Cyfroteka.pl

klikaj i czytaj online

Cyfro
Czytomierz
00291 005138 14683154 na godz. na dobę w sumie
Moje biedne chwasty - ebook/pdf
Moje biedne chwasty - ebook/pdf
Autor: Liczba stron: 229
Wydawca: Self Publishing Język publikacji: polski
ISBN: 978-83-272-3959-4 Data wydania:
Lektor:
Kategoria: ebooki >> obyczajowe >> opowiadania
Porównaj ceny (książka, ebook (-8%), audiobook).

Autor znany wcześniej pod pseudonimami Dziki, Funghi i Fazi zebrał tu swoje utwory i nazwał zbiór 'Moje biedne chwasty'.

Czytelnik znajdzie tu surrealistyczne krainy i sytuacje wzbudzające zarówno grozę jak i śmiech; dosadny język seksu jak i fantastykę.

To co łączy wszystkie utwory to wszechogarniająca atmosfera niepewności, nierzeczywistości oraz zagrożenia.

Humor, horror i seks w opowiadaniach nasyconego surrealizmem autora zaskoczą czytelnika nieprzyzwyczajonego do nagłych zwrotów akcji i niewyparzonego języka.

Ponad 40 opowiadań na 230 stronach to uczta dla wybrednych smakoszy niewybrednych światów.

Ze względu na dosadną potoczność języka i tematykę w niektórych opowiadaniach tomik to lektura dla dorosłych czytelników.

Znajdź podobne książki Ostatnio czytane w tej kategorii

Darmowy fragment publikacji:

© Copyright by Marek Urwał Wszelkie prawa zastrzeżone. Rozpowszechnianie i kopiowanie całości lub części niniejszej publikacji jest zabronione bez pisemnej zgody autora. Zabrania się jej publicznego udostępniania w Internecie oraz odsprzedaży. opracowanie graficzne | artofpixels™ korekta | CorrectMe™ Moje biedne chwasty Marek Urwał Wydanie I MAREK URWAŁ Moje biedne chwasty SPIS TREŚCI Noc we wsi ..................................................................................................................................................................................... 6 Zero zer czyli wyznanie ........................................................................................................................................................ 16 Pieskie życie ............................................................................................................................................................................... 21 Ciążka............................................................................................................................................................................................. 30 Ten jazgot był nieznośny ..................................................................................................................................................... 32 Tryptaminowa dziewczyna ................................................................................................................................................ 42 Świst ............................................................................................................................................................................................... 50 Ekspedientka ............................................................................................................................................................................. 71 Ich psiarnia ................................................................................................................................................................................. 74 Paloma Blanca ........................................................................................................................................................................... 93 Bo gdy wicher zawieje ........................................................................................................................................................ 107 Pokaż się… ................................................................................................................................................................................. 111 Boże, jest 5:42 ......................................................................................................................................................................... 124 Niespokojny umysł Merta ................................................................................................................................................ 127 U psychiatry ............................................................................................................................................................................. 130 Chcę być twoim śmieciem ................................................................................................................................................. 141 A wiśta ......................................................................................................................................................................................... 154 Nie warto było we mnie klikać ....................................................................................................................................... 156 Cień ............................................................................................................................................................................................... 157 Chcesz? ........................................................................................................................................................................................ 160 Gabb.............................................................................................................................................................................................. 161 Sukienka ..................................................................................................................................................................................... 162 Dzień piąty do zniknięcia .................................................................................................................................................. 165 Wszystko co wiesz ................................................................................................................................................................ 167 Lęk ................................................................................................................................................................................................. 169 Niezapominajnik .................................................................................................................................................................... 172 Jot ................................................................................................................................................................................................... 175 Wysypałem biały proszek ................................................................................................................................................. 179 Finka ............................................................................................................................................................................................. 181 Przetrącony .............................................................................................................................................................................. 186 Oto niedziela ............................................................................................................................................................................ 187 Twarz światu ........................................................................................................................................................................... 188 Torwar ........................................................................................................................................................................................ 190 Wszedł ......................................................................................................................................................................................... 190 Krzywa żaby ............................................................................................................................................................................. 192 Jeźdźcy ........................................................................................................................................................................................ 194 Bluzgi ........................................................................................................................................................................................... 195 Pierwsza setka ........................................................................................................................................................................ 196 Posuwał ...................................................................................................................................................................................... 198 Podryw ........................................................................................................................................................................................ 200 Wulgarne ja nie śmierdzi czasopismem .................................................................................................................... 205 Żwir i spółka ............................................................................................................................................................................ 207 Wiesław ...................................................................................................................................................................................... 212 Bandzioch .................................................................................................................................................................................. 217 Jak .................................................................................................................................................................................................. 224 Wiersz.......................................................................................................................................................................................... 225 Właśnie miałem sen ............................................................................................................................................................. 226 NOC WE WSI Światło zachodzącego słońca migocące między drzewami i pagórkami z każdą kolejną minutą było coraz słabsze. A samo słońce czerwieńsze. Monotonny stukot kół wprowadził go w senność już trzy godziny wcześniej. Głowę miał opartą na zagłówku na miejscu przy oknie w kierunku jazdy. Na nogach opartych na siedzeniu naprzeciw miał teczkę z czarnej sztucznej skóry, którą kurczowo obejmował. Na małym kwadratowym rozkładanym stoliku stał termos i nadgryziona kanapka. Pociąg kołysał się bezwładnie a gdzieś dalej zepsute drzwi przedziału z hukiem otwierały się i zamykały. Nie chciał zasypiać a poniekąd i nie mógł. Pociąg był prawie zupełnie pusty a jego przedział od co najmniej dwóch godzin. Zbyt wiele słyszał i czytał o napadach i kradzieżach w pociągach by spać. Zmierzwione włosy i połyskująca tłuszczem skóra nadawały mu widok złodzieja lub przemytnika papierosów. Wstał i spojrzał w lusterko umieszczone nad siedzeniami - wyszczerzył zęby. Końska twarz i ziemista cera nie przydawały mu popularności wśród płci przeciwnej. Wiedział o tym i dlatego podjął się tego zadania. Zleceniodawca wiedział, że w te rejony mało kto się zapuszczał mimo dobrej prowizji. - Masz to dostarczyć przed północą. Rozumiesz? Nie później! Teczka jest zamknięta na klucz. Nie dowiesz się co tam jest i nie majdruj przy niej. Zgoda? Pół kasy teraz, pół po dostawie. Powiedział: zrobię to. Miał gdzieś co tam jest. Mijała szesnasta godzina w pociągu, trzecim i ostatnim zarazem. Zrobiło się ciemno i zimno. Mgły unosiły się na polach jakby coś się paliło. Nie był przygotowany na taką zmianę pogody. W tej wygniecionej marynarce i cienkich mokasynach wyglądał żałośnie. - I co z tego? - powiedział do odbicia w lustrze. Zaczął wyciskać wągra na środku nosa dwoma palcami wskazującymi gdy pociąg nagle zahamował i rzuciło nim o przeciwległą ścianę. - Co jest, do jasnej Anielki?! - krzyknął. Wyszedł na korytarz. Świetlówki zamigotały na krótko po czym zgasły. Stał w ciemności i ciszy. Poczuł jak włosy na karku unoszą się do góry. Odwrócił się. Jedynie poświata księżyca w pełni dawała siny odblask. Cisza była nie do zniesienia. Słyszał jak serce kołacze się w jego klatce. Zamknął od środka przedział i czekał. Zaraz ruszy. Musi ruszyć. Puchacz zahukał. Otworzył oczy. Siedział w zimnym, ciemnym przedziale. Musiał przysnąć. Spojrzał na zegarek. Był kwadrans po jedenastej. Miał tylko trzy kwadranse. Otworzył okno w przedziale i wysunął głowę. Zimny powiew wiatru orzeźwił go. Pociąg stał ciemny i cichy. Z jednej strony było pole uprawne z drugiej ściana lasu. - Auuuuuuuuuuu!!! Zabrzmiało jak wilk. Schował termos i kanapkę do reklamówki i z teczką ruszył do wyjścia. Wyskoczył na torowisko. Przed sobą miał cztery wagony i lokomotywę. Szedł szybko a twarde kamienie kaleczyły mu stopy. Doszedł do lokomotywy. Nagle zobaczył snop światła i wrzasnął: - Aaaaaaaaaaaaaa! - Spokojnie synu. - odpowiedział mu siwy facet w kolejarskim mundurku. - Wysiadło zasilanie. Musiss iść prosto z pół kilometra, dojdziess do stacyjki a tam ci powiedzą co dalej i kiedy dojdziess tam gdzie chcess. - To pan prowadzi ten pociąg? - spytał, zasłaniając się ręką przed światłem latarki. - Opuść pan tę latarkę. - Ja a co? - zaseplenił. Dopiero teraz zobaczył czemu tak dziwnie mówił. Myślał, że to gwara. A facet nie miał dwóch przednich zębów. - Mass jakieś wątpy? - Nieeee...Ja tylko się upewniam. - No idź juss. Bo cię ukradną he he - maszynista zakrztusił się śmiechem po czym charknął i wypluł to co znalazł w gardle. Dygotał już z zimna, gdy dotarł na zapyziałą stacyjkę. Niski, ceglany budyneczek z tablicą RUJEWO i dwie zmurszałe ławeczki - to wszystko. Jednak dotarł. Tu miał wysiąść. Podszedł do brudnego okienka z firankami i przywarł twarzą do szyby osłaniając oczy dłonią. W małym pomieszczeniu też było ciemno a jednak widział szarość jak się porusza. Coś szarego. Pewnie pies. Może Szarik? Zaszedł stację od drugiej strony. Drzwi bez klamki prowadziły do miniaturowej poczekalni i zakratowanej kasy z szarą firanką. Drzwi zaskrzypiały. - Halo! Jest tam kto?! Halooo! - podniósł głos. Potknął się o coś i z hukiem i plaskiem runął na posadzkę aż torba pojechała ze ślizgiem pod zimny kaloryfer. - Do kurteczki dżinsowej!! Niech to kogut kopnie! - powoli wstał i się otrzepał się. Firanka w kasie poruszyła się. - Hej ty! - krzyknął. Otwórz tę kasę! Przysunął twarz do brudnej szyby i próbował wypatrzeć coś, cokolwiek. - Pociąg stanął - prawie krzyczał. Potrzebuję informacji o pociągu i o tym jak się dostać do pewnego domu! Usłyszał stłumiony śmiech. Właściwie rechot. Jeden głos był niższy gardłowy, drugi wyższy i cieniutki. Przypominał sobie piosneczki „Smerfy śpiewają zrobione na przyśpieszeniu. - No wyłaźcie! - krzyknął wkurzony - żądam informacji! Przyłożył ucho do szczeliny między okienkiem kasy a podparciem i nasłuchiwał. - Człek żąda, chłe chłe - zabasował niższy. - I co robimy? - Siedzimy - odpowiedział cieniutki. - To jak dzisiaj balujemy? Po staremu wóda i króliczki? A może dasz się niedźwiadkom, co? - zachichotał głosik. - Przestań. To nie jest śmieszne wcale. Oni przesadzają - odpowiedział mu niski głos. - Eeeej! Wiem, że tam jesteście! - krzyknął i zaczął walić pięścią w szybę. - Jeszcze rozwali szybkę - zachichotał cienki - zapal świeczkę i pokaż mu drogę he he. - Dobra - zabasował drugi. Zapałka rozjaśniła ciemność prawie jak słońce. Dotknęła knotka świecy. Zrobiło się zupełnie jasno aż zabolały go oczy. Miał powidoki. Zanim mózg przetworzył obraz, jaki przekazały mu oczy minęła dłuższa chwila. Podniosła się blokada kasy. Szczeciniasty, ciemnobrązowy ryjek z żółtymi kłami wysunął się w półkolu okienka kasy i powiedział: - Nie awanturuj się tu człeczku. Nic tu po tobie. Przeszkadzasz nam tu w konwersacji. Biletów i pociągów nie ma tu do rana. Przyjdź o szóstej i se kup. My okupujemy to miejsce tera... - cieniutki głosik chichotał i nagle zakaszlał. Oniemiały stał i patrzył jak owłosiony ryj coś mówi do niego. Odwrócił się i spojrzał na zegarek. Był kwadrans po jedenastej. Niemożliwe! - Zrozumiano? - zabasował ryj. - Która...która jest godzina? - wyjąkał. - Która jest? - ryj zwrócił się do wnętrza, do kolegi. - Pół do pierwszej, mamy tylko pięć godzin - głosik odpowiedział. - Pół do pierwszej - powtórzył bas i ryjek się schował. - Dzdzięękkii... - mruknął. Powoli podszedł do kasy i zajrzał. Na stole, na pudełku zapałek siedział szary szczur z wystającymi przednimi zębami i palił małą cygaretkę. Na nakrętce od butelki wódki stała mini szklaneczka z przezroczystym napojem. Zauważył go. - Twoje zdrowie, człekowyj! - zapiskał szczur i łapką podniósł szklaneczkę i wypił krzywiąc ryjek. - Mocne. Chłopak wybiegł ze stacji. Biegł w kierunku zabudowań tak długo aż padł zmachany w mokre zboże po tym jak pośliznął się na końskim łajnie. Próbował zastanowić się, ale nie potrafił. Zaczął się pocić tak, że szczypiący pot wciskał się do oczu. Zobaczył otwartą stodołę. Wszedł i położył się na suchym sianie. Zamknął oczy i uspokajał oddech. Wiedział, że zawalił zadanie. Że nic nie dostanie - północ minęła i grubas nie da mu pewnie ani centa. Potem pomyślał, że to jednak nic, że może ma kiełbie we łbie i to wina zepsutej kanapki, którą mu sprzedała babinka wędrująca na stacji od przedziału do przedziału. Na pewno tak. Muszę zasnąć...do rana. - Muuuuu! - zbudziło go muczenie i mokry, szorstki język na twarzy. - Spadaj! - odskoczył z obrzydzeniem. Krowa patrzyła na niego mętnym wzrokiem i obracała gębą jak to krowa. - Ale się ujarałam. Koń miał całkiem dobry towar. Upaliliśmy się jak bąki a potem...No potem zrobił mi dobrze, wiesz... - powiedziała i zaczęła znów kręcić mordą. Chłopak złapał się za głowę i zaczął targać włosy. - Ta starucha mnie zatruła - bełkotał. - Gadająca krowa...dzik...szczur...o nie.. - Oooo poznałeś naszych gejów Antona i Felipe? Ale dziś będzie orgietka...Chcesz wiedzieć jak oni to robią? Zrobiła pauzę.
Pobierz darmowy fragment (pdf)

Gdzie kupić całą publikację:

Moje biedne chwasty
Autor:

Opinie na temat publikacji:


Inne popularne pozycje z tej kategorii:


Czytaj również:


Prowadzisz stronę lub blog? Wstaw link do fragmentu tej książki i współpracuj z Cyfroteką: