Cyfroteka.pl

klikaj i czytaj online

Cyfro
Czytomierz
00461 009754 10446826 na godz. na dobę w sumie
Między rodzicami a dziećmi. Przyjazne kontakty z pociechami - książka
Między rodzicami a dziećmi. Przyjazne kontakty z pociechami - książka
Autor: , , Liczba stron: 232
Wydawca: Sensus Język publikacji: polski
ISBN: 978-83-246-1590-2 Data wydania:
Lektor:
Kategoria: ebooki >> psychologia i filozofia >> rodzicielstwo i psychologia dziecka
Porównaj ceny (książka, ebook, audiobook).
Między rodzicami a dziećmi to poradnik opisujący nowe metody wychowawcze, oparte na inteligencji emocjonalnej. Gorąco polecam
Daniel Goleman, autor Inteligencji emocjonalnej

Akcje -- reakcje -- KONSEKWENCJE

Podręcznik dla rodziców, pedagogów i psychologów dziecięcych

Dzieci są niczym mokry cement. Cokolwiek się z nimi zetknie, pozostawia trwały ślad
Haim Ginott

Traktuj swoje dziecko jak mile widzianego gościa -- przecież nikogo nie kochasz równie mocno!

Rodzicielstwo jest prawdziwym cudem. Jest też niewątpliwie niełatwą serią drobnych wydarzeń, tymczasowych konfliktów i nagłych kryzysów, wymagających Twojej reakcji. A cokolwiek postanowisz i powiesz, a także sposób, w jaki to zrobisz, może być -- i zapewne będzie -- użyte przeciwko Tobie. W końcu poznasz siłę ponoszenia konsekwencji swoich czynów.

Uważasz, że tylko rodzic niezrównoważony i nieprzygotowany do tej roli zachowuje się w sposób szkodliwy dla dziecka? Niestety, nawet ci kochający i pełni dobrych intencji potrafią malucha obwiniać, zawstydzać, oskarżać, wyśmiewać, grozić, przekupywać, szufladkować, karać, a także wygłaszać kazania i moralizować. Dlaczego? Ponieważ większość z nas nie zdaje sobie sprawy z tego, jak bardzo słowa mogą być destrukcyjne. Z pokolenia na pokolenie przekazujemy szkodliwe metody wychowawcze. Czy nie powtarzasz do znudzenia tego, co mówiła Twoja matka? Czy nie używasz znienawidzonego tonu Twojego ojca? Często przyczyna takiej okropnej komunikacji nie leży w braku troski, ale w braku zrozumienia; nie w braku inteligencji, ale w braku wiedzy.

Między rodzicami a dziećmi to międzynarodowy bestseller, który pomógł milionom rodzin na całym świecie umocnić wzajemne relacje. Ceniony psycholog Haim Ginott zrewolucjonizował metody wychowawcze i komunikacyjne. Uczył rodziców nawiązywania przyjaznych i skutecznych kontaktów z dzieckiem, uświadamiania sobie własnych emocji oraz zrozumienia dla uczuć dziecka. Nowatorskie podejście dr. Ginotta wywarło wpływ na całe pokolenie psychologów dziecięcych. Dr Alice Ginott, żona zmarłego Haima Ginotta, wraz z dr. H. Wallacem Goddardem, doradcą rodzinnym, uaktualnili tę klasyczną pozycję, zachowując jednocześnie pozytywny przekaz oraz ciepły, przystępny sposób przedstawiania niezwykle istotnych informacji.

Znajdź podobne książki Ostatnio czytane w tej kategorii

Darmowy fragment publikacji:

Idź do Przykładowy rozdział Spis treści Katalog ksiazek Nowości Bestesllery Zam(cid:243)w drukowany katalog Tw(cid:243)j koszyk Dodaj do koszyka Cennik i informacje Zam(cid:243)w cennik Zam(cid:243)w informacje o nowościach Wydawnictwo Helion SA 44-100 Gliwice tel. 032 230 98 63 e-mail: sensus@sensus.pl MiŒdzy rodzicami a dzie(cid:230)mi. Przyjazne kontakty z pociechami Autor: Dr. Haim G Ginott, Alice Ginott, H. Wallace Goddard T‡umaczenie: Anna Kanclerz ISBN: 978-83-246-1590-2 Tytu‡ orygina‡u: Between Parent and Child: The Bestselling Classic That Revolutionized Parent-Child Communication Format: A5, stron: 232 Akcje (cid:151) reakcje (cid:151) KONSEKWENCJE (cid:149) Jak pom(cid:243)c dziecku sta(cid:230) siŒ dojrza‡ym i odpowiedzialnym cz‡owiekiem? (cid:149) W jaki spos(cid:243)b rozwija(cid:230) empatiŒ, odwagŒ cywiln„ i poczucie moralno(cid:156)ci? (cid:149) Kiedy wybra(cid:230) bezgraniczn„ mi‡o(cid:156)(cid:230), a kiedy inne metody wychowawcze? (cid:149) Jak w codziennych relacjach realizowa(cid:230) po¿„dane wzorce zachowaæ? PodrŒcznik dla rodzic(cid:243)w, pedagog(cid:243)w i psycholog(cid:243)w dzieciŒcych Traktuj swoje dziecko jak mile widzianego go(cid:156)cia (cid:151) przecie¿ nikogo nie kochasz r(cid:243)wnie mocno! Rodzicielstwo jest prawdziwym cudem. Jest te¿ niew„tpliwie nie‡atw„ seri„ drobnych wydarzeæ, tymczasowych konflikt(cid:243)w i nag‡ych kryzys(cid:243)w, wymagaj„cych Twojej reakcji. A cokolwiek postanowisz i powiesz, a tak¿e spos(cid:243)b, w jaki to zrobisz, mo¿e by(cid:230) (cid:151) i zapewne bŒdzie (cid:151) u¿yte przeciwko Tobie. W koæcu poznasz si‡Œ ponoszenia konsekwencji swoich czyn(cid:243)w. Uwa¿asz, ¿e tylko rodzic niezr(cid:243)wnowa¿ony i nieprzygotowany do tej roli zachowuje siŒ w spos(cid:243)b szkodliwy dla dziecka? Niestety, nawet ci kochaj„cy i pe‡ni dobrych intencji potrafi„ malucha obwinia(cid:230), zawstydza(cid:230), oskar¿a(cid:230), wy(cid:156)miewa(cid:230), grozi(cid:230), przekupywa(cid:230), szufladkowa(cid:230), kara(cid:230), a tak¿e wyg‡asza(cid:230) kazania i moralizowa(cid:230). Dlaczego? Poniewa¿ wiŒkszo(cid:156)(cid:230) z nas nie zdaje sobie sprawy z tego, jak bardzo s‡owa mog„ by(cid:230) destrukcyjne. Z pokolenia na pokolenie przekazujemy szkodliwe metody wychowawcze. Czy nie powtarzasz do znudzenia tego, co m(cid:243)wi‡a Twoja matka? Czy nie u¿ywasz znienawidzonego tonu Twojego ojca? CzŒsto przyczyna takiej okropnej komunikacji nie le¿y w braku troski, ale w braku zrozumienia; nie w braku inteligencji, ale w braku wiedzy. MiŒdzy rodzicami a dzie(cid:230)mi to miŒdzynarodowy bestseller, kt(cid:243)ry pom(cid:243)g‡ milionom rodzin na ca‡ym (cid:156)wiecie umocni(cid:230) wzajemne relacje. Ceniony psycholog Haim Ginott zrewolucjonizowa‡ metody wychowawcze i komunikacyjne. Uczy‡ rodzic(cid:243)w nawi„zywania przyjaznych i skutecznych kontakt(cid:243)w z dzieckiem, u(cid:156)wiadamiania sobie w‡asnych emocji oraz zrozumienia dla uczu(cid:230) dziecka. Nowatorskie podej(cid:156)cie dr. Ginotta wywar‡o wp‡yw na ca‡e pokolenie psycholog(cid:243)w dzieciŒcych. Dr Alice Ginott, ¿ona zmar‡ego Haima Ginotta, wraz z dr. H. Wallacem Goddardem, doradc„ rodzinnym, uaktualnili tŒ klasyczn„ pozycjŒ, zachowuj„c jednocze(cid:156)nie pozytywny przekaz oraz ciep‡y, przystŒpny spos(cid:243)b przedstawiania niezwykle istotnych informacji. Spis treĂci Przedmowa WstÚp Rozdziaï 1 Zaszyfrowane wiadomoĂci: rozmowy rodziców z dzieÊmi 7 13 17 Rozdziaï 2 PotÚga sïów: sposoby zachÚcania dziecka i kierowania nim 39 Rozdziaï 3 Nieskuteczne metody: nie ma wïaĂciwych sposobów stosowania niewïaĂciwych metod Rozdziaï 4 OdpowiedzialnoĂÊ: przekazywanie wartoĂci zamiast wymagania posïuszeñstwa Rozdziaï 5 Dyscyplina: Szukanie skutecznej alternatywy dla kary 65 83 115 6 / MiÚdzy rodzicami a dzieÊmi Rozdziaï 6 Pozytywne metody wychowawcze: dzieñ z ĝycia dziecka Rozdziaï 7 ZazdroĂÊ: tragiczna tradycja 137 151 Rozdziaï 8 Niektóre ěródïa lÚku u dzieci: zapewnienie emocjonalnego bezpieczeñstwa 165 Rozdziaï 9 Seks i zasady moralne: delikatne traktowanie waĝnego tematu Rozdziaï 10 Podsumowanie: rady dla rodziców Epilog Jak moĝna pomóc dzieciom Jak psychoterapeuci radzÈ sobie z wïasnymi dzieÊmi? Literatura uzupeïniajÈca Skorowidz Nota o autorach 175 191 203 205 213 221 223 229 ROZDZIA’ 2 PotÚga sïów: sposoby zachÚcania dziecka i kierowania nim W trakcie psychoterapii dziecku nigdy nie mówi siÚ: „JesteĂ takim ko- chanym, maïym chïopcem” albo: „JesteĂ wspaniaïa”. Unika siÚ po- chwaï, które mogïyby byÊ krytyczne lub wartoĂciujÈce. Dlaczego? Poniewaĝ nie sÈ one pomocne. WzbudzajÈ w dziecku niepokój, zachÚ- cajÈ do zaleĝnoĂci i przybierania postawy obronnej. Nie pobudzajÈ go do samodzielnoĂci, niezaleĝnoĂci i samokontroli — cech, które muszÈ byÊ wolne od zewnÚtrznej oceny, zaleĝÈ natomiast od we- wnÚtrznej motywacji. Dzieci nie moĝna poddawaÊ presji warto- ĂciujÈcych pochwaï, aby inni ludzie nie stali siÚ dla nich ěródïem aprobaty. Czy dzieci nie naleĝy juĝ w ogóle chwaliÊ? Czasem dzieci zachowujÈ siÚ niewïaĂciwie w najbardziej niespodziewa- nych okolicznoĂciach. Byï poniedziaïkowy poranek po dïugim majowym weekendzie. Rodzina wracaïa wïaĂnie samochodem do domu z kilkudniowego wy- poczynku za miastem. Na tylnym siedzeniu podróĝowaï z rodzicami szeĂcioletni Igor, który zachowywaï siÚ jak anioïek — byï pogrÈĝony 40 / MiÚdzy rodzicami a dzieÊmi w myĂlach i w ogóle siÚ nie odzywaï. Jego matka pomyĂlaïa, ĝe Igor zasïuguje na pochwaïÚ. WïaĂnie zbliĝali siÚ do rogatek miasta, kiedy odwróciïa siÚ do syna i powiedziaïa: „JesteĂ takim kochanym chïop- cem, Igorku. ByïeĂ bardzo grzeczny. Jestem z ciebie dumna”. MinutÚ póěniej Igor wyciÈgnÈï ze schowka popielniczkÚ i wysypaï jej zawartoĂÊ na rodziców. Popióï i niedopaïki papierosów roznosiïy siÚ po samochodzie jak radioaktywny opad. Samochód wjechaï wïa- Ănie do tunelu, gdzie panowaï duĝy ruch, i caïa rodzina zaczÚïa krztusiÊ siÚ popioïem. Matka mogïaby w tym momencie zabiÊ swoje- go syna. Najbardziej irytowaïo jÈ jednak to, ĝe przed chwilÈ wïaĂnie go pochwaliïa. Czy chwalenie dzieci nie jest juĝ dobre? — zadawaïa sobie w duchu to pytanie. Po kilku tygodniach sam Igor wyjawiï przyczynÚ swojego wybu- chu. CaïÈ drogÚ powrotnÈ zastanawiaï siÚ, jak pozbyÊ siÚ swojego mïodszego brata, który jechaï na tylnym siedzeniu, wtulony miÚdzy mamÚ i tatÚ. W koñcu wpadï na pomysï, ĝe gdyby ich samochód zïoĝyï siÚ poĂrodku, on i rodzice byliby bezpieczni, a jego brat zostaïby prze- ciÚty na póï. WïaĂnie wtedy jego matka pochwaliïa go za grzeczne zachowanie, co wywoïaïo u niego poczucie winy, wiÚc rozpaczliwie pragnÈï pokazaÊ rodzicom, ĝe nie zasïuĝyï na pochwaïÚ. Rozejrzaï siÚ wokóï, zobaczyï popielniczkÚ, a potem wszystko potoczyïo siÚ w bïy- skawicznym tempie. JeĂli robisz coĂ dobrze, nie znaczy jeszcze, ĝe jesteĂ dobrym czïowiekiem WiÚkszoĂÊ ludzi myĂli, ĝe dziÚki pochwaïom dziecko zyska poczucie bezpieczeñstwa i pewnoĂci siebie. W rzeczywistoĂci pochwaïy mogÈ wywoïaÊ u dziecka napiÚcie i skïoniÊ do zïego zachowania. Dlacze- go? Od czasu do czasu u dzieci pojawiajÈ siÚ destrukcyjne myĂli na temat czïonków rodziny. Kiedy rodzice mówiÈ dziecku: „JesteĂ ta- kim kochanym chïopcem”, ich syn moĝe nie byÊ w stanie zaakcep- towaÊ tej pochwaïy, poniewaĝ jego wizerunek wïasnej osoby jest zu- peïnie inny. Dziecko nie moĝe siÚ uwaĝaÊ za dobre, skoro niedawno PotÚga sïów / 41 pragnÚïo, ĝeby jego matka zniknÚïa, a brat wylÈdowaï na caïy week- end w szpitalu. W rzeczywistoĂci im bardziej dziecko jest chwalone, tym bardziej broi, ĝeby pokazaÊ swoje prawdziwe „ja”. Rodzice twier- dzÈ, ĝe czÚsto zaraz po pochwaleniu dzieci za dobre zachowanie, one zaczynajÈ szaleÊ, jakby chciaïy zaprzeczyÊ komplementom. ByÊ moĝe zïe zachowanie dziecka jest jego sposobem komunikowania osobistych zastrzeĝeñ co do swojego publicznego wizerunku. CzÚsto pochwalenie dziecka za jego bystroĂÊ umysïu skutkuje tym, ĝe rzadziej podejmuje ono trudniejsze wyzwania w edukacji, ponie- waĝ nie chce ryzykowaÊ utraty swojej wysokiej pozycji. Z kolei kiedy dzieci sÈ chwalone za swój wysiïek, potrafiÈ byÊ bardziej wytrwaïe w wykonywaniu trudnych zadañ. Pochwaïy wïaĂciwe i niepotrzebne Tak jak penicyliny nie moĝna stosowaÊ na wïasnÈ rÚkÚ, tak teĝ pochwaï nie moĝna udzielaÊ na chybiï trafiï. Silny lek naleĝy stosowaÊ z rozwagÈ i zgodnie ze wskazaniami lekarza co do czÚstotliwoĂci zaĝywania lekar- stwa i jego dawki, a takĝe uwaĝaÊ na moĝliwe reakcje alergiczne. Sto- sowanie lekarstwa emocjonalnego równieĝ ograniczone jest pewnymi zasadami. Najwaĝniejsza z nich jest taka, ĝe chwaliÊ naleĝy jedynie wysiïki i osiÈgniÚcia dziecka, a nie jego charakter czy osobowoĂÊ. JeĂli dziecko uprzÈtnie podwórko, komentarz naleĝy ograniczyÊ do tego, jak ciÚĝko pracowaïo i jak teraz podwórko ïadnie wyglÈda. Mó- wienie dziecku, jaki z niego dobry czïowiek, jest wysoce niewïaĂciwe i nie na miejscu. Sïowa pochwaïy powinny odzwierciedlaÊ dziecku jego rzeczywiste dokonania, a nie znieksztaïcony obraz jego osobowoĂci. W opisanej poniĝej sytuacji mamy do czynienia z wïaĂciwÈ po- chwaïÈ. OĂmioletnia Julia bardzo siÚ napracowaïa, ĝeby posprzÈtaÊ podwórko wokóï domu. Zagrabiïa liĂcie, wyniosïa Ămieci i uporzÈd- kowaïa narzÚdzia ogrodnicze. Jej matka byïa pod wraĝeniem efektu tych wysiïków i wyraziïa swoje uznanie. 42 / MiÚdzy rodzicami a dzieÊmi MATKA: Na podwórku byï taki baïagan. Nie wierzyïam, ĝe moĝna je uporzÈdkowaÊ w jeden dzieñ. JULIA: A mi siÚ udaïo! MATKA: Byïo tu peïno liĂci, Ămieci i innych rzeczy. JULIA: Wszystko posprzÈtaïam. MATKA: Bardzo siÚ napracowaïaĂ! JULIA: No pewnie. MATKA: Panuje tu teraz taki porzÈdek, ĝe aĝ miïo popatrzeÊ. JULIA: Teraz jest ïadnie. MATKA: Twoja buzia aĝ promienieje szczÚĂciem — widaÊ, jaka jesteĂ z siebie dumna. DziÚkujÚ ci, kochanie. JULIA (z szerokim uĂmiechem na twarzy): Nie ma za co. Sïowa matki sprawiïy Julii przyjemnoĂÊ i wywoïaïy zadowolenie z wïoĝonego w pracÚ wysiïku oraz poczucie dumy z wykonanego za- dania. Wieczorem nie mogïa siÚ doczekaÊ powrotu ojca, ĝeby poka- zaÊ mu uprzÈtniÚte podwórko i jeszcze raz poczuÊ dumÚ z dobrze wykonanej pracy. W przeciwieñstwie do powyĝszego przykïadu zamieszczone poni- ĝej zdania, chwalÈce osobowoĂÊ dziecka, sÈ niewïaĂciwe. „JesteĂ takÈ kochanÈ córeczkÈ”. „JesteĂ prawdziwÈ maïÈ pomocnicÈ mamusi”. „Co by mama bez ciebie zrobiïa?”. Tego typu komentarze mogÈ dziecku zagroziÊ i wywoïaÊ u niego niepokój. Dziecko moĝe poczuÊ, ĝe daleko mu do ideaïu i ĝe nie potrafi sprostaÊ wymaganiom otoczenia. Dlatego zamiast w strachu czekaÊ, aĝ jego prawdziwa natura wyjdzie na jaw, moĝe zdecydowaÊ siÚ zrzuciÊ swój ciÚĝar od razu przez niewïaĂciwe zachowanie. BezpoĂrednie chwalenie osobowoĂci, tak jak wystawianie siÚ bezpoĂrednio na pro- mienie sïoñca, jest mÚczÈce i moĝe oĂlepiaÊ. Osoba, która sïyszy pod swoim adresem, ĝe jest anioïem, jest wspaniaïa, szlachetna i skromna, moĝe poczuÊ siÚ zakïopotana. Czuje siÚ w obowiÈzku zaprzeczyÊ PotÚga sïów / 43 przynajmniej czÚĂci komplementów. Nie moĝe publicznie wstaÊ i po- wiedzieÊ: „DziÚkujÚ, przyjmujÚ twoje komplementy, bo taka wïaĂnie jestem”. W sytuacjach osobistych równieĝ musi odrzuciÊ takie po- chwaïy, bo nie potrafi sobie szczerze powiedzieÊ: „Jestem wspaniaïa. Jestem dobra, silna, szlachetna i skromna”. Moĝe nie tylko zaprzeczyÊ pochwaïom, ale po namyĂle stwierdziÊ, ĝe jeĂli dana osoba uwaĝa jÈ za wspaniaïÈ, to jest niezbyt rozgarniÚta. Jak naleĝy chwaliÊ? Pochwaïa skïada siÚ z dwóch czÚĂci: pierwsza to sïowa, w których przekazujemy pochwaïÚ dzieciom, a druga — to, co dzieci mówiÈ sobie. Nasze sïowa powinny w jasny sposób stwierdzaÊ to, co nam siÚ podoba i co chcemy doceniÊ, biorÈc pod uwagÚ wysiïek dziecka, jego pomoc, pracÚ, troskÚ, osiÈgniÚcia czy efekt jego twórczej pracy. Nasze sïowa powinny byÊ dobrane w taki sposób, ĝeby dziecko jednoznacz- nie wyciÈgnÚïo z nich prawdziwe wnioski na temat swojej osobowo- Ăci. Nasze sïowa powinny byÊ jak magiczne pïótno, na którym dziec- ko moĝe namalowaÊ tylko pozytywny obraz swojej osoby. OĂmioletni Krystian pomagaï ojcu uporzÈdkowaÊ piwnicÚ. W trak- cie pracy ojciec i syn musieli przesuwaÊ ciÚĝkie meble. OJCIEC: Ten stóï warsztatowy jest strasznie ciÚĝki. Trudno go prze- sunÈÊ. KRYSTIAN (z dumÈ w gïosie): Ale mi siÚ udaïo. OJCIEC: Trzeba mieÊ do tego duĝo siïy. KRYSTIAN (prÚĝÈc muskuïy): Ja jestem silny. W powyĝszym przykïadzie ojciec skomentowaï stopieñ trudnoĂci zadania. To Krystian wyciÈgnÈï z tego wniosek o swojej sile. Gdyby jego ojciec powiedziaï: „Synu, jesteĂ taki silny”, Krystian mógïby odpowie- dzieÊ: „Wcale nie, w klasie sÈ silniejsi chïopcy ode mnie”. Po czym mo- gïa nastÈpiÊ bezsensowna, a nawet zaĝarta wymiana zdañ. 44 / MiÚdzy rodzicami a dzieÊmi Zazwyczaj chwalimy dzieci, kiedy chcemy, ĝeby lepiej o sobie my- Ălaïy. Dlaczego w takim razie nasze sïowa podziwu na temat wyglÈdu córki powodujÈ, ĝe ona temu zaprzecza? Dlaczego zdanie: „JesteĂ wspaniaïy” skierowane do syna wywoïuje u niego zmieszanie i po- woduje, ĝe wychodzi z pokoju? Czy nasze dzieci tak trudno zadowo- liÊ, ĝe nie wystarczÈ im nawet nasze pochwaïy? OczywiĂcie, ĝe nie. Prawdopodobnie nasze dzieci, tak jak wiÚkszoĂÊ ludzi, odrzucajÈ po- chwaïy, w których oceniana jest ich osobowoĂÊ, czy teĝ cechy psy- chiczne lub fizyczne. Dzieci nie lubiÈ byÊ oceniane. JakbyĂmy siÚ czuli, gdyby pod koniec kaĝdego miesiÈca osoba, która twierdzi, ĝe nas kocha, wrÚczaïa nam formalnÈ ocenÚ? „Za caïusy masz piÈtkÚ, ale za przytulanie tylko czwórkÚ. Za to za okazywanie czuïoĂci dostaïeĂ szóstkÚ”. Pewnie poczulibyĂmy siÚ upokorzeni i byïoby nam przykro. Nie czulibyĂmy siÚ kochani. Istnieje lepszy sposób: przytoczenie opisu sytuacji, zawierajÈce- go radoĂÊ i podziw, dobranie odpowiednich sïów, które wyraĝaïyby uznanie za wysiïek wïoĝony w wykonanie zadania, oraz zdañ, w któ- rych wyraĝamy szacunek i zrozumienie. Trzynastoletnia Justyna byïa wieczorem sama w domu, kiedy wïamywacz próbowaï siÚ wedrzeÊ do mieszkania. Próbowaïa wzywaÊ na pomoc sÈsiadów, ale ĝaden z nich nie zareagowaï. Zadzwoniïa na policjÚ. Kiedy jej rodzice wrócili do domu, zastali tam policjanta spisujÈcego zeznania Justyny. Matka i ojciec dziewczynki byli peïni podziwu wo- bec Justyny, która tak dojrzale zachowaïa siÚ w trudnej sytuacji. Nie pochwalili jej jednak, mówiÈc, jakÈ jest niezwykïÈ dziew- czynkÈ ani jak dojrzale siÚ zachowaïa. Zamiast tego rozmawiali z niÈ o zaistniaïej sytuacji, szczegóïowo i z uznaniem opisujÈc jej skutecz- ne dziaïanie. Ojciec Justyny powiedziaï: „Twoje zachowanie speïnia definicjÚ odwagi wedïug Hemingwaya — zachowaïaĂ siÚ w trudnej sytuacji tak, jak naleĝaïo. Widok trzynastolatki zachowujÈcej zimnÈ krew i w tak stresujÈcej sytuacji wiedzÈcej, co naleĝy zrobiÊ, ĝeby siÚ broniÊ, dzwo- niÈcej do sÈsiadów, a potem na policjÚ i podajÈcej policjantowi nie- PotÚga sïów / 45 zbÚdne informacje jest naprawdÚ imponujÈcy. Mama i ja jesteĂmy peïni uznania dla ciebie”. Justyna sïuchaïa tych sïów i zaczÚïa siÚ odprÚĝaÊ. Na jej twarzy pojawiï siÚ szeroki uĂmiech: „Moĝna powiedzieÊ, ĝe uczÚ siÚ ĝycio- wej zaradnoĂci — czy tak byĂcie to nazwali?”. DziÚki takiej reakcji rodziców Justyna nie skarĝyïa siÚ na to, ĝe musiaïa byÊ sama wieczorem w domu. WrÚcz przeciwnie — po tym przeraĝajÈcym zdarzeniu poczuïa siÚ bardziej pewna siebie. Oto kolejny przykïad: matka Lucjana po poïudniu oglÈdaïa mecz piïki noĝnej, w którym wystÚpowaï jej syn. Po meczu chciaïa wyraziÊ swój podziw dla umiejÚtnoĂci syna i jego osiÈgniÚÊ, wiÚc w szczegó- ïach opowiedziaïa mu, co jej najbardziej zaimponowaïo: „OglÈdanie, jak graïeĂ w piïkÚ, byïo dla mnie ogromnÈ przyjemnoĂciÈ, zwïaszcza kiedy w ostatnich sekundach meczu dostrzegïeĂ moĝliwoĂÊ strzele- nia gola. ZaczÈïeĂ biec ze swojego stanowiska obroñcy na drugi ko- niec boiska pod bramkÚ przeciwnika i zdobyïeĂ zwyciÚskiego gola! Musisz byÊ z siebie dumny!”. Dodaïa: „Musisz byÊ z siebie dumny”, a nie: „Jestem z ciebie dumna”, poniewaĝ chciaïa rozbudziÊ w nim poczucie dumy. Ojciec poprosiï swojÈ szeĂcioletniÈ córkÚ JankÚ, ĝeby pomogïa mu uïoĝyÊ zagrabione liĂcie na wiÚksze stosy. Kiedy skoñczyli, ojciec wskazaï na utworzone stosy liĂci i powiedziaï: „Jeden, dwa, trzy, cztery, piÚÊ, szeĂÊ! SzeĂÊ kupek liĂci w póï godziny. Jak ci siÚ udaïo tak szybko pracowaÊ?”. Wieczorem tego samego dnia, kiedy Janka mówiïa tacie dobranoc, poprosiïa go, ĝeby jeszcze raz jej opowiedziaï „o zrobio- nych przez niÈ stosach liĂci”. ChwalÈc dziecko, musimy sobie zadaÊ trud szczegóïowego opisu sytuacji. Dla dzieci bÚdzie lepiej, jeĂli przekaĝemy im informacje oraz okaĝemy im uznanie, zamiast oceniaÊ ich charakter. Matka Jurka zostawiïa mu liĂcik na jego gitarze: „GrÈ na gitarze sprawiasz mi ogromnÈ przyjemnoĂÊ”. Jurek byï zachwycony. „DziÚ- kujÚ. Miïo mi, ĝe uwaĝasz mnie za dobrego gitarzystÚ”. Sam wyciÈ- gnÈï wnioski z uznania matki, dopowiadajÈc sobie, ĝe jest dobrym gitarzystÈ. 46 / MiÚdzy rodzicami a dzieÊmi Pochwaïy mogÈ byÊ równieĝ zniechÚcajÈce. Zaleĝy to od tego, co dziecko sobie mówi po tym, jak zostanie pochwalone. Kiedy dwunastoletnia Lucyna przeszïa do trzeciego poziomu swojej gry wideo, jej ojciec wykrzyknÈï: „JesteĂ Ăwietna! Masz doskonaïÈ koordynacjÚ. W tej grze jesteĂ ekspertem”. Lucyna straciïa zaintere- sowanie grÈ i wyszïa z pokoju. Pochwaïa ze strony ojca uniemoĝli- wiïa jej dalszÈ grÚ, poniewaĝ pomyĂlaïa sobie: „Tata myĂli, ĝe jestem Ăwietnym graczem, ale ja nie jestem ĝadnym ekspertem. Ukoñczy- ïam trzeci poziom gry dziÚki ïutowi szczÚĂcia. Gdybym spróbowaïa zagraÊ jeszcze raz, nie doszïabym do drugiego poziomu. Lepiej siÚ wycofam, póki jestem na trzecim poziomie”. Lepiej by byïo, gdyby ojciec Lucyny po prostu stwierdziï, ĝe „to musi byÊ Ăwietne uczucie, kiedy przechodzi siÚ do kolejnego poziomu gry.” Poniĝsze zdania równieĝ utrzymane sÈ w tym samym duchu: WïaĂciwa pochwaïa: DziÚkujÚ za umycie samochodu; wyglÈda, jakby byï nowy. Prawdopodobny wniosek: Dobrze wykonaïem zadanie. Moja praca zostaïa doceniona. (NiewïaĂciwa pochwaïa: JesteĂ anioïem). WïaĂciwa pochwaïa: Podobaïa mi siÚ twoja kartka z ĝyczeniami po- wrotu do zdrowia. Byïa taka ïadna i dowcipna. Prawdopodobny wniosek: Mam dobry gust, mogÚ na nim polegaÊ. (NiewïaĂciwa pochwaïa: Zawsze jesteĂ taki uprzejmy). WïaĂciwa pochwaïa: Twój wiersz mnie wzruszyï. Prawdopodobny wniosek: CieszÚ siÚ, ĝe umiem pisaÊ wiersze. (NiewïaĂciwa pochwaïa: JesteĂ caïkiem dobrym poetÈ jak na swój wiek). WïaĂciwa pochwaïa: Póïka na ksiÈĝki, którÈ sam zrobiïeĂ, wyglÈda wspaniale. Prawdopodobny wniosek: Jestem zdolny. (NiewïaĂciwa pochwaïa: JesteĂ dobrym stolarzem). WïaĂciwa pochwaïa: Twój list sprawiï mi ogromnÈ radoĂÊ. Prawdopodobny wniosek: MogÚ sprawiÊ, ĝe inni ludzie poczujÈ siÚ szczÚĂliwi. PotÚga sïów / 47 (NiewïaĂciwa pochwaïa: Potrafisz pisaÊ Ăwietne listy). WïaĂciwa pochwaïa: Bardzo doceniam to, ĝe dzisiaj pozmywaïeĂ na- czynia po kolacji. Prawdopodobny wniosek: Jestem odpowiedzialny. (NiewïaĂciwa pochwaïa: SpisaïeĂ siÚ lepiej niĝ ktokolwiek inny). WïaĂciwa pochwaïa: DziÚkujÚ ci za zwrócenie mi uwagi, ĝe daïem ci za duĝo pieniÚdzy. Jestem ci bardzo wdziÚczny. Prawdopodobny wniosek: CieszÚ siÚ, ĝe byïem uczciwy. (NiewïaĂciwa pochwaïa: JesteĂ takim uczciwym dzieckiem). WïaĂciwa pochwaïa: Twoje wypracowanie byïo inspirujÈce — dziÚki niemu wpadïem na kilka nowych pomysïów. Prawdopodobny wniosek: PotrafiÚ napisaÊ oryginalne wypracowania. (NiewïaĂciwa pochwaïa: ZasïuĝyïeĂ na dobry stopieñ. OczywiĂcie musisz siÚ jeszcze sporo nauczyÊ). Tego rodzaju zdania opisujÈce rzeczywistoĂÊ oraz pozytywne wnio- ski, jakie dzieci z nich wyciÈgajÈ, sÈ podstawÈ zdrowia psychicznego. To, co dzieci wywnioskujÈ z naszych sïów, póěniej powtarzajÈ sobie w gïÚbi ducha same do siebie. Prawdziwe, pozytywne zdania powtarza- ne w duchu przez dziecko w znacznym stopniu wpïywajÈ na ksztaïto- wanie siÚ jego pozytywnej opinii o samym sobie i otaczajÈcym je Ăwiecie. Kierowanie dzieckiem zamiast krytykowania Krytykowanie i pochwaïy oceniajÈce to dwie strony tego samego me- dalu, poniewaĝ w obu przypadkach mamy do czynienia z ocenami „wystawionymi” dziecku. Psycholodzy nie stosujÈ krytykowania, ĝeby wpïywaÊ na dziecko. WykorzystujÈ metody, dziÚki którym kierujÈ dzieckiem. KrytykujÈc dziecko, rodzice atakujÈ cechy osobowoĂci dziecka i jego charakter. KierujÈc dzieckiem, opisujemy problem i jego moĝliwe rozwiÈzanie. Nie mówimy natomiast niczego o dziecku. Kiedy oĂmioletnia Marysia przez nieuwagÚ wylaïa sok, jej matka ze spokojem powiedziaïa: „WidzÚ, ĝe sok siÚ wylaï. Weěmy innÈ 48 / MiÚdzy rodzicami a dzieÊmi szklankÚ i ĂcierkÚ”. Wstaïa i wrÚczyïa córce sok oraz ĂcierkÚ. Marysia spojrzaïa na niÈ z ulgÈ i niedowierzaniem, i wymamrotaïa tylko: „DziÚ- ki, mamo”. Powycieraïa stóï z pomocÈ mamy, która powstrzymaïa siÚ od kÈĂliwych uwag czy niepotrzebnych napomnieñ. Matka Mary- si powiedziaïa: „Kusiïo mnie, ĝeby dodaÊ coĂ w rodzaju »nastÚpnym razem bÈdě ostroĝna«, ale kiedy zobaczyïam, jaka byïa wdziÚczna za moje ĝyczliwe milczenie, nie odezwaïam siÚ juĝ ani sïowem”. Kiedy coĂ siÚ nie udaje, to nie sÈ to sprzyjajÈce okolicznoĂci na ro- bienie winowajcy wykïadu na temat jego osobowoĂci. Kiedy coĂ idzie nie tak, jak trzeba, najlepiej zwróciÊ uwagÚ tylko na to zdarzenie, a nie na osobÚ, która je sprowokowaïa. Wyobraě sobie, ĝe jedziesz z ukochanym lub ukochanÈ samocho- dem i skrÚcasz w zïÈ ulicÚ. Czy jego lub jej uwaga: „Czemu skrÚci- ïaĂ/skrÚciïeĂ w tÚ ulicÚ? Nie widziaïaĂ/widziaïeĂ znaku? Byï taki duĝy — kaĝdy by go zauwaĝyï” byïaby pomocna? Czy w takiej chwili czu- ïabyĂ gwaïtowny przypïyw miïoĂci? Czy obiecaïbyĂ sobie, ĝe pod- szkolisz siÚ w czytaniu i kierowaniu samochodem, ĝeby zadowoliÊ ukochanÈ osobÚ? Czy raczej chciaïbyĂ odwdziÚczyÊ siÚ tym samym? Co byïoby bardziej pomocne — peïne wspóïczucia westchnienie: „Kochanie, co za denerwujÈca sytuacja”, czy raczej zwykïa informa- cja: „Za póï kilometra powinien byÊ kolejny zjazd”? Kiedy coĂ idzie nie tak, zareaguj spokojem i zrozumieniem W wielu domach awantury miÚdzy rodzicami i dzieÊmi wybuchajÈ regularnie i w przewidywalny sposób. Dziecko robi lub mówi coĂ „nie- wïaĂciwego”. Rodzic odpowiada jakimĂ obraěliwym sïowem. Dziecko odpowiada czymĂ gorszym. Rodzic podniesionym lub aroganckim gïosem grozi dziecku karÈ. Tak zaczyna siÚ ogólna pyskówka. Pewnego dnia, podczas Ăniadania, siedmioletni Norbert bawiï siÚ pustÈ filiĝankÈ, a jego ojciec czytaï gazetÚ. PotÚga sïów / 49 OJCIEC: Rozbijesz tÚ filiĝankÚ. Zawsze coĂ stïuczesz. NORBERT: Nie, nie stïukÚ. W tym momencie filiĝanka spadïa na podïogÚ i rozbiïa siÚ. OJCIEC: Na litoĂÊ boskÈ! JesteĂ taki gïupi. Tïuczesz wszystkie naczy- nia w tym domu. NORBERT: Ty teĝ jesteĂ gïupi. StïukïeĂ ulubiony talerz mamy. OJCIEC: NazwaïeĂ wïasnego ojca gïupim! JesteĂ bezczelny! NORBERT: To ty jesteĂ bezczelny. Ty pierwszy przezwaïeĂ mnie gïupim. OJCIEC: Ani sïowa wiÚcej! Idě natychmiast do swojego pokoju! NORBERT: ProszÚ bardzo — zmuĂ mnie do tego! Te sïowa, bezpoĂrednio naraĝajÈce na szwank autorytet ojca, do- prowadziïy go do wĂciekïoĂci. Chwyciï chïopca i w furii zaczÈï dawaÊ mu klapsy. Kiedy Norbert próbowaï siÚ wyrwaÊ, popchnÈï ojca na szklane drzwi, które siÚ rozbiïy. Ojciec skaleczyï siÚ w rÚkÚ odïam- kami szkïa. Na widok krwi Norbert wpadï w panikÚ — wybiegï z do- mu i nie wracaï aĝ do póěnego wieczoru. Wszyscy domownicy byli zdenerwowani i nikt tej nocy nie spaï spokojnym snem. Niewaĝne, czy Norbert nauczyï siÚ unikaÊ pustych filiĝanek, czy nie. Waĝne, ĝe dowiedziaï siÚ czegoĂ negatywnego o ojcu i o sobie. Naleĝy postawiÊ sobie pytanie, czy ta awantura byïa konieczna. Czy musiaïa siÚ tak skoñczyÊ? A moĝe tego typu sytuacje moĝna rozwiÈ- zaÊ w bardziej rozwaĝny sposób? Ojciec, widzÈc syna bawiÈcego siÚ filiĝankÈ, mógï jÈ po prostu za- braÊ i podsunÈÊ chïopcu na przykïad piïkÚ. Kiedy filiĝanka siÚ rozbiïa, mógï pomóc synowi posprzÈtaÊ skorupy, dodajÈc jedynie taki komen- tarz: „Filiĝanki tak ïatwo siÚ tïukÈ. Kto by pomyĂlaï, ĝe taka maïa fili- ĝanka moĝe narobiÊ tyle baïaganu?”. Takie zaskakujÈco spokojne zdanie mogïo wywoïaÊ u Norberta skruchÚ i skïoniÊ do przeprosin za to niefortunne zdarzenie. Gdyby nie krzyki i klapsy, byÊ moĝe w przytomnoĂci umysïu chïopiec do- szedïby sam do wniosku, ĝe nie warto bawiÊ siÚ filiĝankami. 50 / MiÚdzy rodzicami a dzieÊmi Drobne niepowodzenia i waĝne wartoĂci. Drobne i niefortunne zbiegi okolicznoĂci stanowiÈ dobre lekcje, dziÚki którym dziecko mo- ĝe przyswoiÊ sobie pewne wartoĂci. Dzieci muszÈ siÚ od swoich ro- dziców nauczyÊ odróĝniaÊ niemiïe zdarzenia o bïahym znaczeniu od wydarzeñ tragicznych i katastroficznych. Wielu rodziców reaguje na stïuczone jajko tak, jakby to byïa zïamana noga, albo na rozbite okno tak, jakby ktoĂ zïamaï im serce. Drobnych nieszczÚĂliwych wypad- ków rodzice nie powinni wyolbrzymiaÊ: „Znowu zgubiïaĂ rÚkawicz- kÚ, to trochÚ denerwujÈce. Szkoda rÚkawiczki, ale to jeszcze nie jest wielka tragedia. To tylko niepomyĂlny zbieg okolicznoĂci”. Zgubiona rÚkawiczka nie powinna wyprowadziÊ rodzica z rów- nowagi, rozerwane przeĂcieradïo nie musi sïuĝyÊ jako rekwizyt greckiej tragedii. WrÚcz przeciwnie — nieszczÚĂliwe zbiegi okolicznoĂci mogÈ byÊ dobrÈ okazjÈ do przekazania dziecku pewnych wartoĂci. Kiedy oĂmioletniej Dagmarze wypadïo oczko z pierĂcionka i nie mogïa go znaleěÊ, rozpïakaïa siÚ. Jej ojciec popatrzyï na niÈ i zdecydowanym gïo- sem stwierdziï: „W naszym domu nie przywiÈzujemy aĝ takiego znaczenia do biĝuterii czy oczek w pierĂcionkach. Dla nas waĝni sÈ ludzie i ich uczucia. Kaĝdemu moĝe siÚ zdarzyÊ, ĝe zgubi oczko z pier- Ăcionka, ale moĝna dokupiÊ nowe. Dlatego dla mnie waĝne sÈ twoje uczucia. WidzÚ, ĝe bardzo lubiïaĂ ten pierĂcionek; mam nadziejÚ, ĝe znajdziesz to oczko”. Krytyczne uwagi rodziców sÈ nieprzydatne, poniewaĝ sÈ ěródïem zïoĂci i ĝalu. Co gorsza, dzieci, które sÈ regularnie krytykowane przez rodziców, uczÈ siÚ potÚpiaÊ siebie i innych ludzi. ZaczynajÈ wÈtpiÊ w swojÈ wartoĂÊ i deprecjonowaÊ wartoĂÊ innych osób, poza tym stajÈ siÚ podejrzliwe i swoim fatalizmem skazujÈ siÚ na osobistÈ poraĝkÚ. Jedenastoletni Jarek obiecaï, ĝe umyje samochód rodziców, ale caïkiem o tym zapomniaï. W ostatniej chwili próbowaï wypeïniÊ swojÈ obietnicÚ, ale nie zdÈĝyï wykonaÊ caïego zadania. PotÚga sïów / 51 OJCIEC: Synu, auto jest jeszcze niedomyte, zwïaszcza na dachu i z lewej strony. Kiedy moĝesz dokoñczyÊ swojÈ pracÚ? JAREK: MogÚ to zrobiÊ dziĂ wieczorem. OJCIEC: DziÚkujÚ. Ojciec Jarka powstrzymaï siÚ od skrytykowania syna, a zamiast tego udzieliï mu informacji pozbawionej obraěliwego tonu. W ten sposób umoĝliwiï chïopcu dokoñczenie pracy bez zïoszczenia siÚ na ojca. Wyobraě sobie, jak zareagowaïby Jarek, gdyby ojciec go skrytyko- waï, chcÈc nauczyÊ, jak powinno siÚ dotrzymywaÊ obietnicy: OJCIEC: UmyïeĂ samochód? JAREK: Tak, tato. OJCIEC: Na pewno? JAREK: Na pewno. OJCIEC: To nazywasz umyciem? BawiïeĂ siÚ, zamiast porzÈdnie umyÊ samochód. Jak zawsze zresztÈ. Tylko zabawa ci w gïowie. MyĂlisz, ĝe ĝycie to tylko zabawa? GdybyĂ tak nieudolnie pracowaï, wyle- ciaïbyĂ z kaĝdej roboty po pierwszym dniu. JesteĂ po prostu nie- odpowiedzialny. Matka dziewiÚcioletniej Basi równieĝ nie wiedziaïa, jak zareago- waÊ na zachowanie córki, nie krytykujÈc jej. Pewnego dnia Basia wróciïa ze szkoïy rozhisteryzowana: „Dzisiaj spotkaïo mnie wszystko, co najgorsze. KsiÈĝki wpadïy mi do kaïuĝy, chïopcy caïy czas mi dokuczali, a w dodatku ktoĂ ukradï mi batonik”. Jej matka, zamiast okazaÊ córce wspóïczucie, skrytykowaïa jÈ i upo- mniaïa: „Dlaczego takie rzeczy zawsze przydarzajÈ siÚ tobie? Nie mo- ĝesz byÊ jak inne dzieci? Co siÚ z tobÈ dzieje?”. Basia siÚ rozpïakaïa. Co mogïo poprawiÊ dziecku humor? Proste, peïne wspóïczucia stwier- dzenie, ĝe miaïa ciÚĝki dzieñ: „Kochanie, rzeczywiĂcie, to byï ciÚĝki dzieñ dla ciebie”. 52 / MiÚdzy rodzicami a dzieÊmi Obraěliwe epitety wyrzÈdzajÈ dzieciom krzywdÚ Obraěliwe epitety sÈ jak zatrute strzaïy i nie powinno ich siÚ uĝywaÊ wobec dzieci. Kiedy ktoĂ mówi: „To krzesïo jest brzydkie”, krzesïo wychodzi z tego bez szwanku — nie czuje siÚ obraĝone ani zawsty- dzone. Stoi jak gdyby nigdy nic, nie zwaĝajÈc na okreĂlajÈcy go epitet. Kiedy jednak dzieci okreĂlamy mianem brzydkich, gïupich czy nie- zdarnych, nie pozostaje to bez wpïywu na nie. ReagujÈ ciaïo i dusza dziecka — odczuwa ono rozĝalenie, zïoĂÊ i nienawiĂÊ, a takĝe chÚÊ odwetu. Moĝe pojawiÊ siÚ niepoĝÈdane i nieznoĂne zachowanie. Ataki sïowne wywoïujÈ reakcjÚ ïañcuchowÈ, która unieszczÚĂliwia zarówno dzieci, jak i rodziców. Kiedy dziecko zostaje nazwane niezdarÈ, w pierwszym momencie moĝe zripostowaÊ: „Wcale, ĝe nie”. Ale czÚĂciej wierzy swoim rodzicom i zaczyna o sobie myĂleÊ jak o osobie niezdarnej. Kiedy zdarzy mu siÚ potknÈÊ albo przewróciÊ, moĝe powiedzieÊ samo do siebie: „Ale z ciebie niezdara”. Od tego momentu dziecko moĝe unikaÊ sytuacji, które wymagajÈ zrÚcznoĂci, poniewaĝ bÚdzie przekonane, ĝe jest zbyt niezdarne, ĝeby odnieĂÊ sukces. Kiedy rodzice lub nauczyciele powtarzajÈ dziecku, ĝe jest gïupie, dziecko zaczyna w to wierzyÊ. Zaczyna myĂleÊ o sobie, ĝe jest gïupie. Nie podejmuje intelektualnych wyzwañ, poniewaĝ jest przekonane, ĝe jeĂli bÚdzie unikaÊ walki i rywalizacji, to uniknie ĂmiesznoĂci. Jego poczucie bezpieczeñstwa oparte jest na niepodejmowaniu prób, a ĝy- ciowe motto brzmi: „JeĂli nie bÚdÚ próbowaï, nie poniosÚ poraĝki”. Czy to nie dziwne, jak wiele negatywnych i poniĝajÈcych komenta- rzy rodzice wygïaszajÈ w obecnoĂci dzieci, nawet nie zdajÈc sobie sprawy z tego, jakie moĝe mieÊ to dla dzieci szkodliwe i destrukcyjne konsekwencje? Oto przykïady takich komentarzy: „Od samego urodzenia byïy z nim same kïopoty i trwa to aĝ do teraz”. „Jest tak samo uparta jak jej matka. Robi, co jej siÚ podoba. Nie mamy na niÈ wpïywu”. PotÚga sïów / 53 „CiÈgle tylko: »daj, daj i daj«, ale nigdy jej dosyÊ, bez wzglÚdu na to, ile byĂ jej nie daï”. „Jest sïodki, ale zajmujÚ siÚ nim caïy dzieñ. Jest taki nieodpo- wiedzialny. Nie mogÚ go spuĂciÊ z oczu”. Niestety, dzieci traktujÈ takie uwagi powaĝnie. Zwïaszcza maïe dzieci budujÈ poczucie wïasnej toĝsamoĂci na podstawie tego, co sïyszÈ od rodziców. Aby dziecko wyksztaïciïo w sobie poczucie wïasnej warto- Ăci, musi sïyszeÊ gïównie pozytywne uwagi na swój temat. Na ironiÚ zakrawa fakt, ĝe wielu rodzicom ïatwiej przychodzi wytykanie swoim dzieciom wad niĝ mówienie o ich zaletach. JeĂli jednak chcemy, ĝeby nasze dzieci w przyszïoĂci byïy pewne siebie, mu- simy wykorzystywaÊ kaĝdÈ okazjÚ do podkreĂlania zalet i unikaÊ poniĝajÈcych komentarzy. WïaĂciwa komunikacja: wyraĝaj sïowami to, co czujesz Dzieci potrafiÈ nas wyprowadziÊ z równowagi i zdenerwowaÊ. Pró- bujemy jednak byÊ cierpliwi i wyrozumiali, a mimo to w koñcu, byÊ moĝe na widok pokoju dziecka, coĂ w nas pÚka i dochodzi do wybu- chu: „Nie mógïbyĂ mieszkaÊ nawet w chlewiku!”. NastÚpnie peïni wyrzutów sumienia próbujemy przeprosiÊ dziecko: „Wiesz, nie mó- wiïem tego powaĝnie — mógïbyĂ mieszkaÊ w chlewiku”. Wierzymy, ĝe cierpliwoĂÊ jest cnotÈ. Czy oby na pewno? Nie wtedy, kiedy mamy udawaÊ, ĝe jesteĂmy spokojni, a tak naprawdÚ jesteĂmy wzburzeni, albo kiedy nasze zachowanie nie odzwierciedla naszych prawdziwych uczuÊ, a raczej je maskuje. ZostaliĂmy tak wychowani, ĝeby nie okazywaÊ naszych prawdziwych emocji; jesteĂmy dumni z siebie, kiedy potrafimy siÚ powstrzymaÊ od jakiejkolwiek reakcji, nawet w trakcie najwiÚkszego zamieszania albo podniecenia. Niektórzy myĂlÈ, ĝe na tym polega cierpliwoĂÊ. 54 / MiÚdzy rodzicami a dzieÊmi To, czego dzieci potrzebujÈ i co doceniajÈ, to wïaĂciwa reakcja rodziców. ChcÈ usïyszeÊ sïowa, które odzwierciedlajÈ ich prawdziwe uczucia. Nic dziwnego, ĝe nawet maïe dzieci, broniÈc siÚ przed gniewem ro- dziców, rzucajÈ im najgorsze oskarĝenie z moĝliwych: „Ty mnie nie kochasz!”. „OczywiĂcie, ĝe ciÚ kocham”, krzyczy rodzic tak gniew- nym tonem, ĝe zadaje kïam wïasnym sïowom, wcale nie uspokajajÈc dziecka. Rodzice nie odczuwajÈ miïoĂci, kiedy sÈ ěli i zdenerwowani. ZarzucajÈc rodzicowi brak miïoĂci, dziecko spycha go na pozycjÚ obronnÈ i tym samym sprytnie przenosi uwagÚ z siebie na rodzica. Tylko ci rodzice, którzy pozwalajÈ sobie na nieodczuwanie miïoĂci w sytuacjach, kiedy czujÈ gniew, mogÈ na takie oskarĝenie dziecka odpowiedzieÊ, nie przybierajÈc pozycji obronnej: „To nie jest czas na to, ĝeby mówiÊ o miïoĂci, ale pora na porozmawianie o tym, co mnie tak rozzïoĂciïo”. Im bardziej rozzïoszczony rodzic, tym wiÚksza potrzeba dziecka, ĝeby je uspokoiÊ. Jednak deklaracja miïoĂci wypowiedziana gniewnym tonem niezbyt podnosi dziecko na duchu. Nie sprawi, ĝe dziecko po- czuje siÚ kochane. Wprawi je tylko w zakïopotanie, poniewaĝ dziecko nie sïyszy sïów miïoĂci, ale szorstki, gniewny ton. Lepiej, ĝeby dziecko nauczyïo siÚ, ĝe nawet jeĂli rodzice siÚ zïoszczÈ, to nie oznacza to, ĝe je porzucÈ. Zanik ciepïych uczuÊ wobec dziecka jest tylko chwilo- wy — miïoĂÊ i troska pojawiÈ siÚ znowu, jak tylko zniknie, „ulotni siÚ” ich gniew. Jak radziÊ sobie z wïasnym gniewem? W dzieciñstwie nikt nas nie nauczyï, jak radziÊ sobie z gniewem jako smutnym aspektem rzeczywistoĂci. Nauczono nas, ĝe powinniĂmy czuÊ siÚ winni z powodu gniewu i godni potÚpienia za jego okazy- wanie. Z powodu takiego wychowania jesteĂmy przekonani, ĝe jeĂli odczuwamy gniew, to jesteĂmy zïymi luděmi. Gniew jest nie tylko wystÚpkiem, ale przestÚpstwem. WychowujÈc wïasne dzieci, chcemy PotÚga sïów / 55 okazaÊ im cierpliwoĂÊ, ale w rzeczywistoĂci chcemy byÊ tak cierpliwi, ĝe prÚdzej czy póěniej musimy wybuchnÈÊ. Boimy siÚ, ĝe nasz gniew moĝe negatywnie wpïywaÊ na dzieci, wiÚc tïumimy go w sobie, tak jak pïetwonurek wstrzymuje oddech podczas nurkowania. W obu przy- padkach moĝliwoĂÊ powstrzymywania siÚ jest raczej ograniczona. Gniew, tak jak zwykïe przeziÚbienie, jest stale powracajÈcym problemem. Moĝemy tego problemu nie lubiÊ, ale nie moĝemy go ignorowaÊ, moĝemy go dokïadnie znaÊ, ale nie moĝemy zapobiec je- go wystÚpowaniu. Gniew pojawia siÚ w przewidywalnych sytuacjach i sekwencjach zdarzeñ, a jednak jego pojawienie siÚ zawsze wydaje siÚ gwaïtowne i nieoczekiwane. Nawet jeĂli uczucie to nie trwa dïu- go, w danej chwili wydaje siÚ nie mieÊ koñca. Kiedy tracimy panowanie nad sobÈ, zachowujemy siÚ tak, jakbyĂmy stracili zdrowy rozsÈdek. Naszym dzieciom mówimy takie rzeczy i po- stÚpujemy z nimi w taki sposób, w jaki byÊ moĝe nie odwaĝylibyĂmy postÈpiÊ wobec naszych wrogów. Krzyczymy na nie, obraĝamy je i ata- kujemy. Kiedy jest juĝ po awanturze, czujemy siÚ winni i solennie obiecujemy sobie, ĝe podobne przedstawienie z naszym udziaïem juĝ siÚ nie odbÚdzie. Niestety co jakiĂ czas nieuchronnie dochodzi do kolejnych sytuacji, w których czujemy przypïyw gniewu, a nasze dobre intencje biorÈ w ïeb. Kolejny raz atakujemy te osoby, których dobru poĂwiÚcamy nasze ĝycie i szczÚĂcie. Obiecywanie sobie, ĝe wiÚcej nie wpadniemy w gniew, nie ma sen- su. To tylko dolewanie oliwy do ognia. Wpadanie w gniew, tak jak hu- ragan, jest czÚĂciÈ rzeczywistoĂci, którÈ musimy zaakceptowaÊ i byÊ na niÈ przygotowani. Spokój w domu, tak jak upragniony pokój na Ăwiecie, nie zaleĝy od nagïej zmiany ludzkiej natury na lepsze. Zaleĝy jednak od Ăwiadomie stosowanego sposobu postÚpowania, który me- todycznie redukowaïby napiÚcie, zanim ono siÚ nawarstwi i dopro- wadzi do wybuchu gniewu. Rodzice, którzy sÈ zdrowi emocjonalnie, to nie ĂwiÚci. SÈ Ăwiadomi swojego gniewu i potrafiÈ go respektowaÊ. TraktujÈ go jak ěródïo informacji, papierek lakmusowy swojej troski o dziecko. Ich sïowa odzwierciedlajÈ ich uczucia, poniewaĝ tacy rodzice nie ukrywajÈ 56 / MiÚdzy rodzicami a dzieÊmi swoich emocji. Poniĝej opisana zostaïa sytuacja, w której matka jedena- stoletniej dziewczynki zachÚciïa córkÚ do wspóïpracy, dajÈc upust swojej zïoĂci i jednoczeĂnie nie obraĝajÈc córki ani jej nie poniĝajÈc. Joasia wróciïa do domu, krzyczÈc od progu: „Nie mogÚ graÊ w ko- szykówkÚ. Nie mam koszulki”. Matka Joasi mogïa podsunÈÊ jej moĝli- we rozwiÈzanie problemu: „Zaïóĝ bluzÚ”. Mogïa teĝ pomóc córce w szukaniu koszulki. Zamiast tego postanowiïa wyraziÊ to, co napraw- dÚ czuje: „Jestem zïa i wĂciekïa. Kupiïam ci 6 koszulek do koszy- kówki i okazuje siÚ, ĝe albo siÚ gdzieĂ zawieruszyïy, albo je zgubiïaĂ. Twoje koszulki powinny leĝeÊ w szafie, ĝebyĂ wiedziaïa, gdzie ich szukaÊ w razie potrzeby”. Matka Joasi wyraziïa swój gniew bez obraĝania córki; skomento- waïa to w ten sposób: „Ani razu nie wróciïam do zadawnionych ĝali ani nie rozdrapywaïam starych ran. Nie obrzuciïam równieĝ córki epitetami: nie powiedziaïam jej, ĝe jest roztrzepana czy nieodpowie- dzialna. Po prostu opisaïam jej, co czujÚ i co musi zrobiÊ w przyszïo- Ăci, ĝeby uniknÈÊ nieprzyjemnoĂci”. Sïowa matki sprawiïy, ĝe Joasia przypomniaïa sobie, gdzie mogïa zo- stawiÊ koszulki. Pobiegïa ich szukaÊ do koleĝanki i do szkolnej szatni. W wychowywaniu dzieci jest miejsce na gniew rodziców. W rze- czywistoĂci w pewnych sytuacjach nieokazywanie negatywnych emocji wpïynÚïoby tylko na rozwiniÚcie siÚ w dziecku obojÚtnoĂci, a nie pozytywnych cech. Ci, którym naprawdÚ zaleĝy, nie mogÈ ciÈgle unikaÊ gniewu. Nie znaczy to jednak, ĝe dzieci potrafiÈ znieĂÊ wybuchy wĂciekïoĂci i przemocy ze strony rodziców; oznacza to, ĝe potrafiÈ znieĂÊ gniew rodzica i zrozumieÊ, co on oznacza: „Moja cierpliwoĂÊ ma swoje granice”. Gniew to emocje, za które rodzice muszÈ zapïaciÊ pewnÈ cenÚ, wiÚc nie warto ich wykorzystywaÊ nadaremno. Gniew nie powinien narastaÊ w trakcie wyïadowywania emocji. Lekarstwo nie moĝe byÊ gorsze niĝ choroba. Sposób wyraĝania gniewu powinien przynosiÊ rodzicowi ulgÚ, mieÊ pewne walory edukacyjne dla dziecka, ale nie powinien skutkowaÊ ĝadnymi efektami ubocznymi ani dla jednych, ani dla drugich. Dlatego nie powinniĂmy krzyczeÊ na nasze dzieci PotÚga sïów / 57 w obecnoĂci ich przyjacióï, bo w ten sposób dolewamy tylko oliwy do ognia, a sami jeszcze bardziej siÚ denerwujemy. Nie chcemy przecieĝ wywoïywaÊ lub podgrzewaÊ takich emocji, jak gniew, chÚÊ przeciw- stawienia siÚ, chÚÊ odwetu czy zemsty. WrÚcz przeciwnie — chce- my dziecku przekazaÊ nasz punkt widzenia na danÈ sprawÚ i rozïa- dowaÊ atmosferÚ. Trzy kroki do przetrwania ¿eby w spokoju przygotowaÊ siÚ do poradzenia sobie ze stresem, powinniĂmy zaakceptowaÊ nastÚpujÈce fakty: 1. Kiedy zajmujemy siÚ dzieÊmi, czasem po prostu ogarnia nas gniew. 2. Mamy prawo do gniewu bez poczucia winy czy wstydu. 3. Mamy prawo wyraĝaÊ to, co w danej chwili czujemy, z jednym wyjÈtkiem: moĝemy okazaÊ nasz gniew pod warunkiem, ĝe nie atakujemy osobowoĂci ani charakteru dziecka. Tymi zaïoĝeniami powinniĂmy siÚ kierowaÊ, opracowujÈc konkret- ne sposoby postÚpowania w chwili wzburzenia. Pierwszym krokiem do poradzenia sobie z negatywnymi emocjami jest ich zidentyfikowanie i nazwanie. DziÚki wypowiedzianym gïoĂno sïowom ostrzeĝenia kaĝda zainteresowana osoba bÚdzie mogïa zmieniÊ swoje zachowanie albo przedsiÚwziÈÊ Ărodki ostroĝnoĂci. Nasza wypowiedě powinna byÊ sformuïowana w pierwszej osobie: „Jestem rozdraĝniony” albo: „Jestem zdenerwowany”. JeĂli takie krótkie zdania i nasza smutna mina nie przyniosÈ efektów, naleĝy przejĂÊ do drugiego etapu — wyraĝamy nasz gniew z wiÚkszÈ intensywnoĂciÈ: „Jestem zïy”. „Jestem bardzo zïy”. „Jestem bardzo, bardzo zïy”. „Jestem wĂciekïy”. 58 / MiÚdzy rodzicami a dzieÊmi Czasami wystarczy wyraziÊ swoje uczucia (bez dodatkowych wyja- Ănieñ), ĝeby dziecko przestaïo siÚ niewïaĂciwie zachowywaÊ. W nie- których przypadkach musimy przejĂÊ do trzeciego etapu, czyli wyja- Ănienia, skÈd siÚ bierze nasz gniew, co w gïÚbi duszy czujemy i jakie to wzbudza w nas reakcje: „Kiedy widzÚ rozrzucone po podïodze buty, skarpetki, koszulki i bluzy, to wpadam w szaï. Mam ochotÚ otworzyÊ okno i wy- rzuciÊ caïy ten baïagan na Ărodek podwórka”. „Jestem bardzo zïy, kiedy widzÚ, jak bijesz swojego brata. Tak siÚ wkurzam, ĝe wpadam w szaï i zaczyna siÚ we mnie gotowaÊ. Nigdy nie pozwolÚ ci go skrzywdziÊ”. „Kiedy widzÚ, jak zaraz od stoïu pÚdzicie do telewizora i zosta- wiacie mnie z tymi brudnymi talerzami i garnkami, to czujÚ siÚ obraĝona. Jestem taka wĂciekïa, ĝe mnie krew zalewa. Mam ochotÚ wziÈÊ te wszystkie talerze i rzuciÊ nimi w telewizor”. „Wkurza mnie to, kiedy woïam ciÚ na obiad, a ty nie przychodzisz. Bardzo mnie to wkurza. MyĂlÚ sobie, ĝe skoro gotujÚ pyszny obiad, to powinnam zostaÊ doceniona, a nie jeszcze dodatkowo siÚ denerwowaÊ”. Takie podejĂcie pozwoli rodzicom na wyrzucenie z siebie gniewu bez obraĝania kogokolwiek. Ponadto moĝe byÊ dobrym przykïadem dla dziecka, jak wyraĝaÊ swój gniew w bezpieczny sposób. Dziecko uczy siÚ, ĝe jego zïoĂÊ nie jest jeszcze katastrofÈ i moĝe jÈ z siebie wyrzu- ciÊ bez robienia krzywdy komukolwiek. Taka lekcja wymaga czegoĂ wiÚcej niĝ tylko wyraĝenia przez rodziców swoich negatywnych uczuÊ. Wymaga od rodziców pokazania dziecku akceptowalnych, czyli bezpiecznych i nie obraěliwych, sposobów wyraĝania emocji, równieĝ tych negatywnych. DoroĂli równieĝ wolÈ, kiedy ktoĂ swój gniew wyraĝa w sposób, który nikogo nie obraĝa. Oto relacja ojca dziewiÚcioletniego Huberta: „Pewnego ranka wychodziïem do pracy, kiedy ĝona mi powiedziaïa, ĝe Hubert, bawiÈc siÚ w salonie piïkÈ, po raz drugi stïukï szybÚ w zabytkowym zegarze Ăciennym. Zdenerwowaïem siÚ i zapominajÈc PotÚga sïów / 59 o wszystkim, czego siÚ nauczyïem, naskoczyïem na syna: »Najwy- raěniej nie potrafisz uszanowaÊ naszych rzeczy! Poczekaj, aĝ wrócÚ z pracy. WymyĂlÚ ci takÈ karÚ, ĝe nie oĂmielisz siÚ wiÚcej graÊ w piï- kÚ w salonie«. ¿ona odprowadziïa mnie do drzwi i nie zdajÈc sobie sprawy z tego, ĝe szufladkowanie jest tak samo denerwujÈce i para- liĝujÈce dla dorosïych, jak dla dzieci, powiedziaïa: »O rany, ale siÚ gïupio zachowaïeĂ wobec Huberta«. Poniewaĝ kocham ĝonÚ, stïumiïem w sobie gniew i odpowiedziaïem jej: „Pewnie masz racjÚ”. Na poczÈtku byïem wĂciekïy tylko na syna, ale po tym, jak ĝona nazwaïa mnie gïupim, byïem zïy równieĝ na niÈ. Czuïem siÚ winny, ĝe wróciïem do dawnego sposobu reagowania i rozmawiania z dzieckiem, i nie potrzebowaïem jeszcze jej uwag. O wiele bardziej pomocna okazaïa- by siÚ taka uwaga: »Juĝ drugi raz Hubert stïukï szybÚ w zegarze — to bardzo denerwujÈce. Ciekawe, co moĝemy zrobiÊ, ĝeby uniknÈÊ takiego problemu w przyszïoĂci?«”. Ojciec Maïgosi miaï wiÚcej szczÚĂcia. Jego ĝona wiedziaïa, jak na niego wpïynÈÊ i równoczeĂnie go nie zdenerwowaÊ. Pewnego wieczoru siedmioletnia Maïgosia, kiedy jechaïa z rodzicami samochodem, rozpoczÚïa rozmowÚ: MA’GOSIA: Co znaczy sïowo „pizza”? OJCIEC: Pizza? Po wïosku to znaczy ciasto. MA’GOSIA: A co to znaczy farmaceuta? OJCIEC: Farmaceuta to inaczej aptekarz. MA’GOSIA: A co to jest bank? OJCIEC (zaczynajÈc siÚ denerwowaÊ): Wiesz, co to jest bank; to miejsce, w którym ludzie trzymajÈ pieniÈdze. MA’GOSIA: Czemu po dniu jest noc? OJCIEC (bardzo zdenerwowany): O rany, ale zadajesz duĝo pytañ. Kiedy sïoñce zachodzi, nie ma Ăwiatïa i nastaje noc. MA’GOSIA: Dlaczego ksiÚĝyc porusza siÚ za samochodem? MATKA: O, ciekawe pytanie! Czy wiesz, ĝe to pytanie intrygowaïo na- ukowców przez setki lat, wiÚc postanowili zbadaÊ dokïadnie ruch ksiÚĝyca? 60 / MiÚdzy rodzicami a dzieÊmi MA’GOSIA (z podekscytowaniem): O rany, to ja bÚdÚ naukowcem. PójdÚ do biblioteki i poszukam ksiÈĝki o ksiÚĝycu. Nie byïo wiÚcej pytañ. Matka wiedziaïa, ĝe odpowiadanie na py- tania dziecka tylko zachÚca je do zadawania kolejnych. Oparïa siÚ jednak pokusie przypomnienia o tym mÚĝowi. Pokazaïa mu zamiast tego, ĝe nie udzielajÈc córce bezpoĂredniej odpowiedzi, pomogïa jej zaspokoiÊ ciekawoĂÊ na wïasnÈ rÚkÚ. Matka Krzysia, która próbowaïa przekonaÊ swojego mÚĝa, ĝeby nie dyrygowaï dzieÊmi, opowiedziaïa mi takÈ historiÚ. Pewnego wieczo- ru siedziaïa z mÚĝem w kuchni swojego domku letniskowego, popi- jajÈc wino. Jej mÈĝ zauwaĝyï leĝÈcÈ na stole torbÚ plaĝowÈ, mokry strój kÈpielowy i piïkÚ. Zazwyczaj na taki widok mÈĝ reagowaï zde- nerwowaniem i gniewnym gïosem krzyczaï na dzieci: „Ile razy mam ci powtarzaÊ, ĝebyĂ odkïadaï swoje rzeczy na miejsce. W ogóle siÚ nie liczysz z innymi! MyĂlisz sobie, ĝe jesteĂmy twoimi sïuĝÈcymi, ĝeby zbieraÊ za tobÈ twoje rzeczy?”. Tym jednak razem spokojnym tonem zauwaĝyï: „WidzÚ na stole jakÈĂ torbÚ plaĝowÈ, mokry strój kÈpielowy i piïkÚ plaĝowÈ”. OĂmio- letni KrzyĂ wybiegï z salonu i wchodzÈc do kuchni, powiedziaï: „To chyba moje”, po czym zabraï rzeczy ze stoïu. Kiedy KrzyĂ wyszedï z kuchni, jego ojciec z radoĂciÈ w gïosie stwierdziï: „PamiÚtaïem o tych zasadach i one siÚ sprawdzajÈ!”. Matka Krzysia tak zakoñczyïa swojÈ opowieĂÊ: „Zamiast powie- dzieÊ mu: »A nie mówiïam?«, podniosïam kieliszek, ĝeby wznieĂÊ to- ast za sïowa, które zachÚcajÈ dzieci do wspóïpracy”. Jak reagowaÊ na zïoĂÊ dziecka? Kiedy dziecko jest zdenerwowane, nie moĝna go do niczego przeko- naÊ w sposób racjonalny. Kiedy dzieci siÚ zïoszczÈ, reagujÈ jedynie na emocjonalne ukojenie. Rodzeñstwo bawiïo siÚ w piwnicy. Nagle matka dzieci usïyszaïa straszny haïas, a póěniej krzyki i oskarĝenia. SzeĂcioletni Bolek wbiegï PotÚga sïów / 61 po schodach i wykrzyknÈï: „Beata zniszczyïa mojÈ twierdzÚ”. Jego mat- ka okazaïa mu wspóïczucie: „Och, to musiaïo ciÚ naprawdÚ rozïoĂciÊ”. „Tak, rozzïoĂciïo”. Bolek odwróciï siÚ na piÚcie i wróciï do zabawy. W ten sposób matce Bolka po raz pierwszy udaïo siÚ nie zaanga- ĝowaÊ w codzienne utarczki dzieci. Nie zadaïa fatalnego w skutkach pytania: „Kto zaczÈï?”, dziÚki czemu nie musiaïa wysïuchiwaÊ skarg syna i ĝÈdania zadoĂÊuczynienia jego krzywdzie. OdzwierciedlajÈc jego emocje, uniknÚïa odegrania nieprzyjemnej roli sÚdziego, oskar- ĝyciela i rozjemcy. W kolejnej historii peïen zrozumienia komentarz matki rozïado- waï napiÚtÈ atmosferÚ w domu. DziewiÚcioletni Dawid nie chciaï pójĂÊ do dentysty. Byï zïy i denerwowaï starszÈ siostrÚ TeresÚ, która powiedziaïa mu: „Dawid, doroĂnij!”. Te sïowa tylko bardziej rozzïo- Ăciïy jej brata, który zaczÈï siÚ zachowywaÊ jeszcze gorzej. Matka dzieci zwróciïa siÚ do córki: „Dawid jest dzisiaj zdenerwo- wany, bo boi siÚ wizyty u dentysty. Musimy byÊ dla niego wyrozumiali”. Jak za dotkniÚciem czarodziejskiej róĝdĝki Dawid siÚ uspokoiï. Poszedï do dentysty bez dalszego narzekania. ReagujÈc na zdenerwowanie Dawida, zamiast na jego irytujÈce zachowanie, matka sprawiïa, ĝe chïopiec siÚ odprÚĝyï i nie byï juĝ taki nieznoĂny. NastÚpna historia przedstawia dwa zupeïnie róĝne sposoby roz- ïadowania gniewu i frustracji u maïych dzieci. Jeden z nich powo- duje, ĝe dziecko odczuwa jeszcze wiÚkszÈ zïoĂÊ, a drugi rozïadowuje sytuacjÚ. Dwaj trzyletni chïopcy: Tomek i Jurek grali na dzieciÚcych cym- baïkach. Kiedy païeczka Jurka utknÚïa miÚdzy klawiszami, chïopiec siÚ zdenerwowaï i rozpïakaï. Jego matka go upomniaïa: „Nie ma po- wodu do pïaczu — nie naprawiÚ ci zabawki, dopóki nie przestaniesz krzyczeÊ”. Jurek nie przestaï pïakaÊ, wiÚc jego matka zabraïa mu zabawkÚ, co wywoïaïo u dziecka prawdziwy napad histerii. Z kolei kiedy païeczka Tomka utknÚïa miÚdzy klawiszami instru- mentu i chïopiec zaczÈï pïakaÊ, jego matka powiedziaïa: „Pïaczesz, poniewaĝ païeczka utknÚïa miÚdzy klawiszami. Musimy to napra- wiÊ”. Malec przestaï pïakaÊ. Od tego momentu za kaĝdym razem, 62 / MiÚdzy rodzicami a dzieÊmi kiedy païeczka blokowaïa siÚ w instrumencie, Tomek juĝ nie pïakaï, tylko przynosiï zabawkÚ mamie do naprawy. Matka Jurka napomniaïa go, zagroziïa mu, obwiniïa i ukaraïa, pod- czas gdy matka Tomka okreĂliïa, na czym polega problem, i podsu- nÚïa rozwiÈzanie. Dwunastoletnia Marysia wróciïa z teatru zdegustowana i wĂciekïa: MATKA: WyglÈdasz na niezadowolonÈ. MARYSIA: Jestem wĂciekïa! Dostaïam miejsce tak daleko od sceny, ĝe nie widziaïam przedstawienia. MATKA: Nic dziwnego, ĝe jesteĂ zdenerwowana. Nie ma siÚ z czego cieszyÊ, kiedy ma siÚ tak odlegïe miejsce. MARYSIA: No pewnie. Poza tym przede mnÈ siedziaï taki bardzo wysoki mÚĝczyzna. MATKA: No proszÚ, jakby tego byïo maïo, wokóï ciebie byïy same wysokie osoby. Tego juĝ za wiele. MARYSIA: WïaĂnie, tego byïo za wiele. ReagujÈc w ten sposób, matka Marysi zaakceptowaïa nastrój córki bez krytykowania jej i udzielania rad, co pomogïo dziewczynce uporaÊ siÚ z jej emocjami. Nie zadawaïa teĝ niepotrzebnych pytañ, np.: „Dla- czego nie poszïaĂ wczeĂniej, ĝeby zajÈÊ sobie lepsze miejsce?” albo: „Nie mogïaĂ poprosiÊ tego wysokiego mÚĝczyzny, ĝeby zamieniï siÚ z tobÈ miejscami?”. Skoncentrowaïa siÚ na rozïadowaniu gniewu córki. Reakcja, w której rodzic odzwierciedla negatywne uczucia dziecka oraz wyraĝa zrozumienie i wspóïczucie, potrafi skutecznie zmieniÊ zïy nastrój dziecka. Sïowo pisane moĝe byÊ Ăwietnym sposobem ukojenia uczuÊ, zra- nionych w wybuchu gniewu. Zarówno rodziców, jak i dzieci naleĝy zachÚcaÊ do wyraĝania swoich uczuÊ na piĂmie, czy to w tradycyj- nym liĂcie, czy elektronicznym e-mailu. Pewnego wieczoru trzynastoletnia Urszula zarzuciïa matce, ĝe ta weszïa do jej pokoju, otworzyïa jej biurko i przeczytaïa pamiÚtnik. PotÚga sïów / 63 Kiedy zrozumiaïa, ĝe jej oskarĝenia byïy bezpodstawne, Urszula po- stanowiïa przeprosiÊ matkÚ w liĂcie. Mamo, popeïniïam wïaĂnie najgorsze przestÚpstwo, jakie moĝe popeïniÊ osoba kierujÈca siÚ zasadami moralnymi. Swoimi oskar- ĝeniami unieszczÚĂliwiïam i okropnie zasmuciïam swojÈ mamÚ. WstydzÚ siÚ za to i czujÚ siÚ upokorzona. Zawsze dobrze o sobie myĂlaïam, ale teraz siebie nienawidzÚ. Kocham ciÚ, Urszula. Matka Urszuli bardzo siÚ zmartwiïa, poniewaĝ czytajÈc list, zdaïa sobie sprawÚ z tego, ĝe to wydarzenie nadszarpnÚïo u córki pozy- tywny wizerunek wïasnej osoby. PoĂwiÚciïa swój czas na uïoĝenie do córki listu, który przywróciïby jej szacunek do siebie. Kochana Urszulo, dziÚkujÚ, ĝe mi powiedziaïaĂ o swoim zmar- twieniu i smutku. To, co wydarzyïo siÚ poprzedniego wieczoru, byïo dla nas obu trudne, ale nie byïo tragediÈ. ChcÚ, ĝebyĂ wie- dziaïa, ĝe moje uczucia do ciebie w ĝadnym wypadku siÚ nie zmie- niïy. MyĂlÚ o tobie ciÈgle w ten sam sposób — ĝe jesteĂ uroczÈ osobÈ, która czasami siÚ zïoĂci i bywa zagniewana. Mam nadzie- jÚ, ĝe potrafisz sobie wybaczyÊ i ponownie zobaczyÊ siebie w po- zytywnym Ăwietle. Matka pomogïa swojej córce, zapewniajÈc jÈ o tym, ĝe wybuchy zïo- Ăci nie muszÈ zmieniÊ czyichĂ ciepïych uczuÊ do siebie czy innej osoby. CzÚsto po wybuchu zïoĂci na rodziców za to, ĝe nie sïuchajÈ ich argumentów, dzieci przedstawiajÈ swój punkt widzenia na piĂmie. Ojciec dziesiÚcioletniego Piotra opowiedziaï mi o takim zdarzeniu. W jego domu dzieci dostajÈ Ăwiadectwa, które mogÈ wymieniÊ na dodatkowy czas wolny przed snem. Pewnego wieczoru Piotr chciaï „kupiÊ” trochÚ czasu przed snem, wykorzystujÈc Ăwiadectwo, które zgubiï. Jego ojciec odmówiï uznania Ăwiadectwa, którego fizycznie nie mógï wziÈÊ do rÚki. Piotr wpadï w szaï i wybiegajÈc z pokoju, krzyczaï: „Ale przecieĝ mi je daïeĂ!”. Kiedy ojciec Piotra wszedï póě- niej do jego pokoju, zastaï na biurku list tej treĂci: 64 / MiÚdzy rodzicami a dzieÊmi Tato, jeĂli nie pozwolisz mi pójĂÊ póěniej spaÊ, to nie bÚdziesz sprawiedliwy, poniewaĝ: 1) oboje wiemy, ĝe daïeĂ mi to Ăwiadectwo; 2) wiesz, jak wyglÈda moje biurko, i ĝe wszystko gubiÚ; 3) wiesz, jak bardzo chciaïem wykorzystaÊ to Ăwiadectwo. Nie chcÚ byÊ nie- grzeczny, piszÈc ten list. ChcÚ tylko wyjaĂniÊ moje racje. Piotr. Kiedy ojciec przeczytaï ten list, zrozumiaï, ĝe Piotr pokazuje mu, jak naprawiÊ to, co siÚ miÚdzy nimi popsuïo. Byïa to równieĝ okazja wypróbowania waĝnej zasady wychowawczej. Kiedy to tylko moĝli- we, staraj siÚ wzmocniÊ u dziecka poczucie wïasnej wartoĂci. Dlate- go napisaï nastÚpujÈcÈ notkÚ: Synu, twój sposób rozumowania jest bardzo jasny, a argumenty bardzo przekonujÈce. Kiedy czytaïem twój list, musiaïem sobie przy- pominaÊ, ĝe zostaï on napisany przez mïodzieñca majÈcego niewiele wiÚcej lat niĝ 10. Do listu doïÈczam Ăwiadectwo. UĂciski. Tata. Podsumowanie Sïowa majÈ moc budowania i pobudzania do dziaïania lub zastra- szania i niszczenia. Kiedy dostrzegamy i doceniamy wysiïki dzieci, pomagamy im zyskaÊ wiÚkszÈ nadziejÚ i pewnoĂÊ siebie. Z kolei kie- dy oceniamy dziecko, wzbudzamy w nim niepokój i sprzeciw. Cho- ciaĝ oczywistym wydaje siÚ fakt, ĝe negatywne epitety („leniwy”, „gïupi”, „niedobry”) sÈ dla dzieci szkodliwe, to niespodziankÈ moĝe okazaÊ siÚ to, ĝe niekorzystne dla dziecka mogÈ siÚ okazaÊ okreĂle- nia pozytywne („dobry”, „doskonaïy”, „najlepszy”). Waĝne, ĝebyĂmy byli wobec dzieci pozytywnie nastawieni i otwarci. PowinniĂmy doceniaÊ wysiïki dziecka („Ale siÚ napracowaïeĂ”, „DziÚkujÚ za to, ĝe mi pomogïeĂ”), ale nie przyklejaÊ im etykiet ani nie oceniaÊ. Kiedy pojawiajÈ siÚ problemy, starajmy siÚ poszukaÊ dla nich rozwiÈzania, zamiast obwiniaÊ dziecko i je krytykowaÊ. Nawet nie- unikniony wybuch gniewu moĝe przebiegaÊ bez wyzwisk i obwinia- nia. Za umiejÚtnoĂciÈ komunikacji, opartej na trosce i zrozumieniu, powinien staÊ gïÚboki szacunek do dziecka.
Pobierz darmowy fragment (pdf)

Gdzie kupić całą publikację:

Między rodzicami a dziećmi. Przyjazne kontakty z pociechami
Autor:
, ,

Opinie na temat publikacji:


Inne popularne pozycje z tej kategorii:


Czytaj również:


Prowadzisz stronę lub blog? Wstaw link do fragmentu tej książki i współpracuj z Cyfroteką: