Cyfroteka.pl

klikaj i czytaj online

Cyfro
Czytomierz
00536 008658 10441497 na godz. na dobę w sumie
Mit monogamii. Jak poradzić sobie ze zdradą partnera - książka
Mit monogamii. Jak poradzić sobie ze zdradą partnera - książka
Autor: Liczba stron: 288
Wydawca: Sensus Język publikacji: polski
ISBN: 978-83-246-1749-4 Data wydania:
Lektor:
Kategoria: ebooki >> psychologia i filozofia >> rozwiązywanie problemów
Porównaj ceny (książka, ebook, audiobook).

Czyżby monogamia była sprzeczna z naturą człowieka?
I ślubuję Ci wierność...

Pierwsze pytanie, jakie zadaje sobie większość osób w chwili, gdy dowiadują się o romansie ukochanej osoby, brzmi: 'Dlaczego?'. Ludzie obwiniają siebie, partnera, sam związek albo osoby trzecie. Traktują to jako życiową porażkę. Kiedyś łączyło Was tak wiele - miłość, zaufanie, wspólna przeszłość, plany na kolejne lata. Nagle wszystko to zostało przekreślone. W Wasze życie wdarła się zdrada. Dłuższy romans lub krótka, błaha przygoda wywróciły ten bezpieczny świat do góry nogami.

Teraz stoi przed Tobą najtrudniejsze zadanie - rozpoczęcie procesu uzdrawiania, odbudowywanie poczucia własnej wartości i podjęcie decyzji o dalszych losach Waszego związku. Rozwód? Definitywne rozstanie? A może pomoc specjalistów? To trudna decyzja, która będzie miała ogromne znaczenie dla Waszego dalszego życia. Jeśli chcesz zrozumieć prawdziwą przyczynę niewierności i rozprawić się z tym problemem na dobre, zostawiając go za sobą, ta niezwykła książka będzie dla Ciebie najlepszym przewodnikiem i przyjacielem w czasie niełatwej podróży.

Znajdź podobne książki Ostatnio czytane w tej kategorii

Darmowy fragment publikacji:

Mit monogamii. Jak poradziæ sobie ze zdrad¹ partnera Autor: Peggy Vaughan T³umaczenie: Ewa Borówka ISBN: 978-83-246-1749-4 Tytu³ orygina³u: The Monogamy Myth: A Personal Handbook for Recovering from Affairs, Third Edition Format: A5, stron: 288 • Co jest przyczyn¹ zdrad i romansów? • Kto faktycznie ponosi za nie winê? • Czy mo¿na wybaczyæ i zapomnieæ? Czy¿by monogamia by³a sprzeczna z natur¹ cz³owieka? I œlubujê Ci wiernoœæ... Pierwsze pytanie, jakie zadaje sobie wiêkszoœæ osób w chwili, gdy dowiaduj¹ siê o romansie ukochanej osoby, brzmi: „Dlaczego?”. Ludzie obwiniaj¹ siebie, partnera, sam zwi¹zek albo osoby trzecie. Traktuj¹ to jako ¿yciow¹ pora¿kê. Kiedyœ ³¹czy³o Was tak wiele - mi³oœæ, zaufanie, wspólna przesz³oœæ, plany na kolejne lata. Nagle wszystko to zosta³o przekreœlone. W Wasze ¿ycie wdar³a siê zdrada. D³u¿szy romans lub krótka, b³aha przygoda wywróci³y ten bezpieczny œwiat do góry nogami. Teraz stoi przed Tob¹ najtrudniejsze zadanie – rozpoczêcie procesu uzdrawiania, odbudowywanie poczucia w³asnej wartoœci i podjêcie decyzji o dalszych losach Waszego zwi¹zku. Rozwód? Definitywne rozstanie? A mo¿e pomoc specjalistów? To trudna decyzja, która bêdzie mia³a ogromne znaczenie dla Waszego dalszego ¿ycia. Jeœli chcesz zrozumieæ prawdziw¹ przyczynê niewiernoœci i rozprawiæ siê z tym problemem na dobre, zostawiaj¹c go za sob¹, ta niezwyk³a ksi¹¿ka bêdzie dla Ciebie najlepszym przewodnikiem i przyjacielem w czasie nie³atwej podró¿y. • Jak spo³eczeñstwo sprzyja romansom? • Gdzie i u kogo szukaæ pomocy? • Jak odbudowaæ wzajemne zaufanie? • W jaki sposób uzdrawiaæ sferê seksualn¹? • Czy warto podejmowaæ walkê o ratowanie zwi¹zku? Spis treĂci I II III IV Sïowo wstÚpne ...................................................................................... 7 Osobiste uwagi autorki ....................................................................... 11 Wprowadzenie: Mit a rzeczywistoĂÊ .................................................. 19 SKkD SI} BIORk ROMANSE ....................................................... 33 1. W poszukiwaniu winnych .................................................... 35 2. Jak spoïeczeñstwo sprzyja romansom ................................ 53 PRZE¿Ym ROMANS ....................................................................... 75 3. Podejrzenia i konfrontacja .................................................... 77 4. Ta bolesna ĂwiadomoĂÊ ......................................................... 99 PROCES UZDROWIENIA ........................................................... 121 5. OdbudowaÊ poczucie wïasnej wartoĂci ........................... 123 6. Zaufanie, szczeroĂÊ i efektywna komunikacja ................ 141 7. Uzdrowienie sfery seksualnej ............................................ 161 8. Gdzie i w jaki sposób szukaÊ pomocy .............................. 191 CZAS PODJkm DECYZJ} ............................................................ 215 9. Podstawowy dylemat: odbudowa maïĝeñstwa czy rozwód? ............................... 217 10. ¿ycie po podjÚciu decyzji ................................................... 237 11. Nowe rozumienie romansów ............................................ 257 Bibliografia ........................................................................................ 279 O autorce .......................................................................................... 291 2 Jak spoïeczeñstwo sprzyja romansom L udzka zdolnoĂÊ odzyskiwania równowagi po przeĝyciu zwiÈzanym z romansem znacznie by siÚ poprawiïa, gdy- byĂmy przyjÚli do wiadomoĂci, ĝe nie jest to tylko sprawa osobista, ale problem ogólnospoïeczny. Poniewaĝ mit monogamii gïosi, ĝe spoïeczeñstwo popiera monogamiÚ, trudno pogodziÊ siÚ z tym, ĝe wiele czynników spoïecznych tak naprawdÚ przyczynia siÚ do nawiÈzywania romansów. Nie zmienimy swojego podejĂcia do zwiÈzków pozamaïĝeñskich ani nie zmodyfikujemy swoich nieumyĂl- nych zachowañ, które do nich prowadzÈ, jeĂli nie zrozumiemy tych czynników spoïecznych. Przyjrzyjmy siÚ bliĝej tym najwaĝniejszym. Wyuczone kïamstwa na temat seksu Jednym z najbardziej podstawowych czynników spoïecznych sprzy- jajÈcych romansom jest ogólne zakïamanie w zwiÈzku z seksem, obecne na kaĝdym etapie naszego ĝycia. Gdy dorastamy, rodzice Mit monogamii. Jak poradziÊ sobie ze zdradÈ partnera rzadko rozmawiajÈ z nami na ten temat. Tylko nieliczne dzieci uzy- skujÈ rzetelne informacje na temat technicznej strony ĝycia seksu- alnego, a prawie nikt nie dowiaduje siÚ, na czym polega seksualnoĂÊ i miïoĂÊ erotyczna. Jako nastolatki rozpoczynajÈce ĝycie pïciowe dalej powielamy ten wzorzec dyskrecji, przedstawiajÈc rodzicom faïszywy obraz naszego ĝycia seksualnego. Kiedy nastolatek zaczyna chodziÊ na randki i wie, ĝe powinien raczej unikaÊ stosunku seksualnego (na który ma ochotÚ), z reguïy robi to w tajemnicy, a przed rodzicami udaje, ĝe jest inaczej. Tak wiÚc jeszcze przed Ălubem czïowiek ma mnóstwo okazji do Êwiczenia kïamstw na temat seksu. Gdy jest juĝ w zwiÈzku maïĝeñ- skim i ma zachowaÊ monogamiÚ (ale chce uprawiaÊ seks z kimĂ innym), czÚsto ulega pokusie i robi to w tajemnicy, a maïĝonkowi do niczego siÚ nie przyznaje. Kiedy ma podjÈÊ decyzjÚ, czy pozostaÊ przy monogamii, czy wdaÊ siÚ w romans, jedynÈ znanÈ mu reakcjÈ na tego typu konflikt seksualny jest lawirowanie i potajemne speïnianie pragnienia oraz ukrywanie prawdy. Kiedy pewna kobieta odkryïa, ĝe jej mÈĝ miaï romanse przez dziesiÚÊ z piÚtnastu lat ich maïĝeñstwa, nie posiadaïa siÚ ze zdumie- nia na wspomnienie wizerunku „wzorowego mÚĝa”, jaki w tym czasie wokóï siebie roztaczaï. Trudno jej byïo uwierzyÊ, ĝe mógï jÈ tak zwodziÊ. Kiedy jednak uĂwiadomimy sobie, ĝe takiego zachowywa- nia pozorów nauczyliĂmy siÚ jako nastolatki, gdy musieliĂmy ukrywaÊ przed rodzicami swoje ĝycie seksualne, ïatwiej bÚdzie nam pojÈÊ takÈ postawÚ. Kiedy zamÚĝna lub ĝonata osoba ma potajemny romans, po prostu powiela znany jej z dzieciñstwa i mïodoĂci model oszu- kiwania innych. Tak jak rodzice nie pytali nas wprost o to, co podejrzewali, tak i wiÚkszoĂÊ z nas nie zadaje partnerom bezpoĂrednich pytañ o podej- rzewane romanse. Na kaĝdym etapie ĝycia nasza reakcja na kwestie zwiÈzane z ĝyciem seksualnym to przymykanie oczu i ĝywienie – 54 – Jak spoïeczeñstwo sprzyja romansom nadziei, ĝe wszystko bÚdzie dobrze. Taki utrwalony nawyk oszu- kiwania innych ma duĝe znaczenie, jeĂli chodzi o zrozumienie przy- czyn romansów. My i oni, one i my Kolejny czynnik sprzyjajÈcy nawiÈzywaniu romansów to siÚgajÈce dzieciñstwa uwarunkowanie zwiÈzane z postrzeganiem pïci przeciw- nej. Chociaĝ to zjawisko nie dotyczy w jednakowym stopniu wszyst- kich, panuje ogólna tendencja dzielenia nas na dwie przeciwstawne grupy. Zanim doroĂniemy i wejdziemy w zwiÈzek maïĝeñski, uczymy siÚ wrzucaÊ wszystkich przedstawicieli pïci przeciwnej do osobnego worka. Uznajemy ich nie tyle za odmiennych, co wrÚcz za dziwnych, tajemniczych i podejrzanych — nieszczególnie godnych zaufania. Nasz sposób postrzegania osób pïci przeciwnej opiera siÚ czÚsto na stereotypach mÚskoĂci albo kobiecoĂci. Mimo dÈĝeñ do wyeli- minowania niektórych stereotypów, nasze psychiczne uwarunko- wanie wciÈĝ jest jeszcze bardzo silne. MÚĝczyěni nauczyli siÚ widzieÊ w kobietach istoty sïabe i uczuciowe, a kobiety traktujÈ mÚĝczyzn jako istotne ěródïo uwagi i aprobaty. MÚĝczyěni sÈ skïonni traktowaÊ kobiety jako obiekty seksualne, a kobiety sÈ skïonne widzieÊ w mÚĝ- czyznach ludzi sukcesu. Takie wyobraĝenia przyczyniajÈ siÚ do zbu- dowania dystansu, a takĝe do nieporozumieñ miÚdzy poszczegól- nymi mÚĝczyznami a kobietami. Kiedy kobiety siÚ spotykajÈ i rozmawiajÈ o mÚĝczyznach, zawsze posïugujÈ siÚ uogólniajÈcymi, stereotypowymi okreĂleniami. ’ÈczÈ siÚ we wspóïczuciu z powodu trudnoĂci we wspóïĝyciu z mÚĝczy- znami: partnerzy nie chcÈ z nimi rozmawiaÊ, wymigujÈ siÚ od obo- wiÈzków domowych, nie pamiÚtajÈ o szczególnych okazjach, bez przerwy ĂledzÈ wydarzenia sportowe w telewizji, nie kupujÈ kwia- tów i nie zostawiajÈ miïosnych liĂcików, nie sïuchajÈ, co mamy do – 55 – Mit monogamii. Jak poradziÊ sobie ze zdradÈ partnera powiedzenia, nie dzwoniÈ w umówionym terminie, ciÈgle chcÈ siÚ zadawaÊ z kumplami, sÈ pochïoniÚci pracÈ, stale przyglÈdajÈ siÚ innym kobietom, gdy razem wychodzimy… MÚĝczyěni majÈ wïasny zestaw skarg i w mÚskim towarzystwie czÚsto toczÈ moralizatorskie dyskusje na temat kobiet: partnerki reagujÈ emocjonalnie, przesadnie skupiajÈ siÚ na swoim wyglÈdzie, nigdy nie sÈ gotowe na czas, wydajÈ za duĝo pieniÚdzy na ubrania, zbyt dïugo siÚ malujÈ, co rusz poprawiajÈ wïosy, chcÈ, ĝebyĂmy byli na ich kaĝde wezwanie, spÚdzajÈ za duĝo czasu na zakupach, dener- wujÈ siÚ, gdy przeglÈdamy „magazyny dla panów”, kaĝÈ nam siÚ spowiadaÊ z kaĝdej minuty… Pozornie te ĝale mogÈ siÚ wydawaÊ maïo znaczÈce, ale u ich pod- staw tkwi coĂ bardzo waĝnego. PrzyczyniajÈ siÚ do zwiÚkszenia dystansu miÚdzy mÚĝczyznami a kobietami, przez co jesteĂmy bar- dziej skïonni myĂleÊ o przedstawicielach pïci przeciwnej w katego- riach stereotypów, zamiast widzieÊ w nich poszczególne jednostki. To z kolei powoduje, ĝe kobiety i mÚĝczyěni swobodniej oszukujÈ siÚ nawzajem i ïatwiej racjonalizujÈ swoje romanse. O Oczekiwania co do ról w zwiÈzku Jako spoïeczeñstwo mamy okreĂlone oczekiwania co do ról odgry- wanych w zwiÈzku przez ĝonÚ i mÚĝa. Surowe ograniczenia zwiÈzane z tymi rolami mogÈ spowodowaÊ, ĝe staniemy siÚ bardziej podatni na nawiÈzanie romansu, czyli zwiÈzku, w którym moĝemy „byÊ sobÈ”. Romans wiÈĝe siÚ z nowoĂciÈ, odmianÈ, wolnoĂciÈ i frajdÈ. Nie ma ĝadnych obowiÈzków ani rozpraszajÈcych boděców — moĝna bez przeszkód siÚ bawiÊ, ĝartowaÊ i beztrosko zakochiwaÊ. Ludzie wda- jÈcy siÚ w romanse postrzegani sÈ przez nowych partnerów jako fascynujÈce osoby o ciekawej osobowoĂci. A zwykïy Ăwiat z jego codziennymi troskami i obowiÈzkami nie wdziera siÚ w ten odrÚbny Ăwiat romansu. – 56 – Jak spoïeczeñstwo sprzyja romansom Role maïĝeñskie sÈ natomiast tak wypeïnione obowiÈzkami (finan- sowymi, wychowawczymi, socjalnymi), ĝe maïĝonkowie czÚsto po- strzegajÈ siebie nawzajem przede wszystkim w kategoriach funkcji peïnionych w zwiÈzku. Wcale nierzadko sïyszy siÚ, jak maïĝonkowie zwracajÈ siÚ do siebie per „mama” i „tata”, nawet jeĂli w pobliĝu nie ma dzieci. Para tak silnie utoĝsamia siÚ z odgrywanymi rolami, ĝe przestaje dostrzegaÊ za nimi prawdziwÈ osobÚ. Herb Goldberg w swojej ksiÈĝce zatytuïowanej The New Male Female Relationship zwróciï uwagÚ na dysfunkcyjny charakter tej rela- cji mÚsko-damskiej: „Tradycyjnie odgrywane role stajÈ siÚ zbyt tok- syczne, by mogïa je zaakceptowaÊ jakakolwiek Ăwiadoma i wraĝliwa osoba. Potrzeba nam nowych modeli, ĝeby mÚĝczyěni i kobiety nie utrwalali skostniaïych postaw sprzyjajÈcych antagonizmom i wyob- cowaniu”1. Seks na sprzedaĝ Do upowszechnienia romansów w naszym spoïeczeñstwie przyczy- nia siÚ teĝ komercjalizacja seksu przez przemysï reklamowy. Szcze- gólnie kobiety sÈ wykorzystywane do sprzedawania bodaj wszyst- kich produktów rynkowych. WiÚkszoĂÊ reklam propagujÈcych to, co w ĝyciu dobre, sugeruje, ĝe w pakiecie jest teĝ seksowna kobieta, jedna z tych „dobrych rzeczy”, na które zasïuguje mÚĝczyzna. To ciÈgïe bombardowanie reklamami przedstawiajÈcymi kobiety jako obiekty seksualne bardzo utrudnia mÚĝczyznom postrzeganie kobiet w innej perspektywie niĝ tylko seksualna. PrzezwyciÚĝenie tego jednowy- miarowego obrazu kobiety wymaga celowego wysiïku, a zasadni- czym elementem zmiany tej perspektywy jest uznanie subtelnych, 1 Herb Goldberg, The New Male Female Relationship, William Morrow, Nowy Jork 1983. – 57 – Mit monogamii. Jak poradziÊ sobie ze zdradÈ partnera ale i potÚĝnych konsekwencji tego, ĝe przemysï reklamowy propa- guje wizerunek kobiety jako obiektu seksualnego. Nie tylko „czasopisma dla panów” ukazujÈ kobiety w takim Ăwie- tle. Nawet producenci zamieszczajÈcy reklamy w czasopismach kobie- cych bez skrÚpowania przedstawiajÈ kobiety jako obiekty seksualne. A jeĂli chodzi o wpïyw tych reklam na same kobiety, to sÈ one pod- dawane subtelnej, ale ciÈgïej presji bycia jednÈ z tych seksownych, ponÚtnych istot. Nieustanna parada modelek o idealnych ciaïach powoduje, ĝe w porównaniu z nimi wiÚkszoĂÊ kobiet czuje siÚ brzydka. A to rodzi lÚk, ĝe partner znajdzie kogoĂ atrakcyjniejszego i wda siÚ w romans. Gdy kobieta podejrzewa mÚĝa o romansowa- nie, przewaĝnie zaczyna skupiaÊ siÚ na wïasnej powierzchownoĂci. A producenci ochoczo przyklaskujÈ kobiecym kompleksom i pró- bujÈ sprzedaÊ im wszystkie akcesoria niezbÚdne do konkurowania z innymi kobietami. Ta obawa o wïasnÈ atrakcyjnoĂÊ moĝe jednoczeĂnie zwiÚkszaÊ prawdopodobieñstwo, ĝe to kobieta nawiÈĝe romans. Wiele kobiet traktuje zwiÈzki pozamaïĝeñskie jako potwierdzenie wïasnej atrak- cyjnoĂci — romanse dajÈ im zastrzyk pewnoĂci siebie i przekonanie o zdolnoĂci oddziaïywania na mÚĝczyzn i przyciÈgania ich. Pewna kobieta wyznaïa mi, ĝe ma za sobÈ kilka romansów, ale tylko jej obecny mÈĝ umie doprowadziÊ jÈ do orgazmu. Romanse nawiÈzywaïa nie dla seksu ani nawet z potrzeby towarzystwa — robiïa to tylko dlatego, ĝe ĂwiadomoĂÊ, iĝ pociÈga mÚĝczyzn, poprawiaïa jej samopoczucie. A zanim utwierdzaïa siÚ w przekonaniu, ĝe naprawdÚ jej pragnÈ, czasem sprawy zachodziïy za daleko i wydawaïo jej siÚ, ĝe juĝ nie moĝe siÚ wycofaÊ. Niestety, takie sytuacje nie naleĝÈ do rzadkoĂci. Tak wiÚc próba doĂcigniÚcia przedstawianego w Ărodkach prze- kazu ideaïu urody ma bezpoĂredni wpïyw na kobiety, które biorÈ sobie do serca przekaz reklamowy. PoĂwiÚcajÈ one mnóstwo czasu i pieniÚdzy na to, by dorównaÊ obrazom prezentowanym w mediach. – 58 – Jak spoïeczeñstwo sprzyja romansom A doczekawszy siÚ obiecywanej w reklamach reakcji pïci przeciwnej, nie sÈ przygotowane na to, by sobie z niÈ radziÊ — i, w rezultacie, wdajÈ siÚ w romans. Maïĝeñstwo jak z bajki Innym elementem spoïecznym sprzyjajÈcym romansom jest wyide- alizowany obraz miïoĂci i maïĝeñstwa, którego odruchowo oczekuje wiÚkszoĂÊ z nas. Taki obraz maïĝeñstwa przedstawia siÚ w Ărodkach przekazu, ksiÈĝkach o miïoĂci i popularnych poradnikach z zalece- niami, jak znaleěÊ idealnego partnera. Kiedy juĝ po Ălubie przekonu- jemy siÚ, ĝe ta wersja maïĝeñstwa jak z bajki ma niewiele wspólnego z prawdÈ, przeĝywamy rozczarowanie i poszukujemy takiej roman- tycznej miïoĂci poza formalnym zwiÈzkiem. Nadal siÚ ïudzimy, ĝe gdzieĂ tam czeka na nas nasz idealny partner i jeĂli tylko dopisze nam szczÚĂcie, to zapewne go znajdziemy. JesteĂmy podatni na takie wpïywy, poniewaĝ w dzieciñstwie i w okresie dorastania rzadko docierajÈ do nas rzetelne informacje na ten temat. WiÚkszoĂÊ ludzi udaje, ĝe ich maïĝeñstwo jest znacznie lepsze niĝ jest w rzeczywistoĂci. Przewaĝnie rodzice i inni doroĂli w miarÚ moĝliwoĂci ukrywajÈ przed nami prawdÚ o tym, jak trudno utrzymaÊ satysfakcjonujÈcy zwiÈzek intymny. Ich maïĝeñstwa sÈ czÚsto naprawdÚ beznadziejne, ale w okresie dorastania jesteĂmy nieraz tak zamkniÚci we wïasnym Ăwiecie, ĝe nie zwracamy na to uwagi. Odkrywszy po wielu latach, ĝe dany zwiÈzek skïadaï siÚ jedy- nie z pozorów, przeĝywamy szok. Traumatyczny wpïyw rozwodu rodziców pozostajÈcych w wie- loletnim zwiÈzku maïĝeñskim na psychikÚ mïodego dorosïego czïowieka przedstawiono w jednym z odcinków programu „Thir- tysomething”. Gdy rodzice Ellyn oznajmili, ĝe siÚ rozwodzÈ, byïa zdruzgotana. Mimo ĝe miaïa juĝ swoje ĝycie (udanÈ karierÚ, szczÚ- Ăliwy staïy zwiÈzek i mnóstwo dobrych przyjacióï), wiadomoĂÊ – 59 – Mit monogamii. Jak poradziÊ sobie ze zdradÈ partnera o rozwodzie rodziców wzbudziïa w niej gïÚboki smutek i zakïóciïa codzienne funkcjonowanie. Mimo ĝe wczeĂniej pojawiaïy siÚ pewne oznaki kïopotów maïĝeñskich rodziców, nie chciaïa ich dostrzec, za to uczepiïa siÚ idealnego, upragnionego obrazu ich zwiÈzku. Najwyraěniej nasze wyobraĝenia o maïĝeñstwie, nie tylko w sen- sie ogólnym, ale takĝe o zwiÈzkach naszych rodziców i przedstawi- cieli wczeĂniejszych pokoleñ, sÈ doĂÊ maïo realistyczne. Takĝe nad tÈ sytuacjÈ zastanawia siÚ Herb Goldberg w ksiÈĝce The New Male Female Relationship: „WiÚkszoĂÊ zwiÈzków, które poczÈtkowo spajaïa peïna romantyzmu euforia, z czasem przeobraĝaïo siÚ w chïodne interakcje, i takie pary czÚsto rozstawaïy siÚ z poczuciem wyobcowania, a czasem ze skrywanym poczuciem wĂciekïoĂci albo otwartÈ nienawiĂciÈ. Rela- cje z przeszïoĂci w zasadzie nigdy nie dziaïaïy na korzyĂÊ partnerów. W najlepszym przypadku byïy przejawami adaptacji funkcjonalnej, kompromisu albo przystosowania siÚ do spoïecznych nacisków ”2. Pragnienie szczÚĂliwego maïĝeñstwa, zarówno dla nas samych, jak i dla naszych bliskich, to przemoĝna ogólnospoïeczna tÚsknota. Mimo statystyk dotyczÈcych rozwodów i zwiÈzków pozamaïĝeñskich wiele par nadal uporczywie trwa przy romantycznym ideale maï- ĝeñstwa. Nierealistyczne wyobraĝenia mówiÈce, ĝe maïĝeñstwo to magiczny zwiÈzek, w którym ludzie ĝyjÈ dïugo i szczÚĂliwie, naka- zujÈ bagatelizowaÊ moĝliwoĂÊ pociÈgu do innych ludzi albo zaprze- czaÊ podejrzeniom o romans partnera. Takie podejĂcie, wbrew woli wyznajÈcych je osób, sprzyja atmosferze nawiÈzywania romansów. Z niewielkÈ pomocÈ przyjacióï Paradoksalnie, pewna subtelna odmiana wsparcia dla romansów wiÈĝe siÚ z podnieceniem, jakie wzbudza omawianie tego tematu tabu z przyjacióïmi. Poniewaĝ spoïeczeñstwo nadal patrzy przychyl- 2 Ibid. – 60 – Jak spoïeczeñstwo sprzyja romansom niejszym okiem na romansujÈcych mÚĝczyzn niĝ romansujÈce kobiety, to dla tych ostatnich dzielenie siÚ takÈ tajemnicÈ wydaje siÚ bardziej ryzykowne. WiÚkszoĂÊ kobiet zwierza siÚ ze swojego romansu tylko najbliĝszym przyjacioïom. Jednak wzmocnienie, jakie pïynie z eks- cytacji towarzyszÈcej takiemu wyznaniu, moĝe spotÚgowaÊ pozy- tywne odczucia zwiÈzane z romansowaniem. DodatkowÈ zaletÈ takiej sytuacji bywa to, ĝe ze wzglÚdu na ten aspekt ĝycia przyjaciele postrzegajÈ kobietÚ jako ciekawszÈ osobÚ. Pewna kobieta przekonaïa siÚ, ĝe czuje siÚ kimĂ wyjÈtkowym dopiero wtedy, gdy moĝe siÚ afiszowaÊ swoim romansem ze znacz- nie starszym mÚĝczyznÈ o wysokiej pozycji spoïecznej. Nie mogïa pochwaliÊ siÚ ĝadnymi szczególnymi cechami osobistymi, które by jÈ wyróĝniaïy, ale pozyskiwaïa uwagÚ sïuchaczy opowieĂciami o swoim „przyjacielu”. W tym zabieganiu o uwagÚ najsmutniejsze byïo jed- nak to, ĝe z czasem staïo siÚ jasne, iĝ rysuje ten zwiÈzek takim, jakim chciaïaby go widzieÊ. W rzeczywistoĂci staï siÚ on dla niej bolesny i poniĝajÈcy, a jedynym ěródïem jej autentycznej przyjemnoĂci byïa satysfakcja, jakÈ czerpaïa z moĝliwoĂci omawiania tego romansu z przyjacióïmi. Rozmowy na ten temat mogÈ mieÊ jeszcze wiÚksze znaczenie dla mÚĝczyzn. Panuje wĂród nich ogólne przyzwolenie na romanse, wiÚc mÚĝczyzna nie obawia siÚ krytyki kolegów. Kobiety na ogóï sobie nie uĂwiadamiajÈ, jak otwarcie rozmawiajÈ o romansach mÚĝ- czyěni. Wydaje nam siÚ, ĝe rozmawiajÈ przede wszystkim o intere- sach i sporcie, i tak jest, ale tylko wtedy, gdy jesteĂmy w pobliĝu. Pod naszÈ nieobecnoĂÊ rozmawiajÈ takĝe o seksie — a szczególnie o roman- sach. Tak jak uczniowie szkoïy Ăredniej nie rozmawiajÈ o seksie ze staïymi dziewczynami (w tym przypadku ĝonami albo partnerkami), ale miÚdzy sobÈ wymieniajÈ informacje na temat swoich podbojów miïosnych. – 61 – Mit monogamii. Jak poradziÊ sobie ze zdradÈ partnera Po wydaniu Beyond Affairs przeprowadziïam z róĝnymi mÚĝczy- znami kilka ciekawych rozmów na temat tego aspektu ich ĝycia. Ci, którzy przerwali romanse (po tym, jak odkryïa je ĝona), opowiadali, jak bardzo brakuje im swoistej wiÚzi, jaka tworzy siÚ miÚdzy mÚĝ- czyznami rozmawiajÈcymi o romansach. Na co dzieñ raczej nie obser- wujemy takich reakcji, ale telewidzowie mieli rzadkÈ okazjÚ zoba- czyÊ takie zachowanie podczas jednego z odcinków „The Oprah Winfrey Show”, gdy to caïa widownia skïadaïa siÚ z mÚĝczyzn (ĝona- tych i nieĝonatych), którzy mieli za sobÈ skok w bok. Pod wzglÚdem atmosfery program przypominaï jakieĂ wydarzenie sportowe — na uwagi o romansach uczestnicy reagowali owacjami. Dla wiÚkszoĂci mÚĝczyzn ta aprobata otoczenia odgrywa szcze- gólnÈ rolÚ. Czuliby siÚ sfrustrowani, gdyby nie mogli omawiaÊ swoich doĂwiadczeñ z przyjacióïmi. I choÊ sam romans daje im mnóstwo satysfakcji, czerpiÈ równieĝ ogromnÈ przyjemnoĂÊ z imponowania przyjacioïom historiami o swoich przygodach. Ogólnie rzecz biorÈc, wdajÈcy siÚ w romanse mÚĝczyěni czÚsto mogÈ liczyÊ na akceptacjÚ (a nawet pewnÈ pozycjÚ) wĂród znajomych, ale, co ciekawe, odnosi siÚ to wyïÈcznie do mÚĝczyzn romansujÈcych „skutecznie”, czyli tak, by nie dowiedziaïa siÚ o tym ĝona. Dopóki partnerka nie wie (i rzekomo nie jest krzywdzona), wizerunek mÚĝ- czyzny jest nieskazitelny, a on sam moĝe siÚ nawet szczyciÊ tym, ĝe tak sprytnie sobie radzi. JeĂli jednak da siÚ przyïapaÊ i w ten sposób zrani ĝonÚ, poniesie klÚskÚ, zarówno we wïasnym przekonaniu, jak i w oczach kolegów, którzy wczeĂniej akceptowali jego romanse czy wrÚcz im przyklaskiwali. O Fascynacja i dreszczyk emocji IlekroÊ w Ărodkach przekazu pojawiajÈ siÚ doniesienia o romansie jakiejĂ osoby publicznej, zawsze jest o tym bardzo gïoĂno, a wiÚkszoĂÊ ludzi chce poznaÊ jak najwiÚcej szczegóïów. Ten temat jest przed- miotem fascynacji i odbiorcy poĂrednio czerpiÈ pewien rodzaj przy- – 62 – Jak spoïeczeñstwo sprzyja romansom jemnoĂci z uczestniczenia w czyimĂ romansie. PowieĂci o tematyce miïosnej i opery mydlane gloryfikujÈce romanse cieszÈ siÚ olbrzymim powodzeniem i popularnoĂciÈ. Romans to takĝe motyw przewodni wielu artykuïów w czasopismach, felietonów w gazetach, filmów i programów telewizyjnych (jako temat talk show albo filmu tygodnia). Moĝe i pochopnie osÈdzamy ludzi nawiÈzujÈcych romanse, ale jednoczeĂnie zachowujemy siÚ tak, jakby byïo wprost przeciwnie. W wiÚkszoĂci przypadków przyjemnoĂÊ z koncentrowania siÚ na tej kwestii nie jest zbyt oczywista, ale moĝna jÈ zaobserwowaÊ wïaĂnie u publicznoĂci programów typu talk show. Osoby zasiadajÈce na widowni wyraěnie podkreĂlajÈ swojÈ wiarÚ w monogamiÚ i brak przyzwolenia na romanse, ale zarazem zaĂmiewajÈ siÚ z tego do roz- puku i temat dyskusji najwyraěniej budzi w nich niezdrowÈ ekscytacjÚ. Oto fragment rozmowy z pewnego talk show. Gospodarz pro- gramu rozmawia z goĂciem, który przyznaï siÚ do prowadzenia ĝycia pozamaïĝeñskiego: Gospodarz: „Jest pan ĝonaty od dwudziestu lat?”. GoĂÊ: „Tak”. Gospodarz: „A przez ile lat kombinowaï pan na boku?”. GoĂÊ: „Przez wszystkie te lata”. W tym momencie publicznoĂÊ wybucha gromkim Ămiechem. Nie jest to przypadek jednorazowy — ta reakcja powtarza siÚ wie- lokrotnie w czasie trwania programu. Naturalnie, po czÚĂci moĝe to byÊ nerwowy Ămiech, ale ogólna atmosfera panujÈca w studiu jakoĂ nie pasuje do dyskusji o kwestii bÚdÈcej przedmiotem powszechnego potÚpienia. Miny osób zasiadajÈcych na widowni wyraěnie wskazujÈ, ĝe towarzystwo dobrze siÚ bawi. To nie jest odosobniony przypadek dotyczÈcy tylko jednego talk show — to typowe reakcja na poruszenie problemu romansu. Mamy zatem do czynienia z sytuacjÈ, w której ludzie sïownie potÚpiajÈ romanse, a z drugiej strony – akceptujÈ je swoim zachowaniem. Takie – 63 – Mit monogamii. Jak poradziÊ sobie ze zdradÈ partnera sprzeczne stanowisko to jeden z czynników sprzyjajÈcych nawiÈ- zywaniu romansów oraz wyraěne utrudnienie w propagowaniu odpowiedzialnego stosunku do tego problemu. Zasada dyskrecji Elementem spoïecznym, który w najwiÚkszym stopniu sprzyja roman- som, jest spowijajÈca je aura tajemniczoĂci (i w efekcie nasza fascy- nacja tym tematem). Ze wzglÚdu na opowieĂci o znanych ludziach uwikïanych w romanse i z uwagi na sposób, w jaki nagminnie przed- stawia siÚ je w filmach, telewizji i prasie, moĝna by odnieĂÊ wraĝenie, ĝe ten temat wcale nie jest aĝ takÈ tajemnicÈ. Jednak w sytuacji, gdy romans naprawdÚ ma znaczenie, czyli w prawdziwym ĝyciu, o tym problemie prawie w ogóle siÚ nie mówi. W naszym spoïeczeñstwie obowiÈzuje swoista zasada dyskrecji, która obejmuje nas wszystkich i wpïywa na kaĝdy aspekt tego problemu. Opinia publiczna wyznaje ogólnÈ zasadÚ, ĝe o romansach roz- mawiaÊ nie moĝna. StÈd juĝ tylko krok do przekonania, ĝe rozma- wiaÊ o nich po prostu nie naleĝy. Poniewaĝ wiele osób traktuje romanse jako coĂ zïego, uznajÈ oni, ĝe ta zasada dyskrecji jest sïuszna. Jed- nak zajmujÈc takie stanowisko, otaczamy ten temat pewnÈ ochronÈ i poparciem, a to przyczynia siÚ do zwiÚkszenia prawdopodobieñstwa wystÚpowania romansów. Zasada dyskrecji stanowi swoiste zabezpieczenie przed reakcjÈ Ăwiata, przez co czïowiek moĝe ïatwiej wdaÊ siÚ w romans, bez koniecznoĂci ponoszenia ani nawet powaĝnego rozwaĝania konse- kwencji takiego postÚpowania. Dopóki popierana przez nas dyskre- cja dziaïa jak pïaszcz ochronny, nie moĝemy oczekiwaÊ, by osoby wdajÈce siÚ w romanse bardziej przejmowaïy siÚ skutkami swojej decyzji. – 64 – Jak spoïeczeñstwo sprzyja romansom Dyskrecja chroni romansujÈcÈ osobÚ na wiele róĝnych sposobów. JeĂli partner ma jakieĂ podejrzenia, zawaha siÚ przed zapytaniem o to wprost. JeĂli przyjaciele albo wspóïpracownicy wiedzÈ o roman- sie, zawahajÈ siÚ przed powiedzeniem o tym partnerowi romansujÈcej osoby. JeĂli partner odkrywa romans, zawaha siÚ przed podziele- niem siÚ tÈ informacjÈ z innymi waĝnymi osobami (matkÈ, dzieÊmi, duchownym). Czïowiek wdajÈcy siÚ w romans zaczyna liczyÊ na tÚ wspóïpracÚ w zachowywaniu tajemnicy, na czym mu przecieĝ bar- dzo zaleĝy. Pod ĝadnym pozorem siÚ nie przyznawaj. Pytany, zaprzecz. Przyïapany, mów jak najmniej. To podstawowa zasada dyskrecji panujÈca wĂród romansujÈcych osób. ¿adna z nich nie zadaje sobie trudu, ĝeby zapy- taÊ, dlaczego obowiÈzuje ich to motto — po prostu tak juĝ jest. ByÊ moĝe w pewnym stopniu wynika to z ludzkiego instynktu samoza- chowawczego. To zrozumiaïe, ĝe takie osoby nie chcÈ byÊ zdema- skowane, poniewaĝ w takiej sytuacji musiaïyby ponieĂÊ konsekwencje swoich czynów, wiÚc wiÚkszoĂÊ ludzi zadaje sobie niebywaïy trud, by wypieraÊ siÚ romansu i unikaÊ jakiejkolwiek dyskusji na ten temat. Gdy ktoĂ zaczyna siÚ zastanawiaÊ, czy przypadkiem nie powie- dzieÊ swojemu partnerowi o romansie, najczÚĂciej sïyszy, ĝe lepiej siÚ powstrzymaÊ. To, co spotkaïo Jamesa, gdy postanowiï mi powiedzieÊ o swoich romansach, jest doĂÊ typowe. Kiedy zwierzyï siÚ ze swoich zamiarów przyjacielowi, ten bïagaï go, by siÚ nie przyznawaï. Byï przekonany, ĝe to bÚdzie koniec naszego maïĝeñstwa. James wiedziaï jednak o moich podejrzeniach i uznaï, ĝe jeĂli siÚ otwarcie przyzna, zanim sama zadam mu to pytanie, bÚdziemy mieli wiÚksze szanse na uratowanie maïĝeñstwa — i miaï sïusznoĂÊ. Jednak ostrzeĝenie jego przyjaciela wpisuje siÚ w ogólne przekonanie o wielkiej wartoĂci dyskrecji w rozwiÈzywaniu kwestii romansów. – 65 – Mit monogamii. Jak poradziÊ sobie ze zdradÈ partnera O SpecjaliĂci i pochwaïa dyskrecji O dziwo, takÈ dyskrecjÚ radzÈ teĝ przewaĝnie specjaliĂci z poradni maïĝeñskich, terapeuci oraz redaktorzy rubryk z poradami. Wielu z nich wyraĝa stanowcze przekonanie, ĝe nie naleĝy mówiÊ partne- rowi o swoim romansie. Typowym przykïadem takiej porady jest zdanie z ksiÈĝki Husbands and Wives autorstwa Melvyna Kindera i Connella Cowana: „Z reguïy nie popieramy takich wyznañ, ponie- waĝ szkody przez nie spowodowane sÈ czÚsto nie do naprawienia”3. WiÚkszoĂÊ czïonków BAN ma zgoïa odmienne podejĂcie do tej sprawy i uwaĝa, ĝe prezentowana przez specjalistów postawa sprze- ciwu wobec ujawniania romansów jest bardzo irytujÈca. Bardzo siÚ rozzïoĂciïam, gdy usïyszaïam, jak specjalistka zachÚca pewnego mÚĝczyznÚ do ĝycia w kïamstwie. Zadzwoniï on do jej talk show z pytaniem, jak odzyskaÊ zaufanie ĝony. Miaï romans i chciaï byÊ szczery, wiÚc siÚ przyznaï, a teraz pragnÈï odbudowaÊ zwiÈzek z ĝonÈ. Gospodyni programu ostro go skrytykowaïa: powiedziaïa, ĝe mówiÈc ĝonie o romansie popeïniï okropny bïÈd. ChÚtnie bym jej wyja- Ăniïa, o ile lepsza byïa dla mnie szczeroĂÊ od domysïów. Sama mam podobne odczucia: szczeroĂÊ jest lepsza niĝ lata podej- rzeñ i wÈtpliwoĂci. Ten problem dzieli wielu terapeutów i przewijaï siÚ takĝe podczas „Bill Boggs Midday”, produkowanego w Nowym Jorku telewizyjnego talk show, w którym w 1980 roku goĂciliĂmy z Jamesem i pewnym terapeutÈ. Ten ostatni zdecydowanie odradzaï informowanie partnera o romansie, twierdzÈc, ĝe wiÈĝe siÚ to ze zbyt duĝym ryzykiem rozpadu maïĝeñstwa. Bill Boggs, gospodarz programu, równie stanowczo jak my wskazywaï na paradoksal- noĂÊ i niesprawiedliwoĂÊ sytuacji, w której przyjmujemy do wiado- 3 Melvyn Kinder, Connell Cowan, Husbands and Wives, Clarkson N. Potter, Nowy Jork 1989. – 66 – Jak spoïeczeñstwo sprzyja romansom moĂci ogromny odsetek ludzi wdajÈcych siÚ w romanse, a jedno- czeĂnie twierdzimy, ĝe nie moĝemy ujawniaÊ tych przypadków i reagowaÊ na nie. James i ja odwoïaliĂmy siÚ do wïasnych przeĝyÊ, bÚdÈcych przy- kïadem tego, ĝe moĝna przyznaÊ siÚ do romansu i wspólnie rozwiÈzaÊ tÚ sytuacjÚ w celu zbudowania lepszego zwiÈzku. Jednak terapeuta zbagatelizowaï nasze doĂwiadczenia, w przekonaniu, ĝe jest to sytu- acja nietypowa. Powiedziaï, ĝe jesteĂmy wyjÈtkami i ĝe wiÚkszoĂÊ par nie zdoïaïaby dokonaÊ tego, co my. Niezupeïnie siÚ z tym zgadzam i nie chcÚ, ĝeby inni siÚ zniechÚcali tylko dlatego, ĝe w danej chwili wydaje im siÚ, iĝ nie uděwignÈ tej sytuacji. Wiem, jak bardzo moĝe zmieniÊ siÚ czïowiek. Na wczesnym etapie romansów Jamesa z pew- noĂciÈ nie moglibyĂmy o nich rozmawiaÊ i nie osiÈgnÚlibyĂmy poro- zumienia, ale razem doĝyliĂmy dnia, w którym byliĂmy do tego zdolni — i takie sïowa otuchy kierujÚ do innych. TÚ zdolnoĂÊ moĝe rozwinÈÊ kaĝdy, kto pragnie zbudowaÊ zwiÈzek oparty na szczeroĂci. Warto podjÈÊ ten wysiïek, poniewaĝ osoby ostrzegajÈce przed ryzykiem zwiÈzanym z ujawnieniem romansu nie biorÈ pod uwagÚ tego, ĝe podobne ryzyko wiÈĝe siÚ z jego zatajeniem. W maïĝeñstwach, w których romanse utrzymywane sÈ w tajemnicy, unika siÚ rozmów na pewne tematy, poniewaĝ oszukujÈcy partner obawia siÚ, ĝe zosta- nie zdemaskowany, a druga osoba nie chce sprawiaÊ wraĝenia po- dejrzliwej. Z tego powodu w wielu maïĝeñstwach panuje nieszczeroĂÊ i zakïamanie. WÈtpiÚ, ĝeby para zdoïaïa przez resztÚ ĝycia ukrywaÊ coĂ takiego, nie naraĝajÈc jednoczeĂnie swojego zwiÈzku. Wysokie wskaěniki rozwodów mogÈ byÊ w duĝej mierze spowodowane po- czuciem wyobcowania rodzÈcego siÚ w reakcji na brak szczeroĂci w sprawie romansu, nawet jeĂli sam ten problem nie jest poruszany w rozmowach. Tak wiÚc niektóre zwiÈzki siÚ rozpadajÈ, poniewaĝ partnerzy nie sÈ gotowi na to, by spojrzeÊ prawdzie w oczy, ale znacznie czÚĂciej – 67 – Mit monogamii. Jak poradziÊ sobie ze zdradÈ partnera powodem rozpadu jest próba zatajenia romansu. I nawet jeĂli maï- ĝeñstwo nie skoñczy siÚ rozwodem, to ze wzglÚdu na sekrety jednego z partnerów prawdopodobnie stanie siÚ puste i pozbawione znacze- nia. ByÊ moĝe nie ma ucieczki od bólu, bez wzglÚdu na to, czy romans zostanie ujawniony, czy nie. CzÚsto jest to tylko kwestia czasu: maï- ĝeñstwo zmienia siÚ w grÚ pozorów albo wychodzi na jaw prawda, z caïym towarzyszÈcym jej bólem. Daleko mi do umniejszania cierpienia wiÈĝÈcego siÚ z ujawnie- niem romansu, ale jednÈ z zalet sytuacji, w której jedno z partnerów samo z siebie informuje o romansie, nie czekajÈc na nieoczekiwane zdemaskowanie, jest to, ĝe moĝna wówczas poczyniÊ pewne przygo- towania mogÈce znacznie zïagodziÊ ból czekajÈcy drugÈ osobÚ. Ten, kto przyznaje siÚ do romansu, ma obowiÈzek podjÈÊ stosowne kroki zmierzajÈce do zwiÚkszenia prawdopodobieñstwa, ĝe ujawnienie doprowadzi do umocnienia wiÚzi, a nie jej zerwania. Po pierwsze, taka osoba musi siÚ kierowaÊ pragnieniem napra- wienia zwiÈzku, a nie tylko zrzucenia z siebie poczucia winy. Musi byÊ takĝe przygotowana na to, by znieĂÊ i wïaĂciwie zinterpretowaÊ reakcjÚ partnera, bez wzglÚdu na to, jakiego zachowania siÚ spo- dziewa. Istotne jest takĝe zaplanowanie momentu ujawnienia ro- mansu. Naleĝy wziÈÊ pod uwagÚ takie czynniki, jak ogólny poziom samooceny partnera, inne problemy albo napiÚcia, z jakimi obecnie siÚ zmaga, jak równieĝ to, czy partner wyraěnie czuje siÚ kochany. Osoba, która zamierza ujawniÊ romans, powinna przede wszystkim zatroszczyÊ siÚ o przygotowanie partnera do wysïuchania tej in- formacji. ByÊ moĝe najwaĝniejszy czynnik pozwalajÈcy okreĂliÊ konsekwen- cje tego wyznania to rozpatrywanie romansu w kontekĂcie ogólno- spoïecznym. JeĂli, dla przykïadu, ktoĂ dowiaduje siÚ o romansie part- nera i bierze tÚ sytuacjÚ do siebie oraz uznaje jÈ za klÚskÚ partnera, to prawdopodobnie przeĝyje tak typowy w tej sytuacji wstrzÈs. – 68 – Jak spoïeczeñstwo sprzyja romansom JeĂli jednak jakaĂ osoba dowiaduje siÚ o romansie partnera i zdaje sobie sprawÚ, ĝe ta sytuacja nie godzi w niÈ osobiĂcie i ĝe nie tylko jej partner jest za niÈ odpowiedzialny, to jest znacznie bardziej praw- dopodobne, ĝe zechce wysïuchaÊ jego racji i zareagowaÊ na tÚ sytu- acjÚ tak, by na dïuĝszÈ metÚ jakoĂÊ ĝycia pary ulegïa poprawie. Coraz wiÚcej specjalistów w pracy z parami poszukujÈcymi pomocy uwzglÚdnia tÚ perspektywÚ spoïecznÈ i czÚĂciej zachÚca do odpowiedzialnych wyznañ, które mogÈ sprzyjaÊ budowaniu zwiÈzku opartego na szczeroĂci. Pojawiïy siÚ sygnaïy, ĝe niektórzy terapeuci dostrzegli potrzebÚ porzucenia dyskrecji w podejĂciu do romansów. Jest wĂród nich Frank Pittman, autor ksiÈĝki Private Lies. Inny spe- cjalista, który wielokrotnie podkreĂlaï potrzebÚ szczeroĂci, to John Powell. W swojej ksiÈĝce The Secret of Staying in Love, zdecydowanie opowiada siÚ za szczeroĂciÈ jako podstawÈ budowania takiego zwiÈz- ku, jakiego pragnie wiÚkszoĂÊ ludzi. SÈ tacy, którzy twierdzÈ, ĝe nie naleĝy byÊ do koñca otwartym i szczerym z tymi, których siÚ kocha. To by ich zabiïo. Zwo- lennicy tej teorii twierdzÈ, ĝe musimy byÊ szczerzy tylko co do tej czÚĂci siebie, którÈ ujawniamy. Trudno mi w to uwierzyÊ. Kaĝdy musi dokonaÊ zasadniczej oceny trwaïoĂci danego zwiÈzku oraz poziomu zrozumienia i akceptacji. TakÈ rozmowÚ moĝna przeprowadziÊ teraz albo, jeĂli wyda siÚ to nieroztropne, w jakimĂ momencie w przyszïoĂci, gdy osiÈgnie siÚ juĝ wyma- ganÈ gïÚbiÚ zrozumienia i akceptacji. CiÈgïe zatajanie tej infor- macji oznacza ciÈgïe braki w zwiÈzku i stanowi przeszkodÚ dla potencjalnej miïoĂci4. Niestety, wiÚkszoĂÊ specjalistów odradzajÈcych ujawnianie ro- mansu odradza zarazem obszerne omawianie tej kwestii, gdy prawda juĝ wyjdzie na jaw. Typowy przykïad takiej porady moĝna znaleěÊ 4 John Powell, The Secret of Staying in Love, Niles, Argus, Illinois 1974. – 69 – Mit monogamii. Jak poradziÊ sobie ze zdradÈ partnera w ksiÈĝce Josepha i Lois Bird zatytuïowanej Marriage is for Grownups: „Gdy para juĝ postanowi, ĝe chce odbudowaÊ maïĝeñstwo, powinna najpierw uznaÊ zgodnie, ĝe juĝ nie warto wracaÊ do tematu romansu. To jedyne racjonalne rozwiÈzanie, a jednak wiele par ma trudnoĂci z wytrwaniem w takiej decyzji”5. Z tego samego zaïoĝenia wychodzÈ teĝ redaktorzy rubryk z pora- dami, jak choÊby Carol Botwin z czasopisma „New Woman”: „Nie pytaj mÚĝa, dlaczego wdaï siÚ w romans. Sprowokuj go do rozmowy o waszym maïĝeñstwie bez nawiÈzywania do przeszïoĂci”6. Czïonkowie BAN systematycznie donosili mi o swoich trudno- Ăciach w kontaktach ze specjalistami wyznajÈcymi takie poglÈdy. Oto sprawozdanie z jednego ze spotkañ grupy, podczas którego uczest- nicy uznali zgodnie, ĝe po ujawnieniu romansu trzeba o nim czÚĂciej i szczerzej rozmawiaÊ. Co do dwóch rzeczy byliĂmy absolutnie zgodni. Po pierwsze, wizyty w poradni maïĝeñskiej byïy bezowocne. SpecjaliĂci nie popierali dïu- gich godzin otwartych rozmów, tak potrzebnych do pokonania bólu — zalecali zapomnieÊ i zaczÈÊ wszystko od poczÈtku. Po drugie, naleĝy byÊ ze sobÈ szczerym takĝe we wszystkich innych sprawach. SzczeroĂÊ to podstawa. Musi byÊ teĝ chÚÊ stawienia temu wszystkiemu czoïa. Dopiero wtedy moĝna zabraÊ siÚ za odbudowywanie zwiÈzku i zaufa- nia. MyĂlÚ, ĝe „specjaliĂci”, czy „eksperci” muszÈ przemyĂleÊ problem romansu, ĝeby naprawdÚ zrozumieÊ, jak siÚ czuje czïowiek, który dowiedziaï siÚ o czymĂ takim. Napïywaïy teĝ do mnie informacje o specjalistach, którzy posunÚli siÚ nawet do sugestii, ĝe dana osoba jest w pewnym sensie gorsza, tylko dlatego, ĝe nie umie szybciej dojĂÊ do ïadu ze swoimi uczuciami. 5 Joseph i Lois Bird, Marriage is for Grownups, Doubleday, Nowy Jork 1969. 6 Carol Botwin, Advice, „New Woman”, paědziernik 1988. – 70 – Jak spoïeczeñstwo sprzyja romansom Psycholog zupeïnie nie pomógï mi siÚ uporaÊ z moimi uczuciami. IlekroÊ mówiïam, co czujÚ, odpowiadaï, ĝe nie mam do tego prawa. Moja terapeutka mówi mi, ĝe pytania, które nieustannie mnie drÚczÈ, to zapewne podĂwiadome dÈĝenie do uwolnienia siÚ z tego maïĝeñstwa, w przeciwnym razie ïatwo bym siÚ ich pozbyï. Dwa miesiÈce po tym, jak sprawa wyszïa na jaw, usïyszaïam, ĝe coĂ jest ze mnÈ nie tak, bo nie umiem o tym zapomnieÊ. Terapeutka mówi: „Niech pani przestanie siÚ nad sobÈ uĝalaÊ”. Czy to naprawdÚ jest takie proste? PotrzebujÚ potwierdzenia, ĝe moje uczucia nie sÈ czymĂ wyjÈtkowym. W takim podejĂciu specjalistów tkwi pewien paradoks. JeĂli cho- dzi o inne kwestie interpersonalne, panuje ogólna zgoda co do tego, ĝe omawianie problemów jest bardzo waĝne. W Ăwiecie biznesu umiejÚtnoĂÊ dyskutowania o róĝnicach i rozwiÈzywania problemów jest uznawana za kluczowÈ. Ten, kto chce byÊ dobrym rodzicem, musi postawiÊ na efektywnÈ komunikacjÚ z dzieckiem. Dzielenie siÚ odczuciami jest zalecane parom zmagajÈcym siÚ z rozmaitymi innymi problemami, tymczasem jeĂli chodzi o romanse, specjaliĂci przewaĝnie traktujÈ dïugie dyskusje na ten temat jako przeszkodÚ w odciÚciu siÚ od przeszïoĂci i rozpoczÚciu nowego ĝycia. Osoby wyznajÈce taki poglÈd nie dostrzegajÈ tego, ĝe to, co nie- wyjaĂnione, zostaje „zamiecione pod dywan” — i moĝe przeĂlado- waÊ parÚ do koñca ĝycia. Ludzie muszÈ ze sobÈ rozmawiaÊ, aĝ zro- zumiejÈ sytuacjÚ na tyle, by naprawdÚ siÚ od niej odciÈÊ. Poza tym czasem ïatwiej siÚ zmierzyÊ z faktami niĝ z fantazjami. ChoÊ kaĝdy musi sam zdecydowaÊ, czego chce siÚ dowiedzieÊ i czy jest gotów siÚ zmierzyÊ ze wszystkim, co moĝe usïyszeÊ, ma jednak prawo zapy- taÊ o dowolny interesujÈcy go aspekt romansu partnera. To naturalne, ĝe czïowiek chce zrozumieÊ coĂ, co wiÚkszoĂÊ z nas uznaje za tak istotne. PamiÚtam, jak krytycznÈ rolÚ w moim procesie dochodzenia do siebie odegraïy wielogodzinne rozmowy na ten – 71 – Mit monogamii. Jak poradziÊ sobie ze zdradÈ partnera temat. Nie próbowaïam odzyskaÊ równowagi ani znaleěÊ powodu do zakoñczenia maïĝeñstwa. Staraïam siÚ po prostu zrozumieÊ, co siÚ staïo, znaleěÊ jakiĂ sens w caïym tym chaosie, który mnie wtedy otaczaï. O NastÚpstwa zasady dyskrecji Jednym z najwaĝniejszych nastÚpstw zasady dyskrecji jest to, ĝe dys- krecja dodatkowo pogïÚbia problemy, z którymi zmagajÈ siÚ ludzie usiïujÈcy dojĂÊ do ïadu z romansem partnera. Zasada dyskrecji powo- duje, ĝe zostajÈ sami ze swoim niepokojem, jeĂli czegoĂ siÚ domy- ĂlajÈ, i sami ze swoim bólem, gdy prawda wychodzi na jaw. Caïkiem moĝliwe, ĝe taka izolacja zagraĝa zdrowiu psychicznemu jednostki nawet bardziej niĝ koniecznoĂÊ zmierzenia siÚ z faktycznym pro- blemem. W rozdziaïach 3. i 4. zajmiemy siÚ szerzej uczuciem rozpa- czy, które towarzyszy osobom samotnie zmagajÈcym siÚ z niepoko- jem, zagubieniem i bólem. Zasada dyskrecji powoduje teĝ, ĝe znacznie trudniej uzyskaÊ informacje na temat nieosobistych, ogólnospoïecznych czynników sprzyjajÈcych romansom i zrozumieÊ ich znaczenie. Bez tej infor- macji czïowiek nie moĝe spojrzeÊ na swojÈ sytuacjÚ z dystansu, wiÚc nadal postrzega jÈ w kategoriach osobistej poraĝki. Tak napÚdza siÚ bïÚdne koïo: czïowiek cierpi w milczeniu i najczÚĂciej děwiga ten ciÚĝar emocjonalny do koñca ĝycia. Mimo konsekwencji, jakie pociÈga za sobÈ wyznawanie zasady dyskrecji, rzadko siÚ zdarza, by komuĂ w ogóle przyszïo do gïowy postÚpowaÊ inaczej, tymczasem zlekcewaĝenie tej zasady moĝe pro- wadziÊ do zgoïa odmiennych skutków. Przykïadowo, ĝona pewnego prominentnego biznesmena, gïowy rodziny i lokalnego dziaïacza, przyïapaïa go, jak uprawiaï na biurku seks ze swojÈ sekretarkÈ. Zamiast wziÈÊ to do siebie i zataiÊ przed otoczeniem, a w miÚdzy- czasie leczyÊ rany i zastanawiaÊ siÚ, co dalej poczÈÊ, kobieta zaczÚïa otwarcie mówiÊ o tym, co siÚ staïo. Mieszkali w niewielkim mieĂcie – 72 – Jak spoïeczeñstwo sprzyja romansom i wkrótce praktycznie wszyscy znali tÚ historiÚ. Jak sobie nietrudno wyobraziÊ, konsekwencje (zarówno dla niego, jak i dla niej) byïy caïkiem inne, niĝ wtedy, gdyby kobieta przestrzegaïa akceptowanych spoïecznie zasad. Tym sposobem uniknÚïa stereotypu „ofiary” i poka- zaïa, ĝe jest silnÈ, pewnÈ siebie osobÈ, która zdaje sobie sprawÚ, iĝ ten incydent nie Ăwiadczy o jej wartoĂci jako kobiety albo ĝony. A jej mÈĝ musiaï siÚ zmierzyÊ z konsekwencjami swoich czynów i wziÈÊ na siebie czÚĂÊ odpowiedzialnoĂci za tÚ sytuacjÚ. ByÊ moĝe nie jest to typowa reakcja na romans, ale pokazuje ona, jak brak dyskrecji moĝe zmieniÊ nastÚpstwa tej sytuacji dla samych zainteresowanych i wyobraĝenia innych na ten temat. Skoro ludzie nie mogÈ liczyÊ na to, ĝe zasada dyskrecji zadziaïa jak tarcza ochronna, byÊ moĝe zmieniÈ swój sposób myĂlenia — i postÚpowania. A druga strona z pewnoĂciÈ poczuje siÚ silniejsza i szybciej dojdzie do siebie, poniewaĝ nie bÚdzie juĝ musiaïa ze wstydu kryÊ siÚ przed spojrze- niami innych, z nadziejÈ, ĝe siÚ o niczym nie dowiedzÈ. WiÚkszoĂÊ ludzi, których osobiĂcie dotyka problem romansu, nadal pozostanie pod dyktatem zasady dyskrecji, dopóki nie dojdzie do zmiany mentalnoĂci spoïeczeñstwa. Jak moĝemy oczekiwaÊ, ĝe ludzie bÚdÈ siÚ dzielili swoimi obawami i podejrzeniami, skoro uznajemy, ĝe w takiej sytuacji wypada zachowaÊ milczenie? Uwaĝne spojrzenie na nastÚpstwa tego milczenia wskazuje koniecznoĂÊ zrewidowania tego, co „wypada”. Na pewno wypada próbowaÊ zïagodziÊ ból i nie- pokój tych, którzy cierpiÈ samotnie z powodu naszej ěle pojÚtej dyskrecji. W nastÚpnym rozdziale skupimy siÚ na przeĝyciu, jakim jest próba osobistego uporania siÚ z romansem partnera. Na szczÚĂcie, nie musimy sami przez to przechodziÊ, ale moĝemy uczyÊ siÚ na bïÚdach tych, którzy mieli bezpoĂrednio do czynienia z tym proble- mem. Lepsze zrozumienie bólu spowodowanego przez postrzeganie romansów w kategoriach osobistych moĝe byÊ motorem do zmiany nastawienia i zachowania. – 73 –
Pobierz darmowy fragment (pdf)

Gdzie kupić całą publikację:

Mit monogamii. Jak poradzić sobie ze zdradą partnera
Autor:

Opinie na temat publikacji:


Inne popularne pozycje z tej kategorii:


Czytaj również:


Prowadzisz stronę lub blog? Wstaw link do fragmentu tej książki i współpracuj z Cyfroteką: