Cyfroteka.pl

klikaj i czytaj online

Cyfro
Czytomierz
00060 007030 13412914 na godz. na dobę w sumie
Msza święta - ebook/pdf
Msza święta - ebook/pdf
Autor: Liczba stron:
Wydawca: Wydawnictwo W drodze Język publikacji: polski
ISBN: 978-83-7906-208-9 Data wydania:
Lektor:
Kategoria: ebooki >> religia i rozwój duchowy >> duchowość
Porównaj ceny (książka, ebook, audiobook).

Książeczka Adrienne von Speyr skrywa prawdziwe skarby. Szwajcarska autorka dokonała w niej tego, czego tak bardzo brakuje współczesnemu uczestnikowi liturgii Eucharystii. Ożywiła rytuał, który przez wielokrotne powtarzanie zatraca świeżość i powszednieje, mimo że wyraża najgłębsze i najbardziej żywotne prawdy wiary. Niewielkie zaangażowanie uczestników, którzy w trakcie celebracji walczą o utrzymanie uwagi, zdaje się prowokować duszpasterzy do uatrakcyjniania formy, tak by w zużyte ceremonie tchnąć nowy entuzjazm. Tymczasem zwycięstwo w walce ze spowszednieniem nabożeństwa leży nie w zmianie form, a w odczytaniu duchowej treści Eucharystii.

Znajdź podobne książki Ostatnio czytane w tej kategorii

Darmowy fragment publikacji:

A d r i e n n e v o n S p e y r Tytuł oryginału: Die Heilige Messe Copyright © Johannes Verlag, Einsiedeln, Freiburg 1980, 22003 Copyright © 2018 for this edition by Wydawnictwo W drodze Redaktor prowadzący: Lidia Kozłowska Redakcja: Paulina Jeske-Choińska Korekta: Agnieszka Czapczyk, Paulina Jeske-Choińska Redakcja techniczna, layout: Justyna Nowaczyk Projekt okładki i stron tytułowych: Krzysztof Lorczyk OP ISBN 978-83-7906-208-9 Wydawnictwo Polskiej Prowincji Dominikanów W drodze sp. z o.o. Wydanie I, 2018 ul. Kościuszki 99, 61-716 Poznań tel. 61 852 39 62, faks 61 850 17 82 sprzedaz@wdrodze.pl www.wdrodze.pl Od Od WWydawcy ydawcy N iewielkich rozmiarów książka Adrienne von Speyr w skromnej formie skrywa prawdziwe skarby. Szwajcarska autorka dokonała w niej tego, czego tak bardzo brakuje współczesnemu uczestnikowi liturgii eucharystycznej. Ożywiła rytuał, który przez wielo- krotne powtarzanie zatraca świeżość i powszednie- je, mimo że wyraża najgłębsze i najbardziej żywotne prawdy wiary. Rutyna zaś, mimochodem wkradająca się w jego sprawowanie, staje się przyczyną frustra- cji i zniechęcenia. Z jednej strony osłabia zaangażo- wanie uczestników, którzy w trakcie celebracji walczą o utrzymanie uwagi i odsunięcie rozproszeń, a z dru- giej zdaje się prowokować duszpasterzy do uatrakcyj- niania formy celebracji, tak by w zużyte ceremonie tchnąć nowy entuzjazm. Okazuje się jednak, że zwy- 5 OD WYDAWCY cięstwo w walce ze spowszednieniem nabożeństwa leży nie w zmianie form, a w odczytaniu duchowej treści Eucharystii. Świecka lekarka, współzałożycielka Wspólnoty św. Jana, stygmatyczka, której myśli i pisma były in- spiracją dla Hansa Ursa von Balthasara, dzięki prze- nikliwości mistycznego poznania Bożych tajemnic odsłania wciąż aktualny sens Eucharystii – przyjęcie dynamicznej, pełnej mocy miłości Bożej. Uczy, jak odpowiedzieć na zawsze nowe i pełne świeżości za- angażowanie Boga, dostępne w Jego ofi arniczym spo- tkaniu z dziećmi. Omawia dawny porządek Mszy św., obecnie nazywany nadzwyczajną formą rytu rzym- skiego. Dzięki temu otwiera czytelnikowi dostęp do pobożności i teologii wieków minionych. W litur- gii Kościoła bowiem wyraża się formuła jego wiary, a wcześniejsze sposoby celebracji są skarbcem, z któ- rego możemy czerpać wzorce kształtujące naszą więź z Panem. Kościół opiera się na tradycji – przekazywaniu de- pozytu wiary, który kolejne pokolenia ożywiają swoim doświadczeniem spotkania z żywym Bogiem. Tekst Adrienne von Speyr przeniknięty jest szacunkiem do tego, co dziedziczone. Dzięki temu stawia czytelnika w centrum autentycznej wiary poprzedników. Zara- zem autorka z właściwą sobie przenikliwością i swo- bodą pokazuje własne rozpoznanie prawd Bożego objawienia. Autentycznie i przekonująco dzieli się po- 6 OD WYDAWCY znaniem sekretów Bożej miłości. Dlatego niniejsza książeczka jest przykładem tego, co prawdziwie kato- lickie – zarazem otrzymane i ożywione przez osobiste duchowe zaangażowanie. Omawiana forma rytu może nie być nam znana; choć staje się coraz bardziej powszechna, pozostaje nadzwyczajną formą pobożności. Mimo to, korzy- stając z przewodnictwa Adrienne von Speyr, każdy uczestnik liturgii Eucharystii, bez względu na for- mę jej odprawiania, może skorzystać z głębi i prawdy spostrzeżeń autorki, i przez nie wyrwać się z letargu spowodowanego przyzwyczajeniem. Msza św. przeży- wana zgodnie z inspiracją zawartą w tej książce odzy- skuje swoje fundamentalne znaczenie i rolę w kształ- towaniu zdrowej duchowości. Otwiera nam serca, by w każdej celebracji na nowo przeżywać objawienie się niezgłębionej miłości Trójjedynego Boga. Przedmowa Przedmowa WWydawcy niemieckiego ydawcy niemieckiego W ydanie tej książeczki wiązało się z dwiema istot- nymi trudnościami. Pierwszą z nich był fakt, że tekst, podyktowany około 1950 roku, nawiązuje ści- śle do modlitw Mszy przedsoborowej, stąd pełne do- stosowanie tekstu do formularza posoborowego było- by możliwe jedynie, gdybyśmy zastosowali w sposób nieodpowiedzialny pewne rozwiązania na siłę. Mimo wszystko jednak, po bliższym przyjrzeniu, ta trud- ność okazała się możliwa do pokonania. Po pierwsze, można było zostawić bez zmian całą interpretację Kanonu rzymskiego, to samo tyczy się Kyrie, Gloria, Credo, lekcji i Ewangelii. Wprowadzając niewielkie zmiany, dostosowano do formy dzisiejszej początek Mszy św. (usunięcie psalmu wstępnego podczas mo- dlitwy u stopni ołtarza i podwójnej spowiedzi po- wszechnej – Confi teor – najpierw kapłana, potem ludu) oraz przestawiono kolejność modlitw przed komunią. 9 PRZEDMOWA WYDAWCY NIEMIECKIEGO Natomiast wydawało się nam, że posunięciem nie- odpowiedzialnym byłoby zdecydowanie obciąć tekst w dwóch miejscach: przy komentarzu odnoszącym się do pocałunku ołtarza, który we wcześniejszej li- turgii następował nie na początku, lecz dopiero po rozgrzeszeniu, podczas wstępowania po stopniach ołtarza, jak również przy modlitwach „ofi arnych”, które wcześniej były w niektórych fragmentach szcze- gólnie pełne treści, tym bardziej że komentarz dosyć dokładnie śledzi ich brzmienie. W tych dwóch miej- scach czytelnik będzie musiał przypomnieć sobie sta- rą formę liturgiczną. Przesunięcie pocałunku ołtarza na początek Mszy św. stanowi z liturgicznego punk- tu widzenia niewielką ingerencję; skrócenie modlitw Ofertorium może wydawać się zmianą poważniejszą, jednakże z jednej strony służyła ona przesunięciu punktu ciężkości ku temu, co się wydarza w Kanonie, z drugiej strony zaś nie wolno nie zauważać, że rów- nież w nowym mszale nie zaniechano bynajmniej idei „ofi ary”, lecz znajduje ona wyraz zarówno w części stałej, jak i w zmiennych modlitwach podczas przygo- towania darów. Druga trudność jest większa, nawet jeśli nie będzie ona widoczna dla czytelnika pozbawionego uprze- dzeń. Wiemy z licznych tekstów dotyczących No- wego Testamentu dyktowanych przez Adrienne von Speyr, że na jej inspirację silny wpływ mieli poszcze- gólni „autorzy”, a mówiąc staranniej, ich duchowość. 10 PRZEDMOWA WYDAWCY NIEMIECKIEGO Otóż są duchowości, bardzo szczególnie duchowość Janowa, które pozostają w całkowitej harmonii ze specyfi ką duchowości Adrienne von Speyr: Jan, za- pomniawszy o sobie, oddaje się bez reszty kontem- placji i miłości Pana, widząc w Nim wszystkie miste- ria miłości Bożej. Trudno było natomiast pogodzić duchowość Adrienne z duchowością św. Pawła; a ta książeczka traktuje o Mszy św. bądź co bądź z per- spektywy Pawłowej. Oznacza to szczególne podkre- ślenie roli wymiaru hierarchicznego i apostolskiego – dlatego kapłan ukazuje się w tak wyraźny sposób jako pośrednik, często zajmując prawie wyizolowa- ną pozycję „między” Bogiem a wiernymi. Oznacza to również silne wyakcentowanie subiektywności wiary i w końcu wyobrażenie, jak gdyby struktura Mszy św. stanowiła przede wszystkim dzieło Kościoła apostol- skiego, służące temu, by ukryć w tym tworze tajem- nicę Eucharystii (niektóre elementy typowo Pawło- we odpadły w niniejszej redakcji, ponieważ pominięto komentarz do wcześniejszych modlitw komunijnych kapłana). Adrienne, przekazując i uwypuklając te per- spektywy, prezentuje raczej, tak dobrze jak potrafi , punkt widzenia Pawłowy niż własny. Czyste rozróż- nienie ich obu wydaje się wszakże rzeczą niemożli- wą. To dziełko pozostaje stąd opus mixtum. Niektóre motywy, przede wszystkim trynitarne, Adrienne, gdy- by zostawić ją samą sobie, uwypukliłaby jeszcze moc- niej. Pewna osobliwość: gdy czasami Adrienne uży- 11 PRZEDMOWA WYDAWCY NIEMIECKIEGO wa wyrażenia „Trójjedyny Duch”, ma na myśli Ducha Świętego, który przekazuje Jezusowi w woli Ojca po- stanowienie całej Trójcy. A gdy autorka przy okazji omawiania czytań mówi o „duchu ołtarza”, to najle- piej można to zrozumieć, przywołując miejsca w Apo- kalipsie, w których mowa jest o ołtarzu przed tronem Boga (por. 6,9; 8,3–9; 11,1; 14,18). A tak na margine- sie, Adrienne pod żadnym pozorem nie wzbraniałaby się przed reformą wprowadzającą nową liturgię. Jeżeli na jaw wychodzą pewne napięcia między du- chowością Adrienne a duchowością św. Pawła, to trze- ba się strzec, by nie stawiać tych „duchowości” w zbyt ostrej opozycji. Komentarze do listów św. Pawła Ad- rienne pokazują, że można również wielokrotnie po- godzić i scalić ze sobą różne perspektywy na pozio- mie wyższej jedności oglądu Kościoła, tak że są nie do rozróżnienia. Stąd życzę, by również z niniejszego dzieła zaczerpnąć przede wszystkim to, co jest jedno- ścią Kościoła, i to, co jednoczy. Hans Urs von Balthasar O mszy świętej O mszy świętej M sza św. jest środkiem i znakiem, w którym Pan pozostawia nam swą miłość. Całe Jego życie było Eucharystią [z gr. dziękczynienie] Ojcu, dlatego pragnie On włączyć w swą Eucharystię tych, którzy do Niego należą. Eucharystia chrześcijan dokonuje się we Mszy św. Nie da się jej wyodrębnić z całości Mszy, stanowi bowiem pamiątkę niepodzielnej miło- ści Pana. Każda Msza św. to wprowadzenie w miłość Pana. Poszczególnych Mszy św. nie należy traktować jednak odrębnie, każda pozostaje bowiem w związku ze wszystkimi innymi, a jako całość stanowią niepo- dzielny znak niepodzielnej i całkowitej miłości Pana do Kościoła. Miłość ta jest obecna we Mszy św. zarówno w jej formie czynnej, jak i w kontemplacyjnej. Kontem- placyjne są modlitwy, podczas gdy przeistoczenie jest działaniem i Pana, i kapłana reprezentującego Kościół. 13 ADRIENNE VON SPEYR Komunia jest działaniem i kontemplacją jednocześ- nie, ale prowadzi do kontemplacji. Zabiera się ją ze sobą, idąc do pracy, która może być zarówno czyn- na, jak i kontemplacyjna. Oba sposoby miłości w taki sam sposób czerpią życie z przyjętej komunii. Msza św. jest elementem istoty Kościoła, Oblu- bienicy Chrystusa. Jest ona rozczłonkowanym pro- cesem, tak jak Kościół jest rozczłonkowany: kapłan pośredniczy, wspólnota współcelebruje w jednej mi- łości Kościoła. Celebracja dokonuje się w przestrze- ni kościoła, którego wyposażenie przygotowane jest przede wszystkim do celebracji Mszy św.: w centrum stoi ołtarz, który jest poświęcony, ponieważ jest wi- dzialnym znakiem obcowania Boga z ludźmi, zna- kiem Jego łaskawości, przyjęcia przez Niego ofi ary lu- dzi, a więc znakiem miłości między niebem a ziemią. My sami pragniemy celebrować akt miłości Pana, któ- ry ofi arowuje nam sam siebie, w miejscu przygotowa- nym w tym celu. Wspólnota wiernych udaje się tam, aby obchodzić Wieczerzę Pańską. A Pan jest obecny od samego początku, bo gdzie są dwaj albo trzej ze- brani w imię Jego, jest obecny wśród nich. Zgroma- dzenie jest już odpowiedzią na uprzedzającą miłość Pana, próbą odpowiedzi na nią i dania wyrazu naszej odwzajemniającej miłości. Mimo że całe nasze życie we wszystkich jego czynach ma być taką próbą, po- przez podjęcie uczestnictwa we Mszy św. nadajemy temu pewnego rodzaju uchwytną formę materialną. 14 MSZA ŚWIĘTA Nie mogąc z jakiegoś powodu raz czy drugi uczest- niczyć we Mszy św., nadal mimo wszystko jesteśmy włączeni w to, co się dzieje w Kościele. Należymy bo- wiem do jednego Kościoła, który obejmuje wszyst- kie swoje dzieci. Modlitwy Mszy św. odmawiane są za- wsze za wszystkich wierzących, a Pan, do którego są one adresowane, sam włącza nas do swojej komunii miłości. Kto po Mszy św. opuszcza kościół, nie odda- la się od Pana. Celebracja ma moc zanurzenia w miło- ści Pana również codziennego życia. Ponieważ siła ta jest prawdziwa i skuteczna, nie jest dla wiernych rze- czą obojętną, czy w danym kościele była odprawiana Msza św. rano, czy nie. Dla nas, ludzi żyjących w czasie i przestrzeni, cza- sowe i przestrzenne aranżacje naszych aktów religij- nych mają istotne znaczenie. To, że gdzieś stoi widocz- ny kościół lub kaplica, że odprawia się tam Mszę św., nadaje naszemu stosunkowi do Boga konkretną re- alność. Z tych zauważalnych punktów odniesienia w naszym codziennym świecie w sposób przestrzen- ny i czasowy rozciąga się na wszystkie obszary niepo- dzielna i niedająca się ograniczyć obecność Pana, któ- ra towarzyszy nam w każdym działaniu i pracy przez całą dobę. Ołtarz, który ustawiamy, aby odprawiać na nim Mszę św., oryginalnie wywodzi się ze Starego Przy- mierza. Już tam był miejscem świętym zarezerwowa- nym tylko dla Boga. Już wtedy Chwała Boża spoczy- 15 ADRIENNE VON SPEYR wała na tronie nad tabernakulum. Obecność Boga w Nowym Przymierzu jest zaś całkowicie obecnością Trójjedynej i Wcielonej Miłości. A mensa jest poświę- cona wyłącznie służbie tej Miłości. Wszystko to, co zostałoby tam uczynione przeciw Panu i Jego Miłości, byłoby równocześnie zbezczeszczeniem ołtarza. Stąd nie tylko ołtarz, ale wszystko, co jest na nim i wokół niego, jest poświęcone: sprzęty liturgiczne, księga, świece, bielizna ołtarzowa, a zwłaszcza sam kapłan. Wszystko ma być na wyłącznej służbie Pana. Z księ- dza, który na mocy święceń jest przeznaczony do wy- łącznej służby Pańskiej, święcenia mają promienio- wać na wszystkich, którzy zebrali się, aby służyć Panu, i którzy mocą chrztu są poświęceni do takiej służby. Tak, jak sam kapłan został wyświęcony w swoim ciele, tak wszystko to, co nosi, jest również konsekro- wane: także szaty liturgiczne, używane tylko wtedy, gdy kapłan podczas liturgii w sposób widzialny wcho- dzi w szczególną relację służebnej miłości względem Pana. Ale przez swe święcenia kapłańskie ksiądz nie izoluje się od wspólnoty, lecz święcenia te ustawia- ją go w relacji do wspólnoty wiernych. Jest on prze- cież jednym ze wspólnoty; należy do niej, należy do wszystkich, a stojąc naprzeciw wiernych jako oso- ba konsekrowana, podkreśla tylko swój urząd i swe pragnienie, aby być wszystkim dla wszystkich. Róż- norodność szat, które zmieniają się w zależności od okresu liturgicznego, pokazuje też, że chętnie przyj- 16 MSZA ŚWIĘTA muje daną sytuację kościelną i daje sobą dysponować na rzecz Kościoła niezależnie od samopoczucia, na- stroju, sytuacji. W swojej osobie zbiera miłość wier- nych do Pana, by przynieść ją w jedności przed Pana, od Pana zaś przyjmuje miłość w imieniu wiernych, by przekazać im miłość. Jest pośrednikiem miłości dzia- łającym w obie strony. Fakt, że kapłan wyraźnie odróżnia się od wspól- noty wiernych, skrywa w sobie jeszcze głębszą treść: przez swój urząd przy ołtarzu jest on wewnętrznie tak ukształtowany, jak sam Pan został ukształtowa- ny, przeznaczony i wyróżniony z masy ludzkiej przez swój urząd pośrednika. Szaty liturgiczne księdza są widzialnym znakiem akcji liturgicznej, zarezerwowa- nej wyłącznie dla niego, a ta z kolei wskazuje na całe życie, które kapłan ma prowadzić, trwając w wyłącz- nej gotowości do niego. Kapłan poza swym urzędem z trudem może wykonywać inny zawód. Jeśli w imieniu wspólnoty wiernych ubiera się te- raz uroczyście, to dlatego, że służy w imieniu wszyst- kich. Jego urząd polega na tym, że przed Bogiem jest przedstawicielem wiernych. Dlatego odznaczając się liturgicznie, honoruje on także wspólnotę. Ona sama pragnie, by kapłan się wyróżniał, bo fakt ten wyraźnie pokazuje, że ją reprezentuje. Przynosi dary wiernych na ołtarz i pozwala im w ten sposób partycypować w wydarzeniach przy ołtarzu. Wszystkie osoby, któ- re przyczyniły się do wytworzenia szat liturgicznych 17 ADRIENNE VON SPEYR oraz wszystkich innych ozdób ołtarza i kościoła, są w specjalny sposób włączone w akcję eucharystycz- ną, reprezentując również całą wspólnotę. Wspólnota wiernych, czcząc kapłana i ozdabiając kościół, odda- je cześć i chwałę Panu; ale blask tych ozdób spadnie z powrotem na wiernych, uwielbiając ich chwałą Pań- ską, podczas gdy oni będą mogli podejść ze swoimi darami przed Jego oblicze. Wszystko to istniało już w jakiś sposób w Starym Testamencie. Zawsze oddzielano służbę Bożą od in- nych diakonii. Naczynia, ceremonie, ofi ary, wszyst- ko to, co miało jakiś związek ze służbą Bożą, było wyraźnie oddzielone od sfery profanum i należało wy- łącznie do Boga. Już wtedy przedmioty raz konsekro- wane nie mogły zostać zwrócone do użytku świec- kiego, a tym bardziej nie może się to stać w Nowym Przymierzu. Jedyną rzeczą, która nie jest uwznioślo- na, jest chleb i wino. Wszystkie inne rzeczy są cenne, może nawet pełne przepychu. Chleb i wino są war- te tak niewiele, że aż trudno mówić o ich cenie. Stają się czymś cennym jedynie dzięki Panu, On nadaje im cenę, stanowiącą o niewymiernej wartości Mszy św. Nie dzięki wspólnocie wierzących. Patrząc z jej punk- tu widzenia, chleb jest pierwszym lepszym kawałkiem chleba, wino to kilka kropel dowolnego wina. Chleba i wina nie konsekruje się z wyprzedzeniem. Pan, który jako uwielbiony, jako wyniesiony do nieba, zawsze na nowo staje się obecny zamiast tego chleba i wina, zni- 18 MSZA ŚWIĘTA ża się za każdym razem do tego, co najmniejsze: tego pierwszego lepszego kawałka chleba, tej kropli wina, tak jak wtedy stał się pierwszym lepszym człowie- kiem. Kontrast pomiędzy liturgicznym przebiegiem świętej akcji a owym prawie-nic chleba i wina, które w toku akcji liturgicznej staje się rzeczą najważniejszą, sprawia, że wychodzi na jaw prawdziwe znaczenie liturgii: kult tego bycia prawie-niczym, które w uobec- nieniu Pana staje się niczym-w-ogóle, pozostawiając całe miejsce Jemu, który jest wszystkim. Kapłan, żyjący po to, by posługiwać wspólnocie, ma dzięki temu prawo, by z tej posługi żyć. To, ile wspólnota powinna zapłacić kapłanowi, nie jest po prostu kwestią uznaniową; musi to być tyle, żeby ka- płan pełniący urząd mógł z tego żyć i wykonywać swój urząd (por. 1 Kor 9,13–14). Niniejsze polecenie poda- ne przez Pawła nie odnosi się jedynie do tych, którzy świadczą posługę, ale również do głosicieli Ewange- lii, ewangelizacja bowiem obejmuje nie tylko głosze- nie kazań, ale wszystko, co jest związane z przekazy- waniem orędzia zbawienia. A zatem oprócz katechezy również liturgię, odprawianie samej Mszy św. Dlatego stypendia mszalne są uzasadnione ze względu na inte- gralność kapłańskiego urzędu; nie powinno się zmu- szać kapłana, by poza swą posługą kapłańską i czyn- nościami wynikającymi z urzędu musiał podejmować jeszcze inne, świeckie posługi. Wezwanie Wezwanie Trójcy Przenajświętszej Trójcy Przenajświętszej11 Święta akcja liturgiczna Kościoła rozpoczyna się znakiem Trójcy. Liturgia będzie nie tylko celebro- wana ku chwale trzech Osób Boskich, ale cała treść akcji liturgicznej da się zrozumieć wyłącznie w świet- le trójjedynego działania Boga, ponieważ łaska na- szego Pana Jezusa Chrystusa została nam dana tyl- ko przez ofi arowującą się miłość Boga Ojca, abyśmy mieli udział we wspólnocie Ducha Świętego. Dlatego modlitwy liturgiczne Kościoła zwracają się do osta- tecznego źródła, z którego wypływają wszelkie otrzy- mane i wymodlone łaski, do Boga Ojca, który daro- wał nam uosobienie swej łaski, dając nam swojego 1 Dawniej na początku modlitw u stóp ołtarza jako wprowadzenie Psalmu 42,1–5 odmawianego na zmianę przez kapłana i lud (bądź mini- strantów), dziś jako pozdrowienie wiernych trynitarnym wersem końco- wym Drugiego Listu do Koryntian (2 Kor 13,13). 21 ADRIENNE VON SPEYR Syna i nakazując Mu oddać swe życie za nas, żeby- śmy i my przez Niego, a teraz również w Nim, stali się uczestnikami Jego aktu ofi arowania – co powinno dokonać się na nowo właśnie w rozgrywającej się ak- cji liturgicznej i co zakłada, że Ojciec i Syn dają nam dar jedności w Duchu Świętym. Wyłącznie pod zna- kiem Boga w Trójcy Jedynego działającego wobec nas w sposób uprzedzający, a nawet więcej, wyłącznie wchodząc w najbardziej intymną jedność z Jego po- trójnym działaniem, Kościół może ośmielić się wkro- czyć w tę przestrzeń, nie tylko pokornie prosząc Boga o wpuszczenie do niej, ale w posłuszeństwie biorąc udział w Jego działaniu, albowiem podług słów Je- zusa Kościołowi nakazano, by czynił to „na moją pa- miątkę”. Akt pokuty Akt pokuty Z anim wspólnota wiernych może rozpocząć ce- lebrację, musi uświadomić sobie przed Bogiem swą grzeszność. Właśnie fakt, że wspólnie stoi przed Bogiem, pozwala, by owa świadomość winy wyszła na jaw. W ten sposób konieczna staje się refl eksja nad własną grzesznością i jej wyznanie. Jako pierw- szy winę uświadamia sobie kapłan, zapraszając rów- nież wspólnotę do uświadomienia jej sobie. Zarów- no kapłan, jak i wierni muszą ukorzyć się wspólnie przed Bogiem, aby oczyszczeni przez rozgrzeszenie mogli przed Nim stanąć. Wyznając wspólnie, że bar- dzo zgrzeszyli, równocześnie przyzywają Boga, Mat- kę Bożą, aniołów i świętych, a także braci we wspól- nocie, prosząc o pomoc i wstawiennictwo. Kapłan nie różni się tym od reszty wierzących. Wie, że rów- nież on jest grzesznikiem, który wyznaje swój grzech przed całą wspólnotą, torując jej w ten sposób drogę do własnego wyznania grzechów. Nie tylko pokazując 23 ADRIENNE VON SPEYR wiernym, jak wyznawać swoje grzechy, ale w bardziej osobisty sposób, który dokładnie w tym momencie Mszy św. tworzy warunek konieczny dla prawidłowej spowiedzi wiernych: nie byłoby łatwo spowiadać się u księdza, o którym by się nie wiedziało, że on sam również się spowiada, przed ołtarzem i całym zgro- madzeniem wyznając swoje grzechy. Gdyby tego nie czynił, wiernym mogłoby się wydawać, że nie należy do nich. Ale on jest właśnie pośrednikiem; czasami zbliża się do Boga, aby wraz z Nim stanąć naprzeciw wiernych, a potem na odwrót: stoi razem z wiernymi, jak tutaj podczas spowiedzi powszechnej, aby zjedno- czony z nimi stanąć przed Bogiem. Dla niego, jako dla grzesznika znającego grzech z doświadczenia, nie jest trudne wyznać swoje winy. Po wspólnym wyznaniu grzechów kapłan wypo- wiada nad całą wspólnotą słowo rozgrzeszenia. A po- nieważ Kościół jest jeden i kapłan należy do niego, może on, bez izolowania się od wiernych, odnieść to rozgrzeszenie również do siebie. Rozgrzeszenie to jest ważne, choć różni się od sakramentalnego rozgrze- szenia w indywidualnej spowiedzi. Obecne rozgrze- szenie jest rozgrzeszeniem „świętych”, tych, którym udzielono już rozgrzeszenia w spowiedzi sakramen- talnej. Nie dotyczy ono tych indywidualnych, poje- dynczych grzechów, które zostały już odpuszczone, lecz ogólnego stanu grzeszności i braku, który pole- ga na tym, że się w ogóle grzeszyło i grzeszyło wie- 24 MSZA ŚWIĘTA le, upadając wciąż na nowo między jedną spowiedzią a drugą. To grzech oglądany jakby z najwyższej Bo- żej perspektywy – mniej więcej tak, jak to dzieje się podczas spowiedzi, gdy ksiądz, mówiąc: „Włączamy wszystko tak, jak widzi to Bóg”, delikatnie sugeruje grzech określający całego człowieka, wszystkich wier- nych jako grzesznych. Może rozgrzeszenie to obej- muje zwłaszcza to, czego dana osoba nie wie, choć podejrzewa, że jej wina jest inna i większa, niż potrafi to wyrazić w spowiedzi. Czuje się zbyt głęboko uwik- łana w grzech, zbyt blisko grzechu, aby mieć wystar- czający dystans, by obiektywnie sformułować liczbę, ciężar i kontekst grzechów. W spowiedzi sakramen- talnej poszczególne grzechy, które się wyznaje, za- rysowują się na tle habitualnego stanu grzeszności. Wobec uczynionego zła, dającego się nazwać, resz- ta czasu, kiedy nie zrobiło się nic godnego wzmian- ki, nic złego, co dałoby się nazwać, może wydawać się czasem bezgrzesznym. Jeśli jednak na początku Mszy św. ksiądz i wspólnota wyznają swą wielką winę, nagle w zupełnie inny sposób zaczynają odczuwać, co to jest stan grzeszności. Ponadto podczas spowiedzi indywidualnej grzesznikowi oszczędzone jest pewne upokorzenie, o ile dokonuje się ona w intymności po- między nim a księdzem. We Mszy św. coś się nadra- bia, ponieważ tutaj wina stała się całkowicie obiektyw- na i anonimowa. Człowiek czuje się upokorzony, nie tylko w czysto subiektywny sposób. Poszczególni lu- 25 ADRIENNE VON SPEYR dzie nie spowiadają się już za siebie, tak jak sami chcą. Spowiadani są przez liturgię. Może ktoś uważał się za kogoś, kto podczas spowiedzi indywidualnej oczy- ścił się ze wszystkich swoich grzechów i może stanąć przed Bogiem jako osoba nieskalana, bez skazy. A tu ni stąd, ni zowąd ponownie żąda się spowiedzi i trze- ba po raz kolejny otrzymać przebaczenie grzechów na podstawie obiektywnego, niezależnego od własne- go widzimisię wyznania. Grzechów własnych, oczywi- ście, ale w rozgrzeszeniu powszechnym, udzielanym wszystkim. Kapłan, który w tym trybie udziela absolucji, w no- wy sposób wchodzi w posiadanie tajemnicy spowie- dzi. Odpuszcza nie tylko grzechy, których nie może zdradzić, choć je zna, lecz i takie, których sam nie zna. Ten brak wiedzy jest naprawdę częścią tajem- nicy spowiedzi. Jest tak, jak gdyby nie miał już teraz potrzeby, żeby znać grzechy. Nawet gdyby wcześniej słyszał grzechy każdego wiernego z osobna i udzie- liłby rozgrzeszenia, teraz nie musi już, podczas po- wszechnego rozgrzeszenia, odróżniać, do kogo na- leży ten, a do kogo tamten grzech; może pozwolić, by we wspólnym rozgrzeszeniu wszystkie one po- padły w powszechne zapomnienie. Nie znając grze- chu, może udzielić rozgrzeszenia, pozwolić, żeby grzech utonął w całkowitej anonimowości. Prze- cież już nawet po spowiedzi indywidualnej nie wol- no, żeby ksiądz dał poznać penitentowi, że zna jego 26 MSZA ŚWIĘTA grzech bądź choćby zdaje się być pod jego wrażeniem. Tak, jak grzech ewoluuje od grzechu osobistego do anonimowego, tak samo rozgrzeszenie osobiste, sa- kramentalne przechodzi w rozgrzeszenie anonimowe Mszy św. W tym momencie silniej niż kiedykolwiek wycho- dzi jednak na jaw, że każdy ma udział w grzechu każ- dego. Cała wspólnota otrzymuje jedno, niepodzielne rozgrzeszenie, które spada na całą jej, niepodzielną winę. Jedność winy i jedność odpuszczenia są ze sobą skonfrontowane. A odpuszczenie wspólnej winy sta- je się preludium do nowego wspólnego życia w łasce, które będzie z kolei życiem Kościoła, a nie prywat- nym życiem jednostek. Dzięki rozgrzeszeniu obecni na zgromadzeniu zostają zespoleni, stając się ścisłą wspólnotą. I już teraz Pan jest pośród niej, ponieważ przez spowiedź i rozgrzeszenie dowodzi ona, że zebrała się posłuszna Temu, który ustanowił obie rzeczy, a za- tem, że zebrała się w Jego imię. Od tej chwili dro- ga dla miłosierdzia Bożego stoi otworem. Kapłan i wspólnota trwają teraz w oczekiwaniu na Boga. Wspólna modlitwa stała się niejako bardziej konkret- na, bardziej skuteczna, ponieważ przeszkoda grzechu przestała istnieć. Kapłan podchodzi do ołtarza i odmawia dwie krótkie modlitwy. Prosi o usunięcie wszelkiego zła i o czystość, żeby czysty mógł wejść do najświętsze- 27 ADRIENNE VON SPEYR go przybytku2. Czyni to, posiadając zróżnicowane po- znanie winy, która cechuje go jako kapłana, a zarazem czyni to w łączności z całym Kościołem. Prosi rów- nież „dla zasług świętych Twoich”, których relikwie znajdują się w ołtarzu. Przedstawia w tej modlitwie, wraz z zasługami świętych i nieodłącznie od nich, chrześcijański ołtarz Bogu. Oczyszczenie przez spo- wiedź i rozgrzeszenie pozwoliły kapłanowi i wspól- nocie wiernych włączyć świętych do swojej modlitwy i z pomocą świętych czynić to, czego o własnych si- łach i mocą własnych zasług czynić nie są w stanie. Modlitwa ta jest jak wejście zebranego w tym miej- scu, modlącego się Kościoła w coraz większą jedność ze świętymi, którzy są nimi w sensie specjalnego wy- brania. Ta subiektywna świętość wielkich świętych jedno- cześnie jest jakby wmurowana w ołtarz, w obiektywną sakramentalną strukturę Kościoła. Na początku Mszy św. widoczny był tylko pojedynczy kapłan, w rozmo- wie ze wspólnotą wiernych i z Bogiem, górujący jesz- cze w nieokreślony sposób nad tym, co się działo. Te- raz między kapłana a lud i między Boga a kapłana wprowadzona zostaje asysta świętych. Współuczest- niczą oni w tym, co się wydarza, są tym zainteresowa- ni. Zostali przywołani już w spowiedzi powszechnej, 2 Tekst mszy przedsoborowej zamieszczono w Aneksie na końcu książki. 28 MSZA ŚWIĘTA z prośbą o wkroczenie, wstawiennictwo, pośrednic- two. Gdy się to ziściło i stan grzeszności zmienił się przez rozgrzeszenie, wspólnota zbliżyła się do kondy- cji świętych. Teraz możliwe staje się zaproszenie ich do udziału w tym, co się będzie wydarzać. Nie trzeba się już obawiać, że będzie się im przeszkadzać w ich świętym świecie, że będąc grzesznikiem, przerwie się ich święte czynności. Rozgrzeszenie ukonstytuowało lud święty, Lud Boży, będący w komunii z ludem wy- niesionych na ołtarze świętych Bożych. Introit Introit I ntroit rozpoczyna zmienną część Mszy św., na- dając całej celebracji szczególny rys, w zależno- ści od obchodzonego danego dnia święta. Tak na przykład Msza św. celebrowana 29 czerwca cała bę- dzie Mszą paulińską, świętowaną na cześć i w duchu św. Pawła. Wszystko do tej pory było przygotowa- niem. Introit rozpoczyna akcję. Tak, jakby droga, pro- wadząca dotąd przez równinę, nagle zaczynała się piąć. To wejście, wstęp. Bardzo często Introit jest ni- czym nagłe rozpromienienie się Boga. Dotąd Kościół dążył do Boga. Teraz Bóg odrzuca zasłonę i promie- nieje na Kościół. W święta Pańskie odsłania się samo objawienie Boże. W święta apostołów i Matki Pana ob- jawienie to pojawia się w znaku współuczestnictwa wybranego człowieka. W święta, w które wspominani są późniejsi święci, promienieje blaskiem swojej ży- wotności przez wszystkie wieki: konkretny święty jawi się jako szczególnie uwypuklona część powszechnego 31 ADRIENNE VON SPEYR boskiego planu zbawienia. Święci są znakami i dro- gowskazami, przewidzianymi od samego początku w słowie Bożym. Duch Święty, który zainspirował Ewangelię, zna pełnię świętości i włada nią: nie tylko pełnię świętości boskiej, ale także pełnię świętości przekazanej wszyst- kim świętym, którzy będąc uformowani przez Boga, są nam następnie ofi arowani w darze, aby uobec- nić i ukonkretnić świętość Boga w oczach Kościoła i wiernych. Ten sam Duch Święty wspomagał tych, którym Kościół powierzył, by w Pismach natchnio- nych znaleźli teksty wyrażające istotę jego szczególnej świętości w celu przedstawienia jej w Mszy św. z da- nego dnia. Ci, którzy żyją w łasce Ducha, w wybra- nych fragmentach – być może w jednym, być może w kilku – odnajdą ducha obchodzonego święta: ducha owego szczególnego świętego, który jest wszakże za- wsze otwarty na całego Ducha i całą świętość. Wie- rzący z kolei nie będzie miał trudności, ażeby na pod- stawie tekstów mszalnych umieścić świętych, którzy być może są mu obcy, w kontekście całej ewangelicz- nej świętości, tak samo jak tych, których zna i kocha. Nawet w dni, kiedy nie obchodzi się wspomnienia żadnego świętego, w Introicie splendor tej samej chwa- ły Bożej promieniuje na Kościół, bezpośrednio, tak jak chwała ta objawia się w całej historii świętej, któ- ra w Jezusie Chrystusie osiąga swe apogeum i dzię- ki Duchowi Świętemu zachowuje nieustanną aktual- 32 MSZA ŚWIĘTA ność. Chwała Boża jest tak bogata, że jest w stanie nadać świąteczny oraz codziennie nowy i szczególny charakter wszystkim dniom zwykłym w roku kościel- nym w nie mniejszym stopniu niż świętom dedyko- wanym poszczególnym świętym. Troskliwa miłość Boga ku ludzkości, objawiająca się w każdej Mszy św. na nowo, jawi się zawsze w wyjątkowym świetle, które wierzącemu zdaje się być tak jasnym, jak gdyby spo- tykał łaskę Bożą po raz pierwszy. Nawet jeśli Introit zawiera słowa Boga, które wierzący już zna, to słowa te mają dla niego coś z wyjątkowości i niepowtarzal- ności, z jaką Bóg Ojciec właśnie dzisiaj zwraca się ku Kościołowi, aby mu – zawsze jak za pierwszym razem – darować swego Syna w Duchu Świętym. KyrieKyrie K yrie jest zakończeniem Litanii do Wszystkich Świętych, z której współcześnie zrezygnowano, za pomocą której jednakże świętych zaprasza się jako ogół do uczestnictwa we Mszy św. Są oni teraz ni- czym procesja poruszająca się z nieba na ziemię, to- warzysząca wcielonemu Panu, który dotąd był ukryty w łonie Ojca. W ten sposób Kyrie stanowi niejako od- powiedź na wcześniej przywoływane zasługi świętych. Ale podczas gdy tam chodziło najpierw tylko o tych świętych, których szczątki spoczywają w ołtarzu, tutaj wspólnota z nimi poszerza się do komunii ze wszyst- kimi świętymi, którzy wprowadzają Pana. Gdy teraz Kościół zaprasza Chrystusa, ażeby przyszedł do nie- go w postaci eucharystycznej, i gdy rzeczywiście po- jawia się On podczas przeistoczenia, to nie przycho- dzi do Kościoła wyizolowanego na ziemi i Kościoła odseparowanego od nieba, lecz do Kościoła, któ- ry składa się w sposób niezróżnicowany z ziemskich 35 ADRIENNE VON SPEYR i niebieskich świętych. Do ponownego przyjęcia Pana w Jego Kościele zostają zaproszeni również aposto- łowie, którzy byli obecni podczas ostatniej wieczerzy, oraz Matka Pana, która przyjęła Go jako pierwsza na ziemi, poczynając Go, i idą oni za tym wezwaniem. Communio Sanctorum jest wspólnotą, która przyjmu- je nadchodzącego Pana. W ten sposób w Kyrie two- rzy się niejako substancja kościelna, reprezentowana przez najbardziej prominentnych członków, prawdzi- wych świętych, którzy nigdy nie pozwalają się wzywać na darmo. A prośba Kościoła do nich, ażeby uczestni- czyli tu i teraz, jest dla świętych tak ważna, że nie tylko odpowiadają na nią z nieba jak na inne modlitwy, lecz rzeczywiście zbliżają się, aby być i uczestniczyć, żeby, jak niegdyś Jan Chrzciciel, na nowo przygotować dro- gi dla Pana, prostować dla Niego ścieżki. Ich rola jest szczególnie wyraźna aż do momentu przemienienia; są oni jak drużby, przyjaciele pana młodego i panny młodej, którzy jako pierwsi są na miejscu, zaczynają organizować procesję, aby następnie stopniowo ustę- pować na bok, ażeby oblubieniec i oblubienica mog- li się stać widoczni. Pan, zbliżając się, przyćmi ich swą wyłączną i jedyną świętością, która włączy z po- wrotem ich indywidualną świętość w pełnię Ducha Świętego. Wtedy stanie się jasne, że reprezentowa- li oni Oblubienicę, w swej asyście spełniając funkcję na wskroś kościelną: ową funkcję, której Kościół na ziemi nie może jeszcze spełniać w sposób doskonały. Gloria Gloria K apłan, intonując Gloria, znów w większym stop- niu przejmuje prowadzenie akcji liturgicznej. Ponieważ rozpoczyna hymn jako pośrednik, z jed- nej strony oddając w nim chwałę Bogu na wysoko- ści, z drugiej strony głosząc łaskę ludziom na ziemi, postawiony zostaje w przedziwnej samotności. Lu- dzie na ziemi stoją jakby pod nim; Bóg na najwyż- szej wysokości jawi się jeszcze bardziej odległy. Ale każda osobista wiara jest zawsze jakoś samotna. Ni- gdy nie jest rzeczą stadną. Kapłan musi doświadczyć tej samotności na chwilę, aby teraz, zanim wraz z Ko- ściołem będzie chwalić Boga, móc uczestniczyć w sa- motności Boga. Właśnie prawdziwa bezinteresowna miłość musi potrafi ć być samotna: musi tak bardzo kochać ukochanego, że wszystkim pragnie utorować dostęp do niego, a gdy wielu znajdzie do niego do- stęp, wtedy kochający stoi obok samotny. Tak kapłan w Gloria otwiera ludziom dostęp do chwały umiłowa- 37 ADRIENNE VON SPEYR nego Boga. Nawiązuje więź między Bogiem a Kościo- łem, a nawiązując ją, ani nie jest usytuowany w Bogu, ani w Kościele. Dopiero gdy wierni podejmą śpiew, zostaje na powrót wciągnięty do wspólnoty wszyst- kich oddających Bogu chwałę, w której jest już tylko jednym z wielu innych. Zaczyna Gloria, chwaląc i wielbiąc Boga, zanim jeszcze wyłoni się poznanie istoty i atrybutów Boga. Tego wymaga posługa, którą wykonuje, tak jest po kościelnemu i po katolicku. Chwalba i posługa to rzecz pierwsza. Wgląd w istotę Boga, któremu daje się posłuch, wynika z tego jako rzecz wtórna. I dalej: Msza św. jest działaniem w kontemplacji. Początek oddawania chwały Bogu jest jeszcze w rę- kach kapłana, w jego duszy i w jego adoracji. Może byłoby to dla niego czymś pięknym, gdyby mógł kon- tynuować tę kontemplację i przebywać w Bogu sa- mym. Ale teraz to niemożliwe; akcja wymaga konty- nuacji. Również w tym kapłan jest osamotniony. Musi wejść w samotność czynnej posługi, która umożliwia mu wprowadzenie innych w postawę kontemplacyj- nej adoracji, powiedzenie w imieniu wszystkich „wiel- bimy Cię”. Po uwielbieniu Bóg Ojciec i Syn zostają przedsta- wieni. Najpierw Ojciec; ale Syn jest opisany i chwalo- ny bardziej szczegółowo niż On. Ponieważ Msza św. jest świętem Syna w Ojcu. Obchodzimy w niej Jego Eucharystię, która jawi się wszakże tylko jako punkt 38 MSZA ŚWIĘTA kulminacyjny całego Jego wcielenia. A całe wcielenie, wraz z jego przedłużeniem, jakim jest Eucharystia Kościoła, rozumiane jest przez Syna jako Jego Eucha- rystia dla Ojca. Ojciec powinien jednak dzięki Mszy św. poznać, że Kościół rozumie, jaki dar ofi arował mu On w swoim Synu. Jako liturgia, jako służebne dzia- łanie o ustalonym przebiegu, Msza św. jest służbą Sy- nowi i jako taką widzi ją zapewne także Ojciec. Dar Syna był Słowem Ojca do nas, a Msza św. jest jak od- powiedź ludzi Synowi. Słowo Syna brzmi: „Przysze- dłem uwielbić Ojca”, a Msza św. powinna być naszym uwielbieniem Syna za Jego uwielbienie Ojca. Tak jak Syn przejął uwielbianie Ojca w swej Eucharystii, tak my przejmujemy je do naszej liturgii, żeby uwielbić za to Syna. Wkrótce jednak wkrada się gorzka świadomość, że jesteśmy grzesznikami: „Który gładzisz grzechy świata”. Nie możemy zatem uwielbić Syna tak, jak On uwielbił Ojca. Trzeba czynić to, uświadamiając sobie jasno, że musimy wielbić Go jako Tego, który jest obarczony naszym ciężarem. On bowiem przejął dzieło ojcowskiego uwielbienia jako dzieło naszego odkupienia; dlatego aby uwielbić Go jako Tego, kim jest, nie wolno nam zapominać o naszych grzechach. Musimy uznać, że gładzi On grzechy świata, stąd po- winien mieć zmiłowanie nad nami – „zmiłuj się nad nami” – zmiłowanie również w tym, że pomaga nam lepiej siebie uwielbiać. I tak ostatecznie całe nasze 39 ADRIENNE VON SPEYR uwielbienie Syna dokonuje się w Jego chwale – „tylko Tyś sam jeden święty” – w Jego panowaniu i wyjątko- wości, w którym nasze uwielbienie pojawia się już tyl- ko jako niegodna wzmianki cząstka, niknąca w Jego własnym uwielbieniu Ojca. Tutaj pojawia się Duch Święty, ale właściwie nie między Ojcem a Synem, lecz raczej Syn postawiony zostaje między Ojcem a Du- chem. A ponieważ Syn zmiłował się nad nami, wolno nam wraz z Nim stać między Ojcem a Duchem Świę- tym i wespół uwielbiać Trójcę. Pan z(cid:4)wami Pan z(cid:4)wami J est to powtarzające się wielokrotnie pozdrowienie ka- płana kierowane do wiernych, na które wierni odpo- wiadają i za pomocą którego wciąż na nowo kapłan zapra- sza wiernych do tego, co się wydarza. Jakby pozdrowienie to zażegnywało niebezpieczeństwo, że kapłan głęboko pogrążony w modlitwie, również w modlitwach kościel- nych, oddali się od wspólnoty. Jak gdyby włączał ją dzięki temu stale na nowo we wszystko, co czyni. A wspólno- ta w swej odpowiedzi ma nadzieję i pragnie oraz prosi, żeby kapłan pozostał w jedności z Kościołem, w jego centrum, niezależnie od wszystkich swych funkcji, aby Pan był z jego duchem udzielonym mu ze względu na pełniony urząd. Jeżeli Msza św. odprawiana jest popraw- nie, jako dzieło miłości w Kościele, to owa wymiana po- zdrowień jest niejako ciągle na nowo sprawdzaniem osi współrzędnych, ukierunkowania kapłana i wiernych ku centrum wspólnej służby, w celu kontroli, czy pozycja Kościoła zbiega się z pozycją Pana. 41 Kolekta Kolekta W modlitwie Kościoła nie Słowo Pańskie, nie Pismo Święte, lecz sam Kościół wprowadza nas w tajem- nicę święta. Ale ten sam odwieczny Duch Święty, któ- ry ukształtował Dzieje Apostolskie, Listy i Ewangelię, ukształtował również te modlitwy. On jest jedna- kowo obecny, gdy Kościół mówi do Boga, jak i gdy Bóg przemawia do człowieka. A wierny, modląc się w ten sposób, doświadcza tej samej pewności – słowa są wybrane prawidłowo i ich sens jest odpowiedni – którą ma, gdy modli się słowami psalmu lub gdy słu- cha fragmentu Ewangelii. Jeżeli wcześniej widziano, że świętość Ducha rozdziela się na dary i urzędy po- szczególnych świętych, i przybliżano ją w ten sposób, to teraz ta sama świętość Ducha ukazuje się włączona w liturgię Kościoła. Dlatego również obecność Ducha Świętego po- winna w sposób ewidentny emanować ze wszystkich formularzy mszalnych, z nowych, jak i z tych dawniej- 43 ADRIENNE VON SPEYR szych. Ale tak jak starożytni, tworząc formularze, nie zadowalali się tym, by zestawiać ze sobą piękne tek- sty, lecz wypraszali obecność Ducha poprzez modli- twę i pokutę, nie spoczywając, dopóki w duchu nie zrobili wszystkiego, co się da, aby, o ile to było w ich gestii, wyjednać i uwidocznić ową obecność Ducha, tak trzeba by było, ażeby wszystkie nowe formula- rze mszalne były formułowane w tej samej posta- wie modlitwy i pokuty. Gdyby w nowych formula- rzach mszalnych brakowało gęstej obecności Ducha, to Kościół musiałby przeprowadzić poważny ra- chunek sumienia, czy naprawdę wysilił się, żeby być w Duchu. Celem modlitwy Kościoła jest włączenie do nie- zmiennych wydarzeń Mszy św. tajemnicy danego święta lub świętego, którego wspomnienie jest tego dnia obchodzone, ale jednocześnie również Msza św. ma być źródłem zrozumienia tajemnicy danego dnia lub świętego. To, co Paweł uczynił osobiście, powin- no zostać włączone do powszechnej liturgii Kościo- ła i wzbogacić ją, ale jednocześnie dzięki celebracji mszalnej wierni powinni lepiej nauczyć się rozumieć, co było i pozostanie duchem Pawłowym, i dać się za- inspirować do naśladowania tego ducha. Modlitwa Kościoła powinna zatem działać przede wszystkim poszerzająco, nie tylko zbierając subiek- tywne prośby poszczególnych wiernych, lecz rozsze- rzać je do obiektywnych modlitw całego Kościoła, 44 MSZA ŚWIĘTA powinna poszerzać serca wiernych w celu zrozumie- nia obiektywnej i subiektywnej świętości w Kościele oraz usytuować w tej obejmującej wszystko świętości poszczególne osoby w ich istocie i pragnieniu. Dzi- siejsza komunia w porównaniu z wczorajszą powin- na oznaczać poszerzenie, więcej zrozumienia Boga i Jego świętych, większą chęć i gotowość odpowiedze- nia na tę świętość. Lekcja Lekcja L ekcja jest uobecnieniem Ducha Świętego nieprze- rwanie żyjącego w Piśmie Świętym. Podczas lekcji kapłan wycofuje się: on albo ktoś inny jest lektorem; liturgia jest jakby bezbarwna, ażeby cały kontur po- zostawić zawartości tekstu. Podczas gdy w Ewangelii Duch staje się widoczny przede wszystkim jako Duch Syna, jako Duch Tego, który stał się człowiekiem, w lekcji jest On, obojętnie czy czytanie zostało wy- brane ze Starego, czy z Nowego Testamentu, znacz- nie bardziej czystym Duchem Pisma. Często wyczu- walny jest w tym Duch Święty Starego Testamentu. I podczas gdy Ewangelia o wiele bardziej zwraca się do wiernych, głoszona od ołtarza ku ludziom, lek- cja pozostaje jakoś ściślej związana z duchem ołtarza. Daje ona pewność, że dane święto, święty wspomi- nany tego konkretnego dnia jest w ważnej łączności z ołtarzem. Wcześniej, podczas modlitwy, dany świę- ty był jeszcze jakby nieco powściągliwy: stał pośrod- 47 ADRIENNE VON SPEYR ku chóru zaproszonych z nieba świętych. Był jednym z wielu, których można było zawezwać. W lekcji zy- skuje konkretny kształt, jest pokazany w sposób, któ- ry pozwala mu zająć stałe miejsce w duchu ołtarza, aby następnie, w ten sposób będąc zakorzenionym w ołtarzu, uzyskać przed ludem kształt w Ewangelii. Lekcja to fragment z Pisma Świętego. Ale każdy jego passus jest głębszy i bogatszy niż to, co dana osoba może przyjąć, nawet słuchając go wielokrotnie. Dlatego też podczas słuchania lektury Pisma w trak- cie Mszy św. nie chodzi przede wszystkim o to, aby w pełni zrozumieć każde słowo, lecz żeby pozwolić się dotknąć przez Ducha Pisma. To równie dobrze może się zdarzyć, gdy przyswoi się i zapamięta tylko jedno jedyne zdanie z czytań, a może wcale się nie za- pamięta, ale ma się świadomość, że teraz odczytywa- ne jest Słowo Boże. Tak, można z taką samą gorliwo- ścią uczestniczyć we Mszy św., której formularza nie zna się wcale, jak we Mszy, której modlitwy i czyta- nia zna się i śledzi, czytając. Oczywiście nie popieram tym samym biernego odstania, „odsiedzenia” Mszy św., wskazuję tylko na możliwość aktywnego uczest- nictwa, prawdziwego dotknięcia przez Ducha Boże- go, nawet bez dokładnego śledzenia poszczególnych modlitw. Sposób, w jaki chrześcijanie mogą spotkać Boga w czasie Mszy św. i dać Mu się poruszyć, jest w dużej mierze pozostawiony ich wolności. Istotne jest, żeby 48 MSZA ŚWIĘTA Eucharystia we Mszy św. nie pozostawała bez związ- ku z Pismem: opiera się ona niejako na nim, ponieważ Duch skłaniający dziś Pana do cielesnego przyjścia do swego Kościoła jest tym samym Duchem, który podczas ostatniej wieczerzy skłonił Go do ustano- wienia Eucharystii i który w lekcji i w Ewangelii opo- wiada o wielkim dziękczynieniu Syna względem Ojca, o Jego wcieleniu i odkupieniu. Słuchanie tekstów biblijnych nie powinno być w żad- nym wypadku lekcją poprzez pojedyncze słowa, ale wstępem do Ducha Pisma Świętego, Ducha, który za- wsze będzie nieskończenie bogatszy niż to, co litera jest w stanie ująć i wyrazić. Dlatego też te same teksty czy- tań mogą być dla każdego uczestnika liturgii źródłem innych spostrzeżeń i inspiracji. Bóg używa bogactwa Pisma, ażeby objawić pełnię swych możliwości. Po- zornie Msza św. wygląda jak mocno zespolona całość, w której wszystko jest uregulowane aż po ostatni szcze- gół. W rzeczywistości jest ona pełna życia, zmienia się codziennie, a na tę samą Mszę św. można patrzeć i współcelebrować ją w niezliczonych aspektach. Lekcja należy do ołtarza, uosabia go, jest jak gdyby wkopana w ołtarz. Natomiast Ewangelia jest bardziej bezpośrednio mówiona do ludu, zwraca się ku niemu, jest dla niego bardziej zrozumiała. Lekcja jest bardziej tajemnicza niż Ewangelia, często mniej jest tam środ- ków ułatwiających zrozumienie, interpretację. Ale oba kierunki: do ołtarza i do ludzi, są kierunkami Boga. Ewangelia Ewangelia E wangelia stanowi zwieńczenie liturgii słowa. Jako opowiadanie twarzą do ludu stanowi ostatnie przygotowanie wspólnoty do tego, co ma nadejść, co się w całości będzie rozgrywać na ołtarzu: ofi arowa- nie, przemienienie. Ewangelia, z następującą po niej interpretacją w kazaniu, umożliwia jakby odpoczynek, który jest niezbędny, podczas gdy lekcja była jakby antycypacją powagi przemienienia, które przygotowu- je się na ołtarzu. Po wejściu wierni powstali po raz pierwszy – pod- czas Introitu, Kyrie, Gloria – kiedy święci i zgromadze- ni wierni zostali ujęci jako jeden lud Boży. Potem z kolei nastąpiło skupienie uwagi na świętym miej- scu. Z pierwszego uniesienia rodzi się obecnie drugie podczas Ewangelii: będące włączeniem ludu Bożego, wspólnoty wiernych i świętych w Ducha Ewangelii. Ten Duch objawia znowu zupełnie inną stronę Du- cha Świętego niż Duch kolekty i Duch lekcji. Jest On 51 ADRIENNE VON SPEYR teraz Duchem Wcielonego, Duchem dla nas o wiele bardziej dostępnym, noszącym i objawiającym w spo- sób niezmienny oblicze Boga-Człowieka, podczas gdy Duch lekcji nosił bardziej oblicze Boga w Trójcy Je- dynego. Cała liturgia słowa wszakże jest niczym dro- ga ku zbliżającemu się przyjściu Syna, odpowiednio do towarzyszenia Synowi przez Trójjednego Ducha aż do wcielenia i w nim. Jeśli teraz, w Ewangelii, Syn wy- łania się jako Ten, który stał się człowiekiem, i mani- festuje swego własnego Ducha, to objawia się w Nim jednocześnie Trójjedyny Duch, który Mu towarzyszy, będąc z Nim nierozłączny, i w którym żyje On nie- ustannie. Tak więc lekcja znów wygląda inaczej: jako reprezentacja Starego Przymierza, gdzie Ducha Syna nie można było odróżnić od Ducha Ojca i Ducha Świętego, podczas gdy Ewangelia uosabia Nowe Przy- mierze, gdzie przez pojawienie się Ducha Syna również Duch całego Trójjedynego Boga objawia się w nowy sposób. Duch Ewangelii jest zatem Duchem Tego, któ- ry stał się człowiekiem, Duchem Jego Ciała i Krwi, a w ten sposób także Duchem życia Pana. Natomiast lekcja, która może w istocie brzmieć starotestamental- nie, nawet jeśli pochodzi z Nowego Testamentu, mniej jest wyrazem „życia” niż „Ducha”. Ewangelia zwy- kle przemawia do nas bardziej, przyciąga nas do siebie i wciąga nas; w związku z tym pozostaje ona we Mszy św. punktem, w którym najczęściej dochodzi do naj- mocniejszego zaangażowania wspólnoty jako całości. 52 MSZA ŚWIĘTA Przed Ewangelią kapłan prosi Boga, by ten uzdol- nił go do głoszenia słowa Pana w ten sposób, żeby wierni byli w stanie je zrozumieć. To bycie zdolnym i sprostanie pozostaje z konieczności bardzo względ- ne, w świecie nie istnieje chyba żaden proces, który by uzdolnienie człowieka tak przerastał we wszyst- kich wymiarach i tak gruntownie jak Msza św. Dla- tego ksiądz w tej modlitwie wyraża w zasadzie tylko swą nieumiejętność: wie, że on sam nie jest w stanie osiągnąć tego, co jest jego urzędem, że Bóg musi go wspierać podczas całej Mszy św. bardziej niż gdzie- kolwiek indziej. Po Ewangelii, jak i po lekcji, współcelebrujący wy- powiadają słowa podziękowania Bogu. Jest to słowo, które ich samych wciąga do akcji liturgicznej. Odda- ją chwałę, dziękują, cieszą się, że skierowano do nich słowo, popadają jakby we wzburzenie, w poruszenie, które od tego momentu wszystkich zaangażowanych uczestników wciągnie w wydarzenia, których nie da się nie widzieć. Słyszeli w Ewangelii opowieść o Bogu Wcielonym, są tym wewnętrznie ogrzani i wiedzą, że przez wydarzenie Mszy św. wkrótce zostaną wtajem- niczeni jeszcze głębiej w te żywe misteria. W Ewan- gelii wszystko służyło temu, aby umożliwić Panu wejście w możliwie najbliższy kontakt ze wspólnotą wiernych. Nawet jeśli kapłan czytał słowa i również je wyjaśniał, to jednak wysuwał przy tym na pierwszy plan Pana. Potem, kiedy zacznie się święte działanie, 53 ADRIENNE VON SPEYR w stopniu jeszcze większym będzie sprawował jedy- nie urząd. Również święci ustąpią, aby umożliwić bez- pośrednie spotkanie Pana z ludem. To tak, jak ktoś przedstawia sobie ludzi i na moment się oddala, aby dać im możliwość poznania się nawzajem, a następnie wraca i miesza się z powrotem do rozmowy. Niektó- re z tych sposobów zachowania zna również Kościół. Dlatego kapłan jest na przykład podczas udzielania rozgrzeszenia w spowiedzi znacznie bardziej osobi- ście obecny niż przy udzieleniu komunii św., a po ko- munii znika w ogóle, pozostawiając duszę sam na sam z Panem. Credo Credo C redo zawiera wiarę Kościoła: wiarę kapłana i wier- nych. W nim żyje Trójjedyny Duch i dzieje się tak, jak gdyby Duch ten potrzebował tak wyraźnego świa- dectwa swego Kościoła, aby wiedzieć, że może po- zwolić Synowi na ponowne wcielenie. Kościół musi wyznawać swoją wiarę, tak jak Maryja – mówiąc „tak” – wyznała swoją wiarę i wyraziła zgodę. Credo jest wy- razem faktu, że wierzący rozumie co nieco z tajemni- cy Trójjedynego Boga, że ma jakieś wyobrażenie na Jego temat, które w zasadniczym kształcie i w ogól- nym zarysie się zgadza. A Trójjedyny Duch wymaga od niego wyznania takiego, a nie innego rodzaju, wy- znania właściwej ortodoksyjnej wiary, jako warunek tego, żeby Syn stał się w łonie Kościoła ponownie Ciałem i Krwią. To nie jest spontaniczne wyznanie, którym wybuchają wierzący, to wyznaczona przez Boga kontrola wiary, a zatem dla wiernych akt posłu- szeństwa. Bogu i Kościołowi zależy na tym, by wiara wszystkich obecnych była wiarą właściwą. 55 ADRIENNE VON SPEYR Najpierw odbywa się wyznanie wiary w jedne- go Boga. Jeden Bóg to Ojciec i Stwórca, i zarówno Jego ojcostwo, jak i Jego twórczość obejmują wszyst- ko: to, co widzialne i niewidzialne. Ale Ojciec pragnie, żeby wiara natychmiast poszła dalej do Syna i do Du- cha Świętego. Syn pojawia się najpierw jako Syn Boży, który sam jest Bogiem. Ponownie, jak w Gloria, Syn jest przedstawiony bardziej szczegółowo niż Ojciec, jakby Ojciec defi - nitywnie był zbyt wielki, aby Go opisać, i jakby po- zostawił Synowi to, co widzialne i namacalne w Jego boskich atrybutach, tak żebyśmy my byli w stanie je w Nim rozpoznać. Albowiem Syn stał się człowie- kiem, objawiając nam przy tym swoją boskość i przy- bliżając całego Boga w Trójcy Jedynego. Teraz nastę- puje przedstawienie życia Syna na ziemi, przy czym punktem wyjścia jest podwójna przyczyna: Ducha Świętego i Matki Dziewicy. Nieuchwytny Duch i na- macalny człowiek stają się razem zasadą, z której wy- nika jedność Boga-Człowieka. Ani przy wcieleniu, ani przy męce nie ma odwołania do świadectwa Pisma. Takie odwołanie następuje do- piero wtedy, gdy mowa jest o zmartwychwstaniu Syna: „zmartwychwstał dnia trzeciego, jak oznajmia Pismo”. Pismo nie zostało wprowadzone jako osobny przed- miot, w który należałoby wierzyć. Ażeby ta treść jed- nak nie wydała się w jakiś sposób wtórna, jest całko- wicie połączona z wiarą w Syna, i to dokładnie w tym 56 MSZA ŚWIĘTA miejscu, gdzie pojawia się to, co w przypadku Syna jest absolutnie nadprzyrodzone: przy zmartwychwstaniu. To, że ktoś cierpi, jest ukrzyżowany i pogrzebany, nie świadczy jeszcze samo w sobie o Jego boskim pocho- dzeniu, samo w sobie nie świadczy to również jeszcze o boskim pochodzeniu Pisma. Gdy jednak zmartwych- wstanie i świadectwo Pisma występują razem, staje się jasne, że Syn uwiarygodnia Pismo tak samo, jak ono Jego. Stoi ono z swym boskim świadectwem dokład- nie tam, gdzie ludzkie rozumienie ustało. Umiejscawia się tam, gdzie doszło do pęknięcia, gdzie dokonuje się ponowne wstąpienie od człowieka do Boga. Potem następuje niebiańska część misji Syna: wnie- bowstąpienie, zasiadanie po prawicy Ojca, powrót na sąd, królestwo bez końca. Wieczność, w której zostaje umieszczone Jego królestwo, nie pojawia się jako jakaś wielkość, zawierająca Jego królestwo w sobie, lecz ra- czej odwrotnie: jako własność Jego królestwa. Od tego królestwa dokonuje się przejście do Ducha Świętego. Zostaje On natychmiast przedstawiony jako Ten, który pochodzi od Ojca i Syna, a zatem jest zasadą jedności, również jedności królestwa wiecznego. Jedność ta jest zarówno poświadczona w modlitwie, w uwielbieniu – „wspólnie odbiera uwielbienie i chwałę” – jak i doko- nuje się w Nim. I jest Duch tym, który mówi przez pro- roków. Ta druga wzmianka o Pismach, idąc dalej niż pierwsza, włącza teraz do Credo Stare Przymierze. Ono również było świadectwem Ducha, zwłaszcza u pro- 57 ADRIENNE VON SPEYR roków. Prorocy należą przede wszystkim do Starego Przymierza, chociaż również w Nowym mogą oni za- wsze powstać. W końcu po Duchu Świętym mowa jest jeszcze o Kościele, o Kościele, który poprzez Du- cha staje się Oblubienicą Pana. Do tej pory całe Cre- do było zlokalizowane w niebie, stamtąd następowało każdorazowo nowe zejście na ziemię: w Matkę Dzie- wicę, w Syna, w proroków. Kościół, który jest obec- nie ukazywany, stoi jakby między niebem a ziemią. I w tym jest jeden, a ta jedność ma swój fundament w niebie, w Ojcu, Synu i Duchu. Ale Kościół zostaje nam objawiony, zostaje darowany każdej osobie wie- rzącej na ziemi, która musi go nosić w sobie: jako jed- ność ze wszystkimi, którzy wierzą, i z Bogiem Trój- jedynym. Jest on katolicki, powszechny, istniejący na całym świecie jako ten sam; jest apostolski, pocho- dzi od apostołów, a zatem niesie tę cechę apostolstwa w sobie jako stały, działający w dalszym ciągu, nigdy nieprzedawniony ani ostatecznie zakończony atrybut. Jest w samej swej istocie apostolski, a apostołem jest z natury każdy wierzący, w którym Kościół się urze- czywistnia. I to w obu kierunkach: w kierunku świata i w kierunku ołtarza. Kościół jest święty; posiada tę świętość jako dar Boga Trójjedynego, ale ma ją, udzie- lając jej. Jego świętość nie jest też czymś ukończo- nym, ale czymś, co zawsze na nowo trzeba urzeczy- wistniać. Również w nas jest święty, tak jak jest święty w Bogu. Jego świętość jest czymś najbardziej wspa- 58 MSZA ŚWIĘTA niałomyślnym, co istnieje: czystą darującą się emana- cją siebie. Czerpie ją od Boga i daje ją nam, czerpie ją z kolei od nas, aby oddać ją z powrotem Bogu. Do- piero teraz, w ramach Kościoła, w następstwie jego istnienia, mamy chrzest i odpuszczenie grzechów. Tak, jak święty Kościół możliwy jest tylko w Trójcy, tak chrzest i odpuszczenie grzechów są możliwe tyl- ko w Kościele. Teraz, rekapitulując, można ogarnąć całe Credo w je- go strukturze: wychodząc od Boga Wszechmogącego, który stworzył i ustalił wszystkie rzeczy, poprzez Syna, który umierając, nas odkupił, dochodzimy do Ducha Świętego w Kościele, przez którego zostały nam od- puszczone grzechy. Cały ten proces objawia się także w czasie, ale jako objawienie niezmiennej wieczności. Dlatego na końcu mowa jest o wierze w zmartwych- wstanie umarłych i żywocie wiecznym. Wcześniej o zmartwychwstaniu zaświadczało Pismo: „jak oznaj- mia Pismo”. Teraz jest to zmartwychwstanie, które wszystko rozsadza ku życiu wiecznemu. A nasze życie wieczne już się rozpoczęło w naszej wierze w jedyne- go Boga Wszechmogącego, Ojca, Syna i Ducha Świę- tego, tak że całe Credo cyklicznie wiecznie się otwiera w kierunku swego pochodzenia i zamyka, przy czym każde jego zdanie jest warunkiem wszystkich innych i jest przez każde inne uwarunkowane, i w ten sposób wszystkie razem tworzą doskonałą jedność. Ofi arowanie Ofi arowanie C hleb i wino były już w kościele, ale jakby w sposób niezauważalny, jakby nie istniejąc. Teraz znalazły się nagle w centrum. Wszystko dotąd było niczym pre- ludium, o którym nie wiedziano, co miało zainicjować. Teraz ksiądz, który jest świadom swej niegodności, sięga po patenę i ofi arowuje hostię Bogu Ojcu. Suscipe Sancte Pater. Dar ten powinien mocą działania Bożego stać się czymś, co zaprowadzi kapłana i wszystkich wiernych do życia wiecznego. Może się on tym stać jednak tylko wte- dy, gdy Bóg go przyjmuje, dlatego musi być ofi arowa- ny Bogu. Hostia zostaje wprowadzona w jedność z Bo- giem, podczas gdy kapłan jest w jedności z wiernymi, z żywymi i zmarłymi, z całym światem, o którego zba- wienie prosi. Ale trzyma hostię w ręku, a w tej jedności kapłana i hostii te dwa kręgi powinny się zetknąć i prze- ciąć: życie wieczne Boga i obecne życie doczesne świata. Poprzez oba rodzaje życia przechodzą przekroje: jeden, wychodząc od nicości hostii, spotyka Boga Ojca, dru- gi, wychodząc od Kościoła wierzących, spotyka księ- 61 ADRIENNE VON SPEYR dza. W urzędzie kapłana, który składa hostię w ofi e- rze, spotkają się oba życia. Następnie kapłan przechodzi do przygotowania kie- licha. Przedmioty: patena, kielich, chleb i wino, ampułki, klucze, woda są niczym streszczenie naszego ziemskiego życia, przy którym mogłyby nas utrzymać chleb, wino i woda. Ale tego, co tu mamy, jest tak mało, że nie wystar- czyłoby do życia. Dopiero wtedy, kiedy Bóg się w tym uobecnia, jest tego tak wiele, że przepełnia całe życie na ziemi. Z tego, co przyrodzone, wyłania się to, co nad- przyrodzone; w ten sposób jednak, że dla naszych ziem- skich oczu żadna przemiana nie jest widoczna. Bóg zstę- puje, przemienia to, co Mu ofi arujemy, żyjąc w tym tak bardzo, że rzeczy nie stanowią już odrębnej substancji, lecz są już tylko osłonami i nosicielami boskiej substan- cji. W ten sposób te bezduszne rzeczy stają się parabo- lą naszego życia w Bogu. Nie pozbawia On nas wszak- że naszej natury, ale wraz z całą naszą naturą czyni nas osłoną, nośnikiem swego boskiego i wiecznego życia. Nasze ziemskie życie wraz ze wszystkimi jego natural- nymi, przyrodzonymi prawami i czynnościami staje się funkcją i wyrazem innego życia, którego prawa prze- rastają nasze prawa i którego istota jest dla nas niewy- obrażalna. Wyraża to kapłan w modlitwie: „Boże, któ- ryś godność natury ludzkiej przedziwnie stworzył”… Zmawia ją w obliczu tych czczych rzeczy: chleba i wina, i wody. Wychodząc od tego „nic”, unosi się w modlitwie do „wszystko” Boga, ponieważ dzięki ła- 62 MSZA ŚWIĘTA sce Boga rzeczy te wezmą udział w życiu wiecznym. Wszelkie prawdziwe życie, wyłączna wartość tych
Pobierz darmowy fragment (pdf)

Gdzie kupić całą publikację:

Msza święta
Autor:

Opinie na temat publikacji:


Inne popularne pozycje z tej kategorii:


Czytaj również:


Prowadzisz stronę lub blog? Wstaw link do fragmentu tej książki i współpracuj z Cyfroteką: