Cyfroteka.pl

klikaj i czytaj online

Cyfro
Czytomierz
00229 003707 18670625 na godz. na dobę w sumie
Nasze pywatne bohaterki. Jesteś jedną z nich - ebook/pdf
Nasze pywatne bohaterki. Jesteś jedną z nich - ebook/pdf
Autor: , Liczba stron: 133
Wydawca: SELF-PUBLISHER Język publikacji: polski
ISBN: 9788381552059 Data wydania:
Lektor:
Kategoria: ebooki >> obyczajowe
Porównaj ceny (książka, ebook, audiobook).

Dwanaście wywiadów z niezwykłymi bohaterkami - kobietami, które są tuż obok nas - nasze przyjaciółki, koleżanki, sąsiadki.

Ich dzielna walka z trudnościami dnia codziennego, sprawia, że i my mamy motywację do życia. 

Te dzielne kobiety to m. in.: tłumacz języka migowego, paraolimpijka, radna miasta, bizneswoomen, poetka, malarka, założycielka klubokawiarni dla osób z autyzmem, nauczycielka. 

Wywiady opatrzne są osobistymi fotografiami. 

Znajdź podobne książki Ostatnio czytane w tej kategorii

Darmowy fragment publikacji:

Rozmowa z Magdaleną Sipowicz Niedawno wróciła gdzieś z niemalże końca świata, choć może i jego początku. Na zdjęciach tryska zdrowiem, błyszczą Jej oczy. Można też zobaczyć piękne góry, intensywnie niebieską wodę, hamak na (prawdopodobnie) hotelowym balkonie, a także uśmiechnięte towarzyszki tej sielskiej wyprawy w strony egzotyczne dla Polaków. Co Magdalena Sipowicz robiła w Gwatemali? Gdzie to w ogóle jest? Kiedy zobaczyłam Jej zdjęcia na FB, pomyślałam, że ma chyba w domu za mały Meksyk — dwójka cudownego potomstwa, kochający mąż i dwa zupełnie różne psiaki. Może chciała sobie porównać ten prywatny, domowy z tym prawdziwym? W końcu znajomi nie bez powodu nazywają Magdę globtroterką, z pewnością jest żądna wyzwań turystycznych i wrażeń. W wielu ciekawych miejscach już była. Dopiero co zaliczyła Amsterdam. Hm… I tu włączyłam swoje myślenie — może tam miała tylko przesiadkę? Na zdjęciach nie ma męża ani dzieci. Nie no… raczej ich nie porzuciła. Taka przykładna matka, choć niekoniecznie poukładana od A do Z. Uciekła? Nawet jeśli, to już wróciła. Magdaleno, co robiłaś w Majańskiej Wiosce? Magdalena Sipowicz: Trudno na to pytanie odpowiedzieć, nie odwołując się do przeszłości. Agnieszka Kuchnia-Wołosewicz: Zatem wróćmy na chwilę do niej. Jak wypadek zmienił Twoje życie? — Przeszłam bardzo długą drogę, żeby stanąć na nogi — nie w znaczeniu tylko fizycznym, ale psychicznym. Gdzieś z tyłu głowy była ta myśl o moim dziecku. Chciałam, żeby miało mamę. Różniącą się od innych, ale obecną przy niej. Chodziło też o to, bym była naprawdę zaangażowana w proces jej wychowania, a nie tylko skupiała się na swoich problemach. Moje bóle fantomowe były bardzo silne. Odczuwałam też skutki innych poważnych obrażeń doznanych w wypadku. Próbowałam zacząć od medycyny tradycyjnej. Nie pomagało, a wręcz oszałamiało mnie. Nie mogłam normalnie funkcjonować. — Mówisz o poważnych problemach. Większość osób z Twojego ówczesnego otoczenia z pewnością nie zdawała sobie sprawy. Ty byłaś „tą” bohaterką, która sobie radzi czy też poradziła. — W pewnym momencie sama zaczęłam żyć iluzją Magdy — bohaterki, która sobie poradziła. Był to również efekt psychoterapii, na które uczęszczałam. To jednak była nieprawda. Ludzie widzieli we mnie bohaterkę, bo nie byli ze mną na co dzień. Ja marzyłam o powrocie do pracy, ponieważ czułam, że ona pozwoli mi przestać tak bardzo skupiać się na tym, czego nie mam i co przeżyłam. Będę mogła pójść do przodu. W tamtym okresie praca była dla mnie wyznacznikiem wartości człowieka i niezależności. Zrobiłam prawo jazdy. Powoli zaczęłam układać to nowe życie, niestety bóle wciąż były intensywne na tyle, że lekarz przepisał mi morfinę. Pamiętam, że przykleiłam ów plaster w piątek, a w sobotę miałam tłumaczyć zajęcia ze studentami. Około godziny dziewiątej rano zadzwonił do mnie prowadzący i powiedział, że spóźnia się pociąg. Doznałam wtedy flashbacku mojego wypadku, bo byłam zwyczajnie… naćpana. To było straszne. Wspomnienie wręcz sparaliżowało mnie na kilka dni. Miałam też problemy z protezą czy skutkami ubocznymi innych leków. Pracowałam wtedy nie tylko na uczelni, ale normalnie w szkole na etacie. Początkowo rozumiano moje nieobecności, jednak z czasem zaczęły być problematyczne. Nie miałam dużej liczby godzin, a i tak sobie nie radziłam. Musiałam z czegoś zrezygnować i tak zrobiłam. Wiedziałam, że nie dam sobie rady jako wychowawczyni pierwszej klasy szkoły podstawowej. Ponadto był to okres zwolnień nauczycieli, więc poprzez moją decyzję ktoś zachował miejsce pracy. Mnie została tylko uczelnia. Miałam lepsze i gorsze momenty, co widzieli też moi współpracownicy. — Kiedy nastąpiła w Tobie ta zmiana w podejściu do życia i siebie? — W roku 2014 dostałam od koleżanki książkę o autohipnozie. Nie byłam jednak wtedy gotowa na skupienie się na sobie i technikach oddychania. Wciąż stawiałam na wir pracy jako najlepszą terapię. Pomóc miały też podróże. W rok po wypadku pojechałam do Egiptu, myśląc, że zmiana otoczenia pozwoli mi poczuć się lepiej, zapomnieć. Nie pomogło — tak, jak późniejszy wyjazd do Turcji. W końcu pomyślałam, że muszę coś ze sobą zrobić — nie z otoczeniem! Chodziłam na różne psychoterapie, bo nie mogłam sobie poradzić ze wspomnieniami z wypadku. Przełom nastąpił w zeszłym roku. Dowiedziałam się o indiańskiej ceremonii zwanej Szałasem Potów (Szałasem Uzdrawiania), która miała mieć miejsce w Bełchatowie. Chodzi o odrodzenie się w łonie Matki Ziemi. Wchodzisz do szałasu, w którym jest pięćdziesiąt czy sześćdziesiąt stopni (sauna) i masz poczucie, że znalazłaś się we wnętrzu swojej mamy. U mnie to zadziałało. Chyba po raz pierwszy poczułam, kim tak naprawdę jestem — nie Magdą z wypadku, nie bohaterką, nie tłumaczką, nie mamą. To byłam Ja bez tej zewnętrznej powłoki. Był to też początek drogi do wioski majańskiej. Dowiedziałam się o niej również od tej samej koleżanki. Można tu mówić o ciekawym zrządzeniu losu, gdyż nasz kontakt wcześniej urwał się prawie na dziesięć lat. Magdalena w Gwatemali Archiwum prywatne M. Sipowicz
Pobierz darmowy fragment (pdf)

Gdzie kupić całą publikację:

Nasze pywatne bohaterki. Jesteś jedną z nich
Autor:
,

Opinie na temat publikacji:


Inne popularne pozycje z tej kategorii:


Czytaj również:


Prowadzisz stronę lub blog? Wstaw link do fragmentu tej książki i współpracuj z Cyfroteką: