Cyfroteka.pl

klikaj i czytaj online

Cyfro
Czytomierz
00315 005917 13250919 na godz. na dobę w sumie
Miasto jak brylant ... Księga cytatów o Lwowie - ebook/pdf
Miasto jak brylant ... Księga cytatów o Lwowie - ebook/pdf
Autor: Liczba stron: 501
Wydawca: UNIVERSITAS Język publikacji: polski
ISBN: 97883–242–1489–1 Rok wydania:
Lektor:
Kategoria: ebooki >> praktyczna edukacja, samodoskonalenie, motywacja
Porównaj ceny (książka, ebook, audiobook).

Karolina Grodziska, absolwentka historii Uniwersytetu Jagiellońskiego, doktor nauk historycznych, obecnie dyrektor Biblioteki Naukowej PAU i PAN w Krakowie przy ul. Sławkowskiej. Jest autorką wielu popularnych tekstów biograficznych publikowanych w 'Gazecie Wyborczej', prac o nekropoliach polskich w Anglii i Walii oraz przewodników po cmentarzach Krakowa. Nałóg czytania, którego należy przecież oczekiwać od bibliotekarza, kieruje ją ku antologiom. Pierwszą z nich była Księga cytatów o Krakowie. To miasto zaczarowane, a obecna - Miasto jak brylant - dotyczy Lwowa, tak bliskiego, tak mocno obecnego w polskiej historii i literaturze. Niełatwy wybór spośród tysięcy barwnych, inspirujących, wesołych i rzewnych, dowcipnych i koturnowych wypowiedzi o tym mieście składa się na swoistą panoramę dziejów Lwowa.

Znajdź podobne książki Ostatnio czytane w tej kategorii

Darmowy fragment publikacji:

Karolina Grodziska MIASTO JAK BRYLANT... Księga cytatów o Lwowie universitas Księga cytatów o Lwowie Wierszyki, jak pajęczyny, Na niebie marzeń rozwlekam... Marian Hemar Karolina Grodziska MIASTO JAK BRYLANT... Księga cytatów o Lwowie Kraków © Copyright by Karolina Grodziska and Towarzystwo Autorów i Wydawców Prac Naukowych UNIVERSITAS, Kraków 2007 ISBN 97883–242–1489–1 TAiWPN UNIVERSITAS Redaktor wydawnictwa Edyta Podolska-Frej Redakcja tekstu Henryk Stachowski Reprodukcje rycin ze zbiorów Biblioteki PAU i PAN w Krakowie wykonał: Zbigniew Kos Projekt okładki i stron tytułowych Ewa Gray www.universitas.com.pl Wstęp „Puklerz i mur przeciw poganom”, „tarcza i mur”, „schronienie i obro- na”, „miasto najprzedniejsze województwa ruskiego”, „Lwów święty, gdzie chętni bywamy”, „Lwipole stołeczne”, „nieruchoma skała przeciw najaz- dom nieprzyjaciół”, „Rzeczypospolitej przeciw wrogom osłona”, „naj- znakomitsza warownia Rzeczypospolitej” – to tylko niektóre z określeń Lwowa zaczerpnięte z dokumentów królów polskich i staropolskich dzieł literackich. Stwierdzenie, że Lwów zajmował w dziejach Polski miejsce szczególne jest czymś oczywistym, od niego więc rozpoczynamy księgę cytatów o tym mieście. W literaturze, poezji czy – najszerzej rzecz ujmując – w polskiej prze- strzeni duchowej Lwów jest nieustannie obecny. Ten stan rzeczy ulegnie jednak nieuniknionej zmianie wobec odchodzenia ostatniego pokole- nia, urodzonego w przedwojennym Lwowie i pamiętającego niepowta- rzalny jego charakter. Miasto zawsze wierne – wierne Rzeczypospolitej – po kilkudziesięciu latach komunistycznego reżimu jest dziś głównym ośrodkiem kultury i nauki młodego państwa ukraińskiego. Przez kolejne dekady będzie jeszcze zaleczać swoje rany, wynikłe ze świadomej dewa- stacji, złej gospodarki, zaniedbania czy wręcz niszczenia zabytkowej sub- stancji, która nie znaczyła nic i nie budziła żadnych skojarzeń u jego no- wych włodarzy albo była wręcz – jak kościoły katolickie, sztuka religijna i cmentarze – niszczona i dewastowana z pobudek zarówno ideowych, jak nacjonalistycznych. Jednak dzisiejszy Lwów jest już inny, coraz bardziej widoczne są w nim postępujące zmiany i rosnący pietyzm dla zabytków przeszłości. Rok 1940 miał przynieść szeroko zakrojone obchody 600-lecia obecno- ści Lwowa w granicach Rzeczypospolitej. Okres zaborów – dla tego właś- nie miasta najdłuższy ze wszystkich miast polskich, bo trwający od 1772 do 1918 r. – przyniósł stołeczność nieco dziwnej krainy, nazwanej Galicją i Lodomerią. Ta zniekształcona forma zlatynizowanych nazw księstwa halickiego i włodzimierskiego uzasadniać miała prawa Austrii do zagar- niętych w I rozbiorze ziem. Owa galicyjska stołeczność dała miastu szansę rozwoju, jednocześnie wzmacniając jego rolę jako polskiego Piemontu, ośrodka patriotycznej konspiracji i rodzącej się nowoczesnej polskiej my- śli politycznej. Austriackie „divide et impera” przyniosło też narastający konflikt z rodzącą się narodowością ukraińską i krwawą walkę o Lwów w 1918 r. O żadne inne z miast polskich nie przyszło w odradzającej się Rzeczypospolitej staczać tak dramatycznej i tak boleśnie okupionej walki. Walki, która też zrodziła wielką narodową epopeję Orląt Lwowskich. W podania, poezję i świetną literaturę obrastało to miasto od wie- ków. I choć, jak słusznie podkreślał Józef Wittlin, żadna legenda nie wy- kołysała Lwowa i nie mówi o jego początkach – w przeciwieństwie do Krakowa, Wilna, Warszawy – to jednak historyczne wydarzenia i fakty stały się osnową wielu literackich wątków i pięknych opowieści. Miasto kresowe, najeżdżane i zagrożone przez Tatarów, Turków, Szwedów, Ko- zaczyznę, Rosjan; ostoja i ucieczka; miasto, bogate i kwitnące, o wspania- łych tradycjach kupieckich; punkt styku cywilizacji Zachodu i Wschodu; miasto ceniące naukę i literaturę, kształcące swych najzdolniejszych oby- wateli; wreszcie miasto trzech stolic arcybiskupich, niezwykła osobliwość chrześcijańskiego universum. Podkreślmy też: miasto, w którym dzięki ustawodawstwu i tolerancji Rzeczypospolitej, z drugiej zaś strony – kultu- rze i tolerancji jego mieszkańców – żyli i pracowali przedstawiciele wielu narodów i religii. Bogactwo osnutych wokół Lwowa utworów literackich, opisów, reflek- sji i konstatacji tworzy – podobnie jak w przypadku Krakowa – nieod- partą pokusę zgromadzenia przynajmniej części z nich w jednym tomie. Podobne zbiory cytatów i złotych myśli, zrodzone jeszcze w antyku, były nieustannie obecne w kulturze europejskiej, a polski czytelnik od epoki baroku miał z nimi stale do czynienia. Owe zbiory maksym i cytatów miały różnoraki charakter: były bądź to wyborem z jednego sławnego autora, bądź tematycznym przekrojem przez wieki, gromadzącym wiele myśli o Polsce, o sztuce, o pracy, o książce, o miłości, o prawie – i jeszcze ogrom innych. Teraz więc nadszedł czas na księgi cytatów o miastach. Niniejszy zbiór jest poświęcony miastu Lwów i ono też zajmuje śro- dek sceny. Lwowiacy i anegdoty o nich zapełniłyby z pewnością wiele takich woluminów. Księga składa się z dwóch części; pierwsza to wypo- wiedzi dotyczące miasta w ogólności, druga zaś mówi o poszczególnych jego miejscach. Jak każda antologia czy zbiór cytatów, tak i ten ma cha- VI Wstęp rakter autorski, głęboko subiektywny. Kryteria doboru poszczególnych wypowiedzi niełatwo dają się zobiektywizować i ująć w sztywne ramy. Najważniejszym i podstawowym kryterium była siła oddziaływania da- nego tekstu na wyobraźnię, jego malarskość i zdolność budzenia cieka- wych skojarzeń. Ongisiejsza lub współczesna sława autora wypowiedzi nie była czynnikiem decydującym, podobnie jak stopień znajomości lub poczytności danego tekstu wśród współczesnych, czy jego wiarygodność. Cytatów poszukiwano wszędzie: w literaturze pięknej i poezji, dzienni- kach i pamiętnikach, listach, wspomnieniach, prasie, opisach podróży i przewodnikach, dziełach historiograficznych i geograficznych, tekstach politycznych i propagandowych, pieśniach, piosenkach, przysłowiach i porzekadłach. Ogromną pomocą były prace o charakterze antologii au- torstwa Danuty Łomaczewskiej, Mieczysława Inglota, Witolda Szolgini, Janusza Wasylkowskiego, Zofii Kurzowej i Jerzego Habeli. Nie ulega dla mnie wątpliwości, że do bardzo wielu wypowiedzi nie dotarłam, zarówno publikowanych, jak i tych prywatnych, drzemiących w rękopisach bibliotek lub rodzinnych papierach. Cenzura czasów PRL położyła swoją zachłanną rękę na wielu tekstach o Lwowie bądź zmusi- ła ich autorów do powściągliwości i kodowania wypowiedzi. Tu zatem, gdzie żyło najwięcej Lwowian, najmniej mieli swobody głosu. Wypowie- dzi Lwowian żyjących w wolnym świecie – na wychodźstwie w Anglii, Ameryce, Kanadzie, Australii i gdzie też jeszcze! – są zaś często publikowa- ne w niskonakładowych, okazjonalnych wydawnictwach emigracyjnych, wciąż rzadkich w krajowych bibliotekach. Za wszelkie uzupełnienia i wskazówki będę Czytelnikom tej książki bardzo zobowiązana. Trudne było również dokonanie wyboru. Wiele razy wypadło rezyg- nować z lapidarności tekstu na rzecz dłuższego zapisu, gdy jego najistot- niejsza część, owa perła i pointa, byłaby trudna do wyłuskania. Wypowie- dzi obcojęzyczne – łacińskie, niemieckie, francuskie, angielskie – podano w tłumaczeniu, w nielicznych przypadkach podając też oryginalny tekst (na ogół łaciński), ogromnie w poprzednich wiekach rozpowszechniony i w tej wersji funkcjonujący najdłużej. Pod cytatem zamieszczono nazwisko autora wypowiedzi, tytuł utwo- ru, datę, a kiedy było potrzeba również nazwisko tłumacza. Niektóre daty można było ustalić jedynie w przybliżeniu (stulecie, połowa stulecia, deka- da), czasem przyszło podawać datę śmierci autora jako terminus ante quem. W większości dzienników, pamiętników i opisów podróży wypowiedzi datowano tak, jak zapisał je autor, nie kierując się o wiele nieraz później- szą datą edycji dzieła. W przypadku wierszy zamieszczonych w zbiorach Wstęp VII poezji przyjmowano datę powstania danego utworu, jeśli zaś tej nie udało się ustalić – datę publikacji całego zbioru. Niekiedy autor dzieła opatrywał je datą końcową znacznie wyprzedzającą jego druk; wówczas oczywiste było przyjęcie daty wcześniejszej. W nielicznych przypadkach konieczne okazało się opatrzenie cytatu zwięzłym komentarzem. Nie było moim zamiarem stworzenie dzieła naukowego czy wydaw- nictwa źródłowego o wyczerpującym (sensu stricto) aparacie. Zbiór ten poprzez lekturę tysiąca z górą wypowiedzi ma mówić o historii i kulturze Lwowa. Czytany po kolei, da jednak obraz dziejów miasta; czytany „na wyrywki” skłonić może do refleksji, zadumy czy uśmiechu. Jest owa księga cytatów z konieczności niepełna i z tej samej przyczyny nie domknięta. W każdej chwili, w wielu zakątkach świata, mogą powstać lub mogą być odszukane wypowiedzi o dużej sile, piękne, mocne, nostal- giczne. Lwów, poczynając od 1939 roku i jego zagarnięcia przez Związek Sowiecki, poprzez rok tragicznych masowych wywózek z miasta – 1940 i kolejne smutne lata obecności w granicach ZSRR, stał się dla Polaków syndromem bezpowrotnie utraconego kraju lat dziecinnych. Utraconego bez winy polskiej – i traconego wielokrotnie, bo zarówno w chwili wy- wózki na Syberię lub Kazachstanu, przymusowej emigracji czy repatriacji, jak i w chwilach dojmująco smutnych wizyt – jeżeli tylko można było się na nie zdobyć – i dostrzegania kolejnych bolesnych strat: niszczenia i zapuszczenia dawnych domów rodzinnych, dewastacji kościołów i cmen- tarzy, planowego i świadomego likwidowania i zamazywania przeszłości. A zamazywana i przeinaczana była za komunizmu na każdym kroku. We wspomnieniach mijającego pokolenia powtarza się często pogląd, że owo zmieszanie ras i narodów spowodowało, że mieszkali we Lwo- wie ludzie otwarci i komunikatywni, o szczególnym, niepowtarzalnym poczuciu humoru zarówno przedmieścia, jak i salonu; że było to miasto pięknych kobiet i energicznych mężczyzn. Lwów Rzeczypospolitej, wielonarodowy i wielokulturowy, tworzył przestrzeń duchową dzieloną przez jego mieszkańców: Polaków, Rusi- nów, Niemców, Ormian, Żydów. Przez katolików, protestantów, greko- katolików, wyznawców Kościoła ormiańskiego i naszych starszych bra- ci – wyznawców prawa Mojżeszowego. Przestrzeń tę dzielili ze sobą w sposób, który mimo nieuniknionych konfliktów i zadrażnień wciąż może stanowić model tolerancji i współżycia. Ta przestrzeń ich łączyła. Niniej- sza księga cytatów przedstawia polską tradycję Lwowa i jego obecność w polskiej kulturze i literaturze, uprawomocnioną wielowiekową obecnoś- cią Lwowa w granicach państwa polskiego. Jest też rodzajem odpowiedzi VIII Wstęp na zobowiązanie, wynikające z przeszłości i chęć dania świadectwa. We Lwowie przyszłości − piękniejącym, inspirującym i odżywającym ośrod- ku ukraińskiej demokracji, nauki i kultury − powstanie zapewne kiedyś ukraiński odpowiednik tej książki. * * * Praca ta sprawiła mi wiele radości i przyniosła zarazem wiele nostal- gicznych wspomnień. Czytane książki i wiersze, anegdoty i piosenki, na- zwiska i nazwy, imiona, zdrobnienia, żarty − często przenosiły mnie w lata dziecinne, budząc odległe echa słyszanych wówczas rozmów dorosłych. Do ich wspomnień, które wpadają jednym uchem, a wypadają drugim, nie przywiązujemy wagi, dopóki są z nami ci, którzy obejmują pamięcią tamte czasy, tamte wydarzenia historyczne i tamtą codzienność. Po wielu latach wracają do nas rozmowy, refleksje czy wspomnienia, już niepełne, nieraz pozbawione początku, końca, więzi – tak, jak niepodpisane i nieda- towane we właściwym czasie, osierocone fotografie, na których nikogo już rozpoznać nie potrafimy. Za lwowskie wspomnienia, towarzyszące moje- mu dzieciństwu, a raczej za stałą obecność Lwowa, jaką czuło się w do- mach najbliższych, chcę dziś podziękować rodzeństwu moich dziadków: Felicji i Januszowi Peterom z Tomaszowa Lubelskiego (przed ich domem, przy klinkierowej szosie, stał biały słupek z liczbą 77 – przedwojenny znak wskazujący odległość do Lwowa, który ciotka Fela chciała przenieść do ogrodu i umieścić tam jako kapliczkę); Eleonorze Negruszowej, której sy- nowie – Adam we Wrocławiu i Andrzej w Krakowie – nie zdecydowali się nigdy nawet na wycieczkę do miasta swej młodości, jako zbyt bolesną, ale dla których przez całe życie Lwów był najważniejszym punktem od- niesienia; Janinie Reichert-Toth, rzeźbiarce, której najważniejsze dzieła, najistotniejszy dorobek życia pozostały we Lwowie i jej mężowi Frydery- kowi Tothowi, rzeźbiarzowi, a ongiś piłkarzowi „Pogoni”, którego opowieść o zakopanych pod gankiem słoikach z dokumentami AK-owskimi i żelazną rezerwą w postaci złotych monet mam do dziś w pamięci. Pracując nad tą antologią, myślałam o nich wszystkich z serdecznością i żalem, bo nikt z nich tej książki nie przeczyta, podobnie jak nikt nie obejrzy zdjęć rodzin- nego domu przy ulicy Kurkowej (obecnie Łysenki) 25, których całe tuziny wykonałam w ostatnich latach. Myślałam też o moim dziadku, dr. Marianie Peterze, prawniku i pradziadku, dr. Józefie Kilarskim, okuliście, których grobów na cmentarzu Łyczakowskim nie udało mi się odnaleźć. Wstęp IX Za wnikliwą lekturę, docenienie tego przedsięwzięcia i wskazówki ser- decznie dziękuję mojemu Ojcu – Stanisławowi Grodziskiemu. Za uwagi recenzyjne i uzupełnienia dziękuję profesorowi Janowi M. Małeckiemu i Bronisławowi Majowi, którego zachęta i pomoc (wie, o czym mówię!) wiele dla mnie znaczyły. Za wsparcie w walce z oporem materii, jaki sta- wiały średniowieczne źródła, winna jestem wdzięczność Krzysztofowi Ożogowi. Za konsultację w zakresie źródeł staropolskich serdecznie dzię- kuję Profesorowi Tadeuszowi Ulewiczowi. Wiele osób podpowiadało i podsuwało mi lektury i źródła, ułatwia- jąc dotarcie do mniej znanych prac. Serdeczne podziękowania należą się Irenie Szenderowicz z Wrexham, Mieczysławowi Hampelowi, prezesowi Koła Lwowian w Londynie, Eugenii Maresch za nieustanną pomoc i opar- cie, Januszowi Paluchowi z Krakowa, Andrzejowi Suchcitzowi z Instytutu im. Gen. Sikorskiego w Londynie i Grzegorzowi Pisarskiemu z Biblioteki Polskiej w Londynie oraz kierującej nią Jadwidze Szmidt. Za życzliwość, zrozumienie i ogromną cierpliwość, towarzyszącą mojej kwerendzie, ser- decznie dziękuję pracownikom mojej rodzimej Biblioteki: Małgorzacie Kremer, Wiesławowi Feldmanowi, Magdalenie Adamskiej oraz tym ko- legom, na których – dosłownie – spadał ciężar moich poszukiwań: Rafa- łowi Czochowi, Maciejowi Gawłowskiemu i Andrzejowi Łakomskiemu. Szczególne podziękowania należą się Zbigniewowi Kosowi: za wyjazdy do Lwowa i za piękne fotografie. Za pomoc w wydaniu niniejszej książki winna jestem podziękowanie kilku instytucjom. Do niniejszego wydania przyczynił się Polish Aid Fo- undation Trust w Londynie na czele z panem Jerzym Ostoją-Koźniewskim oraz Fundusz Wdów, Sierot i Inwalidów 5. Kresowej Dywizji Piechoty w Londynie z Przewodniczącym, płk. Wiesławem Wolwowiczem. Przede wszystkim jednak podziękowania należą się Wydawnictwu Universitas, które tak pięknie sfinalizowało niniejszą edycję. Karolina Grodziska X Wstęp CzĘŚĆ I LWÓ W gród Lwów Kiedy nawała tatarska groźna w całej Europie rozniosła rabunki i pożogi na Rusi, a miasto Halicz, stołeczne księstwa tego imienia, po kilka razy zburzy- ła, Leon syn Daniela, książę halicki, uchylając się dalej od Tatarów, około roku 1269 przeniósł siedzibę swoją do nowo zbudowanego miasta, jeszcze za życia Daniela, które w następnych czasach pomnożone w mieszkańców, zostało stolicą Rusi Czerwonej i z początku nazywało się po rusku Lwihorod, a później gdy przeszło pod panowanie polskie, wzięło nazwisko Lwowa, po łacinie zaś Leontopolis. Ks. Ignacy Chodynicki, Historia..., o początkach Lwowa. Taki był płomień, iż na wsze strony widziano pożar [Chełma], jakoż i ze Lwo- wa patrzący po polach bełskich widzieli łunę od płomieni wielkiego ognia. Kronika wołyńska (Litopys po ipatskomu spysku), zapis z 1259 będący przypad- kową, pierwszą wzmianką źródłową o Lwowie. [Książę Lew] posłał nakaz zburzenia Lwowa. Kronika wołyńska (Litopys po ipatskomu spysku), zapis z 1261 o wykonaniu przez księcia Lwa rozkazu tatarskiego wodza Burundaja – druga znana wzmianka źródłowa o Lwowie. [Telebuga, wódz tatarski, wracając z wyprawy na Polskę] poszedł na ziemię Lwa i na gród Lwów. Stojąc na lwowskiej ziemi przez dwa tygodnie żywili się nie wojując, lecz nikomu nie dali wyjść z grodu po żywność, kto zaś wyjechał z niego, zabijali go, drugiego brali w niewolę, innych, ograbiwszy, puszczali nago i ci marli z mrozu, ponieważ była zima bardzo ostra. Kronika wołyńska (Litopys po ipatskomu spysku), zapis z 1283 r. Lemburga. Nazwa Lwowa zapisana w dokumencie Bolesława Trojdenowica z 1334 (przekręcone: Löwenburg). A zatem Bolesław syn Trojdena, księcia Mazowsza, książę Rusinów przez swoich otruty około święta Zwiastowania Najświętszej Maryi Panny odszedł z tego świata […] Kazimierz król Polski słysząc, że ów książę w ten sposób zmarł, najechał Ruś około święta Paschy z niewielką liczbą wojska. Chrześ- cijan i kupców, którzy się w grodzie Lywow vel Lamberg zebrali, po spaleniu grodu, wraz z ich żonami, dziećmi i rzeczami przywiódł ze sobą do Kró- lestwa. Liczne łupy ze złota i srebra oraz drogich kamieni ze skarbca daw- nych książąt zabrał stamtąd, pomiędzy którymi było kilka złotych krzyży, szczególnie jeden, w którym została odkryta znaczna część z Drzewa Krzyża Pańskiego. Rocznik Małopolski, 1340, tłum. Krzysztof Ożóg. [Kazimierz] zebrawszy jakie takie wojska spośród swoich dworzan i panów wkracza szybko na Ruś po oktawie Wielkiejnocy i oblega miasto Lwów. Mia- sto przez jakiś czas wytrzymywało oblężenie, w końcu przyciśnięte i udrę- czone dotkliwym głodem, razem z panami ruskimi, którzy bronili obydwu zamków: górnego i dolnego oraz miasta, posyła parlamentariuszy do króla, nie odmawiając poddania się, byleby król obiecał, że nie naruszy i nie zmieni ich obrządku. Kiedy król zgodził się na ten warunek (wiedział bowiem, że je- żeli go odrzuci, Rusini z uporem wytrzymają oblężenie i wycierpią najgorsze), [Rusini] otwarłszy bramy przyjmują króla z wojskiem do miasta, a po wyda-  Lwów niu mu obydwu zamków, składają mu hołd i przysięgę wierności i należnego poddania się. Król po opanowaniu zamków i miasta Lwowa, znalazłszy tam należący do dawnych książąt ruskich skład wielu ogromnej wartości rzeczy w złocie, srebrze, drogich kamieniach i klejnotach, wśród których pokazywa- no dwa złote krzyże, znane z tego, że zawierały znaczną część drzewa Krzyża Chrystusowego, i dwie korony mające ogromnej ceny kamienie i perły, nadto szatę i wspaniały tron zdobiony złotem i drogimi kamieniami, zagarnia je do swego skarbca. Następnie wkroczył do Włodzimierza i zagarnął zarówno zamek, jak miasto i całą ziemię wołyńską pod swoje panowanie. Pali nadto zamki lwowski i włodzimierski – były one wówczas zbudowane z drewna i wymagały dla ich całkowitego zabezpieczenia wielkiej liczby wojska i broni – żeby po jego odejściu nie podniosły buntu. A ustanowiwszy spośród swoich rycerzy starostę dla ziemi lwowskiej i miasta Lwowa pozostawia tam pewną część swoich wojsk, aby przynajmniej ci, co się świeżo poddali, ze strachu dochowali wierności, wracał do Polski bez szwanku, jako zwycięzca ze wspa- niałymi łupami i hojnymi darami Rusinów. Jan Długosz, Roczniki czyli Kroniki, opis wydarzeń z 1340, tłum. zbiorowe. Litwini spustoszyli miasta Włodzimierz i Lwów, grody i wsie, obracając [je] w popiół i zgliszcza. Kronika Janka z Czarnkowa, zapis pod 1350. W roku 1351 zniszczone zostało stare miasto Lwów […] przez niewiernych wówczas Litwinów, gdzie liczni chrześcijanie zostali zabici. Spominki lwowskie, zapis z 1351, tłum. Krzysztof Ożóg. My Kazimierz, z Bożej łaski król Polski oraz ziem Krakowa, Sandomierza, Sieradza, Kujaw, Pomorza i Rusi pan i dziedzic, wszystkim czynimy wiado- mym, że troskliwie zwracając uwagę przez sumienne rozważanie i gorliwość Gród Lwów  królewskiego majestatu na liczne bardzo nieszczęścia i szkody, których nasze miasto Lwów doznaje od rozmaitych zuchwałych wrogów i aby to miasto w korzyściach, dochodach, pożytkach i powodzeniach jak najbardziej móc powiększyć i dla pociechy wspomnianego miasta i dla pomnożenia jego wiernych mieszkańców dajemy i na wieczne czasy przydzielamy rzeczonemu miastu prawo niemieckie, które zwie się pospolicie magdeburskim uchylając tamże wszystkie prawa ruskie i powszechne zwyczaje jakkolwiek by się zwały, które zwykły temuż prawu niemieckiemu w jakikolwiek sposób przeszkadzać i naruszać je. Dokument Kazimierza Wielkiego nadający miastu Lwów prawo magdebur- skie, 17 czerwca 1356, tłum. Krzysztof Ożóg. Civitas nostra Lemburgensis. Dokument Kazimierza Wielkiego potwierdzający wilkierz rajców Lwowa, 28 grudnia 1360. Przedstawiona nam prośba ze strony wielce umiłowanego w Chrystusie syna naszego Kazimierza, przesławnego króla Polski, zawierała, iż tenże [król] chcąc przez błogosławioną wymianę ziemskie na niebieskie i przemijalne na nieprzemijalne zamienić w pewnej miejscowości swojej [dosłownie wsi – vil- la] zwanej Lwów w ziemi ruskiej położonej, gdzie żadna diecezja nie istnieje, i którą wspomniany król za sprawą łaski Bożej od schizmatyków przejął za- mierza ufundować i zbudować po raz pierwszy kościół katedralny. Papież Urban V w bulli do arcybiskupa gnieźnieńskiego Jarosława, 6 kwiet- nia 1365, tłum. Krzysztof Ożóg. Tak tedy król ten ponad wszystkich monarchów polskich dzielnie rządził rzeczą pospolitą; albowiem jak drugi Salomon podniósł do wielkości dzieła swoje – murował miasta, zamki, domy. Naprzód ozdobił zamek krakowski podziwienia godnemi domami, wieżami, rzeźbą, malowidłem, dachami wiel-  Lwów kiej piękności […], w ziemi ruskiej miasto Lamburg, inaczej Lwów, i dwa zamki, zamek Przemyśl, zamek i miasto Sanok, miasto Krosno, Lubaczów, Trębowlę, Halicz, Tustań zamki. Wszystkie te miasta i zamki bardzo moc- nemi murami, domami i wysokiemi wieżami, nadzwyczaj głębokimi rowami i innemi urządzeniami obronnemi otoczył, na ozdobę narodowi, na schro- nienie i opiekę królestwa polskiego. Kronika Janka z Czarnkowa, zapis pod 1370, o śmierci Kazimierza Wielkiego, tłum. J. Żerbiłło. Tu, tu obywatele pospieszcie! Tu różdżki oliwne, palmy, laury znoście! I z tych największemu z królów, Kazimierzowi, Pomnik nieba sięgający wystawcie! Pomnik raczej jego imieniowi, jak nadgrobek, Cały jest bowiem wszędzie, kto jest z Bogiem. Gdzie indziej jednak popioły Kazimierza widziemy, Gdzie niegdzie imię miastom nadane słyszemy, Pobożność jego w dwudziestu kościołach Bogu poświęconych istnieje, Ślady jego w siedemdziesiąt [!] z kamienia zamkach widać, Resztę Kazimierza sam Lwów posiada. Jeżeli bowiem słowom mędrca uwierzemy Że dusza więcej tam przebywa, gdzie kocha, jak gdzie żyje, Szczerze wyznamy, że Kazimierz we Lwowie żyje, Kochał on bowiem to miasto, Oraz, jak tylko mógł, ożywiał, Kiedy z paszczy lwa Ruskiego wydarte I pod cienie orła Polskiego skrzydła przyjęte Chrystusowi przez pierścień rybaka zaślubił, Laską metropolitalną podparł. Całe nareszcie prawami i wojskiem Niemieckim obwarowane Murem jak rękami objął. Tyle więc zasług, o miasto! Kazimierz u nas położył Ile obywatelów od Turków, Scytów, Moskalów Twierdzami swemi uratowanych ocalił. Dlatego wdzięczna potomności, Dobroczynnego ojca twojego pamięć Nie na niemych marmurach Lecz na żywych wyryj sercach! Gród Lwów  Jako Lwowianie żyją przez Kazimierza, Tak niech żyje Kazimierz przez Lwowian. Józef Bartłomiej Zimorowic, Historia miasta Lwowa..., o śmierci Kazimierza Wielkiego. Ostatnie dwa wersy, według ustnej tradycji, pochodzą z XIV w. Jak wiadomo, miasto Lwów, ustanowione w ziemi ruskiej, jest, o zgrozo, uciemiężone i niszczone przez napady niewiernych Litwinów, nieprzyjaciół prawdziwej wiary. Książę Władysław Opolski w dokumencie z 9 grudnia 1372, tłum. Krzysztof Ożóg. Miasto Lwów znajdujące się w diecezji halickiej, główne i najbardziej znaczą- ce we wspomnianej ziemi ruskiej, otoczone murami i dobrze umocnione oraz pełne ludności wydaje się bardziej odpowiednie i stosowne niż miasto Halicz na stolicę arcybiskupstwa i siedzibę arcybiskupa, jak również dla tegoż księcia oraz katolików. Papież Grzegorz XI, marzec 1375, tłum. Krzysztof Ożóg. Nikt nie śmie grać w kości o żadną stawkę, tak małą, jak wielką, a który gospodarz przekonany zostanie, że pozwala grać w swoim domu, ten zapłaci karę jedną grzywnę, gracze zaś, którzy wygrali, zapłacić mają również jedną grzywnę, razem z całą sumą wygraną. Kto zaś przegrał, zapłaci karę w wyso- kości jednej grzywny. A gdy który gospodarz po trzykroć zostanie przekona- ny, że pozwala grać u siebie w domu, to ma być pozbawiony karczmy i prawa wyszynku. Wilkierz miejski z 18 stycznia 1387, cyt. za Franciszkiem Jaworskim. 10 Lwów My Jadwiga, z łaski Bożej Królowa Polski i najwyższa księżna Litwy i dzie- dzic Rusi itp., chcemy oznajmić niniejszym dokumentem wszystkim tak obecnym, jak i przyszłym, że po pilniejszym zbadaniu rozważnej stałości w wierności oraz oddanych służb, które przezorni mężowie rajcy, obywate- le i cała społeczność miasta naszego Lwowa przodkom naszym i nam wy- świadczali i na przyszłość okazywać jeszcze pełniej za łaską Pańską są gotowi, chcemy z naszej łaskawości tychże uczcić szczególną życzliwością i wszystkie oraz poszczególne ich prawa, wolności, przywileje, które posiadali od czasów najjaśniejszych panów Kazimierza dziada i Ludwika, rodzica naszego, Węgier i Polski królów naszych ukochanych, potwierdzamy, zatwierdzamy i niniej- szym dokumentem aprobujemy we wszystkich punktach i artykułach, aby trwały wiecznie. Postanawiamy nadto, że prawo składu na sól i handel [nią] we wspomnianym mieście naszym Lwowie ma się odbywać tak, jak to było z dawien dawna; przyrzekamy niniejszym dokumentem wszystkich Rusinów, Ormian, Saracenów, Żydów i każdego z nich w ich prawach zachować. Jadwiga, królowa Polski, w dokumencie potwierdzającym prawa i przywileje Lwowa, nadane przez Kazimierza Wielkiego i Ludwika Węgierskiego, 8 mar- ca 1387, tłum. Krzysztof Ożóg. Władysław, z łaski Bożej król Polski i najwyższy książę Litwy oraz dziedzic Rusi itp., oznajmiamy wszystkim, których to dotyczy, że pragnąc położenie Królestwa naszego polskiego i ziem naszych we wszystkim polepszyć […], obiecujemy i przyrzekamy niniejszym, że powiatu i ziemi, a także naszego miasta Lwowa żadnemu księciu albo jakiemukolwiek mężowi nie nadamy ani w jakikolwiek inny sposób nie przekażemy, lecz tenże powiat i miasto Lwów dla nas i przesławnej władczyni pani Jadwigi, królowej Polski, naszej naj- droższej żony, oraz dla dzieci naszych i Korony Królestwa naszego Polskiego będziemy dzierżyć i posiadać i mieć chcemy na wieczne czasy i na wieki. Władysław Jagiełło, w dokumencie obiecującym, iż ziemi lwowskiej żadne- mu z książąt nie ustąpi, ale zachowa ją przy Koronie Polskiej, 30 września 1388, tłum. Krzysztof Ożóg. Miasto nasze Lwów i jego obywateli oraz mieszkańców jednoczymy i łączy- my z Koroną naszego Królestwa Polskiego na wieczne czasy [je] zespalając, Gród Lwów 11 i toż miasto Lwów i jego obywateli oraz mieszkańców pod naszą i Korony naszego Królestwa opieką chcemy stale wspomagać. Przyrzekamy ponadto i obiecujemy, że powiatu, ziemi i miasta Lwowa żadnemu księciu i jakiemu- kolwiek człowiekowi nie nadamy. Władysław Jagiełło, w dokumencie jednoczącym Lwów z Koroną Polską, 1 października 1389, tłum. Krzysztof Ożóg. Civitas nostra Leona alias Lemburg Władysław Jagiełło, w dokumencie dla miasta Przemyśla, 1 października 1389. Wysłał król Jana Śledzia doktora i swego kapłana nadwornego z listami i prośbą do Jana XXIII papieża: który przychylając się do żądania króla, gdy zwłaszcza nikt w tej mierze nie stawiał oporu, w Rzymie, kędy pod ów czas przebywał, dnia czwartego sierpnia, Mikołaja arcybiskupa Halickiego przeniósł na stoli- cę Gnieźnieńską; Jana zaś Rzeszowskiego, proboszcza Ś. Michała na zamku i kanonika Krakowskiego, szlachcica herbu Półkozy, stosownie do życzenia i prośby królewskiej, osadził na arcybiskupstwie Halickiem, zostawiwszy przy nim obadwa wprzód posiadane beneficja. Późniejszym czasem, na prośbę te- goż Władysława króla, metropolię z Halicza przeniósł do Lwowa, i miasto Lwów podwójną, to jest arcybiskupią i metropolitalną zaszczycił godnością. Jan Długosz, Roczniki czyli Kroniki, o wydarzeniach 1411, tłum. Karol Me- cherzyński. Lamburga inaczej Lywow lub Leopole Antypapież Jan XXIII, 20 sierpnia 1412. Civitas nostra Leopoliensis alias Lamburgensis Władysław Jagiełło, w dokumencie nadania gruntów miastu Lwów, 18 wrześ- nia 1415. 12 Lwów Z Prus udałem się przed króla polskiego przez miasto Sadowen na Rusi, którego znalazłem zapuszczonego w puszczy polskiej, w biednym miejscu zwanym Oziminy, ku któremu dopełniłem mego poselstwa pokoju od dwu królów wyż wymienionych i złożyłem mu klejnoty króla angielskiego [Hen- ryka V], który mi wyrządził bardzo wielką cześć i wysłał naprzeciw mnie dobre trzydzieści leuków, by mnie sprowadzić swym wydatkiem, i kazał mi przyrządzić w rzeczonej puszczy bardzo piękne pomieszkanie, całkiem z zie- lonych liści i gałązek, dla mienia mego pobytu przy sobie, i wiódł mię na swe łowy dla chwytania niedźwiedzi dzikich żywcem, i dał mi dwa bardzo hoże obiady, jeden mianowicie, gdzie było więcej niż sześćdziesiąt par potraw, i posadził mię u swego stołu i dosyłał mi zawsze żywność. […] A że król był tam w miejscu pustym, wyprawił mię na odjezdnym do jednego ze swych miast, zwanego Lwów, w Rusi, dla sprawienia mi dobrego traktamentu. Więc mi dali panowie i mieszczanie rzeczonego miasta bardzo wielki obiad i sztukę jedwabną, a Ormianie, którzy tam byli, dali mi sztukę jedwabną i wyprawili tańce i dobry traktament z damami. A kazał mi towarzyszyć i prowadzić rze- czony król za swoje królestwo swym wydatkiem przez kilka dni. Gilbert de Lannoy, Voyages et ambassadés de messire Guillebert de Lannoy, 1421, tłum. Joachim Lelewel. Civitas urbs terrarum nostrarum Russie. Stolica naszych ziem ruskich. Władysław Jagiełło, w dokumencie zwalniającym mieszczan lwowskich od dostarczania podwód, 25 marca 1426, tłum. Krzysztof Ożóg. Civitas nostra Leopoliensis, ad quam speciali favore et affectu acclinamur. Miasto nasze Lwów, które darzymy wyjątkowym uczuciem i względami. Władysław Jagiełło w dokumencie dla Ormianina Tyszkona, 2 października 1427, tłum. Krzysztof Ożóg. Znajdował się w tym dniu Władysław król we Lwowie, i w kościele Francisz- kańskim Ś. Krzyża na modlitwie i nabożeństwie trwającym aż do wieczo- Gród Lwów 13 ra, wznosił ręce i oczy ku niebu i błagał pomocy Bożej. Trapiła go bowiem obawa o swoje wojsko, o którem wiedział, że wystawione było na największe przygody i zdradziectwa. I nie tak słowy pobożnemi, jako raczej łzami wy- praszał ratunek z nieba. Nie tak już zwycięztwa pragnąc, jako raczej ocalenia życia swoich rycerzy, którym tak wielkie groziło niebezpieczeństwo, dzień i noc trawił na modlitwie. Kiedy więc znajdował się jeszcze w rzeczonym kościele Ś. Krzyża i wzywał łaski Wszechmocnego, gruchnęła wieść o zwycię- ztwie wojsk królewskich, pobiciu Fedka i rozpędzeniu Tatarów, nie z pewne- go wprawdzie pochodząca źródła, gdyż miejsce stoczonej bitwy odległe było o czterdzieści mil od Lwowa; ale jeden drugiemu wiadomość tę, nie wiedzieć skąd powziętą, z taką pewnością podawał, że od tej chwili bynajmniej już o zwycięztwie nie wątpiono. Lud uradował się wielce, i z rozkazu króla za- brzmiał po kościołach hymn „Ciebie Boże chwalimy” (Te Deum laudamus). Jan Długosz, Roczniki czyli Kroniki, 1432, tłum. Karol Mecherzyński. Pierwszy raz do Lwowa sprowadzone z Mołdawii przez Niemców r. 1433 latorośle winne, zaszczepione były na wzgórzach przyległych około Zamku Wysokiego, gdzie utrzymywały się dwieście lat przeszło, dopóki przez wojny rusko-moskiewskie nie zostały całkiem zniszczone. Ks. Ignacy Chodynicki, Historia..., o wydarzeniu z 1433. Nowym kwiatem ozdabiasz ziemi ojczystej niwę, Która długo jałowym i ciernistym leżała odłogiem. A chcąc imię Chrystusa głośniejszą uwielbić chwałą, Wznosisz ku czci jego wspaniałe świątynie; Zakładasz je po różnych miejscach, pobożności pełen, Wilnu dajesz wyniosłą stolicę biskupią. Nadto trzy inne miasta założonemi przez siebie Zdobisz biskupstwy: Lwów, Chełm i Przemyśl. Lecz nie tylko w tych trzech miejscach pierwszy Ożywiłeś gorliwość kapłanów, kwitną wszędy twoje dzieła. Wytępiając pogańskie, przyswoiłeś Boskiej wiary Obrządki, aby przez nie wraz z nami 14 Lwów Podobać się Bogu i głosić jego chwałę, Święta obchodzić i dni uroczyste patronów. Jan Długosz, Roczniki czyli Kroniki, 1434, o królu Władysławie Jagielle, tłum. Karol Mecherzyński. Władysław [III Warneńczyk] król wraz z bratem swoim księciem Kazimie- rzem, prałatami i starszyzną panów koronnych, przybył do Lwowa, gdzie już zastał Eliasza wojewodę Mołdawskiego z gronem swoich panów i radców. Zaczem w sam dzień Ś. Michała, po odprawieniu uroczystego nabożeństwa w kościele katedralnym Lwowskim, Władysław król z bratem swoim książę- ciem Kazimierzem, tudzież prałatami i panami królestwa Polskiego, zasiadł na majestacie, w rynku miasta Lwowa umyślnie na to wzniesionym i wspa- niale przybranym, w koronie i wszystkich ozdobach królewskich. A wtedy przystąpił do niego Eliasz wojewoda w świetnym stroju, wraz z swemi boja- rami i radcami, niosąc w ręce proporce Wołoskie i godła wojenne, a upadłszy ze czcią na kolana, na znak hołdu i posłuszeństwa łamali drzewca chorągwi i rzucali je pod nogi królewskie; poczem Eliasz i wszyscy jego towarzysze wykonali uroczystą przysięgę na wierność i podległość wieczystą królowi i królestwu. Nareszcie król dał Eliaszowi pocałowanie pokoju; bojarom zaś jego podawszy prawą rękę, zobowiązał się i przyrzekł uważać ich za wiernych poddanych królestwa Polskiego i bronić od wszelakich napaści nieprzyjaciół; samemu nadto wojewodzie miejsce pierwsze po lewej stronie swego majesta- tu, a dalsze jego bojarom, według ich godności i zasług naznaczył. Jan Długosz, Roczniki czyli Kroniki, 1436, o hołdzie odbieranym we Lwowie przez 13-letniego króla Władysława III, tłum. Karol Mecherzyński. Posunęli się Tatarzy pod Lwów, poczęli miasto oblęgać, lecz, nie mając do tego należytego usposobienia i zapewne późną porą roku zmuszeni, popaliw- szy przedmieścia, cofnęli się. Przerażeni tym wypadkiem obywatele, jęli się gorliwiej jeszcze do obwarowania miasta i wzmocnienia murów. Dionizy Zubrzycki, Kronika miasta Lwowa, na podstawie zaginionych ksiąg miejskich, o wydarzeniu z 1438. Gród Lwów 15 Nicolas Koppernik Sayler, cum litteris bonis de Cloppars, acceptavit ius civile. Mikołaj Kopernik, powroźnik z Kleparza, z dobrymi pismami, przyjął prawo miejskie. Dionizy Zubrzycki, Kronika miasta Lwowa, na podstawie zaginionych ksiąg miejskich, zapiska z 1439. 1 Lwów tarcza i mur przeciw wrogim poganom Nostra Leopoliensis civitas, que inter alias civitates regni nostri Polonie clipeus et murus a paganismo extat et habetur. Miasto nasze Lwów, które między innymi miastami naszego Królestwa Pol- skiego jest jako tarcza i mur, co strzeże i chroni przed pogaństwem. Władysław Warneńczyk, 16 lipca 1444, tłum. Krzysztof Ożóg. Nostre Leopoliensi civitati, quam pro scuto et muro adversus paganos hostes te- nemus … Naszemu miastu Lwowu, które uważamy za puklerz i mur przeciw wrogim poganom… Władysław Warneńczyk, 17 lipca 1444, tłum. Krzysztof Ożóg. Nostra civitas Leopoliensis, que hostium paganorum aliis vicinior est. Nasze miasto Lwów, które położone jest bliżej niż inne granic wrogich pogan. Władysław Warneńczyk, 18 lipca 1444, tłum. Krzysztof Ożóg. Ipsa Leopoliensis civitas, que quasi in faucibus hostium paganorum est consti- tuta. Toż miasto Lwów, które nieomal w paszczy wrogich pogan zostało założone. Władysław Warneńczyk, 19 lipca 1444, tłum. Krzysztof Ożóg. Civitas nostra Leopoliensis, que in faucibus gentilium pene sita est. Miasto nasze Lwów, które położone jest niemalże w paszczy pogaństwa. Kazimierz Jagiellończyk, 29 sierpnia 1447, tłum. Krzysztof Ożóg. Porządek i zamożność w mieście coraz się wzmagała. Brukowany już był ry- nek i celniejsze ulice, do czego miasto miało rocznie opłacanych brukarzy, również jak i rurmistrzów do utrzymania wodociągów i kanałów podziem- nych, któremi zbytek wody i nieczystości z miasta odchodziły. Kat miejski oprócz pomieszkania i płacy tygodniowej po groszu jednym, pobierał za każ- dą exekucją, które się już częściej wydarzały, po groszy 30. Założono osady na uroczysku Biłohoszcz. Dionizy Zubrzycki, Kronika miasta Lwowa, na podstawie zaginionych ksiąg miejskich, zapiska z 1452. My, Rajce Miasta Lwowa: Mikołaj z Wielunia Burmistrz, Mikuła, Jan stary pisarz miejski, Carny Michał, siedzący Rajce wespołek z starą Radą, jako Frydrych Alexius Schropp, Mikołaj Helbezem, Michał Tempel, Jan Grosz- chel, Mikołaj Eberko, Jan Langenan i Jarek Gotalt w niebytności niektórych siedzących i starych Radziec, którzy na ten czas dla choroby przyjść nie mo- gli, uczyniliśmy takie postanowienie i obowiązek na nasze nieposłuszeństwo, przez które Miastu sieła omieszkania i błędów przychodziło, zgodną wolą i rozmyślną radą za Wilkierz. Że gdy Burmistrz nas obeśle, abyśmy na Ratusz przyśli, bądź siedzących, bądź starych, któryby w półgodziny nie przyszedł, ten za karanie ma przez noc na Ratuszu zostać, a do tego wierdunek polski dać za winę, bez wszelakiej łaski. Cośmy obiecali − mocno w swej władzy trzymać, jako często kto przewini. Rajcy miasta Lwowa, 7 kwietnia 1455. Miasto Lwów, w którym w razie największego niebezpieczeństwa cała ziemia ruska, jako w swej stolicy, ma schronienie i obronę. Szlachta ziemi lwowskiej i powiatu żydaczowskiego, 13 grudnia 1464, tłum. Krzysztof Ożóg. 20 Lwów Lwów, trzecia stolica polska, którą za Władysława trzeciego, króla polskiego, z Halicza do tego miasta przeniesiono. Znakomite jest dwoma zamkami, za- możne w towary, które morzem Czarnem spławiane tu lądem przywożą. Nie dostaje mu tylko rzeki spławnej, tak wielkiej dla miast dogodności. Jan Długosz, Roczniki czyli Kroniki, między 1459 a 1468, tłum. Karol Me- cherzyński. Jako we Lwowie są dziewki przecudne, A mieszczek lwowskich czar szeroko znany, Przeto, gdy staną przy muzyce w tany, Zda się tańcuje wieniec kwiatów złudny: Znajdziesz tam róże i lilje, co wonią Wzrok twój rozjaśnią i lico rozpłonią... – Choćbyś się w pancerz zakował rycerza, Cypryjska Wenus, przemożna to pani! W tanecznem kole cięciwą uderza Amor, co sprawom niewieścim hetmani. Więc z cudzoziemców niech każdy się dowie, Że Amor w służbie – u niewiast we Lwowie! Kallimach (Filip Buonaccorsi), jeden z utworów na cześć Fanni, przed 1472, cyt. za Mieczysławem Opałkiem. Płaczą wszytkie w Lwowie kusi Po nadobnej Katrusi! Co Greka ni Żyda nie znała, Wszytkim dawała! Ślocha Polak, Niemiec, Rusin: Ach, nie masz naszej Katrusi! Ona nad wszytkie inne Paluszki miała zwinne. Ona na wsze sposoby Swej udzielała przyrody! Tarcza i mur przeciw wrogim poganom 21 Gdzie dziś się z kuśką obrócić, Kiedy nie masz Katrusi?! Zwabił ją podły brzęk złota, Aż więc uciekła, niecnota. Do szkaradnego Krakowa, By tamtym kusie radować. A my tu bidne sieroty Na nic nie mamy ochoty. Dzionek nam nocą się zdaje, Kiedy Katrusi nie staje. Wróć nam z niecnego Krakowa Do kochanego Lwowa! Wróć tu jako do nieba, Bo wielka jest potrzeba! Usłysz wołanie swych kusiów! Tyś życie nam, Katrusiu! Anonim, Lament po Katrusi Lwowiance nawiązujacy do XVI-wiecznej zapiski źródłowej o kurtyzanie Katarzynie ze Lwowa (Katrusia Leopoliency), która przeniosła się do Krakowa, odnalazł, opracował i podał do druku Bronisław Maj. Pauperrime civitatis miseranda condicio. Godny pożałowania stan znędzniałego miasta. Arcybiskup lwowski Grzegorz z Sanoka do króla Kazimierza Jagiellończyka o upadku handlu lwowskiego po zdobyciu przez Turków Kaffy, Kilii i Bia- łogrodu, 27 kwietnia 1472, tłum. Karolina Grodziska. Miasto nasze Lwów przylega do granic i ziem wrogów i wystawione na niebez- pieczeństwa dręczone jest częstymi najazdami Tatarów, stąd dla odnowienia i umocnienia go, aby było bardziej bezpieczne i spokojne od szkód nieprzyja- ciela, w szczególności od napadu Turków obecnie ziemię wołoską pustoszą- 22 Lwów cych, którego należy się obawiać […] chcemy nade wszystko polepszyć stan wspomnianego miasta naszego Lwowa i w tego rodzaju trudzie, który dla zachowania i obrony musi podjąć, możemy go właśnie teraz hojnością naszą królewską pocieszyć i wesprzeć, dlatego dajemy i udzielamy temuż miastu wolności od płacenia wszystkich podatków i danin miejskich na osiem lat. Kazimierz Jagiellończyk, w dokumencie zwalniającym mieszczan Lwowa od podatku, 21 sierpnia 1476, tłum. Krzysztof Ożóg. Felix civitas, quae tempore pacis bello providet. Szczęśliwe miasto, które w czasie pokoju przed wojną się zabezpiecza. Napis na murach miejskich, umieszczony w czasie ich wzmacniania, między 1480 a 1485, tłum. Karolina Grodziska. Po kilku dniach drogi dosięgli miasta zabudowanego wspaniale, w zachwy- cającem położeniu, otoczonego mnóstwem ogrodów i sadów, które znajome jest pod nazwiskiem Ili (Lwów). Znajduje się tu piękny pałac królewski z roz- kosznymi kioskami. To miasto było pobytem najmajętniejszych obywateli, którzy zabrawszy klejnoty i najkosztowniejsze sprzęty, z rodzinami i czeladzią biegli skryć się po jaskiniach i pieczarach. Spotykani od żołnierzy, wpadli im w ręce bez trudu i zabiegów, ze skarbami nie tak pospolitych mieszkańców, lecz raczej samowładnych i potężnych królów, tak dalece, iż się zdawało, że te niezmierne bogactwa i mnóstwo klejnotów, rzekomo wspaniałe dla zwy- cięzców dary, umyślnie były przygotowane. Zgrabiona z nich zdobycz tak się okazała wielką, iż każdy z wojowników nabrał więcej, niż by mógł sobie życzyć i unieść. Relacja turecka z 1498 o napadzie Mołdawian i Turków, zakończonym spa- leniem przedmieść Lwowa. W roku 1509 hospodar wołoski, zebrawszy wojsko, wystąpił przeciw królowi Polski Zygmuntowi i rozłożył się obozem pod Lwowem na Rusi i wysłał ma- chinę na miasto chcąc je siłą zburzyć. I uczynił wielki wyłom w murze. Wtedy Tarcza i mur przeciw wrogim poganom 23 starosta wyprawił machinę z miasta i zniszczył machinę [wroga] i świeckiego rzemieślnika jej twórcę oraz całe wojsko na niej wybił, co spostrzegłszy Wo- łoch haniebnie uciekł spod Lwowa. Spominki klasztoru trzemeszyńskiego, 1509, tłum. Krzysztof Ożóg. Nie zwątpił polski król, że wszystko może Bóg, Jaki ma powziąć czyn, jak szybką pomoc nieść. Swych dokonuje dzieł. On zniszczy wroga moc”. Pieczą troskliwą swą otacza, jego dwór, Lecz najtrudniejszą rzecz łatwo wykona Bóg. W którym pokładał niezłomną ufność. Więc w sercu rozważa „Niechże nikogo nie zbraknie – rzecze – przez kogo Wszechmocny Potem wzywając rycerzy, których dla celów pokoju „Wzywam was – mówi – młodzieńcy, gotujcie do bitwy konie, Prędki przyśpieszcie bieg! Do walki wzywa wróg! Wiem, że nielekko to będzie słać tak nielicznych do boju, Strońcie od walki, żywności nie dopuszczając do wrogów, Żeby zwycięski głód nie raniąc zwalczył ich. Jeśli Bóg jednak pomnoży moc waszą, niechajże sobie Chmury latają strzał na krwawym polu walk. Czuciem wewnętrznym przewidzieć trzeba moc Boga i ile Resztę z ufnością zostawiam Gromowładnego potędze, Gdy niespodziane te słowa od króla młódź usłyszała, Krokiem pośpiesznym, by rozkaz bezzwłocznie był wykonany, Biegnie do koni swych rączych i rusza w skok. Kraków opuszcza i naprzód podąża kłusem – drogami I zespolone miłością do króla rosną szeregi, Przykład pociąga tych, innych zachęta słów. Najznamienitsi z magnatów, chociaż bezsilni i starzy, Jeśliby czasu zostało nam trochę więcej, z wrogami Liczba i naszych wojsk zrównałaby się wnet. Z wielkim wysiłkiem do tego miasta dotarli zmęczeni, Pędząc i w dzień, i w noc – gdzie wierne miasto Lwów. Zawsze wyznawcom On gotów z pomocą przyjść”. Zgięci przez długi wiek, chwytają w ręce miecz. Siły w was wleje Bóg, za nią należy iść. Skarżyć się jęła wnet, że tak daleko wróg. 24 Lwów Gdzie po nich wkrótce sam przybywa groźny wróg. Widzi, że groty strzał latają z licznych rąk. Zdrajca, co sądził, że mury są bez wojsk, puste, zdumiony I gdy za murem stał skryty, trzymając się za bramami, Zapał gwałtowny w bój, na pole pędzi młódź. Już się gotował do starcia oddziałek polskich wojsk mały – W Turka ugodził strach i zamarł jego duch. Mikołaj Hussowski, O zwycięstwie najjaśniejszego władcy i pana Zygmunta, z łaski Bożej króla Polski, lipiec 1524, tłum. Kazimiera Jeżewska. W r. 1527 w miesiącu czerwcu, okropny i straszny pożar niemal całe miasto w perzynę obrócił. Ogień zajęty w browarze blisko klasztoru XX Franciszka- nów szybko rozszedł się na dwie strony, i z jednej ulicę Piekarską, Krakowską i Ormiańską, z drugiej zaś Zamkową, Halicką i Szewską, płomieniami swe- mi ogarnął; skąd potem gdy się obrócił na Rynek wielkim popędem i resztę budynków tamże będących z ziemią porównał. Co zaś gorsze, iż nie prze- puszczając mieszkaniom Boga i ludzi, oprócz kościoła z klasztorem XX Ber- nardynów, wieży ratuszowej i pokojów radzieckich, wszystkie inne przybytki boskie i ludzkie do szczętu zniszczył […] Tak znaczną klęską dotknione mia- sto, chciało na koniec trwalsze i bezpieczniejsze, na wszelki przypadek ognia, mieć w pośród siebie budynki; przeto sprowadzeni ze Szląska mistrzowie bu- downictwa miasto Lwów znowu z rozwalin jego podnieśli i wiele zabudowań z kamieni lub cegieł w nim wystawili. Ks. Ignacy Chodynicki, Historia..., o wydarzeniach z 1527. W jesiennej porze r. 1543 grasowało w błotnistych przedmieściach Lwowa zaraźliwe powietrze, do ktorego przyczynę dały rozmaite rupieci z Krakowa sprowadzone na przedaż. Ks. Ignacy Chodynicki, Historia..., o wydarzeniu z 1543. Na Rusi, pod prawie 460 długości a 490 szerokości, w odległości pięćdziesięciu mil od Krakowa, leży miasto Lwów. Jest to miasto dość dobrze obwarowane, Tarcza i mur przeciw wrogim poganom 25 połączone z dwoma zamkami. Rozkwita w nim handel, a mieszczanie odzna- czają się ogładą i uprzejmością. Świetności dodaje mu także siedziba drugiego arcybiskupa oraz dwu biskupów, mianowicie ormiańskiego i ruskiego. Marcin Kromer, Polska, czyli o położeniu, ludności, obyczajach, urzędach i sprawach publicznych Królestwa Polskiego księgi dwie, pisane 1556-1558, tłum. Stefan Kazikowski. Polacy mają tylko trzy twierdze, we Lwowie i w Kamieńcu na Rusi, tudzież w Malborgu w Prusiech, która dawniej należała do Krzyżaków. Zresztą kraj cały zewsząd otwarty, po którym wzdłuż i wszerz bez żadnej przeszkody gra- sować można. Za największą jego obronę poczytują to, że wsi, miasta i zamki są drewniane, które w czasie najazdu wraz z żywnością spalić łatwo, i schro- nić się w niedostępne lasy, które zalegają cała prawie powierzchnię Polski. Nuncjusz Alojzy Lippomano, relacja o Polsce, 1557, cyt. za Erazmem Ryka- czewskim. Nuncjusz Kommendoni […] odwiedziwszy Króla w Parczowie, przez Lublin, Chełm i Bełz do Lwowa przyjechał. To miasto stolicą jest Roxolanji, czyli Rusi Czerwonej, od wieków należy do Polski. Posiada Lwów rzadki zaszczyt mienia dwóch Arcybiskupów, prócz bowiem Katolickiego, naród Ormiań- ski ma także Arcybiskupa swego. Lud ten uciśnięty od Turków, porzuciwszy siedliska swoje, przeszedłszy morze Czarne i Dunaj przez Wołoszczyznę do Roxolanji przybył i za pozwoleniem Królów Polskich osiadł. Wiodą Ormia- nie handel wielki z Turkami, Persami i innemi nad Czarnem morzem luda- mi, wiele bogatych towarów sprowadzają do Polski. Opis podróży nuncjusza Giovanniego Francesca Commendonego, 1564, cyt. za Julianem Ursynem Niemcewiczem. Na Rusi blisko Lwowa we wsi należącej do pana Piotra Barzi znajduje się woda, od której zwija się kołtun na głowie, i mówią, że gdyby komu ten 26 Lwów kołtun ucięto, zaraz by żyć przestał. Na tejże Rusi jest inna woda sprawująca ból głowy. Fulvio Ruggieri, relacja nuncjusza apostolskiego, 1565, cyt. za Erazmem Ry- kaczewskim. Roku Pańskiego 1565 w Wielki Czwartek o godzinie pierwszej następującej nocy, wybuchnął pożar z domu narożnego koło kościoła metropolitalnego położonego, który niespodzianie nawiedziwszy stolicę Lwów, w przeciągu dwóch lub trzech godzin część miasta spalił i zniszczył, gdzie także dom Gieblowiczowski Wikariuszów, kościół ś. Ducha, szkołę starą, pomieszkanie Proboszcza szpitala; łaźnię miejską i całą ulicę Szpitalną z domami przyległy- mi, i dwory panów Herburtów i panów z Mieliecz w perzynę obrócił. Potem kościół ś. Krzyża, OO. Franciszkanów; na koniec Zamek Niski w murach miejskich narożny, z całem zabudowaniem, domami, stajniami wewnątrz po- łożonemi i basztą naprzeciwko Zimnowodzkiego młyna. Wszystko to przez niespodziewany ten ogień zniweczone i zniszczone zostało. Liber Resignationum, 1565, cyt. za Sadokiem Barączem. We Lwowie naród jest bardzo przywiązany do religii, lecz zdaje mi się, że brak im przewodnika i dlatego obojętnieją powoli. Piotr Skarga, list do wikariusza generalnego zakonu jezuitów Hieronima Na- tali, 3 stycznia 1572. Pierwsza Ruś, czyli Ruś królewska należy do Korony Polskiej; ta zaś, co za Dnieprem leży i aż do morza Kaspijskiego i królestwa perskiego się rozciąga, jest pod panowaniem wielkiego kniazia moskiewskiego. Ruś królewska za- wiera ziemie: Lwowską, Lubelską, Bełzką, Podole, Wołyń, Kijowskie, Czer- kasy i Podlasie. Bogatą jest w bydło, którego takie żywi mnóstwo, iż jak Bawaria świnie, tak ta woły i niezliczone prawie trzody owiec Europie do- Tarcza i mur przeciw wrogim poganom 27 starcza. Konie ruskie pod względem szybkości i piękności ledwie że nie dadzą się z hiszpańskiemi i tureckiemi porównać, a daleko są od nich silniejsze. Ruś obfituje w sól, wosk i miód, z którego wyborny przyrządza się napój; wina nie ma; prócz kopalni bardzo dobrego żelaza i białego zupełnie alabastru, innych metalów nie posiada. Mnóstwo ryb stanowi główne bogactwo mieszkańca, a nigdzie nie ma tyle i tak smacznych szczupaków jak na Rusi. Kraj cały w ogóle tak urodzajny, iż zboże, mięso i wszelaka żywność bardzo jest tania. Jan Andrzej Krasiński, Polonia, 1574, tłum. Stanisław Budziński. Wozić ryby do Lwowa. Stare przysłowie oznaczające niepotrzebną pracę, odnotowane w XVII w. Toż w beczkowych rybach, albo Lwowskich szczupakach, i Lubelskich, do- świadczony bywa nie mały fałsz, a oszukanie ludzi, na przyszłe czasy, a tak JP. Wojewoda ustanowi, aby żaden więcej dwu warszt linów do szczuk w beczkę Lwowską kłaść nie śmiał, także i w Lubelską. Beczki aby były według staro- dawnego warunku na Ratuszach będących. Taksa żywności województwa krakowskiego, 1573, za Julianem Ursynem Niemcewiczem. Dobre panom lwowskie ryby, Chudakom z kapustą grzyby. Stare przysłowie, odnotowane w XVII w. 28 Lwów gród poważny a stary Najznakomitszem na Rusi miastem jest Lwów, przez książęcia Lwa założo­ ny; tu jest arcybiskup obrządku łacińskiego. Do tego miasta przybywa mnó­ stwo kupców Turków, Greków, Ormian i Tatarów. Ziemia bardzo urodzajna wydaje zboże i najwyborniejsze owoce. Ryb taka obfitość, że je mieszkańcy z wielkim dla siebie zyskiem po całej Sarmacji rozwożą. Jan Andrzej Krasiński, Polonia, 1574, tłum. Stanisław Budziński. Miasto najprzedniejsze województwa ruskiego Lwów używa herbu trzech wież, w bronie lwa wspiętego z rozdziewioną paszczęką. Założone i fundo­ wane od Lwa książęcia ruskiego Dangiełowego syna. Nie wielkieć wprawdzie samo w sobie, ale przedmieścia ma barzo przestronne, na wiele miast innych w Polsce rządniejsze, a to dla mądrych możnych radziec i mieszczan w nim. Jako się tam osadzają, i co za ludzie do rady biorą, toć się potem szerzej opo­ wie. Biorą ludzie uczone, promotas personas do szkoły z akademii krakowskiej, obaczywszy godność a do jakiego się stanu bierze, zaraz opatrzą z miasta nie wypuszczając, między się do rady, albo na urząd pierwej mniejszy wezmą; jeśli duchowym być chce, i tego, jeśli baczą godnego, opatrzą, tak że nietyl­ ko ławice swe radą mądrą, ale też kościoły, szkoły, zawsze ludźmi godnymi opatrują. W szkole zasię swej gdy obaczą młodzieńce jakie albo i dziatki pod­ lejszych mieszczan chciwe do nauki, kosztem swym do inszych szkół albo akademij wysyłają, a z skarbu swego pospolitego płacą, i wieleć potem po­ rządnych a pochwalenia i pamięci godnych spraw ich historia opowie. Bartosz Paprocki, Herby rycerstwa polskiego, 1574. Bóg otworzył nam dźwierze Lwowa, który jest stolicą Rusi, dla utworzenia domu zakonnego. Piotr Skarga do Everarda Mercuriana, prepozyta generalnego jezuitów, 29 marca 1578. Lwów miasto ruskie niepospolite pograniczne, do korony polskiej należące, stolicą jest tamecznych obywatelów wszystkich, założone i nazwane ode Lwa książęcia ruskiego; dwoistym murem i basztami mocnemi, niemniej też wa­ łem i przekopą głęboką obtoczone; w strzelbę i w rynsztunek wojenny pra­ wie dobrze opatrzone, na miejscu obronnem leży. Miasto sławne i porządne w tym wieku, wielkiemi wolnościami udarowane. Tego miasta error nie może zawieść na takowe sprawy, któreby mu ad lapsum szkodzić miały, a to dla tego, że ludźmi uczonymi senat osadzony bywa, na które tym się sposobem to miasto zdobywa. Gdy obaczą młodzieńca chętnego ku naukom, a byłby niedostateczny, kosztem go swym na to wyprawują. A potem opatrują tak, jako się kto do czego ma; jeśli do duchownego chleba, ma zaraz od nich prowizyą; jeśli ku świeckim sprawam, córy swe panny albo wdowy za nie dawają, a ku dobremu mieniu dopomagają, a tak zawsze reipub[licae] bonum rozmnażają ludźmi godnymi: bo o godnym wiedząc, ku sobie w towarzy­ stwo namówią, a prowizje dawają, jednają u królów, etc. To miasto używa na pamiątkę wieczną herbu Lwa czarnego na złotem polu w koronie, jak go Lew książę używał, i przodkom ich z nimi pospołu nadał. Wieleby się o po­ rządku tego miasta pisać miało, czego krótkości folgując, zaniechać musim natenczas. Zamki w nim dwa, jeden w mieście a drugi nad miastem, bardzo na wysokiej górze, znamienicie obronny leży, który na 10 mil widać. Tam w tem mieście stolica arcybiskupia, i metropolit ruski tamże mieszka; kościo­ łów w niem rzymskiej i greckiej religii niemało. Ormianie też tamże kościół albo bóżnicę i księżą swą mają. Aleksander Gwagnin, Kronika Sarmacji Europejskiej, 1578, tłum. Marcin Paszkowski. Lwów od swego imienia z zamkami fundował, Z Drohiczyna pod Halicz wielmożnie panował. Ten to Lew był, syn króla Daniła ruskiego, Który był koronowan z stolca papieskiego. Bo iż Ruś w rzymską wiarę miał ochrzcić, ślubował, Ale królem zostawszy, nadobnie sklimkował. Maciej Stryjkowski, O początkach…, 1582. 32 Lwów Lwów, głowa wszelkiej Rusi. Maciej Stryjkowski, O początkach…, 1582. Dotąd wam lasy snułem przed oczyma Teraz do miasta zabłądzić się musi – Tutaj Lwów święty przodkowanie trzyma, A wieże jego – to ojcowie Rusi. Witaj nam grodzie poważny a stary! Miła w twych murach wypocznienia chwilka, Od ciebie wieje namaszczenie wiary A bramy twoje zaparte od wilka; Nigdy łupieżca haraczu nie bierze Ze krwie i runa owczarnie tej ziemi, Bo tutaj mają tron Arcypasterze. Ich czujne oko niełacno zadrzemie. Oni starowni w służbach Zbawiciela Pilnują wiary i pokory serca, Senat starunek pasterski podziela By nie siał jadu żaden nowowierca. Lwowie kamienny! nowość cię nie mami, Nie daj się zachwiać jako wątłe ziele Wiekować tobie z twojemi basztami Z twemi Kościoły i krzyżem na czele, I z twoją górą co ku niebu idzie; Łacno ją dojrzeć i z najdalszej strony, Tuśmy gościnę dali Pierydzie, Tu mieszka chętniej niż na Helikonie, Jak gość odwiedza świątynie i bramy, I woła głosem z płomienistą twarzą: Lwowie! my ciebie z cześcią pozdrawiamy, Bo losy świata w twych murach się ważą, Inny kraj skarby pojedyńcze liczy, Tu wszystkie skarby gromadzą się cudnie; Bo tu jest ziemia którędy graniczy Lodowa północ i wrzące południe. Co rodzi ziemia na północnej osi, Wiozą Moskiewskie telegi i sanie – Co pod równikiem natura przynosi, Tu idzie lądem i po oceanie. Sebastian Klonowic, Roxolania, 1584, tłum. Władysław Syrokomla. Gród poważny a stary 33 Pamiętne miasto urzędy i prawo, Wyniosłe wieże i wysokie bramy, Sarmackich królów gościnna zabawo, O święty Lwowie gdzie chętni bywamy. Od twoich murów aż się mży powietrze, Twe szyby błyszczą jak gdyby ogniska, Z twojemi baszty aż chmura się zetrze, A stopa twoja podziemie naciska; A zegar dźwięcznie bijący na wieży, Ciche godziny rozwlekle ogłasza, Czas wzięty w kluby skazówką się mierzy, W koło go wprzęgła umiejętność nasza. Młotek uderza po dźwięcznym metalu, Echo powtarza za każdą godziną, Minęła chwila!… o warta jest żalu, Bo czas szacowny bez powrotu płynie. Sebastian Klonowic, Roxolania, 1584, tłum. Władysław Syrokomla. Objawił nam niedawno brat Jan Dymitr arcybiskup lwowski ojciec i pasterz dusz naszych naszą pobożną myśl i zamiar jakoteż gorące pragnienie, ażeby herb naszego miasta Lwowa, który z naszym herbem co do znaku lwa się zgadza otrzymał od nas jakowe przyozdobienie uświetniające go. My prag­ nąc temu waszemu pobożnemu życzeniu ku większej chwale wszechmocnego Boga i ozdobie św. kościoła rzymskiego jakoteż ku wiecznej pamięci naszej szczególnej dla was łaski przychylić się do waszych i rzeczonego Dymitra arcybiskupa próśb dołączamy i dodajemy na mocy powagi naszej apostolskiej niniejszym pismem do oznak lwa wspólnych nam z rzeczonem miastem trzy pagórki i gwiazdę, odjęte od lwa naszego herbu żywiąc nadzieję, że wy pod osłoną tego tajemniczego godła gwiazdy i pagórków nad waszymi nieprzyja­ ciółmi, z którymi walczyć ciągle musicie pożądane zwycięstwo odniesiecie. Papież Sykstus V, 15 września 1586, nadając miastu herb z nowymi elemen­ tami, tłum. Kazimierz Sochaniewicz. Nieodżałowany Król Stefan, wyborną miał myśl założenia nad Dnieprem morskiego arsenału, trzymania tam flotylli, któraby przeszkadzała Tatarom 34 Lwów przebywania rzeki tej wpław i najeżdżania południowych Polski prowincji. Flotylla ta działając wspólnie z flottą naszą na Archipelagu, trzymałyby Ca­ rogród, jak w oblężeniu, nie dopuszczałyby do grodu tego ni żywności, ni amunicji. Mają Turcy przy ujściu Dniepru fortecę Oczaków, której przystęp coraz się zasypuje piaskiem i którą możnaby wziąść łatwo. Prócz Kamieńca i Lwowa nie mają Polacy innych fortec, inne grody z palisadami i osypanemi wałami imienia tego niegodne. Dawniejsi Królowie, chcieli utwierdzić Kra­ ków, lecz sprzeciwili się temu Polacy, mówiąc, że piersi ich staną za fortecę, a nie chcą żeby miano gdzie ich zamykać. Poseł wenecki Pietro Duodo, 1592, cyt. za Julianem Ursynem Niemcewiczem. Ruś albo Rutenia ma wiele miast, z których najbardziej znane jest Leopolis (pospolicie zwany Leimpburgiem) i jest ono sławne z chyżych i dobrych koni, nie mówiąc o bogatych futrach i innych towarach. Fynes Moryson, An Itinerary…, 1593, tłum. Karolina Grodziska. Leopolis amica Palladis. Miasto Lwów, przyjazne Pallas Atenie. Przysłowie, przełom XVI i XVII w., tłum. Karolina Grodziska. A iż miasto Lwów jest pograniczne, które wielkiej opatrzności przeciwko nie­ przyjacielowi potrzebuje, która nie może być, gdy mieszczanie ubożeją, a nie mogą prędzej ubożeć, jeno gdy na nie nawozy inszych miast bywają, którym aby się mogło zabieżeć, ma to bractwo tego pilnie przestrzegać, aby nawozów roboty tak złotej jako i srebrnej oprócz jarmarku nie było wedle prawa i przy­ wilejów miasta Lwowa, a ktoby się tego ważył, tedy ma być owa robota zabra­ na, której połowica na Króla Jegomości a połowica na poprawę m. Lwowa. Fragment statutu cechu złotników lwowskich, 1600. Gród poważny a stary 35 Mieszczanie zaczęli budować domy murowane i dotąd je wznoszą ładnie i kosztownie. Miasto to posiada bowiem najlepsze kamieniołomy w porów­ naniu z innemi miastami Polski, cztery cegielnie i wiele pieców do wypala­ nia wapna oraz mnogą obfitość drzewa budowlanego. Miasto posiada także w pobliskich górach pokłady gipsu i alabastru tak pięknego i przejrzystego, że podobnego gdzieindziej mało można znaleźć. Ma architektów i najdoświad­ czeńszych budowniczych Polaków, Niemców, Włochów i w każdym zawo­ dzie mistrzów tak znakomitych, że nigdzie w Polsce nie możnaby lepiej do­ konać uzbrojenia wojska, jak tutaj. Dokoła tego miasta w sąsiedztwie osiadła najznakomitsza szlachta polska: Żółkiewscy, Ostrorogowie, Chodkiewicze, Daniłłowicze, Sieniawscy, Jazłowieccy, Buczaccy, Bełzeccy, Korniaktowie i wielu innych najdoświadczeńszych wodzów i zawołanych rycerzy w takiej lic
Pobierz darmowy fragment (pdf)

Gdzie kupić całą publikację:

Miasto jak brylant ... Księga cytatów o Lwowie
Autor:

Opinie na temat publikacji:


Inne popularne pozycje z tej kategorii:


Czytaj również:


Prowadzisz stronę lub blog? Wstaw link do fragmentu tej książki i współpracuj z Cyfroteką: