Cyfroteka.pl

klikaj i czytaj online

Cyfro
Czytomierz
00542 008271 13404287 na godz. na dobę w sumie
Mężczyzna doskonały - ebook/pdf
Mężczyzna doskonały - ebook/pdf
Autor: Liczba stron: 156
Wydawca: Harlequin Polska Język publikacji: polski
ISBN: 9788323875932 Data wydania:
Lektor:
Kategoria: ebooki >> romans
Porównaj ceny (książka, ebook, audiobook).

Keely dostaje wymarzone zlecenie, i to od mężczyzny, którego uwielbia słuchać przez radio. To okazja, by przekonać się osobiście, czy Lachlan ma do zaoferowania coś więcej niż głęboki, zmysłowy głos. Po spotkaniu Keely jest nim całkowicie oczarowana. Podczas wspólnego weekendu nad morzem mają rozmawiać jedynie o interesach, jednak Keely postanawia zrobić wszystko, by Lachlan chciał czegoś więcej...

Znajdź podobne książki Ostatnio czytane w tej kategorii

Darmowy fragment publikacji:

5 2 3 0 6 3 S K E D N I T A V 0 M Y T W Ł Z 0 4 7 A N E C 7 0 / 6 0 2 2 R N , ISSN 1641-5736 Nicola Marsh 9 771641 573024 0 Mężczyzna doskonały 06-RO-1a.indd 2 06-RO-1a.indd 2 4/25/07 10:25:26 AM 4/25/07 10:25:26 AM dla ka(cid:380)dej kobiety, ka(cid:380)dego dnia(cid:8230) Wi(cid:281)cej informacji znajdziesz na www.harlequin.com.pl Nicola Marsh Mężczyzna doskonały Tłumaczył Janusz Florkiewicz Drogie Czytelniczki! Witajcie na początku lata! Na pewno większość z Was już zaplanowała wakacyjne wyjazdy – oby były bardzo udane – i niecierpliwie odlicza dni do urlopu. Czerwcowe książki z serii ROMANS zabiorą Was w wiele ciekawych miejsc, dzięki nim odbędziecie podróż do Grecji, Australii i na pustynię. W tym miesiącu szczególnie polecam pierwszą część miniserii Biurowy romans, a także nową książkę Waszej ulubionej Rebecki Winters. A oto wszystkie czerwcowe tytuły: Miesiąc w Grecji – Rebecca Winters opisuje dzieje małżeństwa, które jest solą w oku pewnej pozbawionej skrupułu intrygantce. Mężczyzna doskonały – pierwsza część miniserii Biurowy romans. Kobieta zafascynowana mężczyzną, którego nie widziała na oczy, ma wreszcie okazję poznać swój ideał... Książę pustyni – burzliwy romans praktycznej Angielki z romantycznym szejkiem. Na ratunek miłości – dwoje życiowych rozbitków odzyskuje wiarę w ludzi i w lepsze jutro. Sprawa honoru, Ślubny kontrakt (DUO) – dwie opowieści o małżeństwach na niby, które okażą się równie trwałe jak te zawarte z wielkiej miłości... Życzę przyjemnej lektury! Grażyna Ordęga Harlequin. Każda chwila może być niezwykła. Czekamy na listy. Nasz adres: Arlekin – Wydawnictwo Harlequin Enterprises sp. z o.o. 00-975 Warszawa 12, skrytka pocztowa 21 Nicola Marsh Mężczyzna doskonały Toronto • Nowy Jork • Londyn Amsterdam • Ateny • Budapeszt • Hamburg Madryt • Mediolan • Paryż Sydney • Sztokholm • Tokio • Warszawa Tytuł oryginału: Impossibly Pregnant Pierwsze wydanie: Harlequin Mills Boon Limited, 2005 Redaktor serii: Grażyna Ordęga Opracowanie redakcyjne: Izabela Romanowska Korekta: Jadwiga Przeczek, Izabela Romanowska © 2005 by Nicola Marsh © for the Polish edition by Arlekin – Wydawnictwo Harlequin Enterprises sp. z o.o., Warszawa 2007 Wszystkie prawa zastrzeżone, łącznie z prawem reprodukcji części lub całości dzieła w jakiejkolwiek formie. Wydanie niniejsze zostało opublikowane w porozumieniu z Harlequin Enterprises II B.V. Wszystkie postacie w tej książce są ikcyjne. Jakiekolwiek podobieństwo do osób rzeczywistych – żywych czy umarłych – jest całkowicie przypadkowe. Znak irmowy Wydawnictwa Harlequin i znak serii Harlequin Romans są zastrzeżone. Arlekin – Wydawnictwo Harlequin Enterprises sp. z o.o. 00-975 Warszawa, ul. Rakowiecka 4 Skład i łamanie: Studio Q, Warszawa Printed in Spain by Litograia Roses, Barcelona ISBN 978-83-238-5009-0 Indeks 360325 ROMANS – 910 ROZDZIAŁ PIERWSZY Nie istnieje mężczyzna doskonały. Keely Rhodes, gdy miała 19 lat – Uwaga, przystojniak po lewej! – szepnęła z przejęciem Emma Radield. Keely Rhodes nie traciła czasu na dodatkowe pytania. Natychmiast odwróciła głowę o dziewięćdziesiąt stop- ni w lewo, by obrzucić wchodzącego mężczyznę nonsza- lanckim spojrzeniem. Jednak tym razem nie był to typo- wy klient WWW Designs, najlepszej agencji internetowej w Melbourne. Keely zupełnie nie spodziewała się zobaczyć kogoś takiego jak on. – Co o nim sądzisz? – szepnęła Emma, otwarcie gapiąc się na przybysza i stukając Keely łokciem w żebro. Jestem w siódmym niebie, pomyślała Keely, podziwia- jąc wspaniałą sylwetkę wysokiego, barczystego mężczyzny, który podszedł do stanowiska recepcjonistki. Lachlan Brant rzeczywiście przyciągał wzrok, a sądząc po pewności siebie, z jaką prowadził w radiu swoją audycję, niewątpliwie zdawał sobie z tego sprawę. Keely oderwała od niego oczy i ze zdziwieniem spojrzała na przyjaciółkę. – Nie poznajesz?  Nicola Marsh Emma pokręciła głową. – Możesz mi wierzyć, że zapamiętałabym takiego króle- wicza z bajki. – Nazywa się Lachlan Brant. Zaczynasz kojarzyć? – Ten Lachlan Brant? – spytała Emma, oglądając męż- czyznę od stóp do głów. – Ciało dorównuje seksowne- mu głosowi. Wybacz, ale chyba zaczynam ślinić się na jego widok. – Rzeczywiście, nie najgorszy – przyznała Keely, a kiedy przyjaciółka znacząco uniosła brew, dodała: – Zgoda, cał- kiem niezły. Emma uniosła drugą brew. – Przyznaj, że jest atrakcyjny. Keely podniosła ręce, dając do zrozumienia, że się pod- daje. – No już dobrze. Jest zabójczo przystojny. Zadowolona? Emma westchnęła. – Byłabym zadowolona, gdyby taki facet zwrócił na mnie uwagę. Keely przewróciła oczami. – Przecież tak naprawdę interesuje cię tylko Harry Bu- chanan. Rozumiem, czym jest pierwsza miłość, ale mogła- byś wreszcie uwolnić się od niego. Nikt ci nie powiedział, że jesteś beznadziejną romantyczką? – Nie potraię się zmienić – odpowiedziała z uśmiechem Emma. – Jak sądzisz, po co on tu przyszedł? Keely napełniła kubek zimną wodą ze zbiornika stojące- go obok. Przełknęła kilka łyków i powiedziała: – Kto wie? Może zamierza umówić się na randkę z na- szą jaśnie oświeconą szefową? – Chyba że udało mu się Mężczyzna doskonały  odkryć, kto dał mu się we znaki w czasie audycji na żywo w ubiegłym tygodniu, dodała w myślach, nieco zaniepoko- jona. To byłoby straszne. – Niemożliwe! Na pewno ma lepszy gust – stwierdziła Emma. Keely nie miała najmniejszej ochoty rozmawiać o Ra- quel, wściekłej szefowej z piekła rodem, jak mówiła o niej większość pracowników. Wzruszyła ramionami, zastana- wiając się, czy zamiast podziwiać osobisty urok Lachlana Branta, nie powinna raczej schować się przed nim w swo- im gabinecie. Tym bardziej, że czekało na nią sporo pra- cy. Musiała dokończyć projekt strony internetowej dla największej w Melbourne irmy zajmującej się sprzętem sportowym, czekała ją też praca nad ekskluzywną stroną dla „Flirtu” – nowego czasopisma dla kobiet, a oprócz tego chciała wymyślić jakąś niespodziankę na spotkanie z oka- zji urodzin Emmy. – Muszę wracać do pracy – powiedziała, po raz ostatni spoglądając w stronę Lachlana Branta. Emma westchnęła. – Ja też. Spotkamy się na lunchu o dwunastej u Sammy’ego? Wyślę e-maila do Tahlii. – Nie wiem, czy uda się jej wyrwać. Od czasu, gdy zosta- ła dyrektorem handlowym, rzadko rusza się zza biurka. – Wiesz, jak bardzo zależy jej na kolejnym awansie. Keely skinęła głową. Rozumiała to doskonale. Sama przesiadywała w pracy w nieskończoność, starając się od roku o stanowisko naczelnego graika. Miała szansę je zdo- być, o ile Nadia zdecyduje się wreszcie odejść na urlop ma- cierzyński.  Nicola Marsh – Tak, ale jeśli przestanie chodzić z nami na lunch, stanie się strasznie nudna. Emma spojrzała sceptycznie na przyjaciółkę. Keely zachichotała. – Chociaż z drugiej strony nie potraię sobie wyobrazić jej jako nudziary – przyznała. Tahlia Moran była śmiałą, tryskającą energią dziewczy- ną, która jako dusza towarzystwa potraiła stworzyć świet- ną atmosferę na każdym spotkaniu. Urodziwa i pewna sie- bie sprawiała, że Keely popadała przy niej w kompleksy, choć były serdecznymi przyjaciółkami. – Do zobaczenia w południe – powiedziała do Emmy. Jednak zanim zdążyła odejść, zamachała do niej Chry- stal, recepcjonistka doskonała i, jak głosiła biurowa plotka, osoba lubiąca dobrze się bawić. Keely ruszyła przez błysz- czący od szkła i chromu hol, zadowolona, że włożyła swój najlepszy strój służbowy. Przybrała obojętną minę, jakby widok Lachlana Branta stojącego w recepcji nie zrobił na niej najmniejszego wrażenia. – Keely, pani Wilson chce zamienić z tobą parę słów, za- nim zabierzesz pana Branta na górę – powiedziała Chry- stal, uśmiechając się przy tym zalotnie do Lachlana i nie zaszczycając Keely spojrzeniem. Keely starała się zachować zimną krew. Nie miała po- jęcia, dlaczego Raquel mogłaby ją wzywać. Nie rozumiała też, dlaczego właśnie ona ma zaprowadzić Branta do gabi- netu szefowej. Przybrała minę chłodnej urzędniczki i od- wróciła się do niego. – Witam. Jestem Keely Rhodes. Zechce pan usiąść i po- czekać chwilę, a ja postaram się zaraz wrócić. Mężczyzna doskonały  Mężczyzna, któremu w czasie audycji na żywo udzie- liła ostrej reprymendy, spojrzał na nią badawczo. Niebie- ska koszula podkreślała błękit jego oczu. Po raz pierwszy w dwudziestosześcioletnim życiu Keely jej serce niebez- piecznie przyspieszyło. Dotychczasowe randki z typowy- mi przeciętniakami nie wywoływały w niej tak silnych emocji. – Miło mi panią poznać – powiedział Brant z uśmie- chem i wyciągnął rękę na powitanie. Keely nie wierzyła w miłość od pierwszego wejrzenia. Była realistką, twardo stąpającą po ziemi, i dzięki Bogu ta- kie podejście do życia jeszcze nigdy jej nie zawiodło. Dla- czego miałaby kierować się romantycznymi uniesieniami, jak Emma, lub bujać w obłokach, nie wiedząc, czego chce od życia, jak Tahlia? Marzenia o czymś, co nie może się spełnić, wpędzały jedynie we frustrację. Nie miała ocho- ty ryzykować. Nagle zdała sobie sprawę, że nie zareagowała na gest Branta. Szybko wyciągnęła rękę. Poczuła gorący uścisk, który wywołał w niej dziwny dreszcz. – Oczywiście, zaczekam – usłyszała. W rzeczywistości głos Lachlana Branta był o wiele głęb- szy i cieplejszy, niż się wydawało w radiu. Keely spędziła niejedną noc na słuchaniu radiowych porad Branta. Wyobrażała sobie, że jest dużo starszy i ma wiele doświadczenia życiowego. Dopiero zdjęcie w gazecie przekonało ją, że jest inaczej. Ale na tym zdjęciu Lachlan Brant nie prezentował się nawet w połowie tak interesująco jak w rzeczywistości. Wymienili uściski dłoni. 10 Nicola Marsh – Świetnie. Naprawdę postaram się wrócić jak najszyb- ciej – powiedziała, zastanawiając się, co on miał w sobie takiego, że czuła się przy nim niepewnie. Był dobrze zbu- dowany, miał zmysłowy głos i uwodzicielski uśmiech. Czy to wystarczało, by stać się bożyszczem kobiet? Oprócz te- go dorobił się stopnia naukowego z psychologii i utrzymy- wał się z analizowania ludzkich zachowań. W ubiegłym ty- godniu Keely uznała, że w czasie audycji pozwolił sobie na zbytnią pewność siebie, więc zadzwoniła, by utrzeć mu nosa. Nazwała go między innymi gruboskórnym szarlata- nem. Teraz mogła mieć tylko nadzieję, że nie rozpoznał jej głosu. Odeszła, starając się zapanować nad trzęsącymi się no- gami. Miała wielką ochotę obejrzeć się i sprawdzić, czy na- dal ją obserwował. Od kiedy faceci tacy jak on interesują się dziewczynami takimi jak ja? – pomyślała. Zawsze miała kłopoty z nadmiarem kilogramów. Choć nie miała najgor- szej igury, nie była chuda jak to ostatnio stało się modne. Zatrzymała się przed drzwiami Raquel, wzięła głęboki oddech i weszła do środka. – Wreszcie jesteś. Dlaczego to tak długo trwało? Raquel Wilson była kompetentną szefową i miała dość energii, by kierować irmą WWW Designs przez co naj- mniej dziesięć najbliższych lat, ale swoim podejściem do pracowników przypominała rozzłoszczonego rottweilera. Niektórzy za plecami nazywali ją Rottie. Sporo ryzykowa- li. Gdyby Raquel się o tym dowiedziała, mogliby mieć po- ważne kłopoty. Keely zacisnęła zęby i zmusiła się do uprzejmego uśmiechu. Mężczyzna doskonały 11 – Zatrzymał mnie jeden z klientów. – Lachlan Brant? – spytała Raquel, a w jej oczach poja- wił się przebiegły błysk, jak zwykle, gdy w biurze zjawiał się zamożny klient. – Tak. – Bardzo dobrze – powiedziała Raquel, odkładając dłu- gopis na stertę dokumentów na biurku. Wydawało się, że na ich przejrzenie potrzeba kilku lat. – Właśnie on będzie twoim nowym zadaniem specjalnym. Boże, gdy Raquel mówi o zadaniu specjalnym, to za- wsze oznacza kłopoty, pomyślała Keely. Kto mógł, unikał zadań specjalnych jak ognia. W takich wypadkach Raquel żądała, by nie odstępować klienta na krok, zbierać o nim wszelkie informacje, znać najdrobniejsze szczegóły z jego życia i dbać o niego tak, by nie przyszło mu do głowy szu- kać innej agencji. Ten sposób okazywał się tak skuteczny, że zapewniał irmie czołowe miejsce na rynku. Jednak perspektywa zajmowania się wyłącznie Lachla- nem Brantem była tak dalece stresująca, że Keely poczuła ochotę, by natychmiast popędzić do najbliższej lodziarni. Kiedyś traktowała wyjście na lody jako najlepszy sposób na wszelkie troski i kłopoty i choć udało się jej skończyć z tym tuczącym uzależnieniem, odruch pozostał. Nie mogła uciec, więc zmusiła się, by zrobić zadowo- loną minę. – Brzmi bardzo zachęcająco, ale mam teraz na głowie in- nych klientów. „Flirt” właśnie opuszcza drukarnię… – Aktualnie Lachlan Brant jest twoim najważniejszym zadaniem. Nie wątpię, że z pozostałymi sprawami też so- bie poradzisz. 12 Nicola Marsh Raquel wstała i podeszła do szklanej ściany, za któ- rą rozciągał się imponujący widok na Federation Square i piękną kopułę Flinders Street Station. – Keely, mam do ciebie pełne zaufanie. Jeśli ci się powie- dzie, możesz liczyć na awans. Świetnie. Po prostu cudownie. Jak w tej sytuacji mo- głabym odmówić zajęcia się panem Lachlanem Brantem? – pomyślała Keely. – Postaram się najlepiej, jak potraię – zapewniła, choć doskonale zdawała sobie sprawę, że szefowa nigdy nie była do końca zadowolona. – Świetnie. A teraz przyprowadź pana Branta do mnie. Zo- baczymy, czy uda się go namówić do podpisania umowy. Keely skinęła głową, zdobyła się na grymas przypomi- nający uśmiech i ruszyła z powrotem do holu. Lachlan wstał, gdy tylko zbliżyła się do recepcji. – Czy teraz zajmie się pani mną? – spytał. Nawet nie wiesz, jak chętnie bym to zrobiła, pomyślała Keely i skinęła głową. – Proszę za mną. Brant potraktował to jak najbardziej dosłownie i przez całą drogę do pokoju Raquel szedł tuż za nią. Dobrze, że mnie nie rozpoznał, myślała Keely, mając nadzieję, że tak już zostanie. – Czy my mieliśmy okazję już kiedyś się spotkać? Keely zamarła z ręką na klamce. Nerwowo przełknęła ślinę. – Nie sądzę – odparła, starając się zachować spokój. – Keely to rzadkie imię. Przysiągłbym, że gdzieś je ostat- nio słyszałem – powiedział z przekonaniem Lachlan. Mężczyzna doskonały 13 Keely odpowiedziała uśmiechem i zapukała do drzwi Raquel, czekając jak zwykle na szczekliwe zaproszenie. – Proszę wejść – rozległ się przytłumiony skrzek. – Czyżbym przyszedł w złym momencie? – mruknął pod nosem Lachlan, po czym lekko oparł dłoń na plecach Keely, przepuszczając ją przodem. Keely już dawno się zorientowała, że jakiekolwiek ko- mentarze na temat szefowej mogła wymieniać wyłącznie z Emmą i Tahlią, jednak świadomość, że na jej plecach wy- lądowała ręka Lachlana, spowodowała, że na chwilę prze- stała myśleć racjonalnie. – Raquel jest bardzo zajęta – wyjaśniła, otwierając drzwi do gabinetu. – Ja nie mam zwyczaju poszczekiwać na potencjalnych klientów – powiedział cicho Brant i zmarszczył brwi. Rottie wyszczerzyła zęby, starając się przywołać na twarz życzliwy uśmiech. Wyciągnęła rękę na powitanie. – Dzień dobry, panie Brant. Proszę siadać i od razu za- czynamy. Na tym zakończyła uprzejmości. Sięgnęła po skoroszyt z dokumentami i przesunęła go po blacie biurka w stro- nę gościa. – Proszę mówić do mnie po imieniu. Mam nadzieję, że cała ta papierkowa robota to zwykła formalność? – spytał Lachlan, wskazując na dokumenty, które przejrzał szybko i bez zainteresowania. – Zasięgnąłem opinii już wcześniej. Wydaje się, że WWW Designs odpowiada moim potrze- bom, więc darujmy sobie wykresy sprzedaży. Chcę od ra- zu przejść do rzeczy. Oczy Raquel zabłysły za okularami bez oprawki. Najwy- 14 Nicola Marsh raźniej była zadowolona, że bez większego wysiłku zyskała poważnego klienta. – Cieszę się, że jesteś zdecydowany i że wybrałeś właś- nie naszą irmę, by dbała o twoje sprawy w internecie. Mo- że weźmiesz ze sobą te dokumenty. Zostawisz je u Crystal, gdy już zostaną podpisane. Tymczasem Keely pokaże ci, gdzie powstają jej bajeczne projekty. Bajeczne projekty? – pomyślała Keely. Rottie musiało bardzo zależeć na tym kliencie. – Już nie mogę się doczekać – odrzekł Lachlan. Keely poczuła nagłą chęć, by uciec, nie zawracając so- bie głowy perspektywą awansu. Lachlan przez cały czas przyglądał się jej badawczo. Mogłaby przysiąc, że w jego spojrzeniu było coś więcej niż zainteresowanie jej zdolnoś- ciami plastycznymi. Jakim cudem mężczyzna taki jak on, mógłby być mną zainteresowany? – Proszę za mną – odezwała się. Spodziewała się, że szefowa powie coś na pożegnanie i nie zawiodła się. – Keely, daj z siebie wszystko. To ma być twój najlepszy projekt. Keely uśmiechnęła się, zaciskając zęby, i skinęła głową. Zupełnie jakbym dotychczas nigdy się nie starała, pomy- ślała. Jednak z drugiej strony musiała przyznać, że w towa- rzystwie Lachlana nie potraiła być sobą. Rottie miała rację, przypominając jej, by skupiła się na pracy. Zamknęła za sobą drzwi od gabinetu szefowej. – Czy ona zawsze jest taka? – spytał Lachlan. – Raquel działa tylko na najwyższych obrotach. Dzięki temu irma ciągle utrzymuje się w czołówce – wyrecyto-
Pobierz darmowy fragment (pdf)

Gdzie kupić całą publikację:

Mężczyzna doskonały
Autor:

Opinie na temat publikacji:


Inne popularne pozycje z tej kategorii:


Czytaj również:


Prowadzisz stronę lub blog? Wstaw link do fragmentu tej książki i współpracuj z Cyfroteką: