Cyfroteka.pl

klikaj i czytaj online

Cyfro
Czytomierz
00682 011592 16987348 na godz. na dobę w sumie
Mroczna Klątwa - ebook/pdf
Mroczna Klątwa - ebook/pdf
Autor: Liczba stron: 60
Wydawca: Goneta Język publikacji: polski
ISBN: 978-83-62041-26-8 Data wydania:
Lektor:
Kategoria: ebooki >> kryminał, sensacja, thriller >> thriller, horror
Porównaj ceny (książka, ebook, audiobook).

„Mroczna Klątwa” jest drugim wydaniem tego opowiadania. Pierwsze ukazało się w grudniu 2008 roku w ramach wydawnictwa Goneta.net. Oto, jak historię opisaną w książce pana Antosika widzi recenzentka wortalu literackiego www.granice.pl, pani Justyna Gul: „Krwawa legenda. Są na świecie legendy mroczniejsze niż niejeden horror. Są opowieści tak krwawe, że na samo wyobrażenie historii cierpnie nam skóra, a noc witamy z lękiem. W ciemności bowiem i w samotności odzywają się strachy, dopadają nas zjawy i nasze fobie.Samotność i zapomnienie są też obecne w niezwykle mrocznej książce Adriana K. Antosika. Kto lubi mocne sceny przemocy, krew wypływającą niemalże z każdej stronnicy i atmosferę tajemniczości, może już zacząć się bać (tj. czytać). Lekturę „Mrocznej klątwy” rozpoczynamy na własne ryzyko, bowiem nigdy nie wiadomo, kogo tajemne moce upatrzą sobie na następną ofiarę i kiedy nadejdzie kres. Z pewnością świadomości takiej nie miał gimnazjalista przynosząc do szkoły pewną szkatułkę. Ona to, niczym puszka Pandory, miała kryć w sobie przerażające zło, a jej otwarcie zapoczątkowało serię makabrycznych wydarzeń. Na szkatule bowiem ciążyła klątwa. Podobno ma w niej mieszkać błąkający się duch Lilii. Owa kobieta, przekonana o zdradzie swojego nowo zaślubionego męża, wezwała moce piekielne. Szatan zniszczył cały jej ród, a ją samą obdarzył potężną mocą. Nieszczęsna, by uwolnić się od zła, musi zabrać ze sobą do nieba, bagatela, trzydzieści istnień. Nieświadome i niewinne dzieciaki nie wiedzą jeszcze, co je czeka. Pasmo śmierci zapoczątkowuje Buba, a świadkiem jego cierpień i agonii był Mariusz. On i jego siostra bliźniaczka w nadprzyrodzony sposób wychodzą z ciał i zmuszeni są oglądać śmierć przyjaciół. Użyłam liczby mnogiej, bo na Kubie–Bubie krwawa seria dopiero się zaczyna, jest on zaledwie pierwszą ofiarą klątwy. Mija kilka lat, a klasa spotyka się znów dzięki zaproszeniu wspólnego kolegi. Dziwnym zrządzeniem losu wszyscy trafiają do mrocznego „Zamku” będącego rodową siedzibą Bielnickich. Jeden z pracowników domostwa, inteligentny i intrygujący pan Wincenty, opowiada przybyszom legendę domu, będącą równocześnie... legendą o tajemniczej szkatułce. Młodzież nie wie jeszcze, że przyjmując zaproszenie do spędzenia miłych wakacji, podpisuje jednocześnie wyrok śmierci na siebie. Na kolejnych stronach książki trup ściele się gęsto, a każdy zgon jest bardziej makabryczny od poprzedniego. Mimowolnym świadkiem odejścia przyjaciół jest znów Mariusz, a z im większą determinacją próbuje on walczyć ze zjawą, tym bardziej krwawe stają się zbrodnie Lilii. Nieudana próba cofnięcia klątwy, zgodnie ze znalezioną w starej księdze instrukcją, skończy się niepowodzeniem i zapowiedzią jeszcze większego cierpienia. Owa historia opowiedziana w małej knajpce nad Bałtykiem przenika do szpiku kości lękiem. Śmierć w samotności, bo tak działa Lilia, jest podwójnie straszna. Ratunek można znaleźć tylko w ucieczce, ale ile można pędzić przed siebie z bijącym sercem, nie zagrzewając nigdzie miejsca i nie przywiązując się do nikogo? I Ty też, czytelniku, zwolnij, zatrzymaj się i ponieś konsekwencje swojego wyboru. W końcu zostałeś uprzedzony, co niesie ze sobą mroczna księga, tak jak klasa Mariusza znała legendę tajemniczej szkatułki”.

Adrian K. Antosik rocznik 1988, szczecinianin. Jako gimnazjalista napisał pierwszy wiersz, który po latach ukazał się w zbiorowym tomiku „Słowa Gorączką Zdjęte” w Szkolnych Zeszytach Literackich „Kuriera Szczecińskiego'. Pisarz o ogromnym potencjale literackim. Pisze dużo, nie tylko poezji. W ramach www.goneta.net wydał tomiki „Słowa pisane na skrawku papieru” i „Wyznania Zatracone” uzupełnione doskonałymi rysunkami pani Karoliny Mencfeld, a ostatnio 'Chwile uniesienia' ze zdjęciami pani Lidii Grzelczyk. Napisał również zbiór opowiadań pt. „Sny” oraz opowiadanie „Vendetta Doznania Przyjemności”. Jest współautorem tomiku „Słowa Uczuciem Pisane”.

Znajdź podobne książki Ostatnio czytane w tej kategorii

Darmowy fragment publikacji:

STRASZLIWA KL(cid:260)TWA Było nas trzydzie(cid:286)cioro w klasie. Pi(cid:266)tna(cid:286)cie dziewcz(cid:261)t i pi(cid:266)tnastu chłopców. Tak zgranej klasy nigdzie by(cid:286)cie nie znale(cid:296)li. Gdy jeden miał kłopoty, reszta mu pomagała. W całej okolicy nie było na nas mocnych. Była ko(cid:276)cówka trzeciej klasy gimnazjum. Mieli(cid:286)my przynie(cid:286)ć na lekcj(cid:266) historii ró(cid:298)ne stare przedmioty z naszych domów i o nich opowiedzieć. Wszyscy ju(cid:298) zaprezentowali swoje obiekty, oprócz Marcina. Wysoki i szczupły stan(cid:261)ł na (cid:286)rodku sali. Miał piwne oczy i czarne włosy. Odchrz(cid:261)kn(cid:261)ł, a nast(cid:266)pnie zacz(cid:261)ł opowiadać o swojej dziwnej szkatułce: (cid:650) Ta szkatułka (cid:650) powiedział – jest przekazywana w mojej rodzinie z pokolenia na pokolenie i jeszcze nikt jej nie otworzył. Przerwało mu nagłe otwarcie drzwi. Rozległ si(cid:266) głos: (cid:650) Prosz(cid:266) Pani! Czy mog(cid:266) prosić pani(cid:261) na chwil(cid:266)? – zapytała jaka(cid:286) uczennica zza drzwi. (cid:650) Tak, oczywi(cid:286)cie (cid:650) odparła nauczycielka, a nast(cid:266)pnie zwróciła si(cid:266) do klasy (cid:650) poczekajcie, zaraz doko(cid:276)czymy lekcj(cid:266) (cid:650) i wyszła. Zaraz rozległ si(cid:266) w sali drwi(cid:261)cy głos Krzy(cid:286)ka: (cid:650) Pewnie, dlatego im si(cid:266) nie udało, bo nie próbowali. (cid:650) Próbowali (cid:650) odparł z oburzeniem Marcin. (cid:650) To udowodnij (cid:650) nalegał Krzysiek. (cid:650) A (cid:298)eby(cid:286) wiedział, (cid:298)e udowodni(cid:266). Marcin zaparł si(cid:266) przy szkatułce. Skupił si(cid:266). Widać było, (cid:298)e ju(cid:298) tego próbował, ale bez skutku. Jednak, o dziwo, tym razem wieko szkatułki otworzyło si(cid:266). Ze (cid:286)rodka pocz(cid:266)ła si(cid:266) wydobywać mgła i powoli formować w jaki(cid:286) kształt. Po chwili stan(cid:266)ła przed nami kobieta w dziwnym stroju i przemówiła do nas głosem, który brzmiał jak echo: (cid:650) Za cztery lata dwadzie(cid:286)cia dziewi(cid:266)ć dusz pojedzie do domu mej rodziny, a tam spotkaj(cid:261) starych znajomych i uwi(cid:266)zion(cid:261) kobiet(cid:266), z któr(cid:261) przejd(cid:261) na drug(cid:261) stron(cid:266), gdy(cid:298) dopełni ona krwawego (cid:298)(cid:261)dania tego, co z piekielnych czelu(cid:286)ci woła, i zostanie oczyszczona... Zaraz po sko(cid:276)czeniu swojej wypowiedzi dziwna zjawa rozmyła si(cid:266) w powietrzu. Przeraziło nas to wówczas. Nie mieli(cid:286)my poj(cid:266)cia, o czym ta dziwna kobieta mówi. Wi(cid:266)kszo(cid:286)ć uznała to za jakie(cid:286) osobliwe przywidzenie lub za sen na jawie. Wróciła nauczycielka i lekcja potoczyła si(cid:266) normalnie. Dalsza cz(cid:266)(cid:286)ć dnia upłyn(cid:266)ła mi tak jak zawsze. Gdy kładłem si(cid:266) spać, nie pami(cid:266)tałem ju(cid:298) o całym zaj(cid:286)ciu. Poło(cid:298)yłem si(cid:266). Moja bli(cid:296)niacza siostra Iza te(cid:298). Miała pokój obok mojego. Hm... Wygl(cid:261)dała prawie tak samo jak ja. Ciemne włosy, piwne oczy i wzrost, wszystko identyczne. Mo(cid:298)na powiedzieć, (cid:298)e ró(cid:298)niła nas tylko płeć. Chciałem jak 8 najszybciej zasn(cid:261)ć, ale jak na zło(cid:286)ć nie mogłem. Nagle poczułem, jakby cały (cid:286)wiat zacz(cid:261)ł wirować. Przymkn(cid:261)łem powieki. *** Gdy je otworzyłem, ujrzałem co(cid:286) naprawd(cid:266) dziwnego. Nie mogłem w to uwierzyć od razu. W jaki(cid:286) sposób znalazłem si(cid:266) w pokoju Buby. Tak(cid:261) „ksyw(cid:266)” miał jeden z moich przyjaciół z klasy. Na imi(cid:266) miał Kuba. Gdy moje oczy oswoiły si(cid:266) ju(cid:298) z tym widokiem, ja nadal nie mogłem w to uwierzyć. Siedziałem na krze(cid:286)le w pustym pokoju, przy zapalonym (cid:286)wietle. Na dole było słychać odgłosy telewizora. Na pewno jego rodzice ogl(cid:261)dali ulubiony serial. Po chwili wszedł Buba. Miał na sobie pi(cid:298)am(cid:266). Szedł powoli, delikatnie si(cid:266) kołysz(cid:261)c. Był zm(cid:266)czony i ju(cid:298) na pół nieprzytomny. Na nosie tkwiły mu okulary, powi(cid:266)kszaj(cid:261)c jego niebieskie oczy, a zwichrzone rude włosy, a(cid:298) si(cid:266) prosiły o uczesanie przed snem. Był troch(cid:266) ode mnie wy(cid:298)szy, miał metr osiemdziesi(cid:261)t. Spróbowałem wstać, ale co(cid:286) nie pozwoliło mi na uniesienie si(cid:266). (cid:650) Ej, Buba nie wiesz, sk(cid:261)d si(cid:266) tu wzi(cid:261)łem? (cid:650) spytałem. On jednak przeszedł obok mnie, jakby mnie nie zauwa(cid:298)ył. Machn(cid:261)łem r(cid:266)k(cid:261) i wtedy dopiero osłupiałem z wra(cid:298)enia. Moja dło(cid:276) przeszła przez stoj(cid:261)cy na biurku zegarek i zamiast go str(cid:261)cić, przenikn(cid:266)ła przez przedmiot na drug(cid:261) stron(cid:266). Powtórzyłem czynno(cid:286)ć kilka razy. Za ka(cid:298)dym razem efekt był ten sam. „Przecie(cid:298) to niemo(cid:298)liwe” (cid:650) pomy(cid:286)lałem. Wła(cid:286)nie wtedy rozległo si(cid:266) pukanie do drzwi. Buba zeskoczył z łó(cid:298)ka, poszedł do drzwi i otworzył je. Powiał z nich chłód. W pokoju zrobiło si(cid:266) zimno. Za framug(cid:261) drzwi była nieprzenikniona ciemno(cid:286)ć, jakby złowroga pustka kryj(cid:261)ca straszliw(cid:261) tajemnic(cid:266). Nagle co(cid:286) odepchn(cid:266)ło mojego koleg(cid:266) z tak(cid:261) sił(cid:261), (cid:298)e uderzył w stoj(cid:261)ce za nim łó(cid:298)ko i połamał w nim deski. Po chwili z ciemno(cid:286)ci wyleciała dziwna fioletowa strzała i ugodziła Bub(cid:266). Utkwiła gł(cid:266)boko w jego ciele, a zadrapania na policzku powoli zacz(cid:266)ły znikać. Jakby co(cid:286) od (cid:286)rodka je wci(cid:261)gało. Stró(cid:298)ka krwi, która spływała mu z ust, powoli si(cid:266) cofn(cid:266)ła, nie zostawiaj(cid:261)c (cid:298)adnego (cid:286)ladu. W ciemno(cid:286)ci było widać tylko du(cid:298)e czerwone oczy. Teraz powoli szybowały w kierunku pokoju. Im bli(cid:298)ej si(cid:266) znajdowały, tym wyra(cid:296)niejszy pojawiał si(cid:266) zarys postaci, która miała te demoniczne (cid:286)lepia. Buba w miar(cid:266) oprzytomniał. Spojrzał w stron(cid:266) drzwi. Na jego twarzy wyra(cid:296)nie pojawił si(cid:266) strach i zdenerwowanie. Tymczasem drzwi zamkn(cid:266)ły si(cid:266) z delikatnym skrzypni(cid:266)ciem. Na (cid:286)rodku stan(cid:266)ła kobieta. Ta sama, która pojawiła si(cid:266) po otwarciu szkatułki na dzisiejszej lekcji historii. Miała blad(cid:261) twarz i skór(cid:266). Ubrana była w dziwny strój, który powiewał w zimnym, nie wiadomo sk(cid:261)d wiej(cid:261)cym wietrze. Postać podbiegła do Buby i złapała go za gardło. Nast(cid:266)pnie lekko podniosła do góry, jakby nic nie wa(cid:298)ył. Chłopak zacz(cid:261)ł si(cid:266) dusić i machać nogami w powietrzu. Zjawa nagle cisn(cid:266)ła nim o (cid:286)cian(cid:266) z tak(cid:261) sił(cid:261), (cid:298)e a(cid:298) od tego uderzenia posypał si(cid:266) roztrzaskany tynk. Po chwili resztki tynku odpadły na łó(cid:298)ko razem z bezwładnym ciałem chłopca. Ale Buba 9 jeszcze (cid:298)ył i podniósł si(cid:266) z du(cid:298)ym wysiłkiem na kolana. Na jego ciele nie było najmniejszej rany. Spojrzał na kobiet(cid:266) i z trudem spytał: (cid:650) Kim ty jeste(cid:286)? Kobieta cisn(cid:266)ła w gór(cid:266) r(cid:266)k(cid:261) i w sufit wbił si(cid:266) trzydziestocentymetrowy, solidny pr(cid:266)t zako(cid:276)czony hakiem. Spojrzała na Bub(cid:266) i powiedziała: (cid:650) Jestem wi(cid:266)(cid:296)niem otchłani ciemno(cid:286)ci. (cid:650) Jak si(cid:266) nazywasz? (cid:650) Buba wyra(cid:296)nie chciał zyskać na czasie. (cid:650) Kiedy(cid:286) wołali na mnie Lilia z rodu Bielnickiego, lecz dzi(cid:286) jestem sług(cid:261) i musz(cid:266) odkupić swój bł(cid:261)d, zabieraj(cid:261)c ze sob(cid:261) inne istnienia ludzkie, by złamać kl(cid:261)tw(cid:266) i poł(cid:261)czyć si(cid:266) z rodzin(cid:261), która ju(cid:298) czeka na mnie u wrót nieba. Woła, bym zaj(cid:266)ła w(cid:286)ród nich nale(cid:298)ne mi miejsce, gdzie ludzie (cid:298)yj(cid:261) wiecznie. tego stosu, chwyciła za wystaj(cid:261)c(cid:261) ko(cid:276)czyn(cid:266) Gdy to mówiła, jej oczy powoli straciły czerwony kolor i popłyn(cid:266)ły z nich łzy, a jej oblicze stało si(cid:266) bardziej ludzkie. Zamilkła i łzy znikły, ale oczy ponownie rozbłysły czerwono-krwistym kolorem. Szybkim ruchem r(cid:266)ki chwyciła Bub(cid:266) za gardło, w którym zdławiło si(cid:266) słowo: „Poczeee...”. Nagle z pora(cid:298)aj(cid:261)c(cid:261) sił(cid:261) cisn(cid:266)ła nim o stoj(cid:261)ce koło drzwi regały z ksi(cid:261)(cid:298)kami, meble z hukiem pop(cid:266)kały i rozsypały si(cid:266) jak domki z kart. Nie mogłem wydobyć z siebie ani słowa. Rozpacz i strach (cid:286)cisn(cid:266)ły mi gardło. Strój, który miała teraz na sobie Lilia, był cały czarny. Nie zauwa(cid:298)yłem tego wcze(cid:286)niej. Od pocz(cid:261)tku był cały czas czarny. Nie taki, jak w klasie, kiedy si(cid:266) pojawiła po raz pierwszy. To jeszcze bardziej podkre(cid:286)lało mroczno(cid:286)ć tej postaci w tym straszliwym przedstawieniu. Pod stert(cid:261) ksi(cid:261)(cid:298)ek widać było lekkie ruchy Buby, ze sterty wystawały tylko jego nogi. Kobieta podeszła do i wyci(cid:261)gn(cid:261)wszy Bub(cid:266), cisn(cid:266)ła nim z tak(cid:261) sił(cid:261) w łó(cid:298)ko, (cid:298)e ju(cid:298) całkiem si(cid:266) roztrzaskało. Nast(cid:266)pnie podniosła go nad swoj(cid:261) głow(cid:266) i chwil(cid:266) trzymała bezwładne ciało w górze, a nast(cid:266)pnie rzuciła nim w moj(cid:261) stron(cid:266). Rozległ si(cid:266) gruchot łamanych ko(cid:286)ci i drewna. Buba przeleciał przeze mnie i rozwalił biurko oraz krzesło, na którym siedziałem. I o dziwo, mimo (cid:298)e zniszczono moje krzesło, ja nadal siedziałem. Tyle (cid:298)e w powietrzu. Nie mogłem uwierzyć w to, co si(cid:266) przed chwil(cid:261) wydarzyło. Ku mojemu przera(cid:298)eniu, Buba ju(cid:298) ledwo oddychał. Próbowałem mu pomóc, ale moje r(cid:266)ce przenikały tylko przez jego ciało. Po chwili spojrzałem na Lili(cid:266), która wła(cid:286)nie powiesiła na haku lin(cid:266) z p(cid:266)tl(cid:261), tak jak w starych westernach. W pokoju cały pozostał ju(cid:298) tylko segment z du(cid:298)ym lustrem. Kobieta złapała Bub(cid:266) za rami(cid:266) i cisn(cid:266)ła nim w tamt(cid:261) stron(cid:266). Mebel powoli zacz(cid:261)ł si(cid:266) rozpadać. Buba upadł na podłog(cid:266). Potłuczone szkło posypało si(cid:266) na niego. Ku mojemu zdumieniu wcale go nie raniło. Wbijało si(cid:266) w jego ciało i wnikało do (cid:286)rodka. Segment rozpadł si(cid:266) na kawałki. Lilia zaci(cid:261)gn(cid:266)ła Bub(cid:266) pod lin(cid:266) zwisaj(cid:261)c(cid:261) z haka. Podci(cid:261)gn(cid:266)ła do góry nieprzytomnego chłopaka i zało(cid:298)yła mu p(cid:266)tl(cid:266) na szyj(cid:266). Pu(cid:286)ciła i słaby oddech urwał si(cid:266). Ciało mojego przyjaciela zwisało bezwładnie. Bez ran czy jakichkolwiek innych oznak tortur, jakie prze(cid:298)ył w ostatnich chwilach swojej egzystencji. Z oczu zacz(cid:266)ły mi płyn(cid:261)ć łzy. Po chwili zobaczyłem co(cid:286) jeszcze bardziej dziwnego. Obok Lilii pojawił si(cid:266) Buba i spokojnie patrzył na swe martwe ciało. Jego oblicze nie było mroczne. Przeciwnie, raczej bił od niego jaki(cid:286) delikatny blask. Nagle drzwi si(cid:266) otworzyły i 10
Pobierz darmowy fragment (pdf)

Gdzie kupić całą publikację:

Mroczna Klątwa
Autor:

Opinie na temat publikacji:


Inne popularne pozycje z tej kategorii:


Czytaj również:


Prowadzisz stronę lub blog? Wstaw link do fragmentu tej książki i współpracuj z Cyfroteką: