Cyfroteka.pl

klikaj i czytaj online

Cyfro
Czytomierz
00399 007166 13461338 na godz. na dobę w sumie
Musical. Spotkania z gatunkami filmowymi - ebook/pdf
Musical. Spotkania z gatunkami filmowymi - ebook/pdf
Autor: , , Liczba stron: 176
Wydawca: Wydawnictwo Uniwersytetu Łódzkiego Język publikacji: polski
ISBN: 978-8-3808-8446-5 Data wydania:
Lektor:
Kategoria: ebooki >> kultura, sztuka, media >> film, kino
Porównaj ceny (książka, ebook (-17%), audiobook).

Od niemal dziewięćdziesięciu lat musical filmowy, pomimo wzlotów i upadków, przyciąga do kin widzów, czym udowadnia swoją żywotność. W drugim tomie z serii „Spotkania z gatunkami filmowymi” dwunastu autorów z ośrodków akademickich w całej Polsce próbuje przyjrzeć się fenomenowi gatunku zapoczątkowanego Śpiewakiem Jazzbandu z roku 1927.

Książka zawiera refleksję nad zjawiskami klasycznymi dla gatunku, jak również porusza problematykę musicalu w kinie współczesnym. Autorzy zwracają uwagę na najnowsze produkcje, a także na obecność konwencji w serialach. Można tu znaleźć rozważania o antymusicalu (Popeye R. Altmana, Tańcząc w ciemnościach L. von Triera, 9 songs M. Winterbottoma) oraz o zjawiskach peryferyjnych, takich jak: kino jidysz w okresie międzywojennym, musical czeski, meksykański czy nawet próby zaadaptowania gatunku na rodzimy grunt w dobie PRL-u.

Znajdź podobne książki Ostatnio czytane w tej kategorii

Darmowy fragment publikacji:

REDAKCJA NAUKOWA Bogumiła Fiołek-Lubczyńska ‒ Uniwersytet Łódzki, Wydział Filologiczny Katedra Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej, 91-404 Łódź, ul. Pomorska 171/173 Katarzyna Żakieta ‒ Uniwersytet Łódzki, Wydział Filologiczny, Katedra Mediów i Kultury Audiowizualnej, 91-404 Łódź, ul. Pomorska 171/173 Mateusz Żebrowski ‒ Uniwersytet Łódzki, Wydział Filologiczny, Katedra Teorii Literatury Pracownia Antropologii Literatury, 91-404 Łódź, ul. Pomorska 171/173 RECENZENT Marek Gołębiowski REDAKTOR INICJUJĄCY Urszula Dzieciątkowska SKŁAD I ŁAMANIE Ewa Mikuła KOREKTA Katarzyna Żakieta KOREKTA TECHNICZNA Elżbieta Rzymkowska PROJEKT OKŁADKI Katarzyna Turkowska Zdjęcie wykorzystane na okładce: http://commons.wikimedia.org/wiki/ File:Gentlemenpreferblondes-japanesemovieposter-screen-page34-sept1953.jpg © Copyright by Authors, Łódź 2016 © Copyright for this edition by Uniwersytet Łódzki, Łódź 2016 Wydrukowano z gotowych materiałów dostarczonych do Wydawnictwa UŁ Wydane przez Wydawnictwo Uniwersytetu Łódzkiego Wydanie I. W.07142.15.0.K Ark. druk. 10,5 ISBN 978-83-8088-445-8 e-ISBN 978-83-8088-446-5 Wydawnictwo Uniwersytetu Łódzkiego 90-131 Łódź, ul. Lindleya 8 www.wydawnictwo.uni.lodz.pl e-mail: ksiegarnia@uni.lodz.pl tel. (42) 665 58 63 Spis treści Od Redakcji Dawid Łucarz, Gatunek wymarły? Musical (naj)nowszy Katarzyna Żakieta, „Spectacular, Spectacular!” – kampowy spek- takl i stylistyka wideoklipu. Moulin Rouge! Baza Luhrmanna Patrycja Mucha, Glee jako telewizyjny post-musical Monika Rawska, Popeye Roberta Altmana jako antymusical Katarzyna Szuchiewicz, Tańcząc w  ciemnościach Larsa von Triera – antymusical psychoterapeutyczny Mateusz Żebrowski, Musical, porno czy porno-musical. Rzecz o 9 songs Michaela Winterbottoma Aleksandra Szczepańska, Hair Miloša Formana. Musical rozlicza- jący kontrkulturę Maciej Smółka, Rock Musical, Rock Opera i Concept Album: Rock jako gatunek zawieszony między filmem, muzyką a teatrem Justyna Adamczyk, „Szpil, du fidl, szpil”. Żydowski film muzyczny w międzywojennej Polsce Mikołaj Góralik, Gatunkowe obrzeża nowej fali. Filmowy musical w Czechosłowacji lat sześćdziesiątych XX wieku Bolesław Racięski, ¡Bienvenido a cabaretera! Konteksty kulturowe meksykańskiego musicalu Piotr Fortuna, Walka miłości z muzyką. O niezbyt Mocnym uderze- niu Jerzego Passendorfera 7 11 23 41 57 69 81 93 105 123 133 147 157 Od Redakcji Krzysztof Loska w Słowniku filmu definiuje musical jako: Gatunek muzyczny wykorzystujący muzykę diegetyczną oraz cha- rakteryzujący się obecnością powtarzalnych schematów fabular- nych i sposobów przedstawiania. W potocznych Rozumieniu jest to widowisko, w którym „wszyscy mówią, wszyscy tańczą i wszy- scy śpiewają”1. Zanim musical zadomowił się w  kinie, w  kulturze popularnej poprzedziły go, szczególnie na przełomie XIX i XX wieku, music hall, burleska, wodewil, rewia, operetka. Wszystkie te formy korzystały ze święcącej tryumfy od kilku stuleci opery. Bezpośrednio przed latami 20. XX wieku, kiedy to w przybytkach X muzy pojawił się dźwięk, który nie wymagał już udziału orkiestry, bądź tapera, mu- sical przyciągnął tłumy na Broadway, gdzie do dzisiaj stanowi nie- zwykle istotny element codziennego repertuaru. Pomimo tego, że kino nigdy nominalnie nie było nieme, o czym przypomina Anna G. Piotrowska w swojej pracy O muzyce w filmie2, musical na ekranach zaistniał dopiero wraz z  wprowadzeniem systemu, pozwalającego nagrywać obraz oraz dźwięk na jednej taśmie3. To dzięki sound-on-film Lee De Foresta możliwe stało się zrealizowanie Śpiewaka Jazzbandu (1927, reż. A. Crosland), uzna- wanego dziś nie tylko za pierwszy film dźwiękowy, ale również za 1 K. Loska, Musical [w:] Słownik filmu, red. R. Syska, Kraków 2010, s. 114. 2 Zob. A. G. Piotrowska, O muzyce i filmie. Wprowadzenie do muzykologii filmowej, Kraków 2014, s. 81. 3 Thomas Edison podejmował próby udźwiękowienia filmu już na przełomie 1894 i 1895 roku, ale system sound-on-disc, który pozwalał na synchronizację obrazu z nagraną osobno ścieżką dźwiękową odtwarzaną na fonografie, nie przyjął się, ponieważ był nie dość dokładny i zbyt skomplikowany. Zob. tamże, s. 107–108. 8 O d r e d a k c j i pierwszy kinowy musical. Data premiery Śpiewaka Jazzbandu wy- znacza jednocześnie datę rewolucji w całej kinematografii. Przez pierwsze lata w musicalu mieliśmy do czynienia z realiza- cjami bliskimi rewii4, gdzie fabuła była elementem drugorzędnym, a więc i tłumaczenie padających w obcym języku słów nie było ko- nieczne. Z czasem jednak konwencja gatunku rozwijała się i historia obecna w  świecie przedstawionym, chociaż często schematyczna, stanowiła ważny element musicalu. Tym samym na przestrzeni nie- mal dziewięćdziesięciu lat, czyli od momentu kiedy z ekranu padły słynne słowa „Wait a minute, wait a minute, you ain’t heard nothin’ yet!” wypowiedziane przez Ala Jonsona, głównego bohatera Śpiewa- ka Jazzbandu, gatunek rozrósł się i wytworzył wiele subgatunków, a także specyficznych form narodowych. Przez ten czas wielokrot- nie wieszczono również jego śmierć. Tom, który oddajemy w  Państwa ręce (drugi po publikacji po- święconej horrorowi) po raz kolejny stanowi refleksję nad kinem gatunków, a także jest pokłosiem obrad II Ogólnopolskiej Konfe- rencji Spotkania z  gatunkami. Tym razem zdecydowaliśmy się po- chylić nad tematem musicalu kinowego. Tom jest jednocześnie dowodem na to, że wieszczony przez krytyków i  teoretyków ry- chły upadek gatunku niezmiennie okazuje się niesprawdzającą się kasandryczną przepowiednią, o  czym w  swoich artykułach przekonują Katarzyna Żakieta i  Dawid Łucarz. Katarzyna Żakie- ta skupia się na estetycznym odnowieniu gatunku, jaki ma miej- sce w  Moulin Rouge! (2001, reż. B. Luhrmann), wykorzystującym znane i lubiane piosenki współczesnych popowych artystów. Film bawi się z widzem i chociaż angażuje go emocjonalnie, to jednocze- śnie serwuje mu sztuczne, autotematyczne mise-en-scène. Wnioski obecne w artykule Żakiety potwierdza przeglądowa praca Dawida Łucarza. Tytułowe pytanie Gatunek wymarły? służy Łucarzowi do udowodnienia, że od czasu Wszyscy mówią: kocham cię (1996, reż. W. Allen) mamy wręcz do czynienia z ponownym umacnianiem się pozycji musicalu, o czym świadczyć może m.in. Oscar dla najlepsze- go filmu przyznany Chicago (2002, reż. B. Marshall). Ciekawą, nie- co odmienną formę musicalowego wyrazu opisuje Patrycja Mucha. Autorka w swoim artykule analizuje serial Glee (2009–2015), który przeniósł konwencję gatunku do wieloodcinkowych produkcji tele- wizyjnych, a tym samym wyznaczył nową formę istnienia musicalu, którą Mucha określa mianem post-musicalu. 4 Zob. D. Bordwell, K. Thompson, Film Art. Sztuka filmowa. Wprowadzenie, tłum. B. Rosińska, Warszawa 2011, s. 377–378. 9 O d r e d a k c j i Monika Rawska oraz Katarzyna Szuchiewicz zdecydowały się na analizy antymusicali, które zazwyczaj uznaje się za wyraz kryzysu gatunku, bądź za dowód jego głębokich transformacji. Rawska po- święciła swój artykuł refleksji nad Popeyem (1980, reż. R. Altman), pod każdym względem dalekim od tanecznej, muzycznej i wokal- nej maestrii, do jakich przywykliśmy w klasycznych produkcjach. Szuchiewicz wywrotowy charakter Tańcząc w  ciemnościach (2000, reż. L. von Trier) widzi zaś w  karykaturalnym przedstawieniu konwencji, która ma posłużyć drwinie z  jego ideowych założeń. O dekonstrukcji cech musicalu pisze również Mateusz Żebrowski. Analizowane przez niego 9 songs (2004, reż. M. Winterbottom) ko- rzysta z tego, co musicalowe oraz z tego, co pornograficzne, dopro- wadzając jednocześnie do niejednoznacznej fuzji gatunkowej. Do innej części musicalowego rezerwuaru sięga Aleksandra Szczepańska. Autorka rozpatruje fenomen dzieła zaliczanego do klasyki gatunku – Hair (1979, reż. M. Forman). Traktuje je jako podsumowanie kina kontestacji oraz refleksję nad mijającą epoką dzieci kwiatów. Wokół podobnych zagadnień zogniskowany jest ar- tykuł Macieja Smółki. Autor opisuje zjawiska concept albumu, rock opery i rock musicalu, z których tradycji wywodzi się Hair. Smółka skupia się na intersemiotycznych przedstawicielach rocka jako na wyrazicielach specyficznej subkultury, która w latach 60. i 70. stała się niezwykle ważna dla młodego pokolenia ludzi na całym świecie. Justyna Adamczyk, Mikołaj Góralik oraz Bolesław Racięski zdecydowali się opisać rozwój gatunku w różnorodnych kulturach. Adamczyk skupia się na mało znanym zjawisku musicali realizowa- nych w Polsce w języku jidysz w okresie międzywojennym. Obrazy reżyserowane przez Józefa Greena były w tamtym czasie niezwykle popularne w środowiskach żydowskich na całym świecie. Góralik referuje pomijane w historii kina komercyjne realizacje czechosło- wackiego kina z lat 60. (okresu Nowej Fali), które chociaż prezento- wały inny styl niż dzieła Miloša Formana, czy też Jiříego Menzla,, to jednak ich musicalowy charakter spotykał się z uznaniem nie tylko krytyki, ale także widowni. O wiele bardziej egzotyczny dla polskiego widza fenomen opisuje Racięski. Autor analizuje cabare- teras, meksykańskie musicale lat 40. charakteryzujące się schema- tyczną fabułą i społeczno-politycznym zaangażowaniem w proble- my regionu. Z kolei Piotr Fortuna postanowił przyjrzeć się trudnemu temato- wi musicalu w Polsce. Jego artykuł skupia się na studium konkret- nego przypadku – Mocnego uderzenia (1966, reż. J. Passendorfer), ale dla ukazania tła gatunku, autor decyduje się na swego rodzaju skrócony rys polskiego musicalu, co pozwala wykazać przyczyny porażki filmu Passendorfera. Tom, co można zaobserwować powyżej, skupia się na tematyce musicalu w sposób niezwykle heterogeniczny. Opisuje gatunek za- równo synchronicznie, jak i diachronicznie, dzięki czemu po prze- czytaniu dwunastu artykułów będą mogli Państwo wyrobić sobie własną, kompleksową opinię na temat historii oraz teraźniejszo- ści musicalu. Oczywiście nie sposób wyczerpać tematyki jednej z najbogatszych tradycji gatunkowych poprzez zaledwie kilkana- ście artykułów. Mamy jednak nadzieję, że różnorodne perspekty- wy badawcze zaprezentowane przez autorów zachęcą czytelników do dalszego odkrywania musicalu filmowego. 10 Bogumiła Fiołek-Lubczyńska Katarzyna Żakieta Mateusz Żebrowski Dawid Łucarz Uniwersytet Opolski Gatunek wymarły? Musical (naj)nowszy Trajektoria popularności musicalu na przestrzeni lat jest wyjątko- wo spolaryzowaną krzywą wzlotów i upadków. Owa dwubieguno- wość, a więc: z jednej strony swoista mania, z drugiej zaś ignoran- cja i  obojętność zarówno publiczności, jak i  twórców wobec tego gatunku, bezsprzecznie wpisana jest w  szeroko rozumiany kon- tekst historyczny. W tym jakże pojemnym stwierdzeniu mieścić się będą przemiany społeczno-kulturowe, rozwój przemysłowy, obwarowania polityczne oraz, przede wszystkim, przemijalność mód rozmaitych obszarów działalności człowieka, także pozaar- tystycznych. Cezurą, która wyznacza narodziny musicalu, jest jedna z  naj- ważniejszych dat w historii kinematografii i przypada ona na rok 1927. Od tego momentu bowiem mamy do czynienia z dźwiękiem w  filmie, elementarną materią musicalu. Sformułowanie „niemy musical” obrazować mogłoby ten sam paradoks, co „teledysk bez warstwy wizualnej”, ponieważ „immanentną cechą musicalu jako formy dramatyczno-muzycznej jest naczelna rola tworzywa dźwię- kowego”1. Przenośnia ta winna uzmysławiać fakt, iż musical jest (prawdopodobnie) jedynym gatunkiem, który nie miał warunków, z przyczyn oczywistych, w pełnym wymiarze zaistnieć przed prze- łomem dźwiękowym na srebrnym ekranie. Jako novum, spektaku- larne i pełne rozmachu, wzbudzało ogromne zainteresowanie oraz niemal natychmiast zyskało pokaźne grono miłośników. Niedługo potem grupa entuzjastów musicalu zaczęła dość szybko się kurczyć. Prawidłowość tę w  perspektywie specyfiki całego kina gatun- ków wyeksplikował John Cawelti w tekście Chinatown and Generic Transformation in Recent American Films: Można rozpoznać cykl życiowy charakterystyczny dla gatunków, w  miarę jak przechodzą od początkowego okresu formowania 1 M. Bielacki, Musical. Geneza i rozwój formy, Łódź 1994, s. 3. 12 i D a w d Ł u c a r z i poszukiwań przez fazę samoświadomości zarówno twórców, jak i publiczności do okresu, w którym wzorce gatunkowe stały się tak dobrze znane, że odbiorcy znudzili się już ich przewidywalnością2. Musical w stosunkowo krótkim czasie otarł się o wszystkie trzy wyżej wymienione fazy. Okres formowania i poszukiwań w przy- padku musicalu został zredukowany do minimum, bowiem pożyw- ki raczkującemu filmowi dźwiękowemu dostarczyła bogata trady- cja Broadwayu. Jak zauważa Dorota Skotarczak: ogromna popularność musicalu (jako przedstawienia teatralnego) idąca w parze z brakiem doświadczenia filmowych twórców, któ- rzy dopiero uczyli posługiwać się dźwiękiem, skłaniała ich do ko- rzystania z  gotowych, sprawdzonych wzorców, jakich dostarczał Broadway3. Inkorporowanie muzycznych form teatralnych do przestrzeni filmu stało się możliwe wraz z nastaniem doby kina udźwiękowio- nego. Owocem owego płynnego i  bezbolesnego w  skutkach prze- kładu intersemiotycznego był Śpiewak jazzbandu (1927, reż. A. Cro- sland), uznawany za pierwszy w  historii kina film dźwiękowy. Adaptacja nowojorskich przedstawień, które w salach teatralnych gromadziły tłumy, była swego rodzaju gwarantem sukcesu udźwię- kowionego filmu. Dowodem na to może być fakt, iż już trzy lata po premierze dzieła Croslanda, a więc tylko w samym 1930 roku, powstało aż 77 musicali kinowych4. Rozwój samoświadomości twórców i  publiczności filmowej do- konywał się bardzo dynamicznie. W pierwszej fazie wyznaczały go rewie i  operetki broadwayowskie, na przykład: Rose Marie (1924, reż. R. Friml) i The Vagabond King (1925, reż. R. Friml) czy The De- sert Song (1926, reż. S. Romberg): „forma ta szybko znudziła jed- nak widzów, oczekiwano widowiska, które nie będzie powtarzało schematów scenicznych, ale stworzy własne konwencje, odpowied- nie dla nowego medium”5. W sukurs rosnącym zapotrzebowaniom publiczności przyszedł film taneczny z  Fredem Astairem i  Gin- 2 J. G. Cawelti, Chinatown and Generic Transformation in Recent American Films, [w:] Film Genre Reader, red. B. K. Grant, Austin 1986, s. 200; cyt. za: R. Altman, Gatunki filmowe, tłum. M. Zawadzka, Warszawa 2012, s. 73. 3 D. Skotarczak, Historia amerykańskiego musicalu filmowego, Wrocław 2002, s. 18. 4 C. Hirschhorn, The Hollywood Musical, London 1991, s. 22-63; cyt. za: D. Skotar- czak, dz. cyt., s. 18. 5 J. Wojnicka, O. Katafiasz, Słownik wiedzy o filmie, Warszawa 2005, s. 398. ger  Rogers. Jednak pełną samoświadomość gatunkową musical uzyskał na przełomie lat 40. i 50. Wtedy to „pojawiły się wątki au- totematyczne, fabuła dotyczyła często przygotowań do spektaklu muzycznego”6. Choć w kolejnych dekadach – latach 60. i 70. – nie brakowało wybitnych i nowatorskich dzieł niniejszego gatunku, to jego słabnąca popularność stawała się bardziej dostrzegalna. A gło- sy współczesnych badaczy obwieszczające „sensacyjne zniknięcie z obszaru kina gatunku do niedawna bardzo popularnego”7 oraz, że „musical wydaje się dziś gatunkiem martwym”8 zdają się egzem- plifikować teorię Johna Caweltiego. „Bez dekonstrukcji gatunek nie istnieje”9 – powiada Rafał Koscha- ny, który w swym artykule Musical: dekonstrukcja snuje refleksje na temat współczesnego musicalu, zadając tym samym kłam domnie- maniom i stwierdzeniom o śmierci gatunku w najnowszym kinie. Bo choć z Panoramy kina najnowszego, obejmującej lata 1980–95, od Wiesława Godzica dowiadujemy się, „że w ostatnim piętnastoleciu nie istniał gatunek zwany musicalem”10, to w kolejnych latach, po- cząwszy od premiery filmu Wszyscy mówią: kocham Cię (1996, reż. W. Allen), mamy do czynienia z bynajmniej nieodosobnioną próbą ożywienia tego gatunku. Po części zresztą udaną. Z drugiej największej bazy filmowej na świecie, polskiego serwi- su filmweb.pl, wyczytać możemy, że w latach 1980–95 w skali glo- bu powstało 1128 podmiotów opisanych tagiem „musical”. W ko- lejnym piętnastoleciu, 1996–2011, podobnych dzieł powstało 1896, uzupełniając zakres do roku 2014, otrzymujemy dane w  liczbie 215211. Choć ta sucha statystyka podaje jedynie zakres ilościowy, odsuwając na bok kwestie jakości dzieł ukrytych pod liczbami, to jednak wskaźnik ten obrazuje permanentne korzystanie z konwen- cji gatunku, nawet jeśli wzorce uległy znacznym przeobrażeniom. A uległy im na pewno, ponieważ „gatunki filmowe są pogrążone w procesie nieustających przekształceń”12. 13 G a t u n e k w y m a r ł y ? M u s i c a l ( n a j ) n o w s z y 6 Tamże, s. 399. 7 W. Godzic, Jak umiera gatunek? Przypadek musicalu, [w:] Kino gatunków wczoraj i dziś, red. K. Loska, Kraków 1998, s. 84. Diagnoza wypowiedziana w kontek- ście zawartości Panoramy kina najnowszego, Kraków 1997. 8 J. Wojnicka, O. Katafiasz, dz. cyt., s. 400. 9 R. Koschany, Musical: dekonstrukcja, [w:] Musical. Poszerzenie pola gatunku, red. J. Maleszyńska, J. Roszak, R. Koschany, Poznań 2013, s. 160. 10 W. Godzic, dz. cyt., s. 84. 11 Dane pochodzą z  opcjonalnie wybranego zakresu czasowego bazy filmów, http://www.filmweb.pl/search/film [data dostępu: 25.11.2014]. 12 R. Altman, dz. cyt., s. 320. 14 i D a w d Ł u c a r z Niech zatem poniższa część niniejszego artykułu będzie próbą pokazania wskrzeszonej żywotności i popularności musicalu, jaką ten zaczął się cieszyć w latach dwutysięcznych. Krótkim preludium tego okresu pragnę uczynić niepisaną cezurę przełomu, wspomnia- ny rok 1996 oraz film Woody’ego Allena, zwiastujący (nieśmiałe) odrodzenie gatunku. W filmie Wszyscy mówią: kocham Cię rozpatrywanym pod kątem cech musicalu, „na pierwszy plan wysuwają się piosenkowo-ta- neczne partie, będące coverami utworów znanych z innych musi- cali lub po prostu z historii muzyki rozrywkowej”13. Zabieg zasto- sowany przez Allena nie jest jednak niczym nadzwyczajnym, bo jak zauważa Rick Altman: „filmy gatunkowe często wykorzystują odniesienia intertekstualne […]. Musicale bezustannie odnoszą się do wcześniejszych musicali”14. Rafał Koschany we wspomnianym wcześniej tekście ujmuje intertekstualność jako jedną z wielu cech dystynktywnych „współczesnego musicalu”15. Współczesnego, to znaczy zdekonstruowanego, nieczerpiącego wprost z  wypracowa- nych konwencji. Wywołany poznański badacz w  przedruku tego samego tekstu do „Kwartalnika Filmowego” znacznie bardziej wy- ostrza zagadnienie realizmu, którego konkretyzację – w kontekście filmu Allena – znaleźć możemy na przykład w „nieprofesjonalnym” wykonaniu piosenek przez samych aktorów. W myśl reguły praw- dopodobieństwa Goldie Hawn musiała zaśpiewać gorzej, aniżeli faktycznie potrafi, zaś partie wokalne Drew Barrymore – z uwagi na niedostateczne umiejętności – zostały zaśpiewane przed du- blera. Udany pomysł Allena, by „zrobić realistyczny, uprawdopo- dobniony musical, w którym numery taneczno-śpiewane wynikają z  potrzeby chwili […], nie komentują akcji, ale zostały potrakto- wane jako puenta poszczególnych scen”16, jest również elementem dekonstrukcji, o której autor wspominał już wcześniej. To z kolei wpisuje się w specyfikę gatunku, gdzie muzyka i śpiew odgrywają zasadniczą rolę w budowaniu diegezy, a nie są tylko dodatkiem czy przerywnikiem, jak to miało miejsce u „zarania [gatunku – D. Ł.], kiedy wstawki muzyczno-taneczne pojawiały się w opowieści jako właściwie odrębne interludia”17. 13 R. Koschany, dz. cyt., s 162. 14 R. Altman, dz. cyt., s. 83. 15 R. Koschany, dz. cyt., s. 160. 16 Tamże, s. 163 17 Tenże, Realistyczny musical?, [w:] „Kwartalnik Filmowy” 2011, nr 75–76, s. 199.
Pobierz darmowy fragment (pdf)

Gdzie kupić całą publikację:

Musical. Spotkania z gatunkami filmowymi
Autor:
, ,

Opinie na temat publikacji:


Inne popularne pozycje z tej kategorii:


Czytaj również:


Prowadzisz stronę lub blog? Wstaw link do fragmentu tej książki i współpracuj z Cyfroteką: