Cyfroteka.pl

klikaj i czytaj online

Cyfro
Czytomierz
00340 004409 14686949 na godz. na dobę w sumie
Między Habsburgami a Hohenzollernami. Rywalizacja niemiecko-austro-węgierska w okresie I wojny światowej a odbudowa państwa polskiego. - ebook/pdf
Między Habsburgami a Hohenzollernami. Rywalizacja niemiecko-austro-węgierska w okresie I wojny światowej a odbudowa państwa polskiego. - ebook/pdf
Autor: Liczba stron: 419
Wydawca: Avalon Język publikacji: polski
ISBN: 978-83-7730-969-8 Data wydania:
Lektor:
Kategoria: ebooki >> naukowe i akademickie >> historia
Porównaj ceny (książka, ebook, audiobook).

Książka jest próbą ukazania w nowym świetle relacji pomiędzy Niemcami a Austro-Węgrami w okresie I wojny światowej a także procesu odbudowy państwa polskiego i odzyskiwania niepodległości. Autor analizując politykę monarchii habsburskiej i cesarskiej Rzeszy
w kwestii polskiej w latach 1914-1918 stawia tezę, że opierała się ona nie tyle na współdziałaniu i kooperacji co rywalizacji. Wynikało to z rozbieżnych poglądów reprezentowanych przez mocarstwa centralne na przyszłość ziem polskich zdobytych na państwie rosyjskim i prowadzonego pomiędzy sojusznikami w tej sprawie sporu. Okoliczność ta okazała się niezwykle korzystną dla polskich polityków marzących o odbudowie państwa polskiego. Wykorzystując rywalizację niemiecko-austriacką w sprawie polskiej potrafili oni jeszcze w czasie wielkiej wojny zbudować trwałe fundamenty państwowości polskiej. Istotnym jest zatem, że w drodze do odzyskania wolności Polacy mogli liczyć nie tylko na konflikt pomiędzy Berlinem a Wiedniem z jednej, a Ententą z drugiej strony, ale i na wewnętrzne rozbieżności w wydawałoby się monolitycznym obozie państw centralnych.

Znajdź podobne książki Ostatnio czytane w tej kategorii

Darmowy fragment publikacji:

Miedzy Habsburgami a Hohonzollernami Ry wa li za cja nie miec ko–au stro -w ęgie rska w okresie I wojny światowej a odbudowa państwa polskiego D a m i a n S z y m c z a k Miedzy Habsburgami a Hohonzollernami Ry wa li za cja nie miec ko–au stro -w ęgie rska w okresie I wojny światowej a odbudowa państwa polskiego a v a l o n Redakcja i korekty Zespół Recenzje Prof dr hab. Adam Wątor Prof. dr hab. Tomasz Schramm Prof dr hab. Teresa Kulak Prof dr hab. Wiesław Śladkowski Skład i opracowanie typograficzne Sławomir Onyszko Projekt okładki i stron tytułowych Andrzej Najder © Copyright by Wydawnictwo AVALON T. Janowski Sp. j., Kraków 2009, wyd. I ISBN 978-83-7730-969-8 Z a m ó w i e n i a p r z y j m u j e Wydawnictwo AVALON T. Janowski Sp. j. ul. Fiołkowa 4/13 • 31-457 Kraków tel. 48 606 750 749 zamowienia@wydawnictwoAVALON.pl www.wydawnictwoAVALON.pl Wstęp Als die den In te res sen der be iden Zen tralmächte am me isten ent spre chen de und auch die Po len be ru hi gen de ste und si cher ste Lösung wur de die An glie de rung des gan zen Köni gre iches an Öster re ich-U ngarn ins Au ge ge fasst. Z no ty rzą du au stro -w ęgie rski ego, kwie cień 1916 r. Die öster re ichi sche se its au fge stel l te For de rung einer An glie de rung von ganz Kon gre - spo len an die Mo nar chie ist selb stveständlich für uns unan nehm bar. Gen. Be se ler do kanc le rza, kwie cień 1916 r. Gdy la tem 1914 r. wy bu chła wiel ka woj na, so jusz Au stro -W ęgier i Rze szy Nie miec - kiej wy da wał się być mo no li tem. Oby dwa pań stwa już od kil ku dzie się ciu lat na po - zór ści śle współ pra co wa ły ze so bą na are nie mię dzy na ro do wej. Szcze gól nie Niem - com, w mia rę jak czu ły się co raz bar dziej izo lo wa ne, za le ża ło na utrzy ma niu przy - mie rza. Jed nak przy do kład niej szej ana li zie wza jem nych sto sun ków oka zu je się, że nie miec ki so jusz nik mógł być dość uciąż li wy dla Habs bur gów. I to za rów no w dzie - dzi nie po li ty ki za gra nicz nej, jak i przede wszyst kim we wnętrz ne j1. Ber lin sta rał się bo wiem blo ko wać wszel kie fe de ra li stycz ne pla ny prze bu do wy mo nar chii2. Cho dzi ło o za cho wa nie prze wa gi au striac kich Niem ców w Przed li ta wii. Rze sza mo gła tu li czyć na so jusz z Wę gra mi. Czy ta ki układ mógł po do bać się Habs bur gom, od czu wa ją cym swą dynstyczną wyż szość wo bec Ho hen zol ler nów? Wkrót ce po wy bu chu woj ny po ja wi ły się no we ry sy na so ju szu państw cen tral - nych. Po głę bia ły się one w mia rę trwa nia kon flik tu, aż do pro wa dzi ły de fac to do je - 1 F. Kle in, In ne re Wi der sprüche im Bündnis zwi schen Deutsch land und Öster re ich-U ngarn zu Be ginn der im pe ria li sti schen Epo che (1897 bis 1902), [w:] Stu dien zum deut schen Im pe ria li - smus, he raus geg. von F. Kle in, Ber lin 1976, s. 225–262. E. Kolm, Die Ambitionen Österreich – Ungans im Zeitalter des Hochimperialismus, Frankfurt am Main 2001, s. 257. J. Koøal ka, Deutsch land und die Habs bur ger mo nar chie 1848–1918, „Die Habs bur ger mo nar - chie im Sys tem der In ter na tio na len Bez ie hun gen”, B. VI, Te il band 2, Wien 1993, s. 138. 2 5 go ze rwa nia z po cząt kiem li sto pa da 1918 r. Jed ną ze spraw kła dą cych się cie niem na sto sun kach po mię dzy Wied niem a Ber li nem by ła nie wąt pli wie kwe stia pol ska. Sta ła się ona za rze wiem per ma nent ne go spo ru, któ re go po cząt ków na le ży szu kać już w pierw szych dniach woj ny świa to wej, a któ ry w peł ni roz wi nął się od 1916 r.3 Pierwsze poważne nie po ro zu mie nia, bę dą ce zwia stu nem póź niej szych kon flik tów, po ja wi ły się już wcze śniej. Wska zał bym tu na rok 1915 i za ję cie War sza wy, ja ko waż - ny mo ment w po li ty ce pol skiej państw cen tral nych. An ta go nizm ów nie przy czy nił się do wzro stu za ufa nia po mię dzy Habs bur ga mi a Ho hen zol ler na mi i spo isto ści przy mie rza. Tym bar dziej, iż w swych do tych cza so wych dzie jach oby dwie dy na stie ra czej ze so bą kon ku ro wa ły, niż współ pra co wa ły. Spra wa pol ska by ła jed nym z kil ku za gad nień, któ re psu ły at mos fe rę so ju szu. Był to jednak wą tek nie ba ga tel ny. Chodzi ło wszak o nada nie no we go kształ tu geo po li tycz ne go Eu ro pie Środ ko wo- Wscho dniej. Niem com nie by ło obo jęt ne, czy je wpły wy de cy do wać bę dą w War sza - wie, któ rą trak to wa li ja ko bra mę na wschód. Au stria cy zaś oba wia li się utra ty Ga li cji, w wy pad ku gdy by nie zdo ła li do pro wa dzić do jej zjed no cze nia z Kró le stwem. Ale nie tyl ko. Płk Ar thur Hau sner, póź niej szy szef szta bu Ge ne ral ne go Gu ber na tor stwa Lubel skie go, na zwał ideę au stro -po lską ostat nią wiel ką kon cep cją w po li ty ce za - granicz nej sta rej mo nar chii Habs bur gów4. Spór ten był ko rzyst ny dla Po la ków, któ - rzy mo gli wy gry wać na swo ją ko rzyść po szcze gól ne stro ny. Pań stwa cen tral ne sta rały się bo wiem po zy skać dla sie bie sym pa tię lud no ści pol skiej, po zwa la jąc na re ali zo wa - nie nie któ rych na ro do wych aspi ra cji, któ re pod rzą da mi Mi ko ła ja II sku tecz nie tłumio no. Dzię ki te mu, krok po kro ku, zbli ża li się do osią gnię cia swo je go na ro do - wego ce lu, od bu do wy pań stwa pol skie go. Chciał bym za tem zwró cić uwa gę, że przy - czy nił się do te go nie tyl ko kon flikt po mię dzy, z jed nej stro ny Ro sją, a z dru giej Niem ca mi i Au stro -W ęgr ami, ale tak że we wnętrz na ry wa li za cja w obo zie państw cen- tral nych. 3 4 I. Gon da, Ver fall der Ka iser re iche in Mit te leu ro pa. Der Zwe ibund in den letz ten Krieg sjah ren (1916–1918), Bu da pest 1977, s. 372–376. „Die letz te große außen po li ti sche Kon zep tion des al ten Habs bur ger re iches”, A. Hau sner, Die Po len po li tik der Mit telmächte und die öster re ichi sch-u ng ar ische Mi litärver wal tung in Po len während des We lt krie ges, Wien 1935, s. III. 6 Kwe stia po li ty ki państw cen tral nych wo bec Pol ski ma swo ją ob fi tą li te ra tu rę. Spo ro na ten te mat na pi sa no już w okre sie mię dzy wo jen ny m5. Nie by ły to jed nak dzie ła po zba wio ne emo cji i po le mi ki po li tycz nej, zwłasz cza że cza sa mi no si ły cha - rak ter wspo mnie nio wy. Licz ne pra ce po wsta ły tak że po 1945 r., i to za rów no w kra - ju, jak i za gra ni cą. Nie któ re z nich nie po mi ja ły tak że zja wi ska ry wa li za cji au striac ko - -ni emie ckiej. Na le ży tu wy mie nić przede wszyst kim dzie ła L. Gros fel da, W. Con ze, H. Lem ke go, J. Pa jew ske go, W. Ba sle ra6. Trze ba na to miast przy znać, że w ostat nich la tach spe cjal nie nie się ga no po tą te ma ty kę i w re zul ta cie uka zy wa ły się je dy nie po - szcze gól ne ar ty ku ły7. Pra ce ob co ję zycz ne opie ra ją się z re gu ły na nie miec kich źró - dłach, któ re dość wy czer pu ją co zo sta ły opra co wa ne. Po dob nie stu dium pol skie go ba da cza L. Gros fel da wy ko rzy stu je głów nie za war tość nie miec kich i au striac kich ar - chi wów. Otrzy mu je my przez to spe cy ficz ny punkt wi dze nia, umiesz czo ny przede wszyst kim w Wied niu i Ber li nie. Tym cza sem mo im za mia rem by ło by po trak to wać te mat ry wa li za cji nie miec ko – au stro -w ęgie rskiej w od mien ny spo sób i z in nej per spek ty wy. Dla te go w pra cy więk szy na cisk po ło żo ny zo stał na źró dła pol skie. Bar dziej in te re so wa ło mnie za gad - nie nie, jak ca ła ry wa li za cja wi dzia na by ła przez pol skich po li ty ków, w tym przede wszyst kim przez ich ak ty wi stycz ne krę gi, ale tak że przez spo łe czeń stwo pol skie. Nie moż na bo wiem za po mnieć, że w spo rze tym, za rów no po śred nio, jak i bez po śred - nio, udział bra li Po la cy. Mam tu na my śli choć by ga li cyj skich zwo len ni ków orien ta - 5 S. Ku trze ba, Zza ku lis spra wy pol skiej w cza sie wiel kiej woj ny, Kra ków 1921; Ten że, Pol ska Od ro dzo na 1914–1928, Kra ków 1928; Sz. Aske na zy, Uwa gi, War sza wa 1924; M. Bo brzyń ski, Wskrze sze nie pań stwa pol skie go. Szkic hi sto rycz ny, t. I, Kra ków 1920; M. Sey da, Pol ska na prze ło mie dzie jów. Fak ty i do ku men ty, t. I-II, Po znań -Wa rsz aw a-W il no -Lublin 1931. 6 H. Lem ke, Al lianz und Ri va lität, Ber lin 1977; J. Pa jew ski, Od bu do wa pań stwa pol skie go 1914–1918, War sza wa 1980; W. Con ze, Po lni sche Na tion und deut sche Po li tik im er sten We lt - krieg, Köln Graz 1958; L. Gros feld, Po li ty ka państw cen tral nych wo bec spra wy pol skiej w la - tach 1914–1918, War sza wa 1962; W. Ba sler, Deutsch lands An ne xion spo li tik in Po len und im Bal ti kum 1914–1918, Ber lin 1962. J. Snop ko, Spo ry Nie miec i Au stro -W ęgier o roz wią za nie spra wy pol skiej oraz kwe stii pol skie - go woj ska (la to 1915 – je sień 1916); Na sza chow ni cy dzie jów i mię dzy na ro do wej po li ty ki. Księ ga de dy ko wa na Pro fe so ro wi Zbi gnie wo wi Brze ziń skie mu, pod red. J. Fa ry sia, H. Ko có ja i M. Szczer biń skie go, Go rzów Wlkp. 2006, s. 45–61. Co ciekawe, badania nad tą problematyką 7 7 cji au stro -po lskiej, czy też Po la ków pra cu ją cych w ad mi ni stra cji oku pa cyj nej, lub na - wet – jak to mia ło miej sce w mo nar chii Habs bur gów – peł nią cych wy so kie funk cje mi ni ste rial ne. Co wię cej, zo sta wi li oni po so bie nie zwy kle cie ka wy i cen ny ma te riał źró dło wy, po któ ry w pierw szej ko lej no ści się gną łem. Z jed nej stro ny jest to dość roz le gła spu ści zna pa mięt ni kar ska, w więk szo ści zresz tą zna na, choć w ostat nich la - tach po ja wi ły się tak że no we, nie uwzględ nia ne wcze śniej wspo mnie nia i dzien ni ki, znacz nie uzu peł nia ją ce na szą wie dzę8. Z dru giej, są to róż ne go ro dza ju ar chi wa lia, któ re do tych czas by ły wy ko rzy sty wa ne w mniej szym stop niu. Na pierw szym miej scu po sta wił bym tu taj ma te ria ły zgro ma dzo ne w Ar chi wum Na czel ne go Ko mi te tu Na ro do we go. Jest to ogrom na licz ba li stów, spra woz dań, me - mo ria łów, pie czo ło wi cie zbie ra nych przez ca ły okres woj ny. Szcze gól nie in te re su ją - ce są ra por ty war szaw skich współ pra cow ni ków NKN, któ rzy ja ko od da ni au stro -po - lskiej spra wie, bacz nym okiem przy glą da li się nie miec kiej po li ty ce. Te go ro dza ju źró dła na le żą chy ba do naj bar dziej war to ścio wych. Do sko na le, po dob nie jak dia riu - sze, od da ją na stro je epo ki. Na to miast pa mięt ni ki, któ rych ca łe mnó stwo wy da no po I pierw szej woj nie świa to wej, są czę sto pró bą roz ra chun ku z wła sną dzia łal no ścią po li tycz ną lub z prze ciw ni ka mi (np. wspo mnie nia The obal da Be th ma nna Hol l we ga, Ot to ka ra Czer ni na, czy też Le ona Bi liń skie go). Rów nie zaj mu ją ce źró dła moż na zna - leźć w Ar chi wum Akt Daw nych, gdzie zma ga zy no wa na jest spu ści zna po Ge ne ral - nym Gu ber na tor stwie Lu bel skim. Bar dzo in te re su ją ce są zwłasz cza po zo sta ło ści Biu - ra Pra so we go. Na je go cze le stał póź niej szy pol ski dy plo ma ta Al fred Wy soc ki, któ re - go nie pu bli ko wa ne wspo mnie nia z okre su I woj ny świa to wej prze cho wy wa ne są z ko lei we wro cław skim Osso li neum. W bi blio te ce tej znaj du je się rów nież dzien nik Mi cha ła Łem pic kie go, cie ka wy ze wzglę du na bli ską współ pra cę au to ra z ge ne ral - nym gu ber na to rem war szaw skim gen. Han sem Ha tr wi giem von Be se le rem. Kwe - ren da zo sta ła prze pro wa dzo na tak że w Ar chi wum Akt No wych. Tu taj znaj du ją się mię dzy in ny mi zmi kro fil mo wa ne do ku men ty Ga bi ne tu Cy wil ne go Ra dy Re gen cyj - podjął czeski badacz Jan Županiè. J. Županiè, Rakousko-uhersko a polská otáska za privni svì - tové valki, Praha 2006. 8 Mam tu na my śli mię dzy in ny mi: A. Ka kow ski, Z nie wo li do nie pod le gło ści, Kra ków 2002; Pa - mięt nik księż nej Ma rii Zdzi sła wo wej Lu bo mir skiej 1914–1918, Po znań 2002; H. Dem biń ski, Dzien nik 1907–1915, War sza wa 2000. 8 nej. Drob ne, acz war to ścio we ma te ria ły dla pod ję tej w pra cy te ma ty ki prze cho wy wa - ne są w Bi blio te ce Kór nic kiej. Pra ca wy ko rzy stu je tak że sze ro ko źró dła z za gra ni cy. Są to czę sto nie pu bli ko - wa ne jesz cze ma te ria ły znaj du ją ce się w ar chi wach. Ka pi tal ne zna cze nie ma zwłasz - cza spu ści zna po ge ne ral nym gu ber na to rze war szaw skim Han sie Har twi gu von Be - se le rze, zde po no wa na w Bun de sar chi v-M ilitärar chiv we Fry bur gu bry zgo wij skim. Jak wia do mo ge ne rał był czo ło wym zwo len ni kiem i szer mie rzem tzw. roz wią za nia nie miec kie go -po lski ego oraz jed no cze śnie po li ty kiem głę bo ko nie uf nym wo bec au - striac kie go so jusz ni ka. Ze zgro ma dzo nych przez nie go do ku men tów moż na się spo - ro do wie dzieć o sto sun kach nie miec ko – au stro -w ęgie rskich w Kró le stwie Kon gre - so wym. Ze źró deł nie miec kich rów nie istot ne dla ba dań by ły zbio ry Re ich samt des In nern, znaj du ją ce się w Bun de sar chiv Ber lin. Moż na tam na tra fić na licz ne spra woz - da nia z War sza wy i ko re spon den cję, w tym tą pro wa dzo ną przez naj wyż sze wła dze Rze szy. Trze ba pa mię tać, iż od stro ny for mal no -słu żb owej urzęd ni cy cy wil ne go za - rzą du oku pa cyj ne go pod le ga li Urzę do wi Spraw We wnętrz nych Rze szy. Był to zresz - tą przed miot spo ru z gen. Be sle rem. Wy mie nia jąc źró dła, nie moż na za po mnieć o licz nych opu bli ko wa nych zbio - rach do ku men tów. Już od lat 60-tych suk ce syw nie wy da wa no we Fran cji pa pie ry nie miec kie go Urzę du Spraw Za gra nicz nych, od na le zio ne po II woj nie świa to wej. Wy daw nic two no si ty tuł: „L’Al le ma gne et les pro ble mes de la pa ix pen dant la pre - mie re gu er re mon dia le”. W se rii tej uka za ły się czte ry to my. Cen nym ma te ria łem są au striac ke do ku men ty opra co wa ne i opu bli ko wa ne przez M. Wrzo ska, mię dzy in ny - mi w ko lej nych to mach rocz ni ka „Stu dia Pod la skie”. Du że zna cze nie dla pra cy ma ją tak że opu bli ko wa ne w ostat nich la tach spra woz da nia i ko re spon den cja prze sta wi - cie la Wied nia w War sza wie, Le opol da von An dria na. W koń cu istot ne go ma te ria łu do ni niej sze go stu dium do star czy ła pra sa, za rów no pol ska, jak i nie miec ka oraz au - striac ka. Ce lem ni niej szej pra cy jest ana li za, czę sto nie do strze ga ne go lub po mi ja ne go fe no me nu ry wa li za cji Nie miec i Au stro -W ęgier w spra wie pol skiej. Mam na dzie ję, że uka że ona je go zna cze nie dla sto sun ków sprzy mie rzo nych państw i po zwo li pod in - nym ką tem spoj rzeć na re la cje Ber lin – Wie deń, któ re nie by ły tak idyl licz ne, jak by się wy da wa ło. Chciał bym bo wiem pod kre ślić, że to nie współ pra ca, lecz ra czej ry wa - 9 li za cja kształ to wa ła sto sun ki po mię dzy mo car stwa mi cen tral ny mi na te re nie Kró le - stwa Pol skie go, przy naj mniej od 1916 r., choć źró deł an ta go ni zmu moż na szu kać już na po cząt ku woj ny. Nie mniej istot ny jest wą tek uwi kła nia pol skich po li ty ków w ten kon flikt, i to za rów no po stro nie mo nar chii Habs bur gów, jak i Rze szy nie miec kiej. Pra ca ma zwró cić tak że uwa gę, że na ra sta ją cy an ta go nizm po mię dzy pań stwa mi cen - tral ny mi two rzył ko rzyst ny kli mat dla bu do wa nia fun da men tów pań stwo wo ści pol - skiej. Am bi cją stu dium by ło by więc do dat ko wo po ka za nie ry wa li za cji nie miec ko - –austria ckiej na tym niż szym, oku pa cyj nym po zio mie oraz przed sta wie nie, w ja kim stop niu Po la cy po tra fi li ją spo żyt ko wać dla po zy tyw nej pra cy pań stwo wo twór czej. Za tem w po lu za in te re so wa nia by ła nie tyl ko wiel ka dy plo ma cja i ne go cja cje na mi - ni ste rial nym szcze blu, lecz tak że co dzien ne sto sun ki po mię dzy przed sta wi cie la mi Wied nia i Ber li na na te re nach Kró le stwa Kon gre so we go i pro ble my, a za ra zem ko - rzy ści dla stro ny pol skiej, ja kie z te go nie ła twe go są siedz twa wy ni ka ły. Mo no gra fia jest prze ro bio ną wer sją pra cy dok tor skiej obro nio nej w ma ju 2006 r. Skła da się ze wstę pu, sied miu roz dzia łów i za koń cze nia. Zo sta ła skon stru owa na w spo sób chro no lo gicz ny, któ ry mo im zda niem naj le piej uka zu je pro ces na ra sta nia spo ru au striac ko -ni emie cki ego na prze strze ni wy da rzeń po li tycz nych i mi li tar nych I woj ny świa to wej. Oczy wi ście ja ko au tor nie rosz czę so bie w żad nym wy pad ku pra - wa do wy czer pa nia te ma tu, czy pod sta wy źró dło wej na ja kiej zo sta ło opar te ni niej - sze stu dium. Po zo sta je cią gle wie le kwe stii war tych głęb sze go za na li zo wa nia i dal - szych ba dań. Choć by po glą dy i kon cep cje po szcze gól nych bo ha te rów, któ re w pra - cy zo sta ły cza sa mi za le d wie za sy gna li zo wa ne, wy ma ga ją grun tow niej szych ba dań. Mam je dy nie na dzie ję, że ni niej sze opra co wa nie rzu ci tro chę wię cej świa tła na pe - wien aspekt pol sko -ni emie ck o- austri ackiej hi sto rii w cza sie I woj ny świa to wej. Na ko niec chciał bym wy ra zić wdzięcz ność mo je mu Pro mo to ro wi i Mi strzo wi Pa nu Pro fe so ro wi Wal de ma ro wi Ła zu dze bez któ re go po mo cy, za rów no or ga ni za cyj - nej, jak i me ry to rycz nej, nie był bym w sta nie na pi sać ni niej szej pra cy. Nie zmier nie zo bo wią za ny je stem rów nież re cen zen tom, Pa nom Pro fe so rom: To ma szo wi Schram mo wi, Ada mo wi Wą to ro wi, Wie sła wo wi Ślad kow skie mu oraz Pa ni Pro fe sor Te re sie Ku lak za wszyst kie kry tycz ne, ale i przede wszyst kim życz li we uwa gi. Dług wdzięcz no ści mam rów nież wo bec Żo ny i Ro dzi ny za cier pli wość i wy ro zu mia łość. 10 Wresz cie spe cjal ne po dzię ko wa nia pra gnął bym zło żyć Pa nu dr. Pio tro wi Ku bia - ko wi, dzię ki uprzej mo ści któ re go mo głem prze pro wa dzić waż ną dla mnie kwe ren - dę w Fry bur gu bry zgo wij skim. 11 R o z d z i a ł I Pierw szy rok woj ny i pierw sze nie po ro zu mie nia Strza ły, któ re pa dły 28 czerw ca 1914 r. w Sa ra je wie moż na uznać za po czą tek no wej epo ki w dzie jach Eu ro py i świa ta (lub po czą tek koń ca daw nej). Waż ne by ły szcze gól - nie dla Po la ków. Oka za ły się bo wiem sy gna łem star to wym, któ ry roz po czął pro ces od bu do wy pań stwa pol skie go. Wy buch kon flik tu nie był dla na sze go na ro du za sko - cze niem. Nie spo dzian ką mógł być co naj wy żej mo ment. Wszak na je go oczach od lat kształ to wa ły się alian se, któ re do pro wa dzi ły do po wsta nia dwóch an ta go ni stycz - nych blo ków. Co naj waż niej sze, w tym sys te mie so ju szów na si za bor cy zna leź li się po prze ciw nych stro nach. Pę kła osta tecz nie so li dar ność, któ ra od bu do wę Pol ski czy ni ła nie moż li wą. Od upad ku po wsta nia stycz nio we go, kwe stię pol ską trak to wa no ja ko we - wnętrz ną spra wę każ de go z państw za bor czych. Wkrót ce oka za ło się, że Po la kom naj le piej po wio dło się w mo nar chii Fran cisz ka Jó ze fa, gdzie uzy ska li moc ne sta no - wi sko, nie ba ga tel ne wpły wy, mo gli otwar cie wy ra żać swe po glą dy i fak tycz nie współ - rzą dzi li pań stwem. Nie przy pad ko wo za tem wśród ga li cyj skich po li ty ków na ro dził się plan zwią za nia przy szło ści tak że resz ty na ro du z Habs bur ga mi1. Je go głów nym rzecz ni kiem by ło ugru po wa nie kra kow skich kon ser wa ty stów. Ich wy bit ny przed sta - wi ciel, Sta ni sław Koź mian pi sał: „By łem zda nia, że przy szłość habs bur skiej mo nar - chii jest w pol skich zie miach za gar nię tych przez Ro sję, że za tem czyn na au striac ka po li ty ka win na być w ich stro nę zwró co ną; z czem łą czy łem tej mo nar chii i na ro du pol skie go lo sy oraz ko rzy ści”2. Od prak tycz nej stro ny dzia łał w tym kie run ku Mi chał Bo brzyń ski, w la tach 1908–1913 na miest nik Ga li cji. Peł niąc swo ją funk cję przy go to - wy wał spo łe czeń stwo pol skie do woj ny z naj groź niej szym w je go mnie ma niu wro - 1 W. Su le ja, Orien ta cja au stro -po lska w la tach I woj ny świa to wej (do ak tu 5 li sto pa da), Wro - cław 1992. 2 S. Koź mian, Pod czas woj ny, [b.m.] 1914, s. 1. 13 giem na sze go na ro du – car ską Ro sją3. To dzię ki opie ce i apro ba cie Bo brzyń skie go mo gły roz wi jać się or ga ni za cje strze lec kie, za lą żek przy szłych wojsk pol skich. Część z nich by ła za si la na przez lu dzi o po glą dach so cja li stycz nych. Tak że dla nich au to ry - tar ne pań stwo Ro ma no wów by ło wro giem nu mer je den. Bo brzyń ski, wspie ra jąc or ga ni za cje pa ra mi li tar ne, nie dzia łał sam. Na rzecz ich roz wo ju za an ga żo wa ły się (oczy wi ście cał ko wi cie taj nie) wy so kie wła dze woj sko we nad du naj skiej mo nar chii. Na ra sta ją ca od lat ry wa li za cja au striac ko -r osy jska na Bał ka - nach, wspie ra nie przez pań stwo ca rów ru chów sło wiań skich, wro go od no szą cych się do Wied nia, a tak że ta kie wy da rze nia, jak kry zys bo śniac ki, po głę bia ły wza jem ną nie chęć. W tej sy tu acji oby dwa pań stwa po ci chu szy ko wa ły się do mi li tar nej kon - fron ta cji4. Aby uzy skać prze wa gę nad prze ciw ni kiem i od nieść zwy cię stwo w przy - szłej woj nie bez wa ha nia się ga no po wszyst kie do stęp ne środ ki5. Dla te go au striac cy woj sko wi za de cy do wa li o pod ję ciu współ pra cy z pol ski mi le wi co wy mi or ga ni za cja - mi nie pod le gło ścio wy mi, na cze le któ rych stał Jó zef Pił sud ski6. Umo wa nie by ła skom pli ko wa na. Pol scy uchodź cy z Kon gre sów ki otrzy ma li azyl na te re nie c. i k. mo - nar chii, a tak że pie nią dze na dzia łal ność i broń. W za mian do star cza li wy wia do wi au - stro -w ęgie rski emu (Na chrich te nab te ilung) in for ma cji na te mat ro syj skich in sta la cji woj sko wych w Kró le stwie Pol skim, jed no stek tam sta cjo nu ją cych, ich prze miesz - 3 W. Ła zu ga, Ostat ni stań czyk, Po znań, s. 95–130. W go rą cym okre sie wo jen bał kań skich, przy współ pra cy z Bo brzyń skim, pol skie Ko ło Sej mo we uchwa li ło 8 XII 1912 r na stę pu ją cą ode zwę de kla ru ją cą au stro fil skie sta no wi sko Po la ków ga li cyj skich: „Pol skie Ko ło sej mo we wy ra ża prze - ko na nie, że da le cy od wszel kich po ry wów nie roz waż nych, po tra fi my przez cią głą i spo koj ną pra - cę na roz wi nię ciem i skrze pie niem wła snych sił mo ral nych i fi zycz nych przy go to wać pol skie spo - łe czeń stwo na spro sta nie za da niom na ro do wym, wo bec ja kich w bie gu wy pad ków sta nąć mo że - my. Za ra zem stwier dza Ko ło po sel skie, że w obec nym po waż nym po ło że niu po li tycz nym wszy - scy Po la cy, pań stwo to za miesz ku ją cy, zgod ni i zjed no cze ni są w go to wo ści, aby w ra zie po trze - by z wy tę że niem wszyst kich sił speł nić swój obo wią zek wo bec pań stwa i wiel ko dusz ne go mo - nar chy, któ ry nas w cięż kiej do li zro zu miał, na sze pra wa na ro do we uznał i sta le nas swo jem za - ufa niem ob da rza. W tem opar ciu o pań stwo, je go mo nar chę oraz wła sne si ły i w świa do mo ści dą żeń na ro do wych wi dzi my rę koj mię lep szej przy szło ści”. K. Sro kow ski, NKN. Za rys hi sto rii Na - czel ne go Ko mi te tu Na ro do we go, Kra ków 1923, s. 58. 4 M. Zgór niak, 1914–1918. Stu dia i szki ce z dzie jów I woj ny świa to wej, Kra ków 1987, s. 78–101. 5 H. Lem ke, Al lianz, s. 8. 6 R. Świę tek, Lo do wa ścia na. Se kre ty po li ty ki Jó ze fa Pił sud skie go 1904–1918, Kra ków 1998. 14 czeń, na stro jów itp. W tym okre sie Au stria kom za le ża ło przede wszyst kim na te go ro dza ju współ dzia ła niu. Z dru giej stro ny współ pra ca ta po zwo li ła okrzep nąć or ga ni - za cyj nie i fi nan so wo, wy par tym z te re nów Kon gre sów ki po re wo lu cji 1905–1907 r., dzia ła czom i bo jow ni kom Pol skiej Par tii So cja li stycz nej – Frak cji Re wo lu cyj nej. Aby uła twić swo bod ny roz wój tych grup, w dru giej po ło wie 1910 r. ofi ce ro wie wy wia du, mjr Gu staw Isz kow ski i kpt. Jó zef Ry ba k7 po ra dzi li pol skim nie pod le gło ściow com, by wy ko rzy stu jąc pra wo au striac kie, za ło ży li ofi cjal ną i le gal ną or ga ni za cję: zwią zek strze lec ki. Wzo rem sta ły się od dzia ły strzel ców ty rol ski ch8. Był to jed no cze śnie do - bry spo sób, aby lu dzi Pił sud skie go mieć na oku. Ro sja nie zaś bez sil nie mu sie li przy - pa try wać się, jak pod dys kret nym au striac kim pa tro na tem „pi sarz” Pił sud ski roz wi - jał skie ro wa ną prze ciw ko nim pra cę9. Moż na za tem stwier dzić, że de fac to to Au stro -W ęgry ja ko pierw sze się gnę ły po atut pol ski w wal ce z im pe rium Ro ma no wów, choć do otwar tej woj ny jesz cze by ło da le ko. Na su wa się jed no cze śnie py ta nie, czy ist nia ły w Wied niu ja kieś pla ny, co do przy szło ści po li tycz nej ziem pol skich w ra zie wy bu chu kon flik tu zbroj ne go z Ro sją? Czy o spra wie my śla no tyl ko w ka te go riach mi li tar nych? Na py ta nia po wyż sze trud - no jed no znacz nie od po wie dzieć. Ogól nie rzecz bio rąc Po la cy, mi mo swej wy jąt - kowej po zy cji w pań stwie, nie by li w Au strii szcze gól nie lu bia ni 10. Jak pi sał zna ny gali cyj ski po li tyk Kon stan ty Sro kow ski: „W mo nar chii au striac ko -w ęgie rskiej po za ce sa rzem nikt z Po la ka mi na praw dę nie sym pa ty zo wał”11. Tak więc tu taj kwe stia nie - pod le gło ści Pol ski nie bu dzi ła chy ba przed wy bu chem woj ny życz liw sze go za in te re - 7Ka pi tan Ry bak, ja ko szef ko mór ki wy wia dow czej au striac kie go I Kor pu su w Kra ko wie, był od po - wie dzial ny za kon tak ty z PPS i Pił sud skim. Do je go za dań na le żeć mia ło rów nież spra wo wa nie opie ki nad od dzia ła mi Strzel ca. Ka pi tan Ry bak przy go to wy wał je do za dań dy wer syj nych na te - re nie Kró le stwa Pol skie go. Do je go wspo mnień na le ży po dejść jed nak z wiel ką ostroż no ścią. Pa - mięt ni ki gen. Ry ba ka, War sza wa 1954. 8 T. Na łęcz, Ir re den ta pol ska, War sza wa 1992, s. 198. 9 Mia nem „pi sa rza”, nie no to wa ne go do tych czas nie ko rzyst nie w mo nar chii, ochrzci ły wła dze au - striac kie Jó ze fa Pił sud skie go, gdy z proś bą o wy ja śnie nie je go dzia łal no ści w Ga li cji zwró ci ła się am ba sa da ro syj ska w Wied niu. W. Ła zu ga, Ostat ni, s. 119–120. 10 O miej scu Po la ków w mo nar chii zob.: H. Ba tow ski, Die Po len, „Die Habs burg mo nar chie”, B. III, Te il 1, Die Völker des Re iches, Wien 1980, s. 522–554. 11 K. Sro kow ski, NKN, s. 158. 15 so wa nia. Je dy nym so jusz ni kiem, w któ re go przy chyl ność ga li cyj scy po li ty cy nie za - chwia nie wie rzy li, był Fran ci szek Jó ze f12. Ce sarz jed nak ni gdy w ofi cjal nym ma ni fe - ście czy de kla ra cji, któ ra mia ła by zna cze nie mię dzy na ro do we – za rów no przed, jak i w cza sie woj ny – otwar cie nie za po wie dział przy ję cia ko ro ny pol skiej. Po mi mo to moż na są dzić, że Fran ci szek Jó zef – jak i praw do po dob nie mi ni ster spraw za gra nicz - nych hr. Le opold Berch told – by li zwo len ni ka mi wcie le nia ziem Kró le stwa Pol skie - go do Au strii w ra zie ewen tu al ne go zwy cię stwa na Ro sją. Dla Po la ków po sia da nie ta - kie go sprzy mie rzeń ca w teo rii zna czy ło wie le. W prak ty ce mia ło oka zać się jed nak nie wy star cza ją cym. Po za ty mi dwo ma oso ba mi roz wią za nie au stro –po lskie nie mia - ło po cząt ko wo wie lu zwo len ni ków. Spo wo do wa ne to by ło tak że po ło że niem geo po - li tycz nym pań stwa. Eks pan sja Au stro -W ęgier kie ro wa ła się do tych czas w po łu dnio - wym kie run ku – na Bał ka ny. Tam też sze ro kim stru mie niem pły nę ły in we sty cje ka - pi ta łu au striac kie go 13. Jed no cze śnie to stam tąd, zda niem wie lu po li ty ków, wy wo dzi - ły się nie bez pie czeń stwa za gra ża ją ce przy szło ści mo nar chii 14. Po mi mo ta kiej sy tu acji pol scy po li ty cy z Ga li cji od po cząt ku woj ny dzia ła li nie - stru dze nie na rzecz roz wią za nia au stro -po lski ego; choć na tu ral nie nie wszy scy. Jak so bie je wła ści wie teo re tycz nie wy obra ża li? Otóż ich ro zu mo wa nie by ło pro ste. Au - stro -W ęgry po ko na ją w so ju szu z II Rze szą car ską Ro sję, przy czym to odzia ły Fran - cisz ka Jó ze fa ja ko pierw sze wkro czą do War sza wy. W bo ju bę dą na tu ral nie wspo ma - ga ne przez po wstań cze odzia ły pol skie i dru ży ny strzel ców z Ga li cji, któ re wszak roz - wi ja ły się za apro ba tą na miest ni ka Bo brzyń skie go. Na stęp nie sę dzi wy ce sarz w bla - 12 O re la cjach Fran ci szka Jó zefa z Po lakami, zob.: S. Gro dzi ski, Fran ci szek Jó zef I, Wro cław 1978, s. 116–128. J. Pa jew ski, Od bu do wa, s. 43. 13 14 Z pro ble mem tym wią za ła się kwe stia woj ny pre wen cyj nej prze ciw ko Ser bii, któ rej zwo len ni - kiem był szef sztabu armii austro węgierskiej gen. Franz Con rad von Hötzen dorf oraz, co cie ka - we, wspól ny mi ni ster fi nan sów Le on Bi liń ski. W lu tym 1914 r. od by ło się w Wied niu spo tka nie, w któ rym oprócz dwóch wy żej wy mie nio nych oso bi sto ści bra li udział: mi ni ster woj ny Alek san - der Kro ba tin i by ły nie miec ki am ba sa dor w Rzy mie – An ton Monts. Bi liń ski stwier dził tu taj, że im szyb ciej wy buch nie woj na, tym le piej, gdyż po dat ni cy nie unio są cię ża ru zbro jeń. A więc, jak miał stwier dzić ów cze sny Wiel ko rząd ca Bo śni i Her ce go wi ny: „So könne es nicht we iter ge hen, bes ser sei ein En den Schrec ken, als ein Schrec ken ohne En den”. Erin ne run gen und Ge dan ken des Bot scha fters An ton Graf Monts, Ber lin 1932, s. 244. O ca łej roz mo wie Monts do niósł na tu - ral nie do Ber li na. 16 sku chwa ły zwy cięz cy przyj mie ty tuł kró la Pol ski i w ten spo sób utwo rzo ny zo sta nie trze ci rów no praw ny trzon mo nar chii. Tak w uprosz cze niu wy glą da ło by zre ali zo wa - nie idei au stro -po lskiej w for mie tria li zmu. Rzecz przy tym cie ka wa, bez po śred nio przed woj ną i w chwi li jej wy bu chu nie wy ma ga no ani od Fran cisz ka Jó ze fa, ani od władz ja kichś na tych mia sto wych, szcze gó ło wych zo bo wią zań. „Do tych cza so wy (…) sto su nek dy na stii i rzą du cen tral ne go do Po la ków w Ga li cji – wy ja śniał ta ką po sta - wę Sro kow ski – zda wał się czy nić te go ro dza ju wa run ko we przy rze cze nia do pew - ne go stop nia zbęd ny mi. By ło bo wiem ja snem, że Au stria, któ ra uj rza ła się zmu szo - ną przy znać czte rem mi lio nom Po la ków ga li cyj skich sze ro kie swo bo dy na ro do we, wo bec dzie się ciu czy jesz cze wię cej tych sa mych Po la ków bę dzie mu sia ła te swo bo - dy roz sze rzyć i utrwa lić”15. Tak więc w zwy cię stwo nie za chwia nie wie rzo no i z opty - mi zmem spo glą da no w przy szło ść16. Nie ste ty, w swym ro zu mo wa niu po li ty cy pol scy nie do strze gli lub zba ga te li zo - wa li wie le gro żą cych idei au stro -po lskiej nie bez pie czeństw. Skon cen tro wa ni na ko - niecz no ści wal ki z głów nym wro giem – car ską Ro sją, ma ło uwa gi po świę ci li po sta - wie, ja ką mógł za jąć wo bec ich pla nów dru gi człon mo nar chii – Wę gry. Nie bra no też w wy star cza ją cym stop niu pod uwa gę sta no wi ska sil niej sze go – jak się wkrót ce mia ło oka zać – part ne ra Wied nia, Nie miec. Po wszech ny był sąd, że woj na za koń czy się szyb ko. Nie bę dzie za tem cza su, by prze wa ga Ber li na się uwi docz ni ła 17. Lecz je śli na wet mia ło by po wstać Kró le stwo Pol skie w opar ciu o Niem cy, to i tak by ło by to 15 K. Sro kow ski, NKN, s. 93. Nie zmie nia to fak tu, że na ode zwę Fran cisz ka Jó ze fa cze ka no w Ga li - cji z nie cier pli wo ścią. 16 Związany z narodową demokracją Sta ni sław Głą biń ski zi lu stro wał te uczu cia w swo ich wspo - mnie niach pi sząc: „Zdu mie wa ją cą by ła wia ra kie row ni ków Ko ła pol skie go w zwy cię skie za koń - cze nie woj ny. (…) jed ni tyl ko Po la cy ob ja wia li pew ność zwy cię stwa, a nie któ rzy spo so bi li się z gó ry do za ję cia na czel nych sta no wisk w przy szłej Pol sce zjed no czo nej z Au strią”. S. Głą biń ski, Wspo mnie nia po li tycz ne, Pel plin 1939, s. 202–203. 17 Na po cząt ku 1913 r. en dec ki pu bli cy sta Jó zef Hła sko prze pro wa dził wy wiad z Jó ze fem Pił sud - skim. Roz ma wia no wów czas mię dzy in ny mi o pro gno zach po li tycz nych i mi li tar nych na naj bliż - sze la ta, a tak że o szan sach na zwy cię stwo Au strii w przy szłej woj nie. Hła skę nie po ko iła moż li - wość prze chwy ce nia przez Rze szę ini cja ty wy w Kon gre sów ce. Pił sud ski w na stę pu ją cy spo sób roz wie wał te oba wy: „Pru sy bę dą mia ły dość ro bo ty na fron cie za chod nim i na ob sa dze nie Kró - le stwa lub wo jo wa nia z Ro sją nie star czy im sił. Przy pusz czam – ar gu men to wał da lej przy szły mar sza łek – że co naj wy żej zaj mą gu ber nię Płoc ką dla po zo sta wie nia od dzia łu ob ser wa cyj ne go 17 ko rzyst niej sze dla na ro du, niż w przy pad ku do sta nia się pod ber ło Ro ma no wów. Zlek ce wa żo no rów nież si łę bo jo wą Ro sji. Spo glą da no na nią wy łącz nie z per spek ty - wy jej klę ski w woj nie z Ja po nią. Tym cza sem wła śnie tam żoł nie rze ro syj scy wie le się na uczy li. W koń cu za wieść też mia ła po sta wa lud no ści Kon gre sów ki. 28 lip ca 1914 r. Au stria cy ze rwa li sto sun ki z Ser bią i roz po czę li in wa zję na to ma łe bał kań skie pań stwo. Na re ak cję po tęż ne go so jusz ni ka Bel gra du nie trze ba by - ło dłu go cze kać. W Pe ters bur gu ogło szo no mo bi li za cję i wkrót ce, 1 sierp nia 1914 r., do szło do ze rwa nia sto sun ków dy plo ma tycz nych ro syj sko… nie miec kich. Au stro - -W ęgry i pań stwo Mi ko ła ja II w sta nie woj ny zna la zły się do pie ro 6 sierp nia. Te go dnia wcze snym ran kiem z kra kow skich Ole an drów wy ru szy ła strze lec ka kom pa nia ka dro wa, sta no wią ca za czą tek wojsk pol ski ch18. „Kra ków, obu dziw szy się we czwar - tek o zwy kłej po rze, do wie dział się, że Pol ska już roz po czę ła ope ra cje wo jen ne prze - ciw Ro sji” – pi sał chy ba tro chę z iro nią Sro kow ski 19. W ten spo sób Pił sud ski przy stą - pił do urze czy wist nia nia swo ich pla nów. Wkro cze nie pol skich po wstań ców mia ło być we dług ini cja to rów przed się wzię cia „iskrą na pro chy”, któ ra spo wo du je na tych - mia sto wy wy buch po wsta nia w Kon gre sów ce. W Wied niu rów nież spo glą da no z du - ży mi na dzie ja mi na przy go to wy wa ną ope ra cję. Au stro -W ęgry li czy ły, że wal ki po - wstań cze utrud nią dzia ła nia ar mii ro syj skiej i w ten spo sób przy czy nią się do szyb - sze go zwy cię stwa państw cen tral nych. Co do spo dzie wa nych roz mia rów suk ce su ak - cji mo nar chia by ła jed nak znacz nie bar dziej scep tycz na. Dnia 2 sierp nia 1914 r. przy - był do Wied nia Sta ni sław Gą biń ski, ja ko przed sta wi ciel za wią za ne go we Lwo wie Cen tral ne go Ko mi te tu Na ro do we go 20. W sto li cy pań stwa spo tkał się z sze fem szta bu pod Mo dli nem i dla za bez pie cze nia swych ko mu ni ka cji”. J. Pił sud ski, Pi sma zbio ro we, t. III, War - sza wa 1989, s. 173. 18 W. Mi lew ska, J.T. No wak, M. Zien ta ra, Le gio ny Pol skie 1914–1918. Za rys hi sto rii mi li tar nej i po - li tycz nej, Kra ków 1998. Choć jesz cze wte dy my śla no o tej kom pa ni ja ko za ląż ku ar mii po wstań - czej. For mal nie Le gio ny po wsta ły w trzy ty go dnie póź niej w wy ni ku umo wy pod pi sa nej z wła - dza mi mo nar chii a 5 wrze śnia zło ży ły przy się gę. 19 K. Sro kow ski, NKN, s. 98. 20 Ko mi tet ten skła dał się za sad ni czo z przed sta wi cie li ga li cyj skich na ro do wych de mo kra tów i po - dol skich kon ser wa ty stów, któ rzy nie my śle li szcze rze o wy stą pie niu prze ciw ko Ro sji. Ce lem ich dzia łal no ści by ło ra czej osła bia nie zbyt nie go za an ga żo wa nia się spo łe czeń stwa pol skie go po stro nie Au stro -W ęgier i zwal cza nie wpły wów nie pod le gło ścio wej le wi cy. A. Wą tor, Zie mia nin - 18 ar mii au stro -w ęgie rskiej, gen. Fran zem Con ra dem von Hötzen dorf. Ge ne rał wi docz - nie ocze ki wał ta kiej wi zy ty i od ra zu oświad czył, że jest mu wia do mym, iż „Po la cy chcą mieć woj sko wła sne, od ręb ne od ar mii au striac kiej” i nie ma „za sad ni czo nic prze ciw ko te mu”. Stwier dził jed nak, że w ca łej im pre zie cho dzi mu głów nie o ce le wy wia dow cze 21. Nie li czył wo bec te go spe cjal nie na re we la cyj ne osią gnię cia mi li tar - ne Po la ków, lecz ra czej na ak cje roz po znaw cze i dy wer syj ne 22. Woj sko wi au striac cy od po cząt ku nie wie rzy li w bo jo wą spraw ność strze lec kich od dzia łów. Po za tym trak to wa li je z du żą nie uf no ścią, ja ko gro ma dzą ce w swych sze re gach ra dy kal ny ele - ment. Te uczu cia prze nio sły się póź niej na le gio ni stów. Nie by ło też mo wy o ja kich - kol wiek de kla ra cjach po li tycz nych, co do przy szło ści Pol ski. A ja kie pla ny na wy pa dek wy bu chu woj ny z Ro sją mie li Niem cy? Choć nie wspie ra li oni żad nych pol skich or ga ni za cji ir re den ty stycz nych, to prze cież i u nich po ja wi ła się myśl zre wo lu cjo ni zo wa nia Kró le stwa Pol skie go w ra zie kon flik tu zbroj - ne go z Ro sją. Pla ny te mia ły swo ją dłu gą hi sto rię. Spra wą zaj mo wał się sam zwy cięz - ca spod Königgrätz, feld mar sza łek Hel muth Molt ke staszy 23. Ko niecz ność wy wo ła nia po wsta nia w Kon gre sów ce by ła rze czą oczy wi stą nie tyl ko dla woj sko wych, lecz i dla cy wil nych po li ty ków. Już 25 lip ca 1914 r. Wil helm Stumm, pod se kre tarz w Urzę dzie Spraw Za gra nicz nych Rze szy oświad czył The odo ro wi Wolf fo wi, iż w ra zie woj ny z Ro sją doj dzie do re wo lu cji w Pol sce i Fin lan dii 24. Wo bec roz po czę cia dzia łań mi li tar nych, Niem cy szyb ko prze szli od mgli stych, co praw da, pla nów do czy nów. Szef nie miec kie go Szta bu Ge ne ral ne go (Obe rste He - ere sle itung – OHL), ge ne rał Hel muth von Molt ke pi sał 5 sierp nia 1914 r. do Urzę - -pol ityk Ta de usz Cień ski 1856–1925. Z dzie jów kon ser wa ty zmu wschod nio ga li cyj skie go, Szcze cin 1997. s. 75. 21 S. Głą biń ski, Wspo mnie nia, s. 197–198. 22 Ge ne rał był ty pem no wo cze sne go tech no kra ty woj sko we go, dla któ re go od dzia ły w ro dza ju „Strzel ca” nie mo gły tak na praw dę od gry wać ro li praw dzi we go woj ska. Na te mat po glą dów ge - ne ra ła zob.: L. Son dhaus, Franz Con rad von Hötzen dorf. Ar chi tekt der Apo ka lyp se, Wien -Graz 2003. 23 H. Lem ke, Al lianz, s. 17–18. 24 T. Wolff, Der Chro nist. Krieg, Re vo lu tion und Frie den im Ta ge buch 1914–1919, Düssel dorf und München 1997, s. 29. Wolff był zna nym po li ty kiem li be ral nym i wy daw cą wpły wo wej ga ze ty „Ber - li ner Ta ge blatt”. 19 du Spraw Za gra nicz nych: „In su rek cja w Pol sce jest przy go to wa na. Grunt jest po dat - ny, gdyż już te raz woj ska na sze w Pol sce przyj mo wa no nie mal przy jaź nie”25. Opty - mizm ge ne ra ła oka zał się co naj mniej na wy rost. Wbrew te mu, co do no sił, ca ła ak - cja no si ła zna mio na im pro wi za cji. Za le d wie dzień wcze śniej, 4 sierp nia 1914 r., zgło - sił się do Ma thia sa Erz ber ge ra, wy bit ne go po sła ka to lic kiej frak cji Cen trum, utrzy - mu ją ce go bli skie kon tak ty z po li ty ka mi pol ski mi, wy słan nik Szta bu Ge ne ral ne go. Pro sił o po moc w zna le zie niu pol skie go tłu ma cza, któ ry mógł by szyb ko prze ło żyć na ję zyk pol ski ode zwę ar mii do lud no ści Kró le stwa Kon gre so we go 26. Erz ber ger był ogrom nie za sko czo ny, że w Szta bie Ge ne ral nym ko goś ta kie go nie by ło! Nie mniej proś bę speł nił. Dzię ki te mu wkrót ce za czę to po spiesz nie dru ko wać ulot ki wzy wa ją - ce do po łą cze nia się z „woj ska mi sprzy mie rzo ny mi”, aby wspól ny mi si ła mi wy go nić „azja tyc kie hor dy” z gra nic Pol ski 27. Do ich roz rzu ca nia za an ga żo wa no na wet zep pe - li na. Pla ny te za ab sor bo wa ły sa me go ce sa rza 28. Au striac kie mu peł no moc ni ko wi woj - sko we mu przy nie miec kiej Wiel kiej Kwa te rze, gen. Jo se fo wi Stürgkho wi oświad czył, że na le ży re wo lu cjo ni zo wać Po la ków i Ukra iń ców wy sy ła jąc emi sa riu szy, roz po - wszech nia jąc pro kla ma cje i nie szczę dząc pie nię dzy 29. 25 J. Pa jew ski, Od bu do wa, s. 52. Z po dob nym en tu zja zmem pi sał te go sa me go dnia Molt ke do gen. Con ra da von Hötzen dorf: „Übe rall wer den sie (tj. od dzia ły nie miec kie) von die Bevölke rung als Be fre ier emp fan gen”. Con rad von Hötzen dorf, Aus me iner Dien st ze it 1906–1918, Wien -L ei pzig- München 1923, t. IV, s. 194. 26 M. Erz ber ger, Er leb nis se im We lt krieg, Stut t gart und Ber lin 1920, s. 170. 27 J. Hol zer, J. Mo len da, Pol ska w pierw szej woj nie świa to wej, War sza wa 1967, s. 50. In te re su ją ce, że to Niem cy ja ko pierw si uży li w swej ode zwie sło wa „nie pod le głość”. Ode zwy ro syj ska i au - striac ka by ły bar dziej po wścią gli we. Zwra cał na to uwa gę Bo brzyń ski pi sząc: „Tak więc ha sło «nie pod le głość» w to ku woj ny pierw szy raz pa dło z ust Pru sa ka, tyl ko, że ża den Po lak nie mógł w nie uwie rzyć”. M. Bo brzyń ski, Wskrze sze nie, t. I, s. 24. Co wię cej, Au stria cy pro te sto wa li prze - ciw ko sfor mu ło wa niom nie miec kiej ode zwy. M. Wrzo sek, Pro blem zbroj ne go po wsta nia prze - ciw ko Ro sji na te ry to rium Kró le stwa Pol skie go w świe tle do ku men tów Au stro -W ęgie rski ego Mi ni ster stwa Spraw Za gra nicz nych, „Stu dia i ma te ria ły do hi sto rii woj sko wo ści”, t. XXXII, 1989, s. 282; Tek sty odezw za bor ców do Po la ków zob.: K. W. Ku ma niec ki, Od bu do wa pań stwo wo ści pol skiej. Naj waż niej sze do ku men ty, 1912 – sty czeń 1924, War sza wa -Kr aków 1924, s. 25–27. 28 Re gir te der Ka iser? Krieg sta gebücher, Au fze ich nun gen und Brie fe des Chefs des Ma ri ne Ka bi - netts Ad mi ral Georg Alek san der von Müller 1914–1918, Göttin gen 1959, s. 45. 29 Con rad v. Hötzen dorf, Aus me iner, t. IV, s. 197. 20 Rów no le gle z ak cją na tle mi li tar nym wy stą pił Wil helm II z ini cja ty wą po li tycz - ną, choć na ra zie w se kre cie. Za an ga żo wa no do niej Bog da na Hut ten -Cza pski ego. Ten wiel ko pol ski ary sto kra ta, czło nek pru skiej Izby Pa nów, na le żał do nie licz nych zwo len ni ków lo jal nej po li ty ki wo bec Ho hen zol ler nów i pań stwa pru skie go a za ra - zem rzecz ni ków po ro zu mie nia pol sko -ni emie cki ego. Utrzy my wał bli skie kon tak ty z wie lo ma wy bit ny mi po li ty ka mi znad Spre wy, a na wet z sa mą ro dzi ną pa nu ją cą. Był to czło wiek nie ja ko za wie szo ny po mię dzy dwo ma świa ta mi: Pol ską i ce sar stwem nie miec ki m30. Nie przy pad ko wo za tem je go wy brał Wil helm II na re ali za to ra swo ich pla nów. Ob wie ścił je uro czy ście za sko czo ne mu Hut ten -Cza pski emu pod czas spe cjal - nej au dien cji w przed dzień wy bu chu woj ny z Ro sją, 31 lip ca 1914 r. Ce sarz za po wie - dział, że po zwy cię skiej woj nie z Ro sją utwo rzy nie za wi słe pań stwo pol skie. Bę dzie ono peł nić ro lę wa łu, chro nią ce go Rze szę przed za gro że niem ze stro ny Im pe rium Ro ma no wów. By ła to idea „pań stwa bu fo ro we go” (Puf fer sta at). Sło wa Wil hel ma II miał po twier dzić kanc lerz bio rąc za nie „od po wie dzial ność kon sty tu cyj ną”31. Kto 30 By ło to po nie kąd kło po tli we dla Hut ten -Cza pski ego, któ ry by naj mniej nie za wsze cie szył się peł - nym za ufa niem, czy to z nie miec kiej, czy też z pol skiej stro ny. Dla przy kła du pru ski gen. Frie - drich Bern har di pi sał o nim w na stę pu ją cy spo sób: „Er war me ines Erach tens ein höchst gefährli - ches Ele ment. Er war zwar Mit glied der na tio nal li be ra len Par tei, hat te aber im mer unter der Hand mit den he ili gen Stuhl zu tun und ver trat me ines Erach tens die po lni sch -k ath ol ischen In - te res sen mehr als die deut schen”. F. Bern har di, Denkwürdig ke iten aus me inen Le ben, Ber lin 1927, s. 423. 31 B. Hut ten -Cza pski, Sześć dzie siąt lat ży cia po li tycz ne go i to wa rzy skie go, War sza wa 1936, t. II, s. 145–146. Z po glą dem tym po le mi zu je w pew nym stop niu au tor bio gra fii Be th man na Hol l we - ga, Eber hard Vietsch. Je go zda niem wy so ce wąt pli we (höchst zwe ifel haft) jest, czy ce sarz w ogó - le się kon sul to wał z kanc le rzem przed ogło sze niem te go ro dza ju de kla ra cji Hut ten -Cza p ski emu. W ca łej spra wie wi dzi ra czej ini cja ty wę woj sko wych. E. Vietsch, Be th mann Hol lewg. Staat smann zwi schen Macht und Etos, Bop pard am Re ihn 1969, s. 237. Co cha rak te ry stycz ne, na ce sar ską wo lę wy zwo le nia Kró le stwa spod ro syj skie go jarz ma po wo ły wa li się do wód cy woj sko wi w swych ode zwach do lud no ści jesz cze we wrze śniu 1914 r. Gen. Kurt Mor gen w na stę pu ją cy spo sób zwra cał się do lud no ści Zie mi Łom żyń skiej: „Ich kom me, heißt es da, mit me inem Korps als Vor - hut der deut schen Ar mee und als Freund zu euch. Er hebt euch und ver tre ibt mit mir die rus si - schen Bar ba ren, die euch knech ten, aus eu rem schönem Lan de, das se ine po li ti sche und re li - giöse Fre ihe it wie der er hal ten soll. Das ist der Wil le me ines mächti gen und gna di gen Ka iser”. M. Kranz, Neu Po len, München 1915, s. 14. 21 miał zo stać wład cą od bu do wa ne go pań stwa, o tym ce sarz nie wspo mi na ł32. Za raz też Hut ten -Cza pski otrzy mał po sa dę przy Szta bie Ge ne ral nym ja ko spe cja li sta do spraw wschod nich. Miał się zaj mo wać kwe stią pol ską oraz ukra iń ską. Pod wpły wem nie miec kich zwy cięstw na za cho dzie Be th man n -Ho l lweg po - waż nie za czął roz wa żać kwe stię ce lów wo jen nych, z któ ry mi wią za ła się spra wa polska. Z pod rę ki je go oso bi ste go se kre ta rza Kur ta Rie zle ra 33 wy szedł da to wa ny na 9 wrze śnia 1914 r. in te re su ją cy me mo riał, pod któ rym Be th mann Hol l weg się pod - pi sał, ak cep tu jąc tym sa mym je go treść. Au tor przed sta wił w nim mię dzy in ny mi pro po zy cje no we go ukształ to wa nia sto sun ków w Eu ro pie Środ ko wej po spo dzie wa - nym zwy cię stwie. Mo wa tu by ła o po wo ła niu środ ko wo -e ur ope jski ego związ ku go - spo dar cze go, w skład któ re go wcho dzi ła by Bel gia, Fran cja, a tak że Au stro -W ęgry i Pol ska. Je go si łą prze wod nią i kie row ni czą by ła by na tu ral nie II Rze sza. Co do Ro sji, to prze wi dy wa no moż li wie naj dal sze od rzu ce nie jej gra nic na wschó d34. 32 Ja ko cie ka wost kę świad czą cą o buj nej wy obraź ni Wil hel ma II w tej kwe stii, ale za ra zem być może mó wią cą coś o je go pra gnie niach, moż na po dać re la cję Ma rii Mał go rza ty Po toc kiej (z Radzi wił łów). Au tor ka, na kil ka lat przed wy bu chem woj ny, od wie dzi ła Pocz dam na za pro - szenie ce sar skiej pa ry. W cza sie spo tka nia roz mo wa ze szła na te ma ty po li tycz ne. Mó wio no mię - dzy in ny mi o uciąż li wo ści ro syj skiej po li ty ki w Kró le stwie Pol skim. Po toc ka tak re la cjo nu je za - cho wa nie się ce sa rza: „zwró cił się (…) do mnie i spy tał, czy to praw da, że roz go ry cze nie w Pol - sce jest tak wiel kie z te go po wo du, że Po la cy wo le li by być pod ber łem je go, nie miec kim”. M.M. z Ra dzi wił łów Fran cisz ko wa Po toc ka, Z mo ich wspo mnień (Pa mięt nik), Lon dyn 1983, s. 147–148. 33 Po przed nik Be th man na Hol l we ga na fo te lu kanc ler skim Bern hard Bülow uwa żał, że Rie zler miał bar dzo du ży wpływ na swo je go prze ło żo ne go, zwłasz cza w spra wach pol skich. B. v. Bülow, Denkwürdig ke iten, We lt krieg und Zu sam men bruch, B. III, Ber lin 1931, s. 249. 34 E. Vietsch, Be th mann Hol l weg, s. 205. Plan ten zna ny jest tak że ja ko „Sep tem ber Pro gramm”. Je - go punkt 4. prze wi dy wał: „Gründung eines mit te leu ropäischen Wirt scha ft sver ban des durch ge - me in sa me Zol lab ma chun gen unter Ein schluß von Fran kre ich, Bel gien, Hol land, Däne mark, Öster re ich-U ngarn, Po len, ewen tu el Ita lien, Schwe den und Nor we gen unter deut scher Führung mit wirt scha fli cher Vor her r schaft Deutsch lands”. Der Er ste We lt krieg in Bil dern und Do ku men - ten, he raus geg. von H. Dol lin ger, München 1965, s. 145; W. Ba sler, Deutsch lands An ne xion spo - li tik in Po len und im Bal ti kum 1914–1918, Ber lin 1962, s. 382–383. Pół mie sią ca wcze śniej po - dob ny pro jekt przed sta wił kanc le rzo wi zna ny i wpły wo wy przed się bior ca Wal ther Ra the nau. Prze wi dy wał on utwo rze nie unii cel nej, w skład któ rej we szły by: Niem cy, Au stro -W ęgry, Bel gia 22 Spra wą oczy wi stą jest, że w tym wy pad ku ob sza ry pol skie zna la zły by się ra czej pod kon tro lą Nie miec, niż uza leż nio nej od nich Au strii. Me mo riał zo stał prze sła ny do ana li zy Cle men so wi Delbrücko wi, peł nią ce mu funk cję se kre ta rza sta nu w Urzę - dzie Spraw We wnętrz nych Rze szy. Ten od po wie dział kanc le rzo wi pi smem z 13 wrze śnia, od no sząc się z en tu zja zmem do po my słu. Pod kre ślił jed no cze śnie ogrom - ną licz bę pro ble mów, z ja ki mi trze ba bę dzie się zmie rzyć w ra zie przy stą pie nia do re ali za cji pro jek tu. Po in for mo wał tak że o po wo ła niu spe cjal ne go ze spo łu ro bo cze - go, któ ry miał się zaj mo wać opra co wa niem pro jek tu w szcze gó łach. Roz mia ry przy - szłe go związ ku środ ko wo -e ur ope jski ego – uwa żał Delbrück – bę dą ogra ni czo ne tyl - ko wiel ko ścią suk ce su nie miec kiej ar mii 35. O za mia rach wo bec ziem pol skich mó wi - ło się też gło śno w Urzę dzie Spraw Za gra nicz nych. Tak że tu taj po ja wi ła się idea jeże - li nie „Kró le stwa Pol skie go”, to przy naj mniej „Wiel kie go Księ stwa War szaw skiego”36. Be th mann Hol l weg, po le mi zu jąc po woj nie z licz ny mi kry ty ka mi swej po li ty ki, uspra wie dli wiał pla ny od bu do wy Pol ski, po wo łu jąc się na spu ściznę Ot to na von Bi - smarc ka. Że la zny Kanc lerz prze wi dy wał, że w ra zie wy bu chu woj ny z Ro sją Niem cy zo sta ną zmu szo ne do wskrze sze nia Kró le stwa Pol skie go, się ga ją ce go Dźwi ny i Dnie - pru. Ina czej szan se na zwy cię stwo w kon flik cie z po tęż ną i roz le głą mo nar chią Ro - ma no wów wy glą da ły by mar nie 37. i Fran cja. Nie wy klu czo ne, iż Be th mann Hol l weg za in spi ro wa ny zo stał w ja kimś stop niu przez me mo riał Ra the naua. W. Ra the nau, Ta ge buch 1907–1922, Düssel dorf 1967, s. 185–186. 35 Her r schaft Me tho den des deut schen Im pe ria li smus 1897/8 bis 1917, Ber lin 1977, s. 198–199. 36 T. Wolff, Chro nist, s. 40. Hi sto ryk nie miec ki I. Ge iss pi sał na ten te mat: „Już z po cząt ku woj ny kie row nic two Rze szy ujaw ni ło chęć ode rwa nia Pol ski od Ro sji w ra mach swe go pro gra mu państw Kre so wych, trzy ma jąc się te go przez ca ły czas woj ny”. I. Ge iss, Tzw. Pol ski Pas Gra nicz - ny 1914–1918, War sza wa 1964, s. 49. O tej kwe stii, tak że spra woz da nie po li tycz ne Wil hel ma Feld ma na z 20 XII 1914 r. Au tor re la cjo nu je roz mo wę z bli skim zna jo mym kanc le rza, dr. Ste inem, bę dą cym re dak to rem „Frank fur ter Ze itung”, któ ry po twier dził, że „z po cząt kiem sierp nia rząd po waż nie za sta na wiał się nad spra wą pol skie go Puf fer sta atu”. Bi blio te ka Ja giel loń ska, Pa pie ry Sta ni sła wa Ko ta, tecz ka 108/83. 37 T. Be th mann Hol l weg, Be trach tun gen zum We lt krie ge, Ber lin 1921, t. II, s. 87. Idee twór cy II Rze szy był yby po li tycz nym od po wied ni kiem mi li tar nych kon cep cji Molt ke go star sze go. O pla - nach Bi smarc ka, zob.: H. We re szyc ki, Nie wy ga sła prze szłość. Re flek sje i po le mi ki, Kra ków 1987, s. 125–142. 23 Tym cza sem dal szy prze bieg wy da rzeń wo jen nych spra wił, że Na czel ne Do - wódz two nie miec kie, zwłasz cza od cza su, gdy sze fem szta bu zo stał do tych cza so wy mi ni ster woj ny Erich Fal ken hay n38, ode szło cał ko wi cie od kon cep cji od bu do wa nia Pol ski. Na stęp ca Molt ke go był zwo len ni kiem na wią za nia kon tak tu z Ro sja na mi i za - war cia z ni mi se pa ra ty stycz ne go po ko ju. Za naj więk sze go i naj groź niej sze go wro ga Nie miec uwa żał An glię. W pew nym stop niu zna lazł w tym wzglę dzie zro zu mie nie u kanc le rza, któ ry rów nież był za za war ciem od ręb ne go po ko ju z Ro sją, choć dą żył do nie go in ny mi środ ka mi 39. Pod ję cie spra wy pol skiej – prze strze gał Fal ken hayn – ode tnie rzą do wi w Pe ters bur gu moż li wość po now ne go zbli że nia się do Nie miec. Co naj wy żej moż na za żą dać od Ro sjan, to ko rek ty gra nic, ogra ni czo nej do nie zbęd ne go mi ni mum. Ge ne rał nie wie rzył, by po woj nie moż na by ło utrzy mać przy ja zne i so - jusz ni cze sto sun ki z wskrze szo nym pań stwem pol ski m40. Ja kie by ło na to miast na sta wie nie do kwe stii pol skiej w krę gu par la men ta rzy - stów i nie miec kiej opi nii pu blicz nej? O ile kanc lerz po zor nie wy da wał się być życz li - wym dla moż li wych po stu la tów Wied nia (idea „Puf fer sta atu” by ła spra wą ra czej po - uf ną), o ty le wśród po li ty ków i dzien ni ka rzy, ma ją cych prze cież wiel ki wpływ na 38 Erich Fal ken hayn funk cje sze fa szta bu peł nił już od 14 wrze śnia 1914 r. Nie po da no te go jed nak do pu blicz nej wia do mo ści. Ofi cjal na i osta tecz na no mi na cja ogło szo na zo sta ła do pie ro 3 li sto pa - da 1914. Na sta no wi sku po zo stał do 29 sierp nia 1916 r. E. Fal ken hayn, Nie miec kie na czel ne do - wódz two w la tach 1914–1916, War sza wa 1926. Gen. Molt ke, któ re go miej sce Fal ken hayn za jął, pi sał w li ście do Wil hel ma II o swo im na stęp cy: „Brak mu si ły du cha do za pla no wa nia i prze pro - wa dze nia ope ra cji na szer szą ska lę”. M. Gil bert, Pierw sza woj na świa to wa, Po znań 2003, s. 116. 39 Sto sun ki po mię dzy gen. Fal ken hay nem a kanc le rzem nie na le ża ły do naj lep szych. Źró dła kon - flik tu moż na szu kać już je sie nią 1914 r. W wal ce z sze fem szta bu Be th mann Hol l weg wspie rał się na Pau lu Hin den bur gu i Eri chu Lu den dorf fie. Po wo dem spo rów by ło mię dzy in ny mi róż ne poj - mo wa nie spra wy po ko ju z Ro sją. Fal ken hayn żą dał od dy plo ma cji pod ję cia ro ko wań z Pe ters bur - giem. Kanc lerz są dził, iż ini cja ty wa po win na wyjść od stro ny Ro sjan. W prze ciw nym wy pad ku od - czy ta ją oni nie miec kie pro po zy cje ja ko ozna kę sła bo ści. Aby „do po móc” dy plo ma cji car skiej w „prze ła ma niu” się i pod ję ciu roz mów, Be th mann Hol l weg po stu lo wał na tych mia sto we przej - ście do sze ro ko za kro jo nej ofen sy wy na wscho dzie. W po my śle tym znaj do wał wier nych so jusz - ni ków w oso bach Hin den bur ga i Lu den dorf fa. K.H. Janßen, Der Kan zler und der Ge ne ral. Die Führung skrie se um Be th mann Hol l weg und Fal ken hayn 1914–1916, Göttin gen –Be rli n–Fra - nk furt–Zürich 1967, 56–57. 40 E. Fal ken hayn, Nie miec kie, s. 220. 24 kształ to wa nie po glą dów spo łe czeń stwa, prze wa ża ły opi nie prze ciw ne au stro -po lski - emu roz wią za niu. Z wiel ką re zer wą do po my słów od bu do wy Pol ski od niósł się re - dak tor bar dzo wpły wo we go cza so pi sma „Die Zu kunft” – Mak sy mi lian Har den. W po ło wie paź dzier ni ka 1914 r. opu bli ko wał na ła mach swo jej ga ze ty ar ty kuł pt. „We is ser und Schwa rzer Ad ler”, w któ rym wi dział moż li wość od ro dze nia Pol ski tyl - ko przy za ło że niu, że do bro wol nie wy rzek nie się ona pre ten sji do Po zna nia, Gdań - ska i Gór ne go Ślą ska 41. W ogó le spra wa pol ska z wy bu chem woj ny – po mi mo cen - zu ry – sta ła się nie zwy kle po pu lar na na ła mach pra sy. Do wiel kich re dak cji po spiesz - nie ścią ga no lu dzi, któ rzy coś o spra wie pol skiej wie dzie li i po tra fi li by przed sta wić, cze go Po la cy się wła ści wie do ma ga ją 42. Za mie sza nie z po wo du na głe go od ży cia kwe stii pol skiej za pa no wa ło w śro do - wi skach kon ser wa tyw nych, choć więk sza ich część my śla ła ra czej o szyb kim za war - ciu po ko ju z Ro sją, kosz tem pol skich aspi ra cji nie pod le gło ścio wych. W nie co in ny spo sób pa trzy ły na spra wę krę gi na cjo na li stycz ne, a przede wszyst kim te gru pu ją ce się w Nie miec kim Związ ku Kre sów Wschod nich (zwa nym po pu lar nie Ha ka tą i skon - cen tro wa nym na wal ce z ele men tem pol skim na wschod nich ob sza rach Prus). Je den z człon ków tej or ga ni za cji już we wrze śniu 1914 r. spo rzą dził me mo riał, w któ rym za żą dał ode rwa nia Kon gre sów ki od Im pe rium Ro ma no wów i przy łą cze nia jej do Rze szy. Ob sza ry te, po łą czo ne z Ga li cją, uzy ska ły by sta tus pro win cji pru skiej. Swo ją dzia łal ność roz po czę ła by też w no wym na byt ku Ko mi sja Ko lo ni za cyj na 43. Na to miast dwaj in ni dzia ła cze Ha ka ty, dr Lu dwig Ber nard oraz dr Leo Wa gner, opra co wa li je - sie nią 1914 r. me mo riał, po stu lu ją cy do ko na nie zmian wschod nich gra nic Rze szy kosz tem Kon gre sów ki. Po ode rwa niu od niej sze ro kie go pa sa gra nicz ne go, na le ża - ło by stam tąd wy sie dlić ca łą lud ność pol ską i za stą pić ją osad ni ka mi nie miec ki mi. Z po zo sta łej czę ści Kró le stwa Pol skie go utwo rzo no by nie za leż ne pań stwo pod ber - łem ja kie goś księ cia z Rze szy lub prze ka za no je Au stria ko m44. Ta ostat nia moż li wość J. Pa jew ski, Od bu do wa, s. 54. 41 42 Spra woz da nie W. Feld ma na z Ber li na z 3 XII 1914 r., BJ, Pa pie ry S. Ko ta, tecz ka 108/83, t. I. 43 F.H. Gent zen, Ha ka ta w la tach 1914–1934, [w:] Dzie je Ha ka ty, pod red. J. Pa jew skie go, Po - znań 1966, s. 320. Utwo rzo na w Pru sach w 1886 r. Ko mi sja Ko lo ni za cyj na zaj mo wa ła się wy ku - py wa niem zie mi na nie miec kich „kre sach wschod nich” i osa dza niem na niej na do god nych wa - run kach kre dy to wych osad ni ków z Rze szy. 44 Tam że. 25 nie by ła jed nak zbyt po pu lar na w krę gu ha ka ty stów. Ale idź my da lej. W po cząt ko - wym okre sie woj ny po ja wi ły się tak że i in ne pro jek ty. Au to rem jed ne go z nich był wy bit ny hi sto ryk Hans Delbrück. Swój me mo riał przy go to wał w sierp niu 1914 r. Pro - po no wał w nim od bu do wę pań stwa pol skie go w unii per so nal nej z Sak so nią, na wią - zu jąc do hi sto rycz nych związ ków po mię dzy oby dwo ma kra ja mi. No we pań stwo – prze wi dy wał – sta ło by się ma gne sem przy cią ga ją cym do sie bie Ga li cję. Delbrück są - dził tak że, iż na le ży zła go dzić kurs po li tycz ny wo bec Po la ków miesz ka ją cych w Pru - sa ch45. Z in ny mi cie ka wy mi po glą da mi na kwe stię pol ską spo tkał się so cja li stycz ny de - pu to wa ny do Re ich sta gu, Edu ard Da vid w po ło wie paź dzier ni ka 1914 r. Otóż pew - ne śro do wi ska wy su nę ły wte dy ideę ogrom ne go pań stwa bu fo ro we go, obej mu ją ce - go Po la ków, Ru si nów, Ło ty szy i Li twi nów. Roz cią ga ło by się ono od Mo rza Czar ne go aż do Bał ty ku. By ło by to więc pań stwo, w któ rym Po la cy nie sta no wi li by więk szo ści. Po chło nię ci pro ble ma mi na ro do wo ścio wy mi – któ re zda niem po my sło daw ców wy - stą pi ły by ze szcze gól ną ostro ścią w no wym or ga ni zmie pań stwo wym – prze sta li by sta no wić za gro że nie dla Niem ców. Znacz nie gor szym po my słem – we dług au to rów tej pro po zy cji – by ło by utwo rze nie cze goś w ro dza ju „Wiel kie go Księ stwa War szaw - skie go”. Tu taj, uwa ża li oni, z pew no ścią roz wi ja ła by się wszech pol ska pro pa gan da, szko dli wie odzia ły wu ją ca na pru skich i au striac kich Po la ków oraz nio są ca wiel kie ry - zy ko na przy szło ść46. Przy chyl ne sta no wi sko wo bec pol skich dą żeń na ro do wych za - ję ły od po cząt ku ugru po wa nia le wi co we i li be ral ne. Po par cia udzie la ła tak że ka to lic - ka par tia Cen trum, a na le żą cy do niej Ma thias Erz ber ger oso bi ście za an ga żo wał się w pro pol ską dzia łal ność. Nie wąt pli wie od po cząt ku sierp nia 1914 r. wie le w Ber li nie my śla no i dys ku to - wa no nad bu do wą za leż ne go od Rze szy pań stwa pol skie go, jed nak „Jed no li te go pla - nu ja kie goś co do Po la ków nie by ło”47. Mgli ste kon cep cje, któ re wte dy roz wa ża no, po wsta ły na fa li en tu zja zmu spo wo do wa ne go zwy cię ską ofen sy wą na za cho dzie. W do dat ku na wscho dzie Ro sja nie po cząt ko wo też nie wy ka zy wa li się wiel ki mi suk - 45 W. Con ze, Po lni sche Na tion, s. 61. 46 Das Krieg sta ge buch des Re ich stag sab ge ord ne ten Edu ard Da vid 1914 bis 1918, Düssel dorf 1966, s. 51. 47 Spra woz da nie Feld ma na z Ber li na z 3 XII 1914 r., BJ, Pa pie ry S. Ko ta, tecz ka 108/83. 26 ce sa mi. Do pie ro ich zwy cię stwa nad Au stria ka mi oraz za ła ma nie się pla nu Schlief fe - na i przej ście do woj ny po zy cyj nej uświa do mi ły Niem com, iż na osta tecz ny suk ces przyj dzie jesz cze być mo że po cze kać. Stąd ber liń skie pla ny bu do wy pań stwa bu fo - ro we go na zie miach pol skich zo sta ły na ra zie odło żo ne ad ac ta. Przy go to wy wa no się do dłuż szej woj ny i wszel kie wią żą ce de cy zje po li tycz ne by ły w tym mo men cie nie na cza sie. Wo bec te go i ce lom wo jen nym Nie miec nada no znacz nie skrom niej szy wy miar. Kanc lerz uwa żał obec nie, że w przy szłych ne go cja cjach po ko jo wych na le ży do ma gać się od im pe rium Ro ma no wów je dy nie dłu go ter mi no we go, ko rzyst ne go dla Nie miec trak ta tu han dlo we go. O po zy ska niu ja kichś ob sza rów nie by ło już mo - wy, nie wspo mi na jąc o kon cep cji „Pu fer sta atu”48. Kanc lerz Be th mann Hol l weg, acz kol wiek de fi ni tyw nie nie re zy gnu jąc z moż li - wo ści ukształ to wa nia sto sun ków na wscho dzie Nie miec po swo jej my śli, zmie nił tak - ty kę. Są dził, że obec nie ce lem wo jen nym Rze szy bę dzie zdo by cie jak naj roz le glej - szych te ry to riów nie przy ja ciel skich. Nie na le ży przy tym ob wiesz czać ja kich kol wiek de kla ra cji po li tycz nych, co do ich przy szło ści. Do ty czy ło to za rów no Fran cji, Bel gii, jak i ro syj skiej czę ści Pol ski. Ta ostat nia mia ła stać się „za sta wem” (Pfand), któ ry umoż li wi w przy szło ści wy ne go cjo wa nie od prze
Pobierz darmowy fragment (pdf)

Gdzie kupić całą publikację:

Między Habsburgami a Hohenzollernami. Rywalizacja niemiecko-austro-węgierska w okresie I wojny światowej a odbudowa państwa polskiego.
Autor:

Opinie na temat publikacji:


Inne popularne pozycje z tej kategorii:


Czytaj również:


Prowadzisz stronę lub blog? Wstaw link do fragmentu tej książki i współpracuj z Cyfroteką: