Cyfroteka.pl

klikaj i czytaj online

Cyfro
Czytomierz
00534 010068 11029933 na godz. na dobę w sumie
Moralność Pani Dulskiej - ebook/pdf
Moralność Pani Dulskiej - ebook/pdf
Autor: Liczba stron: 139
Wydawca: NetPress Digital Sp. z o.o. Język publikacji: polski
ISBN: NET_BOOK_00003 Data wydania:
Lektor:
Kategoria: ebooki >> lektury szkolne, opracowania lektur
Porównaj ceny (książka, ebook, audiobook).

"Dziś po ciężkich boleściach ukończyłam Dulską. Co to jest? Nie wiem. Pisałam ją w gorączce po prostu, może to właśnie będzie coś doskonałego, a może nic nie warte"

- pisała w 1906 roku w liście do męża Gabriela Zapolska.

Czas pokazał, że rzadko która komedia zrobiła taką karierę na scenach polskich jak Moralność pani Dulskiej. Wystawiana wielokrotnie, obsadzana najlepszymi aktorami, ta tragifarsa kołtuńska, jak określiła ją w podtytule sama autorka, komedia zrodzona z nienawiści do kołtunerii, drobnomieszczaństwa, chciwości i obłudy - z lekkością pokonuje bariery czasu.

W momencie pisania Moralności autorka miała za sobą 25 lat doświadczenia w pracy literackiej i teatralnej, w dorobku ponad 400 pozycji, w tym: 28 dramatów, 16 powieści, 6 tomów nowel i opowiadań oraz artykuły, kroniki, reportaże, felietony i recenzje.

Satyryczna komedia obyczajowa zdobyła sobie trwałe powodzenie dzięki znakomitej kompozycji i świetnej charakterystyce postaci. Głównym problemem sztuki jest kryzys moralności mieszczańskiej na początku XX wieku, ukazany poprzez kompromitację kołtuństwa rodziny Dulskich, szczególnie postaci tytułowej, ograniczonej, obłudnej i egoistycznej właścicielki czynszowej kamienicy. Popularność komedii sprawiła, że dulszczyzna stała się powszechnie używanym synonimem kołtunerii moralno-obyczajowej, wstecznictwa i zakłamania drobnomieszczańskiej społeczności.

Znajdź podobne książki Ostatnio czytane w tej kategorii

Darmowy fragment publikacji:

Gabriela Zapolska Moralnoœæ Pani Dulskiej Tragifarsa ko³tuñska Osoby: PANI DULSKA PAN DULSKI ZBYSZKO DULSKI HESIA, MELA DULSKIE JULIASIEWICZOWA Z DULSKICH LOKATORKA HANKA TADRACHOWA RZECZ DZIEJE SIĘ W MIEŚCIE Copyright by Netpress Digital Sp. z o.o. www.nexto.pl Akt pierwszy — 3 — Copyright by Netpress Digital Sp. z o.o. www.nexto.pl Scena pierwsza Scena przedstawia salon w burżuazyjnym domu. Dywany, meble solidne, na ścianach w złoconych ramach premia i Bóg wie jakie obrazy. Rogi obfitości, sztuczne landszaft haftowany za szkłem. Pomiędzy tym stara piękna serwantka palmy, mahoniowa i empirowy ekranik. Lampa z abażurem z bibuły, stoliki, a na nich fotografie. Rolety pospuszczane, na scenie ciemno. Gdy zasłona się podnosi, zegar w jadalni bije godzinę szóstą. W czasie pierwszych scen powoli rozwidnia się, wreszcie rozwidnia się zupełnie, gdy story podniosą. Chwilę scena pozostaje pusta. Słychać za kulisami człapanie pantofli. Z lewej (sypialnia małżeńska) wchodzi Dulska w stroju niedbałym. Papiloty, z tyłu cienki kosmyk, kaftanik biały wątpliwej czystości, halka włóczkowa krótka, poddarta na brzuchu. Idzie mrucząc, świeca w ręku. Stawia świecę na stole, idzie do kuchni. DULSKA Kucharka! Hanka! wstawać!… (mruczenie w kuchni) Co? jeszcze czas? Księżniczki! Nie z waszym nosem, a już wstałam… Cicho, kucharka, nie rezonować. Palić pod kuchnią. Hanka! chodź palić w piecu w salonie. A żywo!… (idzie ku drzwiom na prawo) Heśka! Mela! wstawać! lekcje przepowiedzieć, gamy do grania… prędzej… nie gnić w łóżkach!… Chwilę chodzi po scenie, mrucząc. Idzie do pierwszych drzwi na prawo, zagląda, łamie ręce, wchodzi do pokoju ze świecą. Scena druga Dulska, Hanka. Hanka bosa, spódnica ledwo zawiązana, koszula, kaftanik.narzucony, niesie smolaki i trochę węgli. Przykuca przy piecu, rozpala, pociąga nosem, wzdycha. Wchodzi Dulska, zła. — 4 — Copyright by Netpress Digital Sp. z o.o. www.nexto.pl DULSKA Jak palisz? jak palisz? skaranie boże z tym tłumokiem. Do krów, do krów, nie do pańskich pieców. Czego niszczysz tyle smolaków! Czekaj, ustąp się, ty do niczego, ja ci pokażę (przykuca sama i pali w piecu) Ruszaj zbudzić panienki, a jak nie zechcą wstać, to pościągaj kołdry. Hanka idzie do pokoju dziewcząt, Dulska pali w piecu i dmucha, jaskrawy płomień oświetla jej twarz tłustą i nalaną. Wraca Hanka. Cóż panny? wstają? HANKA Pościągałam kołdry. Panna Hesia kopnęła mnie w brzucho. DULSKA Wielka afera, zgoi się do wesela. Chwila milczenia. HANKA Proszę wielmożnej pani… DULSKA Widzisz, jak się w piecu pali… HANKA Proszę wielmożnej pani… DULSKA Ja o wszystkim myśleć muszę. Niedługo przez was to zejdę do grobu. HANKA całuje ją w rękę Proszę wielmożnej pani! Ja chciałam prosić, że ja już od pierwszego pójdę sobie. DULSKA Co? Jak? — 5 — Copyright by Netpress Digital Sp. z o.o. www.nexto.pl HANKA ciszej Pójdę sobie. DULSKA Ani mi się waż. Ja za ciebie zapłaciłam w kantorze. Musisz dalej służyć. A to mi się podoba. HANKA Ja dam na swoje miejsce. DULSKA Patrzcie ją, jak się odgryzła. Już jej się w głowie przewróciło. O! już miasto na nią działa. Może na pannę służącą się śpieszy? co? HANKA Proszę wielmożnej pani, to… przez panicza. DULSKA A… HANKA Tak… ja nie chcę… bo to… DULSKA Znowu? HANKA Ciągle… a to to, a to tak, a ja przecież… DULSKA nie patrząc na nią No dobrze, ja mu powiem. — 6 — Copyright by Netpress Digital Sp. z o.o. www.nexto.pl HANKA Proszę wielmożnej pani, to na nic. Przecie wielmożna pani już nie raz, nie dwa mówiła, że mówiła… DULSKA No – ale teraz to pomoże. HANKA Bo ksiądz mówił, żeby odejść. DULSKA Czy ty u księdza służysz, czy u mnie? HANKA Ale ja księdza muszę słuchać. DULSKA Idź po mleko i po bułki. HANKA Idę, proszę wielmożnej pani. Wychodzi. DULSKA idzie ku drzwiom sypialni małżeńskiej Felicjanie! Felicjanie! wstawaj!… spóźnisz się do biura! (idzie do drzwi sypialni córek) Hesia! Mela! spóźnicie się na pensję… GŁOS HESI Mamuńciu, tak zimno! troszkę ciepłej wody… DULSKA Jeszcze czego! Hartujcie się… Felicjan! Wstajesz? Wiesz? ten błazen, twój syn, nie wrócił jeszcze do domu! Co? nic nie mówisz? naturalnie! Ojciec toleruje. Niedaleko padło jabłko od jabłoni. Ale jak będą dłużki małe – nie zapłacę. — 7 — Copyright by Netpress Digital Sp. z o.o. www.nexto.pl HANKA uchyla drzwi od kuchni Proszę wielmożnej pani, stróż przyszedł o meldunki tych państwa, co się sprowadzili. DULSKA Idę! Hesia! Mela! Felicjan! A to śpiąca familia. No! no! z torbami poszlibyśmy, żeby nie ja… (wchodząc do kuchni) Dlaczego stróż zostawia na dziedzińcu nową miotłę? Deszcz leje… Zamyka drzwi. Głos ginie. Scena trzecia Hesia, Mela Hesia, Mela wybiegają ze swojego pokoju, krótkie spódniczki jednakowe, barchanowe kaftaniki, włosy rozpuszczone, biegną do pieca, przykucają przed drzwiczkami. HESIA Chodź! chodź! MELA Nie ma jej? HESIA Nie ma, słyszysz przecież, jak myje głowę stróżowi. Ha! jak miło ogrzać się trochę. MELA No! nie pchaj się, ja także… — 8 — Copyright by Netpress Digital Sp. z o.o. www.nexto.pl HESIA Czekaj, poprawię. A teraz daj grzebień, to cię uczeszę. MELA Daj spokój! Jak zobaczy, będzie krzyk. HESIA Niech krzyczy. Ja się nie boję. MELA Ale ja się boję. To tak nieprzyjemnie, jak ktoś głośno krzyczy. HESIA Bo ty jesteś sentymentalna. Ty się wdałaś w ojca. Lelum polelum… MELA Skąd ty wiesz, jaki jest ojciec? przecież ojciec nic nie mówi. HESIA E! już ja wiem. Zresztą masz jego nos. MELA To dziwne. HESIA czesze ją Co? MELA Niby, że dziecko podobne do ojca albo do matki. Jak to się dzieje? HESIA A ja wiem! a ja wiem… — 9 — Copyright by Netpress Digital Sp. z o.o. www.nexto.pl MELA nieśmiało Wiesz?… powiedz! HESIA Nie ma głupich, nie powiem, ale wiem. MELA Kto ci powiedział? HESIA Kucharka. MELA O! kiedy? HESIA Wczoraj, jak mama poszła do teatru, a nas nie wzięła, bo to niemoralna sztuka. Poszłam do kuchni i tam Anna mi powiedziała! Och! Melu!… Och, Melu! Tarza się po dywanie śmiejąc się. MELA Hesia! Ja myślę, że to grzech. HESIA Co? MELA Mówić z kucharką o takich rzeczach. HESIA Kiedy to prawda. Tak jest naprawdę. MELA Gdyby to mama wiedziała! — 10 — Copyright by Netpress Digital Sp. z o.o. www.nexto.pl HESIA No to co? Krzyczałaby, ona wiecznie krzyczy. MELA po chwili A mnie nie powiesz? HESIA Nie. Nie chcę cię brać na swe sumienie. Nie gorsz malutkich!… Chwilę milczą. Hesia wstaje i na palcach idzie do sypialni Zbyszka, zagląda i wraca do pieca, w pół drogi spotyka ją Mela, siadają. Hesia na fotelu, a Mela zaplata jej włosy w warkocze. No, zrób teraz ze mnie dziewczę z czarną kosą, spod wiejskiej strzechy. MELA To nie kręć się. HESIA Wiesz, Zbyszko znów poszedł na lumpkę. MELA Nie ma go? HESIA Nie ma. Coś bym ci powiedziała, ale przysięgnij się, że nikomu nie powiesz. Nachyl się… Zbyszko lata za Hanką. MELA Po co? HESIA E… bo ty… co z tobą gadać!… No powiedz sama, czy można z tobą gadać? MELA No, bo mówisz, że lata… — 11 — Copyright by Netpress Digital Sp. z o.o. www.nexto.pl HESIA No, lata czy zaczepia, czy kocha się, czy jak? MELA Och, Hesiu! Zbyszko? HESIA No co? Nie byłaś na Halce? Nie wiesz, jak to się dzieje? Panicz, no i „nieszczęsna Halka gwałtem tu idzie…” Śmieje się serdecznie. MELA Ale to na scenie… potem, to było wtedy, jak takie kontusze nosili, ale Zbyszko… och, Hesiu!… Wchodzi Hanka, klęka przy piecu. HESIA O, Hanka! Ja się jej zapytam. Zobaczysz, czy ja kłamię. MELA ze strachem Hesiu, nie pytaj się, ja proszę!… HESIA Dlaczego? to swoja rzecz… Zresztą mama nie słyszy. MELA Hesiu, mnie czegoś przed Hanką wstyd. Milczenie. HESIA cicho No, to się nie będę pytać, ale ja widziałam wczoraj, jak on ją tu a tu szczypał. — 12 — Copyright by Netpress Digital Sp. z o.o. www.nexto.pl MELA A mówisz, że się w niej kocha. HESIA No… no właśnie. MELA Przecież, gdyby się w niej kochał, to by ją nie szczypał. HESIA Wiesz co – ciebie pod klosz… no, no!… MELA Za co, Hesiu, pod klosz? HESIA Za twoją głupotę! (Chwila. Nagle:) Ach! chciałabym wiedzieć, gdzie ten Zbyszko tak nocami chodzi? MELA Może do parku na spacer, teraz tak ładnie. HESIA Głupia jesteś! (nagle do Hanki) Hanka, nie wiesz ty, gdzie tak panowie po nocach chodzą? HANKA Skądże ja?… HESIA No, tak jak pan Zbyszko, do rana, prawie co dzień. — 13 — Copyright by Netpress Digital Sp. z o.o. www.nexto.pl HANKA Ano musi gdzieści… HESIA Pytałam się go, mówił – na lumpkę, a kucharka śmiała się także i mówiłá, że to do nocnych kawiarni. Ach, Boże, kiedy ja się już naprawdę czegoś porządnie dowiem!! Kiedy ja już będę duża! Kiedy nie będzie przede mną tajemnic! MELA A ja tak wolę. HESIA Co? MELA Nie wiedzieć o niczym. To tak jakoś miło. Ja wolę nic nie wiedzieć. HESIA Tuman! Scena czwarta Też same, Dulska. DULSKA przez scenę jak huragan przelatuje Czego wy tu? Co to? Ubierać się! Hanka, sprzątać! Mela, gamy! Felicjanie!… Wpada do sypialni małżeńskiej. — 14 — Copyright by Netpress Digital Sp. z o.o. www.nexto.pl HESIA do Meli Zostań jeszcze, już wicher przeleciał. „Felicjanie!” MELA Hesiu!… HESIA Co? rodzicielka! E… przesądy! MELA zgorszona Hesiu, patrz, Hanka się śmieje. HESIA No to co? Niech się śmieje! Cóż to, ja nie mam własnego sądu? (do Hanki) Czego się śmiejesz, idiotko? Sprzątaj! Albo czekaj, byłaś kiedy w nocnej kawiarni? HANKA Hi! hi! Panienka też… Ja nawet nie wiem, gdzie to jest. HESIA Boś głupia. Kucharka była, jak była młoda. Mówi, że tam panowie siedzą, piją likiery i że tam bardzo wesoło. Kucharka mówiła, że tam są młode, ładne panny i że… MELA Cicho, Hesia! Jeszcze mama usłyszy. Hanka wychodzi. HESIA Idź, idź! to nie dlatego, że mama, tylko że ty nie chcesz, żeby ci się w głowie rozświetliło. — 15 — Copyright by Netpress Digital Sp. z o.o. www.nexto.pl MELA Mówiłam ci – wolę nie wiedzieć. HESIA Przed chwilą się sama pytałaś. MELA O co? HESIA O te… dzieci… MELA To co innego. HESIA Dlaczego? MELA Bo tamto o dzieciach to ciekawe, a to brzydkie. HESIA Wcale nie, to jeszcze ciekawsze. MELA Może być, ale mnie to zaraz potem smutno. HESIA O!… idzie lump! — 16 — Copyright by Netpress Digital Sp. z o.o. www.nexto.pl Scena pi¹ta Hesia, Mela, Zbyszko. Zbyszko – kołnierz podniesiony, twarz zmięta, zmarznięty, skrzywiony. Młode to, a już niemożliwe; choć chwilami coś w głębi źrenic się przewija. HESIA Gdzie byłeś, gdzie byłeś? ZBYSZKO odsuwa ją laską Poszła! HESIA Gdzie byłeś? Lumpowałeś się? Mój złoty, powiedz, powiedz… Ja nic nie powiem mamie. ZBYSZKO Poszła! HESIA Ładnie się wyrażasz! Nie powiesz? A ja wiem! W nocnej kawiarni byłeś, likiery piłeś, ładne panny były… tak ładnie śmierdzisz cygarami… u, u!… jak ja to lubię… ZBYSZKO Mówię ci, poszła! MELA Hesiu, daj spokój! HESIA Tak? To tak ze mną? Poczekaj, ja też dorosnę, ja też pójdę na lumpę, ja też będę chodziła po kawiarniach i będę pić likiery… po nocnych kawiarniach, jak ty, jak ty! Skacze przed nim na jednej nodze. — 17 —
Pobierz darmowy fragment (pdf)

Gdzie kupić całą publikację:

Moralność Pani Dulskiej
Autor:

Opinie na temat publikacji:


Inne popularne pozycje z tej kategorii:


Czytaj również:


Prowadzisz stronę lub blog? Wstaw link do fragmentu tej książki i współpracuj z Cyfroteką: