teorią G. Lakoffa i M. Johnsona, a nawet uznania przez niektórych, że tezy tam głoszone są trywialne, powrót do niej na gruncie prawa również powinien być intere‑ sujący. Lingwiści wprawdzie dokonywali już wielu różnych badań dotyczą‑ cych języka prawnego i prawniczego, w sposób zgodny z takim czy innymi paradygmatami. Niemniej badania te były, po pierwsze, albo dość fragmen‑ taryczne (dotyczyły przeważnie niewielkich fragmentów języka prawnego lub prawniczego23), albo na bardzo wysokim stopniu ogólności24, albo – co gorsza – zarazem fragmentaryczne i ogólne, ponieważ na podstawie niewielu szczegółowych analiz formułowały bardzo ogólne wnioski25. Po drugie, prace te – jeśli są samodzielnym dziełem lingwistów niebędących zarazem prawni‑ kami – często obarczone są pewnym szczególnym błędem. Przeprowadzane są z lingwistycznego, a więc zewnętrznego w stosunku do prawa punktu wi‑ dzenia, nieuwzględniającego albo w bardzo niewielkim stopniu uwzględnia‑ jącego wewnętrzny punkt widzenia samych prawników. Można taki sposób postępowania porównać do badania danego języka etnicznego przez osobę, dla której język ten nie tylko nie jest językiem rodzimym, która nie tylko nie ma pełnej kompetencji komunikacyjnej i kulturowej, ale która nie posiada nawet pełnej kompetencji językowej. Oczywiście badania przeprowadzane w takich warunkach mają niekiedy swoje uzasadnienie, np. w stosunku do języków rzadkich czy ginących, ale należy uznać, że są one wówczas swego 22 T. Nagel, What is it like to be a bat? Mortal Questions, New York 1991. 23 Por. K. Kosecki, On the Metonymies in the Names of Selected Legal Contracts, Zeszyty Nauko‑ we. Rozprawy Humanistyczne 2005, nr 4, s. 189–196; K. Kosecki, Metafora pojęciowa „Czas to pieniądz” a struktura umów o pracę w prawie polskim i europejskim, Zeszyty Naukowe. Rozprawy Humanistyczne 2003, nr 1, s. 73–77; K. Kosecki, Przestępstwo zabójstwa w pol- skim kodeksie karnym jako kognitywna kategoria radialna, Zeszyty Naukowe. Rozprawy Humanistyczne 2004, nr 2, s. 253–259. 24 Na przykład charakterystyka niektórych właściwości polskiego języka prawnego przy użyciu metod lingwistyki statystycznej i metod analizy logicznej, zaprezentowana przez A. Mali‑ nowskiego, Polski język prawny. Wybrane zagadnienia, Warszawa 2006. 25 Na przykład w 228‑stronnicowej pracy S. Schane’a (zob. S. Schane, Language and the Law, London–New York 2006) na ponad 40 stronach przeanalizowane zostały dwie kompletnie różne instytucje prawne (attractive nuisance – wtargnięcia za zachętą – oraz osoby prawnej), co dało autorowi podstawę do sformułowania pewnych ogólnych wniosków dotyczących relacji pomiędzy fikcją prawną a rolą metafory konceptualnej w prawie. 24 Wstęp rodzaju środkiem ostatecznym, bo służą ocaleniu jakiegoś fragmentu dorob‑ ku ludzkości. W przypadku języka prawnego i prawniczego, mającego wielu kompetentnych intelektualnie użytkowników, mogących być dla lingwisty pełnoprawnym partnerem, praktyka taka nie ma uzasadnienia, gdyż nie tylko ogranicza, ale wręcz zniekształca pole badawcze. Dostępne dane są bo‑ wiem w takiej sytuacji siłą rzeczy fragmentaryczne i niejako „z drugiej ręki”. Zwykle zresztą najlepiej dostępne są dane w zakresie semantyki i syntaksy, ale dane dotyczące szeroko rozumianych aspektów pragmatycznych zawsze będą trudniej osiągalne i trudniejsze do zrozumienia. To stanowi właśnie – jak się zdaje – jedną z przyczyn, z powodu której dla wielu lingwistów język prawny czy prawniczy (o ile w ogóle znają lub respektują takie rozróżnienie) są kolejnymi rodzajami specjalistycznego czy specjalnego języka, takiego jak język biznesu, medycyny czy innych dziedzin26. Są to, ich zdaniem, języki, których główną funkcją jest umożliwianie transferu wiedzy i komunikacja pomiędzy ekspertami tej samej lub różnych dziedzin27. W związku z po‑ wyższym nie są one tak naprawdę żadnymi odrębnymi językami, ale ter‑ minologiami (czyli ustrukturyzowanymi zbiorami pojęć wraz z ich określe‑ niami), ewentualnie pewnymi funkcjonalnymi stylami. Tymczasem należy koniecznie wziąć pod uwagę to, co w większym stopniu zauważają lingwiści zajmujący się pragmatyką, choć nie zawsze dostrzegają wszystkie tego konse‑ kwencje: że język prawny i prawniczy tym różnią się od innych języków eks‑ perckich, iż służą przede wszystkim (zwłaszcza ten pierwszy) dokonywaniu zmian w rzeczywistości (czynieniu rzeczy za pomocą słów – by użyć słynnej frazy J.L. Austina), a ich funkcje nominatywna (przedstawieniowa, znaku czy reprezentująca – można tu użyć różnych określeń) oraz komunikacyjna są słabe i wobec tej pierwszej podrzędne. Język prawny przede wszystkim, ale język prawniczy w dużym stopniu także, służy w pierwszym rzędzie do nakładania obowiązków, przyznawania uprawnień bądź aktualizowa‑ nia obowiązków lub uprawnień, a także do tworzenia instytucji prawnych w szerokim sensie tego pojęcia. Fakt komunikowania tego rodzaju aktów jest oczywiście warunkiem sine qua non ich skuteczności społecznej, ale nie jest ich warunkiem istotnościowym. Wystarczy uświadomić sobie, że 26 J. Pieńkos, Podstawy juryslingwistyki. Język w prawie – Prawo w języku [The Basics of Juris- linguistcs. Language in Law – Law in Language], Warszawa 1999, s. 77. 27 C. Galinski, W. Nedobity, Special Languages, Terminology Planning and Standardization (w:) Standardization of Technical Terminology. Principles and Practices, red. R.A. Strehlow, Philadelphia 1988, s. 4. 25 Wstęp według różnych koncepcji prawo wieczne, prawo natury czy prawo naturalne nie musi być komunikowane w języku, żeby obowiązywać, a ich poznanie niekoniecznie musi być ukoronowane zwerbalizowaniem. Ponadto prawo obowiązujące na danym terytorium i w danym czasie, czyli jak nazywają to prawnicy – konkretny system prawa – jest wyrażone w bardzo wielu aktach normatywnych, ale powiązanych ze sobą tak ściśle, że niektórzy teoretycy prawa widzą w nich dosłownie jeden tekst. Co więcej, oprócz tekstu pisanego prawnicy do interpretowanej całości włączają jeszcze inne elementy. Wystar‑ czy tu wspomnieć kanoniczną wręcz dla polskich prawników rozwiniętą normatywną koncepcję źródeł prawa Z. Ziembińskiego, który do źródeł prawa zaliczał: założenia ideologiczne danego systemu prawa, tzw. pisane źródła prawa (przede wszystkim przepisy prawne), tzw. niepisane źródła prawa (np. prawo zwyczajowe) oraz przyjęte w systemie prawa reguły egze‑ gezy (reguły wykładni, reguły kolizyjne oraz reguły inferencyjne)28. Nie ma więc racji lingwistka A. Bączkowska, kiedy twierdzi, że „w przeciwieństwie do juryslingwisty, prawnik interesuje się tylko jednym tekstem (źródłowym lub docelowym)”29. Analizy, zwłaszcza semantyczne, tylko fragmentów tekstów pisanych, do‑ konywane w oderwaniu od pozostałych źródeł prawa – co w przypadku prac lingwistów niebędących jednocześnie profesjonalnymi prawnikami jest regułą – siłą rzeczy nie mogą być uznane za poprawne i wiarygodne. O tym m.in. pisał H.L.A. Hart, gdy przestrzegał: [z]wykle nie jest możliwe zdefiniowanie prawnego pojęcia takiego jak „na‑ ruszenie prawa” czy „kontrakt” poprzez wyliczenie koniecznych i wystar‑ czających warunków jego zastosowania. Ponieważ każdy zestaw warunków może być adekwatny dla pewnych przypadków, ale nie dla innych, a takie pojęcia mogą być wyjaśnione jedynie za pomocą listy wyjątków lub nega‑ tywnych przykładów, pokazujących, gdzie pojęcie nie może być zastosowane lub może być zastosowane tylko w osłabionej formie. (…) [ż]adna adekwat‑ na charakterystyka prawnego pojęcia kontraktu nie może być sporządzona bez odniesienia się do tych niesłychanie różnorodnych zarzutów i sposobu, 28 Z. Ziembiński, Problemy podstawowe prawoznawstwa, Warszawa 1980, s. 252–274. 29 A. Bączkowska, Językoznawstwo kognitywne i korpusowe w badaniach nad przekładem języka prawnego na przykładzie kodeksu spółek handlowych i kodeksu pracy, Rocznik Przekłado‑ znawczy 2007–2008, nr 3–4, s. 19. 26 Wstęp w jaki one odpowiednio służą obaleniu lub osłabieniu roszczeń wynikających z kontraktu. To pojęcie jest nieredukowalnie podważalne w charakterze i ig‑ norowanie tego faktu jest tego pojęcia wypaczeniem30. Ponadto ściśle zewnętrzny punkt widzenia sprawia, że badania dokonywane przez lingwistów są dla prawników, zwłaszcza prawników‑dogmatyków czy prawników‑praktyków, mało interesujące. Odpowiadają one bowiem na pytania niezbyt dla tych prawników istotne. Można byłoby na ten argument przewrotnie odpowiedzieć, że jest to zjawisko całkiem naturalne, że każda dziedzina wiedzy ma swój własny zestaw ważnych problemów badawczych. W przypadku jednak badania języka prawnego ta prosta odpowiedź może prowadzić do fałszywych konkluzji. Dlaczego? J. Finnis, przedstawiciel nowej teorii prawa naturalnego, omawiając pod‑ stawowe formy dobra, napisał: Jeśli sądzimy, że wiedza jest wartością, nie oznacza to wcale, że każde praw‑ dziwe twierdzenie jest w tym samym stopniu warte poznania, każda forma uczenia się jest równie cenna, a każdy przedmiot tak samo wart zgłębiania. Poza jakimiś wyjątkowymi wypadkami większą wartość ma wiedza o tym, czy zawarte w tej książce twierdzenia są prawdziwe, czy fałszywe, niż to ile miligramów tuszu zużyto na jej wydrukowanie31. Warto zauważyć, jak bardzo te dwa zdania realizują wewnętrzny punkt widzenia filozofa prawa. Nie wziął on w ogóle pod uwagę punktu widzenia wydawcy książek czy historyka typografii. I podobnie zaobserwujemy, że dla prawnika – poza wyjątkowymi przypadkami – wiedza, jaka jest wartość RIDF dla 2000 słów o najwyższej częstości w języku prawnym, ma taką samą wartość, jak wiedza, ile miligramów tuszu zużyto na wyprodukowa‑ nie książki, w której informacja ta jest zawarta. Można bowiem gromadzić wartościową wiedzę na temat języka prawnego i prawniczego, posługując się niemal wyłącznie wewnętrznym prawniczym punktem widzenia („nie‑ mal”, bo zawsze uwzględnić należy – jak to już powyżej wspomniano – to, że pewne tezy zostały z zewnętrznego punktu widzenia sfalsyfikowane). 30 H.L.A. Hart, The Ascription of Responsibility and Rights, Proceedings of the Aristotelian Society 1948–1949, nr 49, s. 174, 176. 31 J. Finnis, Prawo naturalne i uprawnienia naturalne, Warszawa 2001, s. 72. 27 Wstęp Ale jeżeli wybitny nawet lingwista, analizując język prawny, nie rozróżnia normy ius cogens od ius dispositivum albo normy prawa publicznego od normy prawa prywatnego, jeśli analizując system prawa polskiego stosuje doń pojęcia pochodzące z systemu prawa common law (bardzo częsta prak‑ tyka!), jeżeli nie zna prawniczych sporów dotyczących dozwolenia mocnego i słabego, czy też jeśli – tu przechodzimy już na grunt metafor – szuka me‑ tafor konstruujących pojęcie osoby prawnej, a nie zna prawniczych teorii osoby prawnej funkcjonujących w konkretnej prawnej kulturze czy próbuje zidentyfikować elementy metafor konstruujących pojęcie ciężaru dowodu, a nie zna prawniczych koncepcji z pojęciem tym związanych, to jego praca nie może być rzetelna i poprawna. Przy badaniu języka prawnego i praw‑ niczego niezbędna jest co najmniej znajomość wewnętrznej perspektywy prawniczej ważnej dla danego systemu prawa, jeśli nawet nie jej aktywne przyjmowanie. Z tych właśnie powodów badania prowadzone wspólnie przez lingwistów i prawników oraz ich wnioski będące uogólnieniem wielu szczegółowych analiz mogą być wyjątkowo cenne i interesujące. A przy tym wobec olbrzy‑ miego potencjału wyjaśniającego kognitywnej teorii metafory należało ją wykorzystać dla potrzeb badania prawa. Stąd współpraca autorów i idea prowadząca do rezultatu zawartego w tej książce. Początkiem pracy nad metaforycznym aspektem języka prawnego i praw‑ niczego musiało być gruntowne sprawdzenie, w jakim zakresie kognityw‑ na teoria metafory konceptualnej sprawdza się na gruncie prawa oraz czy wnioski, do jakich prowadzi na gruncie prawa, mają jakiś walor nowości, czy nie są tylko trywialnym powtórzeniem znanych od dawna tez, sformułowa‑ nych na gruncie wiedzy powszechnej i dla języka powszechnego albo innych języków (np. języka nauki). W tym celu konieczne było stwierdzenie czy poznanie prawnicze wymaga jakichś specyficznych, charakterystycznych jedynie dla prawa metafor, czy metafory powszechne spełniają na gruncie prawa jakąś rolę i czy jest to rola taka sama, czy odmienna od tej, jaką peł‑ nią w rzeczywistości nieprawniczej, jakie są rozmiary zmetaforyzowania poznania prawniczego (pomijając obecne w nim metafory powszechne), czy metafory mają jakieś znaczące konsekwencje dla procesu stosowania prawa, w tym dla wykładni i rozumowań prawniczych, czy metafory, nazwijmy to, prawnicze tworzą jakieś istotne z punktu widzenia problemów prawniczych 28 Wstęp kategorie itd. W tym zaś celu niezbędne było przebadanie języka prawnego i prawniczego w poszukiwaniu realizacji językowych możliwych metafor. Cel ten został zrealizowany w ramach programu badawczego zatytułowa‑ nego „Metafora jako mechanizm rozumienia języka prawnego i prawnicze‑ go oraz doświadczania prawa na przykładzie polskiego języka prawnego i prawniczego”, prowadzonego w latach 2014–2017 i sfinansowanego ze środków Narodowego Centrum Nauki przyznanych na podstawie decyzji numer DEC‑2013/09/B/HS5/02529. W programie tym wzięli udział autorzy tego opracowania, czyli Sylwia Woj‑ tczak (prawnik), Iwona Witczak ‑Plisiecka (lingwistka) oraz Rafał Augustyn (lingwista). W początkowym okresie ich wysiłki wspomagała także Monika Zalewska (prawnik). Niniejsze opracowanie jest jednym z dwóch opracowań monograficznych, w których zaprezentowane zostaną wyniki przeprowadzonych badań. Za‑ warto w nim przede wszystkim rezultat analiz językowych dokonanych w ramach projektu. Treścią drugiego, opublikowanego równolegle, będą bardziej ogólne wnioski z przeprowadzonych analiz, istotne dla szeroko rozumianej interpretacji prawniczej. Prezentowana książka oparta jest na bardzo prostym schemacie. W rozdziale I opisano przyjęte w badaniach założenia, aparat pojęciowy i metodologię. Przy czym opis ten dokonany jest z dwóch perspektyw: z per‑ spektywy lingwistycznej i perspektywy prawniczej. Zabieg taki ma dość wyraźnie określony cel: każdy z opisów ma trafić w pierwszej kolejności do dość określonego audytorium. Opis z perspektywy lingwistycznej będzie z pewnością banalny dla lingwistów, ale niewątpliwie okaże się absolutnie niezbędny i nowy dla bardzo wielu prawników. Opis z perspektywy praw‑ niczej nie zaskoczy żadnego polskiego prawnika, zwłaszcza takiego, który ma pewne obycie teoretycznoprawne, może być jednak niejakim odkryciem dla niejednego lingwisty. W rozdziale II zaprezentowano opis obrazowania metaforycznego stoso‑ wanego w polskim języku prawnym. Z analizowanego podczas projektu 29 Wstęp materiału celowo wybrano do prezentacji szeroko rozumiane prawo kar‑ ne i cywilne, ponieważ są to gałęzie prawa o najdłuższej historii, tradycji i ugruntowaniu kulturowym, w których metody obrazowania – jeśli w ogóle cechują się systematycznością, jak zakłada to teoria G. Lakoffa i M. John‑ sona – nie powinny być przypadkowe. Ponadto obie te dyscypliny prawa są bardzo odmienne i reprezentują dwie podstawowe metody regulacji, które w innych gałęziach prawa są stale powielane w różnych odmianach i wariacjach. Przy czym wybrany do prezentacji materiał podzielono na dwie grupy: osobno dotyczący prawa materialnego i dotyczący prawa pro‑ ceduralnego. Podział taki wydaje się być uzasadniony różnicami w obra‑ zowaniu metaforycznym stosowanym w tych dwóch dziedzinach, co widać szczególnie przy zestawieniu odpowiadających sobie treściowo dyscyplin prawa, takich jak prawo karne materialne i postępowanie karne czy prawo cywilne materialne i postępowanie cywilne. Uzupełnieniem analizy prawa karnego i cywilnego jest analiza kodeksu spółek handlowych. Ten wybór także nie jest przypadkowy. Ustawa z dnia 15 września 2000 r. – Kodeks spółek handlowych jest bezpośrednią kontynuacją rozporządzenia Prezy‑ denta Rzeczpospolitej Polskiej z dnia 27 czerwca 1934 r. – Kodeks handlowy – kontynuacją w sensie bezpośredniego następowania po nim w czasie, jak i w sensie treściowym (wiele instytucji jest bardzo podobnych). W związku z tym regulacja prawna zawarta w kodeksie spółek handlowych w większej swej części ma już ugruntowaną tradycję w polskim systemie prawa i można oczekiwać, że związane z tą regulacją obrazowanie metaforyczne nie jest przypadkowe. Rozdział III skupia się na języku stosowanym przez dyskurs stosowania pra‑ wa, a więc głównie na języku prawniczym praktyki. W rozdziale tym przed‑ stawiono przykłady orzeczeń różnych sądów, w których przy podejmowaniu odpowiedniej decyzji kluczową rolę odegrały pewne używane (choć często nieuświadamiane sobie przez sądy) metafory. Tak przeprowadzone analizy miały na celu wykazanie, że metafory odgrywają w rozumowaniu prawni‑ czym rolę sprawczą, będąc albo istotną przesłanką tego rozumowania, albo przesądzając o mechanizmie tego rozumowania. Różnorodność dziedzin, których dotyczą orzeczenia, i stosowanych przy ich wydawaniu metafor, jest zabiegiem celowym i ma służyć zilustrowaniu tezy, że decydująca rola metafor w rozumowaniu prawniczym nie jest domeną jakiejś jednej szcze‑ gólnej gałęzi prawa. 30 Wstęp W rozdziale IV autorzy analizują niektóre metafory pochodzące z nauk prawnych, dogmatyk oraz teorii i filozofii prawa, a więc metafory realizo‑ wane w języku prawniczym nauki prawa. Wybór ten ma pokazać, jak dalece rozbudowane mogą być tego rodzaju metafory, jak mocno mogą być osadzo‑ ne w świadomości prawnika wykształconego w danej kulturze prawnej oraz jak wszechstronna może być rola takich metafor. W przypadku niektórych z nich, tych szczególnie wpływowych, może dojść do ich inkorporowania do wiedzy powszechnej oraz uczynienie ich częścią tzw. potocznej teorii prawa (folk theory of law). Zawarte w rozdziale V podsumowanie składa się z trzech części. Kluczem do ich wyróżnienia stały się szczególne zainteresowania autorów. Pierw‑ sza część to wnioski sformułowane z językoznawczego punktu widzenia. Druga część to wnioski przydatne dla tłumaczy tekstów prawnych i praw‑ niczych. Trzecia to wnioski użyteczne z punktu widzenia szeroko pojętej teorii prawa. 31 I.1. Założenia, aparat pojęciowy i metodologia badań z perspektywy lingwistycznej Rozdział I Założenia, aparat pojęciowy i metodologia I.1. Założenia, aparat pojęciowy i metodologia badań z perspektywy lingwistycznej Poets are the unacknowledged legislators of the world32. I.1.1. Teoria metafory w językoznawstwie współczesnym W niniejszej pracy pragniemy przedstawić metaforyczne aspekty polskie‑ go języka prawnego i prawniczego w ujęciu teorii metafory kognitywnej (konceptualnej). Ponieważ istnieje wiele różnych modeli teoretycznych opisujących naturę i funkcje metafory, a także istnieją rozbieżności meto‑ dologiczne w ramach językoznawstwa kognitywnego, w niniejszym roz‑ dziale przedstawimy metodologię i aparat pojęciowy, którym posługujemy się w naszych badaniach. Na wstępie przypominamy podstawowe informacje na temat metafory i kognitywistyki wraz z rysem historycznym, który jest wciąż istotny dla zrozumienia roli, jaką wyrażenia metaforyczne odgrywają w języku i po‑ znaniu, a także dla zrozumienia, jak obrazy tworzone w języku wpływają na postrzeganie świata i jak są interpretowane przez użytkowników języka. Następnie omawiamy współczesną teorię metafory kognitywnej w tradycji G. Lakoffa i M. Johnsona (1980/2003), ponieważ ten model stanowi pod‑ stawę metodologiczną opisywanych badań. Wskazujemy też najważniejsze aspekty metafory kognitywnej, które mają znaczenie w kontekście badań nad polskim językiem prawnym. 32 P.B. Shelley, A defence of poetry, 1840. 33 Rozdział I. Założenia, aparat pojęciowy i metodologia I.1.2. Metafora kognitywna – wprowadzenie Słowo metafora pochodzi od greckiego μεταφορά, gdzie meta znaczy „po‑ nad”, a phora odpowiada pojęciu „przenosić”. Zatem najogólniej mówiąc metafora, czyli przenośnia, to obrazowanie jakiegoś pojęcia w kategoriach pojęcia innego. W potocznej opinii metafora jest najważniejszą figurą reto‑ ryczną, występującą obok np. synekdochy i porównania przede wszystkim we wzniosłym języku poetyckim. Kognitywne językoznawstwo angielskie od lat 80. XX w. jawnie przeciwstawia się takiemu rozumieniu metafory. W tradycji anglosaskiej, w językoznawstwie kognitywnym33 metafora zaj‑ muje szczególną pozycję. Jak wskazują w pierwszych słowach książki Phi- losophy in the Flesh G. Lakoff i M. Johnson34, najważniejsze prawdy kogni‑ tywistyki współczesnej można streścić w trzech zdaniach: 1. Umysł jest z natury ucieleśniony (The mind is inherently embodied). 2. Myśl jest najczęściej nieuświadomiona (Thought is mostly unconscious). 3. Pojęcia abstrakcyjne są w dużej mierze metaforyczne (Abstract concepts are largely metaphorical). W rzeczywistości wszystkie trzy prawdy cytowane powyżej dotykają problemu metaforyczności. W kognitywistyce, w szczególności w jej części zaliczanej do paradygmatu embodied-embedded mind35, przyjmuje się, że język jako zja‑ wisko jest z natury metaforyczny, a badania nad metaforycznymi aspektami języka kojarzone są bezpośrednio z pracami zainicjowanymi i publikowany‑ mi na przestrzeni ostatnich kilkudziesięciu lat przez teoretyków związanych z ośrodkiem kalifornijskim, wśród których najważniejszymi są G. Lakoff, M. Johnson, M. Turner, G. Fauconnier i E. Sweetser36. W przełomowej książ‑ 33 Rozdział niniejszy nie przedstawia zagadnień językoznawstwa kognitywnego, które nie są bezpośrednio związane z metaforą, pomijając w większości zagadnienia takie jak profilowa‑ nie, Gestalt, czyli postrzeganie w kategoriach figury i tła, oraz kognitywną teorię R. Langa‑ ckera (np. R.W. Langacker, Foundations of Cognitive Grammar, vol. I, Theoretical Prerequi- sites, Stanford 1987; R.W. Langacker, Foundations of Cognitive Grammar, vol. II, Descriptive Application, Stanford 1991; R.W. Langacker, Concept, Image, and Symbol: The Cognitive Basis of Grammar, Berlin and New York 2002; J.R. Taylor, Cognitive Grammar, Oxford 2002). 34 G. Lakoff, M. Johnson, Philosophy in the Flesh. The Embodied Mind and Its Challenge to 34 Western Thought, New York 1999. 35 Por. M. Hohol, Wyjaśnić umysł. Struktura teorii neurokognitywnych, Kraków 2013. 36 Por. np. G. Lakoff, M. Johnson, Metaphors We Live By, London 2003; G. Lakoff, The Death of Dead Metaphor, Metaphor and Symbolic Activity 1987, nr 2; G. Lakoff, The contemporary theory of metaphor (w:) Metaphor and Thought, red. A. Ortony, Cambridge–New York–Mel‑ I.1. Założenia, aparat pojęciowy i metodologia badań z perspektywy lingwistycznej ce autorstwa G. Lakoffa i M. Johnsona, Metaphors We Live By37, wydanej się w 1980 r., oraz w kolejnych pracach kognitywiści zwracają uwagę na elementy, które na stałe weszły do kanonu kognitywnej teorii metafory. Najważniejszym z nich jest twierdzenie, że metafora stanowi zasadniczy element poznania, to dzięki procesom metaforyzacji ludzie dokonują kategoryzacji świata, stanowi ona też podstawę procesów myślowych człowieka. W tym ujęciu metafora to nie tylko figura retoryczna stosowana w celu uczynienia języka bardziej atrakcyjnym bądź skutecznym, jak w tradycyjnym ujęciu arystotelesowskim, zwanym też podejściem klasycznym. W kognitywistyce metafora nie jest po‑ strzegana jako odejście od „normalnego” języka38, stanowi ona epicentrum poznania i najważniejszy element budowy obrazu świata i życia społecznego, będąc przy tym w rezultacie niezbywalną właściwością języka. Warto zauważyć, że w ten sposób językoznawcy kognitywni rozwiązują pewne problemy wcześniejszych teorii semantycznych, w tym podejścia logiczno‑se‑ mantycznego, w którym słowa postrzegane były jako znaki „rzeczy” – desyg‑ natów w świecie realnym, a przynajmniej jako znaki cech takich desygnatów. Kognitywiści rozwiązują problem poznania i budowania odniesień, wskazując, że umysł ludzki wzbogacony doświadczeniem stanowi platformę łączącą ś
Pobierz darmowy fragment (pdf)

Gdzie kupić całą publikację:

Metafory konceptualne jako narzędzia rozumowania i poznania prawniczego
Autor:
, ,

Opinie na temat publikacji:


Inne popularne pozycje z tej kategorii:


Czytaj również:


Prowadzisz stronę lub blog? Wstaw link do fragmentu tej książki i współpracuj z Cyfroteką: