Cyfroteka.pl

klikaj i czytaj online

Cyfro
Czytomierz
00139 005868 11250633 na godz. na dobę w sumie
Na zakręcie - ebook/pdf
Na zakręcie - ebook/pdf
Autor: Liczba stron: 285
Wydawca: SELF-PUBLISHER Język publikacji: polski
ISBN: 978-8-3948-1855-5 Data wydania:
Lektor:
Kategoria: ebooki >> dla dorosłych, erotyka >> dla dorosłych
Porównaj ceny (książka, ebook, audiobook).

Młoda 19-nastoletnia dziewczyna zaręcza się ze swoją miłością życia ,o którą mocno walczyła kilka lat. Fakt ten jednak skrywa przed rodzicami, którzy nie do końca akceptują poczynania córki. Monice jednak nie straszne upodlenia i płacz w poduszkę. Dla niej liczył się tylko Piotr, dla którego zepchnęła własne potrzeby i marzenia na bok. Tak bardzo pragnęła jego szczęścia, że zapomniała o sobie, zatracając się w nim bezgranicznie. Po latach odzywa się stary kumpel sprzed lat, obracając jej życie o 180 stopni.

Znajdź podobne książki Ostatnio czytane w tej kategorii

Darmowy fragment publikacji:

NIKA Monika Solak NA ZAKRĘCIE 1 Autor: Monika Solak ISBN:978-83-948185-5-5 Wydawnictwo: Amazonka Wszelkie prawa zastrzeżone Żaden fragment publikacji nie może byd powielany lub rozpowszechniany w żadnej formie i w żaden sposób bez uprzedniego zezwolenia. Wszelkie znaki towarowe, znaki graficzne, nazwy własne, logotypy i inne dane są chronione prawem autorskim i należą do ich właściciela. Darmowy fragment 2 „Aby dojśd do źródeł, trzeba płynąd pod prąd. Z prądem płyną tylko śmieci” Zbigniew Herbert 3 SPIS TREŚCI WSTĘP ............................................................................................................... 5 Ich dwóch .......................................................................................................... 6 Nie lubię niespodzianek ................................ Błąd! Nie zdefiniowano zakładki. Stara znajomośd ............................................ Błąd! Nie zdefiniowano zakładki. Telefon dzwoni .............................................. Błąd! Nie zdefiniowano zakładki. Zagubiona ...................................................... Błąd! Nie zdefiniowano zakładki. Rozkosze nocy ............................................... Błąd! Nie zdefiniowano zakładki. Kłamstwo rodzi kłamstwo ............................. Błąd! Nie zdefiniowano zakładki. Egzamin z życia .............................................. Błąd! Nie zdefiniowano zakładki. Muszę odetchnąd .......................................... Błąd! Nie zdefiniowano zakładki. Zakręt ............................................................ Błąd! Nie zdefiniowano zakładki. Zamiana ról ................................................... Błąd! Nie zdefiniowano zakładki. „Wódko ma, wódko ma…” ............................ Błąd! Nie zdefiniowano zakładki. Ciąża .............................................................. Błąd! Nie zdefiniowano zakładki. Ostry zakręt ................................................... Błąd! Nie zdefiniowano zakładki. Wyjaśnijmy sobie .......................................... Błąd! Nie zdefiniowano zakładki. Kilka dni… ...................................................... Błąd! Nie zdefiniowano zakładki. Analiza porównawcza ................................... Błąd! Nie zdefiniowano zakładki. Czas mija szybko ............................................ Błąd! Nie zdefiniowano zakładki. Zaufanie ........................................................ Błąd! Nie zdefiniowano zakładki. Latające słonie ............................................... Błąd! Nie zdefiniowano zakładki. Zakooczenie .................................................. Błąd! Nie zdefiniowano zakładki. 4 WSTĘP Piotrek zaręczył się ze mną w dniu moich 19-nastych urodzin. Mocno walczyłam o tę miłośd, dlatego nie widziałam na swej drodze grama sprzeciwu. Chociaż strasznie mnie skrzywdził jak byliśmy ze sobą kilka lat, a kłamał i szlajał się z innymi, zaś ja na niego czekałam z utęsknieniem niegdyś rycząc do poduszki i błagając Niebiosa by ze mną był. Udało się i Piotr naprawdę starał się odbudowad to, co kiedyś zburzył. Kochałam go tak mocno, że omal sama nie zadusiłam się tym uczuciem. „Miłośd jest ślepa” i nie zamierzam się kłócid się z tym stwierdzeniem. Eliza zaczęła chodzid z Rafałem, bratem ciotecznym Piotra. Nie wiem, czy była z nim szczęśliwa, czy tylko byli ze sobą po to, by kogoś tak po prostu mied… Dla mnie to było dziwne i wyglądało raczej na związek z rozsądku aniżeli z serca… Moje życie zaczęło płynąd nurtem rzeki. Zatopiłam się w Piotrze, w związku z nim, nie liczyło się nic więcej, tylko on. 5 Ich dwóch -Piotrek, a może wyrwiemy się trochę z domu, co? -No pewnie! Gdzie chcesz jechad? - zapytał. -Na zabawę. Muszę się jakoś rozerwad… - odpowiedziałam. -Ok. już? -No daj mi chwilę! Muszę chociaż rzęs podkręcid, żebyś się mnie nie wstydził! - powiedziałam. -Nie musisz Skarbie. Dla mnie jesteś śliczna bez makijażu. - powiedział. Urosłam w górę co najmniej 5 cm! Jednakowoż skurczyłam się momentalnie jak zobaczyłam się w lusterku! „Piotruś jest naprawdę miły” - pomyślałam… W rzeczywistości miałam potargane włosy i wyglądałam jak róża po burzy! Kochałam go jednak, nawet za to, że tak brutalnie mnie okłamuje względem mojego wyglądu! Jak sobie przypominam z tym co było wcześniej….Uf…, ale teraz jest mój… Zaręczyliśmy się przecież… Byłam szczęśliwa i nic nie było w stanie zburzyd mi tego szczęścia! Poszłam się przygotowad do wyjazdu na imprezkę, żeby potaoczyd. Pomalowałam oczka, ułożyłam włosy, przebrałam się w mini spódniczkę i wyzywającą bluzeczkę wiązaną na 6 karku. Wróciłam do pokoju, w którym siedział mój narzeczony. Popatrzył na mnie unosząc brew z seksownym spojrzeniem i uśmiechnął się zaborczo łapiąc mnie w swoje objęcia. -Jedziemy? – zapytałam, otulona jego ramieniem. -Co?! Tak chcesz jechad?! - zapytał oburzony. Zupełnie nie wiem o co mu chodziło…?! -No tak. - odparłam. -A chcesz żebym się bił o ciebie? – zapytał, spoglądając zazdrosnym okiem. -Nie! Chcę, żebyś był dumny, że ze mną jesteś. – odpowiedziałam, żeby mu nie przyszło do głowy, że założę na siebie fartuch! -Moniś… I bez tego jesteś śliczna. Nie będę mógł oka z ciebie spuścid! - powiedział i mnie namiętnie pocałował. -Eliza też gotowa, więc możemy jechad. – powiedziałam z uśmiechem, szczęśliwa, że mu się podobam taka jaka jestem. Eliza chodziła z Rafałem, ciotecznym bratem mojego Piotra, także wszędzie praktycznie jeździliśmy razem... Zebraliśmy się w czwórkę i ruszyliśmy w stronę auta. Zadzwonił mój telefon: -Halo…? 7 -Cześd Monika. Co u ciebie? - zupełnie nie wiedziałam z kim rozmawiam…. -Słucham? Z kim rozmawiam? – zapytałam zdezorientowana. -No co ty nie poznajesz? – „no ktoś chyba na głowę upadł?!” pomyślałam. -Nie, nie widzę na wyświetlaczu , a po głosie jakoś nie bardzo… -Odezwę się jeszcze…. - i rozmowa się urwała. -Kto to był? - zapytał zazdrosny Piotr. -Nie mam bladego pojęcia! – odpowiedziałam, szczerze zdziwiona tym telefonem. -Jak to. Nie wiesz z kim rozmawiałaś? Nawet po głosie? - zapytał oburzony narzeczony tryskający zazdrością. jakiś facet, -Nie wiem, chyba pomylił numery.- odpowiedziałam mimochodem, bo nie chciało mi się drążyd tematu. Nie czułam takiej potrzeby. Jedyne czego pragnęłam tej nocy, to potaoczyd! Ruszyliśmy golfem Piotra na imprezę. -Może się jednak posilimy przed potupajką? - zapytałam, bo jakoś poczułam ssanie w żołądku. -Ok. Na wynos, czy na miejscu? -Wstydzisz się mnie? - zapytałam żartem Piotra. 8 -Ok, może pizza? - zapytał uśmiechając się do mnie szczerząc zęby. Tym oto sposobem znaleźliśmy się w barze. Zamówiliśmy pizzę i piwo na lepsze trawienie. -Dobra, jedziemy, co? - rzuciłam hasło, chociaż byłam tak najedzona, że mi się ruszad już nie chciało… Zebraliśmy się leniwie z baru i pojechaliśmy na potaocówkę. Piotr kupił dla nas bilety, Rafał dla siebie i Elizy. Zaczęliśmy szaled! Rafał był za kierowcę, więc Piotruś mógł sobie łyknąd trochę alkoholu. Taoczyliśmy w kółeczku, ale po chwili Eliza złapała mnie za rękę ciągnąc w stronę WC. idziecie? - zapytał Piotrek widząc mnie -Gdzie oddalające się z ich towarzystwa. i Elizę -Do WC. - odpowiedziałam i z Elizą ruszyłyśmy w stronę łazienki. -Monika, ja nie wytrzymam! Oni nas cały czas pilnują! – rzuciła Eliza po drodze. -No dziwisz się? Raz jesteśmy w mini, a dwa, to nasi faceci… - odpowiedziałam Elizie. -Rafał mnie nudzi. Jest sztywny jak kij od miotły, w ogóle nie umie się bawid! - powiedziała z wyrzutem, chociaż w cale jej się nie dziwię, bo faktycznie tak było. Rafał był tak sztywny jakby mu ktoś kołka zabił w kręgosłup, ale za to Piotruś szalał 9 ze mną jak się należy, pewnie dlatego, że zdążył już wychlad ze cztery piwa! Wychodziłyśmy już z WC, gdy zaczepił nas jakiś typek. -Cze laski. Zataoczymy? - zapytał. Eliza się rozpromieniła, no był dośd przystojny… jednak nie na tyle by zwrócid moją uwagę. Eliza miała inny gust względem facetów. Ona wolała takich zadbanych, wyżelowanych lalusiów, mnie zaś zawsze pociągali pewni siebie egoiści, ignoranci i cwaniacy. Pewnie dlatego mam takie burzliwe życie. - Jasne! - powiedziała Eliza i z nieznajomym poszliśmy razem na salę. Ostrzegawczo rzuciłam tylko spojrzenie w stronę Elizy. „Chłopaki raczej nie będą zachwyceni…” - pomyślałam. -Cześd Waldi! - zawołał Rafał w kierunku faceta, z którym szłyśmy z Elizą. Okazało się, że się znają i są praktycznie sąsiadami! Zaczęliśmy się razem bawid. Piotrek złapał mnie wpół i zaczął obracad. Piszczałam jak nastolatka, żeby odstawił mnie na ziemię, oczywiście odstawił mnie jak już zaczęło nam się kręcid w głowach! Impreza dobiegała kooca. Trzeba było wracad. Rafał stwierdził, że podwiezie też kumpla z wioski, tym bardziej że mieliśmy jedno miejsce wolne. Eliza usadowiła się z przodu od strony pasażera, ja z Piotrkiem z tyłu i Waldi. Hm…Siedziałam pośrodku dwóch 10 mężczyzn, co mi kompletnie nie przeszkadzało! Byłam zadowolona z imprezy. Potrzebowałam tego relaksu. Wracamy, gdy nagle wyszeptał do mnie Waldi: - Jesteś piękna. -Dziękuję. - podziękowałam grzecznie za komplement. Przysunęłam się do Piotra najbliżej jak mogłam jak Waldi, właśnie próbował dotykad moich nóg! Piotrek to zauważył… i raczej nie był zadowolony z faktu, że ktoś dotyka jego przyszłą żonę. -Ej, chłopie, daj spokój, to moja kobieta! - powiedział Piotr do Waldiego jeszcze w miarę spokojnie, ale czułam, że nadciąga nie tyle burza, co tajfun! -Jakoś mi się nie wydaje. - odpowiedział Waldi i dalej próbował mnie obmacywad dosłownie!!! Piotrek zabierał mu brudne łapska z mych nóg, a ten się zaczął rzucad jak robak na haczyku! Zaczęli się szamotad, a ja byłam po środku! -Ej przestaocie!!! - wrzasnęłam, a oni jakby głusi!!! Zero reakcji! -Rafał zrób coś, bo mnie skrzywdzą! - wrzasnęłam. Rafał stanął na poboczu, tych dwóch zaczęło się bid! -Chłopaki, przestaocie! - zawołał Rafał do chłopaków, którzy to opuścili samochód i zaczęli pięściami w siebie uderzad na trawniku! 11 „Masakra, pozabijają się..”- przeszło mi przez głowę. Byłam w szoku, nie wiedziałam kompletnie co mam robid. Stanęłam jak ten osioł nad nimi, zakrywając twarz… Nie mogłam na to patrzed! Sama byłam umazana w czyjejś krwi, ale kompletnie nie wiem kogo! Rafał, jak przystało na jedynego trzeźwego mężczyznę, zaczął ich rozdzielad, niestety bezskutecznie… W koocu mu się z trudem i moją pomocą się udało… Waldiego Rafał wysłał na piechotę do domu…, a ja czym prędzej podeszłam do Piotra: -Boże kochany, nic ci nie jest? - głupio zapytałam. On krwawił gorzej niż ja co miesiąc!!! Czym prędzej wyjęłam z torebki chusteczki higieniczne i zaczęłam wycierad mu buzię. -Pokaż ręce, trzeba wytrzed! - powiedziałam do Piotra spokojnie. Dał mi dłonie, ja wycierałam: -Przepraszam, Nikuś przepraszam. - zaczął do mnie mówid. -Nawet nie potrafię cię obronid! - wydusił z siebie. -Przestao! Przecież stanąłeś w mojej obronie. -I co z tego?! Jak oberwałem… - zaczął się żalid… -Piotrek, nic ci nie jest. - odpowiedziałam. -To czyja to krew na mojej zajebistej koszulce??? – zapytał zażenowany. 12 -Nie wiem, ja okresu nie mam, twoja też nie jest, więc pewnie tego gościa… - rzekłam. A ten nie wiadomo kiedy zrzucił z siebie koszulkę z obrzydzeniem. -Fe!!! - wrzasnął. No i w koocu się uśmiechnął do mnie. Nic mu tam nie było, tylko miał siniaka pod okiem, ale nawet kropli krwi się nie pozbył… Ech faceci… -O co poszło? - zapytał Rafał. -Nie o co tylko o kogo! Fajnych masz kumpli! Do Moniki się dobierał, więc musiałem zareagowad! - powiedział już spokojnym tonem. -Chłopie, ale nie przesadziłeś? Może on żartował? - zapytał Rafał niepewnie, bo wie że Piotr jest strasznie, okropnie o mnie zazdrosny. Piotr przeszył Rafała wrogim spojrzeniem…. -Rafał, on mnie naprawdę bronił, to nie jego chorobliwa zazdrośd. - zaczęłam mówid. -Gdyby nie Piotrek, to ten zboczeniec gotów był mnie zgwałcid w trakcie jazdy!!! - mówiłam z podniesionym tonem broniąc Piotra. -Ok. - powiedział Rafał. -W porządku stary? - zapytał jeszcze Piotra. 13 -Tak, możemy wracad do domu. Wystarczy wrażeo na dziś…- powiedział Piotrek i wsiedliśmy do auta. -Rafał, a może odwieziemy Piotrka po drodze, niech odpocznie i żebyś się nie musiał wracad, a później mnie i Elizę rzucisz pod dom, co? – zapytałam, bo zaoszczędził by tym sposobem i na czasie i na paliwie. -Wykluczone!!!! Nie zamierzam cię z oka spuszczad póki jeszcze widzę! - odezwał się Piotr zza mojego ramienia. -A może jednak? To Rafał nie musiał by się później pod ciebie wracad… - powiedziałam do Piotra. -No przecież teraz to mi już nic nie grozi, z Rafałem jestem bezpieczna. Prawda Rafał? - ciągnęłam. -No jasne, że tak. - odezwał się kierowca. -Nie. Chcę cię odprowadzid pod same drzwi. - powiedział stanowczo Piotr. -Rafał, przemów mu do rozsądku. - powiedziałam błagalnym tonem. -Oj, Monika, daj spokój. Nie ma problemu, bym najpierw ciebie i Elizę odwiozę, a później Piotra. Może sobie jeszcze po piwku wypijemy . Należy nam się. - rzekł Rafał. -A jak ty do domu wrócisz????!!!Po alkoholu?!! - wrzasnęła na niego Eliza. 14 -Piotr mnie przenocuje. -No pomieścimy się w budzie dla psa. - zażartował Piotr. -Ok. – jak chórkiem odpowiedziałyśmy z Elizą, bo wiedziałyśmy, że akurat nic nie wskóramy więcej w tym temacie. Już byliśmy przed domem. Piotr właśnie odprowadzał mnie pod drzwi, gdy mój telefon znowu zadzwonił. -Kto to? O tej porze..? - zapytał. - Nie wiem. Numer jest zastrzeżony…. - odpowiedziałam. -Nie odbieraj! - wyrwał mi telefon z ręki, który właśnie kooczył swoją melodyjkę. -Piotrek….chciałam wiedzied kto to. Może ktoś potrzebuje mojej pomocy… Może Marta…?... - zaczęłam. Marta, to moja przyjaciółka jeszcze z technikum. Fajnie jest tak utrzymywad kontakt, chociaż ostatnio bardzo rzadko się do siebie odzywamy. Ona ma swój świat, ja swój… No i kawałek od siebie mieszkamy… Dawno się widziałyśmy, ale póki co jeszcze naszą przyjaźo wiąże telefon. -Tak, niby ten wcześniejszy…. Marta z męskim głosem….- wyrzucił z siebie falę zazdrości. Oddał mi telefon. Odprowadził pod samiutkie drzwi domu i pojechali. 15 Jakoś za dużo atrakcji było jak na jeden wieczór i z Elizą też nie położyłyśmy się tak od razu spad. Zaczęłyśmy rozmawiad. -Eliza, tobie Rafał się podoba? Kochad go nie kochasz, bo widzę. Czemu z nim jesteś…? - zapytałam zaciekawiona. -Nie wiem…Może tak jest wygodniej po prostu… - zaczęła. -Nie chcę o tym gadad… Ciekawie jak tam chłopaki sobie radzą…, ale Piotra to podziwiam. Myślałam raczej, że z niego to taki ciapek… - zgrabnie zmieniła temat. -Szczerze, to ja też… - zaczęłyśmy się śmiad. Piotr jak go poznałam, zawsze był takim cwaniakiem zbyt pewnym siebie, pokazywał na co go stad i że cały świat jest jego! Jak go poznałam bliżej i zaczęliśmy się spotykad sam na sam, a nie w towarzystwie jego kumpli, okazało się, że Piotruś jest bardzo bojący jeśli chodzi o bójki… No i pokazał jaki jest naprawdę - czyli czuły, skromny, miły, zabawny, ciepły…., a nie zbyt pewny siebie facet. Nie sądziłam, że tak się dzisiaj sprawy potoczą….Widad wszystko jest po coś. -Monika, a kiedy zamierzasz się ujawnid…? - zapytała Eliza, jakbym miała wyjawid całemu światu, że mam odmienną orientację seksualną! -Co? O co ci chodzi? - pytałam zaciekawiona. Wzięła moją prawą dłoo, i pokazała na pierścionek. 16 -O tym mówię Monika. Rodzice przecież nic jeszcze nie wiedzą… -Nie mów im! - zabroniłam ostro. -Spokojnie siostra, to twój problem, ja nie zamierzam się w to mieszad…. Wolę popatrzed na to wszystko z boku…- odpowiedziała. -No i co zamierzasz? - zapytała jeszcze, przebierając się już w piżamkę i zmywając delikatny makijaż, którego nie potrzebowała, bo jest naprawdę ładna. Długie blond włosy, lekko podkręcone, błękitne oczy niczym ocean, jasna, promienna cera bez skazy. Nie to co ja. Nos w pryszczach, broda w trądziku, włosy jak miotła koloru ziemi na którą ktoś załatwił swoją naglącą potrzebę fizjologiczną i do tego cienie pod oczami jej zazdrościłam urody, którą mnie raczej nie obdarzono przy poczęciu, ale pogodziłam się z tym. Cieszyłam się, że akurat Piotrek mnie chce… sraczkowatego… Poniekąd koloru -Na razie dobrze jest jak jest… I niech tak zostanie. Dobra, będzie tych wrażeo na dziś. Idę do siebie. Spij dobrze.- powiedziałam i zamknęłam drzwi jej pokoju. upragnionych Poszłam do siebie. Och jak miło było w koocu wejśd do SWOICH ścian…. Niedawno skooczyłam go malowad, a tatę zmusiłam do założenia grzejników, bo kupiłam meble, dywan a zanosiło się na zimę, więc co by mebelki nie spuchły musiał ocieplid górę… Jak się 17 czterech już wprowadziłam, to stwierdziłam, że naprawdę cudownie jest mied swój taki azylek…. Do tej pory mieszkaliśmy, ja, Eliza i babcia w jednym pokoju na dole, bo góra była nie wykooczona… Z naszą pomocą jednak jakoś się udało, by na stare lata zamieszkad w swoim własnym pokoiku…. „E tam.. Wyjdę za mąż i tyle się nacieszę…” - pomyślałam. Usiadłam przy stoliku, popatrzyłam w lusterko. Stwierdziłam, że makijaż zmyję jutro… Wystarczy wrażeo na dziś. Tak zwyczajnie już mi się po prostu nie chciało. Nawet piżamy nie zakładałam, tylko zrzuciłam z siebie brudne ciuchy na ziemię i rzuciłam się na upragnione łóżeczko. 18
Pobierz darmowy fragment (pdf)

Gdzie kupić całą publikację:

Na zakręcie
Autor:

Opinie na temat publikacji:


Inne popularne pozycje z tej kategorii:


Czytaj również:


Prowadzisz stronę lub blog? Wstaw link do fragmentu tej książki i współpracuj z Cyfroteką: