Cyfroteka.pl

klikaj i czytaj online

Cyfro
Czytomierz
00446 006951 14479480 na godz. na dobę w sumie
Nastolatki. Kiedy kończy się wychowanie? - ebook/pdf
Nastolatki. Kiedy kończy się wychowanie? - ebook/pdf
Autor: Liczba stron: 208
Wydawca: MiND Język publikacji: polski
ISBN: 978-83-62445-44-8 Data wydania:
Lektor:
Kategoria: ebooki >> poradniki >> zdrowie
Porównaj ceny (książka, ebook (-8%), audiobook).

Ile odpowiedzialności można przekazać nastoletniemu dziecku? Co robić, kiedy nie radzi sobie w szkole? Jak reagować na łamanie ustalonych reguł? Jak odbudować nadszarpnięte zaufanie? Kiedy miłość rodziców zamienia się w obsługę?

 

Gdy dzieci kończą dziesięć lat, powoli wchodzą w wiek nastoletni. Cztery lata potem jest już za późno na wychowanie ‒ twierdzi Jesper Juul. Niestety, właśnie wtedy wielu rodziców próbuje w pośpiechu nadrabiać zaległości wychowawcze i naprawiać błędy. Takie turbowychowanie nie przynosi jednak spodziewanych rezultatów. Rodzice wciąż mają duży wpływ na myślenie i postępowanie nastolatka, ale jako partnerzy, którzy poprzez swoje wartości i doświadczenie motywują go do odpowiedzialnego wejścia w dorosłość.

JESPER JUULduński terapeuta rodzinny i pedagog o światowej renomie. Jego książka Twoje kompetentne dziecko jest jednym z najbardziej cenionych poradników wychowawczych na świecie i światowym bestsellerem.

Jesper Juul był jednym z głównych liderów przełomu we współczesnej pedagogice. Zawdzięczamy mu odejście od wychowania autorytarnego z jednej strony, oraz od filozofii permisywizmu, z drugiej. Propaguje idee szacunku i współdziałania we wzajemnych relacjach z dzieckiem, oraz dojrzałe przywództwo dorosłych.

Znajdź podobne książki Ostatnio czytane w tej kategorii

Darmowy fragment publikacji:

1 Tytuł oryginału PUBERTÄT – WENN ERZIEHEN NICH MEHR GEHT. GELASSEN DURCH STÜRMISCHE ZEITEN Projekt graficzny KAROLINA TOLKA Przekład DARIUSZ SYSKA Copyright © 2010 Kösel Verlag, Verlagsgruppe Random House Copyright © 2014 for the Polish edition and translation by Wydawnictwo MiND ISBN 978-83-62445-44-8 CZĘŚĆ I OD WYCHOWANIA DO WIĘZI Powolny proces zmian u rodziców nastolatka Niektórzy nazywają mnie ekspertem od wycho- wania. Jest to określenie zupełnie chybione, ponie- waż nie ma ekspertów od wychowania. Można być ekspertem od rozwoju fizycznego dziecka albo od kształtowania się zdolności mowy, ale nie od wycho- wania. W wychowaniu nie ma jakiejś jednej słusznej drogi ‒ jest ich wiele. Na przykład, duńscy i niemiec- cy rodzice uważają, że dzieci powinny kłaść się spać o określonej porze, ale jeśli pojedziemy na południe od Alp, do Hiszpanii czy Włoch, to okaże się, że tam jest zupełnie inaczej. Znam się za to na sytuacjach, w których jesteśmy z czegoś bardzo niezadowoleni, smutni albo wściekli. Na ten temat wiem naprawdę dużo. Będąc rodzicami, chcemy przekazywać dzieciom nasze wartości i przekonania. A one z nami chętnie współdziałają, ale tylko do czasu, kiedy osiągną wiek nastoletni. Wtedy nagle to się kończy. Kiedy dziecko kończy dwanaście lat, jest już za późno na wychowanie. Nastolatki same nam to ko- munikują, tylko rzadko chcemy ich słuchać. Na po- czątku wyrażają się w sposób dyplomatyczny, ale jeśli widzą, że pozostajemy głusi na ich przekaz, uciekają się do bardziej dosadnych środków wyrazu, czasami nawet bardzo dosadnych. Zdarza się też, że mówi za nich ich ciało. Uważam, że sam problem albo jego symptomy nie są tak ważne, jak osoba, której dotyczą. Często nie 6 jesteśmy w stanie rozwiązać problemu, ale możemy wspierać ludzi w przekształcaniu destrukcyjnego spo- sobu myślenia i działania w podejście konstruktywne. Bycie nastolatkiem nie jest chorobą Tak naprawdę w naszym życiu jest niewiele praw- dziwych problemów. Mamy za to do czynienia z wie- loma faktami, do których odnosimy się w mniej lub bardziej problematyczny sposób. Wiek nastoletni to właśnie jeden z takich faktów. Czym jest rodzina? Rodzina to pewna więź. Wszystkie rodziny ‒ jednopokoleniowe, wielopoko- leniowe, patchworkowe, rodzice samotnie wychowu- jący dzieci ‒ wszystkie one mają jedną rzecz wspólną: więź, która łączy ich członków. Najważniejsze jest to, co dzieje się między ludźmi. Kiedy zastanawiamy się, co jest słuszne, a co nie, jak powinno się postąpić, a zatem, kiedy dotykamy kwestii moralnych, wtedy koncentrujemy się na tre- ści naszego życia rodzinnego. Są to ważne pytania: na czym polega jakiś konflikt, jak można go rozwiązać, jakie reguły możemy przyjąć? Są to ważne kwestie. Jednak ważniejszy od treści jest proces dochodzenia do określonych rozwiązań. Podam przykład. Napisała do mnie kiedyś zde- sperowana matka, która codziennie rano w pośpie- chu wychodziła z domu, żeby zdążyć z córką do przedszkola, a potem punktualnie stawić się w pracy. 7 ,,Było mi coraz trudniej, więc przyszedł mi do głowy pewien podstęp. Schowałam w samochodzie pacz- kę cukierków i powiedziałam córce, że jeśli szybko się ubierze i wsiądzie do auta, dostanie słodycze. To działało przez pierwsze trzy dni, ale potem córka powiedziała: «Nie chcę tych cukierków! Daj mi coś lepszego»’’. Można sobie mniej więcej wyobrazić, jak będzie wyglądać kolejnych czternaście lat życia tej matki i córki, jeśli nic się nie zmieni. Nasuwają się tutaj dwa pytania: po pierwsze, czy cukierki są rzeczywiście tak szkodliwe dla dzieci? Oczywiście, nie są. I drugie: czy szkodliwe jest manipulowanie dziećmi za pomo- cą przekupstw i gróźb? Tak, to jest dosyć szkodliwe. A  zatem dlaczego rodzice to robią? Ponieważ nie wiedzą, jak sobie inaczej poradzić. Bardzo ważne jest jednak, żeby zadali sobie pytanie: dlaczego to robię? Ten przykład pokazuje, że decydująca jest nie tyle treść problemu (czy cukierki są szkodliwe?), ile pro- ces dochodzenia do rozwiązania. A zatem nie przed- miot, o który się spieramy, ale pytanie: jak się ze sobą porozumiewamy? Jak wygląda nasza relacja? Ile odpowiedzialności mogą udźwignąć dzieci i młodzież? Nie bardzo podoba mi się definiowanie nastolat- ków za pomocą pojęcia ,,buntu’’ lub ,,burzy hormo- nów’’. Niemal każdego dnia spotykam nauczycieli 8 i wychowawców, którzy mówią o nastolatkach w ten sposób. ‒ Ile lat ma Pani dziecko? ‒ Czternaście. ‒ Ach tak. To trudny wiek! Jeśli zaś odpowiedź brzmi: ,,Jedenaście’’, wtedy można usłyszeć: ‒ W takim razie niedługo się zacznie! Zupełnie jakby nastolatki z definicji stanowiły ja- kiś problem albo były przyczyną problemu. A prze- cież one robią tylko to, co muszą robić: dorastają. Kiedy pracuję z rodzinami, nie rozmawiamy o  przyczynach. Nie roztrząsamy problemu: kto jest winny, a kto niewinny? Rozmawiamy jedynie o pro- cesach, które dokonują się w danej rodzinie, i o tym, jak można je poprawić. We wszystkich relacjach znaj- dują się elementy, które mają charakter destrukcyjny. Należy je zidentyfikować i wspólnie postarać się za- mienić w podejście konstruktywne. Kilka lat temu przeprowadziłem ankietę wśród tysiąca duńskich rodziców. Poprosiłem ich, aby wy- obrazili sobie swoje dziecko w wieku czternastu albo piętnastu lat i opisali, co będzie dla nich wtedy ważne. Każdy sporządził listę dziesięciu punktów: na każdej z nich ,,odpowiedzialność’’ występowała zawsze na pierwszym albo drugim miejscu. Potem poprosiłem 9 o doprecyzowanie: ,,Co dokładnie rozumiecie przez odpowiedzialność’’? I okazało się, że dwoje rodziców ma często różne wyobrażenia na ten temat. Czym za- tem jest odpowiedzialność? Kiedy porównuję świat dzisiejszych piętnasto- latków ze światem, w którym sam dorastałem, wydaje mi się, jakby były to dwie różne planety. Przed dzi- siejszymi nastolatkami stoją zupełnie inne wyzwania. Od moich rówieśników wymagano właściwie tylko jednego: aby byli posłuszni. Dwie rzeczy uznawano wtedy za szczególnie niebezpieczne: seks i alkohol. Od tego czasu świat jednak bardzo się zmienił. Śle- pe posłuszeństwo przestało być najwyższą cnotą, po- nieważ codziennie stajemy przed wyborami, których musimy dokonywać samodzielnie. Moje wychowanie szkolne i domowe nie przygotowało mnie do życia w takich warunkach. Co więc znaczy, być za siebie odpowiedzialnym? To znaczy podpisywać się pod wszystkim, co mówię i robię. Dzieci są w stanie dość wcześnie brać na sie- bie odpowiedzialność za swoje potrzeby. Z punktu widzenia biologii, na przykład, pięciolatki mogą już same decydować, kiedy kładą się spać i kiedy wstają. Nasza tradycja jednak każe inaczej regulować te spra- wy. Jesteśmy przyzwyczajeni, że nasze pięcioletnie dzieci budzimy rano po pięć razy ‒ a piętnastoletnie po piętnaście razy. Sądzimy, że inaczej się nie da. 10
Pobierz darmowy fragment (pdf)

Gdzie kupić całą publikację:

Nastolatki. Kiedy kończy się wychowanie?
Autor:

Opinie na temat publikacji:


Inne popularne pozycje z tej kategorii:


Czytaj również:


Prowadzisz stronę lub blog? Wstaw link do fragmentu tej książki i współpracuj z Cyfroteką: