Cyfroteka.pl

klikaj i czytaj online

Cyfro
Czytomierz
00746 010703 16891046 na godz. na dobę w sumie
Mistrzyni - powieść dla kobiet szukających inspiracji - ebook/pdf
Mistrzyni - powieść dla kobiet szukających inspiracji - ebook/pdf
Autor: Liczba stron: 300
Wydawca: self publisher Język publikacji: polski
ISBN: 9788393827725 Data wydania:
Lektor:
Kategoria: ebooki >> romans
Porównaj ceny (książka, ebook, audiobook).
Gosia była przeciętną kobietą, która cokolwiek robiła, czuła, że nigdy nie jest dość dobra. Nie dość dobra jako matka, żona, córka. Choć była już dorosła, jedną nogą cały czas tkwiła w swojej przeszłości i nie potrafiła uwierzyć w to, że jest warta tego, by ją kochano taką jaka jest. Chciała tak wiele od siebie, od życia, ale utknęła, stała w miejscu i nie wiedziała jak ma z tego wybrnąć.
 
I wtedy poznała jego, na pozór doskonałego, pewnego siebie i bajecznie przystojnego biznesmena, który zahipnotyzował ją swoim podejściem do życia. Z szarej myszki, stała się jego Mistrzynią, która wreszcie uwierzyła, że to jej życie i to ona stawia tu warunki.
 
Mistrzyni to powieść dla każdej kobiety, która szuka inspiracji. Powieść o zmaganiach głównej bohaterki, które są bliskie współczesnej kobiecie, poruszająca wszystkie tematy bliskie kobiecemu sercu jak zwątpienie w siebie, swoją wartość, brak akceptacji samej siebie czy własnego wyglądu, brak odwagi, siły, nadziei w to, że jutro może być lepiej. 
Cokolwiek czujesz, nie jesteś sama i tak książka ci to udowodni, ale też da iskierkę inspiracji i motywacji, której potrzebujesz by zapłonąć. 
 
To opowieść napisana tak, by zachęcić nawet te kobiety, które nie lubią bądź nie mają czasu czytać. Ta książka jest naprawde dla każdej kobiety! Jej recenzje znajdziesz na lubimyczytac.pl.
 
W słowach jest moc, a słowa tej książki pomogą Ci uwierzyć, że każda z nas jest Mistrzynią Własnego Życia.
Znajdź podobne książki Ostatnio czytane w tej kategorii

Darmowy fragment publikacji:

Mistrzyni powieść dla kobiet szukających inspiracji Napisała: MAŁGORZATA SZAFRAŃSKA Copyright © 2019 Małgorzata Szafrańska Wszystkie prawa zastrzeżone. Cover photo by Pooky’s World Copyright © 2019 Paulina Poprawska Druk: DRUKARNIA Leszno Kontakt i zamówienia: dziennikkobiety@gmail.com Adres www.wmatnikobiecosci.blogspot.com ISBN: 978-83-938277-2-5 DEDYKACJA DLA MOJEJ CÓRKI, KTÓRA SWOIM ISTNIENIEM JEST DLA MNIE INSPIRACJĄ, BYM BYŁA NAJLEPSZĄ WERSJĄ SIEBIE WSTĘP Nie pamiętam już czasu, kiedy w mojej głowie nie powstawały historie. Kiedyś, były przeciwko mnie. Odwracały moją uwagę od tu i teraz. Dziś, są częścią mnie i mojego tu i teraz. Kiedy w czerwcu 2017 roku, zamieściłam pierwszy odcinek tej powieści na świeżutkim blogu, który nazwałam W matni kobiecości, byłam pełna obaw. Bałam się krytyki. Bałam się bycia źle zrozumianą. A najbardziej bałam się, że ktoś mi powie - Za kogo ty się uważasz, by radzić nam jak mamy żyć?! Od tego czasu minęły dwa lata, a ja dalej czasem się boje. Ale zrozumiałam, że ja nikomu nie mówię jak ma żyć. Miałam dwa cele publikując pierwsze odcinki Mistrzyni. Pierwszy, pisać tak, by zachęcić każdą kobietę do czytania. Nawet tę, która nie ma kiedy, tę która nigdy nie czyta, i tę która tego nie lubi. Drugi, by wzniecić w kobietach tę małą iskierkę inspiracji, tak niezbędną byśmy wreszcie zdały sobie sprawę z naszej siły, wartości i niepowtarzalności. Ta historia nie wydarzyła się naprawdę. Ale emocje, przeżycia i odczucia są jak najbardziej realne. Szukaj między linijkami mojego przekazu. Bardzo dużo czasu zajęło mi nauczenie się tego, czym dziś dzielę się z Tobą. Czytając pamiętaj o jednym. Ty też jesteś Mistrzynią. Mistrzynią Własnego Życia. 5 1. WSTYD Give me a reason to be, a woman... 1 słyszę dźwięki ukochanej piosenki, które przenikają całą moją przestrzeń myślową. Krzątam się po kuchni, jak nie ja, nie mogę nic znaleźć, wszystko wypada mi z rąk. Zaraz obudzę Hanię tymi hałasami, albo co najmniej ruszę Karola sprzed telewizora. Muzyka płynąca ze słuchawek, zagłusza moje niezdarne ruchy, nie jest jednak w stanie zagłuszyć myśli, niezależnie od tego, jak głośno będę jej słuchać. Wszystko dziś poszło nie tak. To jeden z tych dni, kiedy mój humorek z godziny na godzinę stawał się coraz bardziej humorzasty. Na koniec każdego z tych dni, czuję tylko jedno. Wstyd. Pomimo ślicznej, chabrowej sukienki, nie czułam się dziś dobrze ubrana. Na każdym kroku porównywałam się z otaczającymi mnie kobietami. Nie ten kolor rajstop. Może nie te buty? Włosy w kompletnym nieładzie. Czemu choć raz nie mogę stanąć przed lustrem i stwierdzić Jesteś piękna ? Na tym lista katastrof się nie kończy. Waga co tydzień mnie oszukuje dodając mi zbędnych kilogramów, ale ja tak profilaktycznie ciągle sobie obiecuję, że będę uważać na to, co jem. Wiem, że kiedyś przyjdzie ten dzień, że zabiorę się za siebie i pozostanę wierna moim wszystkim postanowieniom. Choć bardzo się staram, często ulegam. A każde ciasteczko, kawałek serniczka, rogalik z dżemem czy lody z bitą 1 Portishead, Glory Box, z płyty Dummy 6 śmietaną, kończą się tym samym. Niskim poczuciem własnej wartości. Wstydem, że znów to sobie zrobiłam. Żalem, że jestem zbyt słaba, by po prostu powiedzieć nie. W poniedziałki mam zawsze najwięcej pracy ze względu na harmonogram, jaki z Karolem sobie ustaliliśmy. Często zdarza mi się wracać do domu po dwunastu, trzynastu godzinach. Są dni, kiedy wracam i czeka na mnie kolacja, uśmiechnięty, choć może trochę wykończony mąż oraz umyte i ubrane w piżamkę dziecko. Hania często wita mnie wtedy z otwartymi ramionami, uśmiechem od ucha do ucha i czeka grzecznie aż zdejmę buty, utulę ją i przeczytam jej książeczkę, żeby mogła spokojnie spać, śniąc o tym, jak piękny jest świat wyobraźni. Dziś nie jest ten dzień. - Kiedy zamierzasz przyjechać do domu? - słyszę, kiedy odbieram telefon od mojego męża w trakcie spotkania z kontrahentem, będąc pewną, że to sytuacja awaryjna i na pewno dzieje się coś złego. Oczywiście Karol tak krzyczy, że nie tylko ja go słyszę. - Jeszcze jestem w pracy, myślę że za godzinę powinnam być. A coś się dzieję? - pytam, starając się zachować spokój i łagodny ton, pomimo fali negatywnych uczuć, która właśnie mnie zalewa. - Nie, nic się nie dzieje - krzyczy naburmuszonym głosem, po czym słyszę charakterystyczne klik i ciszę w słuchawce. Przez kolejne piętnaście minut po tym telefonie, jedyne na czym mogłam się skupić, to dźwięk głosu Karola odbijający się echem w mojej głowie i myśli mężczyzny siedzącego naprzeciwko mnie. Chłop w domu z dzieckiem a baba w pracy? Coś nie tak jest z nim, czy z nią? To nie jest profesjonalistka. I znów wyrzuty sumienia i wstyd za siebie samą. Przed sobą samą i przed całym światem. Jestem złą matką, żoną, przedsiębiorcą i generalnie jako człowiek się nie sprawdzam. W niczym nie jestem dobra. Nic nie robię tak, jak powinnam. Wszyscy są lepsi ode mnie. Piosenka się kończy a ja, ze ścierką w ręku, wpatruję się w widok za oknem. Jest spokojny, jesienny wieczór. Ja i moje uczucia znikamy na chwilę. Rozpływamy się w mroku za oknem. Nie jestem typem, który narzeka i marudzi. Po prostu chcę być perfekcyjna, choć wiem, że to niemożliwe. Sama siebie skazuję na wyrok. Wiem, że jutro znów wstanie słońce, że Ziemia dalej będzie się 7 kręcić wokół niego, a ja dalej będę sobą. Nie chcę, by cały świat mi klaskał, nie robię niczego dla uznania czy słów wdzięczności. Ale jestem surowym sędzią, który wydaje się nie mieć ani litości, ani za grosz współczucia czy empatii. Powłócząc nogami, idę do łazienki. W pośpiechu zmywam makijaż, myję zęby i ubieram wygodną, porozciąganą koszulę. Karol już leży w łóżku udając, że śpi. Ja też więc udaję, że nie widzę jego otwartych oczu i kładę się koło niego, przytulając z całych sił do siebie kołdrę. Zasypiam szybko, wykończona bardziej nie swoim dniem, ale uczuciami, które duszą mnie od środka. Współczesne czasy, to okres, kiedy od nowa definiujemy co to znaczy być kobietą. W tej naszej pogoni za równymi prawami i solennymi postanowieniem, że udowodnimy, iż jesteśmy tak silne i odważne jak mężczyźni, zatraciłyśmy sens bycia sobą i zapominamy, o co w tym wszystkim chodzi. Co nadaje życiu sens? Czego tak naprawdę pragniemy? A odpowiedź jest prosta i od wieków taka sama - to więź z ludźmi i ze światem, który nas otacza. Chcemy być powiązani z kimś, chcemy czuć, że gdzieś przynależymy, że mamy swoje miejsce na ziemi. Chcemy być szczęśliwe i spełnione. Ale jak to zrobić? Na pewno nie przez dążenie do perfekcji, unikanie błędów czy wypieranie się wszelkich słabości. Brené Brown, badaczka ludzkich historii, w 2010 roku wygłosiła wykład na temat ludzkich relacji i tego, co czyni nas szczęśliwymi. Jej słowa przewróciły mój świat do góry nogami. Brown, badając historie z życia wzięte, po wielu latach analizy i przejściu załamania nerwowego, doszła do wniosku, że wstyd i strach przed samotnością to uczucia, które nie pozwalają nam być szczęśliwymi. Boimy się otworzyć. Przeraża nas wrażliwość i pokazanie tego, co mamy w sobie. Wstydzimy się naszych „słabych stron” , choć osobiście nie wierzę w ich istnienie. Budujemy wokół ściany i za wszelką cenę ich bronimy. Popadamy w paradoks robiąc coś, co uniemożliwia nam to, czego najbardziej pragniemy. Dążąc do perfekcji, niszczymy siebie i tą więź, która łączy nas z otaczającym światem. Czemu łzy, poplamiona sukienka czy nieład w mieszkaniu mają świadczyć o tym, jaką kobietą jesteś? Czy przyznanie się do tego, że czegoś nie potrafisz bądź nie rozumiesz, to naprawdę katastrofa porównywalna z końcem świata? Według Brown, ludzie, którzy potrafią się otworzyć i nie boją się pokazać tego, iż mają swoje słabości, że są tylko, a może i aż ludźmi, że popełniają błędy, ci ludzie są szczęśliwsi, czują, że są częścią tego świata, swojego otoczenia, ludzi którzy go 8 wypełniają. Bądźmy więc odważne, nie doskonałe. Bądźmy kobiece, nie męskie. Bądźmy sobą i przestańmy się nakręcać próbując sprostać oczekiwaniom innych, które są często wytworem naszej chorej wyobraźni. 9 2 ZDRADA Dla Karola byłam pierwszą dziewczyną. Pierwszą i ostatnią. Wszystkie jego wcześniejsze kontakty z kobietami to były przelotne miłostki. Poznaliśmy się w szkolnej bibliotece. Miał wtedy 18 lat, ja 21. Praktykantka i maturzysta. Omotał mnie swoją charyzmą, usidlił zmysły dotykiem i zauroczył wdziękiem. Jego wyjątkowe poczucie humoru i zabójczy uśmiech pokochałam jednak najbardziej. Zaraz po maturze się oświadczył. Miał pomysł na biznes, ja pomogłam mu wszystko zorganizować. Został przedsiębiorcą, architekturę kończył zaocznie. Ja po roku pracy w korporacji też założyłam własny interes. Nie czułam się dobrze w rzeszy powielonych osobowości, gdzie każdy przebłysk inności i indywidualności gasi się wiadrem zimnej wody. Rok później byliśmy już po ślubie. W podróż poślubną polecieliśmy do Londynu. Moje zamiłowanie do brytyjskiej literatury, a jego do architektury, nie pozwoliło nam się nudzić. Byliśmy wyjątkową parą, ale zawsze bałam się, że kiedyś przestanę być dla niego taka wyjątkowa. Od samego początku bardzo dobrze nam się układało w łóżku, byliśmy bardzo kompatybilni. Jednak odkąd zaszłam w ciążę i na świecie pojawiła się Hania, nie mogłam w sobie odnaleźć tego czegoś. Nic nie było w stanie mnie podniecić. Stałam się aseksualna. Starałam się udawać, ale nie wychodziło mi to za dobrze. Karol stwierdził, że zrobiłam się oziębła, obwiniał siebie. A ja do dziś nie wiem, co wywołało zmianę. Nie było to tylko pojawienie się Hani na świecie. Jeszcze zanim dowiedziałam się, że jestem w ciąży, straciłam tak na 10 prawdę apetyt na seks. Erotyzm stał się dla mnie tylko spoconą plątaniną ciał, której nie potrzebowałam. Byłam wtedy pewna, że za tym, co czuję, kryje się jakiś powód, jednak nie drążyłam tematu. Nie chciałam wracać do tego co było, do swojej burzliwej przeszłości. Kiedy Hania miała trzy lata, Karol zorganizował z kumplami z firmy wyjazd na mecz do Francji. Nie było go dwie noce. Dwie noce spędziłam sama, śpiąc spokojnie w swoim łóżku. On dwie noce spędził rozmyślając jak mi się przyznać, że zdradził mnie z jakąś Francuzką, którą poznał w trakcie meczu. Powiedział mi o tym zaraz po powrocie, nie wiedząc jak do tego doszło. Ból w jego oczach był tak szczery, że było mi go żal. - Jak mecz? Widziałam skrót w telewizji. Lillie dało im się nieźle we znaki. Szczerze powiedziawszy nie wiem czy zasłużyli na remis. Jak myślisz? - mówię, pomagając Karolowi rozpakować się. Hania pochrapuje u siebie. Za oknami ciemno, ponuro i mroźnie - Karol, coś taki cichy? - wołam głośniej, by zwrócić jego uwagę. Stoi i wpatruje się we mnie swoimi wielkimi, piwnymi oczami. Minę ma nieciekawą, jakby miał zaraz zemdleć albo puścić pawia - Dobrze się czujesz? - Muszę ci coś powiedzieć - mówi wolno, spokojnie, ale z napięciem w głosie. Nie patrzy mi w oczy. Jego wzrok jest skierowany na mnie ale gdzieś się rozpływa po drodze. - Co się stało? - pytam przerażona widząc, że to coś naprawdę katastrofalnego. Karol nie jest typem do poważnych rozmów i psychoanalizy. Od razu przychodzi mi do głowy, że pewnie jest chory. Bardzo chory. Czekam cierpliwie aż się odezwie, a niepewność zaczyna mnie zżerać od środka - Karol, cholera jasna, powiedz to wreszcie! - Przepraszam, ja tak bardzo cię przepraszam... - płacze wpadając w moje ramiona trochę niezdarnie. Nie mogąc utrzymać równowagi, opadam na wykładzinę a on ze mną. Widząc łzy w jego oczach, czuję moje własne, wielkie i soczyste pod powiekami - Musisz mi wybaczyć, Gosia, proszę, powiedz, że mi wybaczysz! Nic nie mówię. Nie wiem jak mam się odezwać. Nie wiem, co mam powiedzieć. Nie mogę się ruszyć, nie czuję swojego ciała. Nie czuję nic, jakby ktoś mi zamroził serce. Jego słowa, jego łzy i to co one oznaczają, 11 powoli wnikają we mnie, w moją skórę i zaczynam czuć palące ciepło. Prawie słyszę syczenie w uszach jak lód, na który wylewa się wrzątek. Wiem już, dlaczego płacze. Nie musi mówić tego na głos. Nie chcę, żeby to robił. Zaczyna łkać, a ja wraz z nim. Topimy się trzymając się w ramionach, bojąc się puścić. Obawiając się tego co będzie, gdy w końcu to zrobimy. Nie wybaczyłam mu od razu, jednak wróciliśmy do życia jakby nic się nie stało już od następnego poranka. Coś się jednak między nami zepsuło i zaczęłam obsesyjnie interesować się tematem zdrady. Gdy trafiłam na wykład Esther Perel, która tak pięknie mówiła o tym, dlaczego uciekamy się do zdrady, zrozumiałam wiele rzeczy. Myślę, że był łatwą zdobyczą. Nie był doceniany przeze mnie, nie w kontekście ojca czy mężczyzny, ale właśnie nie doceniany jako kochanek. Wystarczyła iskierka. Odepchnęłam go. Nie pozwalałam się do siebie zbliżyć. Nie czyni go to wolnym od winy. Sprawił mi ogromny ból, zburzył mój światopogląd i pozorny spokój. Godzinami wyobrażałam sobie, jak posuwa tę Francuzkę. Kiedy myśli zatruły mnie do granic wytrzymałości, podczas kolejnej z nieprzespanych nocy Karol wiercąc się w łóżku, objął mnie nagle swoim ramieniem, poczułam to ciepło co kiedyś. Pierwszy raz od tygodni czułam ulgę dzięki jego dotykowi. Zrozumiałam, że nasz związek się zakończył. To co było, już nie wróci. Nie damy rady tego naprawić. Ale możemy zacząć od nowa. I zaczęliśmy. Nie wyobrażałam sobie życia bez niego. Byliśmy i dalej jesteśmy świetnymi partnerami. Uzupełniamy się, dogadujemy, dbamy o siebie. Nigdy nie chciałam nikogo innego. On też nie. Dałam mu furtkę wyjścia. Mógł odejść bez żadnych konsekwencji. Błagał, bym dała mu drugą szansę. Wydawało mi się, że się nam udało. Dopóki nie zjawił się On. Odkąd w moim życiu pojawił się Karol, myślałam, że żaden mężczyzna już się dla mnie nie będzie liczył. Śmiałam się mówiąc, że z jednym jest dość kłopotów. Nie potrafiłam sobie wyobrazić, że jestem w innych ramionach, że dotykają mnie inne dłonie, patrzą na mnie inne oczy. Czy to, co się stało, stało się dlatego, że mnie zdradził? Czy czułam gdzieś w podświadomości, że muszę mu się odwdzięczyć tym samym?! Nie potrafię odpowiedzieć sobie na to pytanie, ale choć z jednej strony jestem przerażona, to z drugiej czuję podniecenie, którego w życiu 12 jeszcze nie czułam. Co przyniesie przyszłość? Kolejną porażkę, czy może jednak coś dobrego co sprawi, że moje życie stanie się pełniejsze? Czas pokaże, jakie okażą się moje decyzje. W każdym związku są wzloty i upadki. Początki, jak to wszyscy określają, to motyle w brzuchu, wieczna potrzeba bycia ze sobą, dotykania się. Nigdy nie macie się dosyć. Wszystko się zmienia, kiedy życie puka do drzwi. Poziom hormonów opada, pożądanie gaśnie. I zostaje … co? Rutyna? Nieee… zostajemy my, dalej ci sami. Błąd, który popełniamy, to brak zaangażowania i pasji w naszym życiu. Problemy codzienności rządzą nami i naszym światem. Pozwalamy im dyktować warunki. Częściej myślimy o tym, czego nam brak, niż o tym, co mamy na wyciągnięcie ręki. Ludzi, którzy nas otaczają, bierzemy za pewniak. Niektórzy twierdzą, jak na przykład Sylwester Stalone, że jeśli nad związkiem trzeba pracować, to znaczy, że nie jesteśmy z właściwą osobą. Nie powinniśmy się zmieniać tylko po to, by partner widział nas jako bardziej interesujące, ciekawsze. Nie powinniśmy zmieniać naszych nawyków tylko dlatego, że druga połówka ich nie lubi czy nie toleruje. Inni twierdzą, że związek to sztuka kompromisów i ciągłej pracy nad sobą i związkiem. By być z jedną osobą w stałym związku do końca życia, trzeba czasem się poświęcić dla dobra sprawy. Ale z tym poświęceniem, to bym się nie zgodziła. Jacek Walkiewicz opowiadał o różnicy między poświęceniem a zaangażowaniem. Mamy na przykład dobrą jajecznicę na boczku. Mało fit, za to jaka pychota. I żeby ta jajecznica powstała, kura musiała się zaangażować, by znieść jajko, a świnia musiała się poświęcić, byśmy mogli ją zjeść. Widzicie różnice? Uważam, że tego na co dzień nam brakuje. Zamiast czytać Cosmopolitan, powinnyśmy zatrzymać się na moment, wziąć głęboki wdech i spojrzeć na swoje życie i ludzi w nim z perspektywy. Wszystko, co robimy, powinnyśmy robić z zaangażowaniem i pasją, bo mamy ogromne szczęście, że żyjemy, jesteśmy tu i możemy kochać siebie i innych. Bądźmy wdzięczne, nie próżne. Bądźmy zaangażowane a nie poświęcajmy się. Kochajmy i dajmy się kochać. 13 3 RYZYKO Jak zwykle w pośpiechu wbiegam po schodach, żeby nie spóźnić się na spotkanie z potencjalnym klientem. To duża firma, gruba szycha w okolicy. Gdyby udało mi się podpisać z nim kontrakt, miałabym zapewnioną płynność finansową na następne pół roku i może mogłabym więcej zainwestować w rozwój firmy. Jest 11:59 kiedy pukam do ciemnobrązowych drzwi na najwyższej kondygnacji tego eleganckiego biurowca. Lekko podenerwowana ale dobrze przygotowana. Czekam, aż drzwi się otworzą. Wiem co mam robić. Dokładnie znam profil działalności firmy „Perspektywa”. Opracowałam też wstępną ofertę marketingową. Jeżeli wszystko pójdzie zgodnie z planem, pokaże również moje pomysły na kampanię reklamową, nad którą pracowałam ostatnie trzy noce. Bardzo mi zależy na podpisaniu tego kontraktu. Nie widzieliśmy się jeszcze osobiście, wszystko ustalaliśmy telefonicznie. Miałam jakieś wyobrażenie tego tajemniczego faceta, który, jak wywnioskowałam z opowieści, które krążą o nim po mieście, zdaje się mieć cały świat w dupie. Ale to, co zastałam na miejscu, przerosło moje oczekiwania. W mojej głowie wyglądał jak gangster z włoskiej mafii. Wielki chłop z mieszanką mięśni i tłuszczu, najpewniej w drogim garniaku i świecących lakierkach. Jakież było moje zdziwienie, kiedy drzwi otworzył mi idealnie wyrzeźbiony, przystojny, wysoki facet z oczami niczym błękitne tafle zamarzniętego jeziora. - A, to Pani - mówi od niechcenia leniwym, aczkolwiek męskim tonem, 14 kierując się od razu w stronę swojego biurka. - Dzień dobry, Małgorzata Szafrańska. Rozmawialiśmy przez telefon - przedstawiam się oficjalnie, niepewnie ruszając za nim w głąb tego przestronnego pomieszczenia. Biel aż razi w oczy. Wszędzie jest tak czysto, elegancko i gustownie. Wysokie do sufitu okna otaczają mnie ze wszystkich stron a widok przez nie jest niesamowity. Pożółknięte już topole kołyszą się w swym pełnym gracji tańcu a słońce jeszcze odważnie grzeje, przedzierając się przez nieliczne chmury. - Niech Pani siada - mówi do mnie wskazując krzesło naprzeciwko obszernego biurka w kształcie litery L, za którym sam siada wygodnie. Ma na sobie zieloną bluzę z kapturem, jasny T-shirt, spod którego wychodzą nieliczne, ciemne włosy, obcisłe, markowe dżinsy, białe skarpetki i ... niebiesko-białe tenisówki. Na mistera Polski może i nie pójdzie, ale jest w nim coś, co mnie onieśmiela i intryguje. Ja natomiast nie zrobiłam na nim pozytywnego wrażenia. Raczej zdaje się mną poirytowany niż zainteresowany. Siadam niezdarnie w fotelu i wyciągam swoje materiały. iPad, teczka, wyciszony telefon. Kiedy jestem gotowa podnoszę wzrok z nad moich fantów i momentalnie prawie zapominam, że mam język w gębie. Damian Czajkowski patrzy bezczelnie wprost na mnie tymi swoim błękitnym oczami. Dłonie ma splecione na brzuchu a nogi szeroko rozłożone pod stołem. Czeka wyraźnie na mój ruch. A ja tonę w jego oczach. - Nie sprecyzował Pan dokładnie ani budżetu, ani też swoich oczekiwań. Dokładnie zapoznałam się z materiałami dostępnymi na temat firmy i z tym, co sam mi Pan podesłał i przygotowałam wstępną ofertę. Czy mam zacząć, czy może chce Pan jeszcze poczekać na kogoś - mówię, starając się jak tylko mogę nie dać opanować się zwątpieniu, które próbuje się przedrzeć przez pancerz mojej wątłej pewności siebie. Już wyobrażam sobie, jakie zwątpienie by zasiało we mnie ziarna. Za wysoko mierzę. Za duży klient jak na moje możliwości. Nie ta liga. - Może Pani nawijać, na nikogo nie czekamy - odpowiada dalej patrząc wprost na mnie. Jestem trochę zdziwiona jego odpowiedzią. Oczekiwałam całego sztabu ludzi. A tu jest tylko on. Jedno biurko i 15 segregatorów tona Komandora. Czyżby sam wszystkim się zajmował? równiutko poukładanych na półkach Nie owijając w bawełnę, zaczynam swoją litanię. Szczegółowo, jednak na tyle zwięźle, na ile się da. Omawiam wszystko to, co wymaga omówienia. Nie unikam jego wzroku, nie mogę okazać słabości ani tego, jak niepewnie się czuję w jego towarzystwie. Siedemnaście minut później siadam wygodniej na krześle. Skończyłam. - Ok, gdzie mam podpisać? - pyta, bez wyraźnego entuzjazmu. - Tutaj - pokazuję wykropkowane miejsce na umowie, którą właśnie omówiłam. Jestem w szoku, że chce podpisać ją od razu, zwłaszcza biorąc pod uwagę jego brak entuzjazmu. Uśmiecham się delikatnie, ale w sercu czuję pożar. Udało mi się! Gdy wychodzę z jego biura oddycham z ulgą. Współpraca z nim będzie nie lada wyzwaniem, i czuję lekką ekscytację na myśl o tym, jak dużo czasu będziemy spędzać razem. Nie tylko ekscytację. Trochę się obawiam tych spędzonych z nim, sam na sam godzin, w tym powalającym biurze, z jego przeszywającym spojrzeniem i tendencją do patrzenia mi prosto w oczy. je całkiem zignorować. Czajkowski Wiele o nim słyszałam. Choć nie lubię plotek i nic sobie z nich nie robię, ciężko jest mężem przyjaciółki mojej ostatniej klientki. Niezły z niego typek. Bezczelny, wulgarny, zbyt pewny siebie, nadziany i zaangażowany w niejeden ciemny interes. Ma rodzinę, piękny dom, samochody. A ja mam mu pomóc rozsławić jego nowy biznes. Buduje domy w różnych częściach Polski. Zazwyczaj są to ekstremalne miejsca, wyjątkowe, pełne powalających widoków. Teraz będzie je wynajmował w ramach wypadów wakacyjnych, wyjazdów zorganizowanych i wycieczek dla firm. Chce te miejsca również wypromować za granicą. To daje mi pole do popisu. Postanawiam podejść do sprawy wyjątkowo profesjonalnie. To dla mnie życiowa szansa. Nie mam już szesnastu lat, żeby dać się onieśmielać. Będę z nim pracować przez następne sześć miesięcy, ale dam sobie radę. Jak nie ja, to kto!? Strach jest częścią naszego życia, ale nie powinien być paraliżujący. Każdego dnia musimy wstawać z uśmiecham na ustach i cieszyć się na wyzwanie jakim jest 16 kolejny dzień. Często jednak przez strach rezygnujemy z wielu rzeczy. Odpuszczamy sobie. Stwierdzamy, że ryzyko jest zbyt duże. Ale strach powinien być naszym sprzymierzeńcem. Nie jest on oznaką ludzi słabych, bo tylko głupi się nie boją. To tylko żółta lampka ostrzegawcza, którą czasami po prostu trzeba zignorować. Dla niektórych strach jest paraliżujący. Boją się przede wszystkim odrzucenia. Boją się porażki. Bo te przytrafiają się każdemu. Jednak nie ryzykując, zawsze będziemy w swojej bezpiecznej strefie i nasze życie będzie nijakie. Moim mottem już jakiś czas temu stało się powiedzenie, które jest też tytułem książki Richarda Bransona, założyciela firmy Virgin - „Screw it, let’s do it!” co w przekładzie najlepiej przetłumaczyć - pieprzyć wszystko, zrobię to - jednak oficjalne tłumaczenie jego książki to „Zaryzykuj - zrób to”. Branson nazywany przez swoich znajomych i pracowników Doktorem Yes, jest osobą, która mając przed oczami cel, dąży do niego, po kolei eliminując przeszkody. I choć teraz jest miliarderem, to droga do sukcesu nie była dla niego drogą usłaną różami. Na jego przykładzie widać, jak ważne jest otaczać się odpowiednimi osobami, które będą ci mówić - You can do it. Dasz radę! Tak jak powtarzali Bransonowi jego rodzice. Otaczanie się odpowiednimi ludźmi ważne jest nie tylko w interesach ale i w spełnianiu marzeń i siebie. Jacek Walkiewicz, jak opowiada o swoim marzeniu - o Kamperze- mówi wyraźnie. Żeby nie jego żona, nigdy by tego marzenia nie spełnił. To ona pomogła mu zrobić ten ostatni i najważniejszy krok mówiąc „Zrób to, bo to twoje marzenie, a marzenia są po to by je realizować”. Jacek Walkiewicz mówi również o zmianie własnego języka, jakiego używamy. Nie powinniśmy mówić UDAŁO SIĘ … tylko ZROBIŁAM TO. Bo w życiu ludziom nic się nigdy nie udaje. To, że ktoś odnosi sukces, to zasługa często wielu lat pracy, przemyśleń, starań. A kiedy mówimy udało się, to tak jakbyśmy oddawali zasługę szczęściu, albo losowi. Bądźmy dumni ze swoich sukcesów, tych małych i tych dużych. Nie pozwólmy, by strach nas paraliżował. By odbierał nam szansę na życie pełne przygód i wyzwań. By odbierał nam szansę na szczęście. Podejmujmy ryzyko. Inwestujmy w siebie i w przyszłość. Otaczajmy się ludźmi, którzy nas popchną do przodu, a nie ściągną do dołu. Często ci się wydaję, że jeszcze chwila a się rozsypiesz? Mam trzydzieści parę lat a czasami czuję się, jakbym tylko udawała dorosłą. Taka zabawa w dom i życie na niby. Wewnątrz dalej coś we mnie nie dojrzało. Może właśnie dlatego ta zabawa mnie tak pochłonęła. Wzięłam na siebie zbyt wiele, chcąc udowodnić, że tak, ja już jestem duża! Ja mogę wszystko już zrobić sama, nikt mi nie musi pomagać! Problem 17 pojawia się, gdy doba ma dalej dwadzieścia cztery godziny a ja mam zajęć na trzydzieści sześć. Rzeczywistość mnie przerasta. Chcę dać z siebie wszystko, być najlepszą wersją siebie. W domu, w pracy, w życiu. Chcę wszystkich uszczęśliwiać. Być idealną matką, przedsiębiorcą, córką, synową, kochanką, koleżanką. To tak, jakbym próbowała przeskoczyć przez poprzeczkę, którą sama powiesiłam wysoko nad głową. Ja naiwnie wierzę, że dam radę. Kombinuję, wymyślam, przekładam. Podstawiam sobie kartonowe pudła, wznoszę się wyżej i wyżej. Cała ta konstrukcja chwieje się już pod moim ciężarem, a do poprzeczki jeszcze daleko. Nawet jak dam radę ją kiedyś przeskoczyć, to czeka mnie upadek z wysokości. Kiedyś spadnę, ale jeszcze nie dziś. A może nie… Z czego bierze się dążenie do perfekcji i branie na siebie więcej niż powinnyśmy? Niestety cały czas walczymy ze stereotypami i z tym jak zostałyśmy wychowane, z tym jaki obraz kobiety nam wpajano. A jak mówi Reshma Saujani, powinnyśmy uczyć nasze córki odwagi a nie perfekcji. Powinnyśmy przestać mówić naszym córkom- Uważaj, Nie rób, Nie próbuj, Ostrożnie. Od synów oczekujemy więcej, a kiedy skaczą, nie zastanawiamy się ile nabiją sobie siniaków i jak to będzie wyglądać do spódniczki, tylko jak daleko skoczą. Bądźmy odważne! Nie bójmy się ryzykować, i bądźmy dumne z siebie i z naszych osiągnięć. Nie umniejszajmy ich. Nie bagatelizujmy. Mówmy głośno i wyraźnie. TAK, ZROBIĘ TO. TAK, DAM RADĘ. TAK, ZROBIŁAM TO! 18 PUNKTY MOCY Także przeczytaj i zacznij najlepszą dekadę w swoim życiu. Myśli mają ogromną moc. Im szybciej to sobie uświadomisz, tym lepiej. Każdego dnia przenika przez naszą głowę tysiące myśli i zmieniają one naszą rzeczywistość. Biadolimy, że niewiele możemy zrobić - a to wcale nie jest prawda! Les Brown, jeden z mówców, których ubóstwiam i który jest dla mnie ucieleśnieniem sukcesu, mawia: Niektórzy mówią, że to będzie ich rok. Ale dla mnie rok to za mało. Czuję w sobie zbyt wielki głód życia i wiem, że cała kolejna dekada będzie moją! 1. Doskonałość nie istnieje. istocie bezbłędny, Doskonałość – bezproblemowy, całkowicie zadbany i dopracowany w każdym szczególe, nienaganny. Termin określający cechę m.in. osoby, czynności, umiejętności, dzieła, przedmiotu, produktu. Proszę, wyrzuć to słowo ze swojego słownika. Teraz. Bez dyskusji. Zapisz je na dużej kartce, opluj ją, pognieć i wyrzuć do śmieci. Ok. Zrobione. I kamień z serca. Doskonałość nie przerażającym stanem. Załóżmy taki scenariusz. Zakładasz sobie jakiś cel, chcesz wykonać jakąś czynność, cokolwiek by to nie było, chcesz by to było idealne. Załóżmy, że możesz ten cel osiągnąć. Co potem? Usiądziesz i będziesz istniała, byłaby okropnie istnieje. A jakby stan lub efekt w swej 19 z siebie dumna? Wątpię. Człowiek powinien się udoskonalać, pracować nad sobą, ulepszać się CAŁY CZAS! Ale nie w celu osiągnięcia doskonałości, ale w celu przeżywania samego procesu stawania się czymś więcej. Lepszą kobietą, przedsiębiorcą, matką, żoną, siostrą, przyjaciółką. A zawsze możesz stać się czymś więcej. Ta droga, którą podążasz by wskoczyć poziom wyżej powinna być ekscytująca i powinna dawać ci radość i szczęście. I z każdą, nawet najmniejszą zmianą, z każdym „ukończonym poziomem” powinnaś świętować, chwalić się, być dumna z tego, że działasz. Pamiętaj. Nie masz dążyć, do czegoś, co nieistnieje. Ale masz wysoko stawiać poprzeczkę. Sobie. Nie innym. Zmiany zaczyna się i kończy na sobie. 2. Samorozwój przede wszystkim. Pracuj nad sobą. Każdego dnia. Ciężej pracuj nad sobą niż nad czymkolwiek innym jak mawiał Jim Rohn. Nie tylko w pracy dawaj z siebie 100 , nie w domu ale w życiu, które prowadzisz. Czytaj. Książki są źródłem ogromnej wiedzy. Każdy człowiek, którego nazwałabyś człowiekiem sukcesu, którego mogłabyś podziwiać, każdy z nich czyta. Słuchaj ludzi, którzy dzielą się swoimi wizjami, przemyśleniami, doświadczeniami, dokonaniami. wszystko, czego chcesz się z książek nauczyć. Nie twórz wymówek. Każda z nas ma dobę, która ma 24 godziny i ani minuty więcej. Więc nie mów mi, że ja mogę, ja mam czas a ty nie! Znajdź czas, znajdź w sobie głód wiedzy, która jest ci niezbędna by żyć nie najlepiej jak potrafisz, ale jeszcze lepiej. Poznawaj nowe rzeczy, zapisuj się na kursy, zajęcia. Próbuj nowych smaków, bądź między ludźmi, podróżuj, zwiedzaj, ucz się. Bądź czymś więcej. Podnieś swoje standardy i stań się ucieleśnieniem rozwoju. Żeby prowadzić lepsze życie, musisz sama najpierw stać się lepsza. Silniejsza, pewniejsza siebie, dzielniejsza. 3. Cel jest niezbędny. Musisz marzyć. Musisz mieć plany i marzenia. Cele. Takie małe i takie większe, nawet takie ogromne. Nie wstydź się ich. Nie ważne czy są drogie w realizacji, odpowiednie dla ciebie, twojego wieku, pozycji czy Czerp inspirację ze słów mocy. Prowadź dziennik i zapisuj w nim 20 sytuacji - to nie ma znaczenia. Miej marzenia! Wszystkie te marzenia i plany powinnaś spisywać. Z celami i marzeniami jest jednak jeden problem. Często kierujemy się w życiu nie swoimi pragnieniami. Dlatego zapisując o czym marzysz, zawsze daj powód, dlaczego tego pragniesz. Dążenie do realizacji celu, o którym nie marzysz, jest skazane na porażkę, pozbawia cię cennego czasu i wypłukuje z ciebie entuzjazm. Kiedy obierzesz już kierunek, wyznaczysz sobie cele, wszystkie „powinnam” zamień na „muszę”. Bo w życiu nie masz tego co powinnaś mieć, ale co musisz mieć. Ty nie powinnaś uwierzyć w nieskończoną moc możliwości jaką masz, ty musisz w to uwierzyć. Musisz się nakręcać każdego dnia, jak katarynka. Rozbujaj w sobie tą chęć, tą żądzę życia. Całym swoim jestestwem poczuj apetyt na życie, w którym musisz osiągać założone cele. Nic jednak nie dzieje się z dnia na dzień. Musisz mieć plan na to, jak zdobędziesz swój cel. Rozpisz wszystko w pamiętniku. Jak plan treningowy i użyj wizualizacji. Codziennie wyobraź sobie jak zdobywasz to, o czym marzysz. Zobacz siebie, taką jaką pragniesz. I trzymaj się celu za wszelką cenę. Nigdy się nie poddawaj, bo jesteś Mistrzynią. A Mistrzynie się nie poddają. Mistrzynie się uczą i idą dalej z podniesioną głową. 4. Poznaj swoją wartość. Znasz to. Stoisz w damskiej toalecie i myjesz ręce. Koło ciebie staje ekstra laska, w świetnych ciuchach, przepiękną torebką i nieskazitelnym makijażem. Jej ruchy są płynne. Jest pewna siebie. Uśmiechnięta. Jest świetna. Patrzysz na nią ukradkiem, potem na siebie i znów na nią. I masz ochotę usiąść i beczeć jak owca. Albo w pracy koleżanka opowiada o kolejnych wakacjach na Bahamach. Ty już nawet nie wysyłasz pocztówek z wakacji. Wakacje w puszczy pod namiotem albo kolejne wakacje nad polskim morzem w miejscowości o głupiej nazwie nikomu nie zaimponują. Albo stajesz na miejskim parkingu, wychodzisz z auta i zauważasz kobietę parkującą koło ciebie. Twoje stare, przechodzone auto wygląda przy jej sportowym BMW jak kura przy pawiu. I tak się właśnie teraz czujesz. I masz ochotę latać wokoło jak kura, której odcięli głowę. Na dziko. Bo wkurza cię to, jak się właśnie czujesz. G-O-R-S-Z-A! 21 Przykłady jak te, mogłabym przytaczać do jutra. Bo twoje dziecko nie jest takie jak inne dziecko - „takie wybitne i wyróżniające się”. Bo twoja figura daje dużo do życzenia i widzisz wszystko co w niej jest do dupy. W sumie cała jest do dupy. Bo nie mieszkasz tak jak pani X lub Y a na twojej ścianie nie wiszą obrazy kupione na aukcji lub zdjęcia z corocznej wizyty u fotografa. Co za sterta głupot! Od dzisiaj przestajesz to robić. Przestajesz się porównywać. Bo czym różnisz się od reszty tych bab, do których się porównujesz, może po cichu zazdrościsz? Nie znasz ich. Nie wiesz czy to, co widzisz sprawia, że są szczęśliwe. A wszystko co one mają nie sprawia, że są lepszymi osobami, lepszymi kobietami. Znajdź w sobie to co piękne, co nieprzeciętne i chwal się tym. Wyeksponuj to, sama dla siebie. I stań się kobietą, którą chcesz być, a nie tą, która wygląda tylko na taką, która ma wszystko to, czego ty nie masz. Znaj swoją wartość. Zapisz na kartoniku, plakietce, czymkolwiek co będzie fajnie wyglądało te słowa, tak żebyś widziała je codziennie : Jestem Mistrzynią! Jestem warta wszystkiego co najlepsze w życiu! Każdy ma swoją wizję twojej osoby, swoją opinie o tobie. Może słyszysz z jednej i z drugiej strony, że się nie nadajesz, że to nie dla ciebie, że to nie wypada, że nie dasz rady. Nigdy nie pozwól by czyjaś opinia na twój temat cię definiowała. Ty wiesz jaka jesteś, na co cię stać i kim możesz się stać. Ty i tylko ty decydujesz. Nigdy, przenigdy nie pozwól, by słowa krytyki sprawiły, że padniesz na ziemię i podasz się. Nie wszystkim twój sukces jest „na rękę”, nie wszyscy będą ci kibicować. No i dobrze. Nie potrzebujesz takich ludzi. Nie poświęcaj im uwagi, nie trać energii na walkę z nimi, na dyskusje z nimi, ale też ich nie krytykuj, nie złość się, nie dołuj. Po prostu nie poświęcaj im uwagi. Zwyczajnie ich zlej. 5. Samodyscyplina i determinacja. Miałaś tak kiedyś? Siedzisz na fotelu, oglądasz telewizję. Myślisz, mogłabym coś ze sobą zrobić. Podziwiasz kobiety z tego kłamliwego pudła przed tobą albo z okładki ostatniej gazety dla Pań. Co wtedy myślisz? Ale im się udało? Ale one mają szczęście? Fuksa? To przez pieniądze męża, tatusia? A może sukces tylko dzięki puszczaniu się na lewo i prawo? Przeglądasz Internety, widzisz wylansowane „mega gwiazdy” z photo shopa albo zwykłe dziewczyny, jak ty, które miały trochę więcej odwagi 22 i determinacji. Podziwiasz metamorfozy innych, zastanawiając się kiedy przyjdzie kolej na twoją. Jak masz coś zrobić, coś przygotować, zwlekasz, przeciągasz chwile, aż robisz coś na ostatni moment i nie masz już czasu dać z siebie wszystkiego. I zaczynasz żałować, że nie zmobilizowałaś się wcześniej. Musisz jedno zapamiętać. Jedyne co cię różni od każdej innej kobiety na świecie to to, czego nie widać, co jest zamknięte w twojej głowie. Tylko i wyłącznie to nas różni. Nic więcej. Mamy te same kości, taką samą budowę naszego organizmu. A to co na zewnątrz, to co widać, to ty kreujesz w zależności od stanu umysłu, od tego jak dbasz o siebie, o swoją świątynie. Lubię myśleć o swoim ciele jak o świątyni, a o swoim rozumie jak o ogrodzie. Jedno i drugie wymaga ogromu pracy. Pracy, którą warto wykonać, i którą musisz wykonać, jeżeli chcesz prowadzić życie, o którym marzysz. Wszyscy powoli umieramy, jednak nieliczne z nas żyją. Musisz zdecydować, chcesz żyć czy powoli umierać. A kiedy siedzisz i nic nie robisz, bądź użalasz się nad sobą, krytykujesz, zazdrościsz, narzekasz. Wtedy jesteś jedną z tych, które chodzą, oddychają, ale nie żyją. I które potem żałują, że czegoś nie zrobiły, że nie znalazły w sobie woli i energii by działać. Samodyscyplina to dyscyplina narzucona samemu sobie, zazwyczaj w celu osiągnięcia konkretnego celu, do którego tak długo zmierzasz, aż go osiągniesz. Przestań tworzyć wymówki, przestań się poddawać. Przestań wybierać to, co łatwiejsze, szybsze. Nie czekaj za zachętę, pochwałę, docenienie twoich starań od innych. To co robisz, rób bo chcesz, przede wszystkim dla siebie. Wstań z tego fotela i przestań być śmierdzącym leniwcem. Spójrz na świat. Jest tak piękny, że dech zapiera. Chcesz, żeby to wszystko przeszło ci pod nosem? Masz tyle do stracenie i jeszcze więcej do zyskania. Więc zacznij już dziś pracę nad sobą. Zacznij czytać, stań się mądrzejsza, bystrzejsza. Wiedza otwiera nowe horyzonty, zmienia cię i sprawia, że wszystko wydaje się możliwe. Ćwicz mięśnie ciała i umysłu. Umysł przez czytanie i codzienne afirmacje. Stojąc przed lustrem powtarzaj sobie JESTEM PIĘKNA. Kontroluj swoje myśli. Nie pozwalaj by wdzierały się do twojej głowy słowa zwątpienia, krytyki, narzekania. Powtarzaj sobie, że dasz radę. Potrafisz. Jeśli nie teraz, to wkrótce. Jesteś skazana na świetność. Jesteś Mistrzynią swojego życia. 23 To co sobie powtarzasz każdego dnia, w to będziesz wierzyć. Więc nie zaczynaj dnia od Nie mogę, Nie chce mi się, Nie dam rady, Nie potrafię. Kładź się spać powtarzając sobie Dam radę, Nauczę się, Potrafię, Zdołam, Chce mi się, Mam apetyt na życie. Zasypiając, wyobraź sonie jak będzie wyglądał twój poranek. Zobacz to oczyma wyobraźni. Ze szczegółami. Wstajesz przed budzikiem, uśmiech nie schodzi ci z twarzy bo wiesz, że to jest twój dzień. Wskocz w sportowe rzeczy i wybiegnij na świat. Zobacz siebie jak mijasz kolejne elementy otaczającego cię krajobrazu, spójrz do góry i podziwiaj. Albo włącz płytę Chodakowskiej i zrób jej program treningowy, weź kijki, idź na spacer, porozciągaj się trochę. Niech twoje ciało poczuje, że żyje. Szczęście jakie poczujesz po treningu, jest niepowtarzalne. I duma z samej siebie. Wiem, że zanim to nastąpi, w głowie stworzysz tysiąc myśli na nie, że wiele razy rezygnowałaś. Ale jeśli dobrze nastawisz się wcześniej, a w twoich myślach nie będzie śmieci, to z dnia na dzień będzie łatwiej. Nie rezygnuj. Bądź zdeterminowana. Masz swoje cele, zapisałaś je wszystkie. Zawsze miej je przy sobie, często je czytaj, edytuj, udoskonalaj. Zobacz siebie jak je realizujesz, zobacz to w swojej głowie a potem zrób to sama, w rzeczywistości. Nie poddawaj się! Nigdy. Czytaj i słuchaj o znanych kobietach na świecie. Tych silnych postaci z naszej współczesnej historii, które mają za sobą przejebane dzieciństwo, biedę, rodzinne tragedię i tysiące porażek - ale się nie poddały. One powinny być wzorem, inspiracją, okruchem nadziei. 6. Strach i odwaga. Boimy się wielu rzeczy. Na co dzień opinii innych. Tego, że zostaniemy wyśmiane. Że usłyszymy słowa krytyki, które pozwalamy by raniły nas do samej duszy. I tego jak będziemy się wtedy czuć. Boimy się odrzucenia. Że staniemy się niechciane, zbędne. Nie dość dobre czy piękne by być z mężczyzną twoich marzeń. Nie wystarczająco wykształcone, mądre, odważne, by walczyć o swoją wymarzoną pracę, czy o cokolwiek innego, o czym skrycie marzymy. Bo swoich pragnień też się boimy. Często nawet wstydzimy. Ale kto kurwa mać powiedział, że nie masz się bać! Nie na tym to polega. Masz iść do przodu i robić swoje POMIMO STRACHU, KTÓRY ODCZUWASZ! Boisz się? No i co! Ja też. 24 Jak zaczynałam biegać ważyłam dużo za dużo. Bałam się, że będą się ze mnie śmiać. Że wieloryb w trampkach czy coś. Wiem co to znaczy słuchać krytyki, wiem co to znaczy być wyśmiewanym. Znam to. Bałam się publikując swój pierwszy post na tym blogu czy wcześniej, publikując inne rzeczy i projekty. Bałam się okropnie. Że zostanę wyśmiana. Że to co czuję, w co włożyłam serce, ciężką pracę, czas. Że to zostanie zmiażdżone, wygniecione, wyżute i wyplute. Do dziś się boję. Ale dalej piszę, dalej publikuje. Bałam się być matką. Bałam się być rodzicem. Nie wiedziałam czy dam radę. Ale z dnia na dzień uczę się tej roli. Przecież nie mogę się poddać. Kiedyś bałam się kochać. Bałam się otworzyć. Bałam się, że jak ktoś pozna mnie od środka, tak od A do Z bez omijania tego co wstydliwe, niewygodne, nieszlachetne, brzydkie, to będzie uciekał ode mnie gdzie pieprz rośnie. Bo jak można kochać coś takiego, czym ja jestem. Ale wzięłam się w garść. Wbiłam sobie do głowy, że marnuje swoje życie, swój potencjał i swoje możliwości. Ciężką pracą doszłam do tego, gdzie jestem dzisiaj. Ktoś by mógł powiedzieć, że wiele poświęciłam, ale ja tego tak nie odbieram. Jestem w pełni zaangażowana w to co robię, w to co chcę osiągnąć. Nie muszę nic poświęcać. Wystarczy odpowiednio ustawić priorytety. Dalej się boję, ale uciszam te myśli, i robię swoje pomimo strachu. To się nazywa odwaga. Ty też ją masz w sobie. Ale odwaga jest też jak mięsień. Jak jej nie ćwiczysz, flaczeje. Nawet jeśli jednego dnia pokonałaś strach, to nie znaczy, że jutro nie poczujesz go na nowo. Ale to nic. Z dnia na dzień będziesz silniejsza i pokonasz, stłamsisz ten strach w zarodku i dasz radę. Nie myśl o tym co straszne, przerażające, ale o tym jak piękne jest to, co poczujesz, co zobaczysz, gdy go przezwyciężysz. 7. Luksus i sukces. Każdy ma inne wyobrażenie tego co jest luksusowe i co to znaczy odnieść sukces. Niestety większość naszych przekonań kreują media i otoczenie. Sukces to zawsze kasa, świetna praca, własna firma, dobre auto, wakacje na Ibizie i tego typu rzeczy. Kobita, która pracuje na kasie w markecie, nie może czuć się spełniona, nie ma prawa być nazwana kobietą sukcesu. Nikt nie pomyśli, że ona może czuć się spełniona. Bo? 25 Dla mnie sukces to życie z pasją. To bycie kobietą, którą chcesz być a nie którą inni chcą byś była. To pokonywanie przeszkód, walka ze sobą, z swoimi słabościami. Masz prawo do bycia spełnioną, niezależnie od tego co robisz. Każda praca jest ważna. Nie pozwól by to, że komuś sprzątasz, definiowało jak się czujesz czy postrzegasz. To, że pracujesz na kasie nie znaczy, że jesteś gorsza od tej, która przychodzi do ciebie na zakupy. Co was różni? Może nic. A może stan umysłu. Ale to później. Bądź taka, jaka chcesz być. I to będzie twój sukces. Luksus, to, pojęcie bardzo względne, niekoniecznie związane z twoimi stanem konta. Ale cokolwiek by to nie było, to zasługujesz na to. Świat jest pełen nieskończonych dóbr. I ty też masz do nich prawo. Jesteś warta wszystkiego co najlepsze. Każdego luksusu, o jakim marzysz. Sukces jest na wyciągnięcie ręki. 8. Tabliczka mnożenia. Zbliżamy się do najważniejszych punktów. Przypomnij sobie jak uczyłaś się tabliczki mnożenia za dzieciaka. Do dziś pewnie ją umiesz. Jak ktoś zapyta ile jest 7/6 czy 8/4 to nie będziesz miała problemu z odpowiedzią. Na tym przykładzie widzisz, jak to, co ci wpojono do głowy, długo w niej zostaje. Czasem na wieki, jeżeli wpojono to skutecznie. Załóżmy, że to nie tabliczkę mnożenia, ale to że jesteś nieśmiała i słaba wpojono ci jeszcze w szkole. Latami słyszałaś to w głowie, miałaś to w myślach, to wyobrażenie siebie. Jaka jesteś więc dziś? Silna? Odważna? Potrafisz ryzykować, iść z podniesioną głową? Każdej z nas wpajają takie rzeczy. Zastanów się. Mocno. Zrób listę rzeczy, które powtarzali ci rodzice, otoczenie, rodzina. A mężczyźni w twoim życiu? Porównaj to, co wypiszesz, z tym, za jaką sama się uważasz. Następnie porównaj z wizją kobiety, którą chcesz, którą musisz się stać. I tu zacznij proces prania swojego mózgu. Musisz sobie wpoić to, w co chcesz wierzyć. Nie będzie to łatwe, ale z każdym dniem będzie łatwiejsze a ty będziesz silniejsza. To w co wierzysz, to czemu poświęcasz uwagę, na czym skupiasz myśli, to jest obecne w twoim życiu bo tam płynie cała twoja energia. Nie marnuj jej więc na innych, na narzekanie, krytykowanie. Nie marnuj poniżając siebie, umniejszając swoje możliwości. Ale wstań z 26 dupą z tej kanapy i zacznij działać. Nie będzie łatwo, nie będzie szybko. Ale warto. Przygotuj się, wypełniając głowę odpowiednimi myślami. Przeanalizuj swoje działania i ruchy w głowie, przećwicz je. To bardzo ci ułatwi zadanie, kiedy zaczniesz działać w rzeczywistości. Zapamiętaj te trzy zasady. Nie śmieć sobie w głowie! Kontroluj swoje myśli. To na czym koncentrujesz myśli przeradza się w twoją rzeczywistość. Zacznij wpajać sobie wartości, prawdy i zasady, które są dla ciebie najlepsze. 9. Szczęście to stan umysłu. Jedno z najtrudniejszych zadań przed tobą. Powiesz mi na pewno, łatwo powiedzieć, gorzej zrobić. Albo, może uważasz, że to bzdura. Ale w głębi serca wiesz, że to prawda. Dwie wielkie prawdy. Bycie szczęśliwą to twoja decyzja. Ty decydujesz, kto może cię zranić a kto nie. Najpierw odniosę się do pierwszego. Pewne uczucia blokują inne. Nie można być przepełnionym wdzięcznością za coś i jednocześnie być wkurzoną na coś. Kiedy dostrzegasz jak wiele masz w życiu, kiedy całą sobą jesteś wdzięczna za to i codziennie za to dziękujesz, w twoim życiu będzie mniej i mniej miejsca na to, co przyciąga smutek. Powiesz, że łatwo mi mówić. Na pewno ty masz gorzej. Może. A może nie. Ale nie o to chodzi. W każdej sytuacji można być szczęśliwą. W jednej z przeczytanych przeze mnie książek, była historia weterana wojennego, który leżał w szpitalu. Osoba, która tę książkę napisała opisuje, jak weszła do tego szpitalnego pokoju a ten weteran leżał uśmiechnięty. Bez jednej ręki. Zapytany, jak w takiej sytuacji może być uśmiechnięty odpowiedział, że jest praworęczny a wybuch pozbawił go lewej. W tak skrajnej sytuacji, widział to co ma i za co może być wdzięczny. Dopiero wychodząc z tego pokoju, ten autor zauważył, że nie tylko ręki mu brakowało ale też obu nóg. Słyszałaś kiedyś o Nick’u Vujicic’u? Zachęcam do zapoznania się z jego biografią i jego książkami. Ile razy powtarzamy sobie, będę szczęśliwa jak zmieszczę się w tą sukienkę, jak schudnę 10 kilo, jak zmienię pracę, jak znajdę partnera, jak moje dziecko dorośnie. Szczęście umieszczasz zawsze w swojej przyszłości, która nigdy nie nadchodzi. Żyj tym co jest teraz, nie tym co będzie. TU I TERAZ! To samo tyczy się cierpienia. Ma ono wiele wymiarów. Różne rzeczy sprawiają ci przykrość, zasmucają cię, doprowadzają do łez, 27 załamania nerwowego, depresji. Ale to też twoja decyzja komu i czemu pozwalasz się krzywdzić. Wszystko sprowadza się do metafor jak mówi Anthony Robbins. Kiedy zostawia cię facet, którego bardzo kochasz, mówisz mam złamane serce. Ale to tylko metafora. Kiedy spojrzymy na twoje serce w twojej klatce piersiowej zobaczymy, że ono ma się całkiem dobrze. Nie jest wcale złamane. Ale sama metafora, której używasz ma ogromny wpływ na to, jak przeżywasz to rozstanie. Wszystko zależy od podjętych przez ciebie decyzji, od twoich przekonań i tego, co siedzi w twojej głowie. Nie chcesz cierpieć z powodu tego barana, który cię nie doceniał. Nie cierp. To twoja decyzja. 10.Nie poddawaj się pomimo bólu. Wiem, że chcesz. Wiem, że będziesz próbować. Ale ty się nie poddasz. Jesteś łowczynią. I przyszedł czas na łowy. Upoluj to, na czym ci zależy i bądź z tego dumna. Ale proces, który cię doprowadzi do zdobyczy, będzie trudny. Nie będę cię okłamywać, że nie. Że jest inaczej. Będzie ci ciężko. Twoje ciało będzie boleć, twoja głowa będzie boleć. Będzie ci się wydawało, że łeb ci pęknie od tych kotłujących się myśli. Przyjdą dni, że poniesiesz porażkę, coś się nie uda. Usłyszysz słowa krytyki, zwątpienia. Może nawet będą się śmiać, wytykać ci błędy. No i? Nie robią. Ty i tak się nie poddasz. Padniesz, to poleżysz, nabierzesz sił i wstaniesz. Będziesz miała cały czas swój cel przed oczami i nie zapomnisz o nim. Będziesz trenować dalej umysł i ciało i staniesz się kobietą, jaką ci się nie śniło, że możesz być. Świat jest pełen możliwości i one są też dla ciebie. To co, że będzie bolało. Dasz radę, wytrzymasz i będziesz dumna. 11. Wrogowie Mając wszystko powyższe na uwadze, zapamiętaj jedno. Ty jesteś swoim największym wrogiem. Nikt na tym świecie nie jest tak wielkim zagrożeniem dla ciebie, jak ty sama. Droga do lepszego jutra jest jak start samolotu. Wsiadasz i nim samolot wzniesie się w powietrze, każą ci zapiąć pasy. Bo nim wzniesiesz się na odpowiednią wysokość, z której będziesz mogła podziwiać te piękne widoki, musisz przetrwać ten start, 28 musisz się zabezpieczyć. Znajdź w sobie siłę i przetrwaj. Nie bądź swoją największą przeszkodę. 12 . Świątynia i ogród. Twój umysł to twój ogród więc sadź w nim tylko najpiękniejsze kwiaty. Skoś trawę, wyrwij chwasty. Weź się do tej roboty już teraz. Twoje ciało to twoja świątynia. Dbaj o nią. W każdy możliwy sposób. I nie mówię, że masz nie jeść czekolady do końca życia. Nie mówię, że masz jeść samą zieleniznę z bio hodowli. Nie mówię, że masz ostro trenować każdego dnia po parę godzin. Ale rób wszystko z głową. Zamiast zjeść paczę czipsów, sama coś upiecz. Może coś drożdżowego. Zamiast lodów z bitą śmietaną, zjedz galaretkę z owocami a trzeci w tym tygodniu schabowy zamień na coś gotowanego. Zacznij się ruszać, bo stagnacja to śmierć. A ty chcesz żyć. Nie umierać. Więc chwyć swój dziennik i zacznij działać. Jestem z tobą! 29 AUTORZY WYMIENIENI W TEKŚCIE I ICH KSIĄŻKI ORAZ POZYCJE I MÓWCY PRZEZE MNIE SZCZEGÓLNE POLECANI Iyanla Vanzant, źródło You Tube Anthony Robbins, Personal Power, Obudź w sobie olbrzyma i clipy jego wykładów z You Tube Mel Robbins, Zasada pięciu sekund Maya Angelou, Wiem dlaczego ptaki w klatce śpiewają oraz You Tube Brené Brown, Dary Niedoskonałości, Breaving the Wilderness, Rising Strong, Daring Greatly, Ted Talk Wsłuchując się we wstyd, Ted Talk Potęga wrażliwości Simon Sinek, Zaczynaj od dlaczego, Liderzy jedzą ostatni Wayne Dyer, Pokochaj siebie Jacek Walkiewicz, Pełna moc możliwości Candice Kumai, Kintsugi Amy Morin, 13 rzeczy, których nie robią silni psychicznie ludzie Les Brown, You Tube Tom Bilyue, Impact Theory Lisa Bilyue, Women of Impact Joseph Murphy, Potęga podświadomości Napoleon Hill, Myśl i bogać się Alchemik, Paulo Coelho Richard Branson, Zaryzykuj, zrób to Beata Pawlikowska, W dżungli podświadomości Agnieksza Maciąg, Pełnia życia Eckhat Tolle, Nowa Ziemia Carol Dweck, Mindset oraz Elon Musk, Oprah Winfrey, Tim Ferris, Katarzyna Miller i Miłosz Brzeziński Źródło - You Tube 30 PODZIĘKOWANIA Dziękuje mojemu mężowi, za cierpliwość do mnie i to, że pokazał mi, że naprawdę można kochać kogoś takim, jaki jest. Dziękuje mojej przyjaciółce, Dominice, za to, że dodawała mi odwagi, kiedy zaczynało mi jej brakować. Dziękuje mojej teściowej, Basi, za to, że tak wiele mnie nauczyła i zawsze była dla mnie ogromnym wsparciem. Ona jako pierwsza nauczyła mnie myśleć o sobie, wbrew wszystkim wokół i mówić otwarcie to, co naprawdę czuję. Dziękuje wszystkim moim czytelniczkom, zwłaszcza tym, które pisały i komentowały moje teksty utwierdzając mnie w przekonaniu, że idę w dobrym kierunku. Bez was nie byłoby tej książki. Dziękuje moim przyjaciółkom, Ewelinie i Karolinie, za wsparcie, za akceptowanie mnie taką, jaka jestem i za ich bezcenną przyjaźń. Dziękuje Pani Roksanie Stróżyk-Wysockiej, za nieocenione wsparcie, wiarę we mnie i bycie niesamowitą inspiracją. Dziękuje Pani Joannie Tabace oraz pozostałym partnerom tego wydania, któych wkład w tę książkę był nieoceniony. 31
Pobierz darmowy fragment (pdf)

Gdzie kupić całą publikację:

Mistrzyni - powieść dla kobiet szukających inspiracji
Autor:

Opinie na temat publikacji:


Inne popularne pozycje z tej kategorii:


Czytaj również:


Prowadzisz stronę lub blog? Wstaw link do fragmentu tej książki i współpracuj z Cyfroteką: