Cyfroteka.pl

klikaj i czytaj online

Cyfro
Czytomierz
01449 013977 17016297 na godz. na dobę w sumie
Między wzruszeniem a śmiechem - ebook/pdf
Między wzruszeniem a śmiechem - ebook/pdf
Autor: Liczba stron: 143
Wydawca: Impuls Język publikacji: polski
ISBN: 978-83-7308-433-9 Data wydania:
Lektor:
Kategoria: ebooki >> inne >> budownictwo
Porównaj ceny (książka, ebook, audiobook).

Inscenizacje szkolne mają swoją tradycję i gorących miłośników. Wnoszą w życie szkolne element odmiany, twórczego klimatu i poczucie przeżywania czegoś wyjątkowego. W prezentowanej publikacji Autorka zamieszcza porady jak wybierać tekst inscenizacji, czym się kierować przydzielając role, jak radzić sobie z muzyką i strojami, kogo zaprosić na premierę, jaki wpływ na dzieci ma odgrywanie ról. W książce znajdziemy pięć scenariuszy przedstawień szkolnych, w tym „Śpiącą królewnę” przystosowaną do możliwości pierwszoklasistów – adeptów szklonej sztuki aktorskiej, „Królewnę śnieżkę” – już nieco trudniejszą, dla uczniów klasy trzeciej nierymowany tekst bożonarodzeniowego przedstawienia „Wigilijne tajemnice zwierząt”. Wydanie drugie książki zostało wzbogacone o trzy nowe teksty. „Wizyta bajek” otwiera przed uczniami możliwości związane z prezentacją na scenie bardziej codziennego języka narracji. Teksty „Kłobuk Oczajdusza” i „Legenda o Łynie” wiążą się z regionem warmińsko-mazurskim, co nie ogranicza jednak możliwości wystawiania ich w dowolnym miejscu w kraju.

Znajdź podobne książki Ostatnio czytane w tej kategorii

Darmowy fragment publikacji:

MIÊDZY WZRUSZENIEM A ŒMIECHEM Dorota Klus-Stañska MIÊDZY WZRUSZENIEM A ŒMIECHEM Oficyna Wydawnicza „Impuls” Kraków 2004 © Copyright by Oficyna Wydawnicza „Impuls”, Kraków 2004 Redakcja wydawnicza: Wojciech Œliwerski Projekt ok³adki: Agata Fuks Korekta: Beata Bednarz ISBN 83-7308-433-9 Oficyna Wydawnicza „Impuls” Wydanie drugie, poszerzone 30-619 Kraków, ul. Turniejowa 59/5 tel. (012) 422-41-80, fax (012) 422-59-47 www.impulsoficyna.com.pl, e-mail: impuls@impulsoficyna.com.pl Kraków 2004 Pamiêci mojej Mamy poœwiêcam SPIS TREŒCI Szkolne przedstawienia, czyli jak to siê zaczê³o ................................. Z notatnika nauczyciela ........................................................................ 1. Rady i porady ............................................................................. 2. Z przymru¿eniem oka .................................................................. Œpi¹ca Królewna ................................................................................. Królewna Œnie¿ka w nowym wydaniu, 9 12 12 17 21 35 czyli spojrzenie w lustro ............................................................... 65 Wigilijne tajemnice zwierz¹t ................................................................. Wizyta bajek ......................................................................................... 77 K³obuk Oczajdusza ................................................................................ 107 Legenda o £ynie ................................................................................... 127 SZKOLNE PRZEDSTAWIENIA, CZYLI JAK TO SIÊ ZACZÊ£O Inscenizacje w szkole maj¹ swoj¹ tradycjê i gor¹cych mi³oœników. Wnosz¹ w szkolne ¿ycie element odmiany, twórczego klimatu i poczu- cie prze¿ywania czegoœ wyj¹tkowego. Pozwalaj¹ prze³amaæ wyblak³¹ szaroœæ szkolnej codziennoœci, czêsto ¿mudnej i zbyt powa¿nej jak na potrzeby dzieciêcej spo³ecznoœci. Dziœ zanik³a, niestety, tradycja odgry- wania domowych przedstawieñ, o których najm³odsze pokolenie mo¿e w najlepszym przypadku przeczytaæ w klasycznych pozycjach literatu- ry dla m³odzie¿y. I tylko szko³a pozosta³a miejscem, gdzie mo¿emy pielêgnowaæ ten rodzaj twórczej wspó³pracy, zanurzenia siê w œwiecie z pogranicza fikcji i prawdziwych uczuæ oraz doœwiadczeñ. Czêsto jed- nak zdarza siê, ¿e w trosce o realizacjê zagadnieñ programowych (trak- towanych jako litera, a nie intencja programu), nawykowo ograniczaj¹c siê do schematycznych, wypróbowanych po wielekroæ konspektów lek- cji, zapominamy o edukacyjnych walorach przestawieñ lub zadowala- my siê krótkimi scenkami odgrywanymi w trakcie lekcji. Te ostatnie maj¹, oczywiœcie, swoje znaczenie, ale lepiej bêdzie, gdy zostan¹ przez nauczyciela potraktowane jako æwiczenie, rodzaj wprawki do tych „praw- dziwych” spektakli, odbywaj¹cych siê w galowej atmosferze, z zapro- szonymi goœæmi – rodzicami i kolegami z innych klas. Zawarte w tym zbiorku scenariusze pochodz¹ z okresu istnienia za³o¿onej przeze mnie i prowadzonej przez osiem lat eksperymental- nej Autorskiej Szko³y Podstawowej „¯ak” w Olsztynie, która sta³a siê dla mnie, wieloletniego pracownika uczelnianego wydzia³u pedagogicz- nego, znakomitym wzbogaceniem mojego warsztatu pracy, zwi¹zane- go z kszta³ceniem nauczycieli. W „¯aku” realizowaliœmy alternatywny program nauczania oraz metodykê opart¹ na metodach aktywnych i respektowaniu wiedzy osobistej ucznia. Teatr znalaz³ w nim poczesne miejsce. Ka¿da klasa prezentowa³a co roku jedno lub dwa przedstawie- nia, poprzedzone kilkumiesiêcznymi przygotowaniami. Korzystaliœmy z tekstów ró¿nych autorów, czasem adaptowaliœmy niedramatyczne utwo- ry literackie, dziel¹c pierwowzór na role. Pisa³am te¿ w³asne teksty, 10 D. Klus-Stañska, Miêdzy wzruszeniem a œmiechem tworz¹c je niejako bezpoœrednio dla swoich uczniów, myœl¹c o konkret- nych dzieciach, bior¹c pod uwagê ich usposobienie, zami³owania, ma- rzenia i problemy. Sta³y siê one dla mnie bardzo wa¿nym zawodowo i osobiœcie elementem pracy. Pocz¹tkowo pomys³ na teatr zrodzi³ siê z chêci aktywizowania dzieci i sprawienia im przyjemnoœci. Jednak bardzo szybko dostrzeg³am ogromne walor y wychowawcze, kszta³c¹ce, a czasami wrêcz tera- peutyczne przygotowywanych przedstawieñ. Poczucie wspólnej od- powiedzialnoœci, samodyscyplina, koncentracja uwagi, koniecznoœæ pamiêciowego opanowania czasami d³ugich i nie³atwych tekstów, ra- dzenie sobie z sytuacj¹ stresow¹ w czasie przedstawienia i wreszcie niepunktowana ocen¹ satysfakcja z wykonanej pracy – wszystko to po- wodowa³o, ¿e teatr okaza³ siê znakomitym treningiem emocji, zacho- wañ spo³ecznych i intelektu. Sta³ siê te¿ szans¹ na odniesienie sukcesu przez dzieci maj¹ce trudnoœci z wykazaniem siê w innych dziedzinach, ujawni³ prawdziwe talenty, wykreowa³ mo¿liwoœæ obdarowywania naj- bli¿szych czymœ niematerialnym, a przecie¿ o ile¿ cenniejszym, bo zro- dzonym z w³asnego twórczego wysi³ku. Pojawi³a siê równie¿ inna korzyœæ, zwi¹zana z zaanga¿owaniem rodziców. Za ka¿dym razem byli widzami w naszym szkolnym teatrze. Szczerze mówi¹c, nie przewidywaliœmy, ¿e przedstawienia sprawi¹ im tyle radoœci, bêd¹ Ÿród³em tak g³êbokich emocji, jakie pojawiaj¹ siê w bardzo uroczystych momentach naszego ¿ycia. Dla niektórych rodzi- ców, bardziej zabieganych i czêsto wy³¹czonych niemal zupe³nie z co- dziennego obcowania z dzieckiem, by³y to jedne z nielicznych okazji, by w skupieniu i ciszy przyjrzeæ siê mu, gdy próbowa³o daæ z siebie to, co najlepsze. To w³aœnie pog³êbiaj¹ca siê w czasie prób moja znajomoœæ z dzieæ- mi, okazja do poznawania ich temperamentów, marzeñ, zamierzeñ, co- dziennych zmartwieñ i k³opotów spowodowa³a, ¿e postanowi³am napi- saæ kilka tekstów z myœl¹ o nich. Powsta³a w ten sposób wersja „Œpi¹cej Królewny”, przystosowana do mo¿liwoœci pierwszoklasistów – adep- tów szkolnej sztuki aktorskiej, potem „Królewna Œnie¿ka”, ju¿ nieco trudniejsza i wreszcie, dla uczniów trzeciej klasy, nierymowany ju¿ tekst bo¿onarodzeniowego przedstawienia „Wigilijne tajemnice zwierz¹t”. Szkolne przedstawienia, czyli jak to siê zaczê³o 11 Pisz¹c, mia³am przed oczyma odtwórców ról, mog³am sobie ³atwo wyobraziæ, kiedy bêd¹ siê œmiaæ, kiedy martwiæ, domyœla³am siê, kto wybierze role krótkie, a kto te trudniejsze, wymagaj¹ce wiêkszej pracy i wysi³ku. Szczególna pod tym wzglêdem by³a „Królewna Œnie¿ka”, w której kwestie krasnoludków powstawa³y niemal jako odbicie osobo- woœci moich ma³ych przyjació³. Mo¿e dlatego „Œnie¿ka” sta³a siê dla nas Ÿród³em gor¹cych dyskusji, ¿artów i przemyœleñ, o czym szerzej piszê dalej. Ale równie¿ kolejne klasy, dobieraj¹c dla siebie role, trak- towa³y jako zasadnicze argumenty: „To do mnie pasuje” lub „Nie, ja tak bym nie czu³, nie myœla³, nie mówi³”. Dlatego ka¿de kolejne przedsta- wienie, przygotowywane z now¹ grup¹ uczniów, wymaga dokonywania korekt w tekœcie, dopisywania czasem nowych fragmentów i modyfika- cji dotychczasowych. Obecne, drugie wydanie zbioru, jest wzbogacone o trzy kolejne tek- sty. Pierwszy z nich, „Wizyta bajek”, nie tylko otwiera przed uczniami nowe mo¿liwoœci, zwi¹zane z prezentacj¹ na scenie nieco innego, bar- dziej codziennego jêzyka narracji, ale stwarza równie¿ szansê podjêcia na lekcjach refleksji nad jego przes³aniem. Prowadzi nas ono w stronê dyskusji nad sposobami radzenia sobie z rozumieniem rzeczywistoœci i niewystarczalnoœci¹ samej naukowej racjonalnoœci, która mo¿e ³atwo doprowadziæ do negacji wartoœci tkwi¹cej w fantazjowaniu, wyobraŸni, poszukiwaniem g³êbszych sensów. Dwa kolejne teksty powsta³y w zupe³nie inny sposób i poza szko³¹ „¯ak”. Zosta³y napisane na zamówienie pani Ireny Matuszewskiej, en- tuzjastycznej i niezrównanej opiekunki amatorskiego zespo³u teatral- nego osób niepe³nosprawnych z Olsztyna. Wi¹¿¹ siê z regionem war- miñsko-mazurskim, gdzie ów zespó³ dzia³a³, co nie ogranicza jednak mo¿liwoœci wystawiania ich w dowolnym miejscu w kraju. To, co wy- ró¿nia te teksty, to fakt, ¿e sposób ich napisania pozwala na odegranie przedstawieñ nawet przez osoby, które ruchem nie mog¹ niczego wy- raziæ. Opis ruchu i dynamicznych sytuacji jest zawarty w s³owach, wiêc wystarczy pomin¹æ sugestie zawarte w didaskaliach. Moje oœmioletnie doœwiadczenia ze szkolnym teatrem w Autorskiej Szkole Podstawowej „¯ak” s¹ dla mnie niepodwa¿alnym dowodem na to, ¿e przedstawienia, które w starych ksi¹¿kach dla dzieci s¹ odgry- 12 D. Klus-Stañska, Miêdzy wzruszeniem a œmiechem wane przez ich bohaterów przed rodzicami lub mieszkañcami ca³ej miej- scowoœci, staj¹ siê niezwyk³¹ okazj¹ do tego, by uczniowie mieli poczu- cie spe³nienia, bycia kimœ znacz¹cym i zdolnym do dokonywania wspa- nia³ych rzeczy. Z NOTATNIKA NAUCZYCIELA Przygotowywanie przedstawieñ, a nawet samodzielne opraco- wywanie tekstów scenicznych, nie jest takie trudne, jak s¹dzi wielu nauczycieli. Oczywiœcie, dobrze jest korzystaæ z doœwiadczeñ innych, zw³aszcza gdy stawia siê pierwsze kroki w tworzeniu szkolnego teatru. Dlatego chcia³abym siê podzieliæ z Czytelnikami swoimi spostrze¿e- niami, jakie zgromadzi³am w czasie pracy z ma³ymi aktorami. Mog¹ one pomóc rozwiaæ ró¿ne w¹tpliwoœci, jakie sygnalizuj¹ czasem nauczy- ciele, z którymi spotykam siê w trakcie ich studiów, oraz omin¹æ trud- noœci techniczne, jakich na ogó³ nie jesteœmy w stanie przewidzieæ, nie maj¹c osobistych doœwiadczeñ. Poni¿ej spróbujê odpowiedzieæ na pytania, które siê najczêœciej poja- wiaj¹ w czasie rozmów prowadzonych z nauczycielami lub studentami kierunków pedagogicznych na temat mo¿liwoœci prowadzenia szkolne- go teatru. 1. RADY I PORADY Jak wybieraæ tekst inscenizacji? Odpowiedni dobór tekstu jest rzecz¹ bardzo istotn¹. Na decyzjê wp³y- waj¹ dwa wzglêdy: techniczny i merytoryczny. Techniczny wi¹¿e siê z liczb¹ ról, która powinna byæ dopasowana do liczby uczniów w klasie. Poniewa¿ zbyt sztywne trzymanie siê tej zasa- dy znacznie ograniczy³oby wybór dostêpnych przedstawieñ, trzeba do- konywaæ ró¿nego rodzaju modyfikacji w przydziale wypowiedzi sce- nicznych: Szkolne przedstawienia, czyli jak to siê zaczê³o 13 – niektóre role mo¿na podzieliæ na kilka osób, wprowadzaj¹c na przy- k³ad kilku narratorów, mieszczan, wiêksz¹ liczbê zwierz¹t itd.; na przyk³ad przygotowuj¹c przedstawienie „Królewna Œnie¿ka”, rolê Bajarki mo¿na podzieliæ miêdzy trzy osoby (zgodnie z tradycyjn¹ liczb¹ trzech wró¿ek), dodaj¹c do s³ów zapowiadaj¹cego przedsta- wienie Narratora fragment kwestii: Gra aktorów dech zapiera, Narratorzy powieœæ snuj¹, Czarodziejskie trzy Bajarki Czasem trochê dokazuj¹. – inne nadaj¹ siê œwietnie do ³¹czenia, jeœli liczba dzieci w klasie jest mniejsza od liczby postaci wystêpuj¹cych w scenariuszu (np. paŸ mo¿e wzi¹æ dla siebie teksty damy dworu, a mieszczanka mo¿e byæ jednoczeœnie kupcow¹); – mo¿liwe jest równie¿ (i wcale nietrudne) samodzielne dopisanie wypowiadanych kwestii, np. w celu wprowadzenia postaci dyrek- tora teatru, który wita i ¿egna widowniê; oto propozycja takiego fragmentu: Witamy Pañstwa w naszym teatrze I zapraszamy na baœñ na scenie. Nic Waszych wspomnieñ potem nie zatrze, Mo¿e wytrzecie ³z¹ potajemnie. Bowiem moc wzruszeñ na Was tu czeka, Lecz zaczynajmy, bo czas ucieka. – jeœli klasa jest bardzo liczna, niektórzy uczniowie mog¹ otrzymaæ takie zadania, jak: obs³uga reflektora, magnetofonu, odœpiewanie wprowadzaj¹cej piosenki, recytacja poetyckiego motywu itd.; – uczniowie dobrze radz¹cy sobie z tekstem mog¹ otrzymaæ dwie role do obsadzenia (nale¿y wówczas tylko przestrzegaæ zasady, by by³y to postacie sceniczne, które nie pokazuj¹ siê jednoczeœnie). 14 D. Klus-Stañska, Miêdzy wzruszeniem a œmiechem Inne wzglêdy, decyduj¹ce o wyborze odpowiedniego tekstu, maj¹ charakter merytoryczny: – Tekst powinien odpowiadaæ stopniem trudnoœci i tematyk¹ zain- teresowaniom uczniów. – M³odsi uczniowie ³atwiej opanowuj¹ role rymowane, nieco starsi równie dobrze radz¹ sobie z nied³ugimi kwestiami proz¹. – M³odsi „aktorzy” nie powinni przygotowywaæ przedstawieñ sk³a- daj¹cych siê z szybko po sobie nastêpuj¹cych pojedynczych s³ów lub zdañ, bo z trudem jeszcze kontroluj¹ przebieg dialogów, ³atwo siê rozpraszaj¹, machaj¹ rodzicom usadowionym na widowni i za- pominaj¹, ¿e oto czas na ich kwestiê. Znacznie lepiej jest wybraæ lub napisaæ kilkuwersowy tekst z³o¿ony z rymowanych s³ów. – W wypadku tekstu wartoœciowego pod wzglêdem edukacyjnym, maj¹cego interesuj¹ce walory sceniczne, ale na tyle „dziecinne- go”, ¿e obawiamy siê oporów ze strony nieco starszych uczniów marz¹cych ju¿ o tym, by ich traktowaæ jak przedstawicieli m³o- dzie¿y, mo¿na zaproponowaæ trzecio- lub czwartoklasistom przy- gotowanie inscenizacji dla kolegów z m³odszych klas albo dla zaprzyjaŸnionego przedszkola, zaakceptuj¹ wówczas role na przy- k³ad kacz¹t czy kwiatowych dzieci. – Gdy z ró¿nych powodów wybieramy tekst trudny (zawieraj¹cy skom- plikowane metafory, trudne s³ownictwo lub archaizmy), warto poœwiê- ciæ na jêzyku polskim nieco wiêcej czasu na jego opracowanie. Czym siê kierowaæ, przydzielaj¹c role? Przede wszystkim swoj¹ znajomoœci¹ uczniów, ich mo¿liwoœci pa- miêciowych, interpretacyjnych i manifestowanej przy ró¿nych okazjach sympatii do postaci o okreœlonym charakterze. Dziewczêta chêtnie przyjmuj¹ role ksiê¿niczek lub ma³ych zwierz¹t, ch³opcy – r ycerzy, myœliwych, królów, mêdrców. Wbrew oczekiwaniom najczêœciej braku- je chêtnych do roli królewicza, natomiast osoby bardziej powœci¹gliwe w zachowaniu z wdziêcznoœci¹ przyjm¹ rolê narratora. Najwiêcej trud- noœci nastrêczaj¹ zazwyczaj role macochy, brzydkich sióstr i z³ych cza- rownic. Ze wstydem przyznajê, ¿e w takich wypadkach ucieka³am siê Szkolne przedstawienia, czyli jak to siê zaczê³o 15 do „psychotechnik” i namawia³am do przyjêcia na siebie tego nie- wdziêcznego w odczuciu dzieci zadania, przekonuj¹c uczniów o wiêk- szych zdolnoœciach interpretacyjnych, ¿e sztuka bêdzie kompletn¹ klap¹, jeœli tej roli nie wezm¹ na siebie aktorzy tak utalentowani jak oni. Dotychczas – zawsze dzia³a³o. Przydzielaj¹c role, nale¿y siê dobrze ws³uchiwaæ w preferencje dzieci, choæ trzeba te¿ jasno stawiaæ sprawê, ¿e przedstawienie nie dojdzie do skutku, jeœli bêdzie szeœciu myœliwych i ani jednego zakochanego w ksiê¿niczce królewicza. W sukurs przychodz¹ tu czêsto uczniowie bardziej dojrzali, maj¹cy do siebie i swojego bycia na scenie swoisty dystans, cechuj¹cy siê poczuciem humoru lub po prostu bardzo przejê- ci powodzeniem przedstawienia. Tak by³o na przyk³ad w przypadku Na- talii, uczennicy IV klasy, która z braku innych chêtnych wziê³a na siebie rolê Heroda i odegra³a j¹ z du¿ym powodzeniem. Jak radziæ sobie ze scen¹, muzyk¹ i strojami? Zale¿y to w du¿ym stopniu od naszych zdolnoœci i czasu, jakim dys- ponujemy. Jeœli i talentów, i czasu mamy pod dostatkiem, mo¿emy so- bie ze wszystkim radziæ sami z pomoc¹ dzieci, na przyk³ad proste stro- je mog¹ byæ systematycznie przygotowywane w czasie zajêæ z plastyki i pracy-techniki. Innym rozwi¹zaniem jest nawi¹zanie wspó³pracy z ró¿nymi osoba- mi: nauczycielem muzyki, który dobierze nam fragmenty odpowied- nich utworów; z nauczycielem plastyki, któr y pomo¿e przygotowaæ barwn¹ scenografiê; z zaprzyjaŸnionymi studentami uczelni pedagogicz- nej lub uczniami szkó³ œrednich czy wreszcie z rodzicami. Warto tu dodaæ, ¿e jeœli rodzice przygotowuj¹ stroje dla swoich pociech, trzeba ustaliæ ich jednolit¹ konwencjê (np. stroje proste, symboliczne lub stroje widowiskowe, „teatralne”). Bez wzglêdu na to, na jakie rozwi¹zanie siê zdecydujemy, nie ulega w¹tpliwoœci, ¿e te elementy przedstawienia (muzyka, scenografia, cha- rakteryzacja) stanowi¹ znacz¹cy element ca³ego przedsiêwziêcia. Wp³y- wa to zarówno na ma³ych aktorów, jak i na widzów. Stworzenie odpo- wiedniego t³a daje wszystkim osobom uczestnicz¹cym w przedstawieniu 16 D. Klus-Stañska, Miêdzy wzruszeniem a œmiechem poczucie, ¿e dzieje siê coœ wyj¹tkowego, ¿e w³o¿ona w przygotowanie utworu praca nie posz³a na marne. Zw³aszcza muzyka pozwala uzyskaæ odpowiedni nastrój, wype³niæ luki czasowe niezbêdne dla zmiany sceno- grafii, zaznaczyæ pocz¹tek i koniec poszczególnych scen. Kogo zaprosiæ na premierê? Przedstawienie bêdzie mia³o dla ma³ych aktorów du¿o wiêksze zna- czenie emocjonalne, jeœli zostanie wystawione przed jak¹œ widowni¹. Liczba zaproszonych widzów zale¿y od naszych mo¿liwoœci lokalowych. Trzeba przy tym pamiêtaæ, ¿e nawet jeœli dysponujemy du¿¹ sal¹, to dzieci nie poradz¹ sobie na tyle z natê¿eniem g³osu, by byæ s³yszalnym równie¿ w dalekich rzêdach. Dlatego, zw³aszcza gdy mamy do czynienia z po- cz¹tkuj¹cym zespo³em, lepiej jest wystawiæ sztukê w zwyk³ej sali lek- cyjnej lub w œwietlicy ni¿ w du¿ej auli ze scen¹ czy sali gimnastycznej. Widzami mog¹ byæ przede wszystkim rodzice i koledzy z innych klas. Bardzo sympatyczne jest równie¿ powêdrowanie z kolejnym przed- stawieniem do zaprzyjaŸnionego przedszkola lub innej szko³y, nie- koniecznie podstawowej. Mieliœmy dobre doœwiadczenia z wystawia- nia sztuki przed studentami, którzy przyjêli naszych ma³ych aktorów niezwykle ciep³o i serdecznie. Na jedno z przedstawieñ zaprosiliœmy równie¿ wychowanków z oœrodka dla dzieci nies³ysz¹cych i wspomina- liœmy to spotkanie jako niezwykle sympatyczne. Czy odgrywanie ról w czasie przedstawieñ ma korzystny wp³yw na dzieci? W czasie rozmów ze studiuj¹cymi nauczycielami mia³am kilkakrot- nie okazjê rozmawiaæ na temat ich niepokojów zwi¹zanych z wp³ywem udzia³u w szkolnym teatrze na emocje dzieci, ich zachowanie i samo- ocenê. Spróbowaliœmy odpowiedzieæ sobie na pytanie, czy odgrywanie ról nie powoduje czegoœ, co moglibyœmy nazwaæ wejœciem w rolê akto- ra, prowadz¹cym do niedobrego poczucia gwiazdorstwa. Zastanawialiœmy siê, czy uzasadnione s¹ obawy przed zmanierowaniem dzieci, ¿¹daniem aplauzu czy zaburzeniem obrazu samego siebie. Szkolne przedstawienia, czyli jak to siê zaczê³o 17 Myœlê, ¿e s¹ to m¹dre niepokoje, prowadz¹ bowiem do bardzo wa¿- nych pytañ. Obserwujemy czasem gwiazdorskie zachowania dzieci, pra- gn¹cych za wszelk¹ cenê znajdowaæ siê zawsze w centrum zaintereso- wania, popisuj¹cych siê ha³aœliwie i mêcz¹co. U uczniów, u których tego rodzaju zachowania zosta³y wypielêgnowane przez rodziców, pojawia siê zagro¿enie utrwalenia takich reakcji i potrzeby ci¹g³ej prezentacji samego siebie, jeœli bêdziemy ich podobnie traktowaæ w szkolnym teatrze, obsadzaj¹c zawsze w g³ównych rolach lub przydzielaj¹c im kwestie „szar¿uj¹cych”, pewnych siebie bohaterów, maj¹cych znacz¹cy wp³yw na losy innych postaci w sztuce. Z drugiej strony w³aœnie teatr tworzy znakomit¹ szansê na wyciszenie niepo¿¹danych zachowañ, uczy pokory i koniecznoœci wspó³dzia³ania z innymi, zgody na eksponowanie innych postaci, panowania nad sob¹ i cierpliwoœci, gdy nauczyciel zajmuje siê pozosta³ymi osobami. M¹dry i wra¿liwy nauczyciel ³atwo dostrze¿e mo¿liwoœci, jakich dostarcza mu ka¿de przedstawienie oferuj¹ce ró¿norodne role, z którymi dzieci prze- cie¿ do pewnego stopnia identyfikuj¹ siê i które dziêki temu mog¹ spe³- niaæ okreœlone funkcje wychowawcze. Pamiêtajmy te¿, ¿e zdecydowana wiêkszoœæ dzieci prze¿ywa bardzo mocno i buduj¹co udzia³ w przedstawieniu. Ta forma spêdzania czasu nie bez powodu by³a tak doceniana w czasach, gdy ¿ycie rodzinne nie zosta³o zdominowane przez telewizjê i zredukowane w wyniku poddania siê presji tempa wspó³czesnego ¿ycia. Przedstawienie wymaga d³ugotrwa³ego wy- si³ku, nie od razu s¹ widoczne efekty ciê¿kiej pracy, a jednak przychodz¹ one na tyle szybko, ¿e dzieci dostrzegaj¹ cel i sens ¿mudnych nieraz æwi- czeñ i powtórzeñ. Ka¿dy, kto chocia¿ raz spróbowa³ tej formy pracy z dzieæ- mi, z pewnoœci¹ dostrzega ogromne walor y edukacyjne tkwi¹ce w tych wydarzeniach, odbiegaj¹cych atmosfer¹ i zaanga¿owaniem wszyst- kich uczestników od czêsto banalnej szkolnej codziennoœci. 2. Z PRZYMRU¯ENIEM OKA Nie bêdê udawaæ, ¿e prowadzenie szkolnego teatru by³o dla mnie Ÿród³em satysfakcji wy³¹cznie z powodu korzyœci edukacyjnych, jakie 18 D. Klus-Stañska, Miêdzy wzruszeniem a œmiechem on przynosi. Przygotowywanie przedstawieñ i ich prezentacja s¹ okazj¹ do znakomitej zabawy równie¿ dla nauczyciela. Prze¿ywa on rozmaite emocje i nadzieje. Irytuje siê, kiedy aktorzy okazuj¹ siê s³abo przygo- towani lub spóŸniaj¹ siê na próby. Roœnie z dumy, gdy inscenizacja zaczyna wyraŸnie nabieraæ kszta³tu i rozmachu. Chodzi popo³udniami zaprz¹tniêty tym, co odkry³ w swoich uczniach. Wzrusza siê, gdy naj- bardziej nieœmia³e osoby (zap³onione i skulone, ale przecie¿ wychodz¹ce na scenê), wypowiadaj¹ cichutko swoje kwestie. I wreszcie pok³ada siê ze œmiechu, obser wuj¹c rozmaite zakulisowe (a czasem, o zgrozo, przedkulisowe) potkniêcia, spory, wpadki. Jaka¿ rozpacz i oburzenie brzmia³y na przyk³ad w g³osie dziewcz¹t, gdy podczas przygotowañ do jase³ek przybieg³y do mnie z okaleczon¹ lalk¹ i ze skarg¹: „Pani Dorotko, ch³opaki znowu Jezusowi g³owê obe- rwali”. Przyznam szczerze, ¿e robi³am dobr¹ minê do z³ej gry, bo ogar- nê³o mnie takie rozbawienie, ¿e w ¿aden sposób nie mog³am zdobyæ siê na zagniewanie. Pamiêtam równie¿, jak modli³am siê w duchu ju¿ na premierze jase- ³ek, by nikt nie zauwa¿y³, gdy Wojtek, jako jeden z pastuszków, Ÿle toleruj¹c czas trwania spektaklu, powoli, ale metodycznie wyjad³ ca³y œrodek z bu³eczki, któr¹ pod koniec przedstawienia mia³ obdarowaæ nowo narodzonego Jezusa ze s³owami: A ja chlebek ci przynios³em œwie¿o upieczony, abyœ g³odny Jezu nie by³ dzisiaj urodzony. Zmuszeni s³ab¹ znajomoœci¹ kolêd przez dzieci ju¿ w czasie adwen- towego oczekiwania na przedstawienie jase³ek czêsto musieliœmy je œpiewaæ. W klasach, w których wiêkszoœæ dzieci w ogóle nie zna³a ko- lêd, trzeba by³o zaczynaæ próby znacznie wczeœniej, dlatego bywa³o, ¿e w czasie s³onecznego wrzeœniowego popo³udnia przez uchylone w kla- sie okno przechodnie mogli us³yszeæ, i¿ w szkole „¯ak” raduj¹ siê wszy- scy, bo oto „przybie¿eli do Betlejem pasterze”… Szkolne przedstawienia, czyli jak to siê zaczê³o 19 Wiele kolêd by³o dzieciom nieznanych, ale wytr wale je æwiczy³y w domu, nuc¹c sobie podczas zabaw. W³aœnie z takiego podœpiewywa- nia zrodzi³a siê anegdota, któr¹ opowiedzia³a nam jedna z matek. Przy- s³uchiwa³a siê synowi przypominaj¹cemu sobie kolêdy w swoim poko- ju, gdy nagle Konrad zaœpiewa³ z przejêciem w g³osie: Bo uboga by³a, Rondel z g³owy zdjê³a... Zrozumia³am wtedy, jak istotne jest omawianie z dzieæmi tekstów pisanych niewspó³czesn¹ polszczyzn¹, myœl¹c jednoczeœnie po cichu, ¿e z drugiej strony – niedok³adnoœæ w omawianiu mo¿e zrodziæ tyle zabawnych historyjek. Czasami ró¿ne dylematy prowadzi³y nawet do zmian w tekœcie sztu- ki. Kiedy dumna koñczy³am pisanie swojej pierwszej w ¿yciu adaptacji bajki (by³a to „Œpi¹ca Królewna”), w czasie rozdzielania ról okaza³o siê, ¿e ¿aden z ch³opców pod ¿adnym pozorem nie chce przyj¹æ roli Ksiê- cia. Po d³ugich pertraktacjach uda³o mi siê namówiæ Filipa, który jed- nak zastrzeg³ stanowczo: „Mogê byæ tym Ksiêciem, ale ca³owaæ na pewno nie bêdê!”. Zasiad³am wiêc w domu do komputera i zmieni³am wcze- œniejszy tekst o uroczystym poca³unku z³o¿onym na bladym czole Œpi¹- cej Królewny na s³owa: Tylko twoj¹ skroñ pog³aszczê, nim odejdê st¹d na zawsze wiecznym smutkiem opêtany... Tego rodzaju dzieciêce zastrze¿enia s¹ doœæ czêste i z pewnoœci¹ nale¿y je uszanowaæ, rezygnuj¹c ze zbyt powa¿nego traktowania tekstu. W czasie prób do przedstawienia Kopciuszka J. Brzechwy jedna z uczen- nic, Justynka przyjê³a rolê S¹siadki (wró¿ki) pod warunkiem, ¿e wytnie- my s³owa: A ja jestem stara i siwa. O, kobieca pró¿noœci! Przedstawienia szkolne nie mog¹ byæ za powa¿ne. Zbyt zasadniczy nauczyciel musi spróbowaæ poczuæ siê po trosze dzieckiem, jeœli chce, 20 D. Klus-Stañska, Miêdzy wzruszeniem a œmiechem by dla uczniów wspólna praca by³a Ÿród³em radoœci i satysfakcji, a pró- by przyczynia³y siê do tworzenia g³êbokich, przyjacielskich wiêzi miê- dzy pedagogiem i jego podopiecznymi. A jeœli nasi aktorzy myl¹ siê na scenie, podpowiadaj¹ donoœnym g³osem zamyœlonym kolegom, gubi¹ brzuchy z poduszek, œl¹ w œrodku aktu poca³unki spóŸnionemu tatu- siowi? No có¿, chcia³oby siê powtórzyæ za s³ynnym humoryst¹: „Œmiej siê, pan, z tego”.
Pobierz darmowy fragment (pdf)

Gdzie kupić całą publikację:

Między wzruszeniem a śmiechem
Autor:

Opinie na temat publikacji:


Inne popularne pozycje z tej kategorii:


Czytaj również:


Prowadzisz stronę lub blog? Wstaw link do fragmentu tej książki i współpracuj z Cyfroteką: