Cyfroteka.pl

klikaj i czytaj online

Cyfro
Czytomierz
00262 005872 14497355 na godz. na dobę w sumie
Miłosna odnowa. Wielka miłość w dojrzałym związku - książka
Miłosna odnowa. Wielka miłość w dojrzałym związku - książka
Autor: Liczba stron: 256
Wydawca: Sensus Język publikacji: polski
ISBN: 978-83-246-3216-9 Data wydania:
Lektor:
Kategoria: ebooki >> psychologia i filozofia >> psychologia >> relacje damsko-męskie
Porównaj ceny (książka, ebook, audiobook).
Ta książka pomoże każdej parze w zdobyciu upragnionej miłości, kryjącej się za bezładem relacji międzyludzkich. Byłem świadkiem wprowadzania tej teorii w życie i mogę powiedzieć, że to działa!
lek.med. James A. Hall
Miłosna odnowa. Wielka miłość w dojrzałym związku jest jak mapa dla par szukających ścieżki do intymności, bliskości i namiętnej przyjaźni. To najbardziej praktyczna książka o relacjach między partnerami w związku, jaką kiedykolwiek miałam w rękach.
dr Marion Salomon
Miłosna odnowa. Wielka miłość w dojrzałym związku to wspaniała książka - jest to najbardziej przenikliwa i przekonująca pozycja poruszająca temat zawiłości związków małżeńskich, jaką kiedykolwiek czytałam.
Ann Roberts,
była prezes Rockefeller Family Fund

Bestseller według rankingu 'New York Timesa'
Ponad dwa miliony sprzedanych egzemplarzy


Pamiętasz początki swojego związku? Wzajemną fascynację, która przerodziła się w romantyczną miłość? Pierwszy dotyk, pocałunek, pierwsze wyjście do kina, długie spacery i rozmowy? Z czasem jednak miłość powszednieje, zaczynamy traktować ją jak coś oczywistego i przestajemy się starać. Oddalamy się od swojego partnera i brakuje nam motywacji, żeby podtrzymywać te więzi. A przecież wcale nie musi tak być. Płomień, który raz udało Wam się wzniecić, możne znów rozbłysnąć pełnym blaskiem. Książka przeznaczona jest dla wszystkich par, zarówno tych znajdujących się w długoletnim związku, jak i takich, które pragną od początku tworzyć dojrzałe miłosne relacje. Za pomocą serii sprawdzonych, opisanych jasno ćwiczeń, które można wykonywać w zaciszu własnego domu, możecie nie tylko dowiedzieć się czegoś więcej o sobie, swoich potrzebach i rzeczach, które Was bolą, ale też nauczyć się rozwiązywać wszelkiego typu problemy i kryzysy. Ta książka pomoże Wam stworzyć pełen miłości i wsparcia związek, w którym znajdziecie spokój i radość.

Zapoznajcie się koniecznie również z książką Miłosna odnowa. Program ćwiczeń dla par, która dostarczy Wam bezcennych wskazówek na temat aktywnej pracy nad Waszym związkiem.

Miłosna odnowa. Wielka miłość w dojrzałym związku
Znajdź podobne książki Ostatnio czytane w tej kategorii

Darmowy fragment publikacji:

Idź do Przykładowy rozdział Spis treści Katalog ksiazek Nowości Bestesllery Zamów drukowany katalog Twój koszyk Dodaj do koszyka Cennik i informacje Zamów cennik Zamów informacje o nowościach Wydawnictwo Helion SA 44-100 Gliwice tel. 032 230 98 63 e-mail: sensus@sensus.pl Miłosna odnowa. Wielka miłość w dojrzałym związku Autor: Harville Hendrix Ph.D. Tłumaczenie: Małgorzata Wróblewska ISBN: 978-83-246-3216-9 Tytuł oryginału: Getting the Love You Want: A Guide for Couples, 20th Anniversary Edition Format: 168×237, stron: 256 Ta książka pomoże każdej parze w zdobyciu upragnionej miłości, kryjącej się za bezładem relacji międzyludzkich. Byłem świadkiem wprowadzania tej teorii w życie i mogę powiedzieć, że to działa! lek.med. James A. Hall Miłosna odnowa. Wielka miłość w dojrzałym związku jest jak mapa dla par szukających ścieżki do intymności, bliskości i namiętnej przyjaźni. To najbardziej praktyczna książka o relacjach między partnerami w związku, jaką kiedykolwiek miałam w rękach. dr Marion Salomon Miłosna odnowa. Wielka miłość w dojrzałym związku to wspaniała książka – jest to najbardziej przenikliwa i przekonująca pozycja poruszająca temat zawiłości związków małżeńskich, jaką kiedykolwiek czytałam. Ann Roberts, była prezes Rockefeller Family Fund Bestseller według rankingu New York Timesa Ponad dwa miliony sprzedanych egzemplarzy Pamiętasz początki swojego związku? Wzajemną fascynację, która przerodziła się w romantyczną miłość? Pierwszy dotyk, pocałunek, pierwsze wyjście do kina, długie spacery i rozmowy? Z czasem jednak miłość powszednieje, zaczynamy traktować ją jak coś oczywistego i przestajemy się starać. Oddalamy się od swojego partnera i brakuje nam motywacji, żeby podtrzymywać te więzi. A przecież wcale nie musi tak być. Płomień, który raz udało Wam się wzniecić, możne znów rozbłysnąć pełnym blaskiem. Książka przeznaczona jest dla wszystkich par, zarówno tych znajdujących się w długoletnim związku, jak i takich, które pragną od początku tworzyć dojrzałe miłosne relacje. Za pomocą serii sprawdzonych, opisanych jasno ćwiczeń, które można wykonywać w zaciszu własnego domu, możecie nie tylko dowiedzieć się czegoś więcej o sobie, swoich potrzebach i rzeczach, które Was bolą, ale też nauczyć się rozwiązywać wszelkiego typu problemy i kryzysy. Ta książka pomoże Wam stworzyć pełen miłości i wsparcia związek, w którym znajdziecie spokój i radość. • Sztuka ponownego wzniecenia romantycznej miłości. • Rozwiązywanie konfliktów w dorosłym związku. • Podtrzymywanie wzajemnego rozwoju i wsparcia. • Zamiana stłumionej frustracji w empatię i zrozumienie. Zapoznajcie się koniecznie również z książką Miłosna odnowa. Program ćwiczeń dla par, która dostarczy Wam bezcennych wskazówek na temat aktywnej pracy nad Waszym związkiem. Spis treĂci W uznaniu dla Jo Robinson PodziÚkowania Przedmowa do wydania jubileuszowego Przedmowa do wydania z 2001 roku WstÚp do wydania z 1988 roku NIE¥WIADOME PARTNERSTWO CZ}¥m I 1 Tajemnica zauroczenia 2 Urazy z dzieciñstwa 3 Nasze imago 4 Romantyczna miïoĂÊ 5 Walka o wïadzÚ CZ}¥m II ¥WIADOME PARTNERSTWO 6 OsiÈganie ĂwiadomoĂci 7 Zaangaĝowanie 8 Tworzenie strefy bezpieczeñstwa 9 Poznawanie siebie i partnera/partnerki 10 Tworzenie curriculum 11 Kreowanie ĂwiÚtej przestrzeni 12 Portret dwóch zwiÈzków 5 7 11 23 29 35 43 57 65 77 93 105 117 129 149 163 181 4 M iï o s na o d n owa. W i e l k a m i ï o Ă Ê w do jrz aï y m z w i È z k u CZ}¥m III mWICZENIA 13 DziesiÚÊ kroków ku Ăwiadomemu partnerstwu Wykonywanie Êwiczeñ mWICZENIE 1. Wizja zwiÈzku mWICZENIE 2. Urazy z dzieciñstwa mWICZENIE 3. Analiza Imago mWICZENIE 4. Zmartwienia z dzieciñstwa mWICZENIE 5. Dialog rodzica z dzieckiem mWICZENIE 6. Profil partnera/partnerki mWICZENIE 7. Niedokoñczone kwestie mWICZENIE 8. Dialog Imago mWICZENIE 9. Decyzja o zaangaĝowaniu mWICZENIE 10. Wtórne romansowanie mWICZENIE 11. Lista niespodzianek mWICZENIE 12. Lista gier i zabaw mWICZENIE 13. Zalew miïoĂci mWICZENIE 14. ProĂba o zmianÚ zachowania mWICZENIE 15. Tulenie mWICZENIE 16. Zdobywanie kontroli nad negatywnoĂciÈ i eliminowanie jej mWICZENIE 17. Reintegracja zagubionych obszarów wnÚtrza mWICZENIE 18. Wizualizacja miïoĂci Szukanie profesjonalnej pomocy Przypisy koñcowe Bibliografia O Terapii ZwiÈzków Imago O autorach 209 211 213 215 215 216 217 218 219 220 222 224 226 226 227 228 231 232 234 235 237 239 249 253 255 7 ZAANGA¿OWANIE Dwa ĝycia tworzÈce wieczny sojusz — oto fenomen maïĝeñstwa*. D EN I S D E R O U GE M ON T KIEDY PARY PO RAZ PIERWSZY zgïaszajÈ siÚ do mnie po poradÚ, wiem o nich bardzo maïo. Jedyna pewnoĂÊ jest taka, ĝe osoby te utraciïy fundamentalnÈ ïÈcznoĂÊ ze sobÈ i znajdujÈ siÚ gdzieĂ na etapie walki o wïadzÚ. MogÈ przechodziÊ w danym momencie róĝne fazy tej peïnej cierpienia Ăcieĝki; mogÈ to byÊ nowoĝeñcy, próbujÈcy otrzÈsnÈÊ siÚ z szoku po odkryciu, ĝe poĂlubili niewïaĂciwÈ osobÚ; moĝe to byÊ maïĝeñstwo w Ăred- nim wieku, starajÈce siÚ poradziÊ sobie ze stresem wychowania nastoletnich dzieci, ro- bienia oddzielnych karier i przebywania w zwiÈzku, który przeksztaïciï siÚ w seriÚ nie- koñczÈcych siÚ bitew; moĝe to byÊ równie dobrze para ludzi w podeszïym juĝ wieku, która straciïa wzglÚdem siebie jakiekolwiek zainteresowanie i rozwaĝa moĝliwoĂÊ polu- bownego rozwodu. Bez wzglÚdu na okolicznoĂci mam powody, by zakïadaÊ, ĝe przemie- rzyli juĝ etap romantycznego zauroczenia i sÈ zagmatwani w konfliktach. Utracili coĂ, chcÈ to odzyskaÊ, ale nie wiedzÈ, jak to zrobiÊ. Na poczÈtku pracy podejĂcie moje oraz wielu moich kolegów po fachu koncentrowaïo siÚ na dotarciu do szczegóïów walki o wïadzÚ. Podczas pierwszych kilku sesji zwykle sta- raïem siÚ okreĂliÊ, czy gïówny problem danej pary miaï zwiÈzek z brakiem komunikacji, ĝyciem seksualnym, sferÈ ekonomicznÈ, rodzicielstwem, podziaïem na role, uzaleĝnieniem od alkoholu bÈdě narkotyków itd. W ciÈgu paru miesiÚcy pomagaïem im uĂwiadomiÊ so- bie te konkretne problemy. WaĝnÈ czÚĂciÈ procesu terapeutycznego byïo nauczenie ich * Fragment w przekïadzie wïasnym — przyp. tïum. 1 06 C zÚĂ Ê II ¥wiado me part ners two komunikowania siÚ ze sobÈ i bardziej bezpoĂredniego wyraĝania uczuÊ: „Powiedz Mary, jak czuïeĂ siÚ, kiedy to powiedziaïa” albo „ZwróÊ siÚ do George’a i wytïumacz mu, dla- czego odïoĝyïaĂ nagle sïuchawkÚ od telefonu”. Pod koniec kaĝdej sesji pomagaïem im wynegocjowaÊ rodzaj kontraktu, który okreĂlaï konkretne dziaïania. Na przykïad George miaï mówiÊ Mary co najmniej jeden komplement dziennie, w zamian za to Mary bÚdzie wyraĝaÊ swoje niezadowolenie za pomocÈ sïów, a nie uciekajÈc w milczenie. Byïo to standardowe, zorientowane na problem i rozwiÈzanie konfliktu doradztwo. Wielu tera- peutów wciÈĝ stosuje te metody. Podczas wizyt u mnie pary uczyïy siÚ wiele o sobie nawzajem i polepszaïa siÚ ich ko- munikacja. Jednak ku mojej konsternacji tylko niewielki odsetek potrafiï wykroczyÊ poza etap walki o wïadzÚ. Zamiast kïócenia siÚ o kwestie, które przywiodïy ich do mnie na te- rapiÚ, teraz walczyli ze sobÈ o to, kto pierwszy zïamaï zasady kontraktu. Czasem wydawaïo mi siÚ, ĝe moja funkcja ograniczaïa siÚ do zmierzenia i sformalizowania konfliktów. Pracowaïem wtedy jako podwïadny, wiÚc dzieliïem siÚ moimi frustracjami ze zwierzch- nikiem. Co robiïem ěle? Dlaczego pary przychodzÈce do mnie robiïy tak niewielkie po- stÚpy? WyglÈdaïo na to, ĝe dawaïem im jedynie kolejne powody do kïótni. Mój zwierzch- nik uĂmiechaï siÚ tylko porozumiewawczo, a potem strofowaï mnie za to, ĝe tak ĝywo interesujÚ siÚ tym, czy moi pacjenci sÈ czy teĝ nie sÈ w stanie siÚ zmieniÊ. JeĂli bÚdÈ chcieli siÚ zmieniÊ, zapewniaï mnie, to siÚ zmieniÈ. ByÊ moĝe mylÚ moje wïasne priorytety z ich priorytetami. MojÈ rolÈ, tïumaczyï mi, byïo nauczenie ludzi technik komunikacji, pomoc w zrozumieniu ich problemów i odesïanie ich do domu z tÈ wiedzÈ. Byïo to, zanim jeszcze odkryïem, ĝe terapia zwiÈzku nie moĝe ograniczaÊ siÚ do po- wierzchownych problemów, takich jak pieniÈdze czy ĝycie intymne. Pod powierzchniÈ tych wierzchnich trudnoĂci tkwiÈ znacznie powaĝniejsze kwestie. Jak powiedziaïa pewna kobieta: „Nasza walka ma gïÚbsze podïoĝe, którego inni terapeuci nie byli w stanie do- strzec, poniewaĝ nie umieliĂmy wyraziÊ sïowami naszego problemu. Jednak byï on iskrÈ rozpalajÈcÈ pomniejsze konflikty”. „GïÚbsze podïoĝe” problemu, o którym mówiïa moja pacjentka, jest czymĂ, co ïÈczy wiele par zgïaszajÈcych siÚ do mnie. Mnóstwo ludzi do- Ăwiadcza zerwania ïÈcznoĂci w dzieciñstwie. Oznacza to, ĝe ich rodzicom nie udaïo siÚ zaspokoiÊ ich elementarnych potrzeb, zwïaszcza potrzeby bezpieczeñstwa i silnej wiÚzi opiekun – dziecko. Wiele lat póěniej, kiedy wchodzÈ w intymny zwiÈzek z drugÈ osobÈ, podobne przerwanie ïÈcznoĂci moĝe przyczyniÊ siÚ do zniszczenia tej relacji. Nie od- czuwajÈ juĝ wiÚzi z partnerem lub partnerkÈ, czÚsto teĝ druga strona doĂwiadczyïa tego samego zerwania ïÈcznoĂci, przez co para traci czas na krytykowanie siebie nawzajem zamiast zaoferowaÊ sobie wsparcie i przyjaěñ. Lepsze zdolnoĂci komunikacyjne oraz kontrakty okreĂlajÈce zachowania nie pomagajÈ w zbudowaniu upragnionego mostu porozumienia. W koñcu zaczÈïem sobie zdawaÊ sprawÚ z tego, ĝe powinienem spojrzeÊ na terapiÚ zwiÈzku pod innym kÈtem. Kiedy nad tym rozmyĂlaïem, przypomniaïy mi siÚ sïowa Harry’ego Stacka Sullivana, psychiatry, który napisaï w latach piÚÊdziesiÈtych dwudzie- stego wieku ksiÈĝkÚ zatytuïowanÈ The Interpersonal Theory of Psychiatry (pol. Interpersonalna teoria psychiatrii). Tak w niej pisaï: „Nie jest tak bardzo istotne to, co dzieje siÚ wewnÈtrz R o z dz i aï 7 . Z a a n g aĝo w a ni e 1 07 jednostki; waĝne jest natomiast to, co dzieje siÚ miÚdzy dwiema jednostkami”. Przedys- kutowaïem tÚ kwestiÚ z Helen, a ona przypomniaïa mi o tym, ĝe Martin Buber, ĝydowski filozof religii, uwaĝa podobnie. W jego sïynnej ksiÈĝce pt. Ja i Ty, napisanej w tej samej dekadzie, co dzieïo Sullivana, wyjaĂniï, ĝe przedmiotem zainteresowania nie powinno byÊ „Ja” ani „Ty”, lecz ïÈcznik stojÈcy miÚdzy nimi, który nazywaï „ĂwiÚtÈ przestrzeniÈ”. Wedïug Bubera caïe ĝycie jest spotkaniem. Kiedy zastanawiaïem siÚ nad teoriami Bubera i Sullivana, nagle coĂ sobie uĂwiado- miïem. PomyĂlaïem, ĝe pracujÈc z parami, nie powinienem zajmowaÊ siÚ naturÈ kon- fliktu miÚdzy jednostkami, lecz jakoĂciÈ relacji miÚdzy nimi. Tylko wtedy mogïem pomóc im odtworzyÊ stabilnÈ ïÈcznoĂÊ. Kiedy poczujÈ siÚ pewniej w takim nowym zwiÈzku, bÚ- dÈ mogli zajÈÊ siÚ odzyskiwaniem utraconej wiÚzi, której doĂwiadczali dziesiÈtki lat wczeĂniej z opiekunami. Wzbogacony o tÚ wiedzÚ, zaczÈïem bardziej intensywnÈ pracÚ z pacjentami, kon- centrujÈc siÚ w mniejszym stopniu na powierzchownych problemach, a w wiÚkszym na przerwanej ïÈcznoĂci miÚdzy partnerami. Kiedy zaĂ pary przestaïy skupiaÊ siÚ na wyma- ganiu, by zwiÈzek speïniaï ich potrzeby, a zaczÚïy zwracaÊ uwagÚ na to, czego wymagaïa ta relacja od nich, zaczÚïy robiÊ duĝe postÚpy. POTRZEBA ZAANGA¿OWANIA PATRZkC NA PARY PRZEZ TEN NOWY PARADYGMAT, szybko przekonaïem siÚ o tym, iĝ pierwszym niezbÚdnym krokiem byïo poproszenie obojga partnerów, aby zaangaĝowali siÚ w proces terapii. JednÈ z gïównych zasad byïa zgoda na przeprowadzenie co najmniej dwunastu konsekutywnych sesji. Mieli za zadanie tak zorganizowaÊ sobie czas, by mogli zgïaszaÊ siÚ na kaĝde spotkanie. Powodem, dla którego siÚ na to zdecydowaïem, byïa wiedza zaczerpniÚta z wïasnego doĂwiadczenia oraz z przeprowadzonych badañ o tym, ĝe wiÚkszoĂÊ par porzuca terapiÚ, zanim dojdzie do skutku piÈta sesja. InteresujÈce, ĝe jest to mniej wiÚcej czas, w którym podĂwiadome kwestie zaczynajÈ wynurzaÊ siÚ na powierzch- niÚ ĂwiadomoĂci, co czÚsto wzbudza lÚk. Wszyscy wiemy, ĝe wypróbowanÈ i skutecznÈ metodÈ na obniĝenie poziomu lÚku jest unikanie. Niektóre pary reagujÈ na tego rodzaju stres, twierdzÈc, ĝe terapia tylko pogarsza ich sytuacjÚ. Inni mówiÈ, ĝe „nie znajdujÈ czasu”, by chodziÊ na spotkania. ZobowiÈzanie wobec dwunastu sesji pomaga zniszczyÊ problem unikania w zarodku. Nie oznacza to jednak, ĝe liczba dwunastu sesji jest wystarczajÈca w przypadku wszystkich par. Te osoby, które sÈ ze sobÈ bardziej skïócone, mogÈ potrze- bowaÊ rocznej, a nawet dïuĝej trwajÈcej terapii. UstanawiajÈc tÚ granicÚ, miaïem jednak przynajmniej pewnoĂÊ, ĝe partnerzy pozostanÈ ze mnÈ przez taki czas, który pozwoli po- pracowaÊ nad ich poczÈtkowymi oporami, wyeliminowaÊ lÚk, a oni w peïni zaangaĝujÈ siÚ w proces terapeutyczny. Podczas pracy nad Êwiczeniami zawartymi w tej ksiÈĝce równieĝ i Wam moĝe zdarzyÊ siÚ, ĝe poczujecie opór przed dokoñczeniem caïego procesu. Niektóre techniki bÚdÈ ïatwe — czasem nawet zabawne. Inne dostarczÈ nowych informacji o Was samych i bÚdÈ skïa- niaÊ do wzrostu i rozwoju. Podczas wykonywania bardziej skomplikowanych Êwiczeñ 1 08 C zÚĂ Ê II ¥wiado me part ners two moĝe pojawiÊ siÚ pokusa odïoĝenia ksiÈĝki na póïkÚ lub zmienienia instrukcji. SÈ to wïaĂnie chwile, kiedy powinniĂcie z caïego serca zaangaĝowaÊ siÚ w dokoñczenie pracy. Przekonacie siÚ, ĝe jeĂli przed rozpoczÚciem Êwiczeñ praktycznych zobowiÈĝecie siÚ do ukoñczenia caïego procesu i wykonywania technik dokïadnie wedïug instrukcji, ïatwiej bÚdzie Wam pokonaÊ opór. Kolejnym etapem terapii jest zdefiniowanie wizji zwiÈzku. Zanim usïyszÚ od partne- rów, co im siÚ nie podoba w obecnej sytuacji, najpierw chcÚ wiedzieÊ, jaki rodzaj relacji by ich satysfakcjonowaï. Jak by to byïo, gdyby znaleěli siÚ w upragnionym zwiÈzku? Okre- Ălenie wizji zwiÈzku przesuwa uwagÚ z przeszïych i teraěniejszych rozczarowañ na peïnÈ nadziei przyszïoĂÊ. Speïnienie tej wizji jest celem terapii. NakreĂlenie wizji zwiÈzku przychodzi pacjentom niespodziewanie ïatwo — nawet tym, którzy sÈ zagïÚbieni w chaosie walki. Na poczÈtek proszÚ o sformuïowanie kilku zdañ roz- poczynajÈcych siÚ od sïowa „my”, opisujÈcych zwiÈzek, który chcieliby mieÊ. Warunkiem jest uĝywanie czasu teraěniejszego, tak jakby przyszïoĂÊ juĝ miaïa miejsce. Oto kilka przy- kïadów: „Lubimy przebywaÊ w swoim towarzystwie”, „Nie mamy problemów finanso- wych”, „Wykonujemy wspólnie czynnoĂci, które przynoszÈ nam obojgu satysfakcjÚ”. Podczas jednej sesji pacjenci sÈ w stanie okreĂliÊ oddzielne wizje, wyodrÚbniÊ elementy wspólne i uksztaïtowaÊ z nich jednolity cel. Kiedy zgodna wizja zwiÈzku jest opracowana, proszÚ parÚ, by czytaïa jej treĂÊ codziennie, w formie Êwiczenia medytacyjnego. Stopniowo, dziÚki procesowi powtarzania, wizja zagnieĝdĝa siÚ w podĂwiadomoĂci. UMOWA ZAANGA¿OWANIA PO ZAKO”CZENIU PRACY NAD WIZJk, ma to miejsce zazwyczaj po drugiej, trzeciej sesji, proszÚ pary o zgodÚ na kolejne zobowiÈzanie, polegajÈce na pozostaniu razem przez co najmniej pierwsze dwanaĂcie tygodni terapii. Powód jest oczywisty: terapia zwiÈzku nie jest moĝliwa do przeprowadzenia, jeĂli zwiÈzek nie istnieje. Przez trzy miesiÈce para ma siÚ nie rozstawaÊ, ani nie koñczyÊ zwiÈzku w bardziej drastyczny sposób, na przykïad przez samobójstwo, morderstwo lub wejĂcie w obïÚd (mimo ĝe separacja lub rozwód sÈ najczÚĂciej wybieranymi opcjami, to jest teĝ znaczÈca mniejszoĂÊ, która ma poczucie, iĝ popadnie w szaleñstwo, zdarzaïy siÚ teĝ osoby, które fantazjowaïy na temat bardziej prze- raĝajÈcych opcji). Nazywam decyzjÚ o zrezygnowaniu z tych czterech dróg ucieczki umo- wÈ „Zaangaĝowania”. Podczas czytania czÚĂci III przekonacie siÚ, ĝe taka decyzja jest pierwszym Êwiczeniem, o którego wykonanie zostaliĂcie poproszeni1. SEPARATYSTA A UNIFIKATOR — DYNAMIKA STRONY ZWIkZKU CZ}STO REAGUJk na zobowiÈzanie zaangaĝowania w odmienny sposób. Zwykle jedna strona czuje ulgÚ, a druga zagroĝenie. Osoba odczuwajÈca ulgÚ to najczÚĂciej „unifikator”, ktoĂ, kto wyrósï w niespeïnionej potrzebie przywiÈzania. Osoba R o z dz i aï 7 . Z a a n g aĝo w a ni e 1 09 doznajÈca strachu to zwykle „separatysta”, ktoĂ, kto ma niezmiennÈ potrzebÚ autonomii. Powodem, dla którego unifikator odczuwa wytchnienie z powodu zobowiÈzania, jest fakt, ĝe gwarancja stabilnoĂci — trwajÈcej choÊby przez trzy miesiÈce — redukuje Ăwiadomy bÈdě nieĂwiadomy strach przed porzuceniem. (Unifikator nieustannie czuje ten rodzaj lÚku, jednak ból jest jeszcze silniejszy, kiedy zwiÈzek przechodzi kryzys). Niepokój sepa- ratysty wywoïany decyzjÈ pozostania z partnerem lub partnerkÈ bez wzglÚdu na okolicz- noĂci wiÈĝe siÚ z zamkniÚciem waĝnej dla niego drogi ucieczki, pobudzajÈc archaiczny lÚk przed pochïoniÚciem. Umowa zaangaĝowania ïagodzi zatem strach jednej ze stron, a zwiÚk- sza drugiej. Podczas okresu trwania tej umowy staram siÚ uspokoiÊ pacjentów, którzy czujÈ siÚ zïapani w sidïa. Przypominam im, ĝe umowa obowiÈzuje tylko przez trzy miesiÈce, a po upïywie tego czasu bÚdÈ mogli podjÈÊ wïasnÈ decyzjÚ. DziÚki temu, ĝe okres jest wyraěnie okreĂlony, wiÚkszoĂÊ osób radzi sobie z lÚkiem. Ponadto wyjaĂniam im, ĝe decyzja o pozo- staniu razem sprawi, iĝ druga strona stanie siÚ mniej nachalna i namolna. „Jednym z po- wodów, dla którego druga strona potrzebuje Pani/Pañskiej uwagi” — tïumaczÚ — „jest fakt, ĝe nie jest Pan/Pani emocjonalnie osiÈgalny/osiÈgalna. JeĂli zostaniecie razem i wspól- nie bÚdziecie pracowaÊ nad zwiÈzkiem, poczucie porzucenia, jakie odczuwa druga stro- na, zmniejszy siÚ i partner/partnerka nie bÚdzie odczuwaÊ potrzeby ciÈgïej pogoni za Panem/PaniÈ”. Paradoksalnie zobowiÈzanie do pozostania razem przez trzy miesiÈce moĝe dostarczyÊ separatyĂcie wiÚcej przestrzeni osobistej. ¥ledzenie reakcji czïonków zwiÈzku na decyzjÚ o pozostaniu razem przez okreĂlony czas pozwala lepiej przyjrzeÊ siÚ bardziej zïoĝonej dynamice separator – unifikator. Przez wiÚkszoĂÊ czasu partnerzy w zwiÈzku angaĝowali siÚ w swoistÈ przepychankÚ, starajÈc siÚ przemieĂciÊ niewidzialnÈ granicÚ zgodnie z wïasnym zapotrzebowaniem na autonomiÚ i przywiÈzanie. Zwykle kaĝda jednostka ma obsesjÚ na punkcie danej potrzeby; jedna osoba notorycznie robi krok w przód, starajÈc siÚ zaspokoiÊ potrzebÚ przywiÈzania i bli- skoĂci, druga wciÈĝ wycofuje siÚ, usiïujÈc zaspokoiÊ potrzebÚ autonomii. Niektóre pary pozostajÈ w tym dziwnym tañcu przez caïy okres trwania zwiÈzku. Inni doĂwiadczajÈ zadziwiajÈcego odwrócenia ról. Z rozmaitych powodów osoba, która zwykle szukaïa nieustannej bliskoĂci, teraz zaczyna nabieraÊ dystansu; z kolei stro- na, która ciÈgle uciekaïa, odwraca gïowÚ i pyta zaskoczona: gdzie podziaï siÚ poĂcig? Ku zaskoczeniu wszystkich separatysta nagle odczuwa pragnienie bliskoĂci. Schemat odwraca siÚ i teraz to uciekajÈca strona zaczyna gonitwÚ. Zupeïnie tak, jakby wszystkie pary dziaïaïy w zmowie, by utrzymaÊ miÚdzy sobÈ pewien dystans. Kiedy jedna osoba zaczyna wkraczaÊ na terytorium drugiej, ta instynktownie siÚ cofa; kiedy jedna strona opuszcza swoje teryto- rium, druga odczuwa potrzebÚ pogoni za niÈ. Jak dwa magnesy skierowane ku sobie stronami o takim samym ïadunku, równieĝ miÚdzy parÈ ludzi istnieje niewidzialna siïa utrzymujÈca pewien dystans. ZwiÈzek nie daje im wystarczajÈcego poczucia bezpieczeñ- stwa, by zbliĝyÊ siÚ do siebie bardziej. 1 10 C zÚĂ Ê II ¥wiado me part ners two NIEPOZORNE WYJ¥CIA EWAKUACYJNE PEWNA PARA, Z KTÓRk KIEDY¥ PRACOWA’EM, do perfekcji opracowaïa tÚ grÚ odpy- chania i przyciÈgania. Sylvia i Ricardo znaleěli sobie tyle wyjĂÊ ewakuacyjnych w rodzaju, który ja nazywam „niepozornym”, ĝe rzadko przebywali razem — wskaěnikiem sukcesu, jaki osiÈgnÚli w dziedzinie unikania siebie nawzajem, niech bÚdzie fakt, iĝ nie mieli sto- sunków intymnych od ponad trzech lat. Niepozorne wyjĂcia ewakuacyjne sÈ zwykle trudne do wykrycia; niemniej mogÈ w ogromnym stopniu przyczyniÊ siÚ do pozbawienia zwiÈz- ku energii i bliskoĂci. Poprosiïem SylviÚ i Ricarda, by spÚdzili razem jeden dzieñ na czynnoĂci, która obojgu sprawia przyjemnoĂÊ. NastÚpnego dnia, w niedzielÚ, uzgodnili, ĝe wybiorÈ siÚ na wyciecz- kÚ za miasto, a potem zjedzÈ kolacjÚ w restauracji. Tego samego ranka, tuĝ przed wyjĂciem, Sylvia zaproponowaïa, aby zaprosili ich wspól- nego znajomego, którego dawno nie widzieli, a który równieĝ lubiï takie wypady. Ricardo byï do tego pomysïu sceptycznie nastawiony, bo celem byïo spÚdzenie dnia we dwoje. Pytaï, dlaczego ĝona zawsze musi wszystko popsuÊ? NastÚpnie kïócili siÚ zawziÚcie jeszcze przez godzinÚ, po czym Ricardo daï za wygranÈ. Sylvia zadzwoniïa po znajomego, który z chÚciÈ zgodziï siÚ do nich doïÈczyÊ. Podczas oczekiwania na niego Sylwia poczytaïa gazetÚ i uporzÈdkowaïa dom, natomiast Ricardo zniknÈï w swoim maïym gabinecie, gdzie prze- glÈdaï rachunki. W koñcu znajomy zjawiï siÚ i caïa trójka wsiadïa do samochodu, by udaÊ siÚ za miasto. Podczas podróĝy mÚĝczyěni — rzekomo z powodu posiadania dïuĝszych nóg, które wyma- gaïy wiÚcej przestrzeni — usiedli z przodu, natomiast Sylvia usadowiïa siÚ z tyïu i czytaïa ksiÈĝkÚ. W czasie wycieczki na przemian rozmawiali ze znajomym, ale nie wspólnie ani ze sobÈ. Po powrocie do miasta znajomy udaï siÚ do domu, a para zaczÚïa siÚ zastanawiaÊ nad spÚdzeniem wieczoru. Zdecydowali siÚ pójĂÊ na kolacjÚ do restauracji, gdzie grano muzykÚ na ĝywo. Kiedy byli na miejscu, Ricardo zaproponowaï, by usiedli przy stoliku blisko ze- spoïu muzycznego, tak aby mogli lepiej sïyszeÊ muzykÚ. Zamówili posiïki i próbowali na- wiÈzaÊ jakiĂ dialog, jednak szybko z tego zrezygnowali, poniewaĝ muzyka byïa tak gïoĂna, ĝe nie mogli siÚ nawzajem usïyszeÊ. OpuĂcili restauracjÚ punktualnie kwadrans przed dwudziestÈ pierwszÈ, tak by wróciÊ do domu, zanim zacznie siÚ w telewizji ulubiony pro- gram. Natychmiast po wejĂciu do mieszkania odruchowo nalali sobie po drinku i usadowili na kanapie przed telewizorem. Sylvia udaïa siÚ na spoczynek okoïo dwudziestej trzeciej (tradycyjnie przestrzegajÈc mÚĝa, by nie piï za duĝo), a Ricardo pozostaï na kanapie do pierwszej nad ranem, rozkoszujÈc siÚ butelkÈ whisky i oglÈdajÈc telewizjÚ. Z niesamowi- tym kunsztem udaïo im siÚ spÚdziÊ caïy dzieñ razem, unikajÈc choÊby chwili bliskoĂci. Nie zdawali sobie z tego sprawy, lecz wziÚli niewidzialny rozwód. R o z dz i aï 7 . Z a a n g aĝo w a ni e 1 11 NIEWIDZIALNY ROZWÓD W MNIEJSZYM LUB WI}KSZYM STOPNIU bardzo wiele par znajdujÈcych siÚ na etapie walki o wïadzÚ zachowuje podobny schemat; organizujÈ swoje ĝycie tak, by praktycznie uniemoĝliwiÊ sobie bliskoĂÊ. Sposób, w jaki to robiÈ, jest czÚsto bardzo prostoduszny. Po zadaniu wszystkim moim pacjentom prostego pytania: „Co robi twoja partnerka/twój partner, by ciÚ unikaÊ?” udaïo mi siÚ sporzÈdziÊ listÚ zawierajÈcÈ ponad trzysta róĝnych odpowiedzi. Oto fragment tej listy: zgodnie z tym, co mówili mi moi pacjenci, druga strona zwiÈzku próbowaïa unikaÊ ich towarzystwa poprzez: czytanie powieĂci romantycznych, znikanie za drzwiami garaĝu, spÚdzanie godzin przy telefonie, polerowanie samochodu, spÚdzanie prawie caïego czasu z dzieÊmi lub przed komputerem, oddawanie siÚ kaĝdej znanej dziaïalnoĂci spoïecznej, poĂwiÚcanie siÚ ĝeglowaniu, przebywanie u mamy, romans, unikanie kontaktu wzrokowego, studiowanie kaĝdej strony gazety, zasypianie na sofie, oddawanie siÚ czynnoĂciom sportowym, spóěnianie siÚ na kolacjÚ, fantazjowanie pod- czas kochania siÚ, zasïanianie siÚ chorobÈ i zmÚczeniem, unikanie kontaktu fizycznego, opróĝnianie czterech butelek whisky co wieczór, spÚdzanie czasu w klubie Rotary†, kïa- manie, odmawianie zbliĝenia intymnego, uprawianie seksu zamiast kochania siÚ, ĝycie praktycznie na korcie tenisowym, wpÚdzanie siÚ w bulimiÚ, uprawianie dïugodystansowe- go joggingu, w kaĝdy weekend wyjeĝdĝanie na ryby, robienie zakupów, posiadanie wïa- snego mieszkania, marzenie na jawie, odmawianie rozmowy, palenie marihuany, granie w gry komputerowe do drugiej nad ranem, rozmawianie przez telefon komórkowy, nie- ustanne sprzÈtanie domu, masturbacjÚ, granie na gitarze, posiadanie osobnych kont ban- kowych, wzniecanie kïótni, przeglÈdanie czasopism, rozwiÈzywanie krzyĝówek, odma- wianie zgody na Ălub i przesiadywanie w klubach. Fakt, ĝe wiele par perforuje zwiÈzek wyjĂciami ewakuacyjnymi, podnosi doĂÊ istotne pytanie: dlaczego ludzie poĂwiÚcajÈ tyle czasu na unikanie bliskoĂci? IstniejÈ dwa dobre powody: gniew i strach. Dlaczego gniew? W fazie romantycznego zauroczenia partnerom ïatwo przychodzi nawiÈzanie bliskoĂci, poniewaĝ przepeïnieni sÈ oczekiwaniem speïnienia ich pragnieñ. Druga strona zwiÈzku wydaje siÚ byÊ mamÈ i tatÈ, lekarzem i terapeutÈ w jed- nej osobie. Kilka miesiÚcy lub lat póěniej, kiedy zaczynajÈ myĂleÊ, ĝe ich partner lub partnerka zaangaĝowani sÈ w ratowanie samych siebie, a nie ich, czujÈ siÚ zdradzeni. Zgoda milczenia zostaje przerwana. W odwecie zaczynajÈ wznosiÊ emocjonalne barykady. W gruncie rzeczy mówiÈ: „Odczuwam gniew, bo nie speïniasz moich potrzeb”. NastÚpnie zaczynajÈ szukaÊ satysfakcji i przyjemnoĂci na zewnÈtrz zwiÈzku. Jak zwierzÚ domowe wyciÈgajÈce gïowÚ poza ogrodzenie, by siÚgnÈÊ kÚpy zielonej trawy, tak i oni szukajÈ speï- nienia gdzie indziej. MÈĝ spÚdzajÈcy czas w pracy do póěnych godzin wieczornych, mimo ĝe wykonaï juĝ wszystkie obowiÈzki, ĝona, która caïy wieczór czyta dzieciom bajki na dobranoc, podczas gdy mÈĝ oglÈda telewizjÚ — obie jednostki usiïujÈ znaleěÊ przyjemnoĂÊ nieobecnÈ w zwiÈzku. † Rotary International (RI) jest stowarzyszeniem klubów Rotary na Ăwiecie, wyznajÈcym oficjalne credo „Sïuĝba na rzecz innych ponad wïasnÈ korzyĂÊ” — przyp. tïum. 1 12 C zÚĂ Ê II ¥wiado me part ners two Innym powodem, dla którego pary unikajÈ bliskoĂci, jest lÚk przed cierpieniem emo- cjonalnym, którego doĂwiadczyli w dzieciñstwie. Na poziomie podĂwiadomoĂci wiele osób reaguje na swoich partnerów i partnerki, tak jakby byli oni wrogami. Kaĝdy czïowiek — zarówno rodzic, druga strona zwiÈzku czy sÈsiad — uwaĝany przez stary mózg za ěró- dïo zaspokajania potrzeb i niespeïniajÈcy tej przypisanej mu funkcji jest przez niego katalo- gowany jako przyczyna cierpienia, które z kolei rozbudza widmo Ămierci. JeĂli nasz partner lub nasza partnerka nie dba o nas i nie realizuje naszych pragnieñ, jakaĂ czÚĂÊ nas zaczyna siÚ obawiaÊ, ĝe umrzemy, i jest gïÚboko przekonana, iĝ do tego przyczynia siÚ wïaĂnie druga strona zwiÈzku. Podstawowy brak troski w poïÈczeniu ze szturmem sïownej, a czÚsto równieĝ fizycznej agresji sprawia, ĝe partnerzy stajÈ siÚ dla siebie jeszcze wiÚk- szymi wrogami. PodĂwiadomoĂÊ przekonuje nas w takich wypadkach, abyĂmy unikali drugiej strony zwiÈzku, a zatem nie szukamy bardziej zielonej trawy, lecz wrÚcz uciekamy przed ĂmierciÈ. WïaĂciwym przykïadem ilustrujÈcym takÈ sytuacjÚ nie jest juĝ sielankowa scena, w której zwierzÚ domowe wyciÈga szyjÚ poza ogrodzenie, lecz taka, w której przera- ĝona antylopa ucieka przed lwem. W wiÚkszoĂci przypadków strach przed partnerem lub partnerkÈ jest nieuĂwiadomiony. Para zdaje sobie jedynie sprawÚ z tego, ĝe oboje odczuwajÈ wzglÚdem siebie lekki nie- pokój i wolÈ przebywaÊ w towarzystwie innych ludzi lub wykonywaÊ dodatkowe czynno- Ăci, oddalajÈce ich od siebie. Czasem tylko strach podpïywa bliĝej pod powierzchniÚ Ăwia- domoĂci. Pewna pacjentka powiedziaïa mi, ĝe jedynÈ chwilÈ, kiedy czuje siÚ w miarÚ bezpiecznie w towarzystwie mÚĝa, jest spotkanie ze mnÈ. MÈĝ nigdy nie znÚcaï siÚ nad niÈ fizycznie, jednak ich zwiÈzek byï tak konfliktowy, ĝe jakaĂ podĂwiadoma czÚĂÊ tej kobiety czuïa, iĝ jej ĝycie jest zagroĝone. REDUKCJA LICZBY WYJ¥m EWAKUACYJNYCH CO ROZUMIEM PRZEZ „WYJ¥CIA” i dlaczego tak waĝne jest ograniczenie ich liczby? Zasadniczo wyjĂcia te sÈ naszymi sposobami na okazanie uczuÊ, bez ubrania ich w sïowa. ’atwiej jest na przykïad zostaÊ w pracy do póěna niĝ zakomunikowaÊ drugiej stronie zwiÈzku, ĝe czujemy siÚ nieszczÚĂliwi za kaĝdym razem, kiedy przekraczamy próg miesz- kania. Mamy zrozumiaïy powód do tego, by dïugo pozostawaÊ poza domem — po prostu nie chcemy czuÊ siÚ przygnÚbieni. Podobnie powiedzenie partnerowi lub partnerce o tym, jak naprawdÚ czujemy siÚ, przebywajÈc w jego lub jej towarzystwie, wymagaïoby od nas nie lada odwagi. Duĝo ïatwiej jest pozostaÊ do póěna w pracy i uniknÈÊ podobnego dramatu i cierpienia. Jednak by uzyskaÊ zadowalajÈcy zwiÈzek, oboje partnerzy muszÈ ponownie wnieĂÊ energiÚ do zwiÈzku. Przede wszystkim bardzo trudno jest zidentyfikowaÊ problem, jeĂli obie strony trzymajÈ siÚ na dystans i unikajÈ siebie nawzajem. Co waĝniejsze, niemoĝliwe jest osiÈgniÚcie ïÈcznoĂci, dopóki partnerzy nie stanÈ siÚ fizycznie i emocjonalnie osiÈgalni. ChcÈc udzieliÊ pomocy przy ograniczeniu liczby wyjĂÊ ewakuacyjnych, zawsze pod- pieram siÚ zasadÈ znanÈ pod nazwÈ „stopniowa zmiana”2. Prawdopodobnie wszyscy po- R o z dz i aï 7 . Z a a n g aĝo w a ni e 1 13 sïugujemy siÚ tÈ reguïÈ w codziennym ĝyciu. ’atwiej moĝna poradziÊ sobie ze skompli- kowanym projektem, jeĂli podzieli siÚ go na mniejsze, wykonalne zadania. Dobrym po- mysïem jest teĝ uszeregowanie ich wedïug trudnoĂci i zaczÚcie od tych ïatwiejszych. W czÚĂci III tej ksiÈĝki znajdujÈ siÚ szczegóïowe informacje dotyczÈce tego, jak zre- dukowaÊ liczbÚ wyjĂÊ ewakuacyjnych, a nastÚpnie jak caïkiem siÚ ich pozbyÊ. Chciaïbym jednak podkreĂliÊ, ĝe jest to ciÈgïy proces, a nie jednorazowa czynnoĂÊ. Zasadniczo polega ona na przeprowadzeniu rozmowy z drugÈ stronÈ zwiÈzku i wyraĝeniu swoich uczuÊ sïo- wami zamiast dziaïaniem. Oto ogólny zarys tego, jak to przebiega: Wyobraěmy sobie dwoje ludzi zatrzaĂniÚtych w nieszczÚĂliwym zwiÈzku. W celu za- peïnienia pustki wypeïniajÈ czas substytutami szczÚĂcia. Skupmy siÚ na wyjĂciach ewaku- acyjnych kobiety. Oprócz posiadania obowiÈzków zwiÈzanych z karierÈ zawodowÈ oraz z wychowywaniem dzieci prowadzi bujne ĝycie towarzyskie, jest czïonkiem zarzÈdu spoïecz- noĂci lokalnej, jej pasjÈ jest dbanie o kondycjÚ fizycznÈ, dwa razy w tygodniu ma lekcje muzyki i jest wrÚcz uzaleĝniona od czytania powieĂci fantastycznonaukowych. Wszystkie te zajÚcia pomagajÈ jej zredukowaÊ ukrytÈ rozpacz, a jednoczeĂnie pozbawiajÈ zwiÈzek energii. Gdyby ta kobieta miaïa zdecydowaÊ siÚ na zrezygnowanie z niektórych czynnoĂci, mu- siaïaby najpierw okreĂliÊ, które z nich sÈ „wyjĂciami ewakuacyjnymi”. Jak wiÚkszoĂÊ lu- dzi, prawdopodobnie uznaïaby, ĝe kaĝde z tych zajÚÊ jest zasadne i potrzebne. Podczas wykonywania Êwiczenia w czÚĂci III zwiÈzanego z zaangaĝowaniem, poczÈtkowo mo- ĝecie napotkaÊ podobne trudnoĂci: co jest wyjĂciem ewakuacyjnym, a co istotnym zajÚ- ciem lub sïusznÈ formÈ rekreacji? Aby odpowiedzieÊ sobie na tÚ kwestiÚ, naleĝy zadaÊ sobie nastÚpujÈce pytanie: „Czy jednym z gïównych powodów wykonywania tej czynnoĂci jest chÚÊ unikania spÚdzania czasu z moim partnerem/mojÈ partnerkÈ?”. WiÚkszoĂÊ osób po- trafi dokonaÊ tego rozróĝnienia. JeĂli odpowiedě jest twierdzÈca, oznacza to, ĝe dane zajÚcie jest wyjĂciem ewakuacyjnym i potencjalnym przedmiotem rozmowy, jakÈ naleĝy przepro- wadziÊ z drugÈ stronÈ zwiÈzku. PrzypuĂÊmy, ĝe wspomniana jako przykïad kobieta zadaïa sobie to pytanie i wyodrÚb- niïa czynnoĂci, które jest skïonna ograniczyÊ lub wyeliminowaÊ. NastÚpnym krokiem by- ïaby klasyfikacja zajÚÊ wedïug trudnoĂci zrezygnowania z nich i wybór tych, które ïatwiej byïoby jej usunÈÊ. Mogïaby na przykïad zdecydowaÊ, ĝe mniejszÈ trudnoĂÊ sprawiïoby jej wprowadzenie dwóch zmian: mogïaby uprawiaÊ jogging trzy razy w tygodniu zamiast piÚciu i czytaÊ ulubione powieĂci podczas przerwy na lunch, a nie wieczorami, kiedy to mogïaby spÚdzaÊ wiÚcej czasu z mÚĝem. Mogïaby równieĝ zdecydowaÊ, ĝe nieco trudniej- sze, jednak nie niemoĝliwe, byïoby zrezygnowanie z funkcji spoïecznej. Kaĝda kolejna zmiana byïaby coraz trudniejsza. Gdyby postanowiïa pójĂÊ jeszcze o jeden krok dalej, wprowadziïaby dwie pierwsze ïatwe zmiany w ĝycie, uzyskaïaby wtedy kilka cennych godzin na poĂwiÚcenie siÚ zwiÈzkowi. Byïby to dobry punkt wyjĂcia. Kolejne zmiany, jeĂli konieczne, mogïyby nastÈpiÊ póěniej. JednoczeĂnie mÈĝ mógïby przechodziÊ przez ten sam proces. On równieĝ przeanali- zowaïby zasadnoĂÊ wszystkich dodatkowych zajÚÊ, wyodrÚbniïby wyjĂcia ewakuacyjne, porozmawiaïby o nich z ĝonÈ i rozpoczÈï systematyczny program ich redukcji. Rezulta- tem tego Êwiczenia byïaby wiÚksza iloĂÊ czasu spÚdzana razem. 1 14 C zÚĂ Ê II ¥wiado me part ners two Jak juĝ wspomnieliĂmy, a co warto powtórzyÊ, zobowiÈzanie siÚ do zamkniÚcia wyjĂÊ ewakuacyjnych nie jest pojedynczym epizodem, lecz ciÈgïym procesem wymagajÈcym okreĂlonego czasu, czasem nawet kilku miesiÚcy. Jednym z powodów, dla którego trwa to tak dïugo, jest fakt, ĝe wymaga on gïÚbokiego zastanowienia i zidentyfikowania wïa- snych wyjĂÊ ewakuacyjnych, a takĝe przyczyn ich zaistnienia. Wymaga on takĝe odwagi potrzebnej do rozmowy z drugÈ stronÈ zwiÈzku, jednak paradoksalnie, kiedy juĝ taka konwersacja siÚ odbÚdzie, wyjĂcie ewakuacyjne staje siÚ ïatwiejsze do ograniczenia, a wreszcie wyeliminowania. Otwarta rozmowa o tym sprawia, ĝe partnerzy zaczynajÈ odczuwaÊ wiÚkszÈ wiÚě ze sobÈ i obniĝa siÚ ich potrzeba unikania siebie nawzajem. Najlepszym sposobem na takÈ konwersacjÚ jest proĂba o dialog (zob. Êwiczenie o na- zwie „Dialog imago” na str. 137 – 146). Moĝna go zaczÈÊ sïowami: „Jednym ze sposobów, w jaki wyraĝam uczucia dziaïaniem (zamiast sïowami), jest (czÚste myĂlenie o samobój- stwie; fantazjowanie, kiedy siÚ kochamy)…”, „robiÚ to, poniewaĝ (czujÚ, ĝe nigdy nie przykuwam twojej uwagi; kochasz siÚ ze mnÈ w sposób bierny)…”. NastÚpnie naleĝy kontynuowaÊ rozmowÚ, dopóki wszystkie uczucia nie zostanÈ wyraĝone sïowami. Po- tem przychodzi kolej na partnera lub partnerkÚ, aĝ obie strony zwiÈzku nie wypowiedzÈ wszystkich odczuÊ i nie poproszÈ siÚ nawzajem o okreĂlonÈ zmianÚ zachowania. DziÚki przeprowadzaniu takiego dialogu regularnie potrzeba wyraĝania uczuÊ dziaïaniami za- stÚpczymi zmniejsza siÚ, a zastÚpuje jÈ gïÚbokie poczucie bliskoĂci. Reakcje na takÈ wzmoĝonÈ interakcjÚ róĝniÈ siÚ w zaleĝnoĂci od pary. Niektórym po- doba siÚ tego typu dodatkowy kontakt. Inni uwaĝajÈ, ĝe zobowiÈzanie do przymkniÚcia, a nastÚpnie definitywnego zamkniÚcia wyjĂÊ ewakuacyjnych ogranicza liczbÚ dróg ucieczki przed bolesnymi sytuacjami. Mimo ĝe nie jest to przyjemny skutek uboczny, to i tak duĝo wynoszÈ z tego doĂwiadczenia. ZaczynajÈ rozumieÊ, dlaczego dotÈd unikali siebie nawzajem; jest to bardzo waĝny pierwszy krok w procesie terapeutycznym. DOPÓKI ¥MIERm NAS NIE ROZ’kCZY PRZEPROWADZAJkC PARY PRZEZ T} SERI} ZOBOWIkZA” — zgody na (1) przepro- wadzenie minimum dwunastu sesji terapeutycznych, (2) zdefiniowanie wizji zwiÈzku, (3) pozostanie razem przez okreĂlony czas, (4) stopniowe zaprzestanie korzystania z wyjĂÊ ewakuacyjnych i ostateczne ich zamkniÚcie — staram siÚ im uĂwiadomiÊ, ĝe najlepiej by- ïoby, gdyby wszystkie te osobne zobowiÈzania prowadziïy do promesy wiÚkszego kalibru: decyzji o podjÚciu wspólnej podróĝy, która trwaÊ bÚdzie caïe ĝycie. Takie postanowienie nie moĝe mieÊ miejsca na poczÈtku terapii, jednak chcÚ, aby pacjenci wiedzieli, ĝe w celu osiÈgniÚcia maksimum psychologicznego i duchowego rozwoju muszÈ zostaÊ razem nie na trzy miesiÈce czy trzy lata, lecz do koñca ich dni. NiewyjaĂnionych kwestii z dzieciñ- stwa nie moĝna rozstrzygnÈÊ za pomocÈ wygodnego, jednorazowego zestawu rozwiÈzañ. PojawiajÈ siÚ na powierzchni stopniowo, zwykle te bardziej bïahe wyïaniajÈ siÚ jako pierw- sze. Czasem problem ujawnia siÚ kilkakrotnie, zanim zostanie dostrzeĝony i zidentyfi- kowany jako waĝny. Czasem teĝ potrzeba psychologiczna jest tak gïÚboko pogrzebana, ĝe R o z dz i aï 7 . Z a a n g aĝo w a ni e 1 15 dopiero kryzys lub wymogi okreĂlonego etapu ĝycia sÈ w stanie jÈ wydobyÊ na zewnÈtrz. W ostatecznym rozrachunku para potrzebuje caïego ĝycia na to, by wyodrÚbniÊ i uleczyÊ wiÚkszoĂÊ urazów z dzieciñstwa. W kulturze, gdzie seryjna monogamia jest sposobem na ĝycie, koncepcja trwaïego za- angaĝowania w zwiÈzek z jednÈ i tÈ samÈ osobÈ wydaje siÚ brzmieÊ dziwacznie i staro- Ăwiecko. Gïówne pytanie w latach piÚÊdziesiÈtych dwudziestego wieku brzmiaïo: „Czy ten zwiÈzek moĝe zostaÊ uratowany?”. Teraz przeksztaïciïo siÚ ono w zdanie: „Czy ten zwiÈzek powinien zostaÊ uratowany?”. TysiÈce osób odpowiada, ĝe nie. Jak na ironiÚ ludzie uwaĝajÈ teraz, ĝe rozwód jest okazjÈ do rozwoju osobistego. Zgodnie z tÈ coraz popularniejszÈ opi- niÈ to nie w zwiÈzku ma miejsce wzrost i rozwój czïowieka, lecz dzieje siÚ to po jego roz- padzie. Ludzie sÈdzÈ, ĝe separacja otwiera im oczy na nieskuteczne zachowania, jakie doprowadziïy do rozstania, i daje im szansÚ rozwiÈzania tych problemów z nowÈ to- warzyszkÈ lub nowym towarzyszem. JeĂli jednak nie zdadzÈ sobie sprawy z podĂwiado- mych pragnieñ, które byïy przyczynÈ ich niefunkcjonalnego zachowania w pierwszej rela- cji, i nie nauczÈ siÚ zaspokajaÊ ich z pomocÈ nowego partnera lub nowej partnerki, kolejna relacja skazana bÚdzie na rozbicie siÚ o te same skaïy gïÚbinowe. Ciekawe jest to, ĝe im bardziej angaĝujemy siÚ z Helen w psychologiczne badania zwiÈzków, tym wiÚkszymi stajemy siÚ zwolennikami konserwatywnego podejĂcia do tej kwestii. Wierzymy, ĝe pary, które decydujÈ siÚ na trwajÈce caïe ĝycie zaangaĝowanie, po- winny ze wszystkich siï staraÊ siÚ speïniÊ dane sobie przyrzeczenie, iĝ zostanÈ razem, „dopóki ĂmierÊ ich nie rozïÈczy” — nie z powodów moralnych, lecz psychologicznych. WiernoĂÊ i oddanie stwarzajÈ poczucie bezpieczeñstwa, które pozwala parze pracowaÊ nad nieĂwiadomymi potrzebami i nad leczeniem urazów z dzieciñstwa — bÚdÈcych podĂwiadomym celem wszystkich peïnych zaangaĝowania zwiÈzków miïosnych. CzÚĂÊ III pomaga w zgïÚbieniu zaangaĝowania i rozpoczÚciu procesu rozwoju oraz zmiany. Zalecany czas, jaki naleĝy poĂwiÚciÊ na wykonanie wszystkich osiemnastu Êwi- czeñ, wynosi dziesiÚÊ tygodni. PoĂwiÚcenie dwóch i póï miesiÈca na poprawienie jakoĂci zwiÈzku moĝe okazaÊ siÚ wszystkim, czego potrzeba, by zaczÈÊ realizowaÊ wizjÚ zwiÈzku. JeĂli bÚdziecie potrzebowaÊ wiÚcej czasu, nie wahajcie siÚ. Warto poĂwiÚciÊ czas miïoĂci, bo jest to bezcenna inwestycja.
Pobierz darmowy fragment (pdf)

Gdzie kupić całą publikację:

Miłosna odnowa. Wielka miłość w dojrzałym związku
Autor:

Opinie na temat publikacji:


Inne popularne pozycje z tej kategorii:


Czytaj również:


Prowadzisz stronę lub blog? Wstaw link do fragmentu tej książki i współpracuj z Cyfroteką: