Cyfroteka.pl

klikaj i czytaj online

Cyfro
Czytomierz
00455 011627 16925145 na godz. na dobę w sumie
Motylki - ebook/pdf
Motylki - ebook/pdf
Autor: Liczba stron: 244
Wydawca: self publisher Język publikacji: polski
ISBN: 978-83-950273-0-7 Data wydania:
Lektor:
Kategoria: ebooki >> kryminał, sensacja, thriller >> kryminał
Porównaj ceny (książka, ebook, audiobook).

Aleks nie potrafi stworzyć długotrwałego związku. Ciągle znajduje nowe sympatie, porzucając poprzednie, nie zdając sobie sprawy z tego, jak bardzo krzywdzi kobiety. Gdy wreszcie poznaje kogoś, z kim uważa, że mógłby stworzyć stały związek, wokół niego zaczynają dziać się podejrzane rzeczy.

Podszyta erotyką opowieść o miłości, zdradzie i tym, do czego może posunąć się zakochana osoba. Czy będzie happy end?

Znajdź podobne książki Ostatnio czytane w tej kategorii

Darmowy fragment publikacji:

MOTYLKI MARCY CHRISTOFF © Copyright by Marcy Christoff ISBN 978-83-950273-0-7 Wydanie I, rok 2018 2 1 Zerwali z sobą dopiero dwa tygodnie temu, mimo to Aleks nie odczuwał żadnego smutku. Nic. Właściwie to gdzieś w środku czuł nawet ulgę. I nie był to pierwszy raz. Przez pewien czas zastanawiał się nad tym, że zakochując się czuje te wszystkie motylki w brzuchu, słucha romantycznych piosenek uśmiechając się pod nosem, a na samą myśl o spotkaniu swojej dziewczyny (kolejnej z rzędu) czuje się lekko i radośnie. Po jakimś czasie jednak wszystkie te symptomy ustają i gdy nadchodzi nieuchronny moment zakończenia związku nie jest w stanie wykrzesać z siebie nawet odrobiny smutku. Początkowo myślał, że to oznaka psychopatii, czy może socjopatii. Ale przeczytał wiele stron w internecie, obejrzał jeszcze więcej filmów na YouTube, nagranych przez „guru” psychologii i nie stwierdził u siebie żadnych innych objawów psychopatii. Albo socjopatii. różnych 3 trafił na jakieś gdzie Wreszcie przeczytał, forum że psychologiczne, w człowieku za wszystko odpowiadają hormony. Za każde uczucie, a już w szczególności za to, co romantycy nazywają zakochaniem. Nauczył się ich nazw na pamięć: serotonina, endorfiny i jeden o strasznie skomplikowanej nazwie zabójczej bakterii. Wyszło mu więc, że hormonów tych miał w nadmiarze podczas pierwszej fazy związku, ale jakimś sposobem szybko się kończyły. jeszcze bardziej pasującym do Podobnie jak jego związki. Tak było i tym razem. Naprawdę, przysięgał potem na Boga, że nie chciał skrzywdzić Edyty. Gdy ją poznał był zauroczony, opowiadał jej wszystkie swoje standardowe kawałki, które miały być tymi wszystkimi sekretami, o których mówi się tylko najważniejszej osobie w życiu. W rzeczywistości, jak później sobie uświadomił, po prostu powtórzył schemat z kilku poprzednich związków. Największe przeboje, evergreeny 4 proszę państwa. Na scenie Aleks i jego teksty ograne do zarżnięcia. jego słowom, Gdy Edyta już nie potrafiła oprzeć się jego zawadiackiemu słodkim uśmiechowi w stylu Davida Duchovnego, wiedział, że jest zwycięzcą. Oddała mu się cała ciałem i duszą. Koncert się skończył, pogasły światła wielkiej sceny. coś zaczęło szwankować, Przez pierwsze tygodnie było bosko. Spacery, kolacje ze śniadaniem, kino, kawiarnia i łóżko. Potem Aleks zauważył, że związek mu spowszedniał. Gdy przestał gonić króliczka jego zainteresowanie powoli opadało, jednakże już przeczuwał, że niedługo zacznie opadać szybciej. Gitarzystom zaczęły pękać struny, perkusista zaczął pić, klawiszowiec uciekł. Gdy wreszcie pewnego dnia w autobusie jakiegoś czasu trasą, znowu poczuł motylki, ujrzał dziewczynę, która od jeździła całkiem nowe nieużywane. jego Nie chcąc krzywdzić Edyty, zerwał z nią, nawet nie zdając sobie sprawy z tego, że teraz 5 to dopiero ją skrzywdził, a swoje teksty o tym, że zasługuje na lepszego może sobie wsadzić tam, gdzie plecy pękają na pół. Edyta miała już plany na zbliżające się wakacje. Chciała go przedstawić mieszkającym w innym mieście rodzicom, znajomym z podwórka zapowiedziała, że pojawią się razem na urodzinach jednego z nich. Nie okazała po sobie tego, jaki cios jej zadał, ale w środku posypała się jak domek z kart. Straciła wiele ze swej pewności siebie, popadła w drobne nałogi, w tym te najgorsze i po jakimś czasie wyjechała na zachód, gdzie dopiero po kilku latach stanęła na nogi. Aleks się, tymczasem zastanawiał czy dziewczyna z autobusu ma kogoś – nie widział obrączki na jej palcu – i czy lepiej zagadać przed, w trakcie, czy po wyjściu z pojazdu. czasu Trochę spędził na rozważaniach, motylki robiły swoje, wreszcie postanowił zacząć działać i tak poznał Sylwię – kociaka, który miał pod swą rudą czupryną pełno niebieskich migdałów i niezaspokojone ciało pragnące tego, co Aleks dał jej już po kilku spotkaniach. 6 Aleks lubił rutynę w swoim życiu zawodowym, dlatego każdy jego dzień toczył się według tego samego schematu: pobudka, szybka toaleta i do pracy. Ta sama trasa do autobusu, o tej samej porze, te same twarze mijane przez lata. Gdyby był bardziej towarzyski z wieloma z nich byłby już zaznajomiony. Ale Aleksa interesowały tylko te osoby, które wprawiały w ruch motylki w jego brzuchu. Tej jesieni, gdy przebrzmiał już związek z Edytą, a Sylwia jeszcze potrafiła poruszyć jego uczuciami, na jego drodze do pracy pojawiła się nowa twarz. Dziewczyna, która jak zauważył, miała podobnie jak on pewne przyzwyczajenia w drodze do pracy. Zawsze wysiadała z nadjeżdżającego z naprzeciwka autobusu, czekała chwilę na chodniku aż przejadą wszystkie czym w nieprawidłowym miejscu przechodziła na drugą stronę, gdzie mijała się z Aleksem mniej więcej w tym samym miejscu każdego dnia. samochody, po Trwało to całą jesień, która pomalowała liście i brązowo, a poranki otoczyła na czerwono 7 chłodna mgłą. Liście później opadły, zrobiły się mokre i brudne, i nieprzyjemnie śliskie. Aleks nie mógł nie zauważyć niewątpliwie urodziwej dziewczyny, lekko pucułowatej, ale dzięki temu jesienną a później bardzo pociągającej. Pod zimową kurtką wyraźnie odznaczały się jej krągłości, dlatego zawsze po tym, gdy już się minęli jak najdokładniej zlustrować jej tyłek, mając cichą nadzieję, że wypatrzy linię majteczek. Kilka razy równocześnie okazało się, ze i ona się odwróciła, co było trochę zawstydzające dla obojga. odwracał się starając się Zima otuliła świat puchową pokrywą, stopy trzeszczały na iskrzącym śniegu, opatuleni w najgrubsze ciuchy musieli zadowolić się ukradkowymi zerknięciami w oczy. Aleks właśnie kończył związek z Sylwią, która rozstanie przyjęła o wiele lepiej, niż jej poprzedniczki. Przede wszystkim dlatego, że była młoda i trochę roztrzepana. Nie zależało jej nigdy na stałym związku, przynajmniej nie teraz, więc jedyne, co tak naprawdę straciła to dobrego 8 kochanka. A gdy wkrótce nastał kolejny semestr, który przyniósł nowy plan zajęć, po rudym kociaku tylko miłe wspomnienia. pozostały Aleksowi Ostatnie dni zimy i przedwiośnie minęło bez większych zdarzeń. Aleks realizował się, jako mężczyzna w objęciach swojej stałej od lat kochanki Marleny. Wiesz co, chciałbym się kiedyś zakochać tak na stałe. Wiesz? Tak żeby być z kimś na zawsze – powiedział, gdy już skończyli dawać sobie ciepło w ten zimowy dzień. Co znaczy zakochać się? - zapytała podnosząc się na ramieniu. Mróz namalował na szybie fantazyjne wzory. Na zewnątrz musiało być grubo poniżej zera, oni jednak byli rozgrzani. ile mi wiadomo często się zakochujesz i pierwszą rzeczą, jaką robisz to przyjeżdżasz do mnie tym mówisz. Zazwyczaj po seksie. i mi o - O Nie o takie zakochanie mi chodzi, no przecież mówię. Chciałbym kogoś naprawdę 9 - - - pokochać na całe życie, tak żebym każdego dnia czuł na jej widok motylki w brzuchu. A co stoi na przeszkodzie? No właśnie nie wiem. Za każdym razem, gdy się zakochuję to myślę, że to właśnie to. Że teraz już do śmierci. Potem wszystko stygnie i gdy spotykam kogoś nowego to myślę sobie „o rany, ale byłem głupi, przecież to ona jest ta jedyną, a nie ta poprzednia”. I tak w kółko. Wiesz co? Masz w takim razie problem. z nim do się Nie myślałeś, aby udać psychologa? Nie, dlaczego? Posłuchaj sam siebie. Szukasz miłości, jednocześnie niszcząc każde uczucie, które w tobie rośnie. Na razie rośnie mi coś innego – powiedział obracając się w jej stronę. Wariat! - z uśmiecham krzyknęła Marlena, tej I To był koniec obejmując go nogami. rozmowy na ten wieczór. 10 - - - - - - - 2 Zaczęło robić się ciepło, wiosna zbliżała się wielkimi krokami, kilka cieplejszych wieczorów sprawiło, że w parku, w którym biegał Aleks pojawiło się parę osób. Takich, które to wierzą, że zdążą poprawić sylwetkę na parę miesięcy przed wakacjami. Aleks lubił ten okres, bo na ścieżkach pojawiały się dziewczyny, czasami udawało mu się do nich zagadać; z jedną nawet wylądowali w dnie również były coraz cieplejsze, aż przyszło załamanie pogody. krzakach. Tymczasem Tego lało ranka jak z cebra, wiatr dół niemiłosiernie. Aleks skulony pod parasolem parł naprzód, na przystanek. Jak zawsze o tej porze z jadącego z naprzeciwka autobusu wyszła dziewczyna o intrygujących krągłościach (jak nazwał ją w myślach). Szybko przebiegła przez rwąca rzekę będąca jeszcze wczoraj ulicą już, gdy wskakiwała na chodnik silniejszy i ręki parasol podmuch wiatru wyrwał jej z 11 wpychając furgonetkę. go wprost pod przejeżdżającą strzępy Szlag! - krzyknęła zrezygnowana patrząc osłony na przeciwdeszczowej. Nagle poczuła, że deszcz na nią nie pada, do tego ktoś obok stoi. jedynej swojej Pani bierze mój parasol! – powiedział Aleks. Dziewczyna zdziwiona spojrzała na niego. Jak to? Ja zaraz będę pod dachem na przystanku a pani może jeszcze solidnie zmoknąć. Jutro mi go pani odda. W końcu codziennie się mijamy. Dziewczyna wahała się tylko chwilę. Jak błyskawica przemknęły jej przez głowę myśli o zniszczonej makijażu i mokrych ciuchach. fryzurze, zmytym Zgoda! - porwała rączkę parasola. - Jutro go oddam. Dziękuję. Proszę. – powiedział Aleks odchodząc – Do widzenia. Jak ci na imię? - krzyknęła jeszcze przez ramię. 12 - - - - - - - Aleks! Ja jestem Kasia! Do jutra! Ty! Adka! Nie uwierzysz, co mi się dziś przytrafiło! - powiedziała Kasia na dzień dobry do swej koleżanki z pokoju. cię I była też Napadł przystojny Hiszpan? - zażartowała. Adrianna była szczupłą blondynką pod zupełnym przeciwieństwem Kasi zarówno fizycznym, jak i mentalnym. czterdziestkę. No prawie. Wiatr porwał i połamał mi parasol, i jakiś koleś podszedł, i pożyczył mi swój – wyjaśniła. Jakiś koleś? Pożyczył ci? Tak zupełnie bezinteresownie? Tak. Wyobrażasz to sobie? No nie do końca, przynajmniej, jeśli chodzi o ciebie. Maciek ma się już martwić? - spytała pół żartem. A idź wariatko – obruszyła się Kasia i poszła robić kawę. Maciek był jej mężem, mieli dwójkę dzieci i bardzo się kochali. Ale... Ale 13 - - - - - - - - - praca tak swoją zajęty szczerze mówiąc było już im dość nudno z sobą, szczególnie Kasi, bo jej mąż zdawał się tego nie zauważać, naukową. Czasami w duchu drwiła z niego, że oto wielki pan wykładowca znowu jedzie z wykładami na jakąś prestiżową uczelnię. Jednak Kasia nie potrafiła być która miała narzeczonego, dwóch kochanków z doskoku, a do tego na każdej wycieczce integracyjnej zaliczała innego faceta. Kasia była wierna temu swojemu nudnemu Maćkowi. Był przecież jej. jak Adka, Przystojny aby? - dopytywała ją koleżanka. Nooo... - zawahała się Kasia. - Całkiem Davida podobny do całkiem, Duchownego, tylko wyższy. trochę No tak, zawsze kochałaś się w agencie Mulderze. Czyli jednak Maciek może się czuć zagrożony – roześmiała się. A dajże mi spokój! - Kasia obróciła się do swojego komputera. Podmuchała nad kubkiem ze zdjęciem Kelly Familly łyk kawy (świetna kawa pomyślała, tak jak zrobiłby jej i upiła 14 - - - - drugi ulubiony agent). Przez głowę przemknęła jej myśl „co by było gdyby...” ale zaraz zdusiła ją w zarodku. Nie miała ochoty na romanse. Nie ona. Na pewno nie. wody całkiem zniknąć. wczorajszej Nazajutrz pogoda zmieniła się diametralnie. Pogodynka zapowiedziała pierwszy tej wiosny gorący dzień. Nad miastem unosił się obłok parującej ulewy. z jeszcze kałuże, które do Gdzieniegdzie były południa miały Ludzie jeszcze bardziej zimowo niż poubierali się wiosennie, jednak nie Kasia. Postanowiła założyć obcisłe dżinsy, ciasną bluzkę na ramiączkach z dekoltem, który przyciągał wzrok współpasażerów w autobusie, na to nałożyła krótką, skórzaną kurteczkę. Owszem, trochę zmarzła. Poczuła po wyjściu z autobusu, że ma gęsią skórkę a sutki jej sterczą jak wisienki na torcie. Nie przeszkadzało jej to jednak, miała dziś Jeszcze poprzedniego wieczora, gdy dzieci poszły już spać, zawlekła męża na kanapę i nawet nie wybitnie dobry humor. 15 zdejmując do końca koszuli nocnej dosiadła go jak tego nie czyniła od dawna. Ten, zaskoczony, nie protestował, mimo że miał jeszcze trochę pracy. W telewizji leciał akurat jakiś teleturniej, „Milionerzy” czy coś takiego. Kasia szybko się uporała z dojściem do „pytania za milion”, było namiętnie i miała dość intensywny szczyt. Sama była zaskoczona, bo od jakiegoś czasu ich seks był bardziej mechaniczny żadnych fajerwerków (a ona miała swoje potrzeby, oj miała). A taki grom, błyskawica, przecięły jej ciało, wygięła się jakby w ataku tam choroby w podświadomości miała projekcję innego obrazu, innej twarzy. Ale nie przyznała się do tego nawet sama przed sobą. tu nagle tężcowej. i bez I tylko gdzieś Zdezorientowany Maciek doszedł po chwili i szybko się ulotnił do łazienki, a po chwili znów był przy biurku wśród swoich papierów. Nie zwrócił nawet uwagi na Kasię, siedzącą w nieprzyzwoitej pozycji na kanapie, z nogami odsłaniającymi wszystko, potrzeba mężczyznom, z lekkim uśmiechem na twarzy czego 16 i przymrużonymi oczami. Znów została sama z sobą. Dlatego też nazajutrz powitała Aleksa z szerokim uśmiechem na ustach, widoczną szparą między piersiami i przebijającymi się przez bluzeczkę brodawkami – była nadal podniecona. Cześć – powiedziała podając parasol. - zmoknąłeś mocno Mam nadzieję, wczoraj? Dziękuję ci, uratowałeś wczoraj mój dzień – i była to prawda podwójna. że nie Nie ma sprawy – odparł Aleks. - Nie zmoknąłem nawet zbytnio, zresztą lubię przechadzać się w deszczu, więc nie był to dla mnie jakiś duży problem. ja To fajnie, ale i tak będę musiała ci się zrewanżować. Jutro znów się tu spotkamy, teraz muszę lecieć, bo mam kupę roboty. Trzymaj się i jeszcze raz dzięki. Cała przyjemność po mojej stronie – powiedział Aleks i ruszył w stronę przystanku. Po chwili usłyszał wołająca go Kasię. Odwrócił się i zobaczył, że podbiegła do niego. 17 - - - - Daj mi swój numer telefonu. Gdy wymyślę jak się odwdzięczyć to napiszę esemesa. Aleks podał jej swój numer, Kasia puściła jeden krótki sygnał, aby też mógł zapisać jej numer i ruszyli każde w swoją stronę. 18 - 3 Cześć Aleks – powiedziała Maria, jego sąsiadka z biurka obok, gdy tylko zajął miejsce. - To jest Agata, nasz nowy nabytek. Przywitaj się. Cześć. dziewczynie. Jestem Aleks – podał rękę – Agata Cześć. uśmiechnęła się dziewczyna pokazując rządek równych ząbków sprawiających wrażenie lekko zaostrzonych. Aleks zresztą w ogóle odniósł wrażenie, że jest w jakaś drapieżność. Czarne, kręcone włosy, wąski, ostry nosek i brwi ściągnięte w dół, do wewnątrz. Bardzo przystojna dziewczyna, przypominająca jakiegoś drapieżnego ptaka. Może jastrzębia? tej nowej dziewczynie Agata będzie siedziała tam – Maria wskazała stanowisko po przeciwległej stronie Będzie sali przygotowywała nam projekty graficzne. zwanej space. open - Tak, będę waszą nową dziewczyną od okładek – potwierdziła Agata. 19 - - - - - Okładek, plakatów, ulotek i takich tam – rozgość się, doprecyzowała Maria. Dobrze, a ciebie Aleks mogę prosić na minutkę. Tylko sobie nie wyobrażaj żadnych gruszek na niebie – uśmiechnęła się dwuznacznie – to sprawa służbowa. trakcie jednej z wycieczek Aleks liczył na to, ze to będzie tylko sprawa służbowa. Nie miał ochoty na żadne bliższe kontakty z Marią. Na początku znajomości w integracyjnych wypił trochę za dużo i trafili do łóżka. Owszem, Maria była apetyczna: drobna blondynka, wysportowana o kapitalnym tyłku. Pamiętał, że gdy udało mu się obrócić ją tyłem to doszedł w kilka pchnięć po wejściu. Przez kilka tygodni po wycieczce powtarzali spontanicznie te akcje w magazynku i wtedy zawsze starał się kochać ją od tyłu. Jednakże względy zawodowe no i była skończoną idiotką. Nieokrzesana, potrafiła opluć całe biuro mówiąc coś i równocześnie jedząc; zbyt ambitna w stosunku do swojej wiedzy i umiejętności, przez co wielokrotnie wzniecała przeważyły. Maryśka intelektualne 20 - w pracy pożary swoimi głupimi pomysłami; wreszcie kompletny brak odpowiedzialności za swoje czyny. Aleks po tych kilku tygodniach poznał się na niej na tyle, że delikatnie zakończył tę znajomość z bonusami, niemniej czasami Marysia dostawiała się do niego, bo ciągle miała nadzieję na jakiś związek albo przynajmniej seks. „Ale nudy. Siedzę i nic nie robię, padł nam system. Wymyślam jak Ci się zrewanżować” esemesa od Aleks przeczytał Kasi i zastanawiał się przez chwilę czy i co odpisać. Zrobił szybki bilans zysków i strat, i uznał, że może coś tam odpisać. Niezobowiązującego oczywiście. „A ja mam zapierdziel, robię swoją robotę, do tego wdrażam nową osobę. A jeszcze koleżanka mnie zirytowała” Odpowiedź przyszła błyskawicznie. „No popatrz, też mam irytująca koleżankę. Chyba w każdej pracy jest ktoś taki” 21 „A czym właściwie się zajmujesz” dotarło po sekundzie. się, czy Aleks zastanawiał odpisywać, faktycznie miał trochę roboty i nie bardzo było mu na rękę teraz flirtowanie przez telefon. Uznał jednak, że ma prawo trochę odpocząć, bo czekały go jeszcze z dwie dodatkowe godziny ciężkostrawnej walki z jednym z wykonawców, który za nic nie chciał się zgodzić na proponowaną wersję ścieżek. „Muzyką. Nagrywamy i wydajemy płyty, robimy koncerty i takie tam. Nic ciekawego” „Jak to nic ciekawego? Przecież to super ciekawe! A kogo wydajesz? Jakieś gwiazdy?” odpisała Kasia. Aleks czuł, że tak łatwo jej teraz nie spławi. I po co zaczynał? ”Tak, jest parę gwiazd. Ale naprawdę, robota jest nudna i monotonna a do tego stresująca. Gwiazdy czasami gwiazdorzą” Przez dłuższy czas telefon milczał, by po chwili znów zawibrować. 22 „Sory, że tak długo. Szefowa zrobiła nam spotkanie, chyba zaraz przywrócą system. Odezwę się później see ya!” See ya – mruknął Aleks i wrócił do pracy. Opowiedz mi o niej – powiedziała Marlena, już odsapnęli po kolejnych miłosnych gdy zapasach. Usiadła na łóżku i wzięła kieliszek. Aleks po pracy zadzwonił do niej. Uznał, że rozmowa z Marleną pozwoli mu wyprostować krążące po głowie myśli. Kupił po drodze butelkę wina, która miała być afrodyzjakiem, przystawką do dania głównego. Po wejściu do kuchni chwilę rozmawiali. Marlena była dla Aleksa przyjaciółką z bonusem. Kilka lat starsza, bardziej doświadczona we wszystkim. Szczupła, z wyglądu przypominała Annie Lenox, gdyby tylko zafarbowała swoje krótko obcięte czarne włosy na blond mogłaby być jej sobowtórem. Poznali się kilka lat temu w pracy – z Marlena Aleksem projektu. przyjaźnią Współpraca przez miesiąc współpracowała zaowocowała w ramach pewnego 23 - - jeszcze szybciej i pożądaniem - dość szybko wylądowali w łóżku, chociaż trafili na biurko zamkniętego na klucz pokoju w biurowcu Aleksa. Nikomu nie przeszkadzało to, że oboje byli wtedy w związkach, Marlena w poważnym: mieszkała ze swoim facetem. Ich związek był oparty wyłącznie na seksie i rozmowach. Żadne z nich nie miało problemu z różnicą wieku – Marlena była pięć lat starsza. Gdy Marlena zakończyła swój projekt kontynuowali znajomość spotykając się na mieście. Wynajmowali pokój na godziny, lub robili to w samochodzie. Gdy ona sama już bez skrępowania w mieszkaniu, mogli oddawać się cielesnym przygodom. Aleks lubił w niej otwartość na eksperymenty, na nowości, oraz zawsze mogli pogadać po przyjacielsku, bez obawy o to, że któreś z nich będzie chciało się zaangażować. Był to świetny układ. została to, zakończyła związek i że Tego dnia Aleks chciał opowiedzieć Marlenie o Kasi, usłyszeć, co ona myśli o tym, że rozważa romans z mężatką, a więc bez szans na 24 długofalowy związek. Po wejściu udali się do kuchni, gdzie Marlena wyjęła kieliszki i otwarła wino. Aleks w tym czasie zaczął ją całować po szyi wkładając ręce pod bluzkę. Nie miała stanika a jej drobne piersi pokryte były gęsią skórką. Zaczął delikatnie kręcić palcami wokół jej jak pestki brodawek. Marlena westchnęła, trudnością nalała wino do kieliszków i odwróciła się do niego. Napili się po łyku, po czym Aleks posadził ją na kuchennym blacie. Okna jej mieszkania wychodziły na chaszcze i las, więc nie musieli martwić się zasłanianiem rolet. twardych z Aleks uklęknął, zsunął jej dresowe spodnie rozszerzył uda i zaczął całować ich wewnętrzną stronę, skupiając się na wytatuowanym w tym miejscu serduszku. Następnie odchylił na bok stringi i językiem zaczął muskać jej muszelkę, koniuszkiem od czasu do czasu penetrując ją w środku. Marlena zacisnęła ręce na krawędzi blatu i odchyliła głowę opierając ją na wiszącej szafce. Ciało wyprężyło jak napięta struna i oplotła Aleksa nogami wokół szyi. Dalej jej się 25 wszystko potoczyło się błyskawicznie i tak oto krok po kroku znaleźli się tu i teraz, gdzie sączyli resztę wina. Co tu dużo opowiadać – rzekł Aleks. - Fajna laska z niej jest, zgrabna, kształtna, nie za wysoka, taka jak lubię. To mnie nie lubisz? Buu – zaniosła się udawanym płaczem. Ty, to co innego, wiesz przecież, że lubię rajcuje mnie was wszystkie. Ale typ szczególnie. Tylko ta obrączka... ten Ze mną nie miałeś problemu – jakby przypomniała. zaobrączkowana a i tak mnie wykorzystałeś. byłam Też tak - No właśnie. Od początku wiedzieliśmy, że to będzie tylko romans i zobacz: do dziś jest między nami dobrze. Do czego zmierzasz? - zainteresowała się. Może nie powinienem szukać tej jedynej, może pisane mi są romanse, które przetrwają dłużej niż niejeden związek. Być może większą tym wszystkim dziewczynom, które myślałem, że krzywdę wyrządziłem tylko 26 - - - - - - - będą tymi jedynymi a potem je rzuciłem, niż gdybym mężatek nastawionych tylko na chwilową rozrywkę? Marlena chwilę milczała popijając wino. znudzonych szukał Wiem, chaotycznie to zabrzmiało? W jednym się z tobą zgodzę – odezwała się wreszcie. A mianowicie? A mianowicie w tym, ze wyrządziłeś tym dziewczynom krzywdę – spojrzała na niego z poważną miną. tego nie zauważyłeś, ale każda z nich na pewno zaczynała mieć jakieś nadzieje, plany. W iesz w ogóle, co się z nimi teraz dzieje? - Może nawet Noo... nie. Nie utrzymujemy kontaktów. Żaden facebook? Nic? Nie, nic z tych rzeczy. Zerwaliśmy i koniec. Po co to roztrząsać. Nie zerwaliście, tylko ty z nimi zrywałeś. A to jest różnica. Być może czasami świadomie, lub nieświadomie manipulowałeś nimi w taki sposób, aby to one myślały, że są inicjatorkami 27 - - - - - - - - rozstania. Ale prawdziwym sprawcą zawsze byłeś ty. Aleks milczał. Jeszcze przed chwilą chciał zanurzyć palec w winie i posmarować nim Marlenie brodawki a później to zlizać dając początek kolejnej części figli. Teraz jednak czuł, że nie będzie w stanie stanąć na wysokości zadania. Wypił więc całe swoje wino. Poza tym pamiętaj, że będąc w tych wszystkich związkach zawsze spotykałeś się ze mną i nie piliśmy herbatki. Jest w tobie coś takiego, czego sam nie dostrzegasz. Ale to coś sabotuje twoje wszystkie związki, może to ta chemia, hormony, o których mi opowiadałeś, może to twoje ego, a może coś zupełnie innego. W każdym te dziewczyny, chociaż nie robisz tego z premedytacją. Tak przynajmniej sądzę. Dlatego gdybym miała odpowiedzieć ci na twoje pytanie, to tak: myślę, że powinieneś sobie szukać romansów takich jak nasz, a nie stałego związku, bo nie jesteś w stanie go udźwignąć. razie krzywdzisz 28 - Po tym wywodzie Marleny zapadła cisza. Za oknem rozszumiał się wiatr, zanosiło się na wiosenną burzę. Gdzieś w oddali przetoczył się cichy jeszcze grzmot. Za linią lasu pojawiły się pierwsze błyski, fotografie z bardzo silnym fleszem. Poniżej linii drzew wszystko było czarne. Po ciele Aleksa przeszedł dreszcz, zauważył, że Marlena również pokryła się gęsią skórką. jakby ktoś robił Będę już leciał – powiedział i szybko wstał. Ubierając się starał się nie patrzeć na nagie ciało kobiety, która jeszcze przed pół godziną namiętnie kochał w różnych pozycjach. Nie miał wątpliwości, że jednakże najpierw musi uporać się ze słowami, które właśnie usłyszał, a które go dotknęły. I nie miał wątpliwości, że jego przyjaciółka-z-bonusami powiedziała mu całą prawdę. tu wróci, 29 -
Pobierz darmowy fragment (pdf)

Gdzie kupić całą publikację:

Motylki
Autor:

Opinie na temat publikacji:


Inne popularne pozycje z tej kategorii:


Czytaj również:


Prowadzisz stronę lub blog? Wstaw link do fragmentu tej książki i współpracuj z Cyfroteką: