Cyfroteka.pl

klikaj i czytaj online

Cyfro
Czytomierz
00260 006125 13651807 na godz. na dobę w sumie
Miesięcznik  Kraków  wrzesień 2015 - ebook/pdf
Miesięcznik Kraków wrzesień 2015 - ebook/pdf
Autor: Liczba stron: 96
Wydawca: SELF-PUBLISHER Język publikacji: polski
ISBN: 1733-0459 Data wydania:
Lektor:
Kategoria: ebooki >> inne
Porównaj ceny (książka, ebook, audiobook).
Miesięcznik „KRAKÓW” ukazuje się z inicjatywy Prezydenta miasta Krakowa i członków Stowarzyszenia Kulturalno-Naukowego „KRAKÓW” od listopada 2004 roku. Redagowany jest przez grupę entuzjastów, którzy żyją sprawami miasta. Powstał w odpowiedzi na zapotrzebowanie wielu środowisk, które odczuwały dotkliwy brak forum dla rzeczowej prezentacji poglądów i popularyzacji problematyki godnych rangi i roli Krakowa.

W miesięczniku publikują wybitni profesorowie, twórcy i działacze kultury, gospodarki, znane osobistości, redagują go znani dziennikarze.

Wydawnictwo ciągle się rozwija. „KRAKÓW” zyskał uznanie Czytelników i kręgów opiniotwórczych. Redakcja stara się zjednywać społeczne poparcie dla wartościowych pomysłów, pozyskiwać dla tych idei najliczniejsze grono ludzi oddanych Krakowowi – niezależnie od poglądów ideowych i przekonań politycznych, dba o popularyzację należnej rangi Krakowa jako ośrodka jedynego, niepowtarzalnego i drogiego każdemu Polakowi.

Założenia ogólne:

Pismo niezależne, wydobywające to, co w Krakowie interesujące, godne pochwały i upowszechnienia, ale wykazujące także zainteresowanie zjawiskami negatywnymi, poddające je krytyce i dyskusji.

Aspekt ogólnopolski jest realizowany m.in. poprzez relacjonowanie zjawisk i imprez wykraczających poza granice Krakowa (festiwale, spektakle, wystawy itp.), a przede wszystkim prezentując zdanie wybitnych ludzi nauki na tematy interesujące szerszy ogół. Szczególne miejsce jest poświęcane osobom cieszącym się uznaniem i rozgłosem w kraju i za granicą.
Czasopismo interdyscyplinarne, szczególny nacisk kładące jednak na szeroko rozumianą sferę kultury.

Adresaci:

Adresatem jest ogół krakowian, ze szczególnym uwzględnieniem kół inteligencji, młodzieży, w tym studenckiej i licealnej. Nie znaczy to jednak, że krakowianie są wyłącznymi odbiorcami miesięcznika. „KRAKÓW” dociera również do Czytelników w całej Polsce zainteresowanych naszym miastem.
Znajdź podobne książki Ostatnio czytane w tej kategorii

Darmowy fragment publikacji:

na StRo naCh: 10 Krystyna Rożnowska Zagrożenie czai się w biodrze Producent zawiadomił, że jego endoprotezy biodrowe są złe, był gotów płacić za dodatkowe bada- nia, za wymianę implantów, nawet odszkodowania – ale ani minister- stwo, ani lekarze nie powiadomili pacjentów! 30 Jakub Ciećkiewicz Krew na plaży Powiedziałam do męża, popatrz, nowa atrakcja, fajerwerki. Po chwili wszyscy rzucili się do ucieczki, sły- szałam pisk, krzyk i płacz dzieci. 48 Janusz Baster Brakowało łutu szczęścia Istotą konspiracji, nawet wojsko- wej, nie były spektakularne akcje z bronią w ręku, a żmudna praca, nieefektowna, wykonywana zazwy- czaj w osamotnieniu i w stałym za- grożeniu życia. Ewa Dworzak-Żak Dani Karavan, mistrz sztuki prze s trzeni Karavan zaprasza widzów do wej- ścia w przestrzeń swych założeń rzeźbiarskich, a dzieci do zabawy tam. Można po nich się przecha- dzać, wspinać, zjeżdżać, wszędzie siadać, zaglądać do wnętrza, oglą- dać stamtąd okolicę. Okładka Plac Szczepański gościł przez chwi- lę monumentalną rzeźbę Michała Batkiewicza Chichot życia. Fot. Jacek Balcewicz 62 28 3 6 Jerzy Surdykowski My, bękarty PO-PiS-u Jan Widacki Napoleon Cybulski – po raz kolejny 7 Medioman PiS-u przepis na media 7 Ewa Lipska Radni ankieterzy 8 Witryna fotoreporterów 10 Krystyna Rożnowska 13 Zagrożenie czai się w biodrze Jan Pieszczachowicz Widok z greckiej plaży 14 andrzej Romanowski 18 19 Biografistyka solidarnościowa Jacek Balcewicz Sesja Komitetu Światowego Dziedzictwa UNESCO w Krakowie? ks. Robert nęcek Kościół w życiu publicznym 20 Kazimierz targosz Męskie sprawy. Rozmowa z urologiem, profesorem Piotrem Chłostą Jan Zych Wspomnienie lata 23 24 Sławomir Pietrzyk Rysuje się dobra przyszłość dla Nowej Huty 25 Kałuża przegrał 26 Jakub Łoginow Lasy nie pomogą chronić Krakowa przed smogiem Jacek Wojciechowski Rosja w oczach Zachodu Jakub Ciećkiewicz Krew na plaży 30 38 Stanisław Ługowski Rowerem po Krakowie i okolicach: Kleszczów – Aleksandrowice 40 Mateusz Drożdż 31 zapomnianych przez całe stulecie. Rozmowa z dr Kamilą Follprecht 43 Marcin Fabiański Renesansowe ogro dy królewskie na Wawelu 44 Wojciech Machnicki Orzeł biały i półksiężyc 46 Piotr hapanowicz Ks. Jan Chrzciciel Schindler, kontrowersyjny włodarz Wolnego Miasta Krakowa 48 Janusz Baster Brakowało łutu szczęścia 52 halina Kwiatkowska Moje konspiracje 54 Magdalena Wisiecka O Janie Maliszu... 56 Małopolska na wojnie 57 Mieczysław Czuma Moja ojczyzna 58 Bogna Wernichowska Stary, modrzewiowy dwór 62 Ewa Dworzak-Żak Dani Karavan, mistrz sztuki przestrzeni 66 Edward Chudziński W teatrze nie interesuje mnie wulgarna doraźność. Rozmowa z Adolfem Weltschkiem, dyrektorem Teatru Groteska 70 Małgorzata Lebda Sens mają dla mnie tylko te miejsca, do których wracam. Rozmowa z Magdaleną Bielską 71 Magdalena Bielska Wiersze 71 Krakowskie książki... 72 Marek Sołtysik Franciszek Bunsch, mistrz świadomego rytu 73 agnieszka Malatyńska-Stankiewicz 76 Lato z Operą Krakowską Jan Zych Targi Sztuki Ludowej 74 75 Grzegorz Kozakiewicz Najstarszy znany krakus Jacek Balcewicz To sam Kraków jest największym mecenasem krakowskiej kultury. Rozmowa z dr. Stanisławem Dziedzicem, dyrektorem Wydziału Kultury i Dziedzictwa Narodowego UMK 80 Krzysztof Miklaszewski Krakowski konterfekt Konrada Janusz M. Paluch Kronika kulturalna 84 86 anna Woźniakowska Odszedł mądry i dobry człowiek 87 Krzysztof Lisowski Wiersze 88 anna Woźniakowska Muzyka polska w Krakowie 90 Paweł Głowacki 91 Trochę złota w tych zapiskach Jan Pieszczachowicz Borzęcin, czyli świat 92 Marek Sołtysik Pierwszy obowiązek wolnego artysty 94 Maria Malatyńska Kamera na Kraków 96 Wieści z A–B „Kraków” – miesięcznik społeczno-kulturalny 31-027 Kraków, ul. Mikołajska 2, pokój 5; tel. 12 222 00 14; 661 22 82 82 www.miesiecznikkrakow.pl redaktor naczelny: Jan Pieszczachowicz jan.pieszczachowicz@krakow.krakow.pl zastępca redaktora naczelnego: Jerzy Piekarczyk jerzy.piekarczyk@krakow.krakow.pl sekretarz redakcji: Marian Szulc redakcja@krakow.krakow.pl kolegium: Jacek Balcewicz, Edward Chudziński, Krzysztof Lisowski, Jakub Łoginow, Wojciech Machnicki, Maria Malatyńska, Janusz Paluch, Lesław Peters, Andrzej Romanowski, Kazimierz Targosz stale współpracują: Ewa i Grzegorz Kozakiewiczowie, Piotr Koziarz, Małgorzata Lebda, Bogna Wernichowska, Elżbieta Wojnarowska, Anna Woźniakowska, Jan Zych opracowanie graficzne: Roman Banaszewski projekt układu typograficznego: Igor Banaszewski promocja i reklama: Edyta Wiśniowska edyta.wisniowska@krakow.krakow.pl wydawca: Stowarzyszenie Kulturalno-Naukowe KRAKÓW i Śródmiejski Ośrodek Kultury druk: Top-Druk Łomża, nakład: 3,5 tys. egzemplarzy Nie zamówionych materiałów redakcja nie zwraca Wszystkie prawa zastrzeżone © „Kraków” Jerzy Surdykowski My, bękarty PO-PiS-u Zmienia się polski krajobraz polityczny. Nie tylko dlatego, że mamy nowego i raczej nieoczekiwanego prezydenta, nie tylko dla- tego, że partia, z której on się wywodzi, jest na czele sondaży przed wyborami parlamentarnymi, a jej rządząca od ośmiu lat konku- rentka wydaje się chylić ku upadkowi. Nawet nie tylko dlatego, że niedawne wybory prezydenckie wyłoniły nową siłę polityczną, jaką jest enigmatyczny jeszcze ruch „antysystemowców” pod wo- dzą Pawła Kukiza, który uzyskał wtedy 20 procent głosów. To wiel- ka moc, choć on sam nie został wybrany. Warto przypomnieć, że Andrzej Olechowski startując piętnaście lat temu przeciw zabiega- jącemu o reelekcję Aleksandrowi Kwaśniewskiemu, zgarnął „tylko” 17 procent i wyrosła z tego potęga rządzącej przez 8 lat Platformy Obywatelskiej, choć dla Olechowskiego szybko zabrakło w niej miej- sca. Nade wszystko krajobraz ten zmienia się z przyczyn generacyj- nych i nie ma w tym nic niezwykłego. Wielkie postaci solidarno- ściowej opozycji, a potem epoki okrągłego stołu, które triumfalnie wdarły się do polityki w pełnych nadziei latach 90., albo odeszły na zawsze, albo w najlepszym razie chylą się ku starości. Nawet Jarosław Kaczyński stojący wciąż na czele najpotężniejszej dziś partii ma 66 lat. Szeroką ławą weszły do polityki młodsze pokole- nia, dla których historyczny konflikt miedzy „komuchami” a „so- lidaruchami” znaczy tyle, co zrzędzenie podstarzałego wujaszka. Wciąż młodych na szczytach władzy mniej u nas niż w demokra- cjach zachodnich, bo historyczni przywódcy są nieufni i zazdrośni, dość jest przykładów w największych partiach, w myśl starego po- wiedzenia Lecha Wałęsy o „wymianie zderzaków” albo o „wycina- niu tych, co podskoczyli za wysoko”. Dzisiejszy „zmierzch bogów” – nie jedynie w PO – szybko wyniesie ich w górę. Warto tylko zapy- tać, czy okażą się lepsi, czy zaledwie inni? Ale są też czynniki zewnętrzne. Zarówno NATO, jak Unia Europejska, o których tak długo marzyliśmy i na które tak długo patrzeliśmy z nadzieją, pokazały swe słabe strony. Wiemy dziś, że zaufanie musi być ograniczone, a Unia chwieje się w posadach jak nigdy dotąd. Słabnie potęga Ameryki i jej gotowość do angażowa- nia się poza strefą własnych interesów, rośnie moc Chin i wybijają- cych się potęg dotychczasowego „Trzeciego Świata”, zbroi się Rosja. Wojna, którą mieliśmy za zjawisko przynależne w Europie minio- nym epokom i ustrojom, toczy się dziś w sąsiadującym z nami kra- ju i wydaje się nie mieć końca. Szybki jeszcze w latach 90. wzrost gospodarczy w świecie uległ nieodwracalnemu spowolnieniu; za- miast obfitości środków, mamy permanentny kryzys. Islam nie jest dziś tylko obcą religią i kulturą, którą wypada tolerować, ale siłą zagrażającą Europie, a więc nam także. Horyzont okazuje się za- mglony, a na trasie naszej żeglugi miast rześkiej bryzy – napotyka- my niesprzyjące szkwały. Układ okrągłego stołu rozsypał się już dawno, choć niektórzy tego nie zauważyli, tropiąc zaciekle fantomy, których nigdy nie było albo szybko się rozwiały. Epoka „Solidarności” minęła chyba wraz z upad- kiem AWS w wyborach parlamentarnych 2001 roku. Wielu też o tym zapomniało, choć polityczni spryciarze wciąż odwołują się do tego mitu („tu staliśmy my, a tam ZOMO!”), tak jak inni szalbierze wciąż szargają mit powstania warszawskiego, naginając go do politycznych interesików. Teraz jednak mija coś jeszcze ważniejszego, co chmur- nie wróży na przyszłość: mija epoka spokoju, optymizmu i nadziei. Wszyscy byliśmy lemingami Nie ma działań bez konsekwencji. Nie ma skutków bez przyczy- ny. Nie ma nic za darmo. Jeśli prawie przez dziesięciolecie dwie najsilniejsze partie polityczne obrzucają się obelgami, jeśli nawza- jem obwiniają się o nadużycia niekoniecznie zawinione i popeł- nione, jeśli z pychą prezentują siebie jako jedyną zaporę przeciw diaboliczności konkurenta, to nie należy się dziwić, że karmiony tym elektorat przestał już wierzyć komukolwiek. Jeśli zamiast rozmowy o rzeczywistych problemach kraju i realnych sposobach ich rozwiązywania mamy współzawodnictwo reklam i sloganów, to powinno być oczywiste, że tak politycy, jak zwykli ludzie będą mieć programy za zbędne nudziarstwo, a obiecanki za realia. Jeśli kierunek politycznej debaty wyznacza hejter, a najważniejszym celem sztabów wyborczych jest dobra prezencja kandydata i jego rodziny przed kamerami, jeśli od intelektu bardziej pożądane jest sprytne hasełko i odebranie głosu przeciwnikowi, nie dziwmy się powszechnemu mniemaniu, że to normalne. Jeśli przez prawie dziesięciolecie obie partie uparcie pracowały, aby zniechęcić swój elektorat do obywatelskiej mądrości i uczynić zeń skłócone wa- tahy kibiców, to musiało dojść do dewastacji społeczeństwa oby- watelskiego nawet tam, gdzie ono powoli i z oporami się zakorze- niało. Chociaż jedna z nich ma obywatelskość w nazwie, a druga tak szlachetną wartość jak sprawiedliwość, to z zaciekłości starcia ludzie wyprowadzają wniosek, że wszystko to lipa, wartości służą do mydlenia oczu, a liczy się władza. No i mamy nieuchronny skutek: nazywa się Paweł Kukiz i jego zwolennicy. Nie twierdzę, że były muzyk jest złym człowiekiem: jest prawdopodobnie lepszy niż wszyscy dzisiejsi politycy razem wzięci. Jest tylko w tym, co się dzieje, zupełnie zagubiony i mak- symalnie wkurzony. Tak jak ja, ty, on, my wszyscy, obdzierani z obywatelskości, sprowadzeni do statusu kibola, a w najlepszym razie leminga. I tak jak my wszyscy pragnie, aby było inaczej i le- piej, tylko nie ma pojęcia, jak tego dokonać. Taka jest prawda o ge- nezie polskiego „ruchu oburzonych”. Przed dziesięcioleciem, przed pamiętnymi wyborami, które wy- niosły braci Kaczyńskich do władzy – a nawet krótki czas po nich – kwitło marzenie o zgodzie. Nadzieja z początku jeszcze jako tako realna, potem szybko obumierająca wobec ambicji, pychy i złości narastających po obu stronach. Popis, jaki dają mniej więcej od po- czątku 2006 roku obie główne siły naszego życia politycznego, jest rewią wzajemnych kalumnii i efektownych spotów telewizyjnych lub internetowych, mających najskutecznej obezwładnić przeciw- nika. Nigdy nie jest zaproszeniem do obywatelskiego dyskursu o Polsce i jej przyszłości. Być może wegetują jeszcze jakieś siero- ty po tamtym idyllicznie pomyślanym PO-PiS-ie. Ale za to wszę- dzie pełno ofiar tej zajadłej wojny – powiedzmy delikatnie – po- stu z karnawałem. To my, bękarty PO-PiS-u, wiemy, że tak dalej być nie może, ale nie wiemy wiele więcej. W imię doraźnej roz- grywki politycznej nastąpiła destrukcja tego, co dla demokracji najważniejsze. Jedyną drogą odbudowy polityki polskiej nie są żadne JOW-y ani JOB-y, ani tym bardziej zmiana finansowania partii. Jest nią stopniowa odbudowa obywatelskości nas wszyst- kich. Ale czy możliwa, skoro wiatry wieją w innym kierunku? No i sprzeczna z doraźnymi interesami tak partii, jak partyjniaków.  4 KRaKÓW WRZESIEŃ 2015 5
Pobierz darmowy fragment (pdf)

Gdzie kupić całą publikację:

Miesięcznik Kraków wrzesień 2015
Autor:

Opinie na temat publikacji:


Inne popularne pozycje z tej kategorii:


Czytaj również:


Prowadzisz stronę lub blog? Wstaw link do fragmentu tej książki i współpracuj z Cyfroteką: