Cyfroteka.pl

klikaj i czytaj online

Cyfro
Czytomierz
00262 004404 14686494 na godz. na dobę w sumie
Najstarszy zawód świata. Historia prostytucji - ebook/pdf
Najstarszy zawód świata. Historia prostytucji - ebook/pdf
Autor: Liczba stron: 334
Wydawca: Iskry Język publikacji: polski
ISBN: 978-83-244-0253-3 Data wydania:
Lektor:
Kategoria: ebooki >> obyczajowe >> nowele
Porównaj ceny (książka, ebook (-8%), audiobook).

Nowe, uzupełnione wydanie analizy historycznej prostytucji. Autor śledzi to zjawisko i jego funkcjonowanie w europejskim kręgu kulturowym od czasów starożytnych po dzień dzisiejszy.Treść głównych rozważań ubarwiają liczne ciekawostki, łącznie z cenami usług na przestrzeni dziejów, zmianami obyczajowości i najnowszymi tendencjami, jak seksturystyka czy zjawisko galerianek.

Znajdź podobne książki Ostatnio czytane w tej kategorii

Darmowy fragment publikacji:

Prost01-3.qxp:Layout 1 3/5/10 2:32 PM Page 4 Opracowanie graficzne: Andrzej Barecki Korekta: Jolanta Spodar Ilustracje pochodzą z archiwum Iskier Copyright © by Wydawnictwo Iskry, Warszawa 2010 Copyright © by Marek Karpiński ISBN 978-83-244-0123-9 Wydawnictwo Iskry ul. Smolna 11, 00-375 Warszawa e-mail: iskry@iskry.com.pl www.iskry.com.pl Prost01-3.qxp:Layout 1 3/4/10 7:35 PM Page 5 MOttO – Iwanie Nikołajewiczu, czy wiecie, kiedy u nas dobrze bę- dzie? – Akiedy? – ja na to. – Kiedy kurwy z zagranicy do nas zaczną przyjeżdżać. to w ekonomii znak nieomylny. Nie żadne tam Marksy ani Friedmany, to wszystko plewy. Ale kiedy kurwy zagranicz- ne do Rosji zaczną się zlatywać, to będzie znaczyło, że eko- nomia na nogi stanęła. One wiedzą najlepiej… Sławomir Mrożek, Miłość na Krymie Prost01-3.qxp:Layout 1 3/4/10 7:35 PM Page 6 Prost01-3.qxp:Layout 1 3/4/10 7:35 PM Page 7 WStęp, CzylI O pARze MęSKICh tRzeWIKóW Kiedyś byłem przewodnikiem pewnego japońskiego profe- sora. ten skośnooki gentleman z wyjątkową pilnością badał witryny sklepów obuwniczych. W owych, siedemdziesiątych latach nie byliśmy aż taką kaletniczą potęgą, aby zaimpono- wać Nipponowi. zapytałem więc, ciekawy, co też jest na owych wystawach aż tak interesującego. Ceny – odpowie- dział. Wyjaśnił, że wykrył pewną prawidłowość i weryfikuje ją we wszystkich odwiedzanych przez siebie miejscach na ku- li ziemskiej. prawidłowość ta głosi, że niezależnie od rynku cena pary męskich trzewików równa się cenie usługi erotycz- nej świadczonej przez zawodową pracownicę. Nie wiem, czy w polsce, po uwolnieniu cen, tę tezę można by jeszcze utrzy- mać. Wiem natomiast, że problem świadczenia usług seksu- alnych jest ze wszech miar ciekawy. potrzeby seksualne człowieka należą bowiem do najbar- dziej podstawowych, takich jak zaspokajanie głodu, pra- gnienia, poczucia bezpieczeństwa czy ciepła. Muszą być realizowane przez wszystkich i zawsze. Jest jednak pewna ce- cha, która wyróżnia ten blok potrzeb od wszystkich innych. Mieszkać i grzać się, zbierać, polować czy nawet uprawiać ro- lę można, od biedy, samotnie. Do realizacji potrzeb seksual- nych (jeżeli pominąć nieszczęsnych naśladowców biblijnego Onana) konieczna jest druga osoba. Rolnik może obywać się ziemią, wodą i słońcem. Będzie mu wzrastać i plonować ziar- Prost01-3.qxp:Layout 1 3/4/10 7:35 PM Page 8  MAReK KARpIńSKI Najstarszy zawód świata no – usługi erotyczne zaś zawsze nam świadczy ktoś. Nie jest to stosunek człowieka z naturą. to są stosunki między- ludzkie w najbardziej podstawowym znaczeniu tego słowa. z czasem owo świadczenie przybrało rutynowe formy, spro- fesjonalizowało się. I tak powstał najstarszy zawó d świata: prostytucja. Stosunki erotyczne miały miejsce niemal od zarania świa- ta. I to świata w darwinowskim rozumieniu początku. Słab- szym z biologii przypominam, że nawet pierwotniaki potrafią rozmnażać się inaczej niż przez podział. Nie więc płciowa na- tura jest wyznacznikiem tej wiekowej profesji (choć nikt nie neguje znaczenia seksu). Wydaje się, że znamienne są tu dwie cechy. po pierwsze, stosunek erotyczny następuje bez wybo- ru, z każdym. po drugie zaś, następuje on w zamian za świad- czenia, jest honorowany. Świadczenia takie mogą być wypła- cane tak w pieniądzu, jak i w innych dobrach. Fakt, że panna młoda wychodzi za mąż (i świadczy małżeńskie powinności) za byle kogo, ale w zamian za apanaże – jest tematem dla mo- ralistów. Nie czyni to jednak profesji – einmal ist kein Mal – jak powiadają teutonowie. Konieczna jest powtarzalność. I to jest trzecia znamienna cecha. Jeżeli istnieje najstarszy zawód świata – akurat w kwestii jego istnienia niedowiarków brakuje – to jego historia bę- dzie również historią ludzkości. prawda, że jednostronną; prawda, że niewyczerpującą. Ale ciekawą. Prost01-3.qxp:Layout 1 3/4/10 7:35 PM Page 9 Prost01-3.qxp:Layout 1 3/4/10 7:36 PM Page 10 Prost01-3.qxp:Layout 1 3/4/10 7:36 PM Page 11 ROzDzIAł I Już starożytni… Prost01-3.qxp:Layout 1 3/4/10 7:36 PM Page 12 Prost01-3.qxp:Layout 1 3/4/10 7:36 PM Page 13 Nie wiadomo skąd się wzięła ta nieznośna maniera wykładu, aby zaczynać słowami: „już starożytni Rzymianie” czy też: „już starożytni Grecy”. Wi- docznie chcemy wtedy skulić się i przytulić do kolebki na- szej kultury. pójdźmy zatem i my drogą, którą dreptało już wielu przed nami. Starożytni urządzili swój świat z mnóstwem bogów i bo- giń oraz z poważnym stopniem ingerencji mieszkańców Olimpu w życie śmiertelników. Interesującym nas zawo- dem opiekowała się oczywiście Afrodyta, bogini miłości – nic to, że płatnej. początkowo mieliśmy do czynienia z prostytucją świątynną, sakralną. Kapłanki w zamian za datki dla bogini obdarzały darczyńców swymi względa- mi. W Babilonii, prócz specjalnej kasty kapłanek – prosty- tutek sakralnych, istniała jednorazowa prostytucja sakralna obejmująca ogół kobiet. tak świadczy o tym herodot: „Każda niewiasta musi w tym kraju raz w życiu usiąść w świątyni Mylitty i oddać się jakiemuś cudzoziemcowi. […] Jeżeli niewiasta raz tam usiądzie, nie może wrócić do domu, aż jakiś cudzoziemiec rzuci jej na łono srebrną monetę i poza świątynią cieleśnie się z nią połączy. […] po oddaniu się i spełnieniu świętego obowiązku wobec bo- gini wraca do domu i od tej chwili, choćbyś jej nie wiem ile dawał, nie posiądziesz jej”1. Prost01-3.qxp:Layout 1 3/4/10 7:36 PM Page 14  MAReK KARpIńSKI Najstarszy zawód świata W Grecji jednak, z biegiem postępów cywilizacji, świad- czenia te się zeświecczyły. W Atenach tego typu punkty uży- teczności wprowadził Solon w 594 roku p.n.e. pensjona- riuszki lupanarów rekrutowały się z niewolnic, kupowanych i utrzymywanych kosztem rządowym. Obowiązkiem tak skoszarowanej niewolnicy było obdarzanie rozkoszą każde- go, kto posiadał zdolność płatniczą jednego obola. Niezo- rientowanym w ówczesnych kursach walut przypominamy, że tyle brał niejaki Charon za przewiezienie przez rzekę Styks (zniżek i tańszych biletów aller et retour nie przewidy- wano). Na czele takiej instytucji usługowej stała gospodyni, która otrzymywała od władz municypalnych koncesję. Do- tyczyła ona warunków zezwolenia, a w tym, przede wszyst- kim, podatków. I tu dochodzimy do kwestii pieniędzy. Nie w tym znaczeniu, że udzielające świadczenia amoryczne pa- nienki pobierały za to opłatę, ale że same (lub instytucje, które je zrzeszały) były cenionymi płatnikami. Wkład ich w ogólny system ekonomiczny musiał być znaczny. Gdyby starożytni posługiwali się językiem angielskim, to zamiast: pecunia non olet, mówiliby zapewne: there is no bussines like a sex business2. Mieszkanki tych zakładów usługowych były właściwie izolowane od reszty społeczeństwa i zabraniano im opusz- czania warsztatu pracy. W wyjątkowych wypadkach wolno im było wyjść na ulicę, lecz wówczas musiały nosić odpo- wiedni kostium odróżniający od zwykłych odzień. Ubiór miał bowiem wtedy charakter znaczący i informował o po- zycji nosicielki: inaczej ubierała się mężatka, inaczej panna, jeszcze inaczej panienka, od której – uiściwszy zapłatę – można się było spodziewać świadczeń erotycznych. pozwa- Prost01-3.qxp:Layout 1 3/4/10 7:36 PM Page 15 JUż StAROżytNI…  lało to unikać nieprzyjemnych pomyłek i szkodliwych nie- spodzianek. to z jednej strony. z drugiej zaś w mocy pozo- staje prawda, że towaru jakoś niezareklamowanego sprzedać nie sposób. W sprawie tej należy przytoczyć jeszcze jeden trik, do którego uciekały się profesjonalistki. Otóż na pode- szwach swych sandałów chytre te panienki ryły negatyw na- pisu: „pójdź za mną”. W pyle greckich dróg pozostawał więc odciśnięty ów zachęcający anons. łączyły zatem przemyślne Greczynki spacer dla zdrowia ze swoistą akcją promocyjną. zarysował się też w Grecji dylemat, przed którym sta- wać będzie ten najstarszy fach jeszcze po wielokroć i który do tej pory nie został rozwiązany. Czy usługi seksualne świadczyć indywidualnie, na ulicy? Czy też w wyspecjalizo- wanych i specjalnie do tego celu przeznaczonych miejscach? Oba rozwiązania mają swoje dobre strony, obu nie brakuje też ciemnych (przyjdzie nam jeszcze nieraz zdawać z tego sprawę). Grekom nie udało się utrzymać przemysłu erotycz- nego tylko w domach, tym bardziej że usługi miłosne świad- czyły też flecistki i śpiewaczki. Miasta leżące na przecięciu szlaków komunikacyjnych znane były z wysokiego pozio- mu i różnorodności podaży służek Afrodyty. przykładem Korynt, którego mieszkanki stały się synonimem prostytut- ki. Oferta usługowa tego polis musiała być niesłychanie zróż- nicowana: znalazło się tam bowiem i coś dla ubogiego acz spragnionego żeglarza, i coś dla prawdziwego i prawdziwie nadzianego konesera. Demostenes utrzymuje, że cena nocy spędzonej z lais (młodszą – bo były dwie sławne korynckie miłośnice o tym imieniu) wynosiła 10 000 drachm attyc- kich. Demostenes zapewne przesadził, gdyż od jej starszej imienniczki pobierał świadczenia darmo (w ramach spe- Prost01-3.qxp:Layout 1 3/4/10 7:36 PM Page 16  MAReK KARpIńSKI Najstarszy zawód świata cjalnego rodzaju mecenatu artystycznego). zainteresowany był zatem w windowaniu w górę cennika – nic go to nie kosztowało, a podnosiło jego wartość. Jemu też przypisywa- ne jest zdanie: „Mamy utrzymanki dla rozkoszy, nałożnice jako stałe nasze otoczenie, a żony, by rodziły nam prawe dzieci i były nam wiernymi gospodyniami”. Doskonałość w zawodzie nie zawsze popłaca. lais młodsza po wyjeździe do tesalii została zakłuta szpilkami do włosów. I to gdzie! W świątyni Afrodyty. zdolnych niszczą, zawsze i wszędzie, a jej śmierć nosi wszelkie cechy oddania życia na ołtarzu za- wodu. Do obu pań lais należy dołączyć ich rywalkę Fryne. Dziwne to zresztą imię dla kobiety uważanej za najpiękniej- szą: fryne znaczy tyle co „żaba”3. ta przyjaźniła się z rzeźbia- rzem praksytelesem. Spośród ludzi najbardziej zawistne bywają żony. One musiały się zajmować domowym ogni- skiem. Nie należy zapominać, że słowa: domowe ognisko dalekie były od metafory. Bliższe zaś kopcącemu i okopconemu miejscu między kamieniami. Nie lubiły one, owe czarne od sadzy żony, gdy kto umyty przechadzał się po agorze, spotykał się z ciekawymi ludźmi, był adorowany przez wspaniałych mężczyzn. Oskarżyły więc Fryne o ob- razę boską. Nie było to lekkie oskarżenie. Dzięki takiemu właśnie – przypomnijmy – Sokrates był zmuszony wypić cykutę. Sprawa – jak to przed trybunałem – toczyła się ze zmiennym szczęściem. Obrońca – mecenas hyperejdes – czując, że pozycja Fryne słabnie, wziął się na sposób. potar- gał na niej szaty i demonstrując nagość, zawołał: „Czy takie piękno mogło obrazić w czymś bogów?” Skład sędziowski – a w on czas orzekali tylko mężczyźni – długo kontemplo- Prost01-3.qxp:Layout 1 3/4/10 7:36 PM Page 17 JUż StAROżytNI…  wali wdzięki Fryne. po wnikliwym rozważeniu okazanego materiału dowodowego oskarżenie zostało oddalone4. Fryne uchodziła za najpiękniejszą kobietę swoich czasów. Służyła też swemu przyjacielowi jako modelka, a rzeźby praksytele- sa uchodziły za wzór, za ideał greckiej kobiecej urody. Wszystko jednak, nim stanie się ideałem, bywa oryginałem. przykładem Fryne. Dochodzimy tu do zjawiska, któremu na imię: hetera. W polszczyźnie to słowo oznacza szczególnie brzydkie, złoś- liwe i nieznośne babsko. W świecie antycznym hetera była tego zaprzeczeniem. Musiała być piękna i sprawna nie tyl- ko niżej pasa, ale i wyżej szyi. Nie chodzi tu o usta, lecz o zwoje mózgowe. takie połączenie talentów intelektual- nych i uzdolnień łóżkowych bywa niezmiernie rzadkie. Nic dziwnego, że było warte majątek. I nic też dziwnego, że tyl- ko wielcy mogli sobie na nie pozwolić. tais była towarzysz- ką i przyjaciółką Aleksandra Wielkiego, a po jego śmierci ptolomeusza I Sotera. Wspominamy tu tais ateńską, a nie jej aleksandryjską imienniczkę i koleżankę. tę ostatnią miał nawrócić pustelnik pafnucy. Nawrócić w podwójnym zna- czeniu tego słowa. po pierwsze, zmieniła religię. po drugie zaś, zmieniła zawód, zniszczyła klejnoty i zamknęła się w klasztorze. zmienianie zawodu zbyt późno i zbyt rady- kalnie nie jest zdrowe. tais umiera po trzech latach. pew- nie po to, aby po piętnastu stuleciach Anatol France zarobił, pisząc o niej książkę, a Jules Massenet operę. Aspazja natomiast była przyjaciółką peryklesa. Gdy ten umarł, wygłosiła tak znakomitą mowę pogrzebową, że sta- ła się dzięki temu sławna. Sokrates często przyprowadzał uczniów, aby posłuchali Aspazji – tak wysoko cenił jej inte- Prost01-3.qxp:Layout 1 3/4/10 7:36 PM Page 18  MAReK KARpIńSKI Najstarszy zawód świata lekt. epoka peryklejska to najświetniejszy okres historii Gre- cji. Jeżeli perykles był głową Aten, to Aspazja była szyją, któ- ra tą głową kręciła. Kręciła nie tylko głową Aten. Kręciła też założonym przez siebie Gynaceum – dziś powiedzielibyśmy – zasadni- czą szkołą zawodową dla heter. Nie przechowały się progra- my nauczania i nie jesteśmy w stanie odpowiedzieć na (interesujące skądinąd) pytania: ile czasu poświęcano na na- ukę materiałoznawstwa i przedmiotów technicznych, ile zaś na przedmioty ogólnokształcące. Stulecie wcześniej podob- ną instytucję edukacyjną prowadziła na wyspie lesbos nie- jaka Safona. Jak twierdzi paul Friedrich, wykładano tam następujące przedmioty: różnorodne pozycje i zachowania miłosne, style śpiewu i tańca, wiedzę na temat afrodyzjaków (tak napojów, jak i potraw), sztukę recytowania i układania poezji (szczególnie gatunków biesiadnych)5. Do doskona- łości zawodowej prowadzą zawsze dwie drogi: po pierwsze talent, a po drugie solidne wykształcenie. Gynacea dawały to drugie, nie eliminując pierwszego. panie te rozumiały doskonale, że w drodze do zawodo- wej doskonałości ważna jest konkurencja. Urządzały sobie zawody będące odpowiednikami dzisiejszych konkursów piękności. z jednego takiego turnieju, na najpiękniejsze po- śladki, zdaje sprawę Alkifron w Listach heter: „I pierwsza Myrrina, rozwiązawszy pasek – bieliznę miała jedwabną – zakołysała przeświecającymi przez nią biodrami, które drża- ły jak zsiadłe mleko, a patrzyła przy tym w tył na ruchy swej pupki. lekko jak w grze miłosnej westchnęła tak, że, na Afrodytę, zmieszałam się. tryallis też nie zawiodła, po- biła ją w bezwstydzie: «Nie podejmę współzawodnictwa Prost01-3.qxp:Layout 1 3/4/10 7:36 PM Page 19 JUż StAROżytNI…  w szatkach nawet tak przezroczystych, bez mizdrzenia się, niech będzie tak jak na zawodach. zapasy nie lubią osło- nek». zrzuciła chitonik i przegiąwszy się nieco w biodrach, powiada: «patrz, obejrzyj sobie tę barwę, Myrrino, jak nie- skazitelna, jak bez plamki, patrz na różowości bioder tutaj, na przejście ku udom, ani za tłuste, ani za chude, na dołecz- ki na wzgórkach. Na zeusa, nie trzęsą się jak u Myrriny» – uśmiechnęła się figlarnie i zakręciła pupką tak, że ruch drga- niami przebiegł powyżej bioder…”6 Wydaje się, że w Grecji nastąpiła desakralizacja zawodu. Nastąpiła też specjalizacja. zarysowały się także problemy, które odcisną się piętnem na całym tym okresie, który dzie- li owe czasy od współczesności. Prost01-3.qxp:Layout 1 3/4/10 7:36 PM Page 20 Prost01-3.qxp:Layout 1 3/4/10 7:36 PM Page 21 ROzDzIAł II Konduita ab urbe condita Prost01-3.qxp:Layout 1 3/4/10 7:36 PM Page 22 Prost01-3.qxp:Layout 1 3/4/10 7:36 PM Page 23 Starożytny Rzym przejął greckie wzory zachowań, bo- gów i ich obyczaje. Bogowie byli tak samo kłótliwi i chutliwi jak ludzie. Co za świństwa wyrabiał Dzeus (po łacinie Jupiter) z Danae, ledą i wieloma innymi bogi- niami i śmiertelnymi, wstyd nawet wspominać. Roma – wielka, dwuipółmilionowa metropolia – musiała wyjść z podażą i kreować popyt na usługi miłosnej natury. popyt z podażą (tak uczy nas ekonomia) spotykają się na rynku. W tym wypadku było to Forum Romanum. Rzymianie zasłynęli w świecie z wielu powodów. z rzymskich cyfr i siły legionów. ze znakomitego systemu dróg i równie dobrego akweduktów. z zamiłowania do roz- rywek cyrkowych i kary ukrzyżowania (która, chcąc nie chcąc, stała się symbolem męki i odkupienia). Nade wszyst- ko zasłynęli ze stanowienia i stosowania prawa. zmorą stu- dentów, młodych adeptów temidy jest – i długo jeszcze pozostanie – prawo rzymskie. to jeden z filarów naszej cy- wilizacji. Dało ono podwaliny pod nowoczesne systemy prawne. prawo jest wtedy użyteczne, gdy reguluje wszyst- kie stosunki międzyludzkie. W tym i te seksualne. Rzymia- ninowi obce było pojęcie duszy. Dla niego ludzie byli tylko podmiotami i przedmiotami stosunków prawnych. zobacz- my zatem, jak, z prawnego punktu widzenia, wygląda ta in- teresująca profesja. Prost01-3.qxp:Layout 1 3/4/10 7:36 PM Page 24  MAReK KARpIńSKI Najstarszy zawód świata początkowo potomkowie Romulusa i Remusa zachowy- wali surowe obyczaje. przejęli po etruskach pojęcie mono- gamicznej rodziny i cześć dla kobiety. Występki przeciw tej czci karane były niejednokrotnie śmiercią. Kult bogini czy- stości i opiekunki domowego ogniska, Westy, był wyrazem zasad wczesnorzymskich. Numa pompiliusz pragnął, aby wszystkie Rzymianki, nim wejdą w związek małżeński, by- ły jej kapłankami. Rozwój cywilizacji, otwarcie się na świat łagodzi nawet surowe obyczaje. Wielka aglomeracja ma swoje prawa. tym prawem zajęli się specjaliści. pojęcie prostytucji określa do- piero Lex Julia za panowania cesarza Augusta. Już późniejsza jurysprudencja rzymska zajmuje się tym problemem rów- noprawnie z innymi zagadnieniami państwowymi i społecz- nymi. Godzi się w tym miejscu wspomnieć, że słowo prostytucja jest właśnie łacińskiego pochodzenia. pochodzi od czasownika: prostituo, -ere, co znaczy mniej więcej tyle co: „wystawiać się na sprzedaż”. zawdzięczamy prawnikom z latium nie tylko definicję, ale i nazwę tego, co definiowa- ne. I tak w Digestach czytamy: Palam autem, sic accipinis, passim, hoc est sine delectu, non si qua adulteris vel stuprato- ribus se committit, sed quae vicem prostitutae sustinet7. zda- niem jednego ze znakomitszych prawników II wieku p.n.e – Ulpiana „nierządnicą jest nie tylko ta kobieta, która uprawia swój zawód w lupanarze, lecz i ta, która w kramie handlo- wym lub gdziekolwiek godności swej by nie szanowała”. Uczony ten prawnik podniósł kwestię oddawania się pierw- szemu lepszemu mężczyźnie i to za zapłatą (sine delectu, pe- cunia accepta). Inne szkoły prawnicze rozciągały to pojęcie na bezinteresownie, choć rozrzutnie darzące względami
Pobierz darmowy fragment (pdf)

Gdzie kupić całą publikację:

Najstarszy zawód świata. Historia prostytucji
Autor:

Opinie na temat publikacji:


Inne popularne pozycje z tej kategorii:


Czytaj również:


Prowadzisz stronę lub blog? Wstaw link do fragmentu tej książki i współpracuj z Cyfroteką: