Cyfroteka.pl

klikaj i czytaj online

Cyfro
Czytomierz
00214 004815 14460976 na godz. na dobę w sumie
Milion w zasięgu ręki. Poradnik zarządzania finansami. eBooki - ebook/pdf
Milion w zasięgu ręki. Poradnik zarządzania finansami. eBooki - ebook/pdf
Autor: Liczba stron: 168
Wydawca: Onepress Język publikacji: polski
ISBN: 978-83-246-3510-8 Data wydania:
Lektor:
Kategoria: ebooki >> poradniki >> finanse
Porównaj ceny (książka, ebook (-66%), audiobook).

Wystarczy 1 sekunda na podjęcie decyzji o zostaniu milionerem!!!

Samochód Jamesa Bonda. Złoty zegarek. Luksusowy sznur pereł. Koń pełnej krwi. Podróż dookoła świata. Mała wyspa na którymś z oceanów. Gwiazdka z nieba...

A Ty -- co zrobisz ze swoją fortuną?

Uwielbiasz zapach pieniędzy? A może wcale Cię one nie upajają, ale za to uwielbiasz rzeczy, które możesz sobie za nie kupić? Bez względu na Twoje pobudki ta książka pomoże Ci zdobyć spory kapitał na bardzo dobry początek. To tak, jakbyś już właściwie miał milion.

Książka Milion w zasięgu ręki jest efektem kilkunastu lat stałego zainteresowania rynkiem kapitałowym jej autora. Przez te lata zmieniał się rynek, powstawały nowe produkty finansowe, coraz więcej ludzi zaczynało swoją przygodę z obracaniem pieniędzmi i popełniało podstawowe błędy. Zebrany w takich warunkach bagaż doświadczeń pozwolił na sformułowanie wniosków i metod, dzięki którym Ty unikniesz nieprzyjemnych potknięć i wygrasz z czającą się za rogiem poczwarą kryzysu.

Inwestują bogaci, czy mnie się też opłaci?

Znajdź podobne książki Ostatnio czytane w tej kategorii

Darmowy fragment publikacji:

Milion w zasięgu ręki Poradnik zarządzania finansami Autor: Maciej Karsznia ISBN: 978-83-246-2317-4 Format: A5, stron: 168 Wystarczy 1 sekunda na podjêcie decyzji o zostaniu milionerem!!! Samochód Jamesa Bonda. Z³oty zegarek. Luksusowy sznur pere³. Koñ pe³nej krwi. Podró¿ dooko³a œwiata. Ma³a wyspa na którymœ z oceanów. Gwiazdka z nieba... A Ty — co zrobisz ze swoj¹ fortun¹? Uwielbiasz zapach pieniêdzy? A mo¿e wcale Ciê one nie upajaj¹, ale za to uwielbiasz rzeczy, które mo¿esz sobie za nie kupiæ? Bez wzglêdu na Twoje pobudki ta ksi¹¿ka pomo¿e Ci zdobyæ spory kapita³ na bardzo dobry pocz¹tek. To tak, jakbyœ ju¿ w³aœciwie mia³ milion. Ksi¹¿ka Milion w zasiêgu rêki jest efektem kilkunastu lat sta³ego zainteresowania rynkiem kapita³owym jej autora. Przez te lata zmienia³ siê rynek, powstawa³y nowe produkty finansowe, coraz wiêcej ludzi zaczyna³o swoj¹ przygodê z obracaniem pieniêdzmi i pope³nia³o podstawowe b³êdy. Zebrany w takich warunkach baga¿ doœwiadczeñ pozwoli³ na sformu³owanie wniosków i metod, dziêki którym Ty unikniesz nieprzyjemnych potkniêæ i wygrasz z czaj¹c¹ siê za rogiem poczwar¹ kryzysu. Inwestuj¹ bogaci, czy mnie siê te¿ op³aci? • Proste i zrozumia³e wyjaœnienia skomplikowanych mechanizmów finansowych. • Trzy skuteczne strategie inwestycyjne — inwestowanie systematyczne, strategia Darwina, ucieczka przed spadkami. • Magia procentu sk³adanego. • Zasady dzia³ania funduszy inwestycyjnych. • Wykresy, przyk³ady i studia przypadków. • Oraz wszystko to, co (na temat funduszy) ukrywaj¹ politycy. Spis treści Podziękowania ..............................................................................................5 O autorze ......................................................................................................7 Wprowadzenie ..............................................................................................9 Inwestują bogaci, czy nam się opłaci? 11 Miliard w jeden dzień — spełnienie snu ......................................................11 Sposób na 50 000 zł ....................................................................................12 Sposoby na zdobycie miliona Procent składany — jak to działa? Co jeszcze jest potrzebne, by zostać milionerem? Opowieść o trzech braciach 15 17 21 25 Fundusze inwestycyjne 29 Najlepszy sposób na milion .........................................................................29 Od kiedy można inwestować w fundusze inwestycyjne .............................30 Dlaczego krajowe fundusze akcyjne? ..........................................................31 Jak straciłem 458 000 zł? 33 M I L I O N W Z A S I Ę G U RĘ K I . P O R A D N I K Z A R Z Ą D Z A N I A F I N A N S A M I Stany Zjednoczone — milion dolarów od babci Bliźniacy Kup sobie volvo Ile tracisz, odkładając decyzję? Kryzys — niech będzie, a ja mam na mieszkanie 41 47 53 59 63 Strategie inwestycyjne 71 Strategia 1 — inwestuj systematycznie ....................................................... 73 Strategia 2 — strategia Darwina — eliminuj najsłabszych .......................... 76 Strategia 3 — uciekaj, gdy akcje spadają — strategia Defender ................. 87 Sprawdź działanie strategii Darwin + Defender ...................................... 101 Zrób sobie fundusz. Zasady działania funduszy inwestycyjnych 109 Podatki i opłaty 121 Podatki ...................................................................................................... 121 Opłaty ....................................................................................................... 133 Gdzie szukać informacji? Gdzie i jak inwestować? Tusk, Kurski, Niesiołowski, Kalisz i inni politycy — co wiedzą o funduszach, a czego Ci nie mówią? Podsumowanie Dodatkowe pytania i 600 zł dla Ciebie 137 151 159 163 165 4 Jak straciłem 458 000 zł? Ciężko mi o tym pisać czy też opowiadać. Cały czas czuję do siebie żal, że dopuściłem do takiej straty. Stwierdziłem jednak, że książka nie byłaby pełna bez tej opowieści i że najlepiej uczyć się na cudzych błędach. W tym rozdziale dowiesz się, jak straciłem prawie 500 000 zł i jak Ty możesz ustrzec się przed takim błędem. Oto jak do tego doszło. W czerwcu 1992 roku usłyszałem, że pracownicy funduszu inwe- stycyjnego Pioneer urządzają spotkanie, na którym będą tłumaczyli zasady inwestowania w fundusze inwestycyjne. Była to całkowita nowość na polskim rynku, a ja interesowałem się takimi nowymi rzeczami. Najlepiej, gdy jeszcze przychodziły prosto z Ameryki. Postanowiłem pójść na to spotkanie. Jednak samemu było mi trochę głupio, więc postanowiłem wziąć ze sobą jakichś znajomych. Studiowałem wtedy fizykę we Wrocławiu i poprosiłem dwóch swoich kolegów ze studiów, Zbyszka i Piotrka, by ze mną poszli: Chodźcie ze mną na spotkanie na temat inwestowania. Obaj zgodnie odpowiedzieli: Nie chce nam się, daj spokój, to nas nie interesuje. M I L I O N W Z A S I Ę G U RĘ K I . P O R A D N I K Z A R Z Ą D Z A N I A F I N A N S A M I Chodźcie ze mną, będzie ciekawie, proszę, nie chce mi się tam iść samemu — nalegałem. Dobra, pójdziemy, ale po spotkaniu posta- wisz nam piwo — łaskawie wyrazili zgodę. Poszliśmy, w sali wykładowej lekko zaciągający z amerykańska facet pod krawatem udowadniał, że inwestowanie w fundusze inwe- stycyjne jest najlepszą drogą do wzbogacenia się. Rzucał na ścianę folie (1992 rok, nie było jeszcze laptopów i projektorów) z koloro- wymi wykresami. Wszystkie odnosiły się do rynku amerykań- skiego, w Polsce Pioneer był pierwszym funduszem i nie miał jeszcze żadnej historii. Prelegent udowadniał, że systematyczne wpłacanie długoterminowe nie jest ryzykowne, a na pewno jest zyskowne. Przekonał mnie i Zbyszka. Piotrek pozostał sceptyczny. Twierdził, że Polska to nie Stany, że na pewno u nas to się nie uda, że ludzie w Polsce nie będą chcieli z tego korzystać, że lepiej jest żyć, niż głupio oszczędzać. Razem ze Zbyszkiem postanowiliśmy wpłacać systematycznie po 600 zł rocznie. Niektórzy jeszcze pewnie pamię- tają, że w 1992 roku operowaliśmy starymi złotymi i przeciętny Polak zarabiał kilka milionów złotych (tak, wszyscy byliśmy wtedy milionerami — i ja się pytam: komu to przeszkadzało?). Wpłaca- liśmy więc po 6 000 000 starych złotych. W dalszej części książki będę się już posługiwał nowymi złotymi i wszystkie przeliczenia dokonane zostaną automatycznie. 600 zł w 1992 roku to było na 2009 rok jakieś 3200 zł. W każdym razie wpłaciłem te 600 zł i nie- postrzeżenie minął rok, zbliżał się termin kolejnej wpłaty. Przed terminem wpłaty razem z moją narzeczoną, przyszłą żoną, jedyną i dotychczasową, pojechaliśmy na tydzień do Szklarskiej Poręby. Na tym wyjeździe trochę zaszaleliśmy i nieopatrznie wydałem o kilka złotych za dużo. Nie było mnie stać na to, by wpłacić pełną kwotę do funduszu. Stwierdziłem, że jak mam wpłacać mniej, to lepiej nie wpłacać w ogóle. 34 J A K S T R A C I Ł E M 4 5 8 00 0 Z Ł ? I tak moja inwestycja umarła śmiercią naturalną — tak samo, podej- rzewam, jak niejedna próba systematycznego oszczędzania. Jestem gotów się założyć, że Ty również masz takie próby za sobą i że rów- nież dokonałeś jednej lub kilku wpłat, po czym jakieś inne ważne sprawy odwiodły Cię od oszczędzania. Stwierdziłem, że jak zarobię większe pieniądze, to wtedy zainwestuję i się odkuję, a inwesto- wanie takich drobnych kwot nie ma najmniejszego sensu. W grudniu 2007 roku Zbyszek zaprosił nas na parapetówkę. Kupił właśnie 100-metrowe mieszkanie. Poszliśmy na imprezę i, jak to w czasie parapetówki, dobrze się bawiliśmy. W pewnym momencie Zbyszek powiedział: Maciek, chodź na taras, pokażę ci panoramę Wrocławia. Wyszliśmy. Jak to we Wrocławiu — kto nie był, niech żałuje — mieszkanie w centrum, to i widok godny centrum, śmiet- nik z lewej, śmietnik z prawej, ale mieszkanie naprawdę ładne. Maciek, chciałem ci podziękować — zaczął Zbyszek. Zdziwiłem się nieco. Zastanawiałem się, za co chciał mi podziękować. Nie widziałem powodu, dla którego trzeba mnie było wyciągać na taras i wyrażać tak poważnym tonem swoje podziękowanie. Widocznie na mojej twarzy widać było zdziwienie, ponieważ Zbyszek kon- tynuował: Pamiętasz, jak na początku lat 90. zaprosiłeś mnie na spotkanie dotyczące inwestowania? Nie do końca pamiętałem, ale po chwili ciężkiej pracy prawej, a może lewej, półkuli mózgu coś zaczęło mi świtać. Widzisz, ja od tamtej pory systematycznie wpła- całem na fundusz po 600 zł, indeksowałem to o wskaźnik inflacji, a we wrześniu tego roku, jak chciałem kupić to mieszkanie, to mia- łem na swoim koncie 229 000 zł. Sprzedałem swoje 45-metrowe mieszkanie, wziąłem niewielki kredyt hipoteczny i kupiłem to wspa- niałe 100-metrowe mieszkanie. I za to chciałem ci podziękować. Nie powiem, zrobiło mi się przyjemnie, jednak zdziwiłem się, skąd nagle takie podziękowanie za coś, co wydarzyło się 15 lat temu i co sam ledwo pamiętam. Spytałem o to Zbyszka. Widzisz, ostat- nio spotkałem Piotrka, pamiętasz go, prawda? — zapytał Zbyszek. 35 M I L I O N W Z A S I Ę G U RĘ K I . P O R A D N I K Z A R Z Ą D Z A N I A F I N A N S A M I Oczywiście, że pamiętam. Co u niego? — zapytałem. Zbyszek odpowiedział: No cóż, rozmawialiśmy z godzinę i strasznie się zdołowałem tą rozmową. Piotrek dalej pracuje w tej firmie, w której razem zaczynaliśmy, ma rodzinę, dwoje dzieci, mieszkanie na Krzy- kach i non stop narzeka. Całą godzinę narzekał, jak to jest ciężko, że ma mnóstwo kredytów, że ledwo wyrabia się ze spłatą rat za mieszkanie. Co będzie, jak straci pracę, że strasznie zazdrości mi tego, że mogę sobie pozwolić na wyjazdy zagraniczne, a on cały czas musi jeździć nad nasze morze i że ogólnie życie jest do bani. Uświadomiłem sobie wtedy, że przecież z Piotrkiem mamy to samo wykształcenie. Nie dość tego, zaczynaliśmy na tym samym stano- wisku w tej samej firmie, a Piotrek był nawet zdolniejszy ode mnie. Tylko ja jakoś zmieniłem cztery razy pracę i udało mi się trochę zaoszczędzić, a on pozostał w miejscu, w którym zaczynaliśmy. Przypomniałem sobie wtedy to spotkanie inwestycyjne, na które nas zaciągnąłeś, i przypomniałem sobie jego reakcję na to, że należy systematycznie inwestować. Zrozumiałem, że to w jakiś sposób określiło nasze dalsze życie. Za to chciałem ci podziękować. Pomy- ślałem sobie: O rany, jakie to głębokie, jestem naprawdę dobry. I wszystko byłoby dobrze, dalej byłbym w szampańskim nastroju, gdyby nie następne zdanie, które wypowiedział Zbyszek: A ty, Maciek, ile zarobiłeś na tych funduszach? W tym momencie przed oczami przemknęło mi całe moje życie. Przypomniałem sobie wtedy dokładnie ten rok, w którym po raz pierwszy zacząłem inwe- stować, i jak po roku miałem dość. Uświadomiłem sobie, ile stra- ciłem i że dopiero od 2000 roku inwestuję systematycznie z myślą o swojej przyszłości. Jednak odpowiedziałem: Swoje zarobiłem, nie było źle. A co Ty odpowiesz za 15 lat, gdy znajomy spyta Cię: Ile zarobiłeś na funduszach? Uśmiechniesz się wtedy, ciepło pomyślisz o swoim 36 J A K S T R A C I Ł E M 4 5 8 00 0 Z Ł ? życiu i odpowiesz: Och, całkiem nieźle, mam już jakieś 700 000 zł i jestem spokojny o swoją przyszłość. Przypomnisz sobie wtedy dzień, w którym czytałeś tę książkę, i będziesz zadowolony z decy- zji, jaką dzisiaj podjąłeś — o rozpoczęciu systematycznego inwe- stowania. A ja, cóż miałem Zbyszkowi odpowiedzieć? Szybko zmieniłem temat i zadałem mu pytanie o to, ile wpłacił przez te lata. Miałem nadzieję, że może 150 000 zł. Zbyszek powiedział, że wpła- cił około 33 000 zł. Poprosiłem go o jakieś wydruki, gdyż zaświtała mi myśl, że będzie dobrym przykładem w mojej pracy — jako osoba, która doszła do czegoś dzięki małej, a systematycznej inwe- stycji. Zbyszek pokazał mi te wydruki. Oto jak wyglądała inwestycja Zbyszka (wykres 3). Wykres 3 Wpłacił 33 800 zł, a wybrał we wrześniu 2007 roku 228 800 zł. Zdradzę Ci jeszcze jedną tajemnicę: Zbyszek nie jest znawcą giełdy czy funduszy. Stosował trzy proste strategie inwestycyjne, które będziesz miał okazję poznać w dalszej części książki. Nie 37 M I L I O N W Z A S I Ę G U RĘ K I . P O R A D N I K Z A R Z Ą D Z A N I A F I N A N S A M I kombinował, nie stresował się, jak mu inwestycja krótkotermi- nowo spadała. Wiedział, że inwestując długoterminowo, i tak wyjdzie się na swoje. Zbyszek zarobił dzięki procentowi składanemu. Sytuacja gieł- dowa w tym czasie nie była ani lepsza, ani gorsza niż teraz. Zobacz na poniższym wykresie (4), jak wyglądała inwestycja Zbyszka w po- równaniu do wykresu procentu składanego z historii o teściowej. Wykres 4 Oba wykresy są bardzo podobne. Już wiesz, dlaczego Zbyszek miał pieniądze na swoje nowe mieszkanie? Dlaczego tytuł rozdziału brzmi „Jak straciłem 458 000 zł?”. Ponie- waż w przeciwieństwie do Zbyszka mam kredyt na mieszkanie w wysokości 229 000 zł. Muszę więc najpierw zarobić 229 000 zł, by wyjść na zero. Potem zaś muszę zarobić drugie 229 000 zł, by dogonić Zbyszka. Na dzień dzisiejszy brakuje mi 458 000 zł. Tyle pieniędzy straciłem. 38 J A K S T R A C I Ł E M 4 5 8 00 0 Z Ł ? Ale to nie jest najgorsze, najgorsze dopiero Ci zdradzę. Po parape- tówce u Zbyszka i po przeliczeniu tego wszystkiego powiedziałem o tym mojej żonie. Zobaczywszy wykresy, zadała mi tylko jedno pytanie: Maciek, a gdzie my mamy te pieniądze, czemu my nie mamy zaoszczędzonych 230 000 zł? Nieśmiało próbowałem się tłumaczyć, że byłem młody i że oszczędzanie nie wydawało mi się wtedy dobrym pomysłem. Jak mogłeś być taki głupi? — skwitowała moje tłumaczenie tym stwierdzeniem. I wiesz co — ma rację. Sam się zastanawiam: Jak mogłem być taki głupi? Jak myślisz, jakie będzie następne 15 lat? Lepsze, gorsze czy takie same? Ile miałbyś pieniędzy, gdyby sytuacja rynkowa była taka sama jak w latach 1992 – 2007, czyli wszystkie kryzysy giełdowe i wszystkie czasy hossy powtórzyłyby się? Spotykamy się dzisiaj i zaczynasz inwestować od kwoty 3000 zł rocznie, co roku wpłacasz na fundusze tę kwotę, co roku indeksujesz ją o wskaźnik inflacji i za 15 lat realizujesz zyski ze swojej inwestycji. Jak myślisz, ile miałbyś pieniędzy, gdyby sytuacja giełdowa się powtórzyła, gdyby nie było ani lepiej, ani gorzej? Byłoby to około 1 144 000 zł (jeden milion sto czterdzieści cztery tysiące złotych). Wyobraź sobie, że siedzisz w fotelu, czytasz gazetę, a tu przychodzi do Ciebie czek na kwotę milion sto tysięcy złotych. Jak się czujesz? Na co wydasz te pieniądze? 39 Stany Zjednoczone — milion dolarów od babci W Polsce w fundusze można inwestować od 1992 roku, więc, moż- na powiedzieć — niedługo. W Stanach, jak pamiętacie, w otwarte fundusze inwestycyjne można inwestować od 1924 roku, a giełda liczy już ponad 200 lat. Wyobraź sobie, że jest marzec 2008 roku, właśnie przeglądasz stare rodzinne szpargały po praprababci. Jedyne, co wiesz, to to, że w latach 30. XX wieku babcia mieszkała w Stanach Zjednoczonych. Znajdujesz kilka zdjęć i kilka dokumentów. Jeden zwraca Twoją uwagę, wygląda jak jakiś certyfikat czy też dokument potwierdza- jący nabycie jakichś akcji lub czegoś podobnego. Okazuje się, że masz przed sobą dokument potwierdzający nabycie przez Twoją babcię 461,25 jednostek uczestnictwa jakiegoś amerykańskiego funduszu. Babcia wydała na to 500 dolarów. Zastanawiasz się, czy to jest coś warte. Może będzie z tego kilka groszy. Sprawdzasz dalej, fundusz nazywa się The Investment Company of America. M I L I O N W Z A S I Ę G U RĘ K I . P O R A D N I K Z A R Z Ą D Z A N I A F I N A N S A M I Włączasz internet i szukasz. Pierwsza niespodzianka: fundusz nadal istnieje, druga: okazuje się, że możesz zrealizować ten certy- fikat i otrzymać pieniądze. Wysyłasz zapytanie do Stanów o kwotę do wypłaty. W międzyczasie zbierasz trochę informacji o swojej babci. Zasta- nawiasz się, ile warte było 500 dolarów w 1934 roku. Po krótkich poszukiwaniach ustalasz, że za 500 dolarów można było w 1934 roku kupić nowy samochód — forda. Pamiętasz? Henry Ford w tamtych czasach powtarzał: Możesz wybrać każdy kolor samo- chodu, pod warunkiem że będzie czarny. Henry Ford jako pierwszy wprowadził taśmę produkcyjną do swoich fabryk i do perfekcji opanował masową produkcję, dzięki czemu mógł zaproponować dobre ceny na swoje samochody. Miał on również inne powiedze- nie, które bardzo mi się podoba, a brzmi ono: Myślenie jest jedną z najcięższych prac, dlatego tak niewielu się go podejmuje. Wracajmy jednak do naszej babci. Wiesz już, że za 500 dolarów można było w 1934 roku kupić nowy samochód. Ile warte są te pieniądze dziś? Tutaj pomocą służą dane dotyczące inflacji w USA. W 2008 roku 500 dolarów warte było około 8650 dolarów. Zarobki robotnika w 1934 roku wynosiły przeciętnie około 50 dolarów miesięcznie. Myślisz: „Jest dobrze. Istnieje szansa, że będę miał około 10 000 dolarów. Przyda się na drobne wydatki”. Mija tydzień, drugi, a Ty z niecierpliwością czekasz na odpowiedź z funduszu. Wreszcie jest, przychodzi. Szybko otwierasz maila i czytasz, widzisz jakąś kwotę, liczysz zera, nijak nie może Ci się to zgodzić. Prosisz sąsiadkę, która zna angielski lepiej od Ciebie, i razem próbujecie dojść do kwoty, która Ci się należy. Jednak nie chce wyjść inaczej, kwota, którą masz otrzymać, to 3 300 000 dolarów (trzy miliony trzysta tysięcy dolarów). Tak. Sprawdzasz jeszcze raz. Nadal to trzy miliony dolarów, nie chce być inaczej. A to wszystko dzięki wpłacie 42 S T A N Y Z JE D N O C Z O N E — M I L I O N D O L A R Ó W O D B A B C I w 1934 roku kwoty 500 dolarów i trzymaniu jej w jednym fundu- szu do 2008 roku. Bez żadnej strategii, bez zmian, bez kombino- wania. Poniżej znajduje się wykres (5) wartości tych 500 dolarów od 1934 roku. Wykres 5 Do lat 70. XX wieku nie bardzo coś widać, kwota była zbyt mała. Wykres (6) na następnej stronie przedstawia 15 lat tej inwe- stycji — od 1970 roku do 1985 roku. Gdybyśmy wzięli pod uwagę każdy inny okres obejmujący 15 lat, to wykres wyglądałby podobnie. Czy czegoś Ci on nie przypo- mina? Może wykres inwestycji Zbyszka? Na następnej stronie zestawienie obu wykresów (7). Wyglądają prawie tak samo, prawda? To właśnie jest magia pro- centu składanego. To on odpowiada za zyski zarówno u naszej babci, jak i u Zbyszka. Dobrze, ale na pewno ciśnie Ci się na usta jedno pytanie: Jaki szalony procent trzeba rocznie uzyskiwać, by 43 M I L I O N W Z A S I Ę G U RĘ K I . P O R A D N I K Z A R Z Ą D Z A N I A F I N A N S A M I Wykres 6 Wykres 7 mieć z 500 dolarów ponad trzy miliony? Tutaj po raz kolejny Cię zaskoczę: wystarczy rocznie mieć około 12,65 zysku. Taki zysk wystarczy, byś w 2008 roku mógł kupić sobie 200 nowych, prosto z salonu, Fordów Focusów. 44 S T A N Y Z JE D N O C Z O N E — M I L I O N D O L A R Ó W O D B A B C I Twoja babcia w 1934 roku zainwestowała kwotę wystarczającą na kupno jednego forda, po to, byś Ty mógł sobie kupić ich 200. Warto mieć taką babcię, prawda? Oczywiście każdy w tym momencie powie: „O rany, 75 lat, kto by chciał tyle czekać?”. I pewnie będzie miał rację, ale czy nie fajnie by było, gdyby jednak Twoja babcia nie myślała tylko o sobie i wpłaciła te 500 dolarów dla Ciebie? Pamiętasz historię o Zbyszku? Wspominałem w niej, że w 1992 roku wpłaciłem na fundusz 600 zł i nie kontynuowałem tej inwe- stycji. W 1992 roku 600 zł było jak 3200 zł dzisiaj. Nie wspomi- nałem, co zrobiłem z tymi pieniędzmi. Do dziś są w funduszach, inwestuję zgodnie ze strategią, którą poznasz w następnych roz- działach, i na dzień dzisiejszy (kwiecień 2009) mam uzbierane około 34 000 zł. Za 4 lata moja córka idzie na studia. Jeżeli dalej będę osiągał takie zyski, to powinienem mieć kwotę około 87 000 zł, co da jej jakieś 2000 zł miesięcznie. Jak myślisz, jak to pomoże jej i mnie? Czy nie warto jednak pomyśleć bardziej długoterminowo, niż tylko widzieć koniec własnego nosa? Z jednej wpłaty — 600 zł w 1992 roku — mam szansę dać swojej córce 2000 zł miesięcznie na studia. A to wszystko dzięki podjęciu odpowiedniej decyzji i sto- sowaniu prostej strategii inwestycyjnej, o której opowiem w następ- nych rozdziałach. 45
Pobierz darmowy fragment (pdf)

Gdzie kupić całą publikację:

Milion w zasięgu ręki. Poradnik zarządzania finansami. eBooki
Autor:

Opinie na temat publikacji:


Inne popularne pozycje z tej kategorii:


Czytaj również:


Prowadzisz stronę lub blog? Wstaw link do fragmentu tej książki i współpracuj z Cyfroteką: