Cyfroteka.pl

klikaj i czytaj online

Cyfro
Czytomierz
00375 008097 15707546 na godz. na dobę w sumie
Mit cellulitu. To nie tłuszcz, to powięzi - skuteczna eliminacja powszechnego problemu - ebook/pdf
Mit cellulitu. To nie tłuszcz, to powięzi - skuteczna eliminacja powszechnego problemu - ebook/pdf
Autor: Liczba stron: 316
Wydawca: Vital Język publikacji: polski
ISBN: 978-83-8168-019-6 Data wydania:
Lektor:
Kategoria: ebooki >> poradniki >> zdrowie
Porównaj ceny (książka, ebook, audiobook).

Cellulit to mit

Często zadajesz sobie pytanie „dlaczego mam cellulit”? Stosujesz przecież kosmetyki antycellulitowe i wykonujesz ćwiczenia na spalanie tłuszczu, oczekując dobrych efektów. Jeżeli tradycyjne metody zawiodły, musisz wreszcie poznać prawdę: twój problem to mit. Klucz do osiągnięcia idealnych ud i pośladków tkwi w poprawie stanu tkanki powięziowej.

 

W tej książce Autorka:

 

Powiedz cellulitowi nie!

Znajdź podobne książki Ostatnio czytane w tej kategorii

Darmowy fragment publikacji:

Redakcja: Natalia Paszko Skład: Aleksandra Lipińska PRojekt okładki: Anna Płotko tłumaczenie: Adrian Rutkowski koRekta: Aneta Gawędzka-Paniczko Wydanie I BIAŁYSTOK 2019 ISBN 978-83-8168-019-6 Tytuł oryginału: The Cellulite Myth. It s Not Fat, It s Fascia Copyright © 2016 by Post Hill Press © Copyright for the Polish edition by Wydawnictwo Vital, Białystok 2017 All rights reserved, including the right of reproduction in whole or in part in any form. Wszelkie prawa zastrzeżone. Żadna część tej publikacji nie może być powielana ani rozpowszechniana za pomocą urządzeń elektronicznych, mechanicznych, kopiujących, nagrywających i innych bez pisemnej zgody posiadaczy praw autorskich. Książka ta zawiera porady i informacje odnoszące się do opieki zdrowotnej. Nie powinny one jednak zastępować porady lekarza ani dietetyka. Jeśli podejrzewasz u siebie problemy zdrowotne lub wiesz o nich, powinieneś skonsultować się z lekarzem, zanim rozpoczniesz jakikolwiek program poprawy zdrowia czy leczenia. Dołożono wszelkich starań, aby informacje zaprezentowane w tej książce były rzetelne i aktualne podczas daty jej publikacji. Wydawca i autor nie ponoszą żadnej odpowiedzialności za jakiekolwiek skutki dla zdrowia mogące wystąpić w wyniku stosowania zaprezentowanych w książce metod. 15-762 Białystok ul. Antoniuk Fabr. 55/24 85 662 92 67 – redakcja 85 654 78 06 – sekretariat 85 653 13 03 – dział handlowy – hurt 85 654 78 35 – www.vitalni24.pl – detal strona wydawnictwa: www.wydawnictwovital.pl Więcej informacji znajdziesz na portalu www.odzywianie24.pl PRINTED IN POLAND Spis treści Podziękowania od Ashley ............................................. 7 Przedmowa ..................................................................... 13 Wprowadzenie ............................................................... 19 1│ Leprekauny, jednorożce, cellulit i wróżkowy pyłek ................................................... 25 2│ Wprowadzenie do Powięziologii ............................. 45 3│ Zdrowe i niezdrowe powięzi .................................... 69 4│ Dlaczego powięzi tracą na zdrowiu ....................... 103 5│ „Leczenie” cellulitu ................................................... 119 6│ Przeanalizuj swoją tkankę powięziową .................. 133 7│ Możliwości i ograniczenia ........................................ 177 8│ Porady, w końcu ....................................................... 189 9│ Burza powięziowych pytań ...................................... 229 10│ Od Niebios, przez Hollywood, do twojego domu ................................................. 285 Bibliografia ...................................................................... 315 Podziękowania od Ashley Po pierwsze, dziękuję Bogu. Niewątpliwie każdy mój krok był elementem Jego boskiego planu, który doprowadził mnie do miejsca, w którym teraz jestem. Moje przebudzenie po otarciu się o  śmierć to najważniejszy moment mojego życia, a  boska wiedza, jaką dzięki Niemu otrzymałam, służy mi do pomagania innym. Z Jego mocy pochodzą wszelkie moje dary dla świata, ja jestem tylko Jego posłanką. Chwała Najwyższemu. Chciałabym podziękować moim rodzicom, Bobowi i Marcie Meriilom, oraz Donowi i  Peggy Stansellom, którzy wspierali moje projekty, już gdy w wieku 12 lat zaczęłam malować lu- dziom brwi. Wiedzieli, że jestem kaleką, ale traktowali mnie jakbym była siłaczką. Co najważniejsze, zabierali mnie ze sobą do kościoła i zawsze pozwalali mi być sobą. Chciałabym podziękować mojemu rodzeństwu, Reese, Annie, Billiemu, Mike’owi i Blair, za wyzwania, jakie przede mną sta- wiali i za różnorodność, jaką sobą reprezentowali, dzięki czemu każde z nas mogło znaleźć swoją wyjątkową ścieżkę. Dziękuję też całej mojej licznej rodzinie za ich dozgonną miłość i wspar- cie. Szczególnie kieruję te słowa do rodziny Knightów: Toniego, Arien, Micheala i Saskii, za pokazanie mi, że życie nie ma granic. A  najbardziej chciałabym podziękować moim dzieciom: Ria- nowi, który uosabia podążanie za tym, co nam w  duszy gra 7 i który inspiruje mnie do myślenia globalnie i ponad podziałami; Maddie, która każdego dnia jest dla mnie niczym promień słoń- ca i która pomaga kolejnemu pokoleniu kobiet znaleźć drogę ku lepszemu światu; i w końcu Luke’owi, który uwielbia Powięzio- logię i zawsze roztacza wokół siebie energię i życiodajną siłę. Bez moich dzieci nie miałabym umiejętności oraz pokładów miłości i współczucia, które sprawiają, że jestem, kim jestem i robię to, co robię... Tego uczą nas dzieci. Poświęcali mi swój czas, wspierali moją misję i zawsze byli „dobrymi dzieciakami”. Teraz wycho- dzą na swoje, a ja nie mogę się doczekać, by zobaczyć, jak będą zmieniać świat. Również Layne i Stevena traktuję jak moje własne dzieci, mimo że pojawiły się w moim życiu trochę później. Steven zjawił się i nagle stał się starszym braciszkiem, z którym można konie kraść! Layne, który trwał przy moim boku przez 15 lat, jest najbardziej lojalnym, ukochanym i po prostu najlepszym darem, jaki mi dano. Poza tym Layne, mój mały jednorożec, zajmował się naszą działalnością od samego początku, a teraz wspaniale spisuje się jako szef sztabu. Dziękuję również mojej małej siostrzyczce Olivii Henry, która teraz jest częścią naszej Island of Misfit Toys, za tę misję i za jej wkład w moje życie – tak ogromny, że nie sposób wyrazić to słowami. Dziękuję, moje słońce. Dziękuję również mojej przyjaciółce i współautorce, Joannie Hunt, za wiarę w ten pięcioletni projekt i za wspólnie podjęty krok w nieznane w kierunku jego zrealizowania. Nikt tak jak ty nie potrafi ubrać w  słowa moich uczuć i  myśli. Dziękuję moim partnerom, Jeffowi Penningtonowi, Mike’owi Rome owi, Gerge’owi Kurisky emu z  MCAP oraz LBI Entertainment, w  szczególności zaś Samowi Warrenowi i  Chuckowi Pacheco (który to odważył się reprezentować nieznajomą mu osobę). 8 Mit cellulitu Podziękowania od Ashley Specjalne podziękowania dla Jeffa Penningtona, który mimo odejścia na emeryturę wskoczył razem ze mną w całe to szaleń- stwo. Dziękuję Shannon Marvin, agentce tej książki przy boku Dupree Miller, która zaryzykowała i parła naprzód aż do końca. Dziękuję Shelly Reinstein z Autumn Communications i ekipie z  Mills Entertainment. Dziękuję Anthoniemu Ziccardi i  Post Hill Press® za wysiłek włożony w wydanie mojego rękopisu. Od strony naukowej przesyłam wyrazy uznania moim współpra- cownikom i  protegowanym – Bartowi Jamesonowi, Kathleen Stross i dr nauk medycznych Swet Chaudhari, którzy harowali dzień w  dzień, by zadbać o  jakość naukowych informacji za- wartych w tej książce. Dziękuję zespołowi z firmy Grow Onli- ne®, w szczególności Kim Kelley za jej innowacyjne i wyjątkowe podejście w  obliczu zmieniającej się kultury. Dziękuję mojej drużynie z Optikal®, w szczególności Joelowi Ottenowi, za to, że raz za razem podejmował ryzyko i dokonywał niemożliwego. Firmie Woodlands SMTC IT za ich bezsenne noce spędzone na pomaganiu nam. Gary’emu Youngowi za stworzenie Fascia- Blaster® i Gary’emu Solomonowi za jego ochronę. Tori Baxter, mojej przyjaciółce i asystentce, z którą trzymam się już dziesięć lat. Jest jeszcze wiele osób, którym jestem ogromnie wdzięczna za pomoc w moim życiu prywatnym, zawodowym i duchowym. Dziękuję moim koleżankom od FasciaBlaster®, które mnie motywują i  codziennie przypominają mi o  tym, dlaczego to robię. Specjalne podziękowania kieruję do moderatorów, Pam, Ella, Janette, Kim, Stacey i Chelsea, i całej mojej grupy Mo- tywatorów. Dea, Johlae, Sherri – dziękuję za mnóstwo miłości i wsparcia. Bez moich przyjaciółek ta książka nigdy nie pojawi- łaby się na rynku, a dzięki ich pasji i przyjęciu naszej filozofii 9 otrzymane dobro jest niesione dalej i pomaga milionom ludzi. Język nie oddaje mojej wdzięczności i głębi emocji, jakie żywię względem mojej drużyny. Dziękuję dwóm wspaniałym mężczyznom mojego życia, któ- rzy odeszli – Samowi Aloni i Danowi Hoytowi. Obaj ofiarowali mi pomysły, które do dziś stanowią rdzeń mojej działalności. Będziecie wiecznie obecni, a wasz wkład w moje życie stworzył efekt domina. Dziękuję za bycie pierwszym ruchem. Dziękuję Danielowi, który inspirował mnie zza kulis, że po- zwalał mi po prostu być sobą przy pisaniu poniższej książki. Dziękuję za wspieranie mojej kreatywności, wspólne wiosłowa- nie i „magiczne bransoletki”. Specjalne podziękowania: Ilustracje: Steven Cherry, Madeleine Ignon, Kim Kelley, i Bart Jameson Projekt okładki amerykańskiego wydania: Lunchbox Design, Nowy Jork Dyrektor kreatywny okładki amerykańskiego wydania: Olivia Henry Fryzura i makijaż: Kelly Thorpe Opracowanie graficzne amerykańskiego wydania: Post Hill Press® i Spiro Graphics sp. z o.o. Internal Modeling: Olivia Henry Zdjęcia: Debbie Porter Photography 10 Mit cellulitu Podziękowania od Ashley Judy Gass 29 czerwca „Nigdy nie byłam w bardziej kochającej, pod- noszącej na duchu, niesamowitej grupie wspar- cia jak ta, naprawdę jesteśmy wielcy! Tak się cieszę, że jestem jedną z BlasterSisters! Rozpra- wiam się z komórkami tłuszczowymi i cellulitem. Chciałabym was wszystkie przytulić! Kocham was. Dziękuję za motywowanie. Jesteście naj- lepsze, pozdrawiam z Alabamy!” W  tej książce znajdziesz odniesienia do wielu produktów i firm. Pełna lista znaków towarowych i ich właścicieli znajduje się na końcu książki. 11 Przedmowa Latami, gdy poniższa książka była tylko pozycją z  mojej listy rzeczy do zrobienia, zastanawiałam się, kogo poprosić o napi- sanie do niej przedmowy i jak dodać splendoru informacjom, jakimi się tutaj dzielę. Przedmowę pisze się zazwyczaj po to, żeby podwyższyć wiarygodność autora w oczach czytelnika. Mogłam wybrać laureata Oskara. Mogłam wybrać zwycięzcę olimpiady. Mogłam wybrać kogoś z  całkiem licznego grona miliarderów czy członków rodziny królewskiej, którzy składają się na moją najważniejszą klientelę. Nigdy nie byłam jednak przekonana do tych pomysłów. Właściwie martwiło mnie to, że tylko bogacze i sławy poddawali się moim metodom. Moja marka i światowa misja polegają na zapewnieniu zwy- czajnym kobietom możliwości poczucia się jak wielka osobi- stość, na zapewnieniu wiedzy, jaką mają sławni i bogaci, i na królewskiej jakości całego doświadczenia. By pozostać w zgodzie z marką, chciałam przedstawić tu kogoś, z kim możesz się utoż- samić, a nie kogoś, kogo po prostu znasz. Przeprowadziłam w  mojej grupie na Facebooku® konkurs. A muszę powiedzieć, że jest ona największą grupą wsparcia dla kobiet na tej platformie i  z  chwilą, gdy to piszę, liczy ponad 100 tys. członkiń. Razem z moim zespołem wybraliśmy historię przesłaną przez Janette Grape. To przykład jednej z wielu kobiet, 13 w których głowach szaleje burza wokół tematu obrazu własnego ciała. Nieważne, czy są modelkami fitness, jedzą za dużo, za mało, czy żyją w wielkich miastach czy w zabitych dechami dziurach. Janette jest piękną kobietą o ślicznej, wręcz wymarzonej figurze, jak najbardziej zgodną z wszelkimi standardami. Była jednak sfru- strowana przez wypaczoną percepcję własnego ciała i  poczucie braku kontroli. Jej niesamowita opowieść o odkrywaniu siebie, odnajdywaniu siły, inspiracji i motywacji do pomocy innym to historia każdej kobiety. Wszystkie jesteśmy na drodze ku skon- taktowaniu się ze swoim prawdziwym pięknem, wewnętrznym i zewnętrznym, pięknem pochodzącym z wiedzy, mocy i miłości własnej. Teraz Janette ma władzę nad swoim ciałem i umysłem, a  reszta jej życia będzie najlepszą jego częścią. Oto opowieść o transformacji, która również może być twoim udziałem. Historia Janette Grape „Gdy pierwszy raz usłyszałam o Ashley Black, moje szalone życie chyliło się ku upadkowi. Samoocena sięgała dna. Nienawidziłam siebie, chociaż mój wy- gląd sprawiał inne wrażenie. Mijał piąty rok walki z  zaburzeniami odżywiania, z  powodu których cierpiałam już od dwudziestu siedmiu lat. Zaczęłam podnosić ciężary w ramach terapii i dlatego, że chciałam przestać żyć w ciele trzynastolatki. Z powodu tortur, jakim było poddane moje ciało, takich jak głodzenie się, cięcie się, stosowanie leków, nadmierne ćwiczenia i trzy ciąże, borykałam się z zauważalnym cellulitem. Problem 14 Mit cellulitu Przedmowa pogarszał się w momencie przybierania na wadze, która była po- trzebna mojemu organizmowi. W chwili, gdy to piszę, sama myśl o tym, co zrobiłam swojemu ciału, doprowadza mnie do płaczu. Patrząc z perspektywy czasu, nigdy nie zależało mi na byciu chu- dą, grubą, umięśnioną czy szczupłą – robiłam to z powodu poczu- cia braku kontroli i zupełnego braku wiedzy o swoim ciele. Przez swoje zaburzenia straciłam pracę, dom, małżeństwo, dzieci i w pewnej chwili byłam o krok od zostania bezdomną. Zdiagnozowano u mnie syndrom nagłej śmierci sercowej i zabro- niono mi ćwiczyć oraz pracować, bo mogłam umrzeć w każdej chwili. Momentami przeżywałam skrajną rozpacz i żywiłam prze- konanie, że światu będzie lepiej beze mnie. Czy wyobrażasz sobie, że zwykły cellulit mógł wyzwolić tak potężną spiralę śmierci? Jakimś cudem, Bogu niech będą dzięki, zeszłam się z mężem i po- nownie wzięliśmy ślub. Sytuacja znacznie się poprawiła, ale prawdę mówiąc, moje ciało nadal było w opłakanym stanie, tak jak umysł i całe życie. Parłam naprzód i trochę poprawiłam swoje zdrowie, ale obsesja o pozbyciu się cellulitu wymknęła się spod kontroli. Czasa- mi płakałam zwinięta w kłębek, bo już nie wiedziałam, czego moje ciało chce, a mój mąż odchodził od zmysłów, bo nie wiedział, co się ze mną dzieje. Znów byliśmy o krok od separacji. Źródłem moich błędów było niezrozumienie funkcjonowania organizmu i niewiedza, że cellulit i tkanka tłuszczowa to dwie różne rzeczy. Pewnego dnia, gdy komentowałam wszystkie swo- je szczerby, zmarszczki i  pieprzyki, mąż powiedział mi: „Nie zdajesz sobie sprawy, jak mnie to rani, patrzę na ciebie i widzę piękną kobietę, a ty wciąż czepiasz się tego, jak wygląda. Nie podoba mi się, jak traktujesz moją żonę”. To był dla mnie moc- ny cios. Sprawił, że dostrzegłam, jak wpływa na innych sposób, w jaki postrzegam i traktuję samą siebie. 15 Niedługo potem zobaczyłam reklamę FasciaBlaster®. Nie by- łam przekonana, ale stwierdziłam, że nie mam nic do stracenia, próbowałam już wszystkiego. Przysięgam, to była... odpowiedź na moje modlitwy. Gdy dostałam przyrząd i zaczęłam z niego korzystać, w mojej głowie zrodziło się kilka pytań, więc wysłałam do Ashley wia- domość ze zdjęciami, tak jak zalecała. Walczyłam Byłam w  szoku, gdy przysłała mi wia- domość głosową ze swoją odpowiedzią! z ciałem, Nie mogłam uwierzyć, że jest tak miła które starało i bezpośrednia. Od razu obdarzyłam ją zaufaniem – co jest do mnie niepodobne się utrzymać – i zaczęłam korzystać z jej wsparcia. mnie przy życiu. Po rozpoczęciu tej przygody wszystko zaczęło się stopniowo zmieniać. Niczym uśmiechy losu pojawiały się niespodzie- wanie kolejne zmiany. Pierwszą z  nich była świadomość siebie. Zaczynałam płakać przy dotykaniu, pie- lęgnacji i zajmowaniu się moim ciałem z pomocą przyrządu do ćwiczeń, bo zdałam sobie sprawę, jak okrutna byłam względem mojego ukochanego organizmu. Walczyłam z ciałem, które stara- ło się utrzymać mnie przy życiu. Zaczęłam je doceniać i przeprosi- łam za swoją nienawiść. Zdałam sobie sprawę, że nie miałam żad- nego powodu do wstydu. Powięzi były dla mnie niesamowitym odkryciem! Wcześniej nic o  nich nie wiedziałam, tym bardziej o  ich wpływie na organizm. Odzyskałam kontrolę i  zaczęłam zmierzać w dobrym kierunku dzięki FasciaBlaster® i informacjom na temat funkcjonowania organizmu. Jednocześnie zauważyłam, że odkąd zmieniłam sposób, w jaki o sobie myślę, poprawiło się moje zdrowie. Z  tego samego powodu poprawiła się też moja relacja z mężem. Powięzi robiły się coraz gładsze i wypuszczały 16 Mit cellulitu Przedmowa zamrożone emocje, takie jak nienawiść do siebie i gniew. Cellu- lit znikał. Poprawiłam swoją mechanikę ruchu i po raz pierwszy w życiu miałam postawę bez zarzutu! Dzięki zdrowym powięziom, mięśniom, jak również aktywności neuronów i przepływowi krwi moje ćwiczenia zaczęły przynosić efekty. Zarówno ciało, związki, jak i całe życie uległy poprawie. Jednak to dołączenie do prywatnej grupy FasciaBlaster® na Fa- cebooku® zmieniło moje życie. Bo oto odkryłam wspaniałą ko- biecą grupę, która obdarzała się miłością, wsparciem, motywa- cją i akceptacją. Wow! Wrażliwe, silne i odważne kobiety, które pokazują swoje wady i czują się na tyle bezpiecznie, by prosić o pomoc i wsparcie. Ta grupa ma niesamowitą moc i siłę, nie da się tego opisać słowami! Bo widzisz, moje zaburzenie wzięło się z tego, że gdy byłam mała, zostałam odrzucona przez kobiety, co potem powtarzało się przez całe życie. Zyskanie akceptacji i mi- łości tylu różnorodnych kobiet było dla mnie czymś niepojętym. Pytałam się: „Czy to wszystko dzieje się naprawdę?” Przeglądając zdjęcia na grupie, myślałam sobie, że te kobiety są takie piękne i odważne, a mimo to szaleją na punkcie tych samych proble- mów z ciałem, co ja. Poza tym, że pocieszała mnie myśl, że nie jestem jedyna, za każdym razem, gdy czułam się źle z powodu tego, jak wyglądam, odwiedzałam grupę i wspierałam zmagania innej osoby. Miłość i wsparcie, jakie dawałam innym, zawsze do mnie wracały. Mój rozwój i pokonanie problemów dokonało się dzięki tej grupie. Każda kobieta zasługuje na poczucie się tak, jak kobiety z tej grupy: że jest miejsce, do którego przynależy, że jest obdarzona wsparciem i miłością, i że jest prawdziwie wolna. Jest to coś niesamowitego, a nasz ruch rośnie w siłę. Niczym egzotyczny rzadki kwiat wciąż wypuszcza nowe pędy. Nie da się zaprzeczyć, że zwalczenie cellulitu i wzmocnienie kobiet to pro- cesy nie do powstrzymania. 17 Moja przygoda, dzięki Bogu, jeszcze się nie skończyła. Przede mną jeszcze wiele, a  zasady dane mi przez Ashley zawsze będą częścią mojego życia. Jej metody działają, w przeciwieństwie do hospitalizacji, terapii i leków na receptę, oraz wszystkiego innego, co spotkało mnie podczas dwudziestu siedmiu lat moich poszu- kiwań. Ten proces pomaga mi uwolnić się z klatki nienawiści do siebie i zaburzeń odżywiania, w jakiej tkwiłam przez całe życie. Nie mogę opisać, jaka jestem wdzięczna za tę wiedzę i możliwość zadbania o ciało we właściwy sposób, chyba pierwszy raz w życiu. Mogę tylko powiedzieć: dziękuję. Dziękuję Bogu i Ashley Black. Informacje tu zawarte zmieniły moje życie, twoje również ulegnie zmianie. Mój przypadek należy do rodzaju „ekstremalnych”, ale każda osoba czytająca tę książkę zyska coś i doświadczy zmiany w podejściu do własnego ciała. Bez względu na to, jak wygląda twoja przeszłość, zaakceptowanie swojej tkanki powięziowej to jednocześnie przyjęcie wolności do życia, kochania i bycia sobą”. Na tym zdjęciu wygłupiam się z Janette po intensywnej sesji FasciaYoga® w moim domu podczas zjazdu FasciaBlaster®. 18 Mit cellulitu Wprowadzenie Witaj w klubie! Jeśli czytasz tę książkę, pewnie należysz do jednego z  dwóch rodzajów ludzi. Typ pierwszy: jesteś wielkim fanem Ashley Black i  entuzjastą jej metod, członkiem wspaniałej drużyny BlasterSquad®! Pewnie wessałaś wszystkie blogi, filmiki, podca- sty i posty na forach, jakie tylko udało ci się znaleźć, a na wy- danie tej książki czekałaś podekscytowana jak przed pierwszą gwiazdką, tylko pomnożoną razy dziesięć i jeszcze trochę. Jak szalona przeglądasz Facebookową® stronę FasciaBlaster® dzień i noc, widziałaś tysiące powalających zdjęć wszelkich części ciała „przed” i „po” zmianie. Wszelkich. Części. Ciała. Może byłaś też na tyle odważna, że wstawiłaś własne zdjęcia tego typu, po czym zostałaś zalana pozytywnymi komentarzami i wsparciem od kobiet z całego świata, których nigdy nie znałaś i w efekcie twoja samoocena niesamowicie się poprawiła. Dotknęła cię mi- łość i wsparcie tej grupy oraz odkryłaś, że otworzenie się przed innymi kobietami nie jest takie straszne. Mogłaś być częścią za- łogi CrashAndBlast™. Może uczęszczałaś na MeetAndTreat™. Twoja skóra jest bardziej gładka, twój ból się zmniejszył, a twoje ćwiczenia przynoszą więcej efektów. Zmieniasz swój organizm 19 a także swoje życie. Jak nigdy dotąd czujesz, że masz moc. Już nie karzesz samej siebie dlatego, że nie wyglądasz jak kobiety z  okładek gazet czy jak nakazuje ci społeczeństwo – tworzysz swój własny ideał. Może po raz pierwszy w życiu zakochujesz się w swoim ciele, w efekcie czego twoja pewność siebie przenika do innych obszarów życia. Pracujesz wydajniej, śpisz głębokim snem, twoje relacje stają się silniejsze, a ty czujesz się, jakbyś była młodszą i lepszą wersją siebie – czujesz, że masz moc. Jesteś mikrokosmosem ruchu, który przetacza się przez cały świat – wyjątkowej wspólnoty silnych, odważnych i pięknych kobiet, które mają już dość tego, że inni mówią im, jak powinny lub nie powinny wyglądać i co mogą oraz czego nie mogą robić ze swoim ciałem. Kobiet, które nie zamierzają już ze sobą kon- kurować, porównywać się i wzajemnie krytykować, a są gotowe kochać, dzielić się, wspierać i zmieniać świat. Jeśli nie masz pojęcia, o czym mówię, to pewnie zaliczasz się do drugiej kategorii ludzi. Może znalazłaś tę książkę na lotnisku, albo koleżanka ci ją pożyczyła. Mogłaś zobaczyć mnie gdzieś w telewizji albo napotkałaś na reklamę w Internecie. Zaintrygo- wała cię okładka i zaczęłaś czytać, bo skoro naprawdę jest jakiś sposób na pozbycie się cellulitu, to byłabyś tym zainteresowana. Jesteś żółtodziobem w temacie powięzi, czyli B2B™*. Na razie nie martw się tym, co to wszystko znaczy. Chociaż dobrze jest wiedzieć jak pozbyć się cellulitu, to dowiesz się też o wiele więcej o sobie i swoim organizmie. O niebo więcej. Wiedza zawarta w tej książce może zmienić twój sposób myślenia i trwale wpły- nąć na twoje podejście do zdrowia. Może to dziwne, że podręcz- nik do walki z cellulitem ma takie transformujące działanie, ale proszę, posłuchaj mnie przez chwilę. Obiecuję, nie pożałujesz. Nie jesteśmy wszyscy tak delikatni, że drobny „serek wiejski” * blaster-to-be (ang.) – określenie autorki na adeptów jej technik (przyp. tłum.). 20 Mit cellulitu Witaj w klubie! na udzie powstrzymuje nas od spełnienia swoich marzeń i osią- gnięcia celów. (Do licha, a dlaczego w książce o cellulicie piszą o marzeniach i celach?) Sprawy mają się tak... Przeczytaj kolejne słowa bardzo uważnie: klucz do pozbycia się cellulitu jest jedno- cześnie kluczem do wielu pozostawionych bez odpowiedzi pytań dotyczących twojego organizmu, zdrowia i  samoakceptacji. Tak właściwie, to jest to klucz uniwersalny, tak istotny jak wiedza, że potrzebujesz wody, tlenu i krwi do przeżycia. Gdy go posią- dziesz, będziesz mogła otworzyć tyle drzwi, ile tylko zechcesz. Może zmienisz w swoim organizmie coś, co nie wydawało ci się możliwe. Będziesz mogła poradzić sobie z problemami zdrowot- nymi i ortopedycznymi, z którymi rzekomo nic się już nie da zrobić. Pozbędziesz się cellulitu, bólu, ograniczeń i wiele więcej. Nowa wiedza cały czas pojawia się w każdej dziedzinie nauki. Kiedyś przełomowe odkrycia były dostępne w pierwszej kolej- ności społecznej elicie – bogatym i sławnym – a następnie, po okresie około dziesięciu lat, docierały powoli do wszystkich ludzi. Dzięki dzisiejszej technologii i mediom społecznościo- wym informacje są udostępniane globalnie i natychmiast po- przez jedno kliknięcie przycisku „udostępnij”. Rozpoczynając naszą wspólną przygodę, chciałabym cię zachęcić do otwarcia swojego umysłu na możliwość, że jest jeszcze o wiele więcej do odkrycia na temat twojego organizmu, niż dotychczas wiedzia- łaś... Bo jest! OTWÓRZ OCZY I SKOCZ W  popularnym filmie Matrix® do jednej z  najbardziej kulto- wych scen należy ta, w której Neo, główny bohater, dostaje za- proszenie do podróży, która całkowicie zmieni i zakwestionuje wszystko, co wie o życiu. Ma przed sobą wybór. Morfeusz stawia 21 przed nim dwie tabletki, niebieską i  czerwoną. Niebieska pi- gułka wymaże cały fakt ich poznania się i  wszelką posiadaną przez Neo świadomość Matrixu®. Co do czerwonej pigułki, to zupełnie inna historia. Ona otworzy jego oczy na prawdę i peł- nię rzeczywistości. Pozwoli mu dostrzec i  zrozumieć Matrix®, trzymający nieświadomą ludzkość w głębokim śnie, i rozwieje złudzenia. Dzięki czerwonej tabletce Neo przebudzi się i po raz pierwszy przejmie kontrolę nad swoim życiem. Tuż przed doko- naniem przez bohatera wyboru Morfeusz mówi: Przypuszczam, że czujesz się trochę jak Alicja wpadająca do króliczej nory... Masz spojrzenie kogoś, kto godzi się z tym, co widzi, bo liczy, że się zaraz obudzi... Jesteś tu, bo wiesz o czymś. Nie potrafisz tego wytłumaczyć, ale to przeczuwasz. Nie wiesz, co to jest, ale to wciąż nie daje ci spokoju. To uczucie przywiodło cię do mnie. Chcesz wiedzieć, o czym mówię? To świat, który przysłania twoje oczy przed dostrzeże- niem prawdy. Weź niebieską pigułkę, a ta historia się zakoń- czy. Weź czerwoną, a zostaniesz w Krainie Czarów, a ja pokażę ci, dokąd prowadzi królicza nora. Mogę dać ci tylko prawdę, nic więcej. W tej książce daję ci tylko prawdę o twoim organizmie. Nic więcej. Czytając dalej, możesz poczuć się trochę jak Alicja wpa- dająca do króliczej nory, ale trzymaj się mocno, bo po prze- budzeniu rozwiną się przed tobą całkiem ciekawe możliwości. Czytasz tę książkę, bo wiesz o czymś. Nie potrafisz tego wytłu- maczyć, ale to przeczuwasz. Nie wiesz, co to jest, ale wciąż nie daje ci to spokoju. Wiesz, że jest coś więcej niż to, czego cię uczono i teraz masz przed sobą wybór. Otwórz się na prawdę 22 Mit cellulitu Witaj w klubie! i pozwól mi pokazać, dokąd zmierza królicza nora. Możliwe, że się zatrzymasz, przeczytasz fragment ponownie, postawisz przed sobą pytania, albo przeżyjesz szok, tak jak inne BlasterSisters™ przed tobą. Proszę cię jedynie o to, byś mi zaufała i cieszyła się podróżą. Ta książka nie tylko zmieni twoje przekonania na te- mat cellulitu i walki z nim – ona zapewni ci kontrolę. Z pozoru wydaje się, że chodzi tu o kontrolę nad twoim organizmem, ale efektem końcowym jest odzyskanie kontroli nad twoim życiem. Wybór należy do ciebie. Nie ma tu żadnej czerwonej czy niebie- skiej pigułki. Jest tylko „czarna”. Śmiało, połknij i skocz. Witaj w naszym klubie! 1 Leprekauny, jednorożce, cellulit i wróżkowy pyłek Łatwiej jest oszukać człowieka niż przekonać go, że został oszukany. – Mark Twain Cellulit nie istnieje. Tak, mówię serio. Właściwie jest równie wyssany z palca, co jednorożce i lepre- kauny. (Świętego Mikołaja zostawimy sobie na inną książkę). Jednak mit cellulitu może być najgorszym ze wszystkich, bo wierzy w niego tak wiele osób, że w konsekwencji utknął głębo- ko w kobiecych sercach i umysłach. Nie jest tajemnicą, że panie zawsze są krytyczne wobec swojego ciała. Dwie kobiety mogą mieć ten sam rozmiar i typ organizmu i obie będą miały zupełnie inne opinie na jego temat. Usłyszysz jed- ną, mówiącą: „kocham swoje krągłości”, podczas gdy druga mówi: 25 „mam za duży tyłek”. Inna powie: „kocham moje ramiona, chcia- łabym tylko, by ich skóra była bardziej napięta”, a druga zawtóruje: „mam za grube ramiona”. Jeszcze kolejna twierdzi: „kocham moje duże uda”, choć inna twierdzi, że nienawidzi swoich wielkich ud. Wciąż słyszymy przeróżne preferencje, na plus i na minus, dotyczą- ce kobiecych kształtów i rozmiarów, ale NIGDY nie pada stwier- dzenie „kocham mój cellulit!” Nieważne jakie jest jej wymarzone ciało, jego rozmiar, kształt czy waga, ŻADNA kobieta nie chce mieć więcej cellulitu. Jako że sama jestem trochę pulchna, doceniam to, co zrobiły dla świata Beyonce, J. Lopez i Kardashianki, ale myślę, że nawet ONE nie wniosą cellulitu do magazynów mody. Mimo że go nie cierpimy, okrutnym zrządzeniem losu niemal każda z nas ma na swych udach słynną pomarańczową skórkę. Dotyczy to dziewięćdziesięciu procent kobiet. Nieważne, czy prowadzisz aktywny tryb życia, czy masz siedzącą pracę. Chude, krągłe, młode, stare, wysokie i niskie panie mają cellulit, a czasem nawet można się z nim urodzić. Nie jesteś w tym sama! Czemu jednak sytuacja wciąż tak wygląda, pomimo wydawania przez ko- biety w sumie miliarda dolarów rocznie na wszelkie „rozwiązania” tego problemu, takie jak kremy, balsamy, tabletki i zabiegi? Mowa tu o miliardzie przez wielkie M. W walce z tą kwestią pomagają nam utalentowani chirurdzy, dermatolodzy, kosmetyczki, specja- liści od medycyny alternatywnej, trenerzy i dietetycy, suplementy diety, szczotkowania ciała na sucho, zastrzyki, hormony, bańki, olejki eteryczne, domowe sposoby i  blogi wszelkiej maści. Ale wciąż nie pojawiła się żadna szeroko uznana, spójna, przystępna i uniwersalna metoda. (Aż do teraz. Czytaj dalej). Co ciekawe, cellulit dorobił się etykiety choroby! Tak, jest traktowany jako jednostka chorobowa i  diagnoza w  medycy- nie, którą ma niemal każda kobieta, i nawet nie można z jego 26 Mit cellulitu Leprekauny, jednorożce, cellulit i wróżkowy pyłek powodu żądać zwolnienia lekarskiego! Dia–gno–zo–wa–lna je– dno–stka CHOROBOWA! Przez lata wpajano nam, że cellulit to jakiś rodzaj tkanki tłusz- czowej. Tak więc każdego dnia kobiety na całym świecie pukają w niemalowane drewno, marszczą nosy i smarują uda kremami z nadzieją, że pewnego dnia będą wyglądały dobrze w kostiumie kąpielowym. (Albo wciskają się w bieliznę korygującą). Problem polega na tym, że to nie tkanka tłuszczowa jest naszym przeciw- nikiem. Tak, nie przesłyszałaś się. Zmarszczenia i bruzdy nie są sprawką tłuszczu. Właściwie nie ma żadnej różnicy pomiędzy ko- mórkami tłuszczowymi z obszarów cellulitu a tymi pochodzący- mi z innych części organizmu, jeśli chodzi o budowę chemiczną. Więc co powoduje zgrubienia, wybrzuszenia i tą całą skórkę po- marańczową? Cieszę się, że pytasz, bo właśnie zamierzam ci o tym opowiedzieć! Jesteś gotowa? To nie tłuszcz jest odpowiedzialny za wygląd charakterystyczny dla cellulitu, a tkanka łączna otaczająca tkankę tłuszczową, zwana powięzią. Dlatego megachude modelki bielizny borykają się z cellulitem w równym stopniu, co uczest- niczki FatKillers, Zabójcy Tłuszczu. Wiem o tym, bo współpraco- wałam z nimi osobiście. Grudki tkanki tłuszczowej nie są same z siebie zmarszczone, nie tworzą wgnieceń czy zmarszczek, CHY- BA ŻE są związane przez ciasną, klejącą i pajęczynowatą powięź. Nie jesteś jedyną, która pierwszy raz słyszy o powięziach. To jeden z układów naszego organizmu, który mimo swojej istotności jest najmniej zbadany. Wpływa dosłownie na wszystkie części twojego ciała i z pewnością jest powodem cellulitu! Nie jestem pierwszą osobą, która odkryła ten związek. Podczas ostatnich wyszukiwań w Google® pod hasłem „przyczyna cellu- litu” serwis WebMD® wyskakuje jako pierwszy. Na pierwszych stronach jego artykułu czytamy, że: 27 Określenie tego zjawiska brzmi jakby było schorzeniem, ale cellulit to nic innego jak zwykły tłuszcz podskórny. Gdy napiera na tkankę łączną, tworzy widoczne wybrzuszenia skóry. Widzisz? Tkanka łączna, czyli powięź, tworzy wybrzuszenia tłusz- czu. Dokładnie tego odkrycia dokonałam podczas pracy z moimi klientkami. WebMD® słusznie uważa, że istnieje związek między tkanką łączną a cellulitem, ale w dalszej części swojego artykułu twierdzi, że sposobem na redukcję cellulitu jest zmniejszenie tkanki tłuszczowej, czyli to, o czym mówi większość porad w tej kwestii. Ale co jeśli zamiast tego zajmiemy się stanem powięzi? Co jeżeli po prostu wygładzimy tkankę łączną, jakby to było naciąganie prze- ścieradła na łóżko? Czy wtedy powierzchnia skóry też się wygładzi? Dzyń! Dzyń! Dzyń! Tak. Stanie się gładka. #DroptheMic* Dlaczego w  takim razie wszyscy „eksperci” od cellulitu nie mówią, żebyśmy zmienili stan naszej tkanki łącznej? Cóż, po pierwsze, większość ludzi nie wie nawet, że ma coś takiego jak powięzi, a co dopiero, że mogą zmienić ich stan, kształt i wygląd. To wszystko jednak niedługo się zmieni! Zanim dowiemy się więcej na temat tej tajemniczej tkanki czy rozwiązania problemu cellulitu, chciałabym cię poprosić, żebyś o kilku rzeczach zapo- mniała. Niniejsza książka obala wiele mitów, a pierwszym z nich jest przekonanie, że o cellulicie, o naszym organizmie, oraz że właściwie o WSZYSTKIM wiemy już wszystko. To nieprawda. Chciałabym ci coś wyznać: jestem wielką maniaczką świata nauki. Większość ludzi nie spodziewa się tego po energicznej, to- warzyskiej, mającej krągłości i mierzącej metr sześćdziesiąt blon- dynce o piwnych oczach, i nie nazywają mnie „naukowcem”, ale * Słowa lub zwroty poprzedzone # oznaczają anglojęzyczne hashtagi na portalach społecznościo- wych. Dla części z nich podano również polskie tłumaczenia, jeśli mają one znaczenie dla treści książki (przyp. wyd. pol.). 28 Mit cellulitu Leprekauny, jednorożce, cellulit i wróżkowy pyłek taka jest prawda. Pomimo tego, co powiedziałam, nie musisz być tak jak ja osobą ze świata nauki, żeby przeczytać tę książkę czy nauczyć się sposobu na pozbycie się cellulitu. Zdaję sobie spra- wę, że chciałabyś tylko poznać „sposób na” a nie całe wyjaśnie- nie, „dlaczego”. Jednak zrozumienie niektórych odpowiedzi na pytanie „dlaczego” wspomoże twoje „sposoby na”. Innymi słowy, poproszę cię, byś wzięła się w garść, założyła fartuch laborantki i wkroczyła ze mną na chwilę do świata badań naukowych. Weź też głęboki wdech, bo jeśli nie szalejesz na tym punkcie tak jak ja, albo nie chcesz męczyć szarych komórek zagadnieniami nauko- wymi, zapewniam cię, że ta książka znacznie ułatwi ci przyswo- jenie wszystkich informacji. Mam też nadzieję, że pobudzi twój apetyt na odkrywanie swojego wspaniałego ciała! Z drugiej strony, jeśli jesteś naukowcem tak jak ja, (Nerdy by Nature™* i przeczesujesz tajemnicze badania z dalekich krajów, wa- kacje spędzasz, polując na kosmitów, a patrzenie przez teleskop to twój odpowiednik piątkowych imprez), to zapinaj pasy, bo pewnie szybciej połączysz fakty i dostrzeżesz, jak daleko prowadzi ta kró- licza nora. Nieważne skąd pochodzisz, w tej książce posługuję się językiem kobiet, ale i kobiet nauki, możesz więc wędrować tymi tunelami tak daleko, jak zechcesz – zależy, czy chcesz się tylko po- zbyć cellulitu, czy odkrywać razem ze mną tajemnice wszechświata! Nauka wciąż idzie naprzód Wyobraź sobie przez chwilę, że czekasz w szpitalu na cesarskie cięcie. Jesteś dorosła, leżąc na stole czekasz na lekarza, który w końcu wchodzi do sali. Nie wygląda ani trochę dojrzale a pod jego paznokciami widać brud i zaschniętą krew. (Obrzydliwe, wiem. Ale o  to właśnie chodzi). Mówi, że właśnie skończył * „ciekawska z natury” (przyp. tłum.). 29 autopsję nieboszczyka, który cierpiał na trąd i dżumę, ale jest już gotów cię operować. W twojej głowie wybucha milion czer- wonych lampek, gdy słyszysz, że prosi pielęgniarkę o skalpel. „Chwileczkę!”, wołasz. „Nie zamierza pan umyć rąk?” Jeśli jesteś pacjentką z połowy wieku XIX, w odpowiedzi obu- rzony lekarz odburknąłby przecząco. Tak właściwie, to byłaby dla niego obraza, że śmiałaś zainsynuować, że jest brudny. W końcu należy do elity społeczeństwa. Bo widzisz, nikt wtedy nie słyszał o zarazkach, mimo że istniały wszędzie, zwłaszcza pod paznokcia- mi doktora. Nie było wtedy antybiotyków i, jak widać, żadnych wymogów sanitarnych. Lekarze w każdym szpitalu po przeprowa- dzeniu autopsji szli do następnej sali i odbierali poród. Nie myjąc rąk. (Fu! To barbarzyńskie i nie do pomyślenia!). Teraz już wiesz, czemu w dzisiejszych czasach mamy ministerstwo zdrowia. Dopiero, gdy węgierski lekarz Ignaz Semmelweis (spróbuj powiedzieć to jak najszybciej) przedstawił rewolucyjny pomysł mycia rąk, zaczęło go analizować środowisko medyczne. Semmel- weis myślał nieortodoksyjnie i był z niego całkiem bystry facet. Zarządzał dwoma szpitalami położniczymi, jednym dla bogaczy, stosującym wspominane już standardowe protokoły, i  drugim, dla ludzi skrajnie ubogich, w którym pracowały położne, które tylko odbierały porody i pomagały kobietom na ulicy. Co cieka- we, szpital uliczny miał o wiele niższą umieralność niż wysubli- mowana klinika prowadzona przez wysoce wyszkolonych lekarzy medycyny, którzy przeprowadzali inne operacje i autopsje, oprócz odbierania porodów. To było powodem kolejnego śledztwa Sem- melweisa i jego zespołu, i w końcu narodziło się zalecenie mó- wiące, że lekarze powinni myć ręce zwykłym roztworem chloru między wizytami kolejnych pacjentów Przysięgam, gra słów nie była zamierzona. (No, może jednak była). 30 Mit cellulitu Leprekauny, jednorożce, cellulit i wróżkowy pyłek Niestety, nasz drogi Semmelweis spotkał się z odrzuceniem ze strony kolegów po fachu za wygłaszanie takich bzdur. Został wy- kluczony ze społeczności i jego życie stało się spiralą nieszczęść. W końcu wylądował w zakładzie psychiatrycznym, gdzie został pobity na śmierć. (Wspaniała nagroda za innowacyjność!). Widzisz, przełomowe rekomendacje Semmelweisa stały w opozycji do standardów operacji tamtego okresu. Brakowało gotowości na zmianę w  myśleniu, koniecznej do rozwiązania danego problemu. Profesjonaliści z branży właściwie poczuli się urażeni jego domniemanym stwierdzeniem, że byli zbyt brud- ni i przez to zabijali ludzi. W końcu pomysł mycia rąk zyskał szeroką akceptację, ale dopiero lata po śmierci odkrywcy, gdy to francuski mikrobiolog Luis Pasteur potwierdził teorię mikro- ustrojów powodujących choroby a Joseph Lister z wielkim suk- cesem rozpoczął badania i praktykę nad metodami zachowania higieny. (Tak, od ich nazwisk mamy odpowiednio „pasteryza- cję” i płyn „Listerine®”). Więc jak do licha ma się ta lekcja historii mycia rąk do cel- lulitu? A właśnie, że ma. Bo widzisz, to, czym się z tobą po- dzielę, może zaprzeczyć wszystkiemu, w co wierzyłaś na temat ciała. Może się wydawać dziwne, tak jak mycie rąk w szpitalach w wieku XIX. Będzie przeczyło temu, o czym się mówi po dziś dzień, i zaneguje obecnie akceptowany naukowy model zdrowia i piękna. Czasami może ci się wydawać, że moje słowa są tak sza- lone jak postulaty Semmelweisa, ale mi to nie przeszkadza. Nie jestem tu po to, by przekonywać kogokolwiek do czegokolwiek. Jestem tu, żeby edukować osoby zainteresowane. Wydaje mi się, że ty jesteś ciekawa, dlatego trzymasz teraz tę książkę! (Czy tablet, Kindle®, iPad®, czy jakikolwiek przyrząd do czytania). Chcę tylko, żebyś zrozumiała, że nauka cały czas idzie naprzód 31 i my również musimy być otwarci na zmianę naszych poglądów, przekonań i sposobów rozumienia w miarę, gdy nowe informa- cje (lub stare, nieznane dane) stają się dostępne. Jak już mówiłam, ludziom ciężko jest zaakceptować fakt, że to, w co dotychczas wierzyli, jest nieprawdą, lub w najgorszych przypadkach, że nie jest całą prawdą. Zwłaszcza ludziom z na- szego pokolenia. Żywimy przekonanie, że technologia jest tak zaawansowana, że powinniśmy wiedzieć wszystko o wszystkim, tak jednak nie jest. Wszyscy uczymy się cały czas. Powiedz to na głos: „nie wiemy wszystkiego!” Na dokładkę muszę powiedzieć, że zapoczątkowanie zmiany w kulturowym paradygmacie też nie jest takie proste. Nie wszy- scy po przebudzeniu stwierdzają, że „dziś może zmienię moje przeświadczenie na temat świata”. Osobiście każdego dnia je- stem pochłonięta tą ideą i kilka lat temu dzięki niej zaczęłam działać. W  mojej głowie często tańczą słowa Margaret Mead, zwłaszcza w chwilach, w których myślę, że zupełnie mi już od- biło: „Nigdy nie wątpię, że małej grupie zaangażowanych ludzi uda się zmienić świat – przecież tylko w taki sposób świat się w ogóle zmienia”. Osoby, które zmienią świat, odznaczają się pasją. Często nie mają konkretnego powodu. W moim przypadku najpierw byłam zdeterminowana, by przetrwać, a moją przeszkodą tuż po urodze- niu była wyniszczająca choroba, która później złożyła się w czasie ze śmiertelną infekcją bakteryjną, która niemal mnie zabiła. Prak- tycznie doprowadziła do mojej śmierci, ale wywalczyłam swoją drugą szansę. Jednak gdybym podążyła za zasadami stworzonymi przez ówczesną naukę i medycynę, byłabym teraz na wózku inwa- lidzkim, a nie na desce surfingowej u wybrzeży Kostaryki (świet- ne miejsce do pisania książki!). Szczegóły dotyczące mojej historii 32 Mit cellulitu
Pobierz darmowy fragment (pdf)

Gdzie kupić całą publikację:

Mit cellulitu. To nie tłuszcz, to powięzi - skuteczna eliminacja powszechnego problemu
Autor:

Opinie na temat publikacji:


Inne popularne pozycje z tej kategorii:


Czytaj również:


Prowadzisz stronę lub blog? Wstaw link do fragmentu tej książki i współpracuj z Cyfroteką: