Cyfroteka.pl

klikaj i czytaj online

Cyfro
Czytomierz
00678 007492 13466194 na godz. na dobę w sumie
Może (morze) wróci - książka R
Może (morze) wróci - książka
Autor: Liczba stron: 232
Wydawca: Bezdroża Język publikacji: polski
ISBN: 978-83-246-6737-6 Data wydania:
Lektor:
Kategoria: ebooki >> poradniki >> fotografia
Porównaj ceny (książka, ebook, audiobook).
Magiczna podróż , którą kończymy we łzach. Natura już się poddała, ludzie walczą o przetrwanie resztką sił. Nad niknącymi brzegami Aralu już tylko sól i nadzieja. Przeczytałam jednym tchem, gorąco polecam!
Paulina Młynarska
Ta książka to fascynujący opis podróży po postradzieckiej Azji Środkowej. Podróży, do rozpoczęcia której impulsem stała się jedna z największych katastrof ekologicznych na ziemi!
Adam Wajrak

Bursztynowy Motyl i nagroda Magellana dla Bartka Sabeli!

W maju 2014 roku książka Może (morze) wróci, została nagrodzona Bursztynowym Motylem (nagrodą im Arkadego Fiedlera) dla Najlepszej Książki Podróżniczej 2013 roku oraz Nagrodą Magellana dla Najlepszej Książki Reportażowej 2013 roku.

 

Wciąż widać je na wszystkich mapach. Możemy je znaleźć w atlasach i na globusach. W rzeczywistości jednak już go nie ma, umarło. Przez czterdzieści ostatnich lat Jezioro Aralskie, zwane przez miejscową ludność Morzem, niegdyś czwarte największe jezioro świata, zostało zamienione w jałową, bezkresną pustynię. Bezpowrotnie zniszczono dziesiątki gatunków zwierząt, tysiące hektarów lasów i życie kilkudziesięciu tysięcy ludzi. A stało się to w imię rozumianego na sowiecki sposób postępu, napędzanego materialistyczną wizją „wszechmogącego” człowieka. Książka ta to opowieść o jednej z największych zbrodni dokonanych przez człowieka — o ludzkiej arogancji, niszczycielskiej sile naszych pomysłów. To opowieść fascynująca, ale przede wszystkim przerażająca. Bartek Sabela wędruje po Uzbekistanie i odkrywa przed nami owianą tajemnicą, dramatyczną historię zanikającego jeziora oraz ludzi, którzy od wieków byli z nim związani. Zabiera czytelnika w poruszającą, wstrząsającą podróż na wyschnięte, spękane dno i każe zastanowić się nad tym, dokąd zmierzamy w swojej „nieomylności” i braku pokory.

 

Polecam Wam przeczytanie tej książki. To nie tylko historia Morza Aralskiego i Azji Środkowej. To również wezwanie, byśmy dbali o naszą planetę!
Kinga Baranowska
Jak doszło do jednej z największych katastrof ekologicznych XX stulecia? Co znajdziemy w Uzbekistanie za blaszanym płotem, którego prezydent wolałby nie pokazywać? Bartek Sabela jedzie przed siebie, zaglądając tam, gdzie (przynajmniej według niektórych) zaglądać nie powinien. Lektura obowiązkowa!
David Kaszlikowski
Kto lubi Mad Maxa, absurdy i Azję Środkową, ten musi przeczytać tę książkę! Wrażliwy facet jedzie do miejsc, które żyją, i miejsc, które umierają, nie przechodząc obok nich obojętnie. W dodatku potrafi pisać lepiej niż inni! Polecam całym sercem.
Robb Maciąg


Bartek Sabela — łodzianin z urodzenia, warszawiak z wykształcenia, zakopiański ceper z wyboru. Zawodowo zajmuje się architekturą, grafiką i szeroko pojętym projektowaniem. Współprowadzi pracownię mooove grupa projektowa. W przerwach pracuje również jako trener teambuildingu. Z zamiłowania zaś jest rysownikiem, slacklinerem, snowboardzistą i przede wszystkim wspinaczem. „Nie jestem podróżnikiem. (...) Wyjazd do Uzbekistanu był moim pierwszym od wielu, wielu lat wyjazdem niezwiązanym ze wspinaniem. Do tej pory świat zwiedzałem przez zupełnie inne miejsca. Francja to było dla mnie Ceuse, Gorges du Tarn, Fontainebleau. Hiszpania to Rodellar czy El Chorro. Turcja to nie Istambuł, ale Geyikbayiri, a Tajlandia to nie Bangkok, a Ton Sai”. Pewnego dnia zobaczył w gazecie zdjęcie wielbłąda spacerującego koło kutra rybackiego. Stało się ono inspiracją do wyjazdu. Jesienią 2011 odbył podróż po Uzbekistanie, której celem było dotarcie do brzegów wysychającego Morza Aralskiego. Książka jest zapisem kilku tygodni spędzonych w Uzbekistanie oraz analizą niewyobrażalnego szaleństwa, jakie wydarzyło się na tym terenie.

We wrześniu 2012 pokaz W poszukiwaniu zaginionego morza autorstwa Bartka zdobył pierwszą nagrodę na Festiwalu podróżników Trzy Żywioły w konkursie „Żywioły OFF”. Autor ma zamiar wrócić do Uzbekistanu, by zrealizować pełnometrażowy dokument o mieszkańcach Karakałpakstanu i o tym, jak zaadaptowali się oni do nowej, dramatycznie trudnej rzeczywistości. Podróż planowana jest na jesień 2013 roku, w czasie pathy, czyli zbiorów bawełny.


Patroni medialni:



Znajdź podobne książki Ostatnio czytane w tej kategorii

Recenzje na blogach:

www.pozycjeobowiazkowe.pl Może morze wróci ~ Pozycje Obowiązkowe

Darmowy fragment publikacji:

• Kup książkę • Poleć książkę • Oceń książkę • Księgarnia internetowa • Lubię to! » Nasza społeczność 7 I wyobraźmy sobie następującą historię. w latach 50. XX w., w ramach planu pięcioletniego, Komitet centralny pZpr postanawia uczynić z  polski światową potęgę w produkcji… karpia. Karp, nasza ryba narodowa, zostaje wy- niesiony do rangi symbolu państwowego. produkcji karpia zostaje podporząd- kowane funkcjonowanie państwa oraz każdego obywatela. polski karp ma być na stołach całego świata, od chicago po władywostok. Kłopot tylko jest jeden : nie mamy aż tak ogromnych hodowli. ależ, jaki to kłopot ?! Zrobimy je ! aby to osiągnąć, planiści postanawiają utworzyć wielkie sztuczne jezioro, specjalnie pod hodowlę karpia. wybór pada na Mazury, bo tam już przecież trochę jezior jest –  połączy się je w  jedno duże. w  tym celu z  wisły przekopany zostaje ogromny kanał doprowadzający wodę do wielkiego jeziora Mazurskiego im. włodzimierza Lenina, którego brzeg ma być tuż za warszawą, na wysokości wyszkowa. jezioro ma być nie byle jakie, bo o powierzchni… jednej czwartej kraju. w  końcu, żeby zasypać cały świat karpiem, trzeba mieć go gdzie ho- dować. wspaniałemu pomysłowi oczywiście kibicuje wielki Brat : ponoć idea wyszła z samego Kremla, bo nikita chruszczow uwielbia karpia – je go co naj- mniej trzy razy w tygodniu i zawsze pragnął mieć ogromne hodowle tej ryby. wielkie jezioro Mazurskie, zwane także Karpim, staje się oczkiem w  głowie i sekretarza Kc. Słuchy chodzą, że osobiście będzie doglądał budowy kanałów i produkcji narybku. Krzyku ekologów i mieszkańców nikt nie słucha, przecież budujemy nowy wspaniały Świat, problemy osobiste garstki ludzi ( ot, kilku milionów ) nie mają tu najmniejszego znaczenia. a piękne jeziora mazurskie ? cud natury na skalę światową ? a lasy ? a zwierzęta ? nieważne. Liczy się Karp. Świat nie interesuje się wielkim przedsięwzięciem, bo to przecież za żelazną kurtyną, co ich to obchodzi. rusza ogromna budowa. najpierw wysiedleni zostają pechowi mieszkańcy tej części polski. potem wjeżdżają buldożery. wycięte zostają wszystkie lasy. Ginie kilkadziesiąt gatunków zwierząt. po pięciu latach od rozpoczęcia budowy Kanałem nikity chruszczowa płynie już woda do wielkiego jeziora Mazurskiego. pod wodą znikają kolejno ciechanów, Ostrołęka, łomża, Szczytno, pisz. Tonie Olsztyn, toną Ełk i Giżycko. woda za- trzymuje się dopiero pod Suwałkami, a na zachodzie sięga Elbląga. następnie zaczyna się zarybianie nowego zbiornika. Głównymi ośrodkami przetwórstwa Poleć książkęKup książkę 8 karpia stają się : warszawa, Toruń, Grudziądz i płock. Stąd nasz karp – świeży, mrożony, puszkowany, w  oleju, w  tomacie i  w  sosie własnym także –  eks- portowany jest na cały świat. warszawa zmienia nawet godło, pozbywając się głupiej Syrenki i  zastępując ją Karpiem, z  mieczem i  tarczą oczywiście. Karp jest na monetach, na banknotach, w  herbach, godłach i  nawet w  hym- nie. Oczywiście to nie może być normalny karp. To musi być Karp na miarę Związku radzieckiego, Karp ludu pracującego, Karp, jakiego nie ma nigdzie indziej na świecie, Karp wszystkich karpi, Karp, co inne karpie ma pod sobą, słowem – ÜberKarp. wywrotkami więc sypie się do jeziora specjalne odżywki i substancje chemiczne. Karpie błyskawicznie osiągają monstrualne rozmiary, przy których ich krewni w łazienkach Królewskich to ledwie narybek. Karpie są teraz co najmniej dwumetrowe – wtedy dopiero wydajność z hektara jezio- ra jest odpowiednia i zgodna z założonym przez Kc planem. cały naród łowi karpia. a  jak ktoś nie chce, to dostaje wezwanie i  musi. Z  wędkami siedzą zatem prawnicy, na trawlerach pracują lekarze, w  przetwórniach naukowcy i nauczyciele. dzieci łapią mniejsze karpie gołymi rękoma tam, gdzie płycej. w ciągu dwóch dekad polska staje się największym eksporterem ryby na świe- cie. Marzenie się spełniło, nikita chruszczow jest zadowolony. Karp polski, polska Karpiem stojąca. nonsens ? Takie rzeczy się nie dzieją, rzekłby każdy. a jednak ! Taki sce- nariusz został już zrealizowany, to już się wydarzyło. Tylko w  drugą stronę. jezioro zostało wysuszone, a nie utworzone, karpiem zaś była bawełna. poza tym prawie bez zmian. Poleć książkęKup książkę 9 II — po co przyjechałeś do uzbekistanu ? –  pyta mnie diana, studentka z Taszkentu, spotkana w Samarkandzie. — chcę zobaczyć Morze aralskie1. — co chcesz zobaczyć ? jakie morze ? w uzbekistanie nie mamy żadnego morza, co najwyżej pustynię. — ale kiedyś mieliście, całkiem niedawno, tylko wyschło. i port tam był, Mujnak2. — nie znam – wtrąca homoun, także student, zapraszając mnie od razu do znajomych na Facebooku przez swojego iphone’a. — ja chyba coś słyszałam, tak, coś tam było… Było… jeszcze 40 lat temu. jeszcze w latach 70. wszystko tam wyglą- dało inaczej. Któregoś dnia, robiąc rytualną poranną prasówkę, z  kubkiem kawy w ręku, trafiłem na ciekawą notkę w jednym z serwisów : najnowsze zdjęcia po- zostałości Morza aralskiego. wielbłąd spacerujący obok kutra rybackiego sto- jącego na piaszczystej wydmie był aż nadto intrygujący… Google, hasło „ aral Sea ” i zaczęło się. Oczywiście to nic nowego, każdy z nas słyszał kiedyś o tym, że jakieś tam jezioro znika. no cóż, bywa, świat się zmienia. ponoć nawet na lekcjach geografii o tym mówią. podobnie jak o tym, że każdego dnia znika ka- wałek amazonii wielkości boiska piłkarskiego, a lody arktyki topnieją, klimat się ociepla. Gdzieś to wszystko dzieje się daleko, może i nieprawda, a nawet jeśli, to jaki ja tutaj, w warszawie, na Mokotowie, mam z tym związek ? Zakłada- jąc na siebie bawełnianą koszulkę, nie uświadamiałem sobie jeszcze, jak wielki. Zresztą w tych dniach cały świat żył czymś innym. we wszystkich wiado- mościach, gazetach, serwisach tematem przewodnim była kreacja panny pippy Middleton na nie swoim zresztą ślubie… 1 / Morze aralskie – choć w geograficznym sensie jest to jezioro, to ze względu na rozmiary przez miej- scową ludność nazywane jest morzem. 2 / Staraliśmy się stosować, tam gdzie było to możliwe, spolszczone wersje nazw geograficznych, zgod- ne z wytycznymi Komisji Standaryzacji nazw Geograficznych. ponieważ jednak nie wszystkie nazwy zostały przez Komisję uwzględnione, prosimy czytelników o wyrozumiałość ( przyp.red. ). Poleć książkęKup książkę 10 Kupiłem bilet do Taszkentu. wylot we wrześniu. Może warto zobaczyć to morze, skoro już niedługo całkowicie zniknie ? Zniknie kawałek naszej pla- nety. Bezpowrotnie. przeglądając kolejne artykuły, pogrążałem się w karakał- packich krajobrazach, a widok wielbłąda przy kutrze nie wychodził mi z głowy. wszystko to sprawiało tak abstrakcyjne i nierealne wrażenie, że czasami wy- dawało mi się, że jeśli tam pojadę, to wcale tak nie będzie, te zdjęcia okażą się nieprawdą, choć tak trudno sobie przecież wyobrazić, że są prawdziwe. jest coś pociągającego w takich miejscach, miejscach naznaczonych tragedią. postapokaliptyczna wizja świata ma w  sobie coś intrygującego, coś perwer- syjnie, można by rzec, wabiącego. wiem, że nie będzie tam pięknie, wiem, że wycieczka będzie raczej trudna i smutna. czułem jednak jakiś obowiązek, żeby tam pojechać. i tu uwaga : nie jestem podróżnikiem. nie jestem również wojującym ekologiem. wyjazd do uzbekistanu był moją pierwszą od wielu, wielu lat podróżą niezwiązaną ze wspinaniem. do tej pory świat zwiedzałem przez zupełnie inne miejsca. Francję znałem pod hasłami ceuse, Gorges du Tarn, Fontainebleau. hiszpania to dla mnie rodellar czy El chorro. Turcja to nie istambuł, ale Geyikbayiri, a Tajlandia to nie Bangkok, a Tonsai. wszyscy pytali mnie, czy do uzbekistanu też jadę się wspinać. nie, jadę zobaczyć Morze aral- skie. jadę zobaczyć coś, w co trudno uwierzyć, gdy się o tym czyta i gdy się to ogląda na zdjęciach. jadę zobaczyć kawałek ziemi po katastrofie wywołanej ludzką arogancją, głupotą i pychą. jadę zobaczyć, do czego zdolni są ludzie pozbawieni wyobraźni. niedawno moja znajoma, po powrocie z  podróży po australii, powiedziała, że pierwszy raz widziała ziemię nietkniętą ręką czło- wieka. Tam, dokąd zmierzałem, zdawało się być dokładnie odwrotnie. chyba niewiele jest na ziemi miejsc tak bezpowrotnie zniszczonych jak Morze aral- skie. Morze, którego już nie ma. Zawsze gdy o nim myślę, przypomina mi się słynna scena z filmu Poszukiwany, poszukiwana, kiedy to dyrektor pochylony nad makietą osiedla, absolutnie nie rozumiejąc tego, na co patrzy, przestawia klocki budynków i  mówi : „ a  nie, dobrze, to jezioro damy tutaj, a  ten niech sobie stoi w zieleni ”. Trudno w to uwierzyć, ale tragedia Morza aralskiego to właśnie absurd tego kalibru. Swoją podróż zacząłem w  Taszkencie –  wielkiej, prężnie rozwijają- cej się azjatyckiej metropolii. powoli przemieszczałem3 się na północny za- chód, w  kierunku Morza aralskiego, przez piękne miasta dawnego Szlaku 3 / Zob. mapa na stronach 12 – 13. Poleć książkęKup książkę 11 jedwabnego – Samarkandę, Bucharę, chiwę – aż po Karakałpakstan i miasta widma : nukus, Kungrad i  Mujnak4 . Stąd przez posępny płaskowyż ustiurt dotarłem nad obecny brzeg niegdyś wielkiego arala. Ze zderzenia tych dwóch światów : surowego, doświadczonego przez historię i  wciąż zanurzonego w przeszłości Karakałpakstanu i zapatrzonego w, często pozorny, postęp Tasz- kentu, wyłania się prawdziwe oblicze uzbekistanu. i jego prawdziwa historia. jadąc, próbowałem zrozumieć, jak można było dopuścić do tego, co stało się w Karakałpakstanie. w  mojej książce zabiorę was na spotkanie z  kilkoma osobami i  opo- wiem o tym, co przytrafiło mi się po drodze nad Morze aralskie. chronologia w  tej opowieści nie ma większego znaczenia, dlatego też nie będę się nią specjalnie przejmował. 4 / Miasta leżące w delcie amu-darii, bezpośrednio dotknięte skutkami wyschnięcia Morza aralskiego. dziś w dużej mierze zrujnowane i wyludnione. Poleć książkęKup książkę aralsk płaskowyż ustiurt aral Karakałpakstan Mujnak Kungrad jezioro Sarykamskie nukus pustynia Kyzyl-Kum chiwa amu-daria pustynia Kara-kum Turkmenistan uZBEKiSTan, ZdjęciE SaTELiTarnE Z paŹdZiErniKa 2012 r. wyraŹniE widOcZnE rZEKi aMu-daria i Syr-daria OraZ OGrOMnE pOwiErZchniE ZiryGOwanych TErEnów wZdłuż rZEK ( KOLOr BrąZOwO-ZiELOny ). w półnOcnEj cZęŚci wySychającE MOrZE araLSKiE. ZdjęciE dZięKi uprZEjMOŚci chELyS i EOSnap Poleć książkęKup książkę Kazachstan Syr-daria Uzbekistan czimgan Taszkent jezioro ajdar-kul Buchara Samarkanda Kanał Karakumski Poleć książkęKup książkę Poleć książkęKup książkę
Pobierz darmowy fragment (pdf)

Gdzie kupić całą publikację:

Może (morze) wróci
Autor:

Opinie na temat publikacji:


Inne popularne pozycje z tej kategorii:


Czytaj również:


Prowadzisz stronę lub blog? Wstaw link do fragmentu tej książki i współpracuj z Cyfroteką: