Cyfroteka.pl

klikaj i czytaj online

Cyfro
Czytomierz
00236 005243 13071854 na godz. na dobę w sumie
Misja: Europa - ebook/pdf
Misja: Europa - ebook/pdf
Autor: Liczba stron: 58
Wydawca: Self Publishing Język publikacji: polski
ISBN: 978-83-64865-02-2 Data wydania:
Lektor:
Kategoria: ebooki >> fantastyka >> science-fiction
Porównaj ceny (książka, ebook, audiobook).

Ta mikropowieść przenosi czytelnika w daleką przyszłość — do czasów zaawansowanej kolonizacji Układu Słonecznego. Akcja utworu toczy się w ponurym więzieniu o zaostrzonym rygorze na Europie, jednym z czterech dużych księżyców Jowisza. Trwają tam zakrojone na ogromną skalę prace adaptacyjne — z myślą o potrzebach przyszłych mieszkańców tego satelity. Warunki życia są jeszcze surowe.

Główna bohaterka, Gina, dostaje się za te rogatki cywilizacji, skazana bezlitosnym wyrokiem sądowym. Trafia na samo dno. Żeby przetrwać w zmaganiach z losem, musi zdecydować się na więzienną prostytucję. Jednak to tylko połowa prawdy. W rzeczywistości przybywa tam z odległej Ziemi ze ściśle tajną misją. I przybywa nie sama, chociaż o tym nie wie.

Znajdź podobne książki Ostatnio czytane w tej kategorii

Darmowy fragment publikacji:

Znieruchomiał, kiedy ja ujrzał i omal nie zagwizdał z wrażenia. Pokręcił z niedowierzaniem głową. Chciał coś powiedzieć, ale ugryzł się w język. Wreszcie rzucił krótko: — Idziemy! Więźniów już nie dostrzegła, pociągnęli w dwóch kolumnach do pracy, więc nikt oprócz dwóch strażników nie był świadkiem ich nieoczekiwanej wyprawy. Kiedy usadowili się w minilocie, podał jej delikatny damski naszyjnik. — Włóż to! — polecił. Nieszczególnie pasował i skrzywiła się pod nosem. — Po co? — zapytała. — Jest ze specjalnym chipem i blokuje impulsy identyfikatora — niechętnie mruknął. — W osiedlu mają zabezpieczenia. Gdyby któryś z tych tumanów usiłował tam uciec, błyskawicznie zajęłaby się nim ochrona. Ślizgacz oderwał się od ziemi, uniósł się i wartko pomknął nad dachami szarych więziennych bloków. Nabrał prędkości. Później przesuwał się pod nimi tylko zryty pomarańczowy grunt. Minęli dwa małe lśniące jeziorka, w których odbijało się zachmurzone brudnozielone niebo. — Zapnij pasy! — ostrzegł ją Szkot. — Wychodzimy ze sztu- cznego pola. Wykonała jego polecenie. — Ma taki mały zasięg? — zdziwiła się. — To prowizorka — wyjaśnił. — Istna partyzantka. Każdy tu się zabezpiecza w własnym zakresie. Cywile mają dość przyzwoity emitor grawitacyjny, ale nie obejmujący Station 2. Nasz jest do kitu. Mieliśmy awarie. Dopływali do osiedla. Ciążenie wróciło do normy i wynosiło znowu 0, 98 g. Zakonotowała sobie, że przelecieli nieledwie dwa kilometry. Pojazd znalazł się w strefie pozornego horyzontu i znie- nacka otoczenie się zmieniło. W ułamku sekundy wzrosło natężenie światła. Odniosła wrażenie, że nagle znaleźli się na innej planecie. Na czystym błękitnym niebie widniało teraz ziemskie słońce. Woko- ło osiedla znaczyły się porosłe wirtualnymi lasami łagodne zielone wzgórza. 23 — Nieźle się urządzili, nie? — To fakt — odrzekła z podziwem. — Musiało to kosztować krocie. Kaprawy naczelnik bywał tu chyba częstym gościem, bo gład- ko spłynął w dół, bez cienia wahania wybierając miejsce do lądo- wania. Osadził ślizgacz na parkingu przed najwyższym świecącym szkłem budynkiem. Napis wskazywał na to, że mieści się w nim siedziba konsorcjum. Stało tu już kilka podobnych maszyn. Jeszcze jedna tuż za nimi zgrabnie zeszła do lądowania, ale póki co nikt z niej nie rwał się do wysiadania. Z wdziękiem wyskoczyła na zewnątrz i ciekawie rozejrzała się dokoła. — O, rety! Mają tu trawniki i drzewka — zdębiała z wrażenia. — Prawdziwe cyprysy. — To wszystko paskudnie sztuczne — wyprowadził ją z błędu, cedząc ze znawstwem. — Papierowo-plastikowe kwiaty jak w dwu- dziestym wieku na strzelnicach. — Czuł się w jej towarzystwie od- robinę skrępowany, ale zaraz pokonał onieśmielenie. Wziął głębszy oddech. — Wejdziemy głównym wejściem — pokazał jej dłonią, przełamując milczenie. — W mig pozałatwiam interesy, a potem skoczymy do knajpki na najwyższym poziomie. Mają tam niezłe żarcie. I świetne desery. Poszli, pakując się w stronę oszklonych drzwi. Po kobiecemu zajęła miejsce u jego boku. Musiała uznać, że należał do dosyć przystojnych facetów, jednak nadal mroziło ją budzące respekt spoj- rzenie jego groźnych oczu. Zło było złem. Kilka osób kręciło się w holu. Strażnik z ochrony nie zwrócił na nich uwagi. — Czwarte piętro — szepnął bardziej do swoich myśli niż do asystującej mu laski. Winda ruszyła. Chwilę stali w skupieniu na- przeciw siebie. — Pchamy się do działu handlowego — wyjaśnił, zaglądając jej w twarz. — Tam pracuje mój koleżka. Korytarz nie różnił się od innych. Sekretarka wpuściła ich bez słowa. Siedzący za biurkiem w nowocześnie urządzonym gabinecie młody szczupły Arab rozłożył szeroko ręce w geście powitania. — O’Shea? Miło, że wpadłeś — rzucił. — A to?.. — zająknął się, a jego twarz się zmieniła na widok dziewczyny. 24
Pobierz darmowy fragment (pdf)

Gdzie kupić całą publikację:

Misja: Europa
Autor:

Opinie na temat publikacji:


Inne popularne pozycje z tej kategorii:


Czytaj również:


Prowadzisz stronę lub blog? Wstaw link do fragmentu tej książki i współpracuj z Cyfroteką: