Cyfroteka.pl

klikaj i czytaj online

Cyfro
Czytomierz
00102 004494 12613241 na godz. na dobę w sumie
Miarka się przebrała - ebook/pdf
Miarka się przebrała - ebook/pdf
Autor: Liczba stron: 152
Wydawca: E-bookowo Język publikacji: polski
ISBN: 978-8-3785-9472-7 Data wydania:
Lektor:
Kategoria: ebooki >> obyczajowe >> powieść
Porównaj ceny (książka, ebook (-15%), audiobook).
Główny bohater powieści – Maciej Słomski nie należy do ludzi zbyt religijnych. Skupia się całkowicie na sobie i życiu doczesnym nie przepuszczając żadnej okazji do zabaw cudzym kosztem.    
Gdy dziwnym zrządzeniem losu spotyka człowieka, który ostrzega go o nadchodzącym końcu świata nic sobie z jego słów nie robi.
Dopiero, gdy życie codzienne zaczyna być coraz bardziej niebezpiecznie, a każde wiadomości zaczynają się od informacji o kolejnych tysiącach ofiar, Maciek zaczyna sobie przypominać słowa tajemniczego mężczyzny.
Wtedy zaczyna poszukiwać ów proroka, jednak zamiast niego odnajduje jego siostrę. Szuka ona swego brata, lecz jej pragnieniem nie jest jego posłuchanie, ale sprowadzenie go z powrotem do szpitala psychiatrycznego, z którego po raz kolejny został wypuszczony.
Znajdź podobne książki Ostatnio czytane w tej kategorii

Darmowy fragment publikacji:

Krzysztof Lip Miarka się przebrała © Copyright by Krzysztof Lip e-bookowo Projekt okładki: Krzysztof Lip ISBN e-book 978-83-7859-472-7 ISBN druk 978-83-7859-473-4 Wydawca: Wydawnictwo internetowe e-bookowo www.e-bookowo.pl Kontakt: wydawnictwo@e-bookowo.pl Wszelkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie, rozpowszechnianie części lub całości bez zgody wydawcy zabronione Wydanie I 2015 WPROWADZENIE – Wyobraź sobie, że jesteś właścicielem bardzo dobrze prosperującej firmy. Masz rozlokowane placówki na całym świecie. Twoje produkty biją rekordy popularności i znika- ją z półek sklepowych w zastraszającym tempie. Zatrudniasz tysiące osób, o których dbasz należycie. Niestety masz jeden poważny problem – twoi pracownicy nie stosują się do two- ich zaleceń i często wpędzają firmę w poważne tarapaty. Co robisz? – Zwalniam ich i zatrudniam nowych. – Mimo że się starasz być dobrym i cierpliwym szefem nowi po dłuższym czasie robią dokładnie to samo. – Też ich zwalniam, ale tym razem wyciągam konsekwen- cję ich czynów. – A co jeśli kolejni będą robić to samo? – Nie wiem, pilnuję ich? – Oni się ciebie nie boją. Wiedzą czym ryzykują, ale są przeświadczeni o swojej racji i wciąż robią to samo. Co zro- bisz? – Nie mam pojęcia. Zamykam firmę? – Właśnie! A teraz przenieś tę sytuację na swoje życie. Za- miast firmy wstaw Ziemię, a w miejsce pracowników wszyst- kich ludzi żyjących na niej. Jak myślisz, czy ta firma długo jeszcze pociągnie? 4 wydawnictwo e-bookowoKrzysztof Lip Miarka się przebrała Niby nic nadzwyczajnego Ulicą miasta przy świetle lamp idzie zygzakiem grupka młodych, pijanych ludzi. Zadowoleni z życia, śpiewają gło- śno, nie przejmując się ciszą nocną, która ustawowo zaczęła się już kilka godzin temu. Nagle jeden z nich staje w miejscu i przystawiając palec do ust próbuje uciszyć swoje towarzy- stwo. – Patrzcie na niego – powiedział przyciszonym głosem Maciek idący na przedzie grupy. Wszyscy podążyli za jego wzrokiem i zobaczyli mężczy- znę leżącego pod płotem jednego z domów jednorodzinnych. – Nie żyje? – zapytał Arek, najmłodszy z grupy znajomych. – Oddycha, raczej stara nie wpuściła go do domu – za- śmiał się Piotr podchodząc bliżej mężczyzny. – Bo pić trzeba umieć! – dodał podpierając się o znak Marcin – najbardziej pijany z towarzystwa. – Może ma coś kasy przy sobie? – zapytał ich przyciszo- nym głosem Maciek i już po chwili zaczął obszukiwać mary- narkę mężczyzny. Jego koledzy zaczęli się rozglądać po okolicy, chcąc się upewnić, że nikt ich nie widzi. Z trudem potrafili ustać w miejscu, więc ciężko im było dostrzec kogokolwiek w pro- mieniu dziesięciu metrów od nich. Na ich szczęście była już prawie północ i nikt o tej porze nie przechadzał się ulicami 5 wydawnictwo e-bookowoKrzysztof Lip Miarka się przebrała małego miasta. Mężczyzna zajrzał do środka i, zadowolony z siebie, wyciągnął sto złotych, pokazując je znajomym. – Chłopaki, możemy wracać, ja stawiam. Rzucił na śpiącego mężczyznę opróżniony z pieniędzy portfel i rzekł: – Wypijemy twoje zdrowie. Zaśmiali się wspólnie i ruszyli z powrotem do baru, z któ- rego jeszcze nie tak dawno wyszli. Będąc na miejscu od razu zasiedli do stołu, a Maciek jako, że tylko on jeszcze nie wyglądał na pijanego ruszył do baru, by zamówić kolejkę swoim przyjaciołom. – Wy już chyba macie dość koledzy – zaskoczył go bar- man, spoglądając na pozostałą trójkę. – Nie co dzień trafia się taka okazja – odpowiedział mu Maciek. – Koledze dzisiaj urodziła się córeczka. – A, to co innego! To jedną kolejkę ja stawiam. Siadajcie, zaraz przyniosę. Maciek podziękował mu za jego szczodrość i wrócił do stolika zadowolony z siebie. – A ty co tak rżysz? – zapytał go Piotr. – Właśnie załatwiłem nam darmową kolejkę. – Jak? – Jakby co, to urodziła ci się dzisiaj córeczka – odpowie- dział patrząc na Marcina. – Córeczka? – odparł zaskoczony ledwo utrzymując się na krześle. – Ale jak? Ja nie mam nawet żony? Wszyscy zaśmiali się głośno, a pijany kolega wciąż nie po- trafił się pogodzić z wieścią, którą dopiero co usłyszał. – A jak jej dałem na imię? A znam jej matkę? 6 wydawnictwo e-bookowoKrzysztof Lip Miarka się przebrała barman. że wciąż jest w szoku. – Proszę mu wybaczyć, on tak się przejął tą wiadomością, – Marcin... – Komu mogę pogratulować? – przerwał im barman przy- nosząc piwo dla każdego. wskazując na kolegę. – Tu jest nasz szczęśliwiec – odpowiedział mu Maciek – Gratulację, córka to wielka pociecha dla swoich rodzi- ców, a w szczególności dla ojca. Coś wiem na ten temat. A jak ma na imię, jeśli mogę zapytać? – Kto? – zapytał kompletnie zmieszany Marcin. – Twoja córka – odpowiedział zdziwiony jego pytaniem – Genia – rzekł zaskakując wszystkich Marcin. Wszyscy koledzy na chwilę aż ucichli, patrząc na komplet- nie pijanego przyjaciela. – Oryginalnie – odpowiedział mu barman. – Niech wam rośnie zdrowo, to jest najważniejsze. Muszę wracać do pracy. – Dziękujemy za piwo – wtrącił Arek. – Na zdrowie. I gdy tylko mężczyzna wrócił na swoje stanowisko, Piotr nie wytrzymał i zapytał: – Genia!? Skąd żeś wytrzasnął takie imię? – Moja babcia tak miała na imię – odpowiedział mu Mar- cin i uniósł kufel piwa w górę. – Za Genię! – Za Genię! – powtórzyli koledzy i wypili jej toast. *** 7 wydawnictwo e-bookowoKrzysztof Lip Miarka się przebrała
Pobierz darmowy fragment (pdf)

Gdzie kupić całą publikację:

Miarka się przebrała
Autor:

Opinie na temat publikacji:


Inne popularne pozycje z tej kategorii:


Czytaj również:


Prowadzisz stronę lub blog? Wstaw link do fragmentu tej książki i współpracuj z Cyfroteką: